Dodaj do ulubionych

NORMALNA KOBIETA - JAK TO ROZUMIEC

IP: *.pcr.univie.ac.at 17.10.01, 15:14
Czwesto przeciwstawiacie normalna kobiete feministkom, albo odwrotnie. Albo
lesbijkom. Albo w ogole czemus, co nie jest normalne.O co chodzi tak naprawde?
Obserwuj wątek
    • Gość: Maciej Re: NORMALNA KOBIETA - JAK TO ROZUMIEC IP: 192.168.100.* / 213.77.91.* 17.10.01, 16:54
      Ponieważ mam przyjemność mieszkać z normalną kobietą i mam wiele przyjaciół
      wśród kobiet, myślę, że będę umiał Ci odpowiedzieć na to pytanie.
      Normalna kobieta:
      - lubi mężczyzn i spodziewa się, że wybrany mężczyzna będzie dla niej
      najbliższą osobą (bliższą nawet niż przyjaciółki czy dzieci);
      - ma generalnie pozytywne oczekiwania wobec mężczyzn, przyciąga, kontaktuje
      się i zawiera bliższe znajomości z mężczyznami, z którymi jest jej dobrze
      (pomimo całej świadomości, że na świecie istnieją także brutale, alkoholicy i
      zboczeńcy - tych jednak na ogół umie unikać);
      - jest zadowolona z faktu, że jest kobietą i czerpie pełną garścią z kobiecych
      przywilejów (adorowania, strojenia się i malowania, kokieterii, seksu, itd);
      - nie zazdrości mężczyznom ich przywilejów, a raczej wręcz przeciwnie - za nic
      nie chciałaby się z nimi zamienić;
      - czuje się spełniona jako kobieta, gdy zostaje matką; urodzenie i wychowanie
      dzieci staje się dla niej ważniejsze niż praca zawodowa; jeśli wcześniej
      uważała inaczej - przewartościowanie takie zachodzi np. podczas ciąży (być może
      pod wpływem hormonów) lub w trakcie karmienia piersią;
      - nawet gdy pracuje zawodowo, bliska więź z dzieckiem jest dla niej źródłem
      znacznie większych gratyfikacji, niż praca zawodowa;
      • Gość: soso Moja zona-feministka jest normalna kobieta wg definicji Macieja IP: 195.41.66.* 18.10.01, 08:32
        Tak, Macieju. Twoje rozroznienie na kobiety normalne i feministki leglo w
        gruzach. Maj zona dokladnie pasuje do twego opisu i jest feministka. A tak bys
        chcial, by feministka odznaczala sie odmiennymi cechami niz te, ktore opisales.
        Tak wiec zyjesz z zaszytym pod skora stereotypem.

        Jedna rzecz jest niecalkiem moze zgodna. Normalna kobieta czy tez femininstka -
        wszystko jedno - nie ma tej cechy, ze patrzy bezkrytycznie na przywileje
        mezczyzn jezeli wynikaja li tylko z ich wywalczonego kiedys sila miejsca w
        rodzinie czy spoleczenstwie. Nawet jak sie to utrwalilo w kulturze. W koncu
        przeciez kultura sie takze zmienia i jezeli wolimy wiek XVIII od XXI to takie
        mamy prawo. Jezeli Maciej lubi jak kobieta gotuje a on w tym czasie sejmikuje
        (wiek XVIII) to mozna go rozumiec.

        A poza tym to brawo dla opisu 'normalnej kobiety'. Widac teraz, z jakich
        pozycji pisze pan Maciej. Feministka:
        - feministk nie stawia mezczyzny przed dziecmi i przyjaciolkami
        - ma generalnie zle oczekiwania wobec mezczyzn i sie z nimi nie kontaktuje
        - jest ascetycznie niekobieca, nie dba o urode i najchetniej bylaby mezczyzna
        - chcialaby zamienic sie z mezczyznami na cos
        - praca jest dla niej wazniejsza niz dzieci i ciaza jej nie zmienia
        - praca nie przynosi jej wiekszej radosci a tylko dzieci





        æ
        • Gość: Maciej Re: Moja zona-feministka jest normalna kobieta wg definicji Macieja IP: 192.168.100.* / 213.77.91.* 18.10.01, 13:02
          > A poza tym to brawo dla opisu 'normalnej kobiety'. Widac teraz, z jakich
          > pozycji pisze pan Maciej. Feministka:
          > - feministk nie stawia mezczyzny przed dziecmi i przyjaciolkami
          > - ma generalnie zle oczekiwania wobec mezczyzn i sie z nimi nie kontaktuje
          > - jest ascetycznie niekobieca, nie dba o urode i najchetniej bylaby mezczyzna
          > - chcialaby zamienic sie z mezczyznami na cos
          > - praca jest dla niej wazniejsza niz dzieci i ciaza jej nie zmienia
          > - praca nie przynosi jej wiekszej radosci a tylko dzieci

          Oj Panie Soso, znowu kurs logiki się kłania. Odwrotność normalnej kobiety nie
          musi jeszcze oznaczać feministki. Feminizm już definiowałem w innym miejscu.
          Feministka, to taka okalecznona w swojej kobiecości kobieta, która do swojego
          defektu dorabia feministyczną ideologię. Ideologia ta pomaga jej ukrywać przed
          samą sobą swoje okaleczenie (bo już nie przed otoczeniem - no chyba że mężem jest
          Soso). Dzięki ideologii feministycznej może myśleć, że sama jest w porządku, czuć
          się "kobietą wyzwoloną", "awangardą ruchu kobiecego", a normalne kobiety, wobec
          których ma kompleksy, uważać za zacofane kury domowe.

          • Gość: soso Ha,ha,ha,ha,ha,ha IP: 195.41.66.* 19.10.01, 10:42
            Jezu, ale sie usmialem!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • suzume Re: NORMALNA KOBIETA - JAK TO ROZUMIEC 18.10.01, 10:25
        i generalnie się z Maciejem zgadzam, chociaż pewnie jestem nienormalna, bo
        posiadając te cechy (może z wyjątkiem dzieci) uważam się za feministkę... Taaak,
        to pewnie tłumaczy moją niechęć do rozmnażania się, zwłaszcza gdyby tych dzieci
        miało być więcej niż jedno...
        Ale zastanawiają mnie 2 punkty:

        > - jest zadowolona z faktu, że jest kobietą i czerpie pełną garścią z kobiecych
        > przywilejów (adorowania, strojenia się i malowania, kokieterii, seksu, itd);

        ja akurat się maluję, zmieniam kolor włosów, noszę szpilki (to dopiero
        dziwowisko - feministka na szpilkach), ale znam kilka pań, które tego nie robią.
        Czy one są nienormalne? No strach się bać...

        > - nie zazdrości mężczyznom ich przywilejów, a raczej wręcz przeciwnie - za nic
        > nie chciałaby się z nimi zamienić;

        A niby dlaczego mam nie zazdrościć mężczyznom kilku ich przywilejów?
        - przywilej dłuższej pracy zawodowej;
        - statystycznie wyższe wynagrodzenie, przy tych samych obowiązkach i
        umiejętnościach;
        - lepszego startu na rynku pracy, bo dzieci właściwie mają tylko mamusie. Dla
        faceta bycie dzieciatym to nawet atut - będzie mu bardziej zależało na pracy.

        I na zakończenie:
        > - nawet gdy pracuje zawodowo, bliska więź z dzieckiem jest dla niej źródłem
        > znacznie większych gratyfikacji, niż praca zawodowa;

        Pewnie masz rację. Nie mam dzieci - nie mogę się wypowiedzieć. Ale praca zawodowa
        to nie tylko satysfakcja. Dla wielu osób (niezależnie od płci) to kasa - na teraz
        i na starość. Mnóstwo kobiet boi się ubogiej starości. To chyba nie jest objaw
        nienormalności.

        Pozdrawiam
        • Gość: Maciej Re: NORMALNA KOBIETA - JAK TO ROZUMIEC IP: 192.168.100.* / 213.77.91.* 18.10.01, 12:50
          "Tak, posiadam wszystkie te cechy. Lubię mężczyzn - te męskie szowinistyczne
          świnie, co od tysiącleci gnębią, poniżają i wykorzystują biedne kobiety.
          Zdecydowanie wolę być kobietą niż mężczyzną. Ale za nic w świecie nie mogę
          pogodzić się z tym, że oni mają pewne przywileje, których ja nie mam (faktu, że
          ja mam pewne przywileje, których oni nie mają - nie dostrzegam)"
          Itd, itp. Czyli same sprzeczności. Na tym właśnie polega feminizm.
          Pozdrawiam -
          • suzume Re: NORMALNA KOBIETA - JAK TO ROZUMIEC 18.10.01, 16:54
            z obrzucaniem się błotem poczekajmy, aż się lepiej poznamy - będzie wiadomo, w co
            celować :)
            nie ustosunkowałeś się do moich pytań w poprzednim poście - zrób to, bardzo cię
            proszę. i nie przypisuj mi na wyrost poglądów, których nie posiadam. nie reaguj
            ślepo na pewne słowo na "f", tylko odpowiadaj osobie, dobrze? :)

            Gość portalu: Maciej napisał(a):

            > "Tak, posiadam wszystkie te cechy. Lubię mężczyzn - te męskie szowinistyczne
            > świnie, co od tysiącleci gnębią, poniżają i wykorzystują biedne kobiety.

            większość ludzi, których lubię, to mężczyźni, więc jak mogłabym tak o nich mówić?
            nie głoszę również haseł odwetowych - raczej proponuję grubą kreskę :)

            > Zdecydowanie wolę być kobietą niż mężczyzną.

            nie wiem, czy zdecydowanie, bo nigdy nie byłam mężczyzną, więc nie mam
            porównania... ale na swoją płeć nie narzekam.

            > Ale za nic w świecie nie mogę
            > pogodzić się z tym, że oni mają pewne przywileje, których ja nie mam (faktu, że
            > ja mam pewne przywileje, których oni nie mają - nie dostrzegam)"

            jakie kobiece przywileje masz na myśli? bo możliwość malowania się i biegania na
            obcasach jest raczej marnym ekwiwalentem za wymienione przeze mnie w poprzednim
            poście przywileje mężczyzn.

            > Itd, itp. Czyli same sprzeczności. Na tym właśnie polega feminizm.
            > Pozdrawiam -

            nie oceniaj ludzi po jednym poście i nie uogólniaj.

            również pozdrawiam :)
            • Gość: curious Re: NORMALNA KOBIETA - JAK TO ROZUMIEC IP: *.uni-forst.gwdg.de 19.10.01, 11:00
              Pozwole sobie na drobne wtracenie Suzume


              > jakie kobiece przywileje masz na myśli? bo możliwość malowania się i biegania na
              > obcasach jest raczej marnym ekwiwalentem za wymienione przeze mnie w poprzednim
              > poście przywileje mężczyzn.

              Piszac o przywilejach ludzie maja na mysli najczesciej to co jest gdzies tam zapisane w jakichs prawach czy
              kodeksach a mniej zwracaja uwage na hmmm... nazwijmy to przywileje spoleczne (to jest zreszta blad ruchow
              feministycznych ktore na sile chca zmieniac prawo (moje ulubione parytety i pozytywne dyskryminacje) a zupelnie
              zapominaja o spolecznym odbiorze pewnych zachowan, o stereotypach itd, ktore przede wszytkim nalezaloby
              zmienic jesli chce sie osiagnac cos trwalego). No ale wrocmy do tematu przywilejow kobiet - otoz Suzume wy macie
              jeden wielki przywilej ktorego my - wlasnie ze wzgledow spolecznych nie mamy i nigdy miec nie bedziemy - przywilej
              bycia SLABYM. Wy kobiety mozecie sobie plakac, zalamywac sie, potrzebowac wsparcia "silnego meskiego
              ramienia". Mozecie sobie w pewnych sytuacjach nie dawac rady, prosic o pomoc znajdujacego sie akurat w poblizu
              przystojniaka i nic to wam z waszej kobiecosci nie odbiera. Mezczyznie zadna z tych rzeczy nie przystoi.
              Dyskwalifikuje go. I to sie nigdy nie zmieni...
              Pzdr
              • suzume Re: NORMALNA KOBIETA - JAK TO ROZUMIEC 19.10.01, 11:31
                Gość portalu: curious napisał(a):

                > Pozwole sobie na drobne wtracenie Suzume

                ależ proszę :)

                > Piszac o przywilejach ludzie maja na mysli najczesciej to co jest gdzies tam za
                > pisane w jakichs prawach czy kodeksach a mniej zwracaja uwage na hmmm...
                > nazwijmy to przywileje spoleczne (to jest zreszta blad ruchow
                > feministycznych ktore na sile chca zmieniac prawo (moje ulubione parytety i
                > pozytywne dyskryminacje) a zupelnie zapominaja o spolecznym odbiorze pewnych
                > zachowan, o stereotypach itd, ktore przede wszytkim nalezaloby
                > zmienic jesli chce sie osiagnac cos trwalego).

                widzisz i tu znowu tkwi problem natury nomenklaturowej. ogólnie panuje takie
                odczucie, że jeśli kobieta uważa, że ma takie same prawa jak mężczyzna i domaga
                się respektowania ich, to jest feministką. i albo nie zauważa się, że wiele
                takich kobiet (np. ja) poczuwa się do takich samych obowiązków, albo ta część
                ruchu, na którą z taką przyjemnością się powołujesz, jest na tyle głośna i
                hałaśliwa, że mnie zagłusza. albo przyjmijmy, że ruch jest bardzo niejednorodny,
                albo wymyśl dla mnie inną nazwę :)
                parytety i tzw. "pozytywną dyskryminację" uważam za bzdurę, bo człowiek powinien
                zajmować się czymś ze względu na predyspozycje i zainteresowania, a nie dlatego,
                że nie uciekł przed łapanką.
                pewne zmiany legislacyjne były niewątpliwie potrzebne, bo należało kobietom
                przyznać prawa wyborcze, wyciągnąć je nieco spod kontroli męża (praca,
                samodzielne zarządzanie własnymi zarobkami itp.). to była niezbędna baza. teraz
                należy to dobrze wykorzystać.
                jeśli chodzi o stereotypy, to dotykają niestety i mężczyzn, i kobiet. być może
                zmiana niektórych przynajmniej stereotypowych przekonań o roli, sile czy miejscu
                kobiety spowoduje zmianę odpowiadających im stereotypów dotyczących mężczyzn. mam
                taką nadzieję.

                > No ale wrocmy do tematu przywilejow kobiet - otoz Suzume wy macie
                > jeden wielki przywilej ktorego my - wlasnie ze wzgledow spolecznych nie mamy i
                > nigdy miec nie bedziemy - przywilej bycia SLABYM. Wy kobiety mozecie sobie
                > plakac, zalamywac sie, potrzebowac wsparcia "silnego meskiego ramienia".
                > Mozecie sobie w pewnych sytuacjach nie dawac rady, prosic o pomoc znajdujacego
                > sie akurat w poblizu przystojniaka i nic to wam z waszej kobiecosci nie
                > odbiera. Mezczyznie zadna z tych rzeczy nie przystoi.
                > Dyskwalifikuje go. I to sie nigdy nie zmieni...]

                mam nadzieję, że to się jednak zmieni. feministki-krzykaczki głoszą, że kobieta
                też człowiek, więc może/powinna/należy jej się to, to i tamto też. a ja pytam, co
                z mężczyznami? dlaczego niby nie zmienić stereotypu, że mężczyźnie nigdy nie
                płaczą, świetnie sobie radzą i z uszczelką i z PIT-em i jeszcze się znają na
                astronomii? albo z drugiej strony: w głowie im tylko baby, piwo i piłka nożna.
                przecież to są bzdury. a dlaczego facet nie miałby być "przy żonie" - prowadzić
                dom i opiekować się dziećmi, jeśli ona dużo lepiej zarabia? niby przeciwskazań
                nie ma, ale odbiór społeczny byłby co najmniej różny.

                i mój feminizm to znoszenie stereotypów. i mam nadzieję, że nie spełni się
                Twoje: "I to sie nigdy nie zmieni..."

                > Pzdr

                ja również :)
        • Gość: Maciej Re: NORMALNA KOBIETA - JAK TO ROZUMIEC IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.10.01, 23:39
          suzume napisał(a):

          > Ale zastanawiają mnie 2 punkty:
          >
          > > - jest zadowolona z faktu, że jest kobietą i czerpie pełną garścią z kobie
          > cych
          > > przywilejów (adorowania, strojenia się i malowania, kokieterii, seksu, itd
          > );
          >
          > ja akurat się maluję, zmieniam kolor włosów, noszę szpilki (to dopiero
          > dziwowisko - feministka na szpilkach), ale znam kilka pań, które tego nie robią
          > .
          > Czy one są nienormalne? No strach się bać...

          To zależy. Jeśli się nie malują, bo np. są uczulone, albo uważają, że nauturalnie
          wygladają równie dobrze - to OK. Jeśli źle wyglądają w szpilkach, albo są dla
          nich zbyt niewygodne - również OK.
          Jest jednak pewna niewielka grupa kobiet, niepewnych swojej kobiecości, które
          obawiają się podobać mężczyznom. Może być wiele powodów, dla których kobieta
          obawia się być obiektem seksualnego pożądania, bo jej się to źle kojarzy.
          Rozumiem, przyczyny, które do tego mogły doprowadzić i mam wiele współczucia dla
          takich kobiet. Mimo to uważam ich sposób bycia za nienormalny, a ściślej, za
          pewną ułomność, która czyni ich zycie uboższym.
          Jeśłi taka kobieta dorobi sobie do tego jeszcze feministyczną ideologię, to
          oczywiście może sobie tym poprawić samopoczucie, ale nie zmienia to faktu, że
          jest nienormalna.

          > > - nie zazdrości mężczyznom ich przywilejów, a raczej wręcz przeciwnie - za
          > nic
          > > nie chciałaby się z nimi zamienić;
          >
          > A niby dlaczego mam nie zazdrościć mężczyznom kilku ich przywilejów?
          > - przywilej dłuższej pracy zawodowej;

          To nie jest przywilej, tylko obowiązek. Twój feminizm przesłania Ci rzeczywistośc
          do tego stopnia, że nie dostrzegasz faktów. Kobiety mają PRZYWILEJ wcześniejszego
          przejścia na emeryturę, jeśli im się tak spodoba. Mężczyźni mają OBOWIĄZEK
          pracować 5 lat dłużej. Jeśli zazdroscisz czegoś, czego my nie mamy, a TY to masz -
          to sama musisz przyznać, że to nie jest normalne.

          > - statystycznie wyższe wynagrodzenie, przy tych samych obowiązkach i
          > umiejętnościach;

          Udowodniłem gdzie indziej, że mężczyźni mają przewagę we wszystkich dziedzinach,
          gdzie efekty są wymierne, zarówno tam, gdzie wymaga to siły fizycznej (sport) jak
          i zdolności umysłowych (np. szachy). Jeśli są lapsi tam, gdzie mozna to zmierzyć
          (sport, szachy, brydż), to nalezy sądzić, że są lepsi także w takich dziedzinach,
          gdzie precyzyjny pomiar jest utrudniony (praca). W takim razie nie ma powodu
          przypuszczać, że w pracy zawodowej mieliby mieć takie same umiejętności jak
          kobiety. Cała psychologia temu przeczy.
          Mężczyźni zarabiają więcej bo:
          1) bardziej się angażują w pracę
          2) mają wyższe umiejętności niż kobiety.

          > - lepszego startu na rynku pracy, bo dzieci właściwie mają tylko mamusie. Dla
          > faceta bycie dzieciatym to nawet atut - będzie mu bardziej zależało na pracy.

          Jeśłi uważasz dzieci za własność kobiety, to jest to dla mnie skandaliczne.

          > I na zakończenie:
          > > - nawet gdy pracuje zawodowo, bliska więź z dzieckiem jest dla niej źródłe
          > m
          > > znacznie większych gratyfikacji, niż praca zawodowa;
          >
          > Pewnie masz rację. Nie mam dzieci - nie mogę się wypowiedzieć. Ale praca zawodo
          > wa
          > to nie tylko satysfakcja. Dla wielu osób (niezależnie od płci) to kasa - na ter
          > az
          > i na starość. Mnóstwo kobiet boi się ubogiej starości. To chyba nie jest objaw
          > nienormalności.

          Droga Suzume, nikt na Boga Ci nie zabrania pracować! Napisałem tylko, że gdy
          normalna kobieta ma dzieci, stają się one dla niej ważniejsze niż praca.

          Poza tym, nikt Ci nie każe być na siłę normalną kobietą. Kazdy człowiek zasługuje
          na szacunek za to tylko, że jest człowiekiem. Nie ma obowiązku być szczęsliwym.
          Pozdrawiam -

          • Gość: suzume Re: NORMALNA KOBIETA - JAK TO ROZUMIEC IP: *.man.polbox.pl 22.10.01, 10:28
            Gość portalu: Maciej napisał(a):

            ) Jest jednak pewna niewielka grupa kobiet, niepewnych swojej kobiecości, które
            ) obawiają się podobać mężczyznom.

            A może wystarcza im, że podobają się swojemu mężczyźnie i wisi im czy podobają
            się innym Maciejom? Nie, niemożliwe - dla _normalnej_ kobiety najważniejsze jest
            jak gęsto ściele się męski trup :)

            ) Może być wiele powodów, dla których kobieta
            ) obawia się być obiektem seksualnego pożądania, bo jej się to źle kojarzy.
            ) Rozumiem, przyczyny, które do tego mogły doprowadzić i mam wiele współczucia dl
            ) a takich kobiet. Mimo to uważam ich sposób bycia za nienormalny, a ściślej, za
            ) pewną ułomność, która czyni ich zycie uboższym.

            Taaak, bo jest zupełnie nienormalne, że kobieta, którą np. zgwałcono boi się
            podkreślać swoją kobiecość; zwłaszcza jeśli na policji, u lekarza i podczas
            procesu usłyszała, że sama chciała bo nosiła szpilki i spódnicę, czyli była
            ubrana _wyzywająco_ (sic!).

            ) Jeśłi taka kobieta dorobi sobie do tego jeszcze feministyczną ideologię, to
            ) oczywiście może sobie tym poprawić samopoczucie, ale nie zmienia to faktu, że
            ) jest nienormalna.

            A jeśli tę ideologię dorabia sobie mimo szminki, szpilek i fryzjera? To pewnie
            jest jeszcze bardziej groźna, bo zamaskowana :)

            ) To nie jest przywilej, tylko obowiązek. Twój feminizm przesłania Ci rzeczywisto
            ) śc
            ) do tego stopnia, że nie dostrzegasz faktów. Kobiety mają PRZYWILEJ wcześniejsze
            ) go
            ) przejścia na emeryturę, jeśli im się tak spodoba. Mężczyźni mają OBOWIĄZEK
            ) pracować 5 lat dłużej. Jeśli zazdroscisz czegoś, czego my nie mamy, a TY to mas
            ) z -
            ) to sama musisz przyznać, że to nie jest normalne.

            Problem polega na tym, że kobieta nie decyduje sama, czy chce z tego "przywileju"
            skorzystać, czy nie. Jest wysyłana na tę emeryturę, przeważnie wbrew własnej
            woli, bo "wiecie, jak to jest, koleżanko... bezrobocie, trzeba zrobnić miejsce
            młodszym". I wyobraź sobie, że wiem to od faceta - dyrektora w dużej firmie. A
            dlaczegóż to kobiety nie chcą korzystać z tego "przywileju" i trzymają się pracy
            jak mogą? Normalnie, chodzi kasę (ale materialistki!). Otwieram sobie takie
            czasopismo, jak "Profit" (udają, że piszą o gospodarce, ale to napewno tylko
            przykrywka dla ich skrajnie feministycznych poglądów...) i co czytam w dossier na
            temat III filaru? Otóż pani, która zarabia teraz 20.000 zł miesięcznie i ma
            trochę ponad 40 lat dostanie jakieś 2.800 zł emerytury jeśli przejdzie na
            emeryturę w wieku lat 60 i ponad 4.000 - jeśli popracuje 5 lat dłużej. Pięć lat
            pracy więcej to 5 lat większych dochodów, 5 lat więcej płacenia składek na ZUS i
            o 5 lat krótszy potencjalny okres pobierania emerytury, ergo wyższa emerytura.
            Sprawdź jak się wylicza emeryturę...
            Jeśli marzy Ci się wcześniejsza emerytura, to rzeczywiście jesteś biedny, bo albo
            pracy nie lubisz wogóle (swojej zaś w szczególności), albo strasznie Cię ta praca
            frustruje z różnych powodów (może to koleżanka dostała awans ;) ). Bo jeśli praca
            to dla Ciebie tylko OBOWIĄZEK...

            ) Udowodniłem gdzie indziej, że mężczyźni mają przewagę we wszystkich dziedzinach
            ) ,
            ) gdzie efekty są wymierne, zarówno tam, gdzie wymaga to siły fizycznej (sport) j
            ) ak
            ) i zdolności umysłowych (np. szachy). Jeśli są lapsi tam, gdzie mozna to zmierzy
            ) ć
            ) (sport, szachy, brydż), to nalezy sądzić, że są lepsi także w takich dziedzinac
            ) h,
            ) gdzie precyzyjny pomiar jest utrudniony (praca). W takim razie nie ma powodu
            ) przypuszczać, że w pracy zawodowej mieliby mieć takie same umiejętności jak
            ) kobiety. Cała psychologia temu przeczy.
            ) Mężczyźni zarabiają więcej bo:
            ) 1) bardziej się angażują w pracę
            ) 2) mają wyższe umiejętności niż kobiety.

            Być może prawdą jest, że płeć determinuje pewne zdolności, jeśli wierzysz w "Płeć
            mózgu". Natomiast stwierdanie, że wszyscy mężczyźni są lepsi we wszystkim od
            wszystkich kobiet, to (wybacz) bzdura totalna. Rozejrzyj się wokół i odpowiedz,
            czy możesz powiedzieć z czystym sumieniem, że jesteś lepszy we wszystkim od
            każdej kobiety, którą znasz: lepiej znasz języki obce, lepiej radzisz sobie z
            prowadzeniem samochodu, pieczesz lepsze ciasta, szybciej wymieniasz uszczelki,
            lepiej czujesz giełdę i dokładniej odkurzasz. Jeśli tak t jesteś superman.
            W sportach fizycznych kobiety są gorsze od mężczyzn, co wynika z budowy ciała -
            mamy mniej mięśni. W sportach "umysłowych" Twoje przypuszczenia nie zostały
            niestety w 100% potwierdzone, ponieważ najwięksi mistrzowie nigdy nie wyrazili
            zgody na pojedynek z mistrzyniami. Czyżby ze strachu, że im baba dołoży? No chyba
            nieee.
            Statystyką się tak nie podniecaj, bo to jest tak: jeśli ja mam 10 zł a Ty - 20,
            to średnio mamy po 15. A jeśli próba będzie większa, to może tylko po 10, bo ta
            trzecia osoba tak naprawdę nie ma wogóle pieniędzy. I co? otrzymujemy wynik
            poprawny w 33%. Wiwat statystyka!
            A co do udowadniania, to nie udowodniłeś niczego, bo Ty TYLKO przeczytałeś
            wyniki, a nie - przeprowadziłeś badania. Więc nie przypisuj sobie czyjejś
            ciężkiej pracy. Jedyny wniosek, jaki można wysnuć na podstawie Twoich poprzednich
            wypowiedzi z wątku "czy normalna kobieta może...) jest taki, że nie można Ci ufać
            jako źródłu informacji, bo przytaczasz tylko wyniki świadczące o geniuszu
            ogólnomęskim. Te, które przemawiają za kobietami, albo tylko pojazują równość
            możliwości przemilczasz. Pewnie dlatego, że są feministyczne i jako takie
            niegodne zaufania. Oto duch naukowy!
            Poza tym dobrze jest być dumnym z tego jaki ktoś jest (tzn. jaki/kim się
            urodził), ale jeszcze większą satysfakcję daje to, kim się stajesz dzięki
            własnemu wysiłkowi. Nie sztuką jest urodzić się w bogatej rodzinie. Sztuką jest
            zdobyć dobrobyt własną ciężką pracą. Ale skoro Tobie do bycia dumnym z siebie
            wystarcza tylko to, że jesteś mężczyzną. Nie ma obowiązku być ambitnym.

            ) ) - lepszego startu na rynku pracy, bo dzieci właściwie mają tylko mamusie.
            ) Dla
            ) ) faceta bycie dzieciatym to nawet atut - będzie mu bardziej zależało na pra
            ) cy.
            )
            ) Jeśłi uważasz dzieci za własność kobiety, to jest to dla mnie skandaliczne.

            To co napisałam o mamusiach było tzw. ironią (słowo to można znaleźć w słowniku
            wyrazów obcych).
            1) dziecko nie jest niczyją własnością - ani matki, ani ojca, ponieważ jest
            człowiekiem. Chociaż jeszcze w XIX w. było _własnością_ ojca ew. jego rodziny.
            Matka była tylko niezbędnym inkubatorem :)
            2) mężczyzna dzieciaty postrzegany jest na rynku przacy jako osoba odpowiedzialna
            i godna zaufania: ma dziecko, więc będzie się roboty trzymał za wszelką cenę.
            Matka jest pracownikiem gorszego gatunku, bo napewno będzie brała zwolnienia,
            wychodziła wcześniej itp. I tu należy spytać się czemu? Prawo przyznaje dni na
            opiekę tak matce, jak i ojcu. Skąd to założenie a priori, że tylko matka będzie z
            nich korzystać? Czyżby tatuś był tylko bankomatem albo miał własne dzieci gdzieś,
            bo kariera ponad wszystko? Chyba nie, ale skoro taki jest odbiór społeczny, to
            wychodzi na to, że dzieci mają tylko mamusie. Tatusiowie to jakieś bliżej
            niepoznane stwory mityczne...

            ) Droga Suzume, nikt na Boga Ci nie zabrania pracować! Napisałem tylko, że gdy
            ) normalna kobieta ma dzieci, stają się one dla niej ważniejsze niż praca.

            Dzięki. Bez Twojego przyzwolenia też sobie radziłam, ale od razu mi lżej na
            duszy :) Dziecko może sobie być ważniejsze od kariery, ale bez pracy go nie
            wykarmisz. A kariera to nie tylko prestiż i satysfakcja, ale też większa kasa na
            kształcenie, jedzenie i przyjemności.

            ) Poza tym, nikt Ci nie każe być na siłę normalną kobietą. Kazdy człowiek zasługu
            ) je
            ) na szacunek za to tylko, że jest człowiekiem. Nie ma obowiązku być szczęsliwym.

            I nie ma obowiązku być normalnym, prawda? Problem polega na tym, że ja nie tylko
            czuję się normalną kobietą, ale również tak właśnie jestem odbierana przez ludzi,
            których znam, w tym również mojego narzeczonego. Na brak szczęścia też nie
            • Gość: Maciej Re: NORMALNA KOBIETA - JAK TO ROZUMIEC IP: 192.168.100.* / 213.77.91.* 22.10.01, 16:33
              Gość portalu: suzume napisał(a):

              > Gość portalu: Maciej napisał(a):
              >
              > ) Jest jednak pewna niewielka grupa kobiet, niepewnych swojej kobiecości, które
              >
              > ) obawiają się podobać mężczyznom.
              >
              > A może wystarcza im, że podobają się swojemu mężczyźnie i wisi im czy podobają
              > się innym Maciejom? Nie, niemożliwe - dla _normalnej_ kobiety najważniejsze jes
              > jak gęsto ściele się męski trup :)

              Przeciwnie. Jeśłi kobiecie wystarcza, że podoba się swojemu wybrankowi - uważam
              to za najzupełniej normalne. Nie wkładaj mi w usta poglądów, których nie
              wypowiedziałem.


              > ) Może być wiele powodów, dla których kobieta
              > ) obawia się być obiektem seksualnego pożądania, bo jej się to źle kojarzy.
              > ) Rozumiem, przyczyny, które do tego mogły doprowadzić i mam wiele współczucia
              > dl
              > ) a takich kobiet. Mimo to uważam ich sposób bycia za nienormalny, a ściślej, z
              > a
              > ) pewną ułomność, która czyni ich zycie uboższym.
              >
              > Taaak, bo jest zupełnie nienormalne, że kobieta, którą np. zgwałcono boi się
              > podkreślać swoją kobiecość; zwłaszcza jeśli na policji, u lekarza i podczas
              > procesu usłyszała, że sama chciała bo nosiła szpilki i spódnicę, czyli była
              > ubrana _wyzywająco_ (sic!).

              A Ty co uważasz za normalne? Że po gwałcie zostanie feministką i zacznie wyznawać
              te wszystkie bzdury o "wojnie płci" (co może wydawać się jej jakimś
              wytłumaczeniem jej bolesnego doświadczenia)?
              Czy, że pójdzie na psychoterapię, by gwałt nie rzutował na jej relacje z
              mężczyznami (ew. późniejszym mężem, synem, itp.)??? (zakładam, że jest młoda i
              niezamężna)


              > ) Jeśłi taka kobieta dorobi sobie do tego jeszcze feministyczną ideologię, to
              > ) oczywiście może sobie tym poprawić samopoczucie, ale nie zmienia to faktu, że
              > ) jest nienormalna.
              >
              > A jeśli tę ideologię dorabia sobie mimo szminki, szpilek i fryzjera? To pewnie
              > jest jeszcze bardziej groźna, bo zamaskowana :)

              Słuszne spostrzeżenie. Szminki i szpilki to tylko pewne zewnętrzne przejawy -
              ważne jest, co ona czuje i jak się zachowuje.

              > ) To nie jest przywilej, tylko obowiązek. Twój feminizm przesłania Ci rzeczywis
              > to
              > ) śc
              > ) do tego stopnia, że nie dostrzegasz faktów. Kobiety mają PRZYWILEJ wcześniejs
              > ze
              > ) go
              > ) przejścia na emeryturę, jeśli im się tak spodoba. Mężczyźni mają OBOWIĄZEK
              > ) pracować 5 lat dłużej. Jeśli zazdroscisz czegoś, czego my nie mamy, a TY to m
              > as
              > ) z -
              > ) to sama musisz przyznać, że to nie jest normalne.
              >
              > Problem polega na tym, że kobieta nie decyduje sama, czy chce z tego "przywilej
              > u"
              > skorzystać, czy nie. Jest wysyłana na tę emeryturę, przeważnie wbrew własnej
              > woli, bo "wiecie, jak to jest, koleżanko... bezrobocie, trzeba zrobnić miejsce
              > młodszym".

              Bardzo dobre spostrzeżenie. To piękny przykład, jak prawne przywileje kobiet
              obracają się przecuiwko im samym. Niech to da feministkom do myślenia przy
              próbach wprawadzania parytetów czy innych przywilejów dla kobiet, które miałyby
              wspierać "równouprawnienie".

              Uważasz, że prywatni pracodawcy są tak nierozsądni, że wysyłają dobrych
              pracowników, którzy przynoszą zysk firmie, na emeryturę? Dlaczego mieliby to
              robić?
              Jeśli to robią, to dlatego, że kobiety jako pracownicy na ogół są gorsze od
              mężczyzn i tyle.

              >
              > Być może prawdą jest, że płeć determinuje pewne zdolności, jeśli wierzysz w "Pł
              > eć
              > mózgu". Natomiast stwierdanie, że wszyscy mężczyźni są lepsi we wszystkim od
              > wszystkich kobiet, to (wybacz) bzdura totalna.

              "Płeć mózgu" to bardzo dobra książka, oparta na badaniach naukowych i zgodna z
              potocznym doświadczeniem. Tezy książki potwierdza cała psychologia i etologia.
              Natomiast nigdy nie twierdziłem, że każdy mężczyzna jest lepszy od każdej kobiety
              pod każdym względem. Gdybyś uważnie przeczytała wszystkie moje listy,
              zobaczyłabyś moje zachwyty nad Marią Curie - Skłodowską - jedyną osobą w
              historii, która dwukrotnie otrzymała Nobla.
              Znowu przypisujesz mi poglądy, których nie wypowiedziałem. Z kim Ty właściwie
              dyskutujesz? Niby odpowiadasz na moje listy, ale dyskutujesz z jakimiś cieniami z
              Twojej wyobraźni...

              > Nie można ci ufac jako źródłu informacji, bo przytaczasz tylko wyniki
              świadczące o geniuszu
              > ogólnomęskim. Te, które przemawiają za kobietami, albo tylko pojazują równość
              > możliwości przemilczasz.

              Vide Słodowska - Curie. Przeczytaj jeszcze raz moje posty - tym razem uważnie.

              > Poza tym dobrze jest być dumnym z tego jaki ktoś jest (tzn. jaki/kim się
              > urodził), ale jeszcze większą satysfakcję daje to, kim się stajesz dzięki
              > własnemu wysiłkowi. Nie sztuką jest urodzić się w bogatej rodzinie. Sztuką jest
              > zdobyć dobrobyt własną ciężką pracą.

              Z tym akurat się zgadzam.

              > Ale skoro Tobie do bycia dumnym z siebie
              > wystarcza tylko to, że jesteś mężczyzną. Nie ma obowiązku być ambitnym.

              Nie podoba Ci się, że mężczyzna jest dumny z tego, że jest mężczyzną? Czyżbyś
              była zazdrosna? A Ty nie jesteś dumna z tego, że jesteś kobietą?
              Bo widzisz, normalne kobiety, które znam, są dumne ze swojej kobiecości i nie
              zazdroszą mi, że jestem mężczyznom. Moja duma w niczym im nie przeszkadza.
              Szczerze Ci życzę, byś kiedyś poznała to uczucie. Może wtedy feminizm przestanie
              Ci być potrzebny jako podpórka do poczucia własnej wartości.

              > 1) dziecko nie jest niczyją własnością - ani matki, ani ojca, ponieważ jest
              > człowiekiem. Chociaż jeszcze w XIX w. było _własnością_ ojca ew. jego rodziny.
              > Matka była tylko niezbędnym inkubatorem :)

              Dobrym przykładem przedmiotowego traktowania dzieci przez ojców w dawnych czasach
              są "Treny" Kochanowskiego. Cała jego rozpacz pośmierci córki to żal za "utraconą
              własnością".
              To była ironia.
              Na serio natomiast uważam, że Twój feminizm deformuje Twoją interpretację
              historii.

              > 2) mężczyzna dzieciaty postrzegany jest na rynku przacy jako osoba odpowiedzial
              > na
              > i godna zaufania: ma dziecko, więc będzie się roboty trzymał za wszelką cenę.
              > Matka jest pracownikiem gorszego gatunku, bo napewno będzie brała zwolnienia,
              > wychodziła wcześniej itp. I tu należy spytać się czemu?

              Ponieważ ten stereotyp ma potwierdzenie w rzeczywistości.

              > Tatusiowie to jakieś bliżej
              > niepoznane stwory mityczne...

              Czy piszesz o własnym doświadczeniu i o własnej relacji z ojcem?

              >
              > I nie ma obowiązku być normalnym, prawda?

              Dokładnie tak. Nie ma takiego obowiązku.

              > Problem polega na tym, że ja nie tylko
              > czuję się normalną kobietą, ale również tak właśnie jestem odbierana przez ludz
              > i,
              > których znam, w tym również mojego narzeczonego. Na brak szczęścia też nie

              Nie chciałbym Cię urazić porównaniem, ale geje, sadomasochiści, lesbijki, itd.
              też mają swoich partnerów i też twierdzą, że są zadowoleni. Tolerancja wymaga, by
              traktować ich z szacunkiem należnym każdemu człowiekowi (a więc, by ich
              tolerować), ale nie wymaga, by się przy tym samookłamywać, czyli uznać za
              normalny ich sposób zaspokajania popędu płciowego.
              Oczywiście dobrze wychowani, wrażliwi, tolerancyjni ludzie będą w towarzystwie
              geja zachowywać się z szacunkiem i delikatnością TAK, JAK GDYBY BYŁ NORMALNY.
              Tu jednak mamy forum dyskusyjne i nie ma powodu niczego udawać.
              • suzume Re: NORMALNA KOBIETA - JAK TO ROZUMIEC 23.10.01, 10:06
                Gość portalu: Maciej napisał(a):

                ) ) ) Może być wiele powodów, dla których kobieta
                ) ) ) obawia się być obiektem seksualnego pożądania, bo jej się to źle kojarzy
                ) .
                ) ) ) Rozumiem, przyczyny, które do tego mogły doprowadzić i mam wiele współcz
                ) ucia
                ) ) dl
                ) ) ) a takich kobiet. Mimo to uważam ich sposób bycia za nienormalny, a ściśl
                ) ej, z
                ) ) a
                ) ) ) pewną ułomność, która czyni ich zycie uboższym.
                ) )
                ) ) Taaak, bo jest zupełnie nienormalne, że kobieta, którą np. zgwałcono boi s
                ) ię
                ) ) podkreślać swoją kobiecość; zwłaszcza jeśli na policji, u lekarza i podcza
                ) s
                ) ) procesu usłyszała, że sama chciała bo nosiła szpilki i spódnicę, czyli był
                ) a
                ) ) ubrana _wyzywająco_ (sic!).
                )
                ) A Ty co uważasz za normalne? Że po gwałcie zostanie feministką i zacznie wyznaw
                ) ać
                ) te wszystkie bzdury o "wojnie płci" (co może wydawać się jej jakimś
                ) wytłumaczeniem jej bolesnego doświadczenia)?

                Czy ja napisałam cokolwiek o tym, że kobiety po gwałcie zostają feministkami? Czy
                może Ty nie do końca rozumiesz to, co czytasz? Napisałam tylko, że jeśli kobieta
                po częstp podwójnym gwałcie (i fizycznym, i potem psychicznym) obawia się
                podkreślania swojej kobiecości, to nie można tego nazwać nienormalnym. To
                naturalna reakcja obronna, taka sama jak niepchanie po raz drugi palca w płomień.
                Gdzie Ty w mojej wypowiedzi wyczytałeś coś o wojnie płci? Kto komu wmawia poglądy
                i polemizuje z "cieniami wyobraźni"?

                ) Czy, że pójdzie na psychoterapię, by gwałt nie rzutował na jej relacje z
                ) mężczyznami (ew. późniejszym mężem, synem, itp.)??? (zakładam, że jest młoda i
                ) niezamężna)

                Być może pójdzie, jeśli będzie ją na to stać. Jako zapalony domorosły psycholog
                powibnieneś zdawać sobie sprawę z faktu, że rany psychiczne NIGDY nie goją się do
                końca i są bardzo trudne w leczeniu.

                ) ) Problem polega na tym, że kobieta nie decyduje sama, czy chce z tego "przy
                ) wilej
                ) ) u"
                ) ) skorzystać, czy nie. Jest wysyłana na tę emeryturę, przeważnie wbrew własn
                ) ej
                ) ) woli, bo "wiecie, jak to jest, koleżanko... bezrobocie, trzeba zrobnić mie
                ) jsce
                ) ) młodszym".
                )
                ) Bardzo dobre spostrzeżenie. To piękny przykład, jak prawne przywileje kobiet
                ) obracają się przecuiwko im samym. Niech to da feministkom do myślenia przy
                ) próbach wprawadzania parytetów czy innych przywilejów dla kobiet, które miałyby
                ) wspierać "równouprawnienie".

                O ile sobie przypominam, to nie pisałam nic o parytetach i innych
                takich "przywilejach", bo uważam je za głupotę.

                ) Uważasz, że prywatni pracodawcy są tak nierozsądni, że wysyłają dobrych
                ) pracowników, którzy przynoszą zysk firmie, na emeryturę? Dlaczego mieliby to
                ) robić?
                ) Jeśli to robią, to dlatego, że kobiety jako pracownicy na ogół są gorsze od
                ) mężczyzn i tyle.

                Ciekawe zatem dlaczego utrzymują te niekompetentne pracownice na stanowiskach aż
                do emerytury (przez np. 10-15 lat) zamiast od razu wyrzucić je na bruk? I jeszcze
                płacą im premie uznaniowe, inwestują w szkolenia i przyznają bonusy? Pewnie z
                litości, bo teraz każdy pracodawca, zwłaszcza prywatny, to zamaskowany filantrop.

                ) "Płeć mózgu" to bardzo dobra książka, oparta na badaniach naukowych i zgodna z
                ) potocznym doświadczeniem. Tezy książki potwierdza cała psychologia i etologia.

                I ta właśnie "Płeć mózgu" daje szansę obu płciom, wskazując na to, że mężczyźni
                są lepsi w pewnych dziedzinach, a kobiety - w innych. Ty tej szansy kobietom
                odmawiasz, zakładając a priori, że są gorszymi pracownikami.

                ) Natomiast nigdy nie twierdziłem, że każdy mężczyzna jest lepszy od każdej kobie
                ) ty
                ) pod każdym względem.

                Jeśli piszesz w różnych postach coś w stylu "mężczyźni są lepsi od kobiet w
                dyscyplinach wymiernych (np. sport), są lepszymi, bardziej zaangażowanymi i
                bardziej kompetentnymi pracownikami" i nie używasz ograniczników w
                stylu "przeważnie", "raczej", "większość", to mam prawo zakładać, że uogólniasz.
                A uogólnienie dotyczy WSZYSTKICH.

                ) ) Nie można ci ufac jako źródłu informacji, bo przytaczasz tylko wyniki
                ) świadczące o geniuszu
                ) ) ogólnomęskim. Te, które przemawiają za kobietami, albo tylko pojazują równ
                ) ość
                ) ) możliwości przemilczasz.
                )
                ) Vide Słodowska - Curie. Przeczytaj jeszcze raz moje posty - tym razem uważnie.

                Vide wyniki testów wg. Macieja w świetle wybiórczej lektury "Płci mózgu".

                ) ) Ale skoro Tobie do bycia dumnym z siebie
                ) ) wystarcza tylko to, że jesteś mężczyzną. Nie ma obowiązku być ambitnym.
                )
                ) Nie podoba Ci się, że mężczyzna jest dumny z tego, że jest mężczyzną?

                Zauważyłeś słowo "tylko"? Jeśli mężczyzna jest dumny z tego, że jest mężczyzną,
                to wszystko gra. Ale jeśli jest z siebie dumny WYŁĄCZNIE z tego powodu, to chyba
                nie wszystko...

                ) Czyżbyś
                ) była zazdrosna?

                O co? Czyżbyś miał jakąś obsesję?

                ) A Ty nie jesteś dumna z tego, że jesteś kobietą?

                Jestem. Ale nie jest to mój wyłączny powód do dumy.

                ) Bo widzisz, normalne kobiety, które znam, są dumne ze swojej kobiecości i nie
                ) zazdroszą mi, że jestem mężczyznom. Moja duma w niczym im nie przeszkadza.
                ) Szczerze Ci życzę, byś kiedyś poznała to uczucie. Może wtedy feminizm przestani
                ) e
                ) Ci być potrzebny jako podpórka do poczucia własnej wartości.

                Szczerze dziękuję. Moja wartość radzi sobie chwilowo bez podpórek i to Cię chyba
                strasznie drażni, co?

                ) ) 1) dziecko nie jest niczyją własnością - ani matki, ani ojca, ponieważ jes
                ) t
                ) ) człowiekiem. Chociaż jeszcze w XIX w. było _własnością_ ojca ew. jego rodz
                ) iny.
                ) ) Matka była tylko niezbędnym inkubatorem :)
                )
                ) Dobrym przykładem przedmiotowego traktowania dzieci przez ojców w dawnych czasa
                ) ch
                ) są "Treny" Kochanowskiego. Cała jego rozpacz pośmierci córki to żal za "utracon
                ) ą
                ) własnością".
                ) To była ironia.

                Chyba tak, zwłaszcza, że literatura niewspółczesna zna 2, może 3 takie przykłady.

                ) Na serio natomiast uważam, że Twój feminizm deformuje Twoją interpretację
                ) historii.

                Mój feminizm nie deformuje mi niczego. Natomiast Tobie chyba uciska na ego.

                ) ) 2) mężczyzna dzieciaty postrzegany jest na rynku przacy jako osoba odpowie
                ) dzial
                ) ) na
                ) ) i godna zaufania: ma dziecko, więc będzie się roboty trzymał za wszelką ce
                ) nę.
                ) ) Matka jest pracownikiem gorszego gatunku, bo napewno będzie brała zwolnien
                ) ia,
                ) ) wychodziła wcześniej itp. I tu należy spytać się czemu?
                )
                ) Ponieważ ten stereotyp ma potwierdzenie w rzeczywistości.

                A dlaczego ma potwierdzenie w rzeczywistości? Bo takie są oczekiwania społeczne?
                Jak możesz uważać za normalne oczekiwania, które odbierają ojcu prawo do czuwania
                przy chorym dziecku. Czyżbyś był tatusiem niedzielnym?

                ) ) Tatusiowie to jakieś bliżej
                ) ) niepoznane stwory mityczne...
                )
                ) Czy piszesz o własnym doświadczeniu i o własnej relacji z ojcem?

                Zaczynamy wycieczki osobiste? Na szczęście moje doświadczenia i relacje z ojcem
                były zupełnie inne i dzięki temu wierzę, że mężczyźnie kochają swoje dzieci nie
                tylko w niedzielę i to pod warunkiem, że nie ma meczu. Ale skoro Tobie bardziej
                odpowiada stereotyp...

                ) ) I nie ma obowiązku być normalnym, prawda?
                )
                ) Dokładnie tak. Nie ma takiego obowiązku.

                No właśnie widzę :)

                ) Nie chciałbym Cię urazić porównaniem, ale geje, sadomasochiści, lesbijki, itd.
                ) też mają swoich partnerów i też twierdzą, że są zadowoleni. Tolerancja wymaga,
                ) by
                ) traktować ich z szacunkiem należnym każdemu człowiekowi (a więc, by ich
                ) tolerować), ale nie wymaga, by się przy tym samookłamywać, czyli uznać za
                ) normalny ich sposób zaspokajania popędu płciowego.
                ) Oczywiście dobrze wychowani, wrażliwi, tolerancyjni ludzie będą w towarzystwie
                ) geja zachowywać się z szacunkiem i delikatnością TAK, JAK GDYBY BYŁ NORMALNY.
                ) Tu jednak mamy forum dyskusyjne i nie ma powodu niczego udawać.

                Nie urażasz, bo w przeciwieństwie do Ciebie, nie uważam tych słów za obelżywe. A
                każdy człowiek, dopóki nie krzywdzi innych, ma prawo realizo
          • Gość: ewa Re: NORMALNA KOBIETA - JAK TO ROZUMIEC IP: *.mad.east.verizon.net 27.11.01, 02:03

            > i zdolności umysłowych (np. szachy). Jeśli są lapsi tam, gdzie mozna to zmierzy
            > ć
            > (sport, szachy, brydż), to nalezy sądzić, że są lepsi także w takich dziedzinac
            > h,
            > gdzie precyzyjny pomiar jest utrudniony (praca). W takim razie nie ma powodu
            > przypuszczać, że w pracy zawodowej mieliby mieć takie same umiejętności jak
            > kobiety. Cała psychologia temu przeczy.
            > Mężczyźni zarabiają więcej bo:
            > 1) bardziej się angażują w pracę
            > 2) mają wyższe umiejętności niż kobiety.
            >
            Brednia na resorach. "Plec mozgu" jest ksiazka raczej "anty-feministyczna". Sa
            setki innych publikacji poparte badaniami ze nie ma znacznych roznic miedzy
            mezczyznami i kobietami (umyslowych). Cytujesz to co ci sie podoba. Spojrz troche
            szerzej na swiat. Dla ciebie "normalna" kobieta to twor stworzony dla meskiej
            wygodu. To jest NIENORMALNE. I przestan sie wychwalac swoja plcia, zadna NORMALNA
            kobieta w to nigdy nie uwierzy ze:
            Mezczyzni:
            " 1) bardziej się angażują w pracę
            2) mają wyższe umiejętności niż kobiety. "

            Dla mnie NORMALNA kobieta jest to czlowiek plci zenskiej, ktory akceptuje swoja
            plec biologiczna. W zwiazku z tym lesbijki i feministki sa dla mnie normalnymi
            kobietami.
      • Gość: Emu Re: NORMALNA KOBIETA - JAK TO ROZUMIEC IP: *.pl 18.10.01, 18:56
        Czy w ogóle istnieje coś takiego jak normalność?
        • Gość: soso Maciusiu, moj ulubiencu. IP: 195.41.66.* 22.10.01, 07:09
          Wyszlo szydlo z wora!

          Macius pisze:

          'Udowodniłem gdzie indziej, że mężczyźni mają przewagę we wszystkich
          dziedzinach, gdzie efekty są wymierne.'

          (Prawdopodobnie jednak nie chodzi mu o dlugosc penisa ale do konca nie mozemy
          byc pewni.)

          Starajcie sie jeszcze powstrzymac smiech. Sa i dalsze dobre numery:

          'Jest jednak pewna niewielka grupa kobiet, niepewnych swojej kobiecości, które
          obawiają się podobać mężczyznom. Może być wiele powodów, dla których kobieta
          obawia się być obiektem seksualnego pożądania, bo jej się to źle kojarzy.
          Rozumiem przyczyny, które do tego mogły doprowadzić i mam wiele współczucia
          dla takich kobiet. Mimo to uważam ich sposób bycia za nienormalny, a ściślej,
          za pewną ułomność, która czyni ich zycie uboższym. Jeśli taka kobieta dorobi
          sobie do tego jeszcze feministyczną ideologię, to oczywiście może sobie tym
          poprawić samopoczucie, ale nie zmienia to faktu, że jest nienormalna.'

          No, juz mozna sie smiac bez ograniczen.



          Teraz troche, ale tylko troche powazniej. (Calkiem powaznie to ciebie nie mozna
          traktowac, kolego historyku.)

          Cos tu sie nie zgadza, Macieju. Jak wytlumaczysz moja zone, zaangazowana w
          ruchach kobiecych i emancypantke, ktora jest wyzywajaco kobieca, seksowna, nosi
          czasami wysokie obcasy i oddaje sie szalenczym tancom w pubach (patrz ostatni
          piatek!), lubi nosic prowokacjnie krotkie sukienki i jest zalotna na tyle, ze
          wyprowadzilaby cie w pole w ciagu godziny. :-)


          Napisz cos jeszcza posmiejemy sie znowu! Kochamy cie, Macieju!


          soso


          å


          • Gość: Maciej Re: Maciusiu, moj ulubiencu. IP: 192.168.100.* / 213.77.91.* 22.10.01, 10:22
            Gość portalu: soso napisał(a):

            >
            > Cos tu sie nie zgadza, Macieju. Jak wytlumaczysz moja zone, zaangazowana w
            > ruchach kobiecych i emancypantke, ktora jest wyzywajaco kobieca, seksowna, nosi
            > czasami wysokie obcasy i oddaje sie szalenczym tancom w pubach (patrz ostatni
            > piatek!), lubi nosic prowokacjnie krotkie sukienki i jest zalotna na tyle, ze
            > wyprowadzilaby cie w pole w ciagu godziny. :-)

            To proste Soso. Ona nie szuka bliskiego związku z wybranym mężczyzną, opartego na
            otwartości i zaufaniu, tylko bawi się "wyprowadzaniem mężczyzn w pole" -
            intrygami i manipulowaniem.

            > Napisz cos jeszcza posmiejemy sie znowu! Kochamy cie, Macieju!

            Wyrazy miłości pozostaw lepiej dla osób odmiennej płci. ;-)

            • Gość: soso Nie zawiodles mnie, Maciusiu! IP: 195.41.66.* 22.10.01, 11:35
              Posmialem sie znowu!!! Twoje mozliwosci dedukcyjne kasuja Sherlocka Holmesa!

              Moja zona 'nie szuka bliskiego związku z wybranym mężczyzną, opartego na
              otwartości i zaufaniu, tylko bawi się "wyprowadzaniem mężczyzn w pole" -
              intrygami i manipulowaniem'.

              Ha, ha, ha!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • Gość: Maciej Re: NORMALNA KOBIETA - JAK TO ROZUMIEC -do Suzume IP: 192.168.100.* / 213.77.91.* 22.10.01, 17:09
      Twierdziłaś, że jesteś "normalną kobietą" wg mojej definicji, po czym, w
      bliższej dyskusji okazało się że:
      - zazdrościsz mężczyznom ich przywilejów,
      - negatywnie oceniasz moje poczucie dumy wypływające z posiadania takiej a nie
      innej płci,
      - masz negatywne wyobrażenia nt. mężczyzn ("ojcowie nie zajmują się dziećmi"),
      - uważasz, że feminizm jest normalną reakcją na gwałt,
      - uważasz, że kobiet są dyskryminowane na rynku pracy,

      Dla mnie dowodzi to, że nie jesteś normalną kobietą wg mojej definicji. Na tym
      chciałbym zakończyć swój udział w dyskusji w tym wątku. Nie interesuje mnie
      dalsze diagnozowanie Ciebie. Wolałbym dyskutować o feminizmie, niż o osobowości
      dyskutanta. Pozwoliłem sobie na to, bo sama zaprosiłaś mnie do tego, pisząc o
      sobie, jako o normalnej kobiecie wg. mojej definicji. Jednak dalsza
      dyskusja "ad personam" zamiast "ad rem" wydaje mi się trochę niestosowna i
      wymagająca dużej ostrożności. Nie chciałbym Cię urazić. Jeśli natopmiast chcesz
      kontunuować dyskusję o feminizmie, zapraszam Cię serdecznie do wątku "Czy
      normalna kobieta może być feministką".
      • suzume Re: NORMALNA KOBIETA - JAK TO ROZUMIEC -do Macieja 23.10.01, 11:53
        Miałam na ten stek bzdur nie odpowiadać, ale co mi tam...

        > - zazdrościsz mężczyznom ich przywilejów,

        Jeśli Ty to nazywasz przywilejami mężczyzn, a nie czymś, co należy się każdemu
        CZŁOWIEKOWI, to masz rację, zazdroszczę. I żeby nie było nieporozumień -
        napisałam, o które "przywileje" mi chodzi, więc nie opowiadaj potem, że
        zazdroszczę mężczyznom wszystkiego.

        > - negatywnie oceniasz moje poczucie dumy wypływające z posiadania takiej a nie
        > innej płci,

        Napisałam, że jeśli jesteś z siebie dumny, TYLKO (ile razy mam podkreślać to
        słowo?) dlatego, że jesteś mężczyzną, to jest to marny powód do dumy. Bycie
        mężczyzną zostało Ci "dane", taki się po prostu urodziłeś, nie ma w tym żadnej
        Twojej zasługi. A duma JEDYNIE z czegoś, co się otrzymało to dowód niewielkich
        ambicji.

        > - masz negatywne wyobrażenia nt. mężczyzn ("ojcowie nie zajmują się dziećmi"),

        Sam odmawiasz ojcom prawa do opieki nad dziećmi, godząc się ze stereotypami.
        Uważasz za NATURALNE, że to kobieta skorzysta z takich przywilejów, jak urlop
        wychowawczy albo "dni na dziecko". Dlaczego odmawiasz tego prawa ojcu? Bo to by
        było nienormalne?

        > - uważasz, że feminizm jest normalną reakcją na gwałt,

        Bzdura. Nic takiego nie napisałam. Poskrom wyobraźnię i jeszcze raz przeczytaj
        odpowiedni post.

        > - uważasz, że kobiet są dyskryminowane na rynku pracy,

        Bo są.

        > Dla mnie dowodzi to, że nie jesteś normalną kobietą wg mojej definicji.

        Jakoś przeżyję ten cios :)

        > Na tym chciałbym zakończyć swój udział w dyskusji w tym wątku.

        Szkoda, ale skoro nie masz nic więcej do powiedzenia...

        > Nie interesuje mnie dalsze diagnozowanie Ciebie.

        Mnie też nie, zwłaszcza, że nikt Cię o to nie prosił.


        > Wolałbym dyskutować o feminizmie, niż o osobowości dyskutanta.

        Ja też!

        > Pozwoliłem sobie na to, bo sama zaprosiłaś mnie do tego, pisząc o
        > sobie, jako o normalnej kobiecie wg. mojej definicji.

        Nie chodziło mi głęboką psychoanalizę mojej skromnej osoby przeprowadzoną przez
        kogoś, kto nie jest dla mnie autorytetem w żadnej dziedzinie. Chciałam tylko
        sprawdzić, na ile elastyczna jest Twoja definicja.

        > Jednak dalsza dyskusja "ad personam" zamiast "ad rem" wydaje mi się trochę
        > niestosowna i wymagająca dużej ostrożności.

        Bardzo słusznie. Ale to Ty zacząłeś ad personam. Z braku lepszych argumentów
        zawsze można powiedzieć, "bo Ty, jako nienormalna, nic nie zrozumiesz, a poza tym
        miałaś fatalne dzieciństwo", prawda?

        > Nie chciałbym Cię urazić.

        O tym też już mówiłam. Jeśli nie chcesz kogoś urazić, to gryziesz się w język.

        > Jeśli natopmiast chcesz kontunuować dyskusję o feminizmie, zapraszam Cię
        > serdecznie do wątku "Czy normalna kobieta może być feministką".

        Śledzę ten wątek na bieżąco i ze smutkiem stwiedzam, że również tam obracasz
        wokół 3 "argumenty", robisz uwagi ad personam (vide żona soso, której wogóle nie
        znasz, bo nawet słowem się tu nie wypowiedziała) i nie odpowiadasz na konkretne
        pytania zadowalając się ogólnikowymi stwierdzeniami i wkładasz innym w usta
        kosmiczne bzdury, których nie powiedzieli. Z upodobaniem bawisz się również w
        domorosłego psychologa, chociaż nikt Cię o to nie prosi (no, ale to ma pewnie
        bezpośredni związek z Twoją skłonnością do wycieczek osobistych...).
        Pewnie się zjawię, chociaż nie jestem pewna, czy to ma sens. Bo nie chodzi o to,
        żeby druga strona się ze mną zgodziła - każdy ma prawo do własnych poglądów,
        nawet jeśli mnie one nie odpowiadają. Mam natomiast prawo oczekiwać rzeczowej
        dyskusji, konkretnych argumentów, odpowiedzi na pytania i nieprzekręcania
        wypowiedzi - bez "psychoanaliz" i zapewnień o toleranji. O tolerancji muszą
        zapewniać tylko ci, którzy gardzą innymi.

        Pozdrawiam.
    • Gość: iga Re: NORMALNA KOBIETA - JAK TO ROZUMIEC IP: 212.106.0.* 23.10.01, 10:30
      Ja tam uważam że jestem jak najbardziej normalną kobieta.Feminizm i temu
      podobne akurat nigdy mnie nie interesowały, a to z tego względu, że nie dzielę
      ludzi na płeć lepsza czy gorszą.Wiem czego chcę i w tym kierunku sie
      realizuję.Płeć nie jest przeszkodą w realizowaniu swoich planów i samej
      siebie.Walka kobiet z mężczyznami i na odwrót, obrzucanie się błotem to jedno
      wielkie nieporozumienie.Jesteśmy by sie uzupełniać, wspierać i żyć ze sobą.
      Określanie kobiecości pod zględem ubioru, długości włosów, ilości posiadanego
      potomstwa czy jego braku, jako głównego kryterium jest dla mnie zupełnie
      niezrozumiałe i pozbawione sensu. Męskość i kobiecość to pewne uwarunkowania
      psychiczne, fizyczne i duchowe.Tak to rozumiem i spostrzegam.Kobieca kobieta i
      męski mężczyzna tak to powinno według mnie wyglądać.Bynajmniej nie chodzi mi tu
      o siedzenie przy garach i zmienianie pieluch bo to sa role które przyjmujemy.
      • suzume Re: NORMALNA KOBIETA - JAK TO ROZUMIEC 23.10.01, 11:29
        A ja zgadzam się z Tobą w zupełności, ale takie osoby, jak Maciej nazwałyby Cię
        feministką. Więc, zeby ułatwić mu zadanie, sama się "przyznałam".

        Pozdrawiam :)

        Gość portalu: iga napisał(a):

        > Ja tam uważam że jestem jak najbardziej normalną kobieta.Feminizm i temu
        > podobne akurat nigdy mnie nie interesowały, a to z tego względu, że nie dzielę
        > ludzi na płeć lepsza czy gorszą.Wiem czego chcę i w tym kierunku sie
        > realizuję.Płeć nie jest przeszkodą w realizowaniu swoich planów i samej
        > siebie.Walka kobiet z mężczyznami i na odwrót, obrzucanie się błotem to jedno
        >
        > wielkie nieporozumienie.Jesteśmy by sie uzupełniać, wspierać i żyć ze sobą.
        > Określanie kobiecości pod zględem ubioru, długości włosów, ilości posiadanego
        > potomstwa czy jego braku, jako głównego kryterium jest dla mnie zupełnie
        > niezrozumiałe i pozbawione sensu. Męskość i kobiecość to pewne uwarunkowania
        > psychiczne, fizyczne i duchowe.Tak to rozumiem i spostrzegam.Kobieca kobieta i
        > męski mężczyzna tak to powinno według mnie wyglądać.Bynajmniej nie chodzi mi tu
        > o siedzenie przy garach i zmienianie pieluch bo to sa role które przyjmujemy.

      • Gość: Maciej Re: NORMALNA KOBIETA - JAK TO ROZUMIEC do Igi IP: 192.168.100.* / 213.77.91.* 23.10.01, 12:33
        Gość portalu: iga napisał(a):

        > Ja tam uważam że jestem jak najbardziej normalną kobieta.Feminizm i temu
        > podobne akurat nigdy mnie nie interesowały, a to z tego względu, że nie dzielę
        > ludzi na płeć lepsza czy gorszą.Wiem czego chcę i w tym kierunku sie
        > realizuję.Płeć nie jest przeszkodą w realizowaniu swoich planów i samej
        > siebie.Walka kobiet z mężczyznami i na odwrót, obrzucanie się błotem to jedno
        > wielkie nieporozumienie.Jesteśmy by sie uzupełniać, wspierać i żyć ze sobą.

        Z wielką przyjemnością czytam te słowa. To co piszesz, jest mi bliskie. Miło mi,
        że tu jesteś, Iga.
        Pozdrawiam -
      • Gość: Emu Re: NORMALNA KOBIETA - JAK TO ROZUMIEC IP: *.pl 23.10.01, 20:37
        Gość portalu: iga napisał(a):

        > Płeć nie jest przeszkodą w realizowaniu swoich planów i samej
        > siebie.
        W jakim Ty świecie żyjesz? Niestety bywa!
        > Męskość i kobiecość to pewne uwarunkowania
        > psychiczne, fizyczne i duchowe.Tak to rozumiem i spostrzegam.Kobieca kobieta i
        > męski mężczyzna tak to powinno według mnie wyglądać.
        Narzucać komuś postępowanie zgodne z płcią to też ograniczenie.
        Problem w tym, że płci jest WIĘCEJ NIŻ DWIE
        • Gość: iga Re: NORMALNA KOBIETA - JAK TO ROZUMIEC IP: 212.106.0.* 24.10.01, 10:05
          hmmmm..więcej niż dwie, a to ciekawe;)żyję jak myślę w tym świecie co i ty i
          jakimś sposobem ani mnie ani nikomu kogo znam płeć w niczym nie przeszkadza:)
          • Gość: hekse Re: NORMALNA KOBIETA - JAK TO ROZUMIEC IP: *.statsbiblioteket.dk 24.10.01, 17:55
            Czas juz zakonczyc ta dyskusje.Kobiecosc nie jest
            normalnym zjawiskiem tylko zboczeniem
            cywilizacyjnym.Kobiety maluja sie , stroja po to aby
            podobac sie mezczyznie i go tym samym podniecac. Po co
            ? Ano dawniej to byl srodek do zlapania wygodnego meza
            i karmiciela, teraz tez sluzy do manipulowania
            meczyznami. Taka jest prawda.
            Obecna, kobieca kobieta nie jest zdrowym i naturalnym
            typem, tylko wychodowana dla meskich perwersji
            osobowoscia aby ich ciagle podniecac, -bo ONI tego
            sobie zycza. Widzieliscie jak zachowuja sie
            tranwerstyci?Wiecej podkreslaja swoja kobiecosc niz
            niejedna kobieta i wyglada to super komicznie- bo
            pewnie nawalili im tych hormonow troszke za duzo.
            Co to jest normalna kobieta?
            Wieczna ruja, ciagle miesiaczki, choroby kobiece / o
            meskich nie slychac/
            czy to jest normalne? NIE, to jest CHORE. Jak taki
            chory czlowiek moze sprostac tylu wymaganiom w zyciu?
            Robi to jak ktora na to stac.
            Okolo 1 procent kobiet nie ma miesiaczki wogole w
            zyciu a pomimo to zachodzi w ciaze, rodzi zdrowe
            dzieci. Same sa zdrowe, przedsiebiorcze, o wiele
            szlachetniejsze, dlugozyjace...
            Ha, ha, nieslyszliscie o tym , oczywscie,ze nie bo
            jestescie OSZUKIWANI a niesczescia czlowieka sa
            doskonalym zrodlem dochodow dla roznych hien.
            • Gość: soso No ale o co tu chodzi? IP: *.njl.dk 24.10.01, 18:16
              Hekse, piszesz z tego samego kraju co ja, na dodatek takze z biblioteki :-) ale
              ja ciebie zupelnie nie rozumiem! Mozna jasniej?

              soso
            • Gość: Maciej więcej o normalności - zobacz post Hekse IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.10.01, 22:28
              Hekse spadła mi z niebab jako przykład dla moich tez. Jej list jest doskonałą
              ilustracją nt. tego, czym różni się feministka od normalnej kobiety. Nic dodać,
              nic ująć.
              Nie trzeba żadnych komentarzy. Zobacz koniecznie (dwa posty wyżej)!
              • suzume Re: więcej o normalności - zobacz post Hekse 24.10.01, 23:28
                Wiesz Macieju, nie mam tu 100% pewności, bo za długo bym musiała szukać, ale
                hekse już się kiedyć po różnych forach plątał(a) pod nickiem Ilumni (chyba). Nie
                pamiętam, jaki to-to miało nick, ale nie było pewne swojej płci (raz mówiło o
                sobie w rodzaju męskim, raz w żeńskim). Zainteresowania jej/jego koncentrowały
                się wokół miesiączki oraz kłopotów związanych z damskimi narządami rodnymi i
                wszystkie jej/jego posty tego właśnie tematu dotyczyły. Czasem były to "wyznania"
                kobiety brzydzącej się swojej fizjologii, czasem mężczyzny nie mmoącego
                znieść "tyłka śmierdzącego krwią" (w tym właśnie klimacie posty były utrzymane).
                Zwracam Ci uwagę, że osobnik o płci nieustalonej nie może być przykładem ani
                feministki, ani nienormalnej kobiety.
                Oczywiście mogę się mylić, bo poetyka postu hekse mogła mnie wprowadzić w błąd.
                Trzeba by sprawdzić IP, ale nie mam zdrowia szukać postów z czerwca albo lipca
                (bo potem to-to znikło). Póki co proponuję tłumaczyć wątpliwości na korzyść
                oskarżonych nienormalnych.
                Poza tym, robią już odlew mojej sylwetki, żeby umieścić w Sevres jako wzorzec
                nienormalności, a Ty mi tak nóż w plecy? ;-)

                Gość portalu: Maciej napisał(a):

                > Hekse spadła mi z niebab jako przykład dla moich tez. Jej list jest doskonałą
                > ilustracją nt. tego, czym różni się feministka od normalnej kobiety. Nic dodać,
                >
                > nic ująć.
                > Nie trzeba żadnych komentarzy. Zobacz koniecznie (dwa posty wyżej)!

                • Gość: Bini Re: więcej o normalności - zobacz post Hekse IP: *.hkcable.com.hk 25.10.01, 08:17

                  Kiedys redakcje gazet i TV byly zasypywane tego typu tworczoscia. I co?
                  Ladowala w koszu.
                  A dzis.....
                  Och Macieju, wpadles chyba w czarna rozpacz.
                  Bini

                  > Gość portalu: Maciej napisał(a):
                  >
                  > > Hekse spadła mi z niebab jako przykład dla moich tez. Jej list jest doskon
                  > ałą
                  > > ilustracją nt. tego, czym różni się feministka od normalnej kobiety. Nic d
                  > odać,
                  > >
                  > > nic ująć.
                  > > Nie trzeba żadnych komentarzy. Zobacz koniecznie (dwa posty wyżej)!
                  >

            • Gość: Maciej W obronie kobiecości - do Hekse IP: 192.168.100.* / 213.77.91.* 25.10.01, 10:06
              Doświadczenia potwierdziły, że rozmnażanie płciowe jest najlepsze
              Rozmnażanie płciowe zapewnia szybkie rozprzestrzenianie się zmienności
              genetycznej - twierdzą w oparciu o badania eksperymentalne amerykańscy naukowcy
              na łamach najnowszego "Science".

              Biolodzy od dawna zadają sobie pytanie, dlaczego istnieją dwie różne płci.
              Dlaczego jedne organizmy rozmnażają się płciowo, podczas kiedy innym wystarcza
              rozmnażanie bezpłciowe?

              Podczas rozmnażania płciowego dochodzi do mieszania się materiału
              genetycznego od ojca i matki, podczas gdy w trakcie rozmnażania bezpłciowego
              organizm potomny ma taki sam materiał genetyczny, jak organizm matczyny.

              Mieszanie się materiału genetycznego rodziców powoduje większą
              różnorodność genetyczną i dlatego stwarza lepszą szansę na powstanie potomstwa
              lepiej przystosowanego do środowiska. Z kolei rozmnażanie bezpłciowe zapobiega
              rozprzestrzenianiu się niekorzystnych mutacji - twierdzą Wiliam Rice i Adam K.
              Chippindale z University of California w Santa Barbara. Według nich,
              rozmnażanie płciowe pozwala też na pozbycie się niekorzystnego materiału
              genetycznego, swoistego "balastu".

              Badacze przygotowali zmienione genetycznie muszki owocówki. Część muszek
              miała tak zmieniony genom, że przy rozmnażaniu się muszki potomne dostawały
              pełen genom od jednego tylko rodzica, czyli tak jak w rozmnażaniu bezpłciowym.
              Cześć rozmnażała się normalnie drogą płciową. Obie grupy muszek miały
              wprowadzony jednakowy zestaw mutacji.

              Po kilku pokoleniach badacze sprawdzali, jaki genotyp ma potomstwo muszek
              przekazujących materiał genetyczny w rozmnażaniu bezpłciowym i płciowym i który
              z tych sposobów jest bardziej korzystny.

              Okazało się, że po 20 generacjach potomstwo muszek rozmnażających się
              płciowo miało wszystkie korzystne mutacje i pozbyło się mutacji niekorzystnych.

              "Ten eksperyment dostarcza dowodu, że rozmnażanie płciowe przynosi
              wymierne korzyści także w znaczeniu ewolucyjnym, pozwalając na lepsze
              przystosowanie do warunków środowiska" - podsumowują swoje badania naukowcy.

              • Gość: soso Re: W obronie kobiecości - do Hekse IP: 195.41.66.* 25.10.01, 11:26

                Z tymi dwo plciami to jest i inna teoria. Mowi ona, ze tak naprawde to jest
                jedna plec, zenska, i ona niesie wlasciwy ladunek genetyczny. Jednak dla tych
                przyczyn, o ktorych pisales, Masiusiu, istnieje mutant z ograniczonym,
                zubozonym hromosomem X (nazywamy ta uboga wersje Y), ktory jest tylko po to, by
                mieszac geny i pozwalac dzialac doborowi naturalnemu. Ale naprwde, nie ma sie
                czym chwalic. Plac meska jest wynalazkiem natury by niejako wspomagac proces
                ewolucji i jako taka jest tylko narzedziem. Nawet sa pewne poszlaki, ze to jest
                dobra teoria - plec meska jest wykorzystywana do mieszania genow wiec jest
                spolecznie mniej uzyteczna a tylko ma silna wole zapladniania jak najwiekszej
                ilosci samiczek bo do tego jest przeznaczona. Reszta to meska megalomania.

                Tekst powyzszy jest jak najbardziej serio choc moze moje wnioski sa dal ciebie
                zbyt daleko idace (ostatnie zdanie). Ale ...
                Czy potrafisz sie usmiechnac choc raz?

                ø
                • Gość: curious Re: W obronie kobiecości - do Hekse IP: *.uni-forst.gwdg.de 25.10.01, 13:08
                  Gość portalu: soso napisał(a):

                  >
                  > Z tymi dwo plciami to jest i inna teoria. Mowi ona, ze tak naprawde to jest
                  > jedna plec, zenska, i ona niesie wlasciwy ladunek genetyczny. Jednak dla tych
                  > przyczyn, o ktorych pisales, Masiusiu, istnieje mutant z ograniczonym,
                  > zubozonym hromosomem X (nazywamy ta uboga wersje Y), ktory jest tylko po to, by
                  >
                  > mieszac geny i pozwalac dzialac doborowi naturalnemu.(...)

                  Super Soso a wiec wszyscy jestesmy kobietami ! Zawsze to podejrzewalem ;-)))
                  Tylko po co w takim razie te wszystkie feminizmy i walki o rownouprawnienie. Czyje rownouprawnienie tak poza
                  tym? Kobiet z kobietami? :-))))
                  • Gość: soso Re: W obronie kobiecości - do Hekse IP: 195.41.66.* 25.10.01, 13:47

                    Gdzie ja napisalem, ze mezczyzna to kobieta? Curious, my tylko jestesmy
                    narzedziem w rekach przyrody. Sa kobiety i sa mezczyzni ale ich rola w
                    przyrodzie jest inna. Kobiety trzymaja gatunek a mezczyzni mieszaja w genach,
                    by ewolucja nadazala za zmianami srodowiska. Mezczyzna jest z natury mutantem
                    by dostarczas alternatywnego rozwiazania ale sam w sobie jest tepym narzedziem.
                    W koncu to kobieta rodzi przedstawiciela nastepnego pokolenia a mezczyzna
                    konczy swe istnienie w momencie smierci na swoistym smietniku przyrody.

                    Dla ostrzacych noze Maciusiow i Tadow dodaje, ze nadal interpretuje teorie o
                    jednej plci a nie jestem jej wyznawca czy wielbicielem. Ot, mozna sobie myslec
                    tak lub siak i mnozyc teorie. Tylko po to wspominam innych naukowcow by
                    wytracac miecz wszystkowiedzacym i powolujacym sie na naukowe autorytety.
                    Teoria jednej plci jest tak samo naukowa jak wielkie jadra szympansow czy
                    wielogodzinne kopulacje delfinow. (Podobno robia to czasami 23 godziny na dobe
                    i to z wyraznym upodobaniem!) I prosze mi tu nie rozpisywac sie, ze mezczyzna
                    daje 50% materialu genetycznego dziecku. Wiemy o tym ale teoria jednej plci
                    przez to wcale nie pada. W koncu mezczyzna jest tylko na tyle soba, na ile
                    wyposazyla go w geny jego wlasna matka. A wiec moze tylko przekazuje geny z
                    jednej kobiety na druga i tak to sie kreci. One z kolei rodza nastepne kobiety -
                    ciaglosc gatunku, i nastepnych mutantow - nosnikow genow do wymieszania. No i
                    na tym rola mezczyzn sie konczy w tym nieskonczonym, kobiecym lancuchu
                    przekazywania pokolen. Zas kazda meska galazka usycha bezpowrotnie spelniwszy
                    lub nie swoja role.
                    Moze natura wyposaza nas, mezczyzn, w sile bysmy wygladali jeszcze bardziej
                    groteskowo w swiecie kobiet - silni i durni, nadete bufony, ktore my, kobiety
                    hodujemy dla naszych sekretnych celow. (Silny dalej rozniesie geny.) No i ma
                    nasz Macius spiskowa teorie dziejow.
                    :-)
                    • Gość: curious Re: W obronie kobiecości - do Hekse IP: *.uni-forst.gwdg.de 25.10.01, 14:01
                      Gość portalu: soso napisał(a):

                      >
                      > Gdzie ja napisalem, ze mezczyzna to kobieta?
                      Tutaj:
                      "Z tymi dwo plciami to jest i inna teoria. Mowi ona, ze tak naprawde to jest
                      jedna plec, zenska, i ona niesie wlasciwy ladunek genetyczny. Jednak dla tych
                      przyczyn, o ktorych pisales, Masiusiu, istnieje mutant z ograniczonym,
                      zubozonym hromosomem X (nazywamy ta uboga wersje Y), ktory jest tylko po to, by
                      mieszac geny i pozwalac dzialac doborowi naturalnemu."
                      Mutant czyli zmutowana odmiana. Czego zmutowana odmiana? Gatunku Homo sapiens rzekomo posiadajcego jedna
                      plec i jej wersje zmutowana. Czyli jednak jestesmy kobitki tylko zmutowane.



                      Curious, my tylko jestesmy
                      > narzedziem w rekach przyrody. Sa kobiety i sa mezczyzni ale ich rola w
                      > przyrodzie jest inna. Kobiety trzymaja gatunek a mezczyzni mieszaja w genach,
                      > by ewolucja nadazala za zmianami srodowiska. Mezczyzna jest z natury mutantem
                      > by dostarczas alternatywnego rozwiazania ale sam w sobie jest tepym narzedziem.
                      >
                      > W koncu to kobieta rodzi przedstawiciela nastepnego pokolenia a mezczyzna
                      > konczy swe istnienie w momencie smierci na swoistym smietniku przyrody.
                      >
                      > Dla ostrzacych noze Maciusiow i Tadow dodaje, ze nadal interpretuje teorie o
                      > jednej plci a nie jestem jej wyznawca czy wielbicielem. Ot, mozna sobie myslec
                      > tak lub siak i mnozyc teorie. Tylko po to wspominam innych naukowcow by
                      > wytracac miecz wszystkowiedzacym i powolujacym sie na naukowe autorytety.
                      > Teoria jednej plci jest tak samo naukowa jak wielkie jadra szympansow czy
                      > wielogodzinne kopulacje delfinow. (Podobno robia to czasami 23 godziny na dobe
                      > i to z wyraznym upodobaniem!) I prosze mi tu nie rozpisywac sie, ze mezczyzna
                      > daje 50% materialu genetycznego dziecku. Wiemy o tym ale teoria jednej plci
                      > przez to wcale nie pada. W koncu mezczyzna jest tylko na tyle soba, na ile
                      > wyposazyla go w geny jego wlasna matka. A wiec moze tylko przekazuje geny z
                      > jednej kobiety na druga i tak to sie kreci. One z kolei rodza nastepne kobiety
                      > -
                      > ciaglosc gatunku, i nastepnych mutantow - nosnikow genow do wymieszania. No i
                      > na tym rola mezczyzn sie konczy w tym nieskonczonym, kobiecym lancuchu
                      > przekazywania pokolen. Zas kazda meska galazka usycha bezpowrotnie spelniwszy
                      > lub nie swoja role.
                      > Moze natura wyposaza nas, mezczyzn, w sile bysmy wygladali jeszcze bardziej
                      > groteskowo w swiecie kobiet - silni i durni, nadete bufony, ktore my, kobiety
                      > hodujemy dla naszych sekretnych celow. (Silny dalej rozniesie geny.) No i ma
                      > nasz Macius spiskowa teorie dziejow.
                      > :-)

                      Ja mam inna, rownie dobra, a moze nawet lepsza teorie. There's no spoon.... Wszyscy zyjemy w Matrixie
                      • Gość: soso okay, zyjemy w matrixie IP: 195.41.66.* 25.10.01, 14:18
                        Curious, latwo mi sie z Toba zgodzic bo moze i zyjemy w Matrixsie (swoja droga
                        to uzywam w moim donglu drivera o nazwie matrix :-)). Jest to tak samo nie do
                        udowodnienia jak istnienie Boga wiec nie ma problemu, przynajmniej dla mnie.
                        Ale co napisze Masiusiu to naprzwde nie wiem. Wiem, ze okrotnie nam przylozy!

                        Mala przerwa w naszych zmaganiach. Wlasnie jade na tydzien do Polski a w
                        naszych bibliotekach pewnie nie ma darmowego internetu :-). Tak wiec do
                        zobaczenia kiedys. Piszcie duzo, glupio i namietnie to bedzie na co odpowiadac.
                        Szczegolne nadzieje pokladam w dzielnym wodzu Masiusiu.

                        Czesc kolezenstwu!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka