Gość: zula
IP: 213.216.79.*
18.12.02, 13:55
zastanawia mnie jedna rzecz: dlaczego tak wiele dziewczyn, narzeczonych,
młodych żon spotyka się z agresja ze strony teściowych? ostatnio jest to
masowe wśród moich kolezanek: panna w. dostała list z pogrózkami od matki
swego 4 lata młodzszego lubego, w którym zarzuca się jej, że jest
uwodzicielką, i jeśli nie odczepi się od syna to...dodam, że panna w. jest
uroczą, przemiłą doktorantką, która naprawdę nie ma żadnych (żadnych!)
problemów z ludźmi.
drugi przypadek to przypadek panny a.- razem z narzeczonym zamieszkali w
małym mieszkanku, ślub juz zaplanowany...gdy nagle tesciowa zaczyna zarzucać
pannie a. najgorsze rzeczy, miota argumentami, ze z czego ona będzie zyć, gdy
jej syn swoją wypłatę bedzie oddawał jej- pannie a? panna a. nerwowo nie
wytrzymała napięcia, zaręczyny zerwane(nie wiem z czyjej strony), zmieniła
miasto i udała się do psychiatry.
zajrzałam własnie na forum psychologia, i to chyba wcale nie jest jakiśtam
rzdki, wydumany problem- ze matki posądzają synowe o najgorsze, uważają, że
odebrały im synka, i że to najgorsze kobiety na swiecie.
ja osobiscie nie mam problemów w tej materii, aczkolwiek źle się czuję, gdy
mój luby mówi, ze nie pójdzie ze mną np. do kina, bo np. mama boi się myszy,
która chyba jest w domu. albo mama obraża się, gdy on spędza za duzo czasu ze
mną. moze jestem niewyrozumiała, ale przyznam szczerze, że to mały problem w
porównaniu z problemami, z którymi spotykaja się inne panie.
jak się zapatrujecie na problem synowa-tesciowa? wydaje mi się, że problem
zięć-teść jest o wiele rzadszym problemem.
pzdrw.
zuzanna urszula mikołajowa