Dodaj do ulubionych

10 pytań do Księdza...

08.01.05, 15:11
Ojej, ile nam nowych ciekawych wątków przybyło...A ja zamieszczam ten mniej
kontrowersyjny,bo mam pytanie.Ksiądz z naszej parafii kazał wypisać na
kartkach dziesięć pytań, nawet kontrowersyjnych, na które chcemy uzyskać od
niego odpowiedź...Ja mam na razie 5...Macie jakieś pomysły???
Obserwuj wątek
    • Gość: she Re: 10 pytań do Księdza... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.05, 15:30
      A co to za Ksiadz ? Bo np. proboszcz z "mojej" parafii studiowal socjologie na
      Sorbonie (serio!), wiec inaczej bym formulowala pytania do niego skierowane, a
      inaczej do dobrodzieja po 7 klasach Szkoly Powszechnej...

      Mimo wszystko zapytam. W slynnym ongis serialu "Policjani z Miami" boski Don
      Johnson wypowiedzial piekna kwestie: "KTO NIE PRAKTYKUJE, TEN NAUCZA".
      Zapytuje sie, jakim cudem tyle do powiedzenia nt. malzenstwa, seksu na
      wszystkie sposoby, poczynania, rodzenia i wychowywania dzieci, maja ludzie
      ktorzy z zalozenia nie wchodza w zwiazki malzenskie ani tym bardziej
      pozamalzenskie, nie poczynaja, nie rodza ani nie wychowuja dzieci, nie
      uprawiaja seksu ? Ludzie ci to oczywiscie kler. Z jakiej racji maja sie za
      specjalistow od kwestii ktore ich przeciez formalnie nie dotycza ? Ich oderwane
      od ziemi zalecenia sa przeciez smiechu warte, a mimo to Kosciol dalej grzmi
      swoje, a to o ustawie wiadomej, a to o zwiazkach gejow...Tyle ode mnie na
      poczatek.
      • Gość: chicarica Re: 10 pytań do Księdza... IP: 213.199.221.* 08.01.05, 15:34
        Na temat gejów to oni wbrew pozorom mogą mieć sporo do powiedzenia, nawet w
        myśl zasady Dona Johnsona ;) Uważaj żebyś się nie zdziwiła ;)
        • Gość: she Re: 10 pytań do Księdza... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.05, 15:42
          Nie zdziwilabym sie, oni sa jak molierowski Swietoszek, nie grzesza bo grzesza
          w ukryciu, hehe :) Szkoda ze jak przy okazji rzucaja 4 tys. PLN kieszonkowego,
          to nie gosposi a chlopaczkowi. Mizoginizm.
      • nadszyszkownik.kilkujadek Re: 10 pytań do Księdza... 08.01.05, 15:44
        Pytanie, które proponujesz, nie jest specjalnie dobre. Z dwóch powodów.

        Po pierwsze odpowiedź na nie jest oczywista i w związku z tym nieciekawa. Zatem
        pytanie owo nic nie wniesie - chyba, że chodzi o 'dobicie' do dziesiątki.
        Po drugie, akurat to 'pytanie' jest mocno wytartym chwytem retorycznym,
        stosowanym do podszczypywania księży. Otóż sugerujesz w nim 'zdroworozsądkową'
        odpowiedź: 'nic' i konkluzję, że w związku z tym ów 'kler' powinien się zamknąć
        i ograniczyć do klepania paciorków. Jeśli założycielce wątku zależy na
        ciekawych odpowiedziach, nie powinna zaczynać od sugerowania, że rozmówca jest
        niekompetentny w sprawach, o których się wypowiada.
      • kamfora Re: 10 pytań do Księdza... 08.01.05, 16:58
        Gość portalu: she napisał(a):

        > Zapytuje sie, jakim cudem tyle do powiedzenia nt. malzenstwa, seksu na
        > wszystkie sposoby, poczynania, rodzenia i wychowywania dzieci, maja ludzie
        > ktorzy z zalozenia nie wchodza w zwiazki malzenskie ani tym bardziej
        > pozamalzenskie, nie poczynaja, nie rodza ani nie wychowuja dzieci, nie
        > uprawiaja seksu ? Ludzie ci to oczywiscie kler. Z jakiej racji maja sie za
        > specjalistow od kwestii ktore ich przeciez formalnie nie dotycza ?

        Idąc tym tropem, można by zapytać o kompetencje lekarzy, którzy nigdy nie
        chorowali na chorobę, o której mają tyle do powiedzenia,
        o kompetencje ludzi zajmujących się terapią narkomanów(jeśli nie przeszli
        sami przez piekło narkomanii).

        Niekoniecznie trzeba dotknąć pieca, żeby móc powiedzieć komuś: "nie dotykaj,
        bo się sparzysz".
        • kocia_noga Re: 10 pytań do Księdza... 09.01.05, 18:29
          kamfora napisała:

          > Idąc tym tropem, można by zapytać o kompetencje lekarzy, którzy nigdy nie
          > chorowali na chorobę, o której mają tyle do powiedzenia,
          > o kompetencje ludzi zajmujących się terapią narkomanów(jeśli nie przeszli
          > sami przez piekło narkomanii).
          >
          > Niekoniecznie trzeba dotknąć pieca, żeby móc powiedzieć komuś: "nie dotykaj,
          > bo się sparzysz".
          Idąc tym tropem można zapytać o kompetencje księży .Lekarze najpierw kończą
          pięcioletnie studia, gdzie uczą się anatomnii, histologii, patologii,
          mikrobiologii, parazytologii, i wielu innych , potem odbywają roczny staż
          praktyczny , a następnie podejmują się pracy .Terapeuci narkomanów czy
          alkoholików zdobywają odpowiednie kwalifikacje - część z nich to sami
          uzależnieni , którzy świadczą własnym życiem , część - osoby specjalnie
          wykształcone , aby pomagać. A więc jak najbardziej na miejscu jest pytanie,
          jakie kwalifikacje ma ksiądz,aby udzielać porad małżeńskich : czy ma
          odpowiednią wiedzę psychologiczną, staż w ośrodku terapii małżeńskiej i
          rodzinnej , wiedzę z zakresu seksuologii i staż w ośrodku leczącym zaburzenia
          seksualne,z podstaw psychiatrii ,psychologii rozwojowej itp , czy zna się na
          uzależnieniach , współuzależnieniach i ich terapii , skąd swoją wiedzę
          zaczerpnął i od kogo otrzymał referencje ( certyfikaty).
          • nadszyszkownik.kilkujadek Re: Terapeuci 09.01.05, 20:38
            Przeceniasz psychoterapeutów. Możliwość wygadania się w zaufaniu i usłyszenia
            jakichś mniej lub bardziej wyraźnych zapewnień o akceptacji są istotniejsze,
            niż osoba, która tego wysłuchuje. Jak myślisz, skąd wzięła się instytucja
            spowiedzi?

            Całe to 'kształcenie specjalistów' od terapii to nie nauka, a pic na wodę,
            podległy modom i zmiennym wiatrom. Koniec końców wszystko zależy od osoby - czy
            to terapeuta, czy ksiądz.

            Ale, ale... zakładam, że księża jakieś tam wykształcenie odbierają. Zobacz,
            jeszcze lepszym przykładem takiej wiedzy-niewiedzy są sędziowie. Przecież ich
            słowo niesie znacznie większą wagę, niż słowo księdza. A przecież przestępcami
            (mam nadzieję) nie bywali.
            • kocia_noga Re: Terapeuci 10.01.05, 14:42
              nadszyszkownik.kilkujadek napisał:

              > Przeceniasz psychoterapeutów. Możliwość wygadania się w zaufaniu i usłyszenia
              > jakichś mniej lub bardziej wyraźnych zapewnień o akceptacji są istotniejsze,
              > niż osoba, która tego wysłuchuje. Jak myślisz, skąd wzięła się instytucja
              > spowiedzi?

              W przypadku ludzi bez specjalnych kłopotów - wystarczy pogadać , gdy ktoś ma
              problem - nie.
              >
              > Całe to 'kształcenie specjalistów' od terapii to nie nauka, a pic na wodę,
              > podległy modom i zmiennym wiatrom. Koniec końców wszystko zależy od osoby -
              czy
              >
              > to terapeuta, czy ksiądz.

              Nie podzielam twojej opinii , mam zupełnie inną wiedzę na ten temat.
              >
              > Ale, ale... zakładam, że księża jakieś tam wykształcenie odbierają.

              No własnie , chciałaBYM zapytać - jakie.
              Zobacz,
              > jeszcze lepszym przykładem takiej wiedzy-niewiedzy są sędziowie. Przecież ich
              > słowo niesie znacznie większą wagę, niż słowo księdza. A przecież
              przestępcami
              > (mam nadzieję) nie bywali.
              To nie jest dobry przykład , chyba ,że ksiądz według ciebie ma sądzić i karać -
              taka jest zdaje się rola spowiednika - osądza grzechy i zadaje pokutę .W moim
              pytaniu chodziło o poradnictwo zwłaszc za rodzinne i małżeńskie .
              >
              • nadszyszkownik.kilkujadek Re: Terapeuci 10.01.05, 17:41
                kocia_noga napisała:


                > Nie podzielam twojej opinii
                Nie po raz pierwszy. Twoja strata.

                > mam zupełnie inną wiedzę na ten temat.
                Co masz na mysli? Czy to, ze psychologowie znaja sie na psychologii bardziej
                niz ksieza (tego przeciez nikt przy zdrowych zmyslach negowal nie bedzie)? Czy
                to, ze psychoterapeuci (zostawmy na boku ksiezy) sa w jakis sposob bardziej
                odpowiedzialni, niz na przyklad ciocia Halinka, do ktorej wszystkie dziewczyny
                ze wsi chodzily sie poradzic? Czy tez uwazasz trening psychoterapeutow za
                nauke - w takim samym sensie, jak inzynierie?

                > No własnie , chciałaBYM zapytać - jakie.
                Wiesz, ze to jest bardzo dobre pytanie. Dobre, to znaczy takie, ktore sam bym
                chcial zadac. Czego ucza sie ksieza? I czy (choc w teorii) doskonala swoja
                wiedze i umiejetnosci (jak na przyklad lekarze)?

                > To nie jest dobry przykład , chyba ,że ksiądz według ciebie ma sądzić i
                karać -
                Nie, nie o to chodzi. Nie zrozumialas mnie.

                > W moim pytaniu chodziło o poradnictwo zwłaszc za rodzinne i małżeńskie .
                Chyba wiem, na czym polega Twoj (i nie tylko Twoj) blad. Na zalozeniu, ze skoro
                ksieza udzielaja porad zyciowych, ktore dotycza malzenstwa, to zajmuja sie tym
                samym poradami malzenskimi. To pomylka. KK to instytucja religijna, na dodatek
                dla chetnych. Porady sa skierowane do jednostek, nie do par. I ich celem nie
                jest wskazanie pytajacemu kierunku do szczescia malzenskiego (albo na policje),
                tylko do osiagniecia zbawienia. W taki sposob, jak rozumie to ta akurat
                religia. Tak sobie to tlumacze...
                Przypuszczam, ze gdybym zasiegnal porady ksiedza na temat ocierajacy sie o
                prawo (np. gdybym byl zamieszany w jakies przestepstwo), najpewniej bylaby ona
                inna od tego, co by mi powiedzial prawnik. Bo ksiadz by podnosil koniecznosc
                prawdy i zadosuczynienia, a prawnik dbal o zmniejszenie wymiaru kary.
                • kocia_noga Re: Terapeuci 10.01.05, 18:38
                  nadszyszkownik.kilkujadek napisał:

                  >
                  > > mam zupełnie inną wiedzę na ten temat.
                  > Co masz na mysli? Czy to, ze psychologowie znaja sie na psychologii bardziej
                  > niz ksieza (tego przeciez nikt przy zdrowych zmyslach negowal nie bedzie)?
                  Czy
                  > to, ze psychoterapeuci (zostawmy na boku ksiezy) sa w jakis sposob bardziej
                  > odpowiedzialni, niz na przyklad ciocia Halinka, do ktorej wszystkie
                  dziewczyny
                  > ze wsi chodzily sie poradzic? Czy tez uwazasz trening psychoterapeutow za
                  > nauke - w takim samym sensie, jak inzynierie?
                  >
                  Dużo by na ten temat pisać - odkładam to sobie na potem .
                  >
                  > > W moim pytaniu chodziło o poradnictwo zwłaszc za rodzinne i małżeńskie .
                  > Chyba wiem, na czym polega Twoj (i nie tylko Twoj) blad. Na zalozeniu, ze
                  skoro
                  >
                  > ksieza udzielaja porad zyciowych, ktore dotycza malzenstwa, to zajmuja sie
                  tym
                  > samym poradami malzenskimi. To pomylka. KK to instytucja religijna, na
                  dodatek
                  > dla chetnych. Porady sa skierowane do jednostek, nie do par. I ich celem nie
                  > jest wskazanie pytajacemu kierunku do szczescia malzenskiego (albo na
                  policje),
                  >
                  > tylko do osiagniecia zbawienia. W taki sposob, jak rozumie to ta akurat
                  > religia. Tak sobie to tlumacze...
                  > Przypuszczam, ze gdybym zasiegnal porady ksiedza na temat ocierajacy sie o
                  > prawo (np. gdybym byl zamieszany w jakies przestepstwo), najpewniej bylaby
                  ona
                  > inna od tego, co by mi powiedzial prawnik. Bo ksiadz by podnosil koniecznosc
                  > prawdy i zadosuczynienia, a prawnik dbal o zmniejszenie wymiaru kary.
                  >
                  Tak , teraz rozumiem , co miałes na myśli .W polskich warunkach wygląda to
                  tak : w małych miejscowościach ksiądz pełni rolę autorytetu w szeroko pojętych
                  sprawach duszy - ludzie borykający się np z problemem alkoholizmu w rodzinie
                  idą do księdza po poradę albo poskarżyć się , nie sa w stanie zdiagnozować
                  swojego problemu - albo wynika to z samej choroby , albo z ignorancji .Jesli i
                  ksiądz jest ignorantem - to już cała katastrofa .Gdyby księża wyposażani byli w
                  odpowiednią wiedzę , to kierowaliby tych ludzi do specjalistów - do ośrodków
                  leczenia uzależnień w tym wypadku .Podobnie w innych poważnych problemach .Jest
                  jeszcze inna sprawa - nauczanie przedmałżeńskie .Pary , zobowiązane do ich
                  odbycia , aby dostać ślub kościelny mogłyby dostać przecież jakieś komnpetentne
                  informacje - zamiast tego często otrzymują wskazówki , z których potem długo
                  się śmieją - w najlepszym razie.
        • Gość: she Re: 10 pytań do Księdza... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.05, 19:10
          Naprawde nie wiem jak mozesz przyrownywac zycie malzenskie, rodzicielstwo,
          planowanie rodziny i zwiazane z nia zagadnienia bardzo wazne dla wiekszosci
          ludzi, do choroby albo narkomanii. Czy np. stosunek seksualny to piec, ktory
          mamy dotykac dopiero po slubie ?

          Zawsze mnie po prostu dziwilo, ze u nas tyle na temat rodziny i dzieci
          poczetych maja pozbawieni tej sfery zycia kawalerowie. Jeszcze zrozumiem
          zonatego pastora, przynajmniej wie co to zrobic dziecko, zna cienie i blaski
          malzenstwa. Ale ks. katolicki ? Nie ma na glowie rodziny, nie martwi sie, co da
          dzieciom jesc, corka maloletnia mu w ciaze nie zajdzie a zona z innym nie
          zdradzi. Co taki czlowiek wie o zyciu ?
      • Gość: ? Re: 10 pytań do Księdza... IP: 204.52.187.* 10.01.05, 11:28
        Dlaczego mają tyle do powiedzenia? Bo też są ludźmi i czują jak ludzie, a do
        tego codziennie wysłuchują o problemach innych. To ogromna baza danych.
        Zaręczam Ci, że mają o wiele większą wiedzę od Ciebie.
        • Gość: she Re: 10 pytań do Księdza... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 12:01
          No prawda, zapomnialam o spowiedzi dzieki ktorej ta olbrzymia baza danych
          zostala utworzona.

          Czyli taki ludzki ksiadz, od lat przygladajacy sie ludzkim losom, moze
          powiedziec kobiecie lanej latami przez meza alkoholika (przyklad zaczerpniety z
          innego tutejszego watku), aby niosla krzyz bo tak chce Bog i jego Syn, ktorzy
          tez cierpial ? Mnie sie wydawalo, ze mowi tak, bo nie umie zrozumiec co ona
          przechodzi, jako ze sam jest ponad takie bolesne doswiadczenia. Ale skoro, jak
          zapewniasz, rozumie doskonale cierpiacego i zarazem zacheca go do tego, aby
          dalej cierpial, to juz sie nie miesci w glowie.
          • Gość: ? Re: 10 pytań do Księdza... IP: 204.52.187.* 10.01.05, 12:47
            Kto Ci naopowiadał takich bzdur? To że NIE i fakty i mity tak piszą nie znaczy,
            że tak jest.
            • Gość: she Re: 10 pytań do Księdza... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 19:57
              To samo zycie. A jak zaznaczylam, przyklad zaczerpnelam z innego watku na tym
              forum.
    • Gość: tad Re: 10 pytań do Księdza... IP: *.gimsat.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.05, 21:58
      Skoro brakuje jeszcze 5, spróbuję pomóc.
      1. W którym miejscu zaczyna się kula?
      2. Co na deser gotują dla króla?
      3. Jak daleko jest stąd do Powiśla?
      4. O czym myślałby stół - gdyby myślał?
      Piąte zostawiam dla innych bywalców.
    • dokowski Ja zawsze miałem i mam jedno kluczowe pytanie 08.01.05, 22:21
      Czy wierzy pan w Boga?

      Jestem niemal pewien, że większość księży nie wierzy w Boga, bo moge zrozumieć
      wiarę ogłupionych maluczkich, ale wiara tych, którzy ogłupiają, nie mieści mi
      się w głowie. Dla mnie wiarygodna postacią był feldkurat Katz ze "Szwejka", ale
      bogobojny ksiądz, z którym Katz miał przyjemność upić się jednego wieczora,
      jest postacią niewiarygodną - takich naiwnych głupców musi być niewielu, tak
      jak niewielu było prawdziwych komunistów, którzy naprawdę wierzyli, że można
      zbudować raj bez pieniądza i bez własności.

      A więc, panowie księżowie, czy po przeczytaniu powyższego nadal będziecie
      utrzymywać, że wierzycie w te bzdury, których uczycie swoje owieczki?
      • bastess Re: Ja zawsze miałem i mam jedno kluczowe pytanie 09.01.05, 13:35
        She, Dokowki-dziękuje, pytania dopisałam...A mi przyszło do głowy jeszcze
        jedno...Rozmawiałam ostatnio ze znajomym księdzem na temat antykoncepcji, która
        jak powszechnie wiadomo, jest przez Kościół zakazana...Ciekawa byłam dlaczego,
        i uzyskałam odpowiedź że jest to sprzeczne z naturą ludzką...A używanie
        kuchenek mikrofalowych, telewizorów i samochodów to nie???Przecież Bóg nas
        stworzyła nagich i kazał polować...No to jazda po dzidy i na mamuta, żeby
        rodzine wyżywić...Chyba, że używanie dzidy też jest sprzeczne z naturą
        człowieka...
        ZA WSZELKĄ POMOC W UKŁADANIU PYTAŃ DZIĘKUJE, CO MYŚLICIE O TEJ ODPOWIEDZI?
        • alpepe Re: Ja zawsze miałem i mam jedno kluczowe pytanie 09.01.05, 14:39
          Ja bym się spytała, jak to się ma ta zgodność z naturą, do do słów: Czyńcie
          sobie ziemię poddana, co de facto zakłada zmianę zastanych porządków ;)?
        • kamfora a tak w ogóle... 09.01.05, 17:21
          ...to jaki właściwie sens ma pytanie na forum o co masz się zapytać,
          skoro ksiądz prosił Cię (jako parafiankę) o zadawanie pytań, na które Ty chcesz
          uzyskać odpowiedź?
          Chcesz się pokazać jako jeszcze bardziej inteligentna niż jesteś?
          Nie wiesz, co Cię interesuje?
          • bastess Re: a tak w ogóle... 10.01.05, 13:53
            Droga Kamforo!Trochę mnie martwi, że tak opatrznie zrozumiałaś moje
            intencje...Sądze, że większość ludzi wypowiadającyhc się na tym forum, nie ma
            możliwości anonimowego zadania pytań Księdzu ze swojej parafii, dlatego, że
            wielu Księzy takich akcji nie przeprowadza...Można oczywiście pytanie
            zadać ,,jawnie" ale wielu nie decyduje się na ten krok.Ponieważ zamierzam
            zamieścić tu także odpowiedzi na zadane przez Was pytania, to sądze, że prosząc
            o pomoc przy zadawaniu pytań pośrednio doprowadzam do tego, że Wy uzyskacie
            odpowiedzi na nurtujące Was pytania...A poza tym zachowałaś się
            niesprawiedliwie myśląc, że proszę o pomoc po to, żeby wyjść na
            inteligentniejszą,bo te pytanie mają być wrzucone do skrzyniki, ANONIMOWO!!!
            A poza tym, byłam ciewkawa jakie pytania mogą nurtować femnistki, zwolenników
            femnizmu i antyfeministów też.
            Pozdrawiam bastess
        • Gość: BD Re: Ja zawsze miałem i mam jedno kluczowe pytanie IP: 195.164.48.* 10.01.05, 13:13
          Witam,

          bastess napisała:

          > jak powszechnie wiadomo, jest przez Kościół zakazana...Ciekawa byłam
          > dlaczego, i uzyskałam odpowiedź że jest to sprzeczne z naturą ludzką...A
          > używanie kuchenek mikrofalowych, telewizorów i samochodów to nie???

          Natura ludzka w rozumieniu Kościoła nie ma nic wspólnego z 'naturą' jako
          przeciwieństwem 'kultury' (cywlizacji). To pojecie teologiczne, a nie
          psychologiczne czy biologiczne. Tak samo katolickie pojęcie "prawa naturalnego"
          nie należy w żadnym razie utożsamiać z "prawami przyrody" czy czymś podobnym.
          Jak chcesz się dowiedzieć, czemu w KK antykoncepcja jest zakazana to przeczytaj
          encyklikę Humanae Vitae.

          pozdrawiam,

          BD
          • kocia_noga Re: Ja zawsze miałem i mam jedno kluczowe pytanie 10.01.05, 14:49
            Jaaa, jaaaa...znamy to znamy ."Ministerstwo Miłości" , "demokracja
            socjalistyczna" , inteligencja katolicka...
            • tad9 Re: Ja zawsze miałem i mam jedno kluczowe pytanie 10.01.05, 16:17
              kocia_noga napisała:

              > Jaaa, jaaaa...znamy to znamy ."Ministerstwo Miłości" , "demokracja
              > socjalistyczna" , inteligencja katolicka...


              .. i "myśl feministyczna"
              • nkosikazi Re: Ja zawsze miałem i mam jedno kluczowe pytanie 10.01.05, 18:19
                Żarty żartami a mnie naprawdę zainteresowało to co BD napisał o prawie
                naturalnym.
                Skoro prawo naturalne nie odnosi się do natury to do czego własciwie ?
                Stwierdzenie że jest to pojecie teologiczne niczeo przeciez nie wyjasnia,
                stwarza jedynie wrażenie że to sławetne prawo naturalne na które stale ktoś się
                powołuje jako na najwyzszy autorytet jest poprostu prawem religijnym, wykładnią
                tego co zdaniem Kościoła jest dobre. Jeśli tak , to wcale nie obowiązuje ono
                wszystkich a jedynie wierzących.Jak to własciwie jest?
                pydr

                • Gość: BD Re: Ja zawsze miałem i mam jedno kluczowe pytanie IP: 195.164.48.* 11.01.05, 09:56
                  Witam,

                  nkosikazi napisała:

                  > Skoro prawo naturalne nie odnosi się do natury to do czego własciwie ?

                  Prawo naturalne odnosi sie do "natury rzeczy".

                  > Stwierdzenie że jest to pojecie teologiczne niczeo przeciez nie wyjasnia,
                  > stwarza jedynie wrażenie że to sławetne prawo naturalne na które stale ktoś
                  > się powołuje jako na najwyzszy autorytet jest poprostu prawem religijnym

                  Nie. Skrótowo rzecz opisując, KK uważa, że człowiek może samemu odkryć ład
                  moralny - ale jest przy tym odkrywaniu ułomny, ze względu na skażenie grzechem.
                  Niemniej np. powszechność zakazu zabijania czy kradzieży w różnych
                  cylilizacjach świadczy o tej intuicji docierającej do obiektywnie
                  obowiązujących kryteriów moralnych. Oczywiście do niektórych rzeczy "dotrzeć"
                  łatwiej - np. zakazu mordowania, a do niektórych trudniej - np. zakazu
                  antykoncepcji.

                  Dodam, że koncepcje prawa naturalnego to koncepcja katolicka, nie jest ona
                  wspólna w całym chrześcijaństwie (np. z tego co wiem nie ma jej prawosławie).

                  pozdrawiam,

                  BD
                  • nkosikazi Re: Ja zawsze miałem i mam jedno kluczowe pytanie 11.01.05, 12:29
                    Dziex za wyjasnienie.Nie czujuę się do końca przekonana (ale może to dlatego że
                    określenie "prawo naturalne" jest nadużywane i stosowane w walce politycznej
                    przez co budzi moją niechęć. Nie jest to jednak zapewne wina samego pojęcia ani
                    tym bardzij Kościoła)
                    pzdr
          • hans123 Re: Ja zawsze miałem i mam jedno kluczowe pytanie 10.01.05, 18:16
            Kiedyś spotkałem się z propozycją aby przymiotnika katolicki traktować jako
            niwelujący pierwotne znaczenie słowa. Pomysł jest dobry.
            • dokowski To nic oryginalnego. To przeróbka oryginalnego... 14.01.05, 22:14
              hans123 napisał:

              > Kiedyś spotkałem się z propozycją aby przymiotnika katolicki traktować jako
              > niwelujący pierwotne znaczenie słowa. Pomysł jest dobry.

              ... spostrzeżenia Jacka Fedorowicza, że takie znaczenie ma przymiotnik
              socjalistyczny. Jeżeli uda się Kościołowi lub LPR zająć miejsce PZPR, to
              propozycja ta stanie się faktem.
        • dokowski BD dobrze odpowiedział. Ja dodam objaśnienie 10.01.05, 22:33
          bastess napisała:

          > She, Dokowki-dziękuje, pytania dopisałam...A mi przyszło do głowy jeszcze
          > jedno...Rozmawiałam ostatnio ze znajomym księdzem na temat antykoncepcji,
          która
          >
          > jak powszechnie wiadomo, jest przez Kościół zakazana...Ciekawa byłam
          dlaczego,
          > i uzyskałam odpowiedź że jest to sprzeczne z naturą ludzką...A używanie
          > kuchenek mikrofalowych, telewizorów i samochodów to nie???

          Dodam polemicznie, że używanie takiego sprzętu jest zgodne z naturą ludzką,
          podobnie zresztą jak antykoncepcja
          • dokowski A co to mi się tu napisało?! 12.01.05, 00:14
            Chciałem napisać coś innego. Wyjaśnić, że księża są obłudni i kłamią. Duża
            ilość dzieci to metoda rywalizacji między religiami. Każda religia stara się
            mieć jak największą liczbę wyznawców, więc namawiają ludzi do mnożenia się jak
            króliki, bez żadnego współczucia dla cierpiących i umierających masowo dzieci.
            Jeżeli kapłani naprawdę wierzą w te bzdury, których uczą, to każdy taki modlący
            się dzieciak cieszy kapłana, bo modli się na chwałę Boga, nawet jeśli cierpi z
            chorób i umiera z głodu. Wspólne jednak dla wszystkich kapłanów – wierzących i
            niewierzących – jest pożądanie władzy, a tę zapewnia im religia, którą szerzą
            wśród ludu. Im lud ciemniejszy, im bardziej głodny, im większa śmiertelność, im
            więcej nieszczęścia – tym lepiej dla religii.

            • Gość: J logika... IP: 217.96.29.* 12.01.05, 10:05
              Oj robercik, robercik ...
              >"Każda religia stara się mieć jak największą liczbę wyznawców"..."więc
              >namawiają ludzi do mnożenia się jak króliki, bez żadnego współczucia dla
              >cierpiących i umierających masowo dzieci".
              Zwycięstwo dialektyki nad logiką zapowiada zapewne czasy gdy "Nowa Demokracja"
              zwycięzy nad demokracją.
            • Gość: she Re: A co to mi się tu napisało?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.05, 19:04
              Dokladnie. Ale kaplani nie robiliby swojego z takim powodzeniem, gdyby nie
              wrodzona podatnosc homo sapiens na wchlanianie tych bzdur. I jak pokazuja
              chocby dysputy forumowe, myslenie religijne to norma, nie da sie
              go "naprostowac", a kierujacy sie niereligijnymi przeslankami ludzie sa jak
              rzadkie, zdesperowane mutanty.

              Czy jednak kaplani nie piluja galezi na ktorej siedza ? Wcale nie jest
              powiedziane, ze kazdy nowy dzieciak bedzie sie sluchal kaplana, nawet jesli
              bedzie wierzacy.
              • dokowski Prawie się zgadzam 14.01.05, 22:30
                Gość portalu: she napisał(a):

                > wrodzona podatnosc homo sapiens na wchlanianie tych bzdur. I jak pokazuja
                > chocby dysputy forumowe, myslenie religijne to norma, nie da sie
                > go "naprostowac", a kierujacy sie niereligijnymi przeslankami ludzie sa jak
                > rzadkie, zdesperowane mutanty

                Tak było do czasu opublikowania przez Darwina jego dzieła. Przedtem ateizm
                wisiał w próżni, był tylko rodzjem genialnej intuicji. Jestem jednak
                przekonany, że kolejne pokolenia darwinistów stwarzają powoli fundament
                podatności na naukę, tak jak pokolenia holenderskich i angielskich liberałów
                dały dzisiaj efekt w postaci wolnego świata.

                Porównaj ile lat minęło od czasu zwycięstwa Holendrów nad zjednoczonymi armiami
                świata katolickiego pod dowództwem Filipa II, do czasów, gdy kobiety zostały
                uznane za równe mężczyznom. Ile jeszcze czasu musi upłynąć, aby ludzie różnych
                ras i bogowie różnych religii zostali uznani za równych sobie
                • Gość: she Re: Prawie się zgadzam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.05, 22:51
                  Trzymam kciuki za darwinistow, ale zwroc uwage, ze w miare jak przygasaja
                  tradycyjne wyznania, mnoza sie jak grzyby po deszczu nowe formy "duchowosci".
                  Sama przeszlam przez ten etap - ezoteryka, reinkarnacja, czakry itd. :) Pal
                  licho, jak ktos to bada z jakims pozytkiem. Przyroda kryje jeszcze wiele
                  tajemnic. Ale debile wysylajacy smsy do telewizyjnych wrozek, czy chodzacy do
                  Cyganki aby powiedziala przyszlosc ? Ludzie wierza w horoskopy, kosmitow, w
                  kontakty z duchami, w rzucanie urokow i mase innych rzeczy przy ktorych
                  niepokalane poczecie to maly pikus. Nawet, jak jedne religie odejda, powstanie
                  cos nowego. Ilez by trzeba pokolen, zeby ateizm - ta genialna intuicja - stal
                  sie czyms oczywistym i niewstydliwym ?
                  • dokowski Teraz zgadzam sie w pełni 16.01.05, 00:54
                    Gość portalu: she napisał(a):

                    > debile wysylajacy smsy do telewizyjnych wrozek, czy chodzacy do
                    > Cyganki aby powiedziala przyszlosc ? Ludzie wierza w horoskopy, kosmitow, w
                    > kontakty z duchami, w rzucanie urokow i mase innych rzeczy przy ktorych
                    > niepokalane poczecie to maly pikus. Nawet, jak jedne religie odejda,
                    > powstanie cos nowego.

                    Teraz mogę się zgodzić z Twoją tezą. Myślałem, że pisząc o wierze w "te
                    bzdury", masz na myśli religie, ale skoro chodziło Ci o wróżby, duchy i czary,
                    to się zgadzam
    • dokowski Zdradź nam wreszcie, jakie pytania zadałeś 18.01.05, 20:47
      bastess napisała:

      > Ksiądz z naszej parafii kazał wypisać na
      > kartkach dziesięć pytań, nawet kontrowersyjnych, na które chcemy uzyskać od
      > niego odpowiedź...Ja mam na razie 5...Macie jakieś pomysły???

      Zdradź chociaż te 5.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka