Dodaj do ulubionych

Matka Gastronomiczna

04.04.10, 22:59
Stary (z pierwszego chyba numeru Pelnym Glosem) ale jak najbardziej
jary artykul Slawomiry Walczewskiej - w sam raz na swięta.
Ku refleksji:

Kto tego nie widziała? - obrazek dość typowy w pociągu do
Kołobrzegu albo do Nowego Sącza. Mama, tata i dzieci wybierają się
na wakacje. Oprócz walizek i plecaków wnoszą do pociągu drobne
bagaże zapakowane w reklamówki. W przedziale reklamówkami obstawia
się mama. Jest w nich jedzenie: kanapki, jajka na twardo, pomidory,
jabłka, termos z herbatą, ciastka, chrupki i cukierki na drogę.
Mama zawiaduje dobrami z reklamówek. Z powagą wydziela je dzieciom
i mężowi. Raz po raz czujnie pyta: "Paweł, zjadłbyś
kanapkę?", "Jurek nie jesteś głodny?". Czuwa stale nad sytością
żołądków całej rodziny. Czasami ktoś wykazuje inicjatywę i prosi o
kanapkę. Mama wtedy sięga do plastikowych toreb i pomrukuje z
aprobatą: ''widzisz, mówiłam, że będziesz głodny". Wydaje przy tym
dodatkowe dyspozycje: "uważaj nie pobrudź się tym pomidorem", "tu
masz serwetkę", żeby delikwent nie sądził, że proces konsumpcji
może odbywać się całkowicie poza jej kontrolą. Mama nigdy nie
odmawia jedzenia, najwyżej się droczy: "jeszcze chcesz czekoladkę? -
jak będziesz jadł tyle słodyczy, to ci się zęby popsują".

(...)
Jedzenie jest czynnością zrytualizowaną. Nie jest tak, że każdy
może w dowolnym momencie sięgnąć po posiłek. W scenie z pociągu
matka zajmowała się dystrybucją jedzenia, które wcześniej zapewne
sama przygotowała. Wydzielała je nie tylko dzieciom, ale także
mężowi. Mógłby obsłużyć się sam , jest osobą dorosłą, lecz nie
zrobił tego, podtrzymując rytuał. Matka zajmuje w tym rytuale
wyróżnioną pozycję. Sama przygotowała jedzenie na drogę i trzyma je
w zasięgu ręki, "żeby się nie przewróciło", "żeby się nie wylało".
Siebie samą umieszcza w centrum cennego ładunku. Tak samo jest w
domu . Kuchnia jest jej terytorium. Ona przygotowuje posiłki i ona
je podaje. Nawet gdy jest zapracowana i przyjmuje ofertę pomocy w
kuchni, szybko okazuje się, że tak naprawdę tylko ona potrafi
zrobić wszystko, tak jak trzeba.

Pomiędzy głodem, tym fundamentalnym, archaicznym i bolesnym
poczuciem braku, a bezpieczną zadowoloną sytością sytuuje się matka
gastronomiczna ze swym rytuałem kulinarnym, swym obszarem władzy.
Ona decyduje o tym, co , gdzie i kiedy będzie można zjeść. Ona
ustala menu, najwyżej konsultując je niezobowiązująco z resztą
rodziny. Wagę swoich ustaleń podwyższa czasem obiecując "coś
pysznego" na obiad. Tylko ona jest przy tym w posiadaniu tajemnicy,
czym jest to "coś pysznego" a tajemnica, jak wiadomo, jest ozdobą
majestatu.




Warto! przeczytac calosc:
efka.org.pl/index.php?action=p_art&ID=8
Obserwuj wątek
    • grand_bleu Re: Matka Gastronomiczna 04.04.10, 23:22
      "I żałosny, i irytujący jest ten codzienny despotyzm domowy"


      Najbardziej żałosny i irytujący jest szydzący z kobiet, współczesny
      femninizm.
    • mateuszwierzbicki Re: Matka Gastronomiczna 04.04.10, 23:22
      "Godzinami dodatkowej pracy, zniszczonymi dłońmi, skaleczeniami, poparzeniami,
      okupuje swój lęk przed odrzuceniem, pominięciem, lekceważeniem."

      Matka Gastronomiczna Dolorosa :(
      • grand_bleu Re: Matka Gastronomiczna 04.04.10, 23:28


        > "Godzinami dodatkowej pracy, zniszczonymi dłońmi, skaleczeniami,
        poparzeniami,
        > okupuje swój lęk przed odrzuceniem, pominięciem, lekceważeniem."

        a to też dobre ... ciekawe jaki rodzaj lęku okupuje s pani piszące
        te słowa?
    • vargtimmen Matka Opiekuńcza 05.04.10, 00:03
      bene_gesserit napisała:


      Matka Karmicielka infantylizuje swoją rodzinę. Chce być dla niej tak ważna i
      niezbędna, jak matka karmiąca dla niemowlęcia. Jest niepewna swej roli w
      rodzinie, boi się. Chodzi na zakupy, znosi do domu kilogramy różnych dóbr,
      wystaje godzinami nad parującymi garnkami, kroi, obiera, dosypuje, przyprawia.

      (...)

      Stwarza potrzebę bezpieczeństwa kulinarnego, uzależnia jej zaspokojenie od
      swojej działalności kuchennej i przez to zajmuje wyróżnioną pozycję w rodzinie.
      Jej zwycięstwo w kuchni jest jednak Pyrrusowym zwycięstwem, wygrana wymaga zbyt
      wielkich nakładów pracy i czasu, by ją można było zagospodarować także na innych
      obszarach, poza kuchnią i jadalnią.


      Czy to, aby na pewno, jest artykuł o kobiecie, czy to alegoria Państwa Opiekuńczego?

      Co do samej treści, możliwe, że są kobiety, które swoją niepewność wyrażają i
      pomniejszają poprzez nadopiekuńcze zachowania.

      Z drugiej strony, wspólne jedzenie przygotowanych specjałów, zwłaszcza takich, w
      które ktoś włożył dużo serca i miłości - to fantastyczne uczucie, bardzo
      integrujące. Sprowadzanie starania kobiet, by rodzina miała smaczne i zdrowe
      jedzenie, do nerwicowych zachowań - jest, zdecydowanie, zafałszowaniem obrazu.
      • grand_bleu Re: Matka Opiekuńcza 05.04.10, 14:44
        Witaj poniedziałkowo-lanowo ;)

        > Sprowadzanie starania kobiet, by rodzina miała smaczne i zdrowe
        > jedzenie, do nerwicowych zachowań - jest, zdecydowanie,
        zafałszowaniem obrazu.

        Oczywiście, że tak. Zarówno przytoczony tekst, jak i niektóre
        wypowiedzi z tego wątku, budzą głęboki niesmak.I odpłacajac pięknym
        za nadobne, można byłoby zapytać, co rekompensują sobie osoby
        szydzące z matek dbających o bliskich?

        pozdrawiam :)
        • vargtimmen Re: Matka Opiekuńcza 05.04.10, 22:07
          grand_bleu napisała:

          > Witaj poniedziałkowo-lanowo ;)
          >

          Witaj :)


          > > Sprowadzanie starania kobiet, by rodzina miała smaczne i zdrowe
          > > jedzenie, do nerwicowych zachowań - jest, zdecydowanie,
          > zafałszowaniem obrazu.
          >
          > Oczywiście, że tak. Zarówno przytoczony tekst, jak i
          > niektóre wypowiedzi z tego wątku, budzą głęboki
          > niesmak.


          To prawda. Ech, czasem, dopiero gdy ktoś troskliwy i opiekuńczy odejdzie, to
          widać, ile ważnego dawał.

          Dbałość o bliskich, by nie byli głodni, by mogli smacznie zjeść, by na
          świątecznym stole było coś smacznego, to coś pięknego, podobnie jak uznanie i
          szacunek tych, którzy korzystają z owoców pracy i miłości kogoś bliskiego. Masz
          też rację, że kulinarna gospodarność domowa pozwala często na to, by rodzina
          wiązała koniec z końcem, a dzieci nie chodziły głodne i mogły zdrowo rosnąć.

          Czasem to się może wykrzywić lub może dojść do przesady, przecież ludzie nie są
          doskonali. Ale to wykrzywienie, a nie norma. Artykuł przedstawia to tak, jakby
          normą było właśnie jej wykrzywienie, a to nieprawda.

          Z drugiej strony, mogą też być "matki fastfoodowe", które zamiast postać przy
          kuchni, wolą dać dziecku pieniądze na hamburgera z frytkami. Też można by je tak
          złośliwie opisać, ale to z gruntu niewłaściwe.

          > I odpłacajac pięknym za nadobne, można
          > byłoby zapytać, co rekompensują sobie osoby
          > szydzące z matek dbających o bliskich?

          Nie chcę dociekać, choć łatwo byłoby.

          >
          > pozdrawiam :)
          >

          Serdecznie :)
    • berta-live Re: Matka Gastronomiczna 05.04.10, 00:08
      Nieźle, jakbym opis własnej ciotki czytała. Takie zachowanie to klasyczny objaw
      tego, że delikwentka ma coś z głową nie tak.
      • wen_yinlu Re: Matka Gastronomiczna 07.04.10, 14:08
        Cała moja teściowa :)
        I dziwi się, gdy moja córka reaguje wierzganiem i uciekaniem, gdy się ją goni z
        łyżką rosołu z jagnięciny. A potem z jabłkiem, a potem z mięsem z tegoż rosołu :)
    • sabinac-0 Re: Matka Gastronomiczna 05.04.10, 00:22
      Sugestywny opis.
      Spotkalam sie z opisem charakterku "matki-kwoki" jako polaczenie trzech cech
      osobowosci: narcyzmu (skoncentrowania na sobie i poczucia wyzszosci),
      kompulsywnosci (dazenia do kontrolowania siebie i innych) oraz histrionizmu
      (sklonnosci do teatralnych zachowan).

      Wydaje mi sie ze jest to skutek z jednej strony leku przed byciem niepotrzebna i
      odrzuceniem, z drugiej wieloletniego ignorowania wlasnych potrzeb.

      Jesli corka ma podobne cechy charakteru (pragnienie kontroli + narcyzm +
      histrionizm) to w obliczu mamusinej kuchennej hegemonii jest pierwszorzedna
      kandydatka na anorektyczke.
      Nawet trudno sie dziwic ze na widok jedzenia ma scisk w gardle.
      • bene_gesserit Re: Matka Gastronomiczna 05.04.10, 01:04
        sabinac-0 napisała:

        > Wydaje mi sie ze jest to skutek z jednej strony leku przed byciem
        niepotrzebna
        > i
        > odrzuceniem, z drugiej wieloletniego ignorowania wlasnych potrzeb.

        Tak, to jest fantastycznie podpatrzone.
        Mysle, ze jest w tym jakas ukryta, zupelnie podskórna agresja, a w
        kazdym razie duzo zlości, ktora moze wlasnie wynikac z tego, ze MG
        nie troszczy sie o swoje wlasne zycie, tylko zycie rodziny.
        • berta-live Re: Matka Gastronomiczna 05.04.10, 02:10
          A ja w tym widzę klasyczną osobowość zależną. Takie osoby przyjmują różne
          strategie działania. Jedni uzależniają się od innych ich zachowują się jak psy a
          inni próbują brać sprawy w swoje ręce i uzależniać innych od siebie. Dokładnie w
          tym samym celu, żeby ci inni ich nie opuścili i byli na każde ich zawołanie.

          • sabinac-0 Re: Matka Gastronomiczna 05.04.10, 11:12
            W pewnym sensie tak.

            Taka mamuska oficjalnie odrzuca wszelka zlosc, zaspokajanie wlasnych potrzeb
            nazywa egoizmem (co czesto wpiera rowniez corkom) i wogole jest chodzaca
            Miloscia, Poswieceniem i Slodycza.
            Mamuska oczekuje gratyfikacji i wdziecznisci ale ani tego nie mowi, ani sama sie
            przed soba nie przyznaje, bo przeciez matka ma byc swieta i bezinteresowna. Ma
            jednak zal do bliskich ze nie odgaduja jej cichych prawgnien, zaczyna wiec
            wzbudzac w nich poczucie winy (w jej pojeciu sa "niewdziecznikami") -
            jojczeniem, wlazeniem na sumienie, drobiazgowym wyliczaniem "poswiecen",
            "chorobami", "slabym sercem" - wachlarz jest spory.
            Oprocz tego wciaz wlazi z butami w prywatne sprawy krewnych - by nie zapomnieli
            ze istnieje, ze jest im absolutnie niezbedna i ze bez niej sobie nie poradza.

            Jesli sie stlumi zlosc nie przestanie ona istniec a odrzucane potrzeby wylaza z
            coraz wieksza sila - mamuska zatem przezywa konflikt wewnetrzny, nie akceptuje
            wlasnych uczuc i podswiadomie odgrywa sie na bliskich. Tego tez nie akceptuje,
            wiec zaczyna miec dolegliwosci i lekarz rozpoznaje nerwice, ktora staje sie
            nastepnym pretekstem do trzymania rodzinki w szachu ("ja taka chora, przez was
            az tabletki musze brac") i kolko sie zamyka.
            • vargtimmen Re: Matka Gastronomiczna 05.04.10, 11:36

              Myślę, że faktycznie jest taki typ osób, ale Twój opis także, jak ulał, pasuje
              do państwa opiekuńczego. Włącznie z nerwicą i tabletkami.
              • sabinac-0 Re: Matka Gastronomiczna 05.04.10, 11:44
                vargtimmen napisał:

                >
                > Twój opis także, jak ulał, pasuje
                > do państwa opiekuńczego. Włącznie z nerwicą i tabletkami.
                >
                Ej ej, przyhamuj.
                Opisalam pewien typ ludzkiej osobowosci, nie system filozoficzny. Nie rozszerzaj
                moich wnioskow na caly wszechswiat.
                • vargtimmen Re: Matka Gastronomiczna 05.04.10, 23:03
                  sabinac-0 napisała:

                  > vargtimmen napisał:
                  >
                  > >
                  > > Twój opis także, jak ulał, pasuje
                  > > do państwa opiekuńczego. Włącznie z nerwicą i tabletkami.
                  > >
                  > Ej ej, przyhamuj.
                  > Opisalam pewien typ ludzkiej osobowosci, nie system filozoficzny.

                  Opisałaś pewną taktykę adaptacyjną, taktykę osiągania władzy nad ludźmi -
                  poprzez dawanie, uzależnianie, wymaganie wdzięczności, wzbudzanie poczucia
                  winy... to są pewne uniwersalne cechy ludzi i systemów, np. socjalizmu.

                  > Nie rozszerzaj moich wnioskow na caly wszechswiat.

                  Cóż, skoro trafnie uchwyciłaś uniwersalne cechy pewnego mechanizmu, to grzechem
                  byłoby nie podkreślić tego uniwersalizmu.

                  Od razu zaznaczam, jednak: to, co napisałaś, stosuje się tylko do pewnego typu
                  znerwicowanych osobowości i absolutnie nie powinno być uogólniane na typową
                  "matkę-Polkę". Zwykle, relacje opiekuńczości w rodzinie są normalne i dobre.

                  Natomiast, w przypadku sztucznych, dużych wspólnot, takich jak państwo, relacje
                  typu "opiekuńczego" - quasi-rodzinnego, są, z reguły, patologią.
            • berta-live Re: Matka Gastronomiczna 05.04.10, 12:32
              Nie wiem czy to złość jest tego powodem czy co innego. Faktem jest to, że taka
              nadopiekuńczość z opiekuńczością ma tyle wspólnego co krzesło z krzesłem
              elektrycznym. I nie tylko kuchni dotyczy. Tego typu osoby przejmują kontrolę nad
              każdą dziedziną życia domowników.

              Przejęcie kontroli w kuchni powoduje, że mają wgląd w to co kto robi, kiedy do
              domu wraca, kiedy z niego wychodzi, na jak długo i gdzie idzie. Bo przecież
              muszą o tym wiedzieć, żeby na czas przygotować posiłek albo zrobić odpowiednią
              ilość kanapek na drogę. Przejęcie kontroli nad domowymi porządkami powoduje, że
              mają wgląd w każdą dziurę w domu. Wiedzą co w jakiej szufladzie kto trzyma,
              jakie zakupy ostatnio zrobił, co napisał w pamiętniku, jakie dokumenty ma na
              półce, co czyta itp. Kontrola nad praniem powoduje, że dokładnie wiedzą gdzie
              kto wychodzi, co ma w kieszeniach, czym ubranie śmierdzi, itp. Kontrola nad
              zakupami i budżetem domowym polega na tym, że dostaniesz co chcesz ale pod
              warunkiem, że ona to kupi, bo oczywiście tylko ona wie czy to coś jest naprawdę
              potrzebne, jak kupić żeby było dobrej jakości i gdzie, żeby nie przepłacić.
              Czyli kompletne ubezwłasnowolnienie finansowe i kontrola całego stylu życia. Bo
              nawet mąż musi takiej kobiecie oddawać co do grosza pensję, żeby ona mogła
              gospodarnie nią dysponować bo tylko ona wie jak to zrobić najlepiej.

              A to wszystko pod pretekstem, że tylko matka wie najlepiej co komu jest
              potrzebne i jak co zrobić najlepiej. Domownicy non stop są uświadamiani jacy to
              oni są beznadziejni i jakby marnie zginęli bez niej. Bo każdy przejaw
              samodzielności jest duszony w zarodku. Wszystko robią źle i do niczego się nie
              nadają. Mają po 4lewe ręce, są brzydcy i źli z natury. Nikt oprócz poświęcającej
              się dla nich matki by ich na oczy nie chciał widzieć. Żyją tylko i wyłącznie
              dzięki jej krwawicy i ciężkiej pracy. Matka chwali tylko przejawy absolutnego
              posłuszeństwa i aprobaty dla jej zachowania. Cała reszta poddawana jest krytyce.
              Nie można jej dogodzić, bo wszystko co się robi i mówi jest złe i w konsekwencji
              może sprowadzić na człowieka jakąś bliżej nieokreśloną katastrofę. Matka jest
              agresywna wobec każdego buntownika i żeby osiągnąć swój cel nie zawaha się przed
              niczym. Jak jej nie wyjdzie wymuszenie na kimś czegoś to wchodzi w szantaż, że
              zostawi rodzinę samopas a ta zginie marnie. Jak to nie skutkuje, to najczęściej
              skutkuje szantaż emocjonalny, że się poświęciła, zdrowie dla wszystkich
              zniszczyła a teraz się przez nich umrze.

              I w zasadzie jak się wejdzie w jakiekolwiek relacje z taką osobą to ekstremalnie
              trudno się z tego wyrwać. Bo nawet jak ktoś ma silną psychikę i nie podda się
              tym manipulacjom, to skapituluje przed społecznym ostracyzmem. Bo taka matka ma
              idealną opinię i dla postronnego obserwatora jej rodzina ma raj na ziemi. I w
              związku z tym ucieczka z domu czy rozwód świadczą o tym, że delikwent to zły
              człowiek, który wykorzystał dobrą kobietę a potem jak ona potrzebowała pomocy to
              ją kopną.

              Nie mam pojęcia, czy to jest strategia osobowości zależnej i jakaś podświadoma
              manipulacja osoby, która nie potrafi być samodzielna, czy jest to świadome
              wyrachowane i zaplanowane punkt po punkcie zachowanie. Generalnie mogę
              powiedzieć, że mam w rodzinie tego typu osoby i one naprawdę są społecznymi
              kalekami, więc u nich ta osobowość zależna ma rzeczywiste podstawy. I w związku
              z tym nic dziwnego, że wszelkimi sposobami starają się zatrzymać przy sobie jak
              największą ilość osób i mieć pewność, że te ich nie opuszczą.
              • filosofa Re: Matka Gastronomiczna 05.04.10, 19:13
                To prawda, jest to zakamuflowana forma rządów domowych. Może to być kompensacja
                tego, że "oficjalnie" nic się w domu nie ma do gadania.
                Kobietom i dzieciom "wstęp wzbroniony" do rządzenia, wiec taka kobieta
                infantylizuje resztę rodziny, by sprowadzić ją do sfery gdzie należy liczyć się
                z jej zdaniem.
                Można tez rozpatrywać to w kategoriach reminescencji czasu głodu, gdy matka
                gastronomiczna była boginią życia i śmierci, czyli podświadomej tęsknoty za
                władzą absolutną ;)
                • bene_gesserit Re: Matka Gastronomiczna 05.04.10, 20:51

                  Ślicznie ujęte :)
    • pochodnia_nerona Re: Matka Gastronomiczna 05.04.10, 12:17
      A moim zdaniem, nie ma jednoznacznego wzorca osobowości, czy jednej postawy,
      które odpowiadają za takie zachowanie.
      Są kobiety, które faktycznie próbują sobie coś rekompensować taką "władzą", a są
      takie, które prowadzą ze swoimi bliskimi grę, której reguły wszyscy znają i
      wszyscy (łącznie z matką) traktują z przymrużeniem oka. Czasem jest to czułość i
      tak to jest też odbierane. Ile ludzi, tyle zachowań, postaw i wrzucanie
      wszystkich do jednego wora, tak jednostronna ocena, jest, moim zdaniem,
      nieporozumieniem. Że już nie wspomnę o tym, że byle pierdoła potrafi spotkać się
      z drobiazgowym roztrząsaniem i obowiązkowo negatywną oceną.
    • winniepooh Re: Matka Gastronomiczna 05.04.10, 12:51
      karmienie jest wyrazem troski, często jedynym akceptowalnym w danej
      rodzinie sposobem wyrażania miłości. zapewne nienajlepszym, ale
      jedynym.
      sam artykuł i prześmiewczo-krytyczne komentarze uważam za płytkie i
      nieeleganckie.
      • bene_gesserit Re: Matka Gastronomiczna 05.04.10, 13:09
        > sam artykuł i prześmiewczo-krytyczne komentarze uważam za płytkie
        i
        > nieeleganckie.

        Ale wlasciwie dlaczego, bo nie rozumiem? Mam wrazenie, ze po prostu
        nie znasz zadnej MG.
        • pochodnia_nerona Re: Matka Gastronomiczna 05.04.10, 13:39
          Ja popieram zdanie winnie i uważam za nieeleganckie i płytkie wrzucanie
          wszelkich przejawów miłości do worka z napisem Matka Gastronomiczna, Szafarka
          Żarcia. Po prostu jest to zbyt złożone zjawisko, zbyt wiele postaw kryje, żeby
          od razu obrzucać błotem i wyśmiewać i to na podstawie jakiejś scenki widzianej w
          pociągu.
          Pewnie i są takie kobiety, ale nie znaczy to, że każda, która na oko robi to, co
          opisała autorka, jest strażniczką żarcia i kontrolerką życia.
          • bene_gesserit Re: Matka Gastronomiczna 05.04.10, 17:52
            pochodnia_nerona napisała:

            > Ja popieram zdanie winnie i uważam za nieeleganckie i płytkie
            wrzucanie

            Mam wrazenie, ze czytalysmy inny artykul.
            • winniepooh Re: Matka Gastronomiczna 05.04.10, 18:05
              bene_gesserit napisała:

              > pochodnia_nerona napisała:
              >
              > > Ja popieram zdanie winnie i uważam za nieeleganckie i płytkie
              > wrzucanie
              >
              > Mam wrazenie, ze czytalysmy inny artykul.

              pochodnia na pewno inny czytała
      • berta-live Re: Matka Gastronomiczna 05.04.10, 13:26
        Kochająca matka ugotuje, stawia na stole i cieszy się, że wszystkim smakuje. Nie
        wydziela nikomu jedzenia ani nie wymawia, że sobie zdrowie zniszczyła gotując.
        Natomiast matka gastronomiczna zachowuje się jak klucznik, który decyduje kogo
        nakarmić, kogo głodem zmorzyć, kto zasłużył na lepszy kąsek a kto dostanie
        ochłapy. U niej w domu żarcie jest reglamentowane i nikomu nawet głupiego jabłka
        nie wolno wziąć bez pytania o zgodę. Oczywiście wszystko pod pretekstem troski o
        zdrowie i stały zapas pożywienia.
        • winniepooh Re: Matka Gastronomiczna 05.04.10, 13:35
          stara się jak może i wkłada w to ogromny wysiłek.
          wysiłki te są chybione, więc stara się jeszcze bardziej i wychodzi
          jeszcze gorzej - tragiczna postać.
          matkę gastronomiczną też kiedyś skrzywdzono.
          • sabinac-0 Re: Matka Gastronomiczna 05.04.10, 23:25
            winniepooh napisała:

            > matkę gastronomiczną też kiedyś skrzywdzono.

            Bardzo prawdopodobne.
            Niemniej nie usprawiedliwia to krzywdzenia innych.

            Oprocz slynnych DDA i DDRD powinno sie wyroznic rowniez DDMG (Dorosle Dzieci
            Matki Gastronomicznej) - w wiekszosci praktyk lekarskich stanowia one pol
            poczekalni, zwlaszcza nieszczesne corki, ktore najpierw cierpia na zaburzenia
            odzywiania, potem na nerwice, by w koncu stac sie taka sama MG dla wlasnej rodziny.
            • kocia_noga Re: Matka Gastronomiczna 06.04.10, 08:42
              sabinac-0 napisała:

              > Oprocz slynnych DDA i DDRD powinno sie wyroznic rowniez DDMG
              (Dorosle Dzieci
              > Matki Gastronomicznej) - w wiekszosci praktyk lekarskich stanowia
              one pol
              > poczekalni, zwlaszcza nieszczesne corki, ktore najpierw cierpia na
              zaburzenia
              > odzywiania, potem na nerwice, by w koncu stac sie taka sama MG dla
              wlasnej rodz
              > iny.

              Nie tylko córki, synowie cierpiący na różne zaburzenia odżywiania
              też się zdarzają, nie mówiąc już o np syndromie Piotrusia Pana -
              podstawą jest wrogośc do matki na przemian z poczuciem winy wobec
              niej.
        • pochodnia_nerona Re: Matka Gastronomiczna 05.04.10, 13:41
          Współczuję doświadczeń, ale nie oznacza to, że inni mają takie i że to, co robi
          Twoja matka, jest typowe dla innych.
          • pochodnia_nerona Re: Matka Gastronomiczna 05.04.10, 13:42
            To było do berty.
          • berta-live Re: Matka Gastronomiczna 05.04.10, 14:54
            Uchowaj boże, to nie o moją matkę chodzi. ;D
    • grand_bleu Re: Matka Gastronomiczna 05.04.10, 15:10

      cyt. z tekstu:

      "Królestwo matki gastronomicznej nazywa się czasem matriarchatem
      domowym, obszarem władzy matki. Rzeczywiście, matka gastronomiczna
      ma wielką władzę. Przez żołądek dociera do głowy i serca. Jednym
      okrzykiem "Zupa na stole!" obezwładnia i przerywa zażarte dyskusje.
      Stwarza potrzebę bezpieczeństwa kulinarnego, uzależnia jej
      zaspokojenie od swojej działalności kuchennej i przez to zajmuje
      wyróżnioną pozycję w rodzinie.
      (...)
      I żałosny, i irytujący jest ten codzienny despotyzm domowy"


      Czytam ten tekst i zastanawiam się, z kim/czym tak naprawdę walczą
      feministki?
      I czy którakolwiek z nich zastanowiła się nad tym, że rozdzielnictwo
      pokarmu ma swoja genezę w biedzie? że rodziny mające poczucie
      bezpieczeństwa finansowego nie zabierają kanapek i herbaty na drogę,
      a jeżeli już, to robią to, biorąc pod uwage względy zdrowotne?

      a jezeli nawet zdarzy się kobieta, nadmiernie przejmująca się rolą
      karmicielki, to jestem za prawem kobiet do nadgorliwości!
      Jestem za prawem kobiet do ról, które same sobie wybiorą i z których
      czerpią satysfakcję. Jestem przeciwna wtykaniu nosa w życie rodzin
      oraz szydzeniu i potępianiu kobiet, które nie łamią prawa.
    • woda_woda Mam w bliskiej rodzinie! 05.04.10, 17:59
      Lepiej od człowieka wie, kto jest głodny i na co ma ochotę, kiedy
      wolno napić się herbaty a kiedy wody a dosalanie na talerzu to
      osobista obraza...

      Uciekać jak najdalej od terrorystki gastronowmicznej.
      • bene_gesserit Re: Mam w bliskiej rodzinie! 05.04.10, 18:27
        No, cos takiego.
        A jak sie jest u niej w gosciach, to dowala ci co chwila jedzenia
        kopiasto na talerz i nie ma, ze na diecie, ze juz nie jestes
        glodna, albo ze jestes wegetarianka. Jesc i juz - bo albo obraza,
        albo 'wczoraj trzeciej w nocy szykowalam, zeby was ugoscic' i
        dalej, patataj.
        • woda_woda Re: Mam w bliskiej rodzinie! 05.04.10, 18:38
          Jak byś przy tym była :)

          I jeśli o piętnastej chcę ci się pić, słyszysz, że o siedemnastej
          będzie podwieczorek i herbata - i że picie między posiłkami to wyraz
          złego wychowania :)
          • kocia_noga Re: Mam w bliskiej rodzinie! 05.04.10, 18:54
            Chyba w każdej rodzinie jest ktoś taki.
            Stawiam na lęk przed opuszczeniem i wieloletnie pomijanie własnych
            potrzeb.
            • tetratec Re: Mam w bliskiej rodzinie! 05.04.10, 20:07
              Daj adres, chciałbym wysłać jej kwiaty.
            • woda_woda Re: Mam w bliskiej rodzinie! 05.04.10, 20:10
              kocia_noga napisała:


              Lęk przed opuszczeniem raczej nie, ale pomijanie własnych potrzeb -
              na pewno tak.
    • marouder.eu Re: Matka Gastronomiczna 05.04.10, 20:12
      To Walczewska juz nie kompromituje sie w Zadrze?
    • easz Re: Matka Gastronomiczna 05.04.10, 20:36

      Mam wrażenie, że taka postawa/wzorzec osobowy odchodzi już dziś do
      lamusa, bo choć również znam takie osoby, to jednak nie są one z
      najmłodszych pokoleń. No, może jakies resztki się gdzieś przewijają, no i
      może jest szansa, że sie rozwiną w coś więcej, jak powyżej, ale chyba
      jednak już nie, nie dziś. I ma to ogromny związek włąśnie z możliwością
      spełniania się kobiet i/lub na wielu innych różnych polach, a nie bycie
      niejako skazaną, więźniarką, czy rodziny, czy obyczaju i swoją własną.

      Poza wszystkim wyżej wymmienionym, to ja bym dodała jeszcze bardzo duże
      poczucie obowiązku, że musi być - na czas, na tiptop i wogle oraz
      mieszaninę poczucia krzywdy i winy ostatecznie.
      • woda_woda Re: Matka Gastronomiczna 05.04.10, 20:41
        easz napisała:

        > bardzo duże poczucie obowiązku, że musi być - na czas, na tiptop i
        wogle

        A to jest złe?
        • easz Re: Matka Gastronomiczna 05.04.10, 20:48
          woda_woda napisała:

          > easz napisała:
          >
          > > bardzo duże poczucie obowiązku, że musi być - na czas, na tiptop
          i wogle
          >
          > A to jest złe?

          Chorobliwe bardzo chorobliwe i jednostronne bardzo bardzo
          jednostronne - tak. A dobre? Autorka tekstu świetnie uchwyciła w nim
          tę męczeńską sfrustrowaną postawę. Raczej zbędną i niezdrową - i dla
          niej, i dla rodziny w końcu.
          • woda_woda Re: Matka Gastronomiczna 05.04.10, 21:02
            easz napisała:

            > Chorobliwe bardzo chorobliwe i jednostronne bardzo bardzo
            > jednostronne - tak. A dobre?



            Nie mogę się zgodzić. Uważam, że duże poczucie obowiązku, że to, co
            robimy ma być zrobione dobrze nie jest wadą a zaletą.
            • berta-live Re: Matka Gastronomiczna 05.04.10, 21:10
              Poczucie obowiązku zaletą jest wtedy, kiedy ogranicza się do tego, żeby nie mieć
              w dupie osób wobec których ma się zobowiązania i nie wychodzić nagminnie z
              założenia, że jakoś to będzie. Natomiast to wszystko co tutaj zostało napisane o
              matkach gastronomicznych to klasyczne zaburzenia obsesyjno kompulsyjne zwane
              dawniej nerwicą natręctw. A to poważna wada.
              • woda_woda Re: Matka Gastronomiczna 05.04.10, 21:17
                berta-live napisała:

                zaburzenia obsesyjno kompulsyjne zwane
                > dawniej nerwicą natręctw.

                Być może, nie znam się na psychiatrii.
                Dla mnie "matka - Polka" to charakter.
                • sabinac-0 Re: Matka Gastronomiczna 05.04.10, 23:29
                  woda_woda napisała:


                  > Być może, nie znam się na psychiatrii.
                  > Dla mnie "matka - Polka" to charakter.

                  Nie wiesz, ze dla psychiatrow Matka-Polka oraz Nauczycielka to nie charakter
                  tylko diagnoza? :)
            • easz Re: Matka Gastronomiczna 05.04.10, 21:17
              woda_woda napisała:

              > easz napisała:
              >
              > > Chorobliwe bardzo chorobliwe i jednostronne bardzo bardzo
              > > jednostronne - tak. A dobre?
              >
              >
              >
              > Nie mogę się zgodzić. Uważam, że duże poczucie obowiązku, że to,
              co robimy ma być zrobione dobrze nie jest wadą a zaletą.

              A ja myślę, że wyrywasz z kontekstu i czepiasz się.

              Jednostronne w rodzinie, dajmy na to złożonej z 4 osób, to znaczy,
              że wszystko spoczywa na jednej głowie i nie jest ważne nic a ma być.
              I kończy się choćby tak, że musi stać zastawiony stół na święta i
              specjały na "cześć" teściowej, choć matka polka ma 39 stopni
              gorączki i łazi na czterech i antybiotykach, bo MUSI być zrobione,
              bo ma poczucie obowiązku i nikt nie jest w stanie jej zastąpić.
              Pomijam już tu, że rzeczywiście nikt nie jest w stanie jej zastąpić,
              bo przez lata jej uzurpacji w kuchni jak w opisie, nie miał
              możliwości nauczenia się zrobienia w kuchni czegokolwiek poza
              herbatą.

              Ja nie ganię 'co', ale 'jak'. Jak zwykle, mam wrażenie;)
              • woda_woda Re: Matka Gastronomiczna 05.04.10, 21:19
                easz napisała:

                > Jednostronne w rodzinie, dajmy na to złożonej z 4 osób, to znaczy,
                > że wszystko spoczywa na jednej głowie i nie jest ważne nic a ma
                być.

                A ja myślę, że są osoby, które w ten sposób spełniają się i są w ten
                sposób szczęśliwe.

                Może to być uciążliwe dla otoczenia, ale nie musi.
                • easz Re: Matka Gastronomiczna 05.04.10, 21:28
                  woda_woda napisała:

                  > easz napisała:
                  >
                  > > Jednostronne w rodzinie, dajmy na to złożonej z 4 osób, to
                  znaczy, że wszystko spoczywa na jednej głowie i nie jest ważne nic a
                  ma być.
                  >
                  > A ja myślę, że są osoby, które w ten sposób spełniają się i są w
                  ten sposób szczęśliwe.
                  >
                  > Może to być uciążliwe dla otoczenia, ale nie musi.

                  To nie jest wyznacznikiem JEJ szczęścia, więc mniejsza o otoczenie.
                  Wróć. No jakże nie? Dla matki polki rodzina musi być najedzona,
                  szczęśliwa itp.

                  Myślę, że troszkę mylisz postawy. Ja mówiłam o naprawdę chorobliwej.
                  Szukam w pamięci i nie, nie znam TAKICH szczęśliwych osób, o
                  których, o jakich postawach tu mówiłam. Ta z artykułu też nie
                  sprawia na mnie takiego wrażenia. Zresztą tekst ma wydźwięk
                  pejoratywny - dlaczego? Imo dlatego, że żal tej kobity. Gdyby była
                  szczęśliwa, albo choć coś koło tego, nie byłoby. Czy nie?
                  • woda_woda Re: Matka Gastronomiczna 05.04.10, 21:34
                    easz napisała:

                    > To nie jest wyznacznikiem JEJ szczęścia

                    Skąd wiesz?

                    Zresztą tekst ma wydźwięk
                    > pejoratywny - dlaczego?

                    Zapewne dlatego, że pisała go osoba, która nie akceptuje takiej
                    postawy.
              • berta-live Re: Matka Gastronomiczna 05.04.10, 21:34
                > Jednostronne w rodzinie, dajmy na to złożonej z 4 osób, to znaczy,
                > że wszystko spoczywa na jednej głowie i nie jest ważne nic a ma być.
                > I kończy się choćby tak, że musi stać zastawiony stół na święta i
                > specjały na "cześć" teściowej, choć matka polka ma 39 stopni
                > gorączki i łazi na czterech i antybiotykach, bo MUSI być zrobione,
                > bo ma poczucie obowiązku i nikt nie jest w stanie jej zastąpić.

                Ale to jest książkowy opis zaburzeń obsesyjno kompulsyjnych. Na logikę rzecz
                biorąc nic z w/w rzeczy nie musi być zrobione, nie ma żadnego powodu, żeby ktoś
                taką kobietę nie mógł zastąpić ani żeby się nie mogła podeprzeć jakimiś
                gotowcami czy to w postaci półproduktów czy dań z restauracji. Jedynym powodem,
                żeby takie rzeczy robić jest jakiś irracjonalny wewnętrzny przymus, czyli
                choroba psychiczna.
                • easz Re: Matka Gastronomiczna 05.04.10, 21:54
                  berta-live napisała:

                  Berto, no co Ty? odkrywasz psychiatrię, czy co? Taka jesteś
                  zafascynowana bezkrytycznie;)
                  Myślisz, że wszystko da się zmierzyć jedno prosto miarko? Nie, nie
                  da.

                  Poza tym, ja znów tak zapodam - a masz pewność co było pierwsze, co
                  jest pierwsze - jajo, czy kura?
                  Ja myślę, że zależy jak leży;)
                  • berta-live Re: Matka Gastronomiczna 05.04.10, 23:43
                    Nie odkrywam psychiatrii, tylko twierdzę, że takie szaleństwo gastronomiczne i
                    dążenie do perfekcji w wykonywaniu czynności domowych zakrawa na jakąś obsesję.
                    A do tego dochodzi jeszcze poczucie jakiejś misji i frustracja w przypadku
                    niemożności zrealizowania swoich zadań. Zwłaszcza jak to jest jeszcze połączone
                    z jakimś terrorem kulinarnym polegającym na zmuszaniu innych do jedzenia,
                    przestrzegania wymyślonych przez MG reguł dotyczących spożywania określonych
                    posiłków itp.
                    • easz Re: Matka Gastronomiczna 05.04.10, 23:47
                      berta-live napisała:

                      Ok, nie mówie że nie. Ale powiedz, jak myślisz, albo jakie masz
                      dane - to jest aby na pewno tylko skutek jakichś być może zaburzeń,
                      takie zachowanie? Czy też może być odwrotnie - zachowanie skutkiem i
                      czego w takim razie?
                      • berta-live Re: Matka Gastronomiczna 06.04.10, 00:40
                        Ja ogólnie to jestem zdania, że ludzkie zachowania są wynikiem takiej a nie
                        innej konstrukcji fizykochemicznej mózgu a nie wcześniejszych doświadczeń
                        życiowych. Dlatego dla mnie matka gastronomiczna to osoba z zaburzona a nie
                        doświadczona.
                        • sabinac-0 Re: Matka Gastronomiczna 06.04.10, 22:53
                          Teoria biologiczna zaburzen zachowania jest jak najbardziej uznana, ale glownie
                          w opisie "duzych" chorob psychicznych takich jak schizofrenia czy choroba afektywna.
                          W "malej" psychiatrii, zajmujacej sie nerwicami czy zaburzeniami osobowosci,
                          wieksze znaczenie niz fizjologia maja czynniki psychologiczne i spoleczne.
                          • berta-live Re: Matka Gastronomiczna 06.04.10, 23:43
                            W "małej" psychiatrii jest dokładnie tak samo. Problemem jest tylko to, że póki
                            co nie opracowano skutecznych leków, które z jednej strony likwidowałyby problem
                            a z drugiej nie miały uciążliwych efektów ubocznych. Dlatego jak ktoś nie jest w
                            jakimś ciężkim stanie i jako tako radzi sobie w życiu, to zostaje uznany za
                            zdrowego. Co najwyżej może sobie zafundować jakąś psychoterapię, która nauczy go
                            jak żyć ze swoimi przypadłościami.

                            A jeśli chodzi o etiologię to nawet w "dużej" psychiatrii jest ona mocno
                            dyskusyjna. Jak dotąd nikomu nie udało się jednoznacznie wykazać dlaczego jeden
                            choruje a inny nie. Najbardziej prawdopodobne wydaje się podłoże genetyczne
                            wszystkich psychicznych problemów. I najwięcej dowodów za tym przemawia.
        • bene_gesserit Re: Matka Gastronomiczna 05.04.10, 20:50
          Easz pisala, ze zle?

          To chodzi raczej o taka gotowosc do uchetania sie do imentu, do
          czwartej rano, zeby ugotowac samej na dwanascie osob, samej okna
          umyc, podlogi na mokro, kurz spod wszystkich szafek itd itd.

          Easz zasadniczo ma racje, ale np na forum kuchnia przed kazdymi
          swietami czytam watki rowniez mlodych osob, kotre wchodza w ten sam
          wzorzec - ze wszystko ja, tymy recamy, a meza to wysylam z dziecmi
          na rower/sanki, zeby mi nie przeszkadzali, a na stole ma byc
          piecdziesiat potraw i ze moze jeszcze cos, tylko nie wiem co.
          Normalnie jakis spadek ponury z poprzednich epok, tyle ze
          poprzednie epoki to mialy kucharke i dwie podkuchenne oraz
          pokojowki.
          • woda_woda Re: Matka Gastronomiczna 05.04.10, 21:00

            bene_gesserit napisała:

            > Easz pisala, ze zle?


            Tak, z kontekstu wynika, że uważa to za złe:

            "Poza wszystkim wyżej wymmienionym, to ja bym dodała jeszcze bardzo
            duże
            poczucie obowiązku, że musi być - na czas, na tiptop i wogle oraz
            mieszaninę poczucia krzywdy i winy ostatecznie."

            • easz Re: Matka Gastronomiczna 05.04.10, 21:09
              woda_woda napisała:

              >
              > bene_gesserit napisała:
              >
              > > Easz pisala, ze zle?
              >
              >
              > Tak, z kontekstu wynika, że uważa to za złe:
              >
              > "Poza wszystkim wyżej wymmienionym, to ja bym dodała jeszcze
              bardzo
              > duże
              > poczucie obowiązku, że musi być - na czas, na tiptop i wogle oraz
              > mieszaninę poczucia krzywdy i winy ostatecznie."

              Bo nie mów, że nie wiesz co się czasem z taką matką dzieję, jak się
              z tego obowiązku nie wywiąże np. - w domu szok, gotowy się rozsypać,
              a ona? Tragedia, katasrofa tunguska, chora dwa dni, prochy, terapia
              itp.

              Albo jak dzieciak, czy mąż woli zjeść czasem na mieście, o mamo!
              Poczucie winy i krzywdy. Itd.
              • woda_woda Re: Matka Gastronomiczna 05.04.10, 21:12
                easz napisała:

                > Bo nie mów, że nie wiesz co się czasem z taką matką dzieję, jak
                się
                > z tego obowiązku nie wywiąże

                A to już trochę inna sprawa :)
                Wszystko zależy od tego, jak wychowała sobie domowników.
                Ja myślę, że matka, o której mowa zawsze sie wywiązuje.
                Żebyniewiemco.
                • easz Re: Matka Gastronomiczna 05.04.10, 21:22
                  woda_woda napisała:

                  > easz napisała:
                  >
                  > > Bo nie mów, że nie wiesz co się czasem z taką matką dzieję, jak
                  > się
                  > > z tego obowiązku nie wywiąże
                  >
                  > A to już trochę inna sprawa :)
                  > Wszystko zależy od tego, jak wychowała sobie domowników.
                  > Ja myślę, że matka, o której mowa zawsze sie wywiązuje.
                  > Żebyniewiemco.

                  Na przykład, na przykład, na przykład.
                  Mówiłam - czepiasz się;) Albo nie przeczytałaś artykułu. Artykuł imo
                  pokazuje w deczko złośliwy sposób delikatną patologię jednak.

                  Owszem, taka matka polka nie dość, że zawsze da radę, to jeszcze
                  zawsze na błysk. Jest jak saper - jak padnie na ryj, to już
                  ostatecznie, na amen.
                  A rodzina i inni korzystający traktują ją jak niemądre pasożyty
                  żywiciela;)
                  To nie jest fajne, nie wmówisz mi;)
                  • woda_woda Re: Matka Gastronomiczna 05.04.10, 21:26
                    > woda_woda napisała:

                    > Mówiłam - czepiasz się;) Albo nie przeczytałaś artykułu. Artykuł
                    imo
                    > pokazuje w deczko złośliwy sposób delikatną patologię jednak.


                    nie, nie czepiam się.
                    Protestuję jedynie przeciw czarno - białemu oglądowi rzeczywistości.

                    O ile bowiem z pewnością są kobiety, które "w kuchni" rekompensują
                    sobie brak poczucia wartości, o tyle są i takie, które w ten sposób
                    autentycznie realizują się i są poprzez to szczęśliwe.

                    • easz Re: Matka Gastronomiczna 05.04.10, 21:37
                      woda_woda napisała:

                      > nie, nie czepiam się.
                      > Protestuję jedynie przeciw czarno - białemu oglądowi
                      rzeczywistości.
                      >
                      > O ile bowiem z pewnością są kobiety, które "w kuchni" rekompensują
                      > sobie brak poczucia wartości, o tyle są i takie, które w ten
                      sposób
                      > autentycznie realizują się i są poprzez to szczęśliwe.

                      Wodo, ja naprawdę nie o tym mówiłam. Nie przeszkadza mi też wcale,
                      jeśli ktoś sobie coś w kuchni rekompensuje, naprawdę.
                      A sama bym chciała być dobra w kuchni, uważam że to zaj:)
                      • woda_woda Re: Matka Gastronomiczna 05.04.10, 21:42
                        easz napisała:

                        > Wodo, ja naprawdę nie o tym mówiłam.

                        :)

                        Osoba, którą znam, a która jednoosobowo terroryzuje wszystkich
                        jedzeniem byłaby bardzo nieszczęśliwa, gdyby jej to odebrano :)

                        Myślę zresztą, że byłoby to okrucieństwo. Różnym ludziom różne
                        rzeczy dają poczucie szczęścia.
                        • easz Re: Matka Gastronomiczna 05.04.10, 21:59
                          woda_woda napisała:

                          > easz napisała:
                          >
                          > > Wodo, ja naprawdę nie o tym mówiłam.
                          >
                          > :)
                          >
                          > Osoba, którą znam, a która jednoosobowo terroryzuje wszystkich
                          > jedzeniem byłaby bardzo nieszczęśliwa, gdyby jej to odebrano :)
                          >
                          > Myślę zresztą, że byłoby to okrucieństwo. Różnym ludziom różne
                          > rzeczy dają poczucie szczęścia.

                          Różnie. Jeśli nie zdaje sobie sprawy, że istnieje inny świat? To
                          może być szczęście, fakt. Hm.
                          Są pewne przesłanki, które świadczą o braku szczęśliwości, jeśli nie
                          w tym artykule (a myślę, że są), to w opisach moich.

                          Czasem to wymaga pracy - jak przy uzależnieniu, żeby sobie
                          uświadomić pewne rzeczy. Czasem warto.

                          No, chyba że ktoś jest rzeczywiście szczęśliwy.


                          > > Zresztą tekst ma wydźwięk
                          > pejoratywny - dlaczego?
                          >
                          > Zapewne dlatego, że pisała go osoba, która nie akceptuje takiej
                          postawy.

                          Ja wolę myśleć jak ja myślę, czyli że z żalu, współczucia i
                          współodczucia. Może miała taką matkę?
                        • sabinac-0 Re: Matka Gastronomiczna 05.04.10, 23:46
                          Pojawia sie tylko malutki problem - gdy ktos z rodziny sie wylamie np. nie
                          wezmie kanapek na droge tylko zajedzie do baru albo dziecko MG ortodoksyjnej
                          wegetarianki po cichu zje sobie miesko, rozpetuje sie pieklo.
                          Nagle bywalec przydroznych barow lub miesozerna latorosl dowiaduja sie, ze sa
                          zli, podli, nieczuli, nielojalni, zdrajcy, mordercy nieomalze bo biedna
                          poswietliwa karmicielka przez nich umrze ze zgryzoty, ze sa niewarci jej
                          uczucia, ba, niczyjego uczucia.
                          Z powodu zupy w barze lub kawalka scierwa wywoluje sie w nich poczucie winy,
                          jakby nie wiadomo jaka straszna zbrodnie popelnili.
                          Nie ma juz milosci, nie ma zrozumienia, nie ma tolerancji. Liczy sie tylko zarcie.
                          Moim zdaniem to jest chore.
                          • grand_bleu Re: Matka Gastronomiczna 05.04.10, 23:56
                            sabinac-0 napisała:

                            > Pojawia sie tylko malutki problem - gdy ktos z rodziny sie wylamie
                            np. nie
                            > wezmie kanapek na droge tylko zajedzie do baru albo dziecko MG
                            ortodoksyjnej
                            > wegetarianki po cichu zje sobie miesko, rozpetuje sie pieklo.
                            > Nagle bywalec przydroznych barow lub miesozerna latorosl dowiaduja
                            sie, ze sa
                            > zli, podli, nieczuli, nielojalni, zdrajcy, mordercy nieomalze bo
                            biedna
                            > poswietliwa karmicielka przez nich umrze ze zgryzoty, ze sa
                            niewarci jej
                            > uczucia, ba, niczyjego uczucia.
                            > Z powodu zupy w barze lub kawalka scierwa wywoluje sie w nich
                            poczucie winy,
                            > jakby nie wiadomo jaka straszna zbrodnie popelnili.

                            Naprawdę spotkałaś się z takim zachowaniem matki?
                            • berta-live Re: Matka Gastronomiczna 06.04.10, 00:28
                              To są klasyczne zachowania MG, która naprawdę potrafi być chamska i agresywna,
                              jak poczuje że zaczyna tracić kontrolę a przy okazji grunt pod nogami.
                              Niekoniecznie musi to wyglądać jak pretensje wprost odniesione do tego, że ktoś
                              nie uszanował ciężkiej pracy matki i poszedł się napchać do przydrożnego baru.
                              Mogą to być pretensje pod pretekstem dbałości o zdrowie, dobre wychowanie, itp.
                              I np delikwent przyłapany z paczką czipsów dowie się, że skoro w ukryciu żre jak
                              świnia to nic dziwnego, że koledzy się z niego śmieją, że jest gruby. I
                              oczywiście mają rację i święte prawo do tego. I w tym momencie MG jest w pełni
                              usatysfakcjonowana, że obcy ludzie pomścili jej krzywdy.
                            • sabinac-0 Re: Matka Gastronomiczna 06.04.10, 22:35
                              grand_bleu napisała:

                              > Naprawdę spotkałaś się z takim zachowaniem matki?
                              >
                              Owszem, spotkalam sie (nie mojej wlasnej matki, na szczescie).

                              Okolo 10 lat temu byla glosna sprawa, gdy ograniczono prawa rodzicielskie matce
                              - fanatyczce diety witarianskiej (jedli tylko surowe owoce i pili wode zrodlana)
                              po tym jak brutalnie pobila syna za to, ze kupil sobie i zjadl bulke.

                              Ten syn potem bal sie ruszyc jakiegokolwiek pozywienia innego niz "dozwolone"
                              przez matke z obawy przed odrzuceniem przez nia.
                              • grand_bleu Re: Matka Gastronomiczna 07.04.10, 12:29

                                Rozumiem, ale to była patologia - została wykryta i ukarana.

                                Czy matka przygotowująca jedzenie na podróż i karmiąca rodzinę w
                                pociagu, to też patologia?


                                sabinac-0 napisała:

                                > grand_bleu napisała:
                                >
                                > > Naprawdę spotkałaś się z takim zachowaniem matki?
                                > >
                                > Owszem, spotkalam sie (nie mojej wlasnej matki, na szczescie).
                                >
                                > Okolo 10 lat temu byla glosna sprawa, gdy ograniczono prawa
                                rodzicielskie matce
                                > - fanatyczce diety witarianskiej (jedli tylko surowe owoce i pili
                                wode zrodlana
                                > )
                                > po tym jak brutalnie pobila syna za to, ze kupil sobie i zjadl
                                bulke.
                                >
                                > Ten syn potem bal sie ruszyc jakiegokolwiek pozywienia innego
                                niz "dozwolone"
                                > przez matke z obawy przed odrzuceniem przez nia.
                                • sabinac-0 Re: Matka Gastronomiczna 07.04.10, 13:23
                                  grand_bleu napisała:

                                  > Czy matka przygotowująca jedzenie na podróż i karmiąca rodzinę w
                                  > pociagu, to też patologia?
                                  >
                                  Zalezy. Jesli tylko zrobi kanapki i przygotuje koszyczek z ktorego kazdy sobie
                                  cos wyciagnie jesli zglodnieje, to nie.

                                  Ale jesli wiaze sie z tym caly kanapkowy rytual, jesli wszyscy sa na okraglo
                                  pytani czy sa glodni i czy zjedliby to czy tamto, jesli jedzenie jest
                                  obowiazkiem a czyis brak apetytu jest traktowany jak zniewaga i niewdziecznosc,
                                  jesli duze dzieci i dorosli sa traktowani jak dzidziusie ktorym trzeba dawac
                                  lyzeczka do buzi i zakladac sliniaczki, jesli JEDYNY temat na ktory mozna
                                  porozmawiac z matka to jedzenie - wtedy to juz patologia.

                                  Zrozum - nie chodzi o sam fakt przygotowania jedzenia - chodzi o to, czy jest w
                                  tym jakis ukryty podtekst i czy karmienie rodziny nie staje sie substytutem wiezi.

                                  Obawiam sie jednak, ze ty nie chcesz tego zrozumiec (wszak nie jestem ni
                                  pierwsza, ni ostatnia ktora ci to usiluje wytlumaczyc) a ja karmiac cie sama
                                  jestem na dobrej drodze by zostac MG dla trolli. :)

                                  • easz Re: Matka Gastronomiczna 07.04.10, 13:47
                                    sabinac-0 napisała:

                                    > jestem na dobrej drodze by zostac MG dla trolli. :)

                                    Kupuję to! jeśli można :))
                                  • kontodopisanianaforum Re: Matka Gastronomiczna 07.04.10, 14:04
                                    sabinac-0 napisała:
                                    > Zrozum - nie chodzi o sam fakt przygotowania jedzenia - chodzi o to, czy jest
                                    w tym jakis ukryty podtekst i czy karmienie rodziny nie staje sie substytutem wiezi.

                                    No coś Ty, Sabina! Przecież prawdziwamatkapolka przygotowuje jedzenie tylko i
                                    wyłącznie z powodu wszechogarniającej miłości do swojej rodziny i nie należy się
                                    doszukiwać w tym żadnych podtekstów, a przygotowanie posiłku dzięki geniuszowi
                                    kobiecemu rodzi między karmicielką a karmionymi szczególny rodzaj więzi
                                    (niemalże jak karmienie piersią).
                                    • princess_yo_yo Re: Matka Gastronomiczna 07.04.10, 14:42
                                      dokladnie! ale uwazam ze nalezy tez wspomniec o matce
                                      gastronomicznej ktora nie potrafi gotowac - kto nie przezyl ten sie
                                      nie dowie. mysle ze kilku watpiacym takie hardcorowe doswiadczenie
                                      mogloby dobrze zrobic na percepcje, jestem pewna ze horyzonty by sie
                                      poszerzyly raz dwa!
          • easz Re: Matka Gastronomiczna 05.04.10, 21:05

            bene_gesserit napisała:

            > Easz pisala, ze zle?
            >
            > To chodzi raczej o taka gotowosc do uchetania sie do imentu, do
            > czwartej rano, zeby ugotowac samej na dwanascie osob, samej okna
            > umyc, podlogi na mokro, kurz spod wszystkich szafek itd itd.

            No przecież, że nie robienie jedzenia w ogóle i rodzinność,
            przeróżnie zresztą rozumiana. Czy już naprawdę aż tak trudno mnie
            pojąć, że nie tylko Black odpada? Już nawet Kocia i Bene? Ehe he.

            Imo im wiecej partnerstwa i podziału pracy oraz doceniania jej nie
            wedle zamierzchłych jaksiś skal, tym mniej takich matek polek a
            więcej, no właśnie? czego?
            • woda_woda Re: Matka Gastronomiczna 05.04.10, 21:08
              easz napisała:

              > Czy już naprawdę aż tak trudno mnie
              > pojąć

              Nie możesz tego wykluczyć :)
      • berta-live Re: Matka Gastronomiczna 05.04.10, 21:20
        To nie ma nic wspólnego z możliwością spełniania się w innych dziedzinach i
        pokoleniem. Akurat osoba z tego typu problemami z którą osobiście spotkałam, nie
        miała żadnych przeszkód żeby realizować się w innych dziedzinach. Nie miała
        dzieci, miała męża pracującego na 1,5 etatu, więc praktycznie cały dzień była
        sama w domu. Dodatkowo mąż jadał obiady poza domem, więc gotowała głównie dla
        siebie. I jeszcze był pantoflarzem. Tak więc nie stało nic na przeszkodzie, żeby
        zdobyła wykształcenie, poszła do pracy, zajęła się jakimś hobby. Ale nic z tego,
        ona osaczała swoją nadopiekuńczością męża, siostrzeńców, siostry i wszystkich
        wokół. Nikt się jej nie wpraszał, to ona nachalnie wszystkim oferowała swoją
        pomoc i nachalnie wtrącała się wszystkim w życie. A potem oczywiście żądała
        wdzięczności i absolutnego podporządkowania.
        • easz Re: Matka Gastronomiczna 05.04.10, 21:31
          berta-live napisała:

          > To nie ma nic wspólnego z możliwością spełniania się w innych
          dziedzinach i pokoleniem.

          Pozwolisz, że poupieram się przy swoim. Moim zdaniem ma, z
          pierwszym, a to jest powiązane z drugim. Zastanawia mnie to, co
          napisała Bene. Że przed świętami itd. Coś w tym wciąż jest, ale może
          teraz jest to bardziej skryte, podskórne? Nie wiem. Myślę, że
          wygląda inaczej, niż kiedyś, jest już słabsze, jeśli nie rzadsze,
          ale moge się mylić, choć bym nie chciała.
          • kocia_noga Re: Matka Gastronomiczna 06.04.10, 09:31
            W mojej rodzinie funkcjonują 2 MG.
            Jedyne co je łączy to chęć rządzenia i kontrolowania, stawiana ponad
            wolę, chęci i dobro innych członków rodziny.
            Jedna osoba musiała spędzić niemal całe dorosłe życie opiekując się
            niepełnosprawnym członkiem rodziny; to zupełnie poniżej jej ambicji
            i możliwości, więc uważam,że rekompensuje sobie różne sprawy, w tym
            ukrytą agresję w stosunku do ludzi. Szczęśliwa jest gdy rozpamiętuje
            momenty chwały - gdy zostaje pochwalona przez kogoś obcego, że
            świetnie gotuje i że zawsze gotowa jest nakarmić. Gdy coś w tym
            zazgrzyta, a coraz częściej zgrzyta, jest agresywna - użala się ,
            stawia wszystkich w poczuciu winy, już wnet umiera itp. Nie
            widać,żeby czuła satysfakcję z innych dziedzin życia. Karmieniem
            wyraża też miłość, ale taką jednostronną, nie ma w niej miejsca na
            dialog i wzajemność. Karmi na siłę dzieci, nie przyjmując w ogóle
            protestów i wygląda to mocno na obsesję. W innych dziedzinach
            pozwala się wyręczać, pomagać sobie i nie jest terrorystką całe
            szczęście, np nie jest obsesyjną czyściochą, bo chyba nie dałoby
            rady z nią wytrzymać.
            Druga musiała utrzymać siebie i kilkoro dzieci sama wiele lat, gdy
            jej mąż pił.Obsesyjnie kontroluje wszystko i wszystkich ale inaczej
            niż poprzednia stara się brać pod uwagę uczucia i zdanie reszty.
            Usilnie chce spełnić wygórowane wymagania wobec siebie i nawet gdy
            się wyrabia, złośc wylewa na rodzinę - kolebie się między
            nienawistnymi atakami a spełnianiem życzeń - od ściany do ściany.
            NIkomu nie pozwala sobie pomóc i to w żadnej dziedzinie.
            Nie wygląda to na zdrowie i szczęście.
            • pochodnia_nerona Re: Matka Gastronomiczna 06.04.10, 12:08
              No nikt nie mówi, że takich osób nie ma. Ale nie można wrzucać wszystkich
              troskliwych karmicielek do jednego worka z napisem "nerwica", "frustracja",
              "niespełnienie".
              Szczytem dla mnie było posłużenie się obrazkiem z podróży pociągiem i
              nadinterpretacja takiej właśnie sytuacji.
              Po prostu, część kobiet jest sfrustrowana przez to czy owo i to się w różny
              sposób wyraża. Natomiast bywa tak, że ktoś jest po prostu troskliwy, albo w ten
              sposób nauczony okazywać uczucie. I to trzeba uszanować.
              A sfrustrowane kobiety odsyłać do specjalistów. I też doceniać. Czasem może
              brutalnie otrzeźwić, no ale każdy jest inny i sposoby na wyjście z sytuacji
              muszą być dostosowane do charakteru danej kobiety.
    • demodee Re: Matka Gastronomiczna 06.04.10, 13:46
      Za tymi feministkami, to trudno nadążyć.

      Jak praca kobiet w domu jest niedoceniana, nieopłacana,
      niedostrzegana, to feministki grzmią. Jak jakiejś kobiecie uda się
      wychować rodzinę tak, że domownicy cenią jej pracę na odcinku
      zaopatrzeniowo-gastronomicznym, to feministki ją wyśmiewają.

      Jaką rolę powinna pełnić kobieta w rodzinie, żeby nie narazić się
      feministkom?
      • bene_gesserit Re: Matka Gastronomiczna 06.04.10, 13:53
        Jak jakiejś kobiecie uda się
        > wychować rodzinę tak, że domownicy cenią jej pracę na odcinku
        > zaopatrzeniowo-gastronomicznym, to feministki ją wyśmiewają.

        Mysle, ze twoj problem ma zrodlo wlasnie tu: albo pomerdaly ci sie
        watki, albo masz problemy z rozumieniem tekstu pisanego - tekst
        dyskutowany w tym watku jest zupelnie o czym innym.
        • demodee Re: Matka Gastronomiczna 07.04.10, 16:16

          Ależ „tekst dyskutowany w tym wątku” opisuje jedną z tradycyjnych
          kobiecych ról w rodzinie – dostarczycielki i dystrybutorki
          pożywienia. Autorka zaznacza w nim też aspekt kobiety jako
          organizatorki życia rodzinnego, które w niektórych współczesnych
          rodzinach koncentruje się wokół stołu (czas spędzony przy wspólnym
          stole to są jedyne chwile, kiedy wszyscy członkowie rodziny są
          razem).

          Jako feministka, autorka chyba powinna pochwalać takie kobiece
          postawy. Tymczasem, cały ten felieton ma wydźwięk z lekka szyderczy.
          Dziwne to jest dla mnie, gdyż parę tygodni temu na forum
          feministycznym toczyła się długa dyskusja o tym, że praca kobiet w
          domu jest niedoceniana przez innych członków rodziny i, jak
          zrozumiałam, taki brak docenienia był potępiany przez feministki.
          Tutaj mamy opisaną odwrotną sytuację – praca kobiety w kuchni jest
          doceniana przez innych członków rodziny. Ale to się feministkom też
          nie podoba.

          Stąd moje pytanie – jakie pojmowanie tej tradycyjnej roli kobiety-
          żywicielki jest, według feministek, właściwe? Bo jak domownicy cenią
          sobie domowe jedzenie to źle, a jak nie cenią, to też źle.

          • bene_gesserit Re: Matka Gastronomiczna 07.04.10, 16:25
            demodee napisała:

            >
            > Ależ „tekst dyskutowany w tym wątku” opisuje jedną z tradycyjnych
            > kobiecych ról w rodzinie – dostarczycielki i dystrybutorki
            > pożywienia. Autorka zaznacza w nim też aspekt kobiety jako
            > organizatorki życia rodzinnego, które w niektórych współczesnych
            > rodzinach koncentruje się wokół stołu (czas spędzony przy
            wspólnym
            > stole to są jedyne chwile, kiedy wszyscy członkowie rodziny są
            > razem).


            Znowu error. Tekst dyskutowany w tym watku opisuje degeneracje
            jednej z tradycyjnych kobiecych rol, pewnego rodzaju kompulsyjne
            albo kompensacyjne wykorzystanie tejze itd. Pytanie w zwiazku z tym
            w prożnię, bo bez sensu.
            • demodee Re: Matka Gastronomiczna 07.04.10, 16:47
              Po raz kolejny przeczytałam ten tekst i znowu nic degeracyjnego w
              nim nie dostrzegłam. Matka karmi męża i dzieci w podróży. Kanapkami
              własnego wyrobu, a nie tymi z Warsu. To czynność kompulsywno-
              kompensacyjna? A jak w podróży z mężami i dziećmi zachowują się
              feministki? Głodzą siebie i bliskich?
              • princess_yo_yo Re: Matka Gastronomiczna 07.04.10, 17:16
                podoba mi sie twoje podejscie. czytalas moze paragraf 22? podziel
                sie prosze swoja interpretacja :-)
              • sabinac-0 Re: Matka Gastronomiczna 07.04.10, 17:19
                demodee napisała:

                > A jak w podróży z mężami i dziećmi zachowują się
                > feministki? Głodzą siebie i bliskich?

                Alez skad! Jedynie walowka nie urasta do rangi fetyszu.
                • demodee Re: Matka Gastronomiczna 07.04.10, 17:31
                  Fetysz czy nie fetysz - jedzenie to ważna rzecz. Jedząc nie tylko
                  dostarczamy organizmowi składników do przemiany materii. Jedzenie to
                  przyjemność, rytuał, daje poczucie przynależności do grupy, wskazuje
                  na status społeczny itd.

                  Rola dystrybutora żywnosci jest ważna w grupie/społeczności.
                  Feministki chyba powinny popierać kobietę w tej roli, a tymczasem ją
                  wyraźnie deprecjonują.

                  Czy wszystkie feministki to anorektyczki, które mierzi sama myśl o
                  jedzeniu i kazdy, to coś gotuje, sieka, przyprawia jest przez nie
                  znienawidzony?
                  • joella.r jedzenie to ważna rzecz, zgoda 07.04.10, 17:59
                    robienie jedzenia też
                    ale tyranizowanie jedzeniem to sprawa nieprzyjemna i par excellence szkodliwa dla otoczenia
                  • kontodopisanianaforum Re: Matka Gastronomiczna 07.04.10, 18:23
                    Czy wszyscy anty- przybywający tutaj naprawdę nie potrafią czytać? :/
                    • bene_gesserit Re: Matka Gastronomiczna 07.04.10, 18:47
                      Nie - stanowia tylko egzemplifikacje tego, jak intencje wplywaja na
                      rozumienie rzeczywistosci, w tym slowa pisanego :(
                    • kocia_noga Re: Matka Gastronomiczna 07.04.10, 19:43
                      kontodopisanianaforum napisała:

                      > Czy wszyscy anty- przybywający tutaj naprawdę nie potrafią
                      czytać? :/
                      >

                      Nie, tylko durne pieńki :)
                  • sabinac-0 Re: Matka Gastronomiczna 07.04.10, 20:30
                    demodee napisała:

                    >
                    > Czy wszystkie feministki to anorektyczki, które mierzi sama myśl o
                    > jedzeniu i kazdy, to coś gotuje, sieka, przyprawia jest przez nie
                    > znienawidzony?

                    Zanim zaczniesz wypisywac takie rzeczy, zajrzyj na forum "Kuchnia". Spotkasz
                    wiecej znajomych, niz myslisz.
                  • easz Re: Matka Gastronomiczna 07.04.10, 23:41
                    demodee napisała:

                    > Czy wszystkie feministki to anorektyczki, które mierzi sama myśl o
                    > jedzeniu i kazdy, to coś gotuje, sieka, przyprawia jest przez nie
                    > znienawidzony?

                    Tak, taka matula jak powyżej trafnie opisana, często właśnie
                    skutkuje anoreksją córek i synów lub innymi ich problemami,
                    niekoniecznie tylko jelitowymi - nie odwrotnie, jak chyba Ci się
                    wydaje. Zadbać i zagłaskać też można kogoś na śmierć.
              • woda_woda Re: Matka Gastronomiczna 07.04.10, 17:20
                demodee napisała:

                > Matka karmi męża i dzieci w podróży.

                Mój Boże... taki mąż, co to go trzeba karmić, bo sam nie umie jeść,
                to dorosły człowiek?
                A dzieci niemowlęta?
              • bene_gesserit Re: Matka Gastronomiczna 07.04.10, 18:44
                demodee napisała:

                > Po raz kolejny przeczytałam ten tekst i znowu nic degeracyjnego w
                > nim nie dostrzegłam. Matka karmi męża i dzieci w podróży.
                Kanapkami
                > własnego wyrobu, a nie tymi z Warsu. To czynność kompulsywno-
                > kompensacyjna? A jak w podróży z mężami i dziećmi zachowują się
                > feministki? Głodzą siebie i bliskich?

                O jeżu malusieńki.
                Tekst, caly, zlinkowany - nie cytat.
                • kocia_noga Re: Matka Gastronomiczna 07.04.10, 19:46
                  No , feministki głodzxą męża i dzieci, to oczywiste.
                  A poza tym wiaqdomo, że jak się mężowi nie da jeść, to się zagłodzi.
                  Nasza pieniek lepsza od dcia.
            • easz Re: Matka Gastronomiczna 07.04.10, 23:38
              bene_gesserit napisała:

              > Znowu error. Tekst dyskutowany w tym watku opisuje degeneracje
              > jednej z tradycyjnych kobiecych rol, pewnego rodzaju kompulsyjne
              > albo kompensacyjne wykorzystanie tejze itd. Pytanie w zwiazku z
              tym
              > w prożnię, bo bez sensu.

              Mnie zastanawia coś innego. Gdyby kto inny założył ten wątek i
              popchnął go w innym, ale tylko troszkę innym kierunku - a może nawet
              nie? - delikatnie, to by się wataha luda ozwała, która zwykle bredzi
              z rozmachem i przekonaniem o specjalności kobiecej jaką jest
              agresja i przemoc psychiczna. Mogę się założyć, hehe.
              • bene_gesserit Re: Matka Gastronomiczna 08.04.10, 00:31
                Ja proboawam - bo mi sie wydaje, ze takie zachowanie moze byc
                agresywne. W tak okazywanej milosci duzo jest agresji. W ogole mi
                sie ten tekst zawsze - a ma on z dziesiec lat, albo i wiecej -
                kojarzyl z podskorna agresja w kierunku Matki Polki i jej na nia
                reakcją. Albo podskorna agresja ze strony Matki Polki i podszytym
                agresja kultem Matki Polki.
                • easz Re: Matka Gastronomiczna 08.04.10, 00:44

                  bene_gesserit napisała:

                  > Ja proboawam - bo mi sie wydaje, ze

                  Tak, ja wiem, ale Ty to robisz w innym celu, czyż nie?
                  Mi chodziło o to, że mam wrażenie, że osoby/a, która tu zaciekle
                  staje w obronie takiej postawy matkoboskiej, w innym przypadku, ale
                  tak naprawdę takim samym, wylewała by na taką kobietę/ty
                  wiadra pomyj.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka