Dodaj do ulubionych

O patrialchalnym stereotypie macierzyństwa

14.01.14, 11:49
Patrialchalne społeczeństwo wmawia kobietom, że mogą realizować się jedynie poprzez macierzyństwo, traktując je jak samice rozpłodowe. Oto, co na ten temat myśli Natalia Niemen:

www.youtube.com/watch?v=2XDmimpyhRA
Obserwuj wątek
    • berta-death Re: O patrialchalnym stereotypie macierzyństwa 14.01.14, 12:17
      Kuriozalny ten pseudoteledysk ze zdjęciami kobiet, których macierzyństwo sprowadza się do pozowania z dziećmi do zdjęć. Bo całą resztą zajmuje się horda nianiek.
      • evita_duarte Re: O patrialchalnym stereotypie macierzyństwa 15.01.14, 17:05
        Kuriozalny ten pseudoteledysk ze zdjęciami kobiet, których macierzyństwo sprowa
        > dza się do pozowania z dziećmi do zdjęć. Bo całą resztą zajmuje się horda niani
        > ek.
        Pracowalam kiedys dla takiej pary: on jest VP w jakiejs firmie marketingowej, ona pisze w domu (za zamknietymi drzwiami). Dzieci (3.5 i 6) do szkol zabierala jedna niania. W poludnie przychodzilam ja odbieralam mlodszego, po dwoch godzinach starszego. Pozniej obiad, plac zabaw albo basen. Pozniej jak wracalismy to mama byla juz w domu. Czasem wychodzilam wczesniej i ona zabirala ich na lody czy deser, ale jak byla zmeczona to ja im czytalam, bawilam sie, pozniej kapiel i wychodzilam mniej wiecej pol godziny przed spaniem.
        W tym czasie prawie nigdy nie bylo taty. On byl jednym wielkim nieobecnym.
        Ona miala duzo ksiazek "Jak ogarnac prace zawodowa, dzieci i meza i nie zwariowac". Ja na ten widok tylko usmiechalam sie pod nosem. Zatkalo mnie tylko raz: Jak powiedziala mi, ze nie wiem nawet jak to jest ciezko wychowywac dzieci i jednoczesnie pracowac. A, no i dodam, ze na date nights miala inna nianie i jeszcze inna na weekendy.
        Niektorym sie wydaje, ze dzieci zajma sie soba same, a te celebrytki to robia wszystko- piecset rak i nog maja i maja czas i energie. Poza tym ich kariera nie jest bycie mama bynajmniej.
        • berta-death Re: O patrialchalnym stereotypie macierzyństwa 15.01.14, 20:13
          Te, które mają nianie, to nie jest jeszcze najgorsza opcja. Przynajmniej tylko w teorii głoszą możliwość łączenia kariery z macierzyństwem, dzięki czemu dzieci mają szansę na w miarę normalne dzieciństwo. W końcu dobra niania, nie jest zła. Zdecydowanie gorzej mają dzieciaki, których matki jednak postanawiają zastosować teorię w praktyce. Potem można o tym sobie poczytać w wywiadach i biografiach dorosłych dzieci różnych gwiazd. O dzieciństwie w garderobach, pokojach hotelowych, pod stołami wokół których balują naćpani i pijani kumple matki, itp.
          • mariner4 A czy nianie mają nianie? 19.01.14, 18:07
            Feministki same tworzą II ligę kobiet.
            Łatwo jest wymyślać różne teorie siedząc u fryzjerki, albo kosmetyczki.
            "Nie mają chleba? To niech jedzą ciastka" Maria Antonina
            Ten zam poziom logiki.
            M.
            • berta-death Re: A czy nianie mają nianie? 19.01.14, 18:55
              A co ma feminizm do nierówności społecznych i podziałów klasowych?

              Może ma tyle, że może powoływać się na obserwacje socjologiczne dokonywane w różnych grupach społecznych. Taki gender na przykład z tego korzysta. Wiedziałeś, że dziewczynki z tzw wyższych sfer nie bawią się lalkami? A przynajmniej nie takimi samymi i nie w taki sposób, jak zwykły to robić ich rówieśnice pochodzące z niższych warstw społecznych. Dzieci bardzo szybko przyswajają sobie role społeczne i perfekcyjnie potrafią siebie przypisać do właściwej grupy społecznej, nie tylko pod względem płci. Tam, gdzie określone zajęcia są przypisane do służby, dzieci nie będące służbą, nie interesują się nimi.

              Stąd zabawki typu lalka bobas z zestawem do przewijania, kąpania, usypiania i wyprowadzania na spacer, plastikowy sprzęt agd do gotowania, sprzątania, prania, zmywania i szycia, kasa sklepowa wraz z wózkiem zakupowym a nawet stragan z plastikowymi artykułami spożywczymi, są zabawkami dla dzieci ludu pracującego. Nie uświadczysz tego wśród zabawek z wyższej półki, sprzedawanych w vipowskich domach towarowych, a przynajmniej nie masowo. Co więcej, tego typu zabawki pojawiły się w handlu dopiero w czasach kiedy lud pospolity na tyle się wzbogacił, że zaczął mieć kasę na takie zbytki jak zabawki dla dzieci.
              Wcześniej zabawki miały tylko bogate dzieci, i wśród nich nie było ani lalek bobasów, ani sprzętu agd, ani niczego innego co było domeną kobiet z nizin społecznych. Dziewczynki miały lalki, ale nie niańczyły ich, organizowały im przyjęcia, stroiły, uczyły zasad savoir vivre, zabierały do galerii, czytały książki, omawiały wydarzenia towarzyskie i kulturalne, itp. Czyli bawiły się w wykonywanie tych czynności, którymi na co dzień zajmowały się ich matki i inne panie z towarzystwa. Nie wierzysz, poczytaj choćby Magdalenę Samozwaniec. Ona właśnie opisuje, jak to czasy się zmieniły, bo ani ona ani jej siostra ani żadna z jej koleżanek nigdy nie bawiły się lalkami. Nie dlatego, że ich nie miały, bo miały, tylko nie wykazywały zainteresowania tego typu zabawami.
              • mariner4 Zaplątałaś sie. 19.01.14, 19:02
                To dziewczynki z "niższych sfer" bawią się lalkami, żeby te "lepsze" miały później nianie?
                Paradne!
                M.
                • berta-death Re: Zaplątałaś sie. 19.01.14, 19:15
                  Nie po to, tylko dlatego. Dzieci nie kwestionują ani porządku społecznego ani niczego innego co zastały przychodząc na świat. Biorą go takim jaki jest i robią wszystko, żeby jak najlepiej się do niego wpasować.
                  Kilkuletnia córka kobiety pracującej nie ma poczucia niesprawiedliwości społecznej, nie buntuje się przeciwko zasadom panującym w świecie, tylko bezrefleksyjnie naśladuje matkę i przysposabia się do tego, żeby w przyszłości jak najlepiej prowadzić takie samo życie jak ona. Nie widzi w tym nic złego, że będzie mężowi prać, sprzątać i gotować, że będzie miała własne dzieci, którym będzie zmieniać pieluchy.
                  Podobnie jest z kilkuletnią córką zamożnej kobiety, która zatrudnia hordę służby. Też nie dostrzega niesprawiedliwości społecznej, nie ocenia, nie krytykuje, nie próbuje niczego zmieniać. Też bezrefleksyjnie naśladuje matkę i jej styl życia. Też nie widzi w tym nic zdrożnego, że w dorosłym życiu będzie mieć własną służbę, której powierzy obsługę domu i dzieci, będzie prowadzić życie towarzyskie i organizować przyjęcia dla różnych znamienitych osobistości.

                  Powiem więcej, to się tyczy również całej obyczajowości. Znów przytaczając Magdalenę Samozwaniec, małe dziewczynki z tzw dobrych domów od urodzenia miały świadomość, że małżeństwo to kontrakt, że to normalne, że mąż do domu wraca tylko po to, żeby żonie kolejne dziecko zrobić a resztę czasu spędza z kochankami.
                  • mariner4 To po co femionistki wychodzą za mąż? 19.01.14, 19:29
                    Z czytania wielu postów na tym forum wnioskuję, że cała ich uwaga skupiona jest na tym jak wykiwać faceta. Jak go pozbawić pieniędzy i w ogóle traktować go jak wroga. Dzieci? A fe! To obciążenie.
                    Wyjść bogato za mąż i potem pomiatać mężem, czasem łaskawie obdarzając go względami. Dla mnie małżeństwo dla wygody jest rodzajem prostytucji ze stałym abonamentem.
                    Nie ma obowiązku wiązać się z kimś. Zapłata przyjdzie na starość.
                    M.


                    • berta-death Re: To po co femionistki wychodzą za mąż? 19.01.14, 21:41
                      A co bogate zamążpójście ma wspólnego z feminizmem?
                      • mariner4 Teoretycznie nie ma, ale 20.01.14, 19:08
                        czytam tu opinie traktujące facetów jako źródło dochodu bez zobowiązań.
                        Ja często używam terminu skrajny feminizm. Dopiero taki uważam za patologie.
                        M.



                        • rekreativa Re: Teoretycznie nie ma, ale 20.01.14, 19:14
                          " czytam tu opinie traktujące facetów jako źródło dochodu bez zobowiązań."

                          Gdzie? Jakieś cytaty dla przykładu?
    • to.niemozliwe Re: O patrialchalnym stereotypie macierzyństwa 15.01.14, 05:08
      Patriarchalne spoleczenstwo w Europie gdzies jeszcze funkcjonuje?
      Mysle, ze ten model - kobieta do domu, dzieci i garow, to bardziej kraje islamskie?
      • kocia_noga Re: O patrialchalnym stereotypie macierzyństwa 15.01.14, 07:59
        Natalia Niemen próbowała zrobić karierę. Nie wszystkim wychodzi, niestety. A traktowanie dziecka jako obiektu zastępczego jest cokolwiek niedojrzałe.
        W każdym razie nie widzę związku pomiędzy słabiutką piosenką córki Czesława Wydrzyckiego a patriarchalnym traktowaniem kobiet jako własnośći służącej do rozmnażania.-
        To analfabeta. Nie umie czytać ani pływać.
    • rekreativa Re: O patrialchalnym stereotypie macierzyństwa 15.01.14, 17:15
      Żadna z przedstawionych na teledysku pań nie jest kurą domową. Wszystkie zrobiły karierę w showbiznesie. Niemal wszystkie wciąż pracują i zajmują się jakimiś swoimi projektami poza dzieciowo-mężowymi (jak np. Victoria Beckham, która projektuje odzież).
      Sama pani Natalia też nie siedzi w domu z dziećmi, tylko jak widać i słychać, próbuje robić karierę jako piosenkarka.
      Co to ma wspólnego z patriarchatem, to nie wiem.
      • thesloth Re: O patrialchalnym stereotypie macierzyństwa 15.01.14, 17:28
        Zdjęcia z filmiku pokazują tylko, że panie robiące karierę również bywają matkami, a gdzie tutaj macierzyństwo jako kariera, to ja nie wiem.
    • porazostatni Re: O patrialchalnym stereotypie macierzyństwa 15.01.14, 17:47
      Zapomniałeś o złych sądach rodzinnych, widocznie popleczników patriarchatu uważających, że matka musi dostać dzieci. Tylko czemu wtedy nagle podnosi krzyk o jakieś dyskryminacji ojców ? Przecież to system cud-miód-malina. To wreszcie, co matki przywiązane sznurkiem do dziecka, czy nie ? O znanych artystkach i bogatych to pisali ci wyżej. Mają sztaby nianiek, surogatek i pracują. Natalia Niemen to od lat próbuje rozkręcić karierę. To tani chwyt, z którego żyję Anna Mucha. Poza tym, dla mnie ta osoba nie jest żadnym autorytetem. Na ostatnim Opolu przed (lub po) występem najechała na fanów swego ojca, że szkalują jej rodzinę. Toczy się spór o spuściznę artysty pomiędzy drugą żoną Niemena (jej matką), a stowarzyszeniem miłośników, pierwszą żoną i inną rodziną. Nie wiem kto ma rację, sąd ostatnio przyznał stronie drugiej.
      • karolana Re: O patrialchalnym stereotypie macierzyństwa 16.01.14, 12:37
        porazostatni napisała:

        > Zapomniałeś o złych sądach rodzinnych, widocznie popleczników patriarchatu uważ
        > ających, że matka musi dostać dzieci. Tylko czemu wtedy nagle podnosi krzyk o j
        > akieś dyskryminacji ojców ? Przecież to system cud-miód-malina.

        www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,98083,15271861,Do_czego_sluzy_tato_.html
    • zly_wilk Re: O patrialchalnym stereotypie macierzyństwa 15.01.14, 21:35
      Poprosiłbym jeszcze o komentarz do tego filmiku:

      www.youtube.com/watch?v=x1hSfDPCQMQ
      • tigertiger Re: O patrialchalnym stereotypie macierzyństwa 15.01.14, 22:43
        To spot reklamowy w ramach kampanii Komitetu Obchodów Narodowego Dnia Życia. Dzień Życia został wprowadzony w Polsce w 2005 roku jako Dzień Świętości Życia. Ten dzień ustanowił Episkopat Polski w odpowiedzi na apel Jana Pawła II zawarty w encyklice "Evangelium vitae", a uchwalił Sejm. Czemu? a no temu, że ponoć Polki są pod presją opinii lewackich mediów które wmówiły uczciwym katoliczkom, że w pełni zrealizować mogą się wyłącznie w pracy poza domem. Te biedne zmanipulowane podstępnie kobiety zaczęły chcieć robić karierę, a ta ograniczyła im czas, którą mogłyby (powinna) przeznaczyć na opiekę nad dziećmi, marnują swój jej wrodzone talenty talenty menadżerek domu, opiekuńcze żony i matki. Spot lasuje więc te role kobiety-matki, które według episkopatu polskiego są ich rolą nadrzędną, a kariera jest niejako przy okazji. Do puki kobieta będzie doceniana za pracę domową i opiekę nad dziećmi wówczas ta rola stanie się jej celem nadrzędnym, a być może i jedynym, bo ile można robić na dwa etaty? Jednym słowem lasowanie kariery matki, a jak ma silę i ochotę jeszcze na prace zawodową to jej wybór i niech nie narzeka. Ten spot nie lansuje partnerskiej rodziny to chyba jasne. Co więc tu komentować ? Spot jest nieczytelny dla ciebie i przyszedłeś tu, żeby ci forumowicz objaśniły o co w nim chodzi?
        • zly_wilk Re: O patrialchalnym stereotypie macierzyństwa 15.01.14, 22:49
          A nie przyszło Ci do głowy, że kobiety - Was feministek - nie chcą?
          :-)
          Pozdrawiam -
          • tigertiger Re: O patrialchalnym stereotypie macierzyństwa 15.01.14, 23:51
            A nie przyszło ci na myśl, że nie masz nic interesującego do powiedzenia ?


      • berta-death Re: O patrialchalnym stereotypie macierzyństwa 16.01.14, 15:00
        Najlepszym komentarzem niech będzie historia kobiety, która przegrała sprawę o alimenty dla dzieci od babci. Od jakiegoś czasu wałkowana na głównej stronie.

        Pan bogaty mąż postanowił zostawić niepracującą żonę i dzieci. Jakoś tak się okazało, że w tym samym momencie splajtowała mu firma, stracił oszczędności życia i biedaczek znalazł się o niemalże na garnuszku u mamusi. Dziwnym trafem w tym samym momencie mąż babci odniósł niespodziewany sukces w interesach a babcia sobie przypomniała, że mimo iż ma 1500pln emerytury, to jednak całe życie świetnie zarabiała i zaoszczędziła sobie kasę na apartament. Musiał zus jej źle tę emeryturę wyliczyć.
        A żona została z dwójką dzieci, bez grosza przy duszy z jakimiś symbolicznymi alimentami i na dobrą sprawę bez wielkich szans na znalezienie jako tako dobrze płatnej pracy. Jak każda nigdy nie pracująca zawodowo kobieta 40+. I jakoś nikt nie głosi, że zrobiła karierę jako mama, że się jej należą te mężowskie pieniądze jak psu miska, tylko zrobili z niej pasożyta i nieroba, który chce żerować na biednej babci. I jeszcze się jej zachciewa czegoś więcej niż miska strawy i szklanka wody.
        Że się tą kuriozalną sytuacją jeszcze skarbówka nie zainteresowała, to się dziwię. Bo założę się, że ani babcia ani jej mąż nie są w stanie wykazać skąd mają kasę. Bo jak wykażą, że z darowizny od syna, to raczej nie wywiną się od płacenia alimentów.
        • karolana Re: O patrialchalnym stereotypie macierzyństwa 16.01.14, 18:01
          Berta, nie wiemy, naprawdę, czy ta pani "urabiała sobie ręce po łokcie piorąc mężowskie gacie" czy "leżała i pachniała", a wszystkim zajmowała się niania i gosposia.
          Bierzesz pod uwagę drugą opcję? I czy w takim wypadku "się jej należą te mężowskie pieniądze jak psu miska"?
          • berta-death Re: O patrialchalnym stereotypie macierzyństwa 16.01.14, 21:20
            A czy ma sobie urabiać ręce po same łokcie i prać mężowskie gacie? Chodzi o pewien schemat. Nie pracuje zawodowo, jest na utrzymaniu męża i dopóki mężowi odpowiada to na nią łoży i zapewnia życie na wysokim poziomie. Jak mu się utrzymanka znudzi, to kop w zad. Czyli to, czy będzie wraz z dziećmi wiodła życie na poziomie 7tys PLN/mies od osoby czy za 2tys, zależy wyłącznie od widzimisię pana męża. Nie jest łatwo trzykrotnie zbiednieć z dnia na dzień. To jest wylecenie z pewnego środowiska i konieczność rozpoczęcia życia w innym świecie. Już nie prywatne szkoły, zajęcia pozalekcyjne, dobrze sytuowani koledzy, duże mieszkanie w dobrej dzielnicy, tylko życie od pierwszego do pierwszego z ołówkiem w ręku. Nawet biorąc poprawkę na to, że jakieś oszczędności ma, gdzieś na pół etatu pracuje, to nadal mamy do czynienia ze znacznym obniżeniem standardu życia. I to tylko dlatego, że panu mężowi się znudziło. Problemy płciowe i feminizm również dotyczy zamożniejszych warstw społeczeństwa, nawet jak są niezrozumiałe dla ludzi mniej zamożnych.

            I te wszystkie kampanie w stylu rodzina to moja kariera, zazwyczaj milczą o drugiej stronie medalu. Bo to nie tylko są przypadki, gdzie żona została na lodzie, bo się mężowi znudziła, to są też przypadki przemocy w rodzinie, gdzie ktoś albo nie będąc w stanie się samodzielnie utrzymać żyje pod jednym dachem z katem, albo nie może odejść od wpływowego psychopaty, bo ten ją osaczył z wszystkich stron.
            Kobiety decydując się na takie układy, zazwyczaj nie mają pojęcia, że to może nie trwać wiecznie. A jak się sypnie to katastrofa.
            • thesloth Re: O patrialchalnym stereotypie macierzyństwa 18.01.14, 11:39
              > I te wszystkie kampanie w stylu rodzina to moja kariera, zazwyczaj milczą o
              > drugiej stronie medalu.

              > Kobiety decydując się na takie układy, zazwyczaj nie mają pojęcia, że to może
              > nie trwać wiecznie. A jak się sypnie to katastrofa.

              Bo ONE (kobiety, o których piszesz) rzekomo dobrze wybrały chłopów i związały się z porządnymi facetami, więc ICH to nie spotka, spotyka tylko te INNE, źle wybierające (w domyśle - głupsze). Nie słyszałaś takich tłumaczeń? To coś jak uważanie, ze gwałcone są ONE (bo się wyzywająco ubrały, poszły z kimś do pokoju, flirtowały i piły alkohol, miały parterów seksualnych niebędących parterami życiowymi), a MY jesteśmy porządne, więc NAS to nie spotka.
              • rekreativa Re: O patrialchalnym stereotypie macierzyństwa 18.01.14, 12:59
                Bo naprawdę może tak się zdarzyć, że kobieta wybierze DOBREGO, PORZĄDNEGO faceta. Serio, serio.
                Natomiast nawet ci dobrzy i porządni mogą ulec wypadkom losowym jak poważna choroba (kiedy nie są zdolni zarabiać na rodzinę), kalectwo, śmierć na drodze.
                I na tę okoliczność trzeba się zabezpieczyć.
                • thesloth Re: O patrialchalnym stereotypie macierzyństwa 18.01.14, 18:49
                  Ale przecież nie o to chodzi, tylko o podejście - źle sobie wybrałaś, wiec to twoja wina (jak faceta zdradzi żona, to jakoś nikt mu nie gada, że źle wybrał w kontekście jego winy) i o przeświadczenie, że ja na pewno dobrze wybrałam (a jak czasami wyjdą trupy z szaf takich przeświadczonych o własnym szczęściu, to aż strach się bać), za to nieszczęścia zdarzają się tym innym. Takie podejście "jestem pewna swojego partnera". No kurcze, chyba większość jest pewna, ale to nie daje gwarancji na życie.
                  • rekreativa Re: O patrialchalnym stereotypie macierzyństwa 18.01.14, 19:59
                    Rozumiem, o czym mówisz, ale z drugiej strony, czy właśnie nie na tym polega zaufanie, że jesteś pewna swego partnera?
                    Bo jeśli faktycznie pewna nie jesteś, masz wątpliwości, to tak trochę mało komfortowo dla psychiki w takim związku.
                    Oczywiście ufność nie jest tożsama z takim wyższościowym przekonaniem, że u mnie w domu to się nic niemiłego zdarzyć nie może. Bo może, to jasne. Natomiast przy wszystkich danych o mnie, partnerze i naszym związku, jakie mam na obecną chwilę, mogę być go pewna.
                    Jednocześnie jestem świadoma, że okoliczności mogą ulec zmianie, a wraz z nimi, być może, postawa czy to moja czy partnera.
                    • thesloth Re: O patrialchalnym stereotypie macierzyństwa 19.01.14, 17:56
                      > Oczywiście ufność nie jest tożsama z takim wyższościowym przekonaniem, że u mnie
                      > w domu to się nic niemiłego zdarzyć nie może.

                      Przecież o tym właśnie piszę, a nie o tym, żeby być podejrzliwą i nieufną.
                      Plus pewność partnera i swojego dobrego wyboru nie jest żadnym gwarantem, bo to że teraz wybrałam dobrze i jestem pewna nie znaczy, że za 5, 10, 15 lat nadal będziemy chcieli być razem, z jakichkolwiek powodów.
        • rekreativa Re: O patrialchalnym stereotypie macierzyństwa 16.01.14, 18:09
          Czytałam dziś na głównej artykuł na ten temat i jakoś się z niego wyłania obraz zgoła inny.

          " żona została z dwójką dzieci, bez grosza przy duszy z jakimiś symbolicznymi a
          > limentami"

          Piszą, że sąd nakazał 6500 alimentów, które mąż płacił, a przez jakiś czas złej passy w pracy płacił trochę mniej, ale cały czas. Skąd więc to "bez grosza przy duszy'?
          Poza tym podają, że ta kobieta pracuje na pół etatu.
          • bene_gesserit Re: O patrialchalnym stereotypie macierzyństwa 16.01.14, 19:07
            ...piszą też, ze dzieci stać na kosztowne hobby (jazda konna) oraz ze rzucona żona ma nieruchomości, które wynajmuje i ma z tego niezłą kaskę. To raczej sprawa na forum 'antyfeminizm', bo, o ile dziennikarze nie łżą, rzucona żona jest po prostu mocno pazerną babą.
            • berta-death Re: O patrialchalnym stereotypie macierzyństwa 16.01.14, 20:55
              Jak to tam u nich naprawdę jest, to cholera wie. Nie ma większego znaczenia. Chodzi mi o pewien schemat patriarchalnego życia. Mąż zarabia, żona nie. To czy zarabia dużo czy mało, jest nieistotne. Istotne jest to, że zapewnia rodzinie byt na pewnym poziomie. I jak mu się z jakiegokolwiek powodu odechce, to w każdym momencie może zostawić towarzystwo na lodzie. I tyle mu zrobią. Może się w bardzo sprytny sposób pozbyć majątku i naprawdę wykazać, że mocno zbiedniał i teraz to będzie im tylko jakąś niewielką sumkę płacił. Jak dobrze mu pójdzie, to naprawdę z jakąś symboliczną kwotą zostaną. I kobiety powinny brać pod uwagę taką ewentualność zanim zdecydują pozostać na łasce i niełasce męża.
              • thesloth Re: O patrialchalnym stereotypie macierzyństwa 18.01.14, 11:44
                Są też sytuacje, kiedy mąż zarabia 20 000 a żona 2000 i mimo, że wtedy kobieta ma pracę i utrzymanie, to w przypadku porzucenia przez męża poniekąd zostaje z ręką w nocniku - ciężko zrezygnować z dobrego i przerzucić się z powiedzmy Simple na ciuchy z Lidla. Dlatego takie żony potrafią cierpieć swoje i przymykać oczy na wiele rzeczy identycznie z żonami niepracującymi.
                • karolana Re: O patrialchalnym stereotypie macierzyństwa 21.01.14, 09:59
                  thesloth napisała:

                  > Są też sytuacje, kiedy mąż zarabia 20 000 a żona 2000 i mimo, że wtedy kobieta
                  > ma pracę i utrzymanie, to w przypadku porzucenia przez męża poniekąd zostaje z
                  > ręką w nocniku - ciężko zrezygnować z dobrego i przerzucić się z powiedzmy Simp
                  > le na ciuchy z Lidla. Dlatego takie żony potrafią cierpieć swoje i przymykać oc
                  > zy na wiele rzeczy identycznie z żonami niepracującymi.

                  Nooo, tylko to raczej już jest jej wybór, prawda? Jeśli dla kogoś kasa jest ważniejsza niż komfort psychiczny, to nikt nic na to nie poradzi.
                  Poza tym fakt, że ktoś zarabia dziś 20 tys nie oznacza, że tyle będzie zarabiał zawsze.
                  Jeśli kobieta wybiera bycie paprotką na utrzymaniu całkowitym faceta, MUSI liczyć się z tym, ze kiedyś zostanie na lodzie. Bo albo mąż się znudzi, albo zachoruje, albo umrze, albo straci pieniądze. I szczerze mówiąc mierzi mnie takie biadolenie, że dziś mam wszystko, a jutro nic i to JEGO wina.
                  A guzik jego. Jej wina, bo nie myślała, tylko wolała przepierniczać czas i pieniądze.
                  Mowa oczywiście o paprotkach, a nie kobietach, które pracowały "po cichu" na majątek "męża".
              • bene_gesserit Re: O patrialchalnym stereotypie macierzyństwa 18.01.14, 21:09
                Moja koleżanka, pracująca w firmie męża, zwęszyła pismo nosem i zanim oświadczył, ze chce rozwodu, miała już notarialne kopie różnych dokumentów jego własności oraz udowodnione na parę sposobów, jaki był jej udział w działalności firmy męża (znana agencja reklamowa, udział organizacyjny i kreatywny niemały). Rozwód przebiegł po jej myśli. To były czasy przed intercyzą.
      • chociemirka Re: O patrialchalnym stereotypie macierzyństwa 18.01.14, 15:51
        zly_wilk napisał:

        > Poprosiłbym jeszcze o komentarz do tego filmiku:
        >

        nie wiesz co masz myslec?
    • kotek.filemon Re: O patrialchalnym stereotypie macierzyństwa 16.01.14, 12:43
      Kariera nie wyszła, ale może są tacy, co kupią tani sentymentalizm. W sumie nie "może".
    • mariner4 Rodzenie dzieci to antyfeministyczny przesąd. 18.01.14, 19:30
      A poco? Trzeba się realizować. Ostatni zamkną drzwi.
      A nie da się tego jakoś pogodzić?
      M.
      • zly_wilk Re: Rodzenie dzieci to antyfeministyczny przesąd. 19.01.14, 00:14
        precz-z-komuna.cupsell.pl/produkt/294164-koszulka-damska-antyfeminizm.html
        • berta-death Re: Rodzenie dzieci to antyfeministyczny przesąd. 19.01.14, 00:30
          Ta jest lepsza, zwłaszcza dla forumowych panów:
          i1.ytimg.com/vi/nptcR9qAqsU/hqdefault.jpg

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka