Dodaj do ulubionych

Pojécie nerwicy

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.04, 20:00


Spotkałem się wielokrotnie z zupełnym niezrozumieniem tego co piszę na tych
lamach. Chodzi o poj. Nerwicy .Nie używam tego poj ani w sensie potocznym (n
= nerwowość, trzęsące się rece ),ani w sensie ocennym(osoba znerwicowana
=ktoś gorszy niż inni).Nie używam pojęcia nerwicy jako czegoś ,co kogoś
stawia na marginesie życia społecznego. To ,co zakładam pod tym pojęciem jest
pewną krzyżówką teoretyczną stanowisk neopsychoanalityków a w szczególności
Horney i Fromma. W ujęciu Horney nerwica stanowi chorobę naszych czasów, pod
którą „podlega” niemal 100% populacji( czy tak nie jest -rozejrzyjcie się
dookoła siebie ).O ile Horney opisuje niezliczone kliniczne wariacje odmian
nerwicy,. o tyle Fromm „dobiera” się do materialnych i socjologicznych
czynników determinujących jej powstawanie i rozprzestrzenianie się. To ,czym
ostatecznie jest nerwica dla Fromma ,zdefiniował on przejrzyście w
pojęciowym rozróżnieniu „być” i „ mieć”. Każdy ,kto z jakichś powodów,
wyznaje aksjologię „mieć” ,jest znerwicowany. I naprawdę ,nie ma tu nic do
rzeczy wygląd, zachowanie, płeć. Na drugim biegunie typologii Fromma
jest „być”.”Mieć” oznacza uzależnianie się od wszystkiego możliwego
(pieniędzy, telewizji ,lektury gazet, seksu ,książek, drugiej osoby,
samochodu,INTERNETOWEGO FORUM/..../ itd., itd., itd- w nieskończoność!) Osoba
żyjąca w modusie „mieć” jest tak naprawdę martwa w środku ,cala stanowi
efekt „zbieractwa” zyciowego -partnerow ,pieniędzy, poglądów, odznaczeń,
nagród itd. Nie ma jej jako osoby ,jest tylko zbiorowisko przypadkowych
faktów ,rzeczy, zdarzeń, osób. Fromm pokazuje ,w jaki sposób następuje
przejście od pewnej aksjologii do pewnej psychologii.. Ja identyfikuję się z
jego stanowiskiem ,bo nikt nie wymyślił na razie lepszego, tj takiego które
lepiej wyjaśniałoby to ,co się wokół nas dzieje
* * *
Mnie przypisuje się tu najrozmaitsze bzdury a przede wszystkim te wulgarne
znaczenia ,które wymieniłem na samym początku. Wracając do naszego wątku
feminizmu. Kochane ,walczące feministki, podpadacie pod nerwicę przy tym
znaczeniu słowa „nerwica”- bez wątpienia. Powiem więcej ;gdybyście wyleczyły
się z tej konkretnej formy nerwicy(czyli feminizmu), z pewnością wpadniecie w
jakąś inną ,bo usuwając objawy ani myślicie o usuwaniu przyczyn.
Uważacie ,że jesteście normalne. I tu wam przyznaje rację :choroba ,której
epidemia obejmuje raptem prawie 100 % populacji, staje się s ta t y s t y c
z n ą n o r m ą!
Obserwuj wątek
    • Gość: endorfina Re: Pojęcie nerwicy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.11.04, 20:28
      Mam przez to rozumieć, iż wszystkie (walczące) feministki uważasz za
      znerwicowane? Czy tak? Ciekawa koncepcja. Nic innego, w ich przypadku, nie
      wchodzi w grę (typu: słuszność sprawy etc.)? Zadziwiasz mnie...
      Ponadto, mam wrażenie (oczywiście dość subiektywne), iż sądzisz że same są
      winne tej (domniemanej) nerwicy - a nie, np. ogólnie znerwicowane (a nawet
      lekko schizofreniczne) społeczeństwo XXI wieku - bo na to głównie, o ile
      pamiętam, kładła nacisk pani Karen w swoich pracach.
      • ix Pamiętajmy,... 11.11.04, 20:40
        że neurotyczność naszych czasów ulega ciągłemu modyfikowaniu.
        • Gość: krytyk2 Re: Pamiętajmy,... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.04, 23:20
          Zgadzam sie ,ale nie na tyle,zeby wywracac podstawowe struktury zaleznosciowe w
          nerwicy/np typ dominujaco-msciwy bedzie istnial zawsze ,jakkolwiek konkretno-
          historyczne odmiany beda sie od siebie roznily/
      • Gość: krytyk2 Re: Pojęcie nerwicy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.04, 22:50
        endorfino,to co uwazam zgadza sie dokladnie z druga czéscia wymienionej przez
        ciebie alternatywy ,cyt. ciebie :"np. ogólnie znerwicowane (a nawet
        > lekko schizofreniczne) społeczeństwo XXI wieku -"'.Rzecz polega na tym ,ze to
        stwierdzenie nie zdejmuje z feminizmu,- jako pewnej zafiksowanej na standard
        nerwicowej projekcji pt'"to mézczyzna jest winny memu nieszczéßciu''-odium
        bycia pewnym rodzajem nerwicowego wyparcia i przeniesienia swoich problemów
        z "ja "'/ktore jest gøeboko wyparte/ na "'my'''/=skrzywdzone kobiety/.Myßle ,æe
        jestes pierwsza osoba ,ktora dala wyraz przyblizenemu rozumieniu tego ,o co mi
        chodzi.Pzdr
    • nadszyszkownik.kilkujadek Wojownik - terapeuta 11.11.04, 20:46
      www.winternet.com/~mikelr/flame1.html
      www.winternet.com/~mikelr/flame25.html
      Terapeuta
      Terapeuta bywa niezwykle denerwujacy, co czyni go czesto bardzo efektywnym
      Wojownikiem. Zamiast przystapic do frontalnego ataku, Terapeuta probuje
      zwekslowac dyskusje w kierunku psychologicznych motywacji i problemow
      oponentow. Bedzie on w sposob raczej dowolny spekulowal o osobowosci, zwiazkach
      czy lekach innych wojownikow, unikajac zazwyczaj wlasciwego tematu rozmowy.
      • Gość: krytyk2 Re: Wojownik - terapeuta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.04, 01:37
        Ty szyszkownik,skad ci sie biora takie oryginalne konfabulacje?
        Jestem pod wrazeniem.Dlugo nad tym myslales?Pewnie dlugo ,bo odezwales sie
        pierwszy raz od miesiaca mojego pobytu na tym forum.
        A teraz, facet, do rzeczy!
        Twoja konstrukcja ma kilka beznadziejnych punktow .
        1)Juz sam poziom ogolnosci tego co pisze wystawia na smiesznoßc Twoj
        argument ,ze jakoby unikam frontalnego ataku.Czlowieku ,czy ty nie widziesz ,ze
        moje ataki w zasadzie sa tylko frontalne i przez to rozpaczliwie niezrozumiale
        przez zanurzone w konkretach towarzystwo/ jak widac -lacznie z toba!/
        2)Nie weksluje dyskusji w kierunku psychologicznym.Mam pewne wyobrazenie
        tego,jak ewentualnie mozna wytlumaczyc pewne zjawiska w swiecie,mam pewne
        podstawy teoretyczne pomagajáce w tym tlumaczeniu i mam pewna odwage w ich
        pokazaniu.I nie lubie buksowac w nieskonczonosc w indukcyjnych dowodach
        J.S.Milla/wg zasady ja argument -ty argument,ja argument -ty argument itd po
        200 postow,az w koncu dojdziemy po kliku dniach albo -najczesciej -nie do
        jakichs wnioskow/
        3) nie wiem czy jestes terapeuta ,ale jesli tak-to wspolczuje twoim
        pacjentom.Dobry terapeuta chwyta byka za rogi i probuje najszybciej jak to jest
        mozliwe doprowadzic pacjenta do staniecia w jego prawdzie."'Wekslowanie''czy
        inne manipulacje to terapeutyczna droga do nikád.Oczywiscie ,mam swiadomosc ,ze
        piszesz o terapeucie jako pewnym typie dyskutanta wykorzystujacego
        pseudopsychologiczne sztuczki do zadania oponentom ciosu/zwykle ponizej
        pasa/.Ale do realizacji takiej roli sie nie poczuwam.
        4)Zapomniales szyszkownik ,ze toczone tu spory sa rodzajem zabawy
        intelektualnej,w ktorej faceci scieraja sie z kobitami i moj projekt ''feminizm
        jako rodzaj nerwicy''stanowi rodzaj prztyczka intelektualnego w nos
        zarozumialych ,zdufanych w sobie niektorych dam z tego portalu.Wiéc nie
        nabieraj sie -podobnie -jak one na wszystkie moje argumenty/w koncu tylko ktos
        inteligentny jak ty moglby napisac tak lakoniczna trafna diagnoze mojej
        osobowosci dyskutanta/
        • Gość: endorfina Re: Wojownik - terapeuta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.11.04, 13:58
          Krytyku zadziwiasz mnie...
          Czy naprawdę sądzisz, że tak trudno rozszyfrować twoje motywacje itp.? Toż do
          tego, nie potrzeba mieć nawet skończonych studiów...:-P
          • Gość: krytyk2 Re: Wojownik - terapeuta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.04, 16:54
            Endorfino, jako osoba mocno znerwicowana w podanym przez siebie sensie nie mam
            dostepu do wielu swoich gleboko ukrytych zalozen.Prosze cie,oswiec mnie!
            • Gość: endorfina Re: Wojownik - terapeuta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.11.04, 18:29
              Nie proś, nie proś - bo jeszcze na serio się do ciebie dobiorę (a to będzie
              bolało).
      • Gość: krytyk2 Re: Wojownik - terapeuta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.04, 03:55
        szyszkownik,ty jestes ale dowcipny !Dopiero teraz wszedlem na zaproponowane na
        czerwono linki.Tam jest cala skarbnica typow psycho9logicznych.Sam je
        wymyslales?Sa niezle!Tak sobie siedzisz i wertujesz a potem -jak ci cos
        przypasuje -klik i juz masz klienta na widelcu!dobre!Kupuje to -zaoszczedza
        mase czasu!
        • nadszyszkownik.kilkujadek Re: Wojownik - terapeuta 13.11.04, 04:51
          Jak łatwo się domyśleć, nie ja jestem autorem tych klasyfikacji. Niestety.
          Teraz pora na morał żartu. Dwojaki:
          1. Nie jesteś niepowtarzalny. Każdemu można dopasować etykietkę
          2. Czytaj do końca, zanim odpowiesz.
          • Gość: krytyk2 Re: Wojownik - terapeuta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.04, 19:56
            Zaczne od końca/"wniosek nr2/:
            1)Nic to nie zmienia w merytorycznej treści mojej odpowiedzi.Oznacza tylko ,że
            nie wiedzialem ,że to nie ty jesteś autorem tej charakterystyki.Dowiedzialem
            sie dzieki temu tyle ,że szperasz tu i ówdzie w literaturze i masz poczucie
            humoru.
            2)Etykietki kazdy może sobie wymyslac i przyklejac innym.Nie ozancza to
            jednak ,że w jakimkolwiek sensie trafnie charakteryzują one daną osobę
            3)Swoją tezą o powtarzalności jednostek ludzkich rozbawileś mnie do łez.Czy ty,
            szyszkownik, zgodzilbyś sie na taką w odniesieniu do siebie?Co byś np
            powiedzial na stwierdzenie ,że fakt ,iż masz 42 nr buta i 39 nr kołnierzyka
            czyni Cie identycznym ze 100 milionami ludzi na świecie?Wyrywanie pojedynczych
            cech innego czlowieka jeszcze nie daje podstawy do twierdzenia ,że sie go zna !
            Chyba ,że pracujesz dla wojska ,gdzie licza sie tylko numeracja i tzw "sztuka"
    • kochanica.francuza buahahahahahahaha 11.11.04, 22:43
      jak to ,co on opisał,jest nerwicą,to ja jestem caryca Katarzyna Wielka...
      Sama jestem nerwicowa i mam nerwicowych przyjaciół.
      Dlatego nie ucz ojca dzieci robić,kolego.
      • Gość: krytyk2 Re: buahahahahahahaha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.04, 23:17
        Ja sie tez nie stawiam poza krag chorych ,tylko ,ze moje wydanie nerwicy nie
        nazywa sie feminizm /jesli chcesz je nazwac antyfeminizm-prosze bardzo/ No to
        witaj na oddziale terapeutycznym!
        • kochanica.francuza Re: buahahahahahahaha 11.11.04, 23:19
          Gość portalu: krytyk2 napisał(a):

          > Ja sie tez nie stawiam poza krag chorych ,tylko ,ze moje wydanie nerwicy nie
          > nazywa sie feminizm /jesli chcesz je nazwac antyfeminizm-prosze bardzo/ No to
          > witaj na oddziale terapeutycznym!

          Kolego,chyba razem leczyć się nie będziemy...
          Nerwice to np.:
          -anoreksja
          -bulimia
          -zespół anankastyczny
          -nerwica lękowa

          Możesz wskazać podobieństwa między nimi a feminizmem bądź antyfeminizmem?
          • e_wok Ja MAM nerwice 11.11.04, 23:24
            konkretnie nerwice natrectw. Czyli chorobe perfekcjonistow. Roznie bywa -
            czasem lepiej, a czasem sie nasila. Nie mam czasu na inne nerwice - ta, ktora
            mam, jest dosc absorbujaca.
            • Gość: krytyk2 Re: Ja MAM nerwice IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.04, 23:47
              Moja objawia sie w setkach nieracjonalnych zachowan ,w tym takze w
              perfekcjonizmie i stalym niekonczeniu zaczetych czynnoßci.W tym rzecz ,ze walka
              z nerwica jest cholernie trudna .bo w miejsce wyrugowanych (jaka mi sie czasem
              zdaje) czynnosci kompulsywnych wchodza za chwile zastepy nowych
          • Gość: krytyk2 Re: buahahahahahahaha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.04, 23:27
            nie chcesz zaakceptowac mojego /=szerszego/ ujecia nerwicy i tu nasza dyskusja
            sie w zasadzie konczy.Dla mnie twoj punkt widzenia zaweza problem.Dobra teoria
            to taka ,ktora wyjasnia jak najwieksza iloßc przypadkow chorobowych ( czy -jak
            ktos chce -nieprawidlowosci funkcjonowania).Jesli uwazasz ,ze w toim zyciu
            osobistym twoj feminizm ci w czyns pomaga ,to gratulacje.z moich obserwacji
            wynika ,ze sa lepsze /=skuteczniejsze /metody postepowaniaq ,ktore skupiaja sie
            przede wszystkim na mnie jako mnie a nie ciaglym odwolywaniu sie do praw mojej
            krzywdzonej ,rzkomo grupy plciowej
            • e_wok Krytyku 11.11.04, 23:42
              ja bym chciala, zebys wyjasnil, dlaczego przekonanie, ze ludzie powinni miec
              rowne prawa bez wzgledu na plec uwazasz za przejaw nerwicy? Bo ja sklonna
              jestem uznac za przejaw zaburzen emocjonalnych akurat twierdzenie odwrotne.
              • Gość: krytyk2 Re: Krytyku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.04, 00:23
                ewok ,ja nie neguje w zadnym wypadku slusznosci tkiego przekonania.To ,co mnie
                denerwuje w tym calym temacie, to sprzecznoßc pomiedzy tym ,co uzyskalyscie i w
                PRAWODASTWIE I PRAKTYCE ZYCIOWEJ a tym ,czego jeszcze oczekujecie i jak
                niektore z waszych najbardziej wojowniczych przedstawicielek oceniaja to
                prawodastwo ite osiagniecia.Ewok ,zpojedynczych przypadkow niesprawiedliwego
                traktowania czolowe feministki wyciagaja nieobiektywne ,zbyt radykalne
                wnioski.Z moich obserwacji wynika ,æe liczba NIEASERTYWNYCH ZACHOWAN rozklada
                sie mniej wiecej po rownio pomiedzy kobietami i mezczyznami, z tym ze faceci
                nie zakladaja stowarzyszen obrony praw meskich a wy kobiecych -tak.Jak jeszcze
                jasniej moge wyrazic swoje zdanie?
                • julla Re: Krytyku 12.11.04, 01:46
                  Na ten przykład ci goście z Stowarzyszenia Obrony Praw Ojców to totalnie
                  znerwicowane kółko??

                  Sorry, krytyk, ale dla mnie twoje wywody to pomieszanie z poplątaniem oraz
                  psychologiczna amatorka. Do jednego wora wkładasz neurozy, lęki, niepokoje,
                  obsesje oraz poczucie krzywdy
                  i wszystko to nazywasz nerwicą. To nie jest takie proste jak ci się wydaje.
                  Mozna byc kłebkiem lęku i niepokoju a przejawiać żadnych objawów nerwicy,
                  uwierz, że tak bywa.
                  A jedną z najgorszych krzywd jaką można uczynic człowiekowi to źle go
                  zdiagnozować:)
                  • Gość: krytyk2 Re: Krytyku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.04, 03:02
                    Teraz dopiero ukazalas, jak wulgarnie pojmujesz nerwice.
                    Jullo, ty sie po prostu skompromitowalas!
                    Co ty myslisz ,ze leki i niepokoje -to nie sa objawy nerwicy?!?!?!?!!!!!
                    Kobieto,co ty rozumiesz przez "'objawy''!?
                    A moze dla ciebie objawem nerwicy sa spocone dlonie /bo to mozna zmierzyc
                    aparatura/albo moczenie sie nocne/bo jako dowod mamy smrod i mokre
                    przescieradlo/,albo trzesace sie rece/bo to widac golym okiem/, albo jakanie
                    sie /bo to slychac/ ?
                    Czy rzeczywistosc sprowadzasz do rzeczy widzialnych?
                    A co zrobisz ze swiatem czastek elementarnych,czarnych dziur,Bogiem?
                    Jestes naprawde biedna !

                    A o wywiadzie z pacjentem ,jako jednej z podstawowych metod dotarcia do prawdy
                    o nim to ty slyszala,he?
                    • sagan2 Re: Krytyku 12.11.04, 09:22
                      Gość portalu: krytyk2 napisał(a):


                      > Czy rzeczywistosc sprowadzasz do rzeczy widzialnych?
                      > A co zrobisz ze swiatem czastek elementarnych,czarnych dziur,Bogiem?

                      swiat czastek elementarnych jest swiatem rzeczy jak najbardziej widzialnych.
                      kazdy kto choc raz widzial chocby zdjecia z komor mgielnych to przyzna...
                      • Gość: krytyk2 Re: Krytyku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.04, 09:33
                        no ,tak ,przy pewnej skomplikowanej narzedziowosci i umowieniu sie,ze te
                        smuzki ,ktore widzimy na zdjeciach,, nazwiemy czastkami elementarnymi.Dobrze,a
                        co z panem Bogiem?
                        Przy pewnych zalozeniach tez mozemy obstawa© ,ze nasze leki sa tez
                        widzialne,wiesz Sagan -dzieki takiemu naszemu wewnetrznemu oku.Trzeba tylko
                        zalozyc ,ze to oko i te niepokoje istnieja,bo w przeciwnym razie bedziemy badac
                        tylko mokre przescieradla i spocone dlonie
                      • losiu4 Re: Krytyku 12.11.04, 09:54
                        tak gwoli ścisłości to w komorach widzimy ślady czegoś, co nazywamy cząstkami
                        elementarnymi :)

                        Pozdrawiam

                        Losiu
                    • julla Re: Krytyku 12.11.04, 09:30
                      Zabawny jesteś; twoim zdaniem ktoś , kto panicznie się lęka pająka i strasznie
                      boi się zaglądać pod łóżko żeby nie trafisz na owego pająka; ale oprócz tego
                      świetnie sypia, jest zrelaksowany i zadowolony ze swojego życia osobistego,
                      jest ciężko chorym, znerwicowanym człowiekiem?? Psychologowie z takim
                      podejściem jak twoje robią na ogół duzo szkody pacjentom.
                      • Gość: krytyk2 Re: Krytyku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.04, 10:10
                        Prawde mowiac zastanawiam sie ,czy ci odpowiedziec na te twoje "zarzuty"'.Powod
                        mego ociagania jest prosty:ty -albo rozmawiasz teraz z kim innym i
                        zjego/innymi/ argumentami albo nie zrozumialas nic z tego ,co ci napisalem.
                        Przeciez wlasnie JEDYNA moja intencja bylo powiedziec Ci,ze mozna miec nerwice
                        i nie miec zarazem WIDOCZNYCH I SZTANDAROWYCH jej objawow.
                        Odnosnie twojego przykladu z pajakiem:tak,tak wlasnie czesto jest ,ze
                        przychodzi pacjent do terapeuty z tzw duperelem i oczekuje od lekarza ,ze da mu
                        pigulke na lek przed pajakami.Po 15-ej wizycie dowiaduje sie z ust terapeuty,ze
                        jego problem polega na nierozwiazanych problemach z matka a po drodze (od 1do
                        15 sesji) stopniowo odkrywa mu sie ,ze jego funkcjonowanie spoleczne wcale nie
                        jest takie ok jak mu sie przedtem wydawalo
                        • julla Re: Krytyku 12.11.04, 16:22
                          Chyba się nie dogadamy, bo ja się juz pogubiłam .
                          Mam wrażenie, że do ciebie nie dociera, że nerwica to konkretna choroba, dająca
                          również wyraźne somatyczne objawy, którą się konkretnie leczy i która
                          konkretnie utrudnia choremu życie. Tak jak gruźlica czy alergia, człowiek czuje
                          się chory i cierpi. Nóż mi się po prostu otwiera, gdy ktoś pod nerwicę podciąga
                          poczucie pustki egzystencjalnej czy przynalezność do jakieś organizacji bo ma
                          się poczucie krzywdy. Wiem, że określenie "nerwica" mocno się strywializowało,
                          i ludziska nazywają "nerwica" cokolwiek, co im poszło na nerwy...
                          Ale to chyba jałowa dyskusja, mam wrażenie
                          • Gość: krytyk2 Re: Krytyku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.04, 16:39
                            Jullo ,zrobisz co zechcesz,masz wolna reke ,ja jednak sam przekonalem sie
                            wielokrotnie/na swoim i cudzym przykladzie/,ze poszerzenie poj nerwicy do
                            ksztaltu przeze mnie proponowanego (zreszta nie wymyslonego przeze mnie tylko
                            przez kilka wymienionych wczesniej autorytetow) powoduje poglebienie
                            zrozumienia innych i samego siebie.
                            Rozumiem ,dlaczego owo poszerzenie budzi taki opor:powoduje to przesuniecie
                            granic tzw normy psychicznej i czlowiek traci od razu poczucie komfortu.
                            Zgodze sie z Toba ,ze postawienie tak ostrej -jak ja to czynie -granicy moze
                            budzic i budzi sluszne opory.Sugeruje bowiem ,ze do tej granicy wszystko jest w
                            porzadku a od tej granicy zaczyna sie czarna rozpacz.Zlagodze zatem
                            stanowisko:nerwica stanowi wielowatkowe kontinuum,zaczynajace sie od zupelnie
                            lagodnych objawow w niektorych tylko obszarach a konczy sie na ostrych stanach
                            depresyjnych.Przy czym nie rezygnowalbym z filozoficzno-aksjologicznej podstawy
                            nerwicy:bo przede wszystkim dzieki pewnym naszym postawom i wyborom mamy zawsze
                            to co mamy/czyli jak zwykle w tym przypadku -problemy/.Pozdrawiam.
    • nkosikazi Re: Pojécie nerwicy 12.11.04, 09:52
      No to ja już rozumiem na czym polega problem. Tobie krytyku kompletnie pomyliły
      się rodzaje ludzkiej aktywności i dlatego mylisz środki jakie się w nich
      stosuje. Forum internetowe to miejsce wymiany i ścierania się poglądów a nie
      gabinet psychoterapeuty! Na forum nie ma żywych ludzi których osobowość można i
      należy analizować, są tylko byty wirtualne prezentujące określony zestaw
      poglądów. To z nimi, z poglądami, masz się ścierać - nie z ludźmi, któych nie
      znasz i zapewne nigdy nie poznasz. Tutaj środkiem działania, jedynym
      dopuszczalnym, jest wymiana argumentów - nie psychoanaliza. Tutaj nie masz do
      czynienia z pacjentami proszącymi o pomoc, tylko z partnerami do
      _wymiany_poglądów.
      Nie wiem, czy jesteś profesjonalnym psychologiem, bo za mało się na tym znam.
      Raczej wątpię, bo twoja wiedza wydaje mi się mocno powierzchowna a do tego zbyt
      łatwo wpadasz w furię jak na profesjonalistę. Niezaleznie od tego twoje
      wirtualne wcielenie to kompletny niewypał. Jeżeli tak bardzo lubisz
      psychologizować to radziłabym ci skończyć odpowiednie studia, zdobyć
      uprawnienia psychoterapeuty i otworzyć własny gabinet. Wtedy będziesz na
      właściwym miejscu bo wtedy trafią do ciebie osoby chcące twojej pomocy.
      Tutaj nikt jej nie chce, nie zauwazyłeś?
      Na koniec mam prośbę. Spróbuj potraktować to co napisałam wyłącznie "wprost" -
      jako dobrą radę i nie próbuj się znowu doszukiwać w tym jakiś zagmatwanych
      przyczyn leżących w zawiłościach mojej psychiki. Uwierz, nic o mnie nie wiesz.
      W tym co kiedykolwiek napisałam na forum nie ma żadnego materiału dla
      poważnego, rzeczowego psychologa. O moich domniemanych nerwicach nie wiesz nic
      i nigdy się nie dowiesz. Znasz tylko moje poglądy - tylko niestety zupełnie ich
      nie rozumiesz.
      pzdr
      • Gość: krytyk2 Re: Pojécie nerwicy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.04, 10:20
        Dziekuje za pierwsza pelna i zrozumiala wypowiedz w twoim wydaniu.Ciesze
        sie ,ze wreszcie przyszlo ci cos sensownego do glowy na TEMAT TEGO CO PISZE.Nie
        bede dyskutowal z merytoryczna czescia twojego postu ,bo musialbym powtarzac
        kolejny raz te same argumenty, a innych nie mam zamiaru wymyslac tylko
        dlatego ,ze nie zrozumialas poprzednich.Z ta emocjonalnoscia u ciebie jednak
        tez cos jest nie tak,a piszac na tym forum zawsze-czy tego chcemy czy nie-
        odkrywamy czesc z tego ,co chcielibysmy miec ukryte.Ty sie tak nie wylamuj z
        tej prawdy bo nie jestes bogiem .Jestesmy tylko ludzmi i bardzo dobrze.
        • nkosikazi Re: Pojécie nerwicy 12.11.04, 10:40
          Widzę że dalej nic nie rozumiesz. W takiej sytuacji rezygnuję z dalszych prób i
          przestaję odpisywać na twoje posty. I uważaj, bo jak nie zmienisz stylu to
          niedługo nie znajdziesz chętnych do rozmowy.
          pzdr
          • Gość: krytyk2 Re: Pojécie nerwicy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.04, 11:35
            I znowu swoj bardzo indywidualny punkt widzenia ektrapolujesz na innych i
            uzurpujesz sobie prawo wyglaszania ich zdania swoimi ustami.Prawde mowiac,
            nkosikazi,poza zwiekszonym poziomem agresji nic dotychczas sensownego nie
            wnioslas w dyskusji ze mna na tym forum ,tak ze nie bede plakal z powodu
            twojego milczenia
    • i3 Nerwice to przeszłość,... 13.11.04, 01:49
      teraz są zaburzenia zachowania.

      ;-)

    • Gość: rusałka ok, krytyk, a cos wiecej o "być"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.04, 10:28
      to całkiem ciekawe. tylko o byciu, dla równowagi, czegoś tu brakuje.w czym się
      przejawia? o czym decyduje?

      czy do sfery "mieć" zaliczyć można też szereg nabytych, powszechnie
      bezrefleksyjnie podzielanych poglądów na temat tożsamości?
      jeśli tak, to czy nie od nich zależy, że pewne postawy oceniasz jako "nerwicę" -
      z punktu widzenia poglądów, które, z racji srodowiska i wychowania, zdarzyło
      ci się "mieć"?

      innymi słowy: na jakich podstawach twierdzisz "autorytatywnie":
      Kochane ,walczące feministki, podpadacie pod nerwicę przy tym
      > znaczeniu słowa „nerwica”- bez wątpienia. Powiem więcej ;gdybyście
      > wyleczyły
      > się z tej konkretnej formy nerwicy(czyli feminizmu), z pewnością wpadniecie w
      > jakąś inną ,bo usuwając objawy ani myślicie o usuwaniu przyczyn.

      a jaka jest twoja nerwica? zaprzeczanie?
      uzależnienie od krytyki;)?

      a gdzie tu twoje "być"?
      • kocia_noga Re: ok, krytyk, a cos wiecej o "być"? 13.11.04, 14:38
        Krytyk2 zaczął tu pisywać około miesiąca temu.Wystąpił na tym forum ze swoją
        koncepcją nerwicy - prostą i głupią.Potem zainteresował się filozofią .Nie
        wiedzieć czemu, przyczepił się do mnie z tłumaczeniem, co to takiego.W miarę
        uzupełniania informacji coraz więcej pouczał, czasem to już było tak nie do
        zniesienia,że aż poprosiłam o litość.Liznęłam trochę filozofii - studiowałam ją
        kilka lat i obroniłam pracę dyplomową z tej dziedziny , więc zdaję sobie
        sprawę z nikłości swojej wiedzy filozoficznej. Podobnie rzecz się ma z
        psychologią.Krytyka2 zaliczyłabym do gatunku bezczelnych młodzieńców,
        ignorantów pełnych tupetu .Tyle amatorskiego psychologizowania.
        • kochanica.francuza Oczywiście można każde zwierzę,nawet kota 13.11.04, 18:51
          nazywać krową,czepiając się głupiej i ograniczonej koncepcji językowej,która
          krową każe nazywać tylko jeden gatunek zwierzęcia.

          Ale po kiego właściwie?
          • nkosikazi Re: Oczywiście można każde zwierzę,nawet kota 13.11.04, 19:31
            > nazywać krową,czepiając się głupiej i ograniczonej koncepcji językowej,która
            > krową każe nazywać tylko jeden gatunek zwierzęcia.
            >
            > Ale po kiego właściwie?


            Zazwyczaj po to by się trochę powymądrzać. A po co się ludzie wymądrzają to już
            zmilczę - żeby nie popaść w psychologiczną manierę a la Krytyk :-)
            Powiedzmy że robią to dla przyjemności..
            pzdr
          • Gość: krytyk2 Re: Oczywiście można każde zwierzę,nawet kota IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.04, 19:39
            Kochanica ,masz rację .Mam dodatkowe pytania do ciebie:co /oprócz chęci
            kontaktu z innymi,nudy i paru jeszcze przyczyn/ powoduje ,że wchodzisz na to
            forum ?Czy ,to ,że jest to forum "feminizm" ma dla ciebie jakies znaczenie, czy
            też nie?A jesli ma, to dlaczego np nie poprawiasz sytuacji kobiet na
            podobną /tj ogólnpolską czy światową -tak jak sięga internet/skalę w realu?
            Dlaczego przerzucasz sie godzinami z idiotami mojego pokroju ?Toż to czysta
            strata czasu! Nie uwazasz ,że jest to działanie nieskuteczne z punktu widzenia
            nawrócenia na dobrą drogę jednego z drugim idiotów?
            A wiesz jak czasem nazywana jest nerwica?Chorobą nieskutecznych zachowań
            własnie!
            • kochanica.francuza Re: Oczywiście można każde zwierzę,nawet kota 13.11.04, 20:08
              Gość portalu: krytyk2 napisał(a):

              > Kochanica ,masz rację .Mam dodatkowe pytania do ciebie:co /oprócz chęci
              > kontaktu z innymi,nudy i paru jeszcze przyczyn/ powoduje ,że wchodzisz na to
              > forum ?

              Bardzo mi przykro,ale powody zachowam dla siebie.

              Czy ,to ,że jest to forum "feminizm" ma dla ciebie jakies znaczenie, czy
              >
              > też nie?A jesli ma, to dlaczego np nie poprawiasz sytuacji kobiet na
              > podobną /tj ogólnpolską czy światową -tak jak sięga internet/skalę w realu?

              Skąd wiesz,co poprawiam,czego nie?

              > Dlaczego przerzucasz sie godzinami z idiotami mojego pokroju ?Toż to czysta
              > strata czasu! Nie uwazasz ,że jest to działanie nieskuteczne z punktu widzenia
              > nawrócenia na dobrą drogę jednego z drugim idiotów?
              A czemu ty przerzucasz się z nami?
              > A wiesz jak czasem nazywana jest nerwica?Chorobą nieskutecznych zachowań
              > własnie!
              Moje są bardzo skuteczne.Pozwalają mi zasnąć.
        • Gość: krytyk2 Re: ok, krytyk, a cos wiecej o "być"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.04, 19:25
          Kocianogo ,cóz mam powiedzieć.Zgadzam sie z tobą w zupelności ,że nie masz
          zielonego pojęcia o filozofii.Jak sie przyjrzysz dziejom filozofii -az do dnia
          dzisiejszego- nie uswiadczysz na liście najwybitniejszych przedstawicieli tej
          dziedziny ani jednej kobiety.Nie jest to ,moim zdaniem ,przypadek.
          Wchodząc onegdaj na tutejsze forum uderzylem /jest to w moim stylu / z grubej
          rury-zacząłem używac specjalistycznego slownictwa z dziedziny filozofii i nie
          tylko.Bylem ciekaw kto i jak zareaguje na taki tupet.Reakcje-w tym tez Twoje
          potwierdzily mi ,jak ograniczone jest i założeniowe myslenie wielu osob.Chocby
          w twoim ostatnim poście nagromadzilaś masę nieprawdziwych założeń.Że sa one
          nieprawdziwe -wiem tylko ja ale tą wiedzą nie muszę sie z Tobą dzielić.
          Mogłoby się komuś wydawać ,że obecność na tym forum ma służyc m.in.
          przelamywaniu stereotypow myśle3nia i zbliżaniu stanowisk,wzajemnemu poznawaniu
          sie kobiet i mężczyzn ,w ich najrozmaitszych współczesnych "wydaniach".Prawda
          jest taka ,że -w większości wypadków - jest to towarzystwo wzajemnej adoracji z
          pretensjami do licencji na prawdę.
          • kocia_noga Re: ok, krytyk, a cos wiecej o "być"? 14.11.04, 18:08
            To, co tu uprawiasz , krytyku, jest szachrajstwem ; mianowicie udajesz pewną
            wiedzę .Owszem , zaznajomiłes się trochę z terminologią i używasz jej poprawnie
            lub nie, czasem z efektem komicznym , a czasem jest to czysty
            bełkot.Szachrajstwo polega na tym,że pozujesz na kogoś , kim nie jesteś i
            wyłudzasz uwagę.Ale byłabym ostatnią uprawnioną do rzucenia kamieniem - sama
            uprawiałam taką fanfaronadę , jak byłam młoda i genialna .Widzisz - ignorancja
            wychodzi na jaw , cholera, zawsze się znajdzie ktoś kompetentny , jak ja czy
            nkosikazi.
            Co do twojej odpowiedzi - jest na twoim poziomie.Cóż, baw się dobrze .Jest
            pewna baśń, ze zbioru 1001 nocy , która kojarzy mi się z twoją osobą - to
            opowieść o szewcu Marudzie.Kończy się optymistycznie , czego i tobie życzę.
            • Gość: krytyk2 Re: ok, krytyk, a cos wiecej o "być"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.04, 21:06
              Dziekuję ,że choć w pewnym stopniu zeszłas z poziomu pychy.Teraz odnośnie
              Twoich zarzutów/bezpodstawnych/ na temat mojej niekompetencji np
              filozoficznej.Widzisz,tym sie różnią moje wypowiedzi od Twoich ,że prawie w
              każdym poście coś konkretnego twierdzę ( niewazne czy jest poprawnie
              stylistycznie itp sformułowane czy nie) natomiast ty nie pochwaliłaś sie
              konkretnie zadną wiedzą filozoficzna ,ani tym bardziej osobistymi poglądami w
              tej dziedzinie.Przemawia przez Ciebie pycha i złość osoby zagrożonej w swojej
              pozycji( prawdopodobnie uchodzilas tu dotąd za specjalistkę od filozofii a
              przyszedl jakiś przybłeda i udaje ,że coś wie w tym temacie).Zachowujesz sie
              naprawde smiesznie.Ten niepokój widac jak na dłoni nawet z odległości
              kilometrów internetowych.Nie bój sie ,nadal będziesz królowa filozofii na tym
              forum,tylko nie gwarantuję ,czy nie bedziesz musiala od czasu do czasu wysilić
              swoje szare komórki np. w kwestii postmodernizmu Baumanna czy egzystencjalizmu
              Heideggera ,bo w tych akurat tematach (i jeszcze kilku innych) czuję się mocny.
              • kocia_noga Re: ok, krytyk, a cos wiecej o "być"? 15.11.04, 13:18
                :))))
      • Gość: krytyk2 Re: ok, krytyk, a cos wiecej o "być"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.04, 19:07
        Dobre pytanie o to "być"!Ale trudne!Dzisiaj wpadlem tylko na chwile do
        netu ,odpowiem ci szerzej jutro.
        Odnosnie :
        > czy do sfery "mieć" zaliczyć można też szereg nabytych, powszechnie
        > bezrefleksyjnie podzielanych poglądów na temat tożsamości?
        Tak ,uwazam ,że nasze poglady -w tym też moje- podlegają też tej
        regule.Dlatego np ja wywracam sobie od czasu do czasu przyzwyczajenia "do góry
        nogami",żeby nie ulec rutynie.Schematy zachowań jest cięzko zmienić ,cóż
        dopiero własny sposób myślenia,nie mówiąć o wielu ukrytych założeniach,które
        nie przelatuja nam nawet przez głowe ,bo są takie oczywiste.Jak sie potem
        okazuje są oczywiste tylko dla nas,dla innych -już nie zawsze.
        Co do ostatniej części Twojego zdania :
        bezrefleksyjnie podzielanych poglądów na temat tożsamości?
        nie zgodzę sie o tyle ,że temat tozsamości ,podobnie jak np temat/czy lepiej
        określić -fakt/ autorefleksji ,zaliczam raczej do tematów ,o których sie nie da
        mysleć ogólnie/="ogólnikowo"/ jesli sie nie "przerobilo" samemu.Innymi słowy,
        jeśli nie mam autorefleksji,to nie będę tak naprawde mial szansy powiedzieć
        czegoś sensownego na ten temat.
        Wiesz ,mój autorytet to moje doświadczenie.A doświadczenie,jak gdzies
        słyszałem,to suma porażek i błędów.W moim życiu nazbieralo ich sie tyle ,że
        móglbym obdzielić nimi kilka osób .
        Odnosnie mojej nerwicy: myślę ,że -podobnie jak we wszystkich jej typach-
        podstawę stanowi gdzieś głęboko ukryte nieakceptowanie samego siebie i
        wymyslanie najrozmaitszych powodow ,żeby to głębokie uczucie dyskomfortu
        zasypać czymś.Często spotykanym typem nerwicy jest perfekcjonizm/wspominała o
        tym jedna z Was,bodajże Ewok/.Perfekcjonista "zasypuje" dyskomfort cyzelowaniem
        wszystkiego ,czego się chwyci.Oczywiście uparte dązenie do doskonałości nie
        jest brane najczęściej za nerwicę,ale prawda jest taka ,że to nie dzieło chcemy
        poprawić tylko samych siebie.Poxzorna skuteczność tego mechanizmu nerwicowego
        polega na tym ,że i tak nie osiągamy celu zasadniczego:stwarzamy co prawda
        doskonale dzieła ,ale i tak nie czujemy sie przez to nic lepsi,niż przed
        zrozpoczęciem pracy .Pozdrawiam
      • Gość: krytyk2 Re: ok, krytyk, a cos wiecej o "być"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.04, 21:28
        Co znaczy „być” ?
        Żeby „być” trzeba najpierw kochać samego siebie.
        Potem trzeba mieć źródłową akceptację innych ludzi i wyjściowe zaufanie do nich.
        Miłość do siebie pozwala na krytyczne myślenie o sobie i łagodne przyjmowanie
        krytyki płynącej z zewnątrz.
        W def. „być” podanej przez Fromma kładzie się nacisk na afirmację
        rzeczywistości. Podaje on np. dwie postawy wobec rosnącego pięknego kwiatu.
        Jedna podszeptuje :zerwij go ,wsadź do wazonu, trzymaj w ręce, przystrój,
        poucinaj kolce (ogólnie -obrób) dodaj trochę innych kolorów itd.
        Druga mówi :zostaw go tam ,gdzie rośnie, jest dzieckiem natury ,nie jest twoja
        własnością, jest piękny wśród swojego otoczenia ,zakorzeniony w dającej mu
        pokarm i życie ziemi, przyjrzyj mu się ,kontempluj jego cudowne naturalne
        piękno, daj mu dalej żyć!
        Rozumiesz teraz ,czemu „być’ jest taką rzadką postacią w dzisiejszych czasach!
        W czystej postaci zabija możliwość ludzkiego praxis, wyklucza postęp
        cywilizacyjny. Ale czy nie uważasz ,że ten postęp zaprowadził nas w ślepy
        zaułek?

        Powstrzymanie się od ingerencji w przyrodę jest sprzeczne z istotą zachodniej
        cywilizacji. Dlatego Fromm sięga do mistyków chrześcijanskich i do filozofii
        dalekowschodnich ,zwł. buddyzmu Zen. Tam bowiem owa afirmacja występuje w
        czystej postaci – w postaci rozpłynięcia się w prajedni mistycznej
        (chrześcijaństwo) czy – nirwany(buddyzm).Żeby uzmysłowić ,czym jest ów stan
        ducha czy –mówiąc przedmiotowo- prajednia ,niektórzy mistrzowie buddyjscy
        doprowadzają swoich adeptów do sprzeczności i każą je następnie przemyśleć i
        zaakceptować .Pokazuje to na różnych przykładach Daihatsu Suzuki ( w książce –
        jeśli dobrze pamiętam„Wstęp do buddyzmu Zen”).Częstą odpowiedzią na różne
        pytania uczniów jest tam policzek wymierzony przez mistrza. Innym ,może nawet
        bardziej źródłowym myślicielem, przedstawiającym istotę buddyzmu zen ,jest
        Antony de Mello.Jak czuję ,że za bardzo odchodzę od „jawy”, chwytam za
        jego „Przebudzenie” .De Mello jest radykalny. Uprzedmiotawia ,co
        prawda ,ezoteryczne myślenie o istocie afirmacji rzeczywistości( co niejako
        deformuje samą istotę „koncepcji” buddyjskiej ),ale w szokujących tezach każe
        zawrócić całemu naszemu myśleniu ze ścieżki pięknoduchowego humanizmu
        (reprezentowanego np. w tezie o miłości jako warunku szczęścia człowieka) w
        kierunku czystego myślenia o istocie bytu. Wg de Mello nic nie jest potrzebne
        do tego,żeby być szczęśliwym. Wystarczy po prostu bezwarunkowo zaakceptować
        rzeczywistość. Nie są tym warunkiem pieniądze czy bogactwo. Nie jest tym
        warunkiem miłość. Ani miłość do Boga/za to zdanie szef kongregacji wiary przy
        papieżu umieścił książki de Mello na katolickim indeksie/.
        Należy nauczyć się słuchać ,patrzeć ,czuć. Powrócić do zaufania własnym
        zmysłom. ”Roztopić” się z nimi w rzeczywistości wokół. Być słuchaniem ,być
        patrzeniem, być dotykaniem( nie masz czasem wrażenia ,że tak właśnie dzieje się
        w rzadkich chwilach ,które przeżywasz w czasie udanego relaksu, leniuchowania
        na leżaczku w ciepły letni dzień, w półcieniu drzewa ? )
        Instrumentalny rozum rozpanoszył się. Jego nieustanne pytania -„gdzie?’, „po
        co?”, ”dlaczego ?”,”kto ?’ „co?’, itd., zanurzają nas w niekończące się
        związki ,historie rozwijające się z sensem lub bez sensu. Mnożące się fakty
        i „pogłębiające dziedziny wiedzy” ,z których czasem coś dla mnie wynika a
        często nic.
        Nie jestem antyscjentystą ani też antyracjonalistą. Cenię dyskurs drążący
        rzeczywistość.Ale nie cenię absolutyzowania tego podejścia do rzeczywistości.
        Poznałem inne, znacznie lepsze.
        Dla mnie „być” oznacza bardzo proste i zarazem najtrudniejsze pod słońcem
        zadanie :być blisko siebie ,na przekór olbrzymim siłom odciągającą moją uwagę
        ode mnie samego.” Blisko siebie samego” znaczy dla mnie „blisko własnych
        uczuć”. Gdy jestem blisko własnych uczuć „jestem’ zarazem w najmocniejszym
        sensie tego słowa .Ta bliskość sprawia ,że potrafię być dzięki temu blisko
        Innego człowieka, najbliżej ,jak tylko jest to możliwe. Dzięki temu osiągam
        coś ,co przyprawia mnie o dreszcze: transcenduję poza siebie samego ,przestaję
        się czuć samotny, czuję się częścią nieskończonej całości. Zarazem „być’ znaczy
        dla mnie poczucie absolutnej wolności ,ciągłego posuwania się po rozstajach
        decyzyjnych. ”Być” w tym sensie oznacza „być niezdeterminowanym do końca w
        swojej decyzyjności”. Wyobrażasz sobie to ,o czym piszę ?U siebie i tylko u
        siebie ,na swoim podwórku mogę czuć absolutnie wolny. Dlaczego miałbym z tej
        wolności i jej smaku nie czerpać pozytywnej energii ?
        Mam dane jedno życie. Jego przebieg nie jest zapisany w żadnej księdze. Jeśli w
        to uwierzę, odnajdę też wiarę w to, że mogę kierować nim zgodnie ze swoimi
        najprawdziwszymi pragnieniami .
        Tyle dla mnie znaczy ,w olbrzymim uproszczeniu, modus bycia „być” .
        Dzięki za to pytanie.Pozdrawiam.





        • yamadei unikaj złotych rybek!!! 15.11.04, 12:23
          Krytyku!
          Jeżeli kiedyś spotkasz złotą rybkę a ona wyskoczy do ciebie z wiadomą
          propozycją, to pamiętaj: w zadnym razie nie proś o to czego pragniesz
          najbardziej. Obaj bowiem wiemy, że najbardziej na świecie pragniesz być mądry -
          to raz, błyskotliwy - to dwa, mieć wielką wiedzę - trzy. Jednak gdyby złota
          rybka spełniła te twoje marzenia a ty - już jako mądry, błyskotliwy erudyta -
          przeczytałbyś ten pseudointelektualny bełkot którym nas tutaj raczysz...
          Wiesz co by się stało?
          Umarłbyś ze wstydu..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka