Dodaj do ulubionych

Nie wiem czy mogę tutaj ;-).....

18.02.03, 13:11
... ale kto nie ryzykuje :-))) ten żałuje.

Wklejam info od organizatorki:

"TANIEC BRZUCHA - WARSZTATY DLA KOBIET
Taniec brzucha jest improwizacją. Każda kobieta tańczy go na
swój sposób, wsłuchując się w muzykę i we własne ciało. Swobodny
ruch bioder, naturalny dla arabskich kobiet, dla nas często bywa
czymś obcym.
W czasie warsztatu będziemy oswajać się z nim, bawiąc się
i tańcząc. Będziemy tworzyć własne tańce, niepowtarzalne jak
każda z nas.


Kolejne warsztaty tanca brzucha odbywaja sie 22 lutego w godz.
15:00-21:00.
Prowadzi je Aleksandra Toth, z pochodzenia Egipcjanka.
Cena warsztatu 50 PLN.
Prosze o zgłoszenia i wpłaty najpozniej do 19 lutego
Kinga Makowiecka, tel. 610-46-55, 0506-560-860"


Od siebie dodam, że taniec brzucha jest w naszym kręgu kulturowym wiązany z
nocnymi klubami i uważany za atrakcję turystyczną. Takie postrzeganie jest z
gruntu fałszywe, Egipcjankom taniec ten towarzyszy od narodzin - bo często
kobiety tańczą wtedy, gdy jedna z nich rodzi dziecko.

Na pierwszych warsztatach w Warszawie była obecna duża grupa członkiń
Stowarzyszenia "Daikini" - serdecznie je pozdrawiam przy okazji.

Ja zaczęłam uczyć się na warsztatach w listopadzie 2001 r., więc jestem
weteranką :-), ale z reguły większość dziewczyn na każdych zajęciach w ogóle
wcześniej nie miała do czynienia z żadnym tańcem. W czasie warsztatów
oswajały się z własnym ciałem i uczyły je akceptować.

Warto zabrać ze sobą butlę wody mineralnej i długi szal, bądź chustę do
zawiązania na biodrach, obuwie - baletki z miękka podeszwą lub na bosaka.

Ps. Na wszelki wypadek: ja nie jestem organizatorką, za to
liczę na satysfakcję moralną w postaci zarażenia kolejnych ofiar moją
pasją :-)))
Obserwuj wątek
    • losiu4 Re: Nie wiem czy mogę tutaj ;-)..... 18.02.03, 14:16
      drzazga1 napisała:

      > ... ale kto nie ryzykuje :-))) ten żałuje.
      >
      > Wklejam info od organizatorki:
      >
      > "TANIEC BRZUCHA - WARSZTATY DLA KOBIET
      > Taniec brzucha jest improwizacją. Każda kobieta tańczy go na
      > swój sposób, wsłuchując się w muzykę i we własne ciało. Swobodny
      > ruch bioder, naturalny dla arabskich kobiet, dla nas często bywa
      > czymś obcym...

      No wiesz co, takie bezecenstwa na forum o feminizmie!!! Przeciez takie zachowanie uwlacza kobietom i
      sluzy zaspokajaniu meskich chuci!!! ;))) No chyba ze mezczyznom wstep wzbroniony...

      > Od siebie dodam, że taniec brzucha jest w naszym kręgu kulturowym wiązany z
      > nocnymi klubami i uważany za atrakcję turystyczną. Takie postrzeganie jest z
      > gruntu fałszywe, Egipcjankom taniec ten towarzyszy od narodzin - bo często
      > kobiety tańczą wtedy, gdy jedna z nich rodzi dziecko.

      Egipcjanki (przez domysl muzulmanki) maja ograniczone mozliwosci poznania wlasnej wartosci. Co one
      moga zobaczyz zza tych swoich kwef, gnebione przez religie i mezczyzn...

      > Ps. Na wszelki wypadek: ja nie jestem organizatorką, za to
      > liczę na satysfakcję moralną w postaci zarażenia kolejnych ofiar moją
      > pasją :-)))

      A tak z ciekawosci- poza walorami estetycznymi- czy to nadawaloby sie do zastapienia aerobicu w sensie
      gimnastyki ogolorozwojowej?

      Pzdr.

      Losiu
      • drzazga1 Re: Nie wiem czy mogę tutaj ;-)..... 18.02.03, 16:48
        losiu4 napisał:

        >
        > No wiesz co, takie bezecenstwa na forum o feminizmie!!! Przeciez takie
        zachowanie uwlacza kobietom i sluzy zaspokajaniu meskich chuci!!! ;))) No
        chyba ze mezczyznom wstep wzbroniony...
        >


        Jakie bezeceństwa?;-) Jakie uwłaczanie? Gdzieżeś to oglądał?
        Jak na razie żadnego mężczyzny na warsztatach nie było, raz jeden wszedł przez
        pomyłkę, dostał oczopląsu i wycofał się speszony.... Za dużo dobrego na
        jednego ;-)))
        Co do samopoczucia - kiedy kończą się warsztaty, wszystkie siadamy w kręgu i
        dziewczyny mówią, co wyniosły z warsztatów - że jeszcze nigdy nie czuły się tak
        swobodnie we własnym ciele, że nigdy nie czuły się tak pewnie jako kobiety.
        A to mam wrażenie ma dużo wspólnego z feminizmem.



        > Egipcjanki (przez domysl muzulmanki)

        Egipcjanka nie równa się automatycznie muzułmanka.


        maja ograniczone mozliwosci poznania wlasnej wartosci. Co one
        > moga zobaczyz zza tych swoich kwef, gnebione przez religie i mezczyzn...

        Z tym polemizować nie będę, bo.... nie znam osobiście żadnej zakwefionej
        muzułmanki:-)
        Co do prowadzącej warsztaty - każdej kobiecie życze takiej pewności siebie jaką
        on posiada, oprócz tańca brzucha od pary ładnych lat tańczy tango argentyńskie
        i wszystko można powiedzieć oprócz tego, że jest gnębiona.


        >
        > A tak z ciekawosci- poza walorami estetycznymi- czy to nadawaloby sie do
        zastapienia aerobicu w sensie gimnastyki ogolorozwojowej?
        >
        > Pzdr.
        >
        > Losiu

        Oczywiście! Zaręczam, że po paru godzinach czuje się wszystkie mięśnie, głównie
        te, o których człowiek nie wiedział, że w ogóle je ma.....
        Przyznam, że miewałam chwile przewrotnej satysfakcji, np. koleżanka, ćwicząca
        od paru lat jogę na bardzo zaawansowanym poziomie po ok. 2 godzinach przyznała,
        że uważała się za osobę wygimnastykowaną.
        Ja na parkiecie sie nie męczę :-), ale mnie pomaga obsesja ;-)na punkcie tańca
        w ogóle.

        Dorota
        • losiu4 Re: Nie wiem czy mogę tutaj ;-)..... 21.02.03, 14:01
          drzazga1 napisała:

          > Jakie bezeceństwa?;-)

          Straaaszne!!! ;)))

          > Jakie uwłaczanie? Gdzieżeś to oglądał?

          To nie ja... tak mowia niektore wojujace feministki

          > Jak na razie żadnego mężczyzny na warsztatach nie było, raz jeden wszedł przez
          > pomyłkę, dostał oczopląsu i wycofał się speszony.... Za dużo dobrego na
          > jednego ;-)))

          O! To musial byc jakis dziwny. Ja bym sie skupil na paru co ciekawszych (nie tylko ze wzgl na walory
          fizyczne) kobietach...

          > Co do samopoczucia - kiedy kończą się warsztaty, wszystkie siadamy w kręgu i
          > dziewczyny mówią, co wyniosły z warsztatów

          Pozwalaja wam wynosic cos z warsztatow? Jak ja w podstawowce na zaj prakt - tech probowalem
          wyniesc mlotek (nie zeby krasc - potrzebowalem, bo lawka w sasiedniej klasie sie chwiala) to dostalem
          niezle po uszach... ;))

          > - że jeszcze nigdy nie czuły się tak
          > swobodnie we własnym ciele, że nigdy nie czuły się tak pewnie jako kobiety.
          > A to mam wrażenie ma dużo wspólnego z feminizmem

          Raczej z emancypacja- jak mnie sagan uswiadomila. I nie myl sie, dobrze radze, bo jak Cie doku
          dopadnie to... ;)))

          > Egipcjanka nie równa się automatycznie muzułmanka.

          Swieta prawda, jednak zwracam uwage ze Egipt jest krajem muzulmanskim. Ale co tam: proponuje
          remis ze wskazaniem na interlokutorke :)))

          > on posiada, oprócz tańca brzucha od pary ładnych lat tańczy tango argentyńskie
          > i wszystko można powiedzieć oprócz tego, że jest gnębiona.

          Dobry material na feministke, brak jedynie uswiadomienia ideolo... Chociaz z drugiej strony nie ma
          grozniejszych dla 'uswiadomionych' feministek przeciwniczek niz tzw normalne kobiety.

          > Oczywiście! Zaręczam, że po paru godzinach czuje się wszystkie mięśnie, głównie
          > te, o których człowiek nie wiedział, że w ogóle je ma.....
          > Przyznam, że miewałam chwile przewrotnej satysfakcji, np. koleżanka, ćwicząca
          > od paru lat jogę na bardzo zaawansowanym poziomie po ok. 2 godzinach przyznała,
          > że uważała się za osobę wygimnastykowaną.
          > Ja na parkiecie sie nie męczę :-), ale mnie pomaga obsesja ;-)na punkcie tańca
          > w ogóle.

          Tak sie pytalem, bo znana mi kobieta chcialaby sie na cos takiego zapisac. Ale chyba odpada, gdyz
          jestesmy z tzw. glebokiej prowincji, gdzie i o areobiku malo kto slyszal (tzn o klubach to prowadzacych, a
          nie o nazwie czy jak sie wykonuje cwiczenia). Powiedziala mi ze bylaby chetna cwiczyc w grupie, bo jak
          probuje sama, to szybko mija jej zapal do jakichkolwiek cwiczen ;))

          Pozdrawiam, lekko wystraszony

          Losiu
          • drzazga1 Re: Nie wiem czy mogę tutaj ;-)..... 21.02.03, 18:48
            losiu4 napisał:

            > drzazga1 napisała:
            >
            > > Jakie bezeceństwa?;-)
            >
            > Straaaszne!!! ;)))

            Ooooo! Muszę sie przyjrzeć!

            >
            > > Jakie uwłaczanie? Gdzieżeś to oglądał?
            >
            > To nie ja... tak mowia niektore wojujace feministki


            (cichutko i ze skruchą)
            Przepraszam, chyba nie jestem w temacie.....


            > > Jak na razie żadnego mężczyzny na warsztatach nie było, raz jeden wszedł p
            > rzez pomyłkę, dostał oczopląsu i wycofał się speszony.... Za dużo dobrego na
            > > jednego ;-)))
            >
            > O! To musial byc jakis dziwny. Ja bym sie skupil na paru co ciekawszych (nie
            tylko ze wzgl na walory fizyczne) kobietach...


            Haha, a słyszałeś o klęsce urodzaju?
            Tamtego właśnie wtedy dopadła "osiołkowi w złoby dano..."



            >
            > > Co do samopoczucia - kiedy kończą się warsztaty, wszystkie siadamy w kręgu
            > i dziewczyny mówią, co wyniosły z warsztatów
            >
            > Pozwalaja wam wynosic cos z warsztatow? Jak ja w podstawowce na zaj prakt -
            tech probowalem wyniesc mlotek (nie zeby krasc - potrzebowalem, bo lawka w
            sasiedniej klasie sie chwiala) to dostalem niezle po uszach... ;))

            Co to za szkoła, przemoc fizyczna wobec dzieci, zgroza! Potem mówią ze młodzież
            agresywna.

            My wynosimy łupy duchowe jeno....


            >
            > > - że jeszcze nigdy nie czuły się tak
            > > swobodnie we własnym ciele, że nigdy nie czuły się tak pewnie jako kobiety
            > .
            > > A to mam wrażenie ma dużo wspólnego z feminizmem
            >
            > Raczej z emancypacja- jak mnie sagan uswiadomila. I nie myl sie, dobrze
            radze, bo jak Cie doku dopadnie to... ;)))


            Rozumiem, że Doku to taki straszak forumowy? E, ja to chyba odważna jestem... i
            sprana fizycznie dosyć, trudno mnie nastraszyć.


            >
            > > Egipcjanka nie równa się automatycznie muzułmanka.
            >
            > Swieta prawda, jednak zwracam uwage ze Egipt jest krajem muzulmanskim. Ale co
            tam: proponuje remis ze wskazaniem na interlokutorke :)))

            Oddajesz walkowerem ;-)))
            Zgadzam się z grzeczności :-)


            >
            > > on posiada, oprócz tańca brzucha od pary ładnych lat tańczy tango argentyń
            > skie i wszystko można powiedzieć oprócz tego, że jest gnębiona.
            >
            > Dobry material na feministke, brak jedynie uswiadomienia ideolo... Chociaz z
            drugiej strony nie ma grozniejszych dla 'uswiadomionych' feministek
            przeciwniczek niz tzw normalne kobiety.


            Znaczy, ja ten materiał? Nieuświadomiony? Bo ja wiem, ja czuję się już raczej
            ukształtowana... próba wychowywania mnie to ciężka praca.



            > > Oczywiście! Zaręczam, że po paru godzinach czuje się wszystkie mięśnie, gł
            > ównie
            > > te, o których człowiek nie wiedział, że w ogóle je ma.....
            > > Przyznam, że miewałam chwile przewrotnej satysfakcji, np. koleżanka, ćwicz
            > ąca od paru lat jogę na bardzo zaawansowanym poziomie po ok. 2 godzinach przyz
            > nała, że uważała się za osobę wygimnastykowaną.
            > > Ja na parkiecie sie nie męczę :-), ale mnie pomaga obsesja ;-)na punkcie t
            > ańca w ogóle.
            >
            > Tak sie pytalem, bo znana mi kobieta chcialaby sie na cos takiego zapisac.
            Ale
            > chyba odpada, gdyz jestesmy z tzw. glebokiej prowincji, gdzie i o areobiku
            malo kto slyszal (tzn o klubach to prowadzacych, a nie o nazwie czy jak sie
            wykonuje cwiczenia). Powiedziala mi ze bylaby chetna cwiczyc w grupie, bo jak
            > probuje sama, to szybko mija jej zapal do jakichkolwiek cwiczen ;))


            No to faktycznie kiepsko :-(, ja lubię ćwiczyć sama, ale ja już jestem
            zaawansowana, tzw. technikę ruchu mogę pokazywać początkującym.

            >
            > Pozdrawiam, lekko wystraszony


            Ja nie chciałam.... yyyy.... wcale nie jestem groźna.... no masz i uciekł :-(

            :-))) pozdrawiam również

            D.
            • losiu4 Re: Nie wiem czy mogę tutaj ;-)..... 24.02.03, 13:56
              drzazga1 napisała:

              > losiu4 napisał:
              > Ooooo! Muszę sie przyjrzeć!

              Ty tego nie zauwazysz, masz falszywa swiadomosc ;))

              > (cichutko i ze skruchą)
              > Przepraszam, chyba nie jestem w temacie.....

              Ja w sumie tez. Dopiero tutaj zaczerpnalem nieco wiedzy tajemnej. I daleko mi jeszcze do pelni
              uswiadomienia.

              > Haha, a słyszałeś o klęsce urodzaju?

              Slyszec - slyszalem. Ale takiej gratki nie odpuscilbym sobie ;))

              > Tamtego właśnie wtedy dopadła "osiołkowi w złoby dano..."

              No wlasnie: osiolkowi...

              > Co to za szkoła, przemoc fizyczna wobec dzieci, zgroza! Potem mówią ze młodzież agresywna.

              No i widzisz, a ze mnie wielce spokojny Losiu wyrosl :))

              > My wynosimy łupy duchowe jeno....

              Aaaaaaa... teraz rozumiem;))

              > Rozumiem, że Doku to taki straszak forumowy? E, ja to chyba odważna jestem... i
              > sprana fizycznie dosyć, trudno mnie nastraszyć.

              Nie wiesz co czynisz, kobieto. Jakby co, to ja przestrzegalem... On molestuje umyslowo (przynajmniej od
              tej strony jest znany).

              > Oddajesz walkowerem ;-)))
              > Zgadzam się z grzeczności :-)

              Nie mam wyboru, musze sie poddac.
              > Znaczy, ja ten materiał? Nieuświadomiony? Bo ja wiem, ja czuję się już raczej
              > ukształtowana... próba wychowywania mnie to ciężka praca.

              No wlasnie: czujesz. Ale to tylko falszywa swiadomosc. Proponuje przemyslenia pp. Ingi Iwasiow badz
              Kingi Dunin. Chociaz z drugiej strony lepiej nie. Szkoda by bylo jeszcze jednej straconej duszy :))

              > No to faktycznie kiepsko :-(, ja lubię ćwiczyć sama, ale ja już jestem
              > zaawansowana, tzw. technikę ruchu mogę pokazywać początkującym.

              Nic to, wspieram ja (duchowo) jak moge. I czasem przynosi to efekt.

              > Ja nie chciałam.... yyyy.... wcale nie jestem groźna.... no masz i uciekł :-(

              Ale wrocil, chociaz wciaz pozostaje przezorny i na wszelki wypadek daje znow drapaka w chrusty :))

              Losiu
              • drzazga1 Re: Nie wiem czy mogę tutaj ;-)..... 24.02.03, 17:57
                losiu4 napisał:

                >
                > Ty tego nie zauwazysz, masz falszywa swiadomosc ;))

                No to co? To moja świadomość i nie zamienię jej na żadną inną!


                > Ja w sumie tez. Dopiero tutaj zaczerpnalem nieco wiedzy tajemnej. I daleko mi
                Jeszcze do pelni uswiadomienia.


                (z miną belfra z podstawówki):
                Pracuj dalej, a do czegoś w życiu dojdziesz ...;-))))
                Pytanie: do czego?


                > Slyszec - slyszalem. Ale takiej gratki nie odpuscilbym sobie ;))


                To nie odpuszczaj. Przyznam, że mnie osobiście wszystko jedno, tzn. nie
                przeszkadza mi, ze ktoś patrzy, bo..... mam mało podzielną uwagę :-)
                Mogę na raz skoncentrować się tylko na muzyce i ruchach, mam jeszcze do tego
                sprawdzać, czy ktoś patrzy czy nie? Nie da rady.
                W tańcu towarzyskim dochodzi jeszcze odpowiedź na prowadzenie przez partnera, a
                reszta sali, cóż, nie zauważyłabym nawet gdyby się nawzajem wymordowali.



                > > Tamtego właśnie wtedy dopadła "osiołkowi w złoby dano..."
                >
                > No wlasnie: osiolkowi...


                Dobra, punkt dla Ciebie.

                >
                > No i widzisz, a ze mnie wielce spokojny Losiu wyrosl :))


                Wyjątek potwierdza regułę :-)


                >
                > > My wynosimy łupy duchowe jeno....
                >
                > Aaaaaaa... teraz rozumiem;))
                >
                > > Rozumiem, że Doku to taki straszak forumowy? E, ja to chyba odważna jestem
                > ... i sprana fizycznie dosyć, trudno mnie nastraszyć.
                >
                > Nie wiesz co czynisz, kobieto. Jakby co, to ja przestrzegalem... On molestuje
                umyslowo (przynajmniej od tej strony jest znany).


                Sprawna fizycznie miało być, sorry za literówkę, sprać to ja się łatwo nie dam.
                Niech sobie molestuje....umysłowo, ja blondinka jezdem ;-))) i w razie czego
                udam, że nie pojęłam.
                Przeczytałam sobie post Doku, ten o zbiorowym spuszczaniu manta facetom przez
                kobiece bojówki. Nic nowego, ja w połowie podstawówki wprowadzałam to w życie,
                tzn. lałyśmy chłopaków, bo ile można skarżyć pani? Za warkocze mnie ciągnęli
                dranie jedne. Za to nauczyłam się jak można uwolnić się kiedy ktoś silniejszy
                rękę za plecami wykręca i jeszcze paru sztuczek, a często wracam teraz po nocy
                do domu i jest jak znalazł.
                I jeszcze strzelałam z procy na tzw.hacelki, celnie! Woźne się poskarżyły
                wychowawczyni (bo musiały te pociski zmiatać z korytarza) i na lekcji
                wychowawczej pani kazała wszystkim chłopakom wyciągnąć broń zaczepną, po czym
                nastąpiła konfiskata i zbiorowy jęk żalu: "A Dorocie pani nie zabierzeee...?"
                Owszem też, ale Dorotka miała dostęp do surowca z enerdowskich szelek i oddała
                bez żalu. Następnego dnia miała nową procę...



                > > Znaczy, ja ten materiał? Nieuświadomiony? Bo ja wiem, ja czuję się już rac
                > zej ukształtowana... próba wychowywania mnie to ciężka praca.
                >
                > No wlasnie: czujesz. Ale to tylko falszywa swiadomosc. Proponuje przemyslenia
                pp. Ingi Iwasiow badz Kingi Dunin. Chociaz z drugiej strony lepiej nie. Szkoda
                by bylo jeszcze jednej straconej duszy :))


                Czytać mogę sobie ile wlezie i tak jestem niereformowalna. Owszem czuję się
                dyskryminowana, ale tam, gdzie by tym paniom w życiu do głowy nie przyszło.
                Podrzuciłabym pomysł na felieton, ale jeszcze pomyślą, że żarty sobie robie
                albo co.


                >
                > > No to faktycznie kiepsko :-(, ja lubię ćwiczyć sama, ale ja już jestem
                > > zaawansowana, tzw. technikę ruchu mogę pokazywać początkującym.
                >
                > Nic to, wspieram ja (duchowo) jak moge. I czasem przynosi to efekt.

                No no, czyźby facet bez wstrętu do wysiłku fizycznego?



                > > Ja nie chciałam.... yyyy.... wcale nie jestem groźna.... no masz i uciekł
                > :-(
                >
                > Ale wrocil, chociaz wciaz pozostaje przezorny i na wszelki wypadek daje znow
                drapaka w chrusty :))
                >
                > Losiu


                Nie będę ścigać ;-), nie uznaję przemocy wobec zwierzątek. A krzaki drapią...
                • losiu4 Re: Nie wiem czy mogę tutaj ;-)..... 25.02.03, 14:29
                  drzazga1 napisała:


                  > No to co? To moja świadomość i nie zamienię jej na żadną inną!

                  Tylko Ci sie tak wydaje.. Niech no tylko feministki dorwa sie do wladzy, zaraz sie dowiesz jaka owa swiadomosc
                  powinna byc... A dla opornych beda specjalne zamkniete szkolenia...

                  > (z miną belfra z podstawówki):
                  > Pracuj dalej, a do czegoś w życiu dojdziesz ...;-))))
                  > Pytanie: do czego?

                  No jak to do czego. Przeciez przyslowie wyraznie precyzuje: nauka to potegi klucz... jak zdobedziesz wiele klucze to
                  zostaniesz woznym ;))

                  > To nie odpuszczaj. Przyznam, że mnie osobiście wszystko jedno, tzn. nie
                  > przeszkadza mi, ze ktoś patrzy, bo..... mam mało podzielną uwagę :-)

                  Niestety nie moge sobie pozwolic na to. W chaszczach nie ma co liczyc na takie widoki... W swiat Losie sie na razie
                  nie wybieraja gdyz - jak juz wspomnielem - z natury sa niesmiale

                  > Dobra, punkt dla Ciebie.

                  Hurra to mamy 1:1!!!

                  > Wyjątek potwierdza regułę :-)

                  Ale kto widzial regule skladajaca sie w wiekszosci z wyjatkow? (mowa o losiach)

                  > Sprawna fizycznie miało być, sorry za literówkę, sprać to ja się łatwo nie dam.
                  > Niech sobie molestuje....umysłowo, ja blondinka jezdem ;-))) i w razie czego
                  > udam, że nie pojęłam.

                  To moze byc za malo albo wrecz zachecic go do akcji uswiadamiajacej

                  > Przeczytałam sobie post Doku, ten o zbiorowym spuszczaniu manta facetom przez
                  > kobiece bojówki. Nic nowego, ja w połowie podstawówki wprowadzałam to w życie,
                  > tzn. lałyśmy chłopaków, bo ile można skarżyć pani? Za warkocze mnie ciągnęli
                  > dranie jedne. Za to nauczyłam się jak można uwolnić się kiedy ktoś silniejszy
                  > rękę za plecami wykręca i jeszcze paru sztuczek, a często wracam teraz po nocy
                  > do domu i jest jak znalazł.

                  No wlasnie. Przebywanie w meskim towarzystwie dziala wybitnie stymulujaco na cialo i umysl :)))

                  > I jeszcze strzelałam z procy na tzw.hacelki, celnie! Woźne się poskarżyły
                  > wychowawczyni (bo musiały te pociski zmiatać z korytarza) i na lekcji
                  > wychowawczej pani kazała wszystkim chłopakom wyciągnąć broń zaczepną, po czym
                  > nastąpiła konfiskata i zbiorowy jęk żalu: "A Dorocie pani nie zabierzeee...?"
                  > Owszem też, ale Dorotka miała dostęp do surowca z enerdowskich szelek i oddała
                  > bez żalu. Następnego dnia miała nową procę...

                  Hacelki... Eeeh przypomnialy mi sie stare dobre czasy. A tak od strony technicznej: posiadalas moze proce klasyczna
                  (w postaci patyka lub drutu w ksztalcie Y) czy preferowalas strzelanie z palcow. Bo u nas w szkole jak juz, to
                  strzelalo sie z palcow slabszymi gumkami (zwykle - o wstydzie - z majtek, tylko ci najlepsi mieli z wentylkowej do
                  rowerow) lub korzystalo sie z dmuchania plastelina przez fifki, natomiast ciezki sprzet w postaci Y i pasa gumy z
                  detki uzywalo sie na polu. Na naciagniecie takiego stwora dzieczyny byly nieco za slabe ;)))

                  > Czytać mogę sobie ile wlezie i tak jestem niereformowalna. Owszem czuję się
                  > dyskryminowana, ale tam, gdzie by tym paniom w życiu do głowy nie przyszło.
                  > Podrzuciłabym pomysł na felieton, ale jeszcze pomyślą, że żarty sobie robie
                  > albo co.

                  Ale czemu rezygnujesz? Rzucaj, niech sie stanie ferment- moze przy okazji cos sie uwarzy ;)))

                  > No no, czyźby facet bez wstrętu do wysiłku fizycznego?

                  No coz, okreslilbym to delikatniej: Losiom w pewnym wieku po prostu nie wypada hasac po laczce jak byle jakiemu
                  loszakowi :)))

                  > Nie będę ścigać ;-), nie uznaję przemocy wobec zwierzątek. A krzaki drapią...

                  Kamien spadl mi serca. Co do krzakow, Losie maja dosc wytrzymala skore i byle czego sie nie boja

                  Pozdrawiam, wystawiajac ostroznie poroze spomiedzy chaszczy

                  Losiu
                  • drzazga1 Re: Nie wiem czy mogę tutaj ;-)..... 25.02.03, 17:23
                    losiu4 napisał:

                    > drzazga1 napisała:
                    >
                    >
                    > > No to co? To moja świadomość i nie zamienię jej na żadną inną!
                    >
                    > Tylko Ci sie tak wydaje.. Niech no tylko feministki dorwa sie do wladzy,
                    zaraz sie dowiesz jaka owa swiadomosc
                    > powinna byc... A dla opornych beda specjalne zamkniete szkolenia...


                    Hmmm, ciekawie się zapowiada.... Rozrywka będzie dobra, lecz krótka.


                    > > To nie odpuszczaj. Przyznam, że mnie osobiście wszystko jedno, tzn. nie
                    > > przeszkadza mi, ze ktoś patrzy, bo..... mam mało podzielną uwagę :-)
                    >
                    > Niestety nie moge sobie pozwolic na to. W chaszczach nie ma co liczyc na
                    takie widoki... W swiat Losie sie na razie nie wybieraja gdyz - jak juz
                    wspomnielem - z natury sa niesmiale


                    Eeee, lepiej ryzykować i stracić, niż nie ryzykować ze strachu.
                    Też jestem nieśmiała, ale udaję, że nie jestem i całkiem nieźle mi wychodzi.
                    Kiedyś we trzy tańczyłyśmy na sylwestrze dla tańczących, tzn.my taniec
                    brzucha, a widzowie to byli miłośnicy towarzyskiego i oczy miałam wbite w
                    podłogę przez cały czas - co okazało sie nie takie głupie - przy robieniu
                    dekoracji komuś się szpilki rozsypały i nie wszystkie pozbierano.... Na
                    szczęście obyło się bez ofiar.


                    >
                    > > Wyjątek potwierdza regułę :-)
                    >
                    > Ale kto widzial regule skladajaca sie w wiekszosci z wyjatkow? (mowa o
                    losiach )
                    >

                    Wyjątkowo wyjątkowa reguła :-)


                    > > Sprawna fizycznie miało być, sorry za literówkę, sprać to ja się łatwo nie
                    > dam.
                    > > Niech sobie molestuje....umysłowo, ja blondinka jezdem ;-))) i w razie cze
                    > go udam, że nie pojęłam.
                    >
                    > To moze byc za malo albo wrecz zachecic go do akcji uswiadamiajacej


                    Biedny człowiek, aż mi się go żal zrobiło.... Orka na ugorze go czeka....


                    >
                    > > Przeczytałam sobie post Doku, ten o zbiorowym spuszczaniu manta facetom pr
                    > zez kobiece bojówki. Nic nowego, ja w połowie podstawówki wprowadzałam to w
                    życie, tzn. lałyśmy chłopaków, bo ile można skarżyć pani? Za warkocze mnie
                    ciągnęli dranie jedne. Za to nauczyłam się jak można uwolnić się kiedy ktoś
                    silniejszy rękę za plecami wykręca i jeszcze paru sztuczek, a często wracam
                    teraz po nocy do domu i jest jak znalazł.
                    >
                    > No wlasnie. Przebywanie w meskim towarzystwie dziala wybitnie stymulujaco na
                    cialo i umysl :)))


                    Uch, od tej stymulacji na przerwach to siniaki miałam, ale honor nie pozwalał w
                    kącie się mazgaić.


                    > Hacelki... Eeeh przypomnialy mi sie stare dobre czasy. A tak od strony
                    technicznej: posiadalas moze proce klasyczna
                    > (w postaci patyka lub drutu w ksztalcie Y) czy preferowalas strzelanie z
                    palcow.

                    Oczywiście, że procę - własnej roboty, z drutu, takie Y z górnymi ramionami w
                    kształcie U - a rączka do trzymania owinięta kabelkiem w czerwonej izolacji :-)


                    Bo u nas w szkole jak juz, to
                    > strzelalo sie z palcow slabszymi gumkami (zwykle - o wstydzie - z majtek,
                    tylkoci najlepsi mieli z wentylkowej do
                    > rowerow) lub korzystalo sie z dmuchania plastelina przez fifki, natomiast
                    ciezki sprzet w postaci Y i pasa gumy z detki uzywalo sie na polu. Na
                    naciagniecie takiego stwora dzieczyny byly nieco za slabe ;)))

                    Ta z majtek do chrzanu tarcia była. Moda na plastelinę jakoś sie nie przyjęła
                    na szczęscie, bo musiałabym się dac obciąć na krótko, co do gumy z dętki to w
                    szkole nie używaliśmy, więc ofiar poważniejszych nie było. Za to bardzo szybko
                    wszystkie dziewczyny zaczęły nosić luźne dzinsy, wtedy dzins był sztywny, jako
                    ochronę. Moja siostra oberwała kiedyś hacelkiem w policzek od kolegi, który
                    przysięgał, że to niechcący - i tak go stłukłam na kwaśne jabłko, bo mógł
                    smarkatej oko uszkodzić.
                    Silniejszych proc właściwie się nie używało, woleliśmy celowac do siebie
                    nawzajem niż w szyby ;-)


                    >
                    > > Czytać mogę sobie ile wlezie i tak jestem niereformowalna. Owszem czuję si
                    > ę dyskryminowana, ale tam, gdzie by tym paniom w życiu do głowy nie
                    przyszło. Podrzuciłabym pomysł na felieton, ale jeszcze pomyślą, że żarty sobie
                    robie albo co.
                    >
                    > Ale czemu rezygnujesz? Rzucaj, niech sie stanie ferment- moze przy okazji cos
                    sie uwarzy ;)))


                    Nie napiszę za nic :-))), uznałyby mnie jeszcze za faceta, który robi sobie
                    dowcipy.


                    >
                    > > No no, czyźby facet bez wstrętu do wysiłku fizycznego?
                    >
                    > No coz, okreslilbym to delikatniej: Losiom w pewnym wieku po prostu nie
                    wypada hasac po laczce jak byle jakiemu loszakowi :)))


                    To hasaj ze świadomością celu hasania :-))) Zostaniesz guru dla zagubionych
                    dusz;-)))



                    > > Nie będę ścigać ;-), nie uznaję przemocy wobec zwierzątek. A krzaki drapią
                    > ...
                    >
                    > Kamien spadl mi serca. Co do krzakow, Losie maja dosc wytrzymala skore i
                    byle czego sie nie boja


                    Ja względem skóry wręcz przeciwnie, natomiast z oburzeniem odrzucam pomówienie,
                    jakobym bała się byle czego! Kłucie przy pobieraniu krwi to nie byle co!



                    >
                    > Pozdrawiam, wystawiajac ostroznie poroze spomiedzy chaszczy
                    >
                    > Losiu

                    No wiedzisz, przezyłeś :-)))

                    Pozdrawiam również D.
                    • losiu4 Re: Nie wiem czy mogę tutaj ;-)..... 26.02.03, 12:50
                      drzazga1 napisała:

                      > Hmmm, ciekawie się zapowiada.... Rozrywka będzie dobra, lecz krótka.

                      No tak: woz albo przewoz. Trzymam kciuki :)))

                      > Eeee, lepiej ryzykować i stracić, niż nie ryzykować ze strachu.
                      > Też jestem nieśmiała, ale udaję, że nie jestem i całkiem nieźle mi wychodzi.

                      Tez sie staram robic dobra mine do zlej gry, ale mnie jakos rzadko wychodzi.

                      > Kiedyś we trzy tańczyłyśmy na sylwestrze dla tańczących, tzn.my taniec
                      > brzucha, a widzowie to byli miłośnicy towarzyskiego i oczy miałam wbite w
                      > podłogę przez cały czas

                      No tak, sposob nawet niezly, ale jakby sie chcialo z kims nawiazac kontakt - zawodny.

                      > - co okazało sie nie takie głupie - przy robieniu
                      > dekoracji komuś się szpilki rozsypały i nie wszystkie pozbierano.... Na
                      > szczęście obyło się bez ofiar.

                      To sie tanczy na bosaka???

                      > Wyjątkowo wyjątkowa reguła :-)

                      Ktora czesto sprawdza sie w losiologii

                      > Biedny człowiek, aż mi się go żal zrobiło.... Orka na ugorze go czeka....

                      No nie wiem. Jesli czynniki wladzy uznaja, ze wprowadzac sie bedzie socjologie ewolucyjna (czy jak tam sie to
                      nazywa) wymieszana z twardym feminizmem, moze nie byc tak prosto. Szczegolnie dla losiow i przedstawicieli
                      wlasciwej plci o niewlasciwej orientacji.

                      > Uch, od tej stymulacji na przerwach to siniaki miałam, ale honor nie pozwalał w kącie się mazgaić.

                      No coz, nauka zycia bywa bolesna. Ale ile z niej korzysci... Pominelastutaj korzysci intelektualne, a takowe
                      zazwyczaj
                      nie pozostawiaja sladow na powloce cielesnej - no chyba ze sa wtlaczane sa za pomoca tzw metody bezposredniej
                      ;))) ale i wtedy warto

                      > Oczywiście, że procę - własnej roboty, z drutu, takie Y z górnymi ramionami w
                      > kształcie U - a rączka do trzymania owinięta kabelkiem w czerwonej izolacji :-)

                      No to wyzsza technika, ale i wieksza strata z powodu nieuniknionych rekwizycji przez nauczycieli. Szelki z NRD - u
                      nas jedynie mogliby miec wybrancy, a takich nie bylo w moim otoczeniu.

                      > Ta z majtek do chrzanu tarcia była.

                      Zgadza sie, ale byla najdostepniejsza i jej strata nie bolala za bardzo.

                      > Moda na plastelinę jakoś sie nie przyjęła
                      > na szczęscie, bo musiałabym się dac obciąć na krótko,

                      U nas to w miare szybko minelo, gdy ci u ktorych znaleziono fifki musieli po lekcjach zdrapywac plasteline z podlog

                      > co do gumy z dętki to w
                      > szkole nie używaliśmy, więc ofiar poważniejszych nie było. Za to bardzo szybko
                      > wszystkie dziewczyny zaczęły nosić luźne dzinsy, wtedy dzins był sztywny, jako
                      > ochronę. Moja siostra oberwała kiedyś hacelkiem w policzek od kolegi, który
                      > przysięgał, że to niechcący - i tak go stłukłam na kwaśne jabłko, bo mógł
                      > smarkatej oko uszkodzić.

                      No wlasnie. Dlatego u nas szybko przyjal sie kodeks, ze strzelac mozna jedynie ze zwinietych rulonikow papieru i ze
                      slabych gum.

                      > Silniejszych proc właściwie się nie używało, woleliśmy celowac do siebie
                      > nawzajem niż w szyby ;-)

                      U nas uzywalo sie ich w zawodach na celnosc na duza odleglosc i na zasieg strzalu. Szyba w szkole ucierpiala
                      tylko
                      raz, a i to niechcacy...

                      > Nie napiszę za nic :-))), uznałyby mnie jeszcze za faceta, który robi sobie
                      > dowcipy.

                      To moze podrzucisz pomysl na priv, mozemy przedyskutowac sprawe i ustalic strategie :))

                      > To hasaj ze świadomością celu hasania :-))) Zostaniesz guru dla zagubionych
                      > dusz;-)))

                      Lepiej nie, bo wyszloby tak, jak z Forrestem Gumpem... Ja sobie cenie hasanie dla samego hasania - oczywiscie z
                      doza godnosci odpowiadajaca wiekowi ;))

                      > Ja względem skóry wręcz przeciwnie, natomiast z oburzeniem odrzucam pomówienie,
                      > jakobym bała się byle czego! Kłucie przy pobieraniu krwi to nie byle co!

                      Prawde mowiac rowniez czuje sie nieswojo widzac pobieranie krwi, szczegolnie gdy kogos kluja, gdy mnie to tyczy,
                      jakos to jeszcze znosze (ale nie zebym za tym przepadal).

                      > No wiedzisz, przezyłeś :-)))

                      Niby tak,ale ostroznosci nigdy nie za wiele.

                      Pozdrawiam, nieco bardziej wysunawszy sie z chaszczy, lecz nadal czujny

                      Losiu
                      • drzazga1 Re: Nie wiem czy mogę tutaj ;-)..... 26.02.03, 16:21
                        losiu4 napisał:

                        >
                        > Tez sie staram robic dobra mine do zlej gry, ale mnie jakos rzadko wychodzi.


                        Tak od razu chciałbys, żeby wyszło doskonale? Nie przejmuj się, praktyka czyni
                        mistrza.


                        > > Kiedyś we trzy tańczyłyśmy na sylwestrze dla tańczących, tzn.my taniec
                        > > brzucha, a widzowie to byli miłośnicy towarzyskiego i oczy miałam wbite w
                        > > podłogę przez cały czas
                        >
                        > No tak, sposob nawet niezly, ale jakby sie chcialo z kims nawiazac kontakt -
                        zawodny.


                        Trema mnie dopadła straszliwa. Wtedy uczyłam się dopiero 2 miesiące, co prawda
                        łatwo mi szło, bo w latynoamerykańskich jesem niezła.
                        Co do kontaktu, to łatwiej go było nawiązać przed i po występie - sporo osób
                        było mi znanych z widzenia, bo też tańcza towarzyski, więc mogłam sobie
                        nadrobić strate :-)



                        > To sie tanczy na bosaka???

                        Taniec brzucha tańczy się na bosaka i nijak inaczej! Na tym sylwestrze miałam
                        na nogach szpilki do łaciny, takie sandałki zapinane na pasek na kostce, na
                        upartego mogłam tańczyć w nich, ale wtedy ruchy tracą na miękkości.

                        A dlaczego Cię to dziwi? Naoglądałes się wersji "dla turystów", gdzie rozebrana
                        do rosołu kobita ma na nogach europejskie białe czółenka i wprawia w ruch
                        ozdoby pouczepiane do odzienia? No to oglądałeś tę gorszą jakościowo wersję.


                        > No nie wiem. Jesli czynniki wladzy uznaja, ze wprowadzac sie bedzie
                        socjologie ewolucyjna (czy jak tam sie to
                        > nazywa) wymieszana z twardym feminizmem, moze nie byc tak prosto. Szczegolnie
                        dla losiow i przedstawicieli wlasciwej plci o niewlasciwej orientacji.


                        Tfu, tfu, jakiej orientacji, ja bezpartyjna jestem ;-)
                        Czyżbyś przewidywał rychłe nadejście tzw. ciekawych czasów?
                        Jak sie kogoś chce przekląć, to mu sie życzy: "Obyś żył w ciekawych czasach!"


                        > No coz, nauka zycia bywa bolesna. Ale ile z niej korzysci... Pominelastutaj
                        korzysci intelektualne, a takowe zazwyczaj
                        > nie pozostawiaja sladow na powloce cielesnej - no chyba ze sa wtlaczane sa za
                        pomoca tzw metody bezposredniej ;))) ale i wtedy warto


                        Co do korzyści intelektualnych, to one zaczynają się w wieku bardziej
                        zaawansowanym, bo w cielęcym jest tylko wyzysk - spisywanie prac domowych.
                        Co do metody bezpośredniej, wobec niektórych jest jedyną działającą.


                        >
                        > No to wyzsza technika, ale i wieksza strata z powodu nieuniknionych
                        rekwizycji przez nauczycieli. Szelki z NRD - u nas jedynie mogliby miec
                        wybrancy, a takich nie bylo w moim otoczeniu.
                        >

                        Toteż dumna byłam z niej niezmiernie. Szelek miałam dwie pary, starczyło:-)


                        > > Ta z majtek do chrzanu tarcia była.
                        >
                        > Zgadza sie, ale byla najdostepniejsza i jej strata nie bolala za bardzo.

                        I jak sie z niej dostało, też specjalnie nie bolało (nie uważam tego na wadę)



                        > No wlasnie. Dlatego u nas szybko przyjal sie kodeks, ze strzelac mozna
                        jedynie ze zwinietych rulonikow papieru i ze slabych gum.


                        No proszę, jednak kiedyś dzieci były rozumne całkiem.


                        > > Silniejszych proc właściwie się nie używało, woleliśmy celowac do siebie
                        > > nawzajem niż w szyby ;-)


                        No pewnie, szyba to zabawa jednorazowa i kosztowna, a żywy cel wrzaśnie,
                        podskoczy i się zrewanżuje :-)))


                        > > Nie napiszę za nic :-))), uznałyby mnie jeszcze za faceta, który robi sobi
                        > e dowcipy.
                        >
                        > To moze podrzucisz pomysl na priv, mozemy przedyskutowac sprawe i ustalic
                        strategie :))


                        Kiedy sie trochę wstydzę, to faktycznie wygląda na głupi dowcip, chociaż nie
                        jest.


                        >
                        > > To hasaj ze świadomością celu hasania :-))) Zostaniesz guru dla zagubionyc
                        > h dusz;-)))
                        >
                        > Lepiej nie, bo wyszloby tak, jak z Forrestem Gumpem... Ja sobie cenie hasanie
                        dla samego hasania - oczywiscie z doza godnosci odpowiadajaca wiekowi ;))

                        Gump to biegał z rozpędu, bo jakoś nic innego do roboty nie miał.
                        Co do godności - jak najbardziej, ale pamiętaj o powiedzeniu: "Powaga jest
                        tarczą głupców" :-)


                        > Prawde mowiac rowniez czuje sie nieswojo widzac pobieranie krwi, szczegolnie
                        gdy kogos kluja, gdy mnie to tyczy, jakos to jeszcze znosze (ale nie zebym za
                        tym przepadal).
                        >

                        Ja nie moge patrzeć, nawet jak kłują na filmie, nie przeraża mnie krew jako
                        taka, tylko ta igła :-((( pewnie dlatego, że kiedy mnie pobieraja, to dobrze,
                        jak skończy sie tylko na 2 ukłuciach, jak byłam ostatnio, to pielęgniarka była
                        bardziej zielona ode mnie: "Pani mdleje???!!!" "Nie, nie, proszę kłuć dalej..."


                        > > No wiedzisz, przezyłeś :-)))
                        >
                        > Niby tak,ale ostroznosci nigdy nie za wiele.
                        >
                        > Pozdrawiam, nieco bardziej wysunawszy sie z chaszczy, lecz nadal czujny
                        >
                        > Losiu

                        Wieczna czujność jest ceną wolności, ktoś stwierdził dawno temu, co prawda
                        chodziło mu zupełnie o co innego, ale uwaga trafna.

                        Przeciez obiecałam, że przemocy nie zastosuję?
                        A jakby co, to zawsze możesz dać dyla na grząski teren:-)

                        Kiedys karmiłam bezdomnego kota, widać było, że ludzie nieźle go poturbowali i
                        on strasznie się bał :-(. Po 2 miesiącach nagle zrobił sie wręcz natretny - nie
                        było mowy, żeby po prostu zostawić żarcie i odejść - sesja pieszczot sie kotu
                        należy!
                        • losiu4 Re: Nie wiem czy mogę tutaj ;-)..... 27.02.03, 11:32
                          drzazga1 napisała:

                          > Tak od razu chciałbys, żeby wyszło doskonale? Nie przejmuj się, praktyka czyni
                          > mistrza.

                          No tak, tylko czemu czlowiek (oh pardon - Losiu) musi przy tym przechodzic takie katusze :(((

                          > Trema mnie dopadła straszliwa. Wtedy uczyłam się dopiero 2 miesiące, co prawda
                          > łatwo mi szło, bo w latynoamerykańskich jesem niezła.

                          Aaaa, to tylko taka trema. Mnie ogarnia czasem przy publicznych wystapieniach na temat, na ktorym sie dobrze
                          znam / umiem. Tance latynoamerykanskie - chcialbym umiec...

                          > Co do kontaktu, to łatwiej go było nawiązać przed i po występie - sporo osób
                          > było mi znanych z widzenia, bo też tańcza towarzyski, więc mogłam sobie
                          > nadrobić strate :-)

                          Mysle, ze w takiej sytuacji czestosc kontaktow szczegolnie wzrosla po wystepie ;)))

                          > Taniec brzucha tańczy się na bosaka i nijak inaczej! Na tym sylwestrze miałam
                          > na nogach szpilki do łaciny, takie sandałki zapinane na pasek na kostce, na
                          > upartego mogłam tańczyć w nich, ale wtedy ruchy tracą na miękkości.

                          Oooo... Coraz bardziej mi sie ten taniec brzucha podoba

                          > A dlaczego Cię to dziwi? Naoglądałes się wersji "dla turystów", gdzie rozebrana
                          > do rosołu kobita ma na nogach europejskie białe czółenka i wprawia w ruch
                          > ozdoby pouczepiane do odzienia? No to oglądałeś tę gorszą jakościowo wersję.

                          Teraz juz wiem i szczerze zaluje, ze przez tak dlugi czas nie wiedzialem co tracilem ;))))

                          > Tfu, tfu, jakiej orientacji, ja bezpartyjna jestem ;-)
                          > Czyżbyś przewidywał rychłe nadejście tzw. ciekawych czasów?

                          Ciagle licze na to, ze 'ciekawe czasy' w omawianym przez nas znaczeniu nie nadejda nigdy.Ale kto wie... W kazdym
                          razie by sie przygotowac do nich w sensie teoretycznym dzis wieczor zaaplikuje sobie "Seksmisje" :)))

                          > Co do korzyści intelektualnych, to one zaczynają się w wieku bardziej
                          > zaawansowanym, bo w cielęcym jest tylko wyzysk - spisywanie prac domowych.
                          > Co do metody bezpośredniej, wobec niektórych jest jedyną działającą.

                          Niekoniecznie. Zawsze znajda sie uczynni starsi koledzy, chetni w udzielaniu wszelkich wyjasnien droga bardziej
                          pokojowa ;)))

                          > Toteż dumna byłam z niej niezmiernie. Szelek miałam dwie pary, starczyło:-)

                          Szczesciara...

                          > No proszę, jednak kiedyś dzieci były rozumne całkiem.

                          No nie? :))))

                          > Kiedy sie trochę wstydzę, to faktycznie wygląda na głupi dowcip, chociaż nie
                          > jest.

                          Moja propozycja jest taka: podrzuc pomysl na moja skrzynke GW, ja z nim wyjade z pozycji prowokacyjnych, potem
                          Ty dorzucisz pare zdan i... moze sie uda. No nie... juz sie nie uda bo sie zdradzilem ze strategia :(((

                          > Gump to biegał z rozpędu, bo jakoś nic innego do roboty nie miał.

                          No wlasnie, a guru zostal...

                          > Co do godności - jak najbardziej, ale pamiętaj o powiedzeniu: "Powaga jest
                          > tarczą głupców" :-)

                          Nie znalem takowego... Ale w kniejach o wielu rzeczach sie nie slyszy :)))

                          > Ja nie moge patrzeć, nawet jak kłują na filmie, nie przeraża mnie krew jako
                          > taka, tylko ta igła :-(((

                          Masz racje: najwieksze wrazenie sprawia wlasnie igla...

                          >... bardziej zielona ode mnie: "Pani mdleje???!!!" "Nie, nie, proszę kłuć dalej..."

                          :)))

                          > Wieczna czujność jest ceną wolności, ktoś stwierdził dawno temu, co prawda
                          > chodziło mu zupełnie o co innego, ale uwaga trafna.

                          A o tym powiedzeniu w kniejach tez nie slyszano slyszano, ale to pewnie tak jak w "Historii filozofii po góralsku": nie
                          wie sie, a sie stosuje w zyciu.

                          > Przeciez obiecałam, że przemocy nie zastosuję?
                          > A jakby co, to zawsze możesz dać dyla na grząski teren:-)

                          Masz racje. Zawsze trzeba miec zabezpieczony odwrot..

                          > Kiedys karmiłam bezdomnego kota, widać było, że ludzie nieźle go poturbowali i
                          > on strasznie się bał :-(. Po 2 miesiącach nagle zrobił sie wręcz natretny - nie
                          > było mowy, żeby po prostu zostawić żarcie i odejść - sesja pieszczot sie kotu
                          > należy!

                          No popatrz. U mnie w domu jest 3 koty: 2 niezalezne 'kocie charaktery' ( z czego jeden troche mniej) i ten rzeci, ktory
                          jak nie jest glaskany przez ostatnia godzine przynajmniej raz, jest wielce nieszczesliwy

                          Pozdrawiam

                          Losiu
                          • drzazga1 Re: Nie wiem czy mogę tutaj ;-)..... 28.02.03, 10:51
                            losiu4 napisał:


                            >
                            > Aaaa, to tylko taka trema. Mnie ogarnia czasem przy publicznych wystapieniach
                            na temat, na ktorym sie dobrze znam / umiem. Tance latynoamerykanskie -
                            chcialbym umiec...


                            Chciałby umieć..... to sie naum!
                            Pardon, naucz, gdzie problem? I nie wykręcaj sie, że nie masz kursu pod ręką,
                            jak zaczynałam, to mieszkałam też w lesie, dojazd autobusem w jedną stronę
                            zajmował mi godzinę, półtorej godziny lekcja i z powrotem godzina jazdy.
                            Ale czego się nie robi dla zaspokojenia obsesji...


                            > Mysle, ze w takiej sytuacji czestosc kontaktow szczegolnie wzrosla po
                            wystepie ;)))

                            Cytuję jednego z widzów: "Bardzo ładnie, baaardzo...., tylko one trochę za
                            bardzo poubierane były" :-)))



                            > Oooo... Coraz bardziej mi sie ten taniec brzucha podoba


                            Mnie też:-)



                            > > A dlaczego Cię to dziwi? Naoglądałes się wersji "dla turystów", gdzie roze
                            > brana do rosołu kobita ma na nogach europejskie białe czółenka i wprawia w
                            ruch ozdoby pouczepiane do odzienia? No to oglądałeś tę gorszą jakościowo wersj
                            > ę.
                            >
                            > Teraz juz wiem i szczerze zaluje, ze przez tak dlugi czas nie wiedzialem co
                            tracilem ;))))


                            Nadrabiaj zaległości :-)))


                            > Ciagle licze na to, ze 'ciekawe czasy' w omawianym przez nas znaczeniu nie
                            nadejda nigdy.Ale kto wie... W kazdym
                            > razie by sie przygotowac do nich w sensie teoretycznym dzis wieczor
                            zaaplikuje sobie "Seksmisje" :)))


                            Ja też mam nadzieję i wiarę w rozsądek. Znów poczytałam sobie wypowiedzi Doku i
                            totalitaryzmem zapachniało.... Do tej pory byłam święcie przekonana, ża
                            feminizm polega na tym, że każda kobieta ma prawo żyć tak, jak jej jest
                            dobrze... no że ma prawo wyboru....


                            >
                            > Niekoniecznie. Zawsze znajda sie uczynni starsi koledzy, chetni w udzielaniu
                            wszelkich wyjasnien droga bardziej pokojowa ;)))


                            Znowu mi sie cytat nasuwa.... Wstrzymam się z zacytowaniem cytatu....
                            Kto cyta cytaty, ten jest człowiekiem cycatym, tfu, ocytanym!


                            > > Kiedy sie trochę wstydzę, to faktycznie wygląda na głupi dowcip, chociaż n
                            > ie jest.
                            >
                            > Moja propozycja jest taka: podrzuc pomysl na moja skrzynke GW, ja z nim
                            wyjade z pozycji prowokacyjnych, potem
                            > Ty dorzucisz pare zdan i... moze sie uda. No nie... juz sie nie uda bo sie
                            zdradzilem ze strategia :(((
                            >

                            Hmmm, właściwie dojrzewam do napisania tu, najwyżej będziemy musieli przenieść
                            się z rozmową na inne forum ;-)


                            > > Wieczna czujność jest ceną wolności, ktoś stwierdził dawno temu, co prawda
                            >
                            > > chodziło mu zupełnie o co innego, ale uwaga trafna.
                            >
                            > A o tym powiedzeniu w kniejach tez nie slyszano slyszano, ale to pewnie tak
                            jak w "Historii filozofii po góralsku": nie wie sie, a sie stosuje w zyciu.

                            Dokładnie tak :-)))



                            > > Przeciez obiecałam, że przemocy nie zastosuję?
                            > > A jakby co, to zawsze możesz dać dyla na grząski teren:-)
                            >
                            > Masz racje. Zawsze trzeba miec zabezpieczony odwrot..


                            Zgodnie z wytycznymi najsłynniejszych strategów:-)


                            > No popatrz. U mnie w domu jest 3 koty: 2 niezalezne 'kocie charaktery' ( z
                            czego jeden troche mniej) i ten rzeci, ktory
                            > jak nie jest glaskany przez ostatnia godzine przynajmniej raz, jest wielce
                            nieszczesliwy


                            Daj go mnie! Daj go mnie! Ja go uszczęśliwię!
                            Zresztą wszystkie możesz dać!

                            Przyznam się do czegoś: wszyscy moi znajomi, którzy mają koty, maja regularnie
                            też moje wizyty. Przychodzę, witam się z gospodarzami, po czym kot i ja
                            zajmujemy się sobą nawzajem. Znajomi rozsądni ludzie, szybko się
                            przyzwyczaili :-))) Kot po pewnym czasie wychodzi w swoich sprawach i wtedy juz
                            da się ze maną np. porozmawiać...
                            A koty wszystkie mnie kochają.... i poleżeć jest na czym i wygłaszczą za
                            wszystkie czasy.....


                            Pozdrawiam

                            wielbicielka kotów wszelakiej maści i kształtu


                            • losiu4 Re: Nie wiem czy mogę tutaj ;-)..... 28.02.03, 14:04
                              drzazga1 napisała:

                              > Chciałby umieć..... to sie naum!
                              > Pardon, naucz, gdzie problem? I nie wykręcaj sie, że nie masz kursu pod ręką,
                              > jak zaczynałam, to mieszkałam też w lesie, dojazd autobusem w jedną stronę
                              > zajmował mi godzinę, półtorej godziny lekcja i z powrotem godzina jazdy.
                              > Ale czego się nie robi dla zaspokojenia obsesji...


                              To nie takie proste. Jestem juz starszym Losiem, na takie kursa chodzi mlodziez... jest daleko... zimno...
                              pada snieg... autobus sie zepsul... ;)))

                              > Cytuję jednego z widzów: "Bardzo ładnie, baaardzo...., tylko one trochę za
                              > bardzo poubierane były" :-)))

                              To chyba tak mu sie wymsklo, bo wszem i wobec wiadomo, ze u kobiety liczy sie wylacznie
                              _inteligencja_
                              i _oczytanie_ ;)))

                              > Mnie też:-)

                              Ale na pewno z innego punktu widzenia ;)

                              > Nadrabiaj zaległości :-)))

                              Do Warszawy daleko:(((

                              >>... zaaplikuje sobie "Seksmisje" :)))

                              > Ja też mam nadzieję i wiarę w rozsądek. Znów poczytałam sobie wypowiedzi Doku i
                              > totalitaryzmem zapachniało.... Do tej pory byłam święcie przekonana, ża
                              > feminizm polega na tym, że każda kobieta ma prawo żyć tak, jak jej jest
                              > dobrze... no że ma prawo wyboru....

                              A ja mialem feministki za jakies zabawne postaci gnajace z manify na manife i piszace smieszne
                              kawalki... No i sie zdziwilem. To co Ty tak ladnie opisujesz, to wg mojej def. jest 'normalna kobieta'.
                              > Znowu mi sie cytat nasuwa.... Wstrzymam się z zacytowaniem cytatu....

                              > Hmmm, właściwie dojrzewam do napisania tu, najwyżej będziemy musieli przenieść
                              > się z rozmową na inne forum ;-)

                              Czekam niecierpliwie. Daj tylko sygnal :) Albo moze i lepiej nie ryzykowac?

                              > Zgodnie z wytycznymi najsłynniejszych strategów:-)

                              A jak wiadomo najlepszymi taktykami i strategami sa Losie :)))
                              >
                              >
                              > Daj go mnie! Daj go mnie! Ja go uszczęśliwię!
                              > Zresztą wszystkie możesz dać!

                              Nie dam. Moje ci one sa! Moje!!!

                              > Przyznam się do czegoś: wszyscy moi znajomi, którzy mają koty, maja regularnie
                              > też moje wizyty. Przychodzę, witam się z gospodarzami, po czym kot i ja
                              > zajmujemy się sobą nawzajem. Znajomi rozsądni ludzie, szybko się
                              > przyzwyczaili :-))) Kot po pewnym czasie wychodzi w swoich sprawach i wtedy juz
                              > da się ze maną np. porozmawiać...
                              > A koty wszystkie mnie kochają.... i poleżeć jest na czym i wygłaszczą za
                              > wszystkie czasy.....

                              Lubie koty od zawsze, i zazwyczaj nie mylilem sie rowniez co do ludzi ktorzy koty lubili - jakos ich
                              charakter
                              byl dla mnie widoczny (w wiekszosci byli fajni, acz nie wszyscy). Chcialbym tylko zobaczyc, co zrobilby z
                              Toba Popielaty (nazywam je od kolorow, poza Kumplowatym - tym co sie zawsze daje glaskac i lazi za
                              Losiem). Popielaty nie daje sie tak prosto poglaskac, trzeba sie za nim troch nachodzic- nawet pare dni-
                              i
                              wtedy laskawie pozwala.

                              Pozdrawiam

                              Losiu
                              • drzazga1 Koty górą! 28.02.03, 17:31
                                losiu4 napisał:


                                > To nie takie proste. Jestem juz starszym Losiem, na takie kursa chodzi
                                mlodziez ... jest daleko... zimno... pada snieg... autobus sie zepsul... ;)))

                                Cooo...? Młodzież? Wszyscy tańczący sa młodzieżą niezależne od metryki!
                                A ja to wg Ciebie mam 17 lat? To są kursy dla dorosłych, młodzież chodzi do
                                studniówki a potem z ulga wymięka, zostaje sam kwiat :-)
                                Autobus sie zepsuł, żebys wiedział! I co z tego? Nie wiesz, co tracisz.


                                >
                                > > Cytuję jednego z widzów: "Bardzo ładnie, baaardzo...., tylko one trochę za
                                > bardzo poubierane były" :-)))
                                >
                                > To chyba tak mu sie wymsklo, bo wszem i wobec wiadomo, ze u kobiety liczy sie
                                wylacznie_inteligencja_ i _oczytanie_ ;)))

                                Pewnie, że mu sie wymkło, to już było po szampanie....
                                Co do inteligencji_i_oczytania to raczej trudno rozpoznac na pierwszy rzut oka.

                                >
                                > > Nadrabiaj zaległości :-)))
                                >
                                > Do Warszawy daleko:(((


                                YYYYYY, no nie.....


                                > > Ja też mam nadzieję i wiarę w rozsądek. Znów poczytałam sobie wypowiedzi D
                                > oku i
                                > > totalitaryzmem zapachniało.... Do tej pory byłam święcie przekonana, ża
                                > > feminizm polega na tym, że każda kobieta ma prawo żyć tak, jak jej jest
                                > > dobrze... no że ma prawo wyboru....
                                >
                                > A ja mialem feministki za jakies zabawne postaci gnajace z manify na manife i
                                piszace smieszne kawalki... No i sie zdziwilem. To co Ty tak ladnie opisujesz,
                                to wg mojej def. jest 'normalna kobieta'.

                                No proszę, jaka rozbieżność...
                                Te Twoje "feministki" to musza byc strasznie zapracowane, wspólczuje im
                                serdecznie.


                                > > Hmmm, właściwie dojrzewam do napisania tu, najwyżej będziemy musieli przen
                                > ieść się z rozmową na inne forum ;-)
                                >
                                > Czekam niecierpliwie. Daj tylko sygnal :) Albo moze i lepiej nie ryzykowac?

                                Waham sie jeszcze...


                                > > Daj go mnie! Daj go mnie! Ja go uszczęśliwię!
                                > > Zresztą wszystkie możesz dać!
                                >
                                > Nie dam. Moje ci one sa! Moje!!!


                                Wieeedziałam.... :-)))


                                > Lubie koty od zawsze, i zazwyczaj nie mylilem sie rowniez co do ludzi ktorzy
                                koty lubili - jakos ich charakter byl dla mnie widoczny (w wiekszosci byli
                                fajni, acz nie wszyscy).

                                Ha, mam tak samo!


                                Chcialbym tylko zobaczyc, co zrobilby z
                                > Toba Popielaty (nazywam je od kolorow, poza Kumplowatym - tym co sie zawsze
                                daje glaskac i lazi za Losiem). Popielaty nie daje sie tak prosto poglaskac,
                                trzeba sie za nim troch nachodzic- nawet pare dni- i wtedy laskawie pozwala.


                                To by sie okazało, pare dni, akurat, nie wytrzymałby :-))) z ciekawości.
                                Nie jestem namolna, rozumiem, że kotek ma swoją godność, a kotek docenia, że ja
                                mam godnośc i nie głaszczę na siłę... Znałam takie egzemplarze, które długo
                                udawały obojętność, za to jak już przestały to ja sie czułam molestowana!
                                A kotu, jak wiadomo, sie nie odmawia.... :-)))


                                :-))) Dorota

                                • losiu4 Re: Koty górą! 01.03.03, 13:47
                                  drzazga1 napisała:

                                  > Cooo...? Młodzież? Wszyscy tańczący sa młodzieżą niezależne od metryki!
                                  > A ja to wg Ciebie mam 17 lat?

                                  Yes, of course... Forever young I want to be, forever young...

                                  > To są kursy dla dorosłych, młodzież chodzi do
                                  > studniówki a potem z ulga wymięka, zostaje sam kwiat :-)

                                  Tez bym tak chcial, ale w promieniu dobrych ..dziesieciu kilometrow jedyna
                                  rozrywka jest w najlepszym przypadku zabawa wiejska (zreszta te organizowane w
                                  sasiedniej wsi sa niezle - chodza ne nie powazniejsze persony - ot taki klubik
                                  dla starszych z potancowka) ze wszystkimi swoimi urokami, a dla mlodszych -
                                  disco gdzie indziej.

                                  > Autobus sie zepsuł, żebys wiedział! I co z tego? Nie wiesz, co tracisz.

                                  Ano nie wiem. Samochodu na razie nie posiadam jeno rower, a takowym nie
                                  wypuszczam sie dalej niz 15 km od matecznika.

                                  > Pewnie, że mu sie wymkło, to już było po szampanie....
                                  > Co do inteligencji_i_oczytania to raczej trudno rozpoznac na pierwszy rzut >
                                  > oka.

                                  Troche sparafrazuje: "in szampan veritas" ;)))Akurat takiej inteligencji i
                                  oczytania nie mozna nie zauwazyc (musialbym to zademonstrowac odpowiednia
                                  gestykulacja) ;))) Chociaz moim zdaniem prawdziwa wartosc czlowieka mozna
                                  rozpoznac dopiero po paru dobrych latach znajomosci. Coz z tego ze nawet
                                  inteligentny czy oczytany skoro zyc sie z nim nie da.

                                  > YYYYYY, no nie.....

                                  A co niby 'YYYY no nie'. Naprawde daleko :)))

                                  > > A ja mialem feministki za jakies zabawne postaci gnajace z manify na manif
                                  > e i
                                  > piszace smieszne kawalki... No i sie zdziwilem. To co Ty tak ladnie
                                  opisujesz,
                                  > to wg mojej def. jest 'normalna kobieta'.
                                  >
                                  > No proszę, jaka rozbieżność...
                                  > Te Twoje "feministki" to musza byc strasznie zapracowane, wspólczuje im
                                  > serdecznie.

                                  W zyciu nie spotkalem 'prawdziwej feministki'. Chcialem sie wkrecic w jakas
                                  feministyczna organizacje, ale moje 'podanie' zostalo odrzucone :(((

                                  > > Czekam niecierpliwie. Daj tylko sygnal :) Albo moze i lepiej nie ryzykowac
                                  > ?
                                  > Waham sie jeszcze...

                                  Niecierpliwie czekam. Ewentualne szczegoly proponuje ustalic na Twojej lub
                                  mojej skrzynce GW.

                                  > > Nie dam. Moje ci one sa! Moje!!!
                                  > Wieeedziałam.... :-)))

                                  Nie oddam za nic!!!

                                  > > Lubie koty od zawsze, i zazwyczaj nie mylilem sie rowniez co do ludzi ktor
                                  > zy
                                  > koty lubili - jakos ich charakter byl dla mnie widoczny (w wiekszosci byli
                                  > fajni, acz nie wszyscy).
                                  >
                                  > Ha, mam tak samo!

                                  :)))

                                  > Chcialbym tylko zobaczyc, co zrobilby z
                                  > > Toba Popielaty...
                                  >
                                  > To by sie okazało, pare dni, akurat, nie wytrzymałby :-))) z ciekawości.
                                  > Nie jestem namolna, rozumiem, że kotek ma swoją godność, a kotek docenia, że
                                  >ja
                                  > mam godnośc i nie głaszczę na siłę... Znałam takie egzemplarze, które długo
                                  > udawały obojętność, za to jak już przestały to ja sie czułam molestowana!
                                  > A kotu, jak wiadomo, sie nie odmawia.... :-)))

                                  Ten akurat to wyjatek. Nie zeby sie droczyl, ale zachowuje sie tak, jakby to on
                                  sprawial mi przyjemnosc dajac sie poglaskac, a nie odwrotnie (i chyba ma
                                  racje:))). Tego typu kota spotkalem dopiero 2-gi raz w zyciu (a znalem ich
                                  wiele) i takie b. lubie. Ten pierwszy do konca swoich dni tak sie zachowywal...
                                  Co nie znaczy ze mniej lubie te namolne :)))

                                  Pozdrawiam

                                  Losiu
                                  • drzazga1 Re: Koty górą! 03.03.03, 12:03
                                    losiu4 napisał:

                                    > Tez bym tak chcial, ale w promieniu dobrych ..dziesieciu kilometrow jedyna
                                    > rozrywka jest w najlepszym przypadku zabawa wiejska (zreszta te organizowane
                                    w sasiedniej wsi sa niezle - chodza ne nie powazniejsze persony - ot taki
                                    klubik
                                    > dla starszych z potancowka) ze wszystkimi swoimi urokami, a dla mlodszych -
                                    > disco gdzie indziej.


                                    Ha, ja na wiejskie dyskoteki zaczęłam chadzać w wieku prawie 14 lat, bo innych
                                    możliwości też nie było. Ja byłam bardzo rozsądna smarkata i umiałam o siebie
                                    zadbać. Wtedy to jeszcze się w parach tańczyło....


                                    > Ano nie wiem. Samochodu na razie nie posiadam jeno rower, a takowym nie
                                    > wypuszczam sie dalej niz 15 km od matecznika.

                                    Spróbuj autobusem, ja wiem, że to nie to samo, ale zawsze coś.


                                    > Troche sparafrazuje: "in szampan veritas" ;)))Akurat takiej inteligencji i
                                    > oczytania nie mozna nie zauwazyc (musialbym to zademonstrowac odpowiednia
                                    > gestykulacja) ;))) Chociaz moim zdaniem prawdziwa wartosc czlowieka mozna
                                    > rozpoznac dopiero po paru dobrych latach znajomosci. Coz z tego ze nawet
                                    > inteligentny czy oczytany skoro zyc sie z nim nie da.


                                    Nie można nie zauważyć... takiej pyskatej dziewoi? :-)))



                                    > A co niby 'YYYY no nie'. Naprawde daleko :)))
                                    >

                                    No właśnie, yyyyy, no nie - daleko ;-)))


                                    > Niecierpliwie czekam. Ewentualne szczegoly proponuje ustalic na Twojej lub
                                    > mojej skrzynce GW.

                                    Rozterki maleją coraz bardziej.... Jak znikną to napiszę :-)))


                                    >
                                    > Nie oddam za nic!!!

                                    Aaaa, jak za nic, znaczy można ponegocjować ;-)))


                                    >
                                    > > > Lubie koty od zawsze, i zazwyczaj nie mylilem sie rowniez co do ludzi
                                    > ktorzy koty lubili - jakos ich charakter byl dla mnie widoczny (w wiekszosci
                                    byli fajni, acz nie wszyscy).
                                    > >
                                    > > Ha, mam tak samo!
                                    >
                                    > :)))


                                    Obcowanie z kotem wyrabia w człowieku tolerancję, wrażliwość....
                                    Nie można sie wściekać, kiedy takie coś puchate na kolana wskoczy, zacznie się
                                    wyginać i mruczeć.



                                    > > Chcialbym tylko zobaczyc, co zrobilby z
                                    > > > Toba Popielaty...
                                    > Ten akurat to wyjatek. Nie zeby sie droczyl, ale zachowuje sie tak, jakby to
                                    on sprawial mi przyjemnosc dajac sie poglaskac, a nie odwrotnie (i chyba ma
                                    > racje:))). Tego typu kota spotkalem dopiero 2-gi raz w zyciu (a znalem ich
                                    > wiele) i takie b. lubie. Ten pierwszy do konca swoich dni tak sie
                                    zachowywal...

                                    Ja się spotkałam :-))), znajomi mają takiego, w ogóle arystokrata z rodowodem,
                                    aż się przy nim prostaczką czuję ;-), rasy scottish fold :-))),
                                    uszka ma klapnięte jak Miś Uszatek, wielkie oczy i strasznie puchatą i
                                    mięciutką sierść. Bardzo łagodny i grzeczny, z godnościa znosi ludzkie
                                    fanaberie. Bardzo lubi polegiwać na człowieku do góry brzuszkiem (znaczy kot do
                                    góry brzuszkiem), pozwala się łaskotać po łapkach i pod brodą. Nie drapie w
                                    ogóle, do tego stopnia, że sprawdzałam, czy ma pazurki - ma. Za to kiedy chce
                                    zaprotestować, to delikatnie nadgryza :-) Ten kotek nigdy w życiu nie był
                                    głodny, nie był bity, nigdy nie musiał się bać - on jeszcze nie wie, że nie
                                    wszystkim ludziom można ufać. Mam nadzieję, że nigdy tego nie będzie musiał
                                    wiedzieć.
                                    Aha, namiętnie poluje na muchy, myszami się interesuje, jak jeżdzi z państwem
                                    na wieś, to trzeba pilnować, bo samodzielne wycieczki też lubi i ktoś mógłby go
                                    zechcieć przygarnąć.



                                    > Co nie znaczy ze mniej lubie te namolne :)))


                                    :-)))) Z nimi sprawa jest jasna.Właściwie można dyskutować, czy one to robią z
                                    sympatii do człowieka, czy tak bardzo lubią pieszczoty? Ja stawiam na to
                                    pierwsze :-)
                                    • losiu4 Re: Koty górą! 03.03.03, 13:50
                                      drzazga1 napisała:

                                      > Ha, ja na wiejskie dyskoteki zaczęłam chadzać w wieku prawie 14 lat, bo innych
                                      > możliwości też nie było. Ja byłam bardzo rozsądna smarkata i umiałam o siebie
                                      > zadbać. Wtedy to jeszcze się w parach tańczyło....

                                      To musisz czuc te klimaty ;)) Za moich mlodych lat na disco chodzili glownie 'starsi' - tacy pod 18 lat i wiecej. Mlodych
                                      nie wpuszczano (no chyba ze po znajomosci). Jedyna mozliwoscia discowania byla szkola, ale tam znowu b.
                                      niechetnie organizowano zabawy, lub prywatka - tez rzadkosc, gdyz prawie zawsze ktos ze starszych byl w domu..
                                      Taaak... stare, dobre czasy. Ciebie pewnie jeszcze na swiecie nie bylo ;)))

                                      > Spróbuj autobusem, ja wiem, że to nie to samo, ale zawsze coś.

                                      Kiedy sie zepsul ;)))

                                      > Nie można nie zauważyć... takiej pyskatej dziewoi? :-)))

                                      Akurat dziewoje zawsze mialy u mnie handicap. Szczegolnie te inteligentne i oczytane ;)))

                                      > No właśnie, yyyyy, no nie - daleko ;-)))

                                      Ahaaaaa ;))) Losie sa malo kumate i czasem trzeba im kilka razy powtorzyc zanim zalapia...

                                      > Rozterki maleją coraz bardziej.... Jak znikną to napiszę :-)))

                                      Czekam, czekam....

                                      > Aaaa, jak za nic, znaczy można ponegocjować ;-)))

                                      Ano w sumie mozemy na ten temat pogadac, ostrzegam jednak ze skonczy sie jedynie na slowach . Ale co sobie
                                      potargujemy, to nasze. Czekam na oferte otwierajaca ;)))

                                      > Obcowanie z kotem wyrabia w człowieku tolerancję, wrażliwość....

                                      I czasem nieziemska cierpliwosc....

                                      > Nie można sie wściekać, kiedy takie coś puchate na kolana wskoczy, zacznie się
                                      > wyginać i mruczeć.

                                      I delikatnie ostrzyc sobie pazurki na dzinsach...

                                      > Ja się spotkałam :-))), znajomi mają takiego, w ogóle arystokrata z rodowodem,
                                      > aż się przy nim prostaczką czuję ;-), rasy scottish fold :-))),
                                      > uszka ma klapnięte jak Miś Uszatek, wielkie oczy i strasznie puchatą i
                                      > mięciutką sierść. Bardzo łagodny i grzeczny, z godnościa znosi ludzkie
                                      > fanaberie. Bardzo lubi polegiwać na człowieku do góry brzuszkiem (znaczy kot do

                                      Moje to pospolite dachowce rodowodu wiejskiego. Plebejusze, ze tak powiem, ale dadza sie lubic.

                                      > góry brzuszkiem), pozwala się łaskotać po łapkach i pod brodą. Nie drapie w
                                      > ogóle, do tego stopnia, że sprawdzałam, czy ma pazurki - ma. Za to kiedy chce
                                      > zaprotestować, to delikatnie nadgryza :-)

                                      No, te moje nie sa takie lagodne. Lubia np. 'udeptywac legowisko' z lekko wysunietymi pazurkami moszczac sie na
                                      kolanach. Ale to w sumie przyjemne drapanie - nigdy mnie specjalnie nie poznaczyly ;)))

                                      > Ten kotek nigdy w życiu nie był
                                      > głodny, nie był bity, nigdy nie musiał się bać - on jeszcze nie wie, że nie
                                      > wszystkim ludziom można ufać. Mam nadzieję, że nigdy tego nie będzie musiał
                                      > wiedzieć.

                                      Obecna seniorka rodu zostala znaleziona przy drodze: ktos sie pozbyl malego kotka. Musial byc 'miastowy', bo po
                                      paru dniach strachu i chowania sie pierwsze co zrobil po nasyceniu glodu to wmeldowal sie na pokoje. Teraz juz
                                      zachowuje sie jak prawdziwy wiejski kot. Poprzednia seniorka tez byla przygarnieta - a wlasciwie sama przyszla- i
                                      tak juz zostala na dobrych pare lat.

                                      > Aha, namiętnie poluje na muchy, myszami się interesuje, jak jeżdzi z państwem
                                      > na wieś, to trzeba pilnować, bo samodzielne wycieczki też lubi i ktoś mógłby go zechcieć przygarnąć.

                                      U mnie wszystkie poluja na muchy, a Popielaty procz tego gania za motylami. Najwieksza fajtlapa jest najmlodszy:
                                      stara sie, ale nic mu nie wychodzi. Czasem odnosze wrazenie, ze jemu i karma by sprzed nosa uciekla :))) A myszy
                                      to na wsi obowiazek kota.

                                      > :-)))) Z nimi sprawa jest jasna.Właściwie można dyskutować, czy one to robią z
                                      > sympatii do człowieka, czy tak bardzo lubią pieszczoty? Ja stawiam na to
                                      > pierwsze :-)

                                      Faktycznie, moze byc roznie :)))

                                      Pozdrawiam

                                      Losiu
                                      • drzazga1 Re: Koty górą! 03.03.03, 16:56
                                        losiu4 napisał:

                                        > To musisz czuc te klimaty ;)) Za moich mlodych lat na disco chodzili
                                        glownie 'starsi' - tacy pod 18 lat i wiecej. Mlodych
                                        > nie wpuszczano (no chyba ze po znajomosci). Jedyna mozliwoscia discowania
                                        byla szkola, ale tam znowu b. niechetnie organizowano zabawy, lub prywatka -
                                        tez rzadkosc, gdyz prawie zawsze ktos ze starszych byl w domu..
                                        > Taaak... stare, dobre czasy. Ciebie pewnie jeszcze na swiecie nie bylo ;)))


                                        Przez grzeczność nie zaprzeczę ;-)
                                        Rzeczywiście, na dyskotece ja byłam jedną z najmłodszych, a wpuszczali, bo
                                        starszy brat koleżanki był "grającym", tzn. grał jego sprzęt :-), więc po
                                        pierwsze transport miałam zapewniony - przejażdżka na skrzyni żuka między
                                        kolumnami, po drugie - jak ktoś był natrętny, to się go informowało, że ten tam
                                        to moja rodzina. A ten tam był rozmiarów szafy gdańskiej :-)

                                        Wydaje mi się, że kiedyś to jednak było bezpieczniej - czasem panowie sobie
                                        krwi upuścili, ale dziewczyny były bezpieczne. Od ładnych 10 lat z tamtym
                                        towarzystwem nie mam do czynienia (wcześnie zaczynałam i wcześnie mi się
                                        znudziło), ale teraz już nie jest tak spokojnie podobno.


                                        >
                                        > > Spróbuj autobusem, ja wiem, że to nie to samo, ale zawsze coś.
                                        >
                                        > Kiedy sie zepsul ;)))


                                        No tak, a już myślałam, że zapomniałeś, co pisałeś wcześniej ;-))) i nie
                                        będziesz miał innego wyjścia jak obiecać, że bierzesz sie do roboty....

                                        >
                                        > > Nie można nie zauważyć... takiej pyskatej dziewoi? :-)))
                                        >
                                        > Akurat dziewoje zawsze mialy u mnie handicap. Szczegolnie te inteligentne i
                                        oczytane ;)))


                                        Czuję się dowartościowana :-)))


                                        >
                                        > > No właśnie, yyyyy, no nie - daleko ;-)))
                                        >
                                        > Ahaaaaa ;))) Losie sa malo kumate

                                        Taaa, kiedy im zależy, to zrozumieją w lot :-)))


                                        i czasem trzeba im kilka razy powtorzyc zanim zalapia...
                                        >
                                        > > Rozterki maleją coraz bardziej.... Jak znikną to napiszę :-)))
                                        >
                                        > Czekam, czekam....


                                        Dojrzewam do czynu.... najwyżej będziemy oboje sie ewakuować.

                                        >
                                        > > Aaaa, jak za nic, znaczy można ponegocjować ;-)))
                                        >
                                        > Ano w sumie mozemy na ten temat pogadac, ostrzegam jednak ze skonczy sie
                                        jedynie na slowach . Ale co sobie potargujemy, to nasze. Czekam na oferte
                                        otwierajaca ;)))


                                        Sprytnie :-), proponuje, żeby koty same się wypowiedziały, to nieładnie tak o
                                        kimś za plecami zainteresowanego ;-)


                                        >
                                        > > Obcowanie z kotem wyrabia w człowieku tolerancję, wrażliwość....
                                        >
                                        > I czasem nieziemska cierpliwosc....

                                        :-))) Pobłażliwość, zrozumienie....


                                        >
                                        > > Nie można sie wściekać, kiedy takie coś puchate na kolana wskoczy, zacznie
                                        > się wyginać i mruczeć.
                                        >
                                        > I delikatnie ostrzyc sobie pazurki na dzinsach...


                                        Na skórzanych pantoflach, najładniejszych, jakie człowiek posiada ....


                                        >
                                        > > Ja się spotkałam :-))), znajomi mają takiego, w ogóle arystokrata z rodowo
                                        > dem, aż się przy nim prostaczką czuję ;-), rasy scottish fold :-))),
                                        > > uszka ma klapnięte jak Miś Uszatek, wielkie oczy i strasznie puchatą i
                                        > > mięciutką sierść. Bardzo łagodny i grzeczny, z godnościa znosi ludzkie
                                        > > fanaberie. Bardzo lubi polegiwać na człowieku do góry brzuszkiem (znaczy k
                                        > ot do
                                        >
                                        > Moje to pospolite dachowce rodowodu wiejskiego. Plebejusze, ze tak powiem,
                                        ale dadza sie lubic.


                                        No coś Ty! Nie ma czegoś takiego jak pospolity kot! One wszystkie sa
                                        wyjątkowe :-)_

                                        >
                                        > > góry brzuszkiem), pozwala się łaskotać po łapkach i pod brodą. Nie drapie
                                        > w ogóle, do tego stopnia, że sprawdzałam, czy ma pazurki - ma. Za to kiedy c
                                        > hce zaprotestować, to delikatnie nadgryza :-)
                                        >
                                        > No, te moje nie sa takie lagodne. Lubia np. 'udeptywac legowisko' z lekko
                                        wysunietymi pazurkami moszczac sie na kolanach. Ale to w sumie przyjemne
                                        drapanie - nigdy mnie specjalnie nie poznaczyly ;)))

                                        Ha, on tez lubi udeptywać, ma specjalną poduszeczkę do tego, kolana też dobre,
                                        ale nawet wtedy pazurków nie używa.
                                        I ma jeszcze jeden nawyk: jak człowiek sie położy na wznak, to on kładzie się
                                        wzdłuż, tak, że mordkę ma tuż przy twarzy i patrzy w oczy z taka poważną miną :-
                                        ). W ogóle koty podobno patrzą w oczy kiedy się boją albo chcą zaatakować, on
                                        przeciwnie, jak patrzy, to znaczy, że lubi i akceptuje bezwarunkowo.


                                        > U mnie wszystkie poluja na muchy, a Popielaty procz tego gania za motylami.
                                        Najwieksza fajtlapa jest najmlodszy: stara sie, ale nic mu nie wychodzi. Czasem
                                        odnosze wrazenie, ze jemu i karma by sprzed nosa uciekla :))) A myszy
                                        > to na wsi obowiazek kota.


                                        Tak to już jest, że w stadzie z reguły ten najmłodszy to taka trochę oferma,
                                        ale i tak jest kochany. Co do myszy, to niektórzy na wsi wychodzą z założenia,
                                        że głodny kot jest bardziej chętny do polowania :-(

                                        Ale najfajniej jest, kiedy upolowana mysz kot przynosi człowiekowi, żeby sie
                                        sukcesem pochwalić :-)

                                        Pozdrawiam
                                        D.
                                        • losiu4 Re: Koty górą! 04.03.03, 14:31
                                          drzazga1 napisała:

                                          > Rzeczywiście, na dyskotece ja byłam jedną z najmłodszych, a wpuszczali, bo
                                          > starszy brat koleżanki był "grającym", tzn. grał jego sprzęt :-), więc po
                                          > pierwsze transport miałam zapewniony - przejażdżka na skrzyni żuka między
                                          > kolumnami, po drugie - jak ktoś był natrętny, to się go informowało, że ten tam
                                          > to moja rodzina. A ten tam był rozmiarów szafy gdańskiej :-)

                                          Dobry sposob. Tylko ze ja nie mialem starszego brata, bo bylem najstarszy :((( Ani specjalnych chodow u
                                          organizatorow nie bylo... A ten sposob 'na rodzine' niezly - sam bym na to nie wpadl.

                                          > Wydaje mi się, że kiedyś to jednak było bezpieczniej - czasem panowie sobie
                                          > krwi upuścili, ale dziewczyny były bezpieczne. Od ładnych 10 lat z tamtym
                                          > towarzystwem nie mam do czynienia (wcześnie zaczynałam i wcześnie mi się
                                          > znudziło), ale teraz już nie jest tak spokojnie podobno.

                                          Ej. Jakby ktos smial uderzyc dziewczyne, to dopiero mialby sie z pyszna - zareagowaliby chyba wszyscy. Jak jest
                                          teraz - nie wiem, bo nie chadzam na takie imprezy od wiekow .

                                          > > Kiedy sie zepsul ;)))
                                          >
                                          > No tak, a już myślałam, że zapomniałeś, co pisałeś wcześniej ;-))) i nie
                                          > będziesz miał innego wyjścia jak obiecać, że bierzesz sie do roboty....

                                          Bez przerwy sie biore do roboty. Tylko stosuje odwieczna, zdrowa zasade: jak masz ochote cos zrobic - usiadz w
                                          kaciku i poczekaj az ci przejdzie.

                                          > > Akurat dziewoje zawsze mialy u mnie handicap. Szczegolnie te inteligentne
                                          > > i oczytane ;)))

                                          > Czuję się dowartościowana :-)))

                                          Cala przyjemnosc po mojej stronie...

                                          > Taaa, kiedy im zależy, to zrozumieją w lot :-)))

                                          Me lico splonilo sie czerwienia slyszac komplementy, ktore wyszly spod paluszkow tak uroczej damy. :)))

                                          > Dojrzewam do czynu.... najwyżej będziemy oboje sie ewakuować.

                                          To moze zrezygnujmy, bo jak nas namierzy jakas bojowka feministek bedziemy miec przechlapane ;))

                                          >>.... Ale co sobie potargujemy, to nasze. Czekam na oferte otwierajaca ;)))

                                          > Sprytnie :-), proponuje, żeby koty same się wypowiedziały, to nieładnie tak o
                                          > kimś za plecami zainteresowanego ;-)

                                          Pytalem sie zainteresowanych. Nawet nie ruszyly uszami siedzac nad miska... Wiec mozemy zaczac targi ;))

                                          > > > Obcowanie z kotem wyrabia w człowieku tolerancję, wrażliwość....

                                          > > I czasem nieziemska cierpliwosc....

                                          > :-))) Pobłażliwość, zrozumienie....

                                          I kupe innych wad i zalet

                                          > > I delikatnie ostrzyc sobie pazurki na dzinsach...

                                          > Na skórzanych pantoflach, najładniejszych, jakie człowiek posiada ....

                                          :)))

                                          > No coś Ty! Nie ma czegoś takiego jak pospolity kot! One wszystkie sa
                                          > wyjątkowe :-)_

                                          Zgadzam sie w calej rozciaglosci :))

                                          > Ha, on tez lubi udeptywać, ma specjalną poduszeczkę do tego, kolana też dobre,
                                          > ale nawet wtedy pazurków nie używa.
                                          > I ma jeszcze jeden nawyk: jak człowiek sie położy na wznak, to on kładzie się
                                          > wzdłuż, tak, że mordkę ma tuż przy twarzy i patrzy w oczy z taka poważną miną :

                                          Oj, to masz szczescie, ze taki delikatny. Ja kiedys mialem takiego kotka (a wlasciwie babcia miala), ktory potrafil mnie
                                          wygrzebac spod metrowej warstwy siana (bawilem sie z nim w chowanego), a szczytem szczescia bylo wlazenie
                                          rankiem na lozko, by troche pobuszowac.

                                          >. W ogóle koty podobno patrzą w oczy kiedy się boją albo chcą zaatakować, on
                                          > przeciwnie, jak patrzy, to znaczy, że lubi i akceptuje bezwarunkowo.

                                          Nie sprawdilem jeszcze tego fenomenu, ale poobserwuje...

                                          > Tak to już jest, że w stadzie z reguły ten najmłodszy to taka trochę oferma,
                                          > ale i tak jest kochany. Co do myszy, to niektórzy na wsi wychodzą z założenia,
                                          > że głodny kot jest bardziej chętny do polowania :-(
                                          > Ale najfajniej jest, kiedy upolowana mysz kot przynosi człowiekowi, żeby sie
                                          > sukcesem pochwalić :-)

                                          No to te sa wyjatkiem,. Jedzenie maja - i owszem - dosc obfite, ale jesienia, podczas migracji myszy polnych potrafia
                                          rzadkiem przed progiem ulozyc kilka trofeow.I to wszystko w ciagu niecalej nocy.

                                          Pozdrawiam

                                          B.
                                          • drzazga1 Re: Koty górą! 05.03.03, 16:12
                                            losiu4 napisał:

                                            >
                                            > Dobry sposob. Tylko ze ja nie mialem starszego brata, bo bylem najstarszy :
                                            ((( Ani specjalnych chodow u organizatorow nie bylo... A ten sposob 'na
                                            rodzine' niezly - sam bym na to nie wpadl.

                                            :-)))
                                            To opowiem Ci ciąg dalszy: oprócz przyfastrygowanego "brata" mam siostrę
                                            młodszą cztery lata. No rodzice mi kazali brac ja ze sobą na dyskoteki....
                                            Koledzy mieli niezły ubaw.



                                            > Ej. Jakby ktos smial uderzyc dziewczyne, to dopiero mialby sie z pyszna -
                                            zareagowaliby chyba wszyscy. Jak jest
                                            > teraz - nie wiem, bo nie chadzam na takie imprezy od wiekow .


                                            Teraz to obawiam się, że najprawdopodobniej nikt by nie zareagował :-(((


                                            > Bez przerwy sie biore do roboty. Tylko stosuje odwieczna, zdrowa zasade: jak
                                            masz ochote cos zrobic - usiadz w kaciku i poczekaj az ci przejdzie.


                                            :-)))) a co jeśli w tym przypadku praca będzie przyjemnością?
                                            Przyjemności nie warto odkładać na później :-)))


                                            > > Taaa, kiedy im zależy, to zrozumieją w lot :-)))
                                            >
                                            > Me lico splonilo sie czerwienia slyszac komplementy, ktore wyszly spod
                                            paluszko w tak uroczej damy. :)))


                                            To nie był pusty komplement, lecz szczera prawda - odrzekła dama,
                                            niewykluczone, że urocza - wszak damie nie wypada nie być uroczą :-)



                                            > > Dojrzewam do czynu.... najwyżej będziemy oboje sie ewakuować.
                                            >
                                            > To moze zrezygnujmy, bo jak nas namierzy jakas bojowka feministek bedziemy
                                            miec przechlapane ;))


                                            Może tak, może nie. Optymistycznie zakładam, ze feministka jest kobietą - a
                                            tylko kobieta ma szansę docenić wagę mojego problemu, że tak powiem,
                                            technicznego :-)))



                                            >
                                            > >>.... Ale co sobie potargujemy, to nasze. Czekam na oferte otwierajaca ;
                                            > )))
                                            >
                                            > > Sprytnie :-), proponuje, żeby koty same się wypowiedziały, to nieładnie ta
                                            > k o kimś za plecami zainteresowanego ;-)
                                            >
                                            > Pytalem sie zainteresowanych. Nawet nie ruszyly uszami siedzac nad miska...
                                            Wiec mozemy zaczac targi ;))


                                            Sprytne bestie, w każdym wypadku korzystają:-))).
                                            Tak się zastanawiam nad ofertą otwierającą, może jakaś podpowiedź?
                                            Czym Cię można przekupić - tu przybieram chytrą minę ;-)))


                                            > Oj, to masz szczescie, ze taki delikatny. Ja kiedys mialem takiego kotka (a
                                            wlasciwie babcia miala), ktory potrafil mnie
                                            > wygrzebac spod metrowej warstwy siana (bawilem sie z nim w chowanego), a
                                            szczytem szczescia bylo wlazenie rankiem na lozko, by troche pobuszowac.

                                            Pewnie, że mam szczęście biorąc pod uwagę ile czasu on spędza w moich
                                            objęciach;-). Jego właściciel robi sobie dowcipy, jaki to kocur zaradny, mało,
                                            że na codzień robi mu konkurencję do względów żony, to jeszcze dziewczyna na
                                            przychodne :-)
                                            Chociaż jakby był taki jak tamten Twój, to też byłabym zachwycona, kiedyś
                                            znajoma kocica, kiedy już dobrze się na mnie umościła, to zaczynała koncert
                                            mruczany, przymykała ślepka i wbijała w ekstazie pazurki - w moje ramię :-).
                                            Jak juz jej się znudziło, zbiegała po mnie jak po drzewie, więc ślady miałam w
                                            różnych miejscach - ale jej wszystko to wybaczałam, bo była inwalidką bez
                                            kawałka tylnej łapki - prawdopodobnie wpadła w sidła w lesie :-(((


                                            >
                                            > >. W ogóle koty podobno patrzą w oczy kiedy się boją albo chcą zaatakować, o
                                            > n przeciwnie, jak patrzy, to znaczy, że lubi i akceptuje bezwarunkowo.
                                            >
                                            > Nie sprawdilem jeszcze tego fenomenu, ale poobserwuje...


                                            Możliwe, że nie wszystkie koty udomowione tak reagują - ale na pewno nie mrużą
                                            latarenek, kiedy nie czuja się w pełni bezpieczne :-)


                                            > No to te sa wyjatkiem,. Jedzenie maja - i owszem - dosc obfite, ale jesienia,
                                            podczas migracji myszy polnych potrafia rzadkiem przed progiem ulozyc kilka
                                            trofeow.I to wszystko w ciagu niecalej nocy
                                            > .

                                            Fajnie :-))) - oczywiście wtedy trzeba każdego z osobna uhonorować, pochwalić,
                                            złożyć wyrazy uznania :-))))


                                            Pozdrawiam

                                            D.
                                            • losiu4 Re: Koty górą! 06.03.03, 08:07
                                              drzazga1 napisała:

                                              > To opowiem Ci ciąg dalszy: oprócz przyfastrygowanego "brata" mam siostrę
                                              > młodszą cztery lata. No rodzice mi kazali brac ja ze sobą na dyskoteki....
                                              > Koledzy mieli niezły ubaw.

                                              Chcialas brac, czy musialas? Ja bym sie bal brac mlodszego brata, a nuz cos by mu sie stalo... Najstarsza mlodsza
                                              siostra nigdy nie przepadala za takimi zabawami, a nastepna w kolejnosci byla duzo, duzo mlodsza i gdy dorosla na
                                              tyle, by
                                              moc uczestniczyc, ja juz zaprzestalem chadzac na takie imprezy. I rowniez nie bylo mnie juz w domu rodzinnym...

                                              > Teraz to obawiam się, że najprawdopodobniej nikt by nie zareagował :-(((

                                              Nie zartuj, zle by sie dzialo...

                                              > :-)))) a co jeśli w tym przypadku praca będzie przyjemnością?
                                              > Przyjemności nie warto odkładać na później :-)))

                                              To bedzie poswiecenie: w koncu skonczyl sie karnawal i zaczal post. Zreszta zalezy to od rodzaju przyjemnosci, bo
                                              gdybys np. zaczela pozerac lody zanimby uzyskaly idpowiednia konsystencje, duzo bys stracila :)))

                                              > To nie był pusty komplement, lecz szczera prawda - odrzekła dama,
                                              > niewykluczone, że urocza - wszak damie nie wypada nie być uroczą :-)

                                              Ja to mam szczescie... Prawdziwa dama... Padam do nozek...

                                              > Może tak, może nie. Optymistycznie zakładam, ze feministka jest kobietą - a
                                              > tylko kobieta ma szansę docenić wagę mojego problemu, że tak powiem,
                                              > technicznego :-)))

                                              Sa rozne feministki... Niektore sa bardziej 'krwiozercze' od przebrzydlych seksistowskich samcow...

                                              > Sprytne bestie, w każdym wypadku korzystają:-))).

                                              Takie sa koty. I jak tu ich nie lubic :)))

                                              > Tak się zastanawiam nad ofertą otwierającą, może jakaś podpowiedź?
                                              > Czym Cię można przekupić - tu przybieram chytrą minę ;-)))

                                              Ha, prawdziwie kobiecy unik... Zaskoczylas mnie, chociaz powinienem to przewidziec... Musze sie zastanowic...

                                              > Pewnie, że mam szczęście biorąc pod uwagę ile czasu on spędza w moich
                                              > objęciach;-). Jego właściciel robi sobie dowcipy, jaki to kocur zaradny, mało,
                                              > że na codzień robi mu konkurencję do względów żony, to jeszcze dziewczyna na
                                              > przychodne :-)

                                              Nooo... Taki kot to ma szczescie. Kazdy by tak chcial :)))

                                              > Chociaż jakby był taki jak tamten Twój, to też byłabym zachwycona, kiedyś
                                              > znajoma kocica, kiedy już dobrze się na mnie umościła, to zaczynała koncert
                                              > mruczany, przymykała ślepka i wbijała w ekstazie pazurki - w moje ramię :-).
                                              > Jak juz jej się znudziło, zbiegała po mnie jak po drzewie, więc ślady miałam w
                                              > różnych miejscach - ale jej wszystko to wybaczałam, bo była inwalidką bez
                                              > kawałka tylnej łapki - prawdopodobnie wpadła w sidła w lesie :-(((

                                              Coz, ciezkie bywa zycie kota. Ja w wiekszosci mialem do czynienia z takimi przygarnietymi i po przejsciach. Zwykle
                                              byly to kocice, dajace poczatek nowym pokoleniom zyjacym juz bardziej bezstresowo.

                                              > > Nie sprawdilem jeszcze tego fenomenu, ale poobserwuje...

                                              > Możliwe, że nie wszystkie koty udomowione tak reagują - ale na pewno nie mrużą
                                              > latarenek, kiedy nie czuja się w pełni bezpieczne :-)

                                              Znaczy jeden moj kot mruzy oczy i mruczy jak go drapie za uszami. Jeszcze mnie nie zaatakowal. Co do atakow, to
                                              seniorka polujac na wroble zaczaja sie w chaszczach i tak sie w nich kokosi, ze wroble musialyby byc slepe i gluche
                                              by dac sie zlapac. Mozliwe ze mruzy przy tym oczy.

                                              > Fajnie :-))) - oczywiście wtedy trzeba każdego z osobna uhonorować, pochwalić,
                                              > złożyć wyrazy uznania :-))))

                                              Totez zostaja uhonorowane i publicznie chwalone

                                              Pozdrowienia sle uroczej damie

                                              B.
                                              • drzazga1 Re: Koty górą! 07.03.03, 17:07
                                                losiu4 napisał:

                                                > Chcialas brac, czy musialas? Ja bym sie bal brac mlodszego brata, a nuz cos
                                                by mu sie stalo... Najstarsza mlodsza
                                                > siostra nigdy nie przepadala za takimi zabawami, a nastepna w kolejnosci byla
                                                duzo, duzo mlodsza i gdy dorosla na tyle, by
                                                > moc uczestniczyc, ja juz zaprzestalem chadzac na takie imprezy. I rowniez nie
                                                bylo mnie juz w domu rodzinnym...
                                                >

                                                Musiałam! Co do obaw, to zamiast bawic się na własny rachunek byłam zajęta
                                                pilnowaniem dziecka, bo też się bałam, że mi się ten blond aniołek zawieruszy.
                                                Czasami któryś z kolegów z nią zatańczył, bo miny robiła wtedy świetne :-)


                                                > > Teraz to obawiam się, że najprawdopodobniej nikt by nie zareagował :-(((
                                                >
                                                > Nie zartuj, zle by sie dzialo...

                                                Niestety, liczyć można tylko na siebie, dlatego mam w planach kung-fu w tym
                                                roku.



                                                > To bedzie poswiecenie: w koncu skonczyl sie karnawal i zaczal post. Zreszta
                                                zalezy to od rodzaju przyjemnosci, bo
                                                > gdybys np. zaczela pozerac lody zanimby uzyskaly idpowiednia konsystencje,
                                                duzo bys stracila :)))


                                                To zależy, ile by tych lodów było :-)))


                                                > Ja to mam szczescie... Prawdziwa dama... Padam do nozek...


                                                Miło mi, ale teraz się podnieś, oczy mam ładniejsze niż buty;-)))
                                                i wolę dyskutować z kimś na moim poziomie lub wyższym :-) - to ostatnie z
                                                nadzieją, że może i ja się wyżej wzniosę:-)



                                                > Sa rozne feministki... Niektore sa bardziej 'krwiozercze' od przebrzydlych
                                                seksistowskich samcow...

                                                Chyba w końcu napiszę Ci na priva projekt tego wątku :-)))
                                                W tym wypadku seksistowscy samcy problemu nie zrozumieją, ale protestować
                                                zapewne nie będą, za to panie mogą poczuć się urażone - przez sieć nie potrafię
                                                udowodnić, że to nie głupi dowcip, a prawdziwy problem :-)))



                                                > > Sprytne bestie, w każdym wypadku korzystają:-))).
                                                >
                                                > Takie sa koty. I jak tu ich nie lubic :)))

                                                Ich nie można nie lubić :-)))
                                                Trzeba je kochać :-)))


                                                >
                                                > > Tak się zastanawiam nad ofertą otwierającą, może jakaś podpowiedź?
                                                > > Czym Cię można przekupić - tu przybieram chytrą minę ;-)))
                                                >
                                                > Ha, prawdziwie kobiecy unik... Zaskoczylas mnie, chociaz powinienem to
                                                przewidziec... Musze sie zastanowic...


                                                Alez proszę bardzo :-)))


                                                > Nooo... Taki kot to ma szczescie. Kazdy by tak chcial :)))


                                                To niech Każdy będzie taki kochany jak ten kot :-)))



                                                > Coz, ciezkie bywa zycie kota. Ja w wiekszosci mialem do czynienia z takimi
                                                przygarnietymi i po przejsciach. Zwykle
                                                > byly to kocice, dajace poczatek nowym pokoleniom zyjacym juz bardziej
                                                bezstresowo.


                                                Te po przejściach czasem długo sie aklimatyzują, trzeba czekac cierpliwie. Jak
                                                już poczują się bezpieczne, to robią sie z nich straszne pieszczochy :-)))
                                                Trzeba im wynagrodzić poniewierkę :-)



                                                > Znaczy jeden moj kot mruzy oczy i mruczy jak go drapie za uszami. Jeszcze
                                                mnie nie zaatakowal.

                                                Jak mruży, to nie zaatakuje :-)


                                                Co do atakow, to seniorka polujac na wroble zaczaja sie w chaszczach i tak sie
                                                w nich kokosi, ze wroble musialyby byc slepe i gluche
                                                > by dac sie zlapac. Mozliwe ze mruzy przy tym oczy.


                                                No proszę, kot szczęśliwy i wróble szczęśliwe ;-)


                                                > Totez zostaja uhonorowane i publicznie chwalone


                                                :-)))

                                                >
                                                > Pozdrowienia sle uroczej damie
                                                >
                                                > B.

                                                Pozdrowienia miłemu dżentelmenowi :-)

                                                D.
                                                • losiu4 Re: Koty górą! 10.03.03, 09:41
                                                  drzazga1 napisała:

                                                  > Musiałam! Co do obaw, to zamiast bawic się na własny rachunek byłam zajęta
                                                  > pilnowaniem dziecka, bo też się bałam, że mi się ten blond aniołek zawieruszy.
                                                  > Czasami któryś z kolegów z nią zatańczył, bo miny robiła wtedy świetne :-)

                                                  To byl szantaz ze strony mlodszego osobnika, czy nacisk rodzinny?

                                                  > Niestety, liczyć można tylko na siebie, dlatego mam w planach kung-fu w tym
                                                  > roku.

                                                  To bedzie strach do Ciebie podejsc, jak juz z tym czarnym pasem (czy jak to sie nazywa) bedziesz chadzac po
                                                  imprezach :))) Moze nawet stworzysz nowy styl - laczac 'tradycyjne kung fu z tancem brzucha ;))) Jesli do tego
                                                  dojdzie - daj znac. Chcialbym byc jednym z pierwszych ktorzy zobacza tak atrakcyjny pokaz :)))

                                                  > To zależy, ile by tych lodów było :-)))

                                                  Oczywiscie duuuzo i truskawkowe z polewa... no chyba ze w takich nie gustujesz

                                                  > Miło mi, ale teraz się podnieś, oczy mam ładniejsze niż buty;-)))

                                                  Nie watpie... cos jest w kobiecych oczach...

                                                  > i wolę dyskutować z kimś na moim poziomie lub wyższym :-) - to ostatnie z
                                                  > nadzieją, że może i ja się wyżej wzniosę:-)

                                                  Ale po coz chcesz sie wznosic. Moze nie rob tego, bo nie siegne wyzyn ;)))

                                                  > Chyba w końcu napiszę Ci na priva projekt tego wątku :-)))
                                                  > W tym wypadku seksistowscy samcy problemu nie zrozumieją, ale protestować
                                                  > zapewne nie będą, za to panie mogą poczuć się urażone - przez sieć nie potrafię
                                                  > udowodnić, że to nie głupi dowcip, a prawdziwy problem :-)))

                                                  Czekam w takim razie.

                                                  > > > Tak się zastanawiam nad ofertą otwierającą, może jakaś podpowiedź?
                                                  > > > Czym Cię można przekupić - tu przybieram chytrą minę ;-)))
                                                  > >
                                                  > > Ha, prawdziwie kobiecy unik... Zaskoczylas mnie, chociaz powinienem to
                                                  > przewidziec... Musze sie zastanowic...
                                                  >
                                                  > Alez proszę bardzo :-)))

                                                  No i dalej nic. Jakos mnie zablokowalas, kobieto... Skad u diaska taka nieporadnosc u mnie. Moze jakas wrozka jestes?
                                                  Jakies czary zadajesz? Przyznaj sie w tej chwili, bo te koty daja duzo do myslenia.


                                                  > Te po przejściach czasem długo sie aklimatyzują, trzeba czekac cierpliwie. Jak
                                                  > już poczują się bezpieczne, to robią sie z nich straszne pieszczochy :-)))
                                                  > Trzeba im wynagrodzić poniewierkę :-)

                                                  Poprzednia kotka do konca byla nieco nieufna. Ale jak sie zadomowila to czesto bawila sie jak nieopierzony kociak.

                                                  > Jak mruży, to nie zaatakuje :-)

                                                  Ufff. Kamien z serca...

                                                  > No proszę, kot szczęśliwy i wróble szczęśliwe ;-)

                                                  Zgadza sie. Czesto wyglada to tak, jakby wroble specjalnie podsuwaly jej sie pod nos by i ja i siebie zadowolic

                                                  Pozdrawiam

                                                  B.
                                                  • drzazga1 Re: Koty górą! 10.03.03, 12:58
                                                    losiu4 napisał:

                                                    > To byl szantaz ze strony mlodszego osobnika, czy nacisk rodzinny?


                                                    To było wywieranie nacisku na mnie za pomocą dźwigni rodzicielskiej - na długo
                                                    te skłonności jej zostały :-(, manipulatorce jednej (a może manipulantce?)


                                                    > To bedzie strach do Ciebie podejsc, jak juz z tym czarnym pasem (czy jak to
                                                    sie nazywa) bedziesz chadzac po imprezach :)))


                                                    A dlaczego strach? Właśnie w moim towarzystwie najbezpieczniej :-)


                                                    Moze nawet stworzysz nowy styl - laczac 'tradycyjne kung fu z tancem
                                                    brzucha ;))) Jesli do tego dojdzie - daj znac. Chcialbym byc jednym z
                                                    pierwszych ktorzy zobacza tak atrakcyjny pokaz :)))


                                                    Masz moja obietnicę:-)))
                                                    Dlatego właśnie wybrałam kung-fu - ma sporo wspólnego z tańcem :-)

                                                    A swoją drogą ja juz umiem się nieźle bronić dzięki nauce towarzyskiego - mam
                                                    niezły refleks, sporo siły i dobra koordynację ruchów.
                                                    Przyznam Ci się po cichu;-), że zanim zaczęłam tańczyć, to miałam trudności z
                                                    chodzeniem po krawężnikach - gięło mnie na cztery strony świata :-)))



                                                    > > To zależy, ile by tych lodów było :-)))
                                                    >
                                                    > Oczywiscie duuuzo i truskawkowe z polewa... no chyba ze w takich nie gustujesz


                                                    Mniam, mniam....


                                                    > Nie watpie... cos jest w kobiecych oczach...


                                                    Mały diabełek :-)))


                                                    > Ale po coz chcesz sie wznosic. Moze nie rob tego, bo nie siegne wyzyn ;)))


                                                    Sięgniesz :-)


                                                    > No i dalej nic. Jakos mnie zablokowalas, kobieto... Skad u diaska taka
                                                    nieporadnosc u mnie. Moze jakas wrozka jestes?
                                                    > Jakies czary zadajesz? Przyznaj sie w tej chwili, bo te koty daja duzo do
                                                    myslenia.


                                                    Przyznaję :-))) bez grożenia stosem.
                                                    Uczciwa ze mnie czarownica...



                                                    > Poprzednia kotka do konca byla nieco nieufna. Ale jak sie zadomowila to
                                                    czesto bawila sie jak nieopierzony kociak.


                                                    Musiała nadrobić dzieciństwo :-)))
                                                    Znałam taką - poważna kocica, a czasem wariowała bez waleriany.



                                                    > > No proszę, kot szczęśliwy i wróble szczęśliwe ;-)
                                                    >
                                                    > Zgadza sie. Czesto wyglada to tak, jakby wroble specjalnie podsuwaly jej sie
                                                    pod nos by i ja i siebie zadowolic


                                                    Pełna komitywa - ty kocie udajesz, że nas łapiesz, my udajemy, że dajemy się
                                                    złapać :-), bo tak wprost sympatii okazywać to troszke nie wypada ;-)


                                                    Pozdrawiam
                                                    D.
                                                  • losiu4 Re: Koty górą! 10.03.03, 13:32
                                                    drzazga1 napisała:

                                                    > To było wywieranie nacisku na mnie za pomocą dźwigni rodzicielskiej - na długo
                                                    > te skłonności jej zostały :-(, manipulatorce jednej (a może manipulantce?)

                                                    Tak myslalem. Tez to przechodzilem (znaczy manipulowanie). Tyle ze wiekszosc rodzenstwa byla znacznie mlodsza,
                                                    to i czlowiek mniej cierpial rozumiejac juz troche male bajtle...

                                                    > A dlaczego strach? Właśnie w moim towarzystwie najbezpieczniej :-)

                                                    Niby tak, ale postaw sie w sytuacji jakiegos chlopaka ktory chcialby sie z Toba zapoznac a wie, ze ta kobieta jest
                                                    niebezpieczna ;)))

                                                    >> Jesli do tego dojdzie - daj znac. Chcialbym byc jednym z
                                                    >> pierwszych ktorzy zobacza tak atrakcyjny pokaz :)))

                                                    > Masz moja obietnicę:-)))
                                                    > Dlatego właśnie wybrałam kung-fu - ma sporo wspólnego z tańcem :-)

                                                    Czekam w takim razie. A jaki styl wybierasz? Nie chwalac sie, posiadam czarny pas, ale z czego innego ;)))

                                                    > A swoją drogą ja juz umiem się nieźle bronić dzięki nauce towarzyskiego - mam
                                                    > niezły refleks, sporo siły i dobra koordynację ruchów.

                                                    Ale przed czym chce sie bronic tak urocza dziewczyna. Przeciez samym wdziekiem rozbroilabys kazdego :)))

                                                    > Przyznam Ci się po cichu;-), że zanim zaczęłam tańczyć, to miałam trudności z
                                                    > chodzeniem po krawężnikach - gięło mnie na cztery strony świata :-)))

                                                    Czemu chodzilas po kraweznikach? To jakies cwiczenia? Ostrzegam: krawezniki (szczegolnie w zimie) sa
                                                    niebezpieczne!!!

                                                    > Mniam, mniam....

                                                    Ja rowniez lubie truskawkowe, tylko polewa powinna byc albo odpowiednia, albo wcale.

                                                    > Mały diabełek :-)))

                                                    Ho ho ho... Nie tylko :)))

                                                    > Sięgniesz :-)

                                                    Nie wiem. Losie jakos ciezkolotne sa :(((

                                                    > Przyznaję :-))) bez grożenia stosem.
                                                    > Uczciwa ze mnie czarownica...

                                                    I tu Cie mam. Bede musial odwiedzic jakas wrozke, coby odczynila i wtedy dopiero zaczne targi. Na razie tylko
                                                    'abrakadabra' dla oslony rzuce (chociaz nie wiem, czy na taki czar poskutkuje).

                                                    > Musiała nadrobić dzieciństwo :-)))

                                                    Chyba tak...

                                                    > Pełna komitywa - ty kocie udajesz, że nas łapiesz, my udajemy, że dajemy się
                                                    > złapać :-), bo tak wprost sympatii okazywać to troszke nie wypada ;-)

                                                    Cos w tym musi byc :)))

                                                    Pozdrawiam

                                                    B.
                                                  • drzazga1 Re: Koty górą! 10.03.03, 15:04
                                                    losiu4 napisał:



                                                    > Tak myslalem. Tez to przechodzilem (znaczy manipulowanie). Tyle ze wiekszosc
                                                    rodzenstwa byla znacznie mlodsza, to i czlowiek mniej cierpial rozumiejac juz
                                                    troche male bajtle...

                                                    U mnie cztery lata różnicy (na moją niekorzyść;-)), co z tego, "mała" była małą
                                                    nawet jak wyrosła, właściwie mam spokój z tą cwaną skarżypytą dopiero od
                                                    niedawna. Za to skłonności do rozstawiania po kątach juz jej chyba nie miną :-
                                                    ), staram się dzielnie ignorować....



                                                    >
                                                    > > A dlaczego strach? Właśnie w moim towarzystwie najbezpieczniej :-)
                                                    >
                                                    > Niby tak, ale postaw sie w sytuacji jakiegos chlopaka ktory chcialby sie z
                                                    Toba zapoznac a wie, ze ta kobieta jest niebezpieczna ;)))


                                                    A czy ten chłopak zamierza sie ze mną zapoznawać za pomocą prawego sierpowego?
                                                    Bo ja pierwsza nie zaczynam, ograniczam się do obrony przed agresją.
                                                    Za to brutalnie zaatakowana staję się nieobliczalna podobno ;-)
                                                    Zresztą wieści o swoich umiejętnościach wrodzonych i nabytych staram się nie
                                                    rozpowszechniać :-)



                                                    > Czekam w takim razie. A jaki styl wybierasz? Nie chwalac sie, posiadam czarny
                                                    pas, ale z czego innego ;)))

                                                    :-) na razie styl "ciemna ulica", najpierw muszę nauczyc się sztuki
                                                    bezbolesnego upadania, potem przyjdzie czas na konkrety :-)


                                                    > Ale przed czym chce sie bronic tak urocza dziewczyna. Przeciez samym
                                                    wdziekiem rozbroilabys kazdego :)))


                                                    Aha, szczególnie zbira w odludnym miejscu.

                                                    Parę lat temu mieszkałam w takim miejscu, gdzie jedyna droga od przystanku
                                                    tramwajowego do bloków wiodła uliczką między murami dwóch cmentarzy i gęstymi
                                                    zaroślami. Raz wracałam od znajomych ok 1.00 w nocy i słyszę, że ktoś za mną
                                                    idzie. Uliczka z kocich łbów, ja mam na nogach sandałki na szpilkach zapinane
                                                    na paski - mowy nie ma, żeby to szybko zrzucić, nie jest dobrze. A kroki się
                                                    zbliżają.... podeszłam bliżej muru, żeby przynajmniej jedną stronę mieć
                                                    osłoniętą, torebke na lewe ramię, w prawą łapkę klucze, żeby w razie czego
                                                    wiedzieć, jakiego wzrostu jest przeciwnik - oglądam się. A tamten skręca w
                                                    krzaki. Znałam teren, wiedziałam, że zrobi łuk i wyjdzie na droge troche dalej.
                                                    Ja też muszę iść dalej. No to idę. Faktycznie, wychodzi za mną. Odczekałam i
                                                    kiedy był juz blisko znowu się oglądam. Facet wykonał taki jakby unik i
                                                    mówi: "Nie ma co sie bać!" Ja: "Ja się nie boję." Troszkę się zdziwił ;-).
                                                    Zaczęliśmy rozmawiać bardzo kulturalnie - pana był najwyżej po 4 piwach;-) i
                                                    tak konwersując doszliśmy do mojej klatki, gdzie się rozstaliśmy z życzeniami
                                                    dobrej nocy :-)
                                                    Zębami szczękać zaczęłam dopiero po wejściu na górę :-))).
                                                    Możliwe, że on chciał mnie tylko nastraszyć, ale diabli wiedzą, jak by się
                                                    skończyło, gdybym np. zaczęła krzyczeć? A tak, to chyba nie bardzo wiedział, co
                                                    zrobić i ....nie zrobił nic. Jak widac nie ważne to, co jest, tylko to, co
                                                    widac na zewnątrz.
                                                    To nie była jedyna taka przygoda, ale jedyna w okolicy cmentarza ;-)))
                                                    Jak widzisz, nie samym wdziękiem kobieta przezyje ;-)))



                                                    > Czemu chodzilas po kraweznikach? To jakies cwiczenia? Ostrzegam: krawezniki
                                                    (szczegolnie w zimie) sa niebezpieczne!!!

                                                    Chodziłam, jak na chodniku były kałuże po deszczu :-), a poza tym jestem
                                                    niepoważna ;-))) Teraz umiem chodzić nawet na wysokich obcasach :-)))
                                                    Za to mam lęk wysokości i na drabinę wejdę tylko pod przymusem :-)


                                                    > Ja rowniez lubie truskawkowe, tylko polewa powinna byc albo odpowiednia, albo
                                                    wcale.


                                                    Może byc wcale... mniam, mniam....



                                                    > > Mały diabełek :-)))
                                                    >
                                                    > Ho ho ho... Nie tylko :)))


                                                    A co jeszcze?


                                                    >
                                                    > > Sięgniesz :-)
                                                    >
                                                    > Nie wiem. Losie jakos ciezkolotne sa :(((



                                                    Za to wysokie z natury i daleko sięgną :-) - jak chcą!



                                                    > > Przyznaję :-))) bez grożenia stosem.
                                                    > > Uczciwa ze mnie czarownica...
                                                    >
                                                    > I tu Cie mam. Bede musial odwiedzic jakas wrozke, coby odczynila i wtedy
                                                    dopiero zaczne targi.


                                                    A jak to będzie trzynasta wróżka (przypominam bajkę o śpiącej królewnie) ;-)


                                                    Na razie tylko 'abrakadabra' dla oslony rzuce (chociaz nie wiem, czy na taki
                                                    czar poskutkuje).


                                                    Wykluczone!



                                                    > > Pełna komitywa - ty kocie udajesz, że nas łapiesz, my udajemy, że dajemy s
                                                    > ię złapać :-), bo tak wprost sympatii okazywać to troszke nie wypada ;-)
                                                    >
                                                    > Cos w tym musi byc :)))


                                                    To sie nazywa pełna współpraca :-)


                                                    Pozdrawiam

                                                    D.

                                                  • losiu4 Re: Koty górą! 11.03.03, 08:45
                                                    drzazga1 napisała:

                                                    > U mnie cztery lata różnicy (na moją niekorzyść;-)), co z tego, "mała" była małą
                                                    > nawet jak wyrosła, właściwie mam spokój z tą cwaną skarżypytą dopiero od
                                                    > niedawna. Za to skłonności do rozstawiania po kątach juz jej chyba nie miną :-
                                                    > ), staram się dzielnie ignorować....

                                                    Moze jakis polityk z niej wyrosnie ;)) Zobaczysz, jeszcze zatesknisz do takiego malego, milego.
                                                    bezbronnego stworzonka....

                                                    > A czy ten chłopak zamierza sie ze mną zapoznawać za pomocą prawego sierpowego?
                                                    > Bo ja pierwsza nie zaczynam, ograniczam się do obrony przed agresją.
                                                    > Za to brutalnie zaatakowana staję się nieobliczalna podobno ;-)
                                                    > Zresztą wieści o swoich umiejętnościach wrodzonych i nabytych staram się nie
                                                    > rozpowszechniać :-)

                                                    To jakas nowa moda na zapoznawanie sie z kobieta musi byc. Ja jeszcze o takiej nie slyszalem. No ale
                                                    Losie zyja w ostepach, gdzie o nowych 'tryndach' slyszy sie po wiekach...

                                                    > > Czekam w takim razie. A jaki styl wybierasz? Nie chwalac sie, posiadam cza
                                                    > rny
                                                    > pas, ale z czego innego ;)))
                                                    >
                                                    > :-) na razie styl "ciemna ulica", najpierw muszę nauczyc się sztuki
                                                    > bezbolesnego upadania, potem przyjdzie czas na konkrety :-)

                                                    Najlepszy jest styl 'w nogi'... To ponoc najskuteczniejsza metoda obrony dla kobiet.

                                                    > Parę lat temu mieszkałam w takim miejscu, gdzie jedyna droga od przystanku
                                                    > tramwajowego do bloków wiodła uliczką między murami dwóch cmentarzy i gęstymi
                                                    > zaroślami. Raz wracałam od znajomych ok 1.00 w nocy i słyszę, że ktoś za mną
                                                    > idzie. Uliczka z kocich łbów, ja mam na nogach sandałki na szpilkach zapinane
                                                    > na paski - mowy nie ma, żeby to szybko zrzucić, nie jest dobrze. A kroki się
                                                    > zbliżają.... podeszłam bliżej muru, żeby przynajmniej jedną stronę mieć
                                                    > osłoniętą, torebke na lewe ramię, w prawą łapkę klucze, żeby w razie czego
                                                    > wiedzieć, jakiego wzrostu jest przeciwnik - oglądam się. A tamten skręca w
                                                    > krzaki. Znałam teren, wiedziałam, że zrobi łuk i wyjdzie na droge troche dalej.
                                                    > Ja też muszę iść dalej. No to idę. Faktycznie, wychodzi za mną. Odczekałam i
                                                    > kiedy był juz blisko znowu się oglądam. Facet wykonał taki jakby unik i
                                                    > mówi: "Nie ma co sie bać!" Ja: "Ja się nie boję." Troszkę się zdziwił ;-).
                                                    > Zaczęliśmy rozmawiać bardzo kulturalnie - pana był najwyżej po 4 piwach;-) i
                                                    > tak konwersując doszliśmy do mojej klatki, gdzie się rozstaliśmy z życzeniami
                                                    > dobrej nocy :-)
                                                    > Zębami szczękać zaczęłam dopiero po wejściu na górę :-))).
                                                    > Możliwe, że on chciał mnie tylko nastraszyć, ale diabli wiedzą, jak by się
                                                    > skończyło, gdybym np. zaczęła krzyczeć? A tak, to chyba nie bardzo wiedział, co

                                                    Faktycznie, moglo byc niewesolo... Ale zeby Cie nieco pocieszyc, moglo byc tez tak jak z tym facetem co
                                                    niosl noca szybe :)))

                                                    > To nie była jedyna taka przygoda, ale jedyna w okolicy cmentarza ;-)))
                                                    > Jak widzisz, nie samym wdziękiem kobieta przezyje ;-)))

                                                    Nie tylko, masz racje, ale to jedna z lepszych kobiecych broni :))

                                                    > Chodziłam, jak na chodniku były kałuże po deszczu :-), a poza tym jestem
                                                    > niepoważna ;-))) Teraz umiem chodzić nawet na wysokich obcasach :-)))
                                                    > Za to mam lęk wysokości i na drabinę wejdę tylko pod przymusem :-)

                                                    Mnie kiedys cos odbilo i spacerowalem sobie po krawedzi dachu 15 pierrowca. .. I po zastanowieniu
                                                    doszedlem do wniosku, ze juz ngdy tak nie bede robil (czlowiek byl mlody i glupi).

                                                    > > Ho ho ho... Nie tylko :)))

                                                    > A co jeszcze?

                                                    Na ten temat y wypowiadali sie ludzie mowniejsi i zdolniejsi ode mnie, a i tak IMO nie dotkneli istoty
                                                    rzeczy. Mnie wystarczy jedynie widok kobiecych oczu... i nie trzeba mi juz wtedy tworzyc ni czytac
                                                    poematow
                                                    :))

                                                    > Za to wysokie z natury i daleko sięgną :-) - jak chcą!

                                                    No ale to 'wzrost' nie tego typu

                                                    > A jak to będzie trzynasta wróżka (przypominam bajkę o śpiącej królewnie) ;-)

                                                    To ja tej wersji nie znam. W ogole bylem w dziecinstwie traktowany nieco po macoszenmu jesli chodzi
                                                    o
                                                    basnie...

                                                    > Na razie tylko 'abrakadabra' dla oslony rzuce (chociaz nie wiem, czy na taki
                                                    > czar poskutkuje).

                                                    > Wykluczone!

                                                    Tak myslalem. Ale co szkodzilo sprobowac ;)))
                                                  • drzazga1 Re: Koty górą! 11.03.03, 10:58
                                                    losiu4 napisał:


                                                    > Moze jakis polityk z niej wyrosnie ;)) Zobaczysz, jeszcze zatesknisz do
                                                    takiego malego, milego bezbronnego stworzonka....


                                                    Polityk???!! Moja własna siostra??? Póki żyję tej hańby nie będzie!
                                                    (a ona głupia wcale nie jest i w takie "sfery" sie nie pcha )


                                                    > To jakas nowa moda na zapoznawanie sie z kobieta musi byc. Ja jeszcze o
                                                    takiej nie slyszalem. No ale Losie zyja w ostepach, gdzie o nowych 'tryndach'
                                                    slyszy sie po wiekach...


                                                    A ja żadnych "tryndów" nie przyjmuję do wiadomości :-) po prostu. I udaję, ze
                                                    ich nie ma - całkiem wygodna metoda, polecam.



                                                    > Najlepszy jest styl 'w nogi'... To ponoc najskuteczniejsza metoda obrony dla
                                                    kobiet.

                                                    Na szpilkach? Po żwirze? :-)))


                                                    Ps. A z czego (lub do czego :-)) posiadasz czarny pas - jeżeli mogę nieśmiało
                                                    spytać?


                                                    >
                                                    > Faktycznie, moglo byc niewesolo... Ale zeby Cie nieco pocieszyc, moglo byc
                                                    tez tak jak z tym facetem co niosl noca szybe :)))


                                                    A tego z szybą nie znam, jak to było?



                                                    > > To nie była jedyna taka przygoda, ale jedyna w okolicy cmentarza ;-)))
                                                    > > Jak widzisz, nie samym wdziękiem kobieta przezyje ;-)))
                                                    >
                                                    > Nie tylko, masz racje, ale to jedna z lepszych kobiecych broni :))


                                                    W pewnych przypadkach :-)


                                                    > Mnie kiedys cos odbilo i spacerowalem sobie po krawedzi dachu 15
                                                    pierrowca. .. I po zastanowieniu
                                                    > doszedlem do wniosku, ze juz ngdy tak nie bede robil (czlowiek byl mlody i
                                                    glupi).


                                                    To rozrywka zdecydowanie nie dla mnie :-) - mam silny instynkt samozachowawczy



                                                    > Na ten temat y wypowiadali sie ludzie mowniejsi i zdolniejsi ode mnie, a i
                                                    tak IMO nie dotkneli istoty rzeczy. Mnie wystarczy jedynie widok kobiecych
                                                    oczu... i nie trzeba mi juz wtedy tworzyc ni czytac poematow :))


                                                    :-))) wymagania masz skromne, przyznaję ;-)


                                                    > > A jak to będzie trzynasta wróżka (przypominam bajkę o śpiącej królewnie) ;
                                                    > -)
                                                    >
                                                    > To ja tej wersji nie znam. W ogole bylem w dziecinstwie traktowany nieco po
                                                    macoszenmu jesli chodzi o basnie...



                                                    W skrócie to było tak: królowi i królowej urodziła się córeczka śliczna jak
                                                    malowanie i trzeba było urządzić chrzciny. Problem polegał na tym, że król miał
                                                    tylko 12 złotych talerzy, a znajomych wróżek było 13. Więc stwierdzili, że
                                                    zaproszą te 12, a trzynastej o niczym nie poinformują. Głupi pomysł, wróżka,
                                                    jak to wróżka, o wszystkim wiedziała.
                                                    Trwaja te chrzciny, nadszedł moment, kiedy każda z zaproszonych miała złożyć
                                                    dziecku jakiś dar. Po kolej każda jej życzyła: a to urody, a to zdrowia, a to
                                                    długiego życia itp. Kiedy życzenia złożyła jedenasta z kolei, zagrzmiało,
                                                    zawiało i przez okno wpadła na miotle ta 13, której nie zaprosili i jak nie
                                                    wrzaśnie:
                                                    "Za to, że mnie taki despekt spotkał ze strony głupiego króla i jego żony, ich
                                                    córce złożę i ja swój podarek: królewna piękna, zdrowa i bogata, ale w dzień
                                                    osiemnastych urodzin ukłuje się wrzecionem i umrze!"
                                                    Zaśmiała się upiornie i wyleciała oknem nazad.

                                                    Wszyscy skamienieli z przerażenia i stali nad kołyską jak słupy.

                                                    Wtedy podeszła dwunasta wróżka:
                                                    "Nie mogę odwrócić klątwy mojej siostry, ale moge ją złagodzić : królewna nie
                                                    umrze, lecz zaśnie na 100 lat"

                                                    Ciąg dalszy, jak łatwo się domyśleć: bez królewicza się nie obeszło ;-)))

                                                    Moim zdaniem ta trzynasta słusznie sie wkurzyła, ale karać dziecko za głupotę
                                                    rodziców??? Nieładnie, oj nieładnie...


                                                    > Tak myslalem. Ale co szkodzilo sprobowac ;)))


                                                    Nic, próbuj dalej :-)))
                                                  • losiu4 Re: Koty górą! 11.03.03, 13:15
                                                    Ufff... W koncu chwila ulgi w robocie, to korzystam by ja sobie umilic pisaniem do Ciebie.

                                                    > Polityk???!! Moja własna siostra??? Póki żyję tej hańby nie będzie!
                                                    > (a ona głupia wcale nie jest i w takie "sfery" sie nie pcha )

                                                    To cale szczescie, bo faktycznie ciezko by bylo sie ludziom na oczy pokazac :))

                                                    > A ja żadnych "tryndów" nie przyjmuję do wiadomości :-) po prostu. I udaję, ze
                                                    > ich nie ma - całkiem wygodna metoda, polecam.

                                                    Tylko ze nie do wszystkiego sie nadaje. Z pewnymi 'tryndami' trzeba sie niestety uporac...

                                                    > > Najlepszy jest styl 'w nogi'... To ponoc najskuteczniejsza metoda obrony dla kobiet.

                                                    > Na szpilkach? Po żwirze? :-)))

                                                    Nie nalezy chodzic w szpilkach po zwirze, bo sobie mozna noge skrecic ;)) A rade 'w nogi' dawana
                                                    kobietom slyszalem od jakiegos fachowca ds. samoobrony kobiet (znaczy byl wstep: 'kopniaka w
                                                    odpowiednie miejsce i w nogi' - taka byla pelna rada)

                                                    > Ps. A z czego (lub do czego :-)) posiadasz czarny pas - jeżeli mogę nieśmiało
                                                    > spytać?

                                                    Oczywiscie ze mozesz. Czarny pas mam ze skory i do podtrzymywania spodni na odpowiednim miejscu.
                                                    Naprawde jest dobry ;)))

                                                    > > Faktycznie, moglo byc niewesolo... Ale zeby Cie nieco pocieszyc, moglo byc
                                                    > > tez tak jak z tym facetem co niosl noca szybe :)))

                                                    > A tego z szybą nie znam, jak to było?

                                                    Ano bylo tak:
                                                    Idzie kobieta szybkim krokiem ciemna noca przez nieoswietlony park. I nagle zauwaza, jak z naprzeciwka
                                                    idzie prosto na nia, sapiac ciezko, jakis facet z szeroko rozpostartymi ramionami. Przestraszona
                                                    przystanela, scisnela mocno torebke w dloni i czeka, az sie zblizy zagrozenie. Gdy facet podszedl do niej,
                                                    jak nie przywalila torebka w leb. Po czem rozlegl sie dzwiek tluczonego szkla i zrezygnowany glos faceta:
                                                    "cholera, wiedzialem ze tej szyby bie doniose do domu".

                                                    > W pewnych przypadkach :-)

                                                    W duzej ich wiekszosci :))

                                                    > To rozrywka zdecydowanie nie dla mnie :-) - mam silny instynkt samozachowawczy

                                                    Dla mnie juz tez nie. Sam sie sobie nie moglem nadziwic, ze wpadlem na taki pomysl... To byla
                                                    chwilowa
                                                    slabosc...

                                                    > :-))) wymagania masz skromne, przyznaję ;-)

                                                    Co tam poematy, gdy przed soba ma sie tak wspanialy widok :)))

                                                    > W skrócie to było tak: królowi i królowej urodziła się córeczka śliczna jak
                                                    > malowanie i trzeba było urządzić chrzciny. Problem polegał na tym, że król miał
                                                    >
                                                    > tylko 12 złotych talerzy, a znajomych wróżek było 13. Więc stwierdzili, że ...
                                                    > Ciąg dalszy, jak łatwo się domyśleć: bez królewicza się nie obeszło ;-)))

                                                    Choroba, teraz sobie przypomnialem. Ach, ta skleroza. Przeciez opowiadalem ja mlodszemu pokoleniu
                                                    pare razy. Ale to bylo dawno :(((

                                                    > Moim zdaniem ta trzynasta słusznie sie wkurzyła, ale karać dziecko za głupotę
                                                    > rodziców??? Nieładnie, oj nieładnie...

                                                    Ale zawsze jakis moral mozna z tego wyciagnac, no nie?

                                                    > Nic, próbuj dalej :-)))

                                                    Teraz tylko fachowa pomoc moze cos zdzialac. Zaraz rozsylam wici wsrod znajomych, moze cos slyszeli
                                                    o
                                                    odczyniaczach (chociaz z drugiej strony wcale sie nie chce, by czar ustapil ;)))

                                                    Pozdrawiam

                                                    B.
                                                  • drzazga1 Re: Koty górą! 11.03.03, 14:50
                                                    losiu4 napisał:

                                                    > Ufff... W koncu chwila ulgi w robocie, to korzystam by ja sobie umilic
                                                    pisaniem do Ciebie.


                                                    Ja robię sobi przerwy "śródlekcyjne", bo mi juz cyferki sie mnożą przez
                                                    pączkowanie :-)))

                                                    >
                                                    > > Polityk???!! Moja własna siostra??? Póki żyję tej hańby nie będzie!
                                                    > > (a ona głupia wcale nie jest i w takie "sfery" sie nie pcha )
                                                    >
                                                    > To cale szczescie, bo faktycznie ciezko by bylo sie ludziom na oczy
                                                    pokazac :))

                                                    Wstyd na cały kraj :-)



                                                    > Tylko ze nie do wszystkiego sie nadaje. Z pewnymi 'tryndami' trzeba sie
                                                    niestety uporac...


                                                    Wtedy można albo uciec albo się przystosować.... albo żyć w niezgodzie ze
                                                    światem, jeżeli świat nie zgadza się z Tobą.


                                                    > Nie nalezy chodzic w szpilkach po zwirze, bo sobie mozna noge skrecic ;)) A
                                                    rade 'w nogi' dawana kobietom slyszalem od jakiegos fachowca ds. samoobrony
                                                    kobiet (znaczy byl wstep: 'kopniaka w odpowiednie miejsce i w nogi' - taka
                                                    byla pelna rada)


                                                    Aaa, rzeczywiście, po kopniaku to zostaje tylko ucieczka - napastnik z lekka
                                                    przystopowany - o ile trafi sie w odpowiedni punkt. Ja wolę uzyć swoich kluczy
                                                    (nie, nie francuskich, kluczy do mieszkania - całkiem sporo żelastwa), bo cios
                                                    ręką jest zawsze szybszy od kopniaka, a tu chodzi o zaskoczenie napastnika.
                                                    Jeżeli napastnik uderzy mnie pierwszy, to potem ja mogę już nie być zdolna do
                                                    podniesienia się, co do tego złudzeń nie mam.


                                                    > Oczywiscie ze mozesz. Czarny pas mam ze skory i do podtrzymywania spodni na
                                                    odpowiednim miejscu.
                                                    > Naprawde jest dobry ;)))


                                                    Tak podejrzewałam :-)


                                                    > Ano bylo tak:
                                                    > Idzie kobieta szybkim krokiem ciemna noca przez nieoswietlony park. I nagle
                                                    zauwaza, jak z naprzeciwka
                                                    > idzie prosto na nia, sapiac ciezko, jakis facet z szeroko rozpostartymi
                                                    ramionami. Przestraszona przystanela, scisnela mocno torebke w dloni i czeka,
                                                    az sie zblizy zagrozenie.
                                                    > Gdy facet podszedl do niej, jak nie przywalila torebka w leb. Po czem rozlegl
                                                    sie dzwiek tluczonego szkla i zrezygnowany glos faceta:
                                                    > "cholera, wiedzialem ze tej szyby bie doniose do domu".


                                                    :-)))
                                                    to mi raczej nie grozi, ja jestem opanowana dosyć :-)
                                                    A torebka też niezła - kiedyś przyłożyłam nią chłopaczkowi, który zabawiał się
                                                    łapaniem dziewczyn i tarciem ich po twarzach śniegiem - a śnieg jest ostry i
                                                    kaleczy! W torbie miałam słownik.



                                                    > Dla mnie juz tez nie. Sam sie sobie nie moglem nadziwic, ze wpadlem na taki
                                                    pomysl... To byla chwilowa slabosc...


                                                    Nie powtarzaj tego doswiadczenia, dobrze? :-)

                                                    > Co tam poematy, gdy przed soba ma sie tak wspanialy widok :)))


                                                    Na razie to masz wspaniałą wyobraźnię! :-)))




                                                    > Choroba, teraz sobie przypomnialem. Ach, ta skleroza. Przeciez opowiadalem ja
                                                    mlodszemu pokoleniu pare razy. Ale to bylo dawno :(((


                                                    Czas to pojęcie względne :-)

                                                    >
                                                    > > Moim zdaniem ta trzynasta słusznie sie wkurzyła, ale karać dziecko za głup
                                                    > otę rodziców??? Nieładnie, oj nieładnie...
                                                    >
                                                    > Ale zawsze jakis moral mozna z tego wyciagnac, no nie?


                                                    No, ja właśnie wyciągnęłam taki jak wyżej.
                                                    Tudzież drugi: im bardziej nam zalezy na ukryciu czegoś, tym pewniejsze, że to
                                                    coś będzie ogólnie znane ;-)


                                                    > > Nic, próbuj dalej :-)))
                                                    >
                                                    > Teraz tylko fachowa pomoc moze cos zdzialac. Zaraz rozsylam wici wsrod
                                                    znajomych, moze cos slyszeli o odczyniaczach (chociaz z drugiej strony wcale
                                                    sie nie chce, by czar ustapil ;))


                                                    Tych odczyniaczy będziesz trzymał w rezerwie, na wypadek zmiany zdania??

                                                    Nie przejmuj się, ja uwzględniam pragnienia innych :-)))
                                                    o ile nie kolidują z moimi ;-)))

                                                    Pozdrawiam

                                                    D.
                                                  • losiu4 Re: Koty górą! 11.03.03, 17:46
                                                    drzazga1 napisal(a)

                                                    >Ja robię sobi przerwy "śródlekcyjne", bo mi juz cyferki sie mnożą przez
                                                    > pączkowanie :-)))

                                                    A w jakiejze to szacownej Alma Mater szanowna rozmowczyni nauki pobiera? Czy
                                                    moze naucza???

                                                    > Wtedy można albo uciec albo się przystosować.... albo żyć w niezgodzie ze
                                                    > światem, jeżeli świat nie zgadza się z Tobą.

                                                    No tak, ciezkie jest zycie idealisty...

                                                    > Aaa, rzeczywiście, po kopniaku to zostaje tylko ucieczka - napastnik z lekka
                                                    > przystopowany - o ile trafi sie w odpowiedni punkt. Ja wolę uzyć swoich
                                                    kluczy
                                                    > (nie, nie francuskich, kluczy do mieszkania - całkiem sporo żelastwa), bo
                                                    cios
                                                    > ręką jest zawsze szybszy od kopniaka, a tu chodzi o zaskoczenie napastnika.
                                                    > Jeżeli napastnik uderzy mnie pierwszy, to potem ja mogę już nie być zdolna do
                                                    > podniesienia się, co do tego złudzeń nie mam.

                                                    No tak; fachowcwi chodzilo wlasnie o trafienie w czuly pkt, a z czego - to juz
                                                    byla sprawa indywidualna... nie kazda kobieta ma ciezkie klucze, ale niemal
                                                    kazda ma kolanka...

                                                    > Tak podejrzewałam :-)

                                                    A czegoz innego spodziewalas sie po Losiach ;)))

                                                    > to mi raczej nie grozi, ja jestem opanowana dosyć :-)
                                                    > A torebka też niezła - kiedyś przyłożyłam nią chłopaczkowi, który zabawiał
                                                    się
                                                    > łapaniem dziewczyn i tarciem ich po twarzach śniegiem - a śnieg jest ostry i
                                                    > kaleczy! W torbie miałam słownik.

                                                    I dobrze zrobilas.Swoja droga 'podziwiam' zachowania takowych chlopaczkow (mnie
                                                    to sie kojarzy z okolica przedszkola). Nie lepiej to zainteresowac dziewczyne
                                                    jakims banalniejszym zachowaniem, np. zaproszeniem na kawe albo co...

                                                    > Nie powtarzaj tego doswiadczenia, dobrze? :-)

                                                    Postaram sie nie, ale w pewnych stanach ducha taki spacerek to jest to... Albo
                                                    P. Bog pozwoli przezyc, albo niestety...

                                                    > Na razie to masz wspaniałą wyobraźnię! :-)))

                                                    Nie widzialm jeszcze kobiecych oczu ktore wyrazalyby to samo co inne. Kazde z
                                                    nich mialy w sobie cos innego, fascynujacego... Ale ich tajemnica to za wiele
                                                    jak na Losie... One (te Losie znaczy) upajaja sie ich widokiem i to im (znaczy
                                                    tym Losiom) wystarcza.

                                                    > > Choroba, teraz sobie przypomnialem. Ach, ta skleroza. Przeciez opowiadalem
                                                    ja
                                                    > > mlodszemu pokoleniu pare razy. Ale to bylo dawno :(((

                                                    > Czas to pojęcie względne :-)

                                                    Nie dla Losiow. A przynajmniej nie w tej kwestii i paru innych tez. To po
                                                    prostu starosc nadciaga... Ale co sie przezylo od lodowca, to moje :)))

                                                    > > > Moim zdaniem ta trzynasta słusznie sie wkurzyła, ale karać dziecko za głup
                                                    > > > otę rodziców??? Nieładnie, oj nieładnie...

                                                    > > Ale zawsze jakis moral mozna z tego wyciagnac, no nie?

                                                    > No, ja właśnie wyciągnęłam taki jak wyżej.
                                                    > Tudzież drugi: im bardziej nam zalezy na ukryciu czegoś, tym pewniejsze, że
                                                    to
                                                    > coś będzie ogólnie znane ;-)

                                                    Zawsze mozna doszukiwac sie drugiego dna. Np taka Biblia i ostrzezenie, ze za
                                                    ciezkie grzechy ojcow bedzie kara do 7 pokolenia... Ale ne bede zawracal glowy
                                                    dywagacjami filozoficznymi tak uroczej osobce ;)))

                                                    > > Teraz tylko fachowa pomoc moze cos zdzialac. Zaraz rozsylam wici wsrod
                                                    > > znajomych, moze cos slyszeli o odczyniaczach (chociaz z drugiej strony
                                                    wcale
                                                    > > sie nie chce, by czar ustapil ;))


                                                    > Tych odczyniaczy będziesz trzymał w rezerwie, na wypadek zmiany zdania??

                                                    Nie wiem. Wielowiekowe doswiadczenie Losiow uczy, ze zawsze trzeba miec cos w
                                                    zanadrzu. Ale tak milo tkwic w oczarowaniu :)))


                                                    Pozdrawiam

                                                    B.
                                                  • drzazga1 Re: Koty górą! 11.03.03, 18:53
                                                    losiu4 napisał:

                                                    > A w jakiejze to szacownej Alma Mater szanowna rozmowczyni nauki pobiera? Czy
                                                    > moze naucza???


                                                    Bilans za 2002 :-0)))


                                                    > No tak, ciezkie jest zycie idealisty...


                                                    Mnie to mówisz?



                                                    > No tak; fachowcwi chodzilo wlasnie o trafienie w czuly pkt, a z czego - to
                                                    juz byla sprawa indywidualna... nie kazda kobieta ma ciezkie klucze, ale
                                                    niemal kazda ma kolanka...



                                                    Tylko czy potrafi ich używać? Trafienie kolankiem może sie udac tylko wtedy,
                                                    kiedy jest bardzo blisko napastnika. I w ogóle jest dosyc trudne do wykonania,
                                                    bo wtedy napastnik zdąży wcześniej ofiarę unieruchomić.
                                                    Tak samo trafienie w przeponę jst niezwykle skuteczne - teoretycznie, w
                                                    praktyce sie nie trafia.
                                                    Ja wolę byc blisko z kimś, kogo lubię, resztę na wszelki wypadek trzymam na
                                                    dystans;-)



                                                    > > Tak podejrzewałam :-)
                                                    >
                                                    > A czegoz innego spodziewalas sie po Losiach ;)))


                                                    A jak powiem, że ja niczego z góry się nie spodziewam, to mi uwierzysz?



                                                    > I dobrze zrobilas.Swoja droga 'podziwiam' zachowania takowych chlopaczkow
                                                    (mnie to sie kojarzy z okolica przedszkola). Nie lepiej to zainteresowac
                                                    dziewczyne jakims banalniejszym zachowaniem, np. zaproszeniem na kawe albo co...


                                                    To były w latach jeszcze podstawówki, co bynajniej nie uazam za okoliczność
                                                    łagodzącą.



                                                    > Postaram sie nie, ale w pewnych stanach ducha taki spacerek to jest to...
                                                    Albo P. Bog pozwoli przezyc, albo niestety...
                                                    >

                                                    (zmiana nastroju):
                                                    Mam Ci wylać wiadro wody na głowę, czy sam oprzytomniejesz, uprzejmie zapytuję?



                                                    > Nie widzialm jeszcze kobiecych oczu ktore wyrazalyby to samo co inne. Kazde z
                                                    > nich mialy w sobie cos innego, fascynujacego... Ale ich tajemnica to za wiele
                                                    > jak na Losie... One (te Losie znaczy) upajaja sie ich widokiem i to im
                                                    (znaczy tym Losiom) wystarcza.


                                                    Na razie, na razie...


                                                    > > Czas to pojęcie względne :-)
                                                    >
                                                    > Nie dla Losiow. A przynajmniej nie w tej kwestii i paru innych tez. To po
                                                    > prostu starosc nadciaga... Ale co sie przezylo od lodowca, to moje :)))


                                                    Ooo, ja tez to sobie powtarzam, szczególnie wtedy, kiedy jestem zmęczona,
                                                    niewyspana, rozpada mi sie zycie i mam wszystkiego serdecznie dosyć.




                                                    > Zawsze mozna doszukiwac sie drugiego dna. Np taka Biblia i ostrzezenie, ze za
                                                    > ciezkie grzechy ojcow bedzie kara do 7 pokolenia...

                                                    Taa, Biblia to bardzo okrutna książka, pewne dlatego tak trudno znaleźć kogos,
                                                    kto zna cos więcej poza specjalnie wybranymi fragmentami w wersji dla dzieci.
                                                    I jaka niemoralna: zdrada, przekupstwo, kłamstwo...


                                                    Ale ne bede zawracal glowy dywagacjami filozoficznymi tak uroczej osobce ;)))


                                                    Ja Ci dam uroczą osóbkę! Wcale nie jestem urocza i uwielbiam dywagacje
                                                    filozoficzne!
                                                    (Czy Ty chcesz, żeby nas z tego forum wyproszono?)


                                                    > Nie wiem. Wielowiekowe doswiadczenie Losiow uczy, ze zawsze trzeba miec cos w
                                                    > zanadrzu.

                                                    Plan B? :-)))


                                                    Ale tak milo tkwic w oczarowaniu :)))


                                                    Chwilo trwaj jeszcze chwilę :-)


                                                    Pozdrawiam
                                                    D.
                                                  • losiu4 Re: Koty górą! 12.03.03, 08:13
                                                    drzazga1 napisała:

                                                    > > A w jakiejze to szacownej Alma Mater szanowna rozmowczyni nauki pobiera? Czy moze naucza???

                                                    > Bilans za 2002 :-0)))

                                                    Czy moglabys doprecyzowac (o ile to nie tajemnica).

                                                    > > No tak, ciezkie jest zycie idealisty...

                                                    > Mnie to mówisz?

                                                    No to laczmy sie w naszym idealizmie!!

                                                    > > No tak; fachowcwi chodzilo wlasnie o trafienie w czuly pkt, a z czego - to juz byla sprawa indywidualna... nie
                                                    > > kazda kobieta ma ciezkie klucze, ale niemal kazda ma kolanka...

                                                    > Tylko czy potrafi ich używać? Trafienie kolankiem może sie udac tylko wtedy,
                                                    > kiedy jest bardzo blisko napastnika. I w ogóle jest dosyc trudne do wykonania,
                                                    > bo wtedy napastnik zdąży wcześniej ofiarę unieruchomić.

                                                    Fachowiec podawal pare sposobow na 'chwilowe oszolomienie' przeciwnika. Jednak za kazdym razem ostatnim
                                                    zalecanym przez niego krokiem bylo wziecie nog za pas. I mysle ze slusznie radzil...

                                                    > Ja wolę byc blisko z kimś, kogo lubię, resztę na wszelki wypadek trzymam na
                                                    > dystans;-)

                                                    Dobry schemat postepowania. Jak najbardziej popieram :))

                                                    > > > Tak podejrzewałam :-)

                                                    > > A czegoz innego spodziewalas sie po Losiach ;)))

                                                    > A jak powiem, że ja niczego z góry się nie spodziewam, to mi uwierzysz?

                                                    Nie bardzo. Losie, jakie sa, kazden widzi ;))

                                                    > To były w latach jeszcze podstawówki, co bynajniej nie uazam za okoliczność
                                                    > łagodzącą.

                                                    Zachowania - nazwijmy je 'infantylne' - sa niemal zawsze przypisane plci meskiej przed dojrzewaniem i
                                                    trwaja dobra chwile. Tak juz jest. Ciagniecie za warkoczyki i tego typu rzeczy majace zwrocic uwage interesujacej
                                                    chlopaka dziewczyny, sa w tym okresie na porzadku dziennym. Dopoki nie sa zbyt bolesne, proponowalbym dla nich
                                                    taryfe ulgowa ;)) W koncu kazdy niemal wyrasta z krotkich spodenek i nigdy bys sie nie spodziewala, ze taki fajny
                                                    chlopak wyrosl z dawnego dreczyciela.

                                                    > > Postaram sie nie, ale w pewnych stanach ducha taki spacerek to jest to...
                                                    > > Albo P. Bog pozwoli przezyc, albo niestety...

                                                    > (zmiana nastroju):
                                                    > Mam Ci wylać wiadro wody na głowę, czy sam oprzytomniejesz, uprzejmie zapytuję?

                                                    Nie. Nie jest ze mna tak zle. Aczkolwiek przyznac musze, ze czasem spojrzenie w przepasc przynosi dobre efekty...
                                                    Wiadro wody zachowaj na smigusa-dyngusa, moze bedzie potrzebne ;)) Nastroju - prosze Cie - nie zmieniaj, bo zle
                                                    jest, gdy kobieta sie nie cieszy :))

                                                    > > Nie widzialm jeszcze kobiecych oczu ktore wyrazalyby to samo co inne. Kazde z nich mialy w sobie cos innego,
                                                    > > fascynujacego... Ale ich tajemnica to za wiele jak na Losie... One (te Losie znaczy) upajaja sie ich widokiem i to
                                                    im
                                                    > > (znaczy tym Losiom) wystarcza.

                                                    > Na razie, na razie...

                                                    Ano na razie ;))

                                                    > > > Czas to pojęcie względne :-)

                                                    > > Nie dla Losiow. A przynajmniej nie w tej kwestii i paru innych tez. To po
                                                    > > prostu starosc nadciaga... Ale co sie przezylo od lodowca, to moje :)))

                                                    > ... jestem zmęczona,
                                                    > niewyspana, rozpada mi sie zycie i mam wszystkiego serdecznie dosyć.

                                                    Taki nastroj czesto jest funkcja czasu, z ekstremami w okolicy poznej jesieni i tuz przed wiosna :))) Ale cieszmy sie.
                                                    Wczoraj bylo cieplo i w miare slonecznie, dzisiaj, jak wstawalem bylo prawie 7 C ciepla... tylko te chmury...

                                                    > > Zawsze mozna doszukiwac sie drugiego dna. Np taka Biblia i ostrzezenie, ze za
                                                    > > ciezkie grzechy ojcow bedzie kara do 7 pokolenia...

                                                    > Taa, Biblia to bardzo okrutna książka, pewne dlatego tak trudno znaleźć kogos,
                                                    > kto zna cos więcej poza specjalnie wybranymi fragmentami w wersji dla dzieci.
                                                    > I jaka niemoralna: zdrada, przekupstwo, kłamstwo...

                                                    Za starych czasow wzialem sie na ambit i przeczytalem cala. Fakt. Wiekszosci tresci ksiag (szczegolnie Starego
                                                    Testamentu) nie czyta sie na mszy... Bylem nawet zszokowany trescia niektorych, np jak to mozliwe, ze pewne
                                                    czyny w dzisiejszych czasach potepiane, dawniej odbywaly sie wrecz z pomoca Boga...

                                                    > Ja Ci dam uroczą osóbkę!

                                                    Daj mi. Daj!!! ;)))

                                                    > Wcale nie jestem urocza

                                                    To musialbym stwierdzic 'organoleptycznie' ;)))

                                                    > i uwielbiam dywagacje filozoficzne!

                                                    Pelnia szczescia dla Losiow: nie dosc ze mila to jeszcze inteligentna i oczytana :))

                                                    > (Czy Ty chcesz, żeby nas z tego forum wyproszono?)

                                                    Bron panie Boze! Gdziezbym znalazl tak mila osobke do dywagacji i dzielenia wlosa na czworo ;))

                                                    > > Nie wiem. Wielowiekowe doswiadczenie Losiow uczy, ze zawsze trzeba miec cos w zanadrzu.

                                                    > Plan B? :-)))

                                                    Nawet C, D i E... O choroba, wypaplalem... A to miala byc taka tajemnica...

                                                    > > Ale tak milo tkwic w oczarowaniu :)))

                                                    > Chwilo trwaj jeszcze chwilę :-)

                                                    Powiedzialbym nawet: wiecznie :)))

                                                    Pozdrawiam

                                                    B.
                                                  • drzazga1 Re: Koty górą! 12.03.03, 17:51
                                                    losiu4 napisał:

                                                    > Czy moglabys doprecyzowac (o ile to nie tajemnica).


                                                    Jestem ksiegową..... o widzę to przerażenie w oczach ;-)



                                                    > > > No tak, ciezkie jest zycie idealisty...
                                                    >
                                                    > > Mnie to mówisz?
                                                    >
                                                    > No to laczmy sie w naszym idealizmie!!


                                                    Mój idealizm jest znacznie słabszy od mojego poczucia realizmu :-)
                                                    dlatego jakoś sobie radzę - jak dotąd przynajmniej.


                                                    > > Ja wolę byc blisko z kimś, kogo lubię, resztę na wszelki wypadek trzymam n
                                                    > a dystans;-)
                                                    >
                                                    > Dobry schemat postepowania. Jak najbardziej popieram :))


                                                    Bardzo dobry :-))) Tylko głupiec ryzykuje dla samego ryzyka.



                                                    > > A jak powiem, że ja niczego z góry się nie spodziewam, to mi uwierzysz?
                                                    >
                                                    > Nie bardzo. Losie, jakie sa, kazden widzi ;))


                                                    Nie uznaję szufladkowania :-), każdy przypadek zasługuje na indywidualne
                                                    podejście - patrz koty ;-)



                                                    > Zachowania - nazwijmy je 'infantylne' - sa niemal zawsze przypisane plci
                                                    meskiej przed dojrzewaniem i trwaja dobra chwile. Tak juz jest. Ciagniecie za
                                                    warkoczyki i tego typu rzeczy majace zwrocic uwage interesujacej
                                                    > chlopaka dziewczyny, sa w tym okresie na porzadku dziennym. Dopoki nie sa
                                                    zbyt bolesne, proponowalbym dla nich taryfe ulgowa ;)) W koncu kazdy niemal
                                                    wyrasta z krotkich spodenek


                                                    aaaa... "niemal"!


                                                    i nigdy bys sie nie spodziewala, ze taki fajny chlopak wyrosl z dawnego
                                                    dreczyciela.

                                                    Dopóki zaczepki sa nieszkodliwe - to zgodze się, że należą do
                                                    rytuału "szczeniackich zalotów", ale niewielu wyrasta ze skłonności do
                                                    dręczenia słabszych :-(, do takich docierają tylko wyjaśnienia ręczne.




                                                    > > (zmiana nastroju):
                                                    > > Mam Ci wylać wiadro wody na głowę, czy sam oprzytomniejesz, uprzejmie zapy
                                                    > tuję?
                                                    >
                                                    > Nie. Nie jest ze mna tak zle. Aczkolwiek przyznac musze, ze czasem spojrzenie
                                                    w przepasc przynosi dobre efekty...
                                                    > Wiadro wody zachowaj na smigusa-dyngusa, moze bedzie potrzebne ;))

                                                    Kupie pistolet na wodę, ma większy zasięg ;-)



                                                    Nastroju - prosze Cie - nie zmieniaj, bo zle jest, gdy kobieta sie nie
                                                    cieszy :))

                                                    Tak samo źle, jak wtedy, kiedy nie cieszy sie mężczyzna:-)



                                                    > > > > Czas to pojęcie względne :-)
                                                    >
                                                    > > > Nie dla Losiow. A przynajmniej nie w tej kwestii i paru innych tez. T
                                                    > o po prostu starosc nadciaga... Ale co sie przezylo od lodowca, to moje :)))


                                                    Ha, lepiej załować tego, co sie zrobiło, niż żałować , że nic sie nie zrobiło!
                                                    No, w 99 % przypadków


                                                    > Taki nastroj czesto jest funkcja czasu, z ekstremami w okolicy poznej jesieni
                                                    i tuz przed wiosna :))) Ale cieszmy sie.
                                                    > Wczoraj bylo cieplo i w miare slonecznie, dzisiaj, jak wstawalem bylo prawie
                                                    7C ciepla... tylko te chmury...
                                                    >

                                                    Kiedy widzisz, u mnie nie pory roku maja wpływ na nastrój, tylko namacalne
                                                    zdarzenia. Moje samopoczucie ulega wyłącznie konkretom, żadne tam
                                                    egzystencjalne chandry, wpływy księzyca czy przypływy oceanu. Tylko proza
                                                    życia :-( Z nia mozna walczyć, tyle, że czasem przegrywasz....


                                                    > Za starych czasow wzialem sie na ambit i przeczytalem cala. Fakt. Wiekszosci
                                                    tresci ksiag (szczegolnie Starego Testamentu) nie czyta sie na mszy... Bylem
                                                    nawet zszokowany trescia niektorych, np jak to mozliwe, ze pewne
                                                    > czyny w dzisiejszych czasach potepiane, dawniej odbywaly sie wrecz z pomoca
                                                    Boga...


                                                    Własnie o Stary Testament mi chodzi - tzw. ogółowi wiernych jest przekazywany w
                                                    wersji ocenzurowanej, zapewne po to, żeby nie gorszyć maluczkich ;-)
                                                    A imieniem Boga człowiek potrafi podpisać każde swiństwo.



                                                    > > Ja Ci dam uroczą osóbkę!
                                                    >
                                                    > Daj mi. Daj!!! ;)))


                                                    Na razie to możesz dostać uroczą... wątróbkę. Z drobiu.

                                                    >
                                                    > > Wcale nie jestem urocza
                                                    >
                                                    > To musialbym stwierdzic 'organoleptycznie' ;)))

                                                    Jak to szło... "nie kłopocz tym swojej slicznej główki"?
                                                    Na wszelki wpadek informuję, że głowę mam całkiem dużą, na ogół dosyć
                                                    rozczochraną, a kłopoty to moja specjalność....


                                                    > > i uwielbiam dywagacje filozoficzne!
                                                    >
                                                    > Pelnia szczescia dla Losiow: nie dosc ze mila to jeszcze inteligentna i
                                                    oczytana :))


                                                    Lubię też rąbać drewno :-)


                                                    >
                                                    > > (Czy Ty chcesz, żeby nas z tego forum wyproszono?)
                                                    >
                                                    > Bron panie Boze! Gdziezbym znalazl tak mila osobke do dywagacji i dzielenia
                                                    wlosa na czworo ;))


                                                    Osóbkę, hehe...

                                                    Kiedyś jadę autobusem, a ze było wolne miejsce to czytam
                                                    sobie "Lodołamacz". Pech chciał, że obok siedział jakis pan o zapędach
                                                    towarzyskich, najpierw chrząknął znacząco parę razy, ale ja naprawdę lubię
                                                    Suworowa, udałam, że nie słyszę, więc rzecze oryginalnie (ten pan obok, nie
                                                    Suworow): "To interesująca książka, jeśli można spytać?" "Można" i pokazuję mu
                                                    okładkę. Facet lekko zbaraniał, zestawienie byłego radzieckiego szpiega i
                                                    panienki w niebieskiej sukience wyraźnie odebrało mu jasność myśli;-). Coś tam
                                                    jeszcze mówił, ale ze słowem pisanym przegrał sromotnie :-)


                                                    > > > Nie wiem. Wielowiekowe doswiadczenie Losiow uczy, ze zawsze trzeba miec
                                                    cos w zanadrzu.
                                                    >
                                                    > > Plan B? :-)))
                                                    >
                                                    > Nawet C, D i E... O choroba, wypaplalem... A to miala byc taka tajemnica...

                                                    Bez aluzjów takich tam;-)

                                                    Pierwsze przykazanie tajnego agenta: jak Cie złapią, to nie mów nic, jeżeli
                                                    zaczniesz mówić cokolwiek, to przesłuchujący zawsze dowie się tego, na czym mu
                                                    zależy :-)


                                                    > Powiedzialbym nawet: wiecznie :)))


                                                    Zanudzisz sie na śmierć. Weź chociaż któregos kota na kolana.

                                                    D.
                                                  • losiu4 Re: Koty górą! 13.03.03, 09:51
                                                    drzazga1 napisała:

                                                    > > Czy moglabys doprecyzowac (o ile to nie tajemnica).

                                                    > Jestem ksiegową..... o widzę to przerażenie w oczach ;-)

                                                    Masz przed soba lustro? :))
                                                    Jesli chodzi o mnie, to mam szacunek dla xiegowych za ich wiedze.
                                                    Sam mialem klopoty z wypisaniem glupiej R- ki i kiedys wyszlo mi, ze przyjalem na stan 20020,020 szt
                                                    srubek :(((

                                                    > > No to laczmy sie w naszym idealizmie!!

                                                    > Mój idealizm jest znacznie słabszy od mojego poczucia realizmu :-)
                                                    > dlatego jakoś sobie radzę - jak dotąd przynajmniej.

                                                    Masz racje. Szczypta idealizmu i romantyzmu w szarym swiecie nikomu jeszcze nie zaszkodzila.

                                                    > Bardzo dobry :-))) Tylko głupiec ryzykuje dla samego ryzyka.

                                                    To bys sobie nie pogadala z mlodymi, drapieznymi yuppies - polykaczami adreanliny ;))

                                                    > Nie uznaję szufladkowania :-), każdy przypadek zasługuje na indywidualne
                                                    > podejście - patrz koty ;-)

                                                    Procz Losiowatych Losiow. Takich mozesz spokojnie zapakowac do szufladki z napisem Losie
                                                    Losiowate :)))

                                                    > > ...W koncu kazdy niemal wyrasta z krotkich spodenek

                                                    > aaaa... "niemal"!

                                                    Trzeba matce naturze zostawic pewien margines bledu ;))

                                                    > > i nigdy bys sie nie spodziewala, ze taki fajny chlopak wyrosl z dawnego
                                                    > > dreczyciela.
                                                    >
                                                    > Dopóki zaczepki sa nieszkodliwe - to zgodze się, że należą do
                                                    > rytuału "szczeniackich zalotów", ale niewielu wyrasta ze skłonności do
                                                    > dręczenia słabszych :-(, do takich docierają tylko wyjaśnienia ręczne.

                                                    Pociesz sie - malo ktory tak konczy. Przynajmniej obserwujac ludzi z pokolenia bliskiego mi wiekowo.

                                                    > > Wiadro wody zachowaj na smigusa-dyngusa, moze bedzie potrzebne ;))
                                                    >
                                                    > Kupie pistolet na wodę, ma większy zasięg ;-)

                                                    Ja tam wolale stara, komunistyczna butelke po Ludwiku. Taka z zakretka z ktorej trzeba bylo sciac czubek.
                                                    Zasieg i ta pojemnosc...

                                                    > Tak samo źle, jak wtedy, kiedy nie cieszy sie mężczyzna:-)

                                                    Chlop z natury ma byc twardszy ;))

                                                    > Ha, lepiej załować tego, co sie zrobiło, niż żałować , że nic sie nie zrobiło!
                                                    > No, w 99 % przypadków

                                                    No tak. Ten 1% to np szyba w szkole... A moze odwrotnie ;))

                                                    > Kiedy widzisz, u mnie nie pory roku maja wpływ na nastrój, tylko namacalne
                                                    > zdarzenia. Moje samopoczucie ulega wyłącznie konkretom, żadne tam
                                                    > egzystencjalne chandry, wpływy księzyca czy przypływy oceanu. Tylko proza
                                                    > życia :-( Z nia mozna walczyć, tyle, że czasem przegrywasz....

                                                    To Ty mocna kobieta jestes ;)) Ja tam odczuwam wplyw pogody (szczegolnie nagle zmiany). Dzialaja na
                                                    mnie glownie usypiajaco.

                                                    > Własnie o Stary Testament mi chodzi - tzw. ogółowi wiernych jest przekazywany w
                                                    > wersji ocenzurowanej, zapewne po to, żeby nie gorszyć maluczkich ;-)
                                                    > A imieniem Boga człowiek potrafi podpisać każde swiństwo.

                                                    ecce homo...

                                                    > Na razie to możesz dostać uroczą... wątróbkę. Z drobiu.

                                                    Niezla. szczegolnie z indyka. Ale na obiad zagrzalem zupe ogorkowa (bo tez lubie), a dzis bedzie wielkie
                                                    pieczenie plackow ziemniaczanych podawanych z serem bialym - a co, zaszaleje :)))

                                                    > > > Wcale nie jestem urocza

                                                    > > To musialbym stwierdzic 'organoleptycznie' ;)))
                                                    >
                                                    > Jak to szło... "nie kłopocz tym swojej slicznej główki"?

                                                    To moje czy do mnie?

                                                    > Na wszelki wpadek informuję, że głowę mam całkiem dużą, na ogół dosyć
                                                    > rozczochraną, a kłopoty to moja specjalność....

                                                    ...(C) Bednarski. Czyzbys przypominala stanem fryzury Katarzyne Grochole? - widziale jej zdjecie na jednej
                                                    z jej ksiazek...

                                                    > Lubię też rąbać drewno :-)

                                                    Nie wiesz kobieto, co mowisz. Jakbys musiala porabac pare kubikow drewna przeszlo by Ci szybko. Ale
                                                    tak, dla relaxu machnac pare razy siekierka zawsze mozna :))

                                                    > Osóbkę, hehe...
                                                    >
                                                    > Kiedyś jadę autobusem, a ze było wolne miejsce to czytam
                                                    > sobie "Lodołamacz". Pech chciał, że obok siedział jakis pan o zapędach
                                                    > towarzyskich, najpierw chrząknął znacząco parę razy, ale ja naprawdę lubię
                                                    > Suworowa, udałam, że nie słyszę, więc rzecze oryginalnie (ten pan obok, nie
                                                    > Suworow): "To interesująca książka, jeśli można spytać?" "Można" i pokazuję mu
                                                    > okładkę. Facet lekko zbaraniał, zestawienie byłego radzieckiego szpiega i
                                                    > panienki w niebieskiej sukience wyraźnie odebrało mu jasność myśli;-). Coś tam
                                                    > jeszcze mówił, ale ze słowem pisanym przegrał sromotnie :-)

                                                    Tez kiedys sie zaczytywalem Suworowem. Mam chyba pelna kolekcje jego ksiazek. Ale fascynacja
                                                    nieznanym swiatem GRU i szpiegowania juz mi przeszla, a z niektorymi wyjasnieniami historycznymi
                                                    jakos nie moglem sie zgodzic. Niemniej przyznac musze - czytalo sie dobrze.

                                                    > > > Plan B? :-)))

                                                    > > Nawet C, D i E... O choroba, wypaplalem... A to miala byc taka tajemnica..

                                                    > Bez aluzjów takich tam;-)

                                                    Jakiez to kobieto aluzje zauwazylas ;)))

                                                    > Pierwsze przykazanie tajnego agenta: jak Cie złapią, to nie mów nic, jeżeli
                                                    > zaczniesz mówić cokolwiek, to przesłuchujący zawsze dowie się tego, na czym mu
                                                    > zależy :-)

                                                    No wlasnie. Dlatego Losiow nie zatrudniaja jako agentow. Sa zbyt prostoduszne...

                                                    > Zanudzisz sie na śmierć.

                                                    Fakt. Od leguminy tez moze zrobic sie niedobrze...

                                                    > Weź chociaż któregos kota na kolana.

                                                    Mialem, ale nie chcial siedziec. Zobaczyl wroble w karmniku i zwial z kolan.

                                                    B.
                                                  • drzazga1 Re: Koty górą! 13.03.03, 21:45
                                                    losiu4 napisał:

                                                    > > Jestem ksiegową..... o widzę to przerażenie w oczach ;-)
                                                    >
                                                    > Masz przed soba lustro? :))


                                                    Szklaną kulę ;-)))


                                                    > Jesli chodzi o mnie, to mam szacunek dla xiegowych za ich wiedze.
                                                    > Sam mialem klopoty z wypisaniem glupiej R- ki i kiedys wyszlo mi, ze
                                                    przyjalem na stan 20020,020 szt srubek :(((

                                                    :-)))))



                                                    > Masz racje. Szczypta idealizmu i romantyzmu w szarym swiecie nikomu jeszcze
                                                    nie zaszkodzila.

                                                    Szczypta nie tylko trzeba dodać łyzke uporu, garnek poczucia humoru i wiaderko
                                                    mądrości :-)))



                                                    >
                                                    > > Bardzo dobry :-))) Tylko głupiec ryzykuje dla samego ryzyka.
                                                    >
                                                    > To bys sobie nie pogadala z mlodymi, drapieznymi yuppies - polykaczami
                                                    adreanliny ;))


                                                    To ci biedacy, którzy biorą amfetaminę i prozac, żeby się na stołku utrzymać?
                                                    A co weekend odreagowują robiąc rundkę po klubach?
                                                    Fajnie, że te sfery dla mnie za wysokie.....




                                                    > Procz Losiowatych Losiow. Takich mozesz spokojnie zapakowac do szufladki z
                                                    napisem Losie Losiowate :)))


                                                    A co mi po zwierzaku w szufladce? Na swobodzie stanowi przyjemniejszy widok, a
                                                    ja nie miewam skłonności sadystycznych bezinteresownie.


                                                    > Pociesz sie - malo ktory tak konczy. Przynajmniej obserwujac ludzi z
                                                    pokolenia bliskiego mi wiekowo.


                                                    A może po prostu obracasz sie w dobrym towarzystwie?



                                                    > Ja tam wolale stara, komunistyczna butelke po Ludwiku. Taka z zakretka z
                                                    ktorej trzeba bylo sciac czubek. Zasieg i ta pojemnosc...

                                                    Pamiętam, pamiętam :-)))



                                                    > Chlop z natury ma byc twardszy ;))


                                                    Ale nie skamieniały! Co mi przyjdzie ze słupa soli? Lot swoją żonę zostawił pod
                                                    Sodomą czy zużył jako przyprawę?




                                                    > > Ha, lepiej załować tego, co sie zrobiło, niż żałować , że nic sie nie zrob
                                                    > iło! No, w 99 % przypadków
                                                    >
                                                    > No tak. Ten 1% to np szyba w szkole... A moze odwrotnie ;))


                                                    To zależy, kto za szybe płacił;-)


                                                    > To Ty mocna kobieta jestes ;))


                                                    Nie mam innego wyjścia....



                                                    Ja tam odczuwam wplyw pogody (szczegolnie nagle zmiany). Dzialaja na
                                                    > mnie glownie usypiajaco.


                                                    Dobra kawa, solidna dawka ruchu (taniec najlepszy), herbata ze świeżym imbirem,
                                                    muzyka latino - lekarstwo do wyboru...


                                                    >
                                                    > > Własnie o Stary Testament mi chodzi - tzw. ogółowi wiernych jest przekazyw
                                                    > any w wersji ocenzurowanej, zapewne po to, żeby nie gorszyć maluczkich ;-)
                                                    > > A imieniem Boga człowiek potrafi podpisać każde swiństwo.
                                                    >
                                                    > ecce homo...


                                                    Właśnie, a podobno człowiek to brzmi.. dumnie?
                                                    Jak porównuję ze zwierzętami to dochodzę do wniosku,że raczej.. durnie.


                                                    >
                                                    > > Na razie to możesz dostać uroczą... wątróbkę. Z drobiu.
                                                    >
                                                    > Niezla. szczegolnie z indyka. Ale na obiad zagrzalem zupe ogorkowa (bo tez
                                                    lubie), a dzis bedzie wielkie pieczenie plackow ziemniaczanych podawanych z
                                                    serem bialym - a co, zaszaleje :)


                                                    Ten ser jakoś przetwarzasz, doprawiasz, czy tylko ciach na plastry?
                                                    Zraziki w chrzanie - skoro już przy mięsie jesteśmy, też całkiem, całkiem.





                                                    > > > > Wcale nie jestem urocza
                                                    >
                                                    > > > To musialbym stwierdzic 'organoleptycznie' ;)))


                                                    Uwierz na słowo :-)


                                                    > >
                                                    > > Jak to szło... "nie kłopocz tym swojej slicznej główki"?
                                                    >
                                                    > To moje czy do mnie?



                                                    A tak mi sie skojarzyło :-)) - bardzo popularne bodajze w XIX wieku?



                                                    > > Na wszelki wpadek informuję, że głowę mam całkiem dużą, na ogół dosyć
                                                    > > rozczochraną, a kłopoty to moja specjalność....
                                                    >
                                                    > ...(C) Bednarski. Czyzbys przypominala stanem fryzury Katarzyne Grochole? -
                                                    widziale jej zdjecie na jednej z jej ksiazek...

                                                    Kasie Grocholę widziałam w naturze - raz była na warsztatach. Faktycznie,
                                                    włosów ma mnóstwo i kręcone porządnie. Jakis czas tmu obcięła na krótko i
                                                    ładnie jej :-)
                                                    Ja mam inne - długie i miękkie, więc nie chcą leżeć spokojnie, każdy w swoja
                                                    stronę, charakter gorszy od włascicielki, mozna powiedzieć ;-)



                                                    > Nie wiesz kobieto, co mowisz. Jakbys musiala porabac pare kubikow drewna
                                                    przeszlo by Ci szybko. Ale tak, dla relaxu machnac pare razy siekierka zawsze
                                                    mozna :))


                                                    Ja właśnie tak dla relaksu, nie udało mi sie obciąć żadnego palca ;-), ale
                                                    daaawno juz nie było okazji....


                                                    > Tez kiedys sie zaczytywalem Suworowem. Mam chyba pelna kolekcje jego ksiazek.
                                                    Ale fascynacja nieznanym swiatem GRU i szpiegowania juz mi przeszla, a z
                                                    niektorymi wyjasnieniami historycznymi
                                                    > jakos nie moglem sie zgodzic. Niemniej przyznac musze - czytalo sie dobrze.
                                                    >

                                                    Pewnie :-)




                                                    > Jakiez to kobieto aluzje zauwazylas ;)))


                                                    Parzyste....
                                                    O kuczę, wszystko mi sie kojarzy, bo musze na zakupy sie wybrać, yyyy....




                                                    > No wlasnie. Dlatego Losiow nie zatrudniaja jako agentow. Sa zbyt
                                                    prostoduszne..
                                                    >

                                                    Podobno każdego można nauczyć prawie wszystkiego.... ciekawe, z jakim skutkiem?




                                                    > > Zanudzisz sie na śmierć.
                                                    >
                                                    > Fakt. Od leguminy tez moze zrobic sie niedobrze...


                                                    Potwierdzam! - ja wielbicielka kontrastów.

                                                    >
                                                    > > Weź chociaż któregos kota na kolana.
                                                    >
                                                    > Mialem, ale nie chcial siedziec. Zobaczyl wroble w karmniku i zwial z kolan.
                                                    >

                                                    Wróci :-), jak zatęskni za ciepełkiem :-)))

                                                    D.
                                                  • losiu4 Re: Koty górą! 14.03.03, 09:40
                                                    drzazga1 napisała:

                                                    > > Masz przed soba lustro? :))

                                                    > Szklaną kulę ;-)))

                                                    Ale jej krzywizna powoduje dosc duze znieksztalcenia ;))

                                                    > > Masz racje. Szczypta idealizmu i romantyzmu w szarym swiecie nikomu jeszc
                                                    > > ze nie zaszkodzila.
                                                    >
                                                    > Szczypta nie tylko trzeba dodać łyzke uporu, garnek poczucia humoru i wiaderko
                                                    > mądrości :-)))

                                                    No i wyjdzie...

                                                    > To ci biedacy, którzy biorą amfetaminę i prozac, żeby się na stołku utrzymać?
                                                    > A co weekend odreagowują robiąc rundkę po klubach?
                                                    > Fajnie, że te sfery dla mnie za wysokie.....

                                                    Tak, chyba mowimy o tych samych... Chociaz ja znam ten fenomen niemal jedynie z opowiesci...

                                                    > A może po prostu obracasz sie w dobrym towarzystwie?

                                                    Jak to na wsi... Ludzie sa rozni, jedni przyjemniejsi, inni nie... No a w robocie tez sa rozni. Ja juz tak
                                                    mam,
                                                    ze zakladam iz kazdy jest w porzadku. Trzeba sie postarac, by mnie od tego odwiesc. Ale jak sie juz
                                                    komus uda - pamietam...

                                                    > > Chlop z natury ma byc twardszy ;))

                                                    > Ale nie skamieniały! Co mi przyjdzie ze słupa soli?

                                                    Eee... no skad... Skamienialy nie, ale nie mazgaj...

                                                    > Lot swoją żonę zostawił pod Sodomą czy zużył jako przyprawę?

                                                    Z tego co pamietam - zostawil. Ale z drugiej strony nie zachowal wlasciwego handlowego podejscia:
                                                    przeciez wtedy sol byla w cenie ;)))

                                                    > > No tak. Ten 1% to np szyba w szkole... A moze odwrotnie ;))

                                                    > To zależy, kto za szybe płacił;-)

                                                    :)))

                                                    > > To Ty mocna kobieta jestes ;))

                                                    > Nie mam innego wyjścia....

                                                    Jakies wyjscie zawsze sie znajdzie. Przeciez nie zyjemy w dzungli...

                                                    > Ja tam odczuwam wplyw pogody (szczegolnie nagle zmiany). Dzialaja na
                                                    > > mnie glownie usypiajaco.

                                                    > Dobra kawa,

                                                    Kawa tak. Wlasnie bede parzyl 2. i ostatnia tego dnia (no chyba ze mnie gdzies poczestuja).

                                                    > solidna dawka ruchu (taniec najlepszy),

                                                    No nie. W mojej kanciapie?

                                                    > herbata ze świeżym imbirem,

                                                    A tego nie znam...

                                                    > muzyka latino - lekarstwo do wyboru...

                                                    Asereje... czy lambada... a moze samba? Losie starszawe juz sa, w kosciach cos strzela bez przerwy...
                                                    nie ma to jak zapiecek...

                                                    > Właśnie, a podobno człowiek to brzmi.. dumnie?
                                                    > Jak porównuję ze zwierzętami to dochodzę do wniosku,że raczej.. durnie.

                                                    Czasem tez dochodze do wniosku, ze w swiecie zwierzat jest wszystko prostsze, klarowniejsze... i duzo
                                                    bardziej moralne niz w niejednym ludzkim bagienku. Ale pocieszam sie ze bagienka to tylko wyjatki.

                                                    > >... serem bialym - a co, zaszaleje :)

                                                    > Ten ser jakoś przetwarzasz, doprawiasz, czy tylko ciach na plastry?

                                                    Nalezy wziac twarog i rozmieszac go ze smietana (wiem: tluste... ale dobre...) i dobrze posolic. Klasc
                                                    taka
                                                    papke na male placuszki i zajadac popijajac mlekiem (chlodnym). Nie wiem czemu tak jest ale po takiej
                                                    potrawie nie czuje jakos ciezkosci na zoladku jak np. gdy konsumuje placki po wegiersku (tu do
                                                    zmniejszenia dolegliwosci stosuje kiszone ogorki - mnie pomaga) badz sam placek.

                                                    > Zraziki w chrzanie - skoro już przy mięsie jesteśmy, też całkiem, całkiem.

                                                    Ja lubie klopsiki w sosie grzybowym podawane z kasza jeczmienna i ogoreczkiem... I pare innych dan
                                                    miesnych rowniez...

                                                    > Uwierz na słowo :-)

                                                    Losie musza uwidziec, 'dotknac', i dopiero wtedy moga osadzic. Jak juz pisaly, zakladaja z gory ze dany
                                                    czlowiek jest OK, w szczegolnosci kobieta.

                                                    > A tak mi sie skojarzyło :-)) - bardzo popularne bodajze w XIX wieku?

                                                    No widzisz, nie znalem...

                                                    > Kasie Grocholę widziałam w naturze - raz była na warsztatach. Faktycznie,
                                                    > włosów ma mnóstwo i kręcone porządnie. Jakis czas tmu obcięła na krótko i
                                                    > ładnie jej :-)

                                                    No wiem, Ty z wielkiego miasta... Mnie zostaja tylko zdjecia... Chociaz - nie chwalac sie - o malo co nie
                                                    rozjechal mnie na przejsciu dla pieszych p. Cugowski (czy jakos tak - ten z Budki Suflera :)))

                                                    > Ja mam inne - długie i miękkie, więc nie chcą leżeć spokojnie, każdy w swoja
                                                    > stronę, charakter gorszy od włascicielki, mozna powiedzieć ;-)

                                                    Moze sie elektryzuja... Polecam plyn antystatyczny... A tak z ciekawosci: wlascicielka rowniez elektryzuje?
                                                    ;)))

                                                    > Ja właśnie tak dla relaksu, nie udało mi sie obciąć żadnego palca ;-), ale
                                                    > daaawno juz nie było okazji....

                                                    To juz sukces ( o ten palec chodzi...). A wielkomiejskie zycie ma swoje zady i walety :))

                                                    > > Jakiez to kobieto aluzje zauwazylas ;)))

                                                    > Parzyste....
                                                    > O kuczę, wszystko mi sie kojarzy, bo musze na zakupy sie wybrać, yyyy....

                                                    W srodku nocy!?!?!?

                                                    > > No wlasnie. Dlatego Losiow nie zatrudniaja jako agentow. Sa zbyt
                                                    > prostoduszne..

                                                    > Podobno każdego można nauczyć prawie wszystkiego.... ciekawe, z jakim skutkiem?

                                                    Losiow nie. Sa uparte do niemozliwosci.

                                                    > > Mialem, ale nie chcial siedziec. Zobaczyl wroble w karmniku i zwial z kola
                                                    > n.

                                                    > Wróci :-), jak zatęskni za ciepełkiem :-)))

                                                    Nie wrocil. Zadekowal sie w swoim miejscu w stodole i tyle go widzieli... Ale wyjdzie, miska juz pelna...

                                                    B.
                                                  • drzazga1 Re: Koty górą! 17.03.03, 10:36
                                                    losiu4 napisał:

                                                    > > Szklaną kulę ;-)))
                                                    >
                                                    > Ale jej krzywizna powoduje dosc duze znieksztalcenia ;))


                                                    Fakt, jakoś mi się obraz nie podoba :-)


                                                    >
                                                    > > > Masz racje. Szczypta idealizmu i romantyzmu w szarym swiecie nikomu
                                                    > jeszcze ze nie zaszkodzila.
                                                    > >
                                                    > > Szczypta nie tylko trzeba dodać łyzke uporu, garnek poczucia humoru i wiad
                                                    > erko mądrości :-)))
                                                    >
                                                    > No i wyjdzie...


                                                    Takie coś ....


                                                    > > To ci biedacy, którzy biorą amfetaminę i prozac, żeby się na stołku utrzym
                                                    > ać? A co weekend odreagowują robiąc rundkę po klubach?
                                                    > > Fajnie, że te sfery dla mnie za wysokie.....
                                                    >
                                                    > Tak, chyba mowimy o tych samych... Chociaz ja znam ten fenomen niemal jedynie
                                                    z opowiesci...


                                                    Nie masz czego żałować.



                                                    > Jak to na wsi... Ludzie sa rozni, jedni przyjemniejsi, inni nie... No a w
                                                    robocie tez sa rozni. Ja juz tak mam, ze zakladam iz kazdy jest w porzadku.
                                                    Trzeba sie postarac, by mnie od tego odwiesc. Ale jak sie juz komus uda -
                                                    pamietam...


                                                    Postaram się nie starać ;-))) Cię odwodzić ....



                                                    > Eee... no skad... Skamienialy nie, ale nie mazgaj...


                                                    Elastyczny?


                                                    > > Lot swoją żonę zostawił pod Sodomą czy zużył jako przyprawę?
                                                    >
                                                    > Z tego co pamietam - zostawil. Ale z drugiej strony nie zachowal wlasciwego
                                                    handlowego podejscia: przeciez wtedy sol byla w cenie ;)))


                                                    Może odłupał kawałek :-) a nie miał środków tranportu, żeby całość zabrać?


                                                    > > > To Ty mocna kobieta jestes ;))
                                                    >
                                                    > > Nie mam innego wyjścia....
                                                    >
                                                    > Jakies wyjscie zawsze sie znajdzie. Przeciez nie zyjemy w dzungli...


                                                    Czasami żałuję;-)
                                                    Co do wyjścia to zawsze jest kilka, tylko nie zawsze dobre...


                                                    > Kawa tak. Wlasnie bede parzyl 2. i ostatnia tego dnia (no chyba ze mnie
                                                    gdzies poczestuja).


                                                    Ja od kawy odzwyczajałam się dwa razy w życiu, ciężko porzucić ulubiony
                                                    nałóg... nadal piję, ale zrobiłam się wybredna - tylko dobrą i pachnącą, zapach
                                                    świeżo mielonej kawy to poezja mmm.....


                                                    >
                                                    > > solidna dawka ruchu (taniec najlepszy),
                                                    >
                                                    > No nie. W mojej kanciapie?


                                                    Trochę się poobijasz;-)))



                                                    > > herbata ze świeżym imbirem,
                                                    >
                                                    > A tego nie znam...


                                                    Kupuję kawałek świeżego imbiru (ten w proszku to nie to), najchętniej w jakimś
                                                    Carrefourze lub Geancie (mają o połowe taniej, a jakość ta sama), obierasz ze
                                                    skórki, dziabiesz na plasterki, wrzucasz do wypłukanego wrzątkiem kubaska i
                                                    zalewasz świeżutko zaparzoną herbatą. Jak ostygnie do temperatury konsumpcyjnej
                                                    to wypijasz. Żadnego cukru! Herbatka bez dodatków aromatyczno-smakowych, taka
                                                    normalna.


                                                    > > muzyka latino - lekarstwo do wyboru...
                                                    >
                                                    > Asereje... czy lambada... a moze samba?

                                                    Samba, rumba, cha-cha, jive, mambo..... najlepsi wykonawcy z odpowiedniego
                                                    rejonu świata, chociaż np. starszy Iglesias też świetny.


                                                    Losie starszawe juz sa, w kosciach cos strzela bez przerwy... nie ma to jak
                                                    zapiecek...


                                                    No i błąd. Ogrzewanie najlepiej zamontować wewnątrz ;-))), zapiecek trudno
                                                    nosić ze sobą....
                                                    Eeeehhhhh..... żebyś Ty wiedział jaki świat wydaje się piękny po trzech
                                                    godzinach na parkiecie.....


                                                    > Czasem tez dochodze do wniosku, ze w swiecie zwierzat jest wszystko prostsze,
                                                    klarowniejsze... i duzo bardziej moralne niz w niejednym ludzkim bagienku. Ale
                                                    pocieszam sie ze bagienka to tylko wyjatki.


                                                    Miejmy nadzieję....


                                                    > Nalezy wziac twarog i rozmieszac go ze smietana (wiem: tluste... ale
                                                    dobre...) i dobrze posolic. Klasc taka papke na male placuszki i zajadac
                                                    popijajac mlekiem (chlodnym). Nie wiem czemu tak jest ale po takiej
                                                    > potrawie nie czuje jakos ciezkosci na zoladku jak np. gdy konsumuje placki po
                                                    wegiersku (tu do zmniejszenia dolegliwosci stosuje kiszone ogorki - mnie
                                                    pomaga) badz sam placek.


                                                    Dooobry ten twaróg. A spróbuj zrobić do surowego ciasta dodać kawałek kabaczka
                                                    albo cukinii starty na drobnej tarce,pycha!



                                                    > Ja lubie klopsiki w sosie grzybowym podawane z kasza jeczmienna i
                                                    ogoreczkiem... I pare innych dan miesnych rowniez...

                                                    mniam, mniam :-)))

                                                    > Losie musza uwidziec, 'dotknac', i dopiero wtedy moga osadzic. Jak juz
                                                    pisaly, zakladaja z gory ze dany czlowiek jest OK, w szczegolnosci kobieta.


                                                    Uważaj trochę z tymi założeniami....
                                                    Ja wolę zakładać, że człowiek, w szczególności mężczyzna ;-) może byc OK....


                                                    > No wiem, Ty z wielkiego miasta... Mnie zostaja tylko zdjecia... Chociaz - nie
                                                    chwalac sie - o malo co nie rozjechal mnie na przejsciu dla pieszych p.
                                                    Cugowski (czy jakos tak - ten z Budki Suflera :)))

                                                    :-))) A jak jechałam do rodziców to ostatnim autobusem podróżował ten z
                                                    Perfectu i czasami śpiewał ;-)))



                                                    > Moze sie elektryzuja... Polecam plyn antystatyczny...


                                                    Dowciapny jesteś :-).
                                                    Nie elektryzują się, tylko nie podoba im się spokojne leżenie na swoim miejscu
                                                    i wykorzystują każdą okazję, zeby się przemieścić ;-)



                                                    A tak z ciekawosci: wlascicielka rowniez elektryzuje? ;)))


                                                    Właścicielka nie ma pojęcia :-)))


                                                    > > > Jakiez to kobieto aluzje zauwazylas ;)))
                                                    >
                                                    > > Parzyste....
                                                    > > O kuczę, wszystko mi sie kojarzy, bo musze na zakupy sie wybrać, yyyy....
                                                    >
                                                    > W srodku nocy!?!?!?


                                                    No niekoniecznie, na zakupy wybieram się od jakichś trzech miesięcy i zawsze
                                                    coś ciekawszego sie znajdzie :-) albo pogoda nie ta....


                                                    > Losiow nie. Sa uparte do niemozliwosci.


                                                    Ten upór da sie wykorzystać, tylko trzeba Losiowi wmówic, że właśnie tego sam
                                                    chce ;-)))



                                                    > > Wróci :-), jak zatęskni za ciepełkiem :-)))
                                                    >
                                                    > Nie wrocil. Zadekowal sie w swoim miejscu w stodole i tyle go widzieli... Ale
                                                    wyjdzie, miska juz pelna...

                                                    Najczęściej wracają :-))) jak już załatwią swoje sprawy :-)))

                                                    D.
                                                  • losiu4 Re: Koty górą! 17.03.03, 15:16
                                                    drzazga1 napisała:

                                                    > > Ale jej krzywizna powoduje dosc duze znieksztalcenia ;))

                                                    > Fakt, jakoś mi się obraz nie podoba :-)

                                                    To wlasnie ten efekt krzywego lustra....

                                                    > > > > Masz racje. Szczypta idealizmu i romantyzmu w szarym swiecie ni
                                                    > komu
                                                    > > jeszcze ze nie zaszkodzila.
                                                    > > >
                                                    > > > Szczypta nie tylko trzeba dodać łyzke uporu, garnek poczucia humoru i
                                                    > wiad
                                                    > > erko mądrości :-)))

                                                    > > No i wyjdzie...

                                                    > Takie coś ....

                                                    ...nie wiadomo jakie :))

                                                    > > Tak, chyba mowimy o tych samych... Chociaz ja znam ten fenomen niemal jedy
                                                    > nie
                                                    > z opowiesci...

                                                    > Nie masz czego żałować.

                                                    Czemu? Losie sa ciekawe z natury i chetnie by sobie taka (takiego) obejrzaly.

                                                    > > Jak to na wsi... Ludzie sa rozni, jedni przyjemniejsi, inni nie... No a w
                                                    > robocie tez sa rozni. Ja juz tak mam, ze zakladam iz kazdy jest w porzadku.
                                                    > Trzeba sie postarac, by mnie od tego odwiesc. Ale jak sie juz komus uda -
                                                    > pamietam...

                                                    > Postaram się nie starać ;-))) Cię odwodzić ....

                                                    Kobiety musza sie starac w czwornasob (jak nie wiecej)

                                                    > > Eee... no skad... Skamienialy nie, ale nie mazgaj...

                                                    > Elastyczny?

                                                    No nie do konca o to chodzilo.

                                                    > Może odłupał kawałek :-) a nie miał środków tranportu, żeby całość zabrać?

                                                    Wlasciwie mogl, ale ani slowa o tym nie ma. Transport jakis musial byc, bo gdziez podzialaby sie damska garderoba?
                                                    ;))

                                                    > > > > To Ty mocna kobieta jestes ;))
                                                    > >
                                                    > > > Nie mam innego wyjścia....
                                                    > >
                                                    > > Jakies wyjscie zawsze sie znajdzie. Przeciez nie zyjemy w dzungli...

                                                    > Czasami żałuję;-)
                                                    > Co do wyjścia to zawsze jest kilka, tylko nie zawsze dobre...

                                                    Dzungla jest dobra tylko przez pewien czas... Potem sie nudzi... A wyjscie czasem jest faktycznie tylko jedno:
                                                    przynajmniej jak ostatnio bylem w kinie, to poza wlasnie jednym wszystkie inne byly zamkniete :))

                                                    > Ja od kawy odzwyczajałam się dwa razy w życiu, ciężko porzucić ulubiony
                                                    > nałóg... nadal piję, ale zrobiłam się wybredna - tylko dobrą i pachnącą, zapach
                                                    > świeżo mielonej kawy to poezja mmm.....

                                                    W moim przypadku najblizszy sklep w ktorym mozna kupic ziarnista kawe znajduje sie 20 km od matecznika Losia :(((

                                                    > > > solidna dawka ruchu (taniec najlepszy),
                                                    > >
                                                    > > No nie. W mojej kanciapie?

                                                    > Trochę się poobijasz;-)))

                                                    Losiu, jak to Losiu... przezyje i nawet go to nie ruszy specjalnie... ale te stiuki i antyczne rzezby ;))) nie mowiac juz o
                                                    braku partnermki do plasow...

                                                    > Kupuję kawałek świeżego imbiru (ten w proszku to nie to), najchętniej w jakimś
                                                    > Carrefourze lub Geancie (mają o połowe taniej, a jakość ta sama), obierasz ze
                                                    > skórki, dziabiesz na plasterki, wrzucasz do wypłukanego wrzątkiem kubaska i
                                                    > zalewasz świeżutko zaparzoną herbatą. Jak ostygnie do temperatury konsumpcyjnej
                                                    > to wypijasz. Żadnego cukru! Herbatka bez dodatków aromatyczno-smakowych, taka
                                                    > normalna.

                                                    Sprobuje jak tylko dorwe sie do tego imbiru. A jak mocny napar z herbaty byc musi?

                                                    > > Asereje... czy lambada... a moze samba?
                                                    >
                                                    > Samba, rumba, cha-cha, jive, mambo..... najlepsi wykonawcy z odpowiedniego
                                                    > rejonu świata, chociaż np. starszy Iglesias też świetny.

                                                    Mnie czasem cha-cha napada jak sobie wyobraze moja niezgrabna postac podczas tanca...

                                                    > No i błąd. Ogrzewanie najlepiej zamontować wewnątrz ;-))), zapiecek trudno
                                                    > nosić ze sobą....

                                                    Nieee... ogrzewanie zewnetrzne (szczegolnie samobiezne) jest znacznie lepsze ;))

                                                    > Eeeehhhhh..... żebyś Ty wiedział jaki świat wydaje się piękny po trzech
                                                    > godzinach na parkiecie.....

                                                    Nooo... gwiazdy przed oczami i jezyk na podlodze (to o Losiach).

                                                    > Dooobry ten twaróg. A spróbuj zrobić do surowego ciasta dodać kawałek kabaczka
                                                    > albo cukinii starty na drobnej tarce,pycha!

                                                    O widzisz, z cukinia nie probowalem, natomoiast dodawalem czasem troche papryki (nie w proszku, tylko takiej co mi
                                                    w polu urosla).

                                                    > > Losie musza uwidziec, 'dotknac', i dopiero wtedy moga osadzic. Jak juz
                                                    > pisaly, zakladaja z gory ze dany czlowiek jest OK, w szczegolnosci kobieta.

                                                    > Uważaj trochę z tymi założeniami....
                                                    > Ja wolę zakładać, że człowiek, w szczególności mężczyzna ;-) może byc OK....

                                                    To kwestia dyskusji na niejeden wieczor ;)))

                                                    > > Moze sie elektryzuja... Polecam plyn antystatyczny...

                                                    > Dowciapny jesteś :-).
                                                    > Nie elektryzują się, tylko nie podoba im się spokojne leżenie na swoim miejscu
                                                    > i wykorzystują każdą okazję, zeby się przemieścić ;-)

                                                    O zlosliwe!!! Grzebieniem ich! grzebieniem!!! I Klamerka spetac... chociaz nie, rozwiany wlos ma wiele uroku...

                                                    > A tak z ciekawosci: wlascicielka rowniez elektryzuje? ;)))

                                                    > Właścicielka nie ma pojęcia :-)))

                                                    Nigdy jeszcze nie doswiadczyla widoku razonych elektrycznoscia przedstawicieli plci odmiennej? ;))

                                                    > > W srodku nocy!?!?!?

                                                    > No niekoniecznie, na zakupy wybieram się od jakichś trzech miesięcy i zawsze
                                                    > coś ciekawszego sie znajdzie :-) albo pogoda nie ta....

                                                    No.. prawie tak jak Losie.... chociaz czasem niestety trzeba...Aha, i nie wierze, ze stoisko z fatalaszkami nie bylo od
                                                    tak dawna odwiedzane.

                                                    > > Losiow nie. Sa uparte do niemozliwosci.

                                                    > Ten upór da sie wykorzystać, tylko trzeba Losiowi wmówic, że właśnie tego sam
                                                    > chce ;-)))

                                                    Niezly sposob, ale juz bede wiedzial i nikt mnie nie zaskoczy :)))

                                                    > Najczęściej wracają :-))) jak już załatwią swoje sprawy :-)))

                                                    Wytrzymal pare godzin i wylazl. he he sybaryta jeden

                                                    Pozdrawiam

                                                    B.
                                                  • drzazga1 Re: Koty górą! 17.03.03, 17:31
                                                    losiu4 napisał:

                                                    > To wlasnie ten efekt krzywego lustra....

                                                    Zamienię na normalne :-)


                                                    > > > No i wyjdzie...
                                                    >
                                                    > > Takie coś ....
                                                    >
                                                    > ...nie wiadomo jakie :))


                                                    ... co nigdzie nie pasuje....


                                                    > > Nie masz czego żałować.
                                                    >
                                                    > Czemu? Losie sa ciekawe z natury i chetnie by sobie taka (takiego) obejrzaly.


                                                    Obejrzec mozna - jak entomolog motyla, ale nic więcej!



                                                    > > Postaram się nie starać ;-))) Cię odwodzić ....
                                                    >
                                                    > Kobiety musza sie starac w czwornasob (jak nie wiecej)


                                                    Taryfa ulgowa? Specjalnie protestowac nie będę ;-) - a może powinnam? Tak dla
                                                    zasady?



                                                    > > > Eee... no skad... Skamienialy nie, ale nie mazgaj...
                                                    >
                                                    > > Elastyczny?
                                                    >
                                                    > No nie do konca o to chodzilo.


                                                    Wiem ;-), ale udaję, że nie wiem! Co do mazgajstwa jako takiego, nie lubię ani
                                                    u mężczyzn ani u kobiet. Dzieci wolę też nie mazgające, już łobuziaki lepsze.


                                                    > Wlasciwie mogl, ale ani slowa o tym nie ma. Transport jakis musial byc, bo
                                                    gdziez podzialaby sie damska garderoba? ;))


                                                    I myślisz, że skorzystał z okazji, żeby się obciążenia pozbyć, żony i szmat za
                                                    jednym zamachem?


                                                    > Dzungla jest dobra tylko przez pewien czas... Potem sie nudzi...


                                                    Wszystko potrafi się znudzić, no prawie wszystko....

                                                    A wyjscie czasem jest faktycznie tylko jedno: przynajmniej jak ostatnio bylem
                                                    w kinie, to poza wlasnie jednym wszystkie inne byly zamkniete :))


                                                    uuu, to ja bym do tego akurat kina nie chodziła. Zawsze najwięcej jest ofiar
                                                    paniki.


                                                    > W moim przypadku najblizszy sklep w ktorym mozna kupic ziarnista kawe
                                                    znajduje sie 20 km od matecznika Losia :(((

                                                    Współczuję... Ja bardzo lubię przechodzić obok kawiarni - kiedyś do pracy
                                                    jeździłam tramwajem z przystanku koło Centralnego i tam był Dunkin Donut's - po
                                                    7.oo rano juz pachniało.....


                                                    > Losiu, jak to Losiu... przezyje i nawet go to nie ruszy specjalnie... ale te
                                                    stiuki i antyczne rzezby ;))) nie mowiac juz o braku partnermki do plasow...

                                                    marmury owiń waą ;-))) a partnerka może być wirtualna ;-)



                                                    >
                                                    > Sprobuje jak tylko dorwe sie do tego imbiru. A jak mocny napar z herbaty byc
                                                    musi?

                                                    Jaki lubisz :-), to znaczy średni ;-))))


                                                    > Mnie czasem cha-cha napada jak sobie wyobraze moja niezgrabna postac podczas
                                                    tanca...

                                                    A wyprostować sie nie łaska? I kręgosłup będzie wdzięczny - niekoniecznie ten
                                                    moralny ;-)))



                                                    > Nieee... ogrzewanie zewnetrzne (szczegolnie samobiezne) jest znacznie
                                                    lepsze ;))


                                                    Nie posiadam :-(, więc muszę się inaczej ratować.
                                                    Dobrze, że wiosna idzie....



                                                    > > Eeeehhhhh..... żebyś Ty wiedział jaki świat wydaje się piękny po trzech
                                                    > > godzinach na parkiecie.....
                                                    >
                                                    > Nooo... gwiazdy przed oczami i jezyk na podlodze (to o Losiach).


                                                    Nie doceniasz się :-)))
                                                    To, co sie kocha - nie męczy!
                                                    Więc trzeba pokochać taniec :-)



                                                    > O widzisz, z cukinia nie probowalem, natomoiast dodawalem czasem troche
                                                    papryki (nie w proszku, tylko takiej co mi w polu urosla).


                                                    A ja z papryką nie próbowałam :-) - kroisz ja na paseczki?



                                                    > > Uważaj trochę z tymi założeniami....
                                                    > > Ja wolę zakładać, że człowiek, w szczególności mężczyzna ;-) może byc OK..
                                                    > ..
                                                    >
                                                    > To kwestia dyskusji na niejeden wieczor ;)))


                                                    No to możemy podyskutować ;-)))


                                                    > > Nie elektryzują się, tylko nie podoba im się spokojne leżenie na swoim mie
                                                    > jscu i wykorzystują każdą okazję, zeby się przemieścić ;-)
                                                    >
                                                    > O zlosliwe!!! Grzebieniem ich! grzebieniem!!! I Klamerka spetac...


                                                    Wyłażą, wredziochy!


                                                    chociaz nie, rozwiany wlos ma wiele uroku...


                                                    Takie delikatne określenie na rozczochrańca :-)))
                                                    Cytuję moją siostrę: Mogłabyś się uczesać?



                                                    > > A tak z ciekawosci: wlascicielka rowniez elektryzuje? ;)))
                                                    >
                                                    > > Właścicielka nie ma pojęcia :-)))
                                                    >
                                                    > Nigdy jeszcze nie doswiadczyla widoku razonych elektrycznoscia
                                                    przedstawicieli plci odmiennej? ;))


                                                    Czegoś tam doświadczyła, ale co to było?
                                                    Dobre pytanie.
                                                    Próbuję zrozumieć tych przedstawicieli płci odmiennej i jak na razie doszłam do
                                                    jednego pewnego wniosku:
                                                    Nie ma nic pewnego!
                                                    Każdy zachowuje się inaczej...
                                                    I bądź tu mądra....



                                                    > No.. prawie tak jak Losie.... chociaz czasem niestety trzeba...Aha, i nie
                                                    wierze, ze stoisko z fatalaszkami nie bylo od tak dawna odwiedzane.

                                                    Odwiedzane było - z żadnym skutkiem :-(((
                                                    W trosce o stan własnych nerwów staram się takie wizyty ograniczać do
                                                    koniecznego minimum.



                                                    > > > Losiow nie. Sa uparte do niemozliwosci.
                                                    >
                                                    > > Ten upór da sie wykorzystać, tylko trzeba Losiowi wmówic, że właśnie tego
                                                    > sam chce ;-)))
                                                    >
                                                    > Niezly sposob, ale juz bede wiedzial i nikt mnie nie zaskoczy :)))


                                                    ooops i wygadałam się. Z rozpędu zawsze prawdę powiem.....


                                                    > > Najczęściej wracają :-))) jak już załatwią swoje sprawy :-)))
                                                    >
                                                    > Wytrzymal pare godzin i wylazl. he he sybaryta jeden

                                                    Hehe, fajny on, robi co chce. Właśnie to mnie w kotach zachwyca :-)))

                                                    Pozdrawiam

                                                    D.
                                                  • losiu4 Re: Koty górą! 18.03.03, 11:54
                                                    drzazga1 napisała:

                                                    > Zamienię na normalne :-)

                                                    Cobys tylko nie trafila na jakies zaczarowane...

                                                    > > > > No i wyjdzie...
                                                    > >
                                                    > > > Takie coś ....
                                                    > >
                                                    > > ...nie wiadomo jakie :))

                                                    > ... co nigdzie nie pasuje....

                                                    ale za to jakie fajne bedzie

                                                    > > > Nie masz czego żałować.
                                                    > >
                                                    > > Czemu? Losie sa ciekawe z natury i chetnie by sobie taka (takiego) obejrza
                                                    > ly.

                                                    > Obejrzec mozna - jak entomolog motyla, ale nic więcej!

                                                    Takie obserwacje bywaja ciekawe i przydatne. Nigdy nie wiadomo gdzie czlowieka rzuci i w jakim
                                                    towarzystwie wyladuje. A losie mialy od zawsze zaciecie naukowe, aczkolwiek skrywane skrzetnie.

                                                    > > > Postaram się nie starać ;-))) Cię odwodzić ....
                                                    > >
                                                    > > Kobiety musza sie starac w czwornasob (jak nie wiecej)

                                                    > Taryfa ulgowa? Specjalnie protestowac nie będę ;-) - a może powinnam? Tak dla
                                                    > zasady?

                                                    Nieee! Tylko nie przechodxz na feminizm! Wielka zalosc zapanowalaby wsrod Losiow...

                                                    > > > > Eee... no skad... Skamienialy nie, ale nie mazgaj...
                                                    > >
                                                    > > > Elastyczny?
                                                    > >
                                                    > > No nie do konca o to chodzilo.
                                                    >
                                                    > Wiem ;-), ale udaję, że nie wiem! Co do mazgajstwa jako takiego, nie lubię ani
                                                    > u mężczyzn ani u kobiet. Dzieci wolę też nie mazgające, już łobuziaki lepsze.

                                                    U kobiet zazwyczaj nie jest to mazgajstwo, ale uczucia. Im jakos trudniej je opanowac (i b. dobrze).

                                                    > > Wlasciwie mogl, ale ani slowa o tym nie ma. Transport jakis musial byc, bo
                                                    > > gdziez podzialaby sie damska garderoba? ;))
                                                    >
                                                    > I myślisz, że skorzystał z okazji, żeby się obciążenia pozbyć, żony i szmat za
                                                    > jednym zamachem?

                                                    Nie. Lot byl zbyt prostoduszny. Poza tym zona bywa przydatna :))"Baba z wozu..." to powiedzenie chyba
                                                    znacznie pozniejsze. A w ogole wszystkiemu winna ciekawosc kobiet ;))

                                                    > uuu, to ja bym do tego akurat kina nie chodziła. Zawsze najwięcej jest ofiar
                                                    > paniki.

                                                    Coz zrobic. W imie kultury Losie sa sklonne do wielkich poswiecen. I nie panikuja bez potrzeby. A to
                                                    jedyne przyzwoite kino w odleglosci dobrych ...dziesieciu kilometrow.

                                                    > Współczuję... Ja bardzo lubię przechodzić obok kawiarni - kiedyś do pracy
                                                    > jeździłam tramwajem z przystanku koło Centralnego i tam był Dunkin Donut's - po
                                                    > 7.oo rano juz pachniało.....

                                                    No widzisz, Ty to masz szczescie zyjac w wielkim miescie. U mnie nawet kawiarnie aspirujace do miana
                                                    'ekskluzywnych' (hehehe) serwuja proszek z torebki. No moze za jednym wyjatkiem, ale musialbym
                                                    zastawic spuscizne rodowa by moc tam przesiadywac...

                                                    > marmury owiń waą ;-))) a partnerka może być wirtualna ;-)

                                                    Nie nastarczyloby mi na wate ;))) Wirtualna partnerka: nawet niezly pomysl... ale znacznie lepiej byloby
                                                    miec kogos, kto jest bardziej zmaterializowany, no w ostatecznosci: miotla...

                                                    > > Sprobuje jak tylko dorwe sie do tego imbiru. A jak mocny napar z herbaty b
                                                    > yc
                                                    > musi?
                                                    >
                                                    > Jaki lubisz :-), to znaczy średni ;-))))

                                                    Jak tylko dorwe sie do imbiru - sprobuje. Ale chcialbym sie jeszcze upewnic: dobre to jest?

                                                    > A wyprostować sie nie łaska? I kręgosłup będzie wdzięczny - niekoniecznie ten
                                                    > moralny ;-)))

                                                    Moralny nie... chociaz czasem az korci by go nieco nagiac ;)) Co do gimnastyki: czasem mam takowa w
                                                    pracy. Na szczescie stosunkowo rzadko...

                                                    > > Nieee... ogrzewanie zewnetrzne (szczegolnie samobiezne) jest znacznie
                                                    > lepsze ;))

                                                    > Nie posiadam :-(, więc muszę się inaczej ratować.
                                                    > Dobrze, że wiosna idzie....

                                                    Nooo... sloneczko... zielen... te sprawy ;))

                                                    > Nie doceniasz się :-)))
                                                    > To, co sie kocha - nie męczy!
                                                    > Więc trzeba pokochać taniec :-)

                                                    Jak juz wspomnialem Losie starszawe sa i stawac w szranki taneczne z mlodziakami nie sa w stanie.
                                                    Zreszta ktore zwiewne a hoze dziewcze zechcialaby zatanczyc z Losiem :(((

                                                    > A ja z papryką nie próbowałam :-) - kroisz ja na paseczki?

                                                    Nie. Drobniutko trzeba. W ilosci 'na smak' (czyli metada prob i bledow)

                                                    > > To kwestia dyskusji na niejeden wieczor ;)))

                                                    > No to możemy podyskutować ;-)))

                                                    No to do ktoregos wieczora :))

                                                    > > O zlosliwe!!! Grzebieniem ich! grzebieniem!!! I Klamerka spetac...

                                                    > Wyłażą, wredziochy!

                                                    Trzeba wziac je uporem. Musza sie w koncu poddac usilnym zabiegom.

                                                    > chociaz nie, rozwiany wlos ma wiele uroku...

                                                    > Takie delikatne określenie na rozczochrańca :-)))

                                                    Alez skad... naprawde cos w nich jest ;)) Popytaj sie ludzi - szczegolnie tych plci odmiennej

                                                    > Cytuję moją siostrę: Mogłabyś się uczesać?

                                                    Tu trzeba wziac poprawke na siostrzane uczucia (czy to ta siostra - manipulatorka?)

                                                    > Czegoś tam doświadczyła, ale co to było?
                                                    > Dobre pytanie.

                                                    No jak: a nikt nie wpadl na Twoj widok na znak drogowy albo co? A te spojrzenia, drzenie glosu, ogolna
                                                    nieporadnosc u kontaktujacych sie z wacpanna osobnikow rodzaju drugiego to niby co?

                                                    > Próbuję zrozumieć tych przedstawicieli płci odmiennej i jak na razie doszłam do
                                                    > jednego pewnego wniosku:
                                                    > Nie ma nic pewnego!
                                                    > Każdy zachowuje się inaczej...
                                                    > I bądź tu mądra....

                                                    Tu sie nie rozumuje! Tu sie zdaje na kobiecy instynkt. On niemal nigdy sie nie myli. Od myslenia sa Losie
                                                    :))

                                                    > Odwiedzane było - z żadnym skutkiem :-(((
                                                    > W trosce o stan własnych nerwów staram się takie wizyty ograniczać do
                                                    > koniecznego minimum.

                                                    Masz racje. Przy takim bezgusciu prezentowanym na stoiskach, powszechnej banalnosci krojow i
                                                    kolorow lepiej oszczedzac nerwy...

                                                    > > Niezly sposob, ale juz bede wiedzial i nikt mnie nie zaskoczy :)))

                                                    > ooops i wygadałam się. Z rozpędu zawsze prawdę powiem.....

                                                    Stary losiasty sposob, ale tak skuteczny ze sam Losiu dal sie juz na to zlapac

                                                    > > Wytrzymal pare godzin i wylazl. he he sybaryta jeden
                                                    >
                                                    > Hehe, fajny on, robi co chce. Właśnie to mnie w kotach zachwyca :-)))

                                                    No. Znow polazl na swoje miejsce. Co bedzie tak na zimnie chodzil...

                                                    Pozdrawiam

                                                    Losiu
                                                  • drzazga1 Re: Koty górą! 18.03.03, 18:06
                                                    losiu4 napisał:

                                                    > Cobys tylko nie trafila na jakies zaczarowane...


                                                    Na wszelki wypadek nie bedę go o nic pytać ;-)

                                                    > > > > Takie coś ....
                                                    > > >
                                                    > > > ...nie wiadomo jakie :))
                                                    >
                                                    > > ... co nigdzie nie pasuje....
                                                    >
                                                    > ale za to jakie fajne bedzie

                                                    bo nikt nie będzie wiedział, co z tym zrobić?


                                                    > > Obejrzec mozna - jak entomolog motyla, ale nic więcej!
                                                    >
                                                    > Takie obserwacje bywaja ciekawe i przydatne. Nigdy nie wiadomo gdzie
                                                    czlowieka rzuci i w jakim towarzystwie wyladuje.


                                                    Cóż, zawsze można spróbować żyć po swojemu. Czy wyjdzie - to juz całkiem inny
                                                    temat.


                                                    A losie mialy od zawsze zaciecie naukowe, aczkolwiek skrywane skrzetnie.


                                                    Aaaa, wydało sie !


                                                    > > Taryfa ulgowa? Specjalnie protestowac nie będę ;-) - a może powinnam? Tak
                                                    > dla zasady?
                                                    >
                                                    > Nieee!

                                                    A dlaczego? Taki mały kokieteryjny proteścik? Wyłącznie dla zasady?



                                                    Tylko nie przechodxz na feminizm! Wielka zalosc zapanowalaby wsrod Losiow...


                                                    A dlaczego mam nie przechodzić? Kobietą jestem, niby dlaczego mam upodabniać
                                                    sie do faceta? Nie chcę.

                                                    Tu znowu wchodzi w paradę kwestia definicji: dla mnie feminizm to akceptacja
                                                    kobiecości. Antyfeminizm - jej lekceważenie.






                                                    > U kobiet zazwyczaj nie jest to mazgajstwo, ale uczucia. Im jakos trudniej je
                                                    opanowac (i b. dobrze).


                                                    A tu to niezupełnie się zgadzam. Poza tym mazgajstwo to jedno, a uczuciowość to
                                                    drugie. Jak facet zemdleje podczas pobierania krwi to mazgajstwo, a jak kobieta
                                                    to uczuciowość (strach to uczucie)? Jak ktoś sie zrani i kobieta, zamiast
                                                    tamować krew, a przynajmniej zadzwonić po pogotowie zacznie lamentować, to
                                                    uczuciowość? To ja dziękuję, wolę tych bez uczuć, co mi tętnicę ucisną....



                                                    > Nie. Lot byl zbyt prostoduszny. Poza tym zona bywa przydatna :))"Baba z
                                                    wozu... " to powiedzenie chyba znacznie pozniejsze. A w ogole wszystkiemu winna
                                                    ciekawosc kobiet ;))


                                                    No pewnie, jakby Ewa nie była ciekawa, do tej pory gnilibyśmy w raju.
                                                    Nuuudaaaaa......


                                                    > Coz zrobic. W imie kultury Losie sa sklonne do wielkich poswiecen. I nie
                                                    panikuja bez potrzeby. A to jedyne przyzwoite kino w odleglosci
                                                    dobrych ...dziesieciu kilometrow.


                                                    Zrozumiałe. A swoją drogą zrobiłabym awanturę o te drzwi zamknięte.



                                                    > No widzisz, Ty to masz szczescie zyjac w wielkim miescie.

                                                    Hałas 24h na dobę, śmierdząca woda w kranie.....
                                                    A w lato to juz pełnia szczęścia - wystarczy, że przejadę parę przystanków
                                                    tramwajem i czuję się brudna. Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma.



                                                    U mnie nawet kawiarnie aspirujace do miana 'ekskluzywnych' (hehehe) serwuja
                                                    proszek z torebki. No moze za jednym wyjatkiem, ale musialbym zastawic
                                                    spuscizne rodowa by moc tam przesiadywac...


                                                    Lepiej opłaci się nabycie porządnego ekspresu ciśnieniowego :-)))


                                                    > Nie nastarczyloby mi na wate ;)))


                                                    Pracujesz w muzeum? Pracowni konserwacjii zabytków? Składzie porcelany?


                                                    Wirtualna partnerka: nawet niezly pomysl... ale znacznie lepiej byloby
                                                    > miec kogos, kto jest bardziej zmaterializowany, no w ostatecznosci: miotla...


                                                    Miotła nie będzie narzekać ;-))), ale jako partnerka trochę sztywna....




                                                    > > Jaki lubisz :-), to znaczy średni ;-))))
                                                    >
                                                    > Jak tylko dorwe sie do imbiru - sprobuje. Ale chcialbym sie jeszcze upewnic:
                                                    dobre to jest?


                                                    Jeszcze pytasz :-)? No, chyba, że nie znosisz imbiru, a herbatę uznajesz tylko
                                                    w postaci słomkowej cieczy z cukrem w ilości 3 łyżek na szklankę :-)))

                                                    Do mięska, rybki imbir też dobry - zetrzyj na drobnej tarce albo w plasterki :-)
                                                    Do placków ziemniaczanych nie próbowałam, za to na kanapkę z wędliną owszem.




                                                    > Moralny nie... chociaz czasem az korci by go nieco nagiac ;))

                                                    A do tego to trzeba mieć predyspozycje - bo naginanie bez korzyści tylko boli.



                                                    Co do gimnastyki: czasem mam takowa w pracy. Na szczescie stosunkowo rzadko...


                                                    Na nieszczęscie ;-))) - (złośliwa)


                                                    > > Dobrze, że wiosna idzie....
                                                    >
                                                    > Nooo... sloneczko... zielen... te sprawy ;))


                                                    Ha, dziś przegoniłam z balkonu parę migdalących się gołębi - o 6 rano gruchały!
                                                    Zero przyzwoitości ptaszyska nie mają. Chyba kota pożyczę....


                                                    > Jak juz wspomnialem Losie starszawe sa i stawac w szranki taneczne z
                                                    mlodziakom i nie sa w stanie.


                                                    Nie wiesz, co mówisz nieszczęsny....


                                                    > Zreszta ktore zwiewne a hoze dziewcze zechcialaby zatanczyc z Losiem :(((


                                                    Jak nie spróbujesz, to sie nie dowiesz!


                                                    > > A ja z papryką nie próbowałam :-) - kroisz ja na paseczki?
                                                    >
                                                    > Nie. Drobniutko trzeba. W ilosci 'na smak' (czyli metada prob i bledow)


                                                    Poczekam na prawdziwą paprykę i zrobię.


                                                    > No to do ktoregos wieczora :))

                                                    Do którego...ś :-)



                                                    > Trzeba wziac je uporem. Musza sie w koncu poddac usilnym zabiegom.


                                                    W kwestii uporu przegrywam sromotnie....



                                                    > > chociaz nie, rozwiany wlos ma wiele uroku...


                                                    Dopóki w oczy nie włazi :-)



                                                    > > Takie delikatne określenie na rozczochrańca :-)))
                                                    >
                                                    > Alez skad... naprawde cos w nich jest ;)) Popytaj sie ludzi - szczegolnie
                                                    tych plci odmiennej

                                                    :-)))


                                                    > > > Cytuję moją siostrę: Mogłabyś się uczesać?
                                                    >
                                                    > Tu trzeba wziac poprawke na siostrzane uczucia (czy to ta siostra -
                                                    manipulatorka?)

                                                    A jakże, innej nie mam.



                                                    > No jak: a nikt nie wpadl na Twoj widok na znak drogowy albo co?

                                                    Mam nadzieje, ze nie, z góry nikomu źle nie życzę :-)
                                                    O to trzeba się u mnie postarać.


                                                    A te spojrzenia, drzenie glosu, ogolna nieporadnosc u kontaktujacych sie z
                                                    wacpanna osobnikow rodzaju drugiego to niby co?

                                                    Wolę ogólną poradność :-))) Co mi po osobnikach wyrazających sie mętnie i z
                                                    nieskoordynowanymi ruchami? Trzeba przeczekiwać, żeby doszli do stanu
                                                    rozumnego....
                                                    Ostatnio jednemu panu płyta sie zacięła i przez parę dobrych chwil powtarzał to
                                                    samo :-) - rzeczywistość rozminęła się z jego wyobrażeniami ;-)


                                                    > > > Próbuję zrozumieć tych przedstawicieli płci odmiennej i jak na razie doszł
                                                    > am do jednego pewnego wniosku:
                                                    > > Nie ma nic pewnego!
                                                    > > Każdy zachowuje się inaczej...
                                                    > > I bądź tu mądra....
                                                    >
                                                    > Tu sie nie rozumuje!

                                                    Szkoda, ja mam taki zwyczaj....


                                                    Tu sie zdaje na kobiecy instynkt. On niemal nigdy sie nie myli.

                                                    oooups, na instynkt to ja sie kiedyś nacięłam. Choć uczciwie mówiąc to wtedy
                                                    nie był jeszcze kobiecy instynkt.


                                                    Od myslenia sa Losie :))


                                                    Nie chciałabym nadużywać uprzejmości... to nieładnie wykorzystywac
                                                    kogokolwiek...


                                                    > Masz racje. Przy takim bezgusciu prezentowanym na stoiskach, powszechnej
                                                    banalnosci krojow i kolorow lepiej oszczedzac nerwy...


                                                    I kieszeń, i czas...




                                                    > > ooops i wygadałam się. Z rozpędu zawsze prawdę powiem.....
                                                    >
                                                    > Stary losiasty sposob, ale tak skuteczny ze sam Losiu dal sie juz na to zlapac


                                                    Pod warunkiem, ze ktos odruchowo nie kłamie - takiej osobie powiedzenie prawdy
                                                    sprawia niewypowiedziane męki.


                                                    > > Hehe, fajny on, robi co chce. Właśnie to mnie w kotach zachwyca :-)))
                                                    >
                                                    > No. Znow polazl na swoje miejsce. Co bedzie tak na zimnie chodzil...


                                                    Pełna wolność wyboru :-))) Kot feminista ;-))) felinista? felinoman?

                                                    Pozdrawiam

                                                    D.



                                                  • losiu4 Re: Koty górą! 25.03.03, 13:07
                                                    drzazga1 napisała:

                                                    ) ) Cobys tylko nie trafila na jakies zaczarowane...

                                                    ) Na wszelki wypadek nie bedę go o nic pytać ;-)

                                                    Jesli przeznaczenie zechce - pytanie i tak bedzie musialo pasc

                                                    ) ) ) ) ) Takie coś ....
                                                    ) ) ) )
                                                    ) ) ) ) ...nie wiadomo jakie :))
                                                    ) )
                                                    ) ) ) ... co nigdzie nie pasuje....
                                                    ) )
                                                    ) ) ale za to jakie fajne bedzie
                                                    )
                                                    ) bo nikt nie będzie wiedział, co z tym zrobić?

                                                    ale ono samo bedzie wiedziec

                                                    ) A losie mialy od zawsze zaciecie naukowe, aczkolwiek skrywane skrzetnie.

                                                    ) Aaaa, wydało sie !

                                                    Jakos tak - niechcacy ;))

                                                    ) ) ) Taryfa ulgowa? Specjalnie protestowac nie będę ;-) - a może powinnam?
                                                    ) Tak
                                                    ) ) dla zasady?
                                                    ) )
                                                    ) ) Nieee!
                                                    )
                                                    ) A dlaczego? Taki mały kokieteryjny proteścik? Wyłącznie dla zasady?

                                                    Ano chyba ze tak...

                                                    ) Tylko nie przechodxz na feminizm! Wielka zalosc zapanowalaby wsrod Losiow...

                                                    ) A dlaczego mam nie przechodzić? Kobietą jestem, niby dlaczego mam upodabniać
                                                    ) sie do faceta? Nie chcę.

                                                    Nikt nie naklania tak uroczej osobki do upodabniania sie do m... Ba, jest to nawet usilnie odradzane ;))

                                                    ) Tu znowu wchodzi w paradę kwestia definicji: dla mnie feminizm to akceptacja
                                                    ) kobiecości. Antyfeminizm - jej lekceważenie.

                                                    No wlasnie. Z dyskusji na tym forum wynika jedno: nie ma scislej i jednoznacznej definicji feminizmu. 'Kobiecosc' -
                                                    zalezy jak ja rozumiesz. Bo jesli - nazwijmy to -mniej lub bardziej stereotypowo, to juz narazilas sie feministkom

                                                    ) A tu to niezupełnie się zgadzam. Poza tym mazgajstwo to jedno, a uczuciowość to
                                                    ) drugie. Jak facet zemdleje podczas pobierania krwi to mazgajstwo, a jak kobieta
                                                    ) to uczuciowość (strach to uczucie)? Jak ktoś sie zrani i kobieta, zamiast
                                                    ) tamować krew, a przynajmniej zadzwonić po pogotowie zacznie lamentować, to
                                                    ) uczuciowość? To ja dziękuję, wolę tych bez uczuć, co mi tętnicę ucisną....

                                                    Ano masz racje...

                                                    ) ) Nie. Lot byl zbyt prostoduszny. Poza tym zona bywa przydatna :))"Baba z
                                                    ) wozu... " to powiedzenie chyba znacznie pozniejsze. A w ogole wszystkiemu winna
                                                    ) ciekawosc kobiet ;))

                                                    ) No pewnie, jakby Ewa nie była ciekawa, do tej pory gnilibyśmy w raju.
                                                    ) Nuuudaaaaa......

                                                    Ale za to jak cieplo i przyjemnie by bylo. Ptaszki, motylki, te sprawy ;))

                                                    ) ) Coz zrobic. W imie kultury Losie sa sklonne do wielkich poswiecen. I nie
                                                    ) panikuja bez potrzeby. A to jedyne przyzwoite kino w odleglosci
                                                    ) dobrych ...dziesieciu kilometrow.

                                                    ) Zrozumiałe. A swoją drogą zrobiłabym awanturę o te drzwi zamknięte.

                                                    Ja tam pokojowo nastawiony jestem. Ale masz racje, powinno sie zwrocic uwage.

                                                    ) ) No widzisz, Ty to masz szczescie zyjac w wielkim miescie.

                                                    ) Hałas 24h na dobę,

                                                    Oj, a co ja mam powiedziec, gdy sasiad wlaczy dmuchawe do suszenia kukyurydzy napedzana silnikiem zdolnym
                                                    ruszyc maly tankowiec... i tez chodzi cala dobe (na szczescie trwa to tylko jakies 2 mce). Chyba zrobie w tym roku
                                                    mala dywersje ;))

                                                    ) śmierdząca woda w kranie.....

                                                    W moich rodzinnych stronach wode mielismy podciagnieta do kilkunastu domow wprost ze zrodla (ot, taka robotka
                                                    sasiedzka) i woda byla rzeczywiscie pyszna... Teraz mieszkam gdzie indziej i tu juz dotarla nowoczesnosc -
                                                    smierdzi
                                                    chlorem jak w 'najlepszych' miejskich (co poniektorych oczywiscie) wodociagach :(((

                                                    ) A w lato to juz pełnia szczęścia - wystarczy, że przejadę parę przystanków
                                                    ) tramwajem i czuję się brudna. Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma.

                                                    A co ja mam powiedziec na powrot letnia pora autobusem z roboty...

                                                    ) U mnie nawet kawiarnie aspirujace do miana 'ekskluzywnych' (hehehe) serwuja
                                                    ) proszek z torebki. No moze za jednym wyjatkiem, ale musialbym zastawic
                                                    ) spuscizne rodowa by moc tam przesiadywac...

                                                    ) Lepiej opłaci się nabycie porządnego ekspresu ciśnieniowego :-)))

                                                    Niestety, na razie szarpnalem sie tylko na 'zwyczajny' ekspres. Ale i tak kawa wychodzi lepsza niz w niejednej
                                                    kawiarni.

                                                    ) ) Nie nastarczyloby mi na wate ;)))

                                                    ) Pracujesz w muzeum? Pracowni konserwacjii zabytków? Składzie porcelany?

                                                    Dobra rodowe sprzed lodowca to sa. A ze czasu minelo wiele, to i dobr sie nazbieralo ;)))

                                                    ) Wirtualna partnerka: nawet niezly pomysl... ale znacznie lepiej byloby
                                                    ) ) miec kogos, kto jest bardziej zmaterializowany, no w ostatecznosci: miotla

                                                    ) Miotła nie będzie narzekać ;-))), ale jako partnerka trochę sztywna....

                                                    No wlasnie... miotla ma swoje zalety i taka jedna nie do usuniecia wade, ktora przewaza znacznie nad zaletami...

                                                    ) ) ) Jaki lubisz :-), to znaczy średni ;-))))

                                                    ) ) Jak tylko dorwe sie do imbiru - sprobuje. Ale chcialbym sie jeszcze upewnic:
                                                    ) dobre to jest?

                                                    ) Jeszcze pytasz :-)?

                                                    Wole sie upewnic :))

                                                    ) No, chyba, że nie znosisz imbiru, a herbatę uznajesz tylko
                                                    ) w postaci słomkowej cieczy z cukrem w ilości 3 łyżek na szklankę :-)))

                                                    Herbaty raczej nie slodze - nie zebym byl wielbicielem czy smakoszem - tak jakos... prawde mowiac nie chce mi sie
                                                    mieszac lyzeczka ;))

                                                    ) ) Moralny nie... chociaz czasem az korci by go nieco nagiac ;))

                                                    ) A do tego to trzeba mieć predyspozycje - bo naginanie bez korzyści tylko boli.

                                                    Korzysci - niekoniecznie. Ale czasem chcialoby sie niemoralnie postapic z co poniektorymi...

                                                    ) Co do gimnastyki: czasem mam takowa w pracy. Na szczescie stosunkowo rzadko...

                                                    ) Na nieszczęscie ;-))) - (złośliwa)

                                                    Oj, i to bardzo. Staremu Losiowi az tak zle zyczysz :(((

                                                    ) ) ) Dobrze, że wiosna idzie....

                                                    ) ) Nooo... sloneczko... zielen... te sprawy ;))

                                                    ) Ha, dziś przegoniłam z balkonu parę migdalących się gołębi - o 6 rano gruchały!
                                                    ) Zero przyzwoitości ptaszyska nie mają. Chyba kota pożyczę....

                                                    A mnie kiedys takie golebie zezarly maslo wystawione na parapet (nie mialem wtedy jeszcze lodowki). Do dzis nie
                                                    moge sie nadziwic, ze zjadly cale 0.5 kg... A jak mi sie rano tluka - przeplaszam. Koty nie chca miec z nimi nic
                                                    wspolnego - jak juz - to raczej wroble i inne lzejszej wagi stworzenia lotne.

                                                    ) ) Jak juz wspomnialem Losie starszawe sa i stawac w szranki taneczne z
                                                    ) mlodziakom i nie sa w stanie.

                                                    ) Nie wiesz, co mówisz nieszczęsny....

                                                    Oj wiem, wiem :(((

                                                    ) ) Zreszta ktore zwiewne a hoze dziewcze zechcialaby zatanczyc z Losiem :(((

                                                    ) Jak nie spróbujesz, to sie nie dowiesz!

                                                    Heh, dosc juz probowania... trzeba zachowac jakas godnosc ...


                                                    ) ) No to do ktoregos wieczora :))

                                                    ) Do którego...ś :-)

                                                    :))))

                                                    ) ) Trzeba wziac je uporem. Musza sie w koncu poddac usilnym zabiegom.

                                                    ) W kwestii uporu przegrywam sromotnie....

                                                    Dasz rade. Trzymam kciuki ;))

                                                    ) ) ) chociaz nie, rozwiany wlos ma wiele uroku...

                                                    ) Dopóki w oczy nie włazi :-)

                                                    Komu? Bo mnie - podejrzewam - nie przeszkadzalyby nawet jakby wlazily (oczywiscie nie moje z racji ich skaposci)

                                                    ) ) ) Takie delikatne określenie na rozczochrańca :-)))
                                                    ) )
                                                    ) ) Alez skad... naprawde cos w nich jest ;)) Popytaj sie ludzi - szczegolnie
                                                    ) tych plci odmiennej
                                                    )
                                                    ) :-)))

                                                    No i widzisz - mialem racje :))

                                                    ) ) ) ) Cytuję moją siostrę: Mogłabyś się uczesać?
                                                    ) )
                                                    ) ) Tu trzeba wziac poprawke na siostrzane uczucia (czy to ta siostra -
                                                    ) manipulatorka?)
                                                    )
                                                    ) A jakże, innej nie mam.

                                                    No wlasnie. Dlatego nie wierz w ani jedno slowo. Badz taka jaka jestes.

                                                    ) ) No jak: a nikt nie wpadl na Twoj widok na znak drogowy albo co?

                                                    ) Mam nadzieje, ze nie, z góry nikomu źle nie życzę :-)
                                                    ) O to trzeba się u mnie postarać.

                                                    Bede uwazal ;))

                                                    ) A te spojrzenia, drzenie glosu, ogolna nieporadnosc u kontaktujacych sie z
                                                    ) wacpanna osobnikow rodzaju drugiego to niby co?

                                                    ) Wolę ogólną poradność :-))) Co mi po osobnikach wyrazających sie mętnie i z
                                                    ) nieskoordynowanymi ruchami? Trzeba przeczekiwać, żeby doszli do stanu
                                                    ) rozumnego....

                                                    Niestety (a raczej stety), pewnego etapu nie da sie pominac. A etap ten jest wielce przyjemny i nie ma co
                                                    przeczekiwac ;))

                                                    ) Ostatnio jednemu panu płyta sie zacięła i przez parę dobrych chwil powtarzał to
                                                    ) samo :-) - rzeczywistość rozminęła się z jego wyobrażeniami ;-)

                                                    Tak z ciekawosci - w realu ta
                                                  • drzazga1 Jest jakieś ograniczenie w długości postu 26.03.03, 18:50
                                                    i obcina, jak się za długi chce wysłać.

                                                    losiu4 napisał:

                                                    > Jesli przeznaczenie zechce - pytanie i tak bedzie musialo pasc

                                                    Ale czy padnie odpowiedź?

                                                    > ) ) ) ) ) Takie coś ....
                                                    > ) ) ) )
                                                    > ) ) ) ) ...nie wiadomo jakie :))
                                                    > ) )
                                                    > ) ) ) ... co nigdzie nie pasuje....
                                                    > ) )
                                                    > ) ) ale za to jakie fajne bedzie
                                                    > )
                                                    > ) bo nikt nie będzie wiedział, co z tym zrobić?
                                                    >
                                                    > ale ono samo bedzie wiedziec

                                                    Tylko czy mu sie uda? Biedne to coś.... W ramkach się nie mieści :-(

                                                    > No wlasnie. Z dyskusji na tym forum wynika jedno: nie ma scislej i
                                                    jednoznacznej definicji feminizmu. 'Kobiecosc' - zalezy jak ja rozumiesz. Bo
                                                    jesli - nazwijmy to -mniej lub bardziej stereotypowo, to juz narazilas sie
                                                    feministkom

                                                    Srereotypowo??? Hmm, ja za wyjątkowy antyfeminizm uważam np. że urlop
                                                    macierzyński trwa 6 miesięcy? Zostawić półroczne niemowlę.... To okrucieństwo!
                                                    Przecież skoro ktos koniecznie chce, to może skrócić, ale znakomita większość
                                                    wolałaby wydłużyć. Tyle, ze nie mają wyboru :-(

                                                    > ) No pewnie, jakby Ewa nie była ciekawa, do tej pory gnilibyśmy w raju.
                                                    > ) Nuuudaaaaa......
                                                    >
                                                    > Ale za to jak cieplo i przyjemnie by bylo. Ptaszki, motylki, te sprawy ;))

                                                    No i patrzylibysmy sobie na te motylki, łazili z kąta w kąt i tyle naszego.
                                                    Przyrost naturalny byłby bardzo ograniczony w przypadku kobiet, bo ile w końcu
                                                    ten Adam miał żeber...


                                                    > Oj, a co ja mam powiedziec, gdy sasiad wlaczy dmuchawe do suszenia kukyurydzy
                                                    napedzana silnikiem zdolnym ruszyc maly tankowiec... i tez chodzi cala dobe (na
                                                    szczescie trwa to tylko jakies 2 mce). Chyba zrobie w tym roku mala dywersje ;))

                                                    Wpuścisz kuzynów na pole z młodą kukurydzą? ;-)

                                                    > W moich rodzinnych stronach wode mielismy podciagnieta do kilkunastu domow
                                                    wprost ze zrodla (ot, taka robotka sasiedzka) i woda byla rzeczywiscie
                                                    pyszna... Teraz mieszkam gdzie indziej i tu juz dotarla nowoczesnosc -
                                                    smierdzi chlorem jak w 'najlepszych' miejskich (co poniektorych oczywiscie)
                                                    wodociagach :(((

                                                    W poprzedniej pracy za każdym razem, kidy sobie herbatę zrobiłam, zawartość
                                                    kubka lądowała w odpływie. Nie dało sie wypić.

                                                    > A co ja mam powiedziec na powrot letnia pora autobusem z roboty...

                                                    Wiem, wiem, też dojeżdżałam pod Warszawę...

                                                    > Dobra rodowe sprzed lodowca to sa. A ze czasu minelo wiele, to i dobr sie
                                                    nazbieralo ;)))

                                                    Miło popatrzec na coś ładnego :-), ale za to ile czasu trwa odkurzanie...

                                                    > ) Miotła nie będzie narzekać ;-))), ale jako partnerka trochę sztywna....
                                                    >
                                                    > No wlasnie... miotla ma swoje zalety i taka jedna nie do usuniecia wade,
                                                    ktora przewaza znacznie nad zaletami...

                                                    A jaką? :-)))

                                                    > Wole sie upewnic :))

                                                    Uroczyście zapewniam, że nieszkodliwe!

                                                    > Herbaty raczej nie slodze - nie zebym byl wielbicielem czy smakoszem - tak
                                                    jakos... prawde mowiac nie chce mi sie mieszac lyzeczka ;))

                                                    :-))) To sie nzywa oszczędzanie energii zyciowej :-)

                                                    > ) ) Moralny nie... chociaz czasem az korci by go nieco nagiac ;))
                                                    >
                                                    > ) A do tego to trzeba mieć predyspozycje - bo naginanie bez korzyści tylko
                                                    boli.
                                                    >
                                                    > Korzysci - niekoniecznie. Ale czasem chcialoby sie niemoralnie postapic z co
                                                    po niektorymi...

                                                    Maleńki samosąd? Przyznam po cichu, że mnie czasem też korci taka prosta
                                                    metoda ;-)


                                                    > ) Co do gimnastyki: czasem mam takowa w pracy. Na szczescie stosunkowo
                                                    rzadko..
                                                    >
                                                    > ) Na nieszczęscie ;-))) - (złośliwa)
                                                    >
                                                    > Oj, i to bardzo. Staremu Losiowi az tak zle zyczysz :(((

                                                    (oburzona) Ja mu właśnie bardzo dobrze życzę!

                                                    > A mnie kiedys takie golebie zezarly maslo wystawione na parapet (nie mialem
                                                    wtedy jeszcze lodowki). Do dzis nie moge sie nadziwic, ze zjadly cale 0.5 kg...

                                                    Może miały niedobory witaminy A? Ale swoją drogą bezczelne - mogły zostawić
                                                    chociaż trochę!

                                                    A jak mi sie rano tluka - przeplaszam. Koty nie chca miec z nimi nic
                                                    > wspolnego - jak juz - to raczej wroble i inne lzejszej wagi stworzenia lotne.

                                                    Ale wróbelki są sprytniejsze i trudniej je złapać! Wytłumacz kotom, że z
                                                    gołębia więcej mięska...


                                                    > ) ) Jak juz wspomnialem Losie starszawe sa i stawac w szranki taneczne z
                                                    > ) mlodziakom i nie sa w stanie.
                                                    >
                                                    > ) Nie wiesz, co mówisz nieszczęsny....
                                                    >
                                                    > Oj wiem, wiem :(((

                                                    Nie kłócić się ze znawczynią!
                                                    Widziałam pozytywny przykład na własne oczy!


                                                    > ) ) Zreszta ktore zwiewne a hoze dziewcze zechcialaby zatanczyc z Losiem :(((
                                                    >
                                                    > ) Jak nie spróbujesz, to sie nie dowiesz!
                                                    >
                                                    > Heh, dosc juz probowania... trzeba zachowac jakas godnosc ...

                                                    A co tu godność ma do roboty? Trzeba zdobyć umiejętności.

                                                    > ) ) Trzeba wziac je uporem. Musza sie w koncu poddac usilnym zabiegom.
                                                    >
                                                    > ) W kwestii uporu przegrywam sromotnie....
                                                    >
                                                    > Dasz rade. Trzymam kciuki ;))

                                                    Problem w tym, że ja nie lubię substancji pomocniczych: żeli, lakierów,
                                                    mazideł...


                                                    > ) ) ) chociaz nie, rozwiany wlos ma wiele uroku...
                                                    >
                                                    > ) Dopóki w oczy nie włazi :-)
                                                    >
                                                    > Komu?

                                                    Mnie! Własne włosy przeciwko mnie! Na głowie wyhodowane! Cóż za niewdzięczność!

                                                    Bo mnie - podejrzewam - nie przeszkadzalyby nawet jakby wlazily (oczywiscie nie
                                                    moje z racji ich skaposci)

                                                    > ) ) Tu trzeba wziac poprawke na siostrzane uczucia (czy to ta siostra -
                                                    > ) manipulatorka?)
                                                    > )
                                                    > ) A jakże, innej nie mam.
                                                    >
                                                    > No wlasnie. Dlatego nie wierz w ani jedno slowo. Badz taka jaka jestes.

                                                    Będę, bo jestem... niereformowalna...
                                                    Na szczęście nie próbuję też reformować innych. Żyję i daję zyć innym.

                                                    > Niestety (a raczej stety), pewnego etapu nie da sie pominac. A etap ten jest
                                                    wielce przyjemny i nie ma co przeczekiwac ;))

                                                    Tylko mały problemik: objawy nieporadności na tym etapie mogą być wzięte za
                                                    objawy niechęci :-(((

                                                    > ) Ostatnio jednemu panu płyta sie zacięła i przez parę dobrych chwil
                                                    powtarzał to samo :-) - rzeczywistość rozminęła się z jego wyobrażeniami ;-)
                                                    >
                                                    > Tak z ciekawosci - w realu ta

                                                    W realu :-) Taki jeden poznał tzw. suche fakty (bo ja z reguły podaję prawdziwe
                                                    dane) i stworzył sobie widocznie zupełnie inny obraz (zdaje się,że nieco
                                                    krzywdzący dla mnie). Kiedy skonfrontował wyobrażenia z rzeczywistością -
                                                    rzeczywistość go nieco przerosła (w przenośni i we wzroście, bo założyłam
                                                    najwyższe szpilki, a skąd miałam wiedzieć?;-))
                                                    Wyglądał na nieo oszołomionego, bo mu się chyba pewne koncepcje rozpadły. Całe
                                                    szczęście, że kontakt był jednorazowy, facet wróci do przytomności....
                                                    Tak to jest jak sie nad wyobraźnią nie panuje, ja nigdy nie tworzę sobie obrazu
                                                    drugiego człowieka, dopóki go nie poznam.

                                                    Pozdrawiam
                                                    D.
                                                  • losiu4 Re: Jest jakieś ograniczenie w długości postu 27.03.03, 17:30
                                                    drzazga1 napisała:

                                                    > i obcina, jak się za długi chce wysłać.

                                                    sam sie na to nadzialem i odnosze wrazenie, ze limit jest sprawa dosc losowa

                                                    > > Jesli przeznaczenie zechce - pytanie i tak bedzie musialo pasc
                                                    >
                                                    > Ale czy padnie odpowiedź?

                                                    Padnie. I oczywiscie bedzie jedyna sluszna ;))

                                                    > > ) ) ) ) ) Takie coś ....
                                                    > > ) ) ) )
                                                    > > ) ) ) ) ...nie wiadomo jakie :))
                                                    > > ) )
                                                    > > ) ) ) ... co nigdzie nie pasuje....
                                                    > > ) )
                                                    > > ) ) ale za to jakie fajne bedzie
                                                    > > )
                                                    > > ) bo nikt nie będzie wiedział, co z tym zrobić?
                                                    > >
                                                    > > ale ono samo bedzie wiedziec
                                                    >
                                                    > Tylko czy mu sie uda? Biedne to coś.... W ramkach się nie mieści :-(

                                                    uda sie, uda. Takie zdolne jest

                                                    > > No wlasnie. Z dyskusji na tym forum wynika jedno: nie ma scislej i
                                                    > > jednoznacznej definicji feminizmu. 'Kobiecosc' - zalezy jak ja rozumiesz.
                                                    > > Bo
                                                    > > jesli - nazwijmy to -mniej lub bardziej stereotypowo, to juz narazilas sie
                                                    > > feministkom

                                                    > Srereotypowo??? Hmm, ja za wyjątkowy antyfeminizm uważam np. że urlop
                                                    > macierzyński trwa 6 miesięcy? Zostawić półroczne niemowlę.... To okrucieństwo!
                                                    > Przecież skoro ktos koniecznie chce, to może skrócić, ale znakomita większość
                                                    > wolałaby wydłużyć. Tyle, ze nie mają wyboru :-(


                                                    No widzisz. A ja spotkalem kobiete ktora twierdzila ze tyle spokojnie
                                                    wystarczy, a to co bylo to byla przesada.

                                                    > No i patrzylibysmy sobie na te motylki, łazili z kąta w kąt i tyle naszego.

                                                    Ano cos w tym jest... Tyle dobrego moglibysmy nie doznac ;)))

                                                    > Przyrost naturalny byłby bardzo ograniczony w przypadku kobiet, bo ile w
                                                    końcu
                                                    > ten Adam miał żeber...

                                                    Moze by mu odrastaly... i jego potomkom rowniez.. Tylko co to za przyjemnosc ;))

                                                    > Wpuścisz kuzynów na pole z młodą kukurydzą? ;-)

                                                    Kuzyni albo zostali w rodzinnych stronach albo wyniesli sie w inne zakatki
                                                    swiata :((( Nie... mysle ze to bedzie zamach beposrednio na naped ;))

                                                    > W poprzedniej pracy za każdym razem, kidy sobie herbatę zrobiłam, zawartość
                                                    > kubka lądowała w odpływie. Nie dało sie wypić.

                                                    Jest sposob: zacisnac mocno powieki, zatkac nos i wyobrazic sobie zapach dajmy
                                                    na to fiolkow.. powinno pomoc :))

                                                    > > Dobra rodowe sprzed lodowca to sa. A ze czasu minelo wiele, to i dobr sie
                                                    > nazbieralo ;)))
                                                    >
                                                    > Miło popatrzec na coś ładnego :-), ale za to ile czasu trwa odkurzanie...

                                                    Przykrywam folia ;)))

                                                    > > No wlasnie... miotla ma swoje zalety i taka jedna nie do usuniecia wade,
                                                    > ktora przewaza znacznie nad zaletami...
                                                    >
                                                    > A jaką? :-)))

                                                    Zasadnicza ;)))

                                                    > > Wole sie upewnic :))
                                                    >
                                                    > Uroczyście zapewniam, że nieszkodliwe!

                                                    To w takim razie jak tyklo znajde troche czasu - lece do sklepu.

                                                    > ...jakos... prawde mowiac nie chce mi sie mieszac lyzeczka ;))
                                                    >
                                                    > :-))) To sie nzywa oszczędzanie energii zyciowej :-)

                                                    Jak sama nazwa wskazuje wszystkie Losie tak maja :))

                                                    > > Korzysci - niekoniecznie. Ale czasem chcialoby sie niemoralnie postapic z
                                                    > co
                                                    > po niektorymi...
                                                    >
                                                    > Maleńki samosąd? Przyznam po cichu, że mnie czasem też korci taka prosta
                                                    > metoda ;-)

                                                    Nooo. Tez mi to przyszlo do glowy. Jednak zaraz potem zdalem sobie sprawe ze
                                                    kregoslup (moralny) moznaby nagiac do przyjemniejszych rzeczy ;)))

                                                    > > ) Co do gimnastyki: czasem mam takowa w pracy. Na szczescie stosunkowo
                                                    > rzadko..
                                                    > >
                                                    > > ) Na nieszczęscie ;-))) - (złośliwa)
                                                    > >
                                                    > > Oj, i to bardzo. Staremu Losiowi az tak zle zyczysz :(((
                                                    >
                                                    > (oburzona) Ja mu właśnie bardzo dobrze życzę!

                                                    Losie - jak sama nazwa wskazuje - znane sa ze statecznosci i tendencji do
                                                    oszczedzania energii na zapas.. A bo to wiadomo czy nie przyjdzie nastepny
                                                    lodowiec :)))

                                                    > Może miały niedobory witaminy A?

                                                    To niech se tabletki kupia!!!!

                                                    > Ale swoją drogą bezczelne - mogły zostawić
                                                    > chociaż trochę!

                                                    Zostawily, a jakze: to co przyleglo do resztek papieru :((( A na drugi dzien
                                                    przypuscily nalot na niewinnego losia idacego sobie spokojnie alejka. Nalot
                                                    udany zaznaczam... Chyba nigdy nie polubie golebi, co najwyzej bede je
                                                    tolerowal...

                                                    > Ale wróbelki są sprytniejsze i trudniej je złapać! Wytłumacz kotom, że z
                                                    > gołębia więcej mięska...

                                                    Kot, jak to kot. Jak sobie umysli ze ma to byc wrobelek- tak byc musi. I nie
                                                    zmieni to golab nawet pchajacy mu sie wprost w paszcze

                                                    > > ) ) Jak juz wspomnialem Losie starszawe sa i stawac w szranki taneczne z
                                                    > > ) mlodziakom i nie sa w stanie.
                                                    > >
                                                    > > ) Nie wiesz, co mówisz nieszczęsny....
                                                    > >
                                                    > > Oj wiem, wiem :(((
                                                    >
                                                    > Nie kłócić się ze znawczynią!
                                                    > Widziałam pozytywny przykład na własne oczy!

                                                    Od kazdej reguly sa wyjatki. Mialas okazje zaobserwowac jeden z nich.

                                                    > > Heh, dosc juz probowania... trzeba zachowac jakas godnosc ...

                                                    > A co tu godność ma do roboty? Trzeba zdobyć umiejętności.

                                                    No wlasnie. Ale Losie umiejetnosci w tym kierunku zaposiadaja dosc mizerne :(((

                                                    > > ) W kwestii uporu przegrywam sromotnie....
                                                    > >
                                                    > > Dasz rade. Trzymam kciuki ;))
                                                    >
                                                    > Problem w tym, że ja nie lubię substancji pomocniczych: żeli, lakierów,
                                                    > mazideł...

                                                    I b. dobrze ze nie lubisz. Niech zyje natura (szczegolnie ta bogato
                                                    wyposazona ;)))

                                                    > > ) ) ) chociaz nie, rozwiany wlos ma wiele uroku...

                                                    > > ) Dopóki w oczy nie włazi :-)
                                                    > >
                                                    > > Komu?
                                                    >
                                                    > Mnie! Własne włosy przeciwko mnie! Na głowie wyhodowane! Cóż za >
                                                    niewdzięczność!

                                                    Mam podejrzenie ze wlosy maja wiele wspolnego z wlascicielka tychze ;)))

                                                    > Bo mnie - podejrzewam - nie przeszkadzalyby nawet jakby wlazily (oczywiscie
                                                    > nie moje z racji ich skaposci)

                                                    > Będę, bo jestem... niereformowalna...
                                                    > Na szczęście nie próbuję też reformować innych. Żyję i daję zyć innym.

                                                    No i taka zostan. O ile swiat bylby piekniejszy gdyby wszyscy mysleli
                                                    podobnie...

                                                    > Tylko mały problemik: objawy nieporadności na tym etapie mogą być wzięte za
                                                    > objawy niechęci :-(((

                                                    No nie do konca (a przynajmniej nie zawsze tak jest). Coz za fajne uczucie byc
                                                    z kims tak delikatnym i troche nieporadnym

                                                    > > ) Ostatnio jednemu panu płyta sie zacięła i przez parę dobrych chwil
                                                    > powtarzał to samo :-) - rzeczywistość rozminęła się z jego wyobrażeniami ;-)

                                                    > > Tak z ciekawosci - w realu ta
                                                    >
                                                    > W realu :-) Taki jeden poznał tzw. suche fakty (bo ja z reguły podaję
                                                    > prawdziwe dane) i stworzył sobie widocznie zupełnie inny obraz (zdaje się,że
                                                    > nieco krzywdzący dla mnie).

                                                    A dlaczegoz by niby krzywdzacy? Co krzywdzacego jest w wyobrazeniu sobie tak
                                                    milej osobki jak Ty?

                                                    > Kiedy skonfrontował wyobrażenia z rzeczywistością - rzeczywistość go nieco
                                                    > przerosła (w przenośni i we wzroście, bo założyłam
                                                    > najwyższe szpilki, a skąd miałam wiedzieć?;-))

                                                    kompleksa mial jakies czlowiek czy co? Swoja droga to chyba popelnilas blad...
                                                    Niemal kazdy chlop czuje sie nieswojo z dziewczyna duzo od niego wyzsza. Jak to
                                                    milo wziac jakas drobna istotke pod swoje opiekuncze skrzydla :)))

                                                    > Wyglądał na nieo oszołomionego, bo mu się chyba pewne koncepcje rozpadły.
                                                    > Całe
                                                    > szczęście, że kontakt był jednorazowy, facet wróci do przytomności....

                                                    Az tak z nim bylo zle? A moze stracilas cos, co mogloby sie rozwinac?

                                                    > Tak to jest jak sie nad wyobraźnią nie panuje, ja nigdy nie tworzę sobie
                                                    > obrazu
                                                    > drugiego człowieka, dopóki go nie poznam.

                                                    Ja tez staram sie tego nie czynic, choc przyznac musze, ze chyba maja troche
                                                    racji rozni madrzy ludzie twierdzacy ze wiele zalezy od sily naszej wyobrazni i
                                                    instynktu. I ze te czasem sie nie myla. Sztuka w tym by im nie ulegac
                                                    bezkrytycznie...

                                                    Pozdrawiam

                                                    Losiu
                                                  • drzazga1 Re: Jest jakieś ograniczenie w długości postu 31.03.03, 19:06
                                                    losiu4 napisał:

                                                    > > Ale czy padnie odpowiedź?
                                                    >
                                                    > Padnie. I oczywiscie bedzie jedyna sluszna ;))

                                                    Podejrzewasz mnie o zapędy dyktatorskie;-)?

                                                    > > > ) ) ) ) ) Takie coś ....
                                                    > > > ) ) ) )
                                                    > > > ) ) ) ) ...nie wiadomo jakie :))
                                                    > > > ) )
                                                    > > > ) ) ) ... co nigdzie nie pasuje....
                                                    > > > ) )
                                                    > > > ) ) ale za to jakie fajne bedzie
                                                    > > > )
                                                    > > > ) bo nikt nie będzie wiedział, co z tym zrobić?
                                                    > > >
                                                    > > > ale ono samo bedzie wiedziec
                                                    > >
                                                    > > Tylko czy mu sie uda? Biedne to coś.... W ramkach się nie mieści :-(
                                                    >
                                                    > uda sie, uda. Takie zdolne jest

                                                    Na razie te zdolności chyba jakoś ukryte:-(

                                                    > No widzisz. A ja spotkalem kobiete ktora twierdzila ze tyle spokojnie
                                                    > wystarczy, a to co bylo to byla przesada.

                                                    Wyjątki są wszędzie. Ja rozumiem, że matka, która przez parę miesięcy
                                                    była "uwiązana" do kołyski, czuje się zmęczona sytuacją i chciałaby zacząć
                                                    spotykać sie z ludźmi, którzy nie wrzeszczą, kiedy są głodni, nie załatwiają
                                                    potrzeb fizjologicznych w pieluchy i sami sie kąpią ;-)
                                                    Ale zostawić dziecko w momencie, kiedy ono właśnie zaczyna z roślinki
                                                    przeistaczać sie w małego człowieczka, śmieje sie do matki, zaczyna pełzać na
                                                    brzuszku i pakuje do buzi co w łapkę wpadnie? Właśnie to jest najfajniejsze,
                                                    kiedy niemowlak zaczyna łapać kontakt z otoczeniem i jak tu takie małe zostawić?

                                                    > > Przyrost naturalny byłby bardzo ograniczony w przypadku kobiet, bo ile w
                                                    > końcu ten Adam miał żeber...
                                                    >
                                                    > Moze by mu odrastaly... i jego potomkom rowniez.. Tylko co to zaprzyjemnosc ;)
                                                    > )

                                                    Żadna!

                                                    > Kuzyni albo zostali w rodzinnych stronach albo wyniesli sie w inne zakatki
                                                    > swiata :((( Nie... mysle ze to bedzie zamach beposrednio na naped ;))

                                                    Piasek w tryby?

                                                    > Jest sposob: zacisnac mocno powieki, zatkac nos i wyobrazic sobie zapach
                                                    dajmy na to fiolkow.. powinno pomoc :))


                                                    Moja wyobraźnia ma granice. Już wolałam napić sie mineralnej.


                                                    > > Miło popatrzec na coś ładnego :-), ale za to ile czasu trwa odkurzanie...
                                                    >
                                                    > Przykrywam folia ;)))

                                                    :-)))

                                                    > > > No wlasnie... miotla ma swoje zalety i taka jedna nie do usuniecia wa
                                                    > de, ktora przewaza znacznie nad zaletami...
                                                    > >
                                                    > > A jaką? :-)))
                                                    >
                                                    > Zasadnicza

                                                    Nie chciała sie uśmiechać??? ;-) Trzeba było za każdym razem odprowadzić ją do
                                                    kąta?;-)

                                                    > > > Korzysci - niekoniecznie. Ale czasem chcialoby sie niemoralnie postap
                                                    > ic z co po niektorymi...
                                                    > >
                                                    > > Maleńki samosąd? Przyznam po cichu, że mnie czasem też korci taka prosta
                                                    > > metoda ;-)
                                                    >
                                                    > Nooo. Tez mi to przyszlo do glowy. Jednak zaraz potem zdalem sobie sprawe ze
                                                    > kregoslup (moralny) moznaby nagiac do przyjemniejszych rzeczy ;)))

                                                    Według mojego poczucia moralności te przyjemniejsze w pewnych przypadkach wcale
                                                    tej moralności nie obrażają. Może ja mam niewłaściwe poczucie moralności? Albo
                                                    giętki kręgusłup? ;-)


                                                    > Losie - jak sama nazwa wskazuje - znane sa ze statecznosci i tendencji do
                                                    > oszczedzania energii na zapas.. A bo to wiadomo czy nie przyjdzie nastepny
                                                    > lodowiec :)))

                                                    A jak nie przyjdzie, to co z tą zaoszczędzoną energią? Zmarnuje sie! Trzeba
                                                    korzystać, póki jest okazja!

                                                    > > Może miały niedobory witaminy A?
                                                    >
                                                    > To niech se tabletki kupia!!!!

                                                    :-)))
                                                    Trzeba było im tranu na miseczkę nalać;-)

                                                    > Kot, jak to kot. Jak sobie umysli ze ma to byc wrobelek- tak byc musi. I nie
                                                    > zmieni to golab nawet pchajacy mu sie wprost w paszcze

                                                    To sie nazywa mieć niezłomny charakter - lub ośli upór zależnie od punktu
                                                    widzenia.

                                                    > > > Heh, dosc juz probowania... trzeba zachowac jakas godnosc ...
                                                    >
                                                    > > A co tu godność ma do roboty? Trzeba zdobyć umiejętności.
                                                    >
                                                    > No wlasnie. Ale Losie umiejetnosci w tym kierunku zaposiadaja dosc mizerne :
                                                    (((

                                                    Czasem umiejętności trzeba długo szlifować, żeby zabłysły:-)

                                                    > I b. dobrze ze nie lubisz. Niech zyje natura (szczegolnie ta bogato
                                                    > wyposazona ;)))

                                                    Raczej niesfornie wyposażona.... Próbowałam sobie grzywkę ułozyć, taką ukośną i
                                                    nic z tego:-(((

                                                    > > Mnie! Własne włosy przeciwko mnie! Na głowie wyhodowane! Cóż za >
                                                    > niewdzięczność!
                                                    >
                                                    > Mam podejrzenie ze wlosy maja wiele wspolnego z wlascicielka tychze ;)))

                                                    Przyznaję :-)

                                                    > > Tylko mały problemik: objawy nieporadności na tym etapie mogą być wzięte z
                                                    > a objawy niechęci :-(((
                                                    >
                                                    > No nie do konca (a przynajmniej nie zawsze tak jest). Coz za fajne uczucie
                                                    byc z kims tak delikatnym i troche nieporadnym

                                                    Dopóki nie trzeba za tego kogoś okazywać zdecydowania i zaradności - wtedy
                                                    przestaje być fajne, bo tej zaradnej stronie też czasem sił brakuje, a tu nie
                                                    ma w nikim oparcia:-(

                                                    > > W realu :-) Taki jeden poznał tzw. suche fakty (bo ja z reguły podaję
                                                    > prawdziwe dane) i stworzył sobie widocznie zupełnie inny obraz (zdaje się,
                                                    > że nieco krzywdzący dla mnie).
                                                    >
                                                    > A dlaczegoz by niby krzywdzacy? Co krzywdzacego jest w wyobrazeniu sobie tak
                                                    > milej osobki jak Ty?

                                                    Nie wiem, ja podałam suche fakty :-) a za cudzą wyobraźnię nie odpowiadam;-)

                                                    > > Kiedy skonfrontował wyobrażenia z rzeczywistością - rzeczywistość go nieco
                                                    > przerosła (w przenośni i we wzroście, bo założyłam najwyższe szpilki, a skąd
                                                    miałam wiedzieć?;-))
                                                    >
                                                    > kompleksa mial jakies czlowiek czy co?

                                                    Podobno spore? Moim zdaniem bez powodu zupełnie.


                                                    Swoja droga to chyba popelnilas blad... Niemal kazdy chlop czuje sie nieswojo z
                                                    dziewczyna duzo od niego wyzsza. Jak to milo wziac jakas drobna istotke pod
                                                    swoje opiekuncze skrzydla :)))

                                                    Niedużo, ja w tych szpilkach miałam najwyżej 172 cm wzrostu, a co ma powiedziec
                                                    moja koleżanka - 184 na bosaka?

                                                    Poza tym często tańczyłam z partnerami trochę niższymi i było bardzo fajnie,
                                                    jakoś nam ta różnica nie przeszkadzała, za to jeżeli partner jest wyższy o
                                                    ponad 20 cm, to raczej niewygodnie jest.


                                                    > > Wyglądał na nieo oszołomionego, bo mu się chyba pewne koncepcje rozpadły.
                                                    > Całe szczęście, że kontakt był jednorazowy, facet wróci do przytomności....
                                                    >
                                                    > Az tak z nim bylo zle? A moze stracilas cos, co mogloby sie rozwinac?

                                                    Nic nie straciłam, kontakt z założenia był jednorazowy i służbowy.
                                                    Ale humor mi poprawił, przyznaję:-)))


                                                    > Ja tez staram sie tego nie czynic, choc przyznac musze, ze chyba maja troche
                                                    > racji rozni madrzy ludzie twierdzacy ze wiele zalezy od sily naszej wyobrazni
                                                    i instynktu. I ze te czasem sie nie myla. Sztuka w tym by im nie ulegac
                                                    > bezkrytycznie...

                                                    Ba, sztuka w tym, żeby wiedzieć, kiedy tej wyobraźni i instynktom zaufać....
                                                    Ja na wszelki wypadek staram sie nie ufać... przyznaję, ze miewam poważnie
                                                    trudności z tzw. pójściem na żywioł. Analiza to moje drugie imię;-)

                                                    Pozdrawiam
                                                    D.
                                                  • losiu4 Re: Jest jakieś ograniczenie w długości postu 01.04.03, 15:09
                                                    drzazga1 napisała:

                                                    > > > Ale czy padnie odpowiedź?
                                                    > >
                                                    > > Padnie. I oczywiscie bedzie jedyna sluszna ;))
                                                    >
                                                    > Podejrzewasz mnie o zapędy dyktatorskie;-)?

                                                    No nie... raczej podejrzewalbym o bycie strona ucisniona ;))

                                                    > > > > ) ) ) ) ) Takie coś ....
                                                    > > > > ) ) ) )
                                                    > > > > ) ) ) ) ...nie wiadomo jakie :))
                                                    > > > > ) )
                                                    > > > > ) ) ) ... co nigdzie nie pasuje....
                                                    > > > > ) )
                                                    > > > > ) ) ale za to jakie fajne bedzie
                                                    > > > > )
                                                    > > > > ) bo nikt nie będzie wiedział, co z tym zrobić?
                                                    > > > >
                                                    > > > > ale ono samo bedzie wiedziec
                                                    > > >
                                                    > > > Tylko czy mu sie uda? Biedne to coś.... W ramkach się nie mieści :-(
                                                    > >
                                                    > > uda sie, uda. Takie zdolne jest
                                                    >
                                                    > Na razie te zdolności chyba jakoś ukryte:-(

                                                    Nie każde zloto jasno blyszczy...

                                                    > Wyjątki są wszędzie. Ja rozumiem, że matka, która przez parę miesięcy
                                                    > była "uwiązana" do kołyski, czuje się zmęczona sytuacją i chciałaby zacząć
                                                    > spotykać sie z ludźmi, którzy nie wrzeszczą, kiedy są głodni, nie załatwiają
                                                    > potrzeb fizjologicznych w pieluchy i sami sie kąpią ;-)
                                                    > Ale zostawić dziecko w momencie, kiedy ono właśnie zaczyna z roślinki
                                                    > przeistaczać sie w małego człowieczka, śmieje sie do matki, zaczyna pełzać na
                                                    > brzuszku i pakuje do buzi co w łapkę wpadnie? Właśnie to jest najfajniejsze,
                                                    > kiedy niemowlak zaczyna łapać kontakt z otoczeniem i jak tu takie małe zostawić
                                                    > ?

                                                    Ha. Kapitalizm mamy z calym dobrodziejstwem inwentarza...

                                                    > > Moze by mu odrastaly... i jego potomkom rowniez.. Tylko co to zaprzyjemnos
                                                    > c ;)

                                                    > Żadna!

                                                    Pelna zgoda ;))

                                                    > > Kuzyni albo zostali w rodzinnych stronach albo wyniesli sie w inne zakatki
                                                    >
                                                    > > swiata :((( Nie... mysle ze to bedzie zamach beposrednio na naped ;))
                                                    >
                                                    > Piasek w tryby?

                                                    Woda w zwoje...

                                                    > Moja wyobraźnia ma granice. Już wolałam napić sie mineralnej.

                                                    Dobrze, ze byla. Ja w jednej pracy nie mialem takich luxusow...

                                                    > > > > No wlasnie... miotla ma swoje zalety i taka jedna nie do usuniec
                                                    > ia wa
                                                    > > de, ktora przewaza znacznie nad zaletami...
                                                    > > >
                                                    > > > A jaką? :-)))
                                                    > >
                                                    > > Zasadnicza
                                                    >
                                                    > Nie chciała sie uśmiechać??? ;-) Trzeba było za każdym razem odprowadzić ją do
                                                    > kąta?;-)

                                                    Zeby tylko tyle ;)))

                                                    > Według mojego poczucia moralności te przyjemniejsze w pewnych przypadkach wcale
                                                    > tej moralności nie obrażają. Może ja mam niewłaściwe poczucie moralności? Albo
                                                    > giętki kręgusłup? ;-)

                                                    Widzisz... a niektorzy twierdza inaczej (oczywiscie jesli myslimy o tym samym ;)))

                                                    > A jak nie przyjdzie, to co z tą zaoszczędzoną energią? Zmarnuje sie! Trzeba
                                                    > korzystać, póki jest okazja!

                                                    U Losiow nic sie nie zmarnuje. Dyc wiosna idzie, moze cos sie uda zrobic z zapasami ;)))

                                                    > Trzeba było im tranu na miseczkę nalać;-)

                                                    Zeby chcialy. Nieeee... odnioslem wrazenie ze zezarly ze zlosliwosci. Takiego podeschlego lekko chleba nawet nie
                                                    tknely...

                                                    > To sie nazywa mieć niezłomny charakter - lub ośli upór zależnie od punktu
                                                    > widzenia.

                                                    Nooo... kotem trzeba by byc by to pojac...

                                                    > > > > Heh, dosc juz probowania... trzeba zachowac jakas godnosc ...
                                                    > >
                                                    > > > A co tu godność ma do roboty? Trzeba zdobyć umiejętności.
                                                    > >
                                                    > > No wlasnie. Ale Losie umiejetnosci w tym kierunku zaposiadaja dosc mizerne
                                                    > > :(((

                                                    > Czasem umiejętności trzeba długo szlifować, żeby zabłysły:-)

                                                    Po wiekach prob i doswiadczen Losie autorytatywnie stwierdzaja: umiejetnosci takowych nie posiadaja :(((

                                                    > > I b. dobrze ze nie lubisz. Niech zyje natura (szczegolnie ta bogato
                                                    > > wyposazona ;)))
                                                    >
                                                    > Raczej niesfornie wyposażona.... Próbowałam sobie grzywkę ułozyć, taką ukośną i
                                                    > nic z tego:-(((

                                                    A moze to i dobrze, ze sie nie udaje. Zeby cos doradzic badz stwierdzic musialbym szanowna rozmowczynie
                                                    obejrzec :))

                                                    > > No nie do konca (a przynajmniej nie zawsze tak jest). Coz za fajne uczucie
                                                    > > byc z kims tak delikatnym i troche nieporadnym

                                                    > Dopóki nie trzeba za tego kogoś okazywać zdecydowania i zaradności - wtedy
                                                    > przestaje być fajne, bo tej zaradnej stronie też czasem sił brakuje, a tu nie
                                                    > ma w nikim oparcia:-(

                                                    A to juz raczej meskie zadanie (oczywiscie przy kobiecym wsparciu, ktore jest niezbedne :)))

                                                    > > A dlaczegoz by niby krzywdzacy? Co krzywdzacego jest w wyobrazeniu sobie t
                                                    > ak
                                                    > > milej osobki jak Ty?

                                                    > Nie wiem, ja podałam suche fakty :-) a za cudzą wyobraźnię nie odpowiadam;-)

                                                    Dobra, dobra. Lepiej przyznaj sie od razu co mu tam nagadalas ;)))

                                                    > >... przerosła (w przenośni i we wzroście, bo założyłam najwyższe szpilki, a s
                                                    > kąd
                                                    > miałam wiedzieć?;-))
                                                    > >
                                                    > > kompleksa mial jakies czlowiek czy co?

                                                    > Podobno spore? Moim zdaniem bez powodu zupełnie.

                                                    Na pkcie szpilek? Troche przesadzil. Co jest zlego w zgrabnej kobiecej nozce w szpilkach... Ja tam jestem za takimi
                                                    widokami.

                                                    > Swoja droga to chyba popelnilas blad... Niemal kazdy chlop czuje sie nieswojo z
                                                    > dziewczyna duzo od niego wyzsza. Jak to milo wziac jakas drobna istotke pod
                                                    > swoje opiekuncze skrzydla :)))

                                                    > Niedużo, ja w tych szpilkach miałam najwyżej 172 cm wzrostu, a co ma powiedziec
                                                    > moja koleżanka - 184 na bosaka?

                                                    Ano powinna powiedziec ze ma pecha, o ile pechem mozna to nazwac. Za to jacy 2-metrowi przystojniacy kolo niej
                                                    sie kreca ;)))

                                                    > Poza tym często tańczyłam z partnerami trochę niższymi i było bardzo fajnie,
                                                    > jakoś nam ta różnica nie przeszkadzała, za to jeżeli partner jest wyższy o
                                                    > ponad 20 cm, to raczej niewygodnie jest.

                                                    Fakt. Ale zawsze mozesz sie na takowym uwiesic, co i on bedzie sobie cenil szczegolnie w hmmm... 'wolniejszym'
                                                    tancu

                                                    > Nic nie straciłam, kontakt z założenia był jednorazowy i służbowy.
                                                    > Ale humor mi poprawił, przyznaję:-)))

                                                    Nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo

                                                    > Ba, sztuka w tym, żeby wiedzieć, kiedy tej wyobraźni i instynktom zaufać....
                                                    > Ja na wszelki wypadek staram sie nie ufać... przyznaję, ze miewam poważnie
                                                    > trudności z tzw. pójściem na żywioł.

                                                    Pozwol sobie czasem kobieto na pofolgowanie instynktom (oczywiscie bez przesady). Zdarza sie ze naprawde
                                                    warto :))

                                                    > Analiza to moje drugie imię;-)

                                                    Powaznie? ;) Ale to nie matetatyka czy inna chemia (oczywiscie nie TA chemia :)))

                                                    Pozdrawiam

                                                    Losiu
                                                  • drzazga1 Re: Jest jakieś ograniczenie w długości postu 02.04.03, 17:54
                                                    losiu4 napisał:

                                                    Najpewniejszy i najszybszy sposób na wyzwolenie sie z ucisku to wszycie
                                                    elastycznej gumki;-)
                                                    A z wyzwalaniem na siłę trzeba bardzo uważać....

                                                    > Nie każde zloto jasno blyszczy...

                                                    Ale wszyscy lecą na to błyszczące!

                                                    > > Piasek w tryby?
                                                    >
                                                    > Woda w zwoje...

                                                    Właściciel tej maszyny już ma wodę w zwojach... mózgowych;-)

                                                    > > Moja wyobraźnia ma granice. Już wolałam napić sie mineralnej.
                                                    >
                                                    > Dobrze, ze byla. Ja w jednej pracy nie mialem takich luxusow...

                                                    Te luksusy gwarantowane przepisami są:-)


                                                    > > > > > No wlasnie... miotla ma swoje zalety i taka jedna nie do usuniecia wa
                                                    > > > de, ktora przewaza znacznie nad zaletami...
                                                    > > > >
                                                    > > > > A jaką? :-)))
                                                    > > >
                                                    > > > Zasadnicza
                                                    > >
                                                    > > Nie chciała sie uśmiechać??? ;-) Trzeba było za każdym razem odprowadzić j
                                                    > ą do kąta?;-)
                                                    >
                                                    > Zeby tylko tyle ;)))

                                                    W ogóle nie chciała wracać do kąta?!

                                                    >
                                                    > > Według mojego poczucia moralności te przyjemniejsze w pewnych przypadkach
                                                    > wcale tej moralności nie obrażają. Może ja mam niewłaściwe poczucie
                                                    moralności? Albo giętki kręgusłup? ;-)
                                                    >
                                                    > Widzisz... a niektorzy twierdza inaczej (oczywiscie jesli myslimy o tym
                                                    samym ;)))

                                                    Myślę , że myslimy:-) A ci niektórzy niech zajmą sie swoimi sprawami.

                                                    > U Losiow nic sie nie zmarnuje. Dyc wiosna idzie, moze cos sie uda zrobic z
                                                    zapasami ;)))

                                                    Zużyć natentychmiast!

                                                    > Zeby chcialy. Nieeee... odnioslem wrazenie ze zezarly ze zlosliwosci. Takiego
                                                    podeschlego lekko chleba nawet nie tknely...

                                                    Wstretne ptaszyska!
                                                    (to były normalne gołębie, czy synogarlice?)

                                                    > > To sie nazywa mieć niezłomny charakter - lub ośli upór zależnie od punktu
                                                    > > widzenia.
                                                    >
                                                    > Nooo... kotem trzeba by byc by to pojac...

                                                    Trzeba akceptować bez prób zrozumienia:-)



                                                    > > > No wlasnie. Ale Losie umiejetnosci w tym kierunku zaposiadaja dosc mi
                                                    > zerne :(((
                                                    >
                                                    > > Czasem umiejętności trzeba długo szlifować, żeby zabłysły:-)
                                                    >
                                                    > Po wiekach prob i doswiadczen Losie autorytatywnie stwierdzaja: umiejetnosci
                                                    takowych nie posiadaja :(((

                                                    Zamiast narzekać, trzeba poszukać dobrego nauczyciela!
                                                    (nadal upieram sie przy swojej racji)

                                                    > A moze to i dobrze, ze sie nie udaje. Zeby cos doradzic badz stwierdzic
                                                    musialbym szanowna rozmowczynie obejrzec :))

                                                    Wyglądało ładnie, dopóki głową nie poruszyłam:-( Wróciły dranie na dawne
                                                    miejsce.


                                                    > > Dopóki nie trzeba za tego kogoś okazywać zdecydowania i zaradności - wtedy
                                                    > przestaje być fajne, bo tej zaradnej stronie też czasem sił brakuje, a tu
                                                    > nie ma w nikim oparcia:-(
                                                    >
                                                    > A to juz raczej meskie zadanie (oczywiscie przy kobiecym wsparciu, ktore jest
                                                    niezbedne :)))

                                                    Mam nieprzyjemne wrażenie, że dziś łatwiej o takich, co sami chętnie na
                                                    kobiecie sie wesprą:-(

                                                    > > > A dlaczegoz by niby krzywdzacy? Co krzywdzacego jest w wyobrazeniu so
                                                    > bie tak milej osobki jak Ty?
                                                    >
                                                    > Nie wiem, ja podałam suche fakty :-) a za cudzą wyobraźnię nie odpowiadam;-)
                                                    >
                                                    > Dobra, dobra. Lepiej przyznaj sie od razu co mu tam nagadalas ;)))

                                                    Samą prawdę!


                                                    > > Podobno spore? Moim zdaniem bez powodu zupełnie.
                                                    >
                                                    > Na pkcie szpilek? Troche przesadzil. Co jest zlego w zgrabnej kobiecej nozce
                                                    w szpilkach... Ja tam jestem za takimi widokami.

                                                    Prawie każdej nodze damskiej szpiki urody dodają:-)
                                                    A kompleksy miał na punkcie swojego wzrostu. Moim zdaniem niesłusznie.

                                                    >
                                                    > Ano powinna powiedziec ze ma pecha, o ile pechem mozna to nazwac. Za to jacy
                                                    2- metrowi przystojniacy kolo niej sie kreca ;)))

                                                    Niby sie kręcą ci wyrośnięci, czy przystojniacy, cóż, każdy ma osobisty gust,
                                                    ale jakoś tez mało produktywnie sie kręcą...

                                                    > > Poza tym często tańczyłam z partnerami trochę niższymi i było bardzo fajni
                                                    > e, jakoś nam ta różnica nie przeszkadzała, za to jeżeli partner jest wyższy o
                                                    ponad 20 cm, to raczej niewygodnie jest.
                                                    >
                                                    > Fakt. Ale zawsze mozesz sie na takowym uwiesic, co i on bedzie sobie cenil
                                                    szczegolnie w hmmm... 'wolniejszym' tancu

                                                    No wiesz, uwiesić sie? Ja tańczę całkiem nieźle!
                                                    A o partnera trzeba dbać, nie wykorzystywać.


                                                    > > Ba, sztuka w tym, żeby wiedzieć, kiedy tej wyobraźni i instynktom zaufać..
                                                    > .. Ja na wszelki wypadek staram sie nie ufać... przyznaję, ze miewam poważnie
                                                    > trudności z tzw. pójściem na żywioł.
                                                    >
                                                    > Pozwol sobie czasem kobieto na pofolgowanie instynktom (oczywiscie bez
                                                    przesady). Zdarza sie ze naprawde warto :))

                                                    Tyle, że ja mam poważne trudności w ocenie, kiedy warto i trafiam w bagienko:-(
                                                    przeważnie.

                                                    > > Analiza to moje drugie imię;-)
                                                    >
                                                    > Powaznie? ;) Ale to nie matetatyka czy inna chemia (oczywiscie nie TA
                                                    chemia :)))

                                                    Troche matematyki (wszak jest rodzaju żeńskiego), troche fizyki (też
                                                    dziewczynka) :-)

                                                    Pozdrawiam
                                                    D.
                                                  • losiu4 Re: Jest jakieś ograniczenie w długości postu 03.04.03, 07:56
                                                    drzazga1 napisała:

                                                    > Najpewniejszy i najszybszy sposób na wyzwolenie sie z ucisku to wszycie
                                                    > elastycznej gumki;-)
                                                    > A z wyzwalaniem na siłę trzeba bardzo uważać....

                                                    Nooo... wszyta gumka moze strzelic ;))
                                                    A tak w ogole masz racje: wyzwalanie czy uszczesliwianie innych na sile czesto daje efekty odwrotne do
                                                    zamierzonych...

                                                    > > Nie każde zloto jasno blyszczy...

                                                    > Ale wszyscy lecą na to błyszczące!

                                                    Alez skad!! Sa koneserzy tego ukrytego piekna. Ale zeby go odkryc trzeba troche czasu poswiecic.

                                                    > > Woda w zwoje...
                                                    >
                                                    > Właściciel tej maszyny już ma wodę w zwojach... mózgowych;-)

                                                    Wlasnie sie dowiedzialem, ze w tym roku nie bedzie (prawdopodobnie) siania kukurydzy. Ponoc fasola schodzi lepiej.
                                                    Bedzie na jakichs 2 ha... Facet wygadal sie przed kumplami bedac na piwku w geesie. Ale to nie znaczy ze dywersji
                                                    nie bedzie, bo fasole tez trzeba suszyc... No chyba ze dla swietego spokoju zainwestuje w stopery

                                                    > > Dobrze, ze byla. Ja w jednej pracy nie mialem takich luxusow...

                                                    > Te luksusy gwarantowane przepisami są:-)

                                                    Ha, ha, ha ale mnie rozbawilas... Przepisy w prywatnej firemce w regionie gdzie niemal co drugi pracy nie ma...
                                                    Niezle :)))

                                                    > > > > > A jaką? :-)))
                                                    > > > >
                                                    > > > > Zasadnicza
                                                    > > >
                                                    > > > Nie chciała sie uśmiechać??? ;-) Trzeba było za każdym razem odprowad
                                                    > zić ją do kąta?;-)

                                                    > > Zeby tylko tyle ;)))
                                                    >
                                                    > W ogóle nie chciała wracać do kąta?!

                                                    Hi hi hi... Dobrze wiesz o co chodzi, a ja sie nie wygadam :)))

                                                    > > Widzisz... a niektorzy twierdza inaczej (oczywiscie jesli myslimy o tym
                                                    > samym ;)))
                                                    >
                                                    > Myślę , że myslimy:-) A ci niektórzy niech zajmą sie swoimi sprawami.

                                                    Zeby tylko chcieli nimi sie zajac. Ci niektorzy cierpia chyba na nadmiar wolnego czasu, albo maja jakas misje do
                                                    wypelnienia, bo co chwila chca wsciubiac nos w sprawy innych.

                                                    > > U Losiow nic sie nie zmarnuje. Dyc wiosna idzie, moze cos sie uda zrobic z
                                                    > zapasami ;)))

                                                    > Zużyć natentychmiast!

                                                    Spokojnie... spokojnie... to pierwsza i zasadnicza dewiza Losiow, na ktorej jak do tej pory sie nie zawodzily.
                                                    Rozejrzec sie trzeba, podumac.... a potem do dziela ;)))

                                                    > > Zeby chcialy. Nieeee... odnioslem wrazenie ze zezarly ze zlosliwosci. Taki
                                                    > ego
                                                    > podeschlego lekko chleba nawet nie tknely...
                                                    >
                                                    > Wstretne ptaszyska!
                                                    > (to były normalne gołębie, czy synogarlice?)

                                                    A tego nie wiem, bo jak mnie rozbudzily stukajac dziobami o parapet (juz konczyly konsumowac), ruszylem ku oknu...
                                                    a te bestie czujne sa i gdy znalazlem sie przy parapecie, byly juz daleko...

                                                    > Trzeba akceptować bez prób zrozumienia:-)

                                                    Ano tak...

                                                    > > Po wiekach prob i doswiadczen Losie autorytatywnie stwierdzaja: umiejetnosci
                                                    > > takowych nie posiadaja :(((

                                                    > Zamiast narzekać, trzeba poszukać dobrego nauczyciela!
                                                    > (nadal upieram sie przy swojej racji)

                                                    A ja przy swojej :))) To nie jest narzekanie tylko stwierdzenie doswiadczonego zyciowo Losia. I gdzie tu na wsi
                                                    nauczyciela szukac?

                                                    > > A moze to i dobrze, ze sie nie udaje. Zeby cos doradzic badz stwierdzic
                                                    > musialbym szanowna rozmowczynie obejrzec :))

                                                    > Wyglądało ładnie, dopóki głową nie poruszyłam:-( Wróciły dranie na dawne
                                                    > miejsce.

                                                    Moze maja racje, tylko Ty jestes uparta i chcesz zmienic to, co dobre :)))

                                                    > > > Dopóki nie trzeba za tego kogoś okazywać zdecydowania i zaradności -
                                                    > wtedy
                                                    > > przestaje być fajne, bo tej zaradnej stronie też czasem sił brakuje, a tu
                                                    > > nie ma w nikim oparcia:-(

                                                    > > A to juz raczej meskie zadanie (oczywiscie przy kobiecym wsparciu, ktore jest
                                                    > niezbedne :)))

                                                    > Mam nieprzyjemne wrażenie, że dziś łatwiej o takich, co sami chętnie na
                                                    > kobiecie sie wesprą:-(

                                                    No nie wiem... Czemu mieliby sie opierac na kobiecie? Chyba ze mialas na mysli wsparcie obustronne. Wszak zycie
                                                    toczy sie roznie i raz jest sie pod, a raz na wozie. Wtedy wsparcie od partnera staje sie mile widziane. Ot, taki
                                                    zwykly
                                                    zwiazek 2 bliskich sobie osob...

                                                    > > Nie wiem, ja podałam suche fakty :-) a za cudzą wyobraźnię nie odpowiadam; -)

                                                    > > Dobra, dobra. Lepiej przyznaj sie od razu co mu tam nagadalas ;)))

                                                    > Samą prawdę!

                                                    He he he. Kobieta ktora mowi sama prawde ;)))

                                                    > > > Podobno spore? Moim zdaniem bez powodu zupełnie.

                                                    > Prawie każdej nodze damskiej szpiki urody dodają:-)

                                                    Pelna zgoda. Chociaz na zgrabnej nodze kazde obuwie prezentuje sie niezle, nawet trapery...

                                                    > > Ano powinna powiedziec ze ma pecha, o ile pechem mozna to nazwac. Za to jacy
                                                    > 2- metrowi przystojniacy kolo niej sie kreca ;)))

                                                    > Niby sie kręcą ci wyrośnięci, czy przystojniacy, cóż, każdy ma osobisty gust,
                                                    > ale jakoś tez mało produktywnie sie kręcą...

                                                    Moze kolezanka ich jakos deprymuje... Moze za inteligentna jest i chlopaki sie przestraszaja :))

                                                    > > Fakt. Ale zawsze mozesz sie na takowym uwiesic, co i on bedzie sobie cenil
                                                    > szczegolnie w hmmm... 'wolniejszym' tancu

                                                    > No wiesz, uwiesić sie? Ja tańczę całkiem nieźle!
                                                    > A o partnera trzeba dbać, nie wykorzystywać.

                                                    Zapomnialem dodac cudzyslow w jeszcze jednym miejscu... Z takiego uwieszenia partner na pewno bylby
                                                    zadowolony ;)))

                                                    > > Pozwol sobie czasem kobieto na pofolgowanie instynktom (oczywiscie bez
                                                    > przesady). Zdarza sie ze naprawde warto :))

                                                    > Tyle, że ja mam poważne trudności w ocenie, kiedy warto i trafiam w bagienko:-(
                                                    > przeważnie.

                                                    Jesli 'przewaznie' to jeszcze nie jest zle... Nieraz by czlowiek wiele dal wzamian za kilka wspanialych chwil...

                                                    > > > Analiza to moje drugie imię;-)
                                                    > >
                                                    > > Powaznie? ;) Ale to nie matetatyka czy inna chemia (oczywiscie nie TA
                                                    > chemia :)))
                                                    >
                                                    > Troche matematyki (wszak jest rodzaju żeńskiego), troche fizyki (też
                                                    > dziewczynka) :-)

                                                    Sa chwile gdy nauka powinna sobie pojsc precz... po czym - za jakis czas - powrocic ;)))

                                                    Pozdrawiam

                                                    Losiu
                                                  • drzazga1 Re: Jest jakieś ograniczenie w długości postu 03.04.03, 17:52
                                                    losiu4 napisał:

                                                    > A tak w ogole masz racje: wyzwalanie czy uszczesliwianie innych na sile
                                                    czesto daje efekty odwrotne do zamierzonych...

                                                    Wszelka dyktatura jest podejrzana, także dyktowanie komuś czego ma pragnąć.

                                                    >
                                                    > > > Nie każde zloto jasno blyszczy...
                                                    >
                                                    > > Ale wszyscy lecą na to błyszczące!
                                                    >
                                                    > Alez skad!! Sa koneserzy tego ukrytego piekna. Ale zeby go odkryc trzeba
                                                    troche czasu poswiecic.

                                                    Przede wszystkim trzeba sie dobrze przyjrzeć. A to wymaga odrobiny wysiłku.
                                                    Rzadko komu chce się wysilać:-(


                                                    > Wlasnie sie dowiedzialem, ze w tym roku nie bedzie (prawdopodobnie) siania
                                                    kukurydzy. Ponoc fasola schodzi lepiej. Bedzie na jakichs 2 ha... Facet
                                                    wygadal sie przed kumplami bedac na piwku w geesie. Ale to nie znaczy ze
                                                    dywersji nie bedzie, bo fasole tez trzeba suszyc... No chyba ze dla swietego
                                                    spokoju zainwestuje w stopery

                                                    Myślę, że to będzie skuteczniejsze. Bo maszynę można naprawić.
                                                    >
                                                    > > > Dobrze, ze byla. Ja w jednej pracy nie mialem takich luxusow...
                                                    >
                                                    > > Te luksusy gwarantowane przepisami są:-)
                                                    >
                                                    > Ha, ha, ha ale mnie rozbawilas... Przepisy w prywatnej firemce w regionie
                                                    gdzie niemal co drugi pracy nie ma... Niezle :)))

                                                    To właśnie miał być dowcip, taki troche wisielczy:-)


                                                    > > W ogóle nie chciała wracać do kąta?!
                                                    >
                                                    > Hi hi hi... Dobrze wiesz o co chodzi, a ja sie nie wygadam :)))

                                                    A ja Cię tak delikatnie ciągnę za język;-)

                                                    > > Myślę , że myslimy:-) A ci niektórzy niech zajmą sie swoimi sprawami.
                                                    >
                                                    > Zeby tylko chcieli nimi sie zajac. Ci niektorzy cierpia chyba na nadmiar
                                                    wolnego czasu, albo maja jakas misje do wypelnienia, bo co chwila chca
                                                    wsciubiac nos w sprawy innych.

                                                    O, to samo myślę o wtrącających sie - za dużo czasu mają.

                                                    > Spokojnie... spokojnie... to pierwsza i zasadnicza dewiza Losiow, na ktorej
                                                    jak do tej pory sie nie zawodzily.
                                                    > Rozejrzec sie trzeba, podumac.... a potem do dziela ;)))

                                                    Jasne, podumać należy, ale dumać można szybko:-) Co przezyjemy, to nasze:-)

                                                    > A tego nie wiem, bo jak mnie rozbudzily stukajac dziobami o parapet (juz
                                                    konczyly konsumowac), ruszylem ku oknu...
                                                    > a te bestie czujne sa i gdy znalazlem sie przy parapecie, byly juz daleko...

                                                    Obstawiam zwykłe gołębie.

                                                    > > Zamiast narzekać, trzeba poszukać dobrego nauczyciela!
                                                    > > (nadal upieram sie przy swojej racji)
                                                    >
                                                    > A ja przy swojej :))) To nie jest narzekanie tylko stwierdzenie
                                                    doswiadczonego zyciowo Losia. I gdzie tu na wsi nauczyciela szukac?

                                                    Oj, Ty to umiesz mnie zgasić;-), przypomniałeś, dlaczego ja do Wawy
                                                    przyjechałam. Bo przecież nie z powodu zamiłowania do spalin.

                                                    > > Wyglądało ładnie, dopóki głową nie poruszyłam:-( Wróciły dranie na dawne
                                                    > > miejsce.
                                                    >
                                                    > Moze maja racje, tylko Ty jestes uparta i chcesz zmienic to, co dobre :)))

                                                    Może i dobre, ale już mi sie znudziło i chciałam inaczej, ale mnie zignorowały:-
                                                    ( Wczoraj próbowałam z pomocami chemicznymi i też figa....

                                                    > > Mam nieprzyjemne wrażenie, że dziś łatwiej o takich, co sami chętnie na
                                                    > > kobiecie sie wesprą:-(
                                                    >
                                                    > No nie wiem... Czemu mieliby sie opierac na kobiecie? Chyba ze mialas na
                                                    mysli wsparcie obustronne.

                                                    Obustronne jak najbardziej, ja mówiłam o jednostronnym :-(


                                                    Wszak zycie toczy sie roznie i raz jest sie pod, a raz na wozie. Wtedy wsparcie
                                                    od partnera staje sie mile widziane. Ot, taki zwykly zwiazek 2 bliskich sobie
                                                    osob...

                                                    Gorzej jak związek przeradza sie w pasożytnictwo....

                                                    > > > Dobra, dobra. Lepiej przyznaj sie od razu co mu tam nagadalas ;)))
                                                    >
                                                    > > Samą prawdę!
                                                    >
                                                    > He he he. Kobieta ktora mowi sama prawde ;)))

                                                    Ale nie całą! :-))))))

                                                    > > Prawie każdej nodze damskiej szpiki urody dodają:-)
                                                    >
                                                    > Pelna zgoda. Chociaz na zgrabnej nodze kazde obuwie prezentuje sie niezle,
                                                    nawet trapery...

                                                    A niezgrabnej nic nie pomoże?;-)
                                                    BO pobrzydzić coś ładnego jest łatwo, ale odwrotnie, to dopiero osiągnięcie.


                                                    > Moze kolezanka ich jakos deprymuje... Moze za inteligentna jest i chlopaki
                                                    sie przestraszaja :))

                                                    Nie, myślę, że to coś innego, ale nie czuję sie kompetentna oceniać:-), więc
                                                    może dziewczyna ma zwykłego pecha życiowego, wiesz, ci, z którymi ona by
                                                    chciała, nie chcą z nią, a ci, co chcą z nią, jej nie odpowiadają.

                                                    > > No wiesz, uwiesić sie? Ja tańczę całkiem nieźle!
                                                    > > A o partnera trzeba dbać, nie wykorzystywać.
                                                    >
                                                    > Zapomnialem dodac cudzyslow w jeszcze jednym miejscu... Z takiego uwieszenia
                                                    partner na pewno bylby zadowolony ;)))

                                                    Może byłby, a może nie, bo może... jego dziewczyna zdążyła już z toalety wrócić
                                                    i właśnie łypie złym okiem spod ściany?


                                                    > > > Pozwol sobie czasem kobieto na pofolgowanie instynktom (oczywiscie bez
                                                    przesady). Zdarza sie ze naprawde warto :))
                                                    >
                                                    > > Tyle, że ja mam poważne trudności w ocenie, kiedy warto i trafiam w bagien
                                                    > ko:-( przeważnie.
                                                    >
                                                    > Jesli 'przewaznie' to jeszcze nie jest zle... Nieraz by czlowiek wiele dal
                                                    wzamian za kilka wspanialych chwil...

                                                    Przeważnie to znaczy jakieś 95% :-(
                                                    A chwile - ile można żyć wspomnieniami?

                                                    > Analiza to moje drugie imię;-)
                                                    > > >
                                                    Powaznie? ;) Ale to nie matetatyka czy inna chemia (oczywiscie nie TA
                                                    chemia :)))
                                                    > >
                                                    > > Troche matematyki (wszak jest rodzaju żeńskiego), troche fizyki (też
                                                    > > dziewczynka) :-)
                                                    >
                                                    > Sa chwile gdy nauka powinna sobie pojsc precz... po czym - za jakis czas -
                                                    powrocic ;)))

                                                    I tu właśnie zaczyna sie problem: nauka nie chce sobie iść precz, tylko
                                                    bezlitośnie ostrzega o konsekwencjach. A najgorsze, że coraz częściej ma
                                                    rację...

                                                    Pozdrawiam

                                                    D.

                                                  • losiu4 Re: Jest jakieś ograniczenie w długości postu 05.04.03, 10:05
                                                    drzazga1 napisała:

                                                    > Wszelka dyktatura jest podejrzana, także dyktowanie komuś czego ma pragnąć.

                                                    ano tak, trzebaby jeszcze zeby niektore feministki to zrozumialy

                                                    > > Alez skad!! Sa koneserzy tego ukrytego piekna. Ale zeby go odkryc trzeba
                                                    > troche czasu poswiecic.
                                                    >
                                                    > Przede wszystkim trzeba sie dobrze przyjrzeć. A to wymaga odrobiny wysiłku.
                                                    > Rzadko komu chce się wysilać:-(

                                                    Zapewniam Cie ze jestes w bledzie, pewnie sama nawet nie wiesz ilu takich mija
                                                    Cie codziennie chociazby w drodze do pracy

                                                    > > ... No chyba ze dla swietego
                                                    > > spokoju zainwestuje w stopery

                                                    > Myślę, że to będzie skuteczniejsze. Bo maszynę można naprawić.

                                                    Takie silniki nielatwo naprawic

                                                    > > Ha, ha, ha ale mnie rozbawilas... Przepisy w prywatnej firemce w regionie
                                                    > gdzie niemal co drugi pracy nie ma... Niezle :)))
                                                    >
                                                    > To właśnie miał być dowcip, taki troche wisielczy:-)

                                                    aaa to przepraszam

                                                    > > > W ogóle nie chciała wracać do kąta?!

                                                    > > Hi hi hi... Dobrze wiesz o co chodzi, a ja sie nie wygadam :)))

                                                    > A ja Cię tak delikatnie ciągnę za język;-)

                                                    Losie nie daja sie tak latwo ;)) ale czasem sie wygadaja...

                                                    > O, to samo myślę o wtrącających sie - za dużo czasu mają.

                                                    Jest jeszcze gorszy gatunek: to ci z misja dziejowa do wypelnienia

                                                    > > Spokojnie... spokojnie... to pierwsza i zasadnicza dewiza Losiow, na ktore
                                                    > j
                                                    > jak do tej pory sie nie zawodzily.
                                                    > > Rozejrzec sie trzeba, podumac.... a potem do dziela ;)))
                                                    >
                                                    > Jasne, podumać należy, ale dumać można szybko:-) Co przezyjemy, to nasze:-)

                                                    Ano cos w tym jest. Wlasnie zaczalem dumac... a potem bedzie STRASZNIE ;)))

                                                    > Obstawiam zwykłe gołębie.

                                                    Ja tez. W tamtym miescie bylo ich zatrzesienie...

                                                    > > A ja przy swojej :))) To nie jest narzekanie tylko stwierdzenie
                                                    > doswiadczonego zyciowo Losia. I gdzie tu na wsi nauczyciela szukac?

                                                    > Oj, Ty to umiesz mnie zgasić;-), przypomniałeś, dlaczego ja do Wawy
                                                    > przyjechałam. Bo przecież nie z powodu zamiłowania do spalin.

                                                    Jakos zapomnialem po co przyjechalas. Mysle ze zrobilas to z powodu checi bycia
                                                    w tzw towarzystwie, spotykania interesujacych ludzi, prowadzenia dysput
                                                    filozoficznych itd itp...

                                                    > > Moze maja racje, tylko Ty jestes uparta i chcesz zmienic to, co dobre :)))

                                                    > Może i dobre, ale już mi sie znudziło i chciałam inaczej, ale mnie
                                                    zignorowały:
                                                    > -
                                                    > ( Wczoraj próbowałam z pomocami chemicznymi i też figa....

                                                    Radze Ci, daj im spokoj. I tak zrobia co chca (jak zwykla czynic ich
                                                    wlascicielka). Twoj urok bedzie m.in. w tym tkwil

                                                    > > No nie wiem... Czemu mieliby sie opierac na kobiecie? Chyba ze mialas na
                                                    > mysli wsparcie obustronne.

                                                    > Obustronne jak najbardziej, ja mówiłam o jednostronnym :-(

                                                    A czemuz mieliby sie wspierac na tak delikatnej istotce? Jak dla mnie to ona
                                                    powinna czuc sie bezpiecznie przy nim, nie odwrotnie

                                                    > Gorzej jak związek przeradza sie w pasożytnictwo....

                                                    Ano to niedobrze... tylko czemu mialoby byc to takie czeste?

                                                    > > He he he. Kobieta ktora mowi sama prawde ;)))

                                                    > Ale nie całą! :-))))))

                                                    aaa, teraz juz rozumiem ;)))

                                                    > A niezgrabnej nic nie pomoże?;-)

                                                    Zawsze jakis wybieg da sie zastosowac, ale ile sie trzeba przy tym narobic...

                                                    > BO pobrzydzić coś ładnego jest łatwo, ale odwrotnie, to dopiero osiągnięcie.

                                                    o to mi chodzilo

                                                    > > Moze kolezanka ich jakos deprymuje... Moze za inteligentna jest i chlopaki
                                                    > > sie przestraszaja :))

                                                    > Nie, myślę, że to coś innego, ale nie czuję sie kompetentna oceniać:-), więc
                                                    > może dziewczyna ma zwykłego pecha życiowego, wiesz, ci, z którymi ona by
                                                    > chciała, nie chcą z nią, a ci, co chcą z nią, jej nie odpowiadają.

                                                    A wiesz, jest taka teoria mowiaca ze sa kobiety ktore przyciagaja okreslony typ
                                                    mezczyzn. Innym ciezko jest sie przez taki wianuszek wielbicieli przebic...

                                                    > > Zapomnialem dodac cudzyslow w jeszcze jednym miejscu... Z takiego uwieszen
                                                    > > ia
                                                    > > partner na pewno bylby zadowolony ;)))

                                                    > Może byłby, a może nie, bo może... jego dziewczyna zdążyła już z toalety
                                                    wrócić i właśnie łypie złym okiem spod ściany?

                                                    Alez skad. Podziwia, jak tez jej partner potrafi pieknie tanczyc, a jego
                                                    aktualna partnerka jeszcze lepiej. Przeciez to taka radosc dla oka ;)))

                                                    > > Jesli 'przewaznie' to jeszcze nie jest zle... Nieraz by czlowiek wiele dal
                                                    > > wzamian za kilka wspanialych chwil...

                                                    > Przeważnie to znaczy jakieś 95% :-(

                                                    Ech, matematyczka z Ciebie wylazi.... tego sie nie da przeliczyc na %. Trzeba
                                                    zastosowac srednia wazona ;))

                                                    > A chwile - ile można żyć wspomnieniami?

                                                    No troche mozna... do nastepnej wspanialej chwili ;))

                                                    > > > Troche matematyki (wszak jest rodzaju żeńskiego), troche fizyki (też
                                                    > > > dziewczynka) :-)

                                                    no i CHEMIA (tez dziewczynka) ;)))

                                                    > I tu właśnie zaczyna sie problem: nauka nie chce sobie iść precz, tylko
                                                    > bezlitośnie ostrzega o konsekwencjach. A najgorsze, że coraz częściej ma
                                                    > rację...

                                                    No nie. Diagnoza: chandra/przesilenie zimowe. Recepta: duuuuzo slonca i jeszcze
                                                    wiecej wspanialych przezyc

                                                    Pozdrawiam

                                                    Losiu
                                                  • drzazga1 Re: Jest jakieś ograniczenie w długości postu 07.04.03, 22:10
                                                    losiu4 napisał:

                                                    > drzazga1 napisała:
                                                    >
                                                    > > Wszelka dyktatura jest podejrzana, także dyktowanie komuś czego ma pragnąć
                                                    >
                                                    > ano tak, trzebaby jeszcze zeby niektore feministki to zrozumialy

                                                    To muszą WSZYSCY zrozumieć.

                                                    >Alez skad!! Sa koneserzy tego ukrytego piekna. Ale zeby go odkryc trzeba
                                                    > > troche czasu poswiecic.
                                                    > >
                                                    > > Przede wszystkim trzeba sie dobrze przyjrzeć. A to wymaga odrobiny wysiłku
                                                    > .
                                                    > > Rzadko komu chce się wysilać:-(
                                                    >
                                                    > Zapewniam Cie ze jestes w bledzie, pewnie sama nawet nie wiesz ilu takich
                                                    mija Cie codziennie chociazby w drodze do pracy

                                                    W drodze do pracy to ja sie dopiero budzę, rano jestem z lekka nieprzytomna i
                                                    niczego nie zauważam:-)

                                                    > > > ... No chyba ze dla swietego spokoju zainwestuje w stopery
                                                    >
                                                    > > Myślę, że to będzie skuteczniejsze. Bo maszynę można naprawić.
                                                    >
                                                    > Takie silniki nielatwo naprawic

                                                    Przecież powinny być odporne chociażby na pył?

                                                    > > > > W ogóle nie chciała wracać do kąta?!
                                                    >
                                                    > > > Hi hi hi... Dobrze wiesz o co chodzi, a ja sie nie wygadam :)))
                                                    >
                                                    > > A ja Cię tak delikatnie ciągnę za język;-)
                                                    >
                                                    > Losie nie daja sie tak latwo ;)) ale czasem sie wygadaja...

                                                    Podstępnie na to liczę:-)

                                                    > > O, to samo myślę o wtrącających sie - za dużo czasu mają.
                                                    >
                                                    > Jest jeszcze gorszy gatunek: to ci z misja dziejowa do wypelnienia
                                                    >
                                                    >Spokojnie... spokojnie... to pierwsza i zasadnicza dewiza Losiow, na ktorej
                                                    > > jak do tej pory sie nie zawodzily.
                                                    > > > Rozejrzec sie trzeba, podumac.... a potem do dziela ;)))
                                                    > >
                                                    Jasne, podumać należy, ale dumać można szybko:-) Co przezyjemy, to nasze:-)
                                                    >
                                                    > Ano cos w tym jest. Wlasnie zaczalem dumac... a potem bedzie STRASZNIE ;)))

                                                    Eee, poczekamy, zobaczymy...

                                                    > > > A ja przy swojej :))) To nie jest narzekanie tylko stwierdzenie
                                                    > > doswiadczonego zyciowo Losia. I gdzie tu na wsi nauczyciela szukac?
                                                    >
                                                    > > Oj, Ty to umiesz mnie zgasić;-), przypomniałeś, dlaczego ja do Wawy
                                                    > > przyjechałam. Bo przecież nie z powodu zamiłowania do spalin.
                                                    >
                                                    > Jakos zapomnialem po co przyjechalas. Mysle ze zrobilas to z powodu checi
                                                    byciaw tzw towarzystwie, spotykania interesujacych ludzi, prowadzenia dysput
                                                    > filozoficznych itd itp...

                                                    Hehe he he... przeceniasz moją naiwność;-)

                                                    > Moze maja racje, tylko Ty jestes uparta i chcesz zmienic to, co dobre:)))
                                                    >
                                                    > > Może i dobre, ale już mi sie znudziło i chciałam inaczej, ale mnie
                                                    > zignorowały:
                                                    > > -
                                                    > > ( Wczoraj próbowałam z pomocami chemicznymi i też figa....
                                                    >
                                                    > Radze Ci, daj im spokoj. I tak zrobia co chca (jak zwykla czynic ich
                                                    > wlascicielka). Twoj urok bedzie m.in. w tym tkwil

                                                    Poddałam się, nie mam ani czasu ani ochoty na sterczenie przed lustrem. I tak
                                                    zrobią co chcą.

                                                    >No nie wiem... Czemu mieliby sie opierac na kobiecie? Chyba ze mialas na
                                                    > > mysli wsparcie obustronne.
                                                    >
                                                    > > Obustronne jak najbardziej, ja mówiłam o jednostronnym :-(
                                                    >
                                                    > A czemuz mieliby sie wspierac na tak delikatnej istotce? Jak dla mnie to ona
                                                    > powinna czuc sie bezpiecznie przy nim, nie odwrotnie

                                                    Wzięli sobie do serca hasła o równouprawnieniu, ale tylko niektóre, np.:
                                                    "Hela sieje, Hela orze, Hela jeździ na traktorze"
                                                    Dla takich równouprawnienie= do normalnych obowiązków (dom, wychowanie dzieci)
                                                    dodajemy kobiecie wymóg pracy zawodowej, ba, ma robic karierę. Do tego MUSI
                                                    pięknie wyglądac, zawsze zadbana i wypoczęta, tryskająca zadowoleniem z życia...

                                                    > > Gorzej jak związek przeradza sie w pasożytnictwo....
                                                    >
                                                    > Ano to niedobrze... tylko czemu mialoby byc to takie czeste?

                                                    Rozejrzyj się...
                                                    >
                                                    > > > He he he. Kobieta ktora mowi sama prawde ;)))
                                                    >
                                                    > > Ale nie całą! :-))))))
                                                    >
                                                    > aaa, teraz juz rozumiem ;)))

                                                    Ale to co powiedziałam, to była SAMA PRAWDA. Co on sobie na tej podstawie
                                                    wyobraził, to już nie mój problem.
                                                    >
                                                    > > A niezgrabnej nic nie pomoże?;-)
                                                    >
                                                    > Zawsze jakis wybieg da sie zastosowac, ale ile sie trzeba przy tym narobic...
                                                    >
                                                    BO pobrzydzić coś ładnego jest łatwo, ale odwrotnie, to dopiero osiągnięcie.
                                                    >
                                                    > o to mi chodzilo

                                                    Złośliwość natury:-(
                                                    >
                                                    >Moze kolezanka ich jakos deprymuje... Moze za inteligentna jest i chl
                                                    > opaki sie przestraszaja :))
                                                    >
                                                    Nie, myślę, że to coś innego, ale nie czuję sie kompetentna oceniać:-), więc
                                                    > > może dziewczyna ma zwykłego pecha życiowego, wiesz, ci, z którymi ona by
                                                    > > chciała, nie chcą z nią, a ci, co chcą z nią, jej nie odpowiadają.
                                                    >
                                                    > A wiesz, jest taka teoria mowiaca ze sa kobiety ktore przyciagaja okreslony
                                                    typ mezczyzn. Innym ciezko jest sie przez taki wianuszek wielbicieli przebic...

                                                    Acha, każda wymówka dobra!
                                                    >
                                                    > > > Zapomnialem dodac cudzyslow w jeszcze jednym miejscu... Z takiego uwi
                                                    > eszenia partner na pewno bylby zadowolony ;)))
                                                    >
                                                    > > Może byłby, a może nie, bo może... jego dziewczyna zdążyła już z toalety
                                                    > wrócić i właśnie łypie złym okiem spod ściany?
                                                    >
                                                    > Alez skad. Podziwia, jak tez jej partner potrafi pieknie tanczyc, a jego
                                                    > aktualna partnerka jeszcze lepiej. Przeciez to taka radosc dla oka ;)))

                                                    TYlko dlaczego mnie swędzi między łopatkami, jakby ktoś celował laserem?

                                                    > > > Jesli 'przewaznie' to jeszcze nie jest zle... Nieraz by czlowiek wiel
                                                    > e dal wzamian za kilka wspanialych chwil...
                                                    >
                                                    > > Przeważnie to znaczy jakieś 95% :-(
                                                    >
                                                    > Ech, matematyczka z Ciebie wylazi.... tego sie nie da przeliczyc na %. Trzeba
                                                    > zastosowac srednia wazona ;))

                                                    Jakby nie liczył - fakty są bezlitosne.
                                                    >
                                                    > > A chwile - ile można żyć wspomnieniami?
                                                    >
                                                    > No troche mozna... do nastepnej wspanialej chwili ;))
                                                    >
                                                    > > > > Troche matematyki (wszak jest rodzaju żeńskiego), troche fizyki
                                                    > (też dziewczynka) :-)
                                                    >
                                                    > no i CHEMIA (tez dziewczynka) ;)))

                                                    I dlatego wszystkie razem tak mieszają:-)
                                                    >
                                                    > > I tu właśnie zaczyna sie problem: nauka nie chce sobie iść precz, tylko
                                                    > > bezlitośnie ostrzega o konsekwencjach. A najgorsze, że coraz częściej ma
                                                    > > rację...
                                                    >
                                                    > No nie. Diagnoza: chandra/przesilenie zimowe. Recepta: duuuuzo slonca i
                                                    jeszcze wiecej wspanialych przezyc

                                                    Nie wiem, gdzie apteka:-(

                                                    D.
                                                  • losiu4 Re: Jest jakieś ograniczenie w długości postu 08.04.03, 08:16
                                                    drzazga1 napisała:

                                                    > > > Wszelka dyktatura jest podejrzana, także dyktowanie komuś czego ma pragnąć

                                                    > > ano tak, trzebaby jeszcze zeby niektore feministki to zrozumialy

                                                    > To muszą WSZYSCY zrozumieć.

                                                    ha... dobrze by bylo. Ale raju na ziemi i tak nam sie nie uda uczynic :((

                                                    > W drodze do pracy to ja sie dopiero budzę, rano jestem z lekka nieprzytomna i
                                                    > niczego nie zauważam:-)

                                                    O... i oto przyczyna takiego a nie innego stanu rzeczy. Kobieto: spij wiecej, nie szalej tyle po nocach ;)))

                                                    > Przecież powinny być odporne chociażby na pył?

                                                    ma sie swoje sposoby ;)))

                                                    > > > A ja Cię tak delikatnie ciągnę za język;-)
                                                    > >
                                                    > > Losie nie daja sie tak latwo ;)) ale czasem sie wygadaja...
                                                    >
                                                    > Podstępnie na to liczę:-)

                                                    musze sie przyznac, ze od czasu do czasu udaje Ci sie :))

                                                    > Jasne, podumać należy, ale dumać można szybko:-) Co przezyjemy, to nasze:-)
                                                    > > Ano cos w tym jest. Wlasnie zaczalem dumac... a potem bedzie STRASZNIE ;))
                                                    > )
                                                    >
                                                    > Eee, poczekamy, zobaczymy...

                                                    to bedzie moment ;))) ani sie dziewcze nie spodziejesz... nie widzialas jeszcze Losia w akcji ;))

                                                    > > Jakos zapomnialem po co przyjechalas. Mysle ze zrobilas to z powodu checi
                                                    > byciaw tzw towarzystwie, spotykania interesujacych ludzi, prowadzenia dysput
                                                    > > filozoficznych itd itp...

                                                    > Hehe he he... przeceniasz moją naiwność;-)

                                                    alez skad, jaka naiwnosc... skad niecne podejrzenia...

                                                    > > Radze Ci, daj im spokoj. I tak zrobia co chca (jak zwykla czynic ich
                                                    > > wlascicielka). Twoj urok bedzie m.in. w tym tkwil

                                                    > Poddałam się, nie mam ani czasu ani ochoty na sterczenie przed lustrem. I tak
                                                    > zrobią co chcą.

                                                    no wreszcie... alez jestes uparta :)))

                                                    > Wzięli sobie do serca hasła o równouprawnieniu, ale tylko niektóre, np.:
                                                    > "Hela sieje, Hela orze, Hela jeździ na traktorze"

                                                    o!! dzieki, znowu sobie wpisze w kajecik... powoli sie on zapelnia...

                                                    > Dla takich równouprawnienie= do normalnych obowiązków (dom, wychowanie dzieci)
                                                    > dodajemy kobiecie wymóg pracy zawodowej, ba, ma robic karierę. Do tego MUSI
                                                    > pięknie wyglądac, zawsze zadbana i wypoczęta, tryskająca zadowoleniem z życia..

                                                    jakies czarnowidztwo Cie opanowalo... nie przecze: sa tacy osobnicy, ale sa tez i normalni

                                                    > > > Gorzej jak związek przeradza sie w pasożytnictwo....

                                                    > > Ano to niedobrze... tylko czemu mialoby byc to takie czeste?
                                                    >
                                                    > Rozejrzyj się...

                                                    patrze, patrze... i nic takiego nie widze... moze dlatego ze obecnie nikogo kolo mnie nie ma, a moze tez i dlatego ze
                                                    wcale nie jest to takie czeste...

                                                    > > aaa, teraz juz rozumiem ;)))

                                                    > Ale to co powiedziałam, to była SAMA PRAWDA. Co on sobie na tej podstawie
                                                    > wyobraził, to już nie mój problem.

                                                    no, masz racje, wez tylko poprawke na jedno: jestes kobieta...

                                                    > BO pobrzydzić coś ładnego jest łatwo, ale odwrotnie, to dopiero osiągnięcie.

                                                    > > o to mi chodzilo

                                                    > Złośliwość natury:-(

                                                    ano tak jest ten swiat zrobiony... ale mistrzyni zawsze potrafi wyczarowac cos pieknego... szczegolnie jesli ma z
                                                    czego ;))

                                                    > Nie, myślę, że to coś innego, ale nie czuję sie kompetentna oceniać:-), więc
                                                    > > > może dziewczyna ma zwykłego pecha życiowego, wiesz, ci, z którymi ona
                                                    > by
                                                    > > > chciała, nie chcą z nią, a ci, co chcą z nią, jej nie odpowiadają.

                                                    > > A wiesz, jest taka teoria mowiaca ze sa kobiety ktore przyciagaja okreslon
                                                    > y
                                                    > typ mezczyzn. Innym ciezko jest sie przez taki wianuszek wielbicieli przebic...
                                                    >
                                                    > Acha, każda wymówka dobra!

                                                    zadna wymowka. Ponoc tak sie zdarza...

                                                    > > > > Zapomnialem dodac cudzyslow w jeszcze jednym miejscu... Z takieg
                                                    > o uwi
                                                    > > eszenia partner na pewno bylby zadowolony ;)))
                                                    > >
                                                    > > > Może byłby, a może nie, bo może... jego dziewczyna zdążyła już z toal
                                                    > ety
                                                    > > wrócić i właśnie łypie złym okiem spod ściany?

                                                    > > Alez skad. Podziwia, jak tez jej partner potrafi pieknie tanczyc, a jego
                                                    > > aktualna partnerka jeszcze lepiej. Przeciez to taka radosc dla oka ;)))

                                                    > TYlko dlaczego mnie swędzi między łopatkami, jakby ktoś celował laserem?

                                                    to moze zaproponuj partnerowi, zeby delikatnie plecy Ci pomasowal, to i uczucie swedzenia minie ;))

                                                    > > Ech, matematyczka z Ciebie wylazi.... tego sie nie da przeliczyc na %. Trz
                                                    > eba
                                                    > > zastosowac srednia wazona ;))

                                                    > Jakby nie liczył - fakty są bezlitosne.

                                                    wszystko zalezy od przyjetych wspolczynnikow ;))... a jak tak bedziesz % liczyla bez przerwy, to sie do Warszawy
                                                    wybiore i zepsuje Ci ten kalkulator (grozba!)

                                                    > > > > > Troche matematyki (wszak jest rodzaju żeńskiego), troche fi
                                                    > zyki
                                                    > > (też dziewczynka) :-)

                                                    > > no i CHEMIA (tez dziewczynka) ;)))

                                                    > I dlatego wszystkie razem tak mieszają:-)

                                                    ale jakie wspaniale rzeczy przy tym wychodza!!!

                                                    > > No nie. Diagnoza: chandra/przesilenie zimowe. Recepta: duuuuzo slonca i
                                                    > jeszcze wiecej wspanialych przezyc

                                                    > Nie wiem, gdzie apteka:-(

                                                    blizej niz myslisz :)))

                                                    Pozdrawiam

                                                    Losiu
                                                  • drzazga1 Re: Jest jakieś ograniczenie w długości postu 16.04.03, 20:22
                                                    losiu4 napisał:

                                                    > drzazga1 napisała:

                                                    Wszelka dyktatura jest podejrzana, także dyktowanie komuś czego
                                                    > ma pragnąć
                                                    >
                                                    > > > ano tak, trzebaby jeszcze zeby niektore feministki to zrozumialy
                                                    >
                                                    > > To muszą WSZYSCY zrozumieć.
                                                    >
                                                    > ha... dobrze by bylo. Ale raju na ziemi i tak nam sie nie uda uczynic :((

                                                    Ale może chociaż odrobinę tolerancji?
                                                    >
                                                    > > W drodze do pracy to ja sie dopiero budzę, rano jestem z lekka nieprzytomn
                                                    > a i niczego nie zauważam:-)
                                                    >
                                                    > O... i oto przyczyna takiego a nie innego stanu rzeczy. Kobieto: spij wiecej,
                                                    nie szalej tyle po nocach ;)))

                                                    Haha.... Spanie jest nudne;-)
                                                    >
                                                    > > Przecież powinny być odporne chociażby na pył?
                                                    >
                                                    > ma sie swoje sposoby ;)))
                                                    >
                                                    > > > > A ja Cię tak delikatnie ciągnę za język;-)
                                                    > > >
                                                    > > > Losie nie daja sie tak latwo ;)) ale czasem sie wygadaja...
                                                    > >
                                                    > > Podstępnie na to liczę:-)
                                                    >
                                                    > musze sie przyznac, ze od czasu do czasu udaje Ci sie :))
                                                    >
                                                    > > Jasne, podumać należy, ale dumać można szybko:-) Co przezyjemy, to nasze:-
                                                    > )
                                                    Ano cos w tym jest. Wlasnie zaczalem dumac... a potem bedzie STRASZNIE ;))
                                                    > > )
                                                    > >
                                                    > > Eee, poczekamy, zobaczymy...
                                                    >
                                                    > to bedzie moment ;))) ani sie dziewcze nie spodziejesz... nie widzialas
                                                    jeszcze Losia w akcji ;))

                                                    Nie widziałeś jeszcze tak upartego muła jak ja... a może mulicy?
                                                    >
                                                    Jakos zapomnialem po co przyjechalas. Mysle ze zrobilas to z powodu c
                                                    > heci byciaw tzw towarzystwie, spotykania interesujacych ludzi, prowadzenia
                                                    dysput filozoficznych itd itp...
                                                    >
                                                    > > Hehe he he... przeceniasz moją naiwność;-)
                                                    >
                                                    > alez skad, jaka naiwnosc... skad niecne podejrzenia...

                                                    Nie, skąd, wcale....;-)
                                                    >
                                                    > > > Radze Ci, daj im spokoj. I tak zrobia co chca (jak zwykla czynic ich
                                                    > > > wlascicielka). Twoj urok bedzie m.in. w tym tkwil
                                                    >
                                                    > > Poddałam się, nie mam ani czasu ani ochoty na sterczenie przed lustrem. I
                                                    > tak zrobią co chcą.
                                                    >
                                                    > no wreszcie... alez jestes uparta :)))
                                                    >
                                                    > > Wzięli sobie do serca hasła o równouprawnieniu, ale tylko niektóre, np.:
                                                    > > "Hela sieje, Hela orze, Hela jeździ na traktorze"
                                                    >
                                                    > o!! dzieki, znowu sobie wpisze w kajecik... powoli sie on zapelnia...
                                                    >
                                                    > > Dla takich równouprawnienie= do normalnych obowiązków (dom, wychowanie dzi
                                                    > eci) dodajemy kobiecie wymóg pracy zawodowej, ba, ma robic karierę. Do tego
                                                    MUSI pięknie wyglądac, zawsze zadbana i wypoczęta, tryskająca zadowoleniem z ży
                                                    > cia..
                                                    >
                                                    > jakies czarnowidztwo Cie opanowalo... nie przecze: sa tacy osobnicy, ale sa
                                                    tez i normalni
                                                    >
                                                    > > > > Gorzej jak związek przeradza sie w pasożytnictwo....
                                                    >
                                                    > > > Ano to niedobrze... tylko czemu mialoby byc to takie czeste?
                                                    > >
                                                    > > Rozejrzyj się...
                                                    >
                                                    patrze, patrze... i nic takiego nie widze... moze dlatego ze obecnie nikogo kol
                                                    > o mnie nie ma, a moze tez i dlatego ze wcale nie jest to takie czeste...

                                                    Cóż, według mnie całkiem częste
                                                    >
                                                    > > > aaa, teraz juz rozumiem ;)))
                                                    >
                                                    > > Ale to co powiedziałam, to była SAMA PRAWDA. Co on sobie na tej podstawie
                                                    > > wyobraził, to już nie mój problem.
                                                    >
                                                    > no, masz racje, wez tylko poprawke na jedno: jestes kobieta...

                                                    I nic na to nie poradzę;-)
                                                    >
                                                    BO pobrzydzić coś ładnego jest łatwo, ale odwrotnie, to dopiero osiągnięcie.
                                                    >
                                                    > > > o to mi chodzilo
                                                    >
                                                    > > Złośliwość natury:-(
                                                    >
                                                    > ano tak jest ten swiat zrobiony... ale mistrzyni zawsze potrafi wyczarowac
                                                    cos pieknego... szczegolnie jesli ma z czego ;))

                                                    Jak ma z czego, to sie nie musi starać, więc co to za osiągnięcie?
                                                    >
                                                    Nie, myślę, że to coś innego, ale nie czuję sie kompetentna oceniać:-), więc
                                                    może dziewczyna ma zwykłego pecha życiowego, wiesz, ci, z którym i ona
                                                    > > by chciała, nie chcą z nią, a ci, co chcą z nią, jej nie odpowiadają.
                                                    > A wiesz, jest taka teoria mowiaca ze sa kobiety ktore przyciagaja okr
                                                    > eslony typ mezczyzn. Innym ciezko jest sie przez taki wianuszek wielbicieli
                                                    przebic...
                                                    > >
                                                    > > Acha, każda wymówka dobra!
                                                    >
                                                    > zadna wymowka. Ponoc tak sie zdarza...

                                                    Akurat, to uprzejmy sposób powiedzenia "nie jestem zainteresowany"
                                                    >
                                                    Zapomnialem dodac cudzyslow w jeszcze jednym miejscu... Z takiego uwi
                                                    > > > eszenia partner na pewno bylby zadowolony ;)))

                                                    Może byłby, a może nie, bo może... jego dziewczyna zdążyła już z toalety
                                                    > > > wrócić i właśnie łypie złym okiem spod ściany?
                                                    >
                                                    Alez skad. Podziwia, jak tez jej partner potrafi pieknie tanczyc, a jego
                                                    aktualna partnerka jeszcze lepiej. Przeciez to taka radosc dla oka ;)))
                                                    >
                                                    > > TYlko dlaczego mnie swędzi między łopatkami, jakby ktoś celował laserem?
                                                    >
                                                    to moze zaproponuj partnerowi, zeby delikatnie plecy Ci pomasowal, to i uczucie
                                                    > swedzenia minie ;))

                                                    Wtedy ten laser spod ściany wystrzeli
                                                    >
                                                    Ech, matematyczka z Ciebie wylazi.... tego sie nie da przeliczyc na %
                                                    > . Trzeba zastosowac srednia wazona ;))
                                                    >
                                                    > > Jakby nie liczył - fakty są bezlitosne.
                                                    >
                                                    > wszystko zalezy od przyjetych wspolczynnikow ;))... a jak tak bedziesz %
                                                    liczyl a bez przerwy, to sie do Warszawy wybiore i zepsuje Ci ten kalkulator
                                                    (grozba!)

                                                    Ten w głowie?
                                                    >
                                                    Troche matematyki (wszak jest rodzaju żeńskiego), troche fizyki
                                                    > > > (też dziewczynka) :-)
                                                    >
                                                    > > > no i CHEMIA (tez dziewczynka) ;)))
                                                    >
                                                    > > I dlatego wszystkie razem tak mieszają:-)
                                                    >
                                                    > ale jakie wspaniale rzeczy przy tym wychodza!!!

                                                    Mieszanki piorunujące, czasami tylko zgliszcza po eksperymentach
                                                    >
                                                    > > > No nie. Diagnoza: chandra/przesilenie zimowe. Recepta: duuuuzo slonca
                                                    > i jeszcze wiecej wspanialych przezyc
                                                    >
                                                    > > Nie wiem, gdzie apteka:-(
                                                    >
                                                    > blizej niz myslisz :)))
                                                    >
                                                    Z okna widzę, ale tam jakiś asortyment dziwny jest...

                                                    Pozdrawiam

                                                    D.
    • drzazga1 Re: Telefony 19.02.03, 14:02
      Nr tel. stacjonarnego to: 610 48 55

      Za pomyłkę serdecznie przepraszam
    • Gość: EWOK Przepraszam, że się wtrącę IP: 213.241.18.* 28.02.03, 14:48
      Czy to już nie czas wymienić się numerami telefonów ? :)
      • drzazga1 Re: Przepraszam, że się wtrącę 28.02.03, 17:00
        Gość portalu: EWOK napisał(a):

        > Czy to już nie czas wymienić się numerami telefonów ? :)

        Już teraz??? :-)))

        • Gość: EWOK Re: Przepraszam, że się wtrącę IP: *.acn.waw.pl 28.02.03, 20:32
          drzazga1 napisała:

          > Gość portalu: EWOK napisał(a):
          >
          > > Czy to już nie czas wymienić się numerami telefonów ? :)
          >
          > Już teraz??? :-)))
          >

          No nie wiem, jakie masz kryteria :), ale flirtujecie sobie z Losiem - było nie
          było - już 10 dni.
          • drzazga1 Re: Przepraszam, że się wtrącę-nic nie szkodzi 03.03.03, 10:53
            Gość portalu: EWOK napisał(a):

            > No nie wiem, jakie masz kryteria :), ale flirtujecie sobie z Losiem - było
            nie było - już 10 dni.

            Kryteria to ja mam cokolwiek staroświeckie, przyznaję.... a w ogole to my nie
            flirtujemy, tylko wymieniamy poglądy! Na definicję feminizmu np., więc temat
            jak najbardziej stosowny na to szacowne forum :-)))
        • losiu4 Re: Przepraszam, że się wtrącę 01.03.03, 13:58
          drzazga1 napisała:

          > Gość portalu: EWOK napisał(a):
          >
          > > Czy to już nie czas wymienić się numerami telefonów ? :)
          >
          > Już teraz??? :-)))
          >

          No wlasnie... Najwyrazniej EWOK nalezy do ludzi 'nowoczesnych' dla ktorych
          znajomosc przez 10 dni (przez internet!!!) jest wrecz wiekowa. No ale coz, nowe
          pokolenie... Aczkolwiek przyznam sie, lubie Cie poprzez Twoja filozofie
          zyciowa :)))

          Losiu
    • malenka7 Re: Nie wiem czy mogę tutaj ;-)..... 17.08.03, 20:28
      drzazga1 napisała:

      > ... ale kto nie ryzykuje :-))) ten żałuje.
      >
      > Wklejam info od organizatorki:
      >
      > "TANIEC BRZUCHA - WARSZTATY DLA KOBIET
      > Taniec brzucha jest improwizacją. Każda kobieta tańczy go na
      > swój sposób, wsłuchując się w muzykę i we własne ciało. Swobodny
      > ruch bioder, naturalny dla arabskich kobiet, dla nas często bywa
      > czymś obcym.
      > W czasie warsztatu będziemy oswajać się z nim, bawiąc się
      > i tańcząc. Będziemy tworzyć własne tańce, niepowtarzalne jak
      > każda z nas.
      >
      >
      > Kolejne warsztaty tanca brzucha odbywaja sie 22 lutego w godz.
      > 15:00-21:00.
      > Prowadzi je Aleksandra Toth, z pochodzenia Egipcjanka.
      > Cena warsztatu 50 PLN.
      > Prosze o zgłoszenia i wpłaty najpozniej do 19 lutego
      > Kinga Makowiecka, tel. 610-46-55, 0506-560-860"
      >
      >
      > Od siebie dodam, że taniec brzucha jest w naszym kręgu kulturowym wiązany z
      > nocnymi klubami i uważany za atrakcję turystyczną. Takie postrzeganie jest z
      > gruntu fałszywe, Egipcjankom taniec ten towarzyszy od narodzin - bo często
      > kobiety tańczą wtedy, gdy jedna z nich rodzi dziecko.
      >
      > Na pierwszych warsztatach w Warszawie była obecna duża grupa członkiń
      > Stowarzyszenia "Daikini" - serdecznie je pozdrawiam przy okazji.
      >
      > Ja zaczęłam uczyć się na warsztatach w listopadzie 2001 r., więc jestem
      > weteranką :-), ale z reguły większość dziewczyn na każdych zajęciach w ogóle
      > wcześniej nie miała do czynienia z żadnym tańcem. W czasie warsztatów
      > oswajały się z własnym ciałem i uczyły je akceptować.
      >
      > Warto zabrać ze sobą butlę wody mineralnej i długi szal, bądź chustę do
      > zawiązania na biodrach, obuwie - baletki z miękka podeszwą lub na bosaka.
      >
      > Ps. Na wszelki wypadek: ja nie jestem organizatorką, za to
      > liczę na satysfakcję moralną w postaci zarażenia kolejnych ofiar moją
      > pasją :-)))
      >
      >

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka