Gość: Jolka
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
03.07.10, 00:05
W zeszłym roku byłam pierwszy raz w Tunezji. Ile różnic kulturowych
zauważyłam, to jest temat na pracę przynajmniej magisterską. Ale
chciałabym podzielić się z Wami (tymi którzy już tam byli, a przede
wszystkim Tymi którzy się wybierają) tylko dwoma przykładami.
Wyobraźcie sobie małą mieścinę gdzieś w Tunezji, gdzie turyści
rzadko zaglądają. Grupa turystów zmęczona i spragniona chce napić
się herbaty w przydrożnym (a raczej przyulicznym) pubie. Jeden z
turystów zastrzega sobie, że herbata ma być niesłodzona, bo jest
cukrzykiem. Kelner przynosi na tacy szklanki (wątpliwej czystości) z
herbatą. Cukrzyk próbuję swoją herbatę i stwierdza że jest słodka.
Kelner robi łyka z tej szklanki i tłumaczy że herbata jest gorzka i
że cukrzyk może ją śmiało pić.
Przykład drugi: Towarzystwo turystów spożywa sobie alkohol
przywieziony z Polski na terenie baru hotelowego położonego w
ogródku hotelowym. Alkohol dla niepoznaki znajduje się w plastikowej
butelce po wodzie mineralnej. Dla ścisłości dodam, że towarzystwo
nie należało do tych co chleją wódę i awanturują się, lecz do tych
co sobie sączą wódeczkę w miłym towarzystwie. Przyszła kelnerka i
zauważyła, że na stoliku stoją tylko 2 butelki piwa (zamówionego u
niej), a przy stoliku siedzi 8 osób. Najpierw zaczęła próbować co
kto ma w szklance. Później zaintrygowała ją ta butelka z wodą
mineralną... Słusznie podejrzewała że w niej jest alkohol. Nie
pytając nikogo o zdanie napiła się prosto z butelki.
A później rozpętała tak wielką awanturę, jakby to ona, kelnerka,
była dyrektorem hotelu.
P.S.
Przypomniała mi się jeszcze jedna ciekawa historyjka.
Hotel nasz położony był przy ruchliwej ulicy. Przez dwa tygodnie
obserwowaliśmy auta jeżdżące w obydwu kierunkach. Mnóstwo aut.
Tylko że to była droga jednokierunkowa!