jozefowa
16.10.05, 20:19
PSYCHIATRZY 0 KLERZE KRK
"Psychiatrzy Conrad W. Baars i Anna Terruwe przedstawili swoje badania w 1971
r. na Synodzie Biskupów w Watykanie.
Odwołując się do swojej długoletniej praktyki lekarskiej - obejmującej 40
lat, w których leczyli ok. 1,5 tys. księży - zauważyli oni, że 20-25 proc.
kapłanów w USA miało poważne psychiczne zaburzenia, a 60-70 proc. cierpiało z
powodu niedojrzałości emocjonalnej.
Tylko 10-15 proc. amerykańskich księży uznano za osoby dojrzałe psychicznie.
Pod koniec swego wystąpienia dr Baars powiedział: “Wszyscy księża (a
niektórzy w znacznym stopniu) charakteryzują się niewystarczająco rozwiniętym
czy też zaburzonym życiem emocjonalnym, a równocześnie wymaga się od nich,
aby identyfikowali się z grupą mężczyzn, których natura obdarzyła wyższą
inteligencją i uczuciowością.
W niektórych przypadkach, przyczyny (...) miały początek w dzieciństwie i
pozostały nierozpoznane w trakcie formacji seminaryjnej.
Inni mieli raczej normalne dzieciństwo, ale zaczęli mieć kłopoty ze sobą z
powodu źle pojętych praktyk ascetycznych w seminarium”.Wyniki badań Eugene’a
Kennedy’ego i Victora Hecklera, również na księżach i zakonnikach z USA, były
jeszcze bardziej kłopotliwe.
Według nich tylko 7% kapłanów to osoby psychologicznie i emocjonalnie
rozwinięte (developed), 18% to osoby rozwijające się (developing), 66,5% to
osoby słabo rozwinięte (underdeveloped), zaś 8,5% to osoby źle rozwinięte
(maldeveloped).
Autorzy zajmujący się problematyką seksualnego wykorzystania osób nieletnich
przez duchownych w USA zauważyli ostatnio, że badania dotyczące księży “słabo
rozwiniętych” wydają się potwierdzać obserwacje Baarsa i Terruwe dotyczących
księży “niedojrzałych emocjonalnie”.
Obie zaś grupy odpowiadają profilowi duchownych, którzy wykorzystują
seksualnie dzieci i młodzież. Jak zauważyli Kennedy i Heckler, “seksualność
pozostaje niezintegrowanym wymiarem w życiu słabo rozwiniętych księży”, z
których wielu “funkcjonuje na etapie przed-adolescencyjnego lub
adolescencyjnego rozwoju psychoseksualnego.
Jeśli będziemy pamiętali, że słabo rozwinięci emocjonalnie księża czują się
bardziej komfortowo w kontaktach z nastolatkami, a nawet dziećmi, i że tylko
niewielu z nich ma przyjaciół w kręgu własnych rówieśników, dojdziemy do
wniosku, że podobnie jak w przypadku wszystkich słabo rozwiniętych księży,
ich problemy dotyczą głównie sfery emocjonalnej i psychoseksualnej.
Wspólne im wszystkim jest unikanie konfrontacji z własną niedojrzałością, a
także uciekanie się do mechanizmu obronnego - intelektualizacji własnych
postaw i ich (nie)zgodności z powołaniem i święceniami. Dochodzi do tego brak
umiejętności wchodzenia w relacje z innymi i zatrzymanie się (“fiksacja” w
rozwoju psychoseksualnym"
Dotychczasowe badania sugerują, że w kwestii przeżywania własnej seksualności
księża różnią się od reszty społeczeństwa.
Wyniki testów prowadzonych wśród amerykańskich duchownych wskazują, że ok. 40
proc. z nich ma skłonności homoseksualne.
Inne badania z USA - choć uważane za niereprezentatywne i obarczone
słabościami metodologicznymi (przeprowadzone w oparciu o wywiady z tysiącem
księży katolickich, z których połowa była poddana terapii, oraz z pięciuset
ich seksualnymi partnerami) - doprowadziły prowadzącego je psychiatrę do
wniosku, że 20 proc. duchownych żyło w związkach homoseksualnych, a tylko 20
proc. w stałych związkach z kobietami."
Całość w katolickim Tygodniku Powszechnym:
tygodnik.onet.pl/1546,1179098,1,dzial.html
Wynika z tego niezbicie, że księża to dewianci. Homoseksualiści i pedofile.
Tylko 20% księży współżyje z kobietami!
Środowisko kleru przyciąga osoby z różnego typu dewiacjami.
Daje im poczucie wspólnoty i ochronę. Zapewnia też dostatnie życie w
nieróbstwie.
Nawet osobniki w miarę normalne, z upływem czasu są skłaniane przez
hierarchów do zachowań seksualnych odbiegających od normy.
Stąd homoseksualizm wśród kleru jest normą.Zachowania pedofilskie i
zoofilskie są spowodowane niedojrzałością emocjonalną (wrodzony niedorozwój
umysłowy) wszystkich osób będących księżmi.
Boją się normalnych, dojrzałych kontaktów płciowych
heteroseksualnych.Generalnie to ludzie pokrzywdzeni przez los.
Wadliwe geny determinują zachowania niegodne człowieka. Jest to
nieuleczalne.Watykan chroni i akceptuje ten stan rzeczy, gdyż w przeciwnym
wypadku kościoły świeciłyby pustkami.
Nie byłoby chętnych normalnych ludzi do bycia klechą.
Tak więc nie byłoby kasy! W miarę wykształceni lub sprytni hierarchowie zdają
sobie z tego sprawę.