Dodaj do ulubionych

Przymus demograniczny

14.11.05, 15:26
Zaciekawiło mnie w innym wątku zdanie triss, że nie ma czegoś takiego jak
przymus demograficzny. Otóż nie zgadzam się z tym zdaniem ponieważ jak
najbardziej istnieje coś takiego. Podam prosty przykład.
Załóżmy, że mamy miejscowość w której żyje 100 osób (50 par, w których kobiety
to feministki i 50 par muzułmanów). Kobiety feministki rodzą w swoim życiu jedno
dziecko, muzułmanki 3. Jak łatwo zauważyć na początku mamy 50% feministek i ich
mężów i 50% muzułmanów. Co się dzieje w nastęnym pokoleniu? Po feministkach
zostaje 25 dzieci a po muzułmanach 75 czyli proporcje mamy jak 1 do 4. A co się
dzieje po dwóch pokoleniach? Jak łatwo policzysz 10% to feministki a 90% to
muzułmanki. Jaki z tego wniosek? Demografia i prawa ewolucji tworzą przymus,
tylko my ludzie nie zdajemy sobie z niego sprawy bo trudno nam analizować
procesy, które trwają dłużej niż jedno ludzkie pokolenie.
Obserwuj wątek
    • bleman Re: Przymus demograniczny 14.11.05, 15:35
      No dokladnie...to co teraz wydaje sie komfortowe moze stac sie czyms bardzo
      niebezpiecznym dla tych "naszych" nielicznych dzieci.

      Poza tym na co komu cywilizacja ktora dazy do samozaglady ?

      Dlatego jesli feministki chca kontynuacji pewnych przemian nie moga nagle
      zrezygnowac z posiadania dzieci...bo ich za te pare pokolen zastapi inna kultura
      i wszystko o co walczyly bedzie guzik warte.
      • triss_merigold6 Re: Przymus demograniczny 14.11.05, 15:39
        Sądzisz, że feministka powinna być zainteresowana tym co nastąpi za parę
        pokoleń?
        Nie bierzecie pod uwagę czynnika cywilizacyjnego. Muzułmanki - córki emigrantów
        w 2, 3 pokoleniu - mieszkając w państwach zachodnich przejmują wzorce życia
        zachodnie, emancypują się, kształcą i o ile mogą to szukają liberalniejszych
        partnerów niż ich ojcowie i dziadkowie.
        • robert_32 Re: Przymus demograniczny 14.11.05, 15:55
          Zgadza się triss. Zauważ jednak, że z nawiązką ten "ubytek" tradycyjnych
          muzułmanek jest rekompensowany przez nowych imigrantów (w większości państw
          Europy Zachodniej) Oznacza to, że wraz z każdym nowym pokoleniem (czyli średnio
          co jakieś 20 lat) poglądy muzułmańskie będą rosły w siłę a co za tym idzie coraz
          więcej instytucji państwowych będzie działało zgodnie z zasadami islamu. A to
          oznacza, że feministom będzie coraz gorzej bo jednak trudniej przekonać do ich
          pomysłów mężczyzn muzułmanów niż europejczyków. Jednym słowem feministki muszą
          rozwiązać problem swojej dzietności jeśli chcą stworzyć trwały i rozwojowy model
          relacji pomiędzy mężczyznami a kobietami. Jeśli tego nie zrobią to nieliczne
          dzieci feministek będą miały znacznie gorsze życie niż ich obecne matki
          feministki. Mówiąc dosadnie można by powiedzieć, że współczesne feministki, żyją
          korzystając z dorobku przodków (w większości niefeministycznych) oraz na koszt
          następnych pokoleń czyli swoich dzieci.
          • hermina5 Re: Przymus demograniczny 15.11.05, 15:16
            Pozwolę sobie dodac, ze średnia wieku "ortodoksyjnych" muzułmanów w Pakistanie
            to 36-40 lat, a z 4 urodzonych dzieci, z braku opieki medycznej umierają dwa.
            • robert_32 Re: Przymus demograniczny 15.11.05, 15:28
              To może parę faktów (za encyklopedią PWN):

              "PAKISTAN. LUDNOŚĆ. ..... Wysokie tempo wzrostu liczby ludności — jedno z
              najwyższych w świecie; 1951–91 liczba ludności Pakistanu zwiększyła się ponad
              3-krotnie (z 34,4 mln — 1951 do 115,5 mln — 1991) w wyniku b. dużego przyrostu
              naturalnego — ok. 30‰ rocznie (1985–90 powyżej 34‰); społeczeństwo młode — 45%
              ludności ma poniżej 15 lat; przeciętna długość życia: mężczyźni 59 lat, kobiety
              61 lat."
              • robert_32 Re: Przymus demograniczny 15.11.05, 15:30
                Co z przytoczonych danych wynika? Ano, że w 1951 w Pakistanie żyło mniej więcej
                tyle samo ludzi co w Polsce. A teraz jest tam 3 razy więcej ludzi niż w Polsce.
                Myślisz, że to bez znaczenia?
                • robert_32 Re: Przymus demograniczny 15.11.05, 15:32
                  I porównaj te dane z moim przykładem z postu zakładającego wątek
        • robert_32 Re: Przymus demograniczny 15.11.05, 10:43
          przepraszam cię triss ale pozwolę sobie na małą złośliwość. Piszesz: "Sądzisz,
          że feministka powinna być zainteresowana tym co nastąpi za parę pokoleń?".... A
          teraz moja złośliwość: może właśnie dlatego, że feministki nie są zainteresowane
          tym co nastąpi za kilka pokoleń nie nadają się one do polityki i lepiej by było
          gdyby się tą polityką nie zajmowały?....
    • b-beagle Re: Przymus demograniczny 14.11.05, 16:36
      A teraz jest zapaść demograficzna. Co to będzie?????
      • feel_good_inc Wojna religijna? 18.11.05, 01:03
        b-beagle napisała:
        > A teraz jest zapaść demograficzna. Co to będzie?????

        Choć z drugiej strony mamy tysiącletnią tradycje klaju wielokulturowego, w którym żyli ze sobą w pokoju ludzie różnych wyznań. Ostatnie 50 lat monolitycznego katolicyzmu to była odpowiedź na sowiecką okupację, po której zakończeniu nastąpiła "odwilż religijna".
    • dokowski Demagogia i błędne wnioski 14.11.05, 16:38
      Prawdziwy obraz daje życie, ewentualnie dokładne symulacje komputerowe na wiele
      pokoleń, a nie tylko na trzy.

      Rzeczywistość jest taka, że przeludnione społeczności biedaków wymierają z
      czasem z powodu epidemii i wojen, ich resztki są spychane do eklaw przez
      uzbrojone po zęby armie bogaczy, którzy mają mało potomstwa, za to żyją coraz
      dłużej i mają coraz większą przewagę militarną nad mnożącą się jak króliki
      biedotą.

      Mnożących się muzułmanów w twoim przykładzie zawsze czeka los Hutu. Tacy zawsze
      będą mieli swoich Tutsich... dla nas nigdy nie będą zagrożeniem.
      • kocia_noga Re: Demagogia i błędne wnioski 14.11.05, 18:55
        A ja jestem ciekawa, co Robert proponuje .Nie nam , feministkom , bo to
        napisał - mamy się kocić na wyścigi z muzułmankami - roZumiem. Co proponuje od
        siebie ?
        • evita_duarte Re: Demagogia i błędne wnioski 14.11.05, 19:15
          kocia_noga napisała:

          > A ja jestem ciekawa, co Robert proponuje .Nie nam , feministkom , bo to
          > napisał - mamy się kocić na wyścigi z muzułmankami - roZumiem. Co proponuje
          od
          > siebie ?

          Pewnie nic nie ma do zaproponowania. Pewnie fajnie by bylo, gdyby kazdy mogl
          miec troje dzieci, ale tu nawet nie chodzi o to, ze ktos nie chce ale nie
          moze!!!! Co komus po trojce dzieci jak je moze i wykarmi ale z wyksztalceniem
          bedzie juz ciezko. Wspominam tylko o sytuacji dzieci, pomijajac aspiracje
          rodzicow.
          • evita_duarte CD. 14.11.05, 19:17
            I jeszcze jestem tylko ciekawa ile dzieci maja ci panowie
            krzyczacy 'rozmnazajcie sie'.
            • bleman Re: CD. 14.11.05, 19:18
              ale ja nie krzycze ;-)
            • robert_32 Re: CD. 15.11.05, 10:54
              ja mam jedno dziecko. Ale moja rodzina jest rozwojowa więc myśle że nie
              powiedziałem jeszcze ostatniego słowa. Chcę powiedzieć, że ja nie krzyczę
              "rozmnażajcie się". Chciałem tylko zwrócić uwagę na konsekwencje nierozmnażania
              się... A konsekwencje te są obiektywane i żadne zaklinanie rzeczywistości nie
              zmieni faktów. A historycznego punktu widzenia wszelkie teorie "najważniejsza
              jest moja samorealizacja" jeśli nie uwzględnią one "rozmnażania się" są
              wybrykami natury, które sama natura i ewolucja usuną. Wg mnie z tego punktu
              widzenia teorie takie można traktować tak samo jak mutacje genetyczne, które
              powodują choroby lub bezpłodność. Dla takich teorii, które powstają w głowach
              ludzi i potem się rozprzestrzeniają dobre określenie wymyślił R. Dawkins (np. w
              książce "Samoluby gen"). Tym określeniem jest mem. Mem to taki odpowiednik genu
              tylko dotyczący ludzkich myśli. Dobre memy się rozprzestrzeniają a złe giną. I
              właśnie wg mnie teorie "najważniejsza jest moja samorealizacja a dzieci to
              kiedyś a właściwie dlaczego mam je w ogóle mieć" są takimi złymi memami...
              • kocia_noga Re: CD. 15.11.05, 14:14
                robert_32 napisał:

                > ja mam jedno dziecko. Ale moja rodzina jest rozwojowa więc myśle że nie
                > powiedziałem jeszcze ostatniego słowa. Chcę powiedzieć, że ja nie krzyczę
                > "rozmnażajcie się".

                Alez krzyczysz, krzyczysz! Więc dlaczego jedno dziecko? W wieku 32 lat
                powinienies mieć przynajmniej pięcioro , jesli chcesz, aby twoje wnuki nie
                zmuszono do chodzenia do zruinowanego meczetu i oganiania się w brudnych
                zaułkach od szczurów wielkości dobermana.


                • robert_32 Re: CD. 15.11.05, 14:20
                  Jeśli faktycznie wychowam tylko jedno dziecko to będę czuł się częściowo winny
                  przyszłych problemów mojej córki z mniejszościami muzułmańskimi (a może wtedy
                  już większościami?)
                  • robert_32 Re: CD. 15.11.05, 14:31
                    Będę czuł się także winny jej przyszłych problemów zwiążanych z tym, że nie
                    będzie miała rodzeństwa, na które w przypadku problemów będzie mogła liczyć.
                    Będę czuł się winny, że moje wnuki nie będą miały cioci ani wujka. Będę czuł się
                    winny także tego, że jeśli sam lub moja żona na starość będziemy chorzy to
                    będziemy ciężarem dla naszej jedynej córki...
                    Nie chcę liczyć, że te w/w problemy rozwiąże dla mnie państwo (poprzez np.
                    emerytury, renty lub inne zasiłki) bo państwo będzie miało generalny problem ze
                    starszymi ludźmi, którymi nie ma się kto opiekować a więc po prostu nie będzie
                    tej funkcji pełniło.
                    • kocia_noga Re: CD. 15.11.05, 14:40
                      robert_32 napisał:

                      > Będę czuł się także winny jej przyszłych problemów zwiążanych z tym, że nie
                      > będzie miała rodzeństwa, na które w przypadku problemów będzie mogła liczyć.
                      > Będę czuł się winny, że moje wnuki nie będą miały cioci ani wujka. Będę czuł
                      si
                      > ę
                      > winny także tego, że jeśli sam lub moja żona na starość będziemy chorzy to
                      > będziemy ciężarem dla naszej jedynej córki...
                      > Nie chcę liczyć, że te w/w problemy rozwiąże dla mnie państwo (poprzez np.
                      > emerytury, renty lub inne zasiłki) bo państwo będzie miało generalny problem
                      ze
                      > starszymi ludźmi, którymi nie ma się kto opiekować a więc po prostu nie będzie
                      > tej funkcji pełniło.

                      I co komu z twojego poczucia winy? Powiedzmy , że my , feministki jestesmy
                      zarażone złym memem.Tak juz mamy , i taki jest fakt .I jesli nawet bardzxo
                      bardzo ci się to niepodoba , to w ten sposób mema nie usuniesz -niestety ,
                      prawda jest taka ,że widząć dalej i lepiej obowiązany jesteś niejako wziąć
                      sprawy we własne ręce za nas i za siebie !
                      • robert_32 Re: CD. 15.11.05, 14:57
                        powiedzmy, że mem feminizmu konkuruje z memem "wartości rodzinnych". Wcale nie
                        jest powiedziane, że mój mem "wartości rodzinnych" w toku ewolucji memów nie
                        wyprze memu feminizmu...
                        • kocia_noga Re: CD. 15.11.05, 17:33
                          robert_32 napisał:

                          > powiedzmy, że mem feminizmu konkuruje z memem "wartości rodzinnych". Wcale nie
                          > jest powiedziane, że mój mem "wartości rodzinnych" w toku ewolucji memów nie
                          > wyprze memu feminizmu...

                          mem "wartości rodzinnych" najbardziej rozpowszechniony jest własnie u
                          muzułmanów , więc czego się bac , Robercie?
                        • evita_duarte Re: CD. 15.11.05, 18:00
                          robert_32 napisał:

                          > powiedzmy, że mem feminizmu konkuruje z memem "wartości rodzinnych". Wcale nie
                          > jest powiedziane, że mój mem "wartości rodzinnych" w toku ewolucji memów nie
                          > wyprze memu feminizmu...


                          Nie jest tak powiedziane ale skoro ci ktorzy uwazaja sie za obroncow wartosci
                          rodzinnych maja po 30 lat i tylko jedno dziecko to musze stwierdzic, ze
                          rozmnazaja sie w takim samym tepie jak feministki hehe. Z tym, ze feministki
                          przy okazji jeszcze spelniaja sie w inny sposob :P
                          • robert_32 Re: CD. 16.11.05, 11:12
                            A może moja żona też jest zarażona memem feminizmu? Może właśnie tu na forum
                            ćwiczę jakich argumentów użyć aby wyprowadzić ją z błędu? W każdym bądź razie
                            rozmowy z najbardziej zagorzałymi feministkami pozwalają mi poznać ich punkt
                            widzenia...i jak poznam i zrozumiem dlaczego ten mem feminizmu cieszy się taką
                            popularnością wśród wykształconych kobiet to łatwiej mi będzie go zwyciężyć?
                            (jednym słowem odzywają się we mnie męskie geny rywalizacji i walki o władzę...)
                            • kocia_noga Re: CD. 16.11.05, 11:32
                              robert_32 napisał:

                              > A może moja żona też jest zarażona memem feminizmu? Może właśnie tu na forum
                              > ćwiczę jakich argumentów użyć aby wyprowadzić ją z błędu? W każdym bądź razie
                              > rozmowy z najbardziej zagorzałymi feministkami pozwalają mi poznać ich punkt
                              > widzenia...i jak poznam i zrozumiem dlaczego ten mem feminizmu cieszy się taką
                              > popularnością wśród wykształconych kobiet to łatwiej mi będzie go zwyciężyć?
                              > (jednym słowem odzywają się we mnie męskie geny rywalizacji i walki o
                              władzę...
                              > )


                              A więc nie rodzić , utrzymywac i wychowywac chcesz, żeby uratowac nasz kraj
                              przed zalewem dzikich , tylko walki .Trzeba było tak od razu.
                      • robert_32 Re: CD. 15.11.05, 15:02
                        " I co komu z twojego poczucia winy? "

                        uważam, że odczuwanie winy jest ważną cechą człowieka. Odczuwanie winy powoduje
                        (wg mnie), że stajemy się bardziej odpowiedzialni za swoje czyny i konsekwencje
                        tych czynów. A ty czujesz się czasami winna konsekwencji podjętych przez siebie
                        decyzji? Nawet jeśli nie byłaś świadoma konsekwencji tych decyzji?
                        • kocia_noga Re: CD. 15.11.05, 17:36
                          robert_32 napisał:

                          > " I co komu z twojego poczucia winy? "
                          >
                          > uważam, że odczuwanie winy jest ważną cechą człowieka.

                          U zdrowego człowieka poczucie winy nie jest cechą .Jesli staje się ważną
                          cechą , to jest już bardzo źle.

                          Odczuwanie winy powoduje
                          > (wg mnie), że stajemy się bardziej odpowiedzialni za swoje czyny i
                          konsekwencje
                          > tych czynów.


                          To bardziej skomplikowana sprawa , ale nie czuję się na siłach robić ci wykład.


                          A ty czujesz się czasami winna konsekwencji podjętych przez siebie
                          > decyzji? Nawet jeśli nie byłaś świadoma konsekwencji tych decyzji?

                          Owszem , czasem czuję się winna , jak wszyscy .
        • robert_32 Re: Demagogia i błędne wnioski 15.11.05, 10:39
          Kiedyś na tym forum wypowiadałem się w sprawie małżeństw homoseksualnych. Co
          proponuję? Przede wszystkim sankcjonować i chronić poprzez instytucje państwa
          małżeństwa jako związki, których podstawową funkcją jest wychowanie dzieci
          (oczywiście nie wszystkich małżeństw bez wyjątku - czyli np. małżeństw
          patologicznych) Uważam też że przeciwko chęci posiadania dzieci działa także
          rozbudowany państwowy system emerytalny. Wg mnie perspektywa samotnej starości
          bez pomocy (albo z bardzo małą i niepewną) państwa skłaniałaby wielu ludzi
          (zwłaszcza dosyć dobrze sytuowanych) do posiadania dzieci. Jestem przeciwny
          pomysłom wspierania rodzin polegającym na tym że państwo coś ma takim rodzinom
          dawać (becikowe, zasiłki itp) ponieważ uważam, że silne państwo to państwo ludzi
          samodzielnych i odpowiedzialnych za siebie a nie państwo ludzi nastawionych
          roszczeniowo... Jeśli chodzi o podatki to wg mnie najlepszy jest podatek liniowy
          ale jeśli go nie ma to lepiej aby prawo do wspólnego opodatkowania przysługiwało
          np. rodzicom z dziećmi a nie mężowi i żonie
      • robert_32 Re: Demagogia i błędne wnioski 15.11.05, 10:24
        rzeczywistość można różnie widzieć. Bywało w historii tak, że biedacy pokonywali
        armie bogatych (chciażby np. barbarzyńcy i wandale, którzy w końcu zniszczyli
        potęgę Rzymu. Nie wiem jak w tym przypadku zaklasyfikować udaną rewolucję w
        Rosji, która obaliła bogatego cara rękami biedaków. Nie wiem bo w końcu po 80
        latach stworzony przez biedaków system upadł). Oczywiście bywało też i odwrotnie
        (chociażby stłumiony bunt niewolników pod przywództwem Spartakusa). Ale bywało
        też tak, że barbarzyńcy po udanym pokonaniu armii bogaczy sami "cywilizowali"
        się (chciażby wikingowie, którzy w czasach podbojów byli uważani za najbiększych
        barbarzyńców a obecni ich potomkowie - czyli Norwegowie albo Islandczycy uważani
        są za bardzo cywilizowanych).
        • dokowski Tu w ogóle nie ma porównania 15.11.05, 15:14
          Dawniej walczyli maczugami i toporami przeciwko mieczom i szablom, barbarzyńcy
          pokonywali żołnierzy liczbą i wysokim morale, jakość broni nie miała wielkiego
          znaczenia. Zamiast opowiadać o starych czasach popatrz lepiej na współczesną
          wojnę. Nawet miliardowa armia mahometan byłaby bezsilna wobec amerykańskich
          lotniskowców broniących Europy czy choćby Izraela.
          • robert_32 Re: Tu w ogóle nie ma porównania 15.11.05, 15:33
            Do momentu gdy armia mahometan (w postaci np. Iranu) sama nie dorobi się broni
            jądrowej...
          • feel_good_inc Lotniskowce przeciwko miliardowi? ;D 18.11.05, 00:51
            dokowski napisał:
            > Dawniej walczyli maczugami i toporami przeciwko mieczom i szablom, barbarzyńcy
            > pokonywali żołnierzy liczbą i wysokim morale, jakość broni nie miała wielkiego
            > znaczenia. Zamiast opowiadać o starych czasach popatrz lepiej na współczesną
            > wojnę. Nawet miliardowa armia mahometan byłaby bezsilna wobec amerykańskich
            > lotniskowców broniących Europy czy choćby Izraela.

            Czy ty wiesz w ogóle, o czym piszesz? USA stać na krótki blietzkrieg, taki jak w Afganistanie czy Iraku. Potem nagle okazuje się, że i owszem - kraj podbity, ale strach z namiotu wyjść, żeby łba nie odstrzelili. Wiesz ilu żołnierzy USA musi trzymać choćby w takim Iraku? Ponad 150 tysięcy. A ilu ich codziennie ginie zabitych przez snajperów używających 50-letnich karabinów i bomb ze starych pocisków artyleryjskich odpalanych za pomocą drutu? Dlaczego nie pozostawią przy brzegu kilku lotniskowców i nie zniszczą rebeliantów/terrorystów (czy jak ich tam zwać) raz na zawsze?
            Odpowiedź jest prosta - technologia daje przewagę, gdy mówimy o walce z wrogiem zorganizowanym, gdy zwycięstwo oznacza osiągnięcie celu taktycznego. W wojnie religii czy kultur cele taktyczne się nie liczą - liczy się tylko ilość ludzi, którzy z chęcią sięgną po kamień, żeby rozwalić ci łeb. Dlatego upadło Cesarstwo Rzymskie, zatłuczone pałkami barbarzyńców.
    • margot_may Re: Przymus demograniczny 18.11.05, 01:33
      robercie ludzie to nie groszek kolorowy, nie rodzą się jako niezmienni. polecam
      książę edwina bendyka "antymatrix" o relacjach międzyludzkich i społeczeństwach
      sieciowych.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka