bene_gesserit
06.06.10, 11:56
Małgorzata Goślińska, GW
Bielsko-Biała o tym, jak ZUS traktuje kobiety w ciąży:
Czy informowała pani pracodawcę o ciąży i kiedy? - zapytali
Iwonę w bielskim ZUS-ie i wstrzymali wypłatę zasiłku chorobowego.
Może to oszustka, która celowo zaszła w ciążę patologiczną?
Iwona z Bielska-Białej ma 30 lat i oczekuje pierwszego dziecka.
Jest w piątym miesiącu. Gdy na początku maja dostała pismo z
Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, dostała nagłego bólu w brzuchu.
Przez te bóle właśnie oraz plamienie lekarka przepisuje jej leki na
podtrzymanie ciąży, a z końcem marca zaleciła wziąć zwolnienie. Po
miesiącu nie było poprawy. Płatnikiem kobiety stał się ZUS i jako
chorej ciężarnej powinien wypłacać równowartość pensji. Tymczasem
Iwona zarabia 5 tys. zł.
ZUS nazwał postępowanie Iwony "roszczeniem", wstrzymał wypłatę
zasiłku chorobowego i wszczął dochodzenie. Urzędników zafrapowało,
w jaki sposób dowiedziała się o tak intratnej posadzie. Czy aby nie
jest spokrewniona z szefami? W jaki sposób? A może są znajomymi?
Może pracowała dla nich wcześniej? Kto z nich wyszedł z inicjatywą
podpisania umowy i zaproponował takie dogodne warunki? Do tego
trzeba mieć odpowiednie kwalifikacje, a jakie ona posiada
wykształcenie, jakie piastowała stanowiska?
(...)
Urzędnicy powątpiewali również w zwolnienie lekarskie - z jakich
przyczyn i czy na pewno jeszcze trwa. Iwona szybko i zwięźle
zaspokoiła ich ciekawość, dołączając zaświadczenie o ciąży
zagrożonej poronieniem i leczonej farmakologicznie. Nie przekonała
jednak urzędników. Po trzech tygodniach otrzymała od nich kolejny
zestaw pytań. Dociekali tego samego, tyle że bardziej szczegółowo,
np. czy zamieszczała ogłoszenia o poszukiwaniu pracy i kiedy
poznała swoich szefów? Kobieta była coraz bardziej rozgoryczona: -
Ciekawe, że wcześniej przyjmowali moje wysokie składki bez
mrugnięcia okiem. Nigdy wcześniej nie byłam na chorobowym. Leczę
się prywatnie, bo nie chcę ryzykować czekaniem w kolejkach. Nikogo
nie interesuje, czy stać mnie na badania i leki. Żyję na debecie.
Najbardziej zaskoczyło ją pytanie, czy poinformowała pracodawcę o
swoim błogosławionym stanie. Czuła się podejrzewana, że celowo
zaszła w ciążę, w dodatku patologiczną, albo że ją sobie uroiła i
że udawała, że pracuje. Jej główne przestępstwo polegało na tym, że
dostała etat w połowie lutego, gdy była już w ciąży. - Nawet o tym
nie wiedziałam - mówi.
- Ustalaliśmy obowiązek podlegania ubezpieczeniom społecznym. To
normalne postępowanie w przypadku krótkiego okresu składkowego -
mówi Helena Stokłosa, rzeczniczka bielskiego oddziału ZUS. - Sprawa
jest zakończona pozytywnie - dodaje. Ale nie obyło się bez
interwencji prawnika.
Idźcie i się rozmnażajcie normalnie :(