Dodaj do ulubionych

Opinia ojca o emancypacji kobiet

IP: 195.85.227.* 09.03.05, 14:40
To nie jest mój tekst ale uważam go za b. ciekawy. Pochodzi z forum
www.wstroneojca.ngo.pl/ i napisany został przez niejakiego qb

"Emancypacja kobiet przekroczyła ramy walki o zdrowe równouprawnienie a stała
się walką o uzyskanie nadrzędnych praw i przywilejów.

Po pierwsze w politycznie poprawnych mediach (a co za tym idzie w odbiorze
społecznym, przecież media to 4 władza) zrodził się kobiecy "seksistowski"
terror paraliżujący jakąkolwiek krytykę wobec tych tendencji. Czy ktoś widział
w telewizji wywiad z kimś prezentującym poglądy antyfeministyczne ? A jeśli
nawet to czy nie bedzie on opatrzony złosliwym i szyderczym komentarzem ?

Po wtóre feministki niby dały kobietom do ręki narzędzia obrony, które stały
się de facto narzędziami szantażu. Mam tu na myśli wszystkie - w założeniu
niby słuszne - pomysły typu: "niebieska linia", molestowanie, mobbing itp.
itd. Niestety nadużywanie jest powszechne i ... bezkarne.

Wreszcie feminizm (dzięki gazetkom typu Cosmopolitan, Twój styl itp) wmówił
kobiecie, że ważniejsza jest kariera i liczba zaliczonych ... a nie rodzina,
dzieci, dom. Niech żyje wolność bez odpowiedzialności. Powstaje karykatura
kobiety, dla której dom stał się więzieniem, małżeństwo kajdanami, dziecko
przeszkodą w karierze.

Podsumowując - nie widzę usprawiedliwienia dla feminizmu. To co dobrego stało
się w poprawie relacji kobiety i mężczyzny (bo nie przeczę, że utrzymująca się
do końca XIX w. dyskryminacja niektórych praw była nadmierna) zostało spaprane
w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat. Co gorsza dynamika zmian obyczajowych
zachodząca w ostatnich latach jest już przerażająca.

Doczekaliśmy czasów gdy czyta się otwarte deklaracje kobiet (na damskich
forach - polecam wszystkim nieświadomym), które planują rodzić dzieci
samodzielnie (np. metoda in vitro) by, "...żeden facet nie miał żadnych praw
do jej dziecka..."

My - zebrani na tym forum jesteśmy trochę zagubieni. Jako mężczyźni byliśmy
kształtowani w czasach jeszcze jako takiego patriarchatu. Chcielibyśmy aby
ktoś zapytał nas o zdanie, by móc decydować o pewnych sprawach. Tymczasem w
ostatnich kilku latach nasze zony przeewoluowały znacznie szybciej uzyskując
świadomość samowystarczalności. Może naszym synom bedzie "łatwiej" bo
ukształtowani już będą w społeczeństwie gdzie mężczyzna i ojciec jest pełni
rolę służebną wobec Kobiet-Matek."
Obserwuj wątek
    • Gość: barbinator Re: Opinia ojca o emancypacji kobiet IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.03.05, 15:29
      To zawsze tak się płaczliwie kończy gdy facet sfrustrowany swoim nieudanym
      małżeństwem (a tylko tacy piszą na tamtym forum) wypowiada się ogólnie o
      wszystkich kobietach. Przy czym naturalnie rozwód nigdy nie był z jego winy -
      zawsze winna jest była żona oraz feministki :))
      Zapewniam cię, że szczęśliwi małżonkowie takich dzieł nie tworzą...
      I na koniec dobra rada: zwalanie winy na feminizm nie uratowało jeszcze żadnego
      małżeństwa... jeśli zajrzałeś na tamto forum bo sam masz kłopoty i szukasz
      wsparcia, to miej to na uwadze.

      Pozdr. B.
      • Gość: Robert38 Re: Opinia ojca o emancypacji kobiet IP: 195.85.227.* 09.03.05, 15:59
        ja raczej odczytałem tą wypowiedż qb jako wyraz jego bezsilności wobec tego co
        się teraz dzieje. Od siebie powiem że lubię czasami zajrzeć na to forum a
        poglądy qb przynajmniej powinny zastanowić feministki. Bo tacy "sflustrowani"
        mężczyźni tak naprawdę wg mnie są gotowi do wielu kompromisów z kobietami. No
        ale czy wielkomiejska feministka będzie sobie takimi "sfustrowanymi" facetami
        zawracać głowę? Zdaje się, że psychologowie ewolucyjni udowodnili, że dla kobiet
        i bogatych mężczyzn lepsza jest poligamia a dla biednych mężczyzn monogamia.
        Może to co teraz się dzieje to kontrewolucja kobiet i bogatych mężczyzn
        przeciwko biednym (mężczyznom). Ciekawe jaki będzie następny ruch biednych...
      • Gość: Robert38 Re: Opinia ojca o emancypacji kobiet IP: 195.85.227.* 09.03.05, 16:23
        Mam taką swoją teorię: Równouprawnienie i niezależność kobiet dyskryminuje z
        punktu widzenia szans reprodukcyjnych biednych mężczyzn. Im więcej kobiet będzie
        niezależnych tym więcej mężczyzn zostanie pozbawionych szans na reprodukcję.
        (oczywiście skorzystają na tym bogaci mężczyźni - oni będą mieli więcej
        potomków) Twierdzę tak dlatego, że wolny wybór kobiety będzie oznaczał wybór
        bogatego względnie w inny sposób atrakcyjnego partnera. Moim zdaniem
        konsekwencją nadmiernej niezależności kobiet będzie bunt biednych i
        nieatrakcyjnych mężczyzn którzy siłą wezmą to czego chcą. Pozostaje pytanie: czy
        monogamia nie jest najlepszym kompromisem?. To są moje (trochę akademickie)
        rozważania bez dowodów....
        • Gość: OnaOna Re: Opinia ojca o emancypacji kobiet IP: *.pl / 193.24.200.* 10.03.05, 00:19
          Gadasz od rzeczy. Biedni, biedni mężczyźni bez szans na reprodukcję...

          Moim zdaniem
          > konsekwencją nadmiernej niezależności kobiet będzie bunt biednych i
          > nieatrakcyjnych mężczyzn którzy siłą wezmą to czego chcą.

          Nie martw się, poradzą sobie. Przy kazdej trasie wylotowej z miasta znajdą
          pocieszycielki nieatrakcyjnych facecików.
      • Gość: Johnny Kalesony Re: Opinia ojca o emancypacji kobiet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.05, 17:38
        Gość portalu: barbinator napisał(a):

        > To zawsze tak się płaczliwie kończy gdy facet sfrustrowany swoim nieudanym
        > małżeństwem (a tylko tacy piszą na tamtym forum)

        Oj, Barb', nie sądzę żebyś miała wiele racji. Ja na przykład jestem młodym,
        niezależnym Rock'N'Rollowcem a antyfeministą jestem między innymi z tego
        powodu, że coraz mniej jest atrakcyjnych dziewcząt, z którymi można się umawiać.
        Przybywa za to bezpłciowych femi-androidów i to w przerażającym tempie.

        Pozdrawiam
        Dziewczęta, wiosna, Rock'N'Roll!!!
      • Gość: trevik Re: Opinia ojca o emancypacji kobiet IP: *.dip0.t-ipconnect.de 09.03.05, 19:32
        Czyzbys byla zdolna zgodzic sie z teza, ze odczucie "dyskryminacji plciowej"
        pojawia sie tam, gdzie mamy do czynienia ze sfrustrowanymi ludzmi, ktorych
        frustracja bierze sie z nieudanych zwiazkow?

        Gruss, T
        • Gość: barbinator Re: Opinia ojca o emancypacji kobiet IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.03.05, 20:42
          Wiem do czego zmierzasz i gratuluję zgrabnego spostrzeżenia, ale to zbyt
          naciągane. Ujmę to tak: nawet jeśli czasami poczucie bycia dyskryminowanym
          bierze się z frustracji i nieudanego życia, to jeszcze nie oznacza, że tak jest
          w każdym przypadku. Znam zbyt wiele kobiet szczęśliwych, zadowolonych z życia
          osobistego i kariery - a mimo to dostrzegających że równouprawnienie, zwłaszcza
          to obyczajowe i kulturowe, wymaga jeszcze sporych udoskonaleń.
          Natomiast post który tutaj komentujemy pochodzi ze strony "w stronę ojca".
          Raczej nie pomylę się, jeśli powiem, że tamto forum z definicji gromadzi ludzi
          sfrustrowanych i przegranych, nie sądzę też by sami zainteresowani jakoś
          szczególnie przeciwko temu określeniu protestowali.
          Jestem przekonana, że spora część ich żalów pod adresem kobiet wynika właśnie z
          frustracji.
          Tyle że absolutnie nie mam tutaj na myśli kwestii opieki nad dziećmi - tutaj
          akurat ich pretensje są zupełnie uzasadnione, ale nie o tym rozmawiamy, prawda?

          Pozdr. B.
          • Gość: trevik Re: Opinia ojca o emancypacji kobiet IP: *.dip0.t-ipconnect.de 09.03.05, 20:57
            > Tyle że absolutnie nie mam tutaj na myśli kwestii opieki nad dziećmi - tutaj
            > akurat ich pretensje są zupełnie uzasadnione, ale nie o tym rozmawiamy, prawda?

            Kwestie opieki nad dzieckiem mozna w polskim przypadku smialo podciagac pod
            problemy dyskryminacji plciowej, wiec mozemy i o tym swobodnie rozmawiac, ale
            wiesz, ze to temat, ktory jest przez feministki srednio walcowany - na tyle, aby
            o tym na pisac, ale nie na tyle, aby w nim nawet palcem kiwnac (nie przytaczaj
            prosze inicjatyw J-N w tym zakresie, bo te moga tylko smieszyc).

            Dla mnie jedna z glownych cech feminizmu jest jego drastyczna jednostronnosc i
            przykro mi to stwierdzic (naprawde przykro, bo jestes tutaj jedna z najbardziej
            obiektywnych feministek, jesli nawet nie jedyna w miare obiektywna), ale Ty
            rowniez w tym momencie ja stosujesz. Ja jestem zadowolonym z zycia facetem (nie
            twierdze, ze czasem dolow nie mam, ale generalnie uwazam, ze w zyciu idzie mi
            niezle) a pomimo tego jestem antyfeminista z definicji, ktorej pewnie sie
            domyslasz (kobiety bardzo lubie, czesto nawet ze wzajemnoscia). Ale z tego co
            napisalas, to raczej nie sadze, ze chcialabys takie twierdzenie rozciagnac na
            antyfeministow... czy sie myle?

            Gruss, T.
            • Gość: barbinator Re: Opinia ojca o emancypacji kobiet IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.03.05, 10:38
              >
              > Kwestie opieki nad dzieckiem mozna w polskim przypadku smialo podciagac pod
              > problemy dyskryminacji plciowej, wiec mozemy i o tym swobodnie rozmawiac, ale
              > wiesz, ze to temat, ktory jest przez feministki srednio walcowany - na tyle,
              ab
              > y
              > o tym na pisac, ale nie na tyle, aby w nim nawet palcem kiwnac (nie przytaczaj
              > prosze inicjatyw J-N w tym zakresie, bo te moga tylko smieszyc).


              Mnie jakoś nie śmieszy. Właściwie nie wiem czego więcej można oczekiwać od
              Pełnomocniczki niż takich właśnie inicjatyw. Czy ona ma jeździć po sądach
              rodzinnych i osobiście opieprzać sędziów? Zamiast tego rozsyła pisma,
              organizuje szkolenia... co więcej może zrobić? Przecież nie tak łatwo zmienić
              ludzką mentalność. Feministki przy wielu okazjach powtarzają, że ojcowie w
              sądach są dyskryminowani oraz że ta dyskryminacja ma dokładnie takie samo
              podłoże jak dyskryminacja kobiet - czyli uleganie stereotypom płciowym. Nawet
              na tym forum często pisze się o tym, że gdyby nie istniał stereotyp mówiący iż
              to kobieta powinna opiekować się dzieckieml, to wielu problemów społecznych
              dałoby się uniknąć. Także i tych których doznają ojcowie walczący o opiekę nad
              dziećmi. Naprawdę nie wiem co feministki jeszcze mogłyby w tej sprawie
              zrobić... Masz może jakieś propozycje?


              >
              > Dla mnie jedna z glownych cech feminizmu jest jego drastyczna jednostronnosc i
              > przykro mi to stwierdzic (naprawde przykro, bo jestes tutaj jedna z
              najbardziej
              > obiektywnych feministek, jesli nawet nie jedyna w miare obiektywna), ale Ty
              > rowniez w tym momencie ja stosujesz. Ja jestem zadowolonym z zycia facetem
              (nie
              > twierdze, ze czasem dolow nie mam, ale generalnie uwazam, ze w zyciu idzie mi
              > niezle) a pomimo tego jestem antyfeminista z definicji, ktorej pewnie sie
              > domyslasz (kobiety bardzo lubie, czesto nawet ze wzajemnoscia). Ale z tego co
              > napisalas, to raczej nie sadze, ze chcialabys takie twierdzenie rozciagnac na
              > antyfeministow... czy sie myle?


              Może wyjasnię to szerzej. Moim zdaniem istnieją dwie grupy antyfeministów,
              radykalnie się od siebie różniące. Pierwsza, do której zaliczam ciebie i
              większość panów z którymi zdarza mi się tutaj rozmawiać, to prawdziwi
              antyfeminiści - tacy którzy po prostu nie akceptują (z różnych powodów)
              feminizmu. Uważam ich za normalnych mężczyzn i nigdy nie ośmieliłabym się
              doszukiwać w ich poglądach jakiś przyczyn typu nieudane małżeństwo, trudne
              dzieciństwo, brak powodzenia u kobiet, problemy seksualne itp. Tym bardziej, że
              na tym forum niestety dość często pojawiają się osobnicy próbujący np mój
              feminizm uzasadnić właśnie w taki pseudopsychologiczny sposób. To strasznie
              irytujące.
              Jest jednak niestety także i druga grupa antyfeministów - ci właściwie powinni
              się nazywać mizoginami, rzecz w tym że sami uważają się właśnie za
              antyfeministów... Ta grupa jest niestety liczniejsza i, chcesz tego Treviku czy
              nie, ale to właśnie oni nadają tutaj ton i właśnie oni są winni takiemu a nie
              innemu powszechnemu wyobrażeniu o antyfeministach :(
              Jeżeli teraz nasuneła ci się analogia z feministkami i powszechnym odbiorem
              feminizmu, to jest to analogia jak najbardziej uprawniona (choć proporcje są
              imho jednak różne) :))

              Pozdr. B.


              >
              > Gruss, T.
              • Gość: trevik Re: Opinia ojca o emancypacji kobiet IP: *.dip0.t-ipconnect.de 10.03.05, 11:05
                > Mnie jakoś nie śmieszy. Właściwie nie wiem czego więcej można oczekiwać od
                > Pełnomocniczki niż takich właśnie inicjatyw.

                Chwila.. przeciez ona jest ministrem w randze wicepremiera a pisemka to moga
                rozsylac sobie organizacje pozarzadowe i obywatele, tudziez nawolywac. Chyba, ze
                chcesz mi napisac, ze w Polsce miniter nic zrobic nie moze, aby orzecznictwo
                sadowe odbywalo sie na podstawie jasnych wymogow formalnych a nie mglistych
                przepisow prawnych, w ktorych w co drugim zdaniu wystepuje blizej
                niesprecyzowane "dobro dziecka". Babka ma wladze prawotworcza i prosze nie
                bagatelizuj roli ministrow w rzadach.

                > Jeżeli teraz nasuneła ci się analogia z feministkami i powszechnym odbiorem
                > feminizmu, to jest to analogia jak najbardziej uprawniona (choć proporcje są
                > imho jednak różne) :))

                Dobrze, ze dodalas to IMHO, bo mi pozostaje stwierdzic (jako, ze nie mam na ten
                temat zadnych badan pod reka i sadze, ze Ty rowniez), ze IMHO jest zgola
                odwrotnie z proporcjami feministek/antyfeministow. I prawdopodobnie przy swoich
                zdaniach zostaniemy i tak ten watek sie zakonczy - proponuje EOT.
      • ggigus i Twoj Styl i Cosmo 10.03.05, 13:53
        jako przyklady pradsy feministycznej swiadcza o wielu rzeczach, m.in. o
        nieznajomosci pojecia feminizmu.
        Ale to jeden z wielu przykladow znieksztalcen ruchu femin. w ww tekscie
    • Gość: facet Re: Opinia ojca o emancypacji kobiet IP: *.teb.pl 09.03.05, 17:12
      Bardzo ciekawy tekst

      Rówież uważam, że feminizm kobietom bardzo szkodzi.

      Jako facet mogę poradzić, że kobiety które naprawdę chcą zdziałać coś na polu
      równouprawnienia (świadome macierzyństwo, przeciwdziałanie przemocy w rodzinie,
      mobbingowi w pracy...) powinny podczas swojej działalności raczej unikać
      nazywania siebie "feministkami". Smutne to, ale ideologia z założenia szczytna
      przekształciła się na skutek dużej części działaczek w przepychanke w której
      chodzi teraz już tylko o rozgłos, pieniądze lub leczenie własnych kompleksów.

      Naprawdę, każdy mężczyzna łatwiej przyjmie dowolne argumenty z ust poprostu
      kobiety niezależnej, niż z ust takiej która mieni się feministką.

      Samo słowo "feministka" ma obecnie wydźwięk negatywny - sugeruje agresywną,
      bezkrytyczną kobietę walczącą. Walczącą ze wszystkim.
    • Gość: anrid Re: Opinia ojca o emancypacji kobiet IP: *.devs.futuro.pl 09.03.05, 19:56
      Biedaczek. Zona mu dokuczyła i się nieco sfrustrował.
    • Gość: anrid Re: Opinia ojca o emancypacji kobiet IP: *.devs.futuro.pl 09.03.05, 20:17
      > "Emancypacja kobiet przekroczyła ramy walki o zdrowe równouprawnienie a stała
      > się walką o uzyskanie nadrzędnych praw i przywilejów.

      Co to znaczy "zdrowe równouprawnienie"? Jakie są granice "zdrowego
      równouprawnienia"? Poza tym to logiczne, że kobiety chcą mieć prawa, a
      przywileje im się należą z racji tego, że rodzą dzieci więc to na nich spoczywa
      większość ciężaru zachowania gatunku.

      Po pierwsze w politycznie poprawnych mediach (a co za tym idzie w odbiorze
      > społecznym, przecież media to 4 władza) zrodził się kobiecy "seksistowski"
      > terror paraliżujący jakąkolwiek krytykę wobec tych tendencji. Czy ktoś widział
      > w telewizji wywiad z kimś prezentującym poglądy antyfeministyczne ? A jeśli
      > nawet to czy nie bedzie on opatrzony złosliwym i szyderczym komentarzem ?

      Cóż w polskiej telewizji jest chyba zupełnie odwrotnie. To feministki są
      szyderczo komentowane.

      > Po wtóre feministki niby dały kobietom do ręki narzędzia obrony, które stały
      > się de facto narzędziami szantażu. Mam tu na myśli wszystkie - w założeniu
      > niby słuszne - pomysły typu: "niebieska linia", molestowanie, mobbing itp.
      > itd. Niestety nadużywanie jest powszechne i ... bezkarne.

      Tak, a potem ofiarom np. gwałtów nikt nie wierzy bo przecież na pewno kłamią.

      Wreszcie feminizm (dzięki gazetkom typu Cosmopolitan, Twój styl itp) wmówił
      > kobiecie, że ważniejsza jest kariera i liczba zaliczonych ... a nie rodzina,
      > dzieci, dom. Niech żyje wolność bez odpowiedzialności. Powstaje karykatura
      > kobiety, dla której dom stał się więzieniem, małżeństwo kajdanami, dziecko
      > przeszkodą w karierze.

      Jak dotąd to dla kobiet bardziej liczyła się rodzina niż dla facetów. To dla
      facetów raczej liczy się kariera i liczba zaliczonych... A potem są wściekli że
      muszą alimenty płacić i narzekają, że baba ich szantażuje i pieniądze wyciąga.

      > Podsumowując - nie widzę usprawiedliwienia dla feminizmu. To co dobrego stało
      > się w poprawie relacji kobiety i mężczyzny (bo nie przeczę, że utrzymująca się
      > do końca XIX w. dyskryminacja niektórych praw była nadmierna) zostało spaprane
      > w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat. Co gorsza dynamika zmian obyczajowych
      > zachodząca w ostatnich latach jest już przerażająca.

      A feminizm wymaga jakiegoś usprawiedliwienia? Biedaczek przeraził się "o kurde
      to teraz już nie bede mógł jej tłuc kiedy mam na to ochotę"

      > Doczekaliśmy czasów gdy czyta się otwarte deklaracje kobiet (na damskich
      > forach - polecam wszystkim nieświadomym), które planują rodzić dzieci
      > samodzielnie (np. metoda in vitro) by, "...żeden facet nie miał żadnych praw
      > do jej dziecka..."

      Spieszę pocieszyć pana, że większośc kobiet woli mieć jednak dziecko z facetem.
      A zle normalnym facetem - a takich nigdy nie było za wielu. Poza tym przed
      chwilą narzekał, że nie chcą rodzić...

      My - zebrani na tym forum jesteśmy trochę zagubieni. Jako mężczyźni byliśmy
      > kształtowani w czasach jeszcze jako takiego patriarchatu. Chcielibyśmy aby
      > ktoś zapytał nas o zdanie, by móc decydować o pewnych sprawach. Tymczasem w
      > ostatnich kilku latach nasze zony przeewoluowały znacznie szybciej uzyskując
      > świadomość samowystarczalności. Może naszym synom bedzie "łatwiej" bo
      > ukształtowani już będą w społeczeństwie gdzie mężczyzna i ojciec jest pełni
      > rolę służebną wobec Kobiet-Matek."

      Martwi się biedaczek, że nie może zmuszać żony do seksu, bić jej, wymagać
      usługiwania i kazać mieć dziecko kiedy to on chce. Głupi facet , którego
      wkurza, że kobieta nie jest jego własnością i nie daje się tak traktować.

      • kocia_noga Re: Opinia ojca o emancypacji kobiet 09.03.05, 21:14
        Nikły procent mężczyzn stara się o tę opiekę nad dzieckiem w czasie rozwodu -
        juz nie pamiętam , ale chyba 3% , natomiast szumu robią wokół siebie co
        niemiara.Rozdmuchali już ten "problem" do granic śmieszności , bo z
        przyzwoitością dawno się minęli. A teraz , rozumiem ,że przypięli się do
        feministek ,że się za słabo do nich przyłączają . To się nazywa postawa
        roszczeniowa.
        • Gość: trevik Re: Opinia ojca o emancypacji kobiet IP: *.dip0.t-ipconnect.de 10.03.05, 00:36
          Chyba wiecej, niz 3%, bo jakies 10%.
          Twoja logika jednak jest co najmniej ciekawa - oznacza, wkladajac podobne kwoty
          w nieco inne sprawy, np. takie aspiracje zawodowe wsrod kobiet niemieckich
          (rzadza pracy zawodowej i kariery tez oscyluje kolo 10% w ankietach, jak gdzies
          czytalem) moze byc dla nas wskaznikiem, ze te 10% mozna spokojnie seksistowsko
          olac i uciszyc, bo co to za suma a ile halasu w mediach o jakies dyskryminacje
          itd. Zastanow sie lepiej co piszesz, zanim nastepna glupote palniesz w takiej
          tonacji, w jakiej napisalas to, co napisalas.
          • kocia_noga Re: Opinia ojca o emancypacji kobiet 10.03.05, 19:49
            Gość portalu: trevik napisał(a):

            > Chyba wiecej, niz 3%, bo jakies 10%.
            > Twoja logika jednak jest co najmniej ciekawa - oznacza, wkladajac podobne
            kwoty
            > w nieco inne sprawy, np. takie aspiracje zawodowe wsrod kobiet niemieckich
            > (rzadza pracy zawodowej i kariery tez oscyluje kolo 10% w ankietach, jak
            gdzies
            > czytalem) moze byc dla nas wskaznikiem, ze te 10% mozna spokojnie seksistowsko
            > olac i uciszyc, bo co to za suma a ile halasu w mediach o jakies dyskryminacje
            > itd.

            To twoja logika , treviku .Między brakiem aspiracji do prestiżowego stanowiska
            a unikaniem odpowiedzialności i stawianiem się w trudnej sytuacji życiowej z
            racji opieki nad własnym dzieckiem jest przepastna róznica.
            To ,że tu i tam jest 10% to nie moja logika.

            Widzę,że temat cię emocjonuje , więc go szerzej omówię .Napiszę ci , co
            mianowicie uważam ( w skrócie) i jaka jest ta moja logika.
            Otóż uważam ,że mężczyźni faktycznie są w kiepskiej sytuacji .Rzadziej niż
            kobiety starają się o opiekę nad dzieckiem , jak sądzę , nie z braku
            odpowiedzialności i wygodnictwa ; część z nich rezygnuje z tego , bo jest urzec
            zona mitem o roli matki , jakoby najlepszej opiekunki.Uważam ,że to błąd ,
            oraz ,że to juz sie wyrównuje - coraz więcej mężczyzn angażuje się w wychowanie
            dziecka i nabiera pewności siebie .
            Ci , co byliby dobrymi ojcami sa w sytuacji niemalże bez wyjścia w przypadku
            oddania opieki w ręce byłej żony .U nas niezmiernie rzadko po rozwodzie
            rodzice nie wchodzą na ścieżkę wojenną . Matka często nastawia dziecko
            przeciwko ojcu .Nie ma swiadomości ,że uderza przede wsztskim w dziecko .Z
            kolei rozwiązanie , ajkie zdaje się proponują walczacy ojcowie ,żeby wprowadzic
            opiekę napzremienną to też kiepskie rozwiązanie .Poziom kultury u nas taki ,że
            obydwoje nastawialiby dziecko przeciwko sobie ; w tej sytuacji jednak mniejszym
            złem wydaje się to ,że tylko jedna strona podjudza- nie robi dziecku tym aż
            takiego spustoszenia w glowie.
            Natomiast wojujący ojcowie są reprezentantami tych najgorszych -
            roszczeniowych, niedojrzałych , hałasliwych i kłamliwych ojców . Robią sporo
            złego moim zdaniem .
            • Gość: trevik Re: Opinia ojca o emancypacji kobiet IP: *.dip0.t-ipconnect.de 10.03.05, 21:02
              > To twoja logika , treviku .Między brakiem aspiracji do prestiżowego stanowiska
              > a unikaniem odpowiedzialności i stawianiem się w trudnej sytuacji życiowej z
              > racji opieki nad własnym dzieckiem jest przepastna róznica.
              > To ,że tu i tam jest 10% to nie moja logika.

              Chwila.. przeciez nie piszemy o tych 90% ojcow, ktorzy nie staraja sie o opieke,
              tak jak nie piszemy o tych 90% kobiet, ktore nie maja aspiracji - piszemy o
              tych, ktorzy aspieracje maja i tyle.

              Uznanie, ze Ci ojcowie z racji tego, ze robia halas o swoja (uzasadniona i oboje
              o tym wiemy) dyskryminacje sa "reprezentantami tych najgorszych roszczeniowych,
              niedojrzałych , hałasliwych i kłamliwych ojców" naprawde brzmi jak stwierdzenie,
              ze np. juz nie feministki a nawet sufrazystki to "reprezentantki tych
              najgorszych roszczeniowych, niedojrzalych, halasliwych i klamliwych kobiet". Czy
              naprawde nie widzisz analogii? Ale czuje, ze napiszesz mi zaraz, ze dobro dzieci
              wymaga tego, aby oni nawet slowem nie pisneli, co mysla na temat sytuacji ojcow
              starajacych sie o opieke nad dzieckiem w Polsce, choc sami doznali czesto
              prawdziwej dyskryminacji prawnej ze strony wlasnego panstwa, tylko po to, aby
              zadowolic kobiete (bo dziecko niekoniecznie, to moze zostac skrzywdzone) a to w
              kategoriach dyskryminacji plciowej tak sie sklada deklasuje wszelkie urojone
              dyskryminacje feminitek oparte na naukach-mzonkach...

              Po lekturze wielu z tych postow o ew. dyskryminacji, ktore tutaj czytam, ktorych
              autorkami sa feministki, chyba sobie to w sygnaturke wstawie, ze w feminizmie
              przede wszystkim widoczna jest jednostronnosc i seksizm.
              • kocia_noga Re: Opinia ojca o emancypacji kobiet 10.03.05, 21:40
                Gość portalu: trevik napisał(a):

                > Chwila.. przeciez nie piszemy o tych 90% ojcow, ktorzy nie staraja sie o
                opieke
                > ,
                > tak jak nie piszemy o tych 90% kobiet, ktore nie maja aspiracji - piszemy o
                > tych, ktorzy aspieracje maja i tyle.

                Zmilczę brzydkie słowa , jakie mi się na klawiaturę cisną i ponowię
                wyjaśnienia :
                10% kobiet aspiruje do prestiżowego stanowiska
                10% mężczyzn o ojców stara się o możliwośc poświęcenia się swojemu dziecku i
                postawieniu się w trudnej sytuacji .
                Kobiety , ktróre ubiegają się o zaszczytne stanowisko borykają się z
                dyskryminacją wynikającą ze złej woli dyskryminujących
                Mężczyźni , którzy sa gotowi poświęcić się wychowaniu dziecka mają za sobą dane
                o całej grupie , mianowicie :
                przeważająca ilość winnych rozpadu małżeństwa to mężowie
                przeważająca ilośc sprawców przemocy w rodzinie to mężczyźni
                >
                > Uznanie, ze Ci ojcowie z racji tego, ze robia halas o swoja (uzasadniona i
                oboj
                > e
                > o tym wiemy)



                Otóż nie . Przeglądałam te stronkę, czytałam artykuły w gazetach , obejrzałam
                film "Tato" inspirowany tym srodowiskiem i przekonałam się ,że w ich wypadku
                nie chodzi o dyskryminację . Żadnemu z tych facetów nie powierzyłabym dziecka .


                Czy naprawde nie widzisz analogii?


                Jak widzisz .

                Ale czuje, ze napiszesz mi zaraz, ze dobro dziec i wymaga tego, aby oni nawet
                slowem nie pisneli, co mysla na temat sytuacji ojcow starajacych sie o opieke
                nad dzieckiem w Polsce, choc sami doznali czesto prawdziwej dyskryminacji
                prawnej ze strony wlasnego panstwa, tylko po to, aby zadowolic kobiete (bo
                dziecko niekoniecznie, to moze zostac skrzywdzone) a to w
                > kategoriach dyskryminacji plciowej tak sie sklada deklasuje wszelkie urojone
                > dyskryminacje feminitek oparte na naukach-mzonkach...

                To już twoje domysły .Rozumiem ,że każdy ma swoją prawdę i nie kazdego stać na
                dystans do siebie i swoich racji.Wojujący ojcowie przedstawiają swoją krzywdę ,
                tak , jak ją odczuwają , piszą szczerze, bo ani im w głowach nie powstaje
                myśl ,że odsłaniają wszystkie swoje mankamenty powodujące ,że nie oddanie im
                dziecka pod opiekę było bardzo dobrym rozwiązaniem.
                Inna rzecz , to walka pomiędzy małżonkami . Gdy dochodzi do niej ,
                rzeczywiście , ojcowie są bez szans , ale to nie dyskryminacja w sądach .



                > Po lekturze wielu z tych postow o ew. dyskryminacji, ktore tutaj czytam,
                ktoryc
                > h
                > autorkami sa feministki, chyba sobie to w sygnaturke wstawie, ze w feminizmie
                > przede wszystkim widoczna jest jednostronnosc i seksizm.

                A wstawiaj sobie , treviku .Może ktoś też zobaczy to , co ty widzisz .Każdemu
                wolno widzieć to , co widzi.
                • Gość: trevik Jedna zlota mysl... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 10.03.05, 21:58
                  > Gdy dochodzi do niej , rzeczywiście , ojcowie są bez szans , ale to nie
                  > dyskryminacja w sądach .

                  Hmmm... to w takim razie gdzie odbywa sie ta dyskryminacja, jak nie w sadach?
                  Chyba czegos w tym przyznawaniu opieki nad dzieckiem nie kapuje - kto przyznaje
                  opieke, jesli nie sedzia? Kto powoluje bieglych sadowych (ktorzy potem wydaja
                  opinie - matka musi sie na ogol solidnie "postarac" aby byla na jej temat opinia
                  negatywna), jesli nie sedzia? A w oparciu o co sedzia feruje wyroki? Chyba w
                  oparciu o litere prawa, ktore jest stanowione w sejmie/senacie/kancelarii
                  prezydenta/gabinetach ministrow. Czy ta dyskryminacja nie jest wiec
                  dyskryminacja panstwowa? Czyms, z czym kobiety uporaly sie w wiekszosci panstw
                  europejskich 100 lat temu i nie ma po tym zadnego sladu a pomimo tego jest
                  ciagle glosno, ze cos je dyskryminuje.... a owszem... jesli chodzi o facetow, to
                  o dyskryminacji mowy byc nie moze.. ops, zapomnialem sie, przepraszam..

                  Gruss,

                  T.

                  PS: A po tym "przeważająca ilość winnych rozpadu małżeństwa to mężowie,
                  przeważająca ilośc sprawców przemocy w rodzinie to mężczyźni" jako uzasadnienie
                  takiego stawiania sprawy z dyskryminacja przy przyznawaniu opieki nad dzieckeim
                  nie bedziesz miala pewnie nic do zarzucenia nikomu, kto bedzie prowadzil
                  klasyfikowanie statystyczne ludzi i wyciagal wnioski jakie prawa naleza sie
                  jednostce... bo chyba nie nazwiesz go seksista, prawda?
      • Gość: trevik Re: Opinia ojca o emancypacji kobiet IP: *.dip0.t-ipconnect.de 10.03.05, 00:09
        > Co to znaczy "zdrowe równouprawnienie"? Jakie są granice "zdrowego
        > równouprawnienia"? Poza tym to logiczne, że kobiety chcą mieć prawa, a
        > przywileje im się należą z racji tego, że rodzą dzieci więc to na nich spoczywa
        > większość ciężaru zachowania gatunku.

        Jestem w stanie sie z Toba zgodzic. Problem w tym, ze uwazam, ze przywileje (i
        to bardzo rozsadne) naleza sie _wylacznie_ tym, ktore dbaja o zachowanie gatunku
        oraz te przywileje jesli nawet juz to powinny byc proporocjonalne od wkladu w
        problematyke zachowania gatunku (do rozsadnej ilosci - powiedzmy 3, max. 4
        dzieci). Rowniez uwazam, ze uprzywilejowani powinni byc faceci w tej materii,
        ktorzy te kobiety w tym ciezarze w spieraja a przywileje widze jeden: rozsadne
        ulgi podatkowe/systemy emerytalne i inne takie, bo jednak wszyscy mamy ze
        stabilnej demografii wymierne zyski.

        A jesli uwazasz, ze powinno byc inaczej to moze uzasadnisz mi logika "rownosci"
        dlaczego maja byc przywileje dla ogolu kobiet z racji tego, ze niektore rodza
        dzieci? Zwlaszcza, ze najwieksza chrape na korzystanie z rozmaitych przywilejow
        i wielu, ktore z rodzeniem dzieci nic wspolnego nie maja (np. parytety) maja te
        kobiety, ktore czesto dzieci nie maja, bo wola sie realizowac w zawodzie.
    • vito77 Re: Jak facet jest d... to tylko jego wina 10.03.05, 09:06
      Uważam, że wszytko zależy od dogadania się i ułożenia relacji. W małżeństwie
      nikt nie musi pełnić słuzebnej roli wobec partnera. Myślę że spora część kobiet
      ok. 30-tki myśli o założeniu rodziny i posiadaniu potomstwa, nawet te co robią
      karierę. Każdy zaczyna być wtedy powoli świadom przemijania. Fakt, że często
      chcą tylko jednego dziecka.
      Z drugiej strony jeżeli nie możecie się dogadać to zawsze możecie się rostać.
      Facet zawsze będzie miał łatwiej znaleźć następna partnerkę niz kobieta.
      Jeżeli twoja kobieta jest taka samowystarczalna finansowo to i dobrze nie nie
      będziesz miał wyrzutów sumienia przy rozwodzie (smam dobrze da sobie radę) a ty
      nie będziesz musiał płacić na nią alimentów (alimenty nie tylko płaci się na
      dziecko).
      Myślę że część facetów jest nie przygotowana na bycie z wyzwolonmi kobietami,
      mają do nich podejście XIX wieczne i jak te są pewniejsze siebie i bardziej
      agresywne nie wiedzą jak się zachować i się gubią.
      • mierniqe Re: Jak facet jest d... to tylko jego wina 10.03.05, 15:48
        ludzie,przeciez to proste.
        zagrozene czuja sie tylko sfrustrowane,zakompleksione,agresywne stworzenia
        rodzaju meskiego. jedyne co moga robic zeby ratowac swoje rozdete do granic
        mozliwosci ego to osmiesznie ruchu feministyczngo po calosci + teksty typu:
        dawno chlopa ni mialy/90% femistek to
        lesbijki/babochlopy,niekobiece,brzydkie,wulgarne etc.
        stoi za nimi argument sily, nie sila argumentu.

        i ja takim istotom odmawiam szumnej nazwy "mezczyzna".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka