Gość: tad
IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl
16.09.02, 16:10
Zastanowiło mnie, że same f. nie potrafią wyjaśnić na czym tak naprawdę ich
feminizm polega. Właściwie nie potrafią wyjść poza 3 zdania: równość szans,
wolność wyboru, stan świadomości. W grę wchodzi tu więc raczej jakieś mgliste
uczucie, niż konkretny światopogląd. Wynika to stąd, że f odwołuje się do
pozaracjonalnych sfer świadomości. Przywołuje pewne archetypy. Mówiąc
inaczej - w pewnym sensie f. jest mitem. Świat jest benadziejnie złożony, a
mit ułatwia zorientowanie się w tych zawiłościach i zrozumienie struktury
rzeczywistości. Mit feministyczny nie jest tu wyjątkiem - ma "wyjaśniać"
świat. Widać to wyraźnie, gdy dyskusja schodzi na tematy historyczne.
Feministki powiadają, że ludzkość była niegdyś szczęśliwa. Pomiędzy k i m
panowała równość (więcej nawet - to kobiety miały większy wpływ na
społeczność, ale nie wykorzystywały tej władzy, by dysryminować kogokolwiek)
Rządzona przez Mądre Kobiety ludzkość żyła więc w pokoju i harmonii wznosząc
modły do dobrotliwej Wielkiej Boginii Matki. Niestety - źli mężczyźni
wykorzystali dobroć kobiet i posługując się brutalną, prymitywną siłą
zniszczyli ten porządek. Narzucili swoją władzę pogrążając świat w wojnach i
krwi, a kobiety zniwewolili zmuszając je, by rodziły im coraz więcej
żołnierzy. Odtąd osią feministycznej historii stają się z jednej strony
dążenia m, by utrzymać kontrolę nad k, z drugiej strony walka k o wyzwolenie
z patriarchalnej opresji. M odcieli k od świata sprowadzając je do roli
reproduktorek. Stworzyli kulturę mającą stać na straży patriarchatu:
zniewalające kobiety języki, religie, sztukę, filozofię i naukę. Role są tu
jasno podzielone: w historii feministycznej nie ma złych kobiet. Wyznaczono
im jedynie rolę niewinnych ofiar, uciśnionych aniołów. Nawet k jawnie
zbrodnicza jest bohaterką. Cokolwiek zrobiła jest usprawiedliwiona, bo
działała w stanie "wyższej konieczności". Zniewolona nie mogła postąpić
inaczej. Pojawiające się w feministycznym micie k. są zadziwiająco
współczesne. To właściwie feministki - tylko "trochę dawniej". Mają
feministyczną świadomość, wiedzą, ze są dyskryminowane, marzą o końcu
patriarchatu i buntują się przy każdej okazji, za co są surowo karane przez
okrutnych mężczyzn (często śmiercią, jak czarownice, ktore w tym micie grają
kobiety "mądre, świadome swej kobiecości", za co zostały zniszczone przez
patriarchalny Kościół) Wreszcie następuje jawny bunt - pojawiają się
feministki - spadkobierczynie wszystkich buntowniczek z przeszłości.
Mężczyźni robili wszystko, zeby zdusić rewoltę, ale tym razem się nie udałi.
Feministki były zbyt zdeterminowane. Zmusiły mężczyzn do ustępstw. Zaczął się
proces wyzwolenia, ktory doprowadzi do Wielkiej Przemiany. Wiele jest jeszcze
do zrobienia, ale na horyzoncie rysuje się juz Nowy Wspaniały Świat. Tak w
skrócie wygląda feministyczny mit.