Dodaj do ulubionych

Dziwny przypadek

23.06.11, 22:20

W dniu dzisiejszym jest święto Bożego Ciała i odbywały się procesje. Tak tylko na marginesie, ja nigdy w nich nie gustowałem i nigdy nie brałem udziłu w tego typu procesjach, gdzie niosą figury, obrazy itd. więc nie jestem znawcą takich uroczystości i nie wiem jakie mogą być następstwa. Właśnie w dniu dzisiejszym byłem świadkiem dość dziwnego wydarzenia. Mieszkam blisko kościoła-sanktuarium i tego typu kościół może być miejscem cudów, nawet powinien. Wyszedłem rano i przechodząc koło tego kościoła-sanktuarium zobaczyłem montowanie ulicznego ołtarza do tej uroczystości. Budowa trwała, przybijano deski itd. Komenderował tą budowlą jakiś starszy mężczyzna poruszający się o dwóch kulach. Wydawał polecenia - wyżej, niżej, tu przybić itd. Nie zwracałem na to uwagi, tylko trochę żal mi było tego "dziadka" o tych dwóch kulach, bo ciężko było mu się poruszać. Po dłuższym czasie wracałem i znowu przechodziłem koło tego ołtarza. Był on już gotowy, był umieszczony obraz, stały już kwiaty i co najdziwniwjsze ten "dziadek" chodził bez kul, które oparte były o płot, a on sprawnie się poruszał i robił zdjęcia tego ołtarza. Zdumiałem się widząc to, bo przecież jeszcze procesji nie było, nie było mszy ani modlitw, a on już bez kul chodzi. Na cud chyba jakieś pozwolenie musi być, a nie samowola.
Nie wim jak to rozumieć, może to była tylko próba generalna do tego cudu jaki miał być poźniej. Było tylko sprawdzanie jak ten cud wypadnie. Zupełnie nie rozumiem tego przypadku.
Obserwuj wątek
    • chochlik5 Re: Dziwny przypadek 23.06.11, 23:52
      Ani cud, ani dziwny przypadek. Fakt korzystania z kul nie świadczy o możliwości porusznia się bez nich. Samaosobviście na małej przestrzeni, np. w domu chodzę bez kuli. Poza domem na nieco większej przestrzeni kula pozwala pokonać większy wysiłek i zabezpiecza przed upadkiem.
      • kociak40 Re: Dziwny przypadek 24.06.11, 00:38
        Bardzo dziękuję za wjaśnienie mi tej sprawy. Faktycznie, ten mężczyzna miał aparat fotograficzny i robił zdjęcia tego oltarza i miał obie ręce zajęte, kule na ten moment widać oparł o płot. Wszystko się wyjaśniło i to bez cudu.
      • dunajec1 Re: Dziwny przypadek 24.06.11, 00:40
        No i widzisz kociak jakie wytlumaczenie dostales?
        Zn. zaden cud, hmm, no chyba ze jednak byl dla tego co to o kulach byl, hehe.
        A tak na marginesie
        " pamietaj abys dzien sw. swiecil" czyli mozna to przypisac ze pracowali przy budowie oltarza z grzechem, ha.
        Ale co tam, rozgrzeszenie bylo zaraz po "cudach"
        • kociak40 Re: Dziwny przypadek 25.06.11, 01:02
          Cuda jak to cuda, mogą się zdarzyć każdemu, w każdym czasie i w róznej formie.
          Mój dawny dobry znajomy, obecnie raczej sporadyczny, bo strasznie rozpił się, opuściła go żona i dzieci, też doznał cudu i to od JPII jak jeszcze ten nie był świętym. Znam tą jego opowieść dokładnie, bo opowiadał mi ten przypadek z łzami w oczach, tak był wzruszony i przejęty tym cudem jakiego doświadczył. Nie wie co się z nim działo, gdzie był i co robił. Obudził się, w głowie jeden wielki dzwon, oczu nie mógł otworzyć, pod powiekami przesuwały mu się jakieś bure plamy z zielonymi obwódkami, to już koniec - pomyślał. Na taki stan nie pomoże aspiryna ani piramidon, jedynym ratunkiem jest setka czystej lub jeszcze lepiej dwie, pod gorącą zakaskę, chociaż ta ostania nie jest absolutnie konieczna. Tak jak mi opowiadał (cały czas zalewał się łzami), był przekonany, że to ostanie jego chwile. Nie chcąc umierać sam w domu (kto by go tam później znalazł?) wyszedł ostatkiem sił na ulicę, a tam w pobliżu jest pomnik JPII, a za pomnikiem kościół. Ukląkł przed pomnikiem JPII (był bliżej) i prosił o ratunek -"JPII, nie wytrzymam, pomóż, nie wytrzymam!!!!". Jeszcze amen nie powiedział jak zobaczył pośród poprzewracanych wazonów pod pomnikiem, że leży czerwona mała saszetka, taki mały portfelik (pokazał mi go, traktuje go jak relikwie), a w nim tylko nowe złozone 20 zł. Obok w odległości gdzieś 100m jest sklep monopolowy więc pomoc przyszła na czas. To uratowało mu życie, jak twierdził. Zdumiewa znajomość cen przez JPII, dał tylko na uratowanie zycia, nic więcej. I tylko ten jedyna raz, chociaż mój znajomy chciałby doznawać takiegio cudu nawet co drugi dzień.
    • kociak40 Re: Dziwny przypadek 28.06.11, 21:09
      Ten dziwny przypadek jaki widziałem, wzbudził trochę u mnie nadzieję, że w końcu jakiś cud będzie. Niestety wyjaśnienie chochlik5 pozbawił mnie tej wątłej nadzieji.
      A sprawa jest trochę dziwna. Kilkanaście lat temu, nagle i niespodziewanie, przemianowano tej kościół (coś w rodzaju - ni z tego, ni owego) na sanktuarium. Kładąc się spać był to jeszcze normalny kościół jakich 5 innych jest w pobliżu, a rano obudziwszy się już był sanktuarium. Nigdy nic nie było słychać, ża jakiś cud tam się wydarzył. Sanktuarium, jak sama nazwa wskazuje, jest miejscem uznawanym za święte gdzie łaska boża jest szczególna i tam mogą dziać się cuda. Ta zmiana była ~ 4-5 lat temu, proboszcz otrzymał tytuł prałata oraz funkcję kostosza tego sanktuarium (tak też się podpisuje - kustosz ks. prałat). Na ścianie tego sanktuarium umieszczono wielką metalową płaskorzeźbę JPII, na zewnątrz zrobiono drogę krzyżową z 12 stacjami (rzeźby metalowe lub udające spiżowe wielkości ludzkiej), oświetlone są w nocy z instalacji ulicznej. Na dwóch rozjazdach w dzielnicy umieszczono ogromne tablice informacyjne - "Do sanktuarium". Dodatkowo przy wejściu na teren kościelny postawiono ogromną figurę NMP w oszklonej gablocie (też oswietlona w nocy z instalacji ulicznej). Tu ks. prałat wyjaśnił z ambony, że podłaczono wystrój zewnętrzny do instalacji ulicznej, bo on nie lubi jak mu się licznik kilowatów na plebanii kręci, spać wtedy nie może. Wszystko jest jak trzeba, tylko cudów nie ma. To bardzo duży feler tego sanktuarium. Kustosz ks. prałat zakładał, że pielgrzymi będą walić drzwiami i oknami do tego sanktuarium, a przynajmniej przez główną bramę. Będą przyjeżdzać pielgrzymi z całej Polski (a może nawet z zagranicy?), cuda będą w takiej ilości, że zapokoją oczekiwania wiernych. Nic z tych rzeczy, do sanktuarium chodzą tylko ci mieszkańcy, którzy chodzili i do tego kościoła jak jeszcze nie był sanktuarium. Parę dewotek na wieczorne nabożeństwo oraz trochę więcej w niedzielę. Nigdy nie widziałem aby jakaś pielgrzymka przybyła (w dzień parkuję na parkingu przy tym sanktuarium, to widzę). Coś się tam odprawia wieczorem, a cały dzień sanktuarium sprawia wrażenie wymarłego, w nocy tylko oświetlone więc ewentualny mam ułatwiony wyjazd z parkingu. To wielki zawód, mieszkać obok sanktuarium i o cudach nic nie słyszeć. Przecież przyjemniej byłoby jakby stale wieść dochodziała, nie chodził, przywieźli go na wózku, cud, wózek zostawił i poszedł zdrów jak ryba, odebrali mu rentę itd. Ja sam mogę nie wierzyć, ale przyjemnie jest słyszeć o cudach, które dzieją się o "rzut kamieniem" od swojego mieszkania.
      Nawet zakładałem, że będę miał ułatwione znajomości np. na wczasach lub sanatoriach. Np. poznawszy jakąś bardzo atrakcyjną panią, mogłbym ją zaprosić do tego renomowanego sanktuarium i służyć za przewodnika i opiekuna. Dalszy rozwój wypadkow mogłby być rózny, taką mógłbym mieć nadzieję. Niestety, cudów nie było, nie ma i chyba nie będzie, ile można na nie czekać? Sam kustosz ks. prałat jest też zawiedziony, liczył na ogromne wpływy pieniężne, tak samo jak i biskup, któremu podlega, a tu cudów nie ma i nic się nie zmieniło. Nasuwa się pytanie, dlaczego w sanktuarium nie ma cudów, jak ono jest właśnie do tego przeznaczone?
      Coś tutaj jest nie tak. Może brak było akceptacji w niebie na to sanktuarium?
      Kończę, bo właśnie z tego pustego sanktuarium dzwonią na modlitwy "jasnogórskie" bo jest 21:00 i takie modlitwy odmawia się we własnym mieszkaniu. Jak tu liczyć na cud we własnym mieszakniu jak obok w sanktuarium ich nie ma?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka