24.07.06, 20:33
Czy jest nam tak naprawdę do zycia potrzebny?! Co myslicie?
Obserwuj wątek
    • evita_duarte Pytasz o ceremonie czy i malzenstwo? 24.07.06, 20:54
      Poza tym kogo masz na mysli mowiac "nam"?
      • kekoa2 Re: Pytasz o ceremonie czy i malzenstwo? 24.07.06, 21:31
        slub i jego rodzaj jest kwestia wiary-koscielny lub jej braku-cywilny,to rowniez
        wynik cywilizacji,tradycji i symbol.w religii katolickiej jest uznawany za
        sakrament i blogoslawienstwo Boga.
    • tad9 Re: Ślub... 24.07.06, 21:38
      viosna napisała:

      > Czy jest nam tak naprawdę do zycia potrzebny?! Co myslicie?

      Kobiecie? Prawie niezbędny...
    • turbomini Re: Ślub... 24.07.06, 22:45
      Sprecyzuj o jaki ślub chodzi - będzie nam łatwiej dyskutować.
      • malamuszelka Re: Ślub... 08.08.06, 21:56
        Może o ślub czystości lub ubóstwa? Zapewniam, że mogę obyć się bez takiego ślubu :)
    • dokowski Oczywiście. Bez ślubu nie ma wierności i zdrady 25.07.06, 19:40

    • bitch.with.a.brain Re: Ślub... 29.07.06, 14:33
      Może komuś jest potrzebny.Mnie nie jest,dobrze mi tak jak jest
    • skp110 Re: Ślub... 08.08.06, 21:53
      Tego wiecznego życia to raczej tak, no chba że wolisz piekło
    • malamuszelka Re: Ślub... 08.08.06, 22:00
      Wiecie co....pomijając wszystko inne to ja osobiście okropnie bym się czuła stojąc będąc dorosłą kobietą stojącą pod ołtarzem i robiąc intymne wyznania mojemu facetowi w obecności tłumu ludzi przebrana za coś pomiędzy śnieżynką, bezą i bawełnianą piłką.
    • snegnat Re: Ślub... 08.08.06, 22:14
      > Czy jest nam tak naprawdę do zycia potrzebny?! Co myslicie?

      Do życia nie jest potrzebny.
    • beata2802 Re: Ślub... 08.08.06, 22:36
      Za rok wychodze za mąż. Bycie razem bez ślubu to jak mówienie sobie
      codziennie: "a może znajdę jeszcze kogoś lepszego" (wg mnie tak jest, ale
      oczywiście inni mogą mieć inaczej).
      • malamuszelka Re: Ślub... 08.08.06, 22:39
        Beata, idąc Twoim tokiem myślenia po ślubie to ciągłe powtarzanie sobie "nie miałam szans na kogoś lepszego"
        • snegnat Re: Ślub... 08.08.06, 22:42
          > Beata, idąc Twoim tokiem myślenia po ślubie to ciągłe powtarzanie sobie "nie mi
          > ałam szans na kogoś lepszego"

          Albo "Ty jesteś najlepszy/a" Każdy analizuje jak mu się podoba :-)
          Ale prawda jest taka, ze bez ślubu żyje się łatwiej bo jak pojawią się jakies
          trudności to można się poprostu spakować i odejśc.
          • malamuszelka Re: Ślub... 08.08.06, 22:46
            Poza tym wiesz co jeszcze....ślub zawiera się zwykle jakoś tak w okolicach 25 roku życia (czasem wcześniej, czasem później). Nie wydaje mi się, żeby w tym wieku człowiek był już na tyle dojrzały żeby podejmować poważne decyzje na całe życie.
            W moim mniemaniu idealny ślub zawieraliby ludzie właśnie dopiero na starość, wiesz, kiedy udałoby się im przeżyć ze sobą kawał życia. Fajnie by było, gdyby ślub był zwieńczeniem, a nie początkiem. Przynajmniej ja inaczej w to nie wchodzę :)
            • snegnat Re: Ślub... 08.08.06, 22:50
              Każdy inaczej na to spogląda. Ja chciałbym kiedyś mieć żone bo głupio tak przez
              pół zycia miec tylko dziewczyne :-)
              poza tym dla mnie ma to jakies znaczenie. Skoro kobieta chce być moją zoną to
              wiem że chce być ze mną a nie z kimś innym.
              • ava40 Re: Ślub... 08.08.06, 23:01
                snegnat napisał:
                > poza tym dla mnie ma to jakies znaczenie. Skoro kobieta chce być moją zoną to
                > wiem że chce być ze mną a nie z kimś innym.
                Ale po ślubie może przecież zmienić zdanie:)
                • snegnat Re: Ślub... 08.08.06, 23:06
                  > Ale po ślubie może przecież zmienić zdanie:)

                  Zawsze może. Dlatego nie wiem czy kiedykolwiek będe brał ślub. trudno znaleźć
                  dziś kogoś komu można naprawde zaufać :-)
                  Pozostają mi wolne związki :-) Tam jak się komuś odwidzi to poprostu się pakuje
                  i cześć :-)
              • malamuszelka Re: Ślub... 08.08.06, 23:14
                Tym bardziej możesz być pewnym, jeśli jest Twoją dziewczyną - w końcu jeśli jest z Tobą bez ślubu to o wiele łatwiej jej odejść.
                Ślub nie jest gwarantem miłości :)
                Nie mówię, że ślub jest zły czy nie ma sensu. To piękna sprawa, tylko że chyba nie dla wszystkich, a już na pewno tylko dla dojrzałych ludzi.
                Przynajmniej ja będąc w tym wieku nie ręczę za stałość w uczuciach do końca życia :)
                Młodzi ludzie często są idealistami - pewnie to dobrze, ale ciekawa jestem zdania osób o 20-30 lat od nas starszych. Mam nadzieję, że również wypowiedzą się w tym wątku.
                • ava40 Re: Ślub... 08.08.06, 23:19
                  malamuszelka napisała:
                  > Młodzi ludzie często są idealistami - pewnie to dobrze, ale ciekawa jestem zdan
                  > ia osób o 20-30 lat od nas starszych. Mam nadzieję, że również wypowiedzą się w
                  > tym wątku.
                  Ja mam 40 lat i żyję sobie spokojnie z partnerem bez ślubu już ładny szmat
                  czasu. Ale kto wie, może jak skończymy 80 lat, to się pobierzemy:)
                  • malamuszelka Re: Ślub... 08.08.06, 23:25
                    Aaa...czyli dokładnie ta wizja, którą przedstawiłam ze dwa posty temu, a która mi się marzy :)

                    A powiesz nam, czy widzisz jakieś różnice w związakch swoich zamężnych znajomych i w Twoim? Czy zdarza się, że ludzie traktują Wasz związek nieco niepoważnie tylko dlatego, że nie macie ślubu? Czy nie jest tak, że w wolnych związkach ludzie są po wielu latach wspólnie spędzonych bardziej uważni i skoncentrowani na sobie nawzajem niż ci, żyjący w małżeństwach? Wiadomo, że nie sposób wypowiedzieć się o wszystkich, ale może podzielisz się swoimi spostrzeżeniami jako osoba w tej materii doświadczona?
                    • ava40 Re: Ślub... 08.08.06, 23:41
                      malamuszelka napisała:
                      > A powiesz nam, czy widzisz jakieś różnice w związakch swoich zamężnych
                      znajomych i w Twoim? Czy zdarza się, że ludzie traktują Wasz związek nieco
                      niepoważnie tylko dlatego, że nie macie ślubu?

                      Dla moich rodziców, dziadków i różnych pociotków nadal jestem starą panną:)

                      >Czy nie jest tak, że w wolnych związkach ludzie są po wielu latach wspólnie
                      spędzonych bardziej uważni i skoncentrowani na sobie nawzajem niż ci, żyjący w
                      małżeństwach? Wiadomo, że nie sposób wypowiedzieć się o wszystkich, ale może
                      podzielisz się swoimi spostrzeżeniami jako osoba w tej materii doświadczona?

                      Mam przyjaciół, którzy mają długi staż małżeński ( od 10 lat wzwyż ) i są ze
                      sobą bardzo szczęśliwi. Ale mam też takich, którzy rozwodzili się po 2,3 latach
                      ( a już absolutny rekord to rozwód po 6 miesiącach! ). Także myślę, że wszystko
                      zależy od dopasowania, a nie jakiegoś papierka bądz jego braku:)
                      • malamuszelka Re: Ślub... 09.08.06, 09:42
                        Ava40 - i ostatnie zdanie Twojego postu powinno być ostatecznym wnioskiem w tym wątku.
                        Czyli że wszystko zależy od żołnierzy :)
                • snegnat Re: Ślub... 08.08.06, 23:24
                  > Nie mówię, że ślub jest zły czy nie ma sensu. To piękna sprawa, tylko że chyba
                  > nie dla wszystkich, a już na pewno tylko dla dojrzałych ludzi.

                  Faktycznie nie każdy nadaje się do tego by z jedną osobą przeżyć całe życie, ale
                  ja bym tak chciał. Poza tym fajnie jest przeleciec czyjąs żone.. a najlepiej
                  swoją własną ;-P
            • kot_behemot8 Re: Ślub... 09.08.06, 10:09
              No bez przesady proszę. 25-letni człowiek jest całkowicie dorosły, a jeśli nie
              zdążył dojrzeć to znaczy tylko tyle że jest zwyczajnie głupi i nie dojrzeje
              nigdy. Sama znam kilku niedojrzałych 40-latków...
              A co do ślubu, to bardzo często przeważają względy praktyczne, zwłaszcza gdy
              pojawia się ciąża.
              • malamuszelka Re: Ślub... 09.08.06, 10:35
                Właśnie, 25-letni człowiek jest całkowicie dorosły, co nie oznacza dojrzały.

                a jeśli nie
                > zdążył dojrzeć to znaczy tylko tyle że jest zwyczajnie głupi i nie dojrzeje
                > nigdy

                Jak mniemam, w swoim odczuciu też jesteś już całkowicie ukształtowanym i dojrzałym człowiekiem. Śmiech na sali....
                • kot_behemot8 Re: Ślub... 09.08.06, 10:59
                  malamuszelka napisała:

                  > Właśnie, 25-letni człowiek jest całkowicie dorosły, co nie oznacza dojrzały.


                  Jeśli nie dojrzał do wieku 25 lat to juz nigdy nie dojrzeje. Kiedyś 25 latek
                  uchodził za osobę w średnim wieku, teraz próbuje sie robić z niego dzieciaka aż
                  do 30 a bywa że jeszcze dłużej. To skutek uboczny współczesnego kultu młodości,
                  te wszystkie osoby w średnim wieku z uporem nazywające siebie "dziewczynami"
                  i "chłopakami" i twierdzące, ze jeszcze nie są całkowicie dojrzałe. Głupie są a
                  nie niedojrzałe, ot co...

                  >
                  > a jeśli nie
                  > > zdążył dojrzeć to znaczy tylko tyle że jest zwyczajnie głupi i nie dojrze
                  > je
                  > > nigdy
                  >
                  > Jak mniemam, w swoim odczuciu też jesteś już całkowicie ukształtowanym i
                  dojrza
                  > łym człowiekiem. Śmiech na sali....


                  A znasz takie powiedzenie: "śmieje się jak głupi do sera"?
                  • malamuszelka Re: Ślub... 09.08.06, 13:29
                    Jeśli ktoś zeżarł wszystkie rozumy, myśli, że dojrzał i wygłasza życiowe prawdy w wieku lat ok 20 to w moim odczuciu swoim zachowaniem dokładnie podważa to, co mówi.

                    PS A w średniowieczu gdy ktoś miał 160cm uważany był za wysokiego.
                    • kot_behemot8 Re: Ślub... 09.08.06, 14:16
                      malamuszelka napisała:

                      > Jeśli ktoś zeżarł wszystkie rozumy, myśli, że dojrzał i wygłasza życiowe
                      prawdy
                      > w wieku lat ok 20 to w moim odczuciu swoim zachowaniem dokładnie podważa to,
                      c
                      > o mówi.


                      Zgadzam sie z tobą najzupełniej. Uważam także, ze zżeranie czegokolwiek jest z
                      zasady niezdrowe i nieestetyczne, jeść powinno się powoli i elegancko.


                      >
                      > PS A w średniowieczu gdy ktoś miał 160cm uważany był za wysokiego.


                      Co prawda nie wiem o co ci chodzi ale na wszelki wypadek spróbuje nawiązać nic
                      porozumienia:
                      Mój kot nie lubi Whiskas, za to pies jest rudy.
                      I rada na dziś: przeananlizuj co to własciwie znaczy "byc dojrzałym", bo
                      obawiam się że nie bardzo rozumiesz znaczenie tego pojęcia. Pytanie pomocnicze:
                      czy "byc dojrzałym" oraz "mieć ostatecznie ukształtowane, niezmienne poglądy i
                      kompletną wiedzę o świecie" to synonimy?
                      • malamuszelka Re: Ślub... 09.08.06, 14:24
                        Wątpię, czy na świecie istnieje choć jedna osoba, która ma kompletną wiedzę o świecie i niezmienne poglądy. Wprawdzie są ludzie, którzy o sobie w ten właśnie sposób myślą, ale zwykle nazywa się ich głupkami, lub w podobny sposób.


                        Nawiązałam do tego, że napisałaś, że ileś tam lat temu trzydziestolatkowie byli uważani za ludzi w średnim wieku. Moją odpowiedzią było to, że wiele wieków temu 160 oznaczał wysoki wzrost. Nie widzisz związku?
                        Kryteria się zmieniają, bo wszystko na świecie jest relatywne. Wszystko.
                        • snegnat Re: Ślub... 09.08.06, 15:28
                          Chcesz powiedziec, że kiedyś 25 letnia osoba była dojrzała a teraz już nie?
                          Dziwnych znasz ludzi skoro w wieku 25 lat nie potrafią wziąć odpowiedzialności
                          za swoje życie.
                          • malamuszelka Re: Ślub... 09.08.06, 15:39
                            Dokładnie to mówi dziewczyna pisząca przede mną, a z którą się nie zgadzam. Doczytaj.
                            • snegnat Re: Ślub... 09.08.06, 15:59
                              > Dokładnie to mówi dziewczyna pisząca przede mną, a z którą się nie zgadzam. Doc
                              > zytaj.

                              Wiem co ona pisała. I zgadzam się z nią. Osoba, która ma 25 lat i jest
                              niedojrzała to porpstu jest głupia lub upośledzona. 25 letnia osoba już dawno
                              powinna była dojrzeć.
                              • malamuszelka Re: Ślub... 09.08.06, 16:13
                                Nie wiem, co rozumiesz pod pojęciem "dojrzały". Jeśli to, co dziewczyna z którą się zgadzasz to macie szanse oboje zostać następcą obecnego prezydenta i premiera.
                                • snegnat Re: Ślub... 09.08.06, 16:27
                                  > Nie wiem, co rozumiesz pod pojęciem "dojrzały". Jeśli to, co dziewczyna z którą
                                  > się zgadzasz to macie szanse oboje zostać następcą obecnego prezydenta i premi
                                  > era.

                                  Człowiek dojrzały to taki, który potrafi podejmowac decyzje i brac za nie
                                  odpowiedzialnośc.

                                  A według Ciebie jaka osoba jest dojrzała skoro 25 latek dojrzały być nie może?

                                  Fajnie by było zostac następcą prezydenta lub premiera. socjalizm by się skonczył.
                                  • malamuszelka Re: Ślub... 09.08.06, 16:37
                                    Ta dziewczyna napisała że człowiek dojrzały to taki, który wie wszystko o całym świecie i nigdy nie zmienia poglądów.

                                    Nawiązując do tematu wątku (ślub) - podjąć decyzję nie jest wcale tak trudno. Większą dojrzałością moim zdaniem wykazuje się człowiek, który nie bierze ślubu nie mając 100% pewności, że do końca życia będzie wypełniał dokładnie to, co na tym ślubie obieca. Patrząc na ilość rozpadających się małżeństw trudno jest uwierzyć, że decyzje o ślubie podejmowali dojrzali ludzie. Owszem, nie wszystko można przewidzieć, ale skoro nie bierze się pod uwagę możliwości takich sytuacji, które doprowadzą do rozpadu małżeństwa to tym bardziej znaczy, że nie jest się dojrzałym.
                                    • snegnat Re: Ślub... 09.08.06, 17:05
                                      > Ta dziewczyna napisała że człowiek dojrzały to taki, który wie wszystko o całym
                                      > świecie i nigdy nie zmienia poglądów.

                                      Nie czytasz ze zrozumieniem.

                                      > Nawiązując do tematu wątku (ślub) - podjąć decyzję nie jest wcale tak trudno. W
                                      > iększą dojrzałością moim zdaniem wykazuje się człowiek, który nie bierze ślubu
                                      > nie mając 100% pewności, że do końca życia będzie wypełniał dokładnie to, co na
                                      > tym ślubie obieca.

                                      Tak na to patrząc to wogóle można stwierdzić, że ludzie którzy tworzą jakis
                                      związek a później sie rozstają są niedojrzali bo nikt nigdy nie może byc niczego
                                      pewnym na 100%. Małżeństwo to nic innego jak umowa cywilno prawna między
                                      dwojgiem ludzi odmiennej płci. W dużych spółkach dochodzi do konfliktów w
                                      zarządzie i spółki padają a Ty wymagasz żeby dwoje ludzi potrafiło sprostac
                                      kazdej trudności? Zwłaszcza, że na początku nikt nie myśli o tym, że kiedyś
                                      partnerka/partner może zechcieć wykonać skok w bok albo nagle zacznie mu coś w
                                      zawiązku przeszkadzać czego wcześniej nie zauważał.
                                      Nawet ludzie z wieloletnim stażem małżeńskim potrafią się rozstać. Czy to
                                      znaczy, że są niedojrzali? Czy dojrzałością jest tkwienie w związku na siłe?
                                    • kot_behemot8 Re: Ślub... 09.08.06, 17:11
                                      > Ta dziewczyna napisała że człowiek dojrzały to taki, który wie wszystko o
                                      całym
                                      > świecie i nigdy nie zmienia poglądów.


                                      Nieprawda, nic takiego nie napisałam ani nawet nie zasugerowałam. Już na innym
                                      wątku zwróciłam ci uwagę żebyś czytała ze zrozumieniem, bo masz z tymn jakies
                                      potężne kłopoty. Moja definicja osoby dojrzałej jest dokładnie taka sama jak ta
                                      którą podał Snegat, natomiast to co ty napisałaś wyzej może być co najwyżej
                                      efektem twoich własnych, niezbyt udanych przemyśleń.
                                      • malamuszelka Re: Ślub... 09.08.06, 17:39
                                        Czytanie ze zrozumieniem tak samo tyczy się mnie, jak i Ciebie i kolegi, który z nami w tym wątku dyskutuje.

                                        Napisałam właśnie o tym, że nie możemy być pewni tego, czy po kilku latach małżeństwa ktoś nie wykona "skoku w bok" - i kto nie czyta ze zrozumieniem tekstu? A skoro nie możemy być pewni - to po co ślubować, że do końca życia? To jest dojrzałość? Taką obietnicą to sobie można d.... podetrzeć.
                                        Są ludzie, którzy za siebie w 100% ręczą. Biorą śluby i takie małżeństwa trwają przez całe życie. I dla takich ludzi przewidziane są śluby, bo ich założeniem jest właśnie wspólne zycie do śmierci.
                                        No, chyba że tak jak ten kolega ślub pojmuje się jak cyt. "każdą inną umowę cywilno - prawną" - wtedy rzeczywiście nie ma sobie co żałować.
                                        • snegnat Re: Ślub... 09.08.06, 17:54
                                          > Napisałam właśnie o tym, że nie możemy być pewni tego, czy po kilku latach mał
                                          > żeństwa ktoś nie wykona "skoku w bok" - i kto nie czyta ze zrozumieniem tekstu?

                                          Po kilku latach konkubinatu też nie możesz być tego pewna. Czy to znaczy, że
                                          ludzie żyjący w konkubinacie też są niedojrzali?

                                          > A skoro nie możemy być pewni - to po co ślubować, że do końca życia? To jest d
                                          > ojrzałość? Taką obietnicą to sobie można d.... podetrzeć.
                                          > Są ludzie, którzy za siebie w 100% ręczą. Biorą śluby i takie małżeństwa trwają
                                          > przez całe życie. I dla takich ludzi przewidziane są śluby, bo ich założeniem
                                          > jest właśnie wspólne zycie do śmierci.

                                          Osoba dojrzała nigdy ze 100% pewnością nie powie Ci co będzie robiła za 10, 20,
                                          30, czy 40 lat i jak wtedy będzie wyglądało jej życie. Ludzie dojrzali, którzy
                                          tworzą związek wykazuja się dojrzałością gdy próbuja wspólnie pokonywać wszelkie
                                          trudności jakie napotykają w życiu a decyzja o rozstaniu jest ostatecznością.

                                          > No, chyba że tak jak ten kolega ślub pojmuje się jak cyt. "każdą inną umowę cyw
                                          > ilno - prawną" - wtedy rzeczywiście nie ma sobie co żałować.

                                          ślub jest taką umową w świetle prawa. Dla państwa ludzie będący w związku
                                          małżeńskim są związani właśnie taką umową.
                                          Ludzie wierzący postrzegają małżeństwo jako ślubowanie przed Bogiem, co nie
                                          zmienia faktu, że jest to pewna umowa.
                                          • malamuszelka Re: Ślub... 09.08.06, 18:01
                                            >
                                            > Po kilku latach konkubinatu też nie możesz być tego pewna. Czy to znaczy, że
                                            > ludzie żyjący w konkubinacie też są niedojrzali?

                                            To znaczy jedynie tyle, że w odróżnieniu od tych, którzy ślub wzięli nie robili z mordy cholewy ślubując że aż do śmierci nie zdradzą, będą kochać itd.

                                            Ślub cywilny - owszem, to umowa i tam ślubuje się jedynie to, że uczyni się wszystko żeby małżeństwo było szczęśliwe, trwałe i jeszcze jakieś tam - w tym przypadku - zgoda.

                                            Co do kościelnego - chodzi mi jedynie o to, że nikt nie wie, jak będzie wyglądać życie nie tylko za 10-20 lat, ale nawet jutro. A skoro tego nie wiemy, to nie przysięgajmy przed Bogiem, że podołamy wszystkiemu, co ślubujemy. Chyba, że mamy absolutną pewność siebie samego w każdej sytuacji - a to jedynie mają ludzie bardzo dojrzali. Na pewno nie dopiero co wkraczający w dorosłość.
                                            • snegnat Re: Ślub... 09.08.06, 18:17
                                              Chyba, że ma
                                              > my absolutną pewność siebie samego w każdej sytuacji - a to jedynie mają ludzie
                                              > bardzo dojrzali. Na pewno nie dopiero co wkraczający w dorosłość.

                                              Dopiero co wkraczający w dorosłość? Kiedy według Ciebie człowiek staje sie
                                              dorosły a co za tym idzie dojrzały? Z chwila przejścia na emeryture? No chyba
                                              tez nie bo stare dziadki pokazuja swój debilizm głosując na kaczyńskich i
                                              słuchając radia maryia. Czyli tak na dobrą sprawę człowiek nigdy nie jest
                                              dojrzały. Bo 25 latek jest wedlug Ciebie za młody a 80 letnia babcia jest już za
                                              stara i podejmuje debilne decyzje.

                                              Jak dla mnie możesz uważać, że nie jestes dojrzała. Twoja sprawa, ale nie mierz
                                              wszystkich swoją miarką. Nie kazdy 25 latek jest niedojrzały.
                                              • malamuszelka Re: Ślub... 09.08.06, 18:51
                                                ...moja teoria się właśnie potwierdziła, no comenst....
                                                • snegnat Re: Ślub... 09.08.06, 18:55
                                                  A jaka to była teoria?
                                                  Nie odpowiedziałas mi w jakim wieku człowiek staje sie dojrzały skoro 25 latek
                                                  dojrzały być nie może.
        • beata2802 Re: Ślub... 09.08.06, 07:50
          Po ślubie jest "nie szukam już nikogo innego". :)
    • dziewice Re: Ślub... 08.08.06, 23:15
      bez sensu, bo w polsce nie mozna miec 5ciu ZOn.
      • ava40 Re: Ślub... 08.08.06, 23:21
        dziewice napisał:

        > bez sensu, bo w polsce nie mozna miec 5ciu ZOn.
        Dziewic, musisz przejść na islam i wyjechać do Arabii Saudyjskiej:)
        • dziewice Re: Ślub... 08.08.06, 23:22
          wygladam podobnie, wiec problemu nie bedzie :-).

          ale nie kreca mnie karabiny maszynowe.
          • ava40 Re: Ślub... 08.08.06, 23:29
            dziewice napisał:

            > wygladam podobnie, wiec problemu nie bedzie :-). ale nie kreca mnie karabiny
            maszynowe.

            Przecież nie musisz od razu jechać na jakąś pustynię, możesz pracować w jakiejś
            firmie w Ar-Rijad :)
            • dziewice Re: Ślub... 08.08.06, 23:31
              ale moglbym pracowac tylko 4h dziennie, w sumie burki to super wynalazek :-)
              • ava40 Re: Ślub... 08.08.06, 23:42
                dziewice napisał:

                > ale moglbym pracowac tylko 4h dziennie,
                Dlaczego tylko 4h dziennie?
                • dziewice Re: Ślub... 08.08.06, 23:48
                  jakos zapamietalem, ze nie bardzo mozna tam pracowac dluzej niz 4h dziennie, a
                  moze tylko tyle wystarczy, cos jeszcze pamietam o tym ze niebardzo mozna ogladac
                  strony z nagimi Paniami.
                  • ava40 Re: Ślub... 08.08.06, 23:52
                    dziewice napisał:

                    > jakos zapamietalem, ze nie bardzo mozna tam pracowac dluzej niz 4h dziennie,
                    Pierwszę słyszę:) Trzeba by zapytać jakąś arabistkę.
                    >cos jeszcze pamietam o tym ze niebardzo mozna ogladac strony z nagimi Paniami.
                    Ale nagie panie możesz sobie oglądać w domu, na żywo:)

                    • ava40 Re: Miało być "pierwsze" oczywiście. 08.08.06, 23:53
                    • dziewice Re: Ślub... 08.08.06, 23:53

                      mowie tylko to co zapamietalem :)
            • dziewice Re: Ślub... 08.08.06, 23:35
              mysle, ze wieksze szanse mialbym w Ramat-Gan, wlasnie slucham Orfa Haza - Shaday
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka