Gość: estera
IP: *.wat.sdi.tpnet.pl
24.11.03, 20:30
Poczułam potrzebę napisania tego listu, w sprawie, która może wydać się nie
godna uwagi. W takim razie wybaczcie.
Chodzę do liceum. Ostatnio, czyli od ok. pół roku znacznie pogorszył mi się
wzrok. Bardzo utrudniało mi to życie (w tym naukę), bałam jednak się do tego
przyznać. A może nawet przyznawałam się, ale na tym się kończyło. Nie
chciałam iść do lekarza, żeby mi to powiedział. Jak to ja, która zawsze
widziałam świetnie, a teraz w okularach ? ...
Minął czas i zgłosiłam się w końcu. Lekarz zawyrokował i zakupiłam pierwsze
okulary. Z mieszanymi uczuciami przymierzałam je przed lustrem. Aż w końcu
pierwszy raz wyszłam na ulicę i świat stał się inny - czysty i wyraźny. Nic
nie jest w stanie zastąpić tego uczucia, że znowu się widzi.
Wiem, że wiele młodych dziewczyn nie chce nosić swoich okularów, bo się
wstydzi lub nie wie jak zareaguje klasa. Pomijając to, że wzrok może się
pogorszyć, nic nie jest w stanie zastąpić tego uczucia, gdy wszystko widzisz
i jesteś tego pewna. Niektórym może się też wydawać, że okulary to wiekie
utrudnienie życia. Nic bardziej błędnego. Oczywiście trzeba je poprawiać na
nosie, wycierać, trzymać w futerale, zdejmować na deszczu czy pilnować by nie
zaparowały. W rzeczywistości można się do nich przyzwyczaić bardzo szybko, a
noszenie ich porównałabym do robienia sobie makijażu - oczywiście, że czasami
w ciągu dnia należy coś poprawić.