Dodaj do ulubionych

Dziedzictwo Zachodu

27.04.04, 21:15
Proponuję tym razem dyskusję kulturalną, kulturoznawczą (a może i kultową).
Temat - przyznaję, że dość ogólnikowy - brzmi: "ja i Dziedzictwo Zachodu".
Skoro jesteśmy na forum "Feminizm", do feministek nawiążmy. Jak wiadomo
feministki tworzą typową "kulturę odrzucenia", i w to, co określić można
mianem "dziedzictwa Zachodu" walą jak w bęben. Nie są zresztą osamotnione w
tym zajęciu. Całe chmary przedstawicieli przeróżnych "uciskanych mniejszości"
przedstawiają cywilizację Zachodu jako źródło cierpień, a historię jako pasmo
zbrodni, zniewolenia, wykluczeń "Innego", opresji, represji, destrukcji, itd,
itp. W jaki sposób WY widzicie "Dziedzictwo Zachodu"?
Obserwuj wątek
    • Gość: barbinator Feminizm jest częścią dziedzictwa Zachodu n/txt IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 27.04.04, 21:26
      • tad9 Re: Feminizm jest częścią dziedzictwa Zachodu n/t 27.04.04, 21:35
        Bez wątpienia. Przyznasz jednak, że jest to raczej "kultura odrzucenia", która
        GENERALNIE rzecz biorąc raczej odrzuca zachodnie dziedzictwo "głównego nurtu".
        Poza tym, niekoniecznie chodzi mi tutaj o rozmowę o feminizmie. Może być coś
        bardziej osobistego.
        • Gość: barbinator Re: Feminizm jest częścią dziedzictwa Zachodu n/t IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 27.04.04, 22:02
          Przyznasz jednak, że jest to raczej "kultura odrzucenia", która
          > GENERALNIE rzecz biorąc raczej odrzuca zachodnie dziedzictwo "głównego
          nurtu".


          Czy każdą ideologię, które krytykuje cokolwiek w zastanej kulturze
          nazywasz "kulturą odrzucenia"?
          Czy jeśli powiem, że moim zdaniem feminizm właśnie należy do "głównego nurtu"
          kultury Zachodu, to będziesz potrafił udowodnić że się mylę?

          Pozdr. B.
          • mlody.panicz Re: Feminizm jest częścią dziedzictwa Zachodu n/t 27.04.04, 23:23
            Gość portalu: barbinator napisał(a):


            > Czy jeśli powiem, że moim zdaniem feminizm właśnie należy do "głównego nurtu"
            > kultury Zachodu, to będziesz potrafił udowodnić że się mylę?

            a czy ty bedziesz potrafila udowodnic, ze masz racje?

            feminizm jest dzieckiem zachodu, pytanie czy wyrodnym. moim zdaniem, nie jest
            tak zle, jest po prostu pewnym siebie nastolatkiem, ktory wszystko wie lepiej.
            to choroba calej lewicy, zastanawia tylko, ile taki mlodzienczy bunt moze trwac.

            pozdrawiam
            mp
            • tad9 Re: Feminizm jest częścią dziedzictwa Zachodu n/t 27.04.04, 23:25
              mlody.panicz napisał:


              > feminizm jest dzieckiem zachodu, pytanie czy wyrodnym. moim zdaniem, nie jest
              > tak zle, jest po prostu pewnym siebie nastolatkiem, ktory wszystko wie
              lepiej.
              > to choroba calej lewicy, zastanawia tylko, ile taki mlodzienczy bunt moze
              trwac

              Paniczu! Igrasz z ogniem (a przynajmniej z Barbinator) Czyż nie wiesz, że
              JEDYNE SŁUSZNE STANOWISKO brzmi: "feminizm to dziedzic najszczytniejszych
              tradycji Zachodu, ( a do tego Wschodu, Północy i Południa")?



              > pozdrawiam
              • mlody.panicz Re: Feminizm jest częścią dziedzictwa Zachodu n/t 27.04.04, 23:29
                tad9 napisał:

                > Paniczu! Igrasz z ogniem (a przynajmniej z Barbinator) Czyż nie wiesz, że
                > JEDYNE SŁUSZNE STANOWISKO brzmi: "feminizm to dziedzic najszczytniejszych
                > tradycji Zachodu, ( a do tego Wschodu, Północy i Południa")?

                :)
                a malo to dziedzicow fortune ojcow (i matek, naturalnie) w karty przegralo albo
                rozdalo robotnikom, ktorzy potem to natychmiast przepili?
                pozdrawiam
                mp
            • Gość: barbinator Re: Feminizm jest częścią dziedzictwa Zachodu n/t IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 28.04.04, 13:14
              > Czy jeśli powiem, że moim zdaniem feminizm właśnie należy do "głównego nur
              > tu"
              > > kultury Zachodu, to będziesz potrafił udowodnić że się mylę?
              >
              > a czy ty bedziesz potrafila udowodnic, ze masz racje?



              To zapewne zależy od tego jak sobie zdefiniujemy "główny nurt";) Z całą
              pewnością mogę to łatwo udowodnić osobie i tak przekonanej, że to ja mam rację -
              i z całą pewnością nigdy nie udowodnię tego przeciwnikom takiej teorii:))
              Mogę natomiast wyrazić własne subiektywne zdanie: feminizm jest bardzo bliski
              głównego nurtu kultury Zachodu, podobnie jak liberalizm czy nowożytna
              demokracja z którymi zresztą łączy je czas powstawania - różnią się tylko siłą
              oddziaływania (choć nie aż tak bardzo).


              > feminizm jest dzieckiem zachodu, pytanie czy wyrodnym. moim zdaniem, nie jest
              > tak zle, jest po prostu pewnym siebie nastolatkiem, ktory wszystko wie
              lepiej.
              > to choroba calej lewicy, zastanawia tylko, ile taki mlodzienczy bunt moze
              trwac


              Ponieważ wiem, ze wspólnie z Tadem jesteś pod szczególnym wrażeniem moich
              porównań z KK, więc specjalnie dla was mój specialite de la maison: czyż KK też
              nie był kiedyś takim zbuntowanym nastolatkiem...?
              A jak już o nastolatkach mowa, to trzeba było mnie widzieć w tym wieku... no i
              proszę jaka ładna i mądra wyrosłam :)))

              Pozdr. |B.
          • tad9 Re: Feminizm jest częścią dziedzictwa Zachodu n/t 27.04.04, 23:23
            Gość portalu: barbinator napisał(a):

            > Czy każdą ideologię, które krytykuje cokolwiek w zastanej kulturze
            > nazywasz "kulturą odrzucenia"?

            Co to znaczy "cokolwiek"? A czego NIE krytykują feministyczne krytyczki?
            Uważasz, że feminizmu nie można nazwać "kulturą odrzucenia"?


            > Czy jeśli powiem, że moim zdaniem feminizm właśnie należy do "głównego nurtu"
            > kultury Zachodu, to będziesz potrafił udowodnić że się mylę?

            To zależy w jaki sposób uzasadnisz to twierdzenie.

            Poza tym, jak zaznaczyłem nie musimy skupiać się na feministkach.



            > Pozdr.
    • Gość: pryzma_t Re: Dziedzictwo Zachodu IP: *.lnet.pl 27.04.04, 21:31
      propozycja ta jest fałszywa, wystarczy uważnie przeczytać
      • tad9 Re: Dziedzictwo Zachodu 27.04.04, 21:35
        Gość portalu: pryzma_t napisał(a):

        > propozycja ta jest fałszywa, wystarczy uważnie przeczytać

        Zatem, przerób ją na propozycję prawdziwą - o ile się da.
        • Gość: pryzma_t Re: Dziedzictwo Zachodu IP: *.lnet.pl 27.04.04, 21:40
          propozycji tej nie da się przerobić, bo jest fałszywa
          dlaczego ja miałabym to robić?
          więcej feminizmu
          • tad9 Re: Dziedzictwo Zachodu 27.04.04, 21:46
            Gość portalu: pryzma_t napisał(a):

            > propozycji tej nie da się przerobić, bo jest fałszywa

            A właściwie co jest fałszywego w pytaniu "w jaki sposób WY widzicie dziedzictwo
            Zachodu"? To otwarte pytanie, można na nie odpowiedziec nawet: "w żadne, bo nie
            widzę wogóle czegoś takiego jak dziedzictwo Zachodu".

            > dlaczego ja miałabym to robić?

            Np - żeby pokazać co potrafisz.

            > mniej feminizmu
            • Gość: pryzma_t Re: Dziedzictwo Zachodu IP: *.lnet.pl 27.04.04, 22:01
              co potrafisz
              w sensie umiejetności czy rywalizacji?

              przeczytaj uwaznie co napisałeś pomijając wstęp i ostatnie zdanie
              • tad9 Re: Dziedzictwo Zachodu 27.04.04, 23:19
                Gość portalu: pryzma_t napisał(a):


                > przeczytaj uwaznie co napisałeś pomijając wstęp i ostatnie zdanie

                Kiedy właśnie ostatnie zdanie jest tu kluczowe. To, co jest pomiędzy wstępem a
                zakończeniem to zwykła "wata".
    • Gość: BD Re: Dziedzictwo Zachodu IP: 195.136.36.* 28.04.04, 09:06
      Witam,

      tad9 napisał:

      > Skoro jesteśmy na forum "Feminizm", do feministek nawiążmy. Jak wiadomo
      > feministki tworzą typową "kulturę odrzucenia", i w to, co określić można
      > mianem "dziedzictwa Zachodu" walą jak w bęben

      To dość jasna sprawa i nie pomoże tu żadna demagogia(TM) feminstek (trademark,
      bo demagogia jest na tym forum znakiem zastrzeżonym przez barbinator inc.).

      Typowym przykładem dziedzictwa Zachodu jest racjonalizm - w sensie paradygmatu
      opisującego motywy ludzkiego działania (np. wybór racjonalny we współczesnej
      ekonomii i socjologii). Tymczasem feminstki go odrzucają. Vide np. Paula
      England "Feminist Critique of Rational-Choice Theories: Implication for
      Sociology" w "Amercian Sociologist" wrzesień 1989. Mówię oczywiście o
      prawdziwym feminizmie, niekoniecznie tym intuicyjnym.

      pozdrawiam,

      BD
      • Gość: barbinator Re: Dziedzictwo Zachodu IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 28.04.04, 13:21
        > To dość jasna sprawa i nie pomoże tu żadna demagogia(TM) feminstek
        (trademark,
        > bo demagogia jest na tym forum znakiem zastrzeżonym przez barbinator inc.).



        Czy nie sądzisz, drogi BD, że twój post zabrzmiał nieco...jakby to
        powiedzieć...nieco demagogicznie?
        :))))))))))))))


        Mówię oczywiście o
        > prawdziwym feminizmie,


        Rozumiem doskonale. Mówisz o tym prawdziwym feminizmie co do którego posiadasz
        zastrzeżony znak firmowy. Uważaj na Tada, może być zazdrosny :))

        Pozdr. B.
    • Gość: Monika Re: Dziedzictwo Zachodu IP: *.chello.pl 28.04.04, 14:20
      tad9 napisał:

      > Całe chmary przedstawicieli przeróżnych "uciskanych mniejszości"
      > przedstawiają cywilizację Zachodu jako źródło cierpień, a historię jako pasmo
      > zbrodni, zniewolenia, wykluczeń "Innego", opresji, represji, destrukcji, itd,
      > itp. W jaki sposób WY widzicie "Dziedzictwo Zachodu"?

      A od kiedy kobiety, czyli 50% ludzkości stanowią mniejszość ?
      Feminizm nie zajmuje się mniejszościami, zajmuje się połową ludzkości, a może
      nawet jej większością, bo jest nas chyba więcej niż 50%.
      • Gość: bezdenny Re: Dziedzictwo Zachodu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.04, 14:48
        Gość portalu: Monika napisał(a):
        > A od kiedy kobiety, czyli 50% ludzkości stanowią mniejszość ?
        > Feminizm nie zajmuje się mniejszościami, zajmuje się połową ludzkości, a może
        > nawet jej większością, bo jest nas chyba więcej niż 50%.

        Całkowita niezgoda na takie stwierdzenie. Feminizm reprezentuje mniejszość -
        nie reprezentuje bowiem wszystkich kobiet, a tylko ich znikomą część.
        Feministki uzurpują sobie prawo do reprezentowania wszytkich kobiet - chciałyby
        być tak postrzegane, ale to nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Dlatego też
        łączą się we wspólnych działaniach z innymi "niszowymi" grupami -
        np.pederastami. Takie stawianie sprawy prowadzi jak u Moniki prowadzi w
        oczywisty sposób do dychotomi: feminizm - maskulinizm. gdybym więc uznawał, że
        feministki ze swoją totalitarną ideologią i opresyjnym systemem wartości
        reprezentują wszystkie kobiety, to by bronić się przed nimi musiałbyym
        uczestniczyc w jakimś zorganizowanym ruchu maskulinistycznym - reprezentującym
        wszytkich mężczyzn. na szczęście jak na razie feministki to tylko mała,
        hałasliwa i agresywna grupa kobiet.
        • Gość: wasza_bogini Re: Dziedzictwo Zachodu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.04, 14:57
          ja mysle, ze kobiety sa generalnie bardzo agresywne we wspolczesnej Polsce.
          feministki sa wyjatkowo nieagresywne. te wszytskie niefeministyczne sekretarki,
          urzedniczki itd. sama slodycz, prawda;)
          co do laczenia sie z innymi grupami. to nie jest prawda, ze feministki lacza
          sie z innymi grupami, bo maja male szeregi. po prostu feministki prezentuja
          poglady liberalne i nie maja zamiaru mowic, ze ktos jest psychicznie chory, bo
          ma inna orientacje seksualna. poza tym fajniej sie zyje w swiecie
          wielokulturowym, a nie swiecie piesci i agresywnego heteroseksualnego faceta,
          krola szos. wole osobiscie homoseksualiste niz wlasciciela burdelu;0
          • Gość: bezdenny Re: Dziedzictwo Zachodu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.04, 15:55
            Gość portalu: wasza_bogini napisał(a):

            > ja mysle, ze kobiety sa generalnie bardzo agresywne we wspolczesnej Polsce.
            > feministki sa wyjatkowo nieagresywne. te wszytskie niefeministyczne
            sekretarki,
            >
            > urzedniczki itd. sama slodycz, prawda;)
            > co do laczenia sie z innymi grupami. to nie jest prawda, ze feministki lacza
            > sie z innymi grupami, bo maja male szeregi. po prostu feministki prezentuja
            > poglady liberalne i nie maja zamiaru mowic, ze ktos jest psychicznie chory,
            bo
            > ma inna orientacje seksualna. poza tym fajniej sie zyje w swiecie
            > wielokulturowym, a nie swiecie piesci i agresywnego heteroseksualnego faceta,
            > krola szos. wole osobiscie homoseksualiste niz wlasciciela burdelu;0

            Pięknie, pięknie ale chyba nie ma takich alternatyw: albo alfons i sutener,
            albo pederasta.
        • Gość: Monika Re: Dziedzictwo Zachodu IP: *.chello.pl 28.04.04, 15:19
          Gość portalu: bezdenny napisał(a):

          > >Gość portalu: Monika napisał(a):
          > > A od kiedy kobiety, czyli 50% ludzkości stanowią mniejszość ?
          > > Feminizm nie zajmuje się mniejszościami, zajmuje się połową ludzkości, a
          > >może nawet jej większością, bo jest nas chyba więcej niż 50%.
          >
          > Całkowita niezgoda na takie stwierdzenie. Feminizm reprezentuje mniejszość -
          > nie reprezentuje bowiem wszystkich kobiet, a tylko ich znikomą część.

          Nie pisałam o tym kogo reprezentuje feminizm a o tym jaką problematyką się
          zajmuje. Proszę czytać ze zrozumieniem.

          > Feministki uzurpują sobie prawo do reprezentowania wszytkich kobiet -
          >chciałyby być tak postrzegane, ale to nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.
          >Dlatego też łączą się we wspólnych działaniach z innymi "niszowymi" grupami -
          > np.pederastami.

          Nie na temat.

          >Takie stawianie sprawy prowadzi jak u Moniki prowadzi w oczywisty sposób do
          >dychotomi: feminizm - maskulinizm. gdybym więc uznawał, że feministki ze swoją
          >totalitarną ideologią i opresyjnym systemem wartości reprezentują wszystkie
          >kobiety, to by bronić się przed nimi musiałbyym uczestniczyc w jakimś
          >zorganizowanym ruchu maskulinistycznym - reprezentującym wszytkich mężczyzn.
          >na szczęście jak na razie feministki to tylko mała, hałasliwa i agresywna
          >grupa kobiet.

          Całkowity brak zrozumiena mojego tekstu. Trochę demagogii i wiele bzdur, bo
          inaczej tego nie da się okreslić. No i podstawowa wada - całkiem nie na temat.

          • Gość: bezdenny Re: Dziedzictwo Zachodu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.04, 15:51
            Co piszesz przeczytaj, a potem się nie czepiaj. Feministki nie zajmują połową
            ludzkości, tylko znikomą mniejszością. większośc kobiet nie chce, żeby się nimi
            zajmowano w taki sposób w jaki robią to feministki i nie chce być przez nie
            reprezentowana. To jest jasne. To, że feministki mówią o sobie, że zajmują się
            sprawami wszystkich kobiet, nie świadczy, że tak jest w istocie. Chyba, że masz
            na myśli np taką konstrukcję: urzędnik z min. Fin. dokowski zajmuje się
            wszsytkimi Polakami, bo wszyscy Polacy płacą na niego podatki, by mógł siorbać
            herbatę i godzinami wypisywać w pracy bzdury na forum.
            Co do moich dygresji "na temat" bądź "nie na temat" to pragnę zauważyć, że
            feministki nie miałby potrzeby podejmować wspólnych działań z innymi grupami -
            np. pederastami, gdyby rzeczywiście zajmowały się sprawami połowy ludzkości.
            Odrobina skromności się przyda feministycznemu aktywowi. Czy feministyczny
            aktyw uważa naprawdę, że na jego barkach spoczywa los kilku mld ludzi? Czyż nie
            jest to na tyle wielki ciężar, że nie należy brać już na swoje barki choćby
            problemów pederastów? takie rozproszenie celów i środków jest z reguły
            nieskuteczne.
            • tad9 Re: Dziedzictwo Zachodu 28.04.04, 16:01
              Gość portalu: bezdenny napisał(a):

              > Co piszesz przeczytaj, a potem się nie czepiaj. Feministki nie zajmują połową
              > ludzkości, tylko znikomą mniejszością.

              Chyba ogłoszę się rzecznikiem wszystkich istot żywych w kosmosie! Przebiję
              nawet feministki ( w bezczelności)!
              • wasza_bogini Re: Dziedzictwo Zachodu 28.04.04, 16:10
                > Chyba ogłoszę się rzecznikiem wszystkich istot żywych w kosmosie! Przebiję
                > nawet feministki ( w bezczelności)!

                w jakiej bezczelnosci??? kto jest bezczelny?
              • Gość: Monika Re: Dziedzictwo Zachodu IP: *.chello.pl 28.04.04, 16:25
                tad9 napisał:

                > Chyba ogłoszę się rzecznikiem wszystkich istot żywych w kosmosie! Przebiję
                > nawet feministki ( w bezczelności)!

                No mamy teraz rywala :)))

            • wasza_bogini czy zdajesz sobie sprawe,ze 28.04.04, 16:09
              feminizm zmienia swiat? moze tego nie wiesz ale tak jest. wystarczy wspomniec o
              akcji rodzic po ludzku. o tym, ze kobiety powinny rodzic po ludzku amerykanskie
              feministki wypowiadaly sie od lat!!!! dla wielu kobiet sam porod byl przezyciem
              traumatycznym i to nie ze wzgledu na porod sam w sobie ale ze wzgledu na to jak
              byly traktowane w szpitalach. a zdajesz sobie sprawe ile kobiet uratowalo
              centrum praw kobiet. dzieki dzialaniom centrum praw kobiet policja poszla na
              szkolenia. nie wiem czy cos daly, mozna spodziewac sie, ze nie;) ale jednak.
              owszem, caly czas istnieje propaganda antyfeministyczna ale feministki wychodza
              juz na swiatlo dzienne. wielu to sie nie podoba ale coz na to poradzisz. swiat
              sie zmienia.
              • Gość: bezdenny Re: Chyba nie zdaję sobie sprawy.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.04, 16:31
                wasza_bogini napisała:

                > feminizm zmienia swiat? moze tego nie wiesz ale tak jest. wystarczy wspomniec
                o
                >
                > akcji rodzic po ludzku. o tym, ze kobiety powinny rodzic po ludzku
                amerykanskie
                >
                > feministki wypowiadaly sie od lat!!!! dla wielu kobiet sam porod byl
                przezyciem
                >
                > traumatycznym i to nie ze wzgledu na porod sam w sobie ale ze wzgledu na to
                jak
                >
                > byly traktowane w szpitalach. a zdajesz sobie sprawe ile kobiet uratowalo
                > centrum praw kobiet. dzieki dzialaniom centrum praw kobiet policja poszla na
                > szkolenia. nie wiem czy cos daly, mozna spodziewac sie, ze nie;) ale jednak.
                > owszem, caly czas istnieje propaganda antyfeministyczna ale feministki
                wychodza
                >
                > juz na swiatlo dzienne. wielu to sie nie podoba ale coz na to poradzisz.
                swiat
                > sie zmienia.

                Świat się zmienia, ale na szczęście to nie feministki mają decydujący wpływ na
                zmiany. Mam nadzieję, że nigdy też nnie będą miały, bo inaczej czeka nas piekło
                kolejnej totalitarnej utopii.
                A problemem nie jest to jak były traktowane rodzące kobiety, ale to jak w ogóle
                traktowani są pacjenci - bez względu na to czy akrat rodzą, czy umierają.
                Podbnie problem nie jest przemoc wobec kobiet, przemoc w rodzinie itp. , ale
                przemoc w ogóle. Jeśli statystycznie jest tak, że w jakiejś dziedzinie ludzie
                są dyskryminowani, traktowani gorzej - np. ze względu na płeć, to ten problem
                należy oczywiście rozwiązać, ale nie potrzebna jest do tego jakaś totalitarna
                ideologia, która obejmuje wszystkie dziedziny aktywności ludzkiej.
                • wasza_bogini Re: Chyba nie zdaję sobie sprawy.... 28.04.04, 16:46
                  no i wlasnie proglem polega na tym, ze ty widzisz zjawiska z
                  perspektywy ''wogole'', a ja widze z perspektywy ''kobiecej''.
                  czy mozesz mi powiedziec na czym polega totalitaryzm feminizmu? gdzie jest ten
                  totalitaryzm jesli sam przyznales, ze problemy kobiet zawieraja sie w tym co ty
                  nazywasz problemy wogole. czy totalitaryzm kojarzy Ci sie z wieksza wolnoscia
                  jednostki?
                  • Gość: bezdenny Re: Chyba nie zdaję sobie sprawy.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.04, 17:17
                    wasza_bogini napisała:

                    > no i wlasnie proglem polega na tym, ze ty widzisz zjawiska z
                    > perspektywy ''wogole'', a ja widze z perspektywy ''kobiecej''.
                    > czy mozesz mi powiedziec na czym polega totalitaryzm feminizmu? gdzie jest
                    ten
                    > totalitaryzm jesli sam przyznales, ze problemy kobiet zawieraja sie w tym co
                    ty
                    >
                    > nazywasz problemy wogole. czy totalitaryzm kojarzy Ci sie z wieksza wolnoscia
                    > jednostki

                    Z przyjemnością wyjaśnię Ci dlaczego uważam feminizm za ideologię totalitarną.
                    Otóż feminizm chce ingerować we wszsytkie przejawy aktywności ludzkiej i chce
                    tą aktywność oceniać właśnie poprzez pryzmat swoje ideologii. Feminizm chce
                    ingerować w politykę, ekonomię, sprawy społeczne, obyczajowość, sztukę,
                    wychowanie, język, medycynę itd, itp. narzucić wzorce w każdej sferze działań
                    człowieka. Na tym właśnie polega totalitaryzm. Feminizm może sobie oczywiście
                    głosić, że chce rozszerzać wolność jednostki, ale w rzeczywistości feminizm ją
                    ogranicza. Femiznizm bezustannie popada w sprzeczności (jak socjalizm) i jeśli
                    by stało się tak, że byłby ideologią dominującą, to by rozwiązać te
                    sprzeczności musiałby stosować aparat przymusu. Im więcej feminzimu, tym więcej
                    represyjności systemu i tym mniej wolności jednostki.
                    • Gość: barbinator Re: Chyba nie zdaję sobie sprawy.... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 29.04.04, 09:03
                      > Z przyjemnością wyjaśnię Ci dlaczego uważam feminizm za ideologię
                      totalitarną.
                      > Otóż feminizm chce ingerować we wszsytkie przejawy aktywności ludzkiej i chce
                      > tą aktywność oceniać właśnie poprzez pryzmat swoje ideologii. Feminizm chce
                      > ingerować w politykę, ekonomię, sprawy społeczne, obyczajowość, sztukę,
                      > wychowanie, język, medycynę itd, itp. narzucić wzorce w każdej sferze działań
                      > człowieka.


                      A teraz proszę sobie zamienić słowo "feminizm" na słowo "katolicyzm" i zobaczyć
                      jak ładnie się wszystko zgadza. Znacznie zresztą lepiej niż w przypadku
                      zastosowania słowa "feminizm"...



                      Na tym właśnie polega totalitaryzm.


                      Właśnie udowodniłeś, że katolicyzm jest ideologią totalitarną.
                      Brawo, nawet ja uważana tutaj za wroga Kościoła (choć to akurat bzdura) czegoś
                      tak radykalnego bym nie napisała.

                      Pozdr. B.
                      • agrafek Re: Chyba nie zdaję sobie sprawy.... 29.04.04, 10:34
                        Gość portalu: barbinator napisał(a):

                        > A teraz proszę sobie zamienić słowo "feminizm" na słowo "katolicyzm" i
                        zobaczyć
                        >
                        > jak ładnie się wszystko zgadza. Znacznie zresztą lepiej niż w przypadku
                        > zastosowania słowa "feminizm"...
                        >
                        >
                        >
                        > Na tym właśnie polega totalitaryzm.
                        >
                        >
                        > Właśnie udowodniłeś, że katolicyzm jest ideologią totalitarną.
                        > Brawo, nawet ja uważana tutaj za wroga Kościoła (choć to akurat bzdura)
                        czegoś
                        > tak radykalnego bym nie napisała.
                        >
                        > Pozdr. B.
                        Z godnym podziwu uporem mylisz, Barbinator, religię z dowolną ideologią. Nawet
                        dla kogoś, kto przemawia spod sztandaru: "Boga nie ma", taka różnica istnieje.
                        Katolicyzm, podobnie jak każda religia, odnosi się do sfery wiary, której
                        podstawy leżą poza tym światem. Katolicy nie mówią: "Żyjcie tak, to będzie wam
                        wygodniej", ale "są pewne zasady, które należy przestrzegać dla dobra swojej
                        nieśmiertelnej duszy". Ideologie wychodzą z zupełnie innego założenia.
                        Dlatego nie da się postawić w słowo "feminizm" słowa "katolicyzm" i tym prostym
                        zabiegiem rozwiązać problemu.
                        pozdrawiam.
                      • Gość: bezdenny Re: Chyba nie zdaję sobie sprawy.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.04, 11:11
                        A to ciekawe - katolicyzm ideologią totalitarną. Czy ty naprawdę nie odróżniasz
                        norm moralnych, którymi możesz kierować się w zyciu, bądź nie, od ideologii.
                        Wejdź na kazanie do pierwszego lepszego kościoła. Usłyszysz tam o miłowaniu
                        bliźniego, o poświęceniu, o wartości zycia, które jest darem, o wartości
                        współczucia, wyrzeczeń, o godności człowieka itp. I tylko mi nie opowiadaj, że
                        jakiś ksiądz idiota gdzieś tam wyzywał na kobiety, Żydów czu unię europejską.
                        (o tym sam wiem - że są księża idioci, pijacy złodzieje itp).
                        Kilka norm moralnych, którymi możemy kierować się żyjąc zawartych jest w
                        dekalogu. Stosujemy je bądź nie, będać politykami, artystami, nauczycielami,
                        robotnikami itd. Jeśli na tym ma polegać totalitaryzm katolicyzmu - to niech Ci
                        będzie. katolicyzm jest totalitarny.
                      • Gość: ted Re: Chyba nie zdaję sobie sprawy.... IP: *.035-48-73746f21.cust.bredbandsbolaget.se 29.04.04, 12:27
                        masz racje Barbinator, tyle ze: porownujesz kosciol katolicki powiedzmy z 17
                        wieku z feminizmem dzis. Albo islam w wydaniu iranskim dzis z feminizmem dzis.
                        Kosciol katolicki (chcac nie chcac) ma swoj okres totalnej dominacji dusz i
                        cial za soba, a feminizm.... chyba przed soba, w kazdym razie w tym kierunku
                        probuje zmierzac...
              • agrafek Re: czy zdajesz sobie sprawe,ze 28.04.04, 18:10
                wasza_bogini napisała:

                > feminizm zmienia swiat? moze tego nie wiesz ale tak jest. wystarczy wspomniec
                o
                >
                > akcji rodzic po ludzku. o tym, ze kobiety powinny rodzic po ludzku
                amerykanskie
                >
                > feministki wypowiadaly sie od lat!!!! dla wielu kobiet sam porod byl
                przezyciem
                >
                > traumatycznym i to nie ze wzgledu na porod sam w sobie ale ze wzgledu na to
                jak
                >
                > byly traktowane w szpitalach. a zdajesz sobie sprawe ile kobiet uratowalo
                > centrum praw kobiet. dzieki dzialaniom centrum praw kobiet policja poszla na
                > szkolenia. nie wiem czy cos daly, mozna spodziewac sie, ze nie;) ale jednak.
                > owszem, caly czas istnieje propaganda antyfeministyczna ale feministki
                wychodza
                >
                > juz na swiatlo dzienne. wielu to sie nie podoba ale coz na to poradzisz.
                swiat
                > sie zmienia.
                To dość typowe feministyczne podejście - przypisywanie sobie zasługi we
                wszystkim, co się zmieniło najlepsze. Tymczasem poprawa warunków w szpitalach
                (nie tylko na oddziałach ginekologicznych) wiąże się z rozwojem technicznym i
                cywilizacyjnym. Zapewniam Cię, że w krajach ubogich "rodzenia po ludzku" nie
                ma, a słabo opłacany personel medyczny jest opryskliwy i traktuje pacjenta z
                góry. Feminizm nie ma z tym nic wspólnego. Dodatkowe szkolenia dla policji
                mające otwozryć ją na społeczeństwo to podobny mechanizm. Policja nie jest już
                od tego, żeby pałować pokrzykujących niewłaściwie i zaczyna się cywilizować.
                Ponieważ wolno już jej dostrzegać inne problemy niż tylko niepoprawnośc
                polityczną, to uczy się i o prostytucji i o narkomanii i o przemocy domowej
                itp. itd. To normalny zakres jej działań, z tym że my (Polacy) bardzo powoli
                normalniejemy.
                pozdrawiam.
              • zly_wilk co za bzdura 28.04.04, 19:11
                wasza_bogini napisała:

                > feminizm zmienia swiat? moze tego nie wiesz ale tak jest. wystarczy wspomniec
                > o
                > akcji rodzic po ludzku. o tym, ze kobiety powinny rodzic po ludzku
                amerykanskie
                >
                > feministki wypowiadaly sie od lat!!!!

                Co za bzura!!
                Feministki amerykańskie postulowały co najwyżej, by kobiety nie dały się
                traktować jak samice rozpłodowe Twierdziły, że instynkt macierzyński jest
                wymysłem patriarchatu, który zmusza kobiety do rodzenia dzieci.

                Akcja "Rodzić po ludzku" wyszła z zupełnie innych środowisk - lekarzy
                położników i położnych, dla których "dar rodzenia" jest czymś wyjątkowo cennym.
                Feministki nie brały w tym żadnego udziału. Byłem blisko tego środowiska, gdy
                rodziła się moja córka i stąd wiem, że wśród inicjatorów akcji nie było żadnej
                feministki.

                Pozdrawiam -
                • zly_wilk lista położnicy - feminiści 28.04.04, 19:19

                  • zly_wilk lista "położników - feministów" ;-) (tutaj) 28.04.04, 19:28
                    Wszystko zaczęło się od ksiązki wybitnego francuskiego lekarza położnika
                    Frederica Leboyer "Narodziny bez przemocy". W Polsce idee te podjęli prof
                    Kazimierz Fijałkowski, dr Eugeniusz Siwik (założycie Kliniki Porodu
                    Naturalnego), położne Irena Chołuj (autorka ksiązki "Poród w domu") i Jeannette
                    Kalyta, "pierwsza położna Rzeczpospolitej". Wprawdzie jej zdjęcie było kiedyś
                    na okładce WO, ale to, co mówiła w wywiadzie, było dalekie od feminizmu...

                    Jakie w ogóle masz podstawy, by przepisywać zasługę za polską akcję "Rodzić po
                    ludzku" - feministkom, w dodatku amerykańskim????!!!!

                    Pozdrawiam -
            • Gość: Monika Re: Dziedzictwo Zachodu IP: *.chello.pl 28.04.04, 16:17
              Gość portalu: bezdenny napisał(a):

              > Co piszesz przeczytaj, a potem się nie czepiaj. Feministki nie zajmują połową
              > ludzkości, tylko znikomą mniejszością. większośc kobiet nie chce, żeby się
              >nimi zajmowano w taki sposób w jaki robią to feministki i nie chce być przez
              >nie reprezentowana.

              Całkie, nie łapiesz o co chodzi. Feministki nie potrzebują niczyjego zezwolenia
              na zajmowanie się tą czy inną problematyką. Zajmują się tym co uznają za
              stosowane.

              Dokładnie tak samo socjolodzy zajmujący się zjawiskiem akloholizmu nie
              potrzebują zezwolenia alkoholików. Łapiesz o co chodzi ?

              Zezwolenie jest nezbędne w wypadku indywidualnym, nikt nie może zmusić
              akloholika do leczenia się. Analogicznie nikt nie może zmusić kobiety aby
              została feministką. Natomiast można propagować pewien styl życia czy poglądy.
              A z pewnoscią można badać i analiziwać pewne zjawiska społeczne. Tym własnie
              między innymi zajmuje się feminizm.



              • Gość: bezdenny Re: Dziedzictwo Zachodu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.04, 17:07
                Gość portalu: Monika napisał(a):
                > Całkie, nie łapiesz o co chodzi. Feministki nie potrzebują niczyjego
                zezwolenia
                >
                > na zajmowanie się tą czy inną problematyką. Zajmują się tym co uznają za
                > stosowane.
                >
                > Dokładnie tak samo socjolodzy zajmujący się zjawiskiem akloholizmu nie
                > potrzebują zezwolenia alkoholików. Łapiesz o co chodzi ?
                >
                > Zezwolenie jest nezbędne w wypadku indywidualnym, nikt nie może zmusić
                > akloholika do leczenia się. Analogicznie nikt nie może zmusić kobiety aby
                > została feministką. Natomiast można propagować pewien styl życia czy poglądy.
                > A z pewnoscią można badać i analiziwać pewne zjawiska społeczne. Tym własnie
                > między innymi zajmuje się feminizm.

                Nie łapię o co chodzi gdyż:
                tak wielka dzieli nas różnica,
                boś Ty z liceum przecież jest
                ja jestem tylko z zawodówki...

                Na wszelki wypadek zadziwoniłem do cioci i zapytałem się jej czy się nią
                zajmujesz. Ciocia nie potwierdza. Mówi, że nią zajmuje się wujek, a ona
                wujkiem. Ze zbioru kobiet, którymi rzekomo się zajmujesz należy więc wykluczyć
                ciocię. oczywiście możliwa jest sytuacja taka: ciocia nie wie, że się nią
                zajmujesz. Na wszelki wypadek ciocia też zastrzegła sobie, byś się nią nie
                zajmowała. jak rozumiem ty nie potrzebujesz jednak zgody mojej cioci by się nią
                zajmować. Uprzedziłem ciocię o twoich zamiarach. Ciocia mi odrzekła, że skoro
                ty się zajmujesz nią, to ona zajmie się też Tobą. Ciocia bowiem jest
                instruktorką aerobiku i propaguje zdrowy styl zycia. Wujek trochę się
                zdenerwował, tym że ciocia zmogłaby się zajmować Tobą, ale razem z Ciocią
                wyjaśniliśmy wujkowi, że ciocia zajmuje się Tobą w ramach zajmowania się całą
                ludzkością - propagawania zdrowego stylu zycia. Wujek zapytał ciocię, czy w
                związku z tym że zajmuje się całą ludzkością, nie mogłaby połączyć swych sił z
                pederastami. Ciocia na to że jest to kwestia godna rozważenia. Zauważyła bowiem
                w czasie swej wileloletniej praktyki jako instruktorka aerobiku jawną
                nierówność. Otóż kobietom przychodzi znacznie łatwiej zrobić szpagat niż
                mężczyznom. Przyda się jej więc sojusznik w walce z tym oczywistym przejawem
                nierówności.
                A na koniec mogę stwierdzić tak: Całkowicie zgadzam się z konkluzją jaka płynie
                z Twojego wywodu - a mianowicie, że feministki zajmują się feminizmem.
                Pozdrawiam
                • Gość: Monika Re: Dziedzictwo Zachodu IP: *.chello.pl 28.04.04, 17:56
                  Gość portalu: bezdenny napisał(a):

                  > Nie łapię o co chodzi gdyż:
                  > tak wielka dzieli nas różnica,
                  > boś Ty z liceum przecież jest
                  > ja jestem tylko z zawodówki...

                  A czego nie łapiesz ? Wyjaśnie ci jeszcze raz. Tylko nie becza.


                  > Na wszelki wypadek zadziwoniłem do cioci i zapytałem się jej czy się nią
                  > zajmujesz. Ciocia nie potwierdza. Mówi, że nią zajmuje się wujek, a ona
                  > wujkiem. Ze zbioru kobiet, którymi rzekomo się zajmujesz należy więc
                  >wykluczyć ciocię.

                  Argument z przedszkola a nie z zawodówki.

                  >oczywiście możliwa jest sytuacja taka: ciocia nie wie, że się nią zajmujesz.
                  > Na wszelki wypadek ciocia też zastrzegła sobie, byś się nią nie zajmowała.
                  >jak rozumiem ty nie potrzebujesz jednak zgody mojej cioci by się nią zajmować.

                  No jakoś do tej pory niczego nie napisałeś konkretnego. Lanie wody.

                  [ciach] szkoda czasu na czytanie.

                  > A na koniec mogę stwierdzić tak: Całkowicie zgadzam się z konkluzją jaka
                  >płynie z Twojego wywodu - a mianowicie, że feministki zajmują się feminizmem.

                  Raczej wiesz czym zajmuje się twoja ciocia i dlatego o tym się tak dużo
                  rozpisałeś, co do feministek to nie masz zielonego pojęcia, widac to po tych 2
                  linijkach. Nic więcej nie udało ci się sklecić. Bardzo marny rezultat.


                  • Gość: bezdenny Re: Dziedzictwo Zachodu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.04, 21:11
                    Tym przedszkolem to mi nieźle dosoliłaś. Wow, to było mocne.
                    Zwrócę Ci jednak uwagę, że przedszkole nie pasuje do frazy: "boś ty z liceum
                    przecież jest, ja jestem tylko z przedszkola". Ewidentnie gubimy rytm - trzeba
                    by pisać: "ja jestem tylko z prze-edszkola" albo np. użyć kindergarden.
                    Kindergarden jest jednak bezsensu - na moim poziomie intelektualnym nie zna się
                    przecież obcojęzycznych słów.
                    Pozostańmy więc prze przedszkolu. Całość będzie więc wyglądała tak:
                    "Tak wielka dzieli nas różnica
                    boś Ty z liceum przecież jest
                    Ja jestem tylko z prze-edszkola ...
                    Co do tego czym zajmują się feministki, to jednak pewną wiedzę mam. Mogę
                    powiedzieć przynajmniej czym zajmuje się jedna feministka - Katarzyna Kądziela.
                    Wczoraj oglądałem program "czarny kot, biały pies" czy jakoś tam. Dyskutowowano
                    o globaliźmie i antyglobaliźmie. Tytani intelektu: Smolar za globalizmem,
                    Ikonowicz za antyglobalizmem. Dyskutowała też publiczność. W pewnej chwili głos
                    zabrała pewna pani mówiąc: "Katarzyna Kądziela jestem - feministka" Okazało
                    się, że katarzyna Kądziela feministka zajmuje się nie tylko połową ludzkości,
                    ale nawet jej większą częścią. Otóż Katarzyna Kądziela feministka walczy
                    obecnie z panowaniem korporacji, ma dość wyzysku człowieka przez człowieka i
                    protestuje przeciwko temu, żeby amerykańskie firmy otwierały montownie
                    samochodów w Meksyku. Katarzyna Kądziela feministka zajmuje się więc nie tylko
                    połową ludzkości - kobietami, ale też niektórymi mężczyznami. Ciężka jest dola
                    katarzyny Kądzieli feministki. jak wielkie musi dźwigać brzemię.
                    Pozdrawiam
                    • Gość: Monika Re: Dziedzictwo Zachodu IP: *.chello.pl 28.04.04, 21:28
                      Gość portalu: bezdenny napisał(a):

                      > Co do tego czym zajmują się feministki, to jednak pewną wiedzę mam. Mogę
                      > powiedzieć przynajmniej czym zajmuje się jedna feministka - Katarzyna
                      >Kądziela. Wczoraj oglądałem program "czarny kot, biały pies" czy jakoś tam.
                      >Dyskutowowano o globaliźmie i antyglobaliźmie. Tytani intelektu: Smolar za
                      >globalizmem, Ikonowicz za antyglobalizmem. Dyskutowała też publiczność. W
                      >pewnej chwili głos zabrała pewna pani mówiąc: "Katarzyna Kądziela jestem -
                      feministka" ....

                      A to faktycznie, masz ogromną wiedzę :)))




                      • Gość: bezdenny Re: Dziedzictwo Zachodu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.04, 21:34
                        Odrobina rzetelności nie zaszkodzi. jeśli więc już cytujesz moje cytaty z
                        Katarzyny Kądzieli feministki, to przytocz je w całym kontekście, a wtedy inni
                        dowiedzą się, że katarzyna kądziela feministka zajmuje się zwalczaniem
                        światowego kapitału i amerykańskich montowni samochodów w meksyku.
              • agrafek Re: Dziedzictwo Zachodu 28.04.04, 18:13
                Gość portalu: Monika napisał(a):

                > Gość portalu: bezdenny napisał(a):
                >
                > > Co piszesz przeczytaj, a potem się nie czepiaj. Feministki nie zajmują poł
                > ową
                > > ludzkości, tylko znikomą mniejszością. większośc kobiet nie chce, żeby się
                >
                > >nimi zajmowano w taki sposób w jaki robią to feministki i nie chce być prze
                > z
                > >nie reprezentowana.
                >
                > Całkie, nie łapiesz o co chodzi. Feministki nie potrzebują niczyjego
                zezwolenia
                >
                > na zajmowanie się tą czy inną problematyką. Zajmują się tym co uznają za
                > stosowane.
                >
                > Dokładnie tak samo socjolodzy zajmujący się zjawiskiem akloholizmu nie
                > potrzebują zezwolenia alkoholików. Łapiesz o co chodzi ?
                >
                > Zezwolenie jest nezbędne w wypadku indywidualnym, nikt nie może zmusić
                > akloholika do leczenia się. Analogicznie nikt nie może zmusić kobiety aby
                > została feministką. Natomiast można propagować pewien styl życia czy
                poglądy.
                > A z pewnoscią można badać i analiziwać pewne zjawiska społeczne. Tym własnie
                > między innymi zajmuje się feminizm.
                >
                Na szczęście feministki nie zajmują się ani połową ludzkości, ani nawet jednym
                jej procentem i nie w tym rzecz. Problem nie polega bowiem na "zajmowaniu się"
                ale na feministek pretensjach do reprezentowania połowy, czy nawet więcej,
                ludzkości.
                A feministki ani się nie zajmują, ani nie reprezentują.
                pozdrawiam.
                • Gość: Monika Re: Dziedzictwo Zachodu IP: *.chello.pl 28.04.04, 18:43
                  agrafek napisał:

                  > Na szczęście feministki nie zajmują się ani połową ludzkości, ani nawet
                  >jednym jej procentem i nie w tym rzecz.

                  Ooo..., nastepny który wie najlepiej czym zajmują się feministki :)))
                  No to czym się zajmują feministki ???

                  >Problem nie polega bowiem na "zajmowaniu się" ale na feministek pretensjach
                  >do reprezentowania połowy, czy nawet więcej, ludzkości.

                  A niby dlaczego nie ?
                  Jak na razie ci co się kobietami zajmowali przez wieki, tresowali je, pouczali,
                  krytykowali, wyzywali, deprecjonowali bo nie były takie same jak oni, itd czyli
                  mężczyzni, niewiele dla nich zrobili. Gdyby było inaczej pewnie feminizm nigdy
                  by nie powstał.


                  > A feministki ani się nie zajmują, ani nie reprezentują.

                  To twoje poboże życzenie ?

                  Ale się mylisz, bo z roku na rok jest coraz więcej feministek i mają coraz
                  więcej zwolenników, dostają fudusze od organizacji międzynarodowaych, tak jak
                  na przykład Ośka, od fundacji Forda czy Batorego. Mają coraz więcej sympatyków
                  i dziś nikomu nie wypada ich ignorować. Na uniwersytetach powstają gender
                  studies, własnie z ich inspiracji feminstek. Konserwy dostają nerwicy i próbuja
                  je opluwać, osmieszać, nadal tresować, bo babom trzeba utrzać nosa, żeby
                  wiedziały gdzie ich miejsce.

                  No to czym w końcu zajmuja się feministki ???
                  • tad9 Re: Dziedzictwo Zachodu 28.04.04, 18:53
                    Gość portalu: Monika napisał(a):


                    > No to czym w końcu zajmuja się feministki ???


                    Głównie same sobą.
                    • Gość: Monika Re: Dziedzictwo Zachodu IP: *.chello.pl 28.04.04, 18:59
                      tad9 napisał:

                      > Gość portalu: Monika napisał(a):
                      >
                      >
                      > > No to czym w końcu zajmuja się feministki ???
                      >
                      >
                      > Głównie same sobą.

                      Skoro tak jest, to dlaczego ci tak przeszkadzają ? Dlaczego z nimi walczysz ?
                      W grucie rzeczy ktos kto się zajmuje wyłącznie sobą, innym nie wadzi.
                      • tad9 Re: Dziedzictwo Zachodu 28.04.04, 22:30
                        Gość portalu: Monika napisał(a):

                        > Skoro tak jest, to dlaczego ci tak przeszkadzają ? Dlaczego z nimi walczysz ?
                        > W grucie rzeczy ktos kto się zajmuje wyłącznie sobą, innym nie wadzi.

                        Nie walczę z feministkami Moniko. Zajmuję się feminizmem jako - nazwijmy to -
                        "fenomenem kulturowym". "Walczę" z feministkami w stopniu mniej więcej takim,
                        w jakim etymolog "walczy" z owadami.
                        • Gość: pryzma_t Re: Dziedzictwo Zachodu IP: *.lnet.pl 28.04.04, 22:40
                          etymolog (!) "walczy" z owadami?
                        • Gość: wiadomo kto Re: Dziedzictwo Zachodu IP: *.lnet.pl 28.04.04, 22:51
                          etymologia ż I, DCMs. ~gii
                          1. lm D. ~gii (~gij)
                          ?pochodzenie wyrazu; źródłosłów?
                          Etymologia homonimów.
                          Wyjaśnić etymologię nazwiska.
                          ? Etymologia ludowa ?nienaukowa etymologia oparta na przypadkowym podobieństwie brzmienia wyrazów, nadająca im uzasadnienie błędne z punktu widzenia naukowego?

                          2. blm
                          jęz. ?dział językoznawstwa zajmujący się badaniem pochodzenia wyrazów?

                          gr.



                          entomologia ż I, DCMs. ~gii, blm
                          zool. ?dział zoologii zajmujący się owadami; owadoznawstwo?
                          z gr.
                  • maly.ksiaze Mesjanizm... 28.04.04, 18:57
                    ...to tez 'dziedzictwo zachodu'. Nikt, Moniko, nie broni Ci, jako feministce,
                    deklarowac, ze walczysz o dobro 'wszystkich kobiet'. Przypuszczam nawet, ze w
                    to naprawde wierzysz (to akurat nie jest komplement).

                    Ale demokracja ma zdecydowanie inne pojecie 'reprezentowania' niz feministyczny
                    mesjanizm. W szczegolnosci - aby reprezentowac, trzeba zostac wybranym w
                    wyborach. Tak wiec: kobiety polskie bedzie reprezentowal A. Lepper, a nie pani
                    Jaruga Nowacka. I stosy zaklec tego nie zmienia.
                    • Gość: Monika Re: Mesjanizm... IP: *.chello.pl 28.04.04, 19:26
                      maly.ksiaze napisał:

                      > ...to tez 'dziedzictwo zachodu'. Nikt, Moniko, nie broni Ci, jako feministce,
                      > deklarowac, ze walczysz o dobro 'wszystkich kobiet'. Przypuszczam nawet, ze w
                      > to naprawde wierzysz (to akurat nie jest komplement).

                      Raczej od ciebie nie oczekuję komplementów. Bardzo byś minie zaskoczył.
                      Szybciej wół się ocieli niż jakiś antyfeminista powie komplement feministce.

                      > Ale demokracja ma zdecydowanie inne pojecie 'reprezentowania' niz
                      >feministyczny mesjanizm.

                      Feminizm to nie religia, ale ludzie wierzący mają trudności z innymi pojęciami
                      niz te które wykuli na blache. Daltego też nigdy nie zapomnie jak zły wilk
                      napisał do mnie:

                      "Daj świadectwo, wyskrob się". Daj świadectwo... nikt by tak nie powiedział,
                      poza katolikiem.

                      Teraz ty wparowałeś z mesjanizmem.... za bardzo patrzycie w lustro, ten
                      nazrcyzm mnie powala. Tylko widziecie przez pryzmat własnych ideologii. Może od
                      czasu do czasu oderwijcie się od niej i popatrzcie ze sa ludzie, którzy operują
                      innymi kategoriami.

                      Jaki mesjanizm ? Możesz na ten temat napisać kilka słów wyjasnienia, bo ja
                      jakoś nie rozumiem co mialeś na myśli. Kto niby wśród polskich feministek
                      reprezentuje taki nurt ?

                      >W szczegolnosci - aby reprezentowac, trzeba zostac wybranym w wyborach.
                      >Tak wiec: kobiety polskie bedzie reprezentowal A. Lepper, a nie pani Jaruga
                      >Nowacka. I stosy zaklec tego nie zmienia.

                      Doceniam twych stranie, aby mi wytłumaczyć coś do czego ja się wcale nie
                      odnosiłam. Jakos nie pamiętam abym gdziekolwiek pisala o polityce, w tym wątku.

                      • nadszyszkownik.kilkujadek Re: Mesjanizm... 28.04.04, 19:35
                        > Raczej od ciebie nie oczekuję komplementów. Bardzo byś minie zaskoczył.
                        > Szybciej wół się ocieli niż jakiś antyfeminista powie komplement feministce.
                        Czy zawsze gardzisz tymi, z ktorymi rozmawiasz?

                        > Teraz ty wparowałeś z mesjanizmem.... za bardzo patrzycie w lustro, ten
                        > nazrcyzm mnie powala. Tylko widziecie przez pryzmat własnych ideologii.
                        Przez jakiej to pryzmat ideologi patrzylem, gdy o tym pisalem. Mesjanizm to
                        postawa, ktora mozna wykazywac niezaleznie od pogladow. No, dobrze - cynicy nie
                        zostaja mejaszami. Ale poza tym pelna dowolnosc.
                        • Gość: Monika Re: Mesjanizm... IP: *.chello.pl 28.04.04, 19:42
                          młody panicz i nadszyszkownik to jedna i ta sama osoba ???
                          • Gość: Monika Re: Mesjanizm... IP: *.chello.pl 28.04.04, 19:44
                            Gość portalu: Monika napisał(a):

                            > młody panicz i nadszyszkownik to jedna i ta sama osoba ???

                            ups błąd, miało być mały książe i nadszyszkownik

                            sorry
                            • Gość: wiadomo kto ...młody książe i mały panicz... IP: *.lnet.pl 28.04.04, 19:50
                              to nie pomyłka, to kokieteria
                              • Gość: wiadomo kto Re: ...młody książe i mały panicz... IP: *.lnet.pl 28.04.04, 19:52
                                ...kokieteria n a d s z y s z k o w n i k a . k i l k u j a d k a
                          • nadszyszkownik.kilkujadek Tak. 28.04.04, 19:56
                            Kiedys juz to tutaj wyjasnialem. Kiedys bylem wylacznie mk, ale pozniej
                            uznalem, ze pora odslonic prawdziwe oblicze. Teraz mam rozne identyfikatory na
                            rozne fora, ale czasem mi sie cos pokicka - i wtedy wylazi szydlo z worka. Raz
                            na miesiac mniej wiecej.
                            • Gość: Monika Re: Tak. IP: *.chello.pl 28.04.04, 20:00
                              Dla mnie to nowość, nie czytam wszystkich postów, dlatego mnie trochę
                              zaskoczyło.

                              No to kto reprezentuje polski mesjanizm feministyczny ?
                              • nadszyszkownik.kilkujadek Odpowiedz w liscie do Klarysy, ponizej 28.04.04, 20:20
                                Co do Twego uswiadomienia w kwestii przemienienia kilkujadkowego: nikt nie
                                czyta wszystkich postow. Odpuszczam Ci zatem. Idz i nie grzesz wiecej.

                                Swoja droga, czy nie dopuszczasz rozminiecia sie tego, co feministki mysla, ze
                                robia z tym, jaki jest efekt tych dzialan? Nie zabym jakis efekt widzial...
                                pytam teoretycznie.
                            • Gość: zocha Re: Tak. IP: *.dialup.mindspring.com 29.04.04, 05:27
                              post może pojawić się z opóźnieniem do jednej minuty.
                              Odpowiadasz na :
                              nadszyszkownik.kilkujadek napisał:

                              > Kiedys juz to tutaj wyjasnialem. Kiedys bylem wylacznie mk, ale pozniej
                              > uznalem, ze pora odslonic prawdziwe oblicze. Teraz mam rozne identyfikatory
                              na
                              > rozne fora, ale czasem mi sie cos pokicka - i wtedy wylazi szydlo z worka.
                              Raz
                              > na miesiac mniej wiecej.
                              >



                              Nic to szkodzi,najwazniejsze to "prawdziwe oblicze"--pozdrawiam serdecznie.z
                    • Gość: klarysa Re: Mesjanizm... - wierutna bzdura IP: 62.233.181.* 28.04.04, 19:38
                      Mesjanizm pochodzi ,jak sama nazwa wskazuje ,ze WSCHODU.Radzę poczytać coś o
                      Żydach.Mesjanizm II to kategoria typowo Polska - w końcu to Polska była
                      CHrystusem narodów i niewiadomo,czym do cholery jeszcze.Umieralismy za
                      miliony,jechalismy na Syberię ,wadzilismy się z Bogiem za pomocą Mickiewicza
                      badź gadaliśmy z nim na Mont Blanc za pomocą Słowackiego.Naród wybrany znosił
                      niewolę zaborców, powstrzymał bolszewików przed zalaniem Europy(choroba,Unia
                      nas nie docenia) , wybrał się końmi na czołgi i podlewał maki krwią pod Monte
                      Cassino.ITD,ITP ...można się załamać od tego polskiego posłannictwa!A oto link
                      wzruszający najbardziej zatwardziałe serca przed 1 maja:
                      www.allegro.pl/show_item.php?item=23872062
                      • nadszyszkownik.kilkujadek Re: Mesjanizm... - wierutna bzdura 28.04.04, 20:15
                        Dlaczego 'bzdura'? Ze Zachod, czy ze feminizm? Spolecznie
                        uprzywilejowane 'stateczne panienki', gloszace 'prawde' w imieniu wszystkich
                        kobiet, zamozni przemyslowcy-rewolucjonisci... Te klimaty nieodlacznie kojarza
                        mi sie wlasnie z postawa mesjanska. Smierc za miliony to tylko opcja.

                        Troche mesjanizmu (swiadome feministki walcza w imieniu ciemnych mas), troche
                        utopii (lepsze spoleczenstwo, wolne od podzialow), troche rewolucjonizmu
                        (zbudujemy nowe na gruzach starego). Feminizm jest wykapanym dzieckiem kultury
                        zachodu. Chyba, ze Polsce od tego Zachodu odswiecimy. Ale przeciez w tym
                        tygodniu tego robic nie wypada.

                        Nie na darmo zlosliwi mowia, ze 'women liberation' bo byl ruch walczacy z
                        uciemiezeniem bogatych kobiet przez pieniadze.
                        • Gość: Klarysa Re: Mesjanizm... - wierutna bzdura IP: 62.233.181.* 28.04.04, 20:30
                          Problem polega na tym,ze to klasyczny ourobos,czy jak go tam nazywają.Gryziemy
                          się we własny ogon.Przede wszystkim,że Zachód- jako konsumpcyjny do
                          rdzenia,jest do rdzenia cyniczny,wiec wedle Twoich założeń,nie może być
                          mesjański.Dobrobyt nie sprzyja rewolucji - rewolucje wywołuja masy ,które owego
                          Mesjasza oczekują ,a wreszcie obwołuja przywódcą.I chodzi o zmianę
                          ustroju ,czyli wariant -"teraz nachapiemy sie my" Zachód już to wszystko
                          przeżył w duchu dobrobytu własnie,więc chocbyśmy stawali na głowie nie będzie
                          tu "feminizmu" w wydaniu amerykańskim(bo o takim piszesz)Tak więc,paradoksem
                          jest to,że każdą ideę(ekologów/ fanów cyklizmu ,zbieraczy złomu/Leppera) możemy
                          poodciągnać pod mesjanizm .
                          Inny problem tego forum to fakt,że ciągle ktoś tu ma cos do powiedzenia o
                          femizmie,ale nie definiuje ,o którym:O Francji,Stanach,Polsce,czy Papui Nowej
                          Gwinei ,przez co wczesniej ,czy póxniej znów awantura na kolejny temat...A te
                          spory szczerze mówiąc są piekielnie przewidywalne,więc nudne...Kiedy weszlam na
                          ten temat,od razu wiedziałam ,jak się potoczy ...Doprawdy to piekielnie nudne...
                  • agrafek Re: Dziedzictwo Zachodu 28.04.04, 20:01
                    Gość portalu: Monika napisał(a):


                    > A niby dlaczego nie ?
                    > Jak na razie ci co się kobietami zajmowali przez wieki, tresowali je,
                    pouczali,
                    >
                    > krytykowali, wyzywali, deprecjonowali bo nie były takie same jak oni, itd
                    czyli
                    >
                    > mężczyzni, niewiele dla nich zrobili. Gdyby było inaczej pewnie feminizm
                    nigdy
                    > by nie powstał.
                    Bynajmniej. W wyniku przekształceń cywilizacyjnych pojawiła się możliwość
                    większej kobiecej aktywności społecznej i politycznej. Wiązało się to też z
                    demokratyzacją życia w ogóle. Ale to wynik pewnych procesów historycznych, a
                    nie rewolucji dokonanej przez podpalaczki biustonoszy.
                    > > A feministki ani się nie zajmują, ani nie reprezentują.
                    >
                    > To twoje poboże życzenie ?

                    Fakt. Feministki reprezentują i zajmują się wyłącznie sobą. Owszem, pojawiają
                    się organizacje pomagające kobietom znajdującym się w ciężkich sytuacjach - i
                    chwała im za to. Bardzo niewiele z nich jest jednak feministycznych. Tutejsze
                    bywalczynie przywołują w kółko te same - Efkę, zajmującą się głównie edukacją
                    oraz Ośkę - ta z kolei nastawiona jest przede wszystkim na informację.
                    Niebieska Linia, czy La Strada nie mają już z feminizmem nic wspólnego, choć
                    może pracują w nich feministki. Cóż, pracują też w pogotowiu, telewizji i
                    policji, nie uznamy ich przecież na tej podstawie, za instytucje feministyczne?

                    > Ale się mylisz, bo z roku na rok jest coraz więcej feministek i mają coraz
                    > więcej zwolenników, dostają fudusze od organizacji międzynarodowaych, tak jak
                    > na przykład Ośka, od fundacji Forda czy Batorego. Mają coraz więcej
                    sympatyków
                    > i dziś nikomu nie wypada ich ignorować. Na uniwersytetach powstają gender
                    > studies, własnie z ich inspiracji feminstek. Konserwy dostają nerwicy i
                    próbuja
                    >
                    > je opluwać, osmieszać, nadal tresować, bo babom trzeba utrzać nosa, żeby
                    > wiedziały gdzie ich miejsce.
                    Fakk, powstają "gender studies". To przykład typowego feministycznego zadęcia.
                    Z czegoś, co wystarczyłoby może na kurs na np. socjologii czy antropologii
                    kultury, robią osobną dziedzinę nauki. Ale niech tam, magistrów nigdy dosyć. A
                    że dostają na to pieniądze? Cóż, feministki są sprawne w robieniu wokół siebie
                    szumu.
                    > No to czym w końcu zajmuja się feministki ???
                    Promocją feminizmu zazwyczaj. Kiedy niektóre dostrzegają, że istnieje coś, po
                    za ideologią mają szansę zająć się czymś sensownym. Na przykład pomocą tym, o
                    których potrafią z takim zaangażowaniem przemawiać, a które żywej feministki na
                    oczy nie widziały.
                    pozdrawiam.
                  • Gość: bezdenny Re: Dziedzictwo Zachodu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.04, 21:17
                    Gość portalu: Monika napisał(a):
                    No to czym w końcu zajmuja się feministki ???

                    No przynajmniej wiemy czym się zajmuje feministka Katarzyna Kądziela. jak
                    pisałem kilka postów wyżej - Katzryna kądziela feministka zajmuje się
                    zwalczaniem światowego kapitału i amerykańskich montowni samochodów w Meksyku.
                    • Gość: Monika Re: Dziedzictwo Zachodu IP: *.chello.pl 28.04.04, 21:32
                      Gość portalu: bezdenny napisał(a):

                      > Gość portalu: Monika napisał(a):
                      > No to czym w końcu zajmuja się feministki ???
                      >
                      > No przynajmniej wiemy czym się zajmuje feministka Katarzyna Kądziela. jak
                      > pisałem kilka postów wyżej - Katzryna kądziela feministka zajmuje się
                      > zwalczaniem światowego kapitału i amerykańskich montowni samochodów w Meksyku.

                      Za to antyfeminiście zajmują się zwalczaniem feministek na forum feminizm, no
                      i niektórzy obrzucaniem śnieżkami pochodów. Można by powiedzieć, że mają
                      troszkę skromniejsze obiektywy, niemniej równie chwalebne :))
            • Gość: barbinator jak krytykować , to z sensem ;)) IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 29.04.04, 09:20
              Feministki nie zajmują połową
              > ludzkości, tylko znikomą mniejszością. większośc kobiet nie chce, żeby się
              nimi
              >
              > zajmowano w taki sposób w jaki robią to feministki i nie chce być przez nie
              > reprezentowana. To jest jasne. To, że feministki mówią o sobie, że zajmują
              się
              > sprawami wszystkich kobiet, nie świadczy, że tak jest w istocie


              Kompletnie mieszasz pojęcia.
              Tak to jest jak ktoś kogoś zwyczajnie nie znosi (tak jak ty feministek) i potem
              na siłę próbuje do tej obsesyjnej niechęci dorobić sobie jakieś racjonalne
              uzasadnienie.
              Zastanów się choć trochę, bezdenny...
              Gdy np liberałowie tworzą swój program gospodarczy, to czy zajmujuą się w nim
              tylko sobą - tzn czy tworzą program wyłącznie dla liberałów? Czy liberalny
              wolny rynek ma obejmować wyłącznie liberałów? Nie, na obejmować nas wszystkich
              a więc liberałowie zajmują się nami wszystkimi - natomiast jako partia
              polityczna REPREZENTUJĄ wyłącznie swoich wyborców. To fakt, że spora część
              ludzi którymi liberałowie się zajmują i których życie chcą na swój sposób
              układać nie życzy sobie by się nimi zajmowano oraz że z feministkami,
              konserwatystami i wszelkimi innymi opcjami ideolo jest tak samo. Tylko że co z
              tego ma niby wynikać?
              Nic. A twoje czepianie się feministek jest tradycyjnie zupełnie nieracjonalne.
              Feministki naprawdę można krytykować na różne sposoby, ale sposób w jaki ty to
              robisz paradoksalnie działa odwrotnie do twoich intencji, tzn na korzyść
              feministek. Pokazuje bowiem irracjonalność i intelektualną miałkość
              argumentacji ich przeciwników.

              Pozdr. B.
              • Gość: bezdenny Re: jak krytykować , to z sensem ;)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.04, 11:24
                Obawiam się, że kompletnie nie zrozumiałaś co pisałem. Przecież zgodziłem się
                na twierdzenie, że feministki zajmują się połową ludzkości a uwzględniwszy
                katarzynę Kądzielę (tę od montowni samochodów w meksyku) nawet jej większą
                częścią. Wydawało mi się jasne, że umawiamy się co do pewnej konstrukcji
                myślowej, której egzemplifikacją może być np. uzrędnik z min. fin., który
                pasożytując na nas zajmuje się wszystkimi Polakami. Albo ciocia instruktor
                aerobiku. przecież ja już pogodziłem się z tym, że np. domaganie się darmowych
                kondomów oznacza zajmowanie się większością dorosłej populacji w Polsce.
                Podobnie jak nawoływanie do ochrony środowiska. Więc co mi chcesz wykazać, poza
                moją oczywistą miałkością intelektualną, hę?
    • Gość: wiadomo kto "Dziedzic Zachodu" IP: *.lnet.pl 28.04.04, 16:40
      Tad otrzymuje tytuł Dyktatora Frazeologii Forum Feministycznego.

      AVE TAD!
      • tad9 ODRZUCENIE 28.04.04, 22:58
        Zakładając wątek liczyłem, że wypełnią go refleksje osobiste, a nie -
        tradycyjna - kłótnia o feminizm. Nadzieje zostały pogrzebane, ale sam sobie
        jestem winien, bo w wątku inaugurującym napisałem coś o feministkach, więc
        tutejsza "gwardia feministyczna" poczuła się w obowiązku, by "dać odpór".
        Trudno zatem - ciągnijmy to brzemię. Padały tu stwierdzenia, że feminizm, jako
        nieodrodne (choć wyrodne) dziecię Zachodu nie może być trzymany za "kulturę
        odrzucenia". Jest to stanowisko błędne, albowiem "kultura odrzucenia" wyróść
        może na łonie kultury-matki, niczym nowotór na organizmie-żywicielu. W jaki
        sposób feminizm odnosi się(pozwolę sobie na antropomorfizację)do dziedzictwa
        kulturowego Zachodu? Tu każda dowcipna feministka zakrzyknie: to zależy, co
        nazwiemy tym dziedzictwem, czy też jaką jego część weźmiemy pod uwagę. Otóż,
        chodzi mi o coś, co nazwać można "głównym nurtem" zachodniej kultury. Jest to
        rzecz prosta termin niezbyt precyzyjny, ale - sądzę - że jednak posiadający
        dającą się uchwycić treść. Popatrzmy na to w ten sposób: według Leviego-
        Strausa, "Każda kultura może być postrzegana jako zbiór systemów symbolicznych,
        wśród których najważniejsze są zasady związków małżeńskich, związki
        ekonomiczne, sztuka, nauka, religia". Mniejsza o samego Leviego i szczegóły
        jego teorii. Zgódźmy się jednak, że wymienione przez niego elementy, istotnie
        stanowią o kształcie danej kultury. Rozpatrzmy teraz, w jaki sposób feminizm
        odnosi się do owych elementów (oczywiście mam na myśli kształt jaki elementy te
        przybrały na Zachodzie). Nie będę rozpatrywał tego teraz szczegółowo. Powiem
        krótko - feministyczne "krytyczki" krytykują bezlitośnie te elementy jako
        beznadziejnie "patriarchalne". Wszyscy (?) wiemy, co mają do powiedzenia
        o "tradycyjnym małżeństwie", o "patriarchalnej religii", o "fallokratycznej
        sztuce", czy "logocentrycznej nauce". Nie ma znaczenia, że wszystkie te
        malownicze przymiotniki nie zostały wymyślone przez feministki. Feministki
        niewiele są w stanie wymysleć, nie są też jedyną "kulturą odrzucenia". Ważne
        jest, że - jak już pisałem - nie ma takiego znaczącego elementu kultury
        Zachodu, któtry nie napawałby ich obrzydzeniem.
        • Gość: wiadomo kto Re: ODRZUCENIE IP: *.lnet.pl 28.04.04, 23:04
          etymologia ż I, DCMs. ~gii
          1. lm D. ~gii (~gij)
          'pochodzenie wyrazu; źródłosłów'
          Etymologia homonimów.
          Wyjaśnić etymologię nazwiska.
          ' Etymologia ludowa 'nienaukowa etymologia oparta na przypadkowym podobieństwie brzmienia wyrazów, nadająca im uzasadnienie błędne
          z punktu widzenia naukowego'

          2. blm
          jęz. 'dział językoznawstwa zajmujący się badaniem pochodzenia wyrazów'

          gr.



          entomologia ż I, DCMs. ~gii, blm
          zool. 'dział zoologii zajmujący się owadami; owadoznawstwo'
          z gr.
        • Gość: Monika znowy wypracowanie o niczym IP: *.chello.pl 29.04.04, 02:14
          tad9 napisał:

          > Padały tu stwierdzenia, że feminizm, jako nieodrodne (choć wyrodne) dziecię
          >Zachodu nie może być trzymany za "kulturę odrzucenia". Jest to stanowisko
          >błędne, albowiem "kultura odrzucenia" wyróść może na łonie kultury-matki,
          >niczym nowotór na organizmie-żywicielu.

          Masz na myśli, że feminizm wyrósł na kulturze europejskiej, jak chrześcijaństwo
          na judaizmie ?

          >W jaki sposób feminizm odnosi się(pozwolę sobie na antropomorfizację)do
          >dziedzictwa kulturowego Zachodu?

          Krytycznie. Nie wiedziałeś ?

          >Tu każda dowcipna feministka zakrzyknie: to zależy, co nazwiemy tym
          >dziedzictwem, czy też jaką jego część weźmiemy pod uwagę. Otóż, chodzi mi o
          coś, co nazwać można "głównym nurtem" zachodniej kultury.

          No to weźmy pod uwagę.

          >Jest to rzecz prosta termin niezbyt precyzyjny, ale - sądzę - że jednak
          >posiadający dającą się uchwycić treść. Popatrzmy na to w ten sposób: według
          Leviego- Strausa, "Każda kultura może być postrzegana jako zbiór systemów
          >symbolicznych, wśród których najważniejsze są zasady związków małżeńskich,
          >związki ekonomiczne, sztuka, nauka, religia". Mniejsza o samego Leviego i
          >szczegóły jego teorii.

          Ze zrozumieniem Levi-Straussa masz identyczne problemy jak ze zrozumieniem
          Eliadego. Znowu strzelasz sobie sam w noge.... Jesteś uparty, masochista z
          ciebie.

          >Zgódźmy się jednak, że wymienione przez niego elementy, istotnie stanowią o
          >kształcie danej kultury. Rozpatrzmy teraz, w jaki sposób feminizm odnosi się
          >do owych elementów (oczywiście mam na myśli kształt jaki elementy te
          > przybrały na Zachodzie).

          No to rozpatrzymy.

          >Nie będę rozpatrywał tego teraz szczegółowo.

          No a mielismy rozpatrzeć, Już byłam ciekawa jak to zrobisz, a ty idzies na
          łatwiznę :(

          >Powiem krótko - feministyczne "krytyczki" krytykują bezlitośnie te elementy
          >jako beznadziejnie "patriarchalne". Wszyscy (?) wiemy, co mają do powiedzenia
          > o "tradycyjnym małżeństwie", o "patriarchalnej religii", o "fallokratycznej
          > sztuce", czy "logocentrycznej nauce".

          No i w związku z tym całym krytycznym podejściem co masz do powiedzenia?
          Nic ??? Nie wolno krytykowac ? A niby dlaczego ?

          >Nie ma znaczenia, że wszystkie te malownicze przymiotniki nie zostały
          >wymyślone przez feministki. Feministki niewiele są w stanie wymysleć, nie są
          >też jedyną "kulturą odrzucenia".

          To już pisałaś, tylko nadal brak argumentów na poparcie tego stwierdzenia.

          >Ważne jest, że - jak już pisałem - nie ma takiego znaczącego elementu kultury
          > Zachodu, któtry nie napawałby ich obrzydzeniem.

          Obrzydzenie to przesada, masz tendencje do melodramaru, typowa dla demagoga.
          Niczego konkretnego nie napisałeś. To ze feminizm jest krytycznie nastawiony to
          chyba dla wszystkich było jasne od dawna.

          Czyżby kolejna burza w szklance wody ?

          A wiesz przynajmniej gdzie sobie kolejny raz strzeliłeś w nogę ? Założe się ze
          nie wiesz :)))

          • Gość: ted-inny Re: znowy wypracowanie o niczym IP: *.035-48-73746f21.cust.bredbandsbolaget.se 29.04.04, 13:10
            Na bazie"glownego nurtu" kultury zachodniej (pozwole sobie zaliczyc do niej
            grecka nauke i filozofie, rzymskie prawo, no i chrzescjanstwo zachodnie (nie
            bizantyjsko/moskiewskie) wyrastaly i wyrastaja roznie ideologie - np. faszyzm i
            komunizm i wiele innyc izmow.
            Ow glowny nurt w postaci glownie USA, W Brytanii i paru inncyh krajow bardzo
            sie musial nameczyc zeby konkretnie z bronia w reku zwalczyc obie totalitarne
            ideologie ktore zaczely niezle prosperowac w "realu". Cena: 50 mln. ofiar
            faszyzmu i 200 mln komunizmu (chyba nie przesadzilem).
            Zauwazmy jednak jedna rzecz: zarowno faszyzm jak i komunizm w gruncie rzeczy
            wyrosly z rodzaju pozytywnej ideologii - komunizm z ideologii powszechnej
            rownosci zas faszyzm z z ideologii "krwi i ziemi", ktora w swoim czasie w
            Niemczech i nie tylko uwazana byla za cos na prawde dobrego (tak mowia Niemcy
            ktorzy w tym czasie zyli).
            No i musze nawiazac do nieszczesnego feminizmu :( .....
            Podobnie jak komunizm jest to - mimo wszystkich swoich, czasami przeciwstawnych
            sobie wariantow - ideologia utopijna.
            na wlasnym, szwedzkim podworku, zauwazylem jedna rzecz - im dalej idzie proces
            faktycznego zrownywania pozycji kobiet i mezczyzn (a czasami, jak np.
            wyksztalecenie, pozycja kobiet jest duzo lepsza), tym glosniej krzycza
            radykalne feministki.
            Przypomina mi to rok 1917 - car abdykowal, mamy demokracje, wybory,
            socialistyczny rzad, wlasciwie dosc swietlana przyszlosc dla Rosji. A wtedy
            czolowy utopijny ideolog Lenin mowi NIE! Robimy przewrot komunistyczny!
            Rezultaty wszyscy znamy - z praktyki i z Orwella.
            Nie wierze w taki przewrot feministyczny ale widze oczywiste paralella miedzy
            komunizmem i feminizmem jako utopijnym i totalitarnymi
            ideologiami "wyrownawczymi".
            A takze paralele miedzy nieutopijnym, relatywnym rownouprawnieniem i
            demokratycznym, reformistycznym socjalizmem europejskim.
            Tyle ze na wczesnym etapie rozwoju ideologii bardzo trudno jest zrobic owe
            trudne rozroznienie miedzy utopijnymi i relatywnymi ideologiami wyrastajacym ze
            wspolnego pnia.
            I na tym wlasnie polega pewna monotonnosc jakze ciekawych skad inad dyskusji
            miedzy np. Barbinatorem i Wilkiem oraz Tedem9 - obydwie strony maja na mysli
            zupelnie inne "feminizmy".
            Barminator ma jak sadze na mysli takich "Tony Blairow" rownouprawnienia, zas
            Wilk/Ted raczej Pol Potow feminizmu. Pol Potow, ktorych nie dostrzega i w
            ktorych nie wierzy Barbinator, a ktorych wyczuwaja swoimi meskimi nosami Wilk i
            i Ted. Pol Potow, ktorzy sa jeszcze lata swietlne od zrealizowania swoich (na
            razie mglistych co prawda i nispojnych) wizji, ale wizje juz sa. I jakby co to
            zawsze znajdzie sie masa naiwnych i chcacych dobrze "useful idiots" ktorzy je
            popra.
            Zas potencjalny destruktywny ladunek w ideologii radykalnego feminizmu przebija
            wszystkie moim zadaniem totalitarne ideologie jakie dotytchczas widzial swiat.
            Nie sadze oczywiscie ze sie owa czarna wizja zrealizuje - wierze raczej w
            ewolucje rownopuprawnienia niz w rewolucje feminizmu.
            PS. Wierze takze w przyszly taktyczny sojusz radykalnych feministek i
            radykalnych islamistow zwrocony przeciw libralnemu/patriarchalnemu glownemu
            nurtowi (Ribbentrop-Molotow?)

            • Gość: Monika Re: znowy wypracowanie o niczym IP: *.chello.pl 29.04.04, 13:30
              Rozumiem ze podczepiłeś ten wywód pod mój post przez czysty przypadek. Bo to
              się ma nijak do tego co napisał Tad i nijak do tego co napisałam ja.
          • tad9 Re: znowy wypracowanie o niczym 29.04.04, 22:05
            Gość portalu: Monika napisał(a):

            > Masz na myśli, że feminizm wyrósł na kulturze europejskiej, jak
            >chrześcijaństwo na judaizmie ?

            Raczej jak nazizm czy komunizm na demokracji.

            > Krytycznie. Nie wiedziałeś ?

            To właśnie piszę. Feminizm jest typową "kulturą odrzucenia" żywiącą się
            resentymentem.

            > Ze zrozumieniem Levi-Straussa masz identyczne problemy jak ze zrozumieniem
            > Eliadego. Znowu strzelasz sobie sam w noge.... Jesteś uparty, masochista z
            > ciebie.

            Nie przypominam sobie co prawda, bym rozwodził się gdzieś tutaj nad teoriami
            jednego czy drugiego, ale chętnie dowiem się dlaczego uważasz, że ich "nie
            zrozumiałem", oraz jak należy ich rozumieć. Czekam z niecierpliwością na
            odpowiedź.

            > No a mielismy rozpatrzeć, Już byłam ciekawa jak to zrobisz, a ty idzies na
            > łatwiznę :(

            Cóż - w tak inteligentym gronie można chyba pozwolić sobie na pewne skróty.
            Mądrej głowie, dość pół słowie!

            > No i w związku z tym całym krytycznym podejściem co masz do powiedzenia?
            > Nic ??? Nie wolno krytykowac ? A niby dlaczego ?

            Jak to nic? Mówię, że feministki są wrogami naszej kultury. To prawdziwe
            barbarzynki!

            > To już pisałaś, tylko nadal brak argumentów na poparcie tego stwierdzenia.

            Argumewntów na rzecz czego? Potwierdzających to, ze feministki wieszają psy na
            dziedzictwie naszej cywilizacji? Uważasz, że tego nie robią? A czy TY masz coś
            dobrego do powiedzenia o tym dziedzictwie.

            > To ze feminizm jest krytycznie nastawiony to chyba dla wszystkich było jasne
            >od dawna.

            Dlaczego więc zdajesz się mieć do mnie pretensje, że o tym napisałem?


            > A wiesz przynajmniej gdzie sobie kolejny raz strzeliłeś w nogę ? Założe się
            >ze nie wiesz :)))

            Przecież sama mi powiedziałaś, gdzie (czekam tylko na wyjaśnienie w jaki
            sposób).
            • Gość: Monika Re: znowy wypracowanie o niczym IP: *.chello.pl 30.04.04, 03:17
              tad9 napisał:


              > Dlaczego więc zdajesz się mieć do mnie pretensje, że o tym napisałem?

              Napisałam przecież, że z twojego wywodu nic nie wynika. Jedyna rzecz jaką można
              było wyczytać to ta, że feminizm ma podejście krytyczne do naszej kultury. Ja
              się z tym zgadzam i chyba większość czytelników tego forum tez, jak mniemam.

              Za to wypracowanko typu:

              1. Feminizm to "kultura odrzucenia"
              2. Znam niejakiego Levi-Straussa, o którym niewiele wiem, ale z grubsza
              zajmował się badaniem kultury.
              3. Ponieważ znam Levi-Straussa to zdecydownie mam rację, feminizm jest "kulturą
              odrzucenia"

              to po prostu jest żenujące. Po co się powoływać na człowieka, który w swych
              pracach zaprzecza twojej bajce o "kulturze odrzucenia" ???
              Co ona w ogóle ma wspólnego z Levi-Straussem ? Przecież badaniom nad ukrytą
              strukturą poświęcił najwiekszą część swego życia, i uważał je ze najważniejsze
              w swym dorobku.

              Może jednak doczytaj Levi-Straussa do końca. Nota bene Levi-Strauss był
              miłosnikiem Marxa, jak wielu Francuzów i potwierdzał w kilku swych pracach
              wierność tradycji marksistowskiej. Mie wiedziałeś o tym ?

              • tad9 Re: znowy wypracowanie o niczym 30.04.04, 10:14
                Gość portalu: Monika napisał(a):


                > Napisałam przecież, że z twojego wywodu nic nie wynika. Jedyna rzecz jaką
                >można było wyczytać to ta, że feminizm ma podejście krytyczne do naszej
                >kultury.

                I to właśnie miałem do powiedzenie: feminizm odrzuca tradycyjną kulturę Zachodu.
                Feministki to antykultura!

                >Ja się z tym zgadzam i chyba większość czytelników tego forum tez, jak mniemam.

                > Za to wypracowanko typu:
                >
                > 1. Feminizm to "kultura odrzucenia"
                > 2. Znam niejakiego Levi-Straussa, o którym niewiele wiem, ale z grubsza
                > zajmował się badaniem kultury.
                > 3. Ponieważ znam Levi-Straussa to zdecydownie mam rację, feminizm
                >jest "kulturą odrzucenia"

                > to po prostu jest żenujące. Po co się powoływać na człowieka, który w swych
                > pracach zaprzecza twojej bajce o "kulturze odrzucenia" ???

                Oj Moniko, Moniko....
                Gdybyś czytała uważnie i ze zrozumieniem, zauważyłabyś, że przecież wcale nie
                powoływałem się na teorie Leviego o "kulturze odrzucenia". Wymieniłem tylko za
                nim pewne kluczowe dla każdej kultury elementy, po tob, by stwierdzić, że
                feminisstki "są krytyczne" - jak to delikatnie ujęłaś - wobec nich
                wszystkich.

                > Co ona w ogóle ma wspólnego z Levi-Straussem ? Przecież badaniom nad ukrytą
                > strukturą poświęcił najwiekszą część swego życia, i uważał je ze
                >najważniejsze w swym dorobku.

                A co to u diabła ma do rzeczy?


                > Może jednak doczytaj Levi-Straussa do końca. Nota bene Levi-Strauss był
                > miłosnikiem Marxa, jak wielu Francuzów i potwierdzał w kilku swych pracach
                > wierność tradycji marksistowskiej. Mie wiedziałeś o tym ?

                Wiedziałem. Ale co z tego? Nie zmienia to tego, że mogę się z nim zgodzić, że
                wymienione przez niego elementy są dla kultury kluczowe.

                • Gość: Monika Re: znowy wypracowanie o niczym IP: *.chello.pl 30.04.04, 13:50
                  tad9 napisał:

                  > Gość portalu: Monika napisał(a):
                  >
                  >

                  > I to właśnie miałem do powiedzenie: feminizm odrzuca tradycyjną kulturę
                  Zachodu. Feministki to antykultura!

                  Jakoś nie zuwazyłam aby feministki izolowały się od kultury, nie tworzą na wzór
                  Mormonów osobnych osiedli w których sobie pomieszkuja na własną modłę.


                  Już bardziej odrzucają kulture zachodu Benedyktyni i Urszulanki, zyjąc według
                  własnych reguł.

                  > > Co ona w ogóle ma wspólnego z Levi-Straussem ? Przecież badaniom nad
                  >>ukrytą strukturą poświęcił najwiekszą część swego życia, i uważał je ze
                  > >najważniejsze w swym dorobku.
                  >
                  > A co to u diabła ma do rzeczy?

                  No własnie po raz trzeci mówi, że gdybyś wiedział, to byś Levi-Straussa nie
                  wyciągał bo on przeczy jakiekolwiek kulturze odrzucenia.

                  To ma do rzeczy że nie możesz się powoływać na Kopernika, gdy chcesz nas
                  przekonywać o połaskości ziemi, tylko dlatego że Kopernik był astonomem.

                  Jeszce nie rozumiesz ?



                  • tad9 Re: znowy wypracowanie o niczym 30.04.04, 15:47
                    Gość portalu: Monika napisał(a):

                    > To ma do rzeczy że nie możesz się powoływać na Kopernika, gdy chcesz nas
                    > przekonywać o połaskości ziemi, tylko dlatego że Kopernik był astonomem.
                    >
                    > Jeszce nie rozumiesz ?
                    >

                    To Ty zdajesz się nie rozumieć Moniko. Nie powoływałem się na Leviego jako na
                    eksperta do "kultur odrzucenia". Wymieniłem za nim, elementy ważne dla kultury.
                    Teraz rozumiesz?
                    >
                    • Gość: Monika Re: znowy wypracowanie o niczym IP: *.chello.pl 30.04.04, 18:02
                      tad9 napisał:

                      >
                      > To Ty zdajesz się nie rozumieć Moniko. Nie powoływałem się na Leviego jako na
                      > eksperta do "kultur odrzucenia". Wymieniłem za nim, elementy ważne dla
                      kultury.

                      Tad dalej sie nie rozumiemy. Ty wymieniłeś elementy kultury, które ulegają
                      ciągłym dynamicznym zmianom, nie są stałymi niezmiennymi. Zdaje się ze o tym
                      nie wiesz. Zmiany i modyfikacje to ich podstawowa charakterystyka.

                      Niezmienny jest tylko folklor i staje się taki gdy kultura umiera i zamienia
                      się w skansen.

                      Teraz jest to bardziej zrozumiałe dla ciebie ?

                      Dynamika zmian świadczy o żywotności danej kultury, jej zdolnościach
                      adaptacyjnych, i kto je proponuje lub w prowadza nie odczuwa żadnej wrogości do
                      tejze kultury.

                      W tej optyce feminizm, który proponuje nowe rozwiązania, bardziej zgodne ze
                      zmianami, które zachodzą w naszym spłeczeństwie, pracuje bardziej na korzyść
                      utrzymania naszej struktury, niż konserwy, które nie rozumiejąć otoczenia
                      kurczowo trzymaja się obumierających, patriarchalnych form, juz całkiem
                      kulturze nieprzydatnych.

                      W związku z tym twoje zarzuty są bezpodstawne. I właśnie w oparciu o
                      antropologie można powiedziać jak bardzo są bezpodstawne. Między innymi Levi-
                      Strauss o tym pisał bo był funkcjonalistą.








                      • tad9 Re: znowy wypracowanie o niczym 30.04.04, 18:40
                        Gość portalu: Monika napisał(a):


                        > Tad dalej sie nie rozumiemy. Ty wymieniłeś elementy kultury, które ulegają
                        > ciągłym dynamicznym zmianom, nie są stałymi niezmiennymi. Zdaje się ze o tym
                        > nie wiesz. Zmiany i modyfikacje to ich podstawowa charakterystyka.

                        Nie zmienia to wszystko faktu, że feministki "odrzucają przeszłość", jako
                        skażoną "patriarchatem", "fallocentryzmem", i diabli wiedzą jeszcze czym,
                        krótko mówiąc, w ich oczach są to tylko niewiele warte, "obumierajace
                        patriarchalne formy", jak to uroczo nazwałaś. Feministki nie ograniczają się,
                        do "planowania świetlanej przyszłości". Czy możesz w końcu powiedzieć mi, czy
                        feministki mają coś dobrego do powiedzenia o kulturze zachodu?


                        > Teraz jest to bardziej zrozumiałe dla ciebie ?

                        Zdaje się, że widzisz świat w kolorach czarno-białym. Albo skansen,
                        albo "rewolucja kulturalna".


                        > Dynamika zmian świadczy o żywotności danej kultury, jej zdolnościach
                        > adaptacyjnych, i kto je proponuje lub w prowadza nie odczuwa żadnej wrogości
                        >do tejze kultury.

                        Ktoś, kto chce zmian, istotnie nie musi odczuwać wrogość, do kultury którą
                        chce "poprawiać". Rzecz w tym, że feministki CZUJĄ tę wrogość.
                        > W tej optyce feminizm, który proponuje nowe rozwiązania, bardziej zgodne ze
                        > zmianami, które zachodzą w naszym spłeczeństwie, pracuje bardziej na korzyść
                        > utrzymania naszej struktury, niż konserwy, które nie rozumiejąć otoczenia
                        > kurczowo trzymaja się obumierających, patriarchalnych form, juz całkiem
                        > kulturze nieprzydatnych.

                        Wymień te patriarchalne formy nieprzydatne kulturze.


                        > W związku z tym twoje zarzuty są bezpodstawne. I właśnie w oparciu o
                        > antropologie można powiedziać jak bardzo są bezpodstawne. Między innymi Levi-
                        > Strauss o tym pisał bo był funkcjonalistą.

                        Ależ są to zarzuty jak najbardziej uzasadnione. To co napisałaś grzeszy
                        schematyzmem. "Skansen" - "Świetlana przyszłość", "Zmiana" - "Stagnacja", itd,
                        itp. Nie każda recepta na zmiany jest dobra, nie każdy, kto chce zmieniać stoi
                        po stronie Prawdy, Dobra i Piękna. Komuniści też chcieli zmieniać. Czy
                        uznałabyś ich racje, w imię "koniecznych zmian"?
                        • Gość: Monika Re: znowy wypracowanie o niczym IP: *.chello.pl 30.04.04, 19:40
                          tad9 napisał:

                          > Nie zmienia to wszystko faktu, że feministki "odrzucają przeszłość", jako
                          > skażoną "patriarchatem", "fallocentryzmem", i diabli wiedzą jeszcze czym,
                          > krótko mówiąc, w ich oczach są to tylko niewiele warte, "obumierajace
                          > patriarchalne formy", jak to uroczo nazwałaś. Feministki nie ograniczają się,
                          > do "planowania świetlanej przyszłości". Czy możesz w końcu powiedzieć mi, czy
                          > feministki mają coś dobrego do powiedzenia o kulturze zachodu?

                          Tad znowu żarciki sie ciebie trzymaja. Nawet najbardziej zatwardziała konserwa
                          nie robi dziś synowi postrzyzyn, nie uczy się fechtunki, może nawet nie potrafi
                          jeżdzić konno a z pewnoscią już nie da rady zaplanowąc z bogatym, starym,
                          kaprawym sąsiadem ślubu własnej córki. Za to całkiem prawdopodobne ze klepie w
                          klawiature i lata samolotem na wycieczkę do Grecji.

                          Konserwy odrzucają tradycję tak samo jak progresiści. Nie są w stanie sięgnąc
                          do tradycji głębiej niż do 3-4 pololenia. Tradycji to trzymają się Mormoni,
                          który jeżdzą bryczkami i nie zapinają spodni na guziki, bo guzików w Bilbii nie
                          było. Ale u nas takich konserw to raczej nie uwidzisz.


                          > Zdaje się, że widzisz świat w kolorach czarno-białym. Albo skansen,
                          > albo "rewolucja kulturalna".

                          A gdzie ja pisałam o rewolucji ?
                          Rewolucję to przygotowują konserwy, gdy na siłę udaje im się blokować przez
                          dłuższy czas niezbędne zmiany. Wreszcie przychodzi czas ze nie są zmian już w
                          stanie zablokowac i wszystko się wylewa za jednym ruchem. Ale to robota
                          konserw, bo strukturę można usztywnic tylko na jakiś czas, ale nie na długo.



                          > Ktoś, kto chce zmian, istotnie nie musi odczuwać wrogość, do kultury którą
                          > chce "poprawiać". Rzecz w tym, że feministki CZUJĄ tę wrogość.

                          Rzecz w tym, że te zmiany nastepują i są niezbędne. To konserwy raczej
                          odczuwają wrogość do zmian, bo nie łapią ze struktura musi być elastyczna. W
                          sumie to oni są wrogami naszej cywilizacji.


                          > Ależ są to zarzuty jak najbardziej uzasadnione. To co napisałaś grzeszy
                          > schematyzmem. "Skansen" - "Świetlana przyszłość", "Zmiana" - "Stagnacja",
                          >itd, itp.

                          >Nie każda recepta na zmiany jest dobra, nie każdy, kto chce zmieniać stoi
                          > po stronie Prawdy, Dobra i Piękna.

                          Ja nigdzie nie wartościowałam. Nie chodzi wcale o dobro, prawdę czy piekno,
                          nawet nie chodzi o zadną przyszłość. Chodzi o konkretną kulturę, którą rządzą
                          pewne prawa. Nikogo nie obchodzi czy one są piękne czy słuszne a o to jak
                          funkcjonują.

                          To ze nie da się ich zablokować jest bezsprzeczne. Żadna konserwa nie
                          zachowa "tradycyjnego małżeństwa dożywotniego" jesli już zostało skazane na
                          zmianę formy w dajmy na to "małżeństwo czasowe" i trwające średnio 7 czy 9 lat.
                          A wiemy to z badań przeprowadzanych w USA ze ta tendencja sie pogłębia.
                          Oczywiście będą przez jakiś czas wpołzyły obok siebie obie formy, może ich być
                          nawet kilka, ale stopniowo coraz więcej ludzi bedzie wybierało tą nowszą forme,
                          jako bardziej zgodną z ich oczekiwaniami.

                          Oczywiście mówiąc o kulturze mówimy o dłuższym czasookresie niz jedno
                          pokolenie. Mówimy o procesach trwających nieustannie. Jak mówiłam, zadna
                          konserwa nie zaręcza juz swego 5-letniego dziecka z córką piątego kuzyna po
                          linii babki. Więc to co było tradycyjnym małżeństwem 300 lat temu już dawno
                          umarło, a ty sam tradycję rozumiesz jako coś co nie sięga dalej niż twój
                          dziadek. A twoje dzieci uznaja tradycję nie głebiej niż twój ojciec.

                          Co dla ciebie znaczy "tradycyjne małżeństo" ?
                          Zastanów się, a sam zobaczyś ze to całkiem nowa forma w naszej kulturze, gdzie
                          2 młodych sie spotyka, zakochuje i pobiera, nie zwracajć uwago na pochodzenie,
                          bogactwo, rodzinę czy nawet wyznanie. Twoja prababka wcale tak nie myślała, dla
                          niej byłbyś wywrotowcem.

                          Tak też, konserwy mają mnimalny wpływ na kulturę i zachodzące w niej zmiany,
                          jesli nie wezmą się za zamordyzm, zresztą tak samo jak feministki. Z tym ze
                          feministki tym się od konserw różnią ze sa wyczulonę na najnowsze potrzeby
                          naszego społeczeństwa, czują dokąd ono zmierza i są otwarte na zmiany w
                          wiekszym stopniu niż tradycjonaliści. Zresztą maja rację bo społeczeństwo idzie
                          w tym samym kierunku co feministki. Czy tego chcesz czy nie.

                          Czy to dobrze czy źle, to całkiem inny temat, dla kogo dobrze a dla kogo źle
                          tez inny.

                          To co ty poruszyłeś, jakoby feministki niszczyły nasza kulturę, nie ma żadnego
                          sensu. Feministki tę kulturę tworzą będąc same jej wytworem. Widać tej kulturze
                          były potrzebne skoro w porcesie adaptacyjnym pojawiły się. Tak jak kiedyś u
                          zwierząt pojawiły się płuca aby mogły oddychać powietrzem. Kto wie czy właśnie
                          to nie uratuje naszej kultury przed wyschnięciem i obumarciem.

                          • tad9 Re: znowy wypracowanie o niczym 30.04.04, 22:40
                            Gość portalu: Monika napisał(a):


                            > Tad znowu żarciki sie ciebie trzymaja. Nawet najbardziej zatwardziała
                            konserwa
                            > nie robi dziś synowi postrzyzyn, nie uczy się fechtunki,

                            Nie chodzi mi o bezmyślne kultywowanie tradycji. Chodzi mi o stosunek do
                            tradycji.

                            > Rzecz w tym, że te zmiany nastepują i są niezbędne.

                            Jakie konkretnie zmiany są "niezbędne"?


                            > Ja nigdzie nie wartościowałam. Nie chodzi wcale o dobro, prawdę czy piekno,
                            > nawet nie chodzi o zadną przyszłość. Chodzi o konkretną kulturę, którą rządzą
                            > pewne prawa. Nikogo nie obchodzi czy one są piękne czy słuszne a o to jak
                            > funkcjonują.

                            Jakie prawa rządzą naszą kulturą? Może się w końcu dowiem w jaki sposób ją
                            postrzegasz.

                            > To ze nie da się ich zablokować jest bezsprzeczne.

                            Po co więc feministki się męczą? Skoro zmiana jest nieunikniona - mogą zająć
                            się np. robieniem baniek mydlanych.
                            • Gość: Monika Re: znowy wypracowanie o niczym IP: *.chello.pl 01.05.04, 00:06
                              tad9 napisał:

                              > Nie chodzi mi o bezmyślne kultywowanie tradycji. Chodzi mi o stosunek do
                              > tradycji.

                              No i ja o tym mówie, jeśli jakiś przeżytek patriarchalny nie ma już w naszej
                              kulturze prawa bytu, a konserwy nadal go opiewają jako jedyny słuszny, to jest
                              to bezmyślne kultywownie tradycji.

                              > Jakie konkretnie zmiany są "niezbędne"?

                              Mówię o tych które zachodzą w kulturze, te które pozwalają jej funkcjonować w
                              zmiennych warunkach. Gdyby ci to nie wystarczyło za odpowiedz to na wszelki
                              wypadek zacytuję ciebie:

                              >>Cóż - w tak inteligentym gronie można chyba pozwolić sobie na pewne skróty.
                              >>Mądrej głowie, dość pół słowie!

                              Jesli chcesz wiedzieć dokładnie to polecam kilka podręczników z antropologii
                              kulturowej, również Levi-Straussa. Bo nie licz na wykład o kulturze
                              europejskiej od zarania do czasów dzisiejszych. Nie odwalę za ciebie czarnej
                              roboty.

                              > Jakie prawa rządzą naszą kulturą? Może się w końcu dowiem w jaki sposób ją
                              > postrzegasz.

                              Jak wyżej. Wydawało mi się, ze wiesz o czym rozmawiamy. Jeśli czytałeś Levi-
                              Straussa to raczej powinieneś wiedzieć. Ja nie pisałam o moich poglądach a cały
                              czas o teorii naukowej. Nie mam własnej torii na temat kultury, to trochę
                              przerasta moje możliwości. Możesz poczytać też takich jak Kroeber, Boas,
                              Margaret Mead, ukochany przez Levi-Straussa Mauss, Freud napisał sympatyczny
                              kawałek "totem i tabu", oczywiście nasz Malinowski, Radkliffe-Brown, White,
                              Childe, Ruth Benedict. Więcej grzechów nie pamiętam :)

                              Z grubsza Levi-Strauss mówił ze w strukturze działa prawo naczyń połączonych,
                              zmiany w jednej części odpowiadają zmianom w drugiej.

                              >
                              > > To ze nie da się ich zablokować jest bezsprzeczne.
                              >
                              > Po co więc feministki się męczą? Skoro zmiana jest nieunikniona - mogą zająć
                              > się np. robieniem baniek mydlanych.

                              Raczej w tym samym celu w jakim męczą się konserwy, chcą mieć wpływ na zmiany
                              zachodzące w strukturze, jedni próbując je zahamować, inni przyśpieszyć. Na ile
                              ten wpływ jest/będzie widoczny czyli realny chyba nie da się tak łatwo
                              przewidzieć, zbyt wiele czynników na nie wpływa, a sam proces jest zbyt powolny
                              by starczyło ludzkiego zycia na obserwacje. To raczej widać z dalszego dystansu
                              niż jedno pokolenie.
                              • tad9 Re: znowy wypracowanie o niczym 01.05.04, 09:26
                                Gość portalu: Monika napisał(a):


                                > No i ja o tym mówie, jeśli jakiś przeżytek patriarchalny nie ma już w naszej
                                > kulturze prawa bytu, a konserwy nadal go opiewają jako jedyny słuszny, to
                                >jest to bezmyślne kultywownie tradycji.


                                Chodzi mi raczej o stosunek do tego modelu.

                                > > Jakie konkretnie zmiany są "niezbędne"?
                                >
                                > Mówię o tych które zachodzą w kulturze, te które pozwalają jej funkcjonować w
                                > zmiennych warunkach. Gdyby ci to nie wystarczyło za odpowiedz to na wszelki
                                > wypadek zacytuję ciebie:

                                Nie wystarczy mi to. Są to sprawy zbyt ważne, by zbyć je takimi ogólnikami.
                                Proszę o konkretną odpowiedź.



                                > > Jesli chcesz wiedzieć dokładnie to polecam kilka podręczników z
                                antropologii
                                > kulturowej, również Levi-Straussa. Bo nie licz na wykład o kulturze
                                > europejskiej od zarania do czasów dzisiejszych. Nie odwalę za ciebie czarnej
                                > roboty.

                                Mam wrażenie, że masz kłopot z wyjściem poza ogólniki Moniko. Czyżbyśmy dotarli
                                do jakiejś "ściany"?


                                > Jak wyżej. Wydawało mi się, ze wiesz o czym rozmawiamy. Jeśli czytałeś Levi-
                                > Straussa to raczej powinieneś wiedzieć.

                                I znów - mam wrażenie, że masz kłopot z odpowiedzią.




                                > Freud napisał sympatyczny
                                > kawałek "totem i tabu",

                                Freudowi też wierzysz?



                                > Z grubsza Levi-Strauss mówił ze w strukturze działa prawo naczyń
                                połączonych,
                                > zmiany w jednej części odpowiadają zmianom w drugiej.

                                Więc ...? Jak to się ma do naszej rozmowy o stosunku do "dziedzictwa Zachodu"?

                                > > > To ze nie da się ich zablokować jest bezsprzeczne.

                                Czy możesz powiedzieć, gdzie mówimy tutaj o "blokowaniu zmian" dla
                                samego "blokowania zmian"? .


                                > Raczej w tym samym celu w jakim męczą się konserwy, chcą mieć wpływ na zmiany
                                > zachodzące w strukturze, jedni próbując je zahamować, inni przyśpieszyć.

                                A więc można zmiany hamować i przyspieszać. No proszę! Wiec może ci okropni
                                konserwatyści mogą jednak to i owo zrobić?

                                Nadal nie wiem, czy masz coś dobrego do powiedzenia o dorobku cywilizacyjnycm
                                Zachodu.

                                • Gość: Monika Re: znowy wypracowanie o niczym IP: *.chello.pl 01.05.04, 15:08
                                  tad9 napisał:

                                  > Więc ...? Jak to się ma do naszej rozmowy o stosunku do "dziedzictwa
                                  >Zachodu"?

                                  Ano tak się ma, że feminizm jest tworem naszej kultury i częścią dziedzictwa
                                  zachodu.

                                  > A więc można zmiany hamować i przyspieszać. No proszę! Wiec może ci okropni
                                  > konserwatyści mogą jednak to i owo zrobić?

                                  Dokładnie tak samo jak to i owo mogą te okropne feministki.

                                  > Nadal nie wiem, czy masz coś dobrego do powiedzenia o dorobku cywilizacyjnycm
                                  > Zachodu.

                                  Jak to co ? Chyba to jasne. Ostatnią dobrą rzeczą jaka nam się udała to
                                  feminizm i wszystkie ruchy kobiete.

                                  Przecież nie myslisz ze się mogę cięszyć z tego ze wyprodukowaliśmy bombę
                                  atomową i obozy koncentracyjne ???





                                  • tad9 Re: znowy wypracowanie o niczym 03.05.04, 10:27
                                    Gość portalu: Monika napisał(a):

                                    > Ano tak się ma, że feminizm jest tworem naszej kultury i częścią dziedzictwa
                                    > zachodu.

                                    No proszę, więc jednak da się powiedzieć coś o tym dziedzictwie.


                                    >> Jak to co ? Chyba to jasne. Ostatnią dobrą rzeczą jaka nam się udała to
                                    > feminizm i wszystkie ruchy kobiete.

                                    Brawo Moniko! I to właśnie mam na myśli pisząc o stosunku feministek do
                                    dziedzictwa Zachodu!

                                    > Przecież nie myslisz ze się mogę cięszyć z tego ze wyprodukowaliśmy bombę
                                    > atomową i obozy koncentracyjne ???

                                    I tyle właśnie widzisz: feminizm i obozy koncentracyjne. Przykre.
                                    • Gość: Monika Re: znowy wypracowanie o niczym IP: *.chello.pl 03.05.04, 15:25
                                      tad9 napisał:


                                      > > Ano tak się ma, że feminizm jest tworem naszej kultury i częścią
                                      > > dziedzictwa zachodu.
                                      >
                                      > No proszę, więc jednak da się powiedzieć coś o tym dziedzictwie.

                                      Skoro ty miałeś trudności, ktoś musiał.

                                      >>> Jak to co ? Chyba to jasne. Ostatnią dobrą rzeczą jaka nam się udała
                                      >>>to feminizm i wszystkie ruchy kobiete.

                                      > Brawo Moniko! I to właśnie mam na myśli pisząc o stosunku feministek do
                                      > dziedzictwa Zachodu!

                                      A konkretnie co masz na myśli ? Podzielasz moje zdanie ?

    • Gość: illa Re: Dziedzictwo Zachodu IP: *.lodz.mm.pl 29.04.04, 13:45
      a co to twoim zdaniem jest kultura odrzucenia? nie bardzo wiem jaki to ma
      związek z walką z dykryminacją.
    • Gość: warszawiak Do Tada IP: *.aster.pl / *.aster.pl 29.04.04, 16:38
      Słuchaj Stary!
      Nie wiem do kogo kierujesz swoje elaboraty - jeśli Twoją grupą docelową są
      zdemenciałe słuchaczki Radia Maryja albo jacyś prawowierni inżynierowie z
      Pipidówka, to w porządku - pseudointelektualne wywody to ich chleb odświętny.
      Jednak w trakcie mojego krótkiego pobytu na tym forum zdążyłem się zorientować,
      że towarzystwo tu jakby nieco inne, na studiach w młodości bywało i nawet teraz
      coś od czasu do czasu czyta.
      Aż mnie trzęsie, gdy widzę, jak robisz z siebie frajera. Naprawdę, nie tędy
      droga. Stać Cię na więcej. Przemyśl to.
      Pozdrawiam:)
      warszawiak

      PS
      Coś niekonsekwentny jestem, bo miałem stąd spłynąć - czyżbym na tym forum nieco
      zniewieściał? Trzeba wziąć się w garść;)
      • Gość: bezdenny Re: Do Tada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.04, 17:38
        Tada nie ma się co czepiać. Nie każdy lubi pisać o kurwach i burdelach
        • Gość: warszawiak Re: Do Tada IP: *.aster.pl / *.acn.pl 29.04.04, 17:47
          Wszystko zależy oczywiście od punktu widzenia, ale mój śp. wujek zwykł mawiać,
          że lepszy pijak i rozpustnik, niż idiota;)
          • Gość: bezdenny Re: Do Tada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.04, 18:14
            Gość portalu: warszawiak napisał(a):

            > Wszystko zależy oczywiście od punktu widzenia, ale mój śp. wujek zwykł
            mawiać,
            > że lepszy pijak i rozpustnik, niż idiota;)
            Oczywiście, że wszystko zależy od punktu widzenia, ale weźmy np takiego Marka
            Pola. Niewątpliwie to idiota, ale też niewatpliwe dobrze mu z tym. rzekłbym
            nawet do twarzy. jeśli chodzi o osiągnięcia zbawienia to np. idiotyzm nie jest
            jakąś przeszkodą, a pijaństwo i rozpusta owszem.
      • tad9 Re: Do Tada 29.04.04, 22:06
        Gość portalu: warszawiak napisał(a):

        > Słuchaj Stary!
        > Nie wiem do kogo kierujesz swoje elaboraty - jeśli Twoją grupą docelową są
        > zdemenciałe słuchaczki Radia Maryja albo jacyś prawowierni inżynierowie z
        > Pipidówka, to w porządku - pseudointelektualne wywody to ich chleb odświętny.


        Piszę dla Barbinator (choć to chyba masonka)
        • Gość: warszawiak Re: Do Tada IP: *.aster.pl / *.aster.pl 29.04.04, 23:10
          To wiele wyjaśnia;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka