Dodaj do ulubionych

Pomóc bitej.

30.08.02, 15:02
Zastanawiałem się czy dobrze zrobię publikując cudzy list. Mimo, że to
internet, tajemnica korespondencji jednak częściowo mnie obowiązuje a boję
się trochę że mogę zaszkodzić.
Poznałem niedawno emailem kobietę "w początkującym młodym średnim
wieku". Nie widzieliśmy się nigdy na oczy a nasza znajomość była czysto
towarzyska, bez żadnych flirtów. Mało z krzesła nie spadłem gdy dostałem taki
list:

>Czy moglbys dac mi spokoj. Moj maz widzial Twojego ostatniego maila >i
byl bardzo zazdrosny. Bił mnie przez cala noc. Powiedzial, ze zabije >ciebie
i mnie. Przepraszam ale musimy zakonczyc nasza znajomosc. >Prosze nie odzywaj
sie juz do mnie. Boje sie. On moze podszywac sie za >mnie po to zeby cie
zlapac. Przepraszam.
>X.

Nie podejrzewam żeby to był głupi żart.
Nie wiem co mam zrobić. Macie jakąś realną radę na pomoc dla Niej?
Obserwuj wątek
    • ich Re: Pomóc bitej. 30.08.02, 23:01
      Są dwie możliwości.Możesz okazać sie mężczyzną lub chamem.Trzeba taj kobiecie
      pomóc Ty to wiesz najlepiej, bo ja poznałeś.Wiesz o czym marzy, czego pragnie i
      potrzebuje.Może jakaś inna skrzynka kontaktowa.Pozostawienie jej samej sobie,
      umycie rąk, pozbycie sie odpowiedzialności za zaistniała sytuację oznaczać może
      tylko jedno. I ty wiesz co ......
      • Gość: Gaudis Re: Pomóc bitej. IP: *.auth-el-0209568.acn.pl 31.08.02, 14:15
        ich napisała:

        > Są dwie możliwości.Możesz okazać sie mężczyzną lub chamem.Trzeba taj kobiecie
        > pomóc Ty to wiesz najlepiej, bo ja poznałeś.Wiesz o czym marzy, czego pragnie
        i
        >
        > potrzebuje.Może jakaś inna skrzynka kontaktowa.Pozostawienie jej samej sobie,
        > umycie rąk, pozbycie sie odpowiedzialności za zaistniała sytuację oznaczać
        może
        >
        > tylko jedno. I ty wiesz co ......

        Jak pomóc meilem? Nie znamy się w realu. Masz pomysł? Chodzi o jakiś konkret.
        • ich Re: Pomóc bitej. 31.08.02, 14:48
          Gość portalu: Gaudis napisał(a):

          > ich napisała:
          >
          > > Są dwie możliwości.Możesz okazać sie mężczyzną lub chamem.Trzeba taj kobie
          > cie
          > > pomóc Ty to wiesz najlepiej, bo ja poznałeś.Wiesz o czym marzy, czego prag
          > nie
          > i
          > >
          > > potrzebuje.Może jakaś inna skrzynka kontaktowa.Pozostawienie jej samej sob
          > ie,
          > > umycie rąk, pozbycie sie odpowiedzialności za zaistniała sytuację oznaczać
          >
          > może
          > >
          > > tylko jedno. I ty wiesz co ......
          >
          > Jak pomóc meilem? Nie znamy się w realu. Masz pomysł? Chodzi o jakiś konkret.


          Czasami wystarcza samo świadomość że ktoś w nas wierzy, to może pomóc w
          podjęciu kroków w obronie własnej godności.Ciepłe słowo czasami jest wazniejsze
          niż płacz w męski rekaw.
          • Gość: Maciej Re: Pomóc bitej. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.08.02, 20:43
            kobieta wybrała życie z mężem - brutalem i trzeba uszanować jej wybór.
            Pamiętajmy, że feminizm to wolność wyboru. Wyraźnie Ci powiedziała, że nie chce
            się z Tobą kontaktować - spokój w domu jest dla niej ważniejszy. Gdyby szukała
            pomocy - oczywiście, należałoby jej pomóc. Ale ona pomocy nie szuka i trzeba to
            uszanować. Jest dorosła i sama za siebie odpowiada. Nie uszczęśliwiaj jej na
            siłę, bo będziesz miał przeciwko sobie ich dwoje.
            • Gość: Gaudis Re: Pomóc bitej. IP: *.auth-el-0209568.acn.pl 01.09.02, 04:06
              Widzę, że kompletnie nie wiesz co piszesz.
              Jeśli chodzi o "spokój w domu" to właśnie go nie ma.
              Jeśli ona pisze o biciu a nie np. o wyjeździe za granicę, to jest to jakiś
              sygnał szukania pomocy.
              Ofiary bicia owszem same muszą coś zdziałać, ale rzadko potrafią wyartykułowąć
              swoje potrzeby. Porównaj to z bitymi dziećmi, które zawsze kochają rodziców.
              Uzależnienie dorosłych od siebie też jest silne.
              Moje pytanie nie było czy odpowiadać, ale czy ktoś ma dobry pomysł, który można
              przesłać emailem. Boję się też o jej zdrowie i życie, jeśli mąż będzie
              zachowywał się w ten sposób i bił ją po moich emailach.

              "Wybrała zycie z mężem brutalem" Na początku na pewno było inaczej. Jeśli
              kupisz samochód, który okaże się po pewnym czasie zły, nie przestaniesz nim
              jeździć z dnia na dzień, ale będziesz starał się ciągle go naprawiać -
              wpakowałeś w niego dużo pracy , pieniędzy i uczucia.
              O uzależnienie od ludzi jest łatwiej.
              On jej grozi (mnie z tego widać też) -o jaką wolną wolę w takim razie chodzi?
              Co ma z tym wspólnego feminizm? Liczyłem, że feministki często
              pozytywnie "wyszczekane" będą miały sposób rozwiązania konkretnej sytuacji.
              Trochę się zawiodłem, ale nie chodzi o zwalanie na nie.

              Jak się dowiedziałem, Przemoc w rodzinie jest ścigana przez prawo z urzędu.
              "Nie wtrącaj się w ich życie" -to brzmi raczej jak deklaracja obojętności.
              Każdy człowiek ma prawo rozmawiać z kim chce także jako żona, zwłaszcza że nie
              miało miejsca nic co byłoby przeciw mężowi.
              Czy gdyby twoją córkę bił jakiś mężczyzna też spokojnie powiedziałbyś
              jej "chcesz z nim być to cierp" i nie robił byś nic?
              • Gość: zula Re: Pomóc bitej. IP: *.leased-02.binet.pl 01.09.02, 09:02
                idealnie by było, gdybyś mógł jakoś skontaktowac sie z jej przyjaciółmi,
                rodzina, ale to chyba niemożliwe...może ona nie ma gdzie uciec...na pewno
                lepiej nie kontaktować się z nią przez maila, skoro to wywołuje agresję jej
                męza. ale trzeba jej jakoś uświadomić, że powinna spakować manatki i
                odejść...nie wiem...co w ogóle o niej wiesz?
              • Gość: Maciej Re: Pomóc bitej. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.09.02, 10:39
                Gość portalu: Gaudis napisał(a):

                > Jeśli ona pisze o biciu a nie np. o wyjeździe za granicę, to jest to jakiś
                > sygnał szukania pomocy. Ofiary bicia owszem same muszą coś zdziałać, ale
                > rzadko potrafią wyartykułowąć swoje potrzeby.

                Więc pomóż jej najpierw wyartykułować jej potrzeby. Spytaj ją, jak możesz jej
                pomóc i dostosuj swoje postępowanie do tego, co usłyszysz w odpowiedzi. Lepiej
                nie próbuj odgadywać, co dla niej bedzie dobre i uszczęśliwiać ją na siłę - bo
                możesz się srodze rozczarować jej postawą...

                > Porównaj to z bitymi dziećmi, które zawsze kochają rodziców.
                > Uzależnienie dorosłych od siebie też jest silne.

                Dzieci nikt nie pytał w USC, czy chcą być wychowywane przez tych oto rodziców.
                Tymaczem kobieta wyszła za mąż z własnej, nieprzymuszonej woli. Dziecko można
                odebrać rodzicom wyrokiem sądu na wniosek kogoś innego. Kobieta może wyjść z
                domu niemal w każdej chwili, moze powiadomić policję, może się rozwieść.

                To prawda, że od ludzi można się uzależnić - ale dorosły człowiek sam podejmuje
                decyzję, od kogo chce być uzależniony. Nikt jej nie kazał wybrać właśnie jego.

                > "Wybrała zycie z mężem brutalem" Na początku na pewno było inaczej.

                Nic nie wiesz o tym, jak było na początku, więc nie wmawiaj mi, że na pewno
                było inaczej. Nie jest tak trudno rozpoznac brutala. Problem w tym, że kiedy
                jest brutalem tylko wobec innych, to wcale tak bardzo nie przeszkadza, a nawet
                może się podobać...

                > Jeśli
                > kupisz samochód, który okaże się po pewnym czasie zły, nie przestaniesz nim
                > jeździć z dnia na dzień, ale będziesz starał się ciągle go naprawiać -
                > wpakowałeś w niego dużo pracy , pieniędzy i uczucia.

                OK. A czy ona prosiła Cię, byś naprawial jej samochód? Czy raczej wyraźnie
                zażądała, byś się nie wtrącał?

                > On jej grozi (mnie z tego widać też) -o jaką wolną wolę w takim razie chodzi?

                Taką, że woli męża brutala niż rozstanie z nim.

                > Co ma z tym wspólnego feminizm? Liczyłem, że feministki często
                > pozytywnie "wyszczekane" będą miały sposób rozwiązania konkretnej sytuacji.
                > Trochę się zawiodłem, ale nie chodzi o zwalanie na nie.

                Na feministki bym nie liczył, bo one nie interesują się realnymi problemami
                realnych kobiet.

                > Jak się dowiedziałem, Przemoc w rodzinie jest ścigana przez prawo z urzędu.

                Owszem, ale nie masz możliwości zawiadomić prokuratury, bo nic nie wiesz o
                niej, nie znasz adresu ani nazwiska. Nawet, jeśli poszedłby tam dzielnicowy -
                małżonkowie pewnie zgodnie wszystkiemu zaprzeczą, uśmiechając się przy tym do
                siebie czule. Bez inicjatywy ze strony pokrzywdzonej nic nie zdziałasz.

                > "Nie wtrącaj się w ich życie" -to brzmi raczej jak deklaracja obojętności.

                Potraktuj to jako szacunek dla wolności wyboru i pogodzenie się z własną
                bezradnością wobec wyborów innych, mimo, że uważam je za niewłaściwe.

                > Każdy człowiek ma prawo rozmawiać z kim chce także jako żona, zwłaszcza że
                > nie
                > miało miejsca nic co byłoby przeciw mężowi.

                Oczywiście. Szkoda, że ona się wyrzeka tego prawa.

                > Czy gdyby twoją córkę bił jakiś mężczyzna też spokojnie powiedziałbyś
                > jej "chcesz z nim być to cierp" i nie robił byś nic?

                Spytałbym przede wszystkim, czego ona chce i co mogę dla niej zrobić.
                Zaproponowałbym ze swojej strony różne rozwiązania, które mi się wydawałyby
                sensowne. A następnie uszanowałbym jej wybór, nawet, gdyby mi się bardzo nie
                podobał. W zależności od JEJ postawy i JEJ oczekiwań, byłbym gotów na
                posunięcia drastyczne lub kompromisowe.
                • maciej.k1 Re: Pomóc bitej. 02.09.02, 17:02
                  Wrzuciłem w wyszukiwarkę odpowiednie hasło i znalazłem stronkę
                  www.niebieskalinia.pl . Podrzuć ten adres swojej znajomej mailem - może ona się
                  do nich zgłosi.
                  Pozdrawiam -
    • kamfora Re: Pomóc bitej. 01.09.02, 11:28
      Czytam ten watek i zastanawiam sie:
      Na czym autor opiera pewnosc, ze "ofiara" nie zakpila
      jedynie z niego?
      Przeciez nie podala nawet swojego prawdziwego nazwiska, adresu...
      W sieci mozna, kryjac sie za nickiem, pisac rozne dziwne rzeczy.
      (Nawet wykorzystywac potem do pisania powiesci ;-)

      Wszystko w celu "uatrakcyjnienia nudnego zycia"

      Mysle tez, ze "uzaleznienie od meza brutala" to takie
      dorabianie ideologii tam, gdzie nie wiadomo co powiedziec.
      To jest pozbawianie czlowieka prawa do wolnego wyboru,
      doszukiwanie sie w kazdym jego dzialaniu choroby psychicznej!
      Nikt nie moze przezyc zycia za kogos.
      I jakkolwiek by sie bledne czyjes decyzje wydawaly - nie wolno
      podwazac prawa do ich podejmowania.

      Wszyscy tak latwo i z zapalem podwazaja prawa rodzicow do
      decydowania za dziecko nastoletnie, chociaz rodzice niewatpliwie
      chcieliby jego dobra. Dzieci i ich obroncy krzycza o prawie
      do bledu, o prawie do bycia osobnym czlowiekiem.
      Dlaczego te same prawa nagle przestaja obowiazywac, jesli
      chodzi o relacje dwojga doroslych, obcych choc bliskich sobie ludzi?
      • gaudis Re: Pomóc bitej. 03.09.02, 12:02
        Wysłałem emaila z poradnikiem z niebieskiej linii, plus kilka moich słów, nic
        innego nie wymyśliłem. Dostałem odpowiedź. Z listu sytuacja wygląda na
        jednorazowy wyskok męża z co by nie mówić poważnych przyczyn. Nie wiem, czy tak
        jest naprawdę, choć nie odniosłem wrażenia, że mogłoby być inaczej.
        Wydaje mi się, że dalsza korespondencja zależy jednak od niej, więc powstrzymam
        się, przynajmniej na razie od pisania emaili. Nie mogę się narzucać. Nie
        chciałbym powodować też zazdrości męża.

        Kamfora napisał(a), że ktoś mógł zakpić ze mnie. Owszem, ale to nie znaczy, że
        mam w ogóle nie reagować, zwłaszcza gdy niewiele mnie to kosztuje. W końcu
        takich emaili nie dostaje się setek dziennie.
        Kamforo czy uważasz -dla porównania, że każdy leżacy na ulicy to pijak, do
        którego lepiej nie podchodzić, bo jest tylko "napruty" a na pewno nie chory?


        Przy okazji doszło sporo tematów do dyskusji:

        Piszesz Kamforo o wolnej woli ofiar przemocy do pozostawania w niszczących
        związkach.
        To prawda, że decydujące znaczenie w wyjściu z danej sytuacji ma działanie
        człowieka, tyle że nawet zwykłe rzucenie palenia lub picia jest zbyt trudne dla
        chyba jednej trzeciej ludzi.
        Idąc dalej, od woli każdego człowieka zależy czy zostanie świetym, więc
        logicznie należy uznać że cała reszta to ludzie źli o słabiutkiej woli?
        Jesteś święty(a), czy masz słabą wolę?
        Wielu ludziom trzeba trochę pomóc -oczywiście nie przekraczając granic.
        Niektórzy nie są świadomi dróg wyjścia z sytuacji. Nie chodzi o to by zmuszać
        kogoś do zmiany, ale pomóc uświadomić, że można to zrobić i ewentualnie pomóc.
        Przecież jeśli nie chce to nie skorzysta.

        Co do chorób psychicznych -choć o nich nie wspominałem. Emocjonalnie
        zrównoważony człowiek po chwili wybuchu jest w stanie powstrzymać się od
        powtarzającej się agresji fizycznej wobec słabszych. Człowiek zaburzony -
        niekoniecznie.
        Z innej beczki dla przykładu: -pedofile zwykle wiedzą, że ich sposób
        zaspokojenia popędu seksualnego jest chorobliwy, nie potrafią się jednak
        powstrzymać -często mają z tego powodu poczucie winy. Nie znają głębszych
        przyczyn swojego zachowania. To jest choroba. Stosowanie przemocy jest
        zaburzeniem emocjonalnym, tyle, że rozpowszechnionym. Przez co wielu ludzi
        oburza się gdy nazywa się to właśnie tak.

        "Dorabianie ideologii" -nie bardzo rozumiem, chcesz powiedzieć, że nie ma
        czegoś takiego jak emocjonalne uzależnienie?

        "Wszyscy tak łatwo(...) podważają prawa rodziców..." -Oj mam wrażenie, że
        robisz wycieczki do sytuacji z Twojego życia.
        MOże zgadnę? Sympatyzujesz z Korwin-Mikkem czy jesteś rodzicem zbuntowanych
        dzieci? A może po prostu traktujesz agresję fizyczną jako coś normalnego?
        "Rodzice niewątpliwie chcieliby jego dobra..." -w większości przypadków na
        pewno tak, chociaż znowu wystarczy porozmawiać ze współczesnymi przecietnymi
        rodzicami w Polsce na temat seksualności a okazuje się, że albo dominują mity,
        albo strach, albo zwykły brak wiedzy. To stary już dowcip, że na "wychowaniu
        seksualnym" rodzice mogą czegoś nauczyć się od dzieci. Na szczęście ta sytuacja
        według nmie powoli mija i jest lepiej niż 10 lat temu. Niestety wielu rodziców
        woli chyba dziś po prostu milczeć i akceptować po cichu zachowania dzieci,
        których by nie było, gdyby starsi potrafili rozmawiać. Dobro dziecka wymaga, by
        rodzice sami mieli dobre rozeznanie w "tym temacie".

        NIe wiem o co chodzi gdy piszesz o prawie rodziców do decydowania za
        nastolatka. Mają prawo decydować w części jego życia a w częsci nie. Nie wiem o
        co konkretnie chodzi.

        "Dzieci i ich obrońcy krzyczą o prawie do błędu i prawie do bycia osobnym
        człowiekiem..." Rany! Czy komukolwiek nie należą się takie prawa? Dzieci nie
        mają prawa być "osobnymi ludźmi"? Nie jesteś zbyt totalitarny? Może myli ci się
        posłuszeństwo ze stłamszeniem. Jeśli tak to faktycznie później łatwo akceptuje
        się przemoc.
        Polecam "Zniewolone dzieciństwo". I nie próbój udowadniać, że chcę karać
        rodziców którzy np. nakrzyczeli na dzieciaka.

        "Dlaczego te same prawa przestają obowiązywać dla dorosłych" -Które prawa?
        Prawo do błędu i bycia osobnym człowiekiem, nie oznacza nie udzielania pomocy.
        Nie zawsze ludzie potrafią o nią poprosić lub nie wierzą w nią. Po to by nie
        wsadzać nosa w cudze sprawy i szanować cudzą wolę trzeba po prostu
        zainteresować się sytuacją, żeby móc wyczuć granice.

        Poza tym w relacjach dorosłych często są jeszcze dzieci, którym należy się
        spokój.
        Pewna ingerencja z zewnątrz w obronie dzieci jest konieczna, za to bardzo
        trudna. Kuratorzy muszą być w ciężkiej sytuacji, bo z jednej strony chcą
        uratować dziecko od przemocy, a z drugiej nie chcą zabierać rodzica dziecku
        ("lepsza matka kurwa i pijaczka niż żadna"). Potem można czasem usłyszeć, że
        wielokrotnie wcześniej zatrzymywany brutalny ojciec cięzko pobił matkę albo
        dziecko, którzy trafili do szpitala. I łatwo potem pada pytanie czy można było
        temu zapobiec.

        Struktura społeczna opiera się na wzajemnej pomocy, nie obojętności. Są pewne
        prawa jak godność, bezpieczeństwo fizyczne, które muszą być respektowane wobec
        wszystkich. Nie robienie tego przynosi później bardzo złe efekty.

        Ehh..zeszło się na większą dyskusję o pryncypiach.

        Dodam na zakończenie elaboratu, jeszcze coś do poprzednich postów, -niestety
        oprócz łatwo rozpoznawalnych brutali w stylu dresiarzy są jeszcze "inteligenci"
        którzy mogą być wrażliwi i wykształceni oraz katować rodzinę dopiero po pewnym
        czasie, gdy przyjdzie na nich załamanie. Albo popadną w depresję lub dostaną
        ataków lęku. Albo wszystko naraz.
        Co do hipotetycznej bitej córki -myślę, że każdy ojciec chciałby przede
        wszystkim uświadomić jej całość sytuacji a dopiero będąc przekonanym o
        świadomym wyborze uszanowałby wybór (w miarę możliwości).
        • kamfora Re: Pomóc bitej. 03.09.02, 19:27
          gaudis napisał:


          > Kamforo czy uważasz -dla porównania, że każdy leżacy na ulicy to pijak, do
          > którego lepiej nie podchodzić, bo jest tylko "napruty" a na pewno nie chory?

          Nie podoba mi sie to porownanie.
          Lezacemu na ulicy zawsze staram sie pomoc, niezaleznie, czy pijany, czy
          chory.

          > Piszesz Kamforo o wolnej woli ofiar przemocy do pozostawania w niszczących
          > związkach.
          > To prawda, że decydujące znaczenie w wyjściu z danej sytuacji ma działanie
          > człowieka, tyle że nawet zwykłe rzucenie palenia lub picia jest zbyt trudne
          dla
          >
          > chyba jednej trzeciej ludzi.

          Czy to znaczy, ze ktos za nich moze rzucic palenie czy picie? Bez ich woli?

          > Idąc dalej, od woli każdego człowieka zależy czy zostanie świetym, więc
          > logicznie należy uznać że cała reszta to ludzie źli o słabiutkiej woli?
          > Jesteś święty(a), czy masz słabą wolę?

          Spokojnie :-)
          Ludzie zli(nieswieci ;-), to nie ludzie slabej woli, tylko ci, co z wlasnej
          woli wybrali zlo. Trzeba miec bardzo silna wole, zeby robic
          niektore zle rzeczy.
          Ludzie slabej woli tez moga byc swieci. (unikajac na przyklad okazji
          do stawiania sie w sytuacji, gdzie potrzeba silnej woli)
          (U kogo studiowales logike? ;-)

          Choroby psychiczne, ktore sa przyczyna stosowania jakiejkolwiek
          przemocy podlegaja leczeniu.

          Mysle, ze najlepsza sprawa z forum to to, ze kazdy moze pisac w oparciu o
          wlasne doswiadczenia i przemyslenia. Nie ma potrzeby wmawiac mu jakichs
          podtekstow, "wycieczek" do zycia osobistego, tudziez innych takich.

          Napisales, ze chcesz, aby ludzie powiedzieli, co mysla. Napisalam, a Ty,
          poniewaz napisalam nie po Twojej mysli - robisz mi absurdalne zarzuty.

          Czego oczekujesz od ludzi?
          I jak Ci sie wydaje, czego ludzie oczekuja od Ciebie?

          :-))
          Ba.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka