Gość: Robert38
IP: 195.85.227.*
09.03.05, 14:40
To nie jest mój tekst ale uważam go za b. ciekawy. Pochodzi z forum
www.wstroneojca.ngo.pl/ i napisany został przez niejakiego qb
"Emancypacja kobiet przekroczyła ramy walki o zdrowe równouprawnienie a stała
się walką o uzyskanie nadrzędnych praw i przywilejów.
Po pierwsze w politycznie poprawnych mediach (a co za tym idzie w odbiorze
społecznym, przecież media to 4 władza) zrodził się kobiecy "seksistowski"
terror paraliżujący jakąkolwiek krytykę wobec tych tendencji. Czy ktoś widział
w telewizji wywiad z kimś prezentującym poglądy antyfeministyczne ? A jeśli
nawet to czy nie bedzie on opatrzony złosliwym i szyderczym komentarzem ?
Po wtóre feministki niby dały kobietom do ręki narzędzia obrony, które stały
się de facto narzędziami szantażu. Mam tu na myśli wszystkie - w założeniu
niby słuszne - pomysły typu: "niebieska linia", molestowanie, mobbing itp.
itd. Niestety nadużywanie jest powszechne i ... bezkarne.
Wreszcie feminizm (dzięki gazetkom typu Cosmopolitan, Twój styl itp) wmówił
kobiecie, że ważniejsza jest kariera i liczba zaliczonych ... a nie rodzina,
dzieci, dom. Niech żyje wolność bez odpowiedzialności. Powstaje karykatura
kobiety, dla której dom stał się więzieniem, małżeństwo kajdanami, dziecko
przeszkodą w karierze.
Podsumowując - nie widzę usprawiedliwienia dla feminizmu. To co dobrego stało
się w poprawie relacji kobiety i mężczyzny (bo nie przeczę, że utrzymująca się
do końca XIX w. dyskryminacja niektórych praw była nadmierna) zostało spaprane
w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat. Co gorsza dynamika zmian obyczajowych
zachodząca w ostatnich latach jest już przerażająca.
Doczekaliśmy czasów gdy czyta się otwarte deklaracje kobiet (na damskich
forach - polecam wszystkim nieświadomym), które planują rodzić dzieci
samodzielnie (np. metoda in vitro) by, "...żeden facet nie miał żadnych praw
do jej dziecka..."
My - zebrani na tym forum jesteśmy trochę zagubieni. Jako mężczyźni byliśmy
kształtowani w czasach jeszcze jako takiego patriarchatu. Chcielibyśmy aby
ktoś zapytał nas o zdanie, by móc decydować o pewnych sprawach. Tymczasem w
ostatnich kilku latach nasze zony przeewoluowały znacznie szybciej uzyskując
świadomość samowystarczalności. Może naszym synom bedzie "łatwiej" bo
ukształtowani już będą w społeczeństwie gdzie mężczyzna i ojciec jest pełni
rolę służebną wobec Kobiet-Matek."