kocia_noga
14.03.11, 11:45
zastanawiając się nad sprawą, do kogo adresują swoje hasła feministki, która przewija mi się przez głowę od paru dni, natrafiłam na ten wpis:
forum.gazeta.pl/forum/w,933,123108142,123121071,Kobiety_i_odpowiedzialnosc.html
Pod względem kobiecej solidarności jest coraz lepiej, ale faktycznie -hasła niepowinny być petenckie, a powinny być aktywizujące, inspirujące i wspierające, oraz - adresowane do kobiet. A co zrobić z tymi wszystkimi facetami, uczestnikami manif, mężami, chłopakami feministek, czy też po prostu chcącymi równości? Uważam, że mozna to tak przemyśleć, żeby ich nie wykluczać, a wspierać kobiety tam, gdzie wsparcia potrzebują, a mężczyznom dać głos.
No i jeszcze co do kobiecej solidarności, tyo gdy przeczytałam wypowiedź Jael o prowincjonalnej mentalności prlowskich państwem zarządców, przypomniała mi się jakaś wypoweidź Bene o tym, że ja nie lubię jej wielkomijeskości (???); myślałam o tym trochę, co to może oznaczać i jedyne co mi pzryszło na myśl, to obecnośc Bene, mentalna, w tzw warszawce. Warszawka jest dla mnie wzorcem prowincjonalnego myślenia i reagowania i ta warszawka niecierpi kobiet, ostatnio tej baby Gronkiewicz- Waltz. Do warszawkowego hasła 'Bić babę ' się nie dołączam w każdym razie.