Dodaj do ulubionych

Osobne autobusy dla kobiet? No nieeeeeee......!

05.07.05, 19:32
Przepraszam, że to znowu ja. Wiem, że lepiej dla mnie i dla was byłoby gdybym
odpuścił sobie to forum, bo, po co się denerwować. Jednak, gdy czytam takie
teksty jak w dzisiejszym Fakcje to mnie dopada wściekłość! Nie mając pod ręką
niczego, na czym mógłbym się wyżyć postanowiłem wyżyć się na tym forum.
Pani Kazimiera S mówi w Fakcie, że powinno się stworzyć osobne autobusy dla
kobiet by mogły jeździć bez towarzystwa "śmierdzących mężczyzn". To już jest
niesmaczne. Ja zawsze jeżdżę umyty i w czystej koszuli a w pracy na dodatek
spryskuje się dezodorantem i teraz jestem wrzucany do jednego worka z
tymi "śmierdzącymi" no ja sobie wypraszam! A kobiety to, co? W autobusach
jeżdżą też śmierdzące grube baby, którym jedzie spod pach i ze stóp w starych
sandałach. Ale to tylko mężczyźni śmierdzą. Na koniec powiem o morale, który
płynie z tekstu feministki Kazimiery S. Feministki chcą znieść podział na
mężczyznę i kobietę a same chcą segregować i dzielić. Smutna, żenująca i
godna politowania logika i konsekwencja.
Obserwuj wątek
    • kochanica-francuza Re: Osobne autobusy dla kobiet? No nieeeeeee..... 05.07.05, 19:36

      > ze stóp w starych
      > sandałach.

      Widocznie ich nie stać.Może im kup nowe?

      Śmierdzą obie płcie,niemniej z tymi sanadałami przesadziłeś.
      • sekret_admin Re: Osobne autobusy dla kobiet? No nieeeeeee..... 06.07.05, 14:50
        myślę, że przesadził, bo się wkurzył na taką głupotę jaką zaprezentowała
        autorka pomysłu o autobusach. a śmierdzą poprostu brudasy (dla takich litości
        nie mam) lub ludzie chorzy (pocą się nie z własnej woli) bez względu na płeć
        • Gość: lacortina Re: Osobne autobusy dla kobiet? No nieeeeeee..... IP: *.chello.pl 06.07.05, 17:22
          A ludzie, którzy dbają o czystość a wracają do domu po 5 godzinach spędzonych w
          upale to może nie śmierdzą?
          • Gość: kochanica-francuza Re: Osobne autobusy dla kobiet? No nieeeeeee..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.05, 18:56
            nie mogę się zalogować - ale śmierdzenie w wyniku upału ,jeśli rano się
            umyjesz,jest ZNACZNIE!!!!!!znośniejsze niż śmierdzenie w wyniku niemycia.
            • Gość: facet Re: Osobne autobusy dla kobiet? No nieeeeeee..... IP: *.k464.webspeed.dk 06.07.05, 19:30
              Smierdzi sie od bakterii na skorze, wiec trzeba je tylko wybic (np. wyciagiem z
              pestek gejfruta, albo olejkiem z drewka herbacianego i juz sie nie smierdzi. U
              mnie dziala to przez caly dzien.
              • Gość: szczotka ryżowa Wybić bakterie?!Koleś,duże coś te duńskie bakterie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.05, 20:51
                Zaręczam ci, w krzyżu by cie wygło, gdybyś zobaczył, co masz na skórze po
                takim "wybiciu".
                Nawet roztoczy żaden olejek nie wybije (przynajmniej taki, który nie będzie
                też "brał" naskórka). Nie wspominając już o tym, że "dokładna" wg nas aplikacja
                takiego specyfiku pozostawia nietkniętymi powierzchnie, które dla tego
                miniaturowego "zwierzostanu" są większe od boiska piłkarskiego.
                A gdzie bakteriom do roztoczy.
                Zapomnij.
          • sekret_admin Re: Osobne autobusy dla kobiet? No nieeeeeee..... 07.07.05, 14:20
            ja nie!
      • pinia1a SEGREGACJA - NIE, HIGIENA I KULTURA - TAK ! 07.07.05, 09:19
        To nie problem segregacji, ale kultury i higieny.
        U nas z tym niestety krucho. Woda i mydło to ostatnia rzecz na której należy
        oszczędzać.
        Autobusy latem śmierdzą to niestety fakt.
        LUDZIE NIE BÓJCIE SIĘ WODY - MYDŁA - ŚWIEŻEGO POWIETRZA !
        TRZEBA SIĘ MYĆ,ODZIEŻ PRAĆ I ZMIENIAĆ A POMIESZCZENIA WIETRZYĆ!!
        Wstyd, że w gazetach trzeba o tym przypominać !
        Koniec tego żenującego tematu.
    • Gość: trevik Re: Osobne autobusy dla kobiet? No nieeeeeee..... IP: *.dip.t-dialin.net 05.07.05, 19:44
      Do kategorii smrodu warto dorzucic tych, ktorzy z uporem maniaka uzywaja perfum
      - szczerze to mala mi robi roznice, czy ktos capi z sandalow, czy dlatego, ze
      ktoras pani zastosowala piorunujaca mieszkane "byc moze" z jakims innym
      badziewiem a obok stoi nastepna oblana "pania walewska": szkola podstawowa
      bedzie mi sie do konca zycia kojarzyla z tymi dwoma perfumami okropnie naduzywanymi,

      Gruss, T.
      • kochanica-francuza Re: Osobne autobusy dla kobiet? No nieeeeeee..... 05.07.05, 22:44
        Gość portalu: trevik napisał(a):

        > Do kategorii smrodu warto dorzucic tych, ktorzy z uporem maniaka uzywaja perfum
        > - szczerze to mala mi robi roznice, czy ktos capi z sandalow, czy dlatego, ze
        > ktoras pani zastosowala piorunujaca mieszkane "byc moze" z jakims innym
        > badziewiem a obok stoi nastepna oblana "pania walewska": szkola podstawowa
        > bedzie mi sie do konca zycia kojarzyla z tymi dwoma perfumami okropnie naduzywa
        > nymi,

        >O,przepraszam.Kręgi okołodresiarskie też nadużywają piorunujących perfum.
    • muszek0 Re: Osobne autobusy dla kobiet? No nieeeeeee..... 06.07.05, 07:32
      50% autobusów dla kobiet!
      50% autobusów dla mężczyzn!
      • bigus-dickus Re: Osobne autobusy dla kobiet? No nieeeeeee..... 06.07.05, 08:05
        muszek0 napisał:

        > 50% autobusów dla kobiet!
        > 50% autobusów dla mężczyzn!

        a może by tak 0% autobusów spóźnionych :P
        • Gość: khmmm Re: Osobne autobusy dla kobiet? No nieeeeeee..... IP: 212.122.214.* 07.07.05, 02:19
          Eee protestuję, nie zdązę na żaden wtedy :/
    • dokowski Żałosne są takie wypociny osobników bez IQ 06.07.05, 10:38
      tomekpk napisał:

      > Feministki chcą znieść podział na
      > mężczyznę i kobietę a same chcą segregować i dzielić.

      Feministki chcą tylko wolności i respektowania praw człowieka. Slogany w
      rodzaju "znieść podział" czy "segregować i dzielić" nic nie znaczą, jeśli są
      używane bez zrozumienia. Segregacja sama w sobie jest czymś dobrym, np.
      segregacja śmieci.

      Ideałem liberała (a więc i feministki) jest pełna wolność i aprobata dla każdej
      różnorodnej działalności, która nie szkodzi innym. Z tego punktu widzenia
      powinny działać różne, konkurujące ze sobą firmy przewozowe. Jedne miałyby
      tylko oddzielne autobusy i wagony dla mężczyzn (mizoginów) i dla kobiet, inne
      miałyby tylko autobusy koedukacyjne, a jeszcze inne miałyby pojazdy każdego
      rodzaju. W zależności od popularności różnych takich pojazdów ceny biletów
      byłyby różne. Gdyby okazało się, że większość kobiet woli jednak podróżować z
      mężczyznami, to panie o subtelnym powonieniu musiałyby po prostu drożej płacić
      za luksus podróżowania bez mężczyzn.

      Żadnego liberała nie powinno więc dziwić, jeśli jakaś grupa feministek
      postanowi rozkręcić firmę autobusową tylko dla kobiet. Oburzające by było
      dopiero, gdyby taka firma domagała się dotacji od państwa wyższych niż inne
      firmy autobusowe.

      Na tej samej zasadzie w szkołach prywatnych istnieją osobne klasy chłopiece i
      dziewczęce. W szkołach państwowych oczywiście takich osobnych klas być nie
      może, podobnie państwowe firmy autobusowe nie mogą mieć osobnych autobusów.
      • Gość: Robert38 Re: Żałosne są takie wypociny osobników bez IQ IP: *.aig.pl 06.07.05, 12:42
        dokowski - ty to piszesz serio czy tylko żartujesz?Skoro femnistki mogą tworzyć
        autobusy tylko dla kobiet to wytłumacz mi dlaczego cały postępowy świat tak
        potępiał apartheid? Przecież biali tworzyli tam np. ubikacje dla białych i
        osobne ubikacje dla czarnych a ci głupi czarni uważali że to ich dyskryminuje...
        • dokowski Piszę o prywatnych firmach, zaś aparthaid był... 06.07.05, 14:08
          Gość portalu: Robert38 napisał(a):

          > cały postępowy świat tak potępiał apartheid

          ... polityką państwa. Innymi prawami rządzi się wolny rynek, a inne obowiązują
          w urzędach państwowych. RPA było jednym wielkim urzędem, policja nie szanowała
          prywatności i wolności obywateli.

          Jeżeli nie czujesz różnicy między prywatnym a państwowym, to wyobraź sobie, że
          do autobusu "tylko dla kobiet" wsiada elegancki mężczyzna, a obecne w nim panie
          na pytanie "czy mogę?" odpowiadają zgodnie "proszę bardzo". Czy policjant ma
          prawo wyrzucić takiego z autobusu, jeśli zauważy takie "wykroczenie"?
          Odpowiedź "tak" oznacza brak wolności, socjalizm, aparthaid, dyktaturę, terror
          czy jak kto chce to nazwać. Odpowiedź "nie" oznacza państwo prawa, wolność i
          demokrację.

          A jeśli policjant ma prawo zatrzymać autobus i zetrzeć z niego napis "tylko dla
          kobiet"? Kto już zrozumiał, ten będzie umiał poprawnie odpowiedzieć na to
          pytanie.
          • dokowski Oczywiście można też ostrożnie kształtować... 06.07.05, 14:22
            ... sferę publiczną, np. wprowadzić trzywagonowe tramwaje i zasadę, że pierwszy
            wagon jest wyłącznie dla kobiet. Jeżeli jakaś organizacja mizoginów zacznie
            walczyć o prawo do wagonu męskiego, to wtedy konieczne będzie dołączenie
            czwartego wagonu, wyłącznie dla mężczyzn.
            • Gość: Robert38 Re: Oczywiście można też ostrożnie kształtować... IP: *.aig.pl 06.07.05, 14:38
              Jeszcze naszła mnie taka reflekcja. Jeśli właściciel prywatnej firmy woli
              zatrudniać mężczyzn a nie kobiety to wystarczy że napisze: "W mojej firmie
              mężczyźni na tym samym stanowisku zarabiają 20% więcej niż kobiety" i wtedy już
              dyskryminacji nie będzie...Zastanawiam się o co walczą jeszcze feministrki...
              • dokowski Łatwo udowodnić matematycznie, że w warunkach ... 06.07.05, 15:04
                Gość portalu: Robert38 napisał(a):

                > "W mojej firmie mężczyźni na tym samym stanowisku zarabiają 20% więcej
                > niż kobiety"

                ... wolnego rynku taka firma musi upaść, przegrywając konkurencję z firmami,
                które płacą wg kryterium proporcjonalnej zasługi w uzyskaniu zysku przez firmę

                > i wtedy już dyskryminacji nie będzie...Zastanawiam się o co walczą jeszcze
                > feministrki

                Feministki walczą tak naprawdę o wolność i przestrzeganie prawa, walczą
                przeciwko systemowi, w którym pracodawcy dyskryminujący kobiety wcale nie
                bankrutują z tego powodu. Niektóre kobiety popełniają ten błąd, że domagają się
                od państwa tego, co może być osiągnięte tylko podczas ewolucji gospodarki
                wolnorynkowej. Takie żądanie opóźniają tylko rozwój wolnego rynku, a w
                konsekwencji opóźniają realizację idei liberalnych i feministycznych
                • Gość: Robert38 Re: Łatwo udowodnić matematycznie, że w warunkach IP: *.aig.pl 06.07.05, 15:11
                  > ... wolnego rynku taka firma musi upaść, przegrywając konkurencję z firmami,
                  > które płacą wg kryterium proporcjonalnej zasługi w uzyskaniu zysku przez firmę
                  Ale podobno właśnie taka (20%) jest różnica w zarobkach pomiędzy kobietami a
                  mężczyznami na tym samym stanowisku...Powstaje więc pytanie: dlaczego nie
                  powstają firmy prywatne, które likwidując te dysproporcje nie doprowadzają do
                  bankructwa tych "złych" firm?

                  > walczą przeciwko systemowi, w którym pracodawcy dyskryminujący kobiety wcale nie
                  > bankrutują z tego powodu.
                  a co wg ciebie źle funkcjonuje we współczesnej gospodarce, że takie firmy nie
                  bankrutują?Może praca kobiet jest właśnie o te 20% mniej warta?
                  • dokowski Wynik każdej firmy jest indywidualny i nie ... 06.07.05, 15:39
                    Gość portalu: Robert38 napisał(a):

                    > a co wg ciebie źle funkcjonuje we współczesnej gospodarce, że takie firmy nie
                    > bankrutują?Może praca kobiet jest właśnie o te 20% mniej warta?

                    ... zależy od takich statystyk. To statystyki powstają na podstawie
                    indywidualnych danych. Jeżeli np. firma zatrudnia kobietę wyjątkowo zdolną i
                    wydajną w pracy, a będzie płacić jej 20% mniej niż swojemu najlepszemu
                    pracownikowi, to źle na tym wyjdzie, bo inna firma ją podkupi i wygra
                    konkurencję.

                    Feminizm nie głosi idei, że każdy powinien zarabiać tyle samo. To idea
                    socjalizmu. Feministki raczej koncentrują się na walce o godziwe wynagrodzenie
                    uwzględniające ich pracę i ich inwestycje we własne dzieci. To w pewien
                    subtelny sposób rzutuje na ich żądania płacowe, ale to jest zupełnie inny
                    temat. Chcesz o tym dyskutować, to załóż odrębny wątek.
                    • Gość: Robert38 Re: Wynik każdej firmy jest indywidualny i nie .. IP: *.aig.pl 06.07.05, 16:31
                      ale na jakiej podstawie feministki twierdzą, że kobiety są mniej godziwie
                      wynagradzane niż mężczyźni?I dlaczego wynagrodzenie powinno uwzględniać kobiece
                      inwestycje we własne dzieci?
                      • dokowski Zadaj te pytania w osobnym wątku. nt 06.07.05, 16:48
                        • zly_wilk Re: Zadaj te pytania w osobnym wątku. nt 06.07.05, 20:16
                          To pytanie było sensowne, lecz Tobie, Dokowski, zabrakło argumentów, i tyle...
                          Pozdrawiam -
                          • dokowski Zamiast udawać Papkina, wejdź do właściwego wątku 07.07.05, 09:40
                            zly_wilk napisał:

                            > To pytanie było sensowne, lecz Tobie, Dokowski, zabrakło argumentów

                            Jeżeli czegoś nie rozumiesz, to pytaj wprost, zamiast głupio prowokować
          • trevik Re: Piszę o prywatnych firmach, zaś aparthaid był 06.07.05, 14:31
            > Czy policjant ma
            > prawo wyrzucić takiego z autobusu, jeśli zauważy takie "wykroczenie"?

            Krotko: tak, mialby prawo. Prawo to nie jest cos, co jest na dorazny uzytek
            glosowane demokratycznie (i cale nasze szczescie),

            Gruss, T.
            • dokowski Klasyczna odpowiedź socjalisty 06.07.05, 15:28
              trevik napisał:

              > > Czy policjant ma
              > > prawo wyrzucić takiego z autobusu, jeśli zauważy takie "wykroczenie"?
              >
              > Krotko: tak, mialby prawo. Prawo to nie jest cos, co jest na dorazny uzytek
              > glosowane demokratycznie (i cale nasze szczescie)

              W prywatnym autobusie policjant ma zabraniać właścicielowi robienia, co mu się
              podoba?! Często ludzie zastanawiają się, dlaczego Polska nie jest państwem
              prawa. Odpowiedzi udziela trevik swoim nierozumieniem tego, czym jest prawo.

              Rolą policjanta jest obrona praw, a nie pilnowanie przestrzegania prawa.
              Policjant w państwie prawa może interweniować tylko wtedy, gdy ma podstawy
              sądzić, że czyjeś prawo jest NARUSZANE, a nie wtedy, gdy widzi, że prawo jest
              ŁAMANE bez niczyjej krzywdy. Dobre prawo służy obronie praw, a nie
              organizowaniu życia wg prawa.

              Takie myślenie jak trevika bierze się z pomieszania tego, co urzędowe,
              regulaminowe z tym co nieurzędowe, prywatne. Zasadą działania urzędu
              jest: "robić tylko to, co opisane przez prawo", dlatego karać się urzędnika
              powinno za wszystko, co robi w pracy niezgodnie z prawem.

              Jednak zwyczajny nieznający prawa obywatel, jako wolny człowiek, może robić
              wszystko, a karany jest tylko wtedy, gdy skrzywdzi kogoś naruszając jego prawa.

              Dla osób rozumiejących prawo lepiej niż trevik mam pytanie trudniejsze: czy
              urzędnik państwowy w państwie prawa może wsiąść do prywatnego autobusu "tylko
              dla kobiet" za zgodą wszystkich zainteresowanych?
              • Gość: Johnny Kalesony A czy istnieje taka możliwość żeby ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.05, 17:30
                ... - gdy projekt segregacji płciowej wewnątrz komunikacji miejskiej wejdzie
                już w życie - czy istnieje możliwość dokonywania dalszych podziałów? Na
                przykład w departamencie kobiecych autobusów można stworzyć dział autobusów dla
                kobiet w wieku lat od 18 do 35.
                Mam pytanie - czy wtedy, na drodze jakiś specjalnych przywilejów, będę miał
                szanse podróżować w takim autobusie? Najchętniej - w dużym tłoku?

                Pozdrawiam
                Keep Rockin'
              • trevik To Ty nie rozumiesz, czym jest prawo.. 06.07.05, 21:54
                1) Policja jest do tego, aby pilnowac przestrzegania prawa. Policjant nie
                decyduje o tym, co jest dopuszczalne a nie dopuszczalne. Gdy Policjant o czyms
                takim decyduje mozna zaczac mowic o tzw. panstwie policyjnym EOT. Przymykanie
                oka na lamanie prawa nie ma nic wspolnego z socjalizmem - jak chcesz sie
                przekonac pojedz do teksasu, kup flaszke Whiskey i na pustym parkingu, gdzie
                nikogo nie bedzie oprocz Ciebie i policjanta poparaduj z ta flaszka przed nim a
                jak Cie zatrzyma to mu powiedz, ze jest socjalista, bo nikomu nie szkodzisz -
                _moze_ faktycznie Cie pusci, ale nie za brak socjalizmu a za rozbawienie go do lez.

                2) Policja jest wylacznie od pilnowania, czy jest przestrzegane prawo panujace w
                calym panstwie. Dlatego policja przyjezdza do supermarketu, aby spisac zlodzieja
                towaru, bo kradziez jest przestepstwem w rozumieniu KK (albo wykroczeniem jako
                tzw. przywlaszczenie dla malych kwot) a nie przyjezdza do supermarketu aby
                pilnowac polek, czy klientow, czy czasem nie wchodza z plecakiem, bo supermarket
                zrobil sobie takie wewnetrzne przepisy.

                3) Do ochrony wlasnosci prywatnej i wewnetrznych regulaminow (ktore musza byc z
                prawem zgodne) sa ochroniarze - np. kolei nie pilnuje policjant, ale pilnuje
                sokista, natomiast policjant na kolei moze pilnowac, czy ktos nie jara na
                peronie, bo tak to formuluje prawo, ze w miejscach publicznych palic nie wolno
                poza wyznaczonymi miejscami. Czyli pilnuje prawa

                4) Do ochrony w sytuacji o ktorej piszesz musialoby istniec prawo gwarantujace
                ochrone segregacji plciowej, aby lamaniem takiego przepisu mogl zajac sie
                policjant - tylko w tym wypadku policjant moglby sie tym zajac. Dalej nie bedzie
                mial nic do decydowania, czy ktos ma ochote z kims siedziec, czy nie siedziec,
                bo to nie jego kompetencja.

                Dla przykladu podam parking kolejowy w katowicach ze znakiem zakazu jazdy i
                tabliczka, ze nie dotyczy klientow PKP: czy w przypadku, gdy ja bede chcial na
                tym parkingu stanac nie jako klient PKP wystarczy, ze spytam tam stajacych
                klientow, czy moge i bedzie wszystko w porzadku? Nie - nie wystarczy i dla mnie
                to jasne, ze nie wystarczy, jednak dla Ciebie tak jasne juz nie jest.

                5) Przymykanie oczu na lamanie prawa jest wlasnie regula w panstwach gdzie
                rzadza socliberalowie (Francja, Niemcy) a nie w panstwach z rzadami bardziej
                prawicowymi (US).

                Gruss, T.
                • dokowski A więc uciekasz w nieuczcie sztuczki erystyczne 07.07.05, 09:38
                  trevik napisał:

                  > 1) Policja jest do tego, aby pilnowac przestrzegania prawa

                  W socjalizmie. W wolnym świecie policjant jest od obrony praw

                  > Policjant nie decyduje o tym, co jest dopuszczalne a nie dopuszczalne

                  Oczywiście że nie. Ucieczka w takie głupie sztuczki erystyczne oznacza w
                  praktyce przyznanie się do nierozumienia zagadnienia. Dalsze wywody to
                  potwierdzają. Zmieniłeś temat i nawet nie cytujesz tego co napisałem.

                  > policja przyjezdza do supermarketu, aby spisac zlodzieja

                  A skąd wie, kiedy przyjechać?

                  > policjant na kolei moze pilnowac, czy ktos nie jara na
                  > peronie, bo tak to formuluje prawo, ze w miejscach publicznych palic nie wolno
                  > poza wyznaczonymi miejscami. Czyli pilnuje prawa

                  A dlaczego? Broni prawa ludzi do czystego powietrza. Może ten przykład pozwoli
                  ci zrozumieć zagadnienie. Wyobraź sobie, że na drzwiach swojego domu
                  napisałem: "w moim domu nie wolno palić". Przechodzi policjant z widzi przez
                  okno, że jeden z moich gości pali papierosa. Próbuje go zmusić do zgaszenia,
                  ale ja mówię, że to gość wyjątkowy i dla niego uczyniłem wyjątek.

                  Wyobraź sobie, że mam swój prywatny autobus, na którym wywiesiłem napis: "w
                  moim autobusie nie wolno palić, autobus tylko dla kobiet"

                  > nie dotyczy klientow PKP: czy w przypadku, gdy ja bede chcial na
                  > tym parkingu stanac nie jako klient PKP wystarczy, ze spytam tam stajacych
                  > klientow, czy moge i bedzie wszystko w porzadku? Nie

                  Musiałbyś spytać jeszcze właściciela PKP, gdyby było firmą prywatną. Ale nie
                  jest to firma prywatna. Ty naprawdę nie czujesz różnicy między prywatnym a
                  państwowym.
                  • Gość: trevik Re: A więc uciekasz w nieuczcie sztuczki erystycz IP: *.dip.t-dialin.net 07.07.05, 12:39
                    > A skąd wie, kiedy przyjechać?

                    Kiedy zlodziej jest zlapany i zglasza sie przestepstwo lub wykroczenie wlasnie
                    na policje. Wtedy przyjezdza policjant i spisuje zlodzieja, czasem go ze soba
                    kulturalnie zabierajac. Co tutaj jest dziwnego?

                    > A dlaczego? Broni prawa ludzi do czystego powietrza. Może ten przykład pozwoli
                    > ci zrozumieć zagadnienie. Wyobraź sobie, że na drzwiach swojego domu
                    > napisałem: "w moim domu nie wolno palić". Przechodzi policjant z widzi przez
                    > okno, że jeden z moich gości pali papierosa. Próbuje go zmusić do zgaszenia,
                    > ale ja mówię, że to gość wyjątkowy i dla niego uczyniłem wyjątek.

                    Zakaz palenia obowiazuje wylacznie w miejscach publicznych. Moze kiedys zlapiesz
                    roznice miedzy miejscem publicznym a miejscem prywatnym. Aby Cie jednak troche
                    oswiecic miejscem publicznym w rozumieniu prawa m.in. polskiego (i wielu innych
                    panstw) jest rowniez prywatny autobus, jest rowniez supermarket itd. Miejscem
                    publicznym jest i knajpa, wiec w niektorych krajach wprowadzono administracyjny
                    zakaz palenia w knajpach - pytanie, ktore bedzie kierowal do wspolbiesiadnikow,
                    czy wolno Tobie zapalic jest bez znaczenia: np. we Wloszech w knajpie jarac po
                    prostu nie wolno i nikt zadnych pytan nie oczekuje. Nie oczekuje nikt rowniez
                    pytan w PKP w przedziale kolejowym dla niepalacych - tam tez nie wolno jarac a
                    kierownik pociagu moze za to wystawic mandat (bo tylko kierownik pociagu ma
                    uprawnienia do wystawiania mandatow - konduktor ich nie ma). To jest normalne
                    rozumienie prawa stanowionego, czyli jesli dzialanie jest zabronione, to jest
                    zabronione a nie zabronione wtedy, gdy ktos ma cos przeciwko - ja nie musze
                    wyrazac przed nikim swojej woli ani sprzeciwu, zwlaszcza kazdemu glupkowi z
                    ktorym nie mam ochoty gadac, kto mnie bedzie o to pytal - to moje fundamentalne
                    prawo do prywatnosci, do ktorego trzeba miec troche oleju w glowie, aby je
                    zrozumiec.

                    Co do twojej chalupy, to "wolnoc tomku w swoim domku" i o ile dzialaja przepisy
                    kodeksu karnego (nie mozesz mordowac swoich gosci, ani dobierac sie do dzieci,
                    jarac marychy tez nie mozesz), to nie dzialaja zakazy administracyjne dla miejsc
                    publicznych.

                    > Musiałbyś spytać jeszcze właściciela PKP, gdyby było firmą prywatną. Ale nie
                    > jest to firma prywatna. Ty naprawdę nie czujesz różnicy między prywatnym a
                    > państwowym.

                    A Ty znowu nie rozumiesz struktury wlasnosci w panstwie (fundamenty... ehh).
                    Teren nalezy do firmy, wagony naleza do firmy, srodki trwale naleza,
                    zobowiazania naleza itd. Dopiero wlascicielem tej firmy, jako calosci jest
                    panstwo. Podobnie jest w przypadku firm prywatnych (z tym, ze zobowiazania i
                    prawo wlasnoci moze byc roznie definiowana dla roznego rodzaju firm). Firmy
                    stanowia same w sobie niezalezne podmioty - np. Urzad miasta nie moze wykroic z
                    terenu PKP dzialki pod nowy urzad, to chyba jasne, ze tak jest i chyba jasne,
                    dlaczego i chyba jasne, ze tak byc powinno. Rozumujac tak, jak Ty to robisz, nie
                    byloby zadnego problemu, bo przeciez teren jest "panstwowy" (a tak naprawde do
                    kogos zawsze nalezy, moze to byc tez i jednostka administracyjna, czy instytucja
                    publiczna),

                    Gruss, T.
                    • dokowski Nawet w prywatnych klubach? 07.07.05, 16:22
                      Gość portalu: trevik napisał(a):

                      > np. we Wloszech w knajpie jarac po prostu nie wolno

                      we wszystkich, bez wyjątku? jeśli tak, to we Włoszech też nie rozumieją prawa

                      > PKP w przedziale kolejowym dla niepalacych - tam tez nie wolno jarac

                      PKP jest państwową firmą, nie dociera?
                      • kochanica-francuza Re: Nawet w prywatnych klubach? 07.07.05, 16:25

                        >
                        > > PKP w przedziale kolejowym dla niepalacych - tam tez nie wolno jarac
                        >
                        > PKP jest państwową firmą, nie dociera?

                        a co ma piernik,skoro w przedziałach dla palących jarać WOLNO?
                      • Gość: trevik Re: Nawet w prywatnych klubach? IP: *.dip.t-dialin.net 07.07.05, 16:56
                        > we wszystkich, bez wyjątku? jeśli tak, to we Włoszech też nie rozumieją prawa

                        Tak - nawet w prywatnych. Nie ma to znaczenia, bo miejsce publiczne to miejsce
                        publiczne i jest tak zdefiniowane, ze praktycznie bedzie w to wchodzilo kazde
                        miejsce do ktorego moze dostac sie obywatel-konsument. Parafrazujac prawo to
                        prawo, czyli zbior przepisow w rozumieniu prawa stanowionego zabraniajacych
                        okreslonych dzialan a decyzja, jak potraktowac lamiacego dany zakaz jest
                        kompetencja wylacznie sadu (i pomniejszych spraw policji, przy czym policja nie
                        posiada pelnej suwerennosci podejmowanych decyzji w tym wzgledzie, w
                        przeciwienstwie do sadu, ktory jest suwerenny z podejmowana decyzja na podstawie
                        litery prawa). Policjant moze czesto tylko upomniec lamiacego zakaz zamiast
                        ukarac, co nie znaczy, ze ma lamanie prawa ignorowac - tak nie jest w zadnym
                        cywilizowanym kraju bez wzgledu na to, co i jak bedziesz robil.

                        > PKP jest państwową firmą, nie dociera?

                        Jako klienta nie interesuje mnie i nie musi kto jest wlascicielem firmy, jesli
                        korzystam z jej uslug - place i dostaje usluge, jej poziom mnie interesuje, oraz
                        to, czy przypadkiem nie doplacam do niej "tylnymi drzwiami" za pomoca podatkow,
                        czy renty monopolistycznej.

                        Siedzac w przedziale jestem klientem. Prawa obowiazujace w miejscach publicznych
                        nie moga byc zwiazane z tym, kto jest wlascicielem firmy, bo inaczej byloby to
                        wszystko jeszcze bardziej chore, juz wystarczy, ze wogole istnieja firmy
                        panstwowe w branzach w ktorych moga dzialac wylacznie firmy prywatne.

                        Firma panstowa tylko tym sie rozni od firmy prywatnej, ze jej wlascicielem jest
                        panstwo w przeciwienstwie do firm prywatnych, ktorych wlascicielami sa osoby
                        fizyczne jak i inne prywatne firmy - tak powinno byc to latwo Tobie zapamietac.
                        (ciekawy problem, to czy VW to firma panstwowa? Wiekszosc udzialow posiadaja
                        prywatne podmioty, ale w rekach landu Niedersachsen sa akcje dajace prawie pelna
                        decyzyjnosc).

                        Gruss, T.
                    • dokowski A to jest temat do poważnej dyskusji 07.07.05, 16:44
                      Gość portalu: trevik napisał(a):

                      > roznice miedzy miejscem publicznym a miejscem prywatnym.

                      Tę opinię chętnie uszanuję. Sądzę, że kategoria państwowy/prywatny jest dla
                      prawa ważniejsza niż publiczny/prywatny, ale czy potrafisz uczciwie dyskutować?
                      • Gość: trevik Re: A to jest temat do poważnej dyskusji IP: *.dip.t-dialin.net 07.07.05, 17:05
                        > Tę opinię chętnie uszanuję. Sądzę, że kategoria państwowy/prywatny jest dla
                        > prawa ważniejsza niż publiczny/prywatny, ale czy potrafisz uczciwie dyskutować?

                        To nie chodzi o uczciwosc dyskusji, tylko rozsadek konstruowania prawa. Dla
                        wlasciciela moze miec to znaczenie, co i jak u siebie moze, ale nie dla klientow
                        a tak sie sklada, ze prawo zawsze stara sie jak najlepiej sluzyc interesom
                        wiekszosci szanujac interesy mniejszosci - tak jest w kazdym zdrowym panstwie
                        demokratycznym i nie ma tutaj zadnego nowum: to nie dyskusja w plaszczyznie
                        lewica/prawica; ta sie odbywa dopiero w kwestiach finansowo-egalitarystycznych,
                        tudziez obyczajnosci, praw i obowiazkow obywateli, ale w zasadzie tylko w tych.
                        W zdrowych panstwach rowniez wiekszosc nie jest w stanie zagrozic prawom
                        obywatelskim mniejszosci, ani mniejszosc nie jest w stanie narzucic wladzy
                        wiekszosci (idealnie zdrowych panstw nie ma, ale w zaleznosci od spoleczenstwa i
                        jego mentalnosci panstwo moze byc bardziej, lub mniej zdrowe).

                        Interes mniejszosci w przypadku prywatnej firmy jest zachowany w kontekscie
                        decydowania o zarzadzaniu/uslugach/majatku, ale interes wiekszosci jest
                        gwarantowany prawem konsumenckim i prawami dla miejsc publicznych. To nie
                        kwestia uczciwej dyskusji, tylko kwestia wlasnie pilnowania interesow
                        zainteresowanych stron z zachowaniem minimum oraz pewnego minimum praw, ktore sa
                        gwarantowane - liberalizmem rynkowym np. nie jest mozliwosc zatrucia w
                        restauracji ludzi i zaslonienie sie tym, ze pytales, czy chca zjesc wczorajsze
                        kotlety, albo gadanie przez osoby trzecie, ze mogli tam nie jest,

                        Gruss, T.
                        • dokowski Wyobraź sobie, że masz dużą farmę w Australii. 08.07.05, 01:54
                          W środku posiadłości masz kilka km2 lasu, a w środku lasu dużą polanę.
                          Ogłaszasz, że organizujesz wielki piknik dla wszystkich chętnych: znajomych i
                          nieznajomych. Ogłaszasz, że u Ciebie wolno palić. Załóżmy, że w Australii
                          obowiązuje zakaz palenia w miejscach poblicznych. Co jest wg Ciebie ważniejsze
                          podczas tego pikniku, pozwolenie właściciela czy zakaz prawa?
                          • Gość: trevik Re: Wyobraź sobie, że masz dużą farmę w Australii IP: *.dip.t-dialin.net 10.07.05, 22:32
                            Nie wiem, jak to jest definiowane w Australii, bo tamtejszego prawa nie znam,
                            jesli jednak bedzie dzialo sie to w Polsce a ten lat to twoja prywatna wlasnosc
                            (prywatna jako osoby fizycznej, bo z firmami pewien nie jestem) to obowiazuje
                            zasada: wolnoc Tomku w swoim domku. Twoj prywatny teren to miejsce prywatne. A
                            np. teren na ktorym dziala firma swiadczaca np. uslugi bedzie zakwalifikowany
                            jako miejsce publiczne jesli bedzie tam wstep klientow.

                            Prawo to jest prawo i zawsze znajduje sie ponad pozwoleniem jakiegokolwiek
                            wlasciciela - jesli powiesz swoim gosciom, ze u Ciebie wolno jarac trawe, to gdy
                            to wyjdzie na jaw nikogo nie bedzie interesowalo Twoje przyzwolenie, za to
                            jarajacy moga pojsc za kraty a Ty nie, bo posiadac trawy nie wolno (i tymze
                            sposobem nie mozna jej jarac). Co tutaj jest skomplikowanego? Nic - trzeba tylko
                            odrobiny dobrej woli aby przyswoic sobie istote prawa panstwowego i pare
                            podstawowych pojec jak miejsca prywatne i publiczne. A pisanie o tym, ze czyjes
                            prawo prywatne stoi ponad prawo panstwa przypomina mi film "Sami Swoi", ze
                            slynnym cytatem: "sady sadami, ale sprawiedliwosc musi byc po naszej stronie".

                            Gruss, T.
                            • dokowski Opisałem jak miejsce prywatne może być publicznym 11.07.05, 11:11
                              Gość portalu: trevik napisał(a):

                              > prywatna wlasnosc (prywatna jako osoby fizycznej, bo z firmami pewien nie
                              > jestem) to obowiazuje zasada: wolnoc Tomku w swoim domku. Twoj prywatny
                              > teren to miejsce prywatne. A np. teren na ktorym dziala firma swiadczaca
                              > np. uslugi bedzie zakwalifikowany jako miejsce publiczne jesli bedzie tam
                              > wstep klientow.

                              Teren, który opisałem, może być prywatną własnością firmy, nie ma to znaczenia.
                              A wprowadzenie pojęcia "klient" niczego nie zmienia, ponieważ w ofercie dla
                              klienta firma może jawnie napisać, że na jej terenie wolno palić. Opisałem
                              jednorazowy piknik, ale mógłby to być stały zwyczaj wprowadzony przez
                              właściciela, więc gości mógłbyś sobie nazywać „klientami”. Nie zmieni to w
                              niczym faktu, że dobre prawo nie może ingerować w prywatne sprawy, jeśli
                              niczyja prawa nie zostało naruszone i nie wpłynęła skarga.

                              > Prawo to jest prawo i zawsze znajduje sie ponad pozwoleniem jakiegokolwiek
                              > wlasciciela - jesli powiesz swoim gosciom, ze u Ciebie wolno jarac trawe

                              Ten przykład w ogóle słabo nawiązuje do tematu naszej polemiki, gdyż wplątujesz
                              tu dodatkowe aspekty, które trzeba by wyjaśnić (kto przyniósł trawę, jakie jest
                              prawo w danym kraju itd.), a odwracasz uwagę od istoty swojego rozróżnienia,
                              czy teren jest prywatny czy publiczny. Wygląda to tak, jakbyś milcząco zgodził
                              się, że rozróżnienie: prywatny czy państwowy - jest ważniejsze.

                              Unik jaki zrobiłeś może też świadczyć o tym, że to samo słowo „prywatny”, które
                              zostało użyte do odróżnienia dwu różnych kategorii: prywatny/państwowy i
                              prywatny/publiczny – doprowadziło do pomieszania pojęć. Nazwa
                              kategorii „prywatny/państwowy” musi taka pozostać, gdyż święta jest
                              własność „prywatna”, a nie inna. Trzeba więc znaleźć inne słowo dla
                              kategorii: „niepubliczny/publiczny”, gdyż pozwoli to pamiętać o tym,
                              że „niepubliczny” i „prywatny” określają dwa różne zbiory. Wiele rzeczy
                              prywatnych może być jednocześnie publiczne, np. każda prywatna firma może
                              działać publicznie. Z kolei pojęcie „państwowy”, samo w sobie sprzeczne
                              z „własnością prywatną”, nie jest sprzeczne z tą inną „prywatnością”, którą
                              chcę zastąpić innym słowem, roboczo użyłem „niepubliczny”. Jeżeli pracownik
                              państwowy mieszka w mieszkaniu służbowym, będącym własnością państwa, to takie
                              mieszkanie jest „niepubliczne”. Proponuję w tym przypadku używać
                              słowa „wewnętrzny”, zamiast „prywatny”.

                              Mamy więc dwie kategorie: prywatny/państwowy i wewnętrzny/publiczny. Pierwsza
                              dotyczy własności, druga – informacji i organizacji. Teraz można precyzyjniej
                              sformułować naszą kontrowersję. Ja sądzę, że dobre prawo powinno niektóre swoje
                              regulacje ograniczać do tego, co państwowe, sprawy prywatne pozostawiając samym
                              sobie. Ty sądzisz, że dobre prawo powinno niektóre swoje regulacje ograniczać
                              do tego, co publiczne, sprawy wewnętrzne pozostawiając samym sobie. Jest to
                              źródłem naszej odmiennej oceny autobusów tylko dla kobiet. Ty byś zgodził się
                              na takie autobusy, gdyby jeździły one tylko po zamkniętym terenie np. jakiejś
                              wielkiej organizacji ze stosownym regulaminem wewnętrznym, np. na terenie bazy
                              wojskowej czy jakiejś prywatnej sekty. Natomiast używania takich autobusów
                              publicznie zakazałbyś. Ja natomiast wpuściłbym autobusy dla kobiet na ulice
                              miast, gdyby były to autobusy firmy prywatnej, która nie monopolizuje w żaden
                              sposób rynku komunikacji miejskiej i nie ogranicza mężczyznom korzystania z
                              autobusów.

                              Ja swoją argumentację opieram na zgodzie i dobrowolności korzystania z
                              prywatnych zasobów. Zarówno gość jak i klient musi mieć zgodę właściciela i sam
                              musi chcieć jako wolny człowiek skorzystać z czyichś prywatnych zasobów. Taka
                              obustronna zgoda i dobra wola dwóch osób prywatnych z zasady nie powinna w moim
                              odczuciu podlegać ingerencji państwa, nawet jeśli jest w jakiś sposób
                              publiczna. Prawo ingerujące w sprawy prywatne nazywam totalitarnym.

                              Natomiast przyczyna dla której lekceważę, czy są to sprawy wewnętrzne czy
                              publiczne, jest taka, że kojarzy mi się z hipokryzją i państwowym bezprawiem.
                              Jeżeli nie robimy publicznego zgorszenia czy skandalu, to znaczy, że już nikogo
                              nie krzywdzimy? Czy zło, dokonane w ukryciu, nie jest złem? A po drugie, sądzę,
                              że państwo prawa powinno przede wszystkim dbać o to, żeby na terenie
                              państwowym, nawet tym wewnętrznym, z własnym wewnętrznym regulaminem, że w
                              takich miejscach szczególnie należy troszczyć się o skrupulatne przestrzeganie
                              wszystkich praw i uregulowań w rodzaju zakazu palenia czy dyskryminacji ze
                              względu na płeć.

                              Oczywiście zakładam, że zgadzamy się w kwestii, która jest niejako testem, czy
                              się rozumiemy. Powinniśmy być zgodni przynajmniej w jednym, że na terenie
                              jednocześnie prywatnym i wewnętrznym niektóre przepisy prawa nie powinny
                              obowiązywać (np. zakaz bycia nago czy zakaz robienia kupy).

                              Ten zakaz bycia nago jest zresztą dobrym przykładem dobrego prawa. Nie
                              obowiązuje on w prywatnych klubach, w których występują publicznie
                              striptiserki. Jeżeli ktoś tam wejdzie przypadkiem i się zgorszy, to dobra
                              policja nie będzie na to zgorszenie reagować, mimo że miejsce jest publiczne, a
                              prawo chroni ludzi przed widokami tak gorszącymi.
                              • trevik Re: Opisałem jak miejsce prywatne może być public 13.07.05, 15:00
                                > Ten zakaz bycia nago jest zresztą dobrym przykładem dobrego prawa. Nie
                                > obowiązuje on w prywatnych klubach, w których występują publicznie
                                > striptiserki. Jeżeli ktoś tam wejdzie przypadkiem i się zgorszy, to dobra
                                > policja nie będzie na to zgorszenie reagować, mimo że miejsce jest publiczne, a
                                > prawo chroni ludzi przed widokami tak gorszącymi.

                                Prawa zwiazane z pornobiznesem, klubami nocnymi, prostytucja i wszystkim, co z
                                seksem zwiazane nie sa zadnymi dobrymi przykladami na brak totalitaryzmu, tylko
                                na dzialanie pewnych branz w szarej strefie prawa - wszyscy wiedza, ze prawo
                                jest lamane, ale nikt nie regaguje, bo to sie nie oplaca: powodem jest brak
                                oplacalnosci a nie brak totalitaryzmu. Prawo z natury rzeczy jest totalitarne.

                                Pojecia miejsc publicznych i prywatnych sa zdefiniowane, nie chodzi tylko o
                                bycie wlascicielem (mozna mieszkanie np. od wlasciciela wynajac) a juz na pewno
                                do tego nic nie ma prawo panstwowe: jesli na terenie panstwa obowiazuje
                                konkretne prawo to obowiazuje w kazdym miejscu nalezacym do jego terytorium
                                (teren moze nalezec aktem wlasnosci do prywatnego wlasciciela, ale to bedzie
                                zawsze wewnetrzny akt wlasnosci konkretnego panstwa - na tym swiecie przede
                                wszystkim teren nalezy do suwerennych panstw, ktore pozniej sobie teren dziela
                                jak chca). Nie wiem, co widzisz w tym wszystkim dziwnego? Moze to jakis
                                wewnetrzny bunt na swiat, ktory Cie otacza? Mysle, ze jednak nic poza tym.

                                Gruss, T.
                                • dokowski To nie jest dziwne, że w różnych krajach jest różn 13.07.05, 15:32
                                  trevik napisał:

                                  > na tym swiecie przede wszystkim teren nalezy do suwerennych panstw, ktore
                                  > pozniej sobie teren dziela jak chca).

                                  W róznych państwach jest różnie, np. USA są jednym z wyjątków (jeśli w ogóle
                                  masz rację)

                                  > Nie wiem, co widzisz w tym wszystkim
                                  > dziwnego? Moze to jakis wewnetrzny bunt na swiat, ktory Cie otacza?

                                  Ja porównuję i oceniam. Mam swoje zdanie na temat tego, które trendy (np.
                                  liberalizacja, prywatyzacja) zmieniającego się prawa w wybranych państwach
                                  oceniam jako rozwój (np. Holandia i naśladujące ją jak zawsze z pewnym
                                  opóźnieniem niektóre inne kraje cywilizowane), a które (np. rozwój szariatu czy
                                  nacjonalizacja) jako upadek cywilizacji.

                                  Za rozwój oceniam też wzrost znaczenia praw człowieka lansowany przez USA, a
                                  także rezygnację z obowiązkowej służby na rzecz dobrowolnej i zawodowej.
                                  Podmiot prawa staje się ważniejszy niż podmiot obowiązku - coraz mniej
                                  obowiązków, coraz więcej praw.

                                  Polska jest akurat w ciekawej sytuacji. Ścierają się dwa nurty i nie wiadomo co
                                  w najbliższych latach zwycięży, czy nasze prawo zacznie się rozwijać wg
                                  holenderskich i amerykańskich wzorców, czy upadać, cofając nas do poziomu PRL z
                                  Kościołem zamiast Partii.

                                  Dlatego opisuję dobre prawo w takiej postaci, jaka rysuje się w przyszłości na
                                  linii trendów, które oceniam jako rozwój. Przykładem tego są prywatne linie z
                                  autobusami tylko dla kobiet, które jednak mają prawo, jeśli wszystkie tego
                                  chcą, zaprosić wybranych przez siebie mężczyzn do skorzystania z takiego
                                  autobusu.
              • Gość: zberten Re: Klasyczna odpowiedź socjalisty IP: *.icpnet.pl 07.07.05, 09:40
                mysle ze trevik rozumie co to jest prawo, ale za to nie rozumie literek w poscie
                ktory komentuje :)
                • kochanica-francuza Re: Klasyczna odpowiedź socjalisty 07.07.05, 12:02
                  Gość portalu: zberten napisał(a):

                  > mysle ze trevik rozumie co to jest prawo, ale za to nie rozumie literek w posci
                  > e
                  > ktory komentuje :)

                  a co to ma z przywołaną przez ciebie opcją polityczną???
                • Gość: trevik Re: Klasyczna odpowiedź socjalisty IP: *.dip.t-dialin.net 07.07.05, 12:41
                  Nigdy nie koncentrowalem sie na rozumieniu literek - jesli posiadasz ta cenna
                  sztuke, to prosze, podziel sie nia ze mna koniecznie, bo widze, ze jestem tuman
                  i wylacznie staram sie koncentrowac na rozumieniu mysli i koncepcji zawartych w
                  tekstach, ktore komentuje,

                  Gruss, T.
          • Gość: Robert38 Re: Piszę o prywatnych firmach, zaś aparthaid był IP: *.aig.pl 06.07.05, 14:31
            Czyli rozumiem, że jeżeli prywatna firma na drzwiach zarządu napisze: "Zarząd
            tylko dla mężczyzn" to wtedy dyskryminacji kobiet nie będzie?
            A w kwestii co policjant może a czego nie - a jeśli w takim autobusie 99% pań
            powie "może pan wejść" a jedna pani powie "nie może pan wejść" - to co ma zrobić
            policjant?
            • dokowski Oczywiście ta jedna pani jest w prawie 06.07.05, 15:07
              Gość portalu: Robert38 napisał(a):

              > 99% pań powie "może pan wejść" a jedna pani powie "nie może pan wejść" - to
              > co ma zrobić policjant?

              Musi go wyrzucić, jest przecież obrońcą prawa.

              PS. Skąd Ci przyszło do głowy, że panie będą tłoczyć się po 100 w jednym
              autobusie?
              • Gość: Robert38 Re: Oczywiście ta jedna pani jest w prawie IP: *.aig.pl 06.07.05, 15:15
                Dalej nie mogę zrozumieć różnicy: dlaczego prywatny autobus tylko dla kobiet to
                nie jest dyskryminacja mężczyzn a prywatna firma z zarządem tylko dla mężczyzn
                to jest dyskryminacja kobiet...
                • dokowski Dlatego nie rozumiesz, bo stawiasz tezę fałszywą 06.07.05, 15:54
                  Gość portalu: Robert38 napisał(a):

                  > dlaczego prywatny autobus tylko dla kobiet to
                  > nie jest dyskryminacja mężczyzn a prywatna firma z zarządem tylko dla mężczyzn
                  > to jest dyskryminacja kobiet

                  To i to nie jest dyskryminacją samą w sobie. Można sobie jednak wyobrazić
                  okoliczności, gdy i jedno i drugie jest dyskryminacją. Wyobraź sobie, że
                  istnieją firmy autobusowe z autobusami "tylko dla kobiet", a nieliczne są
                  bardzo autobusy "tylko dla mężczyzn". Wyobraź sobie stowarzyszenie mizoginów,
                  którego członkowie potrafią dowieść, że żadna firma nie chce wprowadzić
                  autobusów męskich, a w dodatku kobiety tych firm solidarnie prześladują firmy
                  mizoginów, przez co ich męskie autobusy mają droższe bilety - np. blokują im
                  korzystanie z przystanków, wynajmują żuli brudzących autobusy itd. Mizogini
                  mieliby słuszne pretensje o dyskryminację.

                  Taka jest właśnie sytuacja na polskim rynku. Firmy nie awansują kobiet oraz
                  solidarnie prześladują na rynku firmy zarządzane przez kobiety.
                  • Gość: Robert38 Re: Dlatego nie rozumiesz, bo stawiasz tezę fałsz IP: *.aig.pl 06.07.05, 16:24
                    czyli badania prowadzone przez feministki, z których wynika, że mężczyźni
                    zarabiają więcej i zajmują wyższe stanowiska tak naprawdę nie dowodzą
                    dyskryminacji kobiet. Zamiast tego powinniśmy skoncentrować się na badaniach jak
                    mężczyźni w sposób nielegalny zwalczają kobiecą konkurencję albo jak instytucje
                    państwowe utrudniają kobietom zakładać firmy. Jestem tylko ciekaw czy takie
                    badania wykazałyby dyskryminację kobiet. Ja odnoszę wrażenie, że obecnie róznice
                    w zarobkach kobiet i mężczyzn jak również różnice w zajmowanych przez nich
                    stanowiskach wynikają z róznic biologicznych między kobietami a mężczyznami.
                    Uważam tak dlatego, że jedynym sposobem przełamania tych róznic jaki udało się
                    wynaleźć w krajach "feministycznych" (np. w Szwecji albo Norwegii) jest
                    stosowanie parytetów lub wymuszanie w prawie równych zarobków - czyli sztucznego
                    wyrównywania tych różnic. Tak swoją drogą to jestem ciekaw jak zmieniłyby się
                    proporcje np. w parlamencie norweskim gdyby stosowane tam parytety znieść.
                    • dokowski Szanuję opinie innych 06.07.05, 16:50
                      Gość portalu: Robert38 napisał(a):

                      > odnoszę wrażenie, że obecnie róznice
                      > w zarobkach kobiet i mężczyzn jak również różnice w zajmowanych przez nich
                      > stanowiskach wynikają z róznic biologicznych między kobietami a mężczyznami

                      Ale na ten temat mam opinię odmienną. Jeśli ciekawi Cię moja, to załóż odrębny
                      wątek.
                      • Gość: Geralt Re: Szanuję opinie innych IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 06.07.05, 23:29
                        Ja tez uwazam, ze to kwestia biologiczna, oraz charakteru + jeszcze moze
                        kulturowa (ktora mozna niwelowac w duzym stopniu).

                        1) Charakter i poglady - Ludzie sami decyduja o swoim losie. Czasem ktos woli
                        po prostu nie byc dyrektorem. Mniej stresu i swiadomie rezygnuje (moja znajoma)
                        - i to wlasnie panie czesciej tak podchodza do zycia.
                        2) Biologiczne - Poza tym dla pracodawcy niby sie licza kompetencje i praca i
                        tutaj (poza sprawami charakteru) nie powino byc roznic. Ale czy ktos sie
                        zastanowil co jesli kobieta rodzi dziecko i ma zagwarantowane przez prawo urlop
                        oraz okres ochronny? Pracodawaca wtedy ma klopot. Zwyklego pracownika jeszcze
                        latwiej zastapic, wazna osobe w firmie zarzadzajaca wiekszym zespolem trudno.
                        Przeciez nagle nie wynajma zastepce w zarzadzie, ktory musi odejsc po powrocie
                        pani z urlopu.
                        3) Kulturowo - biologiczne - Panie takze, bardziej sie angazuja w sprawy
                        rodziny, wychowania dzieci itp.

                        Ps. Ja moge podac wiele przykladow dyskryminacji panow..

                        Pozdrawiam
                        Geralt
                  • to_nie_my_toniemy rewelacje 06.07.05, 16:49
                    Sama jestem kobietę i czasem wstyd mi za głupotę feministek.Szkoda, że
                    zapomniały one słowa Julesa Micheleta:Kobiety świetnie zdają sobie sprawę z
                    tego, że im bardziej są posłuszne, tym większą mają władzę.A szkoda.
              • Gość: inga Re: Oczywiście ta jedna pani jest w prawie IP: *.bielsko.dialog.net.pl 07.07.05, 10:40
                dokowski napisał:

                > Gość portalu: Robert38 napisał(a):
                >
                > > 99% pań powie "może pan wejść" a jedna pani powie "nie może pan wejść" -
                > to
                > > co ma zrobić policjant?
                >
                > Musi go wyrzucić, jest przecież obrońcą prawa.
                >
                > PS. Skąd Ci przyszło do głowy, że panie będą tłoczyć się po 100 w jednym
                > autobusie?

                Oj dokowski, cos z matematyką u Ciebie nie bardzo. 100% kobiet to nie to samo
                co 100 kobiet.



                • Gość: mr.berlin Re: Oczywiście ta jedna pani jest w prawie IP: 194.233.22.* / 195.126.105.* 07.07.05, 11:42
                  Stary, w tym przypadku 99% kobiet oznacza akurat 99 kobiet (albo 198 na 200
                  itd.) Chyba, ze uwzgledniasz w swoich obliczeniach polöwki kobiet...
                  • Gość: inga Re: Oczywiście ta jedna pani jest w prawie IP: *.bielsko.dialog.net.pl 07.07.05, 14:16
                    co????? jesli to było do mnie (coc chyba nie, bo ja nie zaden "stary") to
                    powiedz to jeszcze raz ale wyraźniej.
      • Gość: trevik Re: Żałosne są takie wypociny osobników bez IQ IP: *.dip.t-dialin.net 06.07.05, 13:07
        A to ciekawe - a zalozyl szkole z osobnymi klasami tylko dla chlopcow, bialych,
        do tego niezydowskich a z osobnymi klasami dla reszty to pewnie byloby rowniez
        to oznaka prawdziwego liberalizmu i z tym tez zgodzilbys sie bez wahania.

        Gruss, T.
        • dokowski Dokładnie. Wyobraź sobie, że liberalna ... 06.07.05, 14:12
          Gość portalu: trevik napisał(a):

          > zalozyl szkole z osobnymi klasami tylko dla chlopcow, bialych,
          > do tego niezydowskich a z osobnymi klasami dla reszty to pewnie byloby rowniez
          > to oznaka prawdziwego liberalizmu

          ... rzeczywistość jest jeszcze bardziej szokująca. Istnieją szkoły, które
          przyjmują tylko wyznawców wybranej religii, inne dzieci mając z definicji za
          podludzi.
    • Gość: Zajon śmierdzący ludzie IP: 217.153.187.* 06.07.05, 14:32
      są straszni!!!! zastanawiam się na czym to polega, czy żona takiego faceta
      (ewentualnie mąż takiej kobiety)nie czuje że on śmierdzi? czy jej ten zapach
      odpowiada? czy o co chodzi? przecież antyperspirant nie jest zawrotnie drogim
      kosmetykiem, o mydle nie wspomnę...
      • dokowski Taki nie ma żony 06.07.05, 16:02
        Gość portalu: Zajon napisał(a):

        > żona takiego faceta (ewentualnie mąż takiej kobiety)nie czuje że on śmierdzi?
        > czy jej ten zapach odpowiada? czy o co chodzi? przecież antyperspirant

        Rozwiązaniem jest mycie i dezodorant, a nie antyperspirant. Pocenie się jest
        zdrowe i też oczyszcza skórę.

        Poza tym mnie bardziej denerwują nie brudasy (bo to zwykle biedacy, którym
        raczej współczuję), ale żule i menele, a ostatnio coraz częściej żulki i
        menelki, czy jak tam takie nazwać. Chodzi o ten specyficzny typ człowieka,
        który nie gasi papierosa na widok nadjeżdżającego autobusu, ale dopala go
        jeszcze na schodach, wydmuchując z konieczności resztki dymu do wnętrza
        autobusu. Dawniej widziało się tylko żuli płci męskiej, teraz niestety coraz
        więcej kobiet i dziewcząt dopala papierosa w ten sposób. Dla mnie tacy są
        najgorszą hołotą.
        • Gość: zuzka Re: Taki nie ma żony IP: 217.153.187.* 06.07.05, 16:11
          obawiam się że jak ktoś bardzo mocno się poci to dezodorant nie wystarczy.

          a powiem ci, że niestety tacy mają żony!! mam takiego jednego w pracy. już
          niejednokrotnie zwracaliśmy mu uwagę a on nic! jak śmierdział tak śmierdzi.
          niebywałe.
          • kochanica-francuza Mają,mają niestety 07.07.05, 11:39
            sama znałam jednego śmierdziela...był najstarszy wiekiem i sympatyczny,nikt mu
            nie śmiał uwagi zwrócić

            ja zasugerowałam,żeby częściej prał koszule,ale to niewiele dało(niestety głupio
            mi było powiedzieć,żeby prał także majtki - był w wieku mojego ojca)
    • Gość: Nostradamus A mi śmierdzą stopy i jestem z tego dumny... IP: *.crowley.pl 06.07.05, 15:34
      ...bo zawsze mam wiecej miejsca w autobusie i nie przyklejają sie do mnei
      spocone babska.
      • Gość: zuzka Re: A mi śmierdzą stopy i jestem z tego dumny... IP: 217.153.187.* 06.07.05, 16:12
        fascynujące. no ale dobrze że jest przynajmniej jedna rzecz z której możesz być
        dumny!
    • Gość: ja Pytanko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.05, 19:15
      A co, jeśli wejdzie facet, zapyta się, czy może, wszyscy się zgodzą i jedzie. A
      na następnym przystanku wsiada kobieta i mówi "a co ten facet tu robi???" I co
      wtedy? Ma wysiąść i stracić pieniądze za przejazd?
      Odpowiedźcie.
    • krolewna_angina czegoś tu nie rozumiem... 06.07.05, 20:03
      Panowie zgodnym chórem dali do zrozumienia że pomysł oddzielnych autobusów mają
      za głupi albo śmieszny albo jedno i drugie. Tak się składa, że ci sami panowie
      uważają, że zakaz podawania płci w ogłoszeniach typu „poszukuję pracownika na
      stanowisko...” to zamach na wolność rynkową, obywatelską i w ogóle początek
      końca świata...
      No i tego własnie nie rozumiem.Przecież taki autobus też będzie
      prywatną „firmą”, więc jego właściciele (w domyśle: feministki) też mają prawo
      robić co im się podoba. Nawet napisać na autobusie „psów i mężczyzn nie
      wpuszczamy” (uwaga: żartowałam;) Wyjaśnijcie mi proszę, dlaczego autobus tak
      was śmieszy lub oburza, natomiast prawa pracodawcy do decydowania kogo
      zatrudni, kobietę czy mężczyznę gotowi jesteście bronić niczym całe stado
      Rejtanów?

      • old_surehand Re: czegoś tu nie rozumiem... 06.07.05, 20:21
        Koleżanko, słuchaj moja laleczko, z wami feminazistkami powinno się rozmawiać
        kodeksami i pałkami.
        • krolewna_angina Re: czegoś tu nie rozumiem... 06.07.05, 20:26
          old_surehand napisał:

          > Koleżanko, słuchaj moja laleczko, z wami feminazistkami powinno się rozmawiać
          > kodeksami i pałkami.


          Dziękuję za merytoryczną, kulturalną i głęboko mądrą wypowiedź. Nie wątpię też,
          że dyskutowanie za pomocą pałki jest czymś co naprawdę znasz, kochasz i
          rozumiesz. To taki "nazizm praktyczny", bez "femi";) EOT
        • cherryhill Re: czegoś tu nie rozumiem... 07.07.05, 07:37
          old_surehand napisał:

          > Koleżanko, słuchaj moja laleczko, z wami feminazistkami powinno się rozmawiać
          > kodeksami i pałkami.

          czy to powrót forum101???
          a juz mialam nadzieję ze zginął bezpowrotnie
          EOT
          c
      • wierzgalska Biologia: kobiety rodzą, a faceci silniej wonią! 07.07.05, 06:29
        Nie znam artykułu, bo nie czytam Faktu... ale...
        ... może to była ironia, że skoro pracodawcy nie chcą zatrudniać kobiet z
        powodu uwarunkowań biologicznych, to może niech powstaną np.wysokiej klasy
        autobusy tylko dla kobiet, do których Panowie nie będą mieć wstępu z powodu
        SWYCH UWARUNKOWAŃ BIOLOGICZNYCH - ponieważ bardziej się pocą i śmierdzą :).

        (Nie mówcie, przecież ten wątek myślowy ma jakieś ręce i nogi, przynajmniej w
        porównaniu z aferą o domniemanym seksizmie, oczywiście tylko, w kierunku kobiet
        w reklamach i mediach.)

        Nie popieram polskiego - chorego "feminizmu", ale to hasło i analogia są akurat
        dobre :) :)... Fizjologicznych źródeł tych konfliktów nie zmienimy, a jak się
        do nich ustosunkujemy? Brakiem tolerancji i akceptacji dla naszych uwarunkowań
        biologicznych? Przecież nie zawsze mamy wpływ na siebie - a antykoncepcja i
        antyperspiranty czasami zawodzą...

        Trzeba dopracować podejście ludzi do tych spraw, czy te środki :) :)?
        • cherryhill Re: Biologia: kobiety rodzą, a faceci silniej won 07.07.05, 07:40
          wierzgalska napisała:

          > Nie popieram polskiego - chorego "feminizmu",

          czy koleżanka a sądząc z tonu postu to raczej kolega mogliby wyjaśnic na czym
          polega polski chory feminizm? A jak wyglada zdrowy i w ktorym kraju go
          obserwujemy?
          c
        • krolewna_angina Re: Biologia: kobiety rodzą, a faceci silniej won 07.07.05, 11:06
          Nie znam artykułu, bo nie czytam Faktu... ale...
          > ... może to była ironia, że skoro pracodawcy nie chcą zatrudniać kobiet z
          > powodu uwarunkowań biologicznych, to może niech powstaną np.wysokiej klasy
          > autobusy tylko dla kobiet, do których Panowie nie będą mieć wstępu z powodu
          > SWYCH UWARUNKOWAŃ BIOLOGICZNYCH - ponieważ bardziej się pocą i śmierdzą :).



          A wiesz, chyba masz rację. Znając Szczukę myślę sobie że ona faktycznie mogła
          powiedzieć coś takiego w typowej dla siebie, ironicznej formie. Mogło jej
          właśnie o takie wykpienie poglądów antyfeministów chodzić – nie zaś o faktyczne
          żądanie utworzenia takich autobusów. Fakt po swojemu przekręcił, forumowi
          panowie dodali jeszcze co nieco i już wyszłą bzdura w której sama Szczuka pewno
          by nawet nie rozpoznała własnych słów.
      • losiu4 Re: czegoś tu nie rozumiem... 07.07.05, 08:47
        Panowie zgodnym chórem dali do zrozumienia, że nie zgadzają sie z pomysłem
        prawnego usankcjonowania istnienia takich autobusów (np. wymóg 50 % ilosci
        autobusów "tylko dla kobiet"). Tak samo jak i parytetów czy innych pomysłów
        feministek. Natomiast nie mają nic przeciwko temu, by jakiś przedsiebiorca
        stworzył firme, która będzie swiadczyła takie właśnie usługi. Czas pokaże czy
        miał racje. I faktycznie tak się składa, że ci sami panowie uważają część
        pomysłów postepowców za zamach na rynkową wolność.

        Pozdrawiam

        Losiu
        • Gość: Robert38 Re: czegoś tu nie rozumiem... IP: *.aig.pl 07.07.05, 10:03
          Widzisz losiu - ja jestem (co może cię zdziwić) za prawem kobiet do uruchomienia
          takich autobusów (popieram w tym dokowskiego). Ja tylko chciałem wykorzystać ten
          pomysł feministek aby obalić ich argumentacje, że niższe zarobki kobiet czy
          niższe stanowiska przez nie zajmowane albo znacznie większy udział mężczyzn w
          polityce to nie jest dyskryminacja kobiet. A trudno przekonać do tego kobiety
          inaczej jak przy okazji takiego "problemu". Powiem tak: wg mnie taki prywatny to
          jak prywatny samochód: to ja decyduję kogo chcę w nim wozić...
          • krolewna_angina Re: czegoś tu nie rozumiem... 07.07.05, 11:03
            Gość portalu: Robert38 napisał(a):

            > Widzisz losiu - ja jestem (co może cię zdziwić) za prawem kobiet do
            uruchomieni
            > a
            > takich autobusów (popieram w tym dokowskiego). Ja tylko chciałem wykorzystać
            te
            > n
            > pomysł feministek aby obalić ich argumentacje, że niższe zarobki kobiet czy
            > niższe stanowiska przez nie zajmowane albo znacznie większy udział mężczyzn w
            > polityce to nie jest dyskryminacja kobiet. A trudno przekonać do tego kobiety
            > inaczej jak przy okazji takiego "problemu". Powiem tak: wg mnie taki prywatny
            t
            > o
            > jak prywatny samochód: to ja decyduję kogo chcę w nim wozić...


            Rozumiem, że gdyby autobus był państwowy, to zmieniłbyś zdanie?
            A jak to wygląda w przypadku państwowych firm - czy analogicznie jeśli
            państwowy pracodawca nie chce zatrudniać kobiet, to jest to dyskryminacja?
            A jeśli uznajesz że nie, i że jemu też wolno - tak samo jak prywatnemu - to
            dlaczego publiczny autobus tylko dla kobiet byłby zły?
          • losiu4 Re: czegoś tu nie rozumiem... 08.07.05, 08:15
            Gość portalu: Robert38 napisał(a):

            > Widzisz losiu - ja jestem (co może cię zdziwić) za prawem kobiet do
            > uruchomienia takich autobusów (popieram w tym dokowskiego).

            nie dziwi mnie to. Ja też jestem za tym, by ktoś (niekoniecznie kobieta)
            założył jakąś FTU i przewoził tylko kobiety. A czy pomysł wypali - czas pokaze.

            Pozdrawiam

            Losiu
        • krolewna_angina Re: czegoś tu nie rozumiem... 07.07.05, 10:59
          A to już sobie dopowiedziałeś post factum. Nie było mowy o tym czego dokładnie
          chce pani Szczuka, nie wiadomo zresztą nawet co ona naprawdę powiedziała i czy
          w ogóle coś powiedziała. To napisał Fakt, nie Rzeczpospolita. Żaden z
          krytykujących nie napisał, że jest przeciwny temu pomysłowi dlatego że z jego
          informacji wynika że miało chodzić o jakikolwiek parytet, autobus powszechnie
          dostępny i finansowany przez państwo. Wyśmiali i skrytykowali pomysł zgodnie
          jednym chórem za samą ideę takiego autobusu.
          I jeszcze jedno. Większość z was bynajmniej nie ogranicza prawa pracodawcy do
          wybierania płci pracownika do pracodawców prywatnych. Uważacie, że także
          szefowie firm państwowych mogą nie chcieć zatrudniać kobiet oraz że
          nie_jest_to_dyskryminacją. Więc nawet gdyby ten feministyczny autobus był
          państwowy to niczego to nie zmienia.
          Wasze poglądy tak czy siak są podszyte hipokryzją.
          • losiu4 Re: czegoś tu nie rozumiem... 08.07.05, 08:12
            krolewna_angina napisała:

            > A to już sobie dopowiedziałeś post factum. Nie było mowy o tym czego
            > dokładnie chce pani Szczuka, nie wiadomo zresztą nawet co ona naprawdę
            > powiedziała i czy w ogóle coś powiedziała.

            myślisz że tekst poszedł bez autoryzacji? w sumie możliwe...

            > To napisał Fakt, nie Rzeczpospolita.

            oj, Rzepa ma całkiem sporo za paznokciami :)

            > Wyśmiali i skrytykowali pomysł zgodnie
            > jednym chórem za samą ideę takiego autobusu.

            i słusznie, bo pomysł bezsensowny :)

            > I jeszcze jedno. Większość z was bynajmniej nie ogranicza prawa pracodawcy do
            > wybierania płci pracownika do pracodawców prywatnych.

            oczywiście że tak :) dlaczego miałbym przyjmować pracownika którego nie chcę
            zatrudnić? Tak samo kobieta pracodawca i mnie może powiedziec: sorry, nie chcę
            pana przyjać. I naprawde nic do niej nie będę miał. Jej firma - jej prawo :) Po
            prostu będę szukał dalej.

            > Uważacie, że także
            > szefowie firm państwowych mogą nie chcieć zatrudniać kobiet oraz że
            > nie_jest_to_dyskryminacją.

            w państweowej firmie też powinno być tak, żeby dobrze funkcjonowała. Bo inaczej
            w imię politpoprawności wywala sie pieniądze w błoto.

            > Więc nawet gdyby ten feministyczny autobus był
            > państwowy to niczego to nie zmienia.

            owszem zmienia, bo autobus to nie praca.

            > Wasze poglądy tak czy siak są podszyte hipokryzją.

            no, z tym to bym się nie zgodził :)

            Pozdrawiam

            Losiu
            • kot_behemot8 Re: czegoś tu nie rozumiem... 09.07.05, 23:09
              losiu4 napisał:

              >
              > > Wasze poglądy tak czy siak są podszyte hipokryzją.
              >
              > no, z tym to bym się nie zgodził :)


              To nie kwestia twojej wiary lecz faktów. Skoro faktycznie myslisz tak jak to
              opisałes i nie zauważasz własnego braku konsekwencji, to widać jest to
              hipokryzja. Hipokryci rzadko kiedy sami uważają się za hipokrytów.


              >
              > Pozdrawiam
              >
              > Losiu
              • losiu4 Re: czegoś tu nie rozumiem... 10.07.05, 21:57
                ale gdzie tu widzisz hipokryzję? w równości praw?

                Pozdrawiam

                Losiu
            • krolewna_angina Re: czegoś tu nie rozumiem... 11.07.05, 12:38
              To nie była odpowiedź tylko wykręt, w dodatku niezbyt mądry.
              Uważasz, że decydującą różnicą jest to że w autobusie mamy do czynienia z
              układem klient-wykonawca usługi zaś w firmie z układem pracodawca-pracobiorca?
              Zaraz ci wykażę, że rodzaj układu jest bez znaczenia. Powiedzmy, że chcesz
              założyć prywatny klub tylko dla mężczyzn. Nic zakazanego prawem, po prostu
              panowie chcą się spotkać by w spokoju wypić piwko, obejrzeć mecz i trochę
              poświntuszych ewentualnie. To dokładna analogia autobusu tylko dla kobiet i nie
              chcąc być hipokrytą musiałbyś przyznać (i wszyscy inni też), że zakładanie
              takich klubów powinno być zakazane. A ja pamiętam że kiedyś był na tym forum
              wątek poruszający dokładnie ten temat i wówczas wszyscy twierdziliście, że taki
              klub to nic złego i w ogóle fajny pomysł. I w dodatku mam wrażenie, że osoba o
              nicku Łosiu także się w takim duchu wówczas wypowiadała...
              To właśnie jest hipokryzja.
              • losiu4 Re: czegoś tu nie rozumiem... 11.07.05, 19:10
                krolewna_angina napisała:

                > To nie była odpowiedź tylko wykręt, w dodatku niezbyt mądry.
                > Uważasz, że decydującą różnicą jest to że w autobusie mamy do czynienia z
                > układem klient-wykonawca usługi zaś w firmie z układem pracodawca-
                > pracobiorca?

                no, nie da sie ukryć, jest róznica... ba, nawet usankcjonowana innym
                prawodawstwem :)

                > Zaraz ci wykażę, że rodzaj układu jest bez znaczenia. Powiedzmy, że chcesz
                > założyć prywatny klub tylko dla mężczyzn. Nic zakazanego prawem, po prostu
                > panowie chcą się spotkać by w spokoju wypić piwko, obejrzeć mecz i trochę
                > poświntuszych ewentualnie.

                nie ma sprawy. Chca - niech zakładają. Tak samo jak i kobietom nie odmawiam
                zakładania prywatnego klubu tylko dla siebie :)

                > To dokładna analogia autobusu tylko dla kobiet i nie
                > chcąc być hipokrytą musiałbyś przyznać (i wszyscy inni też), że zakładanie
                > takich klubów powinno być zakazane.

                nie, nie powinno byc zakazane prawnie zakładanie prywatnych klubów tylko dla
                meżczyzn czy tylko dla kobiet :) a autobus to nie klub, no chyba że siedzibą
                tegoz własnie ten rodzaj transportu sie stanie :)

                > A ja pamiętam że kiedyś był na tym forum
                > wątek poruszający dokładnie ten temat i wówczas wszyscy twierdziliście, że
                > taki klub to nic złego i w ogóle fajny pomysł.

                i nadal tak twierdzę :)

                > I w dodatku mam wrażenie, że osoba o
                > nicku Łosiu także się w takim duchu wówczas wypowiadała...

                podtrzymuję :)

                > To właśnie jest hipokryzja.

                pozwole sobie nie zgodzić się :) zauwaz ze nawet w przypadku prywatnej firmy
                dopuszczam, by jakis przedsiebiorca załozył sobie FTU przewożace np. tylko
                kobiety - blondynki. Jego pieniądze - jego sprawa.

                Pozdrawiam

                Losiu
                • krolewna_angina Re: czegoś tu nie rozumiem... 11.07.05, 21:22
                  losiu4 napisał:

                  > krolewna_angina napisała:
                  >
                  > > To nie była odpowiedź tylko wykręt, w dodatku niezbyt mądry.
                  > > Uważasz, że decydującą różnicą jest to że w autobusie mamy do czynienia z
                  >
                  > > układem klient-wykonawca usługi zaś w firmie z układem pracodawca-
                  > > pracobiorca?
                  >
                  > no, nie da sie ukryć, jest róznica... ba, nawet usankcjonowana innym
                  > prawodawstwem :)
                  >
                  > > Zaraz ci wykażę, że rodzaj układu jest bez znaczenia. Powiedzmy, że chces
                  > z
                  > > założyć prywatny klub tylko dla mężczyzn. Nic zakazanego prawem, po prost
                  > u
                  > > panowie chcą się spotkać by w spokoju wypić piwko, obejrzeć mecz i trochę
                  >
                  > > poświntuszych ewentualnie.
                  >
                  > nie ma sprawy. Chca - niech zakładają. Tak samo jak i kobietom nie odmawiam
                  > zakładania prywatnego klubu tylko dla siebie :)
                  >
                  > > To dokładna analogia autobusu tylko dla kobiet i nie
                  > > chcąc być hipokrytą musiałbyś przyznać (i wszyscy inni też), że zakładani
                  > e
                  > > takich klubów powinno być zakazane.
                  >
                  > nie, nie powinno byc zakazane prawnie zakładanie prywatnych klubów tylko dla
                  > meżczyzn czy tylko dla kobiet :) a autobus to nie klub, no chyba że siedzibą
                  > tegoz własnie ten rodzaj transportu sie stanie :)
                  >
                  > > A ja pamiętam że kiedyś był na tym forum
                  > > wątek poruszający dokładnie ten temat i wówczas wszyscy twierdziliście, ż
                  > e
                  > > taki klub to nic złego i w ogóle fajny pomysł.
                  >
                  > i nadal tak twierdzę :)
                  >
                  > > I w dodatku mam wrażenie, że osoba o
                  > > nicku Łosiu także się w takim duchu wówczas wypowiadała...
                  >
                  > podtrzymuję :)
                  >
                  > > To właśnie jest hipokryzja.
                  >
                  > pozwole sobie nie zgodzić się :) zauwaz ze nawet w przypadku prywatnej firmy
                  > dopuszczam, by jakis przedsiebiorca załozył sobie FTU przewożace np. tylko
                  > kobiety - blondynki. Jego pieniądze - jego sprawa.
                  >
                  > Pozdrawiam
                  >
                  > Losiu


                  Wiesz co Łosiu? Naprawdę ręce mi opadły. No przecież nie daje się dyskutować z
                  człowiekiem który sam nie wie, albo nie pamięta co pisze. Dwa posty wyżej ja
                  napisałam tak:

                  > Wyśmiali i skrytykowali pomysł zgodnie
                  > jednym chórem za samą ideę takiego autobusu.

                  A ty skomentowałeś to tak:

                  > i słusznie, bo pomysł bezsensowny :)

                  Czyli jakby nie patrzeć skrytykowałeś pomysł tworzenia autobusów wyłącznie dla
                  kobiet. Teraz natomiast twierdzisz tak:

                  zauwaz ze nawet w przypadku prywatnej firmy
                  > dopuszczam, by jakis przedsiebiorca załozył sobie FTU przewożace np. tylko
                  > kobiety - blondynki. Jego pieniądze - jego sprawa.


                  Wynika z tego, że uważasz ten pomysł za bezsensowny i godny krytyki a
                  jednocześnie nie widzisz w nim nic złego;) Zupełnie jak ekonomiczne pomysły
                  jednego posła Samoobrony któego nazwisko mi umkneło: jego zdaniem podatek
                  liniowy jest głupi i niesprawiedliwy ale należy go wprowadzić. Logika
                  porażająca;) Twoja i jego, obie tej samej jakości.
                  Zwłaszcza, że kawałek wyżej podtrzymałeś opinię że klub dla mężczyzn to "fajna
                  rzecz i nic złego" i jednocześnie podtrzymałeś opinię, że autobus dla kobiet to
                  pomysł zły i bezsensowny. Jak ktoś na jednym wydechu, z wielką pewnością
                  siebie, podtrzymuje dwie sprzeczne ze sobą opinie, to naprawdę ręce opadają.
                  Powiedz szczerze, masz przynajmniej zaliczoną maturę, zwłaszcza z matematyki?
                  Serio pytam, bez złośliwości choć wiem że to pytanie takie sprawia wrażenie.
                  Moim zdaniem masz poważne luki w wykształceniu i sam nie zdajesz sobie sprawy
                  jak bardzo jest to widoczne. Nie powinieneś brnąć w takie dyskusje, dla
                  własnego dobra. EOT


                  • kot_behemot8 to sabotaż:) 12.07.05, 08:55
                    ;)))
                    Ja już jakiś czas temu zauważyłam, że antyfeminizm dąży do autodestrukcji –
                    wystarczy tylko dać mówić niektórym z nich, sami osmieszą się lepiej niż my
                    mogłybyśmy to zrobić:)
                    Może powinnyśmy im ufundować jakiś medal „za zasługi na polu zwalczania
                    antyfeminizmu” albo nawet „za propagowanie feminizmu (metodą sabotażu)”?
                    • losiu4 Re: to sabotaż:) 13.07.05, 07:41
                      kot_behemot8 napisała:

                      > ;)))
                      > Ja już jakiś czas temu zauważyłam, że antyfeminizm dąży do autodestrukcji
                      > wystarczy tylko dać mówić niektórym z nich, sami osmieszą się lepiej niż my
                      > mogłybyśmy to zrobić:)

                      spoko :)

                      > Może powinnyśmy im ufundować jakiś medal „za zasługi na polu zwalczania
                      > antyfeminizmu” albo nawet „za propagowanie feminizmu (metodą sabotażu)”?

                      chetnie przyjmę :) szczególnie gdy jakaś ładna feministka będzie go wręczać :)

                      Pozdrawiam

                      Losiu
                  • losiu4 Re: czegoś tu nie rozumiem... 13.07.05, 07:38
                    krolewna_angina napisała:

                    > Wiesz co Łosiu? Naprawdę ręce mi opadły. No przecież nie daje się dyskutować
                    > z człowiekiem który sam nie wie, albo nie pamięta co pisze. Dwa posty wyżej
                    > ja napisałam tak:

                    > > Wyśmiali i skrytykowali pomysł zgodnie
                    > > jednym chórem za samą ideę takiego autobusu.

                    > A ty skomentowałeś to tak:
                    > > i słusznie, bo pomysł bezsensowny :)

                    oczywiscie, i nadal to podtrzymuję :) z punktu widzenia biznesowego, w
                    warunkach jakie mamy, jest to pomysł bezsensowny :) Natomiast Tobie jakby nie
                    chce sie czytać czy wniosków wyciągac, gdyz w kilku postach podkreśliłem, że
                    nic mi do tego gdyby ktoś chciał np. firmę przewożacą blondynki założyć

                    > Czyli jakby nie patrzeć skrytykowałeś pomysł tworzenia autobusów wyłącznie
                    > dla kobiet.

                    jak najbardziej, podkreślając że nic mi do tego kto kogo chce podwozić :)
                    zreszta o - popatrz... dziś kobietę podwiozłem :) tyle że za ekhm... darmo...
                    znaczy bezpieniężnie :)

                    > Teraz natomiast twierdzisz tak:

                    > > zauwaz ze nawet w przypadku prywatnej firmy
                    > > dopuszczam, by jakis przedsiebiorca załozył sobie FTU przewożace np. tylk
                    > > o kobiety - blondynki. Jego pieniądze - jego sprawa.

                    > Wynika z tego, że uważasz ten pomysł za bezsensowny i godny krytyki a
                    > jednocześnie nie widzisz w nim nic złego;)

                    jak najbardziej :) bo krytyka tyczyła sie sensownosci takiego biznesu.
                    Natomiast nie zagradzam drogi do faktycznego utworzenia takiej FTU.

                    > Zupełnie jak ekonomiczne pomysły
                    > jednego posła Samoobrony któego nazwisko mi umkneło: jego zdaniem podatek
                    > liniowy jest głupi i niesprawiedliwy ale należy go wprowadzić. Logika
                    > porażająca;) Twoja i jego, obie tej samej jakości.

                    niech Ci będzie :) Abstrahujac od pomysłu podatku liniowego: mnóstwo obciążeń
                    fiskalnych faktycznie jest głupich i bezsensownych, natomiast żaden rząd czy
                    parlament z nich nie zrezygnuje, bo z czego miałyby finansować krocie
                    niepotrzebnych wydatków :) Logika niekoniecznie porażająca :) a co do
                    Samoobrony... cóż... światłe gwiazdy partii yntelektualnych typu PO, PiS czy
                    inne SLD nie takie głupoty wygadywały i co gorsza czyniły... tak więc czy ja
                    wiem, czy ta Samoobrona taka zła...

                    > Zwłaszcza, że kawałek wyżej podtrzymałeś opinię że klub dla mężczyzn
                    > to "fajna rzecz i nic złego" i jednocześnie podtrzymałeś opinię, że autobus
                    > dla kobiet to pomysł zły i bezsensowny.

                    oczywiście :) nadal uwazam że pomysł stworzenia autobusu tylko dla kogośtam
                    jest bezesnsowny... chyba ze jakąś niszę rynkową byś znalazła :)

                    > jak ktoś na jednym wydechu, z wielką pewnością
                    > siebie, podtrzymuje dwie sprzeczne ze sobą opinie, to naprawdę ręce opadają.

                    naprawde nie widzę sprzeczności :)

                    > Powiedz szczerze, masz przynajmniej zaliczoną maturę, zwłaszcza z matematyki?
                    > Serio pytam, bez złośliwości choć wiem że to pytanie takie sprawia wrażenie.

                    ekhm... wole się nie wypowiadać :)

                    > Moim zdaniem masz poważne luki w wykształceniu i sam nie zdajesz sobie sprawy
                    > jak bardzo jest to widoczne.
                    > Nie powinieneś brnąć w takie dyskusje, dla
                    > własnego dobra. EOT

                    e, nie... z takiej przyjemności się nie wycofam mimo iż słoma z butów mi
                    wyłazi :) szkoda jeno tego EOT, bo fajnie się z Tobą rozmawia :)

                    Pozdrawiam

                    Losiu
      • mariner4 Re: czegoś tu nie rozumiem... 12.07.05, 10:30
        "Zatrudnię kobiety do kamieniołomów!"
        Podoba Ci się to?
        M.
        • kot_behemot8 Re: czegoś tu nie rozumiem... 12.07.05, 13:46
          mariner4 napisał:

          > "Zatrudnię kobiety do kamieniołomów!"
          > Podoba Ci się to?
          > M.


          A jeśli tak, to co z tego wynika?
          A jeśli nie, to co z tego wynika?
          • mariner4 Re: czegoś tu nie rozumiem... 12.07.05, 14:00
            Jeżeli tak, to fajnie!
            M.
    • eloi Podżeganie do segregacji i dyskryminacji 06.07.05, 20:16
      Nie czytałem cytowanego artykułu, ale czy nie ma w kodeksie niczego przeciwko
      publicznemu podżeganiu do segregacji i dyskryminacji? Jeżeli tak, to czy ta
      pani Kazimiera S nie kwalifikuje się do sądu?
      • mariner4 Ta pani to blondynka! 12.07.05, 10:28
        Nawet jak ma inny kolor włosów.
        Dlaczego wypowiedź tej idiotki wywołała taką dyskusję. Pani KS robi poltyke z
        faktu, że jej już nikt nie chce.
        M.
    • Gość: bruno s. STOP!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.05, 20:45
      Ta dyskusja do niczego nie prowadzi!!! Szkoda nerwów i feministycznych, jak
      również antyfeministycznych tyrad.
      Tomekpk ma rację: ta pani, która mieni się Oświeconą Feministką palnęła wielkie
      głupstwo, co niepochlebnie swiadczy o całym ruchu, bo jeśli twarz i duchowy
      przywódca feministek mówi takie rzeczy, to oznacza, że cały ruch zatacza koło, a
      może raczej wkracza w rejony, gdzie panoszy się truizm i kuriozum. I wtedy to
      nawet nie jest śmieszne, a jedynie żałosne.
      P.S. A tomekpk niech lepiej przerzuci się na inne gazety...
      • krolewna_angina Re: STOP!!! 06.07.05, 21:07
        Piszesz z tak wielką pewnością siebie, że aż mam ochotę zapytać: sląd wiesz, że
        Szczuka naprawdę to powiedziała? Albo że powiedziała coś co natychmiast zostało
        idiotycznie przekręcone? Jakoś nie słyszałam by Fakt miał zwyczaj autoryzowania
        wszystkich wypowiedzi...
    • wycizana_lipka To niby takie umilenie dla facetów 06.07.05, 21:31
      którzy już mają dość zapachów krwi menstruacyjnej w środkach komunikacji?
      • Gość: myszerej To ty wpieprzałeś wszędzie na forum porannego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.05, 23:56
        "newsa" o odmowie wydania Morela?
    • Gość: jael prywatnie pani S IP: *.crowley.pl 06.07.05, 22:41
      może założyc linię autobusową wożącą wyłącznie ludzi np z wieńcem jarzębiny na
      głowie. Komunikacja publiczna jest - publiczna i nie wiem czy pomysł pani S
      jest zgodny z konstytucją RP
      • Gość: leja Do czasu. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.05, 00:14
        Zauważ,że nie odwołujesz się do obiektywnych praw przyrody, ale do ustaleń,
        które w każdyej chwili mogtą być zmienione.
        Nie trzeba daleko szukać - prócz czerwonych wszyscy chcą zmieniać oi wyborach
        konstytucję . I każdy chce innych zmian.
    • e.day Re: Osobne autobusy dla kobiet? No nieeeeeee..... 07.07.05, 07:01
      Problem smrodu w autobusach oczywiście istnieje, ale pomysł na segregację płci
      jest do bani. Co prawda, statystycznie śmierdzi więcej facetów ("statystykę"
      poprawia nie brak higieny, a papierochy, faceci dość często nie śmierdzą brudem
      tylko papierochami), ale babeczki też nie zawsze pachną różami. Zwłaszcza
      przepocona bielizna z perfumami typu "russkije duchi" tworzą mieszaninę
      powalającą. Mam lepszy pomysł, autobusy dla śmierdzących i nieśmierdzących.
      Kwalifikacji do poszczególnych wozów dokonywaliby specjalnie przeszkoleni
      konduktorzy, przy okazji sprzedając bilety i ograniczając jazdę na gapę. Jazda w
      autobusie dla śmierdzieli musiałaby być droższa (dodatek do pensji za
      "szkodliwe" dla obsługi autobusu) i w ten sposób dodatkowo wychowalibyśmy
      społeczeństwo płci obojga do szanowania powonienia współpasażerów. W ramach
      takowego można też umieszczać w tych busach ulotki o treści typu "Na dobry humor
      z rana - koszula świeżo wyprana" czy "Czyś jest piękna, czyś jest młody -
      codziennie używaj wody".
      Panowie, do cholery, nie palcie papierosów tuż przed jazdą autobusem, naprawdę
      tak trudno..??
      • Gość: dam Odpada. To co robić na przystankach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.05, 08:23
        • pinia1a Re: Odpada. To co robić na przystankach? 07.07.05, 10:32
          NA PRZYSTANKACH NIE PALIĆ!
          Jest to martwy przepis prawny, nie do wyegzekwowania.
          Jednak zwykła kultura nakazuje nie dmuchać sąsiadowi w nos, mimo że stoimy na
          tzw."świeżym powietrzu".
        • Gość: inga Re: Odpada. To co robić na przystankach? IP: *.bielsko.dialog.net.pl 07.07.05, 10:37
          na przystankach palic nie wolno.
          • kochanica-francuza NA PRZYSTANKACH TAKŻE NIE PLUĆ 07.07.05, 11:37
            I NIE BLUZGAĆ.

            to powinno być karane.

            Pomysł autobusów dla śmierdzieli i nieśmierdzieli popieram.
    • m.czwartek A to mój pomysł: 09.07.05, 19:30
      Podział autobusów na ,,damskie" i ,,męskie" byłby zbyt kłopotliwy, więc
      proponuję wprowadzić ZAKAZ używania przez mężczyzn środków komunikacji miejskiej!
      • tomekpk Re: A to mój pomysł: 10.07.05, 13:52
        A wg mnie skoro kobietom się nie podoba w autobusach to niech siedzą w domu,
        bawią dzieci i robią obiad dla męża.
        • kochanica-francuza Re: A to mój pomysł: 10.07.05, 13:55
          tomekpk napisał:

          > A wg mnie skoro kobietom się nie podoba w autobusach to niech siedzą w domu,
          > bawią dzieci i robią obiad dla męża.

          Nie,skoro nam się nie podoba w autobusach - dziewczyny i panie!jeźdźmy
          taksówkami i kupujmy sobie samochody, rowery, motory i co nam się tylko zechce.
        • Gość: ja Re: A to mój pomysł: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.05, 16:02
          tomekpk napisał:

          > A wg mnie skoro kobietom się nie podoba w autobusach to niech siedzą w domu,
          > bawią dzieci i robią obiad dla męża.
          Współczuje Twojej kobiecie (jeżeli wogóle ją masz), że jest z takim durniem.
          • zlotoslanos Re: A to mój pomysł: 10.07.05, 17:35
            A mnie się najbardziej podoba to zdanko "
          • kochanica-francuza Re: A to mój pomysł: 10.07.05, 18:04

            > Współczuje Twojej kobiecie (jeżeli wogóle ją masz)

            Nie sądzę. Kto by chciał takiego fanatyka?
    • chicarica Re: Osobne autobusy dla kobiet? No nieeeeeee..... 11.07.05, 14:01
      A ja sobie kupiłam autko i jeżdżę zawsze czyściutka i umyta, więc w autku
      pachnie :) Polecam wszystkim.
      Precz z autobusowymi śmierdzielami!
      • tomekpk Re: Osobne autobusy dla kobiet? No nieeeeeee..... 11.07.05, 17:44
        No i sam na siebie sprowadziłem tę klątwe! Dzisiaj w autobusie waliło jak nigdy
        od dwóch lumpów.
    • mamalgosia tak! 11.07.05, 18:01
      Osobne autobusy, osobne metro... Żeby terroryści niepotrzebnie nie wysadzali w
      powietrze facetów
    • czytelnik_wtorkowy Re: Osobne autobusy dla kobiet? No nieeeeeee..... 13.07.05, 00:37
      No tak, Fakt to jak wiadomo wspaniałe, rzeczowe źródło wiedzy.
      • kochanica-francuza Re: Osobne autobusy dla kobiet? No nieeeeeee..... 13.07.05, 00:42
        czytelnik_wtorkowy napisała:

        > No tak, Fakt to jak wiadomo wspaniałe, rzeczowe źródło wiedzy.
        chłe, chłe. popieram wtorkowego
        • tomekpk Re: Osobne autobusy dla kobiet? No nieeeeeee..... 13.07.05, 17:21
          No i właśnie w takich pismach możemy przeczytać co ma do powiedzenia jedna z
          czołowych polskich feministek. Dobre i obiektywne pisma nie zamieszczają
          wypowiedzi tych pań z próżnią między uszami. Oczywiście nie liczę pism dla
          kobiet bo to poniżające godność i inteligencje człowieka brukowce i szmatławce
          o których nawet nie wspomnę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka