18.04.04, 15:13
Werner
Wolny
Wątek
Obserwuj wątek
    • uli Re: Herzog 18.04.04, 22:07
      na w jest jeszcze

      Woyzeck:-)
    • uli Re: Herzog 18.04.04, 22:37
      pozwolę sobie wrócić jeszcze na moment do nosferatu - a propos Murnaua - scena,
      w której nosferatu biegnie z trumną pod pachą pustym bulwarem jest jedną z
      moich ulubionych w historii filmu grozy!

      a filmu slimaki ani innych wymienionych w rozmowie o toporze nie widziałam:/
      fatalnie...
      co to za filmy????????
      z rzeczy wizualnych, a nieopublikowanych (bo nie audiowizualnych) byłam tylko
      na wystawie jego grafik we wrocławiu i w bibliotece śląskiej w katowicach.
      trudno jednak jest mi pisać o grafikach topora, bo w tej chwili żadnej nie
      pamietam:/

      ale za to mieszkałam przez miesiąc w mieszkaniu rodem z "himerycznego
      lokatora" :-) takie opowiadania/filmy pomagają w takich chwilach przez samą
      swoją obecność w pamięci :-)
      • solfuga Re: Herzog 19.04.04, 01:23
        Jest już tak późno, napisać o Herzogu jest trudno.
        O przestrzeni, naturze, krajobrazach, bohaterach (tytułów nie będzie),
        o narracji, ...

        A teraz z innej beczki: "Martwica mózgu" Petera Jacksona (ten sam!) i zaborcza matka ukąszona przez "małposzczura" z Wyspy Czaszek ;~)
        Bardzo interesująca historia, mocno pastiszowa, z lirycznymi epizodami.
        Film koszmarnie śmieszny! (nie dla wszystkich!)

      • Gość: Klarysa Re: Herzog IP: 62.233.181.* 19.04.04, 18:50
        No,znalazłam wątek...Najpierw do Uli: cóż takiego się w tym Twoim chimerycznym
        mieszkaniu działo?Może warto poopowiadać?

        I z innej beczki:
        Przede wszystkim,"Aquirre Gniew Boży" Herzoga...Zawsze sobie myślałam,że
        ekranizacja "Jądra ciemnośći" czyli "Czas apokalipsy" Coppoli to taka bajka
        nie na temat i nic z Conrada w niej nie ma...Wszystko ,co
        demoniczne,złe ,inne ,niezrozumiałe w tropikalnej dżungli naprawdę tkwi w tym
        filmie Herzoga...Gęstość powietrza,parność,upał i kilku ludzi płynących tratwą
        po Amazonce.Strzały z zielonego piekła perfekcyjnie zabijające jednego po
        drugim.Dzicy bez twarzy i śmieć bez twarzy. Studium narodzin szaleństwa.
        Idealnie poprowadzona analiza zachowania , w trakcie tego procesu , kiedy sami
        stajemy się sami dla siebie bogami.Chyba jako jednemu z nielicznych,Herzogowi
        udało się pokazać,dlaczego tylu białych w tropikach albo dziwaczało,albo
        zwyczjnie wariowało.Herzog to jeden z tych nielicznych przypadków,kiedy kino
        jest równie dobre,albo i lepsze od literatury.Czapki z głów i tyle.
        • nadszyszkownik.kilkujadek Czas apokalipsy 19.04.04, 19:20
          > Przede wszystkim,"Aquirre Gniew Boży" Herzoga...Zawsze sobie myślałam,że
          > ekranizacja "Jądra ciemnośći" czyli "Czas apokalipsy" Coppoli to taka bajka
          > nie na temat i nic z Conrada w niej nie ma...
          Bo film Copolli nie jest wcale ekranizacja 'Jadra ciemnosci'. W kazdym razie
          nie w zwyklym sensie tego slowa. Juz raczej mozna powiedziec, ze Copolla bardzo
          czesto Conrada cytuje. Calymi pasazami. Ale film jest o czyms troche innym. No
          i jest bardzo 'popowy'.
          • solfuga Dobry wieczór. 19.04.04, 19:23
          • agrafek Re: Czas apokalipsy 20.04.04, 17:02
            nadszyszkownik.kilkujadek napisał:

            > > Przede wszystkim,"Aquirre Gniew Boży" Herzoga...Zawsze sobie myślałam,że
            > > ekranizacja "Jądra ciemnośći" czyli "Czas apokalipsy" Coppoli to taka bajk
            > a
            > > nie na temat i nic z Conrada w niej nie ma...
            > Bo film Copolli nie jest wcale ekranizacja 'Jadra ciemnosci'. W kazdym razie
            > nie w zwyklym sensie tego slowa. Juz raczej mozna powiedziec, ze Copolla
            bardzo
            >
            > czesto Conrada cytuje. Calymi pasazami. Ale film jest o czyms troche innym.
            No
            > i jest bardzo 'popowy'.
            >
            Nazwałbym to raczej wariacją Coppoli opartą na Conradzie. Ale czy aby na pewno
            jest "o czymś troszkę innym"? Na pewno zakończenia różnią się całkowicie, ale
            większość pytań pozostaje.
            Istnieje też rzeczywista ekranizacja "Jądra ciemności" z Timem Rothem, nie
            wiem, niestety, w czyjej reżyserii.
            pozdrawiam.
        • solfuga Re: Herzog 19.04.04, 19:21
          Dzięki Klaryso!
          Tak czasem jest, że wątek łatwo utworzyć, ale napisać coś sensownego już gorzej. "Aguirre" to bardzo piekny film. Pierwszy film Herzoga, który widziałem.
          Miałem takie skojarzenia, że tempo jego filmów przypomina tempo obracającej się Ziemi. Zgodne z Naturą (Kosmosem).

          A czy oglądałaś może film o zmaganiach-rywalizacji dwóch mężczyzn w zdobyciu szczytu górskiego? Czasem jak fabuła, czasem jak dokument. Tytułu nie pamiętam.
          • ree-j-bie Re: Herzog 19.04.04, 20:47
            tytuł brzmiał "Krzyk kamienia". Sam film niezbyt dobry. Porównując z
            poprzednimi to słabiżna. Mój ulubiony to "Aguirre" tak jak Twój.
        • uli nie - Herzog :-) (off topic) 20.04.04, 12:31
          o, niewątpliwie watro poopowiadać. jak tylko znajdę chwilkę, wysmażę opowieść:-)
          do tej pory śni mi się pewne mieszkanko w oficynie...:-)
          pozdrawiam
          uli
          • solfuga W oczekiwaniu... 20.04.04, 12:39
            na opowieść pozdrawiam.
          • uli lokator 2 24.04.04, 15:34
            no, nie będzie to do konca lokator, no bo przecież żyję i stać mnie na ironię:)
            ale mogę trochę ukoloryzować:)
            sami zdecydujecie, jaką wersje wolicie.

            na razie wersja 1, część I.

            parę miesięcy temu, gdy wyjezdzalam do krakowa, kolega (bardzo miły) zostawił
            mi mieszkanie, trochę na uboczu, no ale to nie wydawało mi się problemem - tuż
            nad wisłą, stara dzielnica - rewelacja. kolega studiuje na asp, mieszkanie więc
            urządzone było gustownie, acz mrocznie. na ścianach wisiały niepokojące obrazy
            i zdjęcia (można liczyć na tuziny) ukochanej kolegi (bardzo ładnej). czyli, jak
            wtedy myślałam: fantasycznie. myślałam: fajnie jest pomieszkać w pracowni
            malarskiej, bo jest tam jak w galerii i jednocześnie trochę jak w głowie
            artysty.
            minusem było to, że był tam piec kaflowy i trzeba było palić węglem (chodzić z
            wiadrem do piwnicy, wieczorem wracać pędem do domu, żeby w nocy nie zamarznąć).
            nie mogłam zatem na zbyt długo wychodzić.drugim minusem było to, że łazienka
            była jakby w pokoju, tzn zabudowana, ale tak jak w teatrze - bez jednej sciany:-
            ) traktowałam to jednak jako przygodę. znajomi też szaleli z radości,
            przynajmniej niektórzy. co wrażliwsi wychodzili do domów, gdy nie mogli przemóc
            się do skorzystania z tej "teratralnej łazienki" (zazwyczaj wystarczało
            pogłośnić muzykę i prowdzić bardziej ozywioną dyskusję, aby gość, który akurat
            opuścił towarzystwo w celach fizjologicznych, nie czuł się skrępowany. ale nie
            każdy się na to godził. ci, którzy się stresowali, nie odwiedzali mnie w
            mieszkaniu - mieli traumę łazienkową.
            byłam więc trochę odizolowana - z racji odległości od centrum, z racji tego, że
            dopiero co wprowadziłam się do nowego miasta, i dlatego, że część nielicznych
            znajomych milkła, gdy proponowałam im odwiedziny.
            tak więc na początku było super, jak na kolonii. potem zorientowałam się, że w
            kamienicy jest zupełnie cicho, sasiedzi nie wydawali żadnych odgłosów, nic, jak
            w zakonie kamedułów, prócz jednej sąsiadki, która dorabiała prostytucją, a nie
            miała domofonu. naprawdę dziwnym trafem miałyśmy obie ten sam numer mieszkania -
            jej było w oficynie, moje - na parterze - dwa numery 3), wiec jej kochankowie
            przychodzący zazwyczaj późną nocą/wczesnym porankiem, dzwonili do mnie,
            dzwonili doputy nie wpuściłam, a potem, gdy już wyłączałam domofon na noc -
            dzwonili do wszystkich (bezszelesni sąsiedzi nawet wtedy się nie denerwowali).
            tak więc miałam dwie nowe tożsamości - osoby w nieswoim mieszkaniu - widza
            nieustannie obcującego z introspektywnym malarstwem właściciela mieszkania i
            dokumentacją jego miłosnej obsesji (wszędzie te zdjęcia!!!). oraz nową rolę
            konferanjerki klientów rozwiązłej sąsiadki.

            jak już wspomniałam między wierszami - moja percepcja sztuki zwisającej z
            każdej ściany z każdym dniem się zmieniała, lub raczej - każdej nocy.
            którejś nocy postanowiłam spać z głową w drugą stronę. chwilę po
            przemieszczeniu się, ze ściany spadł, zabierając ze sobą lampę i wyrywając
            gniazdko ze ściany - obraz...gdybym nie odwróciła się, to wszystko spadłoby mi
            na głowę. ale tak obraz tylko odbił się od łóżka i głucho "zdefragmentował" na
            ziemi. niestety nie mogłam zapalić światła (nie było kontaktu) i poszłam,
            przerażona, spać dalej. czy może raczej - udawać przed samą sobą i mieszkaniem,
            że śpię...

            cdn.
            • solfuga "Lokal Nr 3" 25.04.04, 13:29
              Jeśli już obrazy ożywają, to musisz być przygotowana na to, że być może to, co przedstawiają (zdjęcia również) też ożyje ;~)
              Jakie będzie miało zamiary względem Ciebie? Nie wiem. Ale pamiętaj, że w łazience napewno sie nie schowasz ;~)
              Czy widziałaś już tych "bezszelestnych sąsiadów"?

              Czekam na ciąg dalszy.




              (nie będzie pikniku, bo nie mam tv ;~)

    • solfuga Towanda! 20.04.04, 01:25
      Przed chwilą skończyłem oglądać "Smażone Zielone Pomidory" (dividasek dołączony do jakiegoś pisemka ;~).
      Opowiadano mi o nim, że jest fajny. I niewątpliwie jest.
      Bardzo polubiłem Idgie, Zaklinaczkę Pszczół.

      Papierowy ogród różany i plaster miodu w słoju na grobie Ruth.

      Dobranoc. Towanda!
    • Gość: uli filmowy off topic IP: *.tvn.pl 23.04.04, 12:00
      a widzieliście może "ród antonii"? wlasnie wczoraj ogladalam. co myslicie o
      belgiskim, holenderskim itp. kinie?
      moze zalozymy wirtualny klub filmowy forum feminizm? bo nasze wątki tak się
      trochę nie spotykają (widziałam większość wymienianych filmów, ale szmat czasu
      temu) a wielka szkoda. a forum film jest nudne. pozdrawiam. u
      • solfuga belgijskie 24.04.04, 01:09
        • Gość: uli kocham kino IP: *.infocoig.pl / *.crowley.pl 24.04.04, 14:41
          nie widziałam człowieka, którego nie było - ale rychło obejrzę, to
          podyskutujemy. "kucharz, złodziej..." widziałam chyba na zajęciach - mam ten
          problem (wiem, to brzydko o mnie świadczy;), że wszystkie filmy greenewaya
          zlewają mi się w jeden film - więc gdybyś był tak miły i wyłuszczył parę
          szczegółów, bylabym b. wdzięczna:-)
          najbardziej utkwiło mi jeden dialog, brzmiał +- tak (chyba z z i dwa zera):

          -jestem w ciąży z którymś z was

          -to nie ma znaczenia z którym z nas - czym jest kilka plemników wobec
          braterstwa?

          :-)

          a requiem for a dream - brrr, przerazający film, nie mogłam po nim spać. tzn
          pisząc 'przerażający' nie wartościuję filmu, ale raczej moje odczucia:-)
          ostatnio wolę takie bardziej subtelne środki wyrazu, ale cenię requiem za
          szczerość - w uzaleznieniach nie ma miejsca na subtelności. jest to o wiele
          bardziej pedagogiczne niż lekcje wychowawcze w podstawowce, na które
          wychowawczyni zapraszala wąsatych panow z poradni aa itp :D z nowszych filmów o
          uzależnieniach bardzo podobało mi się las vegas parano, swietny film, taka
          stypa po wojnie w wietnamie, po całym boomie 'narkotykowym' pokolenia dzieci
          kwiatów. inaczej niż w 'the doors', i trochę inaczej niz w 'hair' - ciekawe, ze
          te filmy tez powstały juz raczej na chłodno, gdy moda na lata 60 minęła.
          no i oczywiście genialny 'odlot':-)
          z filmów o narkotykach, które mi się nie podobały: "dzieci z dworca zoo" - ta
          niemiecka adaptacja - uważam, że każdy temat można spaprać a) pseudo
          psychoanalizą - tzn zwaleniem winy za chorobę bohaterki na matkę (ktoś przecież
          musi być winny) b) w warstwie wizualnej film nie był taki szpetny jak powinien
          być, tzn fajniej by było gdyby to był komunizm (blokowiska w tym filmie były
          piękne w porównaniu z tym, co nadal jest np. w polsce). no ale widać to co było
          w książce, widocznie nie wystarczało na dobry scenariusz(?).

          bardzo chciałabym obejrzeć "idola". czy ktoś widział ten film?

          wracając do kina krajów beneluksu - co powiesz na "charakter"?
          jakiś czas temu bardzo popularny był film fucking amal (holendersk-fiński?), no
          i modna problematyka lesbijska...moim zdaniem ta problematyka była poruszona w
          sposób równie błyskotliwy i wnikliwy jak strategia marketingowa zespołu tatu:D

          koniec złośliwości:D

          dziś spróbuję piwa belgijskiego, jesli tylko znajdę:-)z filmów: czeka już na
          mnie underworld (znajomi zapraszają, niewiele wiem o tym filmie)

          a na czym ostatnio byliście w kinie:-)???

          miłej soboty
          u.
          • solfuga kocham kino 24.04.04, 16:17
            "Idol" czyli "Velvet Goldmine" (oryginalny tytuł jest lepszy!) to prawie bajka.
            Uwielbiam go (byłem 5 razy, mimo niechęci do powtarzania).
            Jak usłyszałem Eno w czołówce, to wiedziałem, że to jest film dla mnie.
            W rolach: Ewan McGregor, Jonathan Rhys, Toni Collette, Christian Bale.
            Film o muzyce, przyjaźni, miłości i ćpaniu. I szołbizie oczywiście.
            Sporo znajomych kawałków w oryginale i nowym wykonaniu.
            Szósty raz też był obejrzał.

            Odniesienia:
            Ewan McGregor -----> "Płytki grób"

            Christian Bale -----> "American psycho" -----> książka "American psycho" B.E.Ellisa -----> kontrowersje (feministyczne również).

            • Gość: uli Re: kocham kino IP: *.adyton.com.pl / *.crowley.pl 24.04.04, 17:59
              brian eno + ewan mcgregor + toni colette...super
              teraz muszę jeszcze tylko gdzieś odgrzebać ten film.
              jeśli ktoś z obecnych na forum pracuje w kanale filmowym ale kino bądz europa,
              to błagam, pomyślcie o emisji:-) (19 maja mam urodziny) (to może być sekretny
              prezent)

              shallow grave też fajny
              a american psycho taki sobie:) fajny motyw z "i'm walking on sunshine" :-)
              • solfuga kocham kino 24.04.04, 19:20
                Eno oczywiście w sensie muzycznym (gra, ale nie gra ;~)
                "American..." oglądałem po przeczytaniu ksiązki, był słaby, zgadzam się.
                "American..." książka jest niezła. Zyskała po drugim przeczytaniu, gdy już nie musiałem skupiać swej wyobraźni na hiperrealistycznych opisach ;~)

                Muszę się wybrać do kina, bo już mam sporo zaległości.
                Ostatnio byłem na "Trio z Bellville" czyli Cztery Kobiety i Pies. Super!
                Oglądałem też... "Spirited Away" i... "Księżniczkę Mononoke" ;~)


                • Gość: uli Re: kocham kino IP: *.infocoig.pl / *.crowley.pl 25.04.04, 10:35
                  :-) domyśiłam się, że eno w sensie muzycznym :-)
                  eno wystąpił chyba tylko w brooklyn boogie i w kawie i papierosach (czyz nie?)
                  fantastyczne są takie rozmowy:-)

                  obejrzałam wczoraj underworld i odradzam. co za profanacja gatunku:-) tam jest
                  tyle przekłamań i sprzeniewierzeń! np. bohaterka zakochuje się w człowieko -
                  wilkołako - wampirze jednocześnie. wampiry się przecież nie zakochują! a jesli
                  już, to wiadomo, jaki jest koniec! na tym polega konflikt tragiczny i cała
                  magia tego upiora:/ do tego bohaterka przegląda się w lustrze, cóż za
                  niedorzeczność! :-)
                  odradzam po stokroć!

                  piwa belgijskiego nie udało mi się uzyskać w przydomowym całodobowym:-) ale
                  ciągle szukam:-)

                  z filmów, które wymieniłeś nie widziałam żadnego (wtedy ja byłam na etapie
                  zaległości), więc nie podyskutujemy, szkoda. ale teraz widziałam: "lepiej
                  późno, niż później" - rewelacja, chociaż ja bym chyba nie porzuciła keanu
                  reevesa;) 'sekretne okno' - najpierw strasznie, potem się domyśliłam, a potem,
                  gdy j. depp biegał z tymi narzędziami po domu i mordował, to smiałam sie w głos
                  (nie jest to tak śmieszne jak martwica mózgu, ani jak teksaska masakra piłą
                  łancuchową, ale parę minut zabawy jest:) (mam nadzieję, że nie popsułam
                  suspence'u:) "cudowne światło" (to na tygodniu kina hiszpańskiego - b. ładny
                  film), 'okno' - cóż z tego, że ładne zdjęcia, ładni ludzie, ładna muzyka, jak
                  scenariusz łamie się w połowie? aha i jeszcze ten film w.allena...zycie i cała
                  reszta? taki sobie...fajny, ale, hm, sama nie wiem.

                  czy przeczytałeś już moją opowieść o chimerycznym mieszkaniu:-)?

                  PS. a dziś na ale kino "piknik pod wiszącą skałą"!
                  • Gość: Klarysa Re: kocham kino IP: 62.233.181.* 25.04.04, 14:55
                    To się dyskusja rozkręciła pod moją nieobecnoścć,a raczej obecnośc na
                    imprezie.Piszę na kacu,więc należy mi wiele wybaczyć:) "Velvet goldmine" był
                    filmem ciekawym wizualnie .Glam rock i biseksualizm w pięknym ,androgynicznym
                    wydaniu.Nie wiem,jaki idiota od reklamy wpadł na pomysł,zeby ten film
                    rozprowadzać pod profanującym tytułem "Idol" ...Glamour gloryfikował
                    przegięcie, kiczowate przerafinowanie w słowach,więc "velvet goldmine" brzmiał
                    na temat...
                    Greenawaya nie trawię.No może oprócz 'Pillow book" ,dosyć interesujący przy
                    całym "udziwnieniu" formy.A przede wszystkim oryginalny pod względem
                    treści.Najprościej mówiąc ,egzotyczny i dlatego fascynujący. I przy tych
                    klimatach od razu zapytam,czy zdarzyło się Wam obejrzeć film "tabu"(Gohato)
                    Oshimy? Wizualna fantazja .Arcydzieło formy i treści osiągnięte zupełnym
                    minimalizmem.Jednak jest coś takiego w ogladaniu świata w filmach
                    Japończyków ,że wydają się za ładne.
                    PS.Mój czarny koń to Michael Haneke.nic dodac ,nic ująć,a najtrudniej usiłować
                    cokolwiek o jego filmach napisać.
                    • solfuga kocham kino 25.04.04, 16:08
                      Greeneway uznawany jest za przeintelektualizowanego ;~)(tak czytałem i słyszałem), ale i tak go lubię i operatora Saszę Viernego, jego symetrie, najazdy i odjazdy. Co nie znaczy, że jestem zwolennikiem "barokowości" i skomplikowania. Gohato nie oglądałem. Minimalizm jest doskonałością w wielu dziedzinach. Na przykład w grach planszowych. GO.

                      Powodzenia w wypędzaniu glątewki ;~)
                    • uli Re: kocham kino 26.04.04, 09:59
                      Hej!

                      na rozmowę o greenewayu nie czuję się dziś na siłach:-)

                      za to haneke jest dla mnie geniuszem. widziałam funny games i ten film z
                      juliette binoche. filmy o bezinteresownej nienawiści, takiej bez patosu, bez
                      ideologii, są dla mnie o wiele bardziej niepokojące, a przez to interesujące.
                      klaryso - zamieściłaś mi kiedyś w odpowiedzi link do takiego tekstu na
                      anarchifaq - pisało tam o samoregulacji społeczeństwa nieautorytarnego - tzn że
                      potrafilibyśmy sobie poradzić bez struktur "wykonawczych" władzy, bez policji
                      itd. myślisz, że rzeczy takie jak historia w funny games są również uwikłane w
                      system? wiem wiem, to zupełnie z innej beczki, ale to dla mnie ważne pytanie,
                      jeśli chodzi o źrodło takiej funny game...

                      co do tabu Oshimy (czy on nie miał na imię Nagisa?) - nie oglądałam chyba, czy
                      to ten sam, który nakręcił imperium zmysłów? o czym jest 'tabu'?

                      a propos beznadziejnych tłumaczeń tytułów - chyba nic nie przebije
                      tłumaczenia "high fidelity" jako przeboje i podboje...wstyd! swoją drogą
                      również cudowny film - zwłaszcza przemyślenia bohatera dotyczące "spranych
                      bawelnianych gaci":-) widzieliście?

                      PS. wczoraj napisałam straszną bzdurę: że brian eno wystąpił w brooklyn boogie
                      i kawie i papierosach...chodziło mi o lou reeda:/ obciach straszny, chyba
                      zaczynam mieć sklerozę, albo coś innego, ale wolę się sama przyznać:-)

                      PS2. solfugo - myślę, że telewizor to pożeracz czasu, to dobrze że go nie masz,
                      w przyszłości chciałabym mieć taki, w którym byłyby tylko kanały filmowe:-)
                      • solfuga kocham kino 26.04.04, 11:20
                        Cześć!
                        Błądząc ostatnio po forum książki, znalazłem zachętę do odwiedzenia strony .biblionetka.pl
                        Forumowicze oceniają książki, komentują recenzje, proponują nowe tytuły et c.
                        Można trochę "poszaleć" ;~), ale nika nie zdradzę ;~)
                        Być może jest podobna strona filmowa?

                        Eno się nie przejmuj, ja ostatnio z uporem myliłem Russella Crowe z Nicolasem Cage ;~)

                        (z tv rozstałem się 19 lat temu, sporadycznie dividasek na kompie, jak film to tylko w kinie!)
                        • uli Re: kocham kino 26.04.04, 16:20
                          bardzo fajna ta biblionetka:-) napisałeś już 30-40 recenzji? co się potem
                          dzieje:-)?

                          niestety nie znam podobnej strony filmowej - najbardziej profesjonalna jest
                          chyba stopklatka.pl, ale rzadko tam pisuję, raczej szukam konkretnych
                          informacji.

                          bardzo mnie rozbawiłeś tym russelem crowe mylonym z nicolasem cage'em :D
                          super, że oglądasz filmy w kinie! tak powinno być:-)!
                          z drugiej strony część filmów (około 85-90 'pierwszych' lat kina:-) przeleciała
                          mi koło nosa (niestety wiedzy filmowej się nie dziedziczy) - więc sporo jeszcze
                          muszę obejrzeć-niestety retrospektywy rzadko się w kinie zdarzają. anegdota na
                          ten temat: w mojej szkole było kino wydziałowe - to jest super sprawa - leciały
                          tam różne stare i nowe filmy (po 2 w tygodniu) - kiedyś nawet oglądałam personę
                          bergmana w orginale (byłam jedną z 3 osób na sali, które nie wyszły:-)taaak.
                          było fajnie:-)

                          masz (macie) jakiś ulubiony seans, jakąś kinową przygodę?
                          • solfuga kocham kino 26.04.04, 21:07
                            Żartujesz? Na biblionetce jestem nowy. Ale kusi dodać nowe tytuły i napisać coś o nich. Z oglądaniem filmów starszych i niepopularnych rzeczywiście jest pewien problem. Chodzę do czterech kin z takim repertuarem i zdarza się, że one też potrafią "wałkować" przez dłuższy czas te same tytuły. Ale nie jest tak źle.
                            Lubisz Almodovara? "Porozmawiaj z Nią" - świetny, a fragment "Wszystko o mojej matce" w teatrze gdy on/a przedstawia swój "autentyzm" jest the Best! Ten epizod jest osobnym arcydziełkiem.
                            Pozdrawiam!
                          • solfuga kocham kino 26.04.04, 23:16
                            Dobry wieczór.
                            Raz poszedłem do kina i... puścili inny film. Miał być Bunuel, a wyświetlili "Brzuch architekta" Greenewaya. Innym razem gdy poszedłem na "Nosferatu" Murnaua, usiadły obok dwie dziewczyny i przez cały film chrupały chipsy z szeleszczącego opakowania, przyspieszając (świetnie było słychać ;~) w trakcie "groźniejszych" momentów. Nie reagowały na dyskretne uwagi ;~). I pamiętam, jak oglądałem "Rosemary Baby" w kinie letnim, które było na podwórku otoczonym kamienicami i z filmem mieszały się odgłosy imprezy, a później jej uczestnicy dołączyli do widzów, krążyły butelki i inne ciekawe przedmioty ;~)

                            Zaraz wrzucę jakiś tytuł na biblionetkę i skuszę się na partyjkę reversi.

                            (z klonami wyszło 6 maili)
                            • Gość: Klarysa Re: kocham kino IP: 62.233.181.* 27.04.04, 11:03
                              Ad!) Biblionetka. Też na początku mnie to miejsce nieco "podrajcowało",ale jak
                              dokładniej na nim pobuszowałam to doszłam do smętnego wniosku.Recenzje mają
                              książki ,które są na topie,tzn .takie ,o których bębni sie na prawo i lewo,a
                              wcale nie są dobre,tylko nagłaśniane...No i co wypatrzę jakąś książkę i
                              chciałabym poszukać czegoś na temat na Biblionetce,to się okazuje,że widzę
                              czarną dziurę...Szkoda,bo miejsce chyba za mało nagłośnione dla studentów ,a to
                              ostatni ludzie,którzy piszą fajne recenzje(potem zostają krytykami i fajne
                              recenzje się kończą:P)

                              Co do kin i tak wszystko przebija moja wizyta w łódzkim łDK-u na "Brzezinie" 4
                              osoby w kinie ,film o grużliku,a jak babka siedząca przede mną zaczęła
                              kasłać ,tak trwało to pół filmu .Po prostu darmowa wizyta w "Czrodziejskiej
                              górze"Cos mi się zdaje,że ona chyba przyszła na film o swojej chorobie,bo
                              wyglądało mi to na stadium zaawansowanego wypluwania płuc.Wraz z jej kaszlem
                              trzasł się cały rząd przede mną,tak więc aż łzy w oczach mi stają na
                              wspomnienie męki grużlika i jego lustrzanego odbicia na sali kinowej.Mniej
                              wiecej w połowie filmu,Pani wyciągnęła flaszeczkę ,pociągnęła spory haust ,do
                              moich nozdrzy dobiegł znajomy zapach pt.polskie zboże skondensowane w
                              ognistej ,przezroczystej wodzie ,potem głębokie:achhhhhhh... i cisza przez
                              ostatnie minuty filmu.Krótko mówiąc Żytnia zabija prątki Kocha na smierć

                              PS.Z ciekawości udałam sie też na "Pasję" o 14.00 do Silverscreenu ,aby trafić
                              miedzy wycieczkami szkolnymi z rana i emerytami oraz zakonnicami po południu.Ni
                              diabła,przede mną usiadło trzech spóżnionych kolesi w kapturach na głowie w
                              stylu 'yo,mata faka' ,żarli chipsy przez pół filmu i opowiadali ,ile facet
                              się musiał natarzać w keczupie zanim go przybili do krzyz...Bez
                              komentarza...Jak ktoś ma "Ale kino!" to jutro jest "Ostatnie kuszenie
                              Chrystusa" ,film ,który nigdy nie wszedł na nasze polskie ekrany...Oczywiście z
                              tego powodu tydzień temu rozleciał mi się stay gruchot pod szumnym
                              tytułem;magnetowid.

                              PS.Co do "Funny games" i Hanekego,droga uli,to musiałabym wyslać 5 postów ,więc
                              nie wiem,czy jesteś zainteresowana?:)
                              • uli Re: kocham kino 27.04.04, 11:14
                                klaryso - haneke i funny games - jestem bardzo zainteresowana!
                                dzisiaj krótko piszę, przygotowuję konspekt, i kolejnty off topic: czy nie
                                wiecie, jakie firmy najlepiej poprosić, aby zasponsorowaly doktorat dot. nowych
                                mediów?(i need 8 tysięcy).
                                ostatnie kuszenie chrystusa obowiazkowo nagrywam:) klaryso, może zdążysz
                                naprawić magnetowid, na ale kino przeciez powtarzają filmy.
                                pozdrawiam
                                u.
                                • solfuga "W lustrach prowokacji" 01.05.04, 18:28
                                  Dzisiaj byłem na "Czekając na Joe". Zdobywanie Siula Grande w Andach. Walka ze śmiercią. Fajne zdjęcia pięknych i groźnych gór. Wychodząc z kina zabrałem broszurę "W lustrach prowokacji" Tydzień Kina Austriackiego.
                                  W niej:

                                  "Czas wilka"
                                  reżyseria: Michael Haneke
                                  scenariusz: Michael Haneke
                                  zdjęcia: Jürgen Jürges
                                  dźwięk: Guillame Sciama
                                  wystepują: Isabelle Huppert, Ana?s Demoustier, Lucas Biscombe,
                                  Hakim Taleb, Patrice Chéreau, Béatrice Dalle,
                                  Olivier Gourmet, Maurice Benichou, Thierry van Werveke

                                  9 maja - 20:00 W-wa "Muranów"
                                  16 maja - 20:00 Kraków "Pod Baranami"
                                  23 maja - 20:00 Łódź "Charlie"
                                  30 maja - 20:30 Wrocław "Atom"

                                  Film o Michaelu Haneke realizuje Nina Kusturica.
                                  "W lustrach prowokacji" będzie można obejrzeć jej pracę dyplomową, będącą też jej pierwszym filmem długometrażowym "Wyjście".
                                  Dzień przed "Czasem wilka", w tych samych kinach, w tych samych godzinach.

                                  Dyskusja o polskim i austriackim filmie 8 maja w austriackim forum kultury w W-wie w godz. 11:00 - 16:00

                                  więcej: gutekfilm.pl i austria.org.pl


                                • solfuga Najnowszy... 01.05.04, 18:44
                                  Aktivist poleca stronę humandescent.com

                                  ...niektóre są urocze... ;~)
                                  • uli Re: Najnowszy... 01.05.04, 23:15
                                    hi

                                    a ja wlasnie wrocilam z "jego brata"
                                    jestem w kawałkach
                                    obejrzalam tez w koncu "ostatnie kuszenie Chrystusa" (wlasciwie to wylaczylam
                                    film po tym, jak maria magdalena umiera) i bardzo sie wkurzylam, przy okazji
                                    odkrywajac, ze jestem jednak trochę religijna ;)
                                    jutro podzielę się resztą refleksji, bo dziś to wszystko jest takie hmmm za
                                    świeze.

                                    wielkie dzięki za info o przegladzie kina austriackiego:-)
                                    pozdrawiam
                                    u
                                    • Gość: Klarysa Re: Najnowszy... IP: 62.233.181.* 04.05.04, 11:09
                                      Również dziękuję za informacje o przeglądzie,bo wybieram się na nowy film
                                      Hanekego(względnie nowy...) A wracając do "Ostatniego kuszenia Chrysusa" od
                                      razu mówię,że to jeden z lepszych filmów Bertolucciego.Przy całym wrzasku na
                                      temat "Pasji" -"Ostatnie kuszenie..." to film o człowieku,nie o Bogu ,a więcej
                                      w nim Boga niż w całym tym tłuczeniu Jezusa w "Pasji" .Bardzo wierny
                                      książce .Może ze trzy naiwne momenty,ale całość robi wrażenie...Imponujące
                                      jest "oparcie" 3/4 tej historii na postaci Judasza,który staje się jedynym
                                      prawdziwym apostołem...Rozbrajający jest fakt,że Jezus nie wie przez 1/2
                                      filmu ,kim jest i czego od niego chce Bóg,że jest niezwykle słaby i dlatego
                                      potrzebuje Judasza jako podpory i opiekuna.No i pokazanie plenerów Palestyny
                                      jako pustyni ,miejsca ,o którym Bóg zapomniał - gorąco ,sucho i jak w
                                      malignie...Bertolluci zrobił jakoś w tym okresie taki film z Malkovitchem -on
                                      jest pisarzem i jedzie z zoną w podróż po krajach arabskich.W trakcie tej
                                      podróży umiera na cholerę,bodajże.W obu tych filmach czuje się gorączkę i
                                      jakąś chorobliwość tych pustynnych miejsc ,ale szczerze zastanawiałam się z
                                      czego to wynika i doszłam do wniosku,że to oświetlenie.Wiekszośc wpada w taką
                                      koszmarną rudą barwę -ziemia nigdy nie jest czarna ,a niebo
                                      niebieskie...Okropność..Brrr
                                      • Gość: Klarysa Re: Najnowszy... IP: 62.233.181.* 04.05.04, 13:30
                                        Ale się zamotałam .:)))Myślę Scorsese,piszę Bertolluci :)))Mam nadzieję,że mi
                                        to wybaczycie!:)
                                        • tad9 Re: Najnowszy... 05.05.04, 18:41
                                          Gość portalu: Klarysa napisał(a):

                                          > Ale się zamotałam .:)))Myślę Scorsese,piszę Bertolluci :)))Mam nadzieję,że mi
                                          > to wybaczycie!:)

                                          Ja nie wybaczę. Pewnych rzeczy się nie wybacza.
                                      • uli Re: Najnowszy... 05.05.04, 18:08
                                        och, chyba obejrzę jednak do końca to ostatnie kuszenie, bo uniemożliwia mi to
                                        dyskusję z Tobą:-)
                                        teraz czeka na mnie jeszcze epoka lodowcowa - rodzina pozyczyła mi, abym
                                        się "rozerwała" :-) czy takie filmy również bierzemy na języki, czy tez zamącą
                                        nam intelektualną atmosferę;) (żart oczywiście)
                                        pozdrawiam!
                                        • solfuga Re: Najnowszy... 05.05.04, 19:09
                                          Mój brat mnie namawiał na "Epokę...".
                                          Mówił, że ekstra. Ja wolę japońszczyznę: "Spirited..." i "Księżniczkę..."
                                          Zawsze się obawiam, że takie animówki jak "Epoka..." będą zmanierowane komputerowymi powtórzeniami. Ale "Shrek" bodobał mi się.
                                          • uli Re: Najnowszy... 06.05.04, 11:30
                                            mulan, piotrus pan i alicja w krainie czarow tez byly fajne:)
                                            za to bambi okropny, fuj!
                                            a jaka bajka z dziecinstwa najfajniejsza? moja to chyba sąsiedzi. najmniej
                                            lubiłam misia kolargola (ta grzywka z włoczki!) albo to, ze mama prosiaczka z
                                            misia uszatka mowila męskim głosem - ha! to były bajki!
                                            • solfuga bajki 06.05.04, 15:16
                                              Sąsiedzi są the best!
                                              Jak chcieli zrobi kurczaka z rożna, "Gulasz", albo odcinek, gdzie jeden z nich miał problemy z odbiorem tv (piłka nożna!) i ten drugi zrobił mu piłkarski teatrzyk lalkowy!
                                              Koralgola jako dziecko też nie lubiłem. Teraz z chęcią bym obejrzał. Te fale na morzu!
                                              Pamietam, jak w podstawówce, z najlepszym kumplem (gdy już byliśmy na etapie krytycyzmu) w momencie rozpoczęcia dobranocki dzwoniliśmy do siebie, żeby na żywo komentować akcję. Naszymi faworytami byli: francuski koszmar o nazwie "Kangurek Gucio" i czeski o dwóch urwisach (nie pamiętam tytułu), gdzie w jednym odcinku na gospodzie był szyld "Hospoda u Pipy" ;~).
                                              A może to był "Pehačik"? (Piegusek).

                                              Czeski "Bob ? Bobek" o dwóch zającach,
                                              rumuński "Przygody Peti" (?) taki sobie,
                                              "Staflik i Spagetka", "Barbapapy" nie znosiłem, ohyda! i takie mniamuśne!,
                                              była też czeska bajka o dwóch transformujacych się misiach, rewelacyjna!

                                              pozostałe: "Bolek i Lolek", "Reksio", "Zaczarowany ołówek", "Piesek w kratkę", "Żwirek i Muchomorek", "Rumcajs", "Przygody Kota Filemona", planszowy "Jacek i Agatka", "Dziadek piaskowy", "Kiwaczek", "Czarnuszka" (chyba był inny tytuł) i beznadziejna "Pszczółka Maja".
                                              jeszcze "Pomysłowy Dobromir" i "Ćwirćwirek i Ćinka" (?)

                                              poszperam w pamięci, może jeszcze coś dorzucę

                                              • tad9 Re: bajki 06.05.04, 19:54
                                                solfuga napisał:


                                                > była też czeska bajka o dwóch transformujacych się misiach, rewelacyjna!

                                                Ta była najlepsza. Nie wiem pod wpływem jakiego środka tworzyli jej autorzy.



              • ggigus Twoje urodziny 10.05.04, 17:20
                hihi, jak moja mama!
                pozdrawiam
                • uli Re: Twoje urodziny 12.05.04, 11:02
                  :-) może jestem Twoją Mamą?
                  • ggigus Re: Twoje urodziny 12.05.04, 15:43
                    chyba nie, bo moja mama nie jest ze Slaska i nie jest w ogole komputerowa.
                  • ggigus wszystkiego najlepszego! 19.05.04, 14:17
                    Tlustych tortow ( o ile lubisz), dobrych filmow i wiecej feminizmu na codzien i
                    od swieta
                    zyczy
                    ggigus
                    • uli Re: wszystkiego najlepszego! 19.05.04, 18:45
                      dziękuję, droga córko (nie wyjaśniłyśmy, czy nie jestem Twoja Mamą:), dziękuję;)
                      Całusy!
                      • Gość: ggigus Re: wszystkiego najlepszego! IP: *.dip.t-dialin.net 22.05.04, 15:01
                        owszem, wyjasnilysmy, moja mama nie m pojecia o komputerach, nie dalaby sie
                        rady zalogowac, hm
                        pozdrawiam tez
      • solfuga najlepsze... 24.04.04, 01:20
        są piwa pszeniczne ;~)

        I. Człowiek, którego nie było - podobał Ci się?

        II. Kucharz... Greeenewaya - skojarzyłem kuchnię z Wielką Kuchnią Mervyna Peake (Tytus Groan).

        III. To już mogło być. Requiem for dream - gest przytulenia woreczka z drug'iem. Dołujące.
    • solfuga ;~) 24.04.04, 01:39
      fff?
    • uli Całkiem Nowy Wątek Filmowy:-) Miasto w filmie 05.05.04, 18:18
      CZeść

      Gdybyście mieli odwiedzić miasto, które znacie tylko z filmowej opowieści, ale
      jawi się ono w Waszej wyobraźni jako niezwykłe miejsce, to co by to było z
      miasto (wieś, region, kraj)?

      dla mnie takimi miastami-obrazami są
      Lizbona (Lisbon Story) - baaardzo marzę o podróży tam.

      takim miastem był też Berlin po obejrzeniu Nieba nad Berlinem (w Berlinie
      byłam, ale tylko na jeden dzień, moja podróż tam nie zaspokoiła mojej
      ciekawości tego miejsca, tego klimatu)
      Wim Wender jest niezwykłym portrecistą miast, i to wyróżnia go sposród wielu
      reżyserów, że również plan akcji stanowi akcję (nie tylko tło dla jekiejś
      story);
      Miasto, jego ulice, ludzie, kolory - stanowi odrębnego bohatera filmu, który
      również ma swoją historię, głebię.

      Inne obrazy filmowe, które przychodzą mi do głowy to noc na ziemi, anioł w
      krakowie (per se) i cudowne miejsce (w filmach jj kolskiego to wlasciwie jest
      jedno miejsce - popielawy? tylko te popielawy są tak bajkowe, ze nie moglam
      uwierzyc, że taka miejscowość istnieje w rzeczywistym swiecie).

      pozdrawiam zanurzona w marzeniach o lizbonie:-)
      • solfuga :-) Miasto w filmie 05.05.04, 19:03
        Cześć!

        Miasto w filmie.
        Ogladałem "Lisbon Story" i "Niebo nad Berlinem". Do tego drugiego filmu, powiem szczerze, nie jestem całkiem przekonany, tak dziwnie mnie zmęczył.
        "Lisbon Story" i "Buena Vista..." ze swym dokumentalnym nastrojem, pierwszorzędne!
        Najbardziej lubię iluzjonistyczną atmosferę włoskich miast u Felliniego. Dobrze się tam czuję, "Rzym", "Osiem i pół", "Noce Cabirii", "Amarcord", w "Mieście Kobiet" również ;~)
        Tak! Fellini! Bezkrytycznie!

        Almodovar, "Wszystko o mojej matce" - nocna panorama miasta z piekną piosenką.
        Wzruszające.

        ____________

        Czytam teraz "Dziennik Anne Frank" i niestety za późno się zorientowałem, że w W-wie były "Żydowskie Motywy '04", a w nich "Krótkie życie Anny Frank" (Gerrit Netten) z unikalnymi zdjeciami filmowymi z nią samą. Okruchy tego festiwalu są teraz w Łodzi, ale nie wiem czy ten film się pojawi.

        ____________

        W ciągu niecałej doby wątek o marszu homoseksualistów na forum-kraj osiagnął 666 postów. Ich treść wiadomo jaka.
        Pozdrawiam.





        • uli kultura dla tolerancji 06.05.04, 12:24
          ja akurat jestem teraz w krakowie, nie wiem, jak to jest mozliwe, ze to sie
          dzieje. ludzie mowia "milosz niech wraca na litwe", "nie bede juz czytac
          szymborkiej" (noblisci staneli w obronie marszu i konferencji).

          jaruga nowacka powiedziala wczoraj "demokracja to stosunek wiekszosci do
          mniejszosci"... musimy sie jeszcze wiele wiele nauczyc, bo ciagle wychodza z
          nas najgorsze, "kolektywistyczne" instynkty...
    • dokowski to najlepszy niemiecki reżyser 06.05.04, 15:31
      • solfuga Tak! 06.05.04, 15:54
        I jeden z najlepszych na świecie.
      • ggigus nie! najlepszy niemiecki rezyser 10.05.04, 16:57
        to Rainer Werner Fassbinder. Nietety, umarl 22 lata temu.
        Polecam "Angst essen Seele auf", w jakiejs ambitniejszej wypozyczalni.
        • uli Re: nie! najlepszy niemiecki rezyser 10.05.04, 16:59
          a jak się to przetłumaczy?
          • ggigus Re: nie! najlepszy niemiecki rezyser 10.05.04, 17:02
            Strach zjadac dusze, bo tytul to wypowiedz gastarbeitera, ktory nie wlada
            dobrze niemieckim. Ale jego jeden z ostatnich filmow byl w polskiej tv, podam
            tytul, jak sprawdze w domu.
        • solfuga Najlepszy obok Herzoga ;~) 11.05.04, 17:33
          Imponował mi w młodości :~)

          www.europaeuropa.pl/lk/lk_fassbinder.php
    • solfuga Reżyserka Lone Scherfig [Dogma] 09.05.04, 13:03
      We wczorajszo-dzisiejszych "Wysokich..." Wojciech Orliński rozmawia z Lone Scherfig.
      I informacja, że dzisiaj o 17 w warszawskim SilverScreenie "Wilbur chce się żenić" plus spotkanie z reżyserką.
      • uli Re: Reżyserka Lone Scherfig [Dogma] 10.05.04, 16:46
        jej, nie było mnie tak długo, bo piorun znowu coś popsuł w sieci osiedlowej w
        czwartek i DOPIERO teraz mam net. ale w tym czasie zdążyłam iść na wilbur chce
        się zxabić, niestety w katowicach nie było reżyserki, ale film i tak super:-)
        ten koniec taki troche dziwny:-)
        a jak na spotkaniu z reżyserką?
        • ggigus Re: Reżyserka Lone Scherfig [Dogma] 10.05.04, 17:03
          ze sie wtrace - film wg nmie byl slaby. Widzialas Wloski dla poczatkujacych,
          tej samej rezyserki?
          • uli Re: Reżyserka Lone Scherfig [Dogma] 10.05.04, 17:39
            nie niestety nie, ale jak będzie w wypożyczalni to chętnie kuknę. film był
            ładnie opowiediany, dużo smaczków, tylko scenriusz trochę niedopracowany.ten
            koniec taki niesprawiedliwy! jeden brat żyje w cieniu drugiego, w poświęceniu
            dla drugiego, i gdy w końcu ratuje mu życie (za pomocą swojej żony), zabiera go
            choroba...och, nie lubię takich historii. ale film jako taki nie był najgorszy,
            nadal będę go bronić. nie podobał mi się natomist "jego brat", chyba już o tym
            pisałam. jakoś ciąglę chodzę teraz na filmy o umierających braciach;)
            • ggigus Re: Reżyserka Lone Scherfig [Dogma] 10.05.04, 17:44
              czekaj uli ,czy Ty piszesz z Austrii?? Ten film znajdziesz na pewno! (slow
              kukne wskauzje mi na zwiazek z jezykiem niemieckim, ja mieszkam w Niemczech).
              A wg mnie byla malo przekonujaca ta cala historia z nieudanymi samobojstwami.
              Jak ktos chce sie naprawde zabic, to da sobie rade. Za drugim razem na pewno.
              I nie wiem czy wiesz, ze role nadopiekunczej pielegniarki zagrala sama
              trezyserka? To byla wg mnie przekonujaca rola, serio
              • uli Re: Reżyserka Lone Scherfig [Dogma] 11.05.04, 10:42
                :-) to była najlepsza rola:-)
                nie, nie piszę z austrii, ze ślaska piszę:-)
                • uli Re: Reżyserka Lone Scherfig [Dogma] 11.05.04, 10:43
                  jeszcze doktor horst był ok
                • Gość: ggigus Re: Reżyserka Lone Scherfig [Dogma] IP: 5.5R* / *.lrz-muenchen.de 11.05.04, 16:32
                  aha, stad to kukne sobie!
                  • uli Re: Reżyserka Lone Scherfig [Dogma] 11.05.04, 17:31
                    gdzie sobie kukniesz? na ślask:-)? zapraszam!
    • solfuga Info 10.05.04, 13:44
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15&w=12535725
      • solfuga "Spragnieni..." 11.05.04, 17:49
        Czy podobali wam się "Spragnieni miłości"?

        Ja byłem tym filmem oczarowany!
        Te powtórzenia, te chwile kontaktu wzrokowego aktor - widz, a właściwie aktor - reżyser.
        Jego kolorystyka!

    • Gość: Pat Bateman "Małe kina" IP: *.lnet.pl 11.05.04, 01:09
      [pierwsza szczypta gałki*]



      Najlepsze te małe kina
      w rozterce i w udręce,
      z krzesłami wyściełanymi
      pluszem czerwonym jak serce.

      Na dworze jeszcze widno,
      a już się lampa kołysze
      i cienie meandrem biegną
      nad zwiastującym afiszem.

      Chłopcy się drą w niebogłosy
      w promieniach sztucznego światła,
      sprzedają papierosy,
      irysy i sznurowadła

      O, już się wieczór zaczyna!
      Księżyc wyciąga ręce.
      Najlepsze te małe kina
      w rozterce i udręce.

      Kasjerka ma loki spadziste,
      króluje w budce złocistej,
      więc bierzesz bilet i wchodzisz
      w ciemność, gdzie śpiewa film:

      szeleszczą gaje kinowe,
      nareszcie inne, palmowe,
      a po chodniku bezkresnym
      snuje się srebrny dym.

      Jakże tu miło się wtulić,
      deszcz, zawieruchę przeczekać
      i nic, i nic nie mówić,
      i trwać, i nie uciekać.

      Srebrzysta struga płynie
      przez umęczone serce.
      drzemiesz w tym małym kinie
      jak list miłosny w kopercie:

      "Ty moje śliczności!
      Znów się do łóżka sam kładę.
      Na jakimż spotkam cię moście?
      Twój
      Pluszowy niedźwiadek".

      Wychodzisz zatumaniony,
      zasnuty, zakiniony,
      przez wietrzne peryferie
      wędrujesz i myślisz, że
      najlepsze te małe kina,
      gdzie wszystko się zapomina;
      że to gospoda ubogich,
      którym dzień spłynął źle.







      *K.I.Gałczyńskiego ;-)
    • solfuga Cannes 12.05.04, 01:11
      Almodovar inauguruje Cannes!

      www.festival-cannes.fr/default4.php
      • solfuga Cannes 12.05.04, 11:11

        Czekam na nowy cygański film:

        Tony Gatlif "Exils" ("Vengo" pewnie oglądaliście?)

        Będą też bracia Cohen i Kusturica ;-)
        • uli Czekam z Tobą 12.05.04, 11:24
          Przynieść termos z kawą:-)?
          • solfuga Czekam z Tobą 12.05.04, 11:27
            Tak! Ja wezmę z zieloną jaśminową i rodzynki w tytce.

            Pozdrawiam :~)
    • solfuga Skojarzenie (też filmowe) 17.05.04, 14:03
      Zwlekałem z tym skojarzeniem, bo mam opory przed pisaniem rzeczy niezrozumiałych dla większości forumowiczów (Sorry!). Ilekroć, w czasie "peregrynacji" sieciowych, natrafiam na zdjęcia z irackiego więzienia, to zawsze najbardziej mnie przeraża zdjęcie nagich więźniów skupionych na małej przestrzeni (Jedni są na drugich). Kojarzy mi się to z obrazami Bacona, z niepokojem wobec własnej cielesności, co znaczy też: z niepokojem bólu, niepokojem tortury, z bolesnym połączeniem ciała i duszy (nie każdemu jest dana doskonała harmonia psychosomatyczna). Właśnie te zdjęcia są dla mnie najstraszniejsze, bo oprócz ogólnego niedomówienia, mają w sobie ten niepokój. "Love is Devil" - o tym filmie tutaj też mówię.
      • uli sztuka życia a sztuka mięsa 18.05.04, 10:14
        b. ładny post, świeże spojrzenie na tą nieświeżą sprawę. myślę, że w love is a
        devil kochankowie mają wybór - tzn ich spaja miłość, nawet w konieczności
        zadawania/odczuwania bólu, który tylko ją intensyfikuje. w irackim więzieniu
        zmuszanie więźniów do seksu jest przejawem władzy podsycanej nienawiścią -
        czyli dwa zupełnie inne uczucia. ciało może nam dostarczyć największej
        przyjemności, ale też zupełnie nas pogrążyć, złamać w nas ducha. komunikujemy
        się ze światem i ze sobą poprzez ciało, poprzez zmysły, język i słowa są tu
        często narzędziem zbędnym - bo przecież jak wytłumaczyć zachowanie strażników
        amerykańskich? skoro walczą dla idei (najedzony, zadowolony naród walczy dla
        idei), to skąd ta żądza zadawania bólu innym?

        rozwialy się mrzonki o "nowoczesnej wojnie, podczas której niszczone są tylko
        cele gospodarcze, ludność cywilna nie cierpi". po wojnie żołnierze - sadyści
        wrócą do domów, do kochających żon i słodkich dzieciaków. ze słodkim bagażem
        wspomnień.
        te zdjęcia więźniów na podłodze są własnie takie, jak piszesz - prócz tego, że
        straszne, to jeszcze niepokojące. ocieranie się o prawdę o ciele, o granicę
        człowieczeństwa. myślę, że sformułowanie "wyzionąć ducha" lub "wywlec z kogoś
        ducha" dobrze tutaj pasuje, dobrze oddaje historię maltretowanego mięsa,
        któremu dano rozum i czucie. czemu to jest takie podniecające dla żołnierza?

        być może tak właśnie jest z władzą - jedni to rozumieją (lub raczej czują),
        inni nie. ja chyba nie.

        PS. mną najbardziej wstrząsnęła ta historia z żołnierzem, który ot-tak strzelił
        do ośmioletniej, irackiej dziewczynki - bo się gapiła. nadal niewiele z tego
        rozumiem....
    • solfuga :-) 19.05.04, 01:00

      Marzeń spełnienia!
      • uli Re: :-) 19.05.04, 09:41
        :-) danke:-)

        Ps. a propos wczorajszej rozmowy - czy to nie dziwne, że to własnie amerykanie -
        naród, którego każdy obywatel ma swojego psychoanalityka - podczas wojny
        mającej na celu pozbycie się tyrana i ludobójcy znęcają się nad więźniami,
        strzelają do dzieci, a w swoim kraju upierają się do prawa noszenia przy sobie
        broni? czy to nie dziwne??????

        pozdrawiam:-)!
        • solfuga USA 19.05.04, 12:13

          Społeczeństwo amerykańskie jest spolaryzowane, i Ci co zostają strażnikami więziennymi (w dodatku na terenie wroga) pewnie nie mają swojego psychoanalityka. W dodatku armia amerykańska stawiając na skuteczność indoktrynuje swoich żołnierzy (i nie tylko), przedstawiając muzułmanów już nie tylko jako wroga ale jako "zło wcielone". Retoryka konserwy amerykańskiej stworzyła nawet propagandowy obraz wroga jako "szatana". Ten obraz jest przyjmowany przez część społeczeństwa, a to z kolei mówi nam o poziomie świadomości (wiara w "szatana" ;-). Dla tak zindoktrynowanej osoby, ktoś stojący po drugiej stronie lufy przestaje być człowiekiem, a skoro nim nie jest to można z nim zrobić wszystko, nawet męczyć i zabijać.

          A psychoanalitycy? Zależy jaki jest cel ich działania. Bo jeżeli mają umożliwić jednostce jak najmniej konfliktowe i stresowe funkcjonowanie w społeczeństwie, którego naczelną "ideą" jest konsumpcjonizm, to jest prawdopodobne kierowanie jednostki na drogę konformizmu. A wiadomo do czego to prowadzi. USA to państwo z dużym potencjałem, niestety trwonionym w imię "mało przyjaznych" ideologii.

          Powszechność broni w USA wynika z ich poczucia strachu i zagrożenia (polaryzacja społeczeństwa + kozły ofiarne). Im te uczucia są silniejsze, tym większe przekonanie o konieczności posiadania broni. To przekonanie jest też podsycane przez lobby producentów i dystrybutorów. Wiadomo, interes!

          Pozdrawiam! Głowa do góry!
          • solfuga USA App. 19.05.04, 12:20
            Przed chwilą, w radio, pan amerykanista powiedział, że społeczeństwo amerykańskie nie jest oburzone na to, co się dzieje w irackich więzieniach. A proces strażników wzbudza niewielkie zainteresowanie.
            Bez komentarza.
            • uli Re: USA App. 19.05.04, 18:39
              nie ma jak jedyna słuszna droga...
              • uli Re: USA App. 21.05.04, 10:21
                też z ostatniej polityki:-) (tego niestety nie ma jeszcze na stronie polityki,
                artukuł nazywa się "mocna płeć")

                jako, że znajdujemy się na forum feminizm:

                generał Janis Karpinski - odpowiada za wszystko, co zdarzylo się w więzieniu
                Abu Gharib. Pochodzi z konserwatywnej i patriotycznej rodziny.

                Wśród 7 strażników oskarżonych o maltretowanie więźniów - aż troje to kobiety.

                cóż - "słaba" płeć dorównała...
                • solfuga "za kurtyną" 21.05.04, 10:46

                  Zapewne USArmy swoim żołnierkom daje do odwalenia część najbrudniejszej roboty.
                  Ciekawe jaki jest procent kobiet wśród oficerów?

                  Nie raz zdarzało się, że konserwatywno-patriotyczne rodziny miały "za kurtyną" moralne bagno!
                  • uli Re: "za kurtyną" 21.05.04, 16:33
                    no - sama nazwa "skrajna prawica" - czyli i patriotyczne watrości i
                    konserwatywne wychowanie + jeszcze do tego rasism, nazizm - tak przynajmniej
                    wynikało z wczorajszego dokumentu na jedynce o "rusistach". ciekawe, w którym
                    momencie kończy się patriotyzm, a zaczyna patologia?
                    • Gość: Klarysa U.S.A. IP: 62.233.181.* 22.05.04, 15:21
                      Problem z tym krajem polega na kilku rzeczach,w które nie wierzą sami
                      Amerykanie.
                      1)Bush nie chciał żadnej swobody dla Irakijczyków,chciał położyć rękę na
                      ropie,ale ładniej to brzmiało w wydaniu "My Amerykanie bronimy wolności narodu
                      leżącego na innym kontynencie,o którego sprawach nie mamy zielonego pojęcia,ale
                      i tak wiemy lepiej"

                      2)Prezydent junior pociągnał zagrywkę swojego ojca- seniora sprzed paru
                      kadencji.

                      3)Amerykanie nigdy nie mieli wojny na swoim terenie - secesyjna to coś z
                      zupełnie innej beczki.

                      4)Trzeba to sobie otwarcie powiedzieć- do armii nie idą ludzie po uniwersytecie
                      zz szeregiem zasług dla społeczeństwa ,śpiewający w koscielnym chórze itp...Idą
                      ludzie,których pociąga dominacja,walka ,brutalnośc,a jednocześnie to,że za to
                      wszystko im płacą.Dla mnie te zachowania Amerykanów wcle nie są dziwne-są takie
                      same,jak stwierdzenie duchowego przywódcy Irakijczyków- jak złapiecie kobietę -
                      żołnierza,to możecie sobie ją zabrać jako niewolnika i nałożnicę.I tak to
                      niestety jest - nawet w najlepszym człowieku siedzi coś wrednego.
                      • uli Re: U.S.A. 23.05.04, 10:17
                        no a nasza jednostka Grom? a armia zawodowa? my (nasza armia) się tak nie
                        zachowujemy w iraku, ani nie zachowywaliśmy się (tzn. Grom się nie zachowywał)
                        podczas żadnych interwencji. dlaczego nikt nie weźmie przykładu z perfekcyjnie
                        wyszkolonej jednostki Grom:-)?

                        Pod resztą podpisuję się rękami i nogami:-)
                        • tad9 Re: U.S.A. 23.05.04, 11:14
                          uli napisała:

                          > no a nasza jednostka Grom? a armia zawodowa? my (nasza armia) się tak nie
                          > zachowujemy w iraku, ani nie zachowywaliśmy się (tzn. Grom się nie
                          zachowywał)
                          > podczas żadnych interwencji. dlaczego nikt nie weźmie przykładu z
                          perfekcyjnie
                          > wyszkolonej jednostki Grom:-)?

                          Jeżeli mamy gdzieś 10000 żołnierzy z kraju X i 100 żołnierzy z kraju Y, to o
                          wiele bardziej prawdopodobne jest, że więcej zdarzy się incydentów w wykonaniu
                          żołnierzy z kraju X. Nie możesz porównywać Polski i USA. To nie ta skala
                          zaangażowania.
                          • uli Re: U.S.A. 24.05.04, 09:35
                            racja. poza tym my się nie mścimy za 11 września - a tak tłumaczą się niektórzy
                            strażnicy torturujący więziniów w abhu graib (czy jak się to pisze).
        • Gość: Pat Bateman Cymbardo presents: IP: *.lnet.pl 24.05.04, 11:24
          serwisy.gazeta.pl/df/1,34467,2083962.html
          • Gość: Pat Bateman Dla jasności! IP: *.lnet.pl 25.05.04, 12:33
            Zauważyłem, że użyłem familiarnego (w moim kręgu) określenia prof. Zimbardo.
            Nie pomyślałem o głupich skojarzeniach. Sorry!
            Wyrazy szacunku dla Zimbardo i forumowiczów.

            Pat Bateman
    • solfuga Herzog 20.05.04, 00:11
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15&w=11791007
    • solfuga Wróciłem... 24.05.04, 00:00
      z kina. "Czas wilka". Haneke.
      Na razie nic więcej nie napiszę.
      Kto jeszcze zna ten film?
      • uli Re: Wróciłem... 24.05.04, 09:42
        och, u mnie nie ma jeszcze "czasu wilka":/ ale widziałam za to "godzinę wilka";-
        )
        • solfuga Z Bergmana... 24.05.04, 09:52
          najbardziej utkwiła mi w pamięci (oglądałem "Godzinę..." z 20 lat temu) scena: konfrontacja von Sydova z chłopcem na skalistym urwisku nadmorskim (jeżeli nic mi się nie pomieszało). I las.
          • uli Re: Z Bergmana... 24.05.04, 10:14
            hmm pamiętam tylko pojedyncze sceny - ale przede wszystkim ten klimat, brr. Ten
            film odcisnął się w mojej pamięci w sposób podobny do 'procesu'.
            to może uszczkniesz choć trochę z nowego filmu hanekego:-)? choć jedno
            słóweczko;-)
            • solfuga Jedno słóweczko 24.05.04, 10:25
              Nie mogę uciec od niego, zdystansować się, pozostawił ciężki osad.
              Wrażenie, że to wszystko dotyczy nas teraz.
              Czekaj cierpliwie na projekcję.
              Pozdrawiam!
    • uli stalker 24.05.04, 09:51
      wczoraj udało mi się obejrzeć stalkera - uważam, że to najlepszy film
      tarkowskiego, jaki dotąd widziałam. zaintrygował mnie pogląd tarkowskiego (a
      może braci strugackich) na rozwój techniki i przemysłu - wyraża tą kwestię
      stalker mówiąc (do profesora): 'wy tylko wymyslacie kolejne maszyny, żeby mieć
      więcej czasu, żeby jeść. a człowiek istnieje po to, żeby tworzyć'.

      czy 'człowiek przemysłowy' jest, jak mozna wywnioskować z ostatnich scen
      stalkera - bezwartościowy, bo w nic nie wierzy? zy raczej obrazuje to tylko tą
      przemianę - dotą wierzyliśmy w Boga, w świat metafizyczny, teraz wierzymy w
      swoje narzędzia.

      czy rewolucja przemysłowa była człowiekowi potrzebna?

      bez tej rewolucji najprawdopodobniej nie byłoby tej dyskusji:-)
      • solfuga Bez rewolucji 24.05.04, 10:03
        Może dyskutowalibyśmy o teatrze na jakimś malowniczym zboczu w Pirenejach?
        • uli Re: Bez rewolucji 24.05.04, 10:10
          :-) no właśnie...a teraz? klawiaturka, komputerek, a za oknem trujące tlenki i
          zmieniony klimat:-)...wątek pomalu wchodzi w cyberpunkowy klimat - podoba mi
          się:-)
    • solfuga THE END 26.05.04, 01:01
      • uli sequel ;-) ? 26.05.04, 09:00
    • solfuga Herzog II ;~) 31.05.04, 09:34
      -wą.tek-zu.peł.nie-nie.zo.bo.wią.zu.ją.cy-



      Na początek Porcja ołowiu* czyli Rolando Toporny

      Pewien grubas próbuje wszystkiego,
      by schudnąć. Niestety nawet najbardziej
      drakońskie diety nie przynoszą
      rezultatów: nie traci ani grama.
      Wreszcie, zrozpaczony tym
      wszystkim, pakuje sobie kulę
      w łeb. I z miejsca przybywa
      mu sto gramów!

      ;~)

      * Made in Taiwan, Copyright in Mexico (tłum.A.Taborska)






      Klaryso, czy oglądałaś "Czas wilka"?



    • Gość: Pat Która wersja prawidłowa? IP: *.lnet.pl 05.06.04, 00:18
      Było wśród nich zestawienie dziesięciu najlepszych horrorów (wygrała "Teksańska masakra piłą łańcuchową")

      powyżej: "Teksańska masakra..."

      oraz: "Teksaska masakra..."

      i: "Teksasańska masakra..."

      wszystkie wersje wystąpiły w G.W.

      która poprawna?

      ;-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka