Dodaj do ulubionych

taka błaha sprawa...

IP: *.leased-02.binet.pl 28.05.02, 14:37
wczoraj szłam na uczelnię, zwykły dzień, środek miasta, gdy nagle jakiś gość
(siłownia +solarium +modny dres) staje mi na drodze i mówi: kochanie, chyba
zapomniałaś zdjąć koszuli nocnej (miałam długą, lnianą, zwyczajna sukienkę na
ramiączkach) i zaczyna gilać mnie po rece...wyminęłam go z obrzydzeniem...idę
dalej, własciwie zaczęłam już biec na autobus, gdy nagle jakiś obdarty pan
wyskakuje z przystanku i usiłuje mnie, dla żartu (jak mniemam) złapać. wskakuję
w ostatniej chwili do autobusu, w którym ludzie pobłazliwie się do mnie
uśmiechają...
jaki jest morał tej historii? że nie powinnam zakładać lnianej sukienki na
ramiączkach, tak dla własnego spokoju? dodam że nie jestem jakoś szczególnie
piekna, jestem w moim przekonaniu zwyczajną dziewczyną.

i druga przeciwna sytuacja: w autobusie 2 gości po prostu siedziało i
komentowało, co im się we mnie nie podoba, że mam głupi kolor włosów, o fuj,
popatrz na jej piersi itp.

dlaczego mężczyźni roszczą sobie prawa do tego typu zachowań? ja wiem, że to
naprawdę pierdoły, ale to ta sama filozofia myślenia, której konsekwencją jest
gwałt czy przemoc wobec kobiet...
w jakichs badaniach w latach 50.(nie pamiętam gdzie, gdzieś na zachodzie) czy
nawet wcześniej na pytanie, czy problem molestowania seksualnego, gwałtu itp.
jest istotny, w ogóle OBECNY w społeczenstwie, twierdząco odpowiedziało chyba
5% mężczyzn i 80% kobiet...
ok. 37% mężczyzn deklaruje, ze gdyby gwałt był bezkarny, lub nikt by sie o nim
nie dowiedział, zgwałciłoby kobietę...
Obserwuj wątek
    • Gość: Malwina Re: taka błaha sprawa... IP: *.abo.wanadoo.fr 28.05.02, 14:48
      czy istnieje kobieta ktora powyzszego choc raz nie przezyla ? Prawdopodobnie nie. (z gory prosze
      uprzejmie grasujace tu od czasu do czasu stado meskich burakow o nie wyglaszanie uwag typu : ciesz
      sie ze ktos cie zauwazyl, jak bedziesz stara i nieatrakcyjna nikt na ciebie nie spojrzy itp itd !!!)

      Najdziwniejsze na tle powyzszego ze jednak duza ilosc kobiet zapytuje sie do czego sluzy
      feminizm...hmmmm...
    • Gość: maly.k To nie jest blaha sprawa IP: 139.57.24.* 28.05.02, 16:05
      Nie wiem, czy to ma cos wspolnego z feminizmem czy prawami kobiety, ale te
      tlumy troglodydow, ktorzy nic sobie nie robia z nietykalnosci innych osob - to
      dla mnie rzecz tak zenujaca, ze az nie wiem, co powiedziec.
      Jedyne, co mi przychdzi do glowy, to nos do gory i nie dac sie draniom!

      Pozdrawiam,

      mk.
      • Gość: Malwina Re: To nie jest blaha sprawa IP: *.abo.wanadoo.fr 28.05.02, 16:11
        Gość portalu: maly.k napisał(a):

        > Nie wiem, czy to ma cos wspolnego z feminizmem czy prawami kobiety, ale te
        > tlumy troglodydow, ktorzy nic sobie nie robia z nietykalnosci innych osob - to
        > dla mnie rzecz tak zenujaca, ze az nie wiem, co powiedziec.
        > Jedyne, co mi przychdzi do glowy, to nos do gory i nie dac sie draniom!
        >
        > Pozdrawiam,
        >
        > mk.

        ma , aniolku, ma, bo gdyby nie to prawo ktore przed gwaltem chroni to 37 %....(nie mowiac o tych ktorzy
        nie mieli odwagi zadeklarowac takiej checi)
        a i prawo nie zawsze pomaga - poszukaj sobie na necie statystyki gwaltu w usa - albo jedna na dwie albo
        na trzy kobiety, juz nie pamietam ! szokujace !
        • Gość: maly.k Re: To nie jest blaha sprawa IP: 139.57.24.* 28.05.02, 16:29
          1. Nie wierzcie statystykom! Zwlaszcza cytowanym 'z glowy'.
          2. Przypuszczam, ze gdyby nie prawo karne, 48.5% ludzi kradloby i rabowalo bez
          zadnych zahamowan a 15% posuneloby sie do zabojstwa, gdyby ofiara rabunku
          stawiala opor.
          3. Problem 'wytrzymywania' na ulicy w Polsce idiotycznych komentarzy,
          niechcianego fizycznego kontaktu, rabunkow, pobic, gwaltow i zabojstw
          (kolejnosc nieprzypadkowa) jest dla mnie problemem *istnienia*, a nie problemem
          *rownouprawnienia*.

          Wiesz, ze ja to widze troszke inaczej. Dyskutowalismy kiedys na temat
          feminizmu, nie bede sie wiec powtarzal. Przytoczylas nawet wtedy nazwisko
          jakiegos filozofa (?) - za co jestem bardzo Ci wdzieczny, bo zawsze to milo
          miec filozofa na poparcie wlasnych pogladow. Niestety, nazwiska nie pomne.

          Pozdrawiam,

          mk.

          PS. Dlaczego zwracasz sie do mnie 'aniolku'?
          • Gość: Malwina Re: To nie jest blaha sprawa IP: *.abo.wanadoo.fr 29.05.02, 09:40
            aniolku (bo tak mi sie podoba)
            co za lekcewazacy styl !
            a gdybys go zachowal dla innych ? ktorzy naprawde nan zasluguja ?! co ty na to ?
            M.
            a statystyki sobie sprawdz na necie (chcesz lekcje ?)
            wrrrrrr
            • Gość: maly.k Lekcewazacy styl? IP: *.sympatico.ca 29.05.02, 15:49
              Wet za wet, chcialoby sie powiedziec. Nie mialem jednak zamiaru Cie urazic.

              Chodzilo mi o to, ze troglodyci na ulicy sa niebezpieczni dla wszystkich,
              niemal bez wyjatku. Dla kobiet bardziej niz dla mezczyzn, to oczywiste.
              Ale 'sytuacja' jest niebezpieczna dla prawie wszystkich i patrzenie na nia
              przez wylacznie feministyczne okulary jest zawezaniem perspektywy. Zbednym.

              Pozdrawiam,

              mk.

              PS. Lekcja? Z checia!
        • Gość: ZULA faceci muszą wziąć się w garść i dorosnąć. IP: *.leased-02.binet.pl 28.05.02, 19:01
          dlaczego właściwie faceci uważają, ze są lepsi od kobiet, może nawet nie tak
          oficjalnie, ale np. odwieczne prawo do obiadu, do seksu itd. niezaleznie od tego,
          w jakim kobieta jest stanie. skąd się to, cholera, wszystko wzięło? mój chłopak
          mówi, ze to tylko przewaga fizyczna do tego doprowadziła, no i testosteron.
          albo np. biblia- tam jest przecież jawna dyskryminacja babek. żeby biblia była
          ostatnia! ale popatrzcie, takie książki wychodzą do tej pory. ostatnio trafiłam
          na ksiązkę z 1903 roku, Otto Weiningena, którą zachwycała się cała wiedeńska, ba,
          europejska elita tego okresu(Freud, Bergson, Strindberg i duuużoo innych osób)-
          ksiązka zaczyna się słowami: Kobieta nie ma duszy, nie ma zadnej osobowości...i
          tak przez 300 stron(chyba...przyznaję, nie przeczytałam jej do końca)
          we włoszech parę lat temu powstał komitet obrony tożsamości mężczyzn...nie muszę
          chyba pisać czym się zajmuje...
          myślę, że jak faceci się nie zmienia, to kobiety po prostu potraktują ich tak,
          jak im się wydaje, że chcą: będą wyłącznie prokreatorami.
          • Gość: Maciej feministki muszą wziąć się w garść i dorosnąć. IP: *.ipz.edu.pl / 192.168.100.* 29.05.02, 10:48
            Wy, feministki jesteście na marginesie społeczeństwa i tak już pozostanie.
            Normalne kobiety wolą trzymać z mężczyznami niż z Wami. Wasze miejsce jest w
            feministycznym skansenie.
            Jedyne, co trzeba zrobić, to ostrzec przed Wami mężczyzn - że oto istnieje taki
            dziwny gatunek wściekłych bab, gotowych mścić się na osobie, które powinna być
            dla nich najbliższym człowiekiem, tj. - na swoim mężczyźnie - za
            wyimaginowane "krzywdy kobiet".
            • Gość: Malwina Re: masochizm Macieja IP: *.abo.wanadoo.fr 29.05.02, 11:06
              od zawsze trzymam z mezczyznami
              powtarzam : z mezczyznami ! nie z toba !
              Malwina - Feministka
              • Gość: buzz Re: masochizm Macieja IP: 157.25.84.* 29.05.02, 11:45
                wytlumaczcie, szanowne panie, o co wam chodzi? o chamstwo? fakt, istnieje. a
                czy tylko kobiety sa na nie narazone? ja (facet) raz o maly wlos nie dostalem
                po twarzy, a raz to i dostalem. od faceta, naturalnie. i co? czy uwazam, ze to
                przejaw dyskryminacji mezczyzn przez mezczyzn? a gdyby mnie zaatakowala
                kobieta? przestancie wreszcie na wszystko patrzec z perspektywy plci, bo ona
                wcale nie jest zazwyczaj najwazniejsza.
                pozdrawiam
                b.

                ps. czasami plec jest, naturalnie, najwazniejsza, ale nie o tym byla tu mowa.
                b.
                • Gość: Malwina Re: chamstwo ? IP: *.abo.wanadoo.fr 29.05.02, 11:52
                  sprobuje cie zgwalcic ...
                  a jak mi sie uda to porozmawiamy...
                  sprobuje tez zlamac ci szczeke i zeberka
                  podbic oko
                  myslisz ze mi sie uda ?
                  • Gość: buzz Re: chamstwo ? IP: 157.25.84.* 29.05.02, 11:57
                    chamstwo - slowo odnosilo sie do zaczepek, opisanych w liscie rozpoczynajacym
                    ten watek. ok?
                    a co do deklarowanych checi zgwalcenia. deklarowac to sobie mozna. ja wprawdzie
                    nigdy bym niczego takiego nie powiedzial, ale sama deklaracja nic nie znaczy.
                    swiadczy o chamstwie.
                    a co do samych gwaltow, to naturalnie jest to przestepstwo. tylko czego to
                    dowodzi? dyskryminacji? przestepstwa na tle seksualnym czesto dotycza osob plci
                    przeciwnej i nie ma to nic wspolnego z dyskryminacja.
                    wiec twoja uwaga - moim skromnym zdaniem - trafila jak kula w plot.
                    pozdrawiam
                    b.
                  • Gość: buzz Re: chamstwo ? IP: 157.25.84.* 29.05.02, 11:58
                    i jeszcze jedno:

                    Gość portalu: Malwina napisał(a):

                    > sprobuje cie zgwalcic ...
                    > a jak mi sie uda to porozmawiamy...
                    > sprobuje tez zlamac ci szczeke i zeberka
                    > podbic oko
                    > myslisz ze mi sie uda ?

                    nie musze nad tym myslec, bo wiem, ze ci sie nie uda. zgadnij dlaczego.
                    ;-)
                    b.
                    • Gość: Zula Re: chamstwo ? IP: *.leased-02.binet.pl 29.05.02, 22:21
                      wiesz jaki jest stosunek gwałtów + molestowania dzieci: mężczyźni 10 : kobiety 1
                      dlaczego?
            • Gość: ZULKA kurde gości, skąd ty się wziąłeś IP: *.leased-02.binet.pl 29.05.02, 22:17
              co ty sobie o nas myślisz? moje relacje z facetami sa zdrowe, obie strony wiedzą,
              czego od siebie oczekiwać, nie zawieram przyjaźni w rodzaju: o, jaki ty jesteś
              mądry, a ja 'taka mala'....nie jestem kobietą, którą faceci 'robią sobie dobrze',
              którzy 'korzystają' z kobiety. i z mojej obserwacji wynika, ze nikt takich
              kobiet, ba, ludzi generalnie, nie traktuje poważnie, ponieważ takie osoby po
              prostu nie maja osobowości, są tłem, które dobrze znosi zarówno litowanie się nad
              sobą sfrustrowanych gości, jak i pomyje, które na nie wylewają. Podobają ci się
              kury domowe z wykształceniem podstawowym- twój wybór.
              to forum traktuję jako próbę dialogu, a nie idiotycznych przegadywań! Ja nikogo
              tutaj nie obrażam celowo, wyrażam tylko swoje poglady, które nikomu nie muszą się
              podobać, i potrafię znieść tą śwaidomość.
              • Gość: zula powyższy list kierowany był do niejakiego macieja IP: *.leased-02.binet.pl 29.05.02, 23:36
                • Gość: facet do macieja IP: 2.4.STABLE* / 192.168.17.* / 195.205.182.* 29.05.02, 23:42
                  Stary, skąd ty się wziąłeś? Po co bierzesz udział w dyskusji jeśli nie
                  potrafisz się zachować? To przeca zwykłe chamstwo. Poobrażałbym Cię z miłą
                  chęcią ale nie będę zniżał się do twojego poziomu. Po prostu - zrób ludzkości
                  przysługę i zastrzel się.
    • Gość: Maciej Re: taka błaha sprawa... IP: *.ipz.edu.pl / 192.168.100.* 29.05.02, 12:08
      Porozmawiaj z jakąś mądrą kobietą (na tym wątku raczej takiej nie znajdziesz),
      jak sobie radzić z niechcianymi, czy niestosownymi awansami.
      Normalne kobiety mają na to prostsze i skuteczniejsze sposoby, niż obrażanie
      się na połowę ludzkości czy rojenia o przebudowie społeczeństwa.

      Co do uwag dwóch facetów na temat Twojego wyglądu - znacznie gorsze są pod tym
      względem obyczaje kobiet, które są mistrzyniami w obmawianiu i oczernianiu po
      cichu, za plecami. Zapewniam Cię, że tzw. Twoje przyjaciółki nieraz wyrządzą Ci
      w ten sposób większą szkodę, niż jacyś obcy faceci, głośno gadający o Tobie w
      autobusie.
      • Gość: Malwina Re: taka błaha sprawa... IP: *.abo.wanadoo.fr 29.05.02, 14:20
        mam wrazenie ze rozmawiam z dzieckiem :-(
        • Gość: zula Re: taka błaha sprawa... IP: *.leased-02.binet.pl 29.05.02, 22:48
          Gość portalu: Malwina napisał(a):

          > mam wrazenie ze rozmawiam z dzieckiem :-(

          ja też mam takie wrażenie :-(
          jak myslisz, kto to jest 'mądra kobieta' z którą powinnam porozmawiać:-)?

          Pytanie do Macieja: dlaczego usprawiedliwiasz chamstwo? ja nie mówię, że plotki
          są dobre, są tak samo złe! co to za wartościowanie?!co ma piernik do wiatraka...
      • suzume Re: taka błaha sprawa... 29.05.02, 15:35
        powiedz mi macieju, jak walczą mądre kobiety z niechcianymi lub niestosownymi
        awansami. pewnie wychodzą do drugiego pokoju? a gwałcicielowi powinno się
        powiedzieć: "ależ praszę pana, tak nie można"?

        i kto mówi o obrażaniu się na połowę społeczeństwa? chodzi tylko a chamów i
        buraków. osobiście znam wielu facetów, którym do głowy by nie przyszły zachowania
        opisane przez autorkę wątku. nie dlatego, że są zniewieściali, albo haniebnej
        postury, tylko dlatego, że znają znaczenie słowa "szacunek", a kobiety traktują
        jak ludzi.

        wiem, że akurat tobie trudno zrozumieć taką życiową postawę. ale może jak się
        postarasz... i nie utożsamiaj wszystkich mężczyzn ze swoimi poglądami, bo na
        szczęście są też normalni faceci. szczerze mówiąc takiego oszołoma, jak ty,
        spotkałam po raz pierwszy na tym forum...

        ps: największymi plotkarzami i intrygantami są faceci, zwłaszcza
        zakompleksieni... ale o tym też pewnie wiesz :)

        Gość portalu: Maciej napisał(a):

        > Porozmawiaj z jakąś mądrą kobietą (na tym wątku raczej takiej nie znajdziesz),
        > jak sobie radzić z niechcianymi, czy niestosownymi awansami.
        > Normalne kobiety mają na to prostsze i skuteczniejsze sposoby, niż obrażanie
        > się na połowę ludzkości czy rojenia o przebudowie społeczeństwa.
        >
        > Co do uwag dwóch facetów na temat Twojego wyglądu - znacznie gorsze są pod tym
        > względem obyczaje kobiet, które są mistrzyniami w obmawianiu i oczernianiu po
        > cichu, za plecami. Zapewniam Cię, że tzw. Twoje przyjaciółki nieraz wyrządzą Ci
        > w ten sposób większą szkodę, niż jacyś obcy faceci, głośno gadający o Tobie w
        > autobusie.

        • maciej.k1 Re: taka błaha sprawa... 29.05.02, 15:52
          Z przyjemnością dostrzegam pewną ewolucję Twoich poglądów od czasu naszych
          dyskusji sprzed paru miesięcy... Cieszy mnie, że dostrzegłaś absurdalność
          wypowiadania wojny drugiej płci na podstawie przykrych doświadczeń z
          przedstawicielami tejże. Cieszy mnie też, że zauważyłaś istnienie mężczyzn,
          którzy szanują kobiety. Cieszy mnie, że dostrzegasz wartość macierzyństwa i
          możliwość, że dziecko może być dla Ciebie powodem do szczęścia.

          Co do Twojego pytania, to muszę najpierw sprostować, że nie chodziło o gwałt,
          lecz o zaczepki. Moja żona twierdzi, że w takich wypadkach na ogół wystarcza
          kamienna twarz i odpowiednie, wyniosłe spojrzenie. Najczęściej nawet nie trzeba
          się odzywać. To, co prowokuje takich mężczyn do zaczepek, to nerwowe reakcje
          zaczepianych kobiet.
          Nie jestem ekspertem w tej sprawie, dlatego lepiej spytać inne, mądre kobiety
          (tu niestety takich nie ma), jak sobie z tym radzą.
          • suzume Re: taka błaha sprawa... 29.05.02, 16:10
            z przyjemnością dostrzegam pewną ewolucję twojego toku myślenia i zauważanie
            moich poglądów wogóle, zamiast przypisywania mi poglądów wymyślonych przez ciebie.
            nigdy nie wypowiadałam wojny drugiej płci "na podstawie przykrych doświadczeń z
            > przedstawicielami tejże", zawsze zuważałam "istnienie mężczyzn, którzy szanują
            kobiety", nie negowałam wartości macierzyństwa i tego, że dziecko może być
            powodem do szczęścia, więc mi tu dyrdymałów nie wypisuj, albo pokaż gdzie
            napisałam (moje słowa, nie twoja nadinterpretacja), że np. wszyscy faceci to
            świnie. szukaj zdrów.

            > Co do Twojego pytania, to muszę najpierw sprostować, że nie chodziło o gwałt,
            > lecz o zaczepki. Moja żona twierdzi, że w takich wypadkach na ogół wystarcza
            > kamienna twarz i odpowiednie, wyniosłe spojrzenie. Najczęściej nawet nie trzeba
            > się odzywać. To, co prowokuje takich mężczyn do zaczepek, to nerwowe reakcje
            > zaczepianych kobiet.

            nerwowe reakcje? dobre, muszę zapamiętać. wyniosłe spojrzenie często prowokuje
            jeszcze bardziej. odzywać się do buraków jest poniżej godności. jednym słowem -
            rady do bani. może spytaj żonę, mądrą kobietę. tylko, że ona, siedząc w domu,
            wogóle nie ma takich problemów, co?

            > Nie jestem ekspertem w tej sprawie,

            jak i w wielu innych, niestety.

            > dlatego lepiej spytać inne, mądre kobiety
            > (tu niestety takich nie ma), jak sobie z tym radzą.

            powtarzasz się. jak zwykle, zresztą
          • Gość: zula Re: taka błaha sprawa... IP: *.leased-02.binet.pl 29.05.02, 23:04
            to ty masz zonę?????:-)

            wyjaśnię ci: kamienna twarz i wyniosłe spojrzenie NIE MAJĄ WPŁYWU na to, czy ktoś
            cię zaczepia czy nie. poza tym to jest POST FACTUM, czyli już PO CHAMSTWIE. jak
            ustrzec sie przed chamstwem? może chodzić w burce...co myśli o tym twoja żona?

            wyjaśnię ci coś jeszcze: gdy masz 163 cm wzrostu i ważysz 52 kilo, to żaaaden
            gość z siłowni nie myśli o tobie poważnie: jakieś takie zwierzatko w sukience, co
            ono może mi zrobić...tak mniej więcej czasem się czuję, i czy dam to po sobie
            poznać, czy nie, ma niewielki wpływ na moje samopoczucie.
            • Gość: Maciej poważne traktowanie przez dresiarzy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.06.02, 17:59
              > jak ustrzec sie przed chamstwem? może chodzić w burce...
              > co myśli o tym twoja żona?

              Przed chamstwem się nie ustrzeżesz nigdzie i w żaden sposób. Nawet na tym forum
              znajdziesz je w postach Suzume lub Soso.
              Ja pisałem Ci natomiast o tym, jak możesz na chamstwo reagować.

              > wyjaśnię ci coś jeszcze: gdy masz 163 cm wzrostu i ważysz 52 kilo,
              > to żaaaden gość z siłowni nie myśli o tobie poważnie

              A więc Tobie chodzi o to, by goście z siłowni traktowali Cię poważnie?!!!
              Bardzo Ci współczuję... Jeśli zależy Ci na poważnym traktowaniu przez matołów,
              którzy nie traktują poważnie nawet samych siebie - to rzeczywiście masz trudny
              problem do rozwiązania... Może zwróć się o pomoc do jakiegoś specjalisty od
              takich problemów? Albo zapisz na kurs sztuk walki?
              • Gość: ja Re: poważne traktowanie przez dresiarzy IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 08.06.02, 21:23
                Pewnie zaraz dziewczyny mnie zakraczą, ale uważam, że Maciej ma dużo racji.
                Jestem kobietą ale niestety nie będę lojalna pustą lojalnością i nie mogę nie
                zauważyć, że czepiacie się słówek, stwierdzeń, ba - nawet niewypowiedzianych
                przez Macieja kwestii. Kobiety w większości są okropne, podłe, okrutne. Wiem co
                mówię. 15 lat temu zostałam zgwałcona. I od "przyjaciółek" dostałam takiego
                kopa, że zostanie mi to do końca życia. Insynuacje w rodzaju "sama sobie była
                winna" pochodziły rodem od tych biednych, bezbronnych, które nie potrafią
                sprzeciwić się i pomóc samym sobie. Nie ufam już kobietom. Mam przyjaciółki -
                dwie, ale mimo wielu, wielu lat przyjaźni nie powiem, że nie spodziewam się
                niczego złego. Spodziewam się i to jak. Zawsze czujna, zawsze gotowa przyjąć
                cios. Żeby nie był już zaskoczeniem. Poza tym unikam wszelkiego rodzaju
                deklaracji po czyjej stronie jestem - jest to domena kobiet. Uwielbiają zbierać
                sobie popleczników i szukać u nich poparcia choćby dla słów.
                Macieju, masz rację. Ale nie w pełni. Czasem nie wystarczy zimne spojrzenie ani
                wyniosły ton. Czasem trzeba zniżyć się (niestety) do poziomu zaczepiającego i
                odpowiedzieć mu GŁOŚNO I WYRAŹNIE, tak aby usłyszeli wszyscy przechodnie, co
                się myśli o takim rodzaju zalotów. Czasem trzeba być nawet wulgarnym.
                Wypróbowałam. Działa. Wręcz szokująco. Bo oni nie spodziewają się takiego
                obrotu sprawy. Zazwyczaj spodziewają się czerwonych policzków, oburzenia,
                ucieczki. Ale nie spojrzenia prosto w oczy i odparowania z uśmiechem na ustach.
                Tyle moje doświadczenia.
                Pozdrawiam
                • Gość: Maciej Re: poważne traktowanie przez dresiarzy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.06.02, 10:23
                  Dziękuję za obiektywizm i za dobre słowa. :-)
                  Masz rację - niekiedy wulgarna odpowiedź moze byc najbardziej adekwatna.
                  Pozdr. -
                • Gość: zula Re: poważne traktowanie przez dresiarzy IP: *.leased-02.binet.pl 09.06.02, 19:21
                  Przykro mi, ze zebrałaś takie doświadczenie, nie wiem jednak, czy sprawa
                  fałszywych przyjaciół dotyczy tylko kobiet...kobiety mają taką okropną wadę- ich
                  przyjaźnie faktycznie bywają tylko na dobre, każda kobieta tego chyba
                  doswiadczyła, ale zauwaz, ze mężczyźni w większości nie zawierają w ogóle
                  przyjaźni opartych na czymś innym niż wspólne spędzonym czasie przy piwie, na
                  meczu czy coś w tym stylu. Nie wiem, czy robią to z przezornosci, czy z
                  wyrachowania, czy po prostu nie maja potrzeby rozmawiania o uczuciach itp.
                  kobiety sa faktycznie bardziej zawistne w stosunku do innych kobiet, niż do
                  męzczyzn. nie wiem czemu...mam kilka przyjaciółek, jestem pewna ich przyjaźni,
                  wierzę, że się nie zawiodę...jakie jest rozwiazanie? w ogóle się nie przyjaźnić?
                  część moich męskich przyjaźni nie wypaliła tak samo jak przyjaźni z
                  kobietami...może to wyidealizowane pojmowanie przyjaźni, może nie chcemy widzieć,
                  że ktoś przyjaźni się z nami tylko z egoizmu, żeby w kulminacyjnym momencie
                  powiedzieć "a-nie-mówiłam?"
                  nie wiem, serio...
                  pozdrawiam
                  • heike Re: poważne traktowanie przez dresiarzy 09.06.02, 20:39
                    Już się zalogowałam, ale to "ja" :-)

                    Zula, patrząc w ten sposób nie zostawimy suchej nitki na nikim. Bo szukając
                    dalej, dojdziemy do wniosku, że wszystkie nieszczęścia tego świata pochodzą
                    przede wszystkim od mężczyzn. Weźmy choćby właśnie gwałty, rozboje, przemoc w
                    rodzinie, czy patrząc bardziej globalnie - wojny. Ale widzisz to mnie jeszcze
                    bardziej skłania do tego, że jednak to kobiety są mistrzyniami w intrygach i
                    zawistnych "kombinacjach". Faceci są "prości" - oni działają pięścią. Mam tego
                    przykład w domu. Pomimo tego, że zdaję sobie sprawę ze swoich wad, to mnie
                    zdarzają się "ciche" dni, bo sama nie wiem tak naprawdę o co mi chodzi. Choć i
                    tak mam charakter raczej wojowniczy i nie potrafię trzymać języka za zębami. Od
                    razu walę prawdę. Mój mąż, jak typowy facet, zawsze rypnie w oczy, co Mu
                    przeszkadza. Dlatego uważam, że zamiast się obrażać na głupie zaczepki przez
                    jakichś frajerów, zacznijmy "spodziewać się" tego, wychodząc ze słusznego
                    założenia, że tak właśnie jest urządzony świat. "Spodziewać się" - nie znaczy
                    godzić! Tak jak pisałam w pierwszym poście, można reagować w różny sposób, ale
                    nie powinnyśmy nigdy dopuścić do siebie uczucia przykrości, żalu, dlaczego tak
                    jest. Jest i tyle, trzeba nauczyć się tylko dostatecznie ostrych reakcji, aby
                    to tych młotków zbijać z pantałyku.

                    Nikt mnie nie zje? :-)) Mam nadzieję, że nie. Ogólnie rzecz ujmując, jestem
                    pokojowo nastawiona. :-)))

                    Pozdrawiam
                    • Gość: zula Re: poważne traktowanie przez dresiarzy IP: *.leased-02.binet.pl 09.06.02, 23:28
                      heike napisał(a):

                      > Już się zalogowałam, ale to "ja" :-)
                      >
                      > Zula, patrząc w ten sposób nie zostawimy suchej nitki na nikim. Bo szukając
                      > dalej, dojdziemy do wniosku, że wszystkie nieszczęścia tego świata pochodzą
                      > przede wszystkim od mężczyzn. Weźmy choćby właśnie gwałty, rozboje, przemoc w
                      > rodzinie, czy patrząc bardziej globalnie - wojny. Ale widzisz to mnie jeszcze
                      > bardziej skłania do tego, że jednak to kobiety są mistrzyniami w intrygach i
                      > zawistnych "kombinacjach". Faceci są "prości" - oni działają pięścią. Mam tego
                      > przykład w domu. Pomimo tego, że zdaję sobie sprawę ze swoich wad, to mnie
                      > zdarzają się "ciche" dni, bo sama nie wiem tak naprawdę o co mi chodzi. Choć i
                      > tak mam charakter raczej wojowniczy i nie potrafię trzymać języka za zębami. Od
                      >
                      > razu walę prawdę. Mój mąż, jak typowy facet, zawsze rypnie w oczy, co Mu
                      > przeszkadza. Dlatego uważam, że zamiast się obrażać na głupie zaczepki przez
                      > jakichś frajerów, zacznijmy "spodziewać się" tego, wychodząc ze słusznego
                      > założenia, że tak właśnie jest urządzony świat. "Spodziewać się" - nie znaczy
                      > godzić! Tak jak pisałam w pierwszym poście, można reagować w różny sposób, ale
                      > nie powinnyśmy nigdy dopuścić do siebie uczucia przykrości, żalu, dlaczego tak
                      > jest. Jest i tyle, trzeba nauczyć się tylko dostatecznie ostrych reakcji, aby
                      > to tych młotków zbijać z pantałyku.
                      >
                      > Nikt mnie nie zje? :-)) Mam nadzieję, że nie. Ogólnie rzecz ujmując, jestem
                      > pokojowo nastawiona. :-)))
                      >
                      > Pozdrawiam

                      • Gość: zula Re: poważne traktowanie przez dresiarzy IP: *.leased-02.binet.pl 09.06.02, 23:32
                        helo heike:-) źle wysłałam poprzedniego posta:-)

                        >dojdziemy do wniosku, że wszystkie nieszczęścia tego świata pochodzą
                        > przede wszystkim od mężczyzn. Weźmy choćby właśnie gwałty, rozboje, przemoc w
                        > rodzinie, czy patrząc bardziej globalnie - wojny. Ale widzisz to mnie jeszcze
                        > bardziej skłania do tego, że jednak to kobiety są mistrzyniami w intrygach i
                        > zawistnych "kombinacjach".

                        Myślisz? dlaczego...?w moim poprzednim poscie nie chodziło mi o to, że męzczyźni
                        są gorsi, bo w ogóle się nie przyjaźnią, raczej, ze to jest tak pół na
                        pół...plusy i minusy przyjaźni obu płci. wszyscy wiemy o tym, ze ogromną wadą
                        kobiet jest to, że nie umieją działac w grupie, współpracowac. skąd ta ciągła
                        rywalizacja? czy kobiety są po prostu obłudne zawierając przyjaznie, które i tak
                        zazwyczaj okazuja się 'tymczasowe', które są tylko rozejmem w rywalizacji? dbam o
                        to, żeby tak nie było, unikam towarzystw wzajemnej adoracji...nie uważam, że
                        przyjźni da się czyms zastapic. mówisz, że spodziewasz sie wszystkiego po swoich
                        2 przyjaciółkach...czy to nie jest tak, że ten dystans, który starasz się
                        utrzymać, nie niszczy tego czegoś, co najwazniejsze w przyjaźni? czy wg. tego
                        wszystkiego przyjaźń w ogóle istnieje?

                        Faceci są "prości" - oni działają pięścią. Mam tego
                        > przykład w domu. Pomimo tego, że zdaję sobie sprawę ze swoich wad, to mnie
                        > zdarzają się "ciche" dni, bo sama nie wiem tak naprawdę o co mi chodzi. Choć i
                        > tak mam charakter raczej wojowniczy i nie potrafię trzymać języka za zębami. Od
                        > razu walę prawdę. Mój mąż, jak typowy facet, zawsze rypnie w oczy, co Mu
                        > przeszkadza.

                        jeśli jest jest miedzy wami równowaga, to ok...:-)

                        Dlatego uważam, że zamiast się obrażać na głupie zaczepki przez
                        > jakichś frajerów, zacznijmy "spodziewać się" tego, wychodząc ze słusznego
                        > założenia, że tak właśnie jest urządzony świat. "Spodziewać się" - nie znaczy
                        > godzić! Tak jak pisałam w pierwszym poście, można reagować w różny sposób, ale
                        > nie powinnyśmy nigdy dopuścić do siebie uczucia przykrości, żalu, dlaczego tak
                        > jest. Jest i tyle, trzeba nauczyć się tylko dostatecznie ostrych reakcji, aby
                        > to tych młotków zbijać z pantałyku.

                        hmmm...zazdroszczę innym tej umiejetności 'walenia miedzy oczy'...masz bardzo
                        zdrowe podejscie, ja jestem...introwertyczna...i to jest chyba zły typ ekspresji
                        w takich sytuacjach...może kiedyś sie nauczę...

                        > Nikt mnie nie zje? :-)) Mam nadzieję, że nie. Ogólnie rzecz ujmując, jestem
                        > pokojowo nastawiona. :-)))

                        tak tak ;-))

                        Pozdrawiam
                        zulka

        • Gość: maly.k Re: taka błaha sprawa... IP: *.sympatico.ca 29.05.02, 15:54
          Tak szybciutko, przed wyjsciem do pracy.

          Roznica miedzy niechcianymi 'awansami' a gwaltem jest dosc spora, Suzume.
          Polega rowniez na tym, ze jedno jest po prostu zlym zachowaniem (czasem:
          wykroczeniem), a drugie ciezkim przestepstwem.
          Oczywiscie, z jednej sytuacji mozna nieoczekiwanie przejsc do drugiej. Problem
          polega na tym (w Polsce!), ze w sytuacji, kiedy nalezaloby stanowczo stawic
          opor (zareagowac na to poglaskiwanie po ramieniu), po prostu strach to zrobic.

          I to jest wlasnie to miejsce, gdzie sprawa robis sie zupelnie nieblaha. Nie
          tylko z punktu widzenia kobiety, ale kazdego obywatela.

          Z obywatelskim 'czuwaj',

          mk.
          • suzume Re: taka błaha sprawa... 29.05.02, 16:13
            > Tak szybciutko, przed wyjsciem do pracy.
            > Roznica miedzy niechcianymi 'awansami' a gwaltem jest dosc spora, Suzume.
            > Polega rowniez na tym, ze jedno jest po prostu zlym zachowaniem (czasem:
            > wykroczeniem), a drugie ciezkim przestepstwem.
            > Oczywiscie, z jednej sytuacji mozna nieoczekiwanie przejsc do drugiej. Problem
            > polega na tym (w Polsce!), ze w sytuacji, kiedy nalezaloby stanowczo stawic
            > opor (zareagowac na to poglaskiwanie po ramieniu), po prostu strach to zrobic.
            >
            > I to jest wlasnie to miejsce, gdzie sprawa robis sie zupelnie nieblaha. Nie
            > tylko z punktu widzenia kobiety, ale kazdego obywatela.
            >
            > Z obywatelskim 'czuwaj',

            ależ ja się z Tobą zgadzam. nie mnie tłumacz takie rzeczy, tylko maciejowi.
            wczoraj nawet Ci odpisałam, że zaczepki to raczej problem "silniejszy - słabszy"
            niż "kobieta - mężczyzna". ale widzę, że post gdzieś zniknął.

            czuj czuj czuwaj :)
        • Gość: zula Re: taka błaha sprawa... IP: *.leased-02.binet.pl 29.05.02, 22:55
          yeah:-) humor mi sie polepsza! uwielbiam to forum! szkoda, ze to NA RAZIE tylko
          forum...
          pozdrawiam wszystkie spokojne głowy;-)
          • Gość: soso Re: taka błaha sprawa... IP: 195.41.66.* 30.05.02, 07:49


            Odnosnikiem tej dyskusji jest pojecie 'normalna kobieta' wprowadzone przez
            Macieja juz zreszta w innym watku. Juz samo to pojecie budzi watpliwosci :-)
            wsrod niemadrych kobiet i zaslepionych mezczyzn. Ale do rzeczy.

            Wszystko sie wiec kreci w kontekscie - to co mowi Macius to jest normalne,
            reszta to abrewiacje. I jak tu sie dogadac? Argumenty nie graja roli dla
            normalnych ludzi. Oni sa po prostu normalni i to jest ich niezaprzeczalny
            walor :-)


            Nigdy w zyciu nie slyszalem mojej zony obgadujacej kogokolwiek, w tym innych
            kobiet, a jest ona kobieta. Coz, pewnie wedlug Macieja nienormalna kobieta.
            :-)

            Fajny watek, nie ma co!

            Mezczyzn do zaczepek prowokuje nerwowe zachowanie kobiety (znowu Macius).
            Maciusiu!!! A ja Ci recze, ze duzo bardziej co innego. No ale moze w swiecie
            ludzi normalnych zaczepiane sa zdenerwowane kobiety?

            Podobna istnieje taki mechanizm zwany 'przeniesieniem'. Jak mamy jakis problem
            i wzbudza on w nas zlosc a nie mozemy jej wyrazic wprost to przenosimy sie z
            nasza agresja na inne pole i tam pozwalamy sobie ulzyc. Moze Maciusiu, masz
            problemy z potencja lub oziebloscia zony? Wtedy nic tak nie ratuje normalnego
            malzenstwa jak zwolnienie zaworu na forum o feminizmie. Cala para uchodzi i
            ulga, ulga, ulga. Prawie jak orgazm :-)

            pzdrw

            soso





            _

    • Gość: aror Re: taka błaha sprawa... IP: 64.215.245.* 07.06.02, 09:42
      Zgadzam sie calkowicie z mk (jak Maly Ksiaze, tak?).

      Tak na boku, uwielbiam czytac Twoje posty, sa wywazone i madre.

      Co do "blahej sprawy"..Gdy jestem zaczepiana w podobny sposob mysle sobie, cos w
      stylu "po co masz sie przejmowac sie tym jak INNI cie oceniaja..jesli chce sie
      byc feministka, to nie spuscic wstydliwie oczu i zalamac raczek, ah ktos mnie -
      albo mojego wygladu - nie lubi.

      A takie chamskie ocenianie to w Posce czesto nie seksizm, ale codziennosc, ile
      razy to kobiety wytykaja lub szepcza komentarze?


      > dodam że nie jestem jakoś szczególnie
      > piekna, jestem w moim przekonaniu zwyczajną dziewczyną.

      Watpie, by chlopas podszedl i tak komentowal do super pieknej dziewczyny, takiej
      typu modelka..wybitna pieknosc zazwyczaj oniesmiela. "Zwykle dziewczyny" sa
      latwym celem, bo..jak ktos juz powiedzial "..powinny sie cieszyc, ze ktos
      zauwazyl, ze poki sa mlode.."


      > i druga przeciwna sytuacja: w autobusie 2 gości po prostu siedziało i
      > komentowało, co im się we mnie nie podoba, że mam głupi kolor włosów, o fuj,
      > popatrz na jej piersi itp.

      Pomysl, ze zawsze mozesz wlosy przefarbowac, fundnac operacje plastyczna, (co
      bron Boze, nie znaczy ze masz to robic) a oni debilami zostana juz na zawsze.

      Milego weekendu
      • Gość: zula Re: taka błaha sprawa... IP: *.leased-02.binet.pl 08.06.02, 10:02
        cześć aror

        > A takie chamskie ocenianie to w Posce czesto nie seksizm, ale codziennosc, ile
        > razy to kobiety wytykaja lub szepcza komentarze?

        no, to mnie martwi najbardziej- kobiety są czasem gorsze, bo jeszcze bywaja
        zazdrosne...

        > Watpie, by chlopas podszedl i tak komentowal do super pieknej dziewczyny, takie
        > j
        > typu modelka..wybitna pieknosc zazwyczaj oniesmiela.

        Oj, to chyba nie ma znaczenia, mam bardzo ładną kolezankę, kiedyś była modelką
        (teraz ma już 24 lata, jest 'stara':-) i jest tak samo, jeśli nie bardziej,
        zaczepiana...

        > Pomysl, ze zawsze mozesz wlosy przefarbowac, fundnac operacje plastyczna, (co
        > bron Boze, nie znaczy ze masz to robic) a oni debilami zostana juz na zawsze.

        myślę, że chodzi też o to, ze się wyróżniam, bo staram sie nie ubierac seryjnie
        itd. i to jest tak jak z wróblami...jesli ktoś jest b. kolorowy, to sam się
        prosi...z drugiej strony nawet ci bliscy mężczyźni zachęcają do konformizmu,
        porzucenia własnego stylu- mój ojciec mówił kiedyś "nie chodz w tych spodniach!
        załóż spódniczkę! wygladaj jak dziewczynka!" Człowiek jest utożsamiamy ze swoim
        wyglądem, ale NIE JEST (tylko) swoim wyglądem. można bawić się swoim wizerunkiem,
        nie traktować tego wszystkiego TAK STRASZNIE POWAŻNIE(zauważ, że skini, dresiarze
        i ich żeńskie odmiany nie bawią się swoim wizerukiem-wybierają jedną fryzurę,
        jeden rodzaj fleka, podobny styl dresu (na codzień 'adibas', i odswiętny,
        oryginalny 'adidas':-). i nie lubią, gdy ktos udziwnia...

        > Milego weekendu
        nawzajem :-)

        • Gość: aror Re: taka błaha sprawa... IP: 64.215.245.* 08.06.02, 22:30
          Czesc Zula!

          Mi weekend plynie calkiem przyjemnie, ogladam sobie "Magnolie" z Tomem C.

          Podobaly mi sie Twoje uwagi na temat ubioru/wygladu...taki temat rzeka. W
          koncu liczy sie tzw. pierwsze wrazenie (oceniamy ludzi na podstawie
          stereotypowych, najprostrzych, najszybszych skojarzen), ale jednoczesnie
          chcielibysmy by NAS oceniano po tym, jacy jestesmy w srodku.

          Co do dziewczynek, to czasem nigdy nie dogodzisz...nosisz spodnie,
          chlopaczyca. Jak zalozysz mini to - jak jak powiedzial moj znajomy - nie dziw
          sie, ze sie gapie.

          Poza tym moda ma to do siebie, ze to co raz jest do kitu (dresiarze), chwile
          pozniej w nieco innej subkulturze (skaci, hip-hopowcy) jest cool.

          A moja ostatnia uwaga, na forum Kobieta jest watek o "okropnym" wygladzie
          kobiet w ciazy...to tez pokazuje, ze w Polsce nim wyjdziesz z domu musisz
          usiasc, zastanowic sie, czy kazdemu sie spodoba Twoj wyglad, czy nie urazisz
          ich oczu i smaku estetycznego. Trzeba zapomniec o tym, co Ty lubisz, w czym
          Tobie jest wygodniej, ze moze poprzez ubior chcesz wyrazic siebie..jednym
          slowem niech zyje nuda!

          Pzdr :)
          • Gość: zula Re: taka błaha sprawa... IP: *.leased-02.binet.pl 09.06.02, 18:53
            Cześć Aror:)

            > Mi weekend plynie calkiem przyjemnie, ogladam sobie "Magnolie" z Tomem C.
            Suuper film, tzn porażający, ale bombowy. Jak myślisz, jak dużo jest takich
            facetów :-)???

            masz rację z tym pierwszym wrażeniem, ale z drugiej strony kiedy ubierzesz sie w
            jakąś niezwykłą rzecz, wygladasz super, i co: uwagi dresiarzy: o słoneczko,
            chłopak ma z ciebie pożytek! uwagi dziewczyn: phi!
            konkluzja jest taka, jak w moralności p. dulskiej- siedź cicho, nie wyrózniaj
            się.
            ale też, jak w rodzinie addamsów: wednesday na bal przebierańców przyszła ubrana
            jak zwykle. zapytana, za kogo się przebrała, odparła: "za seryjnego mordercę, oni
            się nie wyrózniają". za chwilę ciag dalszy...

            > Poza tym moda ma to do siebie, ze to co raz jest do kitu (dresiarze), chwile
            > pozniej w nieco innej subkulturze (skaci, hip-hopowcy) jest cool.

            mi się to mundurowanie, kurcze, strasznie nie podoba, to się zaczyna już w
            podstawówce. w szkołach powinno sie uczyć twórczego myślenia, oceniać
            oryginalność, a tutaj od pierwszej klasy fartuszki, mundurki (czy to nadal tak
            jest?) kiedyś na feriach rodzice kupili moim kolegom i koleżankom takie same
            buty, mnie mama kupiła INNE. i co? kolega wymyślił zabawę w osoby o takich samych
            butach- oni zakładali wtedy swoje trampki, a ja się ulatniałam na jakiś czas w
            moich innych trampkach, az skonczą. wszyscy się bardzo przyjaźniliśmy, ale
            podczas tej zabawy byłam wykluczona. wtedy mieliśmy po 5 lat, i to jest
            zrozumiałe, ale żeby tak przez całe życie, np. w dresie? poza tym wykluczenie
            przez dresiarza polega na czymś innym...gdy wczoraj wracałam do domu, na
            przystanku, na którym wsiadałam, z autobusu wysiadło 3 szczyli i jedna dziwczyna-
            jeden z nich krzyczał ku-klux-klan, reszta zasmiewała sie do łez. gdy wsiadłam,
            zobaczyłam kobietę z 4 ślicznych małych mulatek...dodam, że nie były zbyt
            szczęśliwe, ale miny miały takie, jakby juz do tego przywykły...
            nie wiem, jak z tym walczyć, może homofobia powinna być od najmłodszych lat
            karana??? moze powinno się ubierać swoje dzieci w jakieś dziwaczne ubrania, zeby
            nigdy nikomu nie dokuczały? to bez sensu...ja bym tego chyba nigdy swojemu
            dziecku nie zrobiła. może powinno sie uczyć odwagi, zeby umieć stawiać temu
            opór...nie wiem...

            nie czytałam watku z ciążą, zaraz do niego zajrzę...ale mam swiadomość, ze
            kobieta w ciaży w wielu mężczyznach budzi odrazę...to nawet dotyczy kobiet-nie-w-
            ciązy- wiesz, współczynnik biodra: talia, talia osy itp. kobiety, które nie mają
            WŁAŚNIE TEGO wcięcia są postrzegane przez '6 zmysł' mężczyzny (znów te
            okropne "uwarunkowania genetyczne") za mniej atrakcyjne, bo a nuż są w ciąży!
            nawet jeśli nie zdają sobie sprawy z tego, ze jakaś kobieta wydaje im się
            nieatrakcyjna z tej własnie przyczyny.
            myślę, że brzuszek jest sexy:-)mam nadzieję, ze mój chłopak też;-)
            >
            > Pzdr :)
            ja również :)

            • Gość: aror Re: taka błaha sprawa... IP: 64.215.245.* 10.06.02, 00:34


              ale z drugiej strony kiedy ubierzesz sie
              > w
              > jakąś niezwykłą rzecz, wygladasz super, i co: uwagi dresiarzy: o słoneczko,
              > chłopak ma z ciebie pożytek! uwagi dziewczyn: phi!

              jak juz mowilam nigdy wszystkim nie dogodzisz...najlepiej byloby sie w ogole
              nikim nie przejmowac, no ale w Polsce to raczej trudno.


              > zobaczyłam kobietę z 4 ślicznych małych mulatek...dodam, że nie były zbyt
              > szczęśliwe, ale miny miały takie, jakby juz do tego przywykły...
              > nie wiem, jak z tym walczyć, może homofobia powinna być od najmłodszych lat
              > karana??? moze powinno się ubierać swoje dzieci w jakieś dziwaczne ubrania, zeb
              > y
              > nigdy nikomu nie dokuczały? to bez sensu...ja bym tego chyba nigdy swojemu
              > dziecku nie zrobiła. może powinno sie uczyć odwagi, zeby umieć stawiać temu
              > opór...nie wiem...
              >

              Wiesz, zgadzam sie z opinia, ze Polsca ma mentalnosc wiejska, a wiesz jak jest
              na wsi, jedna droga, okna wychodza na droge, kazdy kazdego oglada, do kosciola
              trzeba ubrac sie, co tam ubrac wystroic, wszyscy o sobie wszystko wiedza..a
              czego nie wiedza to sobie dopowiedza. Do tego dochodzi lek przed innoscia (vide
              Malowany Ptak Kosinskiego), pozwalajacy scalic spolecznosc.

              Zreszta nie chodzi o to, zeby wyrozniac sie ubiorem, Polacy boja sie
              jakiejkolwiek innosci...wszyscy przeciw nam spiskuja (Niemcy chca wykupic,
              Francuzi zniszczyc rolnictwo itd.)

              Co do dzieci, raczej (odpukac) nie bede ich wychowywac w Polsce, ale bede
              stosowac zasade, bron sie dziecko, ale w miare...po co - moim zdaniem - dodawac
              wiecej ciezaru, np. nazywajac niecodziennie lub ubierajac dziwnie tylko po to,
              by bronilo swoich racji.

              > nie czytałam watku z ciążą, zaraz do niego zajrzę...ale mam swiadomość, ze
              > kobieta w ciaży w wielu mężczyznach budzi odrazę...to nawet dotyczy kobiet-nie-
              > w-
              > ciązy- wiesz, współczynnik biodra: talia, talia osy itp. kobiety, które nie maj
              > ą
              > WŁAŚNIE TEGO wcięcia są postrzegane przez '6 zmysł' mężczyzny (znów te
              > okropne "uwarunkowania genetyczne") za mniej atrakcyjne, bo a nuż są w ciąży!
              > nawet jeśli nie zdają sobie sprawy z tego, ze jakaś kobieta wydaje im się
              > nieatrakcyjna z tej własnie przyczyny.
              > myślę, że brzuszek jest sexy:-)mam nadzieję, ze mój chłopak też;-)

              Zgadzam sie w pelni, ze istnieja te uwarunkowania genetyczne, ale one nie sa
              wyrocznia...w koncu najlepiej bylo by gdys byla szczupla przez okres ciazy ( a
              wiec caly czas atrakcyjna) dla faceta, ten by cie nie rzucal dla mlodszej,
              szczuplejszej..zatem natura cos sknocila, zamiast pomoc kobiecie, utrzymac przy
              sobie przewodnika stadla.

              Jeszcze dochodzi tzw. wspolczynnik atrakcyjnosci, czyli ze wszyscy chcieli by
              towar z najwyzszej polki (modelka, facet z 102 kartami kredytowym). Zazwyczaj
              jednak wiazemy sie z sobie podobnymi, w mysli zasady, za wysokie progi
              (genetyczne ha ha) na twoje nogi. Z moich obserwacji w Polsce jednak zwlaszcza
              faceci maja DUZE wymagania co do partnerek, nie dostrzegajac co maja do
              zaoferowania w zamian.

              Oczywiscie tradycyjne pozdowionka

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka