Gość: krytyk2
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
11.11.04, 20:00
Spotkałem się wielokrotnie z zupełnym niezrozumieniem tego co piszę na tych
lamach. Chodzi o poj. Nerwicy .Nie używam tego poj ani w sensie potocznym (n
= nerwowość, trzęsące się rece ),ani w sensie ocennym(osoba znerwicowana
=ktoś gorszy niż inni).Nie używam pojęcia nerwicy jako czegoś ,co kogoś
stawia na marginesie życia społecznego. To ,co zakładam pod tym pojęciem jest
pewną krzyżówką teoretyczną stanowisk neopsychoanalityków a w szczególności
Horney i Fromma. W ujęciu Horney nerwica stanowi chorobę naszych czasów, pod
którą „podlega” niemal 100% populacji( czy tak nie jest -rozejrzyjcie się
dookoła siebie ).O ile Horney opisuje niezliczone kliniczne wariacje odmian
nerwicy,. o tyle Fromm „dobiera” się do materialnych i socjologicznych
czynników determinujących jej powstawanie i rozprzestrzenianie się. To ,czym
ostatecznie jest nerwica dla Fromma ,zdefiniował on przejrzyście w
pojęciowym rozróżnieniu „być” i „ mieć”. Każdy ,kto z jakichś powodów,
wyznaje aksjologię „mieć” ,jest znerwicowany. I naprawdę ,nie ma tu nic do
rzeczy wygląd, zachowanie, płeć. Na drugim biegunie typologii Fromma
jest „być”.”Mieć” oznacza uzależnianie się od wszystkiego możliwego
(pieniędzy, telewizji ,lektury gazet, seksu ,książek, drugiej osoby,
samochodu,INTERNETOWEGO FORUM/..../ itd., itd., itd- w nieskończoność!) Osoba
żyjąca w modusie „mieć” jest tak naprawdę martwa w środku ,cala stanowi
efekt „zbieractwa” zyciowego -partnerow ,pieniędzy, poglądów, odznaczeń,
nagród itd. Nie ma jej jako osoby ,jest tylko zbiorowisko przypadkowych
faktów ,rzeczy, zdarzeń, osób. Fromm pokazuje ,w jaki sposób następuje
przejście od pewnej aksjologii do pewnej psychologii.. Ja identyfikuję się z
jego stanowiskiem ,bo nikt nie wymyślił na razie lepszego, tj takiego które
lepiej wyjaśniałoby to ,co się wokół nas dzieje
* * *
Mnie przypisuje się tu najrozmaitsze bzdury a przede wszystkim te wulgarne
znaczenia ,które wymieniłem na samym początku. Wracając do naszego wątku
feminizmu. Kochane ,walczące feministki, podpadacie pod nerwicę przy tym
znaczeniu słowa „nerwica”- bez wątpienia. Powiem więcej ;gdybyście wyleczyły
się z tej konkretnej formy nerwicy(czyli feminizmu), z pewnością wpadniecie w
jakąś inną ,bo usuwając objawy ani myślicie o usuwaniu przyczyn.
Uważacie ,że jesteście normalne. I tu wam przyznaje rację :choroba ,której
epidemia obejmuje raptem prawie 100 % populacji, staje się s ta t y s t y c
z n ą n o r m ą!