Gość: figa
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
10.08.05, 12:55
Swojego czasu zaczęłam baczniej przysłuchiwać się debatom społecznym, kulturalnym i politycznym. Jako wyposażona ideowo feministka mogłam każdą z nich uciąć którąś z szablonowych odpowiedzi, lecz tego nie robiłam. Im więcej pojawiało się pobocznych tematów jak: "Jak feministka radzi sobie w życiu prywatnym" itp., feminizm przeradzał się w dziecinną grę w wyzwiska na szkolnym boisku. Przestały mnie obchodzić te bzdury. Podnosząc tematy zwiazane z pomieszaniem spraw uznawanych za właściwe feminizmowi, moje "siostry" coraz dziwniej zaczynały na mnie patrzeć. W końcu sama uciełam te "więzy". Od zawsze uważałam, że w życiu można liczyć tylko na siebie. Po dość osobistej lekcji "feminizmu" dodam jeszcze: nie domagaj się czegoś tylko dlatego, że jestes kobietą.