Dodaj do ulubionych

łamane prawa dziecka w przedszkolu

14.12.11, 09:08
3-letnia Wiktoria, bez bielizny, musiała stać na środku sali na baczność w obecności innych dzieci. W taki sposób nauczycielka z przedszkola na warszawskiej Pradze-Północ postanowiła ukarać dziewczynkę za to, że... nie umie się ubrać.

www.zw.com.pl/artykul/2,650388_Przedszkolna-musztra--na-bacznosc-bez-ubrania.html
Obserwuj wątek
    • wersja_robocza Re: łamane prawa dziecka w przedszkolu 14.12.11, 09:28
      Po czymś takim powinna dostać zakaz pracy z dziećmi i nakaz jakiejś terapii. By zrozumiała co zrobiła. A przypuszczam, że ta pani ma na koncie różne inny próby dyscyplinowania' ułomnych' dzieci.
      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: łamane prawa dziecka w przedszkolu 14.12.11, 10:52
        I prokuratora i po mordzie od ojca dziecka też powinna dostać...
        • tigertiger Re: łamane prawa dziecka w przedszkolu 14.12.11, 11:12
          g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

          > .... i po mordzie od ojca dziecka też powinna dostać...

          jasne za upokarzanie dziecka, ojciec (dla czego nie matka?) powinien winną w rewanżu publicznie upokorzyć i ukarać, a ze dżentelmen to nie zedrze ubrania z pani przedszkolanki i nie parsknie śmiechem, a jedynie jak cywilizowany samiec obije jej mordę i w tedy nie mamy do czynienia z łamaniem praw człowieka? BRAWO !
          • g.r.a.f.z.e.r.o Re: łamane prawa dziecka w przedszkolu 14.12.11, 11:26

            > jasne za upokarzanie dziecka, ojciec (dla czego nie matka?) powinien winną w r
            > ewanżu publicznie upokorzyć i ukarać, a ze dżentelmen to nie zedrze ubrania z p
            > ani przedszkolanki i nie parsknie śmiechem, a jedynie jak cywilizowany samiec o
            > bije jej mordę i w tedy nie mamy do czynienia z łamaniem praw człowieka? BRAWO
            > !

            Ojciec, bo matka najwyraźniej dość siły fizycznej nie ma, skoro nie udało jej interweniować w momencie gdy to zobaczyła, tylko została z sali wypchnięta.

            Ja prosty człowiek jestem. Prawa człowieka będę wspierał, i żądał prawa i sprawiedliwości, ale w sytuacji osobistej w skrajnych sytuacjach raczej powróciłbym do mniej oświeconych rozwiązań.
            • tigertiger Re: łamane prawa dziecka w przedszkolu 14.12.11, 11:45
              gdyby to dotyczyło Twojego dziecka to reakcja byłaby uzasadniona i zupełnie zrozumiała:)
            • berta-death Re: łamane prawa dziecka w przedszkolu 14.12.11, 15:32
              Czy matka nie powinna zaskarżyć przedszkolankę o naruszenie nietykalności osobistej, którą niewątpliwie było wypchnięcie jej za drzwi?
    • berta-death Re: łamane prawa dziecka w przedszkolu 14.12.11, 14:44
      I to kolejny powód dlaczego kobietom trudniej robić karierę. W naszym kraju zorganizowana opieka nad dziećmi jest tak fatalnej jakości, że mało kto przy zdrowych zmysłach zostawiłby dziecko w takim miejscu. A ktoś dzieckiem zająć się musi, ojcowie nie bardzo się do tego garną. Czy prywatne placówki są lepsze,to śmiem wątpić.
      • tigertiger Re: łamane prawa dziecka w przedszkolu 14.12.11, 15:07
        Problem jest raczej z brakiem przedszkoli, a nie brakiem chętnych.
        • berta-death Re: łamane prawa dziecka w przedszkolu 14.12.11, 15:29
          To nie jest do końca prawda, że brakuje przedszkoli. Brakuje na osiedlach zamieszkałych w większości przez młode rodziny. Na osiedlach zamieszkałych głównie przez emerytów przedszkola, podobnie jak i szkoły, świecą pustkami. W dowolnym momencie można tam zapisać dziecko. Tylko nie każdemu odpowiada codzienne wiezienie potomka godzinę albo i dłużej a potem samemu kolejną godzinę jechanie w przeciwną część miasta do pracy.

          Do tego dochodzi fakt, że zgodnie z przepisami pierwszeństwo w dostaniu się do przedszkola mają dzieci z nienajciekawszych rodzin. Czyli takich, które średnio przejmują się własnymi dziećmi i ani im w głowie dbanie o interesy potomka. W związku z tym przedszkolanki mają wolną rękę i nie mają nad sobą już kompletnie żadnego bata.
          A kobietom, którym zależy na pracy, rozwoju, pieniądzach i karierze, często zależy też na dzieciach. I nie ma bata, żeby oddały je do byle jakiej przechowalni gdzie nie dość, że będzie miało patologię za kolegów to jeszcze patologię w postaci przedszkolanki. I jak nie mieszkają w starych dzielnicach typu centrum, gdzie przedszkolna opieka jest na nieco wyższym poziomie, nie mają pieniędzy na prywatną placówkę ani nie mają babci, to zęby w ścianę. Pisałam, że przedszkola w starych dzielnicach cieszą się lepszą reputacją, bo albo placówka będzie na tyle atrakcyjna, że ściągnie dzieci z innych dzielnic, albo zostanie zlikwidowana i kadra pójdzie na bezrobocie. W związku z tym kadra musi się bardziej starać, żeby jednak komuś opłacało się wieźć dziecko z drugiego końca miasta.
          • evita_duarte Re: zdefiniuj 14.12.11, 19:34
            "nieciekawe rodziny". Czy to rodziny gdzie jest patologia czy twoim zdaniem moze te, ktore finansowo kuleja. A moze dla ciebie to jedno i to samo?
            • triss_merigold6 Re: zdefiniuj 16.12.11, 15:42
              E tam, Berta jak zwykle pieprzy od rzeczy w temacie dzieciowym. :/
              Przedszkoli na rozbudowujących się i nowych osiedlach faktycznie brakuje, częściowo również z tego powodu, że były likwidowane w latach 90-tych, a później rozwój infrastruktury nie nadążał za deweloperami. Stare osiedla są systematycznie dogęszczane i zasiedlane, nie wiem gdzie jest nadmiar wolnych miejsc w Warszawie...w Śródmieściu? Bo w innych dzielnicach niespecjalnie.
              System rekrutacji elektronicznej przyznaje punkty m.in. za pracę obojga rodziców. Dodatkowe punkty są też za samotne matki (tu: wysyp konkubinatów), rodzeństwo w przedszkolu, niepełnosprawność. Kryterium dochodowe czy korzystanie z MOPS (a więc bieda) w ogóle nie są brane pod uwagę podczas przyjmowania dziecka.
              Przekrój społeczny dzieci w przedszkolach jest adekwatny do dzielnicy z zasadniczą poprawką - przyjmowane są przede wszystkim dzieci pracujących i gotowych ponosić opłaty, co niemal automatycznie eliminuje dzieci kompletnego marginesu.

              Co do przedszkolanek... IMO jednostkowy przypadek, drastyczny ale jednostkowy i absolutnie nie uprawnia do snucia teorii, że przedszkolanki są bezmózgimi sadystkami o zerowych kompetencjach wychowawczych.
              • berta-death Re: zdefiniuj 16.12.11, 16:17
                Ty nie oczywiście pieprzysz. Domyślam się, że jesteś jedną z tych pieprzniętych mamusiek, które na fk chwalą się, że znęcaja się nad własnymi dziećmi i wygłaszają peany na temat przemocy w wobec nieletnich. Na takie jestem cięta i nie mam dla takich litości, bo to są zwykłe śmieci nie ludzie. Inaczej nie zalazłabym ci za skórę tak, że musisz łazić za mną krok w krok i się po chamsku czepiać. Druga opcja to taka, że jesteś jednym z tych chorych psychicznie trolli, które za moją przyczyną zostały wysiudane z pewnego forum tematycznego. Oni też do dzisiaj potrafią sobie przypomnieć, że mnie nie cierpią i jechać identycznymi zagrywkami. Ewentualnie jedno i drugie, bo trudno, żeby nienormalna matka robiąca zadymy na forach była dobrą matką niemaltretującą swoich dzieci. Zwłaszcza, że dzieci to dla niej jedyne osoby, nad którymi ma władzę absolutna i może odreagować stresy życia codziennego, bo w dorosłym świecie sama jest popychadłem. A chwalenie się tym na forum i wzbudzanie zgorszenia też daje jej poczucie, że wreszcie może pokazać co to ona nie jest.
                • triss_merigold6 Re: zdefiniuj 16.12.11, 16:34
                  Cherie, byłam, jestem i będę 100% Nasza Klasa i fb free. Nie zostałam także wywalona z żadnego tematycznego forum, napisz sobie do adminów jak nie wierzysz.
                  Dlaczego Cie komentuję? W czynie społecznym, żeby przypadkiem ktoś nie potraktował serio twoich wywodów. Albowiem mam ciężką alergię na taki rodzaj zadufanej w sobie głupoty, jaki prezentujesz. Jesteś idealnym modelem do punktowania.
              • evita_duarte Re: zdefiniuj 16.12.11, 16:23

                > E tam, Berta jak zwykle pieprzy od rzeczy w temacie dzieciowym. :/

                No wlasnie. Okazuje sie, ze nie tylko o dzieciach nie ma pojecia, ale takze o realiach opieki nad nimi w Polsce. Mnie w Polsce nie ma i tez nie za bardzo sie orientuje. Mam za to siostre i znajomych, ktorzy swoje dzieci w Polsce wychowuja i wiem, ze te przedszkola kosztuja mala fortune. Poza tym wcale nie tak latwo o przyjecie dziecka nawet jesli juz sie te pieniadze ma.
                • triss_merigold6 Re: zdefiniuj 16.12.11, 16:31
                  W Warszawie za publiczne przedszkole płaciłam miesięcznie ok. 450 zł - opłata stała, wyżywienie, rytmika, angielski, komitet rodzicielski + składki na np. teatrzyk, zdjęcia, Mikołajki, wycieczkę.
                  Wcześnie za prywatne żłobkoprzedszkole o nieporównanie gorszym standardzie (w mieszkaniu, brak własnego placu zabaw, własnej sali gimnastycznej, posiłki takie sobie i bez żadnego dietetyka, psychologa i logopedy na miejscu etc.) - 700 zł w 2007 r.
                  Dostanie się do publicznego przedszkola czy żłobka to walka o ogień, a nie przebieranie w ofertach.

                  Teraz przyjęto mi nowe niemowlę do publicznego żłobka i bardzo się cieszę, bo do prywatnego, bez żadnej kontroli i ze zmieniającymi się panienkami studentkami na umowę o dzieło, w życiu bym nie posłała.
                  • evita_duarte Re: zdefiniuj 16.12.11, 16:41
                    To jest mniej wiecej to co ja slyszlam. Z tym, ze ja nie jestem z Warszawy. Ceny przedszkoli w moim miescie sa porownywalne, zarobki juz nie. Wydanie 1000 zl miesiecznie na poslanie dzieci do przedszkola to o wiele za wiele dla wielu osob, a jak sama mowisz, to jeszcze nie jest najdrozej.

                    Gratuluje nowego niemowlecia. Najbardziej idealna bylaby babcia, ktora zostalaby z malym dzieckiem, albo opiekunka. Ale to tez kosztuje fortune.
                    • triss_merigold6 Re: zdefiniuj 16.12.11, 16:51
                      Babcia jest boska, ale nie możemy jej obciążyć opieką 5 dni w tygodniu, opiekunki nie mamy zaufanej. Panienki studentki nie zatrudnię, żeby mi siedziała w necie czy uprawiała jakieś gry towarzyskie z ochroniarzami na osiedlu. :/
                      Jeśli eksperyment ze żłobkiem nie wyjdzie i mała będzie się źle czuła albo chorowała za bardzo, to będziemy się zmieniać w opiece w domu - ja 1 dzień w tygodniu i mój partner + babcia na zmianę. Stary ma pracę zmianową i w razie czego damy radę. W każdym razie w tym żłobku nie będzie po 8 godzin siedzieć, spoko.
                • berta-death Re: zdefiniuj 16.12.11, 17:05
                  Ja też mam znajomych, którzy w Polsce mają dzieci i też wiem jak to z ich punktu widzenia wygląda. Jak mieszkają w miejscach gdzie jest duże skupisko rodzin z małymi dziećmi to jest większy problem z dostaniem się do publicznego przedszkola jak mieszkają w miejscach gdzie tych dzieci jest mało, to problemu żadnego nie ma. Na warszawskim śródmieściu można dziecko zapisać od ręki, nawet szkoły tutejsze mają kilkunastoosobowe klasy, wysoki poziom i zróżnicowaną ofertę zajęć dodatkowych. Podobnie kilka lat temu było z przedszkolami krakowskiej Nowej Huty, której mieszkańcy się zestarzeli a młodsze pokolenie się wyprowadziło. Z powodu groźby masowego zamykania tych placówek, w pewnym momencie zaczęły mieć one świetną jakość opieki nad dziećmi, co bardzo szybko się rozeszło wśród młodych matek. Dyrekcje z przedszkolankami doszli do wniosku, że albo się wezmą do roboty i ściągną dzieci z innych dzielnic albo skończą na bezrobociu. Podobnie niezłe opinie miały przedszkola z centrum miasta, zamieszkałego głównie przez emerytów.

                  Cała reszta woła o pomstę do nieba. Niewykwalifikowany, wszystko w dupie mający personel, któremu dzieci przeszkadzają w plotkowaniu. Przemoc i chamskie odnoszenie się do dzieci na porządku dziennym. Jak za PRL. A praskie przedszkola w tym celują. Dzieci do domu przychodzą splute, bo panie nie potrafią im zorganizować zajęć, żeby nie miały czasu na wzajemne opluwanie się. W starszych grupach jedne dzieci znęcają się nad drugimi i też panie udają, że tego nie widzą. A liczenie na to, że któraś pomoże mniej samodzielnemu czy gorzej odnajdującemu się w grupie dziecku to abstrakcja. Jak się komuś nie podoba to się dowiaduje, że droga wolna, może sobie dziecko przenieść gdzie indziej.
                  Alternatywą są prywatne, które też kuleją pod względem jakości opieki, nie mają ciekawej oferty programowej i są umieszczone w nieprzystosowanych do tego celu budynkach. Ale tam przynajmniej nie słyszy się o przemocy wobec podopiecznych, zarówno ze strony opiekunek jak i rówieśników. Wolny rynek nieco reguluje ich istnienie, jak dziecku się tam nie spodoba to go rodzice przeniosą do konkurencji, więc aż tak bimbać sobie nie mogą. Chyba, że konkurują pod względem długości otwarcia placówki, czy wręcz umożliwiają zostawienie dziecka na noc albo na weekend.
            • berta-death Re: zdefiniuj 16.12.11, 16:38
              Chodzi mi o klasyczną stereotypową patologię, która często łączy się z biedą. Czyli alkohol, braki w edukacji, agresja, przemoc, nierzadko jakieś szemrane interesy i pieniądze z nielegalnych źródeł. Niekoniecznie bezrobocie, bo z tym różnie bywa. Nie każda patologia to od razu jakaś totalna melina żyjąca z zasiłku albo i bez prawa do niego. Tak się jakoś składa, że tego typu ludzie w większych skupiskach występują w określonych częściach miasta i te osiedla z uwagi na swoich mieszkańców nie cieszą się dobrą opinią. A tacy ludzie średnio przejmują się swoimi dziećmi, które praktycznie wychowywane są przez ulicę. Nie specjalnie interesują się też jakością opieki w przedszkolach i nauki w szkołach.
              • triss_merigold6 Re: zdefiniuj 16.12.11, 16:54
                I ta klasyczna stereotypowa patologia występuje na nowych osiedlach, gdzie ludzie płacili ciężką gotówką za mieszkania, czy może jednak w starych częściach miast, gdzie jest dużo mieszkań komunalnych i spółdzielczych lokatorskich?
                Jak to się ma do Twojej teorii, że w starych dzielnicach żłobki i przedszkola cieszą się lepszą opinią?
                • berta-death Re: zdefiniuj 16.12.11, 17:16
                  Stare dzielnice w znaczeniu mające starych mieszkańców, nie potrafisz czytać ze zrozumieniem? Tak się mówi obiegowo, że osiedle się zestarzało. Co oznacza, że mieszkańcy są w wieku emerytalnym a młodsze pokolenie się wyprowadziło na swoje, do innych miejsc. W takim Krakowie zestarzała się większość osiedli budowanych w latach 70. Mniej to dotyczy miejsc ulokowanych bliżej centrum, bo tam się jeszcze czasem coś nowego buduje i z uwagi na bliskość rynku i okolic uważane są te osiedla za atrakcyjną lokalizację, więc sporo młodych ludzi decyduje się tam zamieszkać. Ale nie w samym centrum, bo tam to prawie slumsy są. Młodzi masowo wyprowadzili się na Ruczaj, z którego zrobiła się noclegownia Krakowa i jeden wielki plac budowy. I to jest obecnie młoda część miasta.
          • triss_merigold6 Re: łamane prawa dziecka w przedszkolu 16.12.11, 15:48
            Pliz, podaj źródło z którego czerpiesz wiedzę o tym, że przedszkola w starych dzielnicach cieszą się lepszą reputacją. Przypominam, że np. łódzkie Bałuty, warszawska Stara Praga (okolice Dworca Wileńskiego) czy wrocławski trójkąt bermudzki, to właśnie stare dzielnice. Chyba, że masz na myśli np. Saską Kępę, ale tam 2 przedszkola zlikwidowano w latach 90-tych i nie ma nowych na ich miejsce.
    • cytrynowe Re: łamane prawa dziecka w przedszkolu 14.12.11, 19:17
      Lepiej mówić "prawa cżłowieka", a nie "prawa dziecka". To drugie sugeruje, jakby dziecko było innym człowiekiem i inne prawa mu przysługiwały. W Polsce ciągle do wielu nie dociera, że dziecko to człowiek i ma niezbywalne prawo do godności i do nietykalności cielesnej.
    • evita_duarte Re: łamane prawa dziecka w przedszkolu 14.12.11, 19:45
      Tylko szokiem matki tlumacze to, ze dala sie wypchnac z sali. Ja bym chyba rzucila sie na przedszkolanke- u mnie szok wywoluje inne reakcje.

      Jakim trzeba byc czlowiekiem, zeby cos takiego zrobic trzyletniej dziewczynce? Ta kobieta nie tylko nie powinna wiecej pracowac z zdiecmi, ale rowniez z jakimikolwiek innymi ludzmi. No i powinna zostac zmuszona do terapii, za ktora sama by musiala zaplacic.
    • altz Re: łamane prawa dziecka w przedszkolu 17.12.11, 12:10
      Trzeba było po policję zadzwonić i spisać protokół, tylko człowiek jest w takiej sytuacji zszokowany i trudno zadziałać.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka