Gość: Maciej
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
07.11.02, 19:28
Niekiedy mam poważne wątpliwości, czy natura skonstruowała nas rzeczywiście
jak należy i czy żyjemy w najlepszym z możliwych światów.
Ostatnio wątpliwości te pogłębiły wyniki badań, jakie opublikowane zostały w
czasopiśmie "Mother and Baby", czyli "Matka z Dzieckiem". Ankieta ta
dotyczyła wspomnień z sali porodowej. Osiem spośród dziesięciu rodzących
kobiet (a pamiętajmy, że znajdowały się one pod opieką jednego z najlepszych
systemów opieki zdrowotnej na świecie) było w czasie porodu przerażonych.
Trzy czwarte przyznało, że ból, jaki cierpiały, przekroczył znacznie ich
najgorsze oczekiwania. 86 proc. odczuwało po rozwiązaniu dotkliwe boleści,
które trwały przeciętnie 24 dni. Sześć na dziesięć kobiet, które uczęszczały
do szkół rodzenia, stwierdziło, że prenatalna edukacja w żadnej mierze nie
przygotowała ich do nadchodzącej próby. Jedynie 6 proc. kobiet zdolnych było
do całkowicie naturalnego porodu, zaś w 23 proc. przypadków lekarze dokonali
cesarskiego cięcia.
A teraz najważniejsze odkrycie brytyjskiej ankiety: 99 proc. pytanych matek
oświadczyło, że macierzyństwo jest wspaniałą rzeczą i wychowywanie potomstwa
dostarcza im więcej szczęścia niż kariera zawodowa. Ta sprzeczność mogłaby
być po prostu jeszcze jednym dowodem na to, że "kobiety nijak nie można
zrozumieć". Jednak wydaje mi się, że mamy tu do czynienia ze zjawiskiem
wymagającym wnikliwszej analizy. Przywykliśmy kojarzyć to, co naturalne, z
ciałem i całym fizycznym aspektem naszej egzystencji. To, co duchowe, jest
zaś produktem naszej kultury i wychowania. W przypadku ludzkich narodzin, jak
mi się wydaje, nastąpiło odwrócenie tej prawidłowości. To emocjonalne i
duchowe przeżycia związane z macierzyństwem wydają się nam "naturalne".
Bolesny, fizyczny proces ludzkich narodzin w naszym odbiorze został
zaś "wynaturzony" przez ewolucję. Gdybyśmy pozostawili kobiety samym sobie,
zdając się wyłącznie na wynaturzoną naturę rodzenia, być może groziłaby nam
zagłada gatunku - kobiety zbuntowałyby się przeciw bólowi narodzin. Ale
skoro, czy chcemy tego, czy nie, musimy naturze w tym kluczowym momencie
pomagać, powinniśmy jak najwięcej, by narodziny nie kojarzyły się z
torturami.
Krzysztof Szymborski (felieton ukazal się w "Duzym Formacie", czwartkowym
dodatku GW)