robert_32
13.01.06, 10:31
W poprzednim wątku zostałem zaatakowany przez skrajnych liberałów, że kodeks
pracy jest niepotrzebny i że tylko umowa pomiędzy pracownikiem a pracodawcą
powinna regulować warunki pracy. Aby pokazać, że kodeks jest potrzebny
proponuję przeprowadzić następujące rozumowanie:
Załóżmy, że likwidujemy kodeks pracy i ustalamy, że jedynym obowiązującym
prawem pomiędzy pracodawcą a pracownikiem jest umowa między nimi. Załóżmy, że
jesteś humanitarnym pracodawcą i nie chcesz poganiać pracowników batem i
dobijać chorych pracowników. Oczywiście większość pracowników nie podpisze
umowy w której się zgadzają na stosowanie bata jako przymusu do wydajniejszej
pracy.
Jednak można sobie wyobrazić, że znajdzie się grupa tak zdesperowanych osoób,
które stwierdzą: ok niech mnie pracodawca bije - nie mam za co żyć a tak
przynajmniej raz dziennie dostanę tą miskę ryżu. Co to znaczy?, ano to że
twoja humanitarna firma będzie przegrywać konkurencję z firmą, która zatrudnia
pracowników i stosuje bicie jako sposób motywowania do wydajniejszej pracy. Co
wtedy ty jako humanitarny pracodawca musisz zrobić? Albo sam zastosujesz bicie
albo zbankrutujesz. A co z pracownikami, którzy do tej pory nie akceptowali
bicia jako warunek umowy? Muszą się godzić na bicie bo nigdzie nie znajdą
zatrudnienia...
Jaki z tego wniosek: kodeks pracy musi istnieć nie tylko jako ochrona
pracownika przed pracodawcą, ale także jako ochrona humanitarnych pracodawców
przed brutalnymi chamami