Dodaj do ulubionych

konsekwencje zaproszenia

02.08.06, 10:12
Wiem jakie wymogi należy spełnić aby zaprosić Tunezyjczyka, ale przerażają
mnie konsekwencje, tzn gdyby Tunezyjczyk chciał zostać dłużej w Polsce,
powiedział iz nie wraca lub nie ma biletu powrotnego. Czy mozna jakoś sie
przed tym zabezpieczyć? Jest jeszcze kwestia opieji lekarskiej,wrazie gyby
coś mu sie przytrafiło, czy można takie ubezpieczenie na wypadek kosztów
leczenia wykupić jeszcze w Tunezji.
Chciałabym dodać, iz On nie nalegał na przyjazd tutaj, chciał abym to ja
ponownie przyjechała do Tunezji. Po drugie ma siostrę w Szwecji i we Francji(
jak to sprawdzić?), więc nie wydaje mi się, aby Polska była dla niego
atrakcyjnym krajem. Po trzecie nigdy nie prosił mnie o pieniądze. Po czwarte
był animatorem, ale twierdzi że zmnienił pracę (jak to sprawdzić?)
Obserwuj wątek
    • leemalef Re: konsekwencje zaproszenia 02.08.06, 11:29
      Najlepiej sprawdzić to:
      a) przez ludzi na miejscu - dotrzeć do kogoś z jego miejscowości
      b) przez znajomych jadących na wakacje

      Kolejna uwaga: przestańcie robić z tych animatorów nie wiadomo kogo. Dobrego
      burdel nie zepsuje, złego kościół nie naprawi. Są wśród nich normalni ludzie
      wbrew pozorom, wiem, bo znam takich i mam kontakt z tą branżą. Jak wszędzie
      jest wśród nich pełno oszustów, niekiedy z winy samych kobiet, które prowokują
      pewne zachowania, ale ... Wbrew temu co się tu czyta pracownicy hoteli to nie
      zawsze najbiedniejsze warstwy społeczne, często są to zwykli studenci
      dorabiający sobie w czasie wakacji. Ludzie, ratunku, nie przesadzajcie.

      Inna sprawa: po co chcesz zapraszać osobę, której nie znasz i której chyba nie
      do końca ufasz? Może najpierw warto bliżej poznać tego człowieka np. jadąc do
      Tunezji z zaskoczenia, bez informowania go o tym?

      Na formularzach do rejestracji zaprszenia są zawarte klauzule o
      odpowiedzialności. W praktyce nie oznacza to, że takiej osobie nikt nic nie
      zrobi a Ty poniesiesz konsekwencje, aczkolwiek i tak się zdarza. Bardziej
      chodzi o to, żeby zapraszać ludzi rozważnie, świadomie, nie na zasadzie kaprysu
      i "niech się dzieje co chce".
    • antidotumm Re: konsekwencje zaproszenia 02.08.06, 12:01
      Spokojnie, na pewno nie narozrabia!
      Co do opieki lekarskiej - to wazne pytanie, moze zwroc sie z nim na forum
      "Turystyka zorganizowana" (gdzie jest sporo osob z branzy turystycznej).
    • weasel_82 Re: konsekwencje zaproszenia 02.08.06, 13:33
      Jesli bedzie siedziec za dlugo to moga go deportowac, jak ami na to nie wpadna,
      Ty mozesz doniesc na niego, ale wtedy ma juz niezle noty w papierach.

      Poza tym nie zapraszaj nikogo komu nie ufasz, bo ty bierzesz za nigo
      odpowiedzialnosc, on cos narozrabia to Ty ponosisz odpowiedzialnosc, on co
      najwyzej wyladuje u siebie w kraju i tam beda sie z nim rozprawiac.

      Bedac na zaproszeniu owy osobnik jest na uzbezpieczeniu osoby zapraszajacej.
      Moze tez wykupic (i polecam) sobie dodatkowe ubezpiecznie, chociazby karte typu
      ISIC ktora jest tania (ok 60 zl) dostepna rowniez w Tunezji.

      Jak spawdzic czy ma... hm, no jesli ma to moga wyslac mu zaproszenie do tych
      krajow... no i mozesz dzownic do tych krajow i sie dowiadywac czy ktos o
      nazwisku i imieniu tak sie znajduje.. ale po co t wszytsko ?

      Jesli Polska jest dla niego atrakcyjnym krajem , to go usiwadom ze albo
      marzyciel z niego albo naiwniak :P Tu jest strasznie nerwowo, nietolereancja
      zwlaszcza dla innego koloru skory, do tego baaardzo ciezko z praca dla takich,
      nie uznaje sie dyplomu latwo (jesli ma) bez jezyka cienko.. do tego przepisy
      regulujace jego dluzszy pobyt tu i droga do karty stalego pobyty (nie mowiac o
      obywatelstwie) jest bardzo dluga , nie tak jak w wielu innych kajach typu
      Francja (przedtem teraz sie dynamicznie zabezpieczaja) o ktorej pewnie mysli.
      (jesli mysli o Polsce i europie :P )

      Jesli chcesz sprawdzic czy nie jest dalej animatorem to dowiedz sie od tuystow
      ktorzy w hotelu jego sa, albo mogl zmenic hotel...
      • leila241 Re: do Weasel 02.08.06, 14:26
        dzięki za odpowiedź. Jesli mialabym wystawić zaproszenie, to muszę rozważyc
        wszystkie za i przeciw.
        Z tym zaufaniem to tak jestże przejechałam sie na kilku Polakach i zakładam że
        każdy może być potencjalnym oszustem. Nie byłam jeszcze taka nieufna zaraz po
        przyjzdzie z Tunezji, ponieważ pojechałam tam nieświadoma (chodzi mi o
        animatorów) a jak sie naczytałam na forach to az mi sie włos na głowie jeży.
        On i tak znosi moje humory i podejrzenia, ale chcę miec pewność że w 100% mówi
        prawdę.Zaczeliśmy snuć powoli plany na przyszłość,Polska nie jest jego
        marzeniem, a moim nie jest Tunezja, ale po rzeczytaniu wielu opinii zaczęłam
        sie zastanawiać. Ale z drugiej strony jesli mówi prawdę ( tez nie moge
        zakładać ,że każdy jest kłamcą)to nie chciałabym czegos w zyciu przegapić.
        Chodzi mi o bylego animatora z Nabeul (mój wczesniejszy wątek) szukałam na
        forach, ale nic takiego na jego temat nie mogłam znaleść.
        Pisałaś we wczesniejszych wątkach że znasz co niektórych z Nabeul. Jesli byś
        cos przypadkiem usłyszała...
      • abrakadabra41 Re: konsekwencje zaproszenia 03.08.06, 05:13
        weasel_82 napisała:

        >
        > Jesli Polska jest dla niego atrakcyjnym krajem , to go usiwadom ze albo
        > marzyciel z niego albo naiwniak :P Tu jest strasznie nerwowo, nietolereancja
        > zwlaszcza dla innego koloru skory, do tego baaardzo ciezko z praca dla
        takich,
        > nie uznaje sie dyplomu latwo (jesli ma) bez jezyka cienko.. do tego przepisy

        Z ta nietolerancja to nie przesadzaj,zas to ze nieuznaje sie ich dyplomow to
        akurat bardzo dobrze.Poziom ksztalcenia w ich szkolach jest baaaardzo niski.
        • weasel_82 Re: konsekwencje zaproszenia 03.08.06, 11:58
          gowno wiesz o pozioeme ksztalcenia,
          a za to pewnie super amerykanow bys chcial ?:| ech...bez komentarza.

          Z ta nietolerancja to niestety nie chodzi tylko o dokuczanie na ulicy, pobicia,
          ataki... to takze strach przed obcym , przed zatrudnieniem takiego czlowieka,
          przed wspolpraca z nim. U nas wciaz malo innosci i czlowiek o odmiennym
          kolorzes kory spotyka sie tlumem gapiow na ulicy i tym ze jak idzie z np. zona
          czy znajomym polakiem po ulicy do ludzie raktuja go jak powietrze nawet nie
          powiedzia "hi" bo mysla ze ego nie zrozumie :|
          NIe ma co tez uogolniac, trzeba miec to tylko na wzgledzie decydujac sie na
          wspolne zamieszkanie tu , decydujac o miejscu dokladnie gdzie chce sie zyc
          • abrakadabra41 Re: konsekwencje zaproszenia 03.08.06, 18:49
            weasel_82 napisała:

            > gowno wiesz o pozioeme ksztalcenia,

            forma odpowiedzi jak widac stosowna do poziomu autorki,zas co do ich poziomu
            sek w tym iz wiem raczej duzo.Od paru lat pracuje w kraju arabskim i mam
            doczynienia z arabskimi inzynierami z roznych krajow afryki pn. wiec wiem co
            pisze,chyba ze uwazasz za dobre wyksztalcenie ukonczenie np.filozofii
            koranicznej.

            > a za to pewnie super amerykanow bys chcial ?:| ech...bez komentarza.

            Czy ja tu gdzies wspominalem o amerykanach,chinczykach czy pigmejach?
            >
            >
            • weasel_82 Re: konsekwencje zaproszenia 04.08.06, 11:20
              odpowiedz raczej dosaoowana do poziomu wypowiadajacego sie w tematyce o ktorej
              nic nie wie, a jednyne co potrafi to siedziec na takim forum jak to i dogryzac
              udajac nie wiadomo kogo...Na prawde nie masz nic ciekawszego do roboty w zyciu
              niz wchodzenia na takie fora, ktore jak widac nie interesuja Cie/nie dotycza i
              nudza? (ponoc, skoro i tak juz wszytsko wiesz?)

              Tunezja to nie kraj jak kazdy kraj arabski, tak jak i Polska to nie jak kazdy
              kraj Europejski. Wiec daruj sobie takie durne ogolniki.

              Filiozofia koraniczna to tez kierunek, tak jak filozofie pozostale... nie wiem
              w jakim fachu pracujesz, ale ja np. jestem z banzy nauk technicznych i wiem
              jaki jest poziom w tym kiedurnku w Tunezji. Trzeba miec troche rozeznania co
              jest potrzebne tez na danym rynku a nie przyrownywac wszytsko do Polski,
              zwlaszcza jak sie tam pracuje. Ciekawe po co pojechales do tkiego kraju
              arabskiego, czyzby tak swietnemu specjalisty nie chcieli tutaj zatudnic. Nie
              mowisz o Tunezji chyba, a to blad bo to jest forum o TUNEZJI, wlasciwie o
              facetach z wakacji sedzonych w Tunezji :| ... nie wiem co turobisz, ale niech
              Ci bedzie.. W Tunezji place sa o wiele nizsze niz w Polsce jesli chodzi o
              specow, wiec jesli jestesw takim kraju jak Tunezja (skoro dla Ciebie to samo)
              to znaczy ze twoj poziom wiedzy na nasze warunki tez byl nedzny, wiec czemu
              oceniasz innych z tak wielka latwoscia?

              > Czy ja tu gdzies wspominalem o amerykanach,chinczykach czy pigmejach?
              A o Tunezyjczykach?
              Bo Ty wciaz o jakis tajemniczyc krajach arabskich piszesz, co jest totlana
              bezsensownoscia, gdyz jak chcialam w poprzednim poscie Cie uswiadomic ze takie
              generalizowanie jest po prostu glupie :|
              • abrakadabra41 Re: konsekwencje zaproszenia 04.08.06, 13:18
                Oczywiscie ze nie pracuje w Tunezji tylko w UAE,w branzy technicznej,a pisze na
                forum Tunezja jako ze i z tunezyjczykami,i z inzynierami innych krajow
                arabskich jak napisalem mam doczynienia.W Polsce tez nie mam problemu z
                praca,ale tu poprostu wiecej placa.Filozofia koraniczna moze i jest takim samym
                kierunkiem tyle ze po tym nawet w krajach arabskich bardzo ciezko o jakakolwiek
                prace.
                • kashak Re: konsekwencje zaproszenia 04.08.06, 20:03
                  Szkoa więc, że wypowiadasz się o poziomie edukacji w Tunezji, bo akurat
                  strzeliłes kula w płot. Widac kompletnego laika w tym względzie. Nie wiem, jak
                  jest w innych krajach arabskich, ale w Tunezji poziom edukacji jest bardzo
                  wysoki. Osoby, które przyjeżdżają studiowac do Polski, na Ukrainę czy do
                  podobnych krajów, to ludzie, którzy nie dostali sie na studia w Tunisie czy
                  Sousse i jest to dla nich przykra konieczność.
                  System edukacji oparty jest na systemie francuskim. Matura zdawana jest ze
                  wszystkich przedmiotów (8 lub 9 - w tej chwili nie pamiętam), jest bardzo
                  trudna, tak że nie wszyscy ją zdają i część osób pozostaje z
                  wykształceniem "średnim niepełnym" :-). Tunezyjska matura, ze względu na
                  tamtejszy system, od dawna jest wstępem na uniwersytety na całym świecie (w
                  przeciwieństwie do polskiej).
                  Najlepsi dostają się na uniwersytety - i tutaj tak jak w Polsce - najlepsze sa
                  bezpłatne uniwersytety państwowe, a potem - prywatne wyższe uczelnie. W wielu
                  krajach Tunezyjczycy nie muszą nostryfikowac swoich dyplomów, właśnie ze
                  względu na wysoki poziom ich uczelni.
                  Podobnie jest z poziomem państwowej służby zdrowia w Tunezji. Tunezyjki
                  mieszkające w Polsce jada rodzić swoje dzieci do swego kraju, bo szpital
                  panstwowy tam i tu - to niebo a ziemia.
                  Nie wypowiadaj sie więc na temat kraju, w którym prawdopodobnie nawet nie
                  byłeś. Jestes dyletantem w zakresie jego nauki, medycyny etc., a swoje poglądy,
                  których nabrałes w kraju o zupełnie innej specyfice rozciągasz na wszystkie
                  kraje arabskie.
                  Najpierw spróbuj się czegoś dowiedzieć, zanim napiszesz...
                • weasel_82 Re: konsekwencje zaproszenia 04.08.06, 21:23
                  no coz, to nie ja twierdze ze wszytskie rozumy pozjadalam bo znam grupke osob z
                  ktorymi przyszlo mi wspolpracowac i tak latwo przychodzi mi generalizowanie,
                  no ale szczescia zycze mimo tych wielkich trudow zycia
    • leila241 Re: konsekwencje zaproszenia 08.08.06, 09:17
      Ja juz wiem, że nie zaproszę mojego Tunezyjczyka.
      Rada dla dziewczyn które chciałyby zaprosić Tunezyjczyka do Polski:
      przedtem sprawdzcie go dokładnie, tzn szukacjcie na forum, pytajcie tych co
      byli, ponieważ moze sie okazać, iz nie ma kogo i po co zapraszać....
      Uwaga na powakacyjne związki - rzadko sie zdarza, że jesteśmy jedyne, więc
      uczucia i wspomnienia najlepiej odrazu zostawić w Tunezji.
      • wild.honey Re: konsekwencje zaproszenia 08.08.06, 11:03
        A co było nie tak z tym panem??
        I jak Ci się udało tego dowiedzieć??
        • leila241 Re: konsekwencje zaproszenia 08.08.06, 15:16
          ciężko było rozpoznać oszusta, w Tunezji zachowywał sie jak najbardziej ok.
          Jest byłym animatorem ( to akurat prawda)
          Nie prosił o pieniądze, nic z tych rzeczy typu chora mama, własnie stracił
          pracę itp. Spokojny, poważne plany na przyszłość. Jednak ja do naiwnych nie
          należę, więc szukałam, pytałam i ... dowiedziałam sie że ma jeszcze jedną
          dziewczynę (ten sam schemat postepowania). Poza tym poznałam prawdziwe oblicze
          tego pana, który bardzo sie zdenerwował, gdy odkryłam prawdę i juz wcale nie
          był taki miły
          • wild.honey Re: konsekwencje zaproszenia 08.08.06, 15:21
            A jak Ci się udało odkryć prawdę?
            Napisz, może to komus ułatwić życie.
            • leila241 Re: konsekwencje zaproszenia 08.08.06, 16:12
              Nie chcialabym generalizować, ale jest małe prawdopodobieństwo, że jest się
              jedyną dziewczyną pana X. Trzeba mieć trochę szczęścia, ja zamieszczałam posty
              tutaj i na wakacje.pl. i w końcu natrafiłam na dziewczynę, która także szukała
              informacji o tym panu no i prawda wyszła na jaw. To może trochę potrwać, ale
              wystarczy zmieszczać posty, pytać kogoś , kto wybiera sie do danego hotelu i
              czekać....Sezon sie jeszcze nie skończył
              • wild.honey Re: konsekwencje zaproszenia 08.08.06, 16:18
                No tak, wszystko fajnie pod warunkiem, że pan X zadaje się z osobą z Polski,
                gorzej, jak ta druga, czwarta czy dziesiąta jest z innego kraju...
                • leila241 Re: konsekwencje zaproszenia 08.08.06, 16:50
                  Jeśli taki pan x ma kilka narzeczonych, to jest duża szansa iż choć jedna
                  będzie z Polski. Jeśli nie, no cóż... być może ktoś z Polski widział go w
                  towarzystwie innych pań. Chodzi mi o to, aby nie wierzyć ślepo we wszystko co
                  mówi pan X. Zdaję sobie sprawe iz każda dziewczyna chce wierzyć, że jej
                  wybranek jest inny niż wszyscy, a ona jest tą jedyną. Być może przez jakiś czas
                  tak jest, ale trzeba pamietać że tam sezon trwa długo, my wracamy do domu, a
                  tam co tydzień przyjeżdżają nastepne...
                  • petitka2 Re: konsekwencje zaproszenia 08.08.06, 18:40
                    Mi dziewczyny, które sie odezwaly do mnie na maila radziły pisac na rosyjskiej
                    stronie www.kunstkamera.net - tam trzeba wybrać Tunezje, ale sa i inne kraje.
                    Mojego tam nie ma, a strona jest dla wytrwałych (część rzeczy po rosyjsku, po
                    francusku i po angielsku - korzystanie z tłumacza nie jest latwe)
      • weasel_82 Re: konsekwencje zaproszenia 12.08.06, 11:54
        Dziekuje za przekazanie informacji ode mnie... przy okazji i innym sie tez
        oberwalo i slusnie, niech nie mysla ze tylko oni maja prawo miedzy soba
        wmieniac informacje i dzieczyny! jak wasz ukochany prosi was o zatajanie prawdy
        o innych albo o klamanie dla nich (kolegow) to moze to tez byc znak ze oni
        rewaznuja mu sie tym samym np. wobec Was... trzeba miec uszy i oczy twarte i
        pomagac sobie, chodz tez uwazac na sabotage znudzonych babek bo tego tez
        pelno... W oole najlepsza rada to wysrzeac sie milostek na dluzej wtedy jest o
        wiele latwiej!
        • wild.honey Re: konsekwencje zaproszenia 13.08.06, 11:21
          Ja sobie tak z kolei myślę... Ilu na tych stronach jest opisanych facetów. 100?
          200?500? A ilu nie jest? A jeśli nie jest - to dlaczego?

          Prawdziwy oszust zrobi wszystko, żeby ukryć swoje kobiety. Nie będzie pojawiał
          się z nimi na ulicy, gdzie wiadome jest, że może go ktoś zobaczyć, nie będzie
          pisał sms-ów wyglądających na szablon... Ci faceci, o których piszecie nawet
          specjalnie nie próbują ukrywać jacy są... więc chyba nie do końca jest tak, że
          oni wszyscy to chamy i oszuści... przecież kobiety mają mózgi, potrafią
          obserwować... niektóre wnioski nasuwają się same... A Tunezyjczycy znają strony
          typu kunstkamera, wiedzą, że wbrew pozorom sprawdzenie delikwenta nie jest takie
          trudne... Znam jedną osobę, która do niedawna udzielała się na forach. Wyszła za
          mąż na animatora. Nie dla paszportu, kasy etc. Są razem ponad 3 lata. Żadnych
          zdrad, afer, skandali... Wszystko jest możliwe, co nie znaczy, że jest reguła.
          • weasel_82 Re: konsekwencje zaproszenia 13.08.06, 12:49
            Oczywiscie, znam wiele szczesliwych par :) Jest jak w zyciu czasem sie udaje
            czasem nie, nawet jak nie zadaje sie z "szablonowcem". Moj nie byl szablonowcem
            i nawet teraz nie jest, no chybaz ze mowimy o szablonie mojego zycia raczej
            koncow zwiazkow ;) ... mniejsza z tym. Mialam okazje przebyac w dlugim owaznym
            zwiazku z Tunezyjczykiem, jednak dosc nie dawno po prostu nie wyszlo - jak to
            sie czesto zdaza na calym swiecie.
            Nie zrazilam sie do facetow z tamtad czy kraju, kraj wciaz uwielbiam i
            bynajmniej nie za facetow czy ludzi ;) (chodz ludzie o wiele przyazniejsi niz
            w Polsce to niezaprzeczalny fakt - przynajmniej na zewnatrz) ale za klimat, za
            zycie, za te palmy, pisaek, witr, zapachy, przedmioty, atmosfere... moj maly
            raj na ziemi :) ... nie pojade pewnie tam jednak dlugo z powodow dosc
            oczywstych -dlugi zwiazek i za duzo wspomnien :( oraz problemy jakie moglo by
            mi to przstworzyc. O czym mowa ? Wiekszosc niestety osob wie - plotki,
            dokuczane, nietoleransja, zawiść, podejrzenia, oskarenia, roblemy
            rodzinne, ...samotność, tęsknota, problemy ... Takie zwiazki a cholernie
            trudne!! Nie tylko tunezyjsko polskie ale wszelkiego rodzaju kulturowo czy
            religijnie mieszane, dla niektorych naet miedzynarodowe zwiazki to juz wielki
            szok i fakt nie do zaakceptowania. Do tego wszystkie te sprawy urzędowo
            prawne... ach.... Jestem calym sercem z osobami ktore z rozsadkiem zaczynaja i
            trwaja w takich zwiazkach, bo trzeba miec wiele sily i sprytu by sie w efekcie
            udalo. Chodz to nie wszystko, to tez po prostu musi byc Ten czlowiek (dla
            obojga) jak to w życiu :) Wiec podchodzmy rowniez do tych "egzotycznych"
            zwiazkow po prostu z zyciowym rozadkiem, na ktoy zawsze powinien sie znalezc
            czas miedzy miloscia .

            Pozdrawiam Wszystkich serdecznie.
            • wild.honey Re: konsekwencje zaproszenia 13.08.06, 13:02
              Wiesz, ja mam na myśli sytuację, kiedy dziewczyna odkryje, że z jej facetem cos
              jest nie tak, a potem uważa z góry, że wszyscy inni też są do niczego, na pewno
              robią tak samo i lepiej od razu dac sobie spokój.

              Powiedz mi Weasel jedną rzecz: czy mając za sobą trudny związek, ale też - z
              tego co piszesz - nie zakończony spektakularnym skandalem i pod wieloma
              względami dla Ciebie wartościowy - uważasz, że nie było warto? Czy żałujesz, że
              podjęłaś wyzwanie i nie dałaś sobie od razu spokoju? Czy wszyscy poznani przez
              Ciebie w Tunezji faceci to oszuści?

              Mi chodzi tylko o to, żeby nie popadać w skrajności zaleznie od własnej
              sytuacji. Jeżeli jeden mnie skrzywdził, nie potępiać wszystkich, nie straszyć
              innych osób, nie zniechęcać na wstępie do związków, nie siać podejrzeń w
              związkach już istniejących. Znam kilka osób w normalnych relacjach (nota bene
              jedna moja koleżanka zna Ciebie z innego forum), którym miejsca takie jak to czy
              forum o Egipcie zatruwają całą radość życia niepotrzebnymi podejrzeniami.
              Rozsądek tak, jest wskazany, ale czemu z góry zakładać, że komuś się coś nie uda
              i wywoływać traumę... Ludzie się oszukują, krzywdzą, obrzucają błotem - to
              normalne w każdych kontaktach międzyludzkich, z kazdą relacją wiąże się ryzyko,
              niezaleznie od wielu kulturowych czynników. Tacy jesteśmy, zawsze obok znajdzie
              się ktoś nieuczciwy. Więc co, zamknąć się w domu? Żyć w atmosferze podejrzeń?
              Gdybym opowiedziała co zrobiła moja kolezanka, żeby przekonać się, czy facet
              jest uczciwy - chyba włos by się zjeżył na głowie. Spokojna, normalna osoba,
              gdyby nie naczytała się róznych historii pewne zachowania by jej w snach do
              głowy nie przyszły... Ja mam do swojego związku w miarę zdrowy stosunek, ale też
              się nie obyło bez dodatkowych atrakcji...
              • weasel_82 Re: konsekwencje zaproszenia 13.08.06, 20:40
                > Wiesz, ja mam na myśli sytuację, kiedy dziewczyna odkryje, że z jej facetem
                cos jest nie tak, a potem uważa z góry, że wszyscy inni też są do niczego, na
                pewno robią tak samo i lepiej od razu dac sobie spokój.

                Ja taka nie jestem ;) Ale na baczności zawsze trzeba się mieć (ja miałam
                również, chodź co tam wie zakochany człowiek ;) )

                >czy mając za sobą trudny związek, ale też - z
                > tego co piszesz - nie zakończony spektakularnym skandalem i pod wieloma
                > względami dla Ciebie wartościowy - uważasz, że nie było warto?

                Boli :( Nigdy NIC tak w zyciu nie bolalo jak sporoy z rodzina, walka ze swiatem
                i to zlamane serce teraz :( Nigdy nic nie bylo by warte tego co sie teraz
                ciagnie juz miesiacami :( ... ale czy do konca? "Nie byloby" i odradzam! Bo
                latwiej bez, jednak .. nauczylam sie tyle, poznalam i umocnilam sie,
                poszerzylam horyzonty, poznalam dziesiatki wspanialych ludzi, poznalam czym
                ojawia sie nietolerancja i ciemnota :( Nauczylam sie jak walczyc z urzedami, ja
                malenstwo rodzicow! podciagnelam angielski na tyle ze nie stanowi on dla mnie
                zadnego stresogennego problemu -obcy jezyk w ktorym balam sie powiedziec 2 zdan
                na glos!...... .moge wymieniac godzinami. Warto bylo!! To tylko ale moze i az 2
                lata mojego zycia, ale co by mi dalo tyle co takie zwiazek? Powazny i
                najpowazniej przeze mnie potraktowany?
                Zaluje jednego... ze sie nie udalo :( Ze pierdyknelo tak pozno :( ze ja juz
                czulam smak sukcesu = slubu i mieszakania razem, ze mimo wszytskiech problemow
                i lekow bylam na to gotowa ..i dopiero wtedy sie popsulo :(

                > Czy żałujesz, że
                > podjęłaś wyzwanie i nie dałaś sobie od razu spokoju?
                Czasami, ale nie wyzwania, ale ze nie dalam sobie spokoju ciut
                wczesniej...chodz myslalam o tym i zastanawialam sie milion razy, a co bedzie
                jelsi sie myle? Co bedzie jesli bede zalowac w przyszlosci? Nie chce niczego
                zalowac...i mysle ze za jakis czas jak sobie zycie uloze to nie bede :)

                >Czy wszyscy poznani przez Ciebie w Tunezji faceci to oszuści?
                Nie odpowiem na to pytanie, bo "wszyscy" to szeroka skala, a wszystkich co
                poznalam nie poznalam na tyle by miec smialosc ich oceniac. Z reszta uwazam ze
                nie, to sie czuje (dobrze jak sie potrafi to wyczuc ;) a jeszce lepiej jak mimo
                to sie nie zlapiemy sami na cos... ). Jednak jakbym miala genralizowac
                powiedzialabym to co wiekszosc pisze: zwizany z turystyka? mieszka w
                miesjcowosci turystycznej? To ogromne prawdopodobienstwo ze ma x-pan co sezon :
                ( A co do neizwiazanych, to juz zalezy od czlowieka i nas samych jak sie
                dobirzemy :) Jak wszedzie.

                >> Mi chodzi tylko o to, żeby nie popadać w skrajności zaleznie od własnej
                > sytuacji. Jeżeli jeden mnie skrzywdził, nie potępiać wszystkich, nie straszyć
                > innych osób, nie zniechęcać na wstępie do związków, nie siać podejrzeń w
                > związkach już istniejących.
                Mam nadzieje ze za taka mnie nie uwazasz. Ja rowniez znam kilka, a nawet powiem
                sporo :) osób w normalnych relacjach i daleka jestem od generalizowania.

                >Spokojna, normalna osoba,
                > gdyby nie naczytała się róznych historii pewne zachowania by jej w snach do
                > głowy nie przyszły...
                ach, niestety...znam to z autopsji :( Pamietam jak sama ochrzanialam kolezanke
                za dziwne akcje w stosunku do jej faceta, sama jednak dalam sie zlapac w te
                sidla zaszczucia, strach, podejrzen :( NIGDY WIECEJ! Bede sie starac jak moge i
                juz sama wiedzac ze to nie dotyczy tylko innych , a moze dotknac i mnie! mimo
                ze sama potepialam na logike, to milosc rzadzi sie swoimi prawami i wiele
                wyrozumialosci do niej trzeba miec - to kolejne doswiadcenie ktore mnie wiele
                nauczylo o mnie samej i o milosci.

                Zgadzam sie ze wszytskim co piszesz :)
                Dodam tylko, ze niektore slowa tez warto czytac z uwaga mimo ze nie sa
                bezposrednio pochlebne czy tryskajace optymizmem, jak niektore moje. Nie mam
                nigdy nic zlego na mysli, a przynajmniej na celu krzywdzenia kogokolwiek.



                • wild.honey Re: konsekwencje zaproszenia 13.08.06, 21:16
                  Oczywiście, że nie uważam Cię za taka osobę. Bardziej miałam na myśli osoby,
                  które nacięły się na jakiegoś wakacyjnego chłopaka i na jego podstawie sądzą o
                  wszystkich. Dużo rozmawiam ostatnio z moja koleżanka, postanowiłyśmy napisać
                  artykuł dla jednego z portali na temat własnie szczęśliwych, choć niewatpliwie
                  trudnych związków mieszanych własnie z turystami... Dostajemy mnóstwo
                  korespondencji, że jednak można, udaje się, chociaż przy znacznym nakładzie pracy.
                  O tym się jednak nie mówi, szczęśliwi ludzie nie wizytują zbyt często stron
                  takich jak ta... Ile osób tu opisano jako nieuczciwe a ile nie? A jeśli nie to
                  dlaczego? Może po prostu nie było po temu powodu? Obok wakacyjnych naciągczy
                  zyja przecież ludzie, ktorzy nie mieli możliwości żyć inaczej, dla których to
                  było jedyne wyjście z trudnej sytuacji, którzy zarabiają na studia lub przejęli
                  rodzinny interes czy założyli własny... oni też mają swoje marzenia o szczęściu,
                  rodzinie, wyszumieli się bo jak długo mozna żyć wyrywając codziennie inną
                  panienkę... mają swoje radości i swoje smutki, ciężką pracę po wiele godzin
                  dziennie za niewspółmierne do niej pieniadze... nie są we własnym kraju
                  szanowani... Nie jest im lekko i ich zachowanie też wynika z róznych pobudek,
                  zarówno to dobre jak i złe... Są wśród nich zakochani na zabój, są też
                  prowokatorzy mszczący się na turystach z zazdrości "bo mają lepiej", bo są przez
                  nich upokarzani, wykorzystywani (sama widziałam sytuację, kiedy światły
                  Europejczyk wyrzucał śmieci na podłogę, żeby pracownik z obsługi musial się po
                  to schylic i posprzatać), bo maja pretensje do losu...

                  Medal ma dwie strony:)
                  • leila241 Re: konsekwencje zaproszenia 14.08.06, 09:54
                    > Oczywiście, że nie uważam Cię za taka osobę. Bardziej miałam na myśli osoby,
                    > które nacięły się na jakiegoś wakacyjnego chłopaka i na jego podstawie sądzą o
                    > wszystkich

                    Mówiąc o tych osobach miałaś na mysli zapewne mnie. To prawda, że sie nacięłam
                    ale nie chce na tej podstawie sądzić iz każdy jest oszustem. Chodzi mi o to, iz
                    w przypadku osób z branży turystycznej to prawdopodobieństwo jest troche
                    większe. Zgadzam sie z Weasel iz w przypadku takich znajomości należy byc
                    ostrożnym i rozważnym. Jasne że sa pary którym sie udaje, więc nie mówię aby
                    takiego np. animatora skreślać odrazu, tylko prosze o rozwagę.
                    Trzeba sie przede wszystkim zastanowić czy warto, czasami lepiej aby taka
                    znajomość pozostała miłym wspomnieniem niz przykrym rozczarowaniem

                    > O tym się jednak nie mówi, szczęśliwi ludzie nie wizytują zbyt często stron
                    > takich jak ta... Ile osób tu opisano jako nieuczciwe a ile nie?

                    Gdybym ja nie odwiedziła tej strony zapewne nie poznałabym prawdy dzięki pewnym
                    osobom i szczerze mówiąc nie wiem jakby to sie skończyło, gdybym jednak
                    zaprosiła go do Polski
                    Na innych forach spotykałam się z opiniami osób szczęśliwych w takich
                    związkach, więc nie śmiem twierdzić, że takich nie ma.
                    Uważam jednak,że dziewczyny powinny sie na wzajem ostrzegać, jesli któraś
                    trafiła na oszusta.
                    Być może sama kiedyś zwiążę się z Tunezyjczykiem - nigdy nie wiadomo, ale co do
                    osób z branzy turystycznej będe jednak sceptyczna

                    • weasel_82 Re: konsekwencje zaproszenia 14.08.06, 12:02
                      >Uważam jednak,że dziewczyny powinny sie na wzajem ostrzegać, jesli któraś
                      > trafiła na oszusta.
                      Zgadzam sie i ja odbieralam na poczatku to miejsce jako wlasnie ku temu
                      stworzone (tez).

                      Powiem Wam szczerze, ze bedac w zwiazku z moim to tak jak pewnie wszyscy prosil
                      mnie o to bym nie dzielila sie swoimi obserwacjami z innymi kobitkami, no
                      coz... zawsze jednak mowilam dokladnie co wiem, bez inwencji tworczej =
                      wnioskow wlasnych, zeby byc uczciwa bezwzglednie..ale i tak to ciezkie bylo.
                      Teraz po zerwaniu pierwszy raz trafila na mnie sytuacja bez 2 zdań jasa :(
                      Powiedzialam i ... poczulam sie przez chwile okropnie w stosunku do tych Pan ,
                      bo to ja donioslam inf. o kims kogo wszystki 3 znamy (chodz u mnie to tylo z
                      obserwacji), ale teraz wiem ze jakbym tego nie zrobila czulabym sie podle na
                      120% bo jak mozna rozmawiac z kims , doradzac , mowic ze sie rozumie i wiedziec
                      cos tak okropnego! i pomagac naciagacza :( Nie dawajcie sie na to naciagac!
                      Jesli cos wiecie to nawet komus kogo nie znacie czy niezbyt lubicie warto
                      powiedziec co sie wie, bo to zbyt wazne moze sie okazac ze pewien czas i bedzie
                      juz za pozno :( Nie zmyslac, nie domniewac, ale mowic dokladnie co sie wie.

                      Jeszcze przez pewiem czas bede w stanie powiedziec cos niecos na temat zycia w
                      Nabeul, wiec jak cos... to nawet po rostu pogadac czy doradzic cos moge :)
                  • weasel_82 Re: konsekwencje zaproszenia 14.08.06, 11:52
                    Wspaniała inicjatywa z tym artykulem :) Chetnie pomoge jesli bedzie taka
                    potrzeba :) Moze nie w samym pisaniu bo humanstka ze mnie marna, ale
                    merytorycznie ;)

                    > O tym się jednak nie mówi, szczęśliwi ludzie nie wizytują zbyt często stron
                    > takich jak ta... Ile osób tu opisano jako nieuczciwe a ile nie?

                    No coz ;) Specyfika tego miejsca, "Faceci z wakacji" a nie Forum dla zwiazkow
                    lub zainteresowanych nimi ... (mam tu konkretnie inne najwieksze chyba w Polsce
                    forum nastawione glownie na ta tematyke). Tutaj jednak beda przewazac przygody
                    wakayjne a nie zwiazki na serio, bo takie pary jak piszesz, maja o wiele
                    liczniejsze problemy niz milosne uniesienia i szukaja dalej pomocy
                    doswiadczonych. A takie jak ja tu sa chyba tylko z tych powodow z ktorych Ty tu
                    jestes tez :)



    • wild.honey Re: konsekwencje zaproszenia 14.08.06, 10:38
      Nie do końca jest też tak, że miałam Ciebie na myśli. Bardziej chodziło mi o
      sytuacje, kiedy ktoś pisze: wszyscy są do niczego a dziewczyny, które się z
      nimi zadają to idiotki. Jest to stwierdzenie nie fair, bo same piszące do
      niedawna ryzykowały, czemu więc innym odmawiają tego prawa i także prawa do
      błędu...

      Inna sprawa: bardzo bardzo często same dziewczyny robią podpuchę i bedąc w
      jakimś hotelu piszą, że widziały tego i tego pana z dziewczyną tylko po to,
      żeby innej "dowalić". Znam taki przypadek z Egiptu... znajoma mało nie wpadła w
      panikę po uzyskaniu informacji o swoim narzeczonym, tyle tylko, że odetchnęła z
      ulgą, kiedy okazało się, że cała love affair miała się odbyć w czasie, kiedy
      oboje w najlepsze bawili się na wspólnym wyjeździe...

      Leila, szkoda, że napisałaś tak mało o swojej sytuacji...
      W miarę poznawania ludzi wiem tylko tyle: jeżeli facet ma naprawdę poważne
      zamiary, twierdzi, że kocha, że mu zależy, że chce się żenić - wtedy na gadaniu
      się to nie kończy, podejmuje pewne kroki we wskazanym kierunku i to pozwala
      odróżnić go od reszty. I to też niezależnie od narodowości. Wiadomo, że w
      związku na odległość gada się więcej, bo trudniej pokazać uczucie, ale w miarę
      możliwości robi się wszystko, żeby być razem... Poza tym warto ufac intuicji -
      nie wiem czemu, ale mam wrażenie, że Ty od początku niespecjalnie ufałaś temu
      facetowi (o którym przecież sporo na wakacjach.pl i to niekoniecznie samych
      złych rzeczy...).

      Widzisz, wielu facetów to naciągacze niezaleznie od narodowości... branża
      branżą, wszystko to kwestia osoby. Mi chodziło tylko o to, żeby dziewczyny,
      które się nacięły, a także i te które żyjąc w związkach z obcokrajowcami
      naoglądały się tego i owego - nie odbierały innym prawa do nawiązywania różnych
      znajomości (nie mówię o jakimś przypadkowym seksie, bo tego nie uznaję w
      odniesieniu do własnej osoby, natomiast uważam, że z własnym tyłkiem każdy może
      robić co chce i nie mi tu moralizować) i tym samym do błedów, ale też
      przynajmniej w niektórych przypadkach - do szczęścia.
      • leila241 Re: konsekwencje zaproszenia 14.08.06, 11:31

        Masz rację,każdy ma prawo przekonać sie na własnej skórze. W kazdym związku, w
        każdym miejscu na świecie może coś nie wyjść. Jednak w tym przypadku trzeba
        bardziej się liczyć, że cos może nie wyjść. Ciężko jest z zaufaniem w związku
        na odległość. Może sie mylę, ale zakładając że mogę zostać oszukana było mi
        łatwiej, niz gdybym bezgranicznie wierzyła i ufała. To znaczy nie doznałam aż
        takiego szoku jak się dowiedziałam prawdy.

        > nie wiem czemu, ale mam wrażenie, że Ty od początku niespecjalnie ufałaś temu
        > facetowi (o którym przecież sporo na wakacjach.pl i to niekoniecznie samych
        > złych rzeczy...).

        Ja wcześniej nie miłam pojęcia jak to jest z Tunezją (chyba z choinki się
        urwałam)i przyznam, że moja nieufność zaczęła się pogłebiać jak zaczęłam
        przeszukiwać rózne fora (namówiła mnie do tego koleżanka). Wtedy az głupio mi
        sie zrobiło, że mogę być aż tak naiwna, z drugiej strony czułam sie trochę nie
        fair szukając informacji o Nim. Ale jak juz mialam wystawić zaproszenie, to
        musiałam byc pewna. Po cichu chyba jednak liczyłam, że niczego złego sie nie
        dowiem.

        > Inna sprawa: bardzo bardzo często same dziewczyny robią podpuchę i bedąc w
        > jakimś hotelu piszą, że widziały tego i tego pana z dziewczyną tylko po to,
        > żeby innej "dowalić

        Nie rozumiem tych dziewczyn, dziewczyny powinny być solidarne, tzrymać sie
        razem i pomagać sobie w takich przypadkach.
        Ja otwarcie przyznałam się mojemu byłemu, ze szukam czegoś na forum.On tylko
        odpowiedział, abym nie słuchała dziewczyn, które chcą zrobić sabotage.Chyba
        jednak nie spodziewał się, że cos znajdę.
        Dziewczyny - jak już chcecie komuś dowalić to oszustowi, ani kłaść kłody pod
        nogi innym dziewczynom
        • weasel_82 Re: konsekwencje zaproszenia 14.08.06, 12:14
          Wiecie co Wam powiem i tez zauwazylam na poczatku swojej przygody -starsze
          babki, takie sporo po 30 i wiecej ktore...nie chca wiedziec. I moze to
          bezwzgledne, ale powiedzialam sobie (tlumacac dla mnie nowy stan rzeczy), ze to
          jest tak: dwojka doroslych ludzi, dwie osoby ktore maja swoje cele i wiedza co
          robia i biora za to odpowiedzialnosc, wiec nie ma sie nad kim tu litowac i
          pakowac miedzy 2 persony, a bo czemu? On chce do Europy, dla kasy i czasem to
          oczywiste (sa takie rpzypadki nie da sie zaprzeczyc), ona juz w coraz gorszej
          sytuacji do znalezienia partnera, a tu nagle mlody, super gosc.... i ja na to
          stac. Wiecie, na prawde kilka ray trafilam na klarowna sytuaje gdzie oboje
          gleboko o milosci, ale i bylo wiadomo dla all (wlacznie z nimi samymi chodz na
          glos nie powiedzieli tego),ze wiedza o co gra sie toczy.
          Dla mnie to okrutne ze on ja oszukuje a wiadomo baba chce czy nie chce sie
          przywiazuje, zakochuje, marzy..ale i w obec nieo ze taka nie do konca zakochana
          bierze/kupuje sobie zabawke do domu (znam i wyniki takiego zwiazku :( gdzie ona
          sobie co roku do tunezji na wakacje z kolezankami, a on w domu bez pracy caly
          rok siedzi i to ..to jest okrutne :( bo doslownie zostal porzucona
          zabawka ) ... ale jak pisalam, to dwie dorosle osoby i wiedza co robia! I kazdy
          musi poniesc konsekwencje swoich czynow (w tym przypadku juz od podloza i z
          wlasnej winy nieczystych intencji).

          Pozdrawiam
        • weasel_82 Re: konsekwencje zaproszenia 14.08.06, 12:17
          > Nie rozumiem tych dziewczyn, dziewczyny powinny być solidarne, tzrymać sie
          > razem i pomagać sobie w takich przypadkach.

          Wlasnie, dobrze gdy jak sie sprawdza czytac (sama to robilam i tak jak Ty
          mialam nadzieje nic nie znalezc ale wciagalo mnie to miesiacami ...ba, nawet
          teraz czasem spojrze co jest, ale staram sie nie co by sie nie denerwowac jesli
          cos znaje. Nie znalazlam, ale i tak nie wyszlo :( ) Czytac i pytac, ale tez
          rozsadnie co by nie pasc ofiara tych znudzonych chyba zyciem sabtazystek :/
          Miec pewnosc ze obie go znacie...
          • wild.honey Re: konsekwencje zaproszenia 14.08.06, 12:33
            Weasel, to, że obie go znają jeszcze o niczym nie świadczy.
            Z wyglądu można kogoś opisać bez problemu, numer telefonu wysępić od osób
            trzecich, jeżeli dziewczyna jest sprytniejsza - i zadyma gwarantowana, a laska
            wcale nie musiała spać z tym gościem ani robić czegokolwiek... Najlepiej
            sprawdzić jadąc z zaskoczenia. I ufać intuicji. Człowiek jej nie docenia, a ona
            baaardzo pomaga.

            Sama spotkałaś się z tego co widzę z sabotażem. Napisz może jak to wyglądało w
            Twoim przypadku. Kto wie, może akurat ktoś skorzysta.

            Chodzenie po bagnach wciąga, ale... takie rozczytywanie się też nieźle życie
            utrudnia.
            • weasel_82 Re: konsekwencje zaproszenia 15.08.06, 16:29
              Nie zgodze się, jesli obie znają jego "najwieksze tajemnice" i "rozpacze
              zyciowe" w "najwiekszym zaufaniu i czulosci " wypowiedziane :> To SORRY!!
              Znaczy sie ze pewnie nie tylko tym 2 takie kity wstawial..niesety na peczki
              takich :( Szkoda, ze tak bezwzglednie potrafia bawic sie czyims wspolczuciem,
              emocjami... przez takich wlasnie bezwzglednych debili (jak dla mie, nie wazne
              czy to tunezja czy co innego) lubie zestaja sobie ufac, wspolczuc, pomagac i
              boja sie siebie nawazjem. A poznie sie na to narzeka, jaki ten swiat zly :[ A
              samemu sie do tego przyczyniaja!

              Jechac, a owszem.A teraz szczerze, zobaczysz go powie Ci 3 slowa i jak jestes
              pewna siebie samej w tym szalenstwie ze mu nie uwierzysz?
              Ja bylam pewna, przeciez nie ma takich rzeczy na swiecie ktorymi by mnie
              przekonal...a jednak i tak bylo :(
              To wszytsko jest proste, ale niesety glownie w teorii, a nie w zauroczeniu,
              zakochaniu czy milosci. Milosc rzadzi sie wlasnymi prawami.

              Intuicja niech mnie ktos walnie jak jej jeszcze raz nie zaufam! Zawsze to
              powtrzam, a jednak ciagle nie te czesci ciala pracuja co powinny (czyt. serece,
              moj super aalityczny umysl, dla ktorych intuicja nagle stajesi tylko obawami, i
              niczym nie zasadnionymi obawami z ktorymi trzeba walczyc lu ignorowac) Jak to
              wszytsko pieknie brzmi w teorii :P

              Ja spotkalam sie z sabotage, alena poczatku i otad mnie to bawi :D Chodz wtedy
              nie moglam pojac jakto?! dlaczego? Jak dziwczyna dziewczyni i to POLKI! Moga
              cos takiego robic :( ... mj zwiazek nie rozpadl sie bynajmniej rpzez zadne
              sabotage, tak lda sprostowania, czy inne panienki ..

              >Napisz może jak to wyglądało w
              > Twoim przypadku. Kto wie, może akurat ktoś skorzysta.

              Okazalo sie ze isteniej tez cos takiego jak chec slubu z jego strony ,
              normlanie jak to bywa, ale tez kocznenie zwiazku prosto przed nim, ..nie pytaj
              dlaczego :| Okazalo sie ze bylam 2 tego typu w jego zyciu i no slicznie :| Bo
              cos czuje ze bedzie i 3 a moze i 4... az w koncu przestnie byc atrkcyjny i
              pewnie wezmie sobie stara i bogta i tyle .. Nie pasowal do szablonow, nie byl
              jakis wyjatkowo podejrzany, wspanily zwiazek, powazne plany z rozsadkiem...a
              jednak okazalo sie ze to jest tez jego jakis tam sposob na zycie i zaiste uznal
              po raz kolejny ze jest za mlody i mu sie nie oplaca hajtac. Koniec.
      • weasel_82 Re: konsekwencje zaproszenia 14.08.06, 12:07
        wild.honey widze ze mądra z Ciebie dziewczyna :) I bardzo rozsadna do tego z
        wielkim zapalem :)
        Dobrze ze sa takie osoby, ze chce im sie dzialac takze spolecznie' :)

        Wiesz bardzo chetnie, jesli artykul dojdzie do skutku, umiescilabym go na Salam
        i moze innym forum (dla zwiazkow mieszanych), jako do dyskusji, jesli
        oczywiscie zechcecie :)
        • wild.honey Re: konsekwencje zaproszenia 14.08.06, 12:29
          Dziękuję Weasel za miłe słowa i dodam - wzajemnie (tośmy sobie posłodziły).
          Wiem od koleżanki - leemalef, z którą razem mamy zamiar przysiąść do artykułu,
          że z Salam właśnie zna Ciebie nasza znajoma:) Jak miło. Ma o Tobie jak
          najlepsze zdanie. Ona też jest w związku z Tunezyjczykiem i tez pracującym w
          turystyce... Wiele mi z resztą pomogła i wiele wyjaśniła, ale - mimo, że dużo
          rozmawiamy - nie sądzę, żeby pojawiła się na tym forum. Z tego co wiem
          przeszukała wszystkie fora jakie udało jej się znaleźć w poszukiwaniu swojego -
          teraz już narzeczonego, zarówno fora polskie jak i zagraniczne, zamieściła
          kilka postów, mało tego - zbiegiem okoliczności okazało się, że jej kolega
          jest... rodzonym bratem własciciela hotelu, w którym jej narzeczony pracuje (co
          i mi wiele pomogło, ale nie o tym chcę pisać)... Każdy chce być pewny osoby, z
          którą jest... ja nigdy w Tunezji nie mieszkałam, ale na podstawie obserwacji i
          rozmów ze znajomymi mniej więcej wiem jak odróżnić kogoś poważnego od oszusta.
          Dlatego m.in. uważam, że warto zebrać tę wiedzę w formie artykułu, chociażby po
          to, żeby inni mogli skorzystać...

          Leila, jeżeli facet od razu mówił Ci o sabotage innych dziewczyn, musiał
          przeczuwać, że coś znajdziesz.... gdyby był "czysty" - nie musiałby tego mówić.
          Co nie zmienia faktu, że sabotage się zdarzają...

          Jeżeli układ jest jasny dla obu stron (ja Tobie paszport Ty mi coś tam) - nie
          widzę nic złego.Dwoje dorosłych ludzi ma prawo żyć jak chce. Gorzej, kiedy jest
          niejasny. Absolutnie nie popieram ukrywania oszustów ani tym bardziej pomagania
          im (ten kto to robi jest takim samym oszustem), ale zalecam zdrowy dystans: nie
          każda dziewczyna jest naprawdę pokrzywdzona i nie każda ma rację. Czasem
          wystarczy, że jakiś facet nie ma ochoty na bliższy kontakt więc w ramach
          promocji jest obsmarowywany na forum (zdarzyło się to jednemu mojemu koledze,
          od tej pory facet nosi obrączkę dla zmyły przez cały sezon - od lat ma tę samą
          dziewczynę, za innymi nie ogląda się nawet na ulicy. Jest mocno wierzący, więc
          głównie - jak mi się wydaje - z przyczyn religijnych).

          • weasel_82 Re: konsekwencje zaproszenia 15.08.06, 16:37
            > mniej więcej wiem jak odróżnić kogoś poważnego od oszusta.
            Dlatego m.in. uważam, że warto zebrać tę wiedzę w formie artykułu, chociażby po
            to, żeby inni mogli skorzystać...


            to niebezpiczne podejscie bo z nim moza ltwo wpasc w generalizowanie i tez
            kogos skrzywdzic. Chetnie przeczytam wasze tez i pewnie nawet wlasnym zwiazkiem
            wiele tez obale, a teraz juz wiem, ze tego slubu on juz dlugo nie mial zamiar
            brac, a zwodzil mnie jeszcze miesiacami :(
            Glupia bylam, chodz ponoc podstawa to rozsadek :|

            Mowienie o sabotage, to zaden dowod :| Nietety jest wszech obecny i wiele
            porzadnych ludzi tez pada jego ofiara, nie tylko oni ale i tu w Pl. potrfia
            ludzie odawalc sabotage chodz nawet nie widza gdzie Tunezja na mapie lezy :|
            Wiem cos o tym :( ...Jednak na czysty rozsadek jesli boi sie tego chodzenia po
            necie , znaczy ze moge cos znalezc...moj sie nie bal, nie znalazlam... o jego
            kolegach kilku super cassanovach tez nie znalazlam ani slowa :| Wiec to o czyms
            swiadczy? Chyba tylko o inteligencji tych panow w ciskaniu kitu tym panna, zeby
            nie szukaly i tak ufaly by nie oczerniac go w necie :P
            • wild.honey Re: konsekwencje zaproszenia 15.08.06, 18:32
              Weasel, może te dziewczyny po prostu nie chciały pisac z jakichś nam nieznanych
              powodów: niewiedza o istnieniu stron, olanie sprawy, bezcelowość takich działań
              (i tak będzie dalej robił swoje), nie chciały się mścić w takiej formie (lub jak
              kto woli ostrzegać innych)... Może też nie traktowały tych znajomości poważnie?
              Nie ma sensu spekulować, ale wiele moze być powodów...

              Piszesz, że Twój chłopak od dawna nie miał zamiaru brać ślubu... chciałoby się
              zapytać dlaczego, jak się o tym dowiedziałaś, ale podejrzewam, że nie będziesz
              chciała tu pisać... Poza tym z tego co czytam wynika, że w grę nie wchodziło
              to,że był niewiernym Cassanovą tylko jakieś inne sprawy...Nie mniej jednak Ty
              się zorientowałas, że coś jest nie tak. Więc po czymś musiałaś, przecież można
              zauważyć, że coś zaczyna się psuć... chociażby rzadszy kontakt, mniejsze
              zainteresowanie, częstsze kłótnie... Klapki na oczach można mieć do pewnego
              momentu... tak mi się wydaje.
              • prezes_pan Konsekwencje naiwności 15.08.06, 21:29
                Nigdy nie mogłem zrozumieć dlaczego Warren Betty miał te swoje tysiące kobiet,
                skoro stosował tak prostacko-tandetne metody. Czytając to forum widzę, że
                kobiety podświadomie czekają właśnie na taki pic, bo Tunezyjczycy stosują
                identyczne chwyty co hoolywodzki gwiazdor. Drogie Panie, dlaczego Wy jesteście
                tak koszmarnie naiwne? Faceci jakoś nie szukają kandydatek na żonę w burdelach
                ani wśród przydrożnych panienek ze Wschodu, tymczasem Wy święcie wierzycie że
                Wasz hotelowy animator jest prawiczkiem, który się na zabój zakochał właśnie w
                Was. O święta naiwności! Kupujecie rzekomą miłość kogoś, kto co tydzień lub dwa
                dostaje nową partię świeżego towaru do zabawy?! Początkowo czytając to forum
                się śmiałem bądź byłem złośliwy, ale teraz mi Was po prostu szkoda. Dobrze, że
                to forum działa oczyszczająco na wiele z Was. Pzdr.
                • kashak Re: Konsekwencje naiwności 16.08.06, 20:05
                  Ja tez nigdy nie zrozumiem, jak dziewczyna może myśleć, że on jest "zupełnie
                  inny" - niz cała reszta - akurat ON! Albo, że owszem, wcześniejsze dziewczyny
                  traktował jak wakacyjne przygody, ale się WYSZALAŁ i tym razem to jest
                  coś "Kompletnie innego". No niestety, przebudzenie bywa gorzkie... Myślcie
                  trochę... Jestem w stanie zrozumić małolatkę, która jedzie pierwszy raz do
                  Tunezji, nie była na forach internetowych i nic nie wie, ale mój ubaw budzą
                  panny, które uporczywie twierdzą albo, że on jest "completely different" albo
                  ich związek, tym razem to coś "Completely different" :-))))
                  Albo Pani o umówmy się średniej atrakcyjności, które myślą, że tak wypiękniały
                  pod wpływem wakacji, że interesuja się nimi wszyscy panowie, tylko jeden jedyny
                  akurat stracił pracę etc. i chwilowo zapłaca jego rachunek albo zostawią
                  komóreczkę. A on - przystojny chłopak mający codziennie kilkadziesiąt kobiet -
                  potencjalnego świeżego towaru - zaintereswoał się nia - starszą, grubszą itp. A
                  jeszcze - czeka na nią, kiedy ona jest w POlsce snując wizję przyszłości razem -
                  buhahaha
                  • kashak Re: Konsekwencje naiwności 16.08.06, 20:10
                    Tunezyjczycy nie są niewidomi. Podobają im się kobiety pięne - tak jak
                    mężczyznom z całego świata. Dlaczego w Polsce nie masz powodzenia a tam -
                    Shakira, Claudia Shifer, Madonna - wołają za Toba na ulicy??? To opalenizna?
                    Morska woda?
                    Zachęcam do korzystania z wakacji i do traktowania ich przedmiotowo - tak jak
                    oni nas. Nie przejmujcie się tym co mówią i nie dajcie się wkręcać. Usmiech,
                    udawaj że wierzysz -i zawsze pamiętaj w co oni grają. Chcesz wyjść z kims na
                    dyskotekę - o.k, ale prezenty, kasa etc. - żenada!
                    • weasel_82 Re: Konsekwencje naiwności 16.08.06, 21:17
                      powinnam zignorowac ale jednak nie ....popatrzcie po innych super forach gdzie
                      sa fotki... kopara mnie (jako babie) nieraz opada jakie laseczki tam jezdza i
                      jakie przepiekne zgrabne dziewczyny w PL mamy.

                      Kompleksy to Ty sobie lecz w inny sposob ;)
                      • kashak Re: Konsekwencje naiwności 16.08.06, 22:37
                        Widzisz, tak się składa, że nie muszę :-), a nawet gdyby - to byłabym w nie
                        lada kłopocie, bo komplementy miejscowych panów adorujących turystki wywołuja u
                        mnie ataki smiechu. Podobnie jak teksty w stylu "I'm completely different" - to
                        jeden z ulubionych - moich i moich koleżanek :-))) Sporo wiem i widziałam, a co
                        więcej - sporo wiem o tym jak oni na to patrzą dlatego nie uczestniczę
                        w "romansach".
                        A co do tych pięnych dziewczyn - to owszem, sa - głównie na zdjęciach, bo w
                        rzeczywistości nie widziałam w Tunezji wielu kopii Cindy Crowford w objęciach
                        miejscowego lovelasa :-)
                        Ale gdybym miała leczyc kompleksy, zaniżone poczucie własnej wartości, gdyby
                        rzuciła mnie mąz dla innej czy tez przytyłabym 100 kg - właśnie w taki sposób
                        leczyłabym kompleksy - wyjazd do Tunezji! Tam KAŻDA, która żyje jest
                        najpiękniejsza, wyjątkowa etc. A skoro małpy robia cyrk - dlaczego ktos miałby
                        nie skorzystać? Tylko niech nie myślą, że ich Adonis jest szczery, czeka na nie
                        i że pisane "I miss u much" wychodzi z jego komórki tylko do niej :-)))
                      • malena_k Re: Konsekwencje naiwności 16.08.06, 22:50
                        to co napisała koleżanka "kashak" proponowałabm raczej potraktować jako dobrą
                        radę, a nie jako sposób na leczenie kompleksów...Dziewczyny niezależnie od tego
                        jaki kolor włosów macie, ile ważycie itd. bawcie się w Tunezji, flirtujcie z
                        przystojnymi facetami, utrzymujcie kontakty, ale nie zakochujcie się!!! Czy
                        uwierzyłybyście facetowi poznanemu w Polsce, który pierwszego dnia opowiada Wam
                        jak to piękne jesteście, drugiego że Was kocha, trzeciego dla uwiarygodnienia
                        swych uczuć zaprasza Was do rodzinnego domu na kuskus???Pewnie nie!więc
                        dlaczego wierzycie im!!!
              • weasel_82 Re: konsekwencje zaproszenia 16.08.06, 21:13
                Ja raczej mysalm o tym, ze nie szukaly...czesto padaja takie zaczepne
                posty "ktos byl w ..." i sie kontakuja, mnie sie zdaje ze udalo mi sie wylapac
                wszytskie z tych lat i tych okolic ktore cokolwiek sie ujawnily ;)

                Moge napiac, nie wdajac sie w zbedne szczegoly... domyslilam sie po zachowaniu,
                po zastpowaniu planowania z jego strony i rozmow na ten temat w faktach (nie
                marzenia) ...naiwna jestem ze tak pozno to zauwazylam :| Po 4 kolejnych
                miesiacach.. tak teraz mysle ze wiem kiedy to sie zaczelo.

                Dalej piszac masz racje... bo po prostu czasem nie wychodzi :)
                Takie zycie....
                ale juz nie wiem o czym mowilysmy i o czym gadalysmy ? :P
                • leemalef Re: konsekwencje zaproszenia 17.08.06, 09:39
                  A co Was to w końcu obchodzi, że one im wierzą lub nie?
                  Ich wiara to ich sprawa, nie rozumiem dlaczego czujecie się powołane do
                  zbawiania ludzkości i cierpienia za miliony. Poza tym nie rozumiem też na
                  jakiej podstawie sądzicie o całości. Wszyscy są tacy sami bo co, bo dużo
                  turystek przyjeżdża? Więc rozumiem, że jeśli Wy pracujecie w otoczeniu samych
                  facetów to zaliczacie ich wszystkich jak leci tak? Jeden mówi prawdę po
                  godzinie, inny po miesiącu tej prawdy nie powie, Polak, Chińczyk - co za
                  rónica? Błagam trochę rozsądku - nie generalizujcie. Tak się akurat składa, że
                  znam kilka par mieszanych, które poznały się o zgrozo na wakacjach - jakoś
                  żyją, całkiem nieźle a na pewno nie gorzej od innych. Zaznaczam z góry, że te
                  dziewczyny, może poza jedną, wyglądają normalnie, nie musiałyby wyjeżdżać,żeby
                  kogoś znaleźć. Czemu przyznajecie sobie prawo do monopolu na prawdę?

                  Przez jakiś czas pracowałam w branży fotograficznej i na własnej skórze
                  doświadczyłam co znaczy idiotyczny stereotyp głupiej modelki, wiadomo, dobrze
                  wyglądającej to i pewnie puszczalskie, fotografa - playboya itp. Wielu osobom
                  wyrządziło to więcej szkody niż pożytku. Myślcie zanim coś napiszecie - każdy
                  ma prawo do wierzenia w co chce i do własnych błędów.

                  Jest na tym forum jak widać osoba, której udało się stworzyć dłuższy związek,
                  mimo, że się rozpadł. Więc przestańcie wrzucać wszystkich do jednego wora, bo
                  to jest taka sama głupota jak uwierzenie w wyznania miłości po godzinie od
                  poznania, albo i większa, bo wypływa od osób, które teoretycznie powinny być
                  mądrzejsze.
                  • mk9911 Re: konsekwencje zaproszenia 24.08.06, 23:27
                    Obchodzi nas o tyle, że jeśli wiemy coś na temat faceta, który jest oszustem,
                    naciągaczem, wyłudz od nich pieniądze, a one wierzą w szczerość uczuć - zwykła
                    przyzwoitość każe im o tym powiedzieć. Ja na pewno, a myślę, że i inne
                    dziewczyny - chciałybyśmy wiedzieć o czymś takim.
                    Pisze do mnie wiele dziewczyn, a napisało kilka o tym samym chłopaku - nawet
                    techniki działania nie zmienia. Mogę pomóc - więc to robię. Jeśłi kiedys kogoś
                    o to poproszę - to tego samego oczekuję.
                    Zawsze piszę, "większość" lub "prawie wszyscy" bo zakładam, że może 1 na milion
                    trafi się przyzwoity.
                    Tak, masz rację - są tacy sami m.in dlatego, że dużo turystek przyjeżdża, a oni
                    tylko taki świat znają i w nim się wychowują, funkcjonują - to jest ich
                    środowisko, wartości, sposób na życie.
                    Jest to zupełnie odmienne od tego co znają młode, naiwne dziewczyny -
                    przywiązujące wagę do wypowiadanych słów, składanych deklaracji itd., które dl
                    awypowaidających je chłopaków sa niczym.
                    Nie zgodze się, że Polak, Chińczyk i Tunezyjczyk to to samo. Na każdego ma wpły
                    jego sytuacja życiowa, doświadczenie, środowisko a przede wszystkim MENTALNOŚĆ,
                    która tutaj jest zupełnie inna od tego czego się polskie dziewczyny
                    spodziewają, co znaję ze swego kraju, rodzin od przyjaciół i znajomych.
                    Niestety zbyt wiele widziałam i zbyt dobrze ich znam, żeby twierdzić, że nie ma
                    znaczenia mentalnośc i kraj pochodzenia, ale oczywiście - wszędzie zdarzają sie
                    wyjątki...
                    Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka