nadszyszkownik.kilkujadek
27.05.04, 06:19
Nie wiem, czy zetknęliście się kiedykolwiek z internetowymi 'światami', tak
zwanym MMORPG (gry on-line dla bardzo wielu graczy). Wyczytałem właśnie, że
wewnątrz jednej z takich gier, The Sims Online konkretnie, użytkownik
posługujący się pseudonimem 'Evangeline' zorganizował sieć cyber-burdeli. W
ramach usług wirtualne kobiety oferowały wirtualnym klientom, w zamian za
wirtualną walutę, gorące pogawędki. Ceny, ustalane przez 'dziewczęta',
wynosiły od 20000 Simoleans (owa waluta) w górę.
W 'prawdziwym życiu' Evangelina okazała się siedemnastoletnim chłopakiem z
Florydy. Wśród 'pracowniczek' były między innymi nieletnie dziewczęta (tym
razem bez cudzysłowiu).
Trzeba przy tym wiedzieć, że owe 'Simoleany' można wymienić (na e-bay) na
prawdziwą gotówkę. 20000 odpowiada z grubsza $4.5 (najwyższe opłaty za usługę
wynosiły ok. $50).
Przytaczam za najświeższym numerem miesięcznika 'Walrus'. Artykuł nosi
tytuł 'Game Theories'. Autorem jest Clive Thompson.
www.walrusmagazine.com/article.pl?sid=04/05/06/1929205&tid=1
Wyjaśnię od razu, że artykuł jako taki nie jest poświęcony wirtualnej
prostytucji, ale 'sztucznym ekonomiom' gier on-line. W większości oparte na
pracach Edwarda Castronovy.
papers.ssrn.com/sol3/papers.cfm?abstract_id=294828
No i skąd bierze się prostytucja?