IP: 213.216.79.* 18.12.02, 13:55
zastanawia mnie jedna rzecz: dlaczego tak wiele dziewczyn, narzeczonych,
młodych żon spotyka się z agresja ze strony teściowych? ostatnio jest to
masowe wśród moich kolezanek: panna w. dostała list z pogrózkami od matki
swego 4 lata młodzszego lubego, w którym zarzuca się jej, że jest
uwodzicielką, i jeśli nie odczepi się od syna to...dodam, że panna w. jest
uroczą, przemiłą doktorantką, która naprawdę nie ma żadnych (żadnych!)
problemów z ludźmi.
drugi przypadek to przypadek panny a.- razem z narzeczonym zamieszkali w
małym mieszkanku, ślub juz zaplanowany...gdy nagle tesciowa zaczyna zarzucać
pannie a. najgorsze rzeczy, miota argumentami, ze z czego ona będzie zyć, gdy
jej syn swoją wypłatę bedzie oddawał jej- pannie a? panna a. nerwowo nie
wytrzymała napięcia, zaręczyny zerwane(nie wiem z czyjej strony), zmieniła
miasto i udała się do psychiatry.
zajrzałam własnie na forum psychologia, i to chyba wcale nie jest jakiśtam
rzdki, wydumany problem- ze matki posądzają synowe o najgorsze, uważają, że
odebrały im synka, i że to najgorsze kobiety na swiecie.
ja osobiscie nie mam problemów w tej materii, aczkolwiek źle się czuję, gdy
mój luby mówi, ze nie pójdzie ze mną np. do kina, bo np. mama boi się myszy,
która chyba jest w domu. albo mama obraża się, gdy on spędza za duzo czasu ze
mną. moze jestem niewyrozumiała, ale przyznam szczerze, że to mały problem w
porównaniu z problemami, z którymi spotykaja się inne panie.

jak się zapatrujecie na problem synowa-tesciowa? wydaje mi się, że problem
zięć-teść jest o wiele rzadszym problemem.

pzdrw.
zuzanna urszula mikołajowa
Obserwuj wątek
    • Gość: tad Re: teściowe IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 18.12.02, 15:55
      Gość portalu: zula napisał(a):


      > jak się zapatrujecie na problem synowa-tesciowa? wydaje mi się, że problem
      > zięć-teść jest o wiele rzadszym problemem.
      >



      Najwyraźniej kobiety są bardziej konfliktowe.

      > pzdrw.
      • b.u.zz Re: teściowe 18.12.02, 16:03
        no, niekoniecznie. moze po prostu ich wlasna rodzina ma dla nich wieksza
        wartosc, wiec chca zachowac status quo. a moze po prostu lepiej znaja kobiety ;)
        • Gość: julka Re: teściowe IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 18.12.02, 18:29
          Akurat nie mam najmniejszego problemu z teściową, bardziej z teściem, który
          jest strasznie apodyktyczny i lubi stawiać na swoim. Wydaje mi się, że niektóre
          teściowe bronią rozpaczliwie i na oślep swojej "strefy wpływów" swojej dotąd
          mocnej pozycji której zagraża jakaś inna kobieta. Styl i klasa tej "walki"
          zależy pewnie od poziomu i kultury osobistej teściowej. Mężczyźni raczej mniej
          emocjonalnie podchodzą do swoich dzieci, mają szersze pole manewru w spędzaniu
          wolnego czasu. Dzieci są dla nich jednym z wielu elementów krajobrazu, dla
          kobiet nierzadko jedynym
          Kobiecie, której życie wypełniała dotąd realizacja poprzez zajmowanie się
          dziećmi, zostają w ręku tylko "piórka" i stąd pewnie takie destrukcyjne,
          agresywne działania.
          Dlatego kobiety powinny mieć swoja pracę, swoje dochody, swoje życie
          pozadomowe, żeby w pewnym momencie nie stać się wierzgającym balastem u nóg
          swoich dzieci.
        • uli Re: teściowe 19.12.02, 18:17
          no, myślę, że to jest jest chyba najblizsze prawdy. zapomniałam o jednej
          kwestii: stosunku teściowej do zięcia, tematu głęboko zakorzenionego w naszym
          folklorze. więc może generalnie matki sa bardziej wrazliwe jeśli chodzi o
          wybory partnerów ich dzieci? pamiętam moja babcię, która była złotą kobietą,
          ale ojca i wujka traktowała trochę jak nicponi:) jat to jest z teściowymi,
          panowie?
    • Gość: EWOK Re: teściowe IP: *.acn.waw.pl 18.12.02, 18:34
      Związek emocjonalny moich teściów zawsze był i jest bardzo silny i uważam, że
      to jest powód braku zaborczości wobec syna ((jedynaka zresztą). Bo inna sprawa
      jeśli matka wszystkie uczucia, jakimi dysponuje, przelewa na syna. Wtedy może
      być prawdziwy dramat. Zaostrzony dodatkowo tym ,że między nami i naszymi
      rodzicami jest nie tylko zwykła różnica pokoleń, ale prawdziwa przepaśc
      cywilizacyjna, związana z tym, że po 89 roku nagłe otwarcie na świat wywołało
      lawinę nowinek - technicznych, kulturowych, obyczajowych.
    • pwrzes Re: teściowe 20.12.02, 10:49
      Gość portalu: zula napisał(a):

      > ja osobiscie nie mam problemów w tej materii, aczkolwiek źle się czuję, gdy
      > mój luby mówi, ze nie pójdzie ze mną np. do kina, bo np. mama boi się myszy,
      > która chyba jest w domu. albo mama obraża się, gdy on spędza za duzo czasu ze
      > mną.

      Kup jej nastepnym razem pulapke na myszy, a moze kota :-)
      Jak dla mnie conajmniej dziwnie wyglada dla mnie tlumaczenie twego lubego a
      nie zachowanie jego mamy.

      Mors
      • zlotyrybek Re: teściowe 20.12.02, 12:51
        Moi teściowie są ludźmi cudownymi (aczklwiek nie bez wad) - teściowa traktuje
        mnie jak własną córkę i ja ją jak mamę. Sama mam 2 synów, więc przygotowuję się
        do roli teściowej (jeszcze mam trochę czasu, ale te latka tak szybko lecą...).
        Wydaje mi się , że złe traktowanie synowych przez teściową wynika z frustracji
        tych drugich. Wychowała syna, on sobie poszedł do jakiejś baby, nie pomaga już,
        nie zabiega o względy mamusi, nie biega ze śmieciami. Po jego ślubie nic nie
        jest już tak samo - mieszkanie puste, nie ma komu gotować, nie ma komu prać,
        nie ma dla kogo robić zakupów (codziennie życie się gruntownie zmienia) - i
        chyba już jestem niepotrzebna..
        Kobiety generalnie kierują się badziej emocjami - córki pozostają bliżej z
        matkami. Często, gdy niezbyt ukłądały im się stosunki pod jednym dachem , po
        zaożeniu rodziny przez córkę kontakt jest o wiele bliższy. Z synami jest
        inaczej. Mężczyźni są bardziej racjonalni : jak trzeba mamę podwieźć na zakupy -
        proszę bardzo. ALe jak są jej imieniny to np. moża o nich zapomieć. I wtedy
        teściowa kojarzy fakty: na imieniny żony - wycieczka do Paryża , a na imieniny
        mamy - nawet telefonu...
        Czują się odrzucone, opuszczone, mąż już nie taki młody i zawadziacki jak
        kiedyś, syn dorosły a teściowa ??? Życie już za nią.
        Im lepsza jakość życia teściowej (układ z mężęm , praca zawodowa,
        zainteresowania) tym lepsze kontakty z synową , która nie jest obwiniana
        za "kradzież jedynej nadziei i celu życia" - synka.

        PAPAPAPA
        • maciej.k1 o tak! n/tx 23.12.02, 11:36
          Pozdrawiam -
      • uli Re: teściowe 20.12.02, 15:19
        eee, ona siedzi sama w domu z uposledzionym bratem lubego, więc po co jej
        jeszcze zaborcza synowa? kot zdechł, i nie chcą następnego. mysz jest
        przebiegła, omija pułapkę.
        luby chce być dobrym synem- niech będzie:-)
        w sumie to fajna babka ta moja przyszła teściowa:-)poza tym, ze panicznie boi
        się myszy.
    • Gość: doku Jak to w życiu, czasem dobre a czasem złe IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 20.12.02, 12:52
      Gość portalu: zula napisał(a):

      > panna w. dostała list z pogrózkami od matki
      > swego 4 lata młodzszego lubego

      Zdrowa instynktowna troska matki o przyszłe swoje wnuki. Wiadomo że im starsza
      narzeczona, tym mniejsza szansa na zdrowe i liczne potomstwo. Selekcja
      naturalna sprawiła, że mężczyzna (i jego rodzice) zwykle preferują młodsze
      partnerki.

      > panna a. nerwowo nie
      > wytrzymała napięcia, zaręczyny zerwane(nie wiem z czyjej strony), zmieniła
      > miasto i udała się do psychiatry.

      Tutaj też matka postępowała prawidłowo. Dzięki swojej czujności wykryła, że
      dziewczyna jest chora psychicznie.

      > jak się zapatrujecie na problem synowa-tesciowa? wydaje mi się, że problem
      > zięć-teść jest o wiele rzadszym problemem.

      Teściowa jest naturalnie zainteresowana przyszłością swoich wnuków. Teść, jak
      każdy mężczyzna, ma dwa powody, aby takie rzeczy go nie obchodziły:

      1. Mężczyzna dłużej jest zdolny do płodzenia dzieci, więc dopóki tę zdolność
      zachowuje, dopóty bardziej jest zainteresowany (instynktownie, bo świadomie
      może działać inaczej) spłodzeniem gdzieś jeszcze jednego dziecka niż troską o
      zwiększenie szans swoich wnuków.

      2. Mężczyzna zwykle nie jest pewien tego, czy córka (lub syn) jest jego
      dzieckiem, więc tym mniej jest zainteresowany wnukami, które przecież
      niekoniecznie bedą jego wnukami. Nie ma znaczenia czy dotyczy to przyszłego
      zięcia czy synowej.
      • uli Re: Jak to w życiu, czasem dobre a czasem złe 20.12.02, 15:23
        skoro tak lubisz te walnięte teściowe, to się z którąś z nich ożeń. obie są
        samotne- może chcesz adres?
        • Gość: doku Napisałem wyraźnie, że zdrowy facet żeni się ... IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 20.12.02, 16:01
          uli napisała:

          > to się z którąś z nich ożeń

          ... z młodszą od siebie dziewczyną
          • uli nie tym tonem chłopcze 23.12.02, 13:35
            taaa, jak dziewczyna- to zadne tam zakochiwanie się, zadne romantyczne
            fanaberie...dziewczyna musi być zdrowa i gotowa do zapłodnienia jak klacz.
            przecież po to jest! i czeka na ciebie- 4 lata młodsza! a niech się tylko
            okaże, ze bezpłodna- to do reklamacji do teściowej! otóż to!
            • Gość: doku Dokładniej proszę, co się w moim tonie nie podoba IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 23.12.02, 13:50
              uli napisała:

              > zadne tam zakochiwanie się, zadne romantyczne fanaberie

              Wręcz przeciwnie, Urszulko. Zakochiwanie się i szalejące romantyczne emocje są
              zaprogramowane prze geny. Zdrowy mężczyzna instynktownie zakochuje się w
              młodszej od siebie, zdrowej kobiecie, która sprawia wrażenie na jego zmysłach,
              że jej genom składa się z innych alleli niż jego genom (w uproszczeniu). Czasem
              zamiast zmysłów wystarcza świadomość obcości lub odległości, gdyż mieszkańcy
              oddalonych krajów są zwykle słabo ze soba spokrewnieni. Dlatego zakochujemy się
              najczęściej na wyjazdach, takich jak wakacje czy delegacje. Jednak zawsze
              obiektem jest kobieta na oko zdrowa i młodsza, oczywiście nadal przy założeniu,
              że mężczyzna jest zdrowy genetycznie.
              • aga_11 Ekspercie, ratuj! 23.12.02, 14:01
                Gość portalu: doku napisał(a):

                > uli napisała:
                >
                > > zadne tam zakochiwanie się, zadne romantyczne fanaberie
                >
                > Wręcz przeciwnie, Urszulko. Zakochiwanie się i szalejące romantyczne emocje

                > zaprogramowane prze geny. Zdrowy mężczyzna instynktownie zakochuje się w
                > młodszej od siebie, zdrowej kobiecie, która sprawia wrażenie na jego
                zmysłach,
                > że jej genom składa się z innych alleli niż jego genom (w uproszczeniu).
                Czasem
                >
                > zamiast zmysłów wystarcza świadomość obcości lub odległości, gdyż mieszkańcy
                > oddalonych krajów są zwykle słabo ze soba spokrewnieni. Dlatego zakochujemy
                się
                >
                > najczęściej na wyjazdach, takich jak wakacje czy delegacje. Jednak zawsze
                > obiektem jest kobieta na oko zdrowa i młodsza, oczywiście nadal przy
                założeniu,
                >
                > że mężczyzna jest zdrowy genetycznie.


                No to mam wyjątkowego pecha do jakichś popieprzonych:((
                Nawet mój mąż jest ode mnie 4 lata młodszy:((
                Czy to że jestem zdrowa i atrakcyjna, a wyglądam dość młodo ma szansę
                zrównoważyć obciążenie genetyczne mojego partnera?

                Czy też nasz córka (na oko zdrowa i b. inteligentna dziewięciolatka w
                najbliższych latach okaże się jakąś koszmarną pomyłką natury???

                Aga
                • Gość: doku Gdy się ma mało dzieci, większe szanse daje syn IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 23.12.02, 15:13
                  aga_11 napisała:

                  > Nawet mój mąż jest ode mnie 4 lata młodszy:((

                  Pociesz się, że jest jeszcze druga możliwość - to on miał pecha, a Tobie się
                  szczęściło.

                  > Czy to że jestem zdrowa i atrakcyjna, a wyglądam dość młodo ma szansę
                  > zrównoważyć obciążenie genetyczne mojego partnera?

                  Jest szansa, to co piszę dotyczyczy statystyki całych populacji na przestrzeni
                  wielu pokoleń. Twój partner może nawet jest zdrowy z dość sporym
                  prawdopodobieństwem, a nawet jeśli jakiś jest marniejszy, to niewiele obniża to
                  szanse Twoich dzieci na zdrowie.

                  > Czy też nasz córka (na oko zdrowa i b. inteligentna dziewięciolatka w
                  > najbliższych latach okaże się jakąś koszmarną pomyłką natury???

                  Córka jedynaczka nie rokuje wielkich nadziei, musisz się pocieszać, że będzie
                  miała syna w typie Casanovy.
                  • uli Re: Gdy się ma mało dzieci, większe szanse daje s 23.12.02, 15:25
                    jest tylko jedna gorsza rzecz od statystyki- propaganda.

                    Dziewczyny, musimy rzucić wybranków swojego serca- są nienormalni, bo nas
                    wybrali!

                    :-)
                    • aga_11 Re: Gdy się ma mało dzieci, większe szanse daje s 23.12.02, 15:27
                      Nie róbmy im tego przed Świętami - poczekajmy do Walentynek:))
                      Aga
              • efcia5 Re: Dokładniej proszę, co się w moim tonie nie po 23.12.02, 15:11
                Gość portalu: doku napisał(a):

                Jednak zawsze
                > obiektem jest kobieta na oko zdrowa i młodsza, oczywiście nadal przy
                założeniu,
                >
                > że mężczyzna jest zdrowy genetycznie.

                ????????????
                Mój chłopak ma 24 a ja 25 i wcale nie wygladam młodziej od niego tylko
                normalnie. Kurde, czy on jest chory genetycznie i powinnam go spławić??
                Czy ta chorobę mozna jakos leczyć, odpisz koniecznie ;-)
                • aga_11 Re: Dokładniej proszę, co się w moim tonie nie po 23.12.02, 15:22
                  Myślę, że do Ciebie również można by zastosować to, co doku odpowiedział mi.
                  Mamy przekopane, my, nasi niepełnowartościowi partnerzy, nasze dzieci.
                  Doku daje szanse późniejszym pokoleniom, że może mój wnuk-Casanowa. Ale jakże
                  moja niepełnowartościowa genetycznie córka znajdzie jakiegokolwiek partnera???

                  Taki okropny wyrok tuż przed Wigilią :((((

                  Zrozpaczona, o krok od zboirowego (koniecznie!!!) samobójstwa

                  Aga

                  PS. Mimo tych złych wieści życzę Tobie i Twojemu nieszczęsnemu Radosnych Świąt
                  i dużo szczęścia i miłości w Nowym Roku - wbrew opiniom eksperta :))


                • Gość: doku Jeżeli nie ma wysokiej pozycji, to lepiej go spław IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 23.12.02, 15:26
                  efcia5 napisała:

                  > Mój chłopak ma 24 a ja 25 i wcale nie wygladam młodziej od niego tylko
                  > normalnie. Kurde, czy on jest chory genetycznie i powinnam go spławić??

                  Powinien być już magistrem, ewentualnie kończyć medycynę. Jednak najlepiej
                  rozstrzyga się emocjami, bo nasze geny lepiej oceniają geny partnerów niż nasz
                  umysł. Rozum nie jest narzędziem stworzonym przez dobór do parzenia się - tyle
                  zwierząt się parzy, a tak niewiele używa do tego rozumu. Można ufać tylko
                  miłości, jeżeli pociąg jest silny, jeżeli namiętność odbiera rozum, jeżeli
                  opinia ludzi przestaje się liczyć, to znaczy, że geny z pewnością rozpoznały
                  idealnego partnera (na dziecko, niekoniecznie na trwały związek).

                  > Czy ta chorobę mozna jakos leczyć, odpisz koniecznie ;-)

                  Nie można. Tylko nadzieje daje nadzieję.
              • uli serce nie sługa 23.12.02, 15:20
                wydaje mi się, że ta definicja miłosci jest dosć interesowna- nie podoba mi się
                konkretnie to, że piszesz 'zdrowy męzczyzna' zakochuje sie w młodszej od siebie
                kobiecie. miedzy moimi rodzicami jest 9 lat róznicy- mama jest starsza- i nie
                wydaje mi się, żeby rodzice byli (odpukać) chorzy czy nienormalni.

                mój narzeczony również jest rok ode mnie młodszy, i nie czuję się w naszym
                zwiazku starym próchnem. w ogóle nie czuję się starym próchnem- bo nim nie
                jestem.

                uważam, że nie wszystkie miłosci da się łatwo podzielić na 3 grupy interesów:

                1) młodość, uroda i zdrowie (to przypisujesz meskim wyborom)
                2) pieniadze, jak największe- zwykle przychodzą później-30/40 lat wiec w tych
                panach najczęsciej powinny zakochiwać się kobiety (to pseudo-ewolucyjny
                stereotyp kobiecych wyborów)
                3) obce pochodzenie

                zacznę od 3: gdyby wszystko co obce budziło zainteresowanie nie istniałby
                rasizm ani ksenofobia- przynajmniej miedzy przeciwnymi rodzajami różnych nacji
                czy krajów- a istnieje, na ogromną skalę.

                1 i 2: myślę, ze taki prosty podział jest na pewno popularny, ale każdy,
                kto "zaangazował się w duchowo" trochę bardziej, nie wybierze sobie partnerki-
                pieknej-debilki, bo o czym z nia bedzie rozmawiał, jak znudzi im się seks? czy
                głupia matka bedzie dobra matką? albo nawet niech bedzie po studiach- czy
                wystarczy tylko, zeby była "miłą skromną dziewczyną z wyższym wykształceniem"?a
                jeśli bedzie idealna, ale 3 lata starsza? jaki jest ten pułap warunków?

                w przypadku męza-starego-bogatego-satyra jest trochę lepiej, bo szybciej umrze
                ;-)ale generalnie po co marnować młodość na starego pryka, jesli jego jedynym
                walorem jest kasa? pewnie do tego impotenta? po co mi ojciec dziecka, który
                umrze na serce gdy np. nasza córka oznajmi, ze jest w ciaży? to jest za duże
                ryzyko.

                myslę, że najpopularniejszy model to zwiazek z rówieśnikiem, lub
                okołorówieśnikiem. myslę też ze nie ma sensu nakreślać odgórnych granic, skoro
                nasz instynkt, intuicja, zmysły, podświadomość podejmuja decyzję nieco
                wcześniej niż to sobie wszystko uswiadomimy. serce nie sługa.

                zuzanna orszula
                • Gość: doku Rasizm czy ksenofobia to postawy mężczyzn ... IP: *.mofnet.gov.pl 23.12.02, 15:42
                  uli napisała:

                  > gdyby wszystko co obce budziło zainteresowanie nie istniałby
                  > rasizm ani ksenofobia

                  ... jak się skupisz, to zrozumiesz, że całkiem naturalne - mężczyźni bronią
                  swoich kobiet, jednocześnie szukają okazji do zapłodnienia obcych.

                  > kto "zaangazował się w duchowo" trochę bardziej, nie wybierze sobie partnerki-
                  > pieknej-debilki, bo o czym z nia bedzie rozmawiał,

                  Debilka gorzej troszczy sie o dzieci, obniżając ich szansę na potomstwo.
                  Debilizm może być odziedziczony. Piszę wyraźnie, że ma być zdrowa, a nie tylko
                  piekna.

                  > jego jedynym
                  > walorem jest kasa?

                  Jego głównym walorem są jego geny. Jeżeli będziesz miała z nim syna, który
                  odziedziczy po nim status, umiejętności robienia kasy i uwodzenia kobiet, to
                  Twoje geny mogą powielić się na wielu wnuków, jego dzieci.

                  > najpopularniejszy model to zwiazek z rówieśnikiem

                  ale nieco starszym

                  • aga_11 Re: Rasizm czy ksenofobia to postawy mężczyzn ... 23.12.02, 15:54
                    Gość portalu: doku napisał(a):
                    >
                    > > najpopularniejszy model to zwiazek z rówieśnikiem
                    >
                    > ale nieco starszym
                    >
                    Dobre:))))
                    Wiesz jak mawiają? "Nie można być "trochę" w ciąży!"

                    Rozumiemże o tydzień starszy jest normalny a o tydzień młodszy - dewiant?
                    A moze potzrebny jest cały miesiąc różnicy???

                    • Gość: doku Ale można być tylko troszkę dewiantem IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 23.12.02, 16:00
                      aga_11 napisała:

                      > "Nie można być "trochę" w ciąży!"
                      >
                      > Rozumiemże o tydzień starszy jest normalny a o tydzień młodszy - dewiant?

                      Dokładnie to chodzi o 2-3 lata różnicy. Tak więc tylko o tydzień starszy jest
                      już troszkę dewiantem, ale za to ani trochę w ciąży.
                  • uli Re: Rasizm czy ksenofobia to postawy mężczyzn ... 23.12.02, 16:21
                    > ... jak się skupisz, to zrozumiesz, że całkiem naturalne - mężczyźni bronią
                    > swoich kobiet, jednocześnie szukają okazji do zapłodnienia obcych.

                    nie zadaję się z knurami:-)są nudni, nahalni, przynoszą wstyd w towarzystwie,
                    dobieraja się do koleżanek- tak mi się jawi ten twój zdrowy męzczyzna. Boże
                    uchowaj!

                    Piszę wyraźnie, że ma być zdrowa, a nie tylko
                    > piekna.

                    jaka to jest zdrowa? rozchichotana? rumiana? jak będzie bardzo zdrowa, to
                    przepędzi cię, jak sie będziesz puszczał z "obcymi" dziewczynami.

                    > Jego głównym walorem są jego geny.

                    nie- geny to jest pula, z której możesz skorzystać w róznym stopniu w róznych
                    warunkach. np. swietny pływak nie wykorzystałby swoich możliwości gdyby urodził
                    się w biednej pustynnej wiosce, załózmy, że jego pra-pra-dziadek był nie-stąd.
                    jego geny lezałyby odłogiem, choć w innych warunkach byłyby na medal. nie
                    naduzywaj słowa geny. to modne, ale tak naprawdę to 50% tego, co nas w zyciu
                    czeka.

                    w zyciu trzeba mieć nosa, a nie jakiś kajecik z idiotycznymi przesądami i
                    wynikami statystyk. żeby tylko nie ponosić żadnego ryzyka! minimum kosztów!
                    nawet bracia mcdonald ryzykowali.
                    a co dopiero bracia lumiere.

                    jak wiadomo sredniakiem kazdy byc potrafi. przecietniacy sa atrakcyjni tylko
                    dla przecietniaczek.

                    koniec rzucania pereł na dziś:)żegnam
                    • Gość: doku Jakiego nosa? IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 23.12.02, 16:29
                      uli napisała:

                      > w zyciu trzeba mieć nosa

                      w tych sprawach trzeba zdać się na geny, na instynkt, na miłość i namiętność

                      > a nie jakiś kajecik z idiotycznymi przesądami

                      Tyle się nastarałem, a Ty nic nie zrozumiałaś.
      • maciej.k1 celne spostrzeżenie 23.12.02, 11:35
        Gość portalu: doku napisał(a):


        > > panna a. nerwowo nie
        > > wytrzymała napięcia, zaręczyny zerwane(nie wiem z czyjej strony), zmieniła
        > > miasto i udała się do psychiatry.
        >
        > Tutaj też matka postępowała prawidłowo. Dzięki swojej czujności wykryła, że
        > dziewczyna jest chora psychicznie.

        Słusznie. Jakby była zupełnie zdrowa psychicznie, to po prostu zignorowałaby
        teściową. Przecież nie za teściową wychodziła za mąż i nie musiała liczyć się z
        jej opinią. Także zmiana miasta nie dowodzi bynajmniej niczego o teściowej,
        tylko braku odporności psychicznej niedoszłej synowej.

        Pozdrawiam -
        • uli Re: celne spostrzeżenie 23.12.02, 13:29
          ja ja, wszyscy musimy być SILNI! tylko ubermensch się liczy! jak jesteś
          wrazliwy to nie zasługujesz na miłość! a jak ktoś gnoi cię codziennie, to znoś
          to "dla dobra związku". ignoruj anonimy, "prezenty" pod drzwiami...

          halbermensch- zula
    • aga_11 Re: teściowe 21.12.02, 09:50
      Jak zwykle odniosę temat do siebie:))

      Moje stosunki z teściową zawsze były bardzo trudne, na początku wręcz
      koszmarne. Nie będę wchodzić w szczegóły bo tematu to nie rozwinie.

      Ale spróbuję wyjaśnić dlaczego teściowa przyjęłą mnie tak jak przyjęłą (i
      traktowałą jak traktowała) - teraz, po wielu-wielu latach jest trochę lepiej,
      ale serdecznosci nie ma - raczej coś jak zawieszeie brani (a moze nawet zbrojny
      rozejm). A więc:

      (najpierw któtki opis sytuacji rodzinnej: mój mąż jest odemnie o 4 lata młodszy
      pochodzi ze średniej wilekości miasta o ok. 150 km od mojego - znacznie
      wiekszego - miasta. Poznaliśmy się przy okazji studiowania - on był dopiero na
      drugim roku, w momencie slubu - na poczatku trzeciego).

      a teraz usprawiedliwianie teściowej:
      1. moje pojawienie sie bylo dla niej kompletnym szokiem - zanim oglosilismy, ze
      sie pobieramy, widziala mnie tylko raz, kilka tygodni wczesniej
      2. oglosilismy nowine w piatke po poludniu, w sobote rano dowiedziala sie o
      smierci swojej matki. Jedno z drugim nie ma nic wspolnego, ale pewne
      nastawienie zostaje...
      3. Mąż jadąc na studia zamierzal wrocic do siebie - po slubie ze mna przestal
      takie obietnice skladac (zreszta przyczynil sie do tego nie moj opor przez
      zyciem w mniejszym miescie, tylko traktowanie mnie przez tesciow -bylo b. zle)
      4. Rodzina męża jest mocno katolicka (moim zdaniem za bardzo i w niezbyt dobry
      sposob- dokladnie odpowiadaja stereotypowi "Polaka-katolika" - ja nie. Jestem
      za to osoba o pogladach raczej liberalnych, feministycznych, proeuropejskich, i
      w ogole ruja i porobstwo!
      5. Wlasnie ronica zdan na kazdy możliwy temat dokladnie utrudnia porozumienie.
      Nie ma tematow bezpiecznych. Tesciowie są z gatunku ludzi, którzy wiedzą
      lepiej. Można jedynie potakiwać, najlepiej przestając w ogole sluchac. Kiedy ie
      tego naczylam. zycie stalo sie duzo lepsze.
      6. Mam jedna corke i nie chce rodzić dziedzica:((

      Reasumując: teścoiowa jest do mie upzedzona przez okoliczności zewnętzrne, tak
      bardzo jak to tylko mo zliwe. Niezgodnosć charakterów jest tak drastyczna, ze
      gdyby nie Mąż, w ogole nikt nie chciałby sie spotykać. Je sli chodzi o
      zaborczość wobec syna - to tutaj nmniej gra role, bardziej strach o niego,
      niechęć przed rozstaniem (przedtem mieszkalismy 150 km od ich, teraz ponad
      300), no i - brak akceptacji dla naszego stylu życia. Z czasem, kiedy teściowie
      przekonali się, iż mimo że jesteśmy zupełnie inną rodziną niż oni, ich syn jest
      szczęśliwy, że ta koszmarna synowa też potrafi okazać sie człowiekiem (także
      dla nich), zrobilo sie znacznie lepiej.

      Reasumując, jako powody złych stosunków miezy teściowymi a synowymi/zięciami
      (moja mama, choć nie wywoływała aż takich napięć, również przez długi czas
      odnosiła się do mojego męża z rezerwą):
      1. nieufność wobec zmian (w całej rodzinie, przecież syn/córka jest jej częścią)
      2. lęk o dziecko (czy ta druga osoba jej/go nie skrzywdzi, czy da mu/jej
      szczęście)
      3. różnice kulturowe/pokoleniowe - zauważcie, że konflikty są znacznie
      mniejsze, gdy oba pokolenia pochodzą z tych samych srodowisk, o podobnych
      kulturach, przekonaniach itp., lub gdy obie strony są tolerancyjne dla
      odmienności
      4. no i niekiedy ogromna rozbieżnośc charakterów

      Aga
      • Gość: julka Re: teściowe IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 21.12.02, 10:11
        Dla niektórych jest to trudne, gdy z dnia na dzień pojawia się jakiś obcy
        człowiek, inaczej myśli, czuje, inne ma zwyczaje i oto nagle trzeba go
        traktować jak najbliższą rodzinę, na dodatek nie da się go przerobić po swojemu
        bo on się bardzo broni. No i konflikt jak ta lala!

      • Gość: EWOK Dziedzic IP: *.acn.waw.pl 21.12.02, 23:37
        Zainteresowało mnie to, co napisałaś o tym, że nie chcesz urodzić dziedzica,
        bo na razie masz "tylko" córkę. Oprócz podstawowego skojarzenia z "dziedzicem
        Pruskim" z pamiętnej "Ostatniej paróweczki hrabiego Barry Kenta", uświadomiłam
        sobie kolejny stereotyp - syn jest lepszy niż córka. XXI wiek, społeczeństwo,
        które już za chwileczkę będzie się pławić w sytym dobrobycie liberalnej
        zjednoczonej Europy, a tu takie kwiatki! No bo wiadomo, że mężczyznę czynią
        dom, drzewo i syn. Póki syna nie ma - mężczyzna niepełnowartościowy. Kiedy
        wychodziłam z moim niemowlakiem na spacery, wszystkie sąsiadki w średnim wieku
        czuły się w obowiązku zajrzeć do wózka, powiedzieć "no plosię jacy jesteśmy
        ślicni", zapytać o płeć dziecka, a potem skomentować, że tatuś pewnie
        szczęśliwy, że ma synka. Otóż pudło - tatuś wolał mieć córeczkę. I to przy
        założeniu, że, jak się umawialiśmy, potomek będzie jedynakiem. Skąd pomysł o
        wyższości syna nad córką, teraz kiedy nie ma już mamutów do zabijania, roli do
        obrobienia w Warszawie spory niedostatek, zasady dziedziczenia po mieczu też
        uległy zmianie, zresztą nie posiadamy tytułu hrabiowskiego, a nazwisko i tak
        można sobie zachować po ślubie bez względu na płeć. Może ktoś mi to wyjaśni?
        A ostatnio przeczytałam w polskim brukowcu, że belgijski następca tronu
        powinien się czym prędzej postarać o syna, żeby zapewnić sukcesję. Biednemu
        dziennikarzynie w głowie się nie chce zmieścić, że są takie kraje, gdzie
        królem może zostać nie tylko facet.
        • b.u.zz Re: Dziedzic 22.12.02, 00:30
          Gość portalu: EWOK napisał(a):

          > Biednemu
          > dziennikarzynie w głowie się nie chce zmieścić, że są takie kraje, gdzie
          > królem może zostać nie tylko facet.

          yy.... mnie tez sie to nie chce zmiescic w glowie. kobieta krolem?!
          :)
          b.
          • Gość: tad Re: Dziedzic IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 22.12.02, 12:58
            b.u.zz napisał:

            > Gość portalu: EWOK napisał(a):
            >
            > > Biednemu
            > > dziennikarzynie w głowie się nie chce zmieścić, że są takie kraje, gdzie
            > > królem może zostać nie tylko facet.


            Dobra wiadomość. Są więc jeszcze kraje gdzie rozsądek jakoś się trzyma.
            • uli Re: Dziedzic 23.12.02, 08:44
              tak na marginesie- wiecie, że jadwiga była mianowana KRÓLEM polski? nie
              królową. jest to światowy ewenement:)

              pozdrawiam wszystkich swiatecznie
              • Gość: EWOK Sorry IP: *.acn.waw.pl 23.12.02, 14:25
                uli napisała:

                > tak na marginesie- wiecie, że jadwiga była mianowana KRÓLEM polski? nie
                > królową. jest to światowy ewenement:)
                >
                > pozdrawiam wszystkich swiatecznie

                Szczerze mówiąc nie bardzo zrozumiałam dlaczego fakt bycia królem w
                monarchiach konstytucyjnych wzbudził wątpliwości Buzza. To nie żadne "na
                Wojtusia z popielnika" tylko konkretne uprawnienia wynikające z
                odziedziczonego stanowiska. Gdyby np. królowa Wiktoria nie była w sensie
                prawnym królem, obecnie panująca dynastia angielska nazywałaby się Sachsen
                Koburggotta. Ładnie, prawda?
                • uli Re: Sorry 23.12.02, 15:31
                  wierzę, ze to tylko swiateczne przekomarzanie...
                  inaczej sobie tego nie umiem wytłumaczyć:-)
                • b.u.zz Re: Sorry 23.12.02, 21:51
                  Gość portalu: EWOK napisał(a):
                  >
                  > Szczerze mówiąc nie bardzo zrozumiałam dlaczego fakt bycia królem w
                  > monarchiach konstytucyjnych wzbudził wątpliwości Buzza. To nie żadne "na
                  > Wojtusia z popielnika" tylko konkretne uprawnienia wynikające z
                  > odziedziczonego stanowiska. Gdyby np. królowa Wiktoria nie była w sensie
                  > prawnym królem, obecnie panująca dynastia angielska nazywałaby się Sachsen
                  > Koburggotta. Ładnie, prawda?

                  po pierwsze nieprawda, bo z niej taki windsor jak ze mnie cesarz chinski.
                  a po drugie, mylisz dwa tytuly: krolowej-monarchini i krolowej-zony krola. w
                  przypadku mezczyzn to rozroznienie jest bardziej czytelne, bo jest krol i
                  ksiaze malzonek (a gdzie rownouprawnienie?). monarcha moze byc krolem, a moze
                  byc krolowa.
                  i po trzecie, sprawdzilas, jakie prawo obowiazuje w belgii? jestes pewna, ze
                  kobiety moga dziedziczyc prawo do tronu? w wielu monarchiach wprowadzono je
                  wcale nie tak dawno, w latach szescdziesiatych czesto. np. w takiej norwegii
                  nastepca tronu to ksiaze haakon, ktory jest - sluchajcie, sluchajcie - mlodszy
                  od swojej siostry ksiezniczki maerthy louisy. dlaczego on zostanie krolem? bo
                  zasady dziedziczenia tronu zmieniono dopiero po ich urodzeniu, czyli wlasnie
                  niedawno. moze w belgii jeszcze tego nie zrobiono?
                  pozdrawiam
                  b.
                  ps. myslalby kto, ze na TYM forum nie bedzie problemow ze stosowaniem zenskich
                  form "zawodow".
                  b.
                  • Gość: EWOK Re: Sorry IP: *.acn.waw.pl 23.12.02, 22:06
                    W Belgiii - sprawdziłam, córka dziedziczy tron. W Holandii też, jeszcze przed
                    woją mieli królową Julianę, a Danii królowa jest królem, w Szwecji zmieniono
                    prawo po urodzeniu księżniczki Wiktorii. W Anglii ustalono, że dynastia
                    panująca będzie miała na nazwisko Windsor, co nie dziwi, bo w kraju gdzie
                    nawet owczarki niemieckie nazwają alzackimi, nazwisko księcia Alberta mogłoby
                    budzić sprzeciw.
                    • b.u.zz Re: Sorry 23.12.02, 23:56
                      ladnie, zes sprawdzila, ale musze cie zmartwic: w danii krolowa nie jest
                      krolem, tylko jak sama nazwa wskazuje krolowa. mnie na prawde nie zalezy na
                      tym, zeby tobie cos udowodnic, tylko nie rozumiem, czemu idziesz w zaparte?
                      taka ciekawosc..
                      b.
        • aga_11 Re: Dziedzic 23.12.02, 09:17
          Wspomniane "tylko" (czyli tęsknota za dziedzicem) występuje wyłącznie u moich
          teściów. Oboje z mężem chcieliśmy mieć córkę (syna to bym nawet nie wiedziała,
          jak wychowywać :))

          POlecam artykuły w "WO" z soboty: SYN (1977) i CÓRKA (2002)

          :)))



          • Gość: julka Re: Dziedzic IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 23.12.02, 15:36
            Tęsknota za synem - dziedzicem to jakiś straszny anachronizm, skansen
            obyczajowy.
            Jaką wartośc może mieć dziedzic gdy nie ma wielkich rodów, majątki dziedziczą
            również kobiety i nie trzeba wypruwać żył na ich posag, żeby ktoś się nimi
            zainteresował?
            Jeszcze niektórzy hodują takie sentymenty, ale to już jest śmieszne (może też
            czasem straszne...)
            • b.u.zz Re: Dziedzic 23.12.02, 23:59
              jak to anachronizm? skoro kobiety sa tak strasznie dyskryminowane, ze
              potrzebuja feminizmu, to chyba lepiej, zeby potomek nie byl dyskryminowany?
              b.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka