Dodaj do ulubionych

Po co istnieje kodeks pracy?

13.01.06, 10:31
W poprzednim wątku zostałem zaatakowany przez skrajnych liberałów, że kodeks
pracy jest niepotrzebny i że tylko umowa pomiędzy pracownikiem a pracodawcą
powinna regulować warunki pracy. Aby pokazać, że kodeks jest potrzebny
proponuję przeprowadzić następujące rozumowanie:

Załóżmy, że likwidujemy kodeks pracy i ustalamy, że jedynym obowiązującym
prawem pomiędzy pracodawcą a pracownikiem jest umowa między nimi. Załóżmy, że
jesteś humanitarnym pracodawcą i nie chcesz poganiać pracowników batem i
dobijać chorych pracowników. Oczywiście większość pracowników nie podpisze
umowy w której się zgadzają na stosowanie bata jako przymusu do wydajniejszej
pracy.

Jednak można sobie wyobrazić, że znajdzie się grupa tak zdesperowanych osoób,
które stwierdzą: ok niech mnie pracodawca bije - nie mam za co żyć a tak
przynajmniej raz dziennie dostanę tą miskę ryżu. Co to znaczy?, ano to że
twoja humanitarna firma będzie przegrywać konkurencję z firmą, która zatrudnia
pracowników i stosuje bicie jako sposób motywowania do wydajniejszej pracy. Co
wtedy ty jako humanitarny pracodawca musisz zrobić? Albo sam zastosujesz bicie
albo zbankrutujesz. A co z pracownikami, którzy do tej pory nie akceptowali
bicia jako warunek umowy? Muszą się godzić na bicie bo nigdzie nie znajdą
zatrudnienia...

Jaki z tego wniosek: kodeks pracy musi istnieć nie tylko jako ochrona
pracownika przed pracodawcą, ale także jako ochrona humanitarnych pracodawców
przed brutalnymi chamami
Obserwuj wątek
    • hirondelle123 Re: Po co istnieje kodeks pracy? 13.01.06, 10:36
      Juz w tamty wątku napisałam że się z tobą zgadzam, teraz tylko powtórze: masz
      zupełną rację. I bardzo proszę liberałów: przestańcie ośmieszać liberalizm
      takimi radykalnymi bzdurami jak zupełne zlikwidowanie kodeksu pracy czy zupełne
      wycofanie się państwa z pomocy socjalnej. Bo to własnie przez was ludzie coraz
      częściej postrzegają liberałów jak małpę której dano do ręki brzytwę.
      Jak to się nie zmieni, to nigdy nie wyjdziemy z tego syfu w którym jesteśmy
      obecnie a ludzie nadal będą woleli głosować na kaczyńskich, lepperów i im
      podobnych.
      Moim zdaniem to wasza wina.
    • robert_32 Re: Po co istnieje kodeks pracy? 13.01.06, 10:38
      do powyższego postu chciałem jeszcze dodać dowód: warunki pracy "pracujesz za
      miskę ryżu..." obowiązują w Chinach. Jak myślą zwolennicy likwidacji kodeksu:
      czy jeśli jako humanitarne osoby chcieliby zaproponować bardziej godziwe warunki
      pracy dla swoich pracowników w Chinach to zwiększyliby konkurencyjność swoich
      firm czy pogorszyli?Czy chińscy pracodawcy to tylko kapitalistyczne świnie czy
      też są tam humanitarni pracodawcy ale nie mogą poprawić warunków pracy swoim
      pracownikom bo natychmiast zostaliby wyeliminowani z rynku przez
      niepatyczkujących się ze swoimi pracownikami pracodawców?
      • iluminacja256 Re: Po co istnieje kodeks pracy? 13.01.06, 10:43
        Oczywiście, ze masz rację. nie wiem dlaczego wielu ludzi nie widzi radykalizmu
        swoich poglądów iwychodzi z założenia, że w wyniku umowy prawnej miedzy dwoma
        osobami prawa pracownika i pracodawcy sa równe. Nie są równe, zwłaszcza jeśli
        nie ma sie do czego odwołać, aby wytknać ich niesprawiedliwość. Dokładnie takie
        umowy o jakich mówisz, podpisywali XIX-sto wieczni górnicy i robotnicy w
        fabrykach. I te włąsnie umowy doprowadziły do:
        - powstania związków zawodowych
        - powstania komun robotniczych
        - narodzin komunizmu w praktyce
        • kocia_noga Re: Po co istnieje kodeks pracy? 13.01.06, 10:56
          No własnie , potzrebny jest system prawny , bo pojedynczy pracodawca w
          warunkach okreslonych złym prawem nie jest konkurencyjny i pada.Od zmian
          legislacyjnych sa rządy - ideał jest taki : badacze - ergonimiści,
          socjologowie itp stwierdzają ,że wymuszona dyspozycyjnośc czy superwydajnośc
          prowadzi np do syndromu wypalenia ,. który kosztuje więcej , niż zyski z
          nadmiernej eksploatacji pracownika .Prawnicy modyfikują kodeks pracy ,żeby
          wprowadzic lepsze warunki - i dla pracowników, i , per saldo - dla pracodawców.
          Ideał na razie nieosiągalny z powodu istnienia takich państw jak Chiny .
    • micra to chyba do mnie 13.01.06, 11:02
      To chyba ja jestem tym skrajnie nie ludzkim skrajnym liberałem o skrajnych
      poglądach.

      No to od nowa: dlaczego praca przenoszona jest do tańszych krajów? Bo ludzie nie
      chcą kupować droższych produktów. Owszem, możesz sobie nalepić nalepkę, że moja
      koszula została uszyta w Polsce i dlatego kosztuje o 500% więcej niż koszula z
      Chin, ale nie zmusisz chyba kogoś do kupienia swojego towaru, bo koszula była
      szyta w Polsce...?

      Jaki jest cel prowadzenia firmy? Zarabianie pieniędzy przez właściciela. Jak ten
      cel ma zostać osiągnięty? Przez ograniczanie kosztów - w tym także i kosztów pracy.

      Czy Ci się podoba, czy nie taki jest cel prowadzenia firmy. Jeżeli uważasz, że
      ktoś krzywdzi pracowników to masz możliwość założenia własnej firmy i oferowania
      im dowolnych, sprawiedliwych warunków.

      Dzięki temu, że istnieją przepisy kodeksu pracy, że istnieją ograniczenia
      importowe żywności biedna Afryka nie może się rozwinąć, bo towary eksportowane
      stamtąd natrafiają na zapory celne sprawiedliwego społecznie zachodniego świata.
      Efekt jest taki, że banany podrożały, bo sprawiedliwy społecznie zachodni świat
      kupuje tam, gdzie istniały kiedyś kolonie kilku krajów Europy.
      • kocia_noga Re: to chyba do mnie 13.01.06, 11:13
        Micra, ja rozumiem , jak działa konkurencja. Istnienie takich państw jak Chiny
        jest zagrożeniem i dla Chin i dla reszty świata. Oczywiście ,że nawet drobny
        wytwórca , jak ten producent bransoletek "spieprzaj dziadu" woli chińską tanią
        siłę roboczą. Jednak co tanie , to drogie, micra ! Prorokuje powazne problemy z
        chińczykami w najbliższym dziesięcioleciu .Dobre warunki pracy , humanitarnośc
        itp sa opłacalne ! Jednak nie można ich wprowadzać samotnie - w moi
        pzredsiębiorstwie, w moim kraju , bo skończy się tak , jak historia tych
        jezuickich plantacji herbaty paręset lat temu - inni ich zagryźli. Musi być
        odgórne prawo dla wszystkich , a w dobie globalizacji - dla wszystkich krajów ,
        nie ma innej rady.
        • zlotoslanos Moje skromne zdanie 13.01.06, 11:26
          A ja uważam ,że kodeks pracy dziś to element wystroju biura. Taki gadget
          uzupełniający wyposażenie. Wiesz,że JEST ale niekorzystasz z tego jako
          pracownik by wyegzekwować coś o czym stanowi np prawo do połowy urlopu w
          podanym terminie przez pracownika - bo u t r a c i s z pracę. Jako
          pracodawca w sumie też niekorzystasz, bo musiałbyś się rozliczyć z należnych
          należności dla pracowników.( Zarejestrowanie, środki czystości, fundusz
          socjalny etc ) A baty teraz są znów w modzie , niewidzialne trudne do
          udowodnienia, śmigające w powietrzu jak lasery - mobbing.
          • kocia_noga Re: Moje skromne zdanie 13.01.06, 12:24
            zlotoslanos napisała:

            > A ja uważam ,że kodeks pracy dziś to element wystroju biura.


            A gdzie ty widziałas działające prawo , praworządność ? Nawet na forum nie
            działa , więc o co chodzi?
            • zlotoslanos Re: Moje skromne zdanie 14.01.06, 00:25
              kcia napisała - A gdzie ty widziałas działające prawo , praworządność ? Nawet
              na forum nie
              > działa , więc o co chodzi?
              • kocia_noga Re: Moje skromne zdanie 14.01.06, 15:50
                zlotoslanos napisała:

                >
                >
                > Moim skromnym zdaniem inna waga - forum a praca, z której żyjesz, spędzasz
                8
                >
                > godzin. No chyba ,że żyjesz z forum i 8 no problem.


                Jasne , że inna waga, ale chodziło mi o to ,że polacy w ogóle mają prawo i
                wszelkie zasady w d.upie.Tak ogólnie , od spraw małej wagi do dużych .To nam
                pozwalało przeżyć pod zaborami , w czasach wojen i w stalinizmie , ale teraz
                jest kul a u nogi. Wszyscy kombinuja , wszyscy dają lub biora łapówki , wszyscy
                łamią prawo. Dlaczego akurat prawo pracy ma być wyjątkiem? Nagle maja byc
                anioły - pracownicy i anioły-pracodawcy? Kazdy mysli , jakby tu obejśc prawo.
                Spytaj jakiejś znajomej księgowej co tak naprawdę robi.Sama prowadziłam firmę
                prywatna i wiem , co piszę .Nie ma siły - z jednej strony wymusza to złe
                prawo , z drugiej - to ,że wszyscy powszechnie je łamią.
        • iluminacja256 Re: to chyba do mnie 13.01.06, 11:32
          No to moze ktoś choć to napisze o Chinach, że pracują tam dzieci, a to nie
          odbywa sie w żadnym cywilizowanym kraju. 9 late powinien kopać piłę, czy coś
          tam, a nie zaiwaniac na maszynie do szycia tasmowa produkując kurtki czy coś tam
          a tynekeuropejski. I jeszcze coś - osławiony brak jakosci chińskich produktów,
          które zaraz sie rozpadają. Ostatnio oglądałam sobie kutrtkę Wólczanki - polski
          zkład odziezowy. Wykończenie takie, ze oczy na wierzch wychodzą, wszyse metki z
          haftem maszynowym, guziki na zmianę, patki materiału , rękawy stebnowanie dwa
          razy. Cena 23O zł. W tej samej cenia mam 3 kurtki chińskie , w których ekspres
          odpada po tygodniu itp,
          • zlotoslanos Re: to chyba do mnie 13.01.06, 11:35
            W tej samej cenia mam 3 kurtki chińskie , w których ekspres
            odpada po tygodniu itp,

            Co to jest ekspres w kurtce? też uważam ,że nie stać mnie na oszczędzanie wolę
            kupić raz a porządną odzież lub skórzane buty
            • pavvka Re: to chyba do mnie 13.01.06, 11:42
              Ekspres to zamek błyskawiczny, zdaje się, że na Śląsku tak mówią.
              • zlotoslanos Re: to chyba do mnie 13.01.06, 11:57
                eeee stop. Blisko mam do Śląska i pierwsze słyszę. Zamek ekspresowy tak ale
                skrótu ekspres nie.
                • zlotoslanos nieeeeeee 13.01.06, 11:58

                  • zlotoslanos Re: nieeeeeee 13.01.06, 12:00
                    Nie ekspresowy. U nas na gł. śr. południu mówi się zamek błyskawiczny :-)
                    • pavvka Re: nieeeeeee 13.01.06, 12:02
                      Zamek błyskawiczny to nazwa standardowopolska, a ekspres to regionalizm. Czy na
                      pewno śląski, za to głowy nie dam.
                • iluminacja256 Re: to chyba do mnie 13.01.06, 12:07
                  Ekspres to mówia też i na Mazowszu czyli w warszawie. Zamek w kurtce:)
                  • pavvka Re: to chyba do mnie 13.01.06, 12:08
                    > Ekspres to mówia też i na Mazowszu czyli w warszawie

                    Ja nie mówię
                    • iluminacja256 Re: to chyba do mnie 13.01.06, 12:13
                      warszawa nie jest jedynym miejscem na Mazowszu, Mazowsze to cały region, także
                      typowy sposób warszawski mówienia to tylko Praga , a 100% warszawiaków tak nie
                      mówi, więc i ekspresu 100%nie będzie używało.
          • micra to się nazywa Wolny Rynek 13.01.06, 11:43
            masz prawo kupić co Ci się podoba. Produkty z Chin mają różny poziom
            wykończenia, bo i istnieją różne poziomy cenowe, w których te produkty się
            znajdują. Są i tańsze i droższe.

            To konsument decyduje, co kupi. Niektórzy zrozumieją, że tanie mięso psy jedzą,
            inni nie. Możemy tylko liczyć na mądrość ludzi, że w końcu to zrozumieją.
            • iluminacja256 Re: to się nazywa Wolny Rynek 13.01.06, 12:10
              z prawo kupić co Ci się podoba. Produkty z Chin mają różny poziom
              > wykończenia, bo i istnieją różne poziomy cenowe, w których te produkty się
              > znajdują. Są i tańsze i droższe.

              Pokaż mi prosze jakiś produkt z Chin o którym mogłabym powiedzieć, ż ema dobre
              wykończenie, oprcz pileczek pingpongowych? Bo ja tekiego nie znalazłam, a Chiny
              eksportują głownie odzież, obuwie i ogólnie tekstylia.
              • pavvka Re: to się nazywa Wolny Rynek 13.01.06, 12:13
                Zależy co rozumiesz przez 'produkt z Chin'. Jeśli pod chińską marką, to może,
                ale w Chinach produkuje się teraz prawie wszystko, łącznie z różnymi Versace i
                Armanimi.
                • iluminacja256 Re: to się nazywa Wolny Rynek 13.01.06, 12:15
                  Nie kupuję Versace ani Armaniego, bo to kolekcje w cenie moich trzech pensji.
                  Jeśli firma tak szyje ma zazwyczaj dopisek wyprodukowane na licencji tu i tu.
                  • pavvka Re: to się nazywa Wolny Rynek 13.01.06, 12:20
                    No, to były przykłady z najwyższej półki, ale te średnio-niezłe też szyją w
                    Chinach.
      • evita_duarte do micry 13.01.06, 12:28

        Toz to juz biedne Stany Zjednoczone nie powinny sie w ogole rozwijac, bo tutaj
        praca jest ogolnie za droga :(, a kodeks pracy w polaczeniu z prawem o
        molestowaniu i wysokimi odszkodowaniami powinien juz dawno doprowadzic ten kraj
        do glodu.
        • monikaannaj Re: do micry 13.01.06, 17:32
          Moze trzymaja sie dzięki temu ze łatwo tam pracownika wywalic jak jest kiepski
          albo stał się niepotrzebny.

          A najwieksze koszty których boi sie pracodawca zatrudniając pracownika to nie
          jego pensja (zwłaszcza minimalna) - tylko związane z nia zusy itp.
        • monikaannaj A poza tym 13.01.06, 17:33
          praca w USA najwyrazniej nie jest droga skori wszystkich na nią stac -
          bezrobocie jest o wiele mniejsze niez w europie zach.
          • hirondelle123 Re: A poza tym 13.01.06, 18:16
            > praca w USA najwyrazniej nie jest droga skori wszystkich na nią stac-
            > bezrobocie jest o wiele mniejsze niez w europie zach.


            To akurat nieprawda, albo raczej prawda potraktowana wybiórczo. Zależy który
            europejski kraj miałas na myśli. Kraje europejskie o wysokich kosztach pracy
            mają własnie niskie bezrobocie, niższe lub porównywalne z usa...
          • abaddon_696 Re: A poza tym 14.01.06, 00:13
            Zależy w jakim państwie Europy zachodniej. Irlandia, Dania, Islandia, Norwegia,
            Holandia, UK, Szwecja mają bezrobocie około 5% lub poniżej.
          • evita_duarte Re: A poza tym 17.01.06, 15:30
            monikaannaj napisała:

            > praca w USA najwyrazniej nie jest droga skori wszystkich na nią stac -
            > bezrobocie jest o wiele mniejsze niez w europie zach.

            To nie kwestia droga czy nie. tydzien pracy: 40 godzin, z tego co pamietam w
            Polsce 48. Powyzej 40 godz. stawka 1,5. Praca w niedziele i swieta stawka 2 lub
            2,5. Jesli swieto wypada akurat w niedziele nastepny dzien jest wolny od pracy
            lub platny jak swieto. Dlatego produkty made in usa sa bardzo drogie a ekonomia
            nastawiona na uslugi.
    • robert_32 Re: Po co istnieje kodeks pracy? 13.01.06, 11:43
      Na koniec jeszcze powiem. Jak byłem studentem to byłem zwolennikiem UPR (moje
      ulubione hasło J.K.M. z tego okresu:"wszyscy rwą do koryty - my zliwidujemy
      koryto"). Jednak z czasem zauważyłem, że wyglądające na logiczne i spójne
      argumentacje J.K.M. po głębszym zastanowieniu i analizie okazują się często
      błedne i płytkie. Najgorsze jest to, że z J.K.M. polemizują zazwyczaj osoby o
      poglądach lewicowych, a takie polemiki łatwo obalić. Osoby o pogladach
      liberalnych zazwyczaj myślą: nie będę polemizował z J.K.M. bo wprawdzie czasami
      gada głupoty ale przynajmniej stoi po tej samej stronie co ja. Szczególnie dużo
      zwolenników J.K.M. jest tu w internecie.

      Uważam, że jak spotykają się dwie mądre osoby i mają na jakiś temat odmienne
      zdanie to (jesli nie posługują się przemocą) zawsze muszą dojść do porozumienia.
      Uważam tak ponieważ wg mnie istnieje tylko jedna prawda: le lewicowa, prawicowa,
      demokratyczna ani żadana inna, tylko jedna: po prostu prawda. I tego należy wg
      mnie zawsze szukać. Nawet jeśli nie znamy tej prawdy to zawsze mozna ocenic,
      które z dwóch sprzecznych opinii na jakis temat są bliższe prawdy...
      • micra Re: Po co istnieje kodeks pracy? 13.01.06, 11:54
        > ulubione hasło J.K.M. z tego okresu
        nadal je powtarza

        > błedne i płytkie. Najgorsze jest to, że z J.K.M. polemizują zazwyczaj osoby o
        > poglądach lewicowych, a takie polemiki łatwo obalić.
        Twoim zdaniem, Oni myślą, że jesteś krwiożerczym liberałem, który nie chce
        sprawiedliwości społecznej. Oni myślą, że Twoje argumenty można łatwo obalić.
        • kocia_noga Re: Po co istnieje kodeks pracy? 13.01.06, 12:13
          Pisząc,ze co tanie to drogie, miałam na mysli nie tylko jakość produktu.Otóż
          niewolniczy wyzysk jest pozornie tani .O cały system wyzysku mi chodzilo.O tych
          młodych Chińczyków demoralizowanych przez nieludzki system - oni dorosna ,
          wychowają swoje pokolenie - jakies potwory - i obróca się przeciwko ludziom -
          wszystko jedno , którym ! Możemy zamknąc oczy i powiedzieć sobie ,że Chiny sa
          daleko , i co tam się będzie działo , nas nie dotyczy , ale to nieprawda !
          To bomba z opóźnionym zapłonem , że użyję tego wyświechtanego porównania. Nie
          chodzi o te odpadające podeszwy i rozlatujące się gadżety , tylko o koszty
          ludzkie . Mobbing , wyzysk w nowoczesnej formie tez jest nieopłacalny.
          Opłacalny jest jedynie dla konkretnej firmy i to na krótko , ale w skali
          globalnej to czyta strata! To tak , jak kradzież drutu miedzianego pzrez
          meneli - szybki , łatwy zysk i wielkie koszty dla wszystkich , które w końcu
          powróca i do tego menela , albo do jego dzieci.Dlatego potzrebna jest ONZ .Ale
          ONZ i inne takie organizacje dotknięte sa korupcją , chore na biurokrację i
          bezsilne. Marnie to wszystko widze.
          • robert_32 Re: Po co istnieje kodeks pracy? 13.01.06, 12:23
            hirondelle123 i kocia_noga: najczęściej nie zgadzam się z Waszymi opiniami tu na
            forum (rzadko tu piszę - więc nie zgadzam się w myslach i nie pokazuję tego tu
            na forum) ale w temacie kodeksu pracy w większości mam podobne do Was zdanie.
            Było mi miło... Pewnie przez następne kilka tygodni się nie odezwę a potem
            będziemy mieli i tak inne zdania... Pozdrawiam i życzę miłego weekendu...
            • kocia_noga Re: Po co istnieje kodeks pracy? 13.01.06, 12:26
              robert_32 napisał:

              > hirondelle123 i kocia_noga: najczęściej nie zgadzam się z Waszymi opiniami tu
              n
              > a
              > forum (rzadko tu piszę - więc nie zgadzam się w myslach i nie pokazuję tego tu
              > na forum) ale w temacie kodeksu pracy w większości mam podobne do Was zdanie.
              > Było mi miło... Pewnie przez następne kilka tygodni się nie odezwę a potem
              > będziemy mieli i tak inne zdania... Pozdrawiam i życzę miłego weekendu...


              Mnie tez było milo , bywaj częściej .Tak mało dyskutantów !
            • hirondelle123 Re: Po co istnieje kodeks pracy? 13.01.06, 18:25
              Za parę tygodni to pewno mnie na forum nie bedzie... ale jeśli akurat uda nam
              się na siebie wpaść, to proponuję byśmy podyskutowali na jakis temat. Bo mam
              wrażenie, że nasze poglądy są dużo bardziej podobne niz ci się wydaje. Ja mam
              tylko taką upierdliwą zasadę poprawiania błędów merytorycznych co wielu
              rozmówców uznaje to za sygnał odmienności naszych poglądów, a to całkiem nie
              tak. Ja tylko nie lubię gdy ktos np myli wydatki budżetowe i lokalne i wysnuwa
              uogólnione wnioski z błędnych wyliczeń:))
              Miłego nawzajem
      • diablica.26 Re: Po co istnieje kodeks pracy? 13.01.06, 12:27
        robert_32 napisał:

        > Na koniec jeszcze powiem. Jak byłem studentem to byłem zwolennikiem UPR (moje
        > ulubione hasło J.K.M. z tego okresu:"wszyscy rwą do koryty - my zliwidujemy
        > koryto"). Jednak z czasem zauważyłem, że wyglądające na logiczne i spójne
        > argumentacje J.K.M. po głębszym zastanowieniu i analizie okazują się często
        > błedne i płytkie. Najgorsze jest to, że z J.K.M. polemizują zazwyczaj osoby o
        > poglądach lewicowych, a takie polemiki łatwo obalić. Osoby o pogladach
        > liberalnych zazwyczaj myślą: nie będę polemizował z J.K.M. bo wprawdzie czasami
        > gada głupoty ale przynajmniej stoi po tej samej stronie co ja.

        Nie zgadzam się, sama mam poglądy skrajnie liberalne, a o Korwinie wielokrotnie
        pisałam, że gada bzdury (głównie w kwestiach obyczajowych i społecznych).
        Co do kodeksu pracy: pro-pracowniczy kodeks oraz wysokie koszty pracy są
        głównymi przyczynami wysokiego bezrobocia, bo pracodawcom nie opłaca się
        zatrudniać. Skutki tego są takie, jak juz pisała Złotos: kodeks swoje, a życie
        swoje - pracownicy, których prawa są łamane boją się postawić i oddać sprawę do
        sądu, bo powiększą rzeszę bezrobotnych.
        • abaddon_696 Re: Po co istnieje kodeks pracy? 13.01.06, 15:04
          > Co do kodeksu pracy: pro-pracowniczy kodeks oraz wysokie koszty pracy są
          > głównymi przyczynami wysokiego bezrobocia, bo pracodawcom nie opłaca się
          > zatrudniać. Skutki tego są takie, jak juz pisała Złotos: kodeks swoje, a życie
          > swoje - pracownicy, których prawa są łamane boją się postawić i oddać sprawę
          do
          > sądu, bo powiększą rzeszę bezrobotnych.

          Zaraz, zaraz. Twierdzisz, że rzekomo pro-pracowniczy kodeks przyczynia się do
          bezrobocia, a potem twierdzisz, że i tak "życie swoje" - pracodawcy zwyczajnie
          ignorują warunki kodeksowe. Skoro de facto kodeks pracy nie istnieje, to jak
          może przyczyniać się do bezrobocia? Śmiem twierdzić, że bezrobocie wynika
          raczej z nieprzestrzegania kodeksu - zamiast zatrudniać nowych ludzi pracodawcy
          wolą przymuszać pracowników do bezpłatnych nadgodzin.
          • diablica.26 Re: Po co istnieje kodeks pracy? 13.01.06, 16:40
            A wolą przymuszać pracowników do nadgodzin, ponieważ zatrudnienie nowych
            wiązałoby się z wysokimi kosztami pracy - za każdego pracownika trza oplacić
            składki na ZUS.
            • hirondelle123 Re: Po co istnieje kodeks pracy? 13.01.06, 18:32
              No tak, ale konieczność płacenia zus nie wynika z kodeksu pracy, więc to jakby
              inny temat. Zresztą "obciążenie" pracodawcy zusem to zabieg najzupełniej
              sztuczny, chwyt księgowy wymyslony jakiś czas temu przez naszych kreatywnych.
              Można zus przerzucic w całości na pracownika, tylko co to zmieni w praktyce? Po
              prostu zostanie to inaczej zaksięgowane i tyle.
            • abaddon_696 Re: Po co istnieje kodeks pracy? 14.01.06, 00:21
              Zgadzam się.
              Tyle że bezpłatne nadgodziny to właśnie łamanie ustaleń kodeksu pracy.
          • fundrive Re: Po co istnieje kodeks pracy? 13.01.06, 17:34
            Święte słowa.

            Bezrobocie jest winą pracodawców.
            Im więcej ludzi ktoś zatrudnia tym bardziej jest winny bezrobocia.
            Oskarżeń o przyczynianie się do bezrobocia można w 100% uniknąć jedynie nie
            zatrudniając nikogo.
            Osobami, które najaktywniej walczą z bezrobociem są osoby, które nikogo nie
            zatrudniają.
            Bezrobocie możnaby całkowicie zlikwidować gdyby nie było pracodawców.
            Wówczas w społeczeństwie , które składałoby się w 100% z pracowników byłoby
            wystarczająco duże poparcie żeby zmodyfikować kodeks pracy (który jak wiadomo
            chroni przed bezrobociem) tak, aby bezrobocie zlikwidować.
            Obecnie jest to utrudnione ponieważ liberałowie utrudniają takie zmiany kodeksu
            pracy, które by to bezrobocie zlikwidowało.
            • abaddon_696 Re: Po co istnieje kodeks pracy? 14.01.06, 00:24
              > Bezrobocie jest winą pracodawców.

              Teraz to Ty nie bardzo odpisałeś na mój post, ale co tam.
              A swoją drogą, w tym ironicznym wg Ciebie stwierdzeniu jest trochę prawdy.
              Bezpłatne nadgodziny czy zatrudnianie na czarno jak najbardziej są winne
              wyższemu bezrobociu (oficjalnemu).
              • niedowiarek1 Re: Po co istnieje kodeks pracy? 14.01.06, 00:36
                Bezrobocie nie jest winą pracodawców a systemu,w jakim kraju pracodawca chcąc
                dać pracownikowi wyższy apasz musi dwa razy więcej odprowadzić podatku i
                characzu na zus,gdzie jest stosowane prawo Jelenia? masz do ręki tyle a tyle
                wykazujemy w twoich zarobkach.Godzimy sie na to ale jakim kosztem,w razie
                nieszczęścia zus daje tyle ile kot napłakał bo tam wykazane ze tyle
                zarabialismy.Kogo w końcu oszukujemy.SAMYCH SIEBIE.A tak prawdę mówiąc to
                kodeks mozna sobie w buty włozyć.Jest sprawiedliwy dla pracodawcy.
              • fundrive Re: Po co istnieje kodeks pracy? 15.01.06, 13:22
                Owszem, starałem się być ironiczny ale to co napisałem odzwierciedla poglądy
                wielu ludzi na temat przyczyn bezrobocia.
                Pracodawca to, zwłaszcza w Polsce, taki sam człowiek jak pracownik, tyle tylko,
                że postanowił założyć swoją firmę. Jeśli jeszcze, nie daj boże, kogoś zatrudni
                to okazuje się , że przyczynia się do bezrobocia.
                Pzecież to absurd.
                • hirondelle123 Re: Po co istnieje kodeks pracy? 15.01.06, 17:52
                  A ktoś powiedział, że to pracodawcy są odpowiedzialni za bezrobocie?
                  Jeśli ktoś tak powiedział, to faktycznie jest to absurd. Ale jeśli nie, to
                  czego właściwie dotyczy twoja ironia?
                • abaddon_696 Re: Po co istnieje kodeks pracy? 15.01.06, 18:23
                  > Pracodawca to, zwłaszcza w Polsce, taki sam człowiek jak pracownik, tyle
                  tylko,
                  >
                  > że postanowił założyć swoją firmę. Jeśli jeszcze, nie daj boże, kogoś
                  zatrudni
                  > to okazuje się , że przyczynia się do bezrobocia.
                  > Pzecież to absurd.

                  Oczywiście, ze absurd. Pod warunkiem, że mamy do czynienia z uczciwym
                  pracodawcą.
    • abaddon_696 Poza tym to bzdura, 13.01.06, 15:23
      że kodeks pracy krępuje umowy między pracodawcą a pracownikiem.
      Jako przykłady są podawane płaca minimalna oraz 40-godzinny tydzień pracy.
      Owszem, płaca minimalna w pewnym sensie ogranicza wolność, bo pracodawca nie
      może zaoferować pracownikowi płacy poniżej minimalnej stawce. Jednak faktem,
      którym liberałkom dosyć ciężko pojąć, jest również to, że człowiek pracuje po
      to żeby żyć, więc i tak nie przyjmie pracy, z której nie będzie mógł się wyżyć.
      Płaca minimalna ustawiona powiedzmy na poziomie 300 zł jest bezsensowna, bo i
      tak nikt za tyle pracować nie będzie chciał.
      40-godzinny tydzień pracy to też nie żadne ograniczenie. Nikt nie broni
      pracownikowi pracować po 50 czy 60 godzin, po prostu każda nadgodzina (powyżej
      40) wg kodeksu powinna być opłacana o 50% lepiej niż godzina "zwykła". W sumie
      ma to zachęcić pracodawców do zatrudniania nowych ludzi a nie eksploatowania
      już zatrudnionych pracowników.
      • monikaannaj Re: Poza tym to bzdura, 13.01.06, 17:28
        > ma to zachęcić pracodawców do zatrudniania nowych ludzi a nie eksploatowania
        > już zatrudnionych pracowników.

        Zachęca?
        • abaddon_696 Re: Poza tym to bzdura, 14.01.06, 00:17
          > Zachęca?

          Nie, nie zachęca, bo nie jest przestrzegane. Strach przed bezrobociem powoduje,
          że ludzie pracują po 50, 60 godzin tygodniowo, ale nie dostają nic za
          nadgodziny.
      • micra Re: Poza tym to bzdura, 16.01.06, 10:45
        > 40-godzinny tydzień pracy to też nie żadne ograniczenie. Nikt nie broni
        > pracownikowi pracować po 50 czy 60 godzin, po prostu każda nadgodzina (powyżej
        > 40) wg kodeksu powinna być opłacana o 50% lepiej niż godzina "zwykła".
        Otóż jesteś w wielkim błędzie. Nie znam obecnych limitów, ale nikt ze zdrowo
        myślących dbających o dobro społeczne, wrażliwych społecznie pracowników
        ministerstwa pracy nie zgodzi się, by ktoś pracował tyle ile chce i dostawał
        jeszcze za to pieniądze. Nie jestem pewny, ale chyba limit w skali roku to 200
        godzin, ale mogę się srogo mylić co do tej ilości. Limity na pewno istnieją.
    • fundrive Re: Po co istnieje kodeks pracy? 13.01.06, 15:46
      A co będzie jeśli pracodawca postawi sprawę w ten sposób:
      "Skoro nie moge swobodnie ustalać warunków pracy z pracownikami (bez ingerencji
      kodeksu pracy) to w ogólę ich nie zatrudnię"
      Wszak nie możesz mu takiego prawa odmówić.
      W końcu nikt nie ma obowiązku zatrudniać pracwoników.
      • abaddon_696 I właśnie dlatego istnieje kodeks pracy. 13.01.06, 16:06
        Żeby niwelować naturalną przewagę, jaką ma pracodawca nad pracownikiem. Bo
        jeśli pracownik nie będzie pracować, to umrze z głodu.
        • fundrive Re: I właśnie dlatego istnieje kodeks pracy. 13.01.06, 16:41
          Chyba nie na mój post odpisywałeś.
          A szkoda.
          Bo bardzo jestem ciekaw odpowiedzi.
          • iluminacja256 Re: I właśnie dlatego istnieje kodeks pracy. 13.01.06, 16:46
            co będzie jeśli pracodawca postawi sprawę w ten sposób:
            "Skoro nie moge swobodnie ustalać warunków pracy z pracownikami (bez ingerencji
            kodeksu pracy) to w ogólę ich nie zatrudnię"

            Jak to co? Zbankrutuje. Proste.
            • fundrive Re: I właśnie dlatego istnieje kodeks pracy. 13.01.06, 17:17
              Zbankrutuje?
              Z samego faktu, że zrezygnował z zatrudnienia nowego pracownika?????

              A może po prostu nie powiększy swoich dochodów a jakiś bezrobotny nie znajdzie
              pracy.

              A co jeśli pracownik nie chce żeby wszystko było zgodnie z kodeksem pracy?
              • hirondelle123 Re: I właśnie dlatego istnieje kodeks pracy. 13.01.06, 18:40
                Ale ty nie pisałes o zatrudnianiu nowych pracowników tylko o ogólnie o
                zatrudnianiu. To chyba jasne, ze jak nikogo nie zatrudni to długo nie
                pociągnie, chyba że ta firma to budka z lodami;)


                > A co jeśli pracownik nie chce żeby wszystko było zgodnie z kodeksem pracy?

                A konkretnie który zapis kp temu pracownikowi się nie podoba? Tylko nie pisz że
                to wszystko jedno;) Podaj konkretny przykład: jaki zapis kp którego celem jest
                ochrona pracownika może się potencjalnemu pracownikowi nie podobać i dlaczego.
                • niedowiarek1 Re: I właśnie dlatego istnieje kodeks pracy. 13.01.06, 18:47
                  Moje trzy grosze,jeśli można.W kodeksie są jasno zapisane obowiązki
                  pracodawcy,jak pracodawca je spełnia to każdy wie,oraz obowiązki pracownika.I
                  to jest fajne,wyszczególnione są czarno na białym co pracownik ma robic.Ale
                  najciekawszy jest ostatni punkt {oraz wykonywać wszelkie inne polecenia
                  przełożonego} to ostatnie jasno mówi kto jet pod kim.
                • fundrive Re: I właśnie dlatego istnieje kodeks pracy. 13.01.06, 20:40
                  Takich przykładów jest wiele.
                  Ale żeby nie być gołosłownym podam kilka:
                  nadgodziny:
                  KP każe płacić 50% i 100% za nadgodziny.
                  A jak ja chcę zapłacić 30% a pracownikowi to odpowiada bo wie, że przy 50% i
                  100% żadnych nadgodzin nie dostanie to co?
                  KP powinien go uszczęśliwiać na siłę?

                  drugi przykład:
                  Urlop.
                  Komuś przysługuje 26 dni ale on ma plany wakacyjne na 14.
                  Przychodzi do szefa i mówi:
                  "Po co mam brać urlop i siedzieć w domu.
                  Wolę przyjść do pracy i dostać podwójną kasę: za pracę i za urlop"
                  Teoretycznie wszyscy powinni być zadowoleni ale jest szkopuł:
                  Jest to niezgodne z prawem (tzn kodeksem pracy)
                  • hirondelle123 Re: I właśnie dlatego istnieje kodeks pracy. 13.01.06, 22:38
                    fundrive napisał:

                    > Takich przykładów jest wiele.
                    > Ale żeby nie być gołosłownym podam kilka:
                    > nadgodziny:
                    > KP każe płacić 50% i 100% za nadgodziny.
                    > A jak ja chcę zapłacić 30% a pracownikowi to odpowiada bo wie, że przy 50% i
                    > 100% żadnych nadgodzin nie dostanie to co?
                    > KP powinien go uszczęśliwiać na siłę?


                    A dlaczego miałby nie dostac tych nadgodzin? Przecież pracodawcy i tak taniej
                    wypadnie dać droższe nadgodziny niż zatrudniac dodatkowego pracownika - zus
                    wychodzi drożej.


                    >
                    > drugi przykład:
                    > Urlop.
                    > Komuś przysługuje 26 dni ale on ma plany wakacyjne na 14.
                    > Przychodzi do szefa i mówi:
                    > "Po co mam brać urlop i siedzieć w domu.
                    > Wolę przyjść do pracy i dostać podwójną kasę: za pracę i za urlop"
                    > Teoretycznie wszyscy powinni być zadowoleni ale jest szkopuł:
                    > Jest to niezgodne z prawem (tzn kodeksem pracy)


                    Nie jestem pewna czy madry pracodawca byłby aż tak zadowolony. Przepracowany
                    pracownik to marny pracownik. Poza tym nie jestem pewna jak to jest z tymi
                    urlopami - słuyszy się o ludzich którzy pracują non stop i od lat nie brali
                    urlopu. Widać jest taka mozliwość, nie znam się zbyt dobrze na prawie pracy.
                    Trochę na siłę próbujesz udowodnić swoją tezę, a ja jakos nie sądzę żeby prawo
                    do urlopu miało charakter opresyjny w stosunku do pracownika. Wiem ze na
                    upartego argumenty za taką terią się znajdą, ale to jest naprawdę naciągane.
                    • fundrive Re: I właśnie dlatego istnieje kodeks pracy. 15.01.06, 13:17
                      > A dlaczego miałby nie dostac tych nadgodzin?
                      Bo pracodawca nie ma obowiązku zlecania pracownikowi nadgodzin.
                      Jeśli dojdzie do wniosku, że 30% może dopłacić a 50% albo 100% to wg niego za
                      dużo to pracownik nie zarobi dodatkowej kasy.

                      > Nie jestem pewna czy madry pracodawca byłby aż tak zadowolony.
                      Umówmy się, że zarówno pracodawca i pracownik to dorośli ludzie i jeśli ktoś
                      chce zrezygnować z częsci urlopu za kasę to powinien mieć taką możliwość.

                      >Przepracowany pracownik to marny pracownik.
                      Pracownik to z założenia dorosła osoba. Pracodawca też.
                      Sami powinni decydować o tym co jest dla nich lepsze.


                      > słuyszy się o ludzich którzy pracują non stop i od lat nie brali
                      > urlopu
                      No właśnie.
                      Urlop im "wisi" w papierach ale nie moga go legalnie zamienić na kasę.
                      Głupota.

                      > Trochę na siłę próbujesz udowodnić swoją tezę,
                      Podaję ci przykłady sytuacji z którymi się spotykam.
                      Nie wiem co w tym jest "na siłe"
                      "Na siłę" to państwo i kodeks pracy chce uszczesliwiać wszystkich pracowników
                      także tych, którzy o to nie proszą.

                      > a ja jakos nie sądzę żeby prawo
                      > do urlopu miało charakter opresyjny w stosunku do pracownika
                      Jest opresyjny w stosunku do pracownika, który chciałby inaczej niż to zakłąda
                      KP dogadać się z pracodawcą.
                      Zapewniam cię, że to się często zdarza.

                      > Wiem ze na
                      > upartego argumenty za taką terią się znajdą, ale to jest naprawdę naciągane.
                      To nie jest naciągane.
                      To sytuacje, z którymi się często spotykam, więc nie wiem co w tym naciąganego.
                      Przychodzą do mnie pracownicy i jednoznaczny sposób proszą o to by ominąć
                      przepisy KP albo inne rzekomo chroniące pracowników dlatego, że wcale im nie
                      zależy na takiej ochronie a wolą inne profity, które z kolei sa niezgodne z KP.

                      Podałem ci dwa przykłady, które na szybko przyszły mi do głowy.
                      Mógłbym podac i inne.
                      Ważne jest, żeby dostrzec istotę problemu.
                      A polega on na tym, że pracownik często sam chce, żeby ominąć kodeks pracy bo
                      ten kodeks to chroni go tylko w teorii i uszczęsliwia go na siłę, wbrew jego
                      woli.
                      A jeśli ktoś jest dorosły to powinien mieć prawo decydowania o sobie.
                      Tak jakoś zawsze tak uważałem.
                      • hirondelle123 Re: I właśnie dlatego istnieje kodeks pracy. 15.01.06, 17:49
                        A ja nadal uważam, że twoje przykłady są tak naciągnięte, że aż im paragrafy
                        trzeszczą, gdyż problemy które opisujesz nijak się mają do ogromu problemów na
                        jakie napotykałby pracownik gdyby kodeks naprawdę zlikwidowano.
                        Gdyby bowiem uznano, ze dawanie urlopu zależy od umowy między pracownikiem a
                        pracodawcą, to prędko by się okazało, że w wielu firmach ludzie masowo
                        i "dobrowolnie" rezygnowaliby z nich zupełnie. Przecież wiadomo, że pracodawcy
                        opłaca się to bardziej niż tworzenie nowego etatu, podobnie jak lepiej opłacają
                        mu się "dobrowolne" nadgodziny. Pracodawca to urządzenie do wytwarzania zysku,
                        on nie ma obowiązku miec sumienia, empatii czy wykazywać troski o rodzinę
                        pracownika. Trudno oczekiwać, że będzie to robił sam z dobrej woli, podobnie
                        jak żaden przesiębiorca z dobrej woli nie zadba np o ekologię czy nie
                        opodatkuje się dobrowolnie składką zus na emerytury dla obecnych emerytów.
                        Pewne sprawy trzeba na nim wymusić w imię dobra wyższej rangi niż zysk
                        ekonomiczny. I po to właśnie istniej kodeks pracy (który notabene powinien
                        zostac mocno uproszczony i odchudzony, ale to już inna sprawa)
                        • fundrive Re: I właśnie dlatego istnieje kodeks pracy. 16.01.06, 10:34
                          > A ja nadal uważam, że twoje przykłady są tak naciągnięte, że aż im paragrafy
                          > trzeszczą,
                          Nie bardzo rozumiem co masz na myśli używając określenia "naciągane"
                          Przykłady, które podałem dotyczą rzeczywistych sytuacji.
                          Pracownicy z własnej inicjatywy zachęcają do omijania prawa pracy (co też ma
                          miejsce) bo im się to bardziej opłaca niż przestrzeganie KP.
                          Gdyby ktoś chciał być wredny to podciągnąłby to pod parę paragrafów mających na
                          celu "ochronę pracowników" i ktoś (ja) mógłby za to beknąc w ten czy inny
                          sposób.

                          > gdyż problemy które opisujesz nijak się mają do ogromu problemów na
                          > jakie napotykałby pracownik gdyby kodeks naprawdę zlikwidowano
                          Czyli krótko mówiąc problem sprowadza się do zależności: mój pracownik nie może
                          o sobie decydować bo w przeciwnym razie innemu pracownikowi w zupełnie innej
                          firmie stanie się krzywda?
                          Powiedzmy to wprost.
                          Ale wtedy będzie jasne ze to nie jest tak, ze kodeks pracy działa na korzyść
                          wszystkich pracowników.
                          To fundamentalne stwierdzenie bo wielu ludzi wierzy w prostą zależność: im
                          więcej ochrony pracownikczej w KP tym lepsza sytuacja pracowników.

                          > Gdyby bowiem uznano, ze dawanie urlopu zależy od umowy między pracownikiem a
                          > pracodawcą, to prędko by się okazało, że w wielu firmach ludzie masowo
                          > i "dobrowolnie" rezygnowaliby z nich zupełnie.
                          Prawo narzuca w Polsce minimalne wynagrodzenie na poziomie 850,- zł brutto a
                          mimo to większość pracowników zarabia więcej (średnia to chyba ok 2200 brutto a
                          mediana to ok 1600,-)
                          Dlaczego więc pracodawcy płacą więcej niż muszą?
                          Przecież w świetle twego rozumowania mogliby płacić tylko tyle ile wymagają od
                          nich przepisy?

                          > Pracodawca to urządzenie do wytwarzania zysku,
                          > on nie ma obowiązku miec sumienia, empatii czy wykazywać troski o rodzinę
                          > pracownika.
                          Ale może zaistnieć sytuacja w której będzie musiał zaoferować pracownikowi
                          odpowiednio duże profity żeby ten zechciał u niego pracować.
                          Oczywiście tak będzie gdy popyt na pracę będzie odpowiednio duży, a tego nie
                          należy się w najbliższym czasie spodziewać bo tendencja jest raczej odwrotna.

                          > Pewne sprawy trzeba na nim wymusić w imię dobra wyższej rangi niż zysk
                          > ekonomiczny.
                          Ale nie zmusisz go by w ogóle był pracodawcą albo by zatrudniał ludzi kiedy
                          tego nie chce.

                          > I po to właśnie istniej kodeks pracy (który notabene powinien
                          > zostac mocno uproszczony i odchudzony, ale to już inna sprawa)
                          Dotychczasowe próby "liberalizacji" kodeksu pracy sprowadzały się do tego,
                          że "zliberalizowano" jeden czy dwa przepisy, za to zaostrzano pięć innych a
                          kiedy efekty były takie jak musiały być (czyli mierne) to podnosił się
                          triumfaly głos lewicy, że "liberalizacja KP nie przynosi efektów wbrew
                          zapewnieniom liberałów"

                          Przypominało to leczenie dżumy aspiryną.
                          • hirondelle123 Re: I właśnie dlatego istnieje kodeks pracy. 16.01.06, 10:45
                            > Przypominało to leczenie dżumy aspiryną.

                            Natomiast likwidacja całego kp po to by pomóc pracownikom w tych rzadkich i
                            raczej wydumanych przypadkach które opisałes przypominałaby leczenie
                            przeziębienia amputacją głowy;)
                            Nie wycofuję tego co napisałm wcześniej a twoje argumenty mnie nie przekonują.
                            Przypominam ci też, ze taki system w którym prawa pracowników nie są w zaden
                            sposób regulowane a relacja pracodawca-pracownik jest pozostawiona wolnej grze
                            rynkowej - już kiedyś istniał. Istniał w początkach kapitalizmu. Jego efektem
                            były rosnące napięcia społeczne, powstawanie związków zawodowych, coraz
                            bardziej radykalnych - a wreszcie hukneło z krążownika Aurora i mieliśmy w
                            naszej częsci świata syf trwający kilkadziesiąt lat. Jeśli chcesz powrotu
                            komunizmu, to namawiaj to likwidacji wszelkich praw pracowniczych. Wróżę ci
                            pełne powodzenie;)
                          • abaddon_696 Re: I właśnie dlatego istnieje kodeks pracy. 16.01.06, 11:29
                            > Prawo narzuca w Polsce minimalne wynagrodzenie na poziomie 850,- zł brutto a
                            > mimo to większość pracowników zarabia więcej (średnia to chyba ok 2200 brutto
                            a
                            >
                            > mediana to ok 1600,-)

                            Przypominam tylko, że do tej "średniej" wliczone są również zarobki prezesów
                            firm, np. prezesa Wróbla (300 tyś miesięcznie). Więc średnia to bardzo
                            demagogiczny argument.

                            > Dotychczasowe próby "liberalizacji" kodeksu pracy sprowadzały się do tego,
                            > że "zliberalizowano" jeden czy dwa przepisy, za to zaostrzano pięć innych a
                            > kiedy efekty były takie jak musiały być (czyli mierne) to podnosił się
                            > triumfaly głos lewicy, że "liberalizacja KP nie przynosi efektów wbrew
                            > zapewnieniom liberałów"

                            Po pierwsze, to "lewica" (za którą pewnie uważasz SLD) liberalizowała KP, więc
                            dziwne by było, gdyby krytykowała własne poczynania.
                            Po drugie, bardzo bym chciał byś wskazał te zaostrzone "pięc innych".
                            • fundrive Re: I właśnie dlatego istnieje kodeks pracy. 17.01.06, 11:07
                              > > mediana to ok 1600,-)
                              >
                              > Przypominam tylko, że do tej "średniej" wliczone są również zarobki prezesów
                              > firm, np. prezesa Wróbla (300 tyś miesięcznie). Więc średnia to bardzo
                              > demagogiczny argument.

                              Przypominam że mediana to taka wartość, że połowa badanej próby jest od niej
                              większa a druga połowa jest mniejsza.
                              W przypadku mediany wynagrodzeń (która wynosi w Polsce ok 1600 zł)oznacza to,
                              że połowa ludzi zarabia więcej a połowa mniej.
                              Wielkośc samych zarobków pojedynczego prezesa nie ma tu znaczenia.

                              Wiem, że 1600 zł to nie majątek ale tak czy siak prawie 2 razy więcej niż
                              minimalne dopuszczalne wynagrodzenie.
                              Więc teraz bez rozpaczliwego wzywania Wróbla na pomoc wytłumacz mi jak to się
                              dzieje, że mimo że przepisy dopuszczają niższe pensje to pracodawcy w
                              większości płacą dużo więcej.

                              > Po pierwsze, to "lewica" (za którą pewnie uważasz SLD)
                              Za lewicę uważam partie o lewicowych poglądach na gospodarkę, w tym także AWS,
                              a teraz PiS i LPR czy Samoobronę.
                              Podstawowe róznice pomiędzy SLD a tzw "prawicą" w Polsce odnoszą się do kwestii
                              światopoglądowych, lustracji, dekomunizacji, stosunku do kościoła itp.
                              W kwestiach gospodarczych mało która partia portafi sformułować prawdziwie
                              liberalne postulaty.

                              Dlatego też śmieszą mnie argumenty typu: "prawica wcale nie nie jest w
                              kwestiach gospodarczych lepsza niż lewica".
                              A dlaczego miałaby byc?


                              > Po drugie, bardzo bym chciał byś wskazał te zaostrzone "pięc innych".
                              Urlop na życzenie (tzw. kacowe), urlop przysługujący już od pierwszego dnia a
                              nie po pół roku.
                              Zniesiono też zasadę , że za pierwsze kilka dni L4 pracodawca nie płaci.


                              • abaddon_696 Re: I właśnie dlatego istnieje kodeks pracy. 17.01.06, 13:16
                                > Więc teraz bez rozpaczliwego wzywania Wróbla na pomoc wytłumacz mi jak to się
                                > dzieje, że mimo że przepisy dopuszczają niższe pensje to pracodawcy w
                                > większości płacą dużo więcej.

                                Nigdy nie negowałem faktu, że rynek prowadzi do systematycznie wyższych pensji.
                                Przy czym płace dynamicznie rosły w połowie lat 90-tych, kiedy było mniejsze
                                bezrobocie.
                                Inna sprawa to fakt, że płaca minimalna była zamrożona od kilku lat, a inflacja
                                stale rosła, więc osoba, która dostawała minimalne wynagrodzenie 5 lat temu,
                                dziś zarabia kilkanaście/kilkadziesiąt procent więcej.

                                > Za lewicę uważam partie o lewicowych poglądach na gospodarkę, w tym także
                                AWS,
                                > a teraz PiS i LPR czy Samoobronę.

                                No ja bym nie powiedział, że te partie są lewicowe. Są raczej populistyczne. A
                                co do SLD, to przecież ugrupowanie, które przeforsowało dwie solidne obniżki
                                CIT (z 40 na 27, a potem 19%) oraz wprowadziło podatek liniowy dla osób
                                prowadzących działalność gospodarczą.

                                > > Po drugie, bardzo bym chciał byś wskazał te zaostrzone "pięc innych".
                                > Urlop na życzenie (tzw. kacowe), urlop przysługujący już od pierwszego dnia a
                                > nie po pół roku.

                                No ale nigdzie nie jest napisane, że wszyscy muszą z takiego urlopu korzystać.
                                Skoro nie ma obowiązku (a tylko wprowadzono możliwość skorzystania) to
                                pracodawca ani pracownik nie powinni być skrępowani.
                      • abaddon_696 Re: I właśnie dlatego istnieje kodeks pracy. 15.01.06, 18:21
                        > Bo pracodawca nie ma obowiązku zlecania pracownikowi nadgodzin.
                        > Jeśli dojdzie do wniosku, że 30% może dopłacić a 50% albo 100% to wg niego za
                        > dużo to pracownik nie zarobi dodatkowej kasy.

                        Póki co to pracownik nie dostaje za nadgodziny 30% więcej niż za godziny zwykłe.
                        Za nadgodziny większość pracowników nie dostaje nic - tylko nadzieje, że dzięki
                        nim utrzymają się na stanowisku.
                        A lepiej płatne nadgodziny wymyślono właśnie po to, by pracodawcom bardziej
                        opłacało się zatrudniać nowych pracowników niż przytrzymywać starych.

                        > Pracownik to z założenia dorosła osoba. Pracodawca też.
                        > Sami powinni decydować o tym co jest dla nich lepsze.

                        Im lepiej dla pracownika, tym gorzej dla pracodawcy. I na odwrót. Pracownik
                        chce dostać jak najwięcej i pracować jak najmniej, pracodawca zaś chce, by
                        pracownik dostał jak najmniej i pracował jak najwięcej. Interesy się ścierają
                        do punktu ekwilibrium, a raczej ścierałyby, gdyż pracodawca ma ewidentną
                        przewagę nad pracownikiem choćby dzięki istnieniu zjawiska bezrobocia.

                        > "Na siłę" to państwo i kodeks pracy chce uszczesliwiać wszystkich pracowników
                        > także tych, którzy o to nie proszą.

                        Dopóki czegoś nie utracimy, nie doceniamy tego. Zlikwidujmy KP i po kilku
                        latach ci pracownicy nie będą prosić, ale błagać o jego przywrócenie.
          • abaddon_696 Re: I właśnie dlatego istnieje kodeks pracy. 14.01.06, 00:18
            fundrive napisał:

            > Chyba nie na mój post odpisywałeś.

            Odpowiadałem na Twój post jak najbardziej, tylko poruszyłem inną kwestię.
    • dokowski Kodeks Pracy jest konieczny na wolnym rynku 16.01.06, 13:19
      robert_32 napisał:

      > grupa tak zdesperowanych osoób,
      > które stwierdzą: ok niech mnie pracodawca bije - nie mam za co żyć a tak
      > przynajmniej raz dziennie dostanę tą miskę ryżu.

      Tacy pracownicy to niewykwalifikowani robotnicy, których praca jest niewiele
      warta. Poza tym tacy ludzie nie żyją w izolacji i prędzej czy później
      zorientują się, że gdzie indziej za tę samą pracę płacą więcej i tam nie biją.
      Zresztą historia pokazała, że praca w warunkach uwłaczających godności ludzkiej
      jest nieopłacalna - uzbrojeni strażnicy bijący swoich podopiecznych nie są
      dostateczną gwarancją spokoju i dyscypliny, że w końcu zawsze kropla przepełnia
      czarę wytrzymałości na ból i poniżenie i zaczyna się rzeź strażników i ich
      mocodawców.

      To była polemika ze skrajnym absurdalnym przykładem, a więc także na pograniczu
      absurdu. Taka polemika oczywiście nie wystarcza. Czas więc na polemikę poważną.

      Najpierw trzeba sobie uświadomić czym jest wolny rynek i jakie ma konsekwencje
      globalizacja wg zasad wolnego rynku. Najłatwiej zrozumieć problemy
      globalizacji, kiedy ekonomię na wolnym rynku porównamy do gry. Porównanie to
      jest dobre dlatego, że wspólną cechą każdego wolnego rynku jest realność
      wygranej. Na zachodzie, gdzie wolny rynek działa, wygrany odchodzi z wygranymi
      pieniędzmi, może nawet pokazać wszystkim, jak Kozakiewicz, „takiego wała”, a
      przegrani mogą się wściekać, ale nie mogą się obrazić i odebrać zwycięzcy
      wygranej. W Rosji jest inaczej, tam wygrany idzie do więzienia, jeśli nie jest
      przyjacielem władcy - w Rosji nie ma wolnego rynku. Podobnie było na dzikim
      zachodzie na filmach. Jak ktoś wygrał w pokera w saloonie, a pozostali
      przegrali, to zabijali wygranego.

      Tyle o definicji „wolnego rynku” – to taka ekonomia, że wygrany może cieszyć
      się z wygranych pieniędzy, może je dowolnie wydawać lub dalej inwestować.
      Wygrany wygrywa, więc wolny rynek jest grą.

      Ale każda gra ma swoje zasady. Istnieje wiele różnych gier i wiele różnych
      wolnych rynków. Każda gra ma swoje przepisy i zasady. Każdy wolny rynek ma
      swoje przepisy prawa. Aby gra była grą, gracze muszą przestrzegać tych samych
      reguł, nie można w brydżu nagle w pewnym momencie zalicytować 4 kier po 4
      pikach, pomimo tego, że w grze w tysiąca kiery są starszym kolorem niż piki.
      Nie można mieszać różnych reguł gry w jednej grze, i przypadkowo używać raz
      jednych raz drugich w zależności od tego, co komu wygodnie. W uczciwej grze
      wszyscy gracze muszą przestrzegać tych samych reguł.

      Gra w szachy polega m.in. na tym, że każdy gracz ma tyle samo czasu do namysłu.
      Profesjonaliści używają specjalnych zegarów, uczciwi amatorzy grając sobie w
      domu bez zegara intuicyjnie czują, że nie wypada im stale długo myśleć, jeśli
      partner wykonuje szybko swoje ruchy. A wolny rynek, to poważny biznes, nie
      można zasad pozostawić intuicji i uczciwości graczy, zasady muszą być ściśle
      mierzone i przestrzegane.

      Czas namysłu dla szachisty jest dobrym odpowiednikiem maksymalnego tygodniowego
      czasu pracy w gospodarce. Kraj, który ogranicza pracę do 40 godzin w tygodniu
      jest jak szachista, który ma 40 minut na wykonanie każdych 10 ruchów. Jeżeli
      przeciwnik dostanie 50 minut na wykonanie 10 ruchów, to taka gra byłaby
      niesprawiedliwa. Podobnie jest z wolnym rynkiem. Nie mogą na tym samym wolnym
      rynku konkurować ze sobą towary wyprodukowane przez kraj, w którym pracuje się
      40 godzin w tygodniu, z towarami z kraju, w którym górna granica wynosi 50 h.

      Pełna globalizacja jest możliwa tylko pod warunkiem, że cały świat zgodzi się
      grać wg tych samych reguł gry wolnego rynku. Niektóre zapisy w Kodeksie Pracy
      są regułami gry na wolnym rynku i te zapisy (takie jak maksymalny czas pracy w
      tygodniu czy przepisy BHP) muszą być przestrzegane przez wszystkich, dlatego
      ogólna idea odrzucenia Kodeksu Pracy w całości jest ideą prowadzącą do
      likwidacji wolnego rynku.

      Przykład szachistów wybrałem także z innego powodu, mianowicie wśród szachistów
      istnieje zwyczaj dawania forów słabszemu partnerowi. Można zdjęć z planszy np.
      wieżę, jednak wśród profesjonalistów najczęściej stosuje się skrócenie czasu.
      Gorszy szachista ustawia sobie wiecej czasu na zegarze. Fory dajemy partnerowi
      tylko przez kilka lat, stopniowo coraz mniejsze, dopóki młody szachista nie
      nauczy się grać na poziomie.

      Wolny rynek to miejsce, gdzie kraje rozwinięte dają fory słabo rozwiniętym
      partnerom. „My pracujemy 40 godzin, wam pozwolimy pracować 50 godzin, niech
      nasze towary konkurują na rynku. Ale gdy nauczycie się nowoczesnych metod
      organizacji produkcji, to skrócimy wam czas do 45 godzin, a w końcu przyjdzie
      taki czas, że będziecie musieli grać uczciwie, bez forów”. Globalizacja może
      postępować tylko pod warunkiem, że fory, które zachód dał dzikusom, będą
      malały, aż w końcu znikną zupełnie.

      Jeżeli dzikus (młody gracz) chce nam powiedzieć: „Nie jestem gorszy od ciebie.
      Nie będę się już od ciebie uczyć, masz mnie szanować tak jak ja ciebie”. To
      jaka może być reakcja Ameryki czy Europy (gracza starszego). Tylko
      taka: „Proszę bardzo, będę cię szanować, zostań seniorem, jeśli status juniora
      już ci nie odpowiada. Ale wiedz, że od tej pory musisz grać bez forów, musisz
      grać uczciwie, jak dorosły z dorosłym – twój zegar zawsze będzie ustawiany na
      40”.

      Kodeks Pracy będzie coraz bardziej potrzebny, a w miarę postępów globalizacji
      będzie potrzebny coraz bardziej.
      • micra ciekawa logika 16.01.06, 15:09
        Prezentujesz ciekawą logikę co do Kodeksu Pracy, że w dobie globalizacji
        jakikolwiek Kodeks Pracy ma sens, będzie istnieć. Pozwolimy się rozwijać krajom
        biedniejszym, niech więcej pracują, my będziemy pracować mniej by mniej zarobić.

        Po kolei jednak. Zastanawiasz się nad tym, czym jest wolny rynek, a później
        przechodzisz do definicji gier - nie wiem po co i dlaczego? Chodzi Ci o
        ułatwienia dla słabszych? Ale wolny rynek to wolny rynek. Nie ma ułatwień dla
        słabszych - ich siłą są niższe ceny. Nie trzeba im dawać żadnych ułatwień.

        Mówisz o 40 godzinach dla krajów rozwiniętych i 50 dla krajów rozwijajacych się.
        A co z pracodawcami, co z ludźmi na kontraktach? Dlaczego nie chcesz pozwolić
        ludziom pracować tyle ile potrzebują i ile jest pracy. Wiesz na czym polega
        wolny zawód (lub prowadzenie działalności gospodarczej)? Na wolności pracy
        dowolnej ilości czasu. Możesz zatyrać się na śmierć i nikt Ci nic nie powie.
        Możesz nie wyjechać na żaden urlop i też Ci nikt nic nie powie. Większość ludzi
        dostrzega natomiast, że pracownik nie ma żadnych szans z pracodawcą... jakby ten
        chciałby mu z definicji zrobić krzywdę.

        Jedynego, czego bym zabronił w handlu to handlu ludźmi oraz monitorował rynek
        materiałów niebeziecznych.

        Rynek reguluje się sam, nie trzeba mu w tym przeszkadzać.
        • abaddon_696 Re: ciekawa logika 16.01.06, 15:30
          > A co z pracodawcami, co z ludźmi na kontraktach? Dlaczego nie chcesz pozwolić
          > ludziom pracować tyle ile potrzebują i ile jest pracy. Wiesz na czym polega
          > wolny zawód (lub prowadzenie działalności gospodarczej)? Na wolności pracy
          > dowolnej ilości czasu. Możesz zatyrać się na śmierć i nikt Ci nic nie powie.
          > Możesz nie wyjechać na żaden urlop i też Ci nikt nic nie powie.

          No i tak było w XIX wieku. Nie było urlopów, za to były 70-80 godzinne tygodnie
          pracy. To też efekt konkurencji.

          Większość ludzi
          > dostrzega natomiast, że pracownik nie ma żadnych szans z pracodawcą... jakby
          te
          > n
          > chciałby mu z definicji zrobić krzywdę.

          Bo to w pewnym sensie prawda. Interesy pracodawcy i pracownika są ze sobą
          sprzeczne, a wolny rynek jedynie prowadzi ten naturalny konflikt w kierunku
          pewnego ekwilibrium. Przy czym ten "kompromis" zawsze będzie lepszy dla
          pracodawcy, bo dysponuje lepszą kartą przetargową.
          • micra Re: ciekawa logika 16.01.06, 15:41
            > No i tak było w XIX wieku. Nie było urlopów, za to były 70-80 godzinne
            > tygodnie pracy. To też efekt konkurencji.
            Wtedy nie było jednak kasty białych kołnierzyków. Teraz jest, teraz duże firmy
            nie są własnością prywatną bezpośrednio, ale pośrednio - istnieją akcje,
            udziały, rady nadzorcze. To inna sytuacja. Wtedy praca robotnika była dużo mniej
            warta, nie było zapotrzebowania na usługi, bo ludzie nie mieli pieniędzy (tak,
            bo mało zarabiali, ale i mało wytwarzali).

            > pewnego ekwilibrium. Przy czym ten "kompromis" zawsze będzie lepszy dla
            > pracodawcy, bo dysponuje lepszą kartą przetargową.
            Wolny rynek to także takie same prawo dla wszystkich - każdy może być
            pracodawcą. Każdy będący pracodawcą może dać lepszą kartę pracownikowi. Jeżeli
            będzie więcej płacił to przecież przyciągnie do siebie najlepszych pracowników,
            stanie się konkurencyjny i będzie więcej zarabiał? Czyż nie?
            • abaddon_696 Re: ciekawa logika 16.01.06, 16:01
              > Wolny rynek to także takie same prawo dla wszystkich - każdy może być
              > pracodawcą.

              Teoretycznie tak. Praktycznie to nie takie proste - trzeba mieć pomysł, plan,
              no i przede wszystkim jakiś kapitał na początek.

              Każdy będący pracodawcą może dać lepszą kartę pracownikowi. Jeżeli
              > będzie więcej płacił to przecież przyciągnie do siebie najlepszych
              pracowników,
              > stanie się konkurencyjny i będzie więcej zarabiał? Czyż nie?

              Hmmm... Każdy kij ma dwa końce - jeśli będzie dużo płacił pracownikom, to ceny
              jego produktów/usług też wzrosną (lepsze zarobki pracowników = wyzsze koszty).
              Więc może stracić konsumentów na rzecz konkurencji. Co wymusi na nim cięcia
              płac i zwolnienia.
              • micra Re: ciekawa logika 16.01.06, 16:11
                > Teoretycznie tak. Praktycznie to nie takie proste - trzeba mieć pomysł, plan,
                > no i przede wszystkim jakiś kapitał na początek.
                A dlaczego nie bierzesz tych parametrów jako "koszty pracodawcy"? Dlaczego nie
                dostrzegasz, że dlatego właśnie pracodawca ma przewagę nad pracownikiem, bo:
                - często odpowiada własnym, prywatnym majątkiem przed prawem;
                - często nie ma urlopów;
                - często jego czas pracy tygodniowy to spokojnie 60 godzin, jeżeli nie 80;
                - inwestuje swoje pieniędze i chyba ma prawo decydować jak są wydawane;
                - inwestuje swój pomysł, swój dar prowadzenia firmy, pracownicy powinni to docenić.

                > Więc może stracić konsumentów na rzecz konkurencji. Co wymusi na nim cięcia
                > płac i zwolnienia.
                I dlatego pracodawca musi balansować na linie, by nie spaść.

                A wszyscy nie przestrzegający prawa powinni być karani - czy pracownicy, czy
                pracodawcy.
        • dokowski Zrobiłem to po to, żeby pokazać związek zasad ... 17.01.06, 14:59
          micra napisał:

          > Zastanawiasz się nad tym, czym jest wolny rynek, a później
          > przechodzisz do definicji gier - nie wiem po co i dlaczego? Chodzi Ci o
          > ułatwienia dla słabszych?

          ... fair play z ogólnie pojmowaną uczciwością i czymś, co w ekonomii
          nazywamy "uczciwą konkurencją". Zrozumienie reguł jakiejś gry wydawało mi się
          dobrym punktem wyjścia, aby zrozumieć zasady uczciwej konkurencji. Możliwe, że
          tego rodzaju myślenie syntetyczne jest dla ludzi myślących analitycznie zbyt
          trudne, więc teraz zaproponuję coś dla analityków.

          > Ale wolny rynek to wolny rynek (...) Rynek reguluje się sam, nie trzeba mu
          > w tym przeszkadzać.

          Problem w tym, że prawie żaden rynek prawie nigdzie nie jest w pełni wolny.
          Przeanalizuj pojęcia takie jak cło, dotacja, monopol, dumping ... a sam
          będziesz w stanie podać inne przykłady dowodzące tego, że wolny rynek jest
          rzadkością nawet w wolnym świecie.

          Cło np. wyklucza uczciwą konkurencję. Zasady gry na wolnym rynku powinny więc
          zawierać zakaz nakładania ceł, a każdy kraj, który nałoży cło na cokolwiek,
          zostanie upomniany a potem wykluczony z gry, np. embargo ONZ, takie jak to,
          które kiedyś dotknęło RPA.

          Największą nieuczciwością w światowej gospodarce jest istnienie OPEC. Dopóki ta
          banda złodziei bezkarnie swobodnie okrada świat, dopóty nie może w ogóle być
          mowy o globalizacji i wolnym rynku.
          • dokowski Zapomniałem odpowiedzieć. Nie chcę pomagać słabszy 17.01.06, 15:19
            dokowski napisał:

            > Chodzi Ci o ułatwienia dla słabszych?

            Nie wchodzimy do gry po to, żeby pomagać słabszym. Do pomagania słabszym są
            inne instytucje niż wolny rynek.

            Ja pisałem tylko o czymś, co z punktu widzenia gry (rynku) jest marginesem - o
            sposobach wciągania nowych graczy do gry, czyli o metodach zachęcania krajów
            dzikich do tego, aby stały się częścią wolnego świata. Dlatego pisałem o
            forach. Zauważ że takie fory dostaliśmy, kiedy weszliśmy do UE. Nie
            traktowałbym tego jako pomaganie słabszym, bo pomaganie to jest coś, co UE robi
            dla Afryki, coś co Polska robi dla Afryki, czego UE nie robi dla Polski.

            Fory dla słabszego gracza to zupełnie co innego niż np. pomoc charytatywna.
            Fory są nawet czymś przeciwnym. Jeżeli dobry gracz daje słabszemu fory, to
            znaczy, że to ten słabszy gracz robi dobremu łaskę, że w ogóle chce z nim grać.

            "Zagraj ze mną". "Coś ty, nie mam szans". "Zagraj dla samej przyjemnoci
            gry". "Zgoda, ale pod warunkiem, że zdejmiesz wieżę i ustawisz swój zegar na
            czas dwa razy krótszy niż ja". "Dobrze, niech ci będzie". I kto tu komu pomaga?

            > ... fair play z ogólnie pojmowaną uczciwością i czymś, co w ekonomii
            > nazywamy "uczciwą konkurencją". Zrozumienie reguł jakiejś gry wydawało mi się
            > dobrym punktem wyjścia, aby zrozumieć zasady uczciwej konkurencji. Możliwe,
            że
            > tego rodzaju myślenie syntetyczne jest dla ludzi myślących analitycznie zbyt
            > trudne, więc teraz zaproponuję coś dla analityków.
            >
            > > Ale wolny rynek to wolny rynek (...) Rynek reguluje się sam, nie trzeba m
            > u
            > > w tym przeszkadzać.
            >
            > Problem w tym, że prawie żaden rynek prawie nigdzie nie jest w pełni wolny.
            > Przeanalizuj pojęcia takie jak cło, dotacja, monopol, dumping ... a sam
            > będziesz w stanie podać inne przykłady dowodzące tego, że wolny rynek jest
            > rzadkością nawet w wolnym świecie.
            >
            > Cło np. wyklucza uczciwą konkurencję. Zasady gry na wolnym rynku powinny więc
            > zawierać zakaz nakładania ceł, a każdy kraj, który nałoży cło na cokolwiek,
            > zostanie upomniany a potem wykluczony z gry, np. embargo ONZ, takie jak to,
            > które kiedyś dotknęło RPA.
            >
            > Największą nieuczciwością w światowej gospodarce jest istnienie OPEC. Dopóki
            ta
            >
            > banda złodziei bezkarnie swobodnie okrada świat, dopóty nie może w ogóle być
            > mowy o globalizacji i wolnym rynku.
            >
          • dokowski Aha, jeszcze drobiazg, ale ważny 17.01.06, 15:22
            dokowski napisał:

            > Przeanalizuj pojęcia takie jak cło, dotacja, monopol, dumping ...

            Bardzo ważnym pojęciem jest "plagiat" - piszesz o wolnych zawodach, więc
            potrzebujesz zrozumieć, ża zasady uczciwej konkurencji obowiązują też w wolnych
            zawodach
            • micra wolny rynek nie istnieje 17.01.06, 15:33
              Zdaję sobie z tego sprawę. Nie powinny istnieć cła, bariery, pojęcie monopolu i
              inne pojęcia. W tej chwili wychodzą takie potworki jak zmuszanie firmy Microsoft
              do postępowania wg reguł wymyślonych przez Unię Europejską.

              To, że będą istnieć pewne reguły - nie zamierzam nad tym dyskutować, bo wolny
              rynek nie oznacza kradzieży czyjejś własności, choćby była to własność
              intelektualna. Z drugiej strony boję się sytuacji, gdy ktoś będzie chciał
              opatentować choćby sam fakt naciskania klawisza, bo wtedy nikt bez opłacenia
              opłaty dla właściciela tego patentu nie będzie mógł nic zrobić na komputerze.
              Ingerencja powinna być minimalna i do tego należy dążyć.
              • abaddon_696 Re: wolny rynek nie istnieje 17.01.06, 15:56
                > Zdaję sobie z tego sprawę. Nie powinny istnieć cła, bariery, pojęcie monopolu
                i
                > inne pojęcia.

                Ale chyba zdajesz sobie sprawę, że istnienie monopolu to zagrożenie dla wolnego
                rynku?
                Krytykujecie państwo jako monopolistę, a monopol jakiejś firmy już jest cacy?
                • micra Re: wolny rynek nie istnieje 17.01.06, 16:10
                  jeżeli 90% społeczeństwa chce kupować samochody firmy XXX (i jest to tzw.
                  monopol) to zmusisz firmę do tego, by nie dokładała koła zapasowego? By inni
                  mieli równe szanse?

                  Skąd się bierze monopol? Albo Państwo go ustala (vide spirytusowy i akcyza za
                  alkohol), albo powstaje automatycznie w wyniku wyborów konsumentów. Państwowy
                  powinien zostać zlikwidowany, powstały w wyniku działania wolnego rynku niech
                  trwa.
                  • hirondelle123 Re: wolny rynek nie istnieje 17.01.06, 16:16
                    Micra, nawet najbardziej liberalni ekonomiści dostrzegają zagrożenia płynące z
                    tworzenia się monopoli, i nie chodzi im wcale o monopol państwowy.
                    Liberalizm tak, fanatyzm nie;)))
              • dokowski Bo dobra gra, ba, nawet rzekłbym: uczciwa... 17.01.06, 17:18
                micra napisał:

                > boję się sytuacji, gdy ktoś będzie chciał
                > opatentować choćby sam fakt naciskania klawisza

                ... to taka gra, która ma proste i jasne reguły, a reguł tych jest niewiele

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka