Dodaj do ulubionych

Troska o płód kosztem życia kobiety

IP: 212.160.172.* 02.05.05, 10:12
"25-letnia dziewczyna w ciąży zachorowała. Krzyczała z bólu. Lekarze nie
zrobili badania, bo mogło spowodować poronienie. W efekcie zmarła i
dziewczyna, i dziecko
Basia i jej narzeczony Piotr Flis pochodzą z Piły. Ona skończyła prawo, on -
ekonomię. Poznali się w pracy, planowali ślub. Gdy Basia zaszła w ciążę,
kupili większe mieszkanie. Wtedy zaczęły się problemy. Basię zaczął boleć
brzuch. Rozpoznanie pilskich lekarzy: wrzodziejące zapalenie jelita grubego,
czyli przewlekła infekcja jelita o nieznanych przyczynach. Dziewczyna trafiła
do kliniki gastroenterologii w Poznaniu.
- Lekarze cały czas mówili o szansach utrzymania ciąży. O stanie córki
niewiele mogłam się dowiedzieć - mówi matka Basi.
Ból był nie do wytrzymania, dziewczyna krzyczała, błagała o środek
przeciwbólowy. Dostawała ledwie apap - "ze względu na dobro dziecka". Po
trzech tygodniach wypisano ją do domu. Była tam tylko tydzień, zaczął boleć
ją odbyt. Diagnoza - ropień. Usunięto go w Poznaniu i po podleczeniu rany
Basię wypisano.
Już na drugi dzień ból wrócił, po kobietę przyjechało pogotowie. - W pilskim
szpitalu usłyszałam: "Pani córka za bardzo zajmuje się swoim tyłkiem, a za
mało ciążą" - mówi matka Basi.
Wtedy zmieniła lekarzy. Znalazła Basi miejsce w szpitalu im. Pirogowa
Akademii Medycznej w Łodzi. Dziewczyną zajął się dr Jarosław Cywiński,
proktolog. Znalazł narastający ropień w okolicach odbytu i przetokę, czyli
otwór w ciele, którym ropa wydostawała się na zewnątrz. Matka: - Błagałam
go: "Niech pan ratuje moje dziecko, bo jest coraz gorzej. Nikt nie wie, co
jej jest. Proszę zrobić badania!".
Lekarz miał zrobić endoskopię (zajrzeć do jelita przez rurkę światłowodową),
która niesie ze sobą ryzyko poronienia. W końcu jednak zrezygnował. -
Sumienie mi nie pozwala - powiedział.
Kilka dni później przyszło pogorszenie. Basia z wysoką gorączką trafiła na
stół operacyjny. Dziecko było już martwe. Wycięto ropień, ale zakażenie
objęło już cały organizm, rozpoznano posocznicę zwaną też sepsą. Przez trzy
tygodnie na OIOM-ie kobieta przeszła szereg operacji. Bez skutku - zmarła 29
września 2004 r.
Profesor Grażyna Rydzewska jest krajowym konsultantem ds. gastroenterologii. -
W tej sprawie popełniono podstawowy błąd. Gdy pojawił się ropień i przetoka,
należało przeprowadzić endoskopię - mówi. - Ona pokazałaby źródło zakażenia,
które można by usunąć operacyjnie. Nie wiadomo, czy udałoby się utrzymać
ciążę. Ale należało podjąć to ryzyko.
Chcieliśmy zapytać doktora Cywińskiego o śmierć Basi. - Nie ma szans, żebym
rozmawiał na ten temat. Tę sprawę trzeba zostawić w spokoju - powiedział i
odszedł.
W sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci dziewczyny śledztwo wszczęła
łódzka prokuratura. - Gromadzimy dokumenty medyczne. Wkrótce zlecimy
kompleksową ekspertyzę pod kątem błędu w sztuce lekarskiej - mówi Krzysztof
Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi.
Wanda Nowicka, przewodnicząca Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny,
uważa przypadek Basi za dowód na to, że ustawa o warunkach dopuszczalności
przerywania ciąży nie działa. - Teoretycznie pozwala na zrezygnowanie z
ciąży, gdy zagraża ona życiu matki. W praktyce jest to jednak niemożliwe -
mówi. Podaje przykład ciężarnej kobiety, u której wykryto guz mózgu. Raka nie
można było leczyć w trakcie ciąży. Lekarze nie pozwolili jednak na jej
przerwanie. Kobieta urodziła dziecko, po czym zmarła. - Takich przypadków
mamy coraz więcej - mówi Nowicka.
Jej zdaniem lekarze wmówili sobie, że jak coś stanie się chorej kobiecie w
ciąży, to oni się z tego wytłumaczą. Zawsze będą mogli powiedzieć: "Umarła,
bo była chora". A płód musi przetrwać. Nowicka: - Kieruje nimi paniczny,
nieracjonalny strach przed odpowiedzialnością i napiętnowaniem w środowisku.
- Nie dziwię się, że nikt nie chciał zrobić endoskopii - mówi lekarz pragnący
zachować anonimowość. - Każdy z nas boi się posądzenia, że pod pozorem badań
celowo sprowokował poronienie, żeby dokonać aborcji na życzenie matki. Nikt
nie chce tłumaczyć się w prokuraturze.
Obserwuj wątek
    • Gość: chicarica Re: Troska o płód kosztem życia kobiety IP: *.softlab.gda.pl 02.05.05, 10:16
      Dlatego ja uważam, że ustawa antyaborcyjna w obecnym kształcie sama w sobie nie
      jest zła, należy tylko z żelazną konsekwencją egzekwować jej przestrzeganie,
      włącznie z karą więzienia i zakazem wykonywania zawodu dla lekarza, który ją złamie.
      Niestety, w tym chorym kraju kobieta jest tylko workiem na dziecko nienarodzone.
      Ona niech zdycha w męczarniach, ważne jest dziecko - je należy ratować.
      • kocia_noga Re: Troska o płód kosztem życia kobiety 02.05.05, 11:02
        Zauważyłaś hordy małolatów wychowanych na "Niemym Krzyku" ? Oni juz są dorośli .
        Łażą tu , na forum i krzyczą o morderstwie niewiniątek .To ich się wszyscy boją
        , to już siła polityczna. Łysi , moherowe berety , księża .Ustawa jest świstkiem
        i nim pozostanie , bo my nie mamy tradycji legalistycznych .Takie są
        realia.Proponowałabym kontrolę treści wciskanych dzieciom w szkołach , ale to
        jeszcze mniej mozliwe niż pilnowanie przestrzegania ustawy.Zaraz odezwie się bis
        zuzia oraz komplet panów antyfeministów . Ja zmykam.
        Nie wiem , do czego dojdzie. "Protokoły mędrców syjonu" doprowadziły do pogromów
        , "Niemy krzyk" do usmiercania lub okaleczania chorych kobiet w ciąży , a nie
        mam pewności czy to koniec.
        • Gość: chicarica Re: Troska o płód kosztem życia kobiety IP: *.softlab.gda.pl 02.05.05, 11:04
          Ja myślę, że to się skończy tak, że coraz więcej normalnych ludzi będzie
          wyjeżdżać z tego chorego kraju. Zostaną tylko mohery i łysi.
          • Gość: hot_dog Re: Troska o płód kosztem życia kobiety IP: *.dag.pl / *.crowley.pl 02.05.05, 13:22
            Moje córka jest obecnie w ciąży.Jak czytam coś takiego-to mi się"nóż w kieszeni
            otwiera".Ja na miejscu rodziców i męża tej dziewczyny zrobiłabym tym
            pseudolekarzom po prostu masakrę-nawet żebym potem musiała pójść do
            więzienia.Może by się wreszcie te ciemniaki opamiętały.
            • Gość: Klarysa Re: Troska o płód kosztem życia kobiety IP: *.4web.pl 02.05.05, 14:12
              Najgorsze jest to, ze to jest któryś z kolejnych przypdaków z Łodzi...To
              miasto jest chore... A takie rzeczy po prostu nie mieszczą się człowiekowi w
              głowie...
              • Gość: chicarica Re: Troska o płód kosztem życia kobiety IP: *.softlab.gda.pl 02.05.05, 14:30
                Ja się tylko zastanawiam, co nasi forumowi antyfeminiści wymyślą tym razem na
                obronę lekarzy... Wyobraźnię mam bujną, ale tak daleko to ona nie sięga.
                • Gość: misiu Re: Troska o płód kosztem życia kobiety IP: 5.2.* / *.chello.pl 02.05.05, 16:18
                  Skąd wniosek, że antyfeminiści będą koniecznie bronić lekarzy? JA jestem
                  antyfeministą, a takiego "lekarza" wsadziłbym do pierdla bez mrugnięcia okiem.



                  • Gość: chicarica Re: Troska o płód kosztem życia kobiety IP: *.softlab.gda.pl 02.05.05, 17:23
                    Wniosek stąd, że przeważnie bronią. Tak jak w założonym przeze mnie jakiś czas
                    temu wątku o kobiecie z wadą wzroku, której nie usunięto ciąży mimo zaleceń
                    lekarza, a która teraz jest niewidoma.
        • Gość: bis Re: "kocia nogo" IP: *.elknet.pl / 80.48.227.* 04.05.05, 14:48
          Skąd to histeryczne zawołanie o bis zuzię?
          Co za opaczna interpretacja opisanego zdarzenia?
          Dlaczego podciągasz to zdarzenie do przyklepania swego postrzegania problemu
          aborcyjnego?
          To jest nadużycie!
          Popis "pimaka" tego artykułu dowodzi tylko o jego nierzetelności i bardzo małym
          doświadczeniu.
          Szczególnie horrorystycznie zabrzmiały piewsze zdania dotyczące cierpiącej
          pacjentki, której na złość, że jest w ciąży podawano p/bólowo paracetamol.
          Mało tego, upiorny pan doktor nie podjął czynności diagnostycznej i leczniczej
          i ze stoickim spokojem oczekiwał na rychłą śmierć w imię gradacji ważności
          życia.
          Wystarczy zauważyć, że na bad. endoskopowe wymagana jest zgoda pajenta.
          Lekarz zobowiązany jest przedstawić ryzyko jakim obciążone jest to badanie.
          Dlaczego pan "pismak" nie napisał, czy takowa zgoda była?
          Niejednokrotnie brak takiej zgody wiąże ręce lekarzom.
          Ale kiedy finał jest zły to rodzina twierdzi, że gdyby lekarz jeszcze mocniej
          przyciskał do muru (np. przy użyciu kałasznikowa), to by taka zgoda ostatecznie
          została podpisana.
          Lekarze na co dzień podejmują ryzyko. To jest wpisane w ich zawód.
          Każde postępowania zarówno diagnostyczne, jak i lecznicze obarczone jest
          ryzykiem. Lekarz zawsze ma na uwadze życie.
          Dlaczego to kluczowe badanie nie zostało wykonane, to Ty "kocia nogo" i ja nie
          wiemy.
          Absurdem jest odstąpienie od ratowania matki skazując ją i nowe istnienie na
          śmierć.
          Po co płodowi martwa matka?


          Nie bronię lekarzy ale ich też nie oskarżam, bo nierzetelność "pismaka" nie
          pozwala na wyciągnięcie jakichkolwiek wniosków.

          Paranoją jest rzucenie tego artykułu na żer proaborcjonistom, którzy żądni krwi
          zachłystują się nim.
          • Gość: M. Re: do bis IP: 212.160.172.* 04.05.05, 15:07
            Artykuł jest bardzo wyważony - tylko sprawa jest bulwersująca.
            Fakty brzmią horrystycznie? Owszem, ale to już naprawdę nie wina dziennikarza.
            Wiemy dlaczego lekarz nie wykonał badania - bo "sumienie mu nie pozwalało'.
            Sumienie nie kazało mu sie natomiast zając pacjentką, czyż nie? Szkoda, ze
            leakrze nie mają na uwadze życia pacjentek, a jedynie to "życie nienarodzone".

            > Paranoją jest rzucenie tego artykułu na żer proaborcjonistom, którzy żądni
            krwi > zachłystują się nim
            Lecz się na nogi, bo na glowę jest już za pózno.
            A gdybys nie zauwazyla - w tej sprawie nie chodzi o aborcję.
            • Gość: bis Re: M-ko IP: *.elknet.pl / 80.48.227.* 04.05.05, 22:20
              Przepraszam Cię M-ko ale na takie "dyrdymały" nie odpowiem.
      • Gość: Uwazna Re: Troska o płód kosztem życia kobiety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.05, 18:23
        Tu nawet nie chodzi o ustawę antyaborcyjna - lekarz nie zdecydował się nie na
        przeprowadzenie aborcji a badania, ktore MOGŁO ale nie MUSIAŁO zakończyć sie
        poronieniem.

        Z resztą zgadzam się w 100%.
    • starucha_izergiel Re: Troska o płód kosztem życia kobiety 02.05.05, 15:21
      Zastanawia mnie tylko jedno: co na to wszystko główna zainteresowana, czyli
      niestety już zmarła? Jaki miała stosunek do swojej ciąży i leczenia? Tak na
      dobrą sprawę nic nie wiemy o jej postawie. Moze faktycznie winni są lekarze, a
      może ona sama rezygnowała z niebezpiecznych dla płodu badań?

      Wiemy co sądził lekarz, wiemy co sądziła matka dziewczyny, a o jej zdaniu, czy
      zdaniu jej męża/ojca dziecka cichutko. Dziwne to jakieś.
      • melmire Re: Troska o płód kosztem życia kobiety 02.05.05, 15:38
        Krzyczala proszac o srodki przeciwbolowe, ktorych jej odmowiono ze wzgledu na
        plod....
        • starucha_izergiel Re: Troska o płód kosztem życia kobiety 02.05.05, 15:58
          No, ok. Jeden fakt, ale dalej za mało. Mam po prostu watpliwości, czy nie jest
          to stronniczy artykuł celowo naciagąny dla uzyskania pożądanego efektu.

          Zapewnie moja matka bardziej by się przejmowała mną, niż moją ciązą w takiej
          sytuacji. Ja natomiast będąc w chcianej, wyczekiwanej ciąży, bardziej
          przejmowałabym się dzieckiem, niż własnym zdrowiem. Tak mi się wydaje.

          Jeśli chodzi o tą kobietę z guzem mozgu, też nie mogłam znaleźć informacji na
          temat jej zdania co do sposobu leczenia. Dlatego wydaje mi się to nieco
          podejrzane i tyle.
          • ggigus ja, mnie, moj,, moja ,moje, starucho? 02.05.05, 17:35
            Tej kobiecie nie dano szans szans na przezycie, bo ktos - podobnie jak Ty -
            pomyslal -a ja na jej miejscu to... To nie jest wazne, co Ty bys
            chciala/myslala/zrobila. Nie bylas w takiej sytuacji i jedyne co, to mozesz
            snuc przypusczenia.
            A granice przejmowania sie zdrowiem dziecka, kosztem wlasnego zdrowia, sa, jak
            chyba przyznasz, nieco krotkowzroczne. Bo mozna tracac wlasne zycie,
            zaprzepascic szanse na zdrowie tego dziecka i ewent. innych. Proste?? No chyba
            ze chcialabys zotac taka wlasnie "heroiczna" matka?
            pozdr
            • Gość: Klarysa Re: ja, mnie, moj,, moja ,moje, starucho? IP: *.4web.pl 02.05.05, 19:27
              Hmmm...nie wiem , czy artykuł jest stronniczy, czy nie, ale ja przypominam, ze
              w Łodzi lekarze pracujący w pogotowiu ładowali w ludzi Pavulon, więc jest to
              bardzo możliwe, że nie jest stronniczy...
              A z drugiej strony, jesli ktoś mówi do 25 letniej dziewczyny " że bardziej
              przejmuje się swoim tylkiem niż dzieckiem', w momencie, w kórym ta dziewczyna
              zwija się z bólu, no to sorry...cos mi się wydaje, że nie zrobienie niczego, bo
              istnieje jakieś tam prawdopodobieństwo, że w wypadku nieudanego zabiegu dojdzie
              do poronienia to nie jest rzecz zrobiona na prośbe dziewczyny ratującej za
              wszelką cene swoje dziecko...Tym bardziej, że wynika z tego atykułu głównie to,
              ze ona wyje z bólu , a dostaje apap, bo przesadza...
              Przypomina mi to 36 godzinne porody przed decyzja o cesarskim cięciu - " bo
              niech pani przestanie histeryzowac, pani sie po prostuu nie stara, smarkulo i
              dziecka nie chce urodzić naturalnie!"
              • starucha_izergiel Re: ja, mnie, moj,, moja ,moje, starucho? 02.05.05, 20:59
                Już napisałam: nie byłam tam, nie widziałam, nie wiem. Może lekarze popełnili
                błąd, może za bardzo się asekurowali, moze, może... Jedyne co mnie zastanawia
                to fakt, że już druga taka sprawa w ostatnim czasie opisywana jest przez gazetę
                i znów relacja przebiegu wydarzeń pokazana z jednego punktu widzenia (w tym
                wypadku matki dziewczyny).

                Matka, która straciła swoją córkę na pewno czuje wielki ból, poczucie krzywdy
                straty. Te uczucia sprawiają, że jej relacja niekoniecznie jest obiektywna, a
                co za tym idzie, obraz sytuacji przedstawiony w artykule spaczony, bo bardzo
                subiektywny. Informacje z jednego źródła to za mało, by artykuł był rzetelny i
                obiektywny. Nasuwa się zbyt wiele wątpliwości, po prostu.
                • kocia_noga Re: ja, mnie, moj,, moja ,moje, starucho? 02.05.05, 21:35
                  Dalej z tymi wątpliwościami , starucho .Może lekarz nie chciał zbrodniczej
                  śmierci niewinnego dzieciątka na skutek badania tej , w końcu grzesznej nie
                  dziewicy ? Może sama ciężarna chciała koniecznie umrzec wraz z płodem , bo była
                  , jak ty antyfeministką ? Może lubiła cierpiec ? A matka łże żeby wesprzec
                  cywilizację śmierci , suka jedna. Dobrze że jest ktoś rozsądny , jak starucha .
                  • starucha_izergiel Re: ja, mnie, moj,, moja ,moje, starucho? 02.05.05, 22:43
                    No własnie w tym problem. Nie mamy pojęcia co chciała tamta kobieta. Stąd
                    wrazenie, że w całej tej historii jest ona tylko przedmiotem jakiejś
                    idiotycznej ideologicznej przepychanki "wiedzących lepiej".

                    Był już chyba nawet w gazecie nie tak dawno opisywany przypadek kobiety, która
                    odmówiła usunięcia ciąży stanowiącej zagrożenie dla jej zycia, po czym zmarła.
                    Na forum została pośmiertnie wyzwana od idiotek i dwotek. Nie znalazłam
                    artykułu, mam tylko link do dyskusji na ten temat:
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=20550779&v=2&s=0
                    Poglądy niektórych osób pokazują, ze nie można mieć wlasnego zdania, nie można
                    umrzeć za własne dziecko, nie można poświęcić się w ten sposób w imię swej
                    wiary, religii, wyznawanych wartości, gdyż znajdzie się sporo "oswieconych",
                    którzy ten wybór zanegują, nieuszanują, a człowiekiem wzgardzą.

                    Wracając do artykułu. Tak samo alergicznie reaguję na ideologiczne artykuliki w
                    jedynie słusznej prasie katolickiej. Niestety, artykuły w GW stają się równie
                    nierzetelne i naszpikowane ideologicznie co artykuły np. czasopiśmie
                    młodziezowym "Miłujcie się". Jak czytam to ostatnie, zbiera mnie na odruch
                    wymiotny, teraz ten sam odruch rodzisię przy lekturze co niektórych tekstów w
                    GW, niestety.

                    Ludzie, obudźcie się! Nic nie jest czarne, ani białe. Scenariusz typu: oni be,
                    my cacy, - zabili nam córkę z powodu strachu religijno - etycznego, nalezy do
                    rzadkości i naprawdę trudno w to uwierzyć, zwłaszcza, w przypadku, gdy relację
                    zdaje wyłącznie jedna strona.
                    • ggigus czego chciala zmarla kobieta? 02.05.05, 22:49
                      jesli krzyczala z bolu, to na pewno nie chciala dostac tylko apapu. chciala
                      dostac lekarska pomoc, ktorej jej odmowiono, a ze byla w ciaz,y zredukowano ja
                      zredukowano ja do macicy.
                      A co relacji jednej strony - myslisz, ze lakerz po smeirci pacjentki powie -
                      tak, krzyczala z bolu, ale wolalem ocalic dziecko? naprawde myslisz, ze ktos
                      tak powie? gratuluje naiwnosci
                      • starucha_izergiel Re: czego chciala zmarla kobieta? 02.05.05, 23:03
                        Wytłumacz mi zatem jak artykuł oparty na relcji jednej strony (mozna
                        przypuszczać, że z silnym poczuciem straty, krzywdy, bezsilności i żalu) może
                        być rzetelny i obiektywny? No jak?

                        Matka dziewczyny wcale nie musi kłamać, nigdzie tego nie napisałam. Faktem
                        jednak jest, że przedstawiła sprawę bardzo subiektywnie, a nie od dziś wiadomo,
                        ze w przypadku silnych emocji człowiek ma skłonnosć do dopowiadania sobie
                        róznych rzeczy. Ta teoria potwierdza się niejednokrotnie w sledztwach
                        policyjnych. Kilku swiadków, a kazdy widział co innego. Rozbieżności potrafią
                        być nieraz bardzo duze, wręcz zdumiewające, a wcale nie oznacza to, że
                        świadkowie kłamią. Dlatego wazne przy ustalaniu prawdy jest poznanie relacji
                        kilku osób, a w artykule tego brakuje.
                        • ggigus Re: czego chciala zmarla kobieta? 02.05.05, 23:12
                          a skad wieszm ze sie dziennikarz nie pytal lekarzy? naprawde myslisz, ze lekarz
                          powie- sumienie nie pozwolilo mi na zagroznie zycia plodu, wiec poswiecilem
                          zycie matki i jeszcze poda swoje nazwisko. W takich sytuacjach lekarze nie
                          wiedza i nie pamietaja nazwisk i oczywiscie nie maja zadnych dokumentow.
                          jestes az tak naiwna, czy udajesz?
                          • starucha_izergiel Re: czego chciala zmarla kobieta? 02.05.05, 23:28
                            Nie mam pojecia, co powiedziałby tamten lekarz. Skąd mam to wiedzieć?

                            Jeśli zaś lekarz odmawiał głosu w tej sprawie, szanujacy się dziennikarz
                            powinien poszukać prawdy u innych źródeł. Jedno naprawdę nie wystarczy, by
                            stworzyć dobry artykuł. Odkrycie prawdy powinno być dla niego priorytetem,
                            tymczasem mam nieodparte wrazenie, ze cały ten artykuł pisany był pod dyktando.
                            Opisana historia może być wypaczona, byleby pasowała do przyjętego przez Gazetę
                            kierunku ideologicznego. Podkreślam, ze jest to tylko moje wrażenie, które
                            wynika z braku obiektywizmu w artykule spowowdowanego jednostronnym
                            przedstawieniem całej historii.
                          • starucha_izergiel Re: czego chciala zmarla kobieta? 02.05.05, 23:30
                            > a skad wieszm ze sie dziennikarz nie pytal lekarzy?

                            Wiesz co, to brzmi jak tłumaczenie kiepskiego ucznia: "psze pani, ja bym
                            przeczytał ksiązkę, ale w bibliotece juz nie było, a Jaś nie chciał pozyczyć".
                            • Gość: Uważna Do staruchy - moja droga, w artykule jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.05, 23:48
                              .. wyrażnie napisane, ze dziennikarz chciał rozmawiać z lekarzem ktory nie
                              podjąl badania, a TO TEN stwierdzil, ze dla niego nie ma sprawy
                              (cytuję: 'trzeba zostawić w spokoju'). Oczywiście dla lekarza, jak i dla
                              niektórych, byłoby bardzo fajnie, gdyby brak komentarza oznaczal brak
                              ujawnienia sprawy; ja osobiście jestem zadowolona że do tego nie doszlo i
                              przynajmniej ta sprawa ujrzala swiatło dzienne.

                              NB twoje pzypuszczenia ze to kobieta nie chcciala się leczyć (czy ta chora na
                              raka tez nie? A czy ta - o ktorej nie było mowy w tym artykule) ktora po
                              porodzie straciła wzrok też nie ?) to czysta, niczym nie poparta sufitologia.
                              Zeby nie napisać 'pobożne życzenia'.

                              I tylko się zastanawiam: dlaczego takie nieszczęscie dotykają normalne, biedne
                              kobiety, a nie takie jak ty?
                              • starucha_izergiel Re: Do staruchy - moja droga, w artykule jest 03.05.05, 00:04
                                Czyżbys sugerowała, ze nie jestem normalną kobietą, czy może, to, że
                                nieszczęścia mnie omijają z daleka?
                                • Gość: Uwazna Re: Do staruchy - moja droga, w artykule jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.05, 19:57
                                  Normalne = nie nawiedzone.
                                  Slyszalas kiedyś zeby kogos z LPR - czy jego żonę czy córkę - to spotkało? A
                                  moze kiedykolwiek podobny dramat spotkał kogoś z rodziny Chazana, Radziwiłła
                                  czy innych "specjalistów od sumienia" w polskiej medycynie?
                                  Ależ skąd, im 'jakoś' podobne dramaty nie przydarzają się. Ciekawe.

                                  A twoje problemy mnie nie interesują.
                                  • starucha_izergiel Re: Do staruchy - moja droga, w artykule jest 03.05.05, 22:33
                                    Nie wiem jakie problemy miewaja inni ludzie bez wzgledu na światopogląd, a
                                    skoro Ciebie to także nie interesuje, to nie dziwię się, że nie słyszałaś, aby
                                    im się podobne historie przydarzały.
                                    • Gość: Uważna Re: Do staruchy - moja droga, w artykule jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.05, 23:52
                                      Podobne problemy nie zależą niestety od światopogladu danej osoby a
                                      światopogladu prowadzącego ją lekarza - i o to własnie chodzi.
                                      Jeśli Szanowny Pan Doktorek czy Szanowna Pani Doktorka sama zachoruje i z
                                      powodu przekonań zrezygnuje z leczenia SIEBIE - słowa nie napisze.
                                      Nie mam żadnych wątpliwości, że gdyby zmarla kobieta był krewną jakiegoś
                                      lekarza/ senatora czy innej waznej persony dzisiaj by żyła, a może i dziecko
                                      urodziła.

                                      A interesuję się rzeczami które tego są warte.
                        • Gość: Uważna Re: czego chciala zmarla kobieta? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.05, 23:56
                          Chcesz faktow? proszę bardzo:
                          1. kobieta potrzebowala pomocy medycznej-miala poważną infekcję
                          2. lekarze nie podjęli skutecznych działań czy nawet wymaganego badania-dla
                          dobra płodu, zaslaniajac się sumieniem (co ciekawe, pomagac kobiecie ono nie
                          nakazło)
                          3. płód obumarł a kobieta zmarła po męczarniach.

                          A wiesz jeszcze dlaczego wierzę w kazde slowo artykulu? A dlatego ze sama 2
                          lata temu rodziłam, mialam problemy z ciąża, a podejscie lekarzy (w Warszawie)
                          było dokldanie takie samo jak pisze GW - co ma być to będzie, ze by tylko nikt
                          ich o nic nie oskarżył. Same d*pokryty.
                          • starucha_izergiel Re: czego chciala zmarla kobieta? 03.05.05, 00:11
                            Owszem, nie napisałam przecież, że lakarze są czyści. Tam na pewno stało się
                            coś niedobrego, w koncu zmarła młoda kobieta. Jak już napisałam, i prawdę
                            mówiąc, nie chce mi się już powtrazać, drażni mnie jedynie niefachowość
                            dziennikarza i zadowolenie się relacją jednej osoby. To za mało, by pokazać
                            sprawę obiektywnie.
                            • Gość: Klarysa Re: czego chciala zmarla kobieta? IP: *.4web.pl 03.05.05, 08:46
                              No to przypomnij sobie atykuły o tym Pavulonie- one też przedstawiały relacje
                              jednostronnie, wiec byly nieobiektywne.(BTW.czy spodziewasz się, że ta
                              kobieta , ktora zmarła, czy jej dziecko cos powie?)- tak jak widziały to
                              zostawione żony, córki, matki...przecież żadnen z tych lekarzt nie powiedział"
                              Tak pojechalismy do faceta z rozległym zawałem, popatrzylismy na siebie i aby
                              ulżyć Funduszowi Zdrowia oraz facetowi, który niesympatycznie wyglądał, Jurek
                              wyjął Pavulon i zrobił zastrzyk. Facet żył jeszcze 10 minut, a w tym czasie ja
                              zadzwoniłem do Skrzydlewskiej, żeby juz przyjezdzali"..
                              • starucha_izergiel Re: czego chciala zmarla kobieta? 03.05.05, 09:57
                                O artykule na temat pavulonu nie wypowiadam się, bo go nie czytałam. Piszę na
                                temat tego artykułu, który bardziej nadaje się do supereksprsu, czy innego
                                sensacyjnego pismaka. Autor nie popisał się przygotowaniem do tematu i nie mógł
                                się pochwalić zebranym materiałem. Zamiast skupić się na poznaniu prawdy,
                                skupil się na wyznaczonym celu: dać kolejny powód do zliebaralizowania ustawy.
                                • Gość: Elle Absolutnie się ze staruchą nie zgadzam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.05, 10:59
                                  1. Artykuł jest obiektywny - wierz mi, SE zrobilby z tego tytuł na 1.
                                  stronie "Lekarze zamordowali dziewczynę i jej dziecko !!!!".
                                  Lekarz miał możliwośc przedstawić swoj punkt widzenia, a ze odmowil, to już
                                  jego sprawa. Owszem, artykuł jest bulwersujący, bo sama sprawa jest tragedią.

                                  2. Gdzie starucha znalazła w artykule wypowiedź dot. liberalizacji ustawy
                                  antyaborcyjnej? Primo, w ogóle nie ma ona zastosowania w tym przypadku, bo nie
                                  chodzilo o dokonanie aborcji, a zwyklego badania. Secundo, w ramach
                                  OBOWIĄZUJĄCEJ ustawy zabieg przerwania ciązy, gdy zagrozone jest życie czy
                                  zdrowie kobiety JEST dowolony i żadnych zmian wprowadzac tu nie trzeba.

                                  Zupełnie inną kwetią jest natomiast to - i to należy bardzo ostro piętnowac i
                                  prawdzić do zmiany - że nawet w sytuacji gdy aborcja jest dozwolona kobiety nie
                                  są w stanie jej wyegzekwować (na marginesie: zauwazył ktoś, ze aborcje z powodu
                                  gwałtu czy kazirodztwa można policzyć na palcach jednej ręki?); a nawet w
                                  przypadku innych zabiegów (jak w przypadku tej dziewczyny właśnie) lekarze
                                  znacznie wyżej stawiają dobro płodu niż kobiety. W końcu "jak coś stanie się
                                  chorej kobiecie w ciąży, to oni zawsze będą mogli powiedzieć: "Umarła, bo była
                                  chora". A płód musi przetrwać".

                                  Coż, niektórzy świętości życia sa gotowi bronić bez względu na liczbę ofiar.

                                  Pozdrawiam
                                  • starucha_izergiel Re: Absolutnie się ze staruchą nie zgadzam 03.05.05, 13:46
                                    Lekarz nie miał obowiązku odpowiadać na pytania reportera. Jego milczenie nie
                                    musi byc równoznaczne z jego winą, a tłumaczenie - wyszedł na podlego, bo się
                                    nie bronił jest chore. Dziennikarz, który przy pierwszej przeszkodze w poznaniu
                                    prawdy (odmowa wyjaśnienień pesonelu medycznego) spoczywa na laurach i
                                    publikuje to co ma, czyli niewiele, byleby było, jest miernym dziennikarzyną i
                                    tyle.

                                    Gdyby ten artykuł był napisany rzetelnie, odwoływał się do wielu źródeł, a nie
                                    jedynie relacji matki dziewczyny, nie miałabym zastrzeżeń. A tak? Co tu mamy?
                                    Żale cierpiącej kobiety po stracie swej córki. To za mało, by być wiarygodnym.
                                    • Gość: misiu Re: Absolutnie się ze staruchą nie zgadzam IP: 5.2.* / *.chello.pl 03.05.05, 14:10
                                      starucha_izergiel napisała:
                                      > Gdyby ten artykuł był napisany rzetelnie, odwoływał się do wielu źródeł, a
                                      > nie jedynie relacji matki dziewczyny, nie miałabym zastrzeżeń.

                                      "Profesor Grażyna Rydzewska jest krajowym konsultantem ds. gastroenterologii. -
                                      W tej sprawie popełniono podstawowy błąd. Gdy pojawił się ropień i przetoka,
                                      należało przeprowadzić endoskopię - mówi. - Ona pokazałaby źródło zakażenia,
                                      które można by usunąć operacyjnie. Nie wiadomo, czy udałoby się utrzymać
                                      ciążę. Ale należało podjąć to ryzyko."
                                      • starucha_izergiel Re: Absolutnie się ze staruchą nie zgadzam 03.05.05, 16:16
                                        A któż to jest ta pani profesor i jaki miała kontakt ze sprawą? Co wie na temat
                                        tego przypadku? Badała tę dziewczynę, widziała chociaż wyniki jej badań? Nie
                                        wynika to z artykułu. Super lekarz z niej jesli potrafi postawić diagnozę i
                                        wskazać własciwy proces leczenia na odległość i na gębę bez żadnego badania.

                                        Fakty są na razie takie, ze mamy rozżalona po stracie córki kobietę, zmarłą
                                        dziewczynę i postępowanie wszczęte w prokuraturze. Nie wiadomo jednak, czy
                                        lekarze popełnili błąd, czy nie. Jak wynika z artykułu, bład musiał popełnić
                                        nie jeden lekarz w nie jednej placówce medycznej, gdyż Basia w trakcie leczenia
                                        zmienila lekarzy. Co? Wszyscy są niekompetentni? Wszyscy zignorowali powazną
                                        chorobę? Nie umieli jej rozpoznać/wyleczyć/podjąć decyzji? A pani profesor,
                                        która przy łozku chorej w życiu nie była, zaocznie oświeciła nas co powinno się
                                        zrobić w takim wypadku??

                                        Albo ta dziewczyna miała powaznego pecha, że trafiła na konowałów albo gazeta
                                        koloryzuje. W koncu ile w Polsce mamy przypadków śmierci okołoporodowej?
                                        • Gość: misiu Re: Absolutnie się ze staruchą nie zgadzam IP: 5.2.* / *.chello.pl 03.05.05, 16:19
                                          starucha_izergiel napisała:

                                          > A któż to jest ta pani profesor

                                          "Profesor Grażyna Rydzewska jest krajowym konsultantem ds. gastroenterologii."

                                          Może pożyczyć okularów, skoro wzrok nie dopisuje?
                                          • starucha_izergiel Re: Absolutnie się ze staruchą nie zgadzam 03.05.05, 16:38
                                            I oczywiscie ze swego konsultacyjnego stołka jest w stanie podjąć własciwą
                                            decyzję co do leczenia kobiety, której na oczy nie widziała. Jaaaasne.

                                            A ty nie bądź taki do przodu...
                                            • Gość: misiu Re: Absolutnie się ze staruchą nie zgadzam IP: 5.2.* / *.chello.pl 03.05.05, 16:50
                                              starucha_izergiel napisała:

                                              > I oczywiscie ze swego konsultacyjnego stołka jest w stanie podjąć własciwą
                                              > decyzję co do leczenia kobiety, której na oczy nie widziała. Jaaaasne.

                                              Jaaasne. To Ty nie wiedziałaś, że krajowi konsultanci są powoływani właśnie po
                                              to, żeby komentować sprawy, o których nie mają bladego pojęcia, na podstawie
                                              szczątkowych informacji z gazet? Aż nie chce mi się wierzyć, żeś tego nie
                                              wiedziała.



                                              > A ty nie bądź taki do przodu...
                                        • Gość: Elle Re: Absolutnie się ze staruchą nie zgadzam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.05, 17:12
                                          Nie nazwałabym tego błedem czy niekompetencją a zachod*pstwem jak to ktos już
                                          wyzej ładnie napisal.
                                          Za smierc kobiety nic im nie zrobią (znajdzie się dośc kolegów po fachu którzy
                                          wystawią odpowiednią opinię) a za spowodowanie utraty 'zycia nienarodzonego'
                                          (jak widac znacznie więcej wartego od narodzonego) mogliby miec problemy.
                                          W koncu panuje u nas "ochrona życia od poczęcia do naturalnej smierci" - a
                                          śmierc tej kobiety była w pelni naturalna, nieprawdaż? A ze mozna ją było
                                          ratować, to już zupelnie inna kwestia.
                                        • Gość: Klarysa Re: Absolutnie się ze staruchą nie zgadzam IP: *.4web.pl 03.05.05, 17:31
                                          Chwileczke, ale ta dziewczyna nie umarła w wyniku komplikacji
                                          okoloporodowych...Umarła w wyniku ogólnego zakażenia organizmu, a to nie
                                          rozwija sie w dwie minuty, ale zostało spowodowane brakiem interwencji
                                          lekarskiej wczesniej...
                                          Boże jedynby, nie zyczę ci, zebyś kiedyś musiała znosić coś takiego we własnej
                                          rodzinie, a potem ktoś będzie ci tłumaczył, że jesteś rożżaloną matką i nie
                                          masz racji...Prawda jest taka, że jakby facet dostał 1500PLN na reke, to by
                                          problemy zpoczetym zagrozonym przestaŁY ISTNIEĆ...
                                    • Gość: Elle Re: Absolutnie się ze staruchą nie zgadzam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.05, 14:30
                                      Dziennikarz jest rzetelny: zasięgnął opinii rodziny, krajowego konsultanta w
                                      tej dziedzinie, innych lekarzy i federacji. Próbowal też rozmawiać z lekarzem
                                      prowadzacym 'przypadek'.
                                      Dziennikarz nie ma żadnego obowiazku - a wprost przeciwnie - przemilczać sprawy
                                      tylko dlatego, że dany lekarz nie zyczy sobie (i nb się wcale nie dziwię) o
                                      niej rozmawiać i uwaza 'ze sprawy nie ma'.

                                      Analogicznie, dla ujawnienia afery lowcow skor nie było niezbędne uzyskanie
                                      wypowiedzi lekarzy w nią zamieszanych.

                                      Jak jednak rozumiem wg. ciebie artykul powinien powstac tylko wtedy, gdy
                                      WSZYSTKIE strony są zainteresowane jej ujawnieniem i zgadzają się na wypowiedź
                                      dla prasy.
                                      I moze jescze mały seansik spirytytstyczny dla zasięgnięcia opinii zmarlej?

                                      No coż, skoro fakty przeszkadzają ci w poglądach tym gorzej dla faktów i
                                      najlatwiej sugerować klamstwo prasy.

                                      • kocia_noga Re: Absolutnie się ze staruchą nie zgadzam 03.05.05, 19:45
                                        Komentarze staruchy są dla mnie nieludzkie. A co z problemem samobójcy ? Załóżmy
                                        że syn lub córka chcą popełnić samobójstwo - taka ich wola . Starucha uważa , że
                                        matka czy ojciec mają obserwowac to a po fakcie skomentowac - to jej( jego)
                                        wybór. W przypadku decyzji , że córka wyje z bólu , ale nie chce robic
                                        endoskopii , bo to mogłoby ewentualnie zaszkodzić płodowi ( starucha sugeruje
                                        ,że dziewczyna mogła być nawiedzona i ratowac płód kosztem życia) - to jest
                                        własnie obserwowanie samobójstwa przez matke. Zdaje się ,że taka postawa
                                        bardziej pasuje starusze.
                                        • starucha_izergiel Re: Absolutnie się ze staruchą nie zgadzam 03.05.05, 22:22
                                          Starucha uważa , ż
                                          > e
                                          > matka czy ojciec mają obserwowac to a po fakcie skomentowac - to jej( jego)
                                          > wybór. W przypadku decyzji , że córka wyje z bólu , ale nie chce robic
                                          > endoskopii , bo to mogłoby ewentualnie zaszkodzić płodowi (...)

                                          Jedyne, co uważam, to to, że
                                          - artykuł jest stronniczy i w moim odczuciu nieobiektywny
                                          - wydawany jest z góry wyrok na lekarzy wyłącznie na podstawie relacji matki
                                          dziewczyny
                                          • Gość: misiu Re: Absolutnie się ze staruchą nie zgadzam IP: 5.2.* / *.chello.pl 04.05.05, 07:59
                                            starucha_izergiel napisała:

                                            > - wydawany jest z góry wyrok na lekarzy wyłącznie na podstawie relacji matki
                                            > dziewczyny

                                            To ile lat dostał lekarz od gazety, bo chyba czegoś nie doczytałem?
                                            Czy sędzia odrzucił opinię krajowego konsultanta ds. gastroenterologii?
                                        • Gość: bis Re: "kocia nogo" IP: *.elknet.pl / 80.48.227.* 04.05.05, 15:03
                                          Nie chcę Ciebie dołować bo tego nie lubię.
                                          Ale żeby do Ciebie przemówić przedstawię Tobie wizję tego o co Ty w sposób
                                          pośredni walczysz: "tzw. wolność wyboru".
                                          Głoszący to hasło chcą nie tylko decydować o wydaniu polecenia "wysprzątania
                                          zbędnie zasiedlonego brzucha" ale i o finale nie tylko swojego życia.
                                          Cierpienie fizyczne jest tylko jednym z powodów eutanazji.
                                          Wystarczy być "zmęczonym życiem".
                                          I nie zdziw się, ta wolność wyboru, o którą tak zabiegasz zmusi Ciebie do
                                          oglądania śmierci na życzenie twego dziecka, którego życie już zmęczyło.
                                          I na to nic nie poradzisz!
                                          Osoba 16-letnia współdecyduje o sobie ze swoim prawnym opiekunem, a osoba 18-
                                          letnia decyduje sama za siebie! Takie jest prawo.

                                          Jeżeli Ciebie dotknęłam, to przepraszam.
                                          • Gość: M. Re: bis IP: 212.160.172.* 04.05.05, 15:15
                                            Zakładam, ze mam przed sobą zdecydowanego zwolennika tzw. "obrony świetosci
                                            zycia".

                                            To dzieki takim jak wy obecnie lekarze nie chca pomagac kobietom w ciazy jezeli
                                            tylko moze ich to narazic na oskarzenia o doprowadzenie do utraty ciazy. I
                                            takie tragedie maja miejsce.
                                            No, ale najwazniejsze ze wszystko "naturalnie", czyli z wolą Boską.
                                            Po wyborach LPR z PiSem moze w ogóle zlikwiduje szpitale?





                                            • Gość: bis Re: M-ko IP: *.elknet.pl / 80.48.227.* 04.05.05, 22:23
                                              I tutaj żeś się nie popisał.
                                              Oj ta miernota.
                                              • Gość: M. Re: M-ko IP: 212.160.172.* 05.05.05, 09:50
                                                Prawda w oczy zakolała?
                                                A jak nie masz nic do napisania to po prostu nie pisz.
                    • ggigus i jeszcze cos 02.05.05, 22:52
                      czym innym jest sytuacja, kiedy ktos udzielana pomoc odrzuca i dlatego umiera,
                      a czym innym, kiedy tej pomocy nie dostaje i dlatego umiera.
                      to o Twoich slowach co do kobiety, ktora odmowila usuniecia ciazy, zagrazajacej
                      jej zyciu. mam nadzieje, ze jaks roznice widzisz.
                      • starucha_izergiel Re: i jeszcze cos 02.05.05, 23:06
                        > czym innym jest sytuacja, kiedy ktos udzielana pomoc odrzuca i dlatego umiera,
                        >
                        > a czym innym, kiedy tej pomocy nie dostaje i dlatego umiera.

                        Czy ja temu przeczę? Oczywiście, ze nie. Jedyne zastrzezenia mam do fachowosci
                        autora artykułu. To wszystko.
                        • ggigus Re: i jeszcze cos 02.05.05, 23:10
                          no to po co piszesz o kobiecie, ktora nie chciala usunac ciazy?
                          tutaj tego pytania nie bylo, byla jednymie MOZLIWOSC, ze badanie moze zakonczyc
                          sie smiercia plodu
                          roznica jest
                          • starucha_izergiel Re: i jeszcze cos 02.05.05, 23:18
                            Po to by pokazać, że pod płaszczykiem wolności wyboru kryje się kolejna niewola
                            (patrz link do dyskusji w we wczesniejszym poście). Teraz owszem, można odmówić
                            leczenia z powodów religijnych, ale albo się zostanie oskarżonym o fanatyzm,
                            czy dewotyzm, albo chorobę psychiczną - w najlepszym razie - głupotę. Do tego
                            prowadzą skrajności ideologiczne, których szczerze NIE TRAWIĘ. GW publikując
                            stronnicze artykuły (ten można do nich smiało zaliczyć), popada w podobny
                            fanatyzm, co (nad)gorliwi katolicy i obrońcy zycia. W tym momencie moja
                            ciepliwość się kończy i rodzi się we mnie wewnetrzny bunt.
                            • Gość: Uważna Re: i jeszcze cos IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.05, 23:50
                              > albo się zostanie oskarżonym o fanatyzm,
                              > czy dewotyzm, albo chorobę psychiczną - w najlepszym razie - głupotę
                              No i co z tego? ale na siłe nikt nie będzie leczył.
                              A leczenia za to (w imię "wyższych celow", oczywiscie) można odmowić - nieraz z
                              tragicznym efektem.
    • Gość: chicarica Do staruchy_izergiel IP: *.softlab.gda.pl 03.05.05, 22:21
      Droga starucho, w takim razie pytanie do Ciebie:
      kto wg Ciebie powinien wyrazić opinię w artykule, by tenże artykuł był dla
      Ciebie wiarygodny?
      • starucha_izergiel Re: Do staruchy_izergiel 03.05.05, 22:27
        - personel medyczny, najlepiej lekarze mający kontakt z pacjentką (z artykułu
        wynika, ze pacjentka zmieniała lekarzy, jej leczenie nie lezało w rekach jednej
        osoby). Autor nic nie pisze, że inni lekarze nie chcieli z nim rozmawiać, może
        ich nie pytał?
        - rodzina dziewczyny
        - osoba kompetentna zajmująca się blizej sprawą





        - inni specjaliści/lakarze nie majacy zwiazku z leczeniem zmarłej kobiety
    • Gość: c Re: Troska o płód kosztem życia kobiety IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.05.05, 22:38
      Pani Nowicka chce chyba podjąć jeszcze raz próbę ustawowego zezwolenia na
      zabijanie nienarodzonych?
      • kocia_noga Re: Troska o płód kosztem życia kobiety 04.05.05, 12:45
        Gościu c - nie ma takich ofiar , które uzasadniłyby zmianę ustawy - no , chyba ,
        że w przeciwną stronę - całkowity zakaz byłby uczciwszy .
    • dokowski Proponuję żeby polskich lekarzy zacząć nazywać... 04.05.05, 22:51
      ... mordercami kobiet, ale nie jako epitet czy obelga, ale po prostu, zamiast
      słowo "lekarz" używać jako podmiotu "morderca kobiet".

      "Mój morderca kobiet powiedział, że palenie jest w moim stanie zdrowia
      wyjątkowo niekorzystne"

      "Chyba mam gorączkę. Powinienem pójść do mordercy kobiet."

      "Mój dziadek nigdy nie chodził do mordercy kobiet, a dożył 98 lat"
      • Gość: Elle Re: Proponuję żeby polskich lekarzy zacząć nazywa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.05, 23:16
        Nie, no trochę przesadziłeś.
        Dr Cywiński nie zamordowal w sensie stricte tej kobiety, a 'tylko' przez
        zaniechanie leczenia dopuscił do jej smierci.
        Na co zresztą jest odpowiedni paragraf w kodeksie karnym.
        • starucha_izergiel Re: Proponuję żeby polskich lekarzy zacząć nazywa 04.05.05, 23:30
          No, widzę, ze podobnie jak gazeta, wydałaś już wyrok:
          przez
          > zaniechanie leczenia dopuscił do jej smierci.

          Czyli winny? Winny bo toczy się przeciw niemu śledztwo, czy dlatego, że tak
          wynika ze słów zrozpaczonej matki?
          • Gość: daska Re: Proponuję żeby polskich lekarzy zacząć nazywa IP: *.dyn.optonline.net 05.05.05, 04:43

            zupelne sie zgadzam
          • Gość: Elle Re: Proponuję żeby polskich lekarzy zacząć nazywa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.05, 19:30
            > No, widzę, ze podobnie jak gazeta, wydałaś już wyrok:
            Ponowię zadane już pytanie: to ile lat dostał p. Cywiński od gazety?

            > Czyli winny? Winny bo toczy się przeciw niemu śledztwo, czy dlatego, że tak
            > wynika ze słów zrozpaczonej matki?
            Nie - winny bo nie zbadał i nie leczył dziewczyny, która zmarła.
            BTW: dzieki temu, że zrozpaczona matka doprowadziła do sledztwa, może dojdzie
            do ukarania p. Cywińskiego. Natomiast sama wina leży w jego zaniechaniu.
            • starucha_izergiel Re: Proponuję żeby polskich lekarzy zacząć nazywa 05.05.05, 22:20
              Sorry, ale w państwie prawa dopóki sie winy nie udowodni, jest się NIEWINNYM.
              Jak Ci napiszą w wyborczej, że starucha izergiel lata kazdego ranka na miotle,
              to uwierzysz i uznasz to za fakt najprawdziwszy z prawdziwych? Nie sadzisz, że
              to zbyt powazna sprawa, by na podstawie miernego artykuliku w gazecie skreslać
              człowieka? Cywiński to nie nick na forum, nie postac z filmu, ale żywy człowiek.


              > BTW: dzieki temu, że zrozpaczona matka doprowadziła do sledztwa, może dojdzie
              > do ukarania p. Cywińskiego

              Może dojdzie, a może nie dojdzie. A jak się okaże niewinny, to co? Myślisz, że
              po tej aferze nie bedzie juz spalony w swoim fachu? Przeprosisz za niesłuszne
              oskarżenie?


              Natomiast sama wina leży w jego zaniechaniu.

              Jesteś prorokiem, zeby to wiedziec, czy moze kilka słów w gazecie wystarczy,
              byś slepo uwierzyła?


              to ile lat dostał p. Cywiński od gazety?

              Wystarczy, że ludzie uwierzyli w jego winę bez poznania waznych faktów (np Ty),
              bez głębszego przypatrzenia się sprawie. W przypadku, gdyby się okazał
              niewinny, to bardzo wysoka i niesprawiedliwa kara.

              Jesli jest winny, powinien poniesc zasłużoną karę, ale tego JESZCZE NIE WIADOMO.
              • Gość: Elle Re: Proponuję żeby polskich lekarzy zacząć nazywa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.05, 22:57
                > Jak Ci napiszą w wyborczej, że starucha izergiel lata kazdego ranka na
                > miotle, to uwierzysz i uznasz to za fakt najprawdziwszy z prawdziwych?
                Nie; nie ma natomiast żadnego powodu aby nie wierzyć w podane fakty. Twierdzisz
                ze dziewczyna została przebadana? Czy ze badanie nie było potrzebne? Czy ze nie
                zmarła na zakażenie?

                > Cywiński to nie nick na forum, nie postac z filmu, ale żywy człowiek
                Ta kobieta tez była czlowiekiem. Tylko że już nie zyje.

                > Sorry, ale w państwie prawa dopóki sie winy nie udowodni, jest się NIEWINNYM
                I w swietle prawa ten człowiek jest niewinny. Co nie zmienia faktu, ze za jego
                sprawą pacjentka nie żyje, niestety.
                Na marginesie: gdyby Polska BYLA panstwem prawa ustawa "anytaborcyjna" byłaby
                przestrzegana.

                > Może dojdzie, a może nie dojdzie
                Tu się zgadzam. W Polsce trudno skazac lekarza, a "biegli" są zawsze gotowi
                zaświadczyć że bledu nie było. Pierwszy z brzegu przyklad:
                www.emedyk.pl/artykul.php?idartykul_rodzaj=70&idartykul=1052
                > Myślisz, że po tej aferze nie bedzie juz spalony w swoim fachu?
                Owszem, myslę że nie będzie. Lekarze nie odwrocili się nawet od kolegów
                zamieszanych w aferę "łowców skór"; do dnia dzisiejszego nie osądzono ich przed
                sądem odpowiedzialności zawodowej.

                > miernego artykuliku
                Ja go tak nie oceniam. BTW, dotychczas nikt poza tobą też nie.
            • Gość: andrzej Re: Proponuję żeby polskich lekarzy zacząć nazywa IP: *.aster.pl 06.05.05, 16:08
              zeby mowic o winie, trzeba ja najpierw udowodnic. ty wydalas wyrok wczesniej.
              wedlug ciebie jest winny. a nie laska poczekac na wynik dochodzenia i wyrok
              sadu? w kazdym procesie istnieje domniemanie niewinnosci. ty po przeczytaniu
              artykulu w gazecie juz stwierdzilas, ze jest winny... ciekawe. moze podasz w
              takim razie wiecej szczegolow dotyczacych tej sprawy...
              • misiu-1 Re: Proponuję żeby polskich lekarzy zacząć nazywa 06.05.05, 17:43
                Gość portalu: andrzej napisał(a):

                > zeby mowic o winie, trzeba ja najpierw udowodnic. ty wydalas wyrok wczesniej.
                > wedlug ciebie jest winny. a nie laska poczekac na wynik dochodzenia i wyrok
                > sadu? w kazdym procesie istnieje domniemanie niewinnosci. ty po przeczytaniu
                > artykulu w gazecie juz stwierdzilas, ze jest winny... ciekawe. moze podasz w
                > takim razie wiecej szczegolow dotyczacych tej sprawy...

                Zasada domniemania niewinności obowiązuje w procesie karnym, a nie przy ocenie
                moralnej czynu. Nie mieszaj pojęć. Sprawa karna w ogóle rządzi się własnymi
                prawami i jej wyników nie należy traktować jako absolutu, ponieważ ze względu
                na ograniczenia proceduralne niekoniecznie są adekwatne do faktycznego
                przewinienia. Klinicznym tego przykładem była np. w USA sprawa O.J.Simpsona,
                uniewinnionego od zarzutu morderstwa przez sąd karny, ale zasądzenia od niego
                za to samo wielomilionowego odszkodowania w procesie cywilnym.
                • starucha_izergiel Re: Proponuję żeby polskich lekarzy zacząć nazywa 06.05.05, 23:01
                  Klinicznym tego przykładem była np. w USA sprawa O.J.Simpsona,
                  > uniewinnionego od zarzutu morderstwa przez sąd karny, ale zasądzenia od niego
                  > za to samo wielomilionowego odszkodowania w procesie cywilnym.

                  Tam była sprawa i był wyrok, co za róznica w jakim sądzie? skoro została
                  zasądzona kara w postaci odszkodowania, musiała być wina. Była wina, bo była
                  sprawa, było dochodzenie. Tu
                • starucha_izergiel Re: Proponuję żeby polskich lekarzy zacząć nazywa 06.05.05, 23:15
                  Klinicznym tego przykładem była np. w USA sprawa O.J.Simpsona,
                  > uniewinnionego od zarzutu morderstwa przez sąd karny, ale zasądzenia od niego
                  > za to samo wielomilionowego odszkodowania w procesie cywilnym.

                  Było odszkodowanie, bo była sprawa na której zostało zasądzone, więc można
                  mówić o winie.

                  W tym wypadku nie było ani sprawy, ani nawet dochodzenia.

                  Jednego, czego możemy być w tej chwili pewni, to tego, ze kobieta nie żyje, ale
                  na podstawie jednego artykułu nie można stwierdzić, czy z winy lekarza, czy
                  nie! Poza zapewnieniami matki dziewczyny nie mamy żadnych dowodów. Jak mozna na
                  podstawie słów jednej osoby, która w dodatku nie jest obiektywna/kompetentna
                  wydawać wyrok, czy chocby ocenę moralną? Nie oceniamy przecież osoby
                  anonimowej, ale człowieka, którego imię i nazwisko jest podane do publicznej
                  wiadomości. Trzeba brać poprawkę także na to, że dziennikarze uwielbiają
                  przekręcać słowa, wyrzucać z kontekstu. Teraz mamy jedynie zarys sytuacji, ale
                  nie jest to fotograficzne odbicie rzeczywistości, lecz obraz odtwarzany na
                  podstawie faktów przeplatanych silnymi emocjami. Oceniając kogoś tylko na tej
                  podstawie mozna mu zrobić ogromną krzywdę. Poczekajmy może na rozwój wydarzeń,
                  więcej szczegółów, wyrok sądowy i wtedy będziemy tego lekarza potępiać w
                  czambuł, lub nie, ok?
                  • Gość: misiu Re: Proponuję żeby polskich lekarzy zacząć nazywa IP: *.chello.pl 07.05.05, 00:17
                    starucha_izergiel napisała:

                    > Było odszkodowanie, bo była sprawa na której zostało zasądzone, więc można
                    > mówić o winie.

                    Na gruncie prawa karnego nie można mówić o winie, ponieważ zapadł wyrok
                    UNIEWINNIAJĄCY. Proces cywilny dotyczy wyrządzonej szkody, do której wina sensu
                    stricte nie jest konieczna. Zwykłe pęknięcie rury i zalanie sąsiada skutkuje
                    odpowiedzialnością cywilną, choć jest niezawinione.

                    > W tym wypadku nie było ani sprawy, ani nawet dochodzenia.

                    Nieprawda. Zacznij w końcu czytać uważnie, bo wychodzi na to, że to nie
                    dziennikarze, tylko właśnie Ty nie wiesz, o czym piszesz:
                    "W sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci dziewczyny śledztwo wszczęła
                    łódzka prokuratura. - Gromadzimy dokumenty medyczne. Wkrótce zlecimy
                    kompleksową ekspertyzę pod kątem błędu w sztuce lekarskiej - mówi Krzysztof
                    Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi."

                    > Jednego, czego możemy być w tej chwili pewni, to tego, ze kobieta nie żyje,
                    > ale na podstawie jednego artykułu nie można stwierdzić, czy z winy lekarza,
                    > czy nie!

                    Relatywizowanie sprawy i mnożenie śmiesznych wątpliwości pozostaw adwokatom
                    Cywińskiego. Jak powiedział G.Chesterton, "moralne problemy są zawsze
                    straszliwie skomplikowane dla kogoś bez zasad." Brnąc w takie rozumowanie łatwo
                    dojść do absurdu, bo skąd masz pewność, że Ziemia ma naprawdę kształt kuli? A
                    może to tylko jakaś potworna mistyfikacja w bliżej nieznanym celu? A może
                    wszystko, co widzisz dookoła siebie to jakiś Matrix?

                    Bezspornych dowodów (choć też niekoniecznie - czasem wystarczą mocne poszlaki)
                    potrzebuje sąd, ponieważ on decyduje o karze. My dokonujemy tylko moralnej
                    oceny postępowania lekarza na podstawie dostarczonych informacji, których ilość
                    jest w zupełności wystarczająca. Jeżeli wydaje Ci się, że jest inaczej, to
                    wyobraź sobie sytuację, w której Twoje ciężko chore dziecko (zakładam a priori,
                    że jakieś masz) potrzebuje szybkiej pomocy, a Ty masz do wyboru tylko dwóch
                    lekarzy. O jednym z nich nie wiesz nic, a drugim jest własnie "dr" Cywiński.

                    > Poza zapewnieniami matki dziewczyny nie mamy żadnych dowodów. Jak mozna na
                    > podstawie słów jednej osoby, która w dodatku nie jest obiektywna/kompetentna
                    > wydawać wyrok, czy chocby ocenę moralną?

                    Nieprawda, kłamiesz. Mamy opinię krajowego konsultanta ds. gastroenterologii.
                    Wobec znanej powszechnie, a karykaturalnie rozdętej solidarności zawodowej
                    środowiska lekarskiego, skutkującej raczej skłonnością do krycia oczywistych
                    błędów niż wolą samooczyszczania, trudno przypuszczać, aby bez mocnych
                    przesłanek pozwoliła sobie na tak jednoznaczną ocenę.
                    • Gość: andrzej Re: Proponuję żeby polskich lekarzy zacząć nazywa IP: *.aster.pl 09.05.05, 18:32
                      w jednym i drugim przypadku orzeczenie nastepuje na podstawie dowodow. jak na
                      razie dopiero rozpoczeto procedury, zatem dowodow jeszcze nie ma. poczekajmy na
                      sprawe i wyrok zanim kogos osadzimy (rowniez moralnie).
                      • Gość: misiu Re: Proponuję żeby polskich lekarzy zacząć nazywa IP: 5.2.* / *.chello.pl 09.05.05, 22:33
                        Gość portalu: andrzej napisał(a):

                        > w jednym i drugim przypadku orzeczenie nastepuje na podstawie dowodow. jak na
                        > razie dopiero rozpoczeto procedury, zatem dowodow jeszcze nie ma. poczekajmy
                        > na sprawe i wyrok zanim kogos osadzimy (rowniez moralnie).

                        Nie potrzebujemy na nic czekać, a tym bardziej na pokrętne opinie biegłych
                        kolegów pana doktora. Faktem jest, że kobieta była pod opieką lekarzy. Faktem
                        jest, że nie wykonano badania, które należało wykonać. Faktem jest, że kobieta
                        nie żyje. Faktem jest też, że nie zmarła na chorobę nieuleczalną (w chwili
                        zgłoszenia się do lekarza). To w zupełności wystarczy.
                        • Gość: andrzej Re: Proponuję żeby polskich lekarzy zacząć nazywa IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.05.05, 14:21
                          owszem potrzebujemy. w kazdym normalnym kraju, szanujacym prawo, nie winy bez
                          wyroku... nawet jezeli myslimy cos innego.
      • Gość: anrid Re: Proponuję żeby polskich lekarzy zacząć nazywa IP: *.devs.futuro.pl 05.05.05, 02:39
        Nie no, tu już nieco przesadziłeś - nie wszyscy polscy lekarze tacy są....
        • dokowski Miałem na myśli system, który ich obowiązuje 07.05.05, 23:31
          Gość portalu: anrid napisał(a):

          > Nie no, tu już nieco przesadziłeś - nie wszyscy polscy lekarze tacy są

          Chodzi mi o narzuconą przez kościelne władze etykę opratą na zasadzie, że nie
          wolno ratować życia matki, jeżeli zabiegi ratujące jej życie mogłyby zaszkodzić
          płodowi. Moralność obrońców życia poczętego, a nie przysięga Hipokratesa,
          obowiązuje teraz polskich lekarzy.

          Swojego oskarżenia nie kieruję przeciwko każdemu lekarzowi osobiście, ale
          przeciwko nowej polskiej katolickiej etyce lekarskiej i posłusznym jej
          lekarzom. Wiem, że wielu mamy uczciwych lekarzy nonkonformistów, którzy wierni
          są swej przysiędze. Piszę tylko o tych religijnych, którzy na swą przysięgę
          splunęli
          • monikaannaj Piszesz bzdury, doku 10.05.05, 10:27
            nie
            > wolno ratować życia matki, jeżeli zabiegi ratujące jej życie mogłyby
            zaszkodzić
            >

            Kosciół niczego takiego nigdy nie powiedział.

            Ale jesli nawet - to w tym przypadku EWIDENTNIE ta zasada nie miałaby
            zastosowania, bo lekarz nie podejmujacy leczenia ogolnego zakazenia organizmu
            kobiety nie działał w "obronie zycia poczetego". Życie poczete nie miało
            zadnych szans na przetrwanie i lekarz powinien o tym wiedziec. Opisywany ćwok
            był zwykłym partaczem a nie ofiara ideologii - bez względu na to co teraz
            mówi, jak idiotycznych argumentów uzywa.
            • dokowski To nieprawda. Miał nadzieję, że nie nastąpi ... 10.05.05, 11:51
              monikaannaj napisała:

              > lekarz nie podejmujacy leczenia ogolnego zakazenia organizmu
              > kobiety nie działał w "obronie zycia poczetego". Życie poczete nie miało
              > zadnych szans na przetrwanie

              ... perforacja odbytnicy, albo że nastąpi dopiero przed porodem, tak że uda się
              uratować dziecko. Jestem pewnien, że to wiara i strach przed fanatykami kazały
              mu dokonać takiego wyboru - że jego intencją była ochrona życia poczętego.
              • monikaannaj Re: To nieprawda. Miał nadzieję, że nie nastąpi . 10.05.05, 12:11
                Lekarz, który "ma nadzieję" to konował a nie lekarz. Jest takich pełno
                niestety. Ale nie pisz mi o powszechnosci kretynów ogarnietych manią "ochrony"
                za wszelka cene. Moja przyjacióka bedac w 4 m -cu ciązy dostała krwotoku -
                przerazona pojechała do szpitala, lekarz ją zbadał a potem oswiadczył: "jak
                pani zalezy na tym dziecku, to może pani zostac w szpitalu, jak nie bardzo -
                to prosze isc do domu"
                • maciek20001 Re: To nieprawda. Miał nadzieję, że nie nastąpi . 13.05.05, 21:41
                  Uważam ,że wobec Twojej przyjaciółki lekarz postąpił słusznie.Dał jej wolny
                  wybór.I nie ma się czemu dziwić w epoce niechcianych ciąż.Może to szokuje , ale
                  wykazał sie daleko idącym humanizmem.
      • Gość: andrzej nadgorliwosc... IP: *.aster.pl 06.05.05, 16:11
        jest gorsza od komunizmu. slyszales kiedys?
      • bengal Re: Proponuję żeby polskich lekarzy zacząć nazywa 10.05.05, 16:59
        tez jestem za!
    • Gość: anrid Re: Troska o płód kosztem życia kobiety IP: *.devs.futuro.pl 05.05.05, 02:40
      www.racjonalista.pl/kk.php/s,4117
      • ell.a Re: Troska o płód kosztem życia kobiety 06.05.05, 10:35
        Rzecz rzeczywiście oburzająca jeżeli chodzi o traktowanie pacjentki.
        Bywaja tacy lekarze. Sama byłam kiedyś świadkiem jak na izbie przyjęć
        dziewczyna płakała z bólu a lekarz sadysta zimno na nią pokrzykiwał żeby nie
        histeryzowała bo jeszcze zasadowicy dostanie. Potem półtorej doby dziewczyna
        spędziła na oddziale wewnętrznym a po tym czasie lekarzy oświeciło, że to
        wyrostek i przenieśli ją na chirurgię.
        Dlatego jestem w stanie ocenić artykuł jako mogący mieć wiele z prawdy.
        Nie wiadomo nic co do zgody na badanie ale przy zgodzie pacjentki KONIECZNIE
        moim zdaniem należałoby je wykonać i nie ma to nic wspólnego z aborcją. Jeżeli
        dzieci przeżywają w łonie matki operacje na sobie to tym bardziej można było
        zrobić badanie i leczyć dziewczynę. Utrata płodu nie była z góry przesądzona.
        Moim zdaniem sytuacja wynikła z lekceważącego stosunku lekarza do pacjentki.
        I na tym moim zdaniem należy się skupić aby każdy lekarz nabył kultury
        postrzegania każdego człowieka jako osoby a nie przypadku.
        Jeśli reportaż jest prawdziwy lekarz powinien ponieść bardzo poważne zawodowe
        konsekwencje zaniedbania opieki nad pacjentką a nie z tytułu odmowy aborcji.
        Również w takim przypadku należy zgłosić sprawę prokuraturze oraz wnieść sprawę
        z powództwa cywilnego.
        Piszę to jako zdecydowana przeciwniczka KAŻDEJ aborcji.
        pzdr
        • Gość: Lucy Re: Troska o płód kosztem życia kobiety IP: 217.11.142.* 06.05.05, 15:34
          Strasznie szkoda mi matki tej dziewczyny. Z powodu tzw. troski o płód straciła
          córkę. Ta paranoja traktowania kobiet jak żywych inkubatorów przynosi coraz
          srtaszliwsze efekty. Sama mam córkę i kiedy myślę o takich sprawach włos mi się
          jeży. Koszmar
          • ell.a Re: Troska o płód kosztem życia kobiety 10.05.05, 13:03
            > Strasznie szkoda mi matki tej dziewczyny. Z powodu tzw. troski o płód
            straciła
            > córkę. Ta paranoja traktowania kobiet jak żywych inkubatorów przynosi coraz
            > srtaszliwsze efekty. Sama mam córkę i kiedy myślę o takich sprawach włos mi
            się
            >
            > jeży. Koszmar
            Moim zdaniem przez niektórych facetów kobieta nie jest traktowana jako osoba
            bez względu na to czy jest w ciąży czy nie i z tego wyniknął ten tragiczny fakt.
            Obrońcy życia nie traktują kobiet jak inkubatorów ale zwracaja uwagę na to że
            człowieczeństwo dotyczy i matki i dziecka. I każde z nich ma prawo do życia.
    • Gość: qwerty Re: Troska o płód kosztem życia kobiety IP: *.chello.pl 07.05.05, 01:25
      Powalające jest to, ze lekarz zatrudniony za PAŃSWOWE pieniądze odmawia
      wykonania badań, które są dopuszczone przez prawodawstwo polskie, zasłaniając
      się tzw. "sumieniem". Sumienie to on moze miec.....w swoim PRYWATNYM gabinecie a
      nie za pieniądze podatników. Powinien odpowiadać za "nie wykonanie" badań, i,
      najlepiej, gdyby nie mogł być już zatrudniony w państwowych placówkach służby
      zdrowia.
      • bengal Re: Troska o płód kosztem życia kobiety 10.05.05, 17:09
        Sumienie to on moze miec.....w swoim PRYWATNYM gabinecie
        > a nie za pieniądze podatników. Powinien odpowiadać za "nie wykonanie" badań, i,
        > najlepiej, gdyby nie mogł być już zatrudniony w państwowych placówkach służby
        > zdrowia.

        wlasnie; niedlugo sumieniem zaczna sie zaslaniac policjanci, sedziowie i
        politycy...Np: policjant zostal zabity przez bandziorow, bo jego partner nie
        strzelal bo to sprzeczne z jego sumieniem

        Jesli sumienie ci przeszkadza w wykonywaniu obowiazkow- zmien prace!
        • Gość: bis Re: Co za nieścisłości? IP: *.elknet.pl / 80.48.227.* 10.05.05, 18:00
          Co ma sumienie do zaniechania ratowania życia?
          Sumienie mu nie pozwalało na ratowanie chorej i jej potomka?
          • Gość: Uwazna sumienie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.05, 18:11
            "Sumienie" - jak widać - przeszkadza niektorym w wykonaniu niezbędnych badań,
            co powoduje śmierć kobiety i obumarcie plodu.
            • Gość: bis Re: sumienie? IP: *.elknet.pl / 80.48.227.* 10.05.05, 18:27
              Dobrze, że ujęłaś to w cudzysłów.
              Lekarz winien ratować każde życie nawet podejmując ryzyko.

              Zgadzasz się z tym?
              • bengal Re: sumienie? 10.05.05, 18:29

                > Lekarz winien ratować każde życie nawet podejmując ryzyko.
                " a nade wszstko nie szkodzic..."- czyz nie tak przysiegaja lekarze...?
                • Gość: bis Re: begal? IP: *.elknet.pl / 80.48.227.* 10.05.05, 18:35
                  A w czym widzisz "szkodliwość" lekarską?
                  • bengal Re: begal? 10.05.05, 18:56
                    w zaniechaniu przeprowadzenia badania i opartego na nim leczenia
                    • Gość: bis Re: begal? IP: *.elknet.pl / 80.48.227.* 10.05.05, 19:00
                      Ale on nie wykazał działania a go zaniechał.
                      A Ty pisałaś o szkodliwym jego działaniu.
                      • bengal Re: begal? 10.05.05, 19:10
                        teraz mozemy popolemizywac, czy zaniechanie dzialania nie jest dzialaniem
                        ( w tym szczegolnym przypadku, ale tez np: jestes strazakiem, widzisz kogos w
                        palacym sie domu i masz szanse go uratowac, a tego nie robisz to co? Jestes
                        niewinny? twoim obowiazkiem jest podjac wszelkie dzialania ratunkowe, tak jak
                        obowiazkiem lekarza jest ratowanie zycia)

                        zastanawiam sie, jak to jest mozliwe, ze w przypadku nieuleczalnie chorego na
                        raka podaje mu sie trujace dawki chemioterapii albo naswietlan byle tylko
                        przedluzyc mu /jej zycie o pare miesiecy!!! A tu pozwolono mlodej, rokujacej
                        wyzdrowienie dzieczynie umrzec nie podejmujac zadnych dzialan. Nie podejmujac
                        badania lekarz zaszkodzil jej zyciu

                        Albo- bo jest glupim aroganckim dupkiem z nikla znajomoscia swojej specjalizacji
                        albo- bo rzeczywiscie bal sie o swoja skore
                        albo- bo jest obronca zycia poczetego i morderca zycia narodzonego

                        w kazdym przypadku ten lekarz zlamal przysiege

                        • Gość: bis Re: begal, chyba źle mnie zrozumiałeś IP: *.elknet.pl / 80.48.227.* 10.05.05, 19:22
                          Zaniechanie działania jak i działanie niezgodne ze sztuką lekarską jest błedem.
                          Lekarz powinien podjąć takie czynnosi diagnostyczno-lecznicze, które dałyby
                          szanse na ratowanie życia.
                          W tym przypadku ratując życie matki ratował również życie jej potomka.
              • Gość: Uważna Re: sumienie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.05, 18:39
                Cudzysłow wziąl się stad, że - moim zdaniem - lekarz działa głownie w trosce o
                wlasną skórę.

                Moim zdaniem lekarz powinien zawsze wykonywac dzialania zgodnie ze swoją
                najlepsza wiedzą medyczną dla dobra pacjenta.

                czy twoj post oznacza ze twoim zdaniem lekarz powinien chronic płód nawet
                podejmując ryzyko dotyczące życia czy zdrowia kobiety?
                • Gość: bis Re: Uważna, czytaj więc moje posty uważniej! IP: *.elknet.pl / 80.48.227.* 10.05.05, 18:57
                  Lekarz ratując życie matki ratował i życie jej potomka.
                  Każde postępowanie i diagnostyczne i lecznicze obarczone jest ryzykiem.
                  Lekarz winien je podjąć.
                  • Gość: Uwazna Re: bis, czytaj więc moje posty uważniej! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.05, 21:08
                    > Lekarz ratując życie matki ratował i życie jej potomka.
                    W tym przypadku należy naspiać, że lekarz zaniechając ratowania życia matki
                    spowodował utratę zycia takze jej potomka(-ini?)

                    > Każde postępowanie i diagnostyczne i lecznicze obarczone jest ryzykiem.
                    > Lekarz winien je podjąć.
                    Jesli postępowanie obarczone jest ryzykiem - decyzja powinna należec do
                    pacjenta, bo w końcu na nim to ryzyko spoczywa.

                    Nb nie odpowiedzialeś na moje pytanie.
    • margot_may dopiero teraz zapoznałam się z wątkiem. 08.05.05, 01:46
      wydaje mi się, że w sprawie nie ma żadnych kontrowersji.
      zasadnicza kwestią jest zaniechanie badań przez lekarza w trosce o płód.
      stan w jakim znajdowała się pacjentka był bardzo powazny- utworzyła się
      przetoka. w takich wypadkach nie ma mowy o:
      1. odmowie pacjenta co do dlaszego leczenia, choćby po to, żeby domniemanie
      uratować płód
      2. odmowie badań przez lekarza.
      ponieważ to grozi śmiercią pacjentki. i kropka.
    • Gość: bezdenny Re: bełkot i manipulacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.05, 20:49
      tak mógłbym określic ten artykuł. za mało w nim danych by móc jednoznacznie
      orzec o winie lekarza, bądź kogoklwiek. Wydaje mi się że artykuł jest napisany
      pod tezę: "skrobanie na ządanie" i ma dowieść słuszności żądań fanatyczek
      freeabortion (free w znaczeniu podwójnym - a więc kiedykolwiek mi się zechce i
      free w znaczeniu za darmochę - czyli za moje i podatników pieniądze).
      Codziennie można przeczytać gdzieś że : lekarz zachlał, zrobił błąd, karetka
      tułała się z chorym od szpitala do szpitala, na izbie przyjęć ni9kt się
      pacjentem nie zajął i pacjent zmarł, zostawili nozyczki w brzuchu, poparzyli w
      trakcie naświetlania etc. Tysiące takich przypadków i każdy z nich traktujemy
      jako przejaw ludzkiej niedoskonałości i nie mówimy że trzeba dokonać bóg wie
      jakiej rewolucji. I o to mamy jeden przypadek gdzie prawdiopodobnie w wyniku
      błędu zmarła dziweczyna. nie wiemy nic o niej - może nie chciała ryzykować
      ciązy i nie godziła się na badania , może świadomie ewłasnym zdrowiem i zyciem
      ryzykowała. nic na ten temat nie wiemy ale wyrok jest: powinni ją wyskrobać.
      Między bajki należy włożyc brednie o tym że wyła z bólu a lekarze dali jej
      tylko apap. Ten fragment traktuję jako wymysł lub nadineterpretację durnego
      autora artykułu. Ponadto za chiny ludowe nie wierzę w trekst lekarza pt: > -
      "Nie dziwię się, że nikt nie chciał zrobić endoskopii - mówi lekarz pragnący
      > zachować anonimowość. - Każdy z nas boi się posądzenia, że pod pozorem badań
      > celowo sprowokował poronienie, żeby dokonać aborcji na życzenie matki. Nikt
      > nie chce tłumaczyć się w prokuraturze."
      na moje oko ten co to mówi jest albo skończonym durniem, albo komentował
      abstrakcyjną sytuację, alboe tez ten tekst jest całkowicie zmyślony przez
      autora. mamy oto bowiem lekarza który ze starchu przed komisją i prokuratotrem
      nie chce narazić życia /zdrowia płodu w związku z czym naraża życie matki i
      doprowadza do śmierci matkę i płód. No ewidentna brednia.
      Wobec aborcji można przyjąć wiele postaw: dwie są skrajne
      jedna mówi że w żadnych okolicznościach pod żadnym pozorem nie wolno dokonać
      aborcji.
      Druga skrajna postawa to taka: można skrobać kiedy się tylko zachce.
      W Polsce ustawa dopuszcza aborcję jeśłi ryzkujemy zdrowiem lub zyciem matki i
      jeśli ciąża jest wynikiem gwałtu. To jakiś kompromis pomiędzy skrajnymi
      postawami. należy pamietać że kobiet nie karze się nawet za niezgodną z prawem
      aborcję. Cały ten artykuł i dyskusję pod nim traktuje jako głos fanatyków
      freeabortion, dla których ludzkie nieszczęście/tragedia może być kolejna okazją
      do lansowania swychg skrajnych poglądów.
      • Gość: Klara Re: bełkot i manipulacja IP: *.4web.pl 09.05.05, 09:57
        Zdaje sie,że nie rozumiesz dwoch różnych pojęć: aborcja i poronienie.

        Aborcja to mechaniczne, celowe usunięcie płodu przez lekarza czy wiejską babkę*
        {zabicie człowieka jak wolisz}

        Poronienie to samoistne , biologiczne obumarcie\utrata płodu.

        do poronienia może dojść , kiedy na Twoją zonę na ulicy napadnie dwóch typów,
        wyrwie jej torebkę , a ona na skutek przerażenia itp- zacznie nagle krwawić na
        ulicy - dojdzie do poronienia. To nie jest aborcja , ona sobie tego sama na
        złość katolikom nie zrobiła. Identyczna rzecz w wyniku endoskopii zagrażała
        dziecku tej kobiety. Nie kazda kobieta napadnieta na ulicy poroni, nie każda
        poddana endoskopi rownież poroni. Rozumiesz już o co chodzi?
        I jeszcze jedno:
        "W Polsce ustawa dopuszcza aborcję jeśłi ryzkujemy zdrowiem lub zyciem matki i
        > jeśli ciąża jest wynikiem gwałtu.
        Hmmm...to z artykułu to nie byała sytuacja zagrożenia zdrowia matki? Umarła na
        złość obrńcom zycia?


        • monikaannaj Dziecko było martwe. 09.05.05, 11:32
          Przeciez ci lekarze to zwykłe konowały! jesli kobieta miała poważny stan
          zapalny - to o jakim dobru płodu mowa! jakie sumienie! Przecież chyba nie
          trzeba byc lekarzem żeby wiedziec ze tak powazne zapalenie samo nie zniknie -
          grozi smiercią i matki i dziecka. Odmawiając badań i leczenia lekarz skazał nie
          tylko matke ale i płód, jest zwykłym idiotą a powoływanie sie na dobro dziecka
          to podły wykręt! Ciekawe, na co się powołuje, gdy partoli leczenie u pacjentów
          nie będacych w ciazy.
        • Gość: Elle Re; post bezdennego - bełkot i manipulacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.05, 11:42
          Daj spokój Klara, przecież bezdenny w 3/4 artykułu nie wierzy (no jasne, jasne -
          jak ktoś mówi coś co mu 'się nie zgadza' z pogladami to oczywiście kłamie albo
          jest debilem) a z reszty wyprowadza niesamowite wnioski: jaka rewolucja? jaka
          aborcja na życzenie? Chodzi o dbałośc lekarza o pacjenta i o przestrzeganie
          prawa.

          zauważam też ze facet bezbłednie dobrał sobie nicka - jest bezdenny
          • Gość: bezdenny Re: Re; post bezdennego - bełkot i manipulacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.05, 18:53
            oceniając rzeczywistośc w tym także artykuły , posługujemy się rozumem i
            doświadczeniem. każdy w taki zakresie w jakim mu są dane. Art. wg mnie jest
            nierzetelny i w głupi sposób próbuje manipulować. Oto co mamy: pacjentka w
            szpitalu wyje z bólu a lekarze podają jej apap. Czy to prwawdopodobne, czy też
            nieprawdopodobne?
            Nastepna przykład: oto mamy lekarza który ze strachu przez prokuraturą boi sie
            narazić płód w związku z czym naraża i matkę i płód. Prawdopodobne czy też
            nieprawdopodobne. Mamy tez tytuł artykułu, wypowiedzi Nowickiej i całą dyskusję
            pod spodem. Sprowadza się ona, jak i konkluzja artykułu do nastepującego
            wniosku: "GDYBY MOŻNA BYŁO SKROBAC DOWOLI TO DO TEJ TRAGEDII BY NIE DOSZŁO".
            czy coś pominąłem, a może źle zinterpretowałem?
            kit wciskaja i tyle.
            Dobrze czytaj jak z kimś próbujesz polemizować. napisałem o lekarzu że jest
            debilem - bo jest debilem. I nie ma to nic wspólnego z poglądami. jeśli ktoś
            uważa że naraża się życie matki i zycie płod, by nie narażać zycia płodu to
            jest debilem.
            Co do twego "zauważania" mojej ksywki - a zauważaj sobie. Wolno ci.
            • Gość: trevik Re: Re; post bezdennego - bełkot i manipulacja IP: *.dip0.t-ipconnect.de 09.05.05, 21:02
              Tak moim zdaniem fajerwerki na Twoja czesc w postaci odniesien do nicka swiadcza
              juz tylko o jednym - indoktrynacja niektorych w pewnych kwestiach zalazla tak
              daleko, iz nie sposob juz podwazyc pewnych tez z artykulu, jesli to mialoby sie
              klocic z ich wlasnym swiatopogladem.

              Zastanawiajace jest to, ze to wlasnie strone pro-choise uznaje sie w mediach za
              ta o bardziej otwartym umysle.

              pozdrawiam,

              T.
              • Gość: Elle Re: post bezdennego - bełkot i manipulacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.05, 01:21
                > iz nie sposob juz podwazyc pewnych tez z artykulu, jesli to mialoby sie
                > klocic z ich wlasnym swiatopogladem.
                Treviku, bezdenny nie podważa (kontrargumentami) a neguje (tj. stwierdza, ze
                nie wierzy w przedstawione w artykule fakty, bo są wg. niego niemożliwe). Jest
                to klasyczny przykład nie zauważania faktów niezgodnych ze światopglądem.

                >pro-choise
                "Pro-choice" powinieneś był napisać.

                • Gość: trevik Re: post bezdennego - bełkot i manipulacja IP: *.dip0.t-ipconnect.de 10.05.05, 12:22
                  Nie wiem czy neguje - ja nie mam niechetnego nastawienia do postow bezdennego i
                  tego jakos nie widze. W tej sprawie wydaje mi sie, ze mamy z bezdennym zbiezny
                  poglad na sprawe - smierc dziewczyny najprawdopodobniej wynikla ze zwyklej
                  niekompetencji lekarzy a pewne srodowiska staraja sie z niej zrobic orez dla
                  strony "pro-choice".

                  Proponuje przejzec Tobie watek o molestowaniu w Bielawie - tam tez wszyscy,
                  ktorzy zaczeli powatpiewac w wine oskarzonych na podstawie materialow prasowych
                  (ktora zdawaly sie wciskac czytelnikowi wszystkie przytaczane tendencyjne
                  artykuly na ten temat) zostali uznani za wrogow kobiet, nie potrafiacych
                  zauwazac oczywistych spraw itd. itp., choc wina oskarzonych wcale nie jest juz
                  dzisiaj dla wielu taka oczywista. Jak juz oskarzac, to lepiej ostroznie, bo
                  mozna wyjsc na glupka.
                  • Gość: Elle Re: post bezdennego - bełkot i manipulacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.05, 13:02
                    > smierc dziewczyny najprawdopodobniej wynikla ze zwyklej
                    > niekompetencji lekarzy
                    Dlaczego tak twierdzisz? Przecież lekarz WIEDZIAŁ co powinine zrobić ale
                    zrezygnował z wykonania badania bo mogło spowodować poronienie. Nie chodzi tu
                    zatem o niekompetencję ale o podjecie okreslonego wyboru.

                    > a pewne srodowiska staraja sie z niej zrobic orez dla
                    > strony "pro-choice".
                    Te "środowiska" zauważają, ze ustawa pozwalająca przerwać kobiecie w
                    okreslonych warunkach ciążę jest łamana (nb ten artykul nie jest bynajmniej
                    pierwszą opisywaną sprawą, gdy kobieta która ma ustawowe prawo do okreslonych
                    badan czy przerwania ciązy nie jest w stanie go wyegzekwować), a lekarze majac
                    do wyboru: zaryzykować dobro płodu czy kobiety wybierają to pierwsze.
                    Takie przypadki powinny byc nagłaśnianie - wlasnie po to, aby - być może -coś
                    zmienić i w przszlosci podobnych tragedii uniknąc.
                    Co - nb - akurat z liberalziacją ustawy nie ma nic wspolnego.
                    • Gość: Elle Re: post bezdennego - bełkot i manipulacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.05, 13:12
                      poprawka:
                      "zaryzykować dobro płodu czy kobiety wybierają to pierwsze."
                      "to drugie" oczywiscie chciałam napisać.
                    • Gość: trevik Re: post bezdennego - bełkot i manipulacja IP: *.dip.t-dialin.net 10.05.05, 14:20
                      > Dlaczego tak twierdzisz? Przecież lekarz WIEDZIAŁ co powinine zrobić ale
                      > zrezygnował z wykonania badania bo mogło spowodować poronienie. Nie chodzi tu
                      > zatem o niekompetencję ale o podjecie okreslonego wyboru.

                      To, co wiemy, to to (i tego nawet nie mozemy byc pewni do konca), ze lekarz
                      TLUMACZYL SIE, ze wiedzial, co powinien zrobic, ale presja otoczenia, ale
                      sumienie, ale to, ale tamto... itd. spowodowalo, ze tego nie zrobil. A moze bylo
                      to tak: lekarz nie wiedzial, co powinien zrobic i czy zagraza to zdrowiu
                      pacjentki albo najnormalniej wiedzial i sprawe olal (bo to sie tez czesto w
                      Polsce trafia). Jak sie ma teraz z tego tlumaczyc? Ze byl niekompetentny i
                      leniwy, czy lepiej zrzucic wine na czynniki "obiektywne" i przez to sie ze
                      sprawy po prostu wylgac czyniac sie obronca zycia? Nie ma chyba takiego syfu
                      tutaj na ziemi, ktorego ludzie nie potrafiliby wytlumaczyc pieknymi slowkami.

                      > Te "środowiska" zauważają, ze ustawa pozwalająca przerwać kobiecie w
                      > okreslonych warunkach ciążę jest łamana

                      Ale jaka jest z tego konkluzja? Czy chca walczyc o przestrzeganie obecnej
                      ustawy, czy chca dalszej liberalizacji - jak ja wyczytalem z tresci artykulu
                      (BTW. cos co wydalo mi sie rownie absurdalne jak bezdennemu) lekarze uwazaja
                      (glosem anonimowego przedstawiciela srodowiska), ze nic nie mozna zrobic w
                      obecnej sytuacji, bo boja sie presji - czyli podswiadomie mozna szybko dojsc do
                      wniosku, ze od razu zmienia zachowanie, jesli presja zniknie. Pytanie nastepne,
                      co powoduje ta presje? Ano presje powoduje to, ze jesli spowoduja poronienie u
                      chorej pacjentki to moga zostac oskarzeni o przerwanie ciazy. Na nastepne
                      pytanie: jak to zrobic, aby oskarzeni nie zostali odpowiedz nasuwa sie wrecz
                      sama: zliberalizowac ustawe. I moze byloby w tym rozumowaniu w jakiejsc tam
                      sytuacji troche logiki, gdyby nie to, ze lekarze maja bardzo silna bron do
                      obrony samych siebie przed takimi posadzeniami i w ten sposob stawianie sprawy w
                      sytuacji polskich lekarzy to po prostu rzniecie glupa, bo oni przed niczym nie
                      odpowiadaja (juz predzej trafia do mnie to, ze ktos z MW szyby im wybije, ale
                      gdybysmy mysleli znow takimi kategoriami to policja przestalaby lapac bandytow z
                      obawy, ze ci ostatni wybija im szyby w komisariacie a sendziowie przestaliby ich
                      wsadzac do wiezien - argument to zaden, chyba, ze za wsadzaniem lamiacych prawo
                      do wiezien).
                      • Gość: Uwazna Re: post bezdennego - bełkot i manipulacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.05, 15:09
                        > To, co wiemy, to to (i tego nawet nie mozemy byc pewni do konca), ze lekarz
                        > TLUMACZYL SIE (...)
                        Wiesz co? chciałabym wierzyć ze masz rację bo alterantywa jest zbyt (dla mnie
                        przynajmniej jako dla kobiety w wieku rozrodczym) przerazająca.

                        > Czy chca walczyc o przestrzeganie obecnej ustawy,
                        Tak wynika z artykułu. Jesli widzisz gdzies tekst mowiacy o liberalizacji (nie
                        piszę: dalszej, bo na razie zadnej liberalizajci nie było) - proszę, abyś go
                        wskazał.

                        Co do presji: moim zdnaiem idzie ona "z góry". Środowisko lekarskie jest
                        (niestety w moim przekonaniu) w dużym stopniu samorządne, o strukturze wręcz
                        bizantyjskiej. Niekoniecznie wszystkim lekarzom w danym szpitalu sumienie tak
                        naprawdę musi zabraniac wykonywania (legalnych!) aborcji, wystarczy ze takie
                        jest stanowisko ordynatora i kazdy boi mu sie narazic. (Chazan w jednym ze
                        swoich wywiadow wprost stwierdzil, ze w jego szpitalu aborcji z powodu gwaltu
                        czy zagrożenia zdrowia kobiety się nie wykonuje). Konstanty Radziwiłł,
                        wieloletni Prezes NIL, jest gorliwym katolikiem (na marginesie: o ile wiem ma
                        koło 10 dzieci). Jaka uwazasz jest zatem atmosfera wsrod lekarzy? Ile bedzie
                        wykonywać legalne zabiegi wbrew stanowisku przelozonych?

                        Zgadzam się ze lekarza b. trudno jest postawic przed sądem lekarskim. Dlatego
                        polecam uwadze sprawę, gdy lekarza postawono przed sadem nie za bład lekarski,
                        spowodowanie szkodyu pacjenta czy coś podobnego,a za wyslanie prywatnego listu
                        do tzw. obrończyni zycia.

                        polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1059128&MP=2
                        • Gość: trevik Re: post bezdennego - bełkot i manipulacja IP: *.dip.t-dialin.net 10.05.05, 15:45
                          > Wiesz co? chciałabym wierzyć ze masz rację bo alterantywa jest zbyt (dla mnie
                          > przynajmniej jako dla kobiety w wieku rozrodczym) przerazająca.

                          Hmm.. nie wiem, czy to pocieszajace - nie wylecza Cie, bo im "sumienie"
                          zabrania, czy dlatego, ze Cie oleja, czy moze dlatego, ze beda niekompetentni.
                          Efekt dla pacjentki jest moim zdaniem ten sam. Trudno wszak mi byloby w takim
                          wypadku powiazac ich postawe z faktem, ze dziala ustawa antyaborcyjna w obecnym
                          ksztalcie.

                          > Co do presji: moim zdnaiem idzie ona "z góry". Środowisko lekarskie jest
                          > (niestety w moim przekonaniu) w dużym stopniu samorządne, o strukturze wręcz
                          > bizantyjskiej.

                          Bizantyjscy to oni owszem sa, ale tylko jesli chodzi o hierarchie pracownikow w
                          szpitalu, zas jesli chodzi o obrone przed sadem, to nie ma takiej mozliwosci,
                          aby nie byli bardzo zgrana klika - wiem, co mowie, bo kiedys przerabialem temat
                          osobiscie. Pyskujacych, ze kolega popelnil blad prywatnie mozna bez problemu
                          znalezc na kopy, ale takiego, ktory powtorzylby to samo przed sadem to wielka
                          sztuka.

                          > Zgadzam się ze lekarza b. trudno jest postawic przed sądem lekarskim. Dlatego
                          > polecam uwadze sprawę, gdy lekarza postawono przed sadem nie za bład lekarski,
                          > spowodowanie szkodyu pacjenta czy coś podobnego,a za wyslanie prywatnego listu
                          > do tzw. obrończyni zycia.

                          To juz wytlumacze, z czego ta sprawa IMHO wynika (najbardziej prawdopodobne wg.
                          mnie): facet myslal, ze mu przejdzie wiecej, niz przechodzilo wszystkim do tej
                          pory - tlumaczenie, ze wyslal listy prywatnie do prezeski organizacji, sygnujac
                          to pieczatka lekarska jest co najmniej idiotyczne. Prywatnie to oni nie mieli
                          wogole o czym rozmawiac, chyba, ze juz wczesniej sie umawiali na kawe i ciasteczka.

                          Ba, mial jeszcze szanse sie z tego bez najmniejszych konsekwencji wylgac poprzez
                          przeprosiny (musialby tylko zrezygnowac z butnej postawy), ale tego tez nie
                          zrobil, w zasadzie olewajac sama izbe lekarska i to go dopiero dopadlo -
                          dlaczego nie zastosowal sie do de facto "wyroku" izby? Bo myslal, ze mu
                          przejdzie to tak czy inaczej na sucho i izba nie podejmie przeciwko niemu
                          dzialan (to swiadczy o niesamowitym odczuciu pewnosci polozenia i bynajmniej nie
                          jest argumentem do uzasadniania tezy, ze lekarzy latwo ukarac, nawet z powodow
                          ideologicznych).

                          Z tym ostatnim sie po prostu niestety przeliczyl - nadepnal komus w samej izbie
                          swoim zachowaniem na odcisk. Oczywiscie to juz nie moglo miec nic wspolnego z
                          solidarnoscia zawodowa, zwlaszcza, ze sprawa samego zawodu nie dotyczyla i
                          dlatego dostal po uszach.

                          BTW to nastepny naciagany artykul, tym razem z teza, jak to srodowiska
                          "pro-life" potrafia czlowieka (z tytulem TS "przyjaciela kobiet" , dodane
                          explicite, jakby to mialo jakies znaczenie do oceny sytuacji) zaszczuc. Problem
                          w tym, ze ten facet sam sobie na leb sciagnal problemy zbytnia pewnoscia siebie
                          w kwestii, jak moze sobie pozwalac zagrywac z innymi, w tym z Izba.
                          • Gość: Uwazna Re: post bezdennego - bełkot i manipulacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.05, 16:19
                            W tym konkretnym przypadku był taki sam - jendak patrząc szerzej byłoby lepiej
                            gdyby był to blad (ktory owszem się zdarza, jednak częsciej - i tu jestem
                            optymistką - lekarze błedu nie popełniają, niż okreslona gradacja wartości,
                            ktora znajdzie zastosowanie w każdym przypadku.

                            Co do kliki przed sądem - jak już pisalam kilkakrotnie - zgadzam się z toba w
                            zupełności.

                            Natomiast samo postawienie przed sądem lekarskim lekarza za napisanie listu, w
                            sytuacji, gdy sądy lekarskie nie widzą powodu do wszczyniania postępowan w
                            przypadkach ewidenentych błędów lekarskich jest znaczące i pokazuje, na co
                            polski lekarz "musi uwazać".

                            NB: Czytałes artykul "Artykuł 52"? jest do niego link pod artykułem który
                            wskazałam.
                • Gość: bezdenny Re: post bezdennego - bełkot i manipulacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.05, 14:17
                  Gość portalu: Elle napisał(a):

                  > > iz nie sposob juz podwazyc pewnych tez z artykulu, jesli to mialoby sie
                  > > klocic z ich wlasnym swiatopogladem.
                  > Treviku, bezdenny nie podważa (kontrargumentami) a neguje (tj. stwierdza, ze
                  > nie wierzy w przedstawione w artykule fakty, bo są wg. niego niemożliwe).
                  Jest
                  > to klasyczny przykład nie zauważania faktów niezgodnych ze światopglądem.
                  >
                  > >pro-choise
                  > "Pro-choice" powinieneś był napisać.
                  >
                  Nieprwada. To nie klasyczny przykład niezauważania faktów tylko klasycznyc
                  przykład niewiary w rzetelnośc opisu tych faktów, a więc niewiara w rzetelnośc
                  artykułu.
            • Gość: Uwazna Re: Re; post bezdennego - bełkot i manipulacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.05, 22:58
              > oceniając rzeczywistośc w tym także artykuły , posługujemy się rozumem i
              > doświadczeniem. każdy w taki zakresie w jakim mu są dane. Art. wg mnie jest
              > nierzetelny i w głupi sposób próbuje manipulować. Oto co mamy: pacjentka w
              > szpitalu wyje z bólu a lekarze podają jej apap. Czy to prwawdopodobne, czy
              > też nieprawdopodobne?
              Owszem jest to prawdopodobne i pisze to poslugując się swoim doświadczeniem
              jako pacjentka, na marginesie oddziału polozniczego. Czy ty masz podobne
              doświadczenia? Oczywiscie nie - no chyba ze jestes kryptokobietą.

              > Nastepna przykład: oto mamy lekarza który ze strachu przez prokuraturą boi >
              > sie narazić płód w związku z czym naraża i matkę i płód. Prawdopodobne czy
              > też nieprawdopodobne.
              Nie tylko prawdopodobne ale prawdziwe; co ta sprawa wykazuje. Kobieta nie zyje.

              > Sprowadza się ona, jak i konkluzja artykułu do nastepującego
              > wniosku: "GDYBY MOŻNA BYŁO SKROBAC DOWOLI TO DO TEJ TRAGEDII BY NIE DOSZŁO".
              Kłamiesz. Sprowadza się do wniosku: gdyby lekarze bardziej dbali o apcjentkę a
              mniej o płod do tej tragedii by nie doszlo. Wskaż miejsce w artykule czy w
              dyskusji gdzie mowa o aborcji na zyczenie - nie ma takiego zdania.

              > napisałem o lekarzu że jest
              > debilem - bo jest debilem. I nie ma to nic wspólnego z poglądami. jeśli ktoś
              > uważa że naraża się życie matki i zycie płod, by nie narażać zycia płodu to
              > jest debilem.
              Owszem, takie postępowanie jest debilne. Natomiast lekarz trzeźwo ocenił -
              debilny - sposob postepwoania panujący w naszej służbie zdrowia.


              • Gość: bezdenny Re: Re; post bezdennego - bełkot i manipulacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.05, 14:01
                Pleciesz, no zwyczajnie pleciesz.

                Gość portalu: Uwazna napisał(a):

                > Owszem jest to prawdopodobne i pisze to poslugując się swoim doświadczeniem
                > jako pacjentka, na marginesie oddziału polozniczego. Czy ty masz podobne
                > doświadczenia? Oczywiscie nie - no chyba ze jestes kryptokobietą.

                czy chcesz zasugerować że tylko kobiety z oddziałów połozniczych wiedza co się
                dzieje w sszpitalach? wyła z bólu tak? Ile 1 miniutę, 2 a może godzinę albo 3,
                dali jej apap i chodzili wokół sluchając jak wyje. każdy kit można wcisnąć.
                >
                > >> Nie tylko prawdopodobne ale prawdziwe; co ta sprawa wykazuje. Kobieta nie
                zyje

                Nie zyje dlatego że lekarz nie chciał zaryzykować zycia dziecka w związku z
                czym zaryzykował życiem dziecka i matki. Gratuluję logiki. A nie przyszło do
                głowy że się zwyczajnie pomylił?
                >
                > > Sprowadza się ona, jak i konkluzja artykułu do nastepującego
                > > wniosku: "GDYBY MOŻNA BYŁO SKROBAC DOWOLI TO DO TEJ TRAGEDII BY NIE DOSZŁ
                > O".
                > Kłamiesz. Sprowadza się do wniosku: gdyby lekarze bardziej dbali o apcjentkę
                a
                > mniej o płod do tej tragedii by nie doszlo.

                Unosimy się, ciskamy się, rzucamy się. taka jest wymowa artykułu i fanatycznych
                zwolenniczek freeabortion> GDYBY SIĘ MOŻNA BYŁO SKROBAĆ TO DO TEJ TRAGEDII BY
                NIE DOSZŁO. BO JAK BY MOZNA BYŁO SKROBAĆ TO LEKARZ BARDZIEJ DBAŁBY O MATKĘ A
                MNIEJ O DZIECKO. Kórna flak - z kim ja rozmawiam?

                Wskaż miejsce w artykule czy w
                > dyskusji gdzie mowa o aborcji na zyczenie - nie ma takiego zdania.

                Przeczytaj sobie saqma jesxcze raz artykuł, to co mówi Nowicka a potem
                wypowiedzi fanatyczek freeabortion.
                >
                > > napisałem o lekarzu że jest
                > > debilem - bo jest debilem. I nie ma to nic wspólnego z poglądami. jeśli k
                > toś
                > > uważa że naraża się życie matki i zycie płod, by nie narażać zycia płodu
                > to
                > > jest debilem.
                > Owszem, takie postępowanie jest debilne. Natomiast lekarz trzeźwo ocenił -
                > debilny - sposob postepwoania panujący w naszej służbie zdrowia.

                Ha, ha ha, paradne. czyli u nas jest tak:LEKARZE BY NIE NARAŻAĆ DZIECKA
                NARAŻAJĄ MATKĘ I DZIECKO. Piękne, no naprawdę
                • Gość: Uważna Re: Re; post bezdennego - bełkot i manipulacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.05, 14:33
                  PIsz mniej epitetow wiecej argumentów, jesli jstes w stanie.

                  > czy chcesz zasugerować że tylko kobiety z oddziałów połozniczych wiedza co
                  > się dzieje w sszpitalach?
                  Odpowiedziałam na twoje pytanie: pradopodobne czy nieprawdopodobne? Owszem
                  pradopodobne.
                  I jako kobieta która na polozniczym leżała znacznie lepiej jestem w stanie to
                  ocenić niż ty.

                  > Gratuluję logiki
                  Pgratuluj lekarzowi.

                  > A nie przyszło do głowy że się zwyczajnie pomylił?
                  A na czym konkretnie ten bład wg ciebie miał wygladac?

                  > Wskaż miejsce w artykule czy w
                  > > dyskusji gdzie mowa o aborcji na zyczenie - nie ma takiego zdania.
                  > Przeczytaj sobie saqma jesxcze raz artykuł, to co mówi Nowicka a potem
                  > wypowiedzi.
                  Sam przeczytaj. Powtarzam: jeśli jestes w stanie pokazac fragemnty o których
                  mówisz to to zrob. Oczywiscie nie jestes bo istnieją tylko w twojej chorej,
                  przepełnionej nienawiścią wyobraźni.
                  Rozmawiasz z osobami ktore w przeciwienstwie do ciebie potrafią czytać ze
                  zrozumieniem. Chociaz nie wiem jak długo jeszcze bedzie mi sie chciało z tobą
                  gadac.

                  > Ha, ha ha, paradne. czyli u nas jest tak:LEKARZE BY NIE NARAŻAĆ DZIECKA
                  > NARAŻAJĄ MATKĘ I DZIECKO. Piękne, no naprawdę
                  "mówi lekarz pragnący zachować anonimowość. - Każdy z nas boi się posądzenia,
                  że pod pozorem badań celowo sprowokował poronienie, żeby dokonać aborcji na
                  życzenie matki. Nikt nie chce tłumaczyć się w prokuraturze."
                  Nie esjt to paradne ale przerażające.

                  • Gość: bezdenny Re: Re; post bezdennego - bełkot i manipulacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.05, 15:06
                    Gość portalu: Uważna napisał(a):

                    >Gość portalu: Uważna napisał(a):

                    > PIsz mniej epitetow wiecej argumentów, jesli jstes w stanie.

                    I znowu pitu, pitu. Nie pouczaj mnie co do uzwyania epietów. czy do mnie sie
                    odnoszą te słówka"jesteś chory z nienawiści" etc


                    > > czy chcesz zasugerować że tylko kobiety z oddziałów połozniczych wiedza c
                    > o
                    > > się dzieje w sszpitalach?

                    > Odpowiedziałam na twoje pytanie: pradopodobne czy nieprawdopodobne? Owszem
                    > pradopodobne.
                    > I jako kobieta która na polozniczym leżała znacznie lepiej jestem w stanie to
                    > ocenić niż ty.
                    >
                    No tak owszem. nie lezałem na porodówce. To jest rzeczywiście argument.
                    No to zacytujmy odpowiedni fargment z artykułu." Ból był nie do wytrzymania,
                    dziewczyna krzyczała, błagała o środek
                    przeciwbólowy. Dostawała ledwie apap - "ze względu na dobro dziecka". Po
                    trzech tygodniach wypisano ją do domu."

                    trzy tygodnie krzyczała i trzy tygodnie błagała a oni dawali jej apap.
                    > >
                    > > A nie przyszło do głowy że się zwyczajnie pomylił?
                    > A na czym konkretnie ten bład wg ciebie miał wygladac?
                    >
                    > > Wskaż miejsce w artykule czy w
                    > > > dyskusji gdzie mowa o aborcji na zyczenie - nie ma takiego zdania.
                    > > Przeczytaj sobie saqma jesxcze raz artykuł, to co mówi Nowicka a potem
                    > > wypowiedzi.
                    > Sam przeczytaj. Powtarzam: jeśli jestes w stanie pokazac fragemnty o których
                    > mówisz to to zrob. Oczywiscie nie jestes bo istnieją tylko w twojej chorej,
                    > przepełnionej nienawiścią wyobraźni.

                    Moja chora przepełniona nienawiścią wyobraxnia poduwa mi nastepujący cytat z
                    art:
                    "Wanda Nowicka, przewodnicząca Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny,
                    uważa przypadek Basi za dowód na to, że ustawa o warunkach dopuszczalności
                    przerywania ciąży nie działa. - Teoretycznie pozwala na zrezygnowanie z
                    ciąży, gdy zagraża ona życiu matki. W praktyce jest to jednak niemożliwe -
                    mówi".

                    oczywiście ja sie przesłyszałem wczoraj urodziłem i dlatego nie mogłem słyszecc
                    nawoływań Nowickiej o skrobanki na zyczenie. nowickiej napewno chodzi o to by
                    były wieksze kontrole w gabinetach i by skuteczniej scigać tych co sie
                    nielegalnie skrobią
                    > Rozmawiasz z osobami ktore w przeciwienstwie do ciebie potrafią czytać ze
                    > zrozumieniem. Chociaz nie wiem jak długo jeszcze bedzie mi sie chciało z tobą
                    > gadac.

                    Zauwazyłem.
                    > > > "mówi lekarz pragnący zachować anonimowość. - Każdy z nas boi się
                    posądzenia,
                    > że pod pozorem badań celowo sprowokował poronienie, żeby dokonać aborcji na
                    > życzenie matki. Nikt nie chce tłumaczyć się w prokuraturze."
                    > Nie esjt to paradne ale przerażające.

                    tak i dlatego lekarz ZEBY NIE NARAZIC DZIECKA NARAZIŁ MATKE I DZIECKO I
                    DOPROWADZIŁ DO ICH SMIERCI. Zacytujmy teraz fragment świadczący o tym jak to
                    lekarz nie naraził sie na kłopoty:
                    "W sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci dziewczyny śledztwo wszczęła
                    łódzka prokuratura. - Gromadzimy dokumenty medyczne. Wkrótce zlecimy
                    kompleksową ekspertyzę pod kątem błędu w sztuce lekarskiej - mówi Krzysztof
                    Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi." Z tego cytatu najwyrażniej
                    wynika że teraz nie trzeba się tłum,aczyc na prokuraturze.
                    A teraz będę mówił wolno i wyraźnie. Patrz mi na usta: TEZA ŻE LEKARZ NIE CHIAŁ
                    NARAZIĆ DZIECKA I DLAETGO NARAZIŁ I DZIECKO I MATKĘ JEST DEBILNA I WEWNĘTRZNIE
                    SPRZECZNA.
                    • monikaannaj Popieram 10.05.05, 15:14
                      : TEZA ŻE LEKARZ NIE CHIAŁ NARAZIĆ DZIECKA I DLAETGO NARAZIŁ I DZIECKO I MATKĘ
                      JEST DEBILNA I WEWNĘTRZNIE SPRZECZNA.

                      Zgadzam sie jak najbardziej. Jesli w sytuacji zagrozenia zakazeniem całego
                      organizmu matki lekarz przez trzy tygodnie karmi ja apapem, to chocby darł sie
                      na całe gardło "w obronie zycia poczętego", nie jest tak naprawde żadnym
                      obrońcą tylko DEBILEM i nalezałoby sie zastanowic jakim cudem uzyskał dyplom!
                      On temu nienarodzonemu dziecku nie dał żadnych szans!
                      • Gość: bezdenny Re: Popieram IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.05, 15:21
                        monikaannaj napisała:

                        > : TEZA ŻE LEKARZ NIE CHIAŁ NARAZIĆ DZIECKA I DLAETGO NARAZIŁ I DZIECKO I
                        MATKĘ
                        > JEST DEBILNA I WEWNĘTRZNIE SPRZECZNA.
                        >
                        > Zgadzam sie jak najbardziej. Jesli w sytuacji zagrozenia zakazeniem całego
                        > organizmu matki lekarz przez trzy tygodnie karmi ja apapem, to chocby darł
                        sie
                        > na całe gardło "w obronie zycia poczętego", nie jest tak naprawde żadnym
                        > obrońcą tylko DEBILEM i nalezałoby sie zastanowic jakim cudem uzyskał dyplom!
                        > On temu nienarodzonemu dziecku nie dał żadnych szans!

                        To nie chodzi o lekarza, który doprowadził do śmierci. Chodzi o anaonimowego
                        lekarza tłumaczącego zachowanie tego który doprowadził do smierci. jego
                        tłumaczenie jest dla mnie niewiarygodne. Próbuje do błędu przypisać jakieś
                        ideologiczne wytłumaczenie.
                        tak czy owak jeden lekarz był konowałem (i to chyba nie jeden), albo też mamy
                        do czynienia z jakimś tragicznym splotem okoliczności. Ludzie umierają i nie
                        wszystkich da się uratować. Ale to wyjasni komisja i prokuratura. A drugi
                        lekarz tłumaczący tamtego to zwykły cymbał, albo tez komentował nie wiedząc co
                        komentuje.
                        • monikaannaj Re: Popieram 10.05.05, 15:31
                          No własnie - była ciaza - mozna sie próbowac tłumaczyc "na życie poczete". Jak
                          partolą operacje, zostawiaja chusty, nie potrafia zdiagnozowac choroby - to po
                          prostu idą w zaparte i liczą na korporacyjne krycie.

                          A artykuł kiepski - az korci żeby spytac: co zrozpaczona matka przez te trzy
                          tygodnie kuracji apapem robiła? Nie odwiedzała córki? Rozmawiała z ordynatorem?
                          wezwała jekiegos innego lekarza na konsultacje? Teraz wie że lekarz żle robił -
                          a na bierzaco myslała że wszystko jest w porządku?
                    • Gość: Uważna Re: Re; post bezdennego - bełkot i manipulacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.05, 15:26
                      > trzy tygodnie krzyczała i trzy tygodnie błagała a oni dawali jej apap.
                      A SKĄD wiesz ze nie?

                      > Moja chora przepełniona nienawiścią wyobraxnia poduwa mi nastepujący cytat z
                      > art: "Wanda Nowicka, przewodnicząca Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania
                      > Rodziny, uważa przypadek Basi za dowód na to, że ustawa o warunkach
                      > dopuszczalności
                      > przerywania ciąży nie działa. - Teoretycznie pozwala na zrezygnowanie z
                      > ciąży, gdy zagraża ona życiu matki. W praktyce jest to jednak niemożliwe -
                      > mówi".
                      No i gdzie tu mowa o abrocji na życzenie?
                      Mowa natomiast o tym, że mimo iż kobieta teoretycznie zdecydować się na aborcję
                      gdy ciąża zagraża życiu matki, w praktyce nie jest to możliwe.
                      O kobiecie chorej na raka doczytaleś?

                      Dr. Cywiński miał pecha: pacjentka zmarła, jej rodzina nie popuscila, i jeszcze
                      znalazł się lekarz gotowy stwierdzić bład w sztuce (co nb nie znaczy jeszcze ze
                      go skarzą).

                      Debilne jest narażanie życia kobiety dla ratowania płodu, nie stawianie takiej
                      tezy.
                      • monikaannaj Re: Re; post bezdennego - bełkot i manipulacja 10.05.05, 15:33
                        Sory - ale trzeba byc zupelna idiotka, zeby sie przez trzy tygodnie przygladac
                        bezczynnie jak córka cierpi a lekarze daja jej tylko apap! Skoro jej nie
                        leczyli, a ona wiła sie z bólu - to po co wogóle lezała tam trzy tygodnie? Po
                        co ja trzymali w szpitalu?
                        • Gość: Uważna Re: Re; post bezdennego - bełkot i manipulacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.05, 16:12
                          Z czego wnioskujesz ze nie dostawala innych leków? Jest napisane, ze nie
                          dostawala innych leków przeciwbólowych.

                          Na marginesie: spróbuj zmienic kiedyś szpital podczas leczenia.
                          • monikaannaj Re: Re; post bezdennego - bełkot i manipulacja 10.05.05, 16:20
                            Skoro dzinnikarz stawia teze ze lekarz doprowadził do smierci kobiety - to
                            powinien konkretnie napisac jak i czy wogóle była leczona. To za powazna sprawa
                            jest, zeby zostawiac takie niedomówienia.

                            > Na marginesie: spróbuj zmienic kiedyś szpital podczas leczenia.
                            Domysłam sie że to moze byc trudne, jednak, gdybym widziała ze moja ciężarna
                            córka cierpi a lekzre jkej nie pomagają starałabym sie zmienic szpital. Czy
                            tamta matka próbowała?
                            • Gość: Uwazna Re: Re; post bezdennego - bełkot i manipulacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.05, 16:32
                              > Czy tamta matka próbowała?
                              Tak, udało się jej przenieśc dziewczynę z Poznania do Łodzi.
                              Owszem, być może powinna postarać się przenieśc córkę z Poznania (gdzie nb.
                              byla w klinice specjalistycznej) wcześniej. Być moze jej się nie udało, byc
                              moze miała nadzieję że lekarze w Poznaniu corce jednak pomogą. No i?
                              I dokąd miala ją przeniesc zeby miec zagwarantoaną dobrą opiekę? Ironia losu
                              jest taka, ze to w Lodzi - gdzie liczyła na lepszą opiekę -zrezygnowano z
                              diagnostyki
                            • tezas Re: Re; post bezdennego - bełkot i manipulacja 10.05.05, 16:36
                              O czym piszesz? gdyby Cywiński leczył pacjentkę można by było się zastanawiać,
                              czy robił to dobrze czy nie. Ale on w ogóle nie przeprowadził diagnostyki !!
                              • monikaannaj A ty o czym? 10.05.05, 16:42
                                Skoro nie przeprowadził diagnostyki to co? Nie mozna oceniac jego postępowania
                                jako lekarza? alez tym bardziej mozna! Przeciez znał objawy, wiedział jak sie
                                czuje pacjentka! jakim m€siałby byc kretynem, żeby myslec "a, nic nie zrobię
                                moze samo przejdzie".??????

                                • Gość: Uważna Re: A ty o czym? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.05, 16:47
                                  > Nie mozna oceniac jego postępowania
                                  > jako lekarza? alez tym bardziej mozna! Przeciez znał objawy, wiedział jak sie
                                  > czuje pacjentka!
                                  No prosze, i tu się zgadzamy.
                                  • monikaannaj To dobrze! 10.05.05, 16:52
                                    To idźmy dalej. Gdyby był dobrym lekarzem, wiedziałby, że zaniechanie
                                    diagnostyki i leczenie może doprowadzic do zakazenia. tak? A zakazenie może sie
                                    skończyc smiercia matki i dziecka.
                                    Więc niech mi nikt nie wmawia, ze zaniechał działań w trosce o dziecko.
                                    • Gość: Uważna Re: To dobrze! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.05, 17:00
                                      Wg mnie stanął przed wyborem: albo nie zrobię nic, moze wdać się zakażenie,
                                      ktore może zakończyc sie smiercią pacjentki, (ale moze do tego nie dojdzie), a
                                      w najgorszym przypadku koledzy mnie oslonią - albo przeprowadzę badanie, które
                                      może zakończyć się poronieniem, a wtedy moge miec problemy związane z
                                      przerwaniem "zycia nienarodzonego".
                                      I zaniechał dzialań głownie w trosce o własną skórę.
                                      NB uwazam, ze gdyby wowczas wiedzial to co teraz (dziewczyna i płód umrze, a
                                      nim samym zainterseeuje się prokuratura)- jego decyzja bylaby zapewne innna.
                                      Ale nie zmienia to faktu, ze w danej sytuacji podjąl okresloną decyzję (jak
                                      wynika z opinii krajowego konsultanta w tej dziedzinie - stanowiacą podstawowy
                                      blad z medycznego punktu widzenia) i dziewczyna nie żyje.
                                      • monikaannaj Re: To dobrze! 10.05.05, 17:24
                                        A jakie konkretnie problemy mógł miec gdyby w wyniku badania (na które przeciez
                                        pacjentka - poinformowana o mozliwych konsekwencjach - musi wyrazic zgode i
                                        które byłoby zgodne z wiedzą medyczna)doszło do uszkodzenia płodu?
                                        • Gość: Uwazna Re: To dobrze! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.05, 17:47
                                          A to już pytanie do Sadu Lekarskiego.
                                          • monikaannaj Dlaczego do sadu ? 10.05.05, 17:58
                                            Pytam ciebie i inne uczestniczki dyskusji - bo cały czas podkreślacie, ze on to
                                            zrobił ze względu na płód, bo miał sie czego bac, gdyby doszło do poronienia.
                                            CZEGO?
                                            Podejrzewasz, ze wtedy pacjentka (jeszcze raz: zakładamy, ze została
                                            poinformowana o możliwych konsekwencjach i zgodziła sie na badanie), ze
                                            oskarzyłaby go o zabicie dziecka? Ona - albo jej matka?

                                            • monikaannaj Poza tym, 10.05.05, 18:02
                                              jakie własciwie było to ryzyko? W końcu przeprowadza sie operacje na dzieciach
                                              w łonie matki, dlaczego endoskopia do jelita miałaby byc taka niebezpieczna
                                              (kolejny brak w artykule)?
                                              Czy ten proktolog konsultował sie z połoznikiem czy ginekologiem - czy kto tam
                                              sie najlepiej zna na płodach?
                                              • Gość: Uważna Re: Poza tym, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.05, 18:09
                                                > dlaczego endoskopia do jelita miałaby byc taka niebezpieczna
                                                bo może 'nieść ze sobą ryzyko poronienia'.

                                                Moim zdaniem tez powinien się skonsultowac.
                                                • monikaannaj Re: Poza tym, 10.05.05, 18:12
                                                  ciekawe tylko jak proktolog może ocenic takie ryzyko - konował i tyle.
                                              • bengal Re: Poza tym, 10.05.05, 18:12
                                                > kto tam sie najlepiej zna na płodach?
                                                Płodkolog- tytul osiagany automatycznie z moherowym beretem lub czarna sukienka...
                                                • monikaannaj Błyskotliwe. jak cholera. nt 10.05.05, 18:13
                                            • Gość: Uważna Re: Dlaczego do sadu ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.05, 18:07
                                              Bo to sąd lekarski wydałby wyrok w tej sprawie.
                                              Osobiście stawiałabym na zakaz wykonyania zawodu.

                                              > Ona - albo jej matka?
                                              Moja droga, doniesienie do prokuratury moze zlożyc każdy, ze szpitalnym
                                              kapelanem włacznie.
                                              • monikaannaj Re: Dlaczego do sadu ? 10.05.05, 18:11
                                                > Osobiście stawiałabym na zakaz wykonyania zawodu.

                                                Sełucham???? To teraz specjalisci wypowiadaja sie , ze popełnił bład, ze
                                                powinien był itd - a gdyby to zrobił toby go pozbawili prawa wykonywania zawodu?

                                                • Gość: Uważna Re: Dlaczego do sadu ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.05, 18:29
                                                  Moja droga, jeśli wnoszono o zawieszenie w prawach wykonywania zawodu lekarza
                                                  ktory napisal nieżyczliwy list do jednej z tzw. "obrończyń życia"?

                                                  Zawsze mozna by bylo uznać, że kobietę i tak by się dało wyleczyć, a badanie
                                                  spowodowało utratę "życia nienarodzonego".
                                                  • Gość: trevik Re: Dlaczego do sadu ? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 10.05.05, 22:14
                                                    To, co tutaj napisalas o tym lekarzu, ktory ma teraz problemy z powodu napisania
                                                    tego listu do obroncow zycia przypomina historie dziennikarza Andrzeja Marka -
                                                    tez wszystkim sie wydawalo, ze mial isc siedziec (bo nie wiem, czy w koncu
                                                    siedzial) za to, ze obrazil urzednika materialem dziennikarskim.

                                                    Ba, nawet wielu do dzisiaj wierzy, ze cala sprawa wiazala sie z tzw. wolnoscia
                                                    slowa a to przeciez bylo tak, ze wyrok wiezienia w zawieszeniu byl dla niego
                                                    presja, aby urzednika przeprosil (za bardzo ostra krytyke, ktora moze i miala
                                                    podstawy, ale on sam nijak nie potrafil ich w procesie wykazac) a on sie
                                                    usztywnil i tego nie wykonal. Ja wiem, co znaczy prawo w panstwie prawa - w
                                                    niemczech za niestawienie sie na rozprawie bez usprawiedliwienia jest wymierzana
                                                    kara do 1000 EUR tzw. Ordungsgeld, przy niezaplacenie mandatu sprawa jest
                                                    kierowana do sadu - przychodzi pismo z sadu z mandatem do zaplacenia + 50 EUR
                                                    kosztow sprawy. Zlekcewazenie tego drugiego wiaze sie z wymierzeniem kary za
                                                    _niedostowanie sie do wyroku sadu_ (moze byc cholernie dotkliwa finansowo) i
                                                    naprawde nikogo to nie dziwi - sad to forma wladzy i mozna sie z nim spierac
                                                    kierujac sprawy do wyzszych instancji, ale wyroku nie mozna zignorowac a oba
                                                    wymienione przypadki ("moj" dziennikarz i "twoj" lekarz) to ewidentnie dwoch
                                                    takich, ktorym sie wydawalo, ze wlasciwe dla siebie sady moga lekcewazyc (bo
                                                    Izba Lekarska jest bardziej dla lekarzy przedsionkiem dla sadu lekarskiego niz
                                                    odpowiednikiem lekarskiej prokuratury - takiej to oni w Polsce niestety nie
                                                    maja) - teraz jeden jest wielkim obronca wolnosci slowa a drugi kreuje sie na
                                                    ofiare strony "pro-life".

                                                    Oczywiscie mozna tego nieszczesnego lekarza podawac jako przyklad, czego to sie
                                                    w polsce nie robi, gdy chodzi o ochrone zycia - gratuluje podatnosci na
                                                    manipulacje, autor artykulu na pewno w tym momencie osiagnal to, co osiagnac chcial.

                                                    PS: Jesli na problematyke aborcji chcesz miec wlasne zdanie, to polecam bardzo
                                                    ostroznie czytac wszystkie materialy prasowe, w ktorych zawarte jest slowo
                                                    "aborcja" - w tym temacie prawie prawie nie ma ludzi bez wyrobionej opinii i
                                                    jest to w kazdym spoleczenstwie temat, ktory owo (spoleczenstwo) polaryzuje.
                                                    Tudziez jeszcze nie trafilem na artykul, ktory pisalby ktos zdystansowany od
                                                    problemu i bylo to naprawde w tym artykule widoczne.
                                                  • Gość: Uważna lekarz a dziennikarz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.05, 21:05
                                                    Jedna z podstawowych różnic miedzy sprawą dziennikarza a lekarza jest taka, że
                                                    oskarżenie dziennikarza nie było niczym niezwykłym (wielu opisanych polityków
                                                    idzie ‘do sądu’; vide np. Jakubowska czy Czarzasty); natomiast lekarza przez
                                                    kolege po fachu jak najbardziej.
                                                    W przypadku lekarzy oskarżonych o błędy lekarskie, łapownictwo, wystawianie
                                                    fałszywych zaświadczeń itp. zwykle nic „w środowisku” się nie dzieje; tutaj
                                                    facet napisal mało uprzejmy list do tzw. obrońców życia i od razu miał
                                                    postepowanie o naruszenie etyki lekarskiej. Czujesz klimat?
                                                    Na marginesie: nie wiem gdzie widzisz lekceważenie sądu lekarskiego, bo
                                                    adresata listu przeprosił, Nie zgodził się natomiast w zamian za zaniechanie
                                                    sprawy na przepraszanie ‘wszystkich świętych’ (na pielgrzymkę do Częstochowy w
                                                    zamian też się by raczej nie zgodzil); i IMO słusznie.

                                                    PS nie jestem podatna na manipulacje; a czytuję rzeczy z b. róznych źródel. Na
                                                    temat zarówno lekarzy w Polsce jak i aborcji mam od dawna wyrobione zdanie;
                                                    jednak nie to jest głownym tematem niniejszej dyskusji.
                                                  • Gość: trevik Re: lekarz a dziennikarz IP: *.dip.t-dialin.net 12.05.05, 13:42
                                                    Oczywiscie, ze sprawa roztrzygania bledow lekarskich to patologia w Polsce na
                                                    olbzymia skale, ale nie o tym teraz dyskutujemy. Moim zdaniem cala sie toczy na
                                                    tle jakis osobistych ambicji i rozgrywek a ma coraz mniej wspolnego z jakas etyka.

                                                    > facet napisal mało uprzejmy list do tzw. obrońców życia i od razu miał
                                                    > postepowanie o naruszenie etyki lekarskiej. Czujesz klimat?

                                                    Od razu? Od razu nie mial praktycznie zadnego postepowania, tylko rozpatrzenie
                                                    skargi ze strony organizacji - mial mozliwosc polubownego zalatwienia tej
                                                    sprawy. Kazano mu przeprosic i tyle - to, ze wiecej, niz tylko adresata wynika z
                                                    tresci tego listu:

                                                    „Dając wyraz silnego charakteru i jasności widzenia spraw społecznych (co budzi
                                                    podziw i skłania do wdzięczności), jak również wykazując odważną i
                                                    bezkompromisową postawę, uroczyście deklaruję, że... przyzwalam, aby szanowne
                                                    organizacje wymienione na odwrocie pocałowały mnie w moją przywiędłą dupę, nie
                                                    omijając przyrządu-sanktuarium do produkcji poczętych”.

                                                    Wysylajac to do prezeski jednej z ogranizacji i utrzymujac (czym juz rznie glupa
                                                    na calego), ze byl to list prywatny - czy widzialas kiedys (albo sobie taki
                                                    wyobrazasz) list prywatny jednego obywatela do drugiego, w ktorym w tresci
                                                    zwraca sie nadawca do odbiorcow w liczbie mnogiej, do tego zaznaczajac, ze
                                                    chodzi o _wszystkie wymienione (...)organizacje_ (co zaznacza explicite), a list
                                                    dodatkowo jest wyslany do kogos, kto zarzadza taka organizacja. Stad bylo
                                                    polubowne zalatwianie sprawy polegajace na przeproszeniu _wszystkich
                                                    wymienionych (...) orgranizacji_ bo tak byl de facto adresowany ten list - to,
                                                    ze byl wyslany na jeden adres, to go IMHO nie broni. Jak wyslesz list o tresci
                                                    "niech wszyscy urzednicy urzedu celnego pocaluja mnie w dupe" i zaadresujesz go
                                                    do naczelnika urzedu, to czy lzysz naczelnika, czy wszystkich pracownikow?

                                                    I jeszcze jedno - on bardzo chcial, aby sprawe rozpartywaly sady cywilne, ale po
                                                    prostu nadepnal komus w Izbie na odcisk, podskoczyl, fiknal, czy nazwij to jak
                                                    chcesz i _za to_ skierowano ta sprawe do Sadu Lekarskiego. Gdyby przeprosil,
                                                    zadnego sady nie byloby a przepraszac z tego co wyczytalem to mial tylko tych,
                                                    ktorych lzyl.
                                                  • Gość: Uważna Re: lekarz a dziennikarz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.05, 22:45
                                                    Jesli chodzi o kwestię adresata listu/wymaganego adresata przeprosin nie masz
                                                    racji:
                                                    > wynika z tresci tego listu: (...) "organizacje wymienione na odwrocie"
                                                    Otoz na odwrocie wymienione były: "Fundacja Światło-Życie w Katowicach, ośrodek
                                                    zamiejscowy w Pelplinie" a list wysłany byl do czlonki oddziału w Pelplinie.
                                                    Natomiast zażadano przeprosin "kilkudziesięciu organizacji z Poznania, Warszawy
                                                    i innych miejscowości, według przedłożonego im wykazu" - tj. nie adresatow tego
                                                    listu, których nie było potrzeby zan przepraszac.

                                                    Ale nie w tym-jak pisalam- istota: na lekarzy przychodzą skargi z róznych stron
                                                    za bledy w leczeniu, zaniedbania, łapownictwo, wystawianie falszywych zwolnien
                                                    i zaswiadczen; i co? I "biale kitle" jeśli w ogóle coś robią to zwierają
                                                    szeregi. Wystarczyło jednak aby jakaś organizacja antyaborcyjna poskarżyla się
                                                    na nieuprzejmy list i przewodniczący Komisji Etyki Okręgowej Rady Lekarskiej od
                                                    razu zaczyna dzialać. Jest roznica, nieprawdaż?
                                              • Gość: Klarysa Re: Dlaczego do sadu ? IP: *.4web.pl 10.05.05, 18:19
                                                Chwileczkę - w świetle obecnej ustawy jest dozwolone wykoanie aborcji, a nie
                                                tylko zabiegu mogącego zakończyć się poronieniem, jesli jest zagrożone zdrowie
                                                i życie matki!!! To czego do cholery mozna się bać? Że ona będzie twierdzic, że
                                                w ogóle nic jej nie było tylko ktoś jej dziecko wyskrobał? Litości...
                                                • monikaannaj no własnie.. 10.05.05, 18:24
                                                  Poza tym - przeciez większośc zabiegów wiąze sie z ryzykiem, nawet banalne
                                                  sprawy moga sie zakończyć tragicznie - co by było gdyby lekarze mówili: nie
                                                  usunę panu wyrostka, bo kazda narkoza to zagrozenie zycia - może sie zapalenie
                                                  samo cofnie...
                                                  • Gość: Uważna Re: no własnie.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.05, 18:35
                                                    to prawda - zatem tu odstąpienie lekarza od badania oceniam barzo negatywnie.
                                                    Ryzyko jest zawsze, a zaniechanie mialo skutki tragiczne.
                                                • Gość: Uważna Re: Dlaczego do sadu ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.05, 18:32
                                                  Czy twoim zdaniem każda kobieta ktora ma prawo do przerwania ciązy jest w
                                                  stanie je wyegzekwować?
                                                  • Gość: Klarysa Re: Dlaczego do sadu ? IP: *.4web.pl 10.05.05, 18:38
                                                    Ale mnie chodzi o tego doktorka -proktologa...On nie może się bronić strachem
                                                    przed naruszeniem ustawy antyaborcyjnej, bo w tym konkretnym przypadku
                                                    zagrożone było zycie i zdrowie matki...Także to jest casus, na który moze
                                                    go "udupić" prokuratura, ale pewnie do tego nie dojdzie, jak z "aferą łowców
                                                    skór" nie dają sobie rady....
                                                  • Gość: Uważna Re: Dlaczego do sadu ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.05, 18:45
                                                    > Także to jest casus, na który moze
                                                    > go "udupić" prokuratura, ale pewnie do tego nie dojdzie, jak z "aferą łowców
                                                    > skór" nie dają sobie rady....
                                                    Walsnie - tu nawet jak spełnił się nagorszy scenariusz zapewne do ukarania
                                                    leakrza nie dojdzie; też tak uważam
                                                    Uważam nati=omiast że mógl obwaiac się, ze jesli zsotalby oskarzony o
                                                    niepotrzebne narażenie ciąży - mogłby zostać ukarany przez sąd lekarski;
                                                    któremu - jak pokazuję przytoczony przezze mnie rpzykald - znacznie mniej
                                                    potrzeba aby kogoś soakrzyć

                                                    Sorry za zweiksza liczbe literoewek ale dosc sie dzisiaj nastukaalm - konćze.
                                      • Gość: bis Wiemy tylko, że nie wykonał bad. endoskopowego. IP: *.elknet.pl / 80.48.227.* 10.05.05, 17:31
                                        Ale Ty masz wyobraźnię.
                                        To tylko w głowie "światowego konsultanta ds. medycznych", który zna wszystkie
                                        zakamarki chorej psychiki może coś takiego się zrodzić.
                                        Jako reżyser horroru też byś się sprawdziła.
                                        Co za unikalnymi zdolnościami natura Ciebie uraczyła.
                                        • Gość: Uważna Wiemy też m.in ze byl to podstawowy bład medyczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.05, 17:50
                                          a rezultatem nie przeprowadzenia badania byla smierć pacjentki.

                                          Z reszta w twym poście nie warto polemizować bo nie ma z czym.
                                          • Gość: bis Re: Uważna! IP: *.elknet.pl / 80.48.227.* 10.05.05, 17:55
                                            Tak, to był błąd skutkujący nieskuteczną terapią.
                                            Tak, lekarz powinien podjąć każde ryzyko dla ratowania życia.
                                            • Gość: Uważna Re: bis! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.05, 18:04
                                              Tu się zgadzam - to był błąd skutkujący nieskuteczną terapią a lekarz powinien
                                              podjąć każde ryzyko dla ratowania życia pacjentki.
                                              • Gość: bis Re: Uważna IP: *.elknet.pl / 80.48.227.* 10.05.05, 18:14
                                                A gdzie się nie zgadzasz?
                      • Gość: bis Re: Oj uważna ! IP: *.elknet.pl / 80.48.227.* 10.05.05, 15:52
                        Od dzisiaj jesteś "medycznym konultantem światowym".
                        Twoja diagnoza przerosła "mądrością" wszystkie.
                        Jej trafność jest "niepodważalna".
                        Według światowego konsultanta medycznego P. Uważnej zabiegiem ratującym życie
                        zmarłej Basi była aborcja.

                        O głupoto!
                        • Gość: Uważna Re: Oj uważna ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.05, 16:10
                          > Według światowego konsultanta medycznego P. Uważnej zabiegiem ratującym życie
                          > zmarłej Basi była aborcja.
                          A gdzie to napisalam? Oczywiście nie bedziesz w stanie podac.
                          Od początku twierdzę natomaist, że życie Basi moglaby uratować wlasciwa
                          diagnostyka i leczenie.
                          • Gość: bis Re: Oj uważna ! IP: *.elknet.pl / 80.48.227.* 10.05.05, 16:35
                            Jak najbardziej prawidłowo teraz twierdzisz.
                            Mało tego być może właściwe postępowanie diagnostyczno-lecznicze mogłoby
                            uratowć również jej dziecko.

                            Ale gzdzieś tam napisałaś: "przypadek Basi za dowód na to, że ustawa o
                            warunkach dopuszczalności przerwania ciąży nie działa".
                            Może kogoś cytowałaś?
                            • Gość: Uważna Re: Oj uważna ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.05, 16:46
                              > Mało tego być może właściwe postępowanie diagnostyczno-lecznicze mogłoby
                              > uratowć również jej dziecko.
                              Owszem, tak mogloby być.

                              > Ale gzdzieś tam napisałaś: "przypadek Basi za dowód na to, że ustawa o
                              > warunkach dopuszczalności przerwania ciąży nie działa".
                              Owszem - w odpowiedzi na stwierdzenie iż
                              > uważają zaś że nie zrobił tego co jest zgodne z prawem bo w piolsce nie ma
                              > skrobanek na zyczenie.
                              Napisałam: "Klamiesz - uwazają "przypadek Basi za dowód na to, że ustawa o
                              warunkach dopuszczalności przerywania ciąży nie działa".
                              NB. z tym stwierdzeniem się zgadzam - jeśli przy zagrożniu zdrowia pacjentki
                              lekarze nie wykonują nawet zabiegu ktory MOZE spowodować poronienie (jak w
                              przypadku Basi właśnie) to co mówić o aborcji? Do której - przypominam -
                              kobieta w tej sytuacji ma prawo?
                              • Gość: bis Re: Oj uważna ! IP: *.elknet.pl / 80.48.227.* 10.05.05, 17:35
                                Czy w przypadku Basi ciąża stanowiła zagrożenie jej życia?
                                • Gość: Uważna Re: Oj uważna ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.05, 18:00
                                  Sama w sobie byc może nie - gdy jednak ze wzgledu na ciążę lekarz zaniechal jej
                                  badania i leczenia, i w wyniku tego kobieta zmarła, jak najbardziej.

                                  Podobny był przypadek kobiety chorej na raka, ktora nie mogla być leczona
                                  dopóki byla w ciązy. Leczenie podjęto dopiero po porodzie i kobieta zmarła.
                                  Zmarla na raka (chorobę, gdzie każdy miesiąc wykrycia i podjęcia kuracji się
                                  liczy), ale czy powiesz ze ciaza nie miała wpływu na szanse jej przezycia?
                                  • Gość: bis Re: Oj uważna ! IP: *.elknet.pl / 80.48.227.* 10.05.05, 18:13
                                    Dlaczego piszesz "być może"?
                                    Nie znam tego przypadku (matki chorej na chorobę nowotworową).

                                    Jeżeli była to ciąża zaawansowana i proces nowotworowy również zaawansowany,
                                    pierwszeństwo ma ten, kto ma większe szanse.
                                    Ciążę dla dobra matki można również zakończyć przedwcześnie kiedy płód już jest
                                    zdolny do życia pozałonowego i podjąć ratowanie matki w jak najszybszym czasie.
                                    • Gość: Klarysa Re: Oj uważna ! IP: *.4web.pl 10.05.05, 18:25
                                      Z rakiem to jest tak, że każdy okres wzmożonej produkcji hormonów sprawia , że
                                      rak rozwija się jak wsciekły - po prostu rośnie na drożdzach...kobieta w ciąży
                                      jest bombą hormonalną - trudno się dziwić , ze po 9 miesuiącach bombardowania
                                      hormonami rak jest już tak rozwinięty i ma takie przezuty , że nie ma
                                      najmniejszych sans na ratunek...W tym wypadku ciążą to przysłowiowy gwózź do
                                      trumny...
                                    • Gość: Uważna Re: rak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.05, 18:31
                                      A jeśli ciąża byla mniej zaawansowana, można było ją przerwac i od razu zacząc
                                      leczyć kobietę?
                                      W tym przypadku decyzja powinna należeć wylacznie do niej.
                                      • Gość: Klarysa Re: rak IP: *.4web.pl 10.05.05, 18:33
                                        Myślę, ze tak . Generalnie wiadomo, że leczenie raka jest strasznie inwazyjne,
                                        także żeby donosić ciążę , a raczej urodzić dziecko bez powaznych wad nie ma
                                        szans...Stosujac leczenie i będąc w ciązy, albo by poroniła, albo urodziła
                                        potworka...
                                      • Gość: bis Re: Uważna? IP: *.elknet.pl / 80.48.227.* 10.05.05, 18:48
                                        To Ty rzucając hasło jakiegoś konkretnego przypadku kobiety z ch. nowotworową w
                                        ciąży zadajesz mi pytanie, jak zaawansowana ta ciąża była?
                                        Jeszcze raz odpowiadam nie znam tego przypadku.

                                        A co do burzy hormonów to tak się ma jak do burzy włosów na głowie.
                                        • Gość: Klarysa Re: Uważna? IP: *.4web.pl 10.05.05, 19:04
                                          Co się ma do burzy hormonów?
                                          • Gość: bis Re: Po prostu burza stachu! IP: *.elknet.pl / 80.48.227.* 10.05.05, 19:09
                                            Hormony mają tam wpływ gdzie mają, ale nie we wszyskich przypadkach.
                                            Nie stasz więc tą burzą.
                                            • Gość: Klara Re: Po prostu burza stachu! IP: *.4web.pl 10.05.05, 19:17
                                              No i tu się mylisz i to bardzo...Moja ciotka umarła na raka piersi w styczniu
                                              tego roku, także na sprawach onkologii niestety znam się już lepiej niżbym
                                              chciała...zbyt bezpośrednio...
                                              Pierwsze pytanie po powtórzonej biopsji wskazujacej na złośliwośc nowotworu
                                              brzmiało)

                                              -Czy jest Pani w ciąży ?
                                              Drugie brzmiało:
                                              - Czy stosuje pani hormonalną antykoncepcję?

                                              Żadne z tych pytań nie było zadane przypadkowo...Hormony stymulują przyrost
                                              komórek rakowych w dwa razy szybszym tempie. jesteś facetem, więc ciebie akurat
                                              zadne z wymienionych pytan nie dotyczy. A co do burzy włosów , to róznież
                                              hormony sa odpowiedzialne za to, że kobietom po ciązy i wydaleniu lożyska
                                              niejednokrotnie wypadają włosy jak szalone...
                                              • Gość: bis Re: Po prostu burza stachu! IP: *.elknet.pl / 80.48.227.* 10.05.05, 19:28
                                                Znawco dziedziny onkologicznej, to Ty się mylisz.
                                                Więc wymień inne nowotwory, na które "burza" ma wpływ.
                                                I wymień rownież te, na które nie ma wplywu ta "burza".
                                              • Gość: bis Re: Klaro, dla jasności i zrozumienia przeczytaj. IP: *.elknet.pl / 80.48.227.* 10.05.05, 19:37
                                                Żebyś mnie dobrze zrozumiała. Mój porzedni post:
                                                Hormony mają tam wpłwy gdzie mają (tzn. na niektóre nowotwory) ale nie we
                                                wszystkich przypadkach ( choroby nowotworowej).
                                                • Gość: Klara Re: Klaro, dla jasności i zrozumienia przeczytaj. IP: *.4web.pl 10.05.05, 19:51
                                                  Hormony mają wpływ na wiekszość nowotworów, które namnażaja się w tkankach
                                                  miekkich - od macicy po mózg -także własciwie mniejszy wpływ mają tylko i
                                                  wyłacznie na nowotwory kości*które w wiekszości sa przerzutami lub nowotwory
                                                  skóry. W wypadku mężczyzn hormony nie maja wpływu, bo nie mają takiej
                                                  gospodarki hormonalnej jak kobiety w ciązy, ani nie przyjmują hormonow
                                                  doustnie. Koniec. Nie bedę sie klócić na temat umierania, puchnięcia, rzygania
                                                  i wycia w bólu u mojej ciotki, bo morfiny zawsze jest za mało.
                                                  • Gość: bis Re: Prof. dr hab. nauk med. Klara IP: *.elknet.pl / 80.48.227.* 12.05.05, 15:31
                                                    Nic mi nie pozostaje jak pogratulować wiedzy medycznej!
                                                    Nie dosyć, że burza włosów na głowie to i miękkość od macicy po mózg.

                                                    Estrogeny mogą indukować wznowę lub wzrost nowotworów estrogenozależnych.
                                                    Najczęstrzym z nich jest rak sutka.
                                                    Wymień inne?
                                                  • kocia_noga Re: Prof. dr hab. nauk med. Klara 12.05.05, 16:39
                                                    Gość portalu: bis napisał(a):


                                                    > Estrogeny mogą indukować wznowę lub wzrost nowotworów estrogenozależnych.
                                                    > Najczęstrzym z nich jest rak sutka.
                                                    > Wymień inne?

                                                    Najczęstszym - taka jest prawidłowa pisownia . Wymień - to nie pytanie , więc
                                                    znak zapytania jest nie na miejscu.
                                                    To tak w odpowiedzi na twój " moher" - widzisz, jaki głupi argument ?
                                                  • Gość: bis Re: dziękuję kocia nogo IP: *.elknet.pl / 80.48.227.* 12.05.05, 17:16
                                                    ale dalej nie wiem czy "mocher"="moher".

                                                    Punkt dla Ciebie.

                                                    A siebie tylko podziwiam.
                                                    Drugi raz będę przed kliknięciem "wyślij" czytać swoje bazgroły.
        • Gość: bezdenny Re: bełkot i manipulacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.05, 19:01
          Rozumiem dobrze na czym polega różnica. A wymowa artykułu jest taka: Gdyby nie
          strach spoodowany ustawą niedopuszczającą skrobanek na zyczenie to lekarze
          bardziej szanowali by zdrowie matek niż zdrowie nienarodzonych dzieci i do
          tragedii by nie doszło.
          "W Polsce ustawa dopuszcza aborcję jeśłi ryzkujemy zdrowiem lub zyciem matki i
          > > jeśli ciąża jest wynikiem gwałtu.
          > Hmmm...to z artykułu to nie byała sytuacja zagrożenia zdrowia matki? Umarła
          na
          > złość obrńcom zycia?

          Z artykułu wynika że własnie mieliśmy do czynienia z taką sytuacją. Może
          lekarz dokonał złej oceny, a może nie. Nie wiem. Ale raując matkę mógł narazić
          nienarodzone dziecko. I mógł to zrobić zgodnie z prawem. fanatyczki
          freeabortion uważają zaś że nie zrobił tego co jest zgodne z prawem bo w
          piolsce nie ma skrobanek na zyczenie. No bzdura, po prostu bzdura - zastanów
          się na zimno. No i oczywiście to był jedyny lekarz, który nie chiał działać
          wbrew swemu sumieniu . Nikt po prosdtu ze względu na sumienie nie chciał
          dziewczynie pomóc i dlatego umarła w męczarniach. Wierzysz w to?
          • Gość: Uważna Re: bełkot i manipulacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.05, 23:04
            > mógł to zrobić zgodnie z prawem
            Tak jest - mógł to zrobić zgodnie z prawem; i powinien.

            > uważają zaś że nie zrobił tego co jest zgodne z prawem bo w piolsce nie ma
            > skrobanek na zyczenie.
            Klamiesz - uwazają "przypadek Basi za dowód na to, że ustawa o warunkach
            dopuszczalności przerywania ciąży nie działa".

            > No i oczywiście to był jedyny lekarz, który nie chiał działać
            > wbrew swemu sumieniu . Nikt po prosdtu ze względu na sumienie nie chciał
            > dziewczynie pomóc i dlatego umarła w męczarniach. Wierzysz w to?
            Dlaczego jedyny? Bylo ich wiecej.
            Jak już napisałam, ja w to wierzę i mam ku temu podstawy.
            Uwazam tylko, ze prawdziwą przyczyna nie było 'sumienie' a strach pred
            wychyleniem się i ew. kłopotami.
            • Gość: bezdenny Re: bełkot i manipulacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.05, 14:11
              Gość portalu: Uważna napisał(a):

              >> Klamiesz - uwazają "przypadek Basi za dowód na to, że ustawa o warunkach
              > dopuszczalności przerywania ciąży nie działa".
              >

              jasne kłamię. ustawa nie dizała i dletego artykuł był o tym by wprowadzić
              większe kontrole i ścigać bardziej tych co nielegalnie skrobią.
              > > No i oczywiście to był jedyny lekarz, który nie chiał działać
              > > wbrew swemu sumieniu . Nikt po prosdtu ze względu na sumienie nie chciał
              > > dziewczynie pomóc i dlatego umarła w męczarniach. Wierzysz w to?
              > Dlaczego jedyny? Bylo ich wiecej.
              > Jak już napisałam, ja w to wierzę i mam ku temu podstawy.
              > Uwazam tylko, ze prawdziwą przyczyna nie było 'sumienie' a strach pred
              > wychyleniem się i ew. kłopotami.

              jasne wsdzyscy lekarze z powodu sumienia odmówli jej pomocy. I by nie wpaść w
              kłopoty narazili matkę i dziecko i doprowadzili do ich smierci. A teraz
              kłopotów nie mają. czy tak?
          • Gość: Lucy Re: bełkot i manipulacja IP: 217.11.142.* 10.05.05, 11:06
            Nie była pierwszą która umarła przez nawiedzonych fanatyków zwanych obrońcami
            życia. Czyjego życia? Nigdy kobiety, nigdy matki. Panowie typu bezdenny po
            prostu nienawidzą kobiet.
      • dokowski A ten jak zawsze denny. 09.05.05, 16:32
        Gość portalu: bezdenny napisał(a):

        > przejaw ludzkiej niedoskonałości

        A my tu mamy wątek o świadomym odwróceniu wartości przez lekarza, który uważa,
        że nie wolno ratować życia kobiecie, jeżeli taka akcja ratunkowa może zagrozić
        życiu płodu
        • kocia_noga bezdenny kpisz czy o droge pytasz ? 09.05.05, 20:40
          Ustawa nie jest w Polsce przestrzegana - w prywatnych gabinetach dokonuje się
          aborcji na życzenie , a osoby mające zgodnie z ustawa prawo do usunięcia płodu
          nie moga tego prawa wyegzekwowac w państwowych placówkach ."Prolajfowcy " ,
          prawicowa ekstrema , kler i mocherowe berety tworzą presję - lekarze się boją i
          wolą narazić życie kobiety , jej zdrowie, godność i olać ustawowe prawo byle
          się nie narazić na szykany .Za życie kobiety nie poniosą żadnej
          odpowiedzialności - za ewentualne narażenie płodu - ktos może im wytłuc szyby ,
          ich dzieci pobić , w internecie może się ukazać ich imię nazwisko , adres z
          pouczeniem ,że to morderca niewinnych nienarodzonych - do tego wklejone zdjęcie
          rozkawałkowanego martwego płodu .
          • cherryhill Re: bezdenny kpisz czy o droge pytasz ? 09.05.05, 21:30
            kocia_noga napisała:

            > Ustawa nie jest w Polsce przestrzegana - w prywatnych gabinetach dokonuje się
            > aborcji na życzenie , a osoby mające zgodnie z ustawa prawo do usunięcia płodu
            > nie moga tego prawa wyegzekwowac w państwowych placówkach
            >
            i w ten oto sposób dochodzi do rozmnozenia najuboższych warstw społecznych co
            żadnemu państwu na dobre nie może wyjść, bo jak wiadomo optymalny układ jest
            taki że warstwa ludzi bogatych i biednych jest mała natomiast zdecydowana
            większosc zalicza sie do klasy średniej
            c
            • aenima_00 Re: bezdenny kpisz czy o droge pytasz ? 09.05.05, 23:32
              .. to już swoją drogą ...ale tu mowa o poszczególnych przypadkach osób ,
              które przeżywszy tak wielką traumę nie mają nie tyle poparcia (szans na
              jakiekolwiek zadośćuczynienie..)ze strony prawa karnego ..ale co
              najboleśniejsze...ze strony samego społeczeństwa -ta mentalność może się
              jeszcze całe lata utrzymywać...chyba że podejmie się odpowiednie środki (patrz
              ustawa)..które wprawdzie mozolnie ..ale jednak ..konsekentnie będą dążyły do
              zmian....
            • Gość: bezdenny Re: bezdenny kpisz czy o droge pytasz ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.05, 13:50
              cherryhill napisała:

              > kocia_noga napisała:
              >
              > > Ustawa nie jest w Polsce przestrzegana - w prywatnych gabinetach dokonuje
              > się
              > > aborcji na życzenie , a osoby mające zgodnie z ustawa prawo do usunięcia
              > płodu
              > > nie moga tego prawa wyegzekwowac w państwowych placówkach
              > >
              > i w ten oto sposób dochodzi do rozmnozenia najuboższych warstw społecznych co
              > żadnemu państwu na dobre nie może wyjść, bo jak wiadomo optymalny układ jest
              > taki że warstwa ludzi bogatych i biednych jest mała natomiast zdecydowana
              > większosc zalicza sie do klasy średniej
              > c

              Brawo. Skrobanka jako sposób na biedę. Genialne!!!!
              • cherryhill Re: bezdenny kpisz czy o droge pytasz ? 12.05.05, 00:32



                > Brawo. Skrobanka jako sposób na biedę. Genialne!!!!

                lepsza niz wyrzucanie noworodka przez okno. Geniuszu!!!

          • Gość: bis Re: kocia nogo w kapeluszu ! IP: *.elknet.pl / 80.48.227.* 10.05.05, 15:42
            Presję to się ma w przypadku tzw. nieprzywidzianego "pozdrowienia od ani".

            Co ma aborcja do niepodjęcia prawidłowego postępowania diagnostyczno-
            leczniczego przez pana doktora?
            Dalej Twego dziwnego zacietrzewienia nie rozumiem.

            Kocia nogo, czy "mocher" = "moher".





      • Gość: Elle teoria a praktyka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.05, 01:29

        www.sdpl.org.pl/_i/dokumenty/wojewodowie_2005.pdf?PHPSESSID=4f752b66b9f034ea9a6df738415015ca

        • Gość: Elle Re: teoria a praktyka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.05, 10:10
          Powyższy post odnosi się oczywiście do stwierdzenia: "W Polsce ustawa dopuszcza
          aborcję jeśłi ryzkujemy zdrowiem lub zyciem matki i jeśli ciąża jest wynikiem
          gwałtu"
          • Gość: Klarysa Re: teoria a praktyka IP: *.4web.pl 10.05.05, 18:31
            Z czego sie ten dokument otwiera? Mam komp po defragmentacji i ze 4 programy na
            krzyż chwilowo:)
            • Gość: Elle Z pdf - to tylko 2 str. i nie powinno być problemu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.05, 01:15
    • lamia19 Re: Troska o płód kosztem życia kobiety 13.05.05, 17:05
      Gość portalu: M. napisał(a):

      > "25-letnia dziewczyna w ciąży zachorowała. Krzyczała z bólu. Lekarze nie
      > zrobili badania, bo mogło spowodować poronienie. W efekcie zmarła i
      > dziewczyna, i dziecko
      >
      To jest tragedia w tzw.cywilizowanym kraju w XXI w.
      skoro ważniejsze jest dziecko to kto je wychowa, bo ja osobiście wolałabym byc
      aniołkiem niz wychowywać się bez matki! To jest dopiero tragedia tej chorej
      ideologii!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • monikaannaj Re: Troska o płód kosztem życia kobiety 13.05.05, 17:09
        >skoro ważniejsze jest dziecko to kto je wychowa

        Nikt. Bo nie zyje. Konował próbuje sie usprawiedliwiac - w rzeczywistosci na
        równi zaszkodził matce i dziecku - oboje przeciez nie zyja.
    • Gość: just Re: Troska o płód kosztem życia kobiety IP: *.4web.pl 10.06.05, 22:04

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka