Dodaj do ulubionych

Równy status kobiet i tych, no...

26.04.05, 01:16
Gdy jesteś mężczyzną w Polsce...

* żyjesz krócej od kobiet - przeciętnie o 8.7 roku

* masz ponad 3x większą szansę na przedwczesną śmierć z powodu chorób układu krążenia

* o 72% większą - z powodu nowotworów złośliwych

* ok. 3.5x większą szansę śmierci z przyczyn zewnętrznych

* nawet do 6x większe ryzyko załamania nerwowego kończącego się samobójstwem

* 100% szans na to, że rząd Twojego kraju nie dostrzega problemów związanych z męskim zdrowiem: witryna internetowa Pełnomocnika Rządu ds. Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn zawiera dział ZDROWIE KOBIET, a nie zawiera działu ZDROWIE MĘŻCZYZN.

sprzeciw.blog.pl/
Obserwuj wątek
    • margot_may Re: Równy status kobiet i tych, no... 26.04.05, 01:25
      chyba o 7,2%
      • sprzeciw Re: Równy status kobiet i tych, no... 26.04.05, 02:06
        > chyba o 7,2%

        Chyba zajrzyj pod podany adres, bo chyba tam jest link do raportu Państwowego Zakładu Higieny, a w raporcie chyba jak byk stoi, że przedwczesna (tj. przed 65 rokiem życia) umieralność kobiet na nowotwory złośliwe jest chyba mniejsza o 42%. To chyba znaczy, że stanowi ona 58% umieralności mężczyzn. Odwrotność procentowa 58% to chyba 10000%/58 czyli 172%. Wobec tego chyba umieralność mężczyzn stanowi 172% umieralności kobiet, czyli chyba jest większa o 72%.
        • margot_may Re: Równy status kobiet i tych, no... 27.04.05, 00:41
          więc chyba stosujesz beznadziejną manipulację danymi. większe o 72% zawsze
          lepiej brzmi niż mniejsze o 42%.
    • Gość: Johnny Kalesony Re: Równy status kobiet i tych, no... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.05, 01:28
      Ja nie narzekam - zawsze może być gorzej. Mężczyźni do tego już są przeznaczeni,
      żeby ponosić ofiary i cierieć po to, by nie cierpiały i ofiar nie ponosiły
      kobiety. Uważam tego rodzaju układ z normalny i nie widzę powodu, żeby się
      uskarżać, ani też cokolwiek zmieniać.
      Jedyne, co mnie bardzo niepokoi to fakt, że tak niewiele już kobiet pozostało,
      dla których warto się starać ...

      Poza tym - piszesz o chorobach krążenia i nowotworach. Cóż, jeżeli bodaj co
      trzeci facet w Polszcze pali papierosy i hoduje na własne życzenie tłusty
      kałdun, czego innego można się spodziewać? Śmiać mi się chce, kiedy takie
      schorowane tłuściochy chcą uchodzić za "prawdziwych mężczyzn"!

      Pozdrawiam
      I can't get no satisfaction!!!
      (Stonesi, panie dzieju, Stonesi!)
      • margot_may Re: Równy status kobiet i tych, no... 26.04.05, 01:33
        tak, bo johnny o siebie dba. zimą zawsze chodzi w kalesonach. a może i latem
        też. strzeżonego pan bóg strzeże.
      • sprzeciw Re: Równy status kobiet i tych, no... 26.04.05, 01:43
        Gość portalu: Johnny Kalesony napisał(a):

        > Poza tym - piszesz o chorobach krążenia i nowotworach. Cóż,
        > jeżeli bodaj co trzeci facet w Polszcze pali papierosy i
        > hoduje na własne życzenie tłusty kałdun, czego innego
        > można się spodziewać? Śmiać mi się chce, kiedy takie
        > schorowane tłuściochy chcą uchodzić za "prawdziwych
        > mężczyzn"!

        Gdy mężczyźni prowadzą niezdrowy tryb życia, to jest to śmieszne. Natomiast gdy kobiety mają niewłaściwe podejście do własnego zdrowia (np. nie badają piersi) - inwestuje się ogromne kwoty w oświatę zdrowotną do nich kierowaną.
        • margot_may Re: Równy status kobiet i tych, no... 26.04.05, 01:46
          no nie żartuj. rak piersi nie jest wynikiem świadomego działania na szkodę.
          natomiast nie wydaje mi się, żeby nikt nie informował o szkodliwości palenia i
          picia.
        • Gość: Johnny Kalesony Re: Równy status kobiet i tych, no... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.05, 01:48
          Przestań, już poszę - kompromitujesz się jedynie. Beczysz i zawodzisz jak jakiś
          pederasta. Facet powinien być jak skała - zawsze wiedzieć, co ma robić i dokąd
          zmierzać. Navigare necesse est, vivere non est necesse - przypominam maksymę
          Rzymian.

          Pozdrawiam (i nie maż się już, dobrze?)
          I can't get no satisfaction!!!
          • sprzeciw Re: Równy status kobiet i tych, no... 26.04.05, 01:53
            > Przestań, już poszę - kompromitujesz się jedynie. Beczysz i
            > zawodzisz jak jakiś pederasta. Facet powinien być jak skała
            > - zawsze wiedzieć, co ma robić i dokąd zmierzać.

            Nie spotkałem jeszcze skały, która by wiedziała, co ma robić, ani tym bardziej dokąd zmierzać.

            > Navigare necesse est, vivere non est necesse - przypominam
            > maksymę Rzymian.

            Rzym upadł, a ty umrzesz stojąc jako owa skała niewzruszona.
            • Gość: Johnny Kalesony Re: Równy status kobiet i tych, no... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.05, 01:58
              Lepiej umrzeć stojąc niż żyć na kolanach.

              Idę spać, bo jestem zmęczony.

              Pozdrawiam
              I can't get no satisfaction!!!
              • sprzeciw Re: Równy status kobiet i tych, no... 26.04.05, 02:07
                Gość portalu: Johnny Kalesony napisał(a):

                > Lepiej umrzeć stojąc niż żyć na kolanach.

                Najgorzej umrzeć na kolanach - a to najwyraźniej jest twój pomysł na podejście mężczyzn do feminizmu...
    • Gość: Bilala Re: Równy status kobiet i tych, no... IP: *.zgora.dialog.net.pl 26.04.05, 01:36
      Gdy jesteś mężczyzną, masz nieporównanie większe niż kobieta ryzyko
      przedwczesnej śmierci, jako że: dużo częścij palisz papierosy - dużo częściej
      nadużywasz alkoholu - dużo częściej bierzesz udział w bójkach - dużo częściej
      przekraczasz dozwoloną prędkość samochodem - dużo częściej siadasz za
      kierownicą po alkoholu - dużo częsciej uprawiasz seks z nieznanymi lub mało
      znanymi osobami - dużo częściej jadasz tłuste mięsa i inne niezdrowe jedzenie -
      dużo rzadziej świadomie dbasz o swoje zdrowie.
      • sprzeciw Re: Równy status kobiet i tych, no... 26.04.05, 01:50
        Gość portalu: Bilala napisał(a):

        > Gdy jesteś mężczyzną, masz nieporównanie większe niż
        > kobieta ryzyko przedwczesnej śmierci, jako że: dużo
        > częścij palisz papierosy - dużo częściej nadużywasz
        > alkoholu - dużo częściej bierzesz udział w bójkach
        > - dużo częściej przekraczasz dozwoloną prędkość samochodem
        > - dużo częściej siadasz za kierownicą po alkoholu - dużo
        > częsciej uprawiasz seks z nieznanymi lub mało znanymi
        > osobami - dużo częściej jadasz tłuste mięsa i inne
        > niezdrowe jedzenie - dużo rzadziej świadomie dbasz
        > o swoje zdrowie.

        Odpowiadam mniej więcej to samo, co Kalesonom: gdy mężczyźni nie dbają świadomie o swoje zdrowie, uważa się to za _przyczynę_ ich problemów zdrowotnych i odprawia się ich z kwitkiem, bo "sami sobie winni". Gdy natomiast kobiety wykazują niedostateczne uświadomienie w tej mierze (np. nie badają piersi), uważa się to za _część_ problemu i inwestuje się olbrzymie kwoty w oświatę zdrowotną kierowaną specyficznie do kobiet. Klasyczne podwójne myślenie.
        • Gość: trevik Re: Równy status kobiet i tych, no... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 26.04.05, 02:22
          Tez widzisz w ruchach kobiecych od "rownouprawnienia" przede wszystkim
          jednostronnosc (a pozniej moze bzdurne tezy z bzdurnych zalozen)?
          • sprzeciw Re: Równy status kobiet i tych, no... 26.04.05, 02:28
            Gość portalu: trevik napisał(a):

            > Tez widzisz w ruchach kobiecych od "rownouprawnienia" przede wszystkim
            > jednostronnosc (a pozniej moze bzdurne tezy z bzdurnych zalozen)?

            Nie może, tylko na pewno :)
        • Gość: M. Re: Równy status kobiet i tych, no... IP: 212.160.172.* 26.04.05, 09:55
          No coż, kobieta sama sobie mammografii czy badania wymazu nie zrobi -do tego
          niestety potrzebny jest dostep do lekarza. I nie trzeba specjalnie uswaidamiać,
          bo na "dniach otwartych" na badanie piersi w przychodanich przychodzi tłum pań.

          Natomaist do tego aby przestać spedzac weekend z puszka piwa przed teelwizorem
          nikt ci nie jest potrzebny ;)
          • sprzeciw Re: Równy status kobiet i tych, no... 26.04.05, 10:06
            > Natomaist do tego aby przestać spedzac weekend z puszka
            > piwa przed teelwizorem nikt ci nie jest potrzebny ;)

            Jak miło i łatwo się odwoływać do stereotypów...
    • Gość: trevik Re: Równy status kobiet i tych, no... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 26.04.05, 02:18
      I widzisz jak ślicznie odpisali wszyscy Tobie na ten temat? Szkoda tylko, ze tak
      wykretnie. Podaje artykul z odpowiedziami na temat stanowiska ubezpieczycieli
      (reprezentowanych poprzez Europejski Komitet Ubezpieczycieli CEA)
      www.piu.org.pl/piu/index.php/plain/menu/informacje/dokumenty/komunikaty_prasowe/2004/rownouprawnienie_plci_w_ubezpieczeniach
      Plec tak sie jednak sklada, jest istotnym czynnikiem dyskryminujacym
      przewidywana dlugosc zycia, nawet biorac pod uwage wszystkie pozostale istotne
      czynniki, jak papierosy, alkohol i otylosc (ta wszak jednak trudno brac pod
      uwage na korzysc kobiet w takich wyliczeniach, bo procent otylych kobiet jest
      ostatnio w Polsce wyzszy, niz procent otylych mezczyzn).
      • sprzeciw Re: Równy status kobiet i tych, no... 26.04.05, 02:29
        Dzięki, przyda się! Widzę że siedzisz w temacie, odezwij się do mnie na blogowy alias!
        • Gość: trevik Re: Równy status kobiet i tych, no... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 26.04.05, 02:44
          Specem od takiego rozprawiania sie z feministyczna propaganda potencjalnych
          "rownosci" za pomoca statystyk jest na tym forum BD. Kiedys napisal cos takiego
          (krotkie i zwiezle) na temat dlugosci zycia/emerytur/smiertelnosci itd:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=16390618&a=16613744
          • Gość: BD Re: Równy status kobiet i tych, no... IP: 195.164.48.* 26.04.05, 09:09
            Witam,

            Gość portalu: trevik napisał(a):

            > Specem od takiego rozprawiania sie z feministyczna propaganda potencjalnych
            > "rownosci" za pomoca statystyk jest na tym forum BD.

            A dziękuje, to faktycznie mój konik. Swoją droga dyrektywę unijną 2004/113/EC,
            o której wspomina witryna Polskiej Izby Ubezpieczeń mozna znaleźć tutaj po
            polsku:

            www.nettax.com.pl/serwis/imgpub/duuel/2004/Nr373/l_37320041221pl00370043.pdf

            Ciekawi mnie jeden fragment:

            "Jeżeli tylko wybór partnera nie jest oparty na płci partnera, niniejsza
            dyrektywa nie powinna stanowić przeszkody dla dokonania swobodnego wyboru
            partnera umownego."

            Brzmi strasznie (zwłaszcza w wypadku partnerów seksualnych), ale ktoś pewnie
            powie, że tu chodzi tylko o relację pracownik-pracodawca. Ale wcale nie,
            czytamy dalej:

            "Istnieje już szereg instrumentów prawnych dotyczących wprowadzania w życie
            zasady równego traktowania mężczyzn i kobiet w dziedzinie zatrudnienia i
            wykonywania zawodu. Dlatego, niniejsza dyrektywa nie powinna mieć zastosowania
            w tym zakresie."

            :-)

            Swoją drogą, to dyrektywa wprowadza pojęcie dyskryminacji pośredniej i
            bezpośredniej. Bezpośrednia jest jasna, natomiast pośrednia to
            traktowanie "niby równe, ale w sytuacji gdy powinno być różne" (chodzi zapewne
            o brak przywilejów dla kobiet w ciąży itp.). Łatwo zauważyć, że w wypadku
            ubezpieczeń tworzy się błędne koło, bo różnicowanie stawek K-M można traktować
            jako dyskryminację bezpośrednią, a brak różnicowania jako pośrednia :-/

            pozdrawiam,

            BD
            • sprzeciw ATTN! trevik i BD 26.04.05, 09:37
              Do licha ciężkiego :)) panowie, zapraszam na sprzeciw.blog.pl - blog opozycji wobec feminizmu. Jeśli macie pomysły - udostępniam przestrzeń publikacyjną.
              • Gość: trevik Re: ATTN! trevik i BD IP: *.dip.t-dialin.net 26.04.05, 15:56
                Hmm... przejrzalem Twojego bloga pobieznie. Jestes tzw. maskulinista, ja z tym
                (przynajmniej jeszcze) sie nie utozsamiam, bo nie uwazam, ze obecna
                dyskryminacja mężczyzn jest az tak duza, aby miala znaczacy wplyw na nasze zycie
                (choc niewatpliwie istnieje) oraz sadze, ze sposob patrzenia wielu maskulinistow
                na sprawe rownouprawnienia jest zbiezny z patrzeniem feministek.

                Wiem jednak, ze jesli pare pomyslow co bardziej radykalnych specjalistek
                wyrownywania poprzez nierownosci przejdzie, to bedzie to mialo znacznie wiecej
                sensu, ale w sytuacji, ktora bedzie na wstepie i w wyniku moim zdaniem gorsza -
                na razie trzeba bardziej pilnowac, aby te genialne pomysly feministek w zycie
                nie wchodzily, stad moja postawa wobec feminizmu - uwazam, ze poki co wystarcza.
                Fe. zwlaszcza ten europejski nakreca roszczeniowosc ludzi (kobiet) - nie bedzie
                dla niej przeciwwaga roszczeniowosc drugiej strony (czyli mezczyzn).

                Jesli jednak ten temat poruszasz, to na pewno nie moge napisac, ze w tym co
                piszesz sensu nie ma (bo faceci sa jawnie dyskryminowani panstwowo, kobiety nie
                maja pojecia, czym jest jawna dyskryminacja prawna), pozdrawiam i zalaczam
                "genialny" tekscik jednej z feministek do GW:

                "Tak, na jakiś czas, do momentu uzyskania równowagi, trzeba będzie dyskryminować
                mężczyzn. Po to, by kobiety przestały być dyskryminowane i by nie były
                dyskryminowane w przyszłości".

                Podalem to za tata.pl - tam maja bardzo wyraziste zdanie na temat feministycznej
                wizji rownouprawnienia (moje jest w tej konfrontacji ekstremalnie blade).
                • sprzeciw Re: ATTN! trevik i BD 28.04.05, 15:29
                  > Hmm... przejrzalem Twojego bloga pobieznie. Jestes tzw.
                  > maskulinista,

                  Mój blog nazywa się "Sprzeciw! - blog opozycji wobec feminizmu", a nie "blog maskulinistyczny". Na razie nie wiadomo co to w ogóle jest maskulinizm.

                  > ja z tym (przynajmniej jeszcze) sie nie utozsamiam,
                  > bo nie uwazam, ze obecna dyskryminacja mężczyzn jest
                  > az tak duza, aby miala znaczacy wplyw na nasze zycie

                  Hmm - czy wojo ma nieznaczący wpływ na nasze życie? Na moje miało nieznaczący, bo mam kat. D. A na twoje? A na życie rzesz chłopaków, którzy nie mają wyboru i zostają poddani temu warunkowaniu na przemoc, by potem feministki mogły krzyczeć, że mężczyźni są agresywni? A może to nie jest dyskryminacja, że tylko faceci są brani do przymusowej służby? A co powiemy o oryginalnym temacie wątku, tzn. że jest poważny kryzys zdrowia mężczyzn, ale według państwa to "ich problem", podczas gdy jednocześnie realizowane są centralne programy na rzecz zdrowia kobiet, które ogólnie mają się znacznie lepiej? To nie jest dyskryminacja, czy może jest, ale ma nieznaczący wpływ? Nadumieralność w każdej grupie wiekowej ma nieznaczący wpływ? U mnie w przychodni obok rejestracji jest gablotka, a w niej ulotki wydrukowane za kasę z Ministerstwa Zdrowia: sześć o raku piersi, dwie o raku szyjki macicy i ani jednej o raku prostaty. Potem feministka jedna z drugą ględzi: "przecież mężczyzni i tak nie dbają o zdrowie" - a dzięki czemu ludzie zaczynają dbać o zdrowie, jeśli nie m.in. dzięki oświacie zdrowotnej? To ma nieznaczący wpływ? A ci ojcowie odsunięci od swoich dzieci, to przecież zawsze jacyś inni ludzie, choćby i sąsiedzi, ale nie Ty, nie ja - i dlatego nieznaczący wpływ? I to _wszystko_razem_ ma nieznaczący wpływ np. na sześciokrotnie wyższy wskaźnik samobójstw? Ja myślę, że jednak znaczący.

                  > (choc niewatpliwie istnieje) oraz sadze, ze sposob patrzenia
                  > wielu maskulinisto w na sprawe rownouprawnienia jest zbiezny
                  > z patrzeniem feministek.

                  Z pewnością zbieżny z tym, co feministki _deklarują_.

                  > Wiem jednak, ze jesli pare pomyslow co bardziej radykalnych
                  > specjalistek wyrownywania poprzez nierownosci przejdzie, to
                  > bedzie to mialo znacznie wiecej sensu, ale w sytuacji, ktora
                  > bedzie na wstepie i w wyniku moim zdaniem gorsza - na razie
                  > trzeba bardziej pilnowac, aby te genialne pomysly feministek
                  > w zycie nie wchodzily, stad moja postawa wobec feminizmu -
                  > uwazam, ze poki co wystarcza

                  Sama postawa nigdy nie wystarcza. Samą postawą się niczego nie upilnuje.

                  > Fe. zwlaszcza ten europejski nakreca roszczeniowosc ludzi
                  > (kobiet) - nie bedzie dla niej przeciwwaga roszczeniowosc
                  > drugiej strony (czyli mezczyzn).

                  A co nią będzie? Feministki dowiodły, że roszczeniowość jest diabelnie skuteczna jako strategia polityczna. Umiesz zaproponować skuteczniejszą? Jeśli chcemy prawdziwej równości, to nie możemy jednocześnie wstępować na piedestał moralnej wyższości - "one robią tak a tak, ale my się do tego nie zniżymy". To byłaby hipokryzja.

                  > Podalem to za tata.pl - tam maja bardzo wyraziste
                  > zdanie na temat feministycznej wizji rownouprawnienia
                  > (moje jest w tej konfrontacji ekstremalnie blade).

                  Mam nadzieję, że udało mi się dodać mu rumieńców. Pozdrawiam!
                  • Gość: trevik Re: ATTN! trevik i BD IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.05, 18:20
                    Maskulinizm jest tak stary mniej wiecej, jak ruchy wyzwolenia kobiet - z
                    poczatkow XX w. proponuje przeczytac:
                    en.wikipedia.org/wiki/Masculinism
                    tam jest to mniej-wiecej dobrze wyjasnione, co i jak z nim sie dzialo. Pierwsze
                    ksiazki omawiajace te kwestie pochodza od socjalistow (Karl Marx m.in.) co w
                    zasadzie okresla dalsza linie ideologii, czyli roszczeniowosc.

                    > Hmm - czy wojo ma nieznaczący wpływ na nasze życie? Na moje miało
                    nieznaczący,
                    > bo mam kat. D. A na twoje?

                    Ja mam A, ale studiowalem i na skutek zbiegu okolicznosci: dziura w buzdzecie i
                    koniec studiow udalo mi sie tego uniknac. Jednym slowem przypadek - koledzy z
                    rocznika o jeden starszego w wojsku sie znalezli.

                    > A może to nie jest dyskryminacja, że tylko facec
                    > i są brani do przymusowej służby?

                    Jest to dyskryminacja, jednak o pewnym podlozu praktycznym (aby bylo jasno:
                    jestem przeciwnikiem sluzby wojskowej kobiet a samo wojsko uwazam za zlo
                    konieczne). Tudziez jestem zwolennikiem armii zlozonej z ochotnikow +
                    zawodowych wojskowych.

                    > A co powiemy o oryginalnym temacie wątku, tzn
                    > . że jest poważny kryzys zdrowia mężczyzn, ale według państwa to "ich
                    problem",
                    > podczas gdy jednocześnie realizowane są centralne programy na rzecz zdrowia ko
                    > biet, które ogólnie mają się znacznie lepiej?

                    To jest pewna forma gladzenia wlasnego elektoratu i nie oszukujmy sie -
                    profilaktyka zdrowotna na podlozu plciowym ma podtekst polityczny: kobiety
                    zwracaja na problematyke ochrony zdrowia wieksza uwage a poprzez takie programy
                    czuja sie dodatkowo dowartosciowane, czyli politycy moga liczyc na glosy,
                    tudziez, gdyby te programy ograniczono to politycy moga liczyc na strate glosow
                    kobiet i nie bedzie mialo znaczenia o jakis srodkach mowimy i czy byly w
                    panstwie wazniejsze cele. Jesli zas politycy wydaliby te pare groszy (cala
                    profilaktyka kobieca to nie sa tak duze wydatki - wiekszosc idzie na te plakaty
                    do przychodni, bo liczy sie blichtr, choc akurat swiadomosc tez jest wazna) na
                    plakaty o raku prostaty, to zysku nie mieliby zadnego, co nie znaczy, ze paru
                    plakatow nie ma, ale to mniej wiecej tak powszechne materialy, jak wszystkie
                    pozostale w temacie ochrony zdrowia - ulotki nt. chorob kobiecych zdaja sie
                    jednak powszechniejsze nawet niz te na temat chorob krazenia. To kwestia
                    politycznej kalkulacji.

                    To jedno oczywiscie tez mnie wqrza:

                    > Potem feministka jedna z drugą
                    > ględzi: "przecież mężczyzni i tak nie dbają o zdrowie"

                    Walcowanie tematu jednostronnosci feminizmu i tak nie ma wiekszego sensu -
                    zadna feministka tak na to nie patrzy a kazdy nie bedacy sympatykiem ich
                    ideologii widzi to jak na dloni.

                    > Z pewnością zbieżny z tym, co feministki _deklarują_.

                    Problem w tym, ze ja sie nawet z tym, co deklaruja nie zgadzam - nie odpowiada
                    mi patrzenie na swiat przez pryzmat kwot: co, gdzie i jak i czy aby wszyskiego
                    jest po rowno. Nie jestem zapatrywan lewicowych i stad moze roznica podejscia.

                    > Sama postawa nigdy nie wystarcza. Samą postawą się niczego nie upilnuje.

                    To znow kwestia podejscia: jedni beda patrzeli kryteriami jak najbardziej
                    obiektywnymi, inni juz tylko chca jak najwiecej dla siebie, reszta ich nie
                    obchodzi. Ja jednak uwazam, ze kryteria obiektywne pewnych politycznych
                    posuniec sa prawie zawsze dobre (i bardzo, bardzo zadkie, chyba, ze chodzi o
                    sprawy, ktore prawie nikogo nie interesuja) w dlugiej perspektywie dla
                    wszystkich (a juz na pewno jak jest to suma x posuniec), natomiast tworzenie
                    100 grup roszczeniowych pozniej moze skutkowac takimi patologiamii, jaka jest w
                    tej chwili pomiedzy socjalistami a ludowcami, czyli kto wyrwie wiecej kasy.
                    Dorzuc teraz do tego partie zielonych (nastepna roszczeniowosc, tym razem np.
                    sciepa narodowa na spokojne zycie paru lisow i naszych specjalistow od ekologii
                    i firm zaprzyjaznionych) a teraz dokladaj partie maskulinistow, feministow -
                    dopoki feministki nie koliduja z socjalistami to nie ma problemu, ale w wypadku
                    pojawienia sie zbyt duzej ilosci maskulinistow jako przeciwwagi dla feminizmu
                    socjalisci sami feministki splawia a sami sie ustawia posrodku - itd. itp.
                    Generalnie nie podoba mi sie taka wizja panstwa.

                    > Jeśli chcemy p
                    > rawdziwej równości, to nie możemy jednocześnie wstępować na piedestał
                    moralnej
                    > wyższości - "one robią tak a tak, ale my się do tego nie zniżymy". To byłaby
                    hi
                    > pokryzja.

                    Co to jest "prawdziwa rownosc"? Jakkolwiek nie zdefiniujesz tej rownosci pojawi
                    sie inny ktos i powie Tobie, ze patrzac na rownosc inaczej to co zdefiniowas
                    nie jest rownoscia (wystarcze, ze wezmie kryteria kwotowe zamiast obiektywnych,
                    albo na odwrot).

                    Dlatego IMHO nalezy olac wszelkie kwestie zwiazane z "rownoscia" a zamiast tego
                    zajac sie kwestia swobod obywatelskich (to jest prawdziwa i jedyna sluszna
                    rownosc dla wszystkich polegajaca na rownej wolnosci) i jak najlepszych
                    kryteriow obiektywnych (popartymi rzeczowymi analizami a nie wydumanymi
                    ideologiami) jakosci zycia obywateli, rozwoju gospodarczego itd. w celu
                    okreslania jak powinno wygladac panstwo. Z "wyrownywaczami" jakimikolwiek (a
                    szczegolnie tymi, ktorzy chca to zalatwiac publiczna kasa) najlepiej od razu
                    zaczac walczyc.

                    Demokracja ma ta wade, ze bez zadnych kryteriow obiektywnych politycy moga
                    robic jednej grupie dobrze zabierajac pieniadze drugiej grupy i sprzeciw wobec
                    Feminizmu (szczegolnie tego lewicowego) ma o tyle sens, aby ta druga grupa w
                    koncu sie dowiedziala, ze jest okradana - w kraju w ktorym atencja wzgledem
                    kobiet jest powszechna gwarantuje, ze bedzie to wystarczajaco trudno (od razu
                    sie pojawia tacy, ktorzy choc w kolko gadaja o rownosci zaczna pieprzyc o
                    ciezkim zyciu kobiet i dlaczego nie mialoby byc im troche czasem lepiej). Na
                    pocieszenie Tobie napisze, ze problematyka feminizmu jest lepiej przewalkowana
                    np. w Niemczech a tam jeszcze nie spotkalem takiego wyksztalconego faceta,
                    ktory nie smialby sie z glupoty feminizmu, przyznajac jednoczesnie, ze to jedna
                    z zakal tych czasow (przy piwie bez kobiet takie maja podejscie).
    • Gość: anrid Re: Równy status kobiet i tych, no... IP: *.devs.futuro.pl 26.04.05, 02:48
      Załóż stowarzyszenie promujące wiedzę o zdrowiu mężczyzn, rób coś a nie
      narzekaj.
      • sprzeciw Re: Równy status kobiet i tych, no... 26.04.05, 03:13
        > Załóż stowarzyszenie promujące wiedzę o zdrowiu mężczyzn, rób coś a nie
        > narzekaj.

        To swoją drogą, spokojna głowa! Narzekanie też jest robieniem czegoś, choćby nawiązywaniem kontaktów.
    • Gość: ludzka_budowla Re: Równy status kobiet i tych, no... IP: *.zgora.dialog.net.pl 26.04.05, 11:59
      jakos uwarunkowania genetyczne chyba nie wiele maja wspolnego z feminizmem
      • Gość: Johnny Kalesony Re: Równy status kobiet i tych, no... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.05, 12:23
        Simone De Bevoire stwierdziła kiedyś: "Nikt nie rodzi się kobietą". Ostatnie
        odkrycia w dziedzinie struktury DNA wyraźnie wskazują, że struktura kodu
        genetycznego dziecka w łonie matki charakteryzuje się chromosomami wyłącznie
        żeńskimi, a więc parą XX. Chromosom męski Y kształtuje się w późniejszym etapie
        rozwoju dziecka.
        Jak więc dowodzą empiryczne badania - przynajmniej na początku - wszyscy
        jesteśmy kobietami!


        Pozdrawiam
        Dream of Californicaaation!!!
        • sprzeciw Re: Równy status kobiet i tych, no... 26.04.05, 15:12
          Gość portalu: Johnny Kalesony napisał(a):

          > Simone De Bevoire stwierdziła kiedyś: "Nikt nie rodzi się kobietą".
          > Ostatnie odkrycia w dziedzinie struktury DNA wyraźnie wskazują,
          > że struktura kodu genetycznego dziecka w łonie matki charakteryzuje
          > się chromosomami wyłącznie żeńskimi, a więc parą XX. Chromosom męski
          > Y kształtuje się w późniejszym etapie rozwoju dziecka.

          Skąd ty wytrzasnąłeś te rewelacje? Z de Beauvoir czy z Łysenki? To są kompletne bzdury! Chromosom Y przychodzi w plemniku i jest w genomie chłopca od momentu zapłodnienia, i to ZAMIAST drugiego chromosomu X, więc niby skąd miałby się wziąć ten drugi X w XX? Chyba pomyliłeś geny z cechami płciowymi! Jest taki pogląd, że każdy płód na początku jest ZBUDOWANY jak dziewczynka. To również jest nieprawda. Pierwotne gonady są bipotencjalne i nie są ani jądrami ani jajnikami. Przekształcają się w jedno lub drugie pod wpływem aktywności genu SRY z chromosomu Y (w jądra) lub braku tejże (w jajniki) - i to jest jedyne ziarnko prawdy w feministycznych bredniach: bez tego specjalnego impulsu ze strony SRY płód staje się dziewczynką. Nadużycie interpretacyjne polega na wywnioskowaniu z tego, że kobiecość jest "naturalna" czy też "podstawowa". Bzdura. Ani chromosom Y, ani gen SRY nie pochodzą spoza natury. Ich obecność i aktywność jest czymś dokładnie tak samo naturalnym i podstawowym jak jej brak.

          > Jak więc dowodzą empiryczne badania - przynajmniej na początku
          > - wszyscy jesteśmy kobietami!

          Nie empiryczne badania, tylko feministyczne nadinterpretacje nałożone na zwyczajnie błędną znajomość faktów (te niby wyłącznie żeńskie chromosomy u każdego dziecka w łonie matki).

          Bzdury stop!
          • sprzeciw Re: Równy status kobiet i tych, no... 26.04.05, 15:22
            napisałem:

            > Pierwotne gonady są bipotencjalne i nie są ani jądrami ani
            > jajnikami. Przekształcają się w jedno lub drugie pod wpływem
            > aktywności genu SRY z chromosomu Y (w jądra) lub braku tejże
            > (w jajniki) - i to jest jedyne ziarnko prawdy w feministycznych
            > bredniach: bez tego specjalnego impulsu ze strony SRY płód staje
            > się dziewczynką. Nadużycie interpretacyjne polega na wywnioskowaniu
            > z tego, że kobiecość jest "naturalna" czy też "podstawowa".
            > Bzdura. Ani chromosom Y, ani gen SRY nie pochodzą spoza natury.
            > Ich obecność i aktywność jest czymś dokładnie tak samo naturalnym
            > i podstawowym jak jej brak.

            Dodam jeszcze: równie dobrze można by powiedzieć, że płód, który "normalnie, naturalnie" rozwinąłby się w chłopca, staje się dziewczynką z powodu BRAKU istotnego genu. Taka interpretacja ma tyle samo sensu, co feministyczna - czyli ZERO.
            • Gość: Johnny Kalesony Re: Równy status kobiet i tych, no... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.05, 19:51
              Jeżeli popełniłem błąd (a wiele na to wskazuje) - przepraszam. Cytowałem po
              prostu przeczytaną w najwyraźniej nie najlepiej poinformowanym źródle informację.
              Credo Simone De Bevoir natomiast stanowi fundament współczesnego feminizmu,
              posługującego się kategorią gender, czyli płci kulturowej. Wedle feministek
              zatem płeć należy przede wszystkim do sfery kultury i wychowania i nie jest
              uzależniona od sfery biologicznej.
              Jedna z femi posunęła się nawet do twierdzenia, jakoby pomiędzy kobietami a
              mężczyznami różnica płci nie istniała. Nie wiem, czy jest to zwykła kaczka
              dziennikarska, czy też cytat z jakiejś psychopatki (ostatecznie - do czego
              innego feminizm doprowadzić może), ale przeczytałem tę rodzaju wypowiedź na
              jednej ze stron internetowych.
              Feministki usiłują wmówić wmówić zarówno kobietom jaki mężczyznom, że tradycyjne
              zachowania i role jakie pełnią w życiu społecznym nie wynikają z podłoża
              biologicznego, ale są uwarunkowane wychowaniem. Na bazie tych ustaleń pojawiają
              się więc tak kuriozalne pomysły jak mężczyźni-przedszkolanki
              (przedszkolankowie?) i kobiety-żołnierze.
              Osobiście nie sądzę, żeby fizjologia - za nią - biologiczne różnice płciowe nie
              miały żadnego wpływu na zachowania. I choć ideałem feministycznej socjalizacji
              jest istota androgyniczna, sądzę, że nawet jeżeli jakieś dziecko jest w ten
              sposób wychowywane, czyni mu się wielką krzywdę, pozbawiając go możliwości
              identyfikowania się z własną płcią (femi wymyśliły sobie nawet pejoratywne
              pojęcie "seksizmu" na oznaczenie tak nielubianych przez nie stereotypów płciowych).
              Jednak najbardziej interesujące w tym kontredansie płci jest zjawisko
              następujące: skoro femi walczą zajadle o rzekome wyzwolenie kobiet spod jarzma
              męskiej dominacji, a więc w imię interesów kobiet, to dlaczego tak ochoczo
              postępują wedle męskich wzorców zachowań a nawet (co również stało się
              powszechne) wyglądu.
              Odnoszę więc wrażenie, że nie ma dziś ruchu na obszarze aktywności społecznej
              bardziej antykobiecego niż feministyczny, który w imię likwidacji znienawidzonej
              różnicy płci stara się sprowadzić kobiety i mężczyzn do wspólnego mianownika.
              Mianownika męskości, rzecz jasna, który dla mnie przynajmniej zawsze miał
              mniejszą niż żenski wartość.

              Pozdrawiam
              Girl you really got me now!!!
              • Gość: bezdenny Re: Równy status kobiet i tych, no... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.05, 20:40
                Gość portalu: Johnny Kalesony napisał(a):

                > Cytowałem po
                > prostu przeczytaną w najwyraźniej nie najlepiej poinformowanym źródle informac
                > ję.
                > Credo Simone De Bevoir natomiast stanowi fundament współczesnego feminizmu,
                > posługującego się kategorią gender, czyli płci kulturowej. Wedle feministek
                > zatem płeć należy przede wszystkim do sfery kultury i wychowania i nie jest
                > uzależniona od sfery biologicznej.
                > Jedna z femi posunęła się nawet do twierdzenia, jakoby pomiędzy kobietami a
                > mężczyznami różnica płci nie istniała.

                Kiedyś absurdlaność i bezdenną denność takiej tezy tłumaczyłem na własnym
                przykładzie. Otóż moja zona ma kilkadziesiąt (może 40, może 50 ) par spodni. W
                tym kilka par bojówek. Ja nie mam ani jednych bojówek. Gdybym moją zonę walnąl
                z dyni to wylądowałaby w szpitalu. Gdyby ona walnęła mnie z dyni to też ona
                wylądowałaby w szpitalu. Wniosek: ani spodnie ani spodnie typu bojówki nie
                uczyniły jej bardziej bojową.

                > Feministki usiłują wmówić wmówić zarówno kobietom jaki mężczyznom, że
                tradycyjn
                > e
                > zachowania i role jakie pełnią w życiu społecznym nie wynikają z podłoża
                > biologicznego, ale są uwarunkowane wychowaniem.

                Oczywiście teść zaniedbał wychowania i nie nauczył moją żonę jak się wali z
                dyni. Ani jak się załatwiać na stojąco.

                > I choć ideałem feministycznej socjalizacji
                > jest istota androgyniczna, sądzę, że nawet jeżeli jakieś dziecko jest w ten
                > sposób wychowywane, czyni mu się wielką krzywdę, pozbawiając go możliwości
                > identyfikowania się z własną płcią. (

                Stąd to zamiłowanie do pederastów. zauważ że w zbożnym dziele upodobaniania
                płci może to wygłądać mniej więcej tak: kobiety staną się bardziej męskie, a
                faceci kobiecy i spotkamy się gdzieś w pół drogi. Na szczęście kiedy do tego
                ostatecznie dojdzie ja już będę dawno martwy.
                oglądałem wczoraj program wielce kulturalny "Po godzinach". W jakiejś melinie
                zebrało się parę feministek (Graff) + Olbrychski i jeszcze jakichś 3 facetów i
                rozmawiali o kulturze. Występujące panie bardzo krzyczały na Olbrychskiego, ale
                ten ma czachę tak przezartą wódą że nawet nie był w stanie się bronić więc się
                szybko z meliny zmył. jakiś pederasta czytał fragment swej książki w którym
                opisywał jak jakiś facet o kobiecym imieniu leżał łbem w odchodach a potem
                poszedł do roboty (był sztaniarzem) na ploty. Pederasta długo tłumaczył kim
                jest a kim nie jest i kim chciałby być i na koniec powiedział że zdecydował się
                być "ciotą", bo ciotom wszystko wolno. Zgromadzone brzydkie panie oszalały z
                zachwytu słysząc taką deklarację. Potem jedna duża pani tłumaczyła jednemu
                malutkiemu panu z brodą jak to fajnie być transportowcem, transporterem czy
                jakoś tak transwestytą genderowym. Graff zaś co chwila groźnie
                przemawiała: "Chwileczkę może teraz ja coś powiem".
                Po tym programie chyba jednak ostro pójdę w kierunku maskulinizmu.
        • tootik Re: Równy status kobiet i tych, no... 01.05.05, 11:24
          Johnny,szafujesz cytatami bez troski o ich znaczenie w kontekscie; pani de
          Beauvoir chodziło raczej o wychowanie: jak wiele cech uważanych później za
          naturalnie kobiece zostaje wykształconych w trakcie nauki, w trakcie życia
          społecznego, wychowania przez rodziców i przez szkołę.
    • Gość: anka Re: Równy status kobiet i tych, no... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.05, 15:58
      Równie dobrze mogę mieć pretensje o to, że kobiety mają miesiączkę a mężczyźni
      nie.
    • kochanica-francuza Żyjesz krócej,hehe 26.04.05, 19:50
      sprzeciw napisał:

      > Gdy jesteś mężczyzną w Polsce...
      >
      > * żyjesz krócej od kobiet - przeciętnie o 8.7 roku

      Tak,istotnie.Na pewno życie ciężko chorego,uzależnionego od rodziny lub
      opiekunów starca jest czymś tak fascynującym,że głęboko krzywdzącym jest,iż
      tylko kobiety mogą cieszyć się nim 8.7 roku dłużej.Tak,istotnie,ledwo
      żywymi,cierpiącymi na kilkanaście chorób naraz i przeważnie nie całkiem mającymi
      kontakt z rzeczywistością pensjonariuszami domów opieki są prawie wyłącznie
      kobiety.Polecam wycieczkę po domach starców.


      >
      • sprzeciw Re: Żyjesz krócej,hehe 28.04.05, 15:52
        kochanica-francuza napisała:

        > sprzeciw napisał:
        >
        > > Gdy jesteś mężczyzną w Polsce...
        > >
        > > * żyjesz krócej od kobiet - przeciętnie o 8.7 roku
        >
        > Tak,istotnie.Na pewno życie ciężko chorego,uzależnionego
        > od rodziny lub opiekunów starca jest czymś tak fascynującym,
        > że głęboko krzywdzącym jest,iż tylko kobiety mogą cieszyć
        > się nim 8.7 roku dłużej. Tak,istotnie,ledwo żywymi,cierpiącymi
        > na kilkanaście chorób naraz i przeważnie nie całkiem mającymi
        > kontakt z rzeczywistością pensjonariuszami domów opieki są
        > prawie wyłącznie kobiety. Polecam wycieczkę po domach starców.

        Mężczyzna nie tylko umiera wcześniej, ale też wcześniej zaczyna doświadczać chorób podeszłego wieku. Nie jest wcale "zwolniony" ze starości przez to, że krócej żyje. Te 8.7 roku, które są mu zabrane, to jest 8.7 roku życia we względnym zdrowiu i dobrym samopoczuciu.
        • kocia_noga Re: Żyjesz krócej,hehe 28.04.05, 18:05
          Trevik podał linka do artykułu o ubezpieczeniach , z którego wynika , że
          kobiety częściej i lepiej dbają o swoje zdrowie ( firmy ubezp. więcej muszą
          wydac z tego tytułu ) niż mężczyźni oraz dłużej żyją . Idealnym klientem więc
          jest facet - więcej zarabia , źle żyje , nie dba o zdrowie i szybko umiera . Ale
          jaki z tego wniosek ? Sprzeciw chce żebyśmy wszyscy razem składali się na
          plakaty w przychodniach ( do których m. rzadziej zachodzą ) na temat chorób
          prostaty ( które , nawet zdiagnozowane są niechętnie przez m. leczone ) a także
          na temat że papierosy szkodzą , alkohol tez , a młodzi kierowcy powinni kierowac
          się rozumem a nie czym innym. Ja się sprzeciwiam temu wyrzucaniu forsy w błoto ,
          i tak szlag mnie trafia , jak kilku panów ma drogie operacje serca a w szpitalu
          wychodzi do WC zapalić - jak inni dostają za ciężką kasę leki na różne podroby a
          po wyjściu zaraz wracają do alkoholu itp itd .Jak składa się i leczy miesiącami
          młodego kolesia który spowodował wypadek samochodowy albo skoczył na główkę do
          płytkiej wody , albo został pobity na ustawce ( nie będąc wcześniej w woju ).
          • kochanica-francuza Re: Żyjesz krócej,hehe 01.05.05, 14:55
            Coś w tym jest.Chłopy nie dbają o swoje zdrowie,opędzają się od żon kierujących
            je do lekarza, a potem pretensje do całego świata...
    • chaladia Nie jestem lekarzem, tylko budowlańcem, ale... 01.05.05, 22:00
      Nie jestem lekarzem, tylko budowlańcem, ale te statystyki też mnie
      zainteresowały (ostatecznie jestem przedstawicielem tej podatniejszej na
      choroby połowy społeczeństwa) i rozpytałem się wśród znajomych lekarzy. Oto
      uzyskane odpowiedzi (w odpowiednim uproszczeniu).
      1.
      Kobiety mają nad nami przewagę - co miesiąc przytrafia im się "okres". Niby nic
      takiego, ale przeciętnie kobieta traci 100 g krwi, czasami więcej. I jej
      organizm musi tę krew odtworzyć, więc oczywiście kobiety mają krew "młodszą"
      i "czystszą" niz męszczyźni. Ktoś podobno sprawdził, czy to zjawisko istotnie
      odbija się pozytywnie na zdrowiu badając męszczyzn będących regularnie
      krwiodawcami - i wyszło, że tak. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego więc nie
      upowszechnia się tej informacji. Napewno wielu panów poczułoby się
      zmotywowanych do odwiedzenia stacji krwiodawstwa... Mojej krwi niestety nikt
      nie zechce, bo jestem po moich afrykańskich włóczęgach malarykiem.
      2.
      Istotnie panowie więcej palą i piją - i tego się nie da ukryć. Choć znam też
      panie, które palą niczym lokomobile parowe, a i za kołnierz nie wylewają...
      3.
      Choć trafiają się dziewczyny na motocyklach, nawet "przecinakach", to
      gros "dawców narządów" to są panowie. W wypadkach drogowych też częściej giną
      męszczyźni, bo kobiety nie jeżdżą tak szybko, jak męszczyźni, no i większość
      kierowców zawodowych to panowie - a to onie przecież wyrabiają 80%
      przejechanych po Polsce samochodokilometrów. W najbardziej "wypadkowych"
      zawodach (budownictwo, rolnictwo, górnictwo) też większość stanowisk
      robotniczych jest obsadzana przez męszczyzn.
      • kocia_noga Re: Nie jestem lekarzem, tylko budowlańcem, ale.. 02.05.05, 11:35
        Poczytaj dokładniej co piszą ubezpieczeniowcy . Mlodzi faceci wyrabiają normę
        wypadków samochodowo-motocyklowych .Starsi , zawodowi kierowcy jeżdżą już raczej
        rozumnie , tak samo kobiety . To dlatego młody facet płaci więcej za
        ubezpieczenia komunikacyjne - liczy się tu wiek - podobno ok.35 r.ż. szał
        ustępuje. Nie wiem dlaczego nikt tego nie próbuje zmienić - hormony hormonami -
        siła wyższa, ale moznaby stworzyć coś bezpieczniejszego dla młodych facetów,żeby
        mogli się wyżyć , ale bez narażania życia swojego i cudzego , zamiast tego
        buduje się za niebotyczne pieniądze stadiony , gdzie 22 facetów się rusza, a 30
        tysięcy siedzi , adrenalina w nich rośnie a potem za nasze pieniądze ustawiają
        się do bójek albo demolują wszystko co napotkaja na swojej drodze po meczu.
        Gdyby więcej kobiet miało mozność decydowania , z całą pewnością byłoby inaczej
        .Niedawno głośny był protest krakowskich radnych (pań) przeciwko wydatkowaniu
        miejskich pieniędzy na piłke kopaną podczas gdy w szkołach bida z
        nędzą.Oczywiście zostały zakrzyczane przez męską większość. Nie mam pretensji do
        radnych- panów , oni inaczej mysla, dla nich było oczywiste , że wydanie forsy
        na kppana jest najlepszym rozwiązaniem , ale gdyby była równowaga sił w radzie
        , musieliby się zacząć liczyć ze zdaniem odmiennym i może z czasem zrozumieliby
        , że strzelają swojej płci gola.30 tysięcy kiwających się 1,5 godziny i pijących
        alkohol - to nie sport dla zdrowia.
        Z tym krwiodawstwem to bardzo ciekawe spostrzeżenie - dawniej lekarze upuszczali
        chorym krwi , stawiali pijawki - może to powróci .
        Moim zdaniem wielką krzywdę robi facetom patriarchat . Przede wszystkim stawia
        facetów wyżej niż kobiety - Bóg jest facetem , facet jest boski. Nie może jako
        byt wyższy poniżać się do kobiecych zachowań.Nie może dbać o swoje zdrowie i
        ciało , o bezpieczeństwo . Ma być jak Kaczor Donald : spadnie na niego walec a
        on się otrzepie i idzie dalej.Cialo faceta jest boskie - inaczej niż cialo
        kobiety , które jest albo zwierzęce i ma rodzić , albo przedmiotowe i służy do .
        Jasne więc ,że prawdziwy mężczyzna nie pójdzie do lekarza pokazać że mu coś się
        dzieje z prąciem albo prostatą , a najlepiej wcale nie pójdzie , bo on chorobę
        zmoże siłą charakteru .
        Dużoby pisac , mam nadzieję jednak ,że to już odchodzi w mroczną przeszłość .
        Jesz cze jedna uwaga adresowana do sprzeciwa : to dla was, mężczyźni , zbudowano
        więzienia , areszty , szpitale psychiatryczne , odwykówki itp - w większośći
        dla was. Płacimy za to dzień w dzień .To przez was rozwalone ławki na osiedlach
        , lampy uliczne , zdemolowane pociągi itp odnawiamy , reperujemy , odkupujemy -
        my wszyscy , społeczeństwo .To dla was płacimy za domy Brata Alberta -
        utrzymywane są one przez pieniądze z Pomocy Społecznej .
        To promile spośród was krzyczą o prawach ojca ,podczas gdy większość porzuca
        swoje dzieci , nie płacąc alimentów .A my dokładamy się do kosztów ich utrzymania.
        • lubekt Re: Nie jestem lekarzem, tylko budowlańcem, ale.. 02.05.05, 22:09
          Sprzeciw, ja jestem feministką, ale wcale to nie oznacza, że nienawidzę
          mężczyzn. To, że musicie iść do woja ( no studenci raczej się wymigują i
          dobrze) to jest dla mnie ograniczenie wolnosci. Nie wyobrażam sobie siebie w
          takiej sytuacji. Jeśli chodzo o profilaktykę zdrowia, to naprawdę sporo jest
          akcji dla mężczyzn (prostata). Zresztą więkoszość z tych akcji przeznaczona
          jest dla obu płci. Zgadzam się z opiniami powyżej, że mężczyźni umierają
          szybciej, bo są mniej ostrożni, mniej dbają o zdrowie, częsciej prowadzą
          niezdrowy styl życia. Natomiat wiem z rozmów z lekarzami, że na przyklad leki
          robione są "na miarę mężczyzn" - to znaczy, że badania robi się na facetach i
          leki działąją w 100"% głównie na nich. Dla kobiet są mniej odpowiednie. No i
          inny przykład z konferencji kardiologicznej, w której uczestniczyłam - kobiecie
          po menopauzie (kiedy hormony już jej nie chronią) tak samo często jak
          mężczyźnie grozi zawał. I znów kobiety wymagają trochę innego leczenie, innych
          leków, a to tym podobno mało który lekarz wie. Poza tym nie zazdrośćmy sobie
          akcji prozdrowotnych, życzmy sobie raczej normalnej służby zdrowia.
          • Gość: trevik Re: Nie jestem lekarzem, tylko budowlańcem, ale.. IP: *.dip.t-dialin.net 03.05.05, 15:49
            > Jeśli chodzo o profilaktykę zdrowia, to naprawdę sporo jest
            > akcji dla mężczyzn (prostata).

            Jest bardzo duza dysproporcja srodkow przeznaczanych na choroby kobiet i choroby
            mezczyzn. Polskich danych nie mam pod reka - wg. amerykanskich w 2005 przypadkow
            zachorowan na raka prostaty bylo 323tys., na raka piersi 213 tys. (czyli podobna
            skala zachorowalnosci), w Polsce te proporcje ilosci zachorowan wygladaja
            podobnie (przepraszam, ale poza sformulowaniem "podobnie" nic wiecej w sieci nie
            wyczytalem) a z tego co kiedys czytalem (w internecie za nic nie jestem w stanie
            znalezc konkretnych sum) to przeznacza sie okolo 2 razy wiecej publicznych
            pieniedzy na walke z rakiem piersi w Polsce, niz na walke z rakiem prostaty -
            ktos kto ma dostep do danych moze to potwierdzi, albo zaprzeczy?
            Konia z rzedem w kazdym razie dla tego, kto wyczyta w biuletynach NFZ ile sie
            przeznacza na co, poza bardzo ogolnymi kategoriami - tam juz chyba zrobiono
            wszystko, aby sie nikt niczego nie dowiedzial. Jedyne, co zauwazylem, to pytania
            w ich wyszukiwarce "rak piersi" daje 9 odpowiedzi, "rak prostaty" okragle zero.

            > Zgadzam się z opiniami powyżej, że mężczyźni umierają
            > szybciej, bo są mniej ostrożni, mniej dbają o zdrowie, częsciej prowadzą
            > niezdrowy styl życia.

            Sorry, ale tu sie nie ma co zgadzac, czy nie zgadzac, bo statystyka
            smiertelnosci i oczekiwanych dlugosci zycia nie jest ustalana demokratycznie.
            Poki co to wiadomo, ze mezczyzni zyja od kobiet zauwazalnie (o kilka lat) krocej
            nawet w _identycznych_ warunkach srodowiskowych i jesli juz, to trzeba to po
            prostu przyjac, bo taka jest dokladnie opinia specow z tej tematyki.

            Czynniki srodowiskowe i ew. roznice pomiedzy kobietami i mezczyznami to sprawa
            drugorzedna w tej dyskusji i nie zawsze na korzysc kobiet - np. otylosc jest w
            Polsce domena kobiet a tak sie sklada, ze np. w US otylosc juz jest
            porownywalnym czynnikiem sprzyjajacym: chorobom krazenia, zawalom i rozwojowi
            nowotworow, co palenie papierosow (dane weryfikowalne na cancer.org) a to trzej
            glowni zabojcy w tzw. przedwczesnych zgonach. W statystykach liczba kobiet
            palacych tez nie jest promilowa: 24% ogolu kobiet (do 47% z mezczyzn).
            • kocia_noga Re: Nie jestem lekarzem, tylko budowlańcem, ale.. 03.05.05, 19:54
              Gość portalu: trevik napisał(a):

              > > Jeśli chodzo o profilaktykę zdrowia, to naprawdę sporo jest
              > > akcji dla mężczyzn (prostata).
              >
              > Jest bardzo duza dysproporcja srodkow przeznaczanych na choroby kobiet i chorob
              > y
              > mezczyzn.

              A więc nie masz danych i skupiłes się na raku sutka i prostaty. Omijasz
              dyplomatycznie profilaktyke chorób serca, która jest skierowana wyłącznie do
              mężczyzn . Kobiecy zawał przebiega zupełnie inaczej , bo mamy inne rury -
              profilaktyki zero , informacji o koniecznych badaniach - zero , za to pełno
              broszurek dla facetów po tysiąc razy tłumaczących że mają nie palić po zawale .


              > > Zgadzam się z opiniami powyżej, że mężczyźni umierają
              > > szybciej, bo są mniej ostrożni, mniej dbają o zdrowie, częsciej prowadzą
              > > niezdrowy styl życia.
              >
              > Sorry, ale tu sie nie ma co zgadzac, czy nie zgadzac, bo statystyka
              > smiertelnosci i oczekiwanych dlugosci zycia nie jest ustalana demokratycznie.
              > Poki co to wiadomo, ze mezczyzni zyja od kobiet zauwazalnie (o kilka lat) kroce
              > j
              > nawet w _identycznych_ warunkach srodowiskowych


              Nie chrzań .Warunki środowiskowe to nie styl życia , a statystycznie mężczyźni
              więcej piją , palą i rzadziej chodzą na badania do lekarza.


              i jesli juz, to trzeba to po
              > prostu przyjac, bo taka jest dokladnie opinia specow z tej tematyki.
              >
              > Czynniki srodowiskowe i ew. roznice pomiedzy kobietami i mezczyznami to sprawa
              > drugorzedna w tej dyskusji i nie zawsze na korzysc kobiet - np. otylosc jest w
              > Polsce domena kobiet


              Skąd to wiesz ? Czy stąd, że srodki odchudzające spzredaje się kobietom ?Ja
              obserwuję zupełnie co innego - pzrewaga panów z mięśniem piwnym .

              • Gość: trevik Re: Nie jestem lekarzem, tylko budowlańcem, ale.. IP: *.dip.t-dialin.net 03.05.05, 21:24
                > Skąd to wiesz ? Czy stąd, że srodki odchudzające spzredaje się kobietom ?Ja
                > obserwuję zupełnie co innego - pzrewaga panów z mięśniem piwnym .

                Tak, jesli chodzi o nadwage to owszem ale otylosc (w kwestii medycznej juz
                praktycznie choroba) to nieco bardziej dzialka kobiet. Ale od panstwa do panstwa
                widac roznice: przyjedz kiedys do Niemiec i zobacz mlodych ludzi z nadwaga i kto
                jest bardziej "naladowany".

                "Być może wynika to z tego, że - jak wykazało badanie - kobiety są znacznie
                częściej niż panowie świadome swej wagi. Ale nie powinny czuć się z tego powodu
                specjalnie dumne, bo o ile mężczyźni częściej noszą na brzuchu nadprogramowe
                kilogramy, to kobiety ogólnie mają więcej kilogramów. Więcej jest wśród nich -
                jak pokazują statystyki - osób otyłych, czyli takich, u których wskaźnik masy
                ciała BMI przekroczył wartość 30."

                A wiem to stad:
                serwisy.gazeta.pl/zdrowie/1,51220,1129967.html

                > Nie chrzań .Warunki środowiskowe to nie styl życia , a statystycznie mężczyźni
                > więcej piją , palą i rzadziej chodzą na badania do lekarza.

                Z czego Ty wysnulas jak zwykle prosty wniosek, ze jesli czesciej pija i czesciej
                pala i zadziej do lekarza chodza, to znaczy, ze to jedyne czynniki wplywajace na
                oczekiwana dlugosc zycia. Dosc to selektywne przyznam.

                > A więc nie masz danych i skupiłes się na raku sutka i prostaty. Omijasz
                > dyplomatycznie profilaktyke chorób serca, która jest skierowana wyłącznie do
                > mężczyzn . Kobiecy zawał przebiega zupełnie inaczej , bo mamy inne rury -
                > profilaktyki zero , informacji o koniecznych badaniach - zero , za to pełno
                > broszurek dla facetów po tysiąc razy tłumaczących że mają nie palić po zawale .
                Czy wylacznie, to dyskutowalbym - napisalas to tak, jak gdyby przyczyny zawalu
                dla kobiet i mezczyzn byly zupelnie rozne a to nie tak calkiem jest. Gdzie w
                tych broszurkach jest napisane, ze rzucanie cygaretow i dieta z minimum
                tluszczow zwierzecych oraz troche ruchu jest dobre tylko dla mezczyzn?

                pozdrawiam, T.
        • Gość: trevik Re: Nie jestem lekarzem, tylko budowlańcem, ale.. IP: *.dip.t-dialin.net 03.05.05, 15:02
          > To dlatego młody facet płaci więcej za ubezpieczenia komunikacyjne - liczy się
          > tu wiek.

          Gwoli scislosci, to wszyscy w Polsce placa za mlody wiek (ponizej 25 lat) w tej
          chwili - i kobiety i mezczyzni. Walka z dyskryminacja to walka z dyskryminacja,
          no nie?

          > Dużoby pisac , mam nadzieję jednak ,że to już odchodzi w mroczną przeszłość .
          > Jesz cze jedna uwaga adresowana do sprzeciwa : to dla was, mężczyźni , zbudowan
          > o
          > więzienia , areszty , szpitale psychiatryczne , odwykówki itp - w większośći
          > dla was.

          Pisz moze od razu, ze wiekszosc bywalcow tych zakladow to mezczyzni i nie ma co
          ustawiac tego tak, ze tylko dla mezczyzn sa one zbudowane (a potem wstawiac, ze
          "w wiekszosci"). Poza tym mozna zawsze popatrzec na problem od drugiej strony -
          te zaklady istnieja, poniewaz chce sie w nich zamknac ludzi szkodliwych dla
          reszty. Jak ktos jest malo szkodliwy, to sie na niego uwagi nie zwraca i nie
          buli publicznymi pieniedzmi za pobyt takiego delikwenta w roznych placowkach.
          Zaryzykowalbym twierdzenie, ze ci, ktorzy tam siedza sa bardziej jednak
          szkodliwi dla kobiet - mezczyzni latwiej sobie z takimi dadza rady a kobieta to
          przewaznie latwiejsza ofiara. Jesli tak spojrzysz na problem, to moze sie
          okazac, ze jesli to wszystko zbudowano dla kogos "bardziej" to wlasnie bardziej
          dla kobiet.

          Aby nie bylo niejasnosci - ja na to wszystko patrze nieco inaczej.
          0) Jesli jakies typy sa ewidentnie szkoldliwe, czy dla calego spoleczenstwa, czy
          nawet dla pojedynczych obywateli to ich patologiczne dzialanie nalezy po prostu
          zwalczac.
          1) Jako nie-seksiste malo mnie obchodzi plec jednych czy drugich degeneratow -
          nie jestem ani pacjentem psychiatryka, ani nie molestuje dzieci ani nie jestem
          przestepca. Jesli ktos taki jak Ty chce zalozyc na mnie jakies pietno z powodu
          tego, ze jestem tej samej plci, co wiekszosc zlych ludzi na tym swiecie (dla
          potrzeb dyskusji przyjmijmy, ze zli to nie ci, ktorzy czynia zlo a ci, ktorzy
          czynia zlo lamiac prawo) to moge to tylko zwyczajnie wysmiac.

          BTW caly Twoj post jest wybitnie seksistowski.. Moze kiedys to uda sie Tobie we
          wlasnych postach zauwazyc.
          • kocia_noga Re: Nie jestem lekarzem, tylko budowlańcem, ale.. 03.05.05, 20:12
            Gość portalu: trevik napisał(a):

            > > To dlatego młody facet płaci więcej za ubezpieczenia komunikacyjne - licz
            > y się
            > > tu wiek.
            >
            > Gwoli scislosci, to wszyscy w Polsce placa za mlody wiek (ponizej 25 lat) w tej
            > chwili - i kobiety i mezczyzni. Walka z dyskryminacja to walka z dyskryminacja,
            > no nie?


            Nie jestem pewna danych , więc nie zapzreczę - wiem ,że parę lat temu faceci z
            grupy ryzyka płacili więcej .Może nie w każdym towarzystwie ubezpieczeniowym. A
            to co łaskawie nazwałes brakiem dyskryminacji ti jest dyskryminacja młodych
            kobiet , bo zrównanie stawek oznacza , że robią zrzutkę na powodujących wypadki
            młodych facetów.

            > > Jesz cze jedna uwaga adresowana do sprzeciwa : to dla was, mężczyźni , zb
            > udowan
            > > o
            > > więzienia , areszty , szpitale psychiatryczne , odwykówki itp - w większo
            > śći
            > > dla was.
            > -
            > te zaklady istnieja, poniewaz chce sie w nich zamknac ludzi szkodliwych dla
            > reszty. Jak ktos jest malo szkodliwy, to sie na niego uwagi nie zwraca i nie
            > buli publicznymi pieniedzmi za pobyt takiego delikwenta w roznych placowkach.
            > Zaryzykowalbym twierdzenie, ze ci, ktorzy tam siedza sa bardziej jednak
            > szkodliwi dla kobiet - mezczyzni latwiej sobie z takimi dadza rady a kobieta to
            > przewaznie latwiejsza ofiara.

            Ofiarami zabójstw są częściej mężczyźni , ofiarami innych przestępstw zdaje się
            - też. Kobiety częściej są ofiarami gwałtów i przemocy domowej , ale za to
            ostatnie się nie wsadza - reguła to 2-3 lata w zawiasach za łamanie żeber, i
            wieloletnie bicie - za to za kradziez portfela można pójść siedziec.


            Jesli tak spojrzysz na problem, to moze sie
            > okazac, ze jesli to wszystko zbudowano dla kogos "bardziej" to wlasnie bardziej
            > dla kobiet.


            Przeszedłes samego siebie w głupocie argumentacji.

            > Aby nie bylo niejasnosci - ja na to wszystko patrze nieco inaczej.
            > 0) Jesli jakies typy sa ewidentnie szkoldliwe, czy dla calego spoleczenstwa, cz
            > y
            > nawet dla pojedynczych obywateli to ich patologiczne dzialanie nalezy po prostu
            > zwalczac.
            > 1) Jako nie-seksiste malo mnie obchodzi plec jednych czy drugich degeneratow


            No jakiś ty nieseksista , gdy chodzi o męską większość degeneratów .Widzisz,
            trevik , my tu o płci własnie rozmawiamy w tym watku .


            > nie jestem ani pacjentem psychiatryka, ani nie molestuje dzieci ani nie jestem
            > przestepca.

            Wierzę ci na słowo.

            Jesli ktos taki jak Ty chce zalozyc na mnie jakies pietno z powodu
            > tego, ze jestem tej samej plci, co wiekszosc zlych ludzi na tym swiecie (dla
            > potrzeb dyskusji przyjmijmy, ze zli to nie ci, ktorzy czynia zlo a ci, ktorzy
            > czynia zlo lamiac prawo) to moge to tylko zwyczajnie wysmiac.

            To ty piszesz o piętnie . A wątek jest o rzekomej dyskryminacji mężczyzn w
            społeczeństwie i m.in o pieniądzach społecznych wydawanych na jedną i druga płeć.

            >
            > BTW caly Twoj post jest wybitnie seksistowski.. Moze kiedys to uda sie Tobie we
            > wlasnych postach zauwazyc.

            Kochanie ty moje.Od kiedy to fakty sa seksistowskie? Seksistowska może być
            jedynie interpretacja , czego przykładem sa twoje wywody , że przestępców wsadza
            się do drogiej paki dla przyjemności kobiet, bo przeciez faceci sami daliby
            sobie z nimi radę.Seksistowskie może być zamykanie oczu na problem męskiej
            nadreprezentacji w więzieniach , psychiatrykach itp , zamiast stawienia mu
            czoła.To twoja interpretacja jest seksistowska , treviku.Ty czytasz , że to
            głównie faceci zaludniają areszty i wnioskujesz o niższości/wyższości .A czy
            wiesz , że można reagowac na fakty inaczej ? Serio.
            • Gość: trevik Re: Nie jestem lekarzem, tylko budowlańcem, ale.. IP: *.dip.t-dialin.net 03.05.05, 21:20
              > A to co łaskawie nazwałes brakiem dyskryminacji ti jest dyskryminacja młodych
              > kobiet , bo zrównanie stawek oznacza , że robią zrzutkę na powodujących wypadk
              > i młodych facetów.

              Serio? A ja myslalem, ze tego chcialy feministki... Pare dni temu BD przytoczyl
              jedna z dyrektyw EU w zakresie ubezpieczen, ktora zakazuje dyskryminacji
              plciowej - objawia sie to m.in. tym, ze do wyliczania wysokosci skladek nie moze
              byc uzyte kryterium plci ubezpieczonego.
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=23190933&a=23195321
              Tylko prosze nie pisz mi tutaj bzdur, ze do jednego (ustalanie wysokości składek
              oraz emerytur) moze byc uzyte kryterium pozapłciowe (środowiskowe) a do drugiego
              nie (bo testy psychologiczne istnieją) - możesz przypadkiem zaprzeczyć samej sobie.


              > Ofiarami zabójstw są częściej mężczyźni , ofiarami innych przestępstw zdaje się
              > - też. Kobiety częściej są ofiarami gwałtów i przemocy domowej , ale za to
              > ostatnie się nie wsadza - reguła to 2-3 lata w zawiasach za łamanie żeber, i
              > wieloletnie bicie -

              Jeszcze jeden czynnik jest wazny - samopoczucie spoleczne (bo to usprawiedliwia
              wydatki budzetu). Nie wspominalbym o tym, ale mam ciekawe materialy...

              Pare wycinkow:
              www.wspol.edu.pl/wrap/inne/badania/bialystok.htm
              "Jak wykazały to uzyskane wyniki kobiety bardziej krytycznie niż mężczyźni
              oceniają pracę policji. Wśród kobiet oceny "niedostatecznie" i zdecydowanie źle"
              stanowiły 23,5% natomiast takich samych ocen wśród mężczyzn znalazło się o
              połowę mniej 11,9%."

              O przestepstwach na tle seksualnym nie chce mi sie pisac, kto w jakich
              proporcjach jest ofiara i kary bynajmniej nie sa lagodne.
              Fakt, ze przestepstwa najciezsze (morderstwa) zdazaja sie najczesciej wsrod
              mezczyzn jest niepodwazalny, ale to te najciezsze. Warto dodac, ze w polskim
              systemie penitencjarnym siedzi jeszcze calkiem spora reprezentacja
              alimenciarzy.. Niestety statystyki przestepcow i ofiar uwzgledniajacej plec nie
              znalazlem (chyba sobie rocznik statystyczny kupie do tych dyskusji na forum...)

              > za to za kradziez portfela można pójść siedziec.

              A to zalezy z jakiego miejsca i moze zalezec od tego, ile w nim bedzie gotowki
              (czego sie przed kradzieza nie wie ;-)


              > Przeszedłes samego siebie w głupocie argumentacji.

              Tak jak myslalem - nie zrozumialas...


              > No jakiś ty nieseksista , gdy chodzi o męską większość degeneratów .Widzisz,
              > trevik , my tu o płci własnie rozmawiamy w tym watku .

              Przeciez dyskutowalismy o kwestiach zagrozen statystycznych dla jednostki pod
              katem plci a Ty przeszlas na proporcje plci w patologiach spolecznych. Jak dla
              mnie to duza roznica - jako jednostka statystycznie moge miec wieksze szanse
              wczesniej umrzec, ale nie maltretowac zone, czy krasc portfele pod dworcem.

              > To ty piszesz o piętnie . A wątek jest o rzekomej dyskryminacji mężczyzn w
              > społeczeństwie i m.in o pieniądzach społecznych wydawanych na jedną i druga płe
              > ć.

              No i co? Uwazasz, ze powinna istniec dysproporcja wydatkow? Raz chcialbym
              przeczytac w naszych wymianach zdan Twoje zdanie nie tylko jako krytyke mojego.
              Moze zobaczymy w ktora strone Ty sie ustawisz.

              > Kochanie ty moje.Od kiedy to fakty sa seksistowskie? Seksistowska może być
              > jedynie interpretacja , czego przykładem sa twoje wywody , że przestępców wsadz
              > a
              > się do drogiej paki dla przyjemności kobiet, bo przeciez faceci sami daliby
              > sobie z nimi radę.

              Fakty to fakty, ale zawsze mozna je jeszcze tendencyjnie podac. Jesli poda je
              "Nasz Dziennik" beda podane ksenofobicznie, jesli Trybuna to pod katem
              ciemiezenia biedaka (ale nie tego, ktory zyje na dworcu, tylko tego, kto mial
              profity w PRL a teraz je stracil) a jesli podajesz je Ty, to moze byc pod katem
              ciemiezenia kobiet przez facetow - generalnie genderowo. Nie obraz sie, ale ja
              nazwe taka sytuacje seksistowskim przedstawianiem faktow. Co do interpretacji
              samych faktow, to inna dzialka - jak ja interpretuje, to napisalem. Kwestie
              "korzystnosci karania" dalem jako mozliwa przeciwwage do Twojego stawiania
              sprawy o wydatkach, jakich to kobiety na facetow nie ponosza - jako
              indywidualista _nie bedacy seksista_ uwazam takie stawianie spraw po prostu za
              manipulacje. I oczywiscie masz racje z tym, ze ta przykladowa argumentacja jest
              glupia a jest, bo rozciaganie wnioskow na ogol obywateli (kto na kogo placi), na
              podstawie plci sprawcow i ofiar przestepstw jest glupi per se.
              • kocia_noga Re: Nie jestem lekarzem, tylko budowlańcem, ale.. 04.05.05, 13:26
                Gość portalu: trevik napisał(a):

                Pare dni temu BD przytoczyl


                wiem , czytałam .

                > Tylko prosze nie pisz mi tutaj bzdur, ze do jednego (ustalanie wysokości składe
                > k
                > oraz emerytur) moze byc uzyte kryterium pozapłciowe (środowiskowe) a do drugieg
                > o
                > nie (bo testy psychologiczne istnieją) - możesz przypadkiem zaprzeczyć samej so
                > bie.
                >
                Najukochańszy treviku ( to chlebem za kamień ) albo przychodzi walec i wyrównuje
                wszystko i to sięnazywa brakiem dyskryminacji , albo podejmuje się decyzje co do
                składek dyskryminujące jedną z płci . Nie ma tu sprzeczności .Akurat ubezp.
                komunikacyjne maja taka specyfikę , a inne inna , i tu kobiety powinny płacić
                większe składki .Jesli się podejmuje decyzję o nieuwzględnianiu poziomu ryzyka
                ze względu na płec , to żeby to faktycznie było krokiem niedyskryminującym ,
                trzebaby wszystko dokładnie zliczyć .

                >
                > Pare wycinkow:
                > www.wspol.edu.pl/wrap/inne/badania/bialystok.htm
                > "Jak wykazały to uzyskane wyniki kobiety bardziej krytycznie niż mężczyźni
                > oceniają pracę policji. Wśród kobiet oceny "niedostatecznie" i zdecydowanie źle
                > "
                > stanowiły 23,5% natomiast takich samych ocen wśród mężczyzn znalazło się o
                > połowę mniej 11,9%."


                Fajnie , jeszcze interpretacja tego faktu przydałaby się .Coś mi mówi ,że ty
                uważasz ,że jest tylko jedna - że kobiety sa mniej zadowolone abstrahując od
                powodów .Saniezadowolone i juz , więc się im robi dobrze na to niezadowolenie .
                Przyczyny tego większego niezadowolenia ciebie nie interesują , a żal.
                >
                w ja> O przestepstwach na tle seksualnym nie chce mi sie pisac, ktokich
                > proporcjach jest ofiara i kary bynajmniej nie sa lagodne.

                Tez mi się nie chce pisac , bo bylo to wielokrotnie wałkowane . Mamy różne
                zdania wszakże .

                > Fakt, ze przestepstwa najciezsze (morderstwa) zdazaja sie najczesciej wsrod
                > mezczyzn jest niepodwazalny, ale to te najciezsze. Warto dodac, ze w polskim
                > systemie penitencjarnym siedzi jeszcze calkiem spora reprezentacja
                > alimenciarzy.. Niestety statystyki przestepcow i ofiar uwzgledniajacej plec ni
                > e
                > znalazlem (chyba sobie rocznik statystyczny kupie do tych dyskusji na forum...)
                >


                Ha! Ja tez kilka razy poswięciłam czas na poszukiwania bez skutku .

                > > za to za kradziez portfela można pójść siedziec.
                >
                > A to zalezy z jakiego miejsca i moze zalezec od tego, ile w nim bedzie gotowki
                > (czego sie przed kradzieza nie wie ;-)
                >
                >Dokładnie , ale przecież wiesz , o co chodzi - o wagę obydwu problemów .

                >
                > No i co? Uwazasz, ze powinna istniec dysproporcja wydatkow? Raz chcialbym
                > przeczytac w naszych wymianach zdan Twoje zdanie nie tylko jako krytyke mojego.
                > Moze zobaczymy w ktora strone Ty sie ustawisz.

                Ok .Już lecę .Moje zdanie jest takie : rządzący dotychczas mężczyźni urządzili
                sobie świat pozornie wygodniej , w istocie w wielu sprawach stracili i to wiele.
                Kiedyś oglądałam program w TV o ludziach uprawiających niebezpieczne sporty
                .Mimochodem wspomniano tam o tym , że pęd do ryzyka spowodowany jest jakimś
                genetycznym brakiem czegos ( nie pamiętam czego , jakiegos hormonu cy cóś ).Otóż
                dlatego jest więcej m. zachowujących się ryzykancko , gdyż , moim zdaniem , nie
                posiadają wyrównującecego braki drugiego chromosomu X .Żeby k. zachowywały się w
                ten sposób ( vide np. Wanda Rutkiewicz ) musi im się bardzo pechowo złożyć w
                genach .Może natura tak chciała , ale można to uwzględnić i zapobiec , tylko
                trzeba siły hamującej już istniejące tradycje , związane z nimi instytucje ,
                grupy interesu i np nie ładowac w szkodliwy sport wyczynowy , a wzamian dotowac
                coś , co faktycznie dobrze robi facetom i jest korzystne dla zdrowia , przedłuża
                im życie . Czy uważasz, że cieszę się ,że mam większe szanse zostac wdową ?
                Kocham swojego męża i syna i życzę im długiego zdrowego i satysfakcjonującego
                życia. Wolałabym wydac forsę na różne grupy survivalowe ( koszmar językowy , ale
                nic lepszego nie przyszło mi w tej chwili na mysl) niz łapac drogowych
                ryzykantów i wlepiać im manadaty albo przezywac zawstydzająco młodych chłopaków
                walczących w ustawkach po meczu od "pseudokibiców" , zamiast dac im się wyżyć w
                bezpiecznych a zarazem kanalizujących agresję walkach .Wolałabym promowac obraz
                faceta silnego psychicznie , któremu nie szkodzą łzy czy ujawnienie emocji , bo
                nad nimi panuje ,który potrafi sięgnąć po pomoc i nie musi płakać alkoholem czy
                narkotykami nad swoim losem . Obraz faceta cieszącego się życiem , wychowującego
                swoje dzieci i męskiego , dumnego ze swojej męskości .Duzo by pisać , nie mam
                czasu .To tylko taki szkic moich marzeń.

                > ciemiezenia kobiet przez facetow - generalnie genderowo. Nie obraz sie, ale ja
                > nazwe taka sytuacje seksistowskim przedstawianiem faktow. Co do interpretacji
                > samych faktow, to inna dzialka - jak ja interpretuje, to napisalem. Kwestie
                > "korzystnosci karania" dalem jako mozliwa przeciwwage do Twojego stawiania
                > sprawy o wydatkach, jakich to kobiety na facetow nie ponosza - jako
                > indywidualista _nie bedacy seksista_ uwazam takie stawianie spraw po prostu za
                > manipulacje. I oczywiscie masz racje z tym, ze ta przykladowa argumentacja jest
                > glupia a jest, bo rozciaganie wnioskow na ogol obywateli (kto na kogo placi), n
                > a
                > podstawie plci sprawcow i ofiar przestepstw jest glupi per se.

                Jednakże sprzeciw , autor wątku tak nie uważa.
                • Gość: trevik Re: Nie jestem lekarzem, tylko budowlańcem, ale.. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 04.05.05, 13:49
                  Zaczne od konca, bo wiecej wyjasnia...

                  > Jednakże sprzeciw , autor wątku tak nie uważa.

                  Ha, tylko, co ma to do moich pogladow, co uwaza autor watku? Ja swoje zdanie
                  przedstawilem tutaj:
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=23190933&a=23309407
                  Maskulinizm nie jest opozycja do feminizmu, podobnie jak roszczenia ludowcow nie
                  sa opozycja do roszczen socjalistow.

                  > Najukochańszy treviku ( to chlebem za kamień ) albo przychodzi walec i wyrównuj

                  Z tym chlebem za kamien to troche przesady - jeden zwrot nic nie zmienia to raz,
                  dwa ja nie uwazam, abym ja rzucal kamienie. Podejmowanie trudniejszych spraw
                  zwiazanych z tzw. sprawiedliwoscia (cokolwiek ona nie oznacza) wcale nie oznacza
                  jeszcze rzucania kamieni.

                  > e
                  > wszystko i to sięnazywa brakiem dyskryminacji , albo podejmuje się decyzje co d
                  > o
                  > składek dyskryminujące jedną z płci . Nie ma tu sprzeczności .Akurat ubezp.

                  Roznice w skladkach mozna wyliczac na podstawie czynnikow, ktore sa dla
                  ubezpieczalni najbardziej optymalne lub stosowac sie do socjalistycznej wizji
                  rownosci (czyli tworzyc pozory rownosci polegajace na takim ustawieniu prawa,
                  aby pieniadze odpowiednio plynely od jednej grupy do drugiej wg. politycznego
                  klucza). Co do ubezpieczen rentowych to taka sytuacje jaka jest obecnie toleruje
                  (z powodow scisle praktycznych, choc nie recze, ze zdania nie zmienie, gdybym
                  doszedl do wniosku, ze pewne uwarunkowania sie zmieniaja), ubezpieczenia
                  komunikacyjne to tylko konsekwencja tych emerytalnych a i tak jako calosc sa
                  znacznie bardziej (jesli chodzi o calkowite srednie koszty dla ubezpieczonych)
                  przechylone na korzysc kobiet - koszty komunikacyjnych przecietnie nie sa tak
                  wysokie, emerytalne to fortuna.

                  > komunikacyjne maja taka specyfikę , a inne inna , i tu kobiety powinny płacić
                  > większe składki .Jesli się podejmuje decyzję o nieuwzględnianiu poziomu ryzyka
                  > ze względu na płec , to żeby to faktycznie było krokiem niedyskryminującym ,
                  > trzebaby wszystko dokładnie zliczyć .

                  Ze wzgledow ograniczen naszej wiedzy nie jestesmy w stanie dokladnie policzyc
                  ryzyka a tak sie sklada, ze plec (choc moze tylko posrednio, ale czy to
                  dyskwalifikuje ja jako mozliwie dobry czynnik do w miare obiektywnych wyliczen?)
                  rzutuje np. na nasza srednia dlugosc zycia.

                  > Otoż dlatego jest więcej m. zachowujących się ryzykancko

                  Tak, przewaznie mezczyzni zachowuja sie bardziej ryzykancko a jesli nawet nie -
                  np. ja - staram sie nieprzynoszace korzysci ryzyko minimalizowac - to akceptuja
                  w swoim zyciu wieksze ryzyko, ktore korzysci moze przyniesc. Objawia sie to
                  wieksza iloscia wypadkow drogowych (o tym krzycza chyba wszystkie mizoandryczki)
                  oraz tym, ze wszystkie ryzykowne zawody sa prawie w calosci obsadzone przez
                  mezczyzn (o tym juz mizoandryczki tak nie krzycza).

                  • kocia_noga Re: Nie jestem lekarzem, tylko budowlańcem, ale.. 04.05.05, 13:55
                    Gość portalu: trevik napisał(a):


                    >
                    > > Najukochańszy treviku ( to chlebem za kamień ) albo przychodzi walec i wy
                    > równuj
                    >
                    > Z tym chlebem za kamien to troche przesady - jeden zwrot nic nie zmienia to raz
                    > ,
                    > dwa ja nie uwazam, abym ja rzucal kamienie. Podejmowanie trudniejszych spraw
                    > zwiazanych z tzw. sprawiedliwoscia (cokolwiek ona nie oznacza) wcale nie oznacz
                    > a
                    > jeszcze rzucania kamieni.


                    Rzucanie kamieni to pisanie : tylko nie pisz mi tu bzdur...


                    > Tak, przewaznie mezczyzni zachowuja sie bardziej ryzykancko a jesli nawet nie
                    > -
                    > np. ja - staram sie nieprzynoszace korzysci ryzyko minimalizowac - to akceptuja
                    > w swoim zyciu wieksze ryzyko, ktore korzysci moze przyniesc. Objawia sie to
                    > wieksza iloscia wypadkow drogowych (o tym krzycza chyba wszystkie mizoandryczki
                    > )
                    > oraz tym, ze wszystkie ryzykowne zawody sa prawie w calosci obsadzone przez
                    > mezczyzn (o tym juz mizoandryczki tak nie krzycza).


                    Mieszasz dwie sprawy - gotowość do ryzyka np finansowego i ryzykanctwo na
                    jezdniach .Co do tego pierwszego , nie wierzę ci ,że to
                    1) wynika z płci
                    2) świadczy jakoś szczególnie o wyższości m. , a taka jest twoja interpretacja
                    >
                    • Gość: trevik Re: Nie jestem lekarzem, tylko budowlańcem, ale.. IP: *.dip.t-dialin.net 04.05.05, 15:22
                      > Rzucanie kamieni to pisanie : tylko nie pisz mi tu bzdur...

                      To zabezpieczanie sie przed mozliwie niewlasciwym torem dyskusji - z
                      doswiadczenia wiem w ktora strone dyskusja na temat pewnych spraw skreca i wole
                      to uprzedzac, aby pozniej niepotrzebnie tematow nie ciagnac.


                      > Mieszasz dwie sprawy - gotowość do ryzyka np finansowego i ryzykanctwo na
                      > jezdniach .Co do tego pierwszego , nie wierzę ci ,że to
                      > 1) wynika z płci

                      I w tym momencie skrecasz w strone "wynika z plci" a wczesniej pisalas, kto za
                      kogo placi w wiezieniach... ehh... Oczywiscie, ze z plci nie wynika, bo tak
                      naprawde jedyne, co na pewno bezposrednio wynika to zdolnosci prokreacyjne.
                      Jednak dyskutujemy o pewnych zjawiskach, ktore wsrod osobnikow danej plci
                      (dzielac ludzi na grupy kryterium plci) wystepuja czesciej. I istnieje wiecej
                      mezczyzn gotowych podjac sie rowniez wiekszego ryzyka finansowego. Na ten temat
                      pisala zreszta kiedys barbinator, sama twierdzac, ze kobiety prowadza
                      przedsiebiorstwa na ogol bardziej zachowawczo.

                      > 2) świadczy jakoś szczególnie o wyższości m. , a taka jest twoja interpretacja

                      Nie, nie swiadczy to o zadnej wyzszosci, czy nizszosci, swiadczy za to o
                      roznosci - to raczej Ty to tak w kontekscie "umniejszanio-wywyzszania"
                      interpretujesz. Troche mi sie to tez smiesznie czyta, pamietajac, kto tak sie
                      rozpisywal na temat ryzykanctwa mlodych kierowcow mezczyzn (a to moglo tylko
                      umniejszac). Sklonnosc do ryzyka niesie za soba plusy i minusy, podobnie jak
                      wiele innych cech osobnika.

                      I z drugiego posta (po co sie "rozklejac"... - wszak pewne sprawy nie sa kwestia
                      "wiary")

                      [apropos sklonnosci do ryzyka w biznesie]

                      > To dwie różne strategie , mysle? ,że wynikające również z tego , że kobiety
                      > sa na nowej ziemi i zachowują się ostrożniej .Nie sądzę też ,że tak same z

                      Kobiety sa na nowej ziemi? Jak mloda dziewczyna zaklada firme razem ze mna, to
                      jestesmy na identycznej ziemi, chyba, ze chcesz mi powiedziec, ze obciazaja ja
                      mentalnie pokolenia jej wlasnych przodkin usadzone za garnkiem i wrzecionem, z
                      ktorymi poza wiezami krwii (kulturowo) nie ma wiele wspolnego.

                      > siebie , z natury sa uczciwsze i bardziej odpowiedzialne od mężczyzn , którzy
                      > ryzykując i plajtując obciążają swoimi problemami innych - wierzycieli na ten
                      > przykład.Myslę, że bardziej wynika to z tego ,że od kobiet wymaga się sto
                      > razy więcej odpowiedzialności niż od mężczyzn .

                      Bez urazy, ale moim zdaniem wynika to wylacznie ze strachu. Wieksza uczciwosc
                      kobiet jak sie nieraz w zyciu przekonalem bywa naprawde iluzoryczna - moze to
                      akurat malo reprezentatywne, ale juz kiedys pisalem, w jaka sprawe kryminalna
                      zostalem "wczepiony" i o tym, jak ta sprawa wygladala (kant byl, ale bardzo
                      ostrozny i nie tak efektowny, z wieksza uczciwoscia to nie ma nic wspolnego, co
                      najwyzej moze rzutowac na statystyki przestepstw).
                      • kocia_noga Re: Nie jestem lekarzem, tylko budowlańcem, ale.. 04.05.05, 18:46
                        Gość portalu: trevik napisał(a):

                        > To zabezpieczanie sie przed mozliwie niewlasciwym torem dyskusji - z
                        > doswiadczenia wiem w ktora strone dyskusja na temat pewnych spraw skreca i wole
                        > to uprzedzac, aby pozniej niepotrzebnie tematow nie ciagnac.


                        Mozna to wyrazić bardziej elegancko .Nb w innym wątku świadomie zrezygnowałam z
                        elegancji , żeby zobaczyć , jak zareagujesz . Sądziłam ,że bardzo sie oburzysz ,
                        ale nie , nie stosujesz podwójnej moralności akurat w tej sprawie .

                        > > Mieszasz dwie sprawy - gotowość do ryzyka np finansowego i ryzykanctwo na
                        > > jezdniach .Co do tego pierwszego , nie wierzę ci ,że to
                        > > 1) wynika z płci
                        >
                        > I w tym momencie skrecasz w strone "wynika z plci" a wczesniej pisalas, kto za
                        > kogo placi w wiezieniach... ehh... Oczywiscie, ze z plci nie wynika, bo tak
                        > naprawde jedyne, co na pewno bezposrednio wynika to zdolnosci prokreacyjne.

                        Nie będe się upierać - może ryzykowanie w sprawach finansowych daje tez ten
                        zastrzyk adrenaliny , dla którego warto ( niektórym ludziom ) żyć.
                        >
                        > > 2) świadczy jakoś szczególnie o wyższości m. , a taka jest twoja interpre
                        > tacja
                        >
                        > Nie, nie swiadczy to o zadnej wyzszosci, czy nizszosci, swiadczy za to o
                        > roznosci - to raczej Ty to tak w kontekscie "umniejszanio-wywyzszania"
                        > interpretujesz. Troche mi sie to tez smiesznie czyta, pamietajac, kto tak sie
                        > rozpisywal na temat ryzykanctwa mlodych kierowcow mezczyzn (a to moglo tylko
                        > umniejszac). Sklonnosc do ryzyka niesie za soba plusy i minusy, podobnie jak
                        > wiele innych cech osobnika.

                        No dobrze , niech ci będzie.

                        >
                        > Kobiety sa na nowej ziemi? Jak mloda dziewczyna zaklada firme razem ze mna, to
                        > jestesmy na identycznej ziemi, chyba, ze chcesz mi powiedziec, ze obciazaja ja
                        > mentalnie pokolenia jej wlasnych przodkin usadzone za garnkiem i wrzecionem, z
                        > ktorymi poza wiezami krwii (kulturowo) nie ma wiele wspolnego.

                        No to widac że nie jestes w kobiecej skórze . Ciężko by mi było pokazać , jak
                        po kolei literatura , filmy , bajki , kazania w kosciele , piosenki , rady
                        znajomych itp itd, tworza obraz świata .To niby bez sensu , ale znajomy
                        prowadzący w szkole średniej zajęcia o technicznym charakterze opowiada o tym ,
                        z jaka ostrożnością dziewczyny biorą do ręki amperomierz , jak powoli nabieraja
                        umiejętności wraz z pewnością siebie . To zupełnie podobnie , jak młodzi
                        ojcowie , pzrelęknięci ,że cos dziecku źle zrobia , bo sa mężczyznami.

                        > Bez urazy, ale moim zdaniem wynika to wylacznie ze strachu. Wieksza uczciwosc
                        > kobiet jak sie nieraz w zyciu przekonalem bywa naprawde iluzoryczna - moze to
                        > akurat malo reprezentatywne, ale juz kiedys pisalem, w jaka sprawe kryminalna
                        > zostalem "wczepiony" i o tym, jak ta sprawa wygladala (kant byl, ale bardzo
                        > ostrozny i nie tak efektowny, z wieksza uczciwoscia to nie ma nic wspolnego, co
                        > najwyzej moze rzutowac na statystyki przestepstw).

                        Ze strachu , czy nie , pisałam o wymaganiach , a nie o ich realizacji . Chłopak
                        może wybic piłka szybę , bo to chłopak - urwis i nie jest to powód do dramatu ,
                        ale dziewczyna - koniec swiata ! Dlatego sa ostrożniejsze , pomimo , że pewnie
                        wśród kobiet jest tyle samo osób nieuczciwych , co wśród mężczyzn.
                        • Gość: trevik Re: Nie jestem lekarzem, tylko budowlańcem, ale.. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 05.05.05, 00:26
                          > Mozna to wyrazić bardziej elegancko .Nb w innym wątku świadomie zrezygnowałam z
                          > elegancji , żeby zobaczyć , jak zareagujesz . Sądziłam ,że bardzo sie oburzysz
                          > ale nie , nie stosujesz podwójnej moralności akurat w tej sprawie .

                          Kichac te "tory" - to, co mnie tu zainteresowalo, to owa "podwojna moralnosc" i
                          wyjatek, ze tym razem jej nie stosuje. Jesli gdzies zauwazylas, ze podwojna
                          moralnosc stosuje, to prosze wskaz mi to miejsce i przekonaj, ze tak jest - z
                          mety bede musial pare spraw przemyslec i zmienie poglady. Jesli jednak tego nie
                          potrafisz wskazac, to oczekuje przynajmniej "pardon".

                          > No to widac że nie jestes w kobiecej skórze . Ciężko by mi było pokazać , jak
                          > po kolei literatura , filmy , bajki , kazania w kosciele , piosenki , rady
                          > znajomych itp itd, tworza obraz świata .To niby bez sensu , ale znajomy

                          Mozesz to traktowac w ten sposob, ale nawet przyjmujac, ze taki obraz swiata
                          jest wtlaczany do glowy trzeba:
                          - miec na to odpowiednia glowe (aby dopasowac sie z tym do odpowiedniej roli) -
                          swiadcza o tym przypadki ludzi, ktorych plec psychiczna nie odpowiada fizycznej
                          i jak bardzo sobie nie radza/radzili z tym stanem. Zreszta to bardzo ciekawa
                          grupa, ktorej zwolenniczki teorii roznicy plci glownie jako kwestii kulturowej
                          zdaja sie nie zauwazac.
                          - miec swiadomosc, ze nie wzial sie z niczego

                          Czy Ty myslisz, ze mezczyzni maja inne warunki, czy jak? Jesli tak byloby to w
                          tych czasach zaden chyba nie zostalby pielegniarzem (od dawna tacy sa, choc
                          nieliczni), dziadkiem klozetowym (to samo), zebrakiem (75% zebrakow w Polsce
                          robi, co robi, choc nie maja faktycznie takiej biedy, ktora usprawiedliwialaby
                          to) itd. itp. Sa pewne preferencje, ktore jesli nawet nie wynikaja z plci
                          bezposrednio, to z cech, ktore sa bardziej z jedna lub druga plcia zwiazane.
                          Wiem, ze niektorzy chcieliby, aby w szkole uczono o w rownych proporcjach o
                          kobietach wykonujacych prace meskie, jak i kobiece, ale to jest dopiero bzdura:
                          jak mozna uczyc dzieci swiata, ktore nie odpowiada temu swiatu na zewnatrz? Co
                          innego otwarte spojrzenie a co innego indoktrynacja (bo tak trzebaby bylo to
                          nazwac).
                          Jedyne, co mozna tutaj skrytykowac to postawa niektorych ksiezy, ale o tym moge
                          rozmawiac tylko z tymi, ktorzy sa wierzacymi i praktykujacymi - taka moja wola.

                          > prowadzący w szkole średniej zajęcia o technicznym charakterze opowiada o tym ,
                          > z jaka ostrożnością dziewczyny biorą do ręki amperomierz , jak powoli nabieraja
                          > umiejętności wraz z pewnością siebie . To zupełnie podobnie , jak młodzi

                          Jasne, ze biora z ostroznoscia, bo prad moze byc niebezpieczny (a scislej to
                          napiecie, ktore moze wymusic przeplyw pradu przez czlowieka). Wszystko, co jest
                          niebezpieczne kobiety biora do reki z ostroznoscia. Nie wiem, co chcesz mi na
                          ten temat przekazac...

                          > ojcowie , pzrelęknięci ,że cos dziecku źle zrobia , bo sa mężczyznami.

                          No nie.. chyba nie chcesz mnie przekonac, ze matka dla dziecka (zwlaszcza
                          malego) nie jest kims bardziej szczegolnym niz ojciec. Gdybys cos takiego
                          rzeczowo udowodnila, to wywolasz prawdziwa rewolucje w psychologii a Twoje prace
                          beda tak czesto cytowane, ze Nobla masz jak w banku (nie wiem tylko, czy z
                          medycyny, czy pokojowa, ale poki go rozdaja szwedzi to takiej pracy chyba nie
                          przeocza).

                          > Ze strachu , czy nie , pisałam o wymaganiach , a nie o ich realizacji . Chłopak
                          > może wybic piłka szybę , bo to chłopak - urwis i nie jest to powód do dramatu
                          > ale dziewczyna - koniec swiata ! Dlatego sa ostrożniejsze , pomimo , że pewnie
                          > wśród kobiet jest tyle samo osób nieuczciwych , co wśród mężczyzn.

                          Czy ja wiem, czy to tak chlopakom na sucho przechodzi? To raczej chlopcow
                          trzymano bardziej "twarda" reka. Wg. mnie to w dziewczynkach (dzieciach, w
                          starych "dziewczynkach" co prawda zostaje z tego jakis slad, ale naprawde
                          baardzo marny) jest po prostu latwiej wyrobic poczucie winy, chlopcy maja
                          wieksza zdolnosc do dystansowania sie od problemow i wyrobic wine w chlopcu jest
                          po prostu trudniej (chyba, ze sie jest jego matka, albo dziewczyna, w ktorej ten
                          sie zakochal).
                          • kocia_noga Re: Nie jestem lekarzem, tylko budowlańcem, ale.. 05.05.05, 12:31
                            Gość portalu: trevik napisał(a):


                            nie stosujesz podwójnej moralności akurat w tej sprawie .


                            Co nie oznacza, że winnej stosujesz - tę sprawdziłam , a co do innych - zobaczymy.

                            Ogólnie to niedawno zaczęłam się nad tą sprawą zastanawiac . Wiem z lektury tego
                            forum ,że jesli istnieje rozbieżnośc zdań między facetami , to chętnie ozdabiają
                            argumentację takimi słowami , jak : ty pedale , lecz się idioto , debilu itp i
                            nie ma to wpływu na przebieg dyskusji . Panie zaś dobieraja słowa staranniej (są
                            wyjątki).
                            Postanowiłam zrezygnowac z oględności i sprawdzić , co będzie , jak ja ci
                            napiszę , że jestes głupi.Okazało się ,że nie ma sprawy. Potem spróbowałam z
                            kobietą - tak jak przewidywałam , była obraza i ciągnące się fochy pomimo
                            przeprosin . To za mało , żeby cokolwiek wnioskować , ale chwytam wiatr w
                            nozdrza i będe badać dalej , bo mnie sprawa zaczęła interesować .


                            > Czy Ty myslisz, ze mezczyzni maja inne warunki, czy jak?

                            Ogólnie wbija im się coś w głowy hurtem tak samo jak dziewczynkom , tylko treści
                            inne.

                            > Wiem, ze niektorzy chcieliby, aby w szkole uczono o w rownych proporcjach o
                            > kobietach wykonujacych prace meskie, jak i kobiece, ale to jest dopiero bzdura:
                            > jak mozna uczyc dzieci swiata, ktore nie odpowiada temu swiatu na zewnatrz? Co
                            > innego otwarte spojrzenie a co innego indoktrynacja (bo tak trzebaby bylo to
                            > nazwac).
                            > Jedyne, co mozna tutaj skrytykowac to postawa niektorych ksiezy, ale o tym moge
                            > rozmawiac tylko z tymi, ktorzy sa wierzacymi i praktykujacymi - taka moja wola.

                            No , to temat do dyskusji , ale jej nie podejmuje.


                            > Jasne, ze biora z ostroznoscia, bo prad moze byc niebezpieczny (a scislej to
                            > napiecie, ktore moze wymusic przeplyw pradu przez czlowieka). Wszystko, co jest
                            > niebezpieczne kobiety biora do reki z ostroznoscia. Nie wiem, co chcesz mi na
                            > ten temat przekazac...
                            >

                            To np , że tasak do mięsa , którym się można łatwo skaleczyć biora śmielej - to
                            ich tradycyjna działka .

                            >
                            > No nie.. chyba nie chcesz mnie przekonac, ze matka dla dziecka (zwlaszcza
                            > malego) nie jest kims bardziej szczegolnym niz ojciec.

                            Nie, pisze o tym , że mężczyzna może wykąpać niemowlaka , przewinąć itp , da
                            radę , a wielu się boi bo nie wierzy w własne kompetencje.



                            > Czy ja wiem, czy to tak chlopakom na sucho przechodzi? To raczej chlopcow
                            > trzymano bardziej "twarda" reka. Wg. mnie to w dziewczynkach (dzieciach, w
                            > starych "dziewczynkach" co prawda zostaje z tego jakis slad, ale naprawde
                            > baardzo marny) jest po prostu latwiej wyrobic poczucie winy, chlopcy maja
                            > wieksza zdolnosc do dystansowania sie od problemow i wyrobic wine w chlopcu jes
                            > t
                            > po prostu trudniej (chyba, ze sie jest jego matka, albo dziewczyna, w ktorej te
                            > n
                            > sie zakochal).

                            Ok , tak uważasz, to twoje zdanie i przyjmuje je do wiadomości.
                            • Gość: trevik Re: Nie jestem lekarzem, tylko budowlańcem, ale.. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 05.05.05, 13:48
                              > nie stosujesz podwójnej moralności akurat w tej sprawie .
                              > Co nie oznacza, że winnej stosujesz - tę sprawdziłam , a co do innych - zobaczy
                              > my.

                              Mysle, ze dodatek slowa "akurat" (za pierona nie wiem, do jakiej grupy nalezy to
                              slowo) jakos tak wskazuje, ze w innych sprawach stosuje. Gdybys to slowo
                              pominela, to owszem nie implikowaloby to zdanie, ze w innych sprawach podwojna
                              moralnosc stosuje.
                  • kocia_noga Re: Nie jestem lekarzem, tylko budowlańcem, ale.. 04.05.05, 14:01
                    Gość portalu: trevik napisał(a):

                    .....
                    Jeszcze o tym ryzykowaniu. Czytałam gdzies o kobietach w biznesie , w Polsce
                    .Otóż faktycznie rzadziej ryzykują , jesli plajtują , to bez długów , ich
                    niewielkie firmy trwają dłużej i sa dochodowe . To dwie różne strategie , mysle
                    ,że wynikające również z tego , że kobiety sa na nowej ziemi i zachowują się
                    ostrożniej .Nie sądzę też ,że tak same z siebie , z natury sa uczciwsze i
                    bardziej odpowiedzialne od mężczyzn , którzy ryzykując i plajtując obciążają
                    swoimi problemami innych - wierzycieli na ten przykład.Myslę, że bardziej wynika
                    to z tego ,że od kobiet wymaga się sto razy więcej odpowiedzialności niż od
                    mężczyzn .
              • kocia_noga Re: Nie jestem lekarzem, tylko budowlańcem, ale.. 04.05.05, 21:21
                Gość portalu: trevik napisał(a):

                > Fakt, ze przestepstwa najciezsze (morderstwa) zdazaja sie najczesciej wsrod
                > mezczyzn jest niepodwazalny, ale to te najciezsze. Warto dodac, ze w polskim
                > systemie penitencjarnym siedzi jeszcze calkiem spora reprezentacja
                > alimenciarzy..

                Przypopmniałam sobie ten fragment i pytam : czy alimenciarze siedzą za
                przestępstwa wobec kobiet ? Czy wsadzanie do paki niepłacących alimenty to cos
                ekstra dla kobiet ? W kontekście naszej dyskusji ?

                BTW , wsadzanie alimenciarzy przy dodatkowej demoralizacji w więzieniach na
                skutek bezczynności to czysty absurd.

                • Gość: trevik Re: Nie jestem lekarzem, tylko budowlańcem, ale.. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 05.05.05, 00:13
                  > Przypopmniałam sobie ten fragment i pytam : czy alimenciarze siedzą za
                  > przestępstwa wobec kobiet ? Czy wsadzanie do paki niepłacących alimenty to cos
                  > ekstra dla kobiet ? W kontekście naszej dyskusji ?

                  Gdybym ciagnal to podobnym stylem argumentacji (ktora moze byc odpowiedzia na
                  Twoje stawianie sprawy w.g. jakies zlej logiki a z ktora sam sie nie zgadzam),
                  to pisalbym tak:

                  Alimenciarze siedza za dlugi. Dlugi te maja de facto wobec kobiet. Zmniejszenie
                  ilosci alimenciarzy, to ogolnie mniejsze dlugi wobec kobiet. Zwroc uwage, ze za
                  same dzieci sie w Polsce bedac golcem, czy majac lewe dochody nie placi i nikt
                  nikogo nie wsadza (zwolnienia z alimentow za pobyt w placowkach, nawet sie nie
                  jest dluznikiem) - nie tyczy to tylko tych, ktorzy maja zasadzone alimenty przez
                  jednego z rodzicow dzieci.

                  Aby jednak napisac cos o seksizmie w kontekscie alimentow, to podam Tobie inne
                  zagadnienia do przemyslen:

                  - gdy jeszcze istnial Fundusz Alimentacyjny, to w osrodkach pomocy spolecznej
                  (MOPS) doradzali, aby kobieta zasadzala faceta o alimenty, ten moglby ich nie
                  placic a pieniadze pochodzilyby z FA. Choc cala sytuacja byla chora, to jednak
                  gdy juz doradzano, to tak, aby to kobiety zasadzaly mezczyzn, dlaczego? (ja
                  mialbym jedno wytlumaczenie na innym chorym przepisie w polskim prawie
                  alimentacyjnym, ale zakladam, ze to nie jedyny powod) Pozniej wielu z tych
                  mezczyzn skonczylo w wiezieniu za "uporczywe nieplacenie alimentow".

                  - dlaczego karze sie odebraniem prawa jazdy za dlugi wylacznie alimenciarzy?
                  Nie jestem przeciwnikiem takiej kary w przypadku zadnego z dluznikow (bo jestem
                  realista w warunkach plag, ktore obejmuja caly system prawny i spoleczenstwo w
                  polsce), tylko dlaczego zostawia sie alimenciarzy (z ktorych miazdzaca wiekszosc
                  to mezczyzni) w pojedynke z tak restrykcyjnym prawem?

                  > BTW , wsadzanie alimenciarzy przy dodatkowej demoralizacji w więzieniach na
                  > skutek bezczynności to czysty absurd.

                  Wsadzanie alimenciarzy do wiezien to oczywisty absurd - sa to jednak jedni z
                  nielicznych dluznikow, co do ktorych stosuje sie tak mocny przymus splacania
                  dlugow. Dlaczego akurat ci dluznicy sa w tak szczegolny sposob "uprzywilejowani"?
                  • kochanica-francuza Re: Nie jestem lekarzem, tylko budowlańcem, ale.. 05.05.05, 00:19
                    ktorych miazdzaca wiekszos
                    >
                    > dlugow. Dlaczego akurat ci dluznicy sa w tak szczegolny sposob "uprzywilejowani
                    > "?

                    Bo dziecko poczęte po jakimś czasie się RODZI.I wtedy trzeba je utrzymać.
                    • Gość: trevik Re: Nie jestem lekarzem, tylko budowlańcem, ale.. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 05.05.05, 00:29
                      No.. ta odpowiedzia ale mnie rozczarowalas, bo byla zupelnie nie na temat. Ja
                      wiem, dlaczego sa dluznikami, wiem, dlaczego maja placic, tylko nie wiem,
                      dlaczego sa jedynymi dluznikami z tak restrykcyjna polityka karna panstwa w
                      przypadku braku splaty zobowiazan. Jak juz sie wlaczylas do dyskusji, to moze Ty
                      odpowiesz?

                      pozdrawiam, T
                      • kochanica-francuza Re: Nie jestem lekarzem, tylko budowlańcem, ale.. 05.05.05, 00:49
                        Gość portalu: trevik napisał(a):

                        > No.. ta odpowiedzia ale mnie rozczarowalas, bo byla zupelnie nie na temat. Ja
                        > wiem, dlaczego sa dluznikami, wiem, dlaczego maja placic, tylko nie wiem,
                        > dlaczego sa jedynymi dluznikami z tak restrykcyjna polityka karna panstwa w
                        > przypadku braku splaty zobowiazan. Jak juz sie wlaczylas do dyskusji, to moze T
                        > y
                        > odpowiesz?

                        Przypuszczalnie dlatego,że państwo zakłada,iż polityka restrykcyjna łatwiej ich
                        ZMUSI do płacenia.


                        Nie była nie na temat.Czyżbyś nie kojarzył związku między dzieckiem poczętym a
                        koniecznością utrzymania dziecka narodzonego?
                        • Gość: trevik Re: Nie jestem lekarzem, tylko budowlańcem, ale.. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 05.05.05, 12:28
                          > Przypuszczalnie dlatego,że państwo zakłada,iż polityka restrykcyjna łatwiej ich
                          > ZMUSI do płacenia.

                          Odpowiedz prosta, ale _roznicy_ wogole nie tlumaczaca.

                          > Nie była nie na temat.Czyżbyś nie kojarzył związku między dzieckiem poczętym a
                          > koniecznością utrzymania dziecka narodzonego?

                          Jak to nie widze, jak widze i nie jestem przeciez przeciwnikiem tego rozwiazania
                          (jak napisalem toleruje je z uwagi na inne czynnii). Kochanico... cos tu sie z
                          Toba psuje - dlaczego nie odpowiadasz na temat?
                          Ja przypuszczam, skad wynika roznica, ale chcialbym sie innych teorii dowiedziec.
                          • kochanica-francuza Re: Nie jestem lekarzem, tylko budowlańcem, ale.. 05.05.05, 12:56

                            > a
                            > (jak napisalem toleruje je z uwagi na inne czynnii). Kochanico... cos tu sie z
                            > Toba psuje - dlaczego nie odpowiadasz na temat?

                            Nie jestem cyborgiem i nic się ze mną nie psuje.


                            >
                  • kocia_noga Re: Nie jestem lekarzem, tylko budowlańcem, ale.. 05.05.05, 12:46
                    Gość portalu: trevik napisał(a):

                    > Alimenciarze siedza za dlugi. Dlugi te maja de facto wobec kobiet.

                    Nie, sa winni swoim dzieciom.


                    Zmniejszenie
                    > ilosci alimenciarzy, to ogolnie mniejsze dlugi wobec kobiet. Zwroc uwage, ze za
                    > same dzieci sie w Polsce bedac golcem, czy majac lewe dochody nie placi i nikt
                    > nikogo nie wsadza (zwolnienia z alimentow za pobyt w placowkach, nawet sie nie
                    > jest dluznikiem)



                    To bardzo dziwne i jak dla mnie - nie do przyjęcia .

                    > - gdy jeszcze istnial Fundusz Alimentacyjny, to w osrodkach pomocy spolecznej
                    > (MOPS) doradzali, aby kobieta zasadzala faceta o alimenty, ten moglby ich nie
                    > placic a pieniadze pochodzilyby z FA. Choc cala sytuacja byla chora, to jednak
                    > gdy juz doradzano, to tak, aby to kobiety zasadzaly mezczyzn, dlaczego?




                    Nie wiem , nie pracowałam w MOPSie i nie znam powodów , ale kombinuje ,że - byc
                    może dlatego ,że alimenty zasądza się wedlemozliwości zarobkowych , a faceci
                    więcej zarabiają. Poza tym , zakłada się , że kobieta wnosi w wychowanie dziecka
                    pracę , a mężczyzna pieniądze , ale to takie gdybanie i nie widze w tym
                    pzrykładzie żadnego seksizmu , a jedynie szczere pragnienie ulżenia doli
                    biednych rodziców kosztem państwa , czyli nikogo.

                    (ja
                    > mialbym jedno wytlumaczenie na innym chorym przepisie w polskim prawie
                    > alimentacyjnym, ale zakladam, ze to nie jedyny powod) Pozniej wielu z tych
                    > mezczyzn skonczylo w wiezieniu za "uporczywe nieplacenie alimentow".


                    Sądzisz, że to seksistowska zmowa pracownic MOPSów ?

                    >
                    > realista w warunkach plag, ktore obejmuja caly system prawny i spoleczenstwo w
                    > polsce), tylko dlaczego zostawia sie alimenciarzy (z ktorych miazdzaca wiekszos
                    > c
                    > to mezczyzni) w pojedynke z tak restrykcyjnym prawem?


                    A jak sądzisz ?


                    > Wsadzanie alimenciarzy do wiezien to oczywisty absurd - sa to jednak jedni z
                    > nielicznych dluznikow, co do ktorych stosuje sie tak mocny przymus splacania
                    > dlugow. Dlaczego akurat ci dluznicy sa w tak szczegolny sposob "uprzywilejowani
                    > "?

                    Własnie , dobre pytanie , dlaczego oni ?
                    • Gość: trevik Re: Nie jestem lekarzem, tylko budowlańcem, ale.. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 05.05.05, 13:40
                      > Nie, sa winni swoim dzieciom.

                      Swoim dzieciom to winni byc powinni, ale ja napisalem, jak wygladaja "de facto"
                      te dlugi z konstrukcji polskiego prawa.

                      > To bardzo dziwne i jak dla mnie - nie do przyjęcia .

                      Ale tak jest - gdy rodzic dziecka wychowuje dziecko (przewaznie kobieta, czy
                      facet chce, czy nie chce) to alimenty musi zaplacic i sa bardzo konkretne srodki
                      przymusu. Juz nawet nie chce Tobie pisac, jak jest okreslana wysokosc alimentow
                      (bo czesto "z powietrza" na podstawie enigmatycznego wskaznika, ktory sie nazywa
                      "mozliwosci zarobkowe") - jak placi na dziecko w placowce to w zaleznosci od
                      przedzialu dochodu jest tabela i to bynajmniej nie krwawa. Generalnie przy
                      placeniu na dziecko w osrodku juz jest znacznie bardziej lajtowo i jakos juz
                      nikt nie piska o "waznym interesie spolecznym" a szkoda, bo pobyt dziecka w
                      placowce moze wyjsc drozej, niz wysokosc alimentow placonych rodzicom z funduszy
                      socjalnych (jak bylo w przypadku FA). Szczegolnie problem ujawnia sie w tzw.
                      rodzinach zastepczych - tzw. zawodowych rodzicow, ktorzy z zawodowymi to maja
                      malo wspolnego, bo kwoty przeznaczone na dzieci sa raczej skromne (i nizsze, niz
                      te przeznaczane w domach dziecka) - to jest zreszta patologia, ze gminy wola
                      wydawac na "swoich" opiekunuw w domach dziecka, niz placic rodzinom zastepczym
                      podobne koszty. Jak myslisz, dlaczego to wszystko jest tak skonstruowane (te
                      alimenty, bo dlaczego placenie przez gminy "swoim" to kazdy chyba wie)?

                      > Nie wiem , nie pracowałam w MOPSie i nie znam powodów , ale kombinuje ,że - byc
                      > może dlatego ,że alimenty zasądza się wedlemozliwości zarobkowych , a faceci
                      > więcej zarabiają. Poza tym , zakłada się , że kobieta wnosi w wychowanie dzieck
                      > a
                      > pracę , a mężczyzna pieniądze , ale to takie gdybanie i nie widze w tym
                      > pzrykładzie żadnego seksizmu , a jedynie szczere pragnienie ulżenia doli

                      To, ze nie widzisz nie znaczy, ze go nie ma - chcialbym przypomniec, ze wg.
                      panstwa teoretycznie status kobiet i mezczyzn jest rowny. Ja sobie moge byc
                      moich przekonan (ktore nie znajduja pelnego odbicia w prawie), ale prawo w
                      panstwie i zasady dzialania urzedow i instytuacji panstwowych nie powinny byc
                      wewnetrznie sprzeczne.

                      > biednych rodziców kosztem państwa , czyli nikogo.

                      No tak - mozna sie przyczepic do tych "mozliwosci zarobkowych", tylko dlaczego
                      nie musza one miec niz wspolnego z rzeczywistoscia? To nie jest tak, ze "facet
                      wiecej zarabia", bo byly sytuacje, ze to zona zarabiala, facet nie, ale
                      brakowalo, wiec szli do MOPS a tam jeszcze doradzali, zeby zasadzac meza (choc w
                      druga strone w tym momencie i tak nie mialoby to sensu w tym momencie, to jednak
                      pokazuje ta logike rozumowania).

                      Poza tym nie uwazam, ze kosztem panstwa oznacza "kosztem nikogo" - to oznacza,
                      ze odbywa sie to kosztem reszty obywateli.


                      > Sądzisz, że to seksistowska zmowa pracownic MOPSów ?

                      Nie tyle zmowa, co intuicyjny sposob dzialania na skutek ktorego to facet moze
                      byc dluznikiem i pojsc siedziec, byle tylko byla kasa na dziecko a kobieta nie
                      narazala karku.

                      > A jak sądzisz ?

                      Spodziewalem sie od was kilku teorii, aby uzupelnic wlasne przypuszczenia..
                      niestety nic od was na ten temat nie przeczytalem, wiec wyloze wlasna teorie:

                      - alimenciarze (ci nieplacacy) to grupa, ktora jest w duzej mierze spolecznie
                      potepiana i nikt z nimi nie chce miec nic wpolnego. Zrobienie restrykcyjnych
                      przepisow przeciwko tej grupie w zasadzie nie powoduje wiekszych glosow
                      sprzeciwu - owszem, ktos tam szepnie, ze to prawo jest niekonsekwentne z
                      pozostalymi (bo jest w kilku wymiarach, m.in. tez przy cesji dlugow dlugi
                      alimentacyjne sa uprzywilejowane i splacane w pierwszej kolejnosci, do czego
                      byly zastrzezenia w pracach legislacyjnych).

                      - samotne matki, to znowu grupa, ktorej bardzo zalezy na pieniadzach od ojcow -
                      tak im zalezy, ze te pieniadze (aby nie bylo - dla mnie to nic dziwnego) sa
                      wazniejsze, niz cokolwiek innego, co sie dzieje w panstwie. One musza przezyc od
                      pierwszego do ostatniego. To duza grupa wierzycieli i wiem, ze potrafia byc
                      naprawde wdzieczne za rozwiazanie, ktore ulatwi im zycie a juz na pewno beda
                      potrafily byc totalnie niewdzieczne, jesli ktos sie przeciwko takiemu
                      rozwiazaniu postawi (co tez bylo widac, bo nikt nie mial odwagi podczas prac
                      legislacyjnych podniesc na ta ustawe reki z obawy, ze podniesie za wysoko i
                      ustawa przepadnie)

                      - co ciekawe, to samotne matki i tak nie sa calkiem zadowolone, bo chcialy de
                      facto przywrocenia FA (projekt obywatelski - nie dziwota, bo pieniadz jest
                      latwiejszy, czesto wiekszy i na pewno gwarantowany dla kazdej) - jednak z
                      przyczyn praktycznych, tj. bankrutujacego panstwa polskiego utrzymywanie tej
                      instytucji jest _zbyt_ kosztowne - za pieniadze zaoszczedzone mozna zrobic
                      dobrze wiekszej grupie, niz samotnym matkom i miec wiecej glosow, wiec kierunki
                      dzialan rzadu i sejmu (obecna ustawa jest przyjeta wg. projektu rzadowego z
                      poprawkami) byly takie, aby zrobic jeszcze w miare dobrze samotnym matkom
                      poprzez restrykcyjna ustawe o postepowaniu wobec dluznikow alimentacyjnych -
                      duzej czesci ona wystarczy a najwazniejsze jest to, aby nie bylo, ze ci lub
                      tamci politycy sa przeciwnikami rozwiazania problemu.

                      - a teraz, aby bylo wiadomo, dlaczego jest roznica... Alimenciarze
                      alimenciarzami, ale inne grupy dluznikow juz nie sa po pierwsze spolecznie
                      potepiane, wystepuja we wszystkich grupach i przekrojach spolecznych a dodatkowo
                      z pewnych powodow (nazwijmy je socjalnymi w wersji roboczej) nikt nie chce
                      wprowadzac przeciwko nim ostrych przepisow egzekucyjnych - choc praktycznych
                      przeciwskazan nie ma (tak jak z tym prawkiem), to sa mocno przeciwskazania
                      polityczne. Bo fundament myslenia politykow jest jeden - tych dluznikow jest
                      wiecej, niz wierzycieli (z alimentami tak nie jest), co oznacza mozliwa duza
                      strate glosow. Zwroc uwage, ze przeciwko ostrej egzekucji aliementow nie
                      opowiedziala sie zadna partia, w chciwli, gdyby probowano to rozciagnac to od
                      razu lewica razem z ludowcami i samoobrona wyskocza o ciezkiej doli czlowieka
                      pracy, LPR o niszczeniu narodu przez zachodnie banki z pomoca panstwa a PiS o
                      maltretowaniu lokatorow. Dlatego tak to wyglada. Powod jest prawie wylacznie
                      polityczny.
                      • kocia_noga Re: Nie jestem lekarzem, tylko budowlańcem, ale.. 05.05.05, 16:38
                        Gość portalu: trevik napisał(a):

                        > > Nie, sa winni swoim dzieciom.
                        >
                        > Swoim dzieciom to winni byc powinni, ale ja napisalem, jak wygladaja "de facto"
                        > te dlugi z konstrukcji polskiego prawa.
                        >
                        > > To bardzo dziwne i jak dla mnie - nie do przyjęcia .
                        >
                        > Ale tak jest - gdy rodzic dziecka wychowuje dziecko (przewaznie kobieta, czy


                        Jak myslisz, dlaczego to wszystko jest tak skonstruowane (te
                        > alimenty,

                        Nie mam bladego pojęcia , ale to chore.


                        > To, ze nie widzisz nie znaczy, ze go nie ma - chcialbym przypomniec, ze wg.
                        > panstwa teoretycznie status kobiet i mezczyzn jest rowny. Ja sobie moge byc
                        > moich przekonan (ktore nie znajduja pelnego odbicia w prawie), ale prawo w
                        > panstwie i zasady dzialania urzedow i instytuacji panstwowych nie powinny byc
                        > wewnetrznie sprzeczne.
                        >
                        Ale sam pisałes , że namówione rodziny SAME decydowały , że o alimenty pozwa
                        faceta .Przyszło mi jeszcze do glowy , że robiły tak dlatego ,żeby nie było
                        podejrzane - w koncu większość skarżonych o alimenty to faceci. Gdyby , za
                        porada MOPSu mąż zaskarżył żonę - rzucałoby się to niehybnie w oczy.


                        > Poza tym nie uwazam, ze kosztem panstwa oznacza "kosztem nikogo" - to oznacza,
                        > ze odbywa sie to kosztem reszty obywateli.


                        Nie zauważyłes przekąsu .


                        > > A jak sądzisz ?
                        >
                        > Spodziewalem sie od was kilku teorii, aby uzupelnic wlasne przypuszczenia..
                        > niestety nic od was na ten temat nie przeczytalem, wiec wyloze wlasna teorie:
                        >
                        > - alimenciarze (ci nieplacacy) to grupa, ktora jest w duzej mierze spolecznie
                        > potepiana i nikt z nimi nie chce miec nic wpolnego. Zrobienie restrykcyjnych
                        > przepisow przeciwko tej grupie w zasadzie nie powoduje wiekszych glosow
                        > sprzeciwu - owszem, ktos tam szepnie, ze to prawo jest niekonsekwentne z
                        > pozostalymi (bo jest w kilku wymiarach, m.in. tez przy cesji dlugow dlugi
                        > alimentacyjne sa uprzywilejowane i splacane w pierwszej kolejnosci, do czego
                        > byly zastrzezenia w pracach legislacyjnych).



                        Może być i tak , owszem , u nas stale łatanina prawna na doraźne potrzeby
                        polityczne , ale poza tym długi alimentacyjne muszą być priorytetowe, bo dzieci
                        rosną i chcą jeść teraz.

                        > - samotne matki, to znowu grupa, ktorej bardzo zalezy na pieniadzach od ojcow -
                        > tak im zalezy, ze te pieniadze (aby nie bylo - dla mnie to nic dziwnego) sa
                        > wazniejsze, niz cokolwiek innego, co sie dzieje w panstwie. One musza przezyc o
                        > d
                        > pierwszego do ostatniego. To duza grupa wierzycieli i wiem, ze potrafia byc
                        > naprawde wdzieczne za rozwiazanie, ktore ulatwi im zycie a juz na pewno beda
                        > potrafily byc totalnie niewdzieczne, jesli ktos sie przeciwko takiemu
                        > rozwiazaniu postawi (co tez bylo widac, bo nikt nie mial odwagi podczas prac
                        > legislacyjnych podniesc na ta ustawe reki z obawy, ze podniesie za wysoko i
                        > ustawa przepadnie)
                        >
                        > - co ciekawe, to samotne matki i tak nie sa calkiem zadowolone, bo chcialy de
                        > facto przywrocenia FA (projekt obywatelski - nie dziwota, bo pieniadz jest
                        > latwiejszy, czesto wiekszy i na pewno gwarantowany dla kazdej) - jednak z
                        > przyczyn praktycznych, tj. bankrutujacego panstwa polskiego utrzymywanie tej
                        > instytucji jest _zbyt_ kosztowne - za pieniadze zaoszczedzone mozna zrobic
                        > dobrze wiekszej grupie, niz samotnym matkom i miec wiecej glosow, wiec kierunki
                        > dzialan rzadu i sejmu (obecna ustawa jest przyjeta wg. projektu rzadowego z
                        > poprawkami) byly takie, aby zrobic jeszcze w miare dobrze samotnym matkom
                        > poprzez restrykcyjna ustawe o postepowaniu wobec dluznikow alimentacyjnych -
                        > duzej czesci ona wystarczy a najwazniejsze jest to, aby nie bylo, ze ci lub
                        > tamci politycy sa przeciwnikami rozwiazania problemu.
                        >
                        > - a teraz, aby bylo wiadomo, dlaczego jest roznica... Alimenciarze
                        > alimenciarzami, ale inne grupy dluznikow juz nie sa po pierwsze spolecznie
                        > potepiane, wystepuja we wszystkich grupach i przekrojach spolecznych a dodatkow
                        > o
                        > z pewnych powodow (nazwijmy je socjalnymi w wersji roboczej) nikt nie chce
                        > wprowadzac przeciwko nim ostrych przepisow egzekucyjnych - choc praktycznych
                        > przeciwskazan nie ma (tak jak z tym prawkiem), to sa mocno przeciwskazania
                        > polityczne. Bo fundament myslenia politykow jest jeden - tych dluznikow jest
                        > wiecej, niz wierzycieli (z alimentami tak nie jest), co oznacza mozliwa duza
                        > strate glosow. Zwroc uwage, ze przeciwko ostrej egzekucji aliementow nie
                        > opowiedziala sie zadna partia, w chciwli, gdyby probowano to rozciagnac to od
                        > razu lewica razem z ludowcami i samoobrona wyskocza o ciezkiej doli czlowieka
                        > pracy, LPR o niszczeniu narodu przez zachodnie banki z pomoca panstwa a PiS o
                        > maltretowaniu lokatorow. Dlatego tak to wyglada. Powod jest prawie wylacznie
                        > polityczny.

                        Prawie . Nie wiem , czy partie aż tak liczą się z potencjalnym elektoratem
                        ...dobrze nawet byłoby , gdyby się zaczęły liczyć ... a co do potępienia tych
                        dłużników , to jest ono pewnie uzasadnione .
    • Gość: <> zażywanie środków antykoncepc. wszystko wyrówna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.05.05, 22:40
      • kochanica-francuza A mnie gdzieś mignęło 03.05.05, 23:05
        że kobiece objawy chorób serca są zupełnie inne - a to,co nam się przedstawia
        jako "objawy chorób serca",to objawy WYŁĄCZNIE męskie.

        Źródła,przyznam szczerze,nie pamiętam.
    • tambylec Re: Równy status kobiet i tych, no... 04.05.05, 12:48
      Smutne jest to ze w tym samym kraju kobietom i mezczyzna nie zyje sie tak samo -
      niezaleznie od tego czy chodzi o zdrowie czy o inne aspekty zycia, powinno sie
      nam wszystkim zyc tak samo.

      A o tym ze jednak roznice w poziomie zdrowia mezczyzn sa znaczace swiadczy
      ranking miesiecznika Man's Health na temat najzdrowszych w Polsce miast dla mezczyzn. Z tego rankingu
      wynika, ze dysproporcje sa w tej mierze olbrzymie ...
      • kocia_noga Re: Równy status kobiet i tych, no... 04.05.05, 14:06
        tambylec napisał:

        > Smutne jest to ze w tym samym kraju kobietom i mezczyzna nie zyje sie tak samo

        A więc wystarczą ścieżki rowerowe , mężxczyźni sami zadbają o ruch .Tak
        niewiele. Przypomniała mi się inna sprawa , związana z tym tematem. Mieszkam na
        osiedlu , jednym z wielu w Polsce, gdzie nie ma miejsca na boisko .Chłopcy (
        dziew czyny tez kopią , ale pisze o chłopcach , bo oni przeważają ) anektuja
        sobie jakiioś placyk , żeby tam grac w piłke , po czym gromada staruchów i
        staruszek ida do rady osiedla z petycją . Przyjeżdża ekipa ,przekopuje boisko i
        sadzi bez .

        Kto projektuje osiedla ? Mam poczucie , że gdyby to były dojrzałe kobiety ,
        pomyślałyby o miejscu na boisko i o staruszkach , żeby im nie pzreszkadzało.
        • Gość: miglanc Re: Równy status kobiet i tych, no... IP: 213.17.152.* 04.05.05, 20:56
          To juz jest jawny seksizm. Twierdzisz, ze tego boiska nie ma, bo pewnie
          projektowalli go mezczyzni, a wiec mezczyzni sa niedojrzali, wiec nie potrafia
          myslec. Czarno na bialym widac jak uwazasz mezczyzn za idiotow, a kobiety za
          madre. To buzy twoj obraz jako bojowniczki o rownouprawnienie. Nie wiem jaki
          sens dyskutowac z Toba o sprawach plci.
    • tramonto o wszystkim sam decydujesz... 04.05.05, 18:49
      wystarczy myśleć nad tym, co się robi, jak się je, jak się zachowuje, jak się
      dba o ten pojazd dla rozumu, który o pojazd dbać powinien i już masz
      gwarantowane zdrowsze zycie :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka