Dodaj do ulubionych

Mam już tego dość :(

13.04.06, 08:17
Mieszkamy razem od ponad roku , nigdy nie łuziłam się , że się zmieni ale
miałam malutką nadzieję , że z moją pomocą zmieni to swoje beznadziejne
podejście do prac damsko - męskich w domu.Niestety...Piorę - ja,gotuję - ja (
obiad musi być codziennie , nieważne , że pracuję często do późnych godzin
popołudniowych) , zmywam - ja."Kotku , zrób kanapeczkę" , "Kotku , pranie
schnie na balkonie już drugi dzień"...uhhhh...Dzisiaj przyszłam z pracy o 19
i co zobaczyłam po wejściu do kuchni??Zlew pełen brudnych garów , ufajdane
blaty i mojego lubego rozwalonego na łóżku przed tv.Już nawet złośćna niego
powoli mija , zła jestem teraz wyłącznie na siebie.Moje dotychczasowe próby "
buntu" spełzały do tej pory na niczym .On zawsze tak potrafi obrócić kota
ogonem , że wychodzi na to , że to ja powinnam być mu wdzięczna bo właściwie
to on utrzymuje dom a moją pensję mogę przeznaczać na swoje przyjemności.Ja
tak nie chcę !! :( On moją propozycję dokładania się do wydatków kwituje
ironicznym uśmiechem...Co ja mogę z tą swoją pensyjką zdziałać przy jego
zarobkach..z takiego założenia wychodzi..coraz częściej łapię się na tym , że
chciałabym to wszystko zostawić w cho..rę i żyć skromnie ale tak jak ja
chcę.Chcę , żeby ktoś zrobił mi herbatę jak przyjdę z pracy ( on nigdy tego
nie zrobil!) i zmył po sobie ten głupi talerz jak zje kanapkę.
Obserwuj wątek
    • totalna_apokalipsa Re: Mam już tego dość :( 13.04.06, 08:26
      Moja kolezanka miała identyczna sytuację, ze wychodziła do pracy na
      ósmą,zrywała sie o szóstej , zeby coś jeszcze zrobić + sniadanie męzowi
      konczyła około 17-stej, szła z pracy po zakupy, gotowała obiad do 19-stej, myła
      gary i sprzatała oraz prała do 21-22-wszej, a potem niepzytomna szła spać , co
      trwało pół roku. Potem napisała kartkę - słuząca odchodzi. I pewnego dnia nei
      poszła po zakupy, nie ugotowała obiadu, nie wyprała skarpetek, a stos w zlewie
      narastał tydzień . I kiedy usłyszzala, co sie stało powiedziała:
      - nie zauwazyłeś , ze słuzaća odeszła;/
      • zlotoslanos Ja mężnie noszę ten krzyż,okres wielkanocny nie :) 13.04.06, 08:47
        To jest przykre gdy wśród plusów są takie minusy. Bo w sumie bez zastanawiania
        się zbędnego, to dobry jest: nie upija się, nie podnosi głosu ani ręki, ciepły,
        miły, kochający, męskie czynności wykonuje bardzo chętnie ale i do tych niby
        typowo damskich znaczy zakupy i gotowanie garnie się aż miło, zarabia ale... po
        gotowaniu blaty zostawia upstrzone wszystkim, zlew kompletny, co spadnie na
        podłogę leży, ubrania przede wszystkim , łupiny z orzechów, pełne popielniczki
        i rozsypany tytoń, nie trafia do kubła tylko pyk torebka z herbaty ląduje na
        podłodze obok. Nie jestem maniaczką porządku ale po sobie sprzątam i takie
        rzeczy mnie drażnią. Dlaczego inni d o r o ś l i tak nie robią ? Czy to sposób
        by zostawić sobie jakiś malutki procencik niezależności? Tzn ja jestem chłop a
        Ty baba więc odnajduj moje skarpetki ciepło-zimno-ciepło aaa znalazłaś super :)
        • totalna_apokalipsa Re: Ja mężnie noszę ten krzyż,okres wielkanocny n 13.04.06, 08:52
          Jak na moj gust to od pierwszego dnia mieszkania razem nie trzeba
          robić czego? za kogo? , bo tak juz potem zostanie na wieki wieków -
          te poslie matki latajšce z zakupami w sobote, kiedy ich 19 letni
          synu? spi do 12stej;/
          • zlotoslanos Re: 13.04.06, 09:00
            Nie wiem skad to sie bierze czym młodsze pokolenie tym leniwsze. Ojciec wstaje
            świtem po woreczek świeżego mleka, bułki, gazetę. Porządek na stole a jak
            pościeli? Jak w wojsku żadnych kantów nic. Wychowywanie poprzez pracę było
            dobrą metodą. Wyszkoleni jak żołnierze i jak oni niewiele potrzebujący. Teraz
            wojsko uczy cwaniactwa.
            • tgmen Re: jak w biznesie! 13.04.06, 09:18
              Oczywiście ciężka sytuacja.

              Ale jak w biznesie. Jak na wstępie postawisz twarde warunki, określisz płaszczyzne partnerstwa i będziesz konsekwentna....

              Kompromis rodzi się w bólach...

              ------------------
              jupijajej madafaka!
      • dziewice Re: Mam już tego dość :( 13.04.06, 22:32
        totalna_apokalipsa napisała:

        > Moja kolezanka miała identyczna sytuację, ze wychodziła do pracy na
        > ósmą,zrywała sie o szóstej , zeby coś jeszcze zrobić + sniadanie męzowi
        > konczyła około 17-stej, szła z pracy po zakupy, gotowała obiad do 19-stej, myła
        >
        > gary i sprzatała oraz prała do 21-22-wszej, a potem niepzytomna szła spać , co
        >
        > trwało pół roku. Potem napisała kartkę - słuząca odchodzi. I pewnego dnia nei
        > poszła po zakupy, nie ugotowała obiadu, nie wyprała skarpetek, a stos w zlewie
        > narastał tydzień . I kiedy usłyszzala, co sie stało powiedziała:
        > - nie zauwazyłeś , ze słuzaća odeszła;/

        pytanie:

        a co z dziecmi?

        i z seksem jak juz skonczy te wszystkie prace (czy wyrabiala sie przed 22) ?

        ja nie wiem w czym tu marudzic, nawet te niby super inteligentne kobiety czytaja
        glamur (tzn nie wiem co tam mozna czytac, ale dobra), wiec czemu sie dziwic :).


        --
        CEO
        • totalna_apokalipsa Re: Mam już tego dość :( 15.04.06, 08:36
          Dzieci nie mieli po było to rok po ślubie- jakby maiła dzieci to szła by spać
          nie o 22 , ale o tzreciej w nocy. Nie wiem, jak z seksem , nei moja sprawa.

          Oczywiściwe, dziewice, ze to dla Ciebie normalne - pzreciez to nir ty byłeś ta
          kobieta, co więcej, to Ciebie by obsługiwano, padając na twarz, a ciebie
          obchodzi głownie jak widze, dlaczego jeszcze nei w podwiązkach i stringach:P
          Moje gratulacje.
          • dziewice Re: Mam już tego dość :( 15.04.06, 08:39
            nie, podwiazki mnie nie kreca, a stringi nosza zle Kobiety :).

            --
            CEO
    • illiterate Re: Mam już tego dość :( 13.04.06, 08:59
      Troche tak, jakby mowil 'mam wiecej forsy, wiec Ty mnie bedziesz obslugiwala'.

      Za te 'wiecej forsy' mozesz sprobowac wynajac pania, ktora bedzie Wam sprzatac
      i gotowac - codziennie. Jesli to mu nie da do myslenia, to na pewno Tobie
      sprawi ulge ;)

      A jesli nie, to namawiam Cie bardzo, zebys zrobila numer ze 'sluzaca odchodzi'.
      Chcesz tak przez cale zycie? I miec piec razy wiecej, kiedy pojawia sie dzieci?
      Chcesz, zeby Twoi synowie wychowywani byli w ten sposob i mieli podobnie
      bucowaty stosunek do kobiet?
    • monikaannaj Re: Mam już tego dość :( 13.04.06, 09:16
      "Kotku , pranie
      > schnie na balkonie już drugi dzień"...uhhhh...

      Nie wierze... I co mu powiedziałas? (bo nie wyobrażam sobie ze można zareagowac
      inaczej niz "To je zdejmij!")
    • atropa_belladonna Re: Mam już tego dość :( 13.04.06, 09:20
      Wymień go na lepszy model :)
      • tgmen Re: Mam już tego dość :( 13.04.06, 09:31
        to jest rada poniekąd karkołomna....

        Każda rada żeby się postawić albo go zmienić może tylko sprawy sknocić...


        Proponuję działanie bardziej subtelne, ale dla Męsza zabójcze...

        Z dnia na dzień przestać robic cokolwiek. Z uśmiechem na twarzy i z pełną kulturą powiedzieć że "wcale nie jest jeszcze brudno" a koszula mimo że wyjęta z pralki zupełni nadaje się do włożenia....

        Jak mieszkanie dostatecznie zarośnie może co inteligentniejszy mężczyzna zauważy w czym tkwi problem...

        na mnie nto podzałało...:)

        -----------------------
        jupijajej madafaka!

        • zlotoslanos Re: Mam już tego dość :( 13.04.06, 09:48
          Mądrą masz żonę :D
          • tgmen Re: Mam już tego dość :( 13.04.06, 09:51
            niestety...:)

            często muszę stosowac zasadę:
            "Nie możesz wygrać wojny- nie walcz..."
            ------------------------
            jupijajej madafaka!
            • i33 Re: Mam już tego dość :( 18.04.06, 09:09
              walka to utrata energii, złość też
              nie możesz wygrać?- zmień taktykę, strategię-na -nic nie rób!
              na"koteczka" wykorzystywacza
      • kochanica-francuza Do mamusi na tydzień 13.04.06, 17:27
        i zosdtaw kartkę "służąca ma urlop"
    • hellaa Re: Mam już tego dość :( 13.04.06, 09:49
      A nie myślałaś oklasycznym rozwiazaniu: Podziale obowiazków?
      Wyjdź od tego, że nie jesteś z nim dla pieniędzy, więc tej kwestii nie
      bierzecie pod uwagę. Że dobrze, jak one są, ale jak by ich tyle nie przynosił,
      to też byś z nim była - i vice versa. Liczy się codzienne życie - to, że oboje
      pracujecie i oboje powinniście mieć równe obowiązki w domu.
      Wyznacz konkretne rzeczy, że np. on dba o konserwację urządzeń domowych,
      wbijanie gwoździ i tzw. "męskie prace", załatwie też hydraulików, elektryków -
      i zwalnia się z pracy kiedy oni przychodzą itd - pełne konsekwencje wyboru! A
      ty dla odmiany ustalasz domowe menu, robisz listy zakupów, pamiętasz o papierze
      toaletowym, proszku do prania -całe "zaopatrzenie" na twojej głowie! To kawał
      roboty, tylko takiej raczej żmudnej i niespektakularnej. Po duże zakupy
      jeździcie razem, drobne rzeczy uzupełniasz ty.
      Sprzątanie: podziel terytorum mieszkania na pół i każde sprząta swoją część.
      Pranie, prasowanie - dwa pojemniki na pranie, każdy sobie pierze i prasuje, to
      podstawowa samoobsługa, oczywista jak to, ze każdy sam sobie wkłada łyżkę do
      ust, gdy je!
      Gotowanie: Śniadania każdy sam /zwykle śniadania się je na chybcika bo się
      pędzi do pracy/, obiady w tygodniu ty, w weekendy on, kolacje w tygodniu on, w
      weekendy ty.
      Nie rozumiem, co w tym takiego trudnego, żeby to równo podzielić? To, że on się
      nie zgodzi? No to z takim kimś zawsze będziesz do tyłu, bo nie traktuje cię z
      szacunkiem, jako kogoś równie wartościowego jak on, tylko jak jakiś podgatunek
      służebny. Ja bym nie zaakceptowała i albo by brał sprawiedliwy udział w
      obowiązkach domowych, albo spadówa.
      Dodam, że mam męża od kilku lat i mamy konkretny podział i jest nam z tym
      wygodnie, oboje zadowoleni, mąż uwielbia gotować, sprząta, itd. Mamy nieduże
      mieszkanie i nie czujemy się przemęczeni sprzątaniem - może to też jest plus,
      bo jakby w grę wchodził wielki dom, liczna rodzina itp. to mogłabym np. ja
      zajmowac się wszystkim w domu a mąż zarabianiem. Ale nie stać nas na to - i ok!
    • bri Re: Mam już tego dość :( 13.04.06, 10:07
      Niech jeszcze zapłaci za panią do sprzątania dwa razy w tygodniu, kupi zmywarkę
      i suszarkę bębnową do prania i może sobie leżeć dalej przed telewizorem.
    • astonisz Re: Mam już tego dość :( 13.04.06, 11:37
      giggle napisała:

      > Mieszkamy razem od ponad roku , nigdy nie łuziłam się , że się zmieni ale
      > miałam malutką nadzieję , że z moją pomocą zmieni to swoje beznadziejne
      > podejście do prac damsko - męskich w domu.Niestety...Piorę - ja,gotuję - ja (
      > obiad musi być codziennie , nieważne , że pracuję często do późnych godzin
      > popołudniowych) , zmywam - ja."Kotku , zrób kanapeczkę" , "Kotku , pranie
      > schnie na balkonie już drugi dzień"...uhhhh...Dzisiaj przyszłam z pracy o 19
      > i co zobaczyłam po wejściu do kuchni??Zlew pełen brudnych garów , ufajdane
      > blaty i mojego lubego rozwalonego na łóżku przed tv.Już nawet złośćna niego
      > powoli mija , zła jestem teraz wyłącznie na siebie.Moje dotychczasowe próby "
      > buntu" spełzały do tej pory na niczym .On zawsze tak potrafi obrócić kota
      > ogonem , że wychodzi na to , że to ja powinnam być mu wdzięczna bo właściwie
      > to on utrzymuje dom a moją pensję mogę przeznaczać na swoje przyjemności.Ja
      > tak nie chcę !! :( On moją propozycję dokładania się do wydatków kwituje
      > ironicznym uśmiechem...Co ja mogę z tą swoją pensyjką zdziałać przy jego
      > zarobkach..z takiego założenia wychodzi..coraz częściej łapię się na tym , że
      > chciałabym to wszystko zostawić w cho..rę i żyć skromnie ale tak jak ja
      > chcę.Chcę , żeby ktoś zrobił mi herbatę jak przyjdę z pracy ( on nigdy tego
      > nie zrobil!) i zmył po sobie ten głupi talerz jak zje kanapkę.

      To jest nie do pomyslenia. Powinnas stanowczo i jednoznacznie oznajmic mu, ze
      od tego i tego dnia kazdy samodzielnie i na biezaco dba o czystosc w domu i o
      swoja higiene. To ma byc dyspozycja, nie dyskusja - nie polemizuj z nim na ten
      temat, nie krzycz, nie rob mu wyrzutow, tylko wydaj oswiadczenie. Ty jesz z
      talerza - ty myjesz talerz, ty nosisz gacie - ty pierzesz i prasujesz gacie, ty
      rzucasz herbatke na podloge - ty ja sprzatasz z podlogi. To wystarczy aby
      utrzymac czystosc w tygodniu. W weekend generalne porzadki, typu mycie
      lazienki, toalety, odkurzanie podlog, scieranie mebli z kurzu itd. Dzielisz je
      miedzy wami sprawiedliwie i dostarczasz mu odpowiednia liste (dopoki sie nie
      wyrobi). Jesli on nie potrafi gotowac, wez to i zakupy kulinarne na siebie, bo
      szkoda czasu na nuake (to jest sztuka), ale jednoczesnie on musi wziac na
      siebie ciezsze prace fizyczne i dbac o poprawne dzialanie wszelkich sprzetow
      domowych. Pod zadnym pozorem nie mozesz dac sie wmanewrowac w przejmowanie jego
      obowiazkow lub poprawianie tego, co on zrobil. W tym czasie powinnas stlumic w
      sobie poczucie estetyki, bo jesli facet jest twardoglowy, to nie obedzie sie
      bez sytuacji ekstremalnych. Jezeli oleje sprawe - bedzie jadl z niedomytego
      talerza, chodzil w brudnych i wymietych gaciach, brodzil w smieciach, do
      momentu, az przejrzy na oczy. Jesli nie pojmie, ze malzenstwo nie jest
      transakcja nabycia niewolnika (dziala to w obie strony), wyprowadz sie na
      tydzien do rodzicow/przyjaciolki/hotelu. Nastepnie wroc i sprawdz jak sobie w
      tym czasie radzil. Jesli zastaniesz porzadek, a on przyzna ci racje,
      wprowadzasz sie i wcielacie w zycie podzial obowiazkow. Jesli zastaniesz syf, a
      on przywita cie agresja i wyrzutami - wychodzisz i powtarzsasz manewr. Czynnosc
      powtorzyc dwu-trzykrotnie. Jesli nie przyniesie skutku, to dziekujesz
      mu "serdecznie" za owocne i pelne przyjemnosci wspolzycie malzenskie, spluwasz
      pod nogi i zamykasz za soba drzwi.
    • heretic_969 Twój związek, Twój wybór. 13.04.06, 15:18
      Możesz mieć pretensje wyłącznie do siebie. A swoją drogą, nie cierpię tego typu
      facetów, myślą, że jak zarabiają więcej, to są lepsi.
    • evita_duarte Re: Mam już tego dość :( 13.04.06, 16:28
      Ja sama jestem troche balaganiara i spratam generalnie tylko dlatego, ze nie
      mieszkam sama, bo inaczej pewni utonelabym w balaganie. A moze i nie. Niewazne.
      Podoba mi sie pomysl "sluzaca odeszla" a takze rada astonisza: przenies sie na
      tydzien gdzies indziej. Pozdr
    • gytha_ogg Re: Mam już tego dość :( 13.04.06, 19:05
      faceta mamusia nie nauczyla szacunku dla kobiet, fatalnie. kolejny przyklad, ze
      sa wazniejsze sprawy, jakie nalezy brac pod uwage przy doborze partnera, niz
      zasobnosc portfela...
    • bleman Swoja uległościa tylko go dopingujesz 13.04.06, 20:46
      do jeszcze intensywniejszego leżenia na łóżku przed tv.
      • i33 Re: Swoja uległościa tylko go dopingujesz 18.04.06, 09:10
        zgadzam się to aprobata na jego zachowanie...
    • dziewice jajaahhehehehahhaah 13.04.06, 22:17
      dobre, :) cytat z alo alo " you stupid woman"

      --
      CEO
    • dziewice najlepszy watek jaki czytam od 3 tygodni 13.04.06, 22:32
      giggle napisała:

      > Mieszkamy razem od ponad roku , nigdy nie łuziłam się , że się zmieni ale
      > miałam malutką nadzieję , że z moją pomocą zmieni to swoje beznadziejne
      > podejście do prac damsko - męskich w domu.Niestety...Piorę - ja,gotuję - ja (
      > obiad musi być codziennie , nieważne , że pracuję często do późnych godzin
      > popołudniowych) , zmywam - ja."Kotku , zrób kanapeczkę" , "Kotku , pranie
      > schnie na balkonie już drugi dzień"...uhhhh...Dzisiaj przyszłam z pracy o 19
      > i co zobaczyłam po wejściu do kuchni??Zlew pełen brudnych garów , ufajdane
      > blaty i mojego lubego rozwalonego na łóżku przed tv.Już nawet złośćna niego
      > powoli mija , zła jestem teraz wyłącznie na siebie.Moje dotychczasowe próby "
      > buntu" spełzały do tej pory na niczym .On zawsze tak potrafi obrócić kota
      > ogonem , że wychodzi na to , że to ja powinnam być mu wdzięczna bo właściwie
      > to on utrzymuje dom a moją pensję mogę przeznaczać na swoje przyjemności.Ja
      > tak nie chcę !! :( On moją propozycję dokładania się do wydatków kwituje
      > ironicznym uśmiechem...Co ja mogę z tą swoją pensyjką zdziałać przy jego
      > zarobkach..z takiego założenia wychodzi..coraz częściej łapię się na tym , że
      > chciałabym to wszystko zostawić w cho..rę i żyć skromnie ale tak jak ja
      > chcę.Chcę , żeby ktoś zrobił mi herbatę jak przyjdę z pracy ( on nigdy tego
      > nie zrobil!) i zmył po sobie ten głupi talerz jak zje kanapkę.
    • illiterate Stanowczo 15.04.06, 01:24
      domagam sie ujawnienia dalszego ciagu historii.
      !
      • dziewice Re: Stanowczo 15.04.06, 08:40
        illiterate napisała:

        > domagam sie ujawnienia dalszego ciagu historii.
        > !
        >


        i zyli dlugo i szczesciliwe.

        --
        CEO
        • illiterate Re: Stanowczo 18.04.06, 09:21
          A, ok, to sie wzruszam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka