Dodaj do ulubionych

kolejnosc w dekalogu...

09.02.04, 08:52
no wlasnie, toczyly sie tutaj dyskusje o "wartosciach uniwersalnyc",
"wartosciach nadrzednych" itp itd. i zapewne kazdy ma swoja wlasna hierarchie
- co najwazniejsze, co mniej wazne, co mozna by pominac...
proponuje, abyscie ulozyli swoja wlasna kolejnosc przykazan z dekalogu - od
najwazniejszego do najmniej waznego. pominmy pierwsze 3 i zajmijmy sie reszta.
oczywiscie, jesli ktos widzi potrzebe wlozenia "nowego przykazania" (np
Maciej, jak przypuszczam, moze miec ochote na "zyj sprawiedliwie"), to nalezy
je umiescic na liscie oprocz przykazan dekalogu.

jako autor, oczywiscie powinnam sama zaczac wyliczanke, ale dzisiaj
(wyjatkowo...) musze pracowac; obiecuje ze dopisze sie, jak tylko sie
"odrobie". watek zakladam, bo mnie ciekawi, jak tez wartosciujecie "wartosci
uniwersalne" - duzo ostatnio o nich i troche sie pogubilam...
Obserwuj wątek
    • mlody.panicz Re: kolejnosc w dekalogu... 09.02.04, 09:37
      wybacz Sagan, ale czy moge podczepic sie pod Twoj watek i zaproponowac jeszcze
      jedna wyliczanke? chodzi mi mianowicie o to, kogo bardziej kochamy: mame czy
      tate, zone/meza czy dzieci? a moze rodzenstwo?
      pozdrawiam
      mp
      • Gość: barbinator Re: kolejnosc w dekalogu... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 09.02.04, 09:43
        Czy uważasz, że zabicie kogoś jest w dokładnie takim samym stopniu godne
        potępienia co zazdroszczenie mu nowego samochodu?

        Pozdr. B.
    • Gość: barbinator Re: kolejnosc w dekalogu... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 09.02.04, 09:39
      jesli ktos widzi potrzebe wlozenia "nowego przykazania" (np
      > Maciej, jak przypuszczam, moze miec ochote na "zyj sprawiedliwie"), to nalezy
      > je umiescic na liscie oprocz przykazan dekalogu.



      Mnie osobiście to stwierdzenie Macieja zaszokowało, chociaz akurat w jego
      przypadku mało co mnie nawet dziwi.
      Jeżeli ktoś z taką beztroską twierdzi, że "sprawiedliwość" jest ważniejsza od
      prawa do życia i kompletnie nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji prawdziwej
      rewolucji wartości, jaką spowodowałoby wzięcie na serio jego pomysłu - to
      znaczy, że z tzw "uniwersalną moralnością" jest jeszcze gorzej niż mi się
      wydawało.
      Dodatkowoło zdziwiło mnie to w kontekście mojej wcześniejszej rozmowy z Tadem,
      której Maciej tradycyjnie dzielnie sekunduje, wtrącając się z inteligentnymi
      uwagami w rodzaju "no, i co barbinator ale cię Tad załatwił, he he he"
      Otóż w tej rozmowie Tad stwierdził, że nie istnieje coś takiego jak powszechnie
      zrozumiały artefakt sprawiedliwości - nie chodziło przy tym o szczegóły
      typu "co dla jednego jest sprawiedliwe, to dla drugiego jest niesprawiedliwe"
      (bo to oczywistość) lecz dokładnie o to co napisałam, czyli: nie istnieje
      (ponoć!! - zdaniem Tada!!) jednolite dla wszystkich ludzi pojmowanie
      abstraktu "bycia sprawiedliwym", czyli przestrzegania "zasady moralnej,
      domagającej się szacunku dla poszanowania prawa i praw innych ludzi." (def.
      encykl.)
      Mamy tu więc ciekawą sytuację: Maciej stawia wyżej od prawa do życia takie
      pojęcie, któremu Tad odmawia prawa do jakiejkolwiek uniwersalności!
      Dyskusja między tą dwójką mogłaby być pasjonująca - niestety jak ich znam,
      zaraz obaj zgrabnie wykręcą kota ogonem, tak zeby wyszło, że i tak się
      naturalnie ze sobą zgadzają...;)
      A co do kolejności Dekalogu, to moja byłaby taka:

      Nie zabijaj.
      Nie kradnij.
      Czcij ojca swego i matkę swoją.
      Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu.
      Nie cudzołóż
      Ani żadnej rzeczy, która jego jest. (nie pożądaj żadnej rzeczy bliźniego swego -
      9 przykazanie o pożądaniu żony wyrzucam)

      Pozdr. B.
      • tad9 Re: kolejnosc w dekalogu... 09.02.04, 16:12
        Gość portalu: barbinator napisał(a):

        > Otóż w tej rozmowie Tad stwierdził, że nie istnieje coś takiego jak
        powszechnie
        >
        > zrozumiały artefakt sprawiedliwości - nie chodziło przy tym o szczegóły
        > typu "co dla jednego jest sprawiedliwe, to dla drugiego jest
        niesprawiedliwe"
        > (bo to oczywistość) lecz dokładnie o to co napisałam, czyli: nie istnieje
        > (ponoć!! - zdaniem Tada!!) jednolite dla wszystkich ludzi pojmowanie
        > abstraktu "bycia sprawiedliwym", czyli przestrzegania "zasady moralnej,
        > domagającej się szacunku dla poszanowania prawa i praw innych ludzi." (def.
        > encykl.)


        Droga B. odnieś wszystko to, co pisałaś na temat nieistnienia "uniwersalnej
        moralności" do "abstraktu bycia sprawiedliwym". Gdzie podział się nagle Twój
        sceptycyzm? Dziwi mnie ktoś, kto twierdzi, że nie istnieje uniwersalna
        moralność, a za to istnieje uniwersalny abstrakt sprawiedliwości. To tak,
        jakby twierdzić, że z całą pewnością istnieją elfy, ale kto wierzy w sylfy
        jest durniem.
        • Gość: barbinator Re: kolejnosc w dekalogu... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 09.02.04, 17:41
          > Droga B. odnieś wszystko to, co pisałaś na temat nieistnienia "uniwersalnej
          > moralności" do "abstraktu bycia sprawiedliwym". Gdzie podział się nagle Twój
          > sceptycyzm? Dziwi mnie ktoś, kto twierdzi, że nie istnieje uniwersalna
          > moralność, a za to istnieje uniwersalny abstrakt sprawiedliwości. To tak,
          > jakby twierdzić, że z całą pewnością istnieją elfy, ale kto wierzy w sylfy
          > jest durniem.


          Tere-fere Tad, dobrze wiesz o co mi chodzi, wyjasniałam to przynajmniej ze trzy
          razy - uniwersalna moralność to jednolity, całościowy kodeks moralny, natomiast
          to o czym była mowa w moim poście to tzw "ludzkie wartości gatunkowe" (Gray) -
          należy do nich własnie archetyp sprawiedliwości, empatia, odwaga, wiernośc itd.
          Jakby nie patrzeć: ty twierdzisz, że uniwersalny archetyp sprawiedliwości (opis
          post wyżej) nie istnieje - natomiast twój kumpel Maciej uważa, że istnieje i to
          do tego stopnia, że jest ważniejszy od przykazania "nie zabijaj".
          Nawet gdyby założyć (co nie jest prawdą) że ja w moim poście gadałam same
          głupoty, to nie zmieni to faktu, że ty piszesz coś dramatycznie
          sprzeciwiającego się temu co pisze Maciej.
          Przy czym Maciej przytakuje każdemu twojemu słowu...
          Najwyraźniej PRZYNAJMNIEJ JEDEN Z WAS nie rozumie tego, co pisze drugi.
          Może ustalcie między sobą który...?

          Pozdr. B.

          PS
          Jeszcze coś smiesznego mi się przypomniało w kwestii uniwersalnej moralności:
          jedyną rzeczą co do której Maciej się ze mną w tamtej dyskusji zgodził, było
          własnie to, z czym ty się ze mną NIE ZGADZASZ w tym poście. A mianowicie
          różnica między pojęciem "uniwersalnej moralności" a wartościami uniwersalnymi
          (gatunkowymi) - Maciej rozumie ją doskonale!!
          Więc jeśli nadal się ze mną nie zgadzasz, to pogadaj z Maciejem - niech on ci
          to wyjaśni ;)))
          • tad9 Re: kolejnosc w dekalogu... 09.02.04, 19:38
            Gość portalu: barbinator napisał(a):

            > Tere-fere Tad, dobrze wiesz o co mi chodzi, wyjasniałam to przynajmniej ze
            >trzy razy - uniwersalna moralność to jednolity, całościowy kodeks moralny,
            >natomiast to o czym była mowa w moim poście to tzw "ludzkie wartości
            >gatunkowe" (Gray) -

            Przykro mi, ale "ludzkie wartości gatunkowe" są równie "obiektywne"
            co "uniwersalna moralnosć".

            > należy do nich własnie archetyp sprawiedliwości, empatia, odwaga, wiernośc
            >itd.

            A co to jest "archetyp sprawiedliwości"? Gdzie można go "obiektywnie" zobaczyć?
            Co to znaczy "odwaga" i "wierność"? Czy jeśli ktoś jest wierny swojej religi i
            podejmie odważne postanowienie uderzenia samolotem w wieżowiec, by
            sprawiedliwie ukarać niewiernych, to spełnia
            wymogi "sprawiedliwości", "wierności" i "odwagi"? Nie spełnia? Według czyich
            kryteriów? Twoich? Dlaczego miałby je stosować? Może nie czytał Greya. Nie
            jest "'empatyczny"? A może jego czyn wynikał właśnie z empatii? Współczuł
            niewiernych i chciał ich uwolnić od życia. Mówiąc inaczej terminy takie
            jak "odwaga", "wierność" są mocno pustawe. Wszystko zalezy od tego, czym je
            wypełnimy.

            > Nawet gdyby założyć (co nie jest prawdą) że ja w moim poście gadałam same
            > głupoty, to nie zmieni to faktu, że ty piszesz coś dramatycznie
            > sprzeciwiającego się temu co pisze Maciej.

            Głupty - nie. Po prostu przedstawiłaś kilka założeń pewnej świeckiej religii.
            Daj mi obiektywne dowody istniena "archetypu sprawiedliwości". Takie, których
            nie będę mógł odrzucić. Nie martw się o mnie i Macieja.



            > Pozdr.
            • Gość: barbinator Re: kolejnosc w dekalogu... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 09.02.04, 21:07
              Nie martw się o mnie i Macieja


              A właśnie że się martwię.
              I przypominam: niezaleznie od tego, co ja sama napisałam (głupia
              relatywistkonihilistka, co ja tam mogę wiedezieć o moralności ;))prawda jest
              następująca: albo ty albo Maciej myli się w fundamentalnych, kluczowych dla
              moralności sprawach. Nie możecie mieć w tej sprawie OBAJ racji, gdyż wasze
              racje są wzajemnie się wykluczające.
              Ponieważ zaś obaj uważacie się za głosicieli "moralności uniwersalnej" jest to
              sytuacja wysoce niepokojąca. Najwyraźniej bowiem ta "moralność uniwersalna"
              jest znacznie mniej uniwersalna niż próbujecie nam to wmówić.

              Pozdr. B.
              • tad9 Re: kolejnosc w dekalogu... 10.02.04, 16:33
                Gość portalu: barbinator napisał(a):

                > Nie martw się o mnie i Macieja
                >
                >
                > A właśnie że się martwię.
                > I przypominam: niezaleznie od tego, co ja sama napisałam (głupia
                > relatywistkonihilistka, co ja tam mogę wiedezieć o moralności ;))

                Nadal proszę o dowody "obiektywnego" istnienia fenomenów, o których piszesz.



                prawda jest
                > następująca: albo ty albo Maciej myli się w fundamentalnych, kluczowych dla
                > moralności sprawach. Nie możecie mieć w tej sprawie OBAJ racji, gdyż wasze
                > racje są wzajemnie się wykluczające.

                Jest jeszcze i taka możliwość, że uprawiam tu pewną grę raczej, a nie wykładam
                jakąś doktrynę.



                >

                > Pozdr.
                • Gość: barbinator Re: kolejnosc w dekalogu... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 11.02.04, 11:10
                  Czy mógłbyś wprost odpowiedzieć na proste pytanie: czy sprawiedliwość jest
                  twoim zdaniem wartością uniwersalną? (nie chodzi mi o to, czy ja mam na ten
                  temat "obiektywne dowody" tylko o twoje własne, subiektywne zdanie. Czy masz
                  jakieś zdanie na ten temat?)

                  Odpowiedz krótko: jest czy nie jest, TAK lub NIE.

                  Jeżeli odpowiesz TAK, to ja poproszę cię o powrót do naszej rozmowy (wiesz
                  której) kiedy twierdziłes coś dokładnie przeciwnego.
                  Natomiast jeżeli odpowiesz NIE, to poproszę o odpowiedź na następne proste i
                  konkretne pytanie:
                  Czy wartość nie będąca wartością uniwersalną może być stawiana w kodeksie
                  moralnym wyżej niż prawo do życia czyli przykazanie "nie zabijaj"?
                  Proszę o jasne odpowiedzi KONIECZNIE NA TEMAT.
                  Pozdr. B.
                  • tad9 Re: kolejnosc w dekalogu... 11.02.04, 16:39
                    Gość portalu: barbinator napisał(a):

                    > Czy mógłbyś wprost odpowiedzieć na proste pytanie: czy sprawiedliwość jest
                    > twoim zdaniem wartością uniwersalną? (nie chodzi mi o to, czy ja mam na ten
                    > temat "obiektywne dowody" tylko o twoje własne, subiektywne zdanie. Czy masz
                    > jakieś zdanie na ten temat?)

                    To zależy jak na to spojrzymy, o czym niżej.

                    > Odpowiedz krótko: jest czy nie jest, TAK lub NIE.

                    Na to pytanie nie da się odpowiedzieć w ten sposób, jeśli nasza rozmowa ma być
                    rozmową poważną. Rzecz wygląda tak: "uniwersalna sprawiedliwość" jest w
                    sytuacji takiej, jak "uniwersalna moralność". To znaczy, można wierzyć w jej
                    istnienie, ale nie sposób "obiektywnie" tego istnienia dowieść. Argumenty jakie
                    przedstawisz na rzecz istnienia "uniwersalnej sprawiedliwości" można podważać i
                    relatywizować w ten sam sposób, w jaki można relatywizować "uniwersalną
                    moralność". Tak naprawdę ważne jest zresztą to, czym wypełnimy takie terminy
                    jak "iniwersalna moralność", czy "uniwersalna sprawiedliwość". Pisałaś też
                    zdaje się o "uniwersalnych cnotach", takich jak "wierność", czy "odwaga".
                    Wszystko to świetnie działa, do chwili, gdy zacznie się spór o to, czym jest
                    odwaga i czemu warto być wiernym. Mówiąc inaczej takie konstrukcje jak ta,
                    którą przedstawiłaś działają świetnie na kartkach książek, a i to tylko wtedy,
                    gdy zachowują wysoki stopień uogólnienia. Poza tymi książkami bożek Modus, nie
                    ma się wcale lepiej niż "uniwersalna moralność" z której kpisz.

                    > Jeżeli odpowiesz TAK, to ja poproszę cię o powrót do naszej rozmowy (wiesz
                    > której) kiedy twierdziłes coś dokładnie przeciwnego.

                    W tym sensie w jakim domagałaś się dowodu na istnienie "uniwersalnej
                    moralności" nie istnieje też "uniwersalna sprawiedliwość". Można wierzyć w jej
                    istnienie, tak jak można wierzyć w istnienie "uniwersalnej moralności". Mogę
                    powiedzieć, że wierzę w sprawiedliwość.


                    > Natomiast jeżeli odpowiesz NIE, to poproszę o odpowiedź na następne proste i
                    > konkretne pytanie:
                    > Czy wartość nie będąca wartością uniwersalną może być stawiana w kodeksie
                    > moralnym wyżej niż prawo do życia czyli przykazanie "nie zabijaj"?
                    > Proszę o jasne odpowiedzi KONIECZNIE NA TEMAT.

                    Jeśli chodzi o mnie - jestem zwolennikiem kary śmierci. Właśnie dlatego, że ci,
                    na których jest wykonywania złamali przykazanie "nie morduj". To sprawiedliwe.

                    > Pozdr.
                    • Gość: barbinator Re: kolejnosc w dekalogu... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 11.02.04, 18:13


                      Tad, interesuje mnie wyłącznie twój absolutnie prywatny, subiektywny pogląd na
                      to, czy istnieje coś takiego jak powszechne, uniwersalne pojęcie
                      sprawiedliwości pojmowanej jako "zasada moralna, domagająca się szacunku dla
                      poszanowania prawa i praw innych ludzi". To oczywiste, że to pojęcie można
                      wypełniać różną treścią - dla każdego co innego może być akurat "sprawiedlwe".
                      Inna jest sprawiedliwość dresiarza a inna zakonnicy - to banał.
                      Nie o tym rozmawiamy.
                      To oczywiste, ze treść pojęcia "sprawiedliwość" uniwersalna nie jest i być nie
                      może. Tak samo jest np z odwagą: dla różnych ludzi różne czyny mogą być
                      uznawane za odważne, inne dla dresiarza inne dla zakonnicy - jednak istniej coś
                      takiego jak powszechne uznanie dla cnoty odwagi, powszechne jej POJMOWANIE -
                      czyli uniwersalizm tego pojęcia.
                      Moje pytanie dotyczy własnie tego: powszechnego, uniwersalnego pojmowania
                      samego POJĘCIA "SPRAWIEDLIWOŚC".
                      Pytam, czy twoim subiektywnym zdaniem takie powszechne pojmowanie istnieje czy
                      nie.
                      Nie interesują mnie zadne obiektywne dowody, twoje ani moje.
                      Intersuje mnie tylko twoje zdanie.
                      To o co pytam jest proste i wymaga prostej odpowiedzi TAK lub NIE.
                      Możesz to dowolnie uzasadniać, ale daj w końcu jakąś odpowiedź.

                      Pozdr. B.


                      • tad9 Re: kolejnosc w dekalogu... 15.02.04, 10:46
                        Gość portalu: barbinator napisał(a):

                        >
                        >
                        > Tad, interesuje mnie wyłącznie twój absolutnie prywatny, subiektywny pogląd
                        na
                        > to, czy istnieje coś takiego jak powszechne, uniwersalne pojęcie
                        > sprawiedliwości pojmowanej jako "zasada moralna, domagająca się szacunku dla
                        > poszanowania prawa i praw innych ludzi". To oczywiste, że to pojęcie można
                        > wypełniać różną treścią - dla każdego co innego może być akurat "sprawiedlwe".
                        > Inna jest sprawiedliwość dresiarza a inna zakonnicy - to banał.
                        > Nie o tym rozmawiamy.
                        > To oczywiste, ze treść pojęcia "sprawiedliwość" uniwersalna nie jest i być
                        nie
                        > może. Tak samo jest np z odwagą: dla różnych ludzi różne czyny mogą być
                        > uznawane za odważne, inne dla dresiarza inne dla zakonnicy - jednak istniej
                        coś
                        >
                        > takiego jak powszechne uznanie dla cnoty odwagi, powszechne jej POJMOWANIE -
                        > czyli uniwersalizm tego pojęcia.
                        > Moje pytanie dotyczy własnie tego: powszechnego, uniwersalnego pojmowania
                        > samego POJĘCIA "SPRAWIEDLIWOŚC".
                        > Pytam, czy twoim subiektywnym zdaniem takie powszechne pojmowanie istnieje
                        czy
                        > nie.
                        > Nie interesują mnie zadne obiektywne dowody, twoje ani moje.
                        > Intersuje mnie tylko twoje zdanie.
                        > To o co pytam jest proste i wymaga prostej odpowiedzi TAK lub NIE.
                        > Możesz to dowolnie uzasadniać, ale daj w końcu jakąś odpowiedź.
                        >


                        Pojęcie oczywiście istnieje, tak jak istnieje pojęcie "uniwersalnej moralności"
                        >
                        >
    • Gość: linda Re: kolejnosc w dekalogu... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.04, 09:50
      A ja będę uparacie twierdzić, że w przykazaniu "Miłuj bliźniego swego
      jak siebie samego" zawarty jest cały Dekalog i dużo więcej-
      - dlatego wystarczy to jedno.

      • xgor Re: kolejnosc w dekalogu... 09.02.04, 15:27
        Ten watek mnie rozwalił na maxa.
        Przepraszam osobe ktora ukrywa sie pod nickiem sagan2 ale o czyms rownie
        bezsensownym jak stopniowanie przykazan nie slyszalem dawno. Przykazan trzeba
        przestrzegac a nie wartosciowac sobie 5 tak bo nie wolno zabijac ale 6 juz nie
        bo fajnie sie popuszczac. Przepraszam jesli urażam ale to idiotyzm
        • sagan2 Re: kolejnosc w dekalogu... 09.02.04, 15:56
          czy naprawde uwazasz za tak samo wazne "przykazania" "nie zabijaj" i "nie
          pozadaj zadnej rzeczy blizniego swego"?
          i naprawde nie znasz ludzi, ktorzy uznaja "nie zabijaj", ale juz "nie cudzoloz"
          jest dla nich niczym waznym?
          przeciez nie chodzi mi o wierzacych (tylko), ale o wszystkich - czy dla Ciebie
          wszystkie "zasady moralne" sa tak samo wazne???
          przeciez nie chodzi o 10 przykazan w sensie stricte, ale o zasady moralne, ktore
          sie pod nimi kryja i ktore sa mniej wiecej uniwersalne, bez znaczenia, jakiej
          jestesmy religi.
          • Gość: vasquez Re: kolejnosc w dekalogu... IP: *.aster.pl 09.02.04, 23:42
            Nie istnieją zasady moralne niezależne od wyznawanego systemu wartości.
            Wszystkie pochodzą z jakiegoś systemu i każdej zasady moralnej dotyczy ta
            reguła, że daje się pomyśleć system który jej nie uznaje. Dlatego mówienie o
            moralności uniwersalnej to bełkot. Można najwyżej mówić o zasadach które nam
            osobiście podobają się na tyle, że na przykład cenimy rózne generalnie sprzeczne
            ze sobą systemy tylko z tego powodu, że one zawierają tę zasadę. Ale w ten
            sposób opisujemy jedynie stan własnego subiektywnego przywiązania do określonych
            zasad, a nie jakieś uniwersalne prawdy.
    • Gość: vasquez Re: kolejnosc w dekalogu... IP: *.aster.pl 09.02.04, 18:23
      Podstawowa wartość uniwersalna dekalogu to oczywiście "nie pożądaj żony
      bliźniego swego ani żadnej rzeczy która jego jest". Wprawdzie nie do mnie
      skierowane, bo jako kobieta żony mieć nie mogę, ale na pewno urocze.
      • agrafek Re: kolejnosc w dekalogu... 10.02.04, 12:39
        Gość portalu: vasquez napisał(a):

        > Podstawowa wartość uniwersalna dekalogu to oczywiście "nie pożądaj żony
        > bliźniego swego ani żadnej rzeczy która jego jest". Wprawdzie nie do mnie
        > skierowane, bo jako kobieta żony mieć nie mogę, ale na pewno urocze.
        Barzdzo się cieszę, że tak uważasz. Oznacza to, że popierasz tradycjonalistów
        uważających rodzinę za jedną z podstawowych form organizacji ludzkich i
        sprzeciwiasz się jej rozbijaniu.
        pozdrawiam
        • Gość: vasquez Re: kolejnosc w dekalogu... IP: *.aster.pl 10.02.04, 12:54
          Z twoja wypowiedzią trochę tak jak z dekalogiem. Jedno i drugie skierowane nie
          do mnie.
          • agrafek Re: kolejnosc w dekalogu... 10.02.04, 13:00
            Gość portalu: vasquez napisał(a):

            > Z twoja wypowiedzią trochę tak jak z dekalogiem. Jedno i drugie skierowane nie
            > do mnie.
            Jak rozumiem zaczynasz dzień od zamordowania pierwszego z brzegu przechodnia,
            po obiedzie rabujesz sąsiada, by zakończyć dzień uwiedzeniem losowo wybranej
            żony?
            Możesz nie akceptować Twórcy dekalogu, jednak stwierdzenie: "nie jest dekalog
            adresowany do mnie" wyrażone przez osobę pozostającą w opartej na nim kulturze
            wydaje mi się dość odważne. Chyba, że piszesz z Chin. Tam dekalog jest
            rzeczywiście ciałem obcym. Ale i tam wartości takie jak "nie zabijaj" czy "nie
            kradnij" jakoś zaistniały.
            pozdrawiam
            • Gość: vasquez Re: kolejnosc w dekalogu... IP: *.aster.pl 10.02.04, 17:11
              > > Z twoja wypowiedzią trochę tak jak z dekalogiem. Jedno i drugie skierowane
              > nie
              > > do mnie.

              > Jak rozumiem zaczynasz dzień od zamordowania pierwszego z brzegu przechodnia,
              > po obiedzie rabujesz sąsiada, by zakończyć dzień uwiedzeniem losowo wybranej
              > żony?

              jeśli masz tak rozumieć, to lepiej weź się za coś co ci lepiej wychodzi. Zdanie
              "nie pożądaj żony bliźniego swego ani żadnej rzeczy która jego jest" odnosi się
              do mężczyzny, w dodatku do mężczyzny dla którego oczywistością jest traktowanie
              własnej żony jako elementu jego stanu posiadania. Stąd owo "ani żadnej rzeczy".
              W wersji oryginalnej było zresztą jeszcze lepiej, bo było tam o różnych
              zwierzętach gospodarskich i żona była wymieniona pomiędzy innymi "rzeczami" dużo
              bardziej otwarcie niż w brzmieniu współczesnym. A działo się tak, ponieważ
              podobnie jak cała reszta czyli dekalog i żydowska mitologia która go wytworzyła
              jest owo zdanie produktem kultury męskocentrycznej. Dekalog był skierowany do
              ludzi w takim sensie, w jakim w tej kulturze był rozumiany człowiek. Czyli
              definicja człowieka obejmowała 50% ludzkości w dzisiejszym rozumieniu. Mówiąc
              najprościej był dekalog skierowany do mężczyzn. Ponieważ cała ta kultura wokół
              nich, ich potrzeb i ich idei się kręciła.
              Jeśli będziesz jeszcze coś próbował dalej rozumieć to wal śmiało. Pomogę.

              > Możesz nie akceptować Twórcy dekalogu, jednak stwierdzenie: "nie jest dekalog
              > adresowany do mnie" wyrażone przez osobę pozostającą w opartej na nim kulturze
              > wydaje mi się dość odważne. Chyba, że piszesz z Chin. Tam dekalog jest
              > rzeczywiście ciałem obcym. Ale i tam wartości takie jak "nie zabijaj" czy "nie
              > kradnij" jakoś zaistniały.

              zaistniały, ponieważ są starsze niż dekalog i być może będą istnieć długo po nim.

              Jeśli ta kwestia by cię interesowała to istnieje na to prosty do przeprowadzenia
              dowód. Zauważ, że agumentując za wartością dekalogu wskazujesz na to, że
              niektóre rzeczy tam zawarte są dla nas cenne niezależnie od wyznawanej religii
              czy braku wyznania. Czyli wskazujesz na fakt, że to czego w istocie bronisz nie
              jest wcale tą religią. Ona się jakby podpina pod to na co się wówczas powołujesz
              na takiej samej zasadzie jak przypadkowy kawalek wodorostu który podpina się pod
              okręt i krzyczy PŁYNIEMY.
              • agrafek Re: kolejnosc w dekalogu... 10.02.04, 17:40
                Gość portalu: vasquez napisał(a):

                >
                > jeśli masz tak rozumieć, to lepiej weź się za coś co ci lepiej wychodzi.
                Zdanie
                > "nie pożądaj żony bliźniego swego ani żadnej rzeczy która jego jest" odnosi
                się
                > do mężczyzny, w dodatku do mężczyzny dla którego oczywistością jest
                traktowanie
                > własnej żony jako elementu jego stanu posiadania. Stąd owo "ani żadnej
                rzeczy".
                > W wersji oryginalnej było zresztą jeszcze lepiej, bo było tam o różnych
                > zwierzętach gospodarskich i żona była wymieniona pomiędzy innymi "rzeczami"
                duż
                > o
                > bardziej otwarcie niż w brzmieniu współczesnym. A działo się tak, ponieważ
                > podobnie jak cała reszta czyli dekalog i żydowska mitologia która go
                wytworzyła
                > jest owo zdanie produktem kultury męskocentrycznej. Dekalog był skierowany do
                > ludzi w takim sensie, w jakim w tej kulturze był rozumiany człowiek. Czyli
                > definicja człowieka obejmowała 50% ludzkości w dzisiejszym rozumieniu. Mówiąc
                > najprościej był dekalog skierowany do mężczyzn. Ponieważ cała ta kultura wokół
                > nich, ich potrzeb i ich idei się kręciła.
                > Jeśli będziesz jeszcze coś próbował dalej rozumieć to wal śmiało. Pomogę.
                Hm. Ja piszę o różnych zasadach dekalogu, Ty tłumaczysz mi jak tradycyjna
                kultura żydowska rozumiała dekalog kilka tysięcy lat temu. Czyżby Sagan
                zasugerowała w jakiś sposób, że będziemy w tym wątku rozmawiać o ortodoksyjnej
                religii żydowskiej? Niemniej wdzięczny jestem za wykład.
                > zaistniały, ponieważ są starsze niż dekalog i być może będą istnieć długo po
                ni
                > m.
                >
                > Jeśli ta kwestia by cię interesowała to istnieje na to prosty do
                przeprowadzeni
                > a
                > dowód. Zauważ, że agumentując za wartością dekalogu wskazujesz na to, że
                > niektóre rzeczy tam zawarte są dla nas cenne niezależnie od wyznawanej religii
                > czy braku wyznania. Czyli wskazujesz na fakt, że to czego w istocie bronisz
                nie
                > jest wcale tą religią. Ona się jakby podpina pod to na co się wówczas
                powołujes
                > z
                > na takiej samej zasadzie jak przypadkowy kawalek wodorostu który podpina się
                po
                > d
                > okręt i krzyczy PŁYNIEMY.
                Po pierwsze, w którym miejscu założycielka wątku proponowała nam rozmowę o
                religii? Rozumiem, że Tobie dekalog kojarzy się wyłącznie religijnie. Czy
                dopuszczasz nieco szersze jego postrzeganie u innych osób? Bronię, jeśli już,
                pewnych zasad. Czy Tobie reguły życia kojarzą się jedynie z religią?
                Po drugie, Twój wywód na temat, jak rozumiem, wartości religii
                chrześcijańskiej, nie ma sensu. Niby dlaczego fakt, że niektóre wyznawane przez
                chrześcijaństwo czy judaizm wartości są wspólne z innymi religiami lub
                systemami wartości, miałby w jakikolwiek sposób deprecjonować którekolwiek z
                nich? Bo któraś z tych wartości jest starsza niz chrześcijaństwo? A cóż to ma
                do rzeczy?
                pozdrawiam
                • Gość: vasquez Re: kolejnosc w dekalogu... IP: *.aster.pl 10.02.04, 17:52
                  > Po pierwsze, w którym miejscu założycielka wątku proponowała nam rozmowę o
                  > religii?

                  w temacie wątku użyła słowa dekalog. Jeśli mówimy o kolejności to mówimy o
                  pewnym zbiorze elementów które mamy jakoś ułożyć. Skojarzenie z 10 przykazaniami
                  jest tu nieuchronne.

                  > Rozumiem, że Tobie dekalog kojarzy się wyłącznie religijnie. Czy
                  > dopuszczasz nieco szersze jego postrzeganie u innych osób?

                  ależ oczywiście. Każdy człowiek kieruje się jakimiś zasadami.

                  > Po drugie, Twój wywód na temat, jak rozumiem, wartości religii
                  > chrześcijańskiej, nie ma sensu. Niby dlaczego fakt, że niektóre wyznawane
                  > przez chrześcijaństwo czy judaizm wartości są wspólne z innymi religiami lub
                  > systemami wartości, miałby w jakikolwiek sposób deprecjonować którekolwiek z
                  > nich? Bo któraś z tych wartości jest starsza niz chrześcijaństwo? A cóż to ma
                  > do rzeczy?

                  stwierdzam, że współczesna etyka nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem.
                  Dlatego nie ma sensu wskazywanie mi na fakt, że pochodzę z tej kultury, czy
                  wypytywanie mnie o to ile osób codziennie zabijam z rana w chwili kiedy piszę,
                  że dekalog nie jest skierowany do mnie.
                  • agrafek Re: kolejnosc w dekalogu... 10.02.04, 18:36
                    Gość portalu: vasquez napisał(a):

                    >
                    > stwierdzam, że współczesna etyka nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem.
                    > Dlatego nie ma sensu wskazywanie mi na fakt, że pochodzę z tej kultury, czy
                    > wypytywanie mnie o to ile osób codziennie zabijam z rana w chwili kiedy piszę,
                    > że dekalog nie jest skierowany do mnie.
                    Cóż, każdy widzi to, co chce widzieć.
                    pozdrawiam.
    • agrafek Re: kolejnosc w dekalogu... 10.02.04, 12:48
      sagan2 napisała:

      > no wlasnie, toczyly sie tutaj dyskusje o "wartosciach uniwersalnyc",
      > "wartosciach nadrzednych" itp itd. i zapewne kazdy ma swoja wlasna hierarchie
      > - co najwazniejsze, co mniej wazne, co mozna by pominac...
      > proponuje, abyscie ulozyli swoja wlasna kolejnosc przykazan z dekalogu - od
      > najwazniejszego do najmniej waznego. pominmy pierwsze 3 i zajmijmy sie reszta.
      > oczywiscie, jesli ktos widzi potrzebe wlozenia "nowego przykazania" (np
      > Maciej, jak przypuszczam, moze miec ochote na "zyj sprawiedliwie"), to nalezy
      > je umiescic na liscie oprocz przykazan dekalogu.
      >
      > jako autor, oczywiscie powinnam sama zaczac wyliczanke, ale dzisiaj
      > (wyjatkowo...) musze pracowac; obiecuje ze dopisze sie, jak tylko sie
      > "odrobie". watek zakladam, bo mnie ciekawi, jak tez wartosciujecie "wartosci
      > uniwersalne" - duzo ostatnio o nich i troche sie pogubilam...
      Wszystko zostawiłbym tak, jak jest. Ale to chyba nie stanowi dla Ciebie
      zaskoczenia?
      pozdrawiam
      • sagan2 Re: kolejnosc w dekalogu... 10.02.04, 13:23
        agrafek napisał:

        > Wszystko zostawiłbym tak, jak jest. Ale to chyba nie stanowi dla Ciebie
        > zaskoczenia?

        czyli zostawilbys kolejnosc taka jak jest w dekalogu?
        ok
        dla mnie jednak "nie zabijaj" jest wazniejsze od "szanuj ojca i matke swoja"
        • agrafek Re: kolejnosc w dekalogu... 10.02.04, 13:52
          sagan2 napisała:

          > agrafek napisał:
          >
          > > Wszystko zostawiłbym tak, jak jest. Ale to chyba nie stanowi dla Ciebie
          > > zaskoczenia?
          >
          > czyli zostawilbys kolejnosc taka jak jest w dekalogu?
          > ok
          > dla mnie jednak "nie zabijaj" jest wazniejsze od "szanuj ojca i matke swoja"
          To, oczywiście, kłopot. Jednak odnosząc "czcij ojca..." do czegoś więcej niż
          tylko "szacunku dla rodziców", odpowiedź na Twoje pytanie brzmiałany - "tak".
          Zauważ przy tym, że o ile jesteśmy w stanie wyobrazić sobie złamanie
          przykazania "nie zabijaj", to szacunek dla rodziców wydaje nam się czymś
          znacznie bardziej nienaruszalnym. Nawet w przypadkach, gdy owi rodzice na ów
          szacunek nie zasługują, z szacunkim patrzymy na osobę, która stara się o nich
          źle nie mówić.
          Ale powtórzę - przyparłaś mnie do ściany i zmuszony do większego wysiłku
          umysłowego muszę przyznać, że najchętniej ustawiłbym przykazania w szeregu, bez
          podawania kolejności.
          pozdrawiam.
          • e_wok Tak wlasnie jest 13.02.04, 22:50
            o ile dobrze pamietam z lekcji religii. Najwazniejsze sa przykazania odnoszace
            sie od relacji Bog - czlowiek, pozostale sa rownorzedne.
    • Gość: doku Oto moja hierarchia IP: *.chello.pl 10.02.04, 20:59
      sagan2 napisała:

      > kazdy ma swoja wlasna hierarchie

      1. Nie poniżaj bliźniego swego ani nie odbieraj mu w inny sposób godności.

      2. Nie zniewalaj ani nie więź bliźniego swego.

      3. Nie kradnij.

      4. Nie morduj.

      5. Czcij matkę swoją.

      6. Nie dawaj fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu.

      7. Nie zabijaj bliźniego swego.

      8. Czcij ojca swego.

      9. Nie pożądaj żony bliźniego swego.

      10. Nie bądź zawistny wobec bliźniego swego, ale zazdrość mu tego, co budzi
      twój podziw.
      • Gość: doku Widzę, że się zgadzacie IP: *.chello.pl 13.02.04, 22:25
        • e_wok Nie 13.02.04, 22:48
          poniewaz podstawa, jak rozumiem, mial byc Dekalog. Ty tworzysz wlasne
          przykazania, a inne, istniejace w Dekalogu ignorujesz, wiec jest to wypowiedz
          nie na temat.
          • Gość: doku Sądzisz pochopnie, a przez to głupio IP: *.chello.pl 15.02.04, 00:25
            e_wok napisała:

            > podstawa, jak rozumiem, mial byc Dekalog.

            Jest, przeczytaj uważnie

            > Ty tworzysz wlasne przykazania

            Pomyśl. Jeżeli mamy wybrać przykazanie najważniejsze, to musimy mieć prawo
            wyrazić opinię, że w Dekalogu nie ma najważniejszych przykazań. Od siebie
            dodałem tylko takie przykazania, które są ważniejsze niż cała Biblia. Resztę
            przykazań w całosci oparłem na Dekalogu.

            >, a inne, istniejace w Dekalogu ignorujesz

            Nieprawda, przeredagowałem tylko nieco niektóre. Zignorowałem tylko przykazania
            zupełnie idiotyczne, których żaden uczciwy człowiek nie przestrzega.

            > wiec jest to wypowiedz nie na temat

            Jest bardzo na temat - ścisle i precyzyjnie, tylko że wymaga myślenia. Pownnaś
            juz wiedzieć, że nie piszę banałów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka