Dodaj do ulubionych

Czy mężczyzna powinien oddać kobiecie?

30.08.06, 17:19
wiadomosci.o2.pl/?s=512&t=7271
Nie ma co ukrywać - agresja kobiet wobec mężczyzn rośnie. W końcu nie każda
kobieta jest słabsza od każdego mężczyzny, a łagodność kobiet to stereotyp...
Natomiast - i to jest dziwne - nadal powszechnie się uznaje, że mężczyzna nie
powinien oddawać, reagować przemocą. Niedawno byłem na jednym amerykańskim
forum, gdzie młodzi mężczyźni skarżyli się, że uderzenie dziewczyny oznacza
ostracyzm ze strony całej klasy, choćby nawet we własnej obronie!
Co na to feministki? Ja wiem, że jesteście przeciw każdej przemocy, ale skoro
żyjemy w mało doskonałym świecie, w której przemoc istnieje i będzie istnieć,
to może pora skończyć z mitem białego heteroseksualnego samca-potwora, i
uznać, że mężczyzn i kobiet obowiązują takie same zasady funkcjonowania w
społeczeństwie?
Obserwuj wątek
    • turbomini Re: Czy mężczyzna powinien oddać kobiecie? 30.08.06, 17:38
      Trudno powiedzieć. Właściwie należałoby założyć, że nie należy odpowiadać
      agresją na agresję. Czy jeśli mąż uderzy żonę to ona ma oddać? Nie - powinna
      natomiast jak najszybciej wykopać go za drzwi. To może działać w dwie strony.
      Natomiast wiem, że istnieje pewien specyficzny typ "zadziory", który jak nie
      zareagujesz, to poprawi. Wtedy wypadało by oddać tak na przetrzeźwienie. Trzeba
      się tylko liczyć z tym, że babka może już nie wstać.
    • johnny-kalesony Re: Czy mężczyzna powinien oddać kobiecie? 30.08.06, 17:40
      Nie ma co ukrywać - agresja kobiet wobec mężczyzn rośnie. W końcu nie każda
      > kobieta jest słabsza od każdego mężczyzny, a łagodność kobiet to stereotyp...

      Skoro agresja kobiet nie jest niczym niezwykłym, a kobiety nie są stereotypowo
      łagodne, to dlaczego napisałeś o rosnącej w tej materii tendencji? Jeżeli
      agresja wśród kobiet rośnie, to znaczy mniej więcej tyle, że kiedyś jej
      nasilenie musiało być niewielkie, nieprawdaż?
      Innymi słowy - kobiety są jednak z natury łagodne, jeżeli dopiero w ostatnich
      latach wśród poziom agresji wzrasta.
      Czyżby kolejny przejaw wpływu pro-maskulinistycznej propagandy feminizmu?


      POzdrawiam
      Keep Rockin'
      • heretic_969 Re: Czy mężczyzna powinien oddać kobiecie? 30.08.06, 18:16
        > Innymi słowy - kobiety są jednak z natury łagodne, jeżeli dopiero w ostatnich
        > latach wśród poziom agresji wzrasta.

        Nie wiadomo, jaka jest natura kobiet i mężczyzn. Ale faktem jest, że obecnie
        kultura bardziej sprzyja agresji damskiej niż w przeszłości.
        • ggigus co to jest natura kobiet??? czy wszystkie kobiety 30.08.06, 18:20
          sa takie same?
          nie ma kobiecej, meskiej natury
          • heretic_969 Re: co to jest natura kobiet??? czy wszystkie kob 30.08.06, 18:23
            Ale ja się z tym zgadzam.
            Nawet jeśli jest coś takiego jak "ludzka natura" to i tak nie potrafimy jej
            trafnie opisać.
          • johnny-kalesony Re: co to jest natura kobiet??? czy wszystkie kob 30.08.06, 18:30
            ggigus napisała:

            > nie ma kobiecej, meskiej natury

            Dlaczego nie? Botak zdecydowało walne plenum któregoś feministycznego zjazdu?


            Pozdrawiam
            Keep Rockin'
            • ggigus na glupie posty nie odpowiadam 30.08.06, 18:44

              • ggigus ps jak czytam glupie posty, to jednak 30.08.06, 18:57
                czuje w sobie pierwiastek agresywnej, meskiej natury i chcialabym komus
                przywalic tak porzadnie :))))
                a jako mala dziewczynka, no w wieku 8-13 lat bilam mocno chlopcow w klasie i
                bylam ich postrachem. Wszystkich chlopcow.
                Wychowca sie skarzyl mamie. ale chlopcy mieli respekt i szanowali mnie i psa mego.
                to tyle na temat kobiecej i meskiej natury.
                • evita_duarte Moja kobieca natura w wieku lat 11 30.08.06, 20:59
                  Jak mialam jedenascie lat nosilam wlosy splecione w gruby dlugi warkocz. Ten
                  warkocz upodobal sobie jeden chlopak z klasy i ciagnal mnie za niego bolesnie na
                  kazdej przerwie. Kiedy nic nie skutkowalo odezwala sie we mnie kobieca lagodna
                  ponoc natura i postanowilam ze mu przywale. Jak postanowilam tak zrobilam.
                  Niechcacy zlamalam mu wtedy palca. Nikt nie ciagnal mnie wiecej za warkocz.

                  PS. W czwartej klasie jednemu dokucznikowi walnelam glowa o sciane tak ze ryczal
                  cala dluga przerwe.
      • forum101 Re: Czy mężczyzna powinien oddać kobiecie? 30.08.06, 21:09
        braco johny :) jestem z Ciebie dumny :)
        • tomekpk Re: Czy mężczyzna powinien oddać kobiecie? 31.08.06, 19:33
          Dołączam się do braw! "Brawo dla kobiety która wybrała inaczej od większości
          kobiet!"
    • ggigus bicie jest oznaka slabosci i glupoty bijacego 30.08.06, 18:09
      /bijacej
      obojetnie, czy kobieta bije mezczyzne, czy mezczyzna kobiete
      • micra ale to nie jest odpowiedź na pytanie 30.08.06, 18:18
        bo pytanie brzmi, czy mężczyzna ma prawo kobiecie oddać?
    • bitch.with.a.brain Re: Czy mężczyzna powinien oddać kobiecie? 30.08.06, 21:05
      Moim zdaniem agresja usprawiedliwia reagowanie agresją.Byle adekwatnie to znaczy
      odpowiadac na agresje słowną słowami a na uderzenie uderzeniem
      • bleman Tylko ze jak to mezczyzna odda to zostanie 30.08.06, 21:09
        potraktowany tak samo!! jak by to on pierwszy udezyl.
        Taka jest smutna prawda :/
        • bitch.with.a.brain Re: Tylko ze jak to mezczyzna odda to zostanie 30.08.06, 21:10
          I z ta prawdą należy walczyć. Uważam,że każdy kto narusza czyjąś nietykalność,
          uderza ma się liczyć z powaznymi szkodami z tym,ze mu przeciwnik np wybije
          zeby.A jak sie na to decyduje to jego/jej sprawa
          • bleman Niestety wiekszosc nie podziela twojego zdania 30.08.06, 21:18
            ba1 zaloze sie ze niektore feministki tez.

            Niestety jest jak jest, i mezczyzna nie ma prawa sie bronic przed atakujaca go
            kobieta(chyba ze to wyrazna napasc lub jakas proba zabujstwa)
            • ggigus bronic sie ma prawo, ale bronic sie NIE jest 30.08.06, 21:20
              synomimem oddac mocniej
            • bitch.with.a.brain Re: Niestety wiekszosc nie podziela twojego zdani 30.08.06, 21:20
              Ja jestem za tym,żeby ludzie mieli równe prawa.Jednym z najwazniejszych jest
              prawo do nienaruszalności.Uważam,ze każdy człowiek jesli jest zaatakowany ma
              prawo się bronić.W dodatku żeby obrona była skuteczna powinna być silniejsza niż
              atak
              • ggigus atakujacy sa z reguly silni, wiec trudno o silniej 30.08.06, 21:23
                sza obrone
                nienaruszalnosc osobista to zakaz przemocy w ogole
                nikt nie rozwiazuje konfliktow przy pomocy piesci, robia tak wyjatki - afekt,
                alkohol, narkotyki, glupota
                ale nienaruszalnosc nie oznacza, ze wolno bic na odpowiedz, ale trzeba oddac mocniej
                • bitch.with.a.brain Re: atakujacy sa z reguly silni, wiec trudno o si 30.08.06, 21:26
                  atakujacy czesto nie wie jak silna jest osoba atakowana.Wiec może sie okazac
                  silniejsza.Duzo osob rozwiazuje w ten sposob konflikty,wiec trudno to nazywac
                  marginesem.Ja jednak jestem za tym,że atakujący musi sie liczyć z tym,ze oberwie
                  mocno.I jesli atakuje pozbawia się prawa do żądania odszkodowań itp.Przynajmniej
                  tak powinno być
                  • ggigus akurat z tym sie nie zgadzam, ze atakujacy 30.08.06, 21:30
                    nie wie
                    a) w parku napada silni mezczyzni na slabszych, a nie powiedzmy staruszki na
                    mlodych osilkow
                    mlody mezczyzna jest silniejszy ode mnie i jelsi chce mnie zaatakowac, nie musi
                    mnie pytac o moja silownie
                    b) w konfliktach w rodzinie czy szkole tez wiadomo, kto jest silniejszy -
                    okularnik rzadko napada na klasowego osilka

                    atakujacy musi sie z ciosem jako odpow. liczyc, to fakt, liczyc tak, ale
                    silniejszy cios - prawo silniejszej piesci - nie jest zadnym rozwiazaniem konfliktu
                    jesli silniejszy mialby rzadzic, slabsi nie mieli by prawa glosu w szkole,
                    rodzinie i parku
                    • bitch.with.a.brain Re: akurat z tym sie nie zgadzam, ze atakujacy 30.08.06, 21:35
                      Trudno na pierwszy rzut oka ocenić czyjąś siłę.Mówie tu o sytuacjach jeden na
                      jeden bo wiadomo ze grupa jest silniejsza od jednej osoby. U mnei w szkole biło
                      się dwóch kolesi - akurat dość dobrze wiem jak zbudowani bo z oboma kręciłam:) I
                      za każdym razem ten wyglądający na silniejszego przegrywał. Liczy się nie tylko
                      siła ale tez zwinność, i przede wszystkim efekt zaskoczenia.dlatego ja się dość
                      dobrze umiem bić.I pomaga mi w tym to,że nikt się po mnie nie spodziewa
                      • ggigus raz sie bili, czy bili sie regularnie? 30.08.06, 21:39
                        bo taz sie ma lepsza, raz gorsza forme, mowie jako wieczna biegaczka na 50 min.,
                        jeden ma refleks, a drugi wytrzymalosc
                        a poza tym to w szkole
                        a agresor wie, kogo uderzyc - osilki bija staruszki w parkach,a nie odrwotnie,
                        nieprawdaz?
                        samo bycie zbudowanym zreszta niczego nie oznacza, jeszcze refleks, zwinnosc,
                        inteligencja - przewidziec reakcje przeciwnika itepe
                        ja mam doswiadczenie w biciu chlopcow, wiec wiem, o czym mowie

                        to dobrze, ze sie umiesz bic, ale nie napadasz powiedzmy dobrze zbudowanego
                        klienta silowni, bo ci sie podoba jego samochod
                        • bitch.with.a.brain Re: raz sie bili, czy bili sie regularnie? 30.08.06, 21:59
                          Bili sie 3 razy - o dziewczynę. I efekt za każdym razem taki sam.A ten
                          wygrywajacy byl znacznie chudszy i wydawaloby sie że słabszy.
                          co do klientow siłowni to ja ich moge napadac w celu gwaltu, samochód mi
                          niepotrzebny:)
                          • ggigus Re: nie jest wazny cel napasci, ale szanse 30.08.06, 22:18
                            na sukces
                            • bitch.with.a.brain Re: nie jest wazny cel napasci, ale szanse 30.08.06, 22:20
                              Może kiedyś sprawdze i zobaczę czy to sie zakończy sukcesem:)
                              • ggigus piszesz: moze i kiedys 30.08.06, 22:22
                                napadajacy w celach rabunkowych takich slow nie stosuja
                                • bitch.with.a.brain Re: piszesz: moze i kiedys 30.08.06, 22:30
                                  nie zdarzyło mi sie nigdy pobicie rabunkowe.to dziwne,bo wyglądam na slabą osobę
                                  • ggigus nie kazdy i nie kazda wygladajaca na slaba 30.08.06, 22:31
                                    musi przezyc napad
                                    nie pisalam o tym
                                    ale masz wieksze szanse taki napad przezyc niz powiedzmy Szwarzenegger,
                                    szczegolnie w malo bezpiecznej okolicy i o malo bezpiecznej porze
                                    • bitch.with.a.brain Re: nie kazdy i nie kazda wygladajaca na slaba 30.08.06, 22:41
                                      Mieszkam w mało bezpiecznej okolicy (przynajmniej tak sie mówi o tej dzielnicy)
                                      i chadzam o mało bezpiecznych porach.Ale nawet spacer w środku nocy Grochowską
                                      czy powrot nocnym do domu po 2 w nocy mi nie zaszkodził.widocznie mam duzo
                                      szczęścia:)
                                      • ggigus widocznie 30.08.06, 22:47
                                        swego czasu tez mieszkalam w podlej dzielnicy Wroclawia i moge cie pocieszyc,
                                        czulam sie bezpiecznie, bo i ja rozpoznawalam mety z dzielnicy i one mnie tez.
                                        I jeszcze mi otwieraly drzwi.
                                        • bitch.with.a.brain Re: widocznie 30.08.06, 22:48
                                          To fakt,jak chłopaki siedzą na klatce to zawsze sie ktoryś podnosi i mi otwiera
                                          drzwi windy:)A raz mnie zanieśli na rękach do domu ale to juz inna sprawa:)
                                          • ggigus no widzisz 30.08.06, 22:49
                                            ale we wroclawskim parku, czy legnickiej dzielnicy cudow nie moglabys na to liczyc
                                            • bitch.with.a.brain Re: no widzisz 30.08.06, 22:52
                                              wiesz chłopaki byli mocno pijani, w dodatku we dwójkę i bardzo chciali ze mną
                                              spędzić noc.Ja byłam sama, w spzilkach i nie mialam zadnych szans.wiec jakos im
                                              wyjasnilam,ze innym razem chętnie ale jestem bardzo zmeczona i wracam do domu.No
                                              to mnie zaniesli i moje zakupy:)Eh, talent negocjatorski sie przydaje
                                              • ggigus podziwiam nadal, ale to, co piszesz, 30.08.06, 22:58
                                                nie jest przykladem ani agresji, ani napdau.
                                                niestety
                                                • bitch.with.a.brain Re: podziwiam nadal, ale to, co piszesz, 30.08.06, 22:59
                                                  Mysle że jakbyś spotkała dwóch pijanych dresiarzy którzy na ciemnym podwórku
                                                  zaczynają cie obejmowac i mówic "te noc spędzasz z nami' to poczułabyś sie
                                                  napadnięta
                                                  • ggigus jesli dwohc dresiarzy spotkalabym w obcym miescie 30.08.06, 23:01
                                                    - to tak
                                                    ale jesli byloby to u mnie w dzielnicy, tuz przed klatka - niekoniecznie
                                                    a poza tym przed chwila pisalas o milych kolesiach, teraz o dresiarzach
                                                    ale tak to jest, ze sie wspomnienia zmieniaja
                                                  • bitch.with.a.brain Re: jesli dwohc dresiarzy spotkalabym w obcym mie 30.08.06, 23:04
                                                    skrót myslowy - mili sa ci co mi drzwi otwieraja.ale to też dresiarze:)A tamci
                                                    dwaj byli pijani i niekoniecznie niemili.Natomiast obawialam sie ze w każdej
                                                    chwili moga sie stac niemili i wtedy bym sobie nie poradziła.
                                                  • ggigus dwaj kolesie, badz dresiarze, zawsze moga byc 30.08.06, 23:05
                                                    niemili
                                                    z tym zawsze nalezy sie liczyc, to fakt
                                                    ale to nie byla agresja, ani napad
                                                  • bitch.with.a.brain Re: dwaj kolesie, badz dresiarze, zawsze moga byc 30.08.06, 23:07
                                                    nie pytali czy moga mnie obściskiwać,wiec troche naruszali moją nietykalnosc.Ale
                                                    na szczescie okazali sie niegroźni
                                                  • ggigus tak, ale to nie byl napad 30.08.06, 23:09
                                                    mimo wszystko
                                  • pavvka Re: piszesz: moze i kiedys 31.08.06, 11:10
                                    bitch.with.a.brain napisała:

                                    > nie zdarzyło mi sie nigdy pobicie rabunkowe.to dziwne,bo wyglądam na slabą
                                    osob
                                    > ę

                                    A rabunek bez pobicia?
                                    • bitch.with.a.brain Re: piszesz: moze i kiedys 31.08.06, 15:48
                                      to raz.Zresztą mnie się nie opłaca okradac bo zazwyczaj nic cennego przy sobie
                                      nie mam.
                                      • heretic_969 Re: piszesz: moze i kiedys 31.08.06, 15:49
                                        No ale tego złodziej już nie wie:)
                                        Bitch, a czy w obronie własnej byłabyś zdolna do tego, by np. wbić agresorowi
                                        palec w oko?
                                        • bitch.with.a.brain Re: piszesz: moze i kiedys 31.08.06, 21:51
                                          w agresowów (lub nie,zalezy jak to okreslac) byłam w stanie rzucić
                                          ławka,wyszarpac trochę włosów itp. A były to osoby z którymi po prostu
                                          rozwiazywalam jakis konflikt. w groźniejszej sytuacji wiem,że umiem dowalić
                                          krzesłem,palca w oko nie wkładałam bo nei było takiej potrzeby.ale nie sadze
                                          żebym miala z tym problem
                                          • ggigus z tego, co piszesz o tych kolesiach/dresiarzach - 31.08.06, 21:57
                                            nie bylo konfliktu
                                            konflikt bylby, gdybys sie musiala wyrywac itepe
                                            zadzaialas negocjacyjni, czyli nie doprowadzilas wlasnie do konfliktu
                                      • pavvka Re: piszesz: moze i kiedys 31.08.06, 15:50
                                        bitch.with.a.brain napisała:

                                        > mnie się nie opłaca okradac bo zazwyczaj nic cennego przy sobie
                                        > nie mam.

                                        Ale tego na pierwszy rzut oka nie widać. Chyba, że jesteś bardzo ubogo ubrana,
                                        wtedy może Cię nie obrabują.
                                  • johnny-kalesony Re: piszesz: moze i kiedys 31.08.06, 11:33
                                    bitch.with.a.brain napisała:

                                    > nie zdarzyło mi sie nigdy pobicie rabunkowe.to dziwne,bo wyglądam na slabą osob
                                    > ę

                                    Wszystkiemu winny jest ten wstrętny, patriarchalny hateromatrix i jego
                                    podstępnie powielane, stereotypowe wzorce płci.


                                    Pozdrawiam
                                    Keep Rockin'
                  • ggigus ps - nie wiem, czy duzo osob rozwiazuje konflikty 30.08.06, 21:33
                    przy pomocy mocniejszej piesci
                    ja nikogo taiego nie znam. na szczescie
                    • bitch.with.a.brain Re: ps - nie wiem, czy duzo osob rozwiazuje konfl 30.08.06, 21:35
                      w skzole to było dość powszechne.
      • ggigus odpowiedz agresja na agresje to bojka 30.08.06, 21:15
        a jesli sie osobe agresywna potraktuje spokojnie, to jej cala agresja idzie na marne

        tak gdybam, bo bilam, ale nikt mnie nigdy nie bil
        • bitch.with.a.brain Re: odpowiedz agresja na agresje to bojka 30.08.06, 21:17
          Jak osoba bita reaguje spokojnie to może zostac nawet zabita albo powaznie
          uszkodzona.A jak porzadnie przywali to agresowa unieszkodliwi
          • ggigus hm, mowisz chyba o napadzie, napasci 30.08.06, 21:20
            w konflikcie domowych, szkolnym lepiej jest zachowac zimna krew, niz sie dalej prac
            • bitch.with.a.brain Re: hm, mowisz chyba o napadzie, napasci 30.08.06, 21:22
              dla mnie każde uderzenie jest rodzajem napasci.A inne rozwiązania konfliktów
              skzolnych?To własnei osoby które nie potrafią oddac są ofiarami szkolnej
              fali.Tak się kończy spokojne reagowanie na przemoc.
              • ggigus oczywiscie ze uderzenie jest rodzajem napasci 30.08.06, 21:25
                ale inaczej reaguje, kiedy mnie w parku ktos walnie w leb, bo biegam ze
                sluchawkami, a komus sie podoba moj ipod
                oddawanie szkolnej fali konczy sie coraz mocniejsza fala, niestety - to samo wojsko
                nauczyciele tez zazegnuja konflikt rozdzielieniem bijacych, a nie wymiana coraz
                silniejszych ciosow
                • bitch.with.a.brain Re: oczywiscie ze uderzenie jest rodzajem napasci 30.08.06, 21:27
                  Przyłożenie atakujacemu w szkole kończy się tym,że człowiek zyskuje szacunek i
                  go nie ruszają.Zresztą podobnie jest w przypadku agresji słownej czy innych
                  rodzajów dokuczania komuś. Sprawdziłam sama - to skutkuje
                  • ggigus przylozenie w szkole konczy sie tym, ze 30.08.06, 21:32
                    ta osoba, ktorej przylozylas, organizuje bande, ktora przylozy tobie. potem ty
                    organizujesz bande, ktora przylozy tamtej bandzie i tak dalej
                    to tez przezylam
                    w szkole tez trzeba sie nauczyc, ze w zyciu piesc nie jest argumentem.niestety
                    • bitch.with.a.brain Re: przylozenie w szkole konczy sie tym, ze 30.08.06, 21:37
                      Cóż u nas istniał pewien kodeks honorowy:) w końcu szkoła "elitarna". Biło sie
                      jeden na jeden a nie w bandach.Zreszta częściej zdarzały się inne formy agresji
                      i czepiania sie ofiary
                      • ggigus to wspaniale, ze mieliscie kodeks honorowy, 30.08.06, 21:41
                        jako szkola elitarna, pozazdroscic, ale mozesz wypowiadac sie w swoim wlasnym
                        imieniu, a nie w imieniu wszystkich innych uczniow - to niebezpieczne
                        ja tez nie bilam sie w bandach, choc bez elity i kodeksu, z czystego rozsadku
                        ale inni, mniej honorowi i mniej elitarni, woleli bandy
                        a ze inne formy agresji sa, nie przecze
            • bleman Mnie w podstawowce meczono i bito ... 30.08.06, 21:40
              w 7 albo 8 klasie wkoncu wybilem zeby(tak ze rodzice jego potem chcieli
              odszkodowanie) jednemu z takich lobuzow...nie mialem juz potem z nimi zadnego
              problemu.

              Moj brat sie z jednym z nich uporal wczesniej, kiedy byl zaczepiany, chwycil
              jednego z nich za wlosy i zaczal tluc jego glowa o kolano...mojego brata juz
              nigdy ten chlopak nie zaczepial i nie bil.

              P.S.
              Kiedys 4 osoby(miedzy innymi ten ktory potem stracil zeby) przed budynkiem
              szkola mnie kopaly(kiedy lezalem) za to ze bylem z innej dzielnicy....
              • ggigus widocznie chodziles do malo elitarnej szkoly 30.08.06, 21:42

                • bleman Do zwyklej podstawowki 30.08.06, 21:48
                  Poprostu bylem spokojny...

                  Naszczescie potem poszedlem do LO w ktorym rpzemocy nie bylo.
                  Ba, nawet nie do pomyslenia bylo kocenie pierwszakow :)

                  Jakis koles ponoc sprobowal, to wylecial odrazu ze szkoly :)
                  Porzadnego mielismy dyrektora :)
                  • ggigus no wlasnie - nie bylo prawa silniejszej 30.08.06, 22:28
                    piesci
                    konflikty byly rozwiazywane w inny, lagodniejszy sposob
                    • bleman W LO wogole nie bylo powaznych konfliktow :) 30.08.06, 23:06

                  • johnny-kalesony Re: Do zwyklej podstawowki 30.08.06, 22:40
                    Kurczę, o czym wy w ogóle piszecie ... Czy chodziliście do szkół w jakiś
                    murzyńskich gettach?
                    Swoją drogą - może, jako maturzysta z rocznika 1990, jestem już nieco nie na
                    czasie ...

                    W podstawówce byłem typowym kujonem i zdarzało mi się być obiektem
                    zaintersowania klasowych osiłków. W liceum również przykładałem się do nauki - w
                    czym nie odróżniałem się od reszty uczniów. A może była to sprawa pewnego
                    nastroju drugiej połowy lat 80', kiedy wszyscy udawali bardzo poważnych i
                    dorosłych i co tu dłużej kryć - byli snobami?


                    Pozdrawiam
                    Keep Rockin'
                    • bitch.with.a.brain Re: Do zwyklej podstawowki 30.08.06, 22:42
                      No proszę, maturzysta 90, to jesteś rok młodszy od mojego mężczyzny:)
                      Widocznie chodziles do szkoły gdzie ważna była nauka i na to sie snobowaliście.
                      U mnei w liceum zdarzały sie bójki.
                      • bleman Re: Do zwyklej podstawowki 30.08.06, 23:17
                        >Widocznie chodziles do szkoły gdzie ważna była nauka i na to sie snobowaliście.

                        U mnie w LO raczej nikt sie na nauke nie snobowal a bylo spokojnie :)
                        Poprostu wiekszosc ludzi byla hmm... dosyc sympatyczna, a potencjalne konflikty
                        byly rozwiazywane przez smiech i zarty.
                        Nawet moj kolega dealer byl na poziomie :)
                        dealer... milosnik filozofii ;-) ktory poszedl na studia matematyczne na dobrej
                        uczelni :))))))))

                        A moze to dlatego ze tylko trawe zalatwial... ;-)

                        > U mnei w liceum zdarzały sie bójki.

                        U mnie w liceum widzialem tylko jedna bujke, w trakcie ... meczu :)
                        • johnny-kalesony Re: Do zwyklej podstawowki 30.08.06, 23:24
                          Ech, stare dobre liceum ... Kolega hodował zielone rośliny na parapecie (o
                          dilerach nikt wtedy nie słyszał), które podlewała jego mama, zadowolona z
                          botanicznych zainteresowań synka. Potem organizowaliśmy uroczyste żniwa i
                          zaczynało się suszenie ...
                          W 88-89 roku palenie papierosków bez filtra było bardziej elitarne niż dzisiaj.
                          Pamiętam, że zaczytywaliśmy się wtedy Witkacym i to zapewne pod wpływem jego
                          legendy ...


                          Pozdrawiam
                          Keep Rockin'
                    • bleman Chodzilem do normalnej podstawowki 30.08.06, 23:20
                      z dosyc wysokim poziomem(sporo osob dostalo sie do dobrych LO...ale czesc poszla
                      tez do zawodowek)
                      Moja podstawowka miala najlepsza(albo prawie najlepsze ;-) druzyne
                      koszykowki(zenska jak i meska, jedna z absolwentek grala nawet w reprezentacji
                      polski juniorek) w miescie :)
    • bleman To zalezy od sytuacji i od kontekstu 30.08.06, 21:16
      Jesli to byla by napasc to bym oddal, bronilsie.
      Jesli by mnie udezyla jakas znajoma w afekcie, to bym nie oddal, jedynie
      odwrocil sie na piecie i zakonczyl znajomosc.
      • bitch.with.a.brain Re: dobrze wiedzieć:) 30.08.06, 21:17

        • bleman A co, planujesz mnie zbic bez mojej zgody ? ;-) 30.08.06, 21:24

          • bitch.with.a.brain Re: A co, planujesz mnie zbic bez mojej zgody ? ; 30.08.06, 21:26
            a jakie sa szanse na uzyskanie zgody?:)
            • bleman Nikle, chyba ze mowimy o 30.08.06, 21:43
              zalozeniu ochraniaczy i rekawic ;-)
              • bitch.with.a.brain Re: Nikle, chyba ze mowimy o 30.08.06, 22:00
                a pejczem też nikłe?:)
                • bleman Tez ;-P 30.08.06, 22:05

                  • johnny-kalesony Re: Tez ;-P 30.08.06, 23:18
                    Pejczykiem nie? Blem - nie wiesz co tracisz!


                    POzdrawiam
                    Keep Rockin'
                    • bleman Nie chodzi o pejczyk sam w sobie tylko 30.08.06, 23:22
                      o stopien zazylosci i znajomosci z osoba ktora go trzyma ;-))
    • roraima Re: Czy mężczyzna powinien oddać kobiecie? 30.08.06, 22:04
      n/t

      bity/a powinien/a się bronić

      jest istotna roznica pomiędzy oddawaniem a obroną
      ale...nie ma czasu na takie dywagacje gdy dochodzi do rękoczynów a emocje
      przejmują kontrolę


    • k.kasia1 Re: Czy mężczyzna powinien oddać kobiecie? 31.08.06, 10:42
      Bez długiego rozwodzenia się nad tematem;
      Jako feministka jestem przeciwko przemocy, ale jako osoba doświadczona życiowo
      wiem, ze czasami kogoś "ponosi". Jeśli między dwojgiem ludzi, którzy się znają,
      w trakcie kłótni już dochodzi do rękoczynów i kobieta uderzy pierwsza, mężczyzna
      ma prawo jej oddać.
      Ale... jeśli jest to kobieta , która trzasnęła w twarz faceta, który dostawiał
      się do niej w tramwaju... no własnie....
      Wszystko zależy od okolicznosci... niestety.
      • johnny-kalesony Re: Czy mężczyzna powinien oddać kobiecie? 31.08.06, 11:35
        k.kasia1 napisała:

        > Bez długiego rozwodzenia się nad tematem;
        > Jako feministka jestem przeciwko przemocy, ale jako osoba doświadczona życiowo
        > wiem, ze czasami kogoś "ponosi". Jeśli między dwojgiem ludzi, którzy się znają,
        > w trakcie kłótni już dochodzi do rękoczynów i kobieta uderzy pierwsza, mężczyzn
        > a
        > ma prawo jej oddać.

        Nie ma prawa. Koleżanki nie wolno uderzyć nawet kwiatkiem.
        I ta konstatacja zakończy dyskusję.


        Pozdrawiam
        Keep Rockin'
      • totalna_apokalipsa Re: Czy mężczyzna powinien oddać kobiecie? 31.08.06, 11:49
        Jako feministka jestem przeciwko przemocy, ale jako osoba doświadczona życiowo
        > wiem, ze czasami kogoś "ponosi". Jeśli między dwojgiem ludzi, którzy się
        znają,
        > w trakcie kłótni już dochodzi do rękoczynów i kobieta uderzy pierwsza,
        mężczyzn
        > a
        > ma prawo jej oddać.


        Takie konstatacje doprowadza nas do tego, ze kompletnei NIC nie bedzie nas
        róznic od kibola na stadionie;/ Jak w trakcie kłotni dochodzi do rękoczynów to
        należy wylac obu na łeb wiadro wody.

        Nigdy nie tłukłam sie - ZAWSZE cholera było tak, ze ktoś coś do mei miał z
        łapami pierwszy i musialam się bronić. Mam zresztą tak organiczną niechęć do
        przemocy, ze nawet jak wsadzałam zbokowi palce w oczy, to jednoczesnei
        zastanawiałam sie, czy nei zrobię mu krzywdy...Nie lubię przemocy w zadnej
        postaci - gdzieś tutaj tez tkwi moja neichęć do obnowiązkowego poboru do woja...
        • heretic_969 Re: Czy mężczyzna powinien oddać kobiecie? 31.08.06, 15:48
          Mam zresztą tak organiczną niechęć do
          > przemocy, ze nawet jak wsadzałam zbokowi palce w oczy, to jednoczesnei
          > zastanawiałam sie, czy nei zrobię mu krzywdy...

          Ekhem, ekhem.... Bardzo ostra z Ciebie zawodniczka:)
          A tak serio, to kiedyś też wsadziłem drechowi palec w oko a sumienie czasem
          dręczy do dziś. Tak więc szczerze podziwiam, bo coś takiego wymaga niemało odwagi...
          • totalna_apokalipsa Re: Czy mężczyzna powinien oddać kobiecie? 31.08.06, 15:52
            W sumie człwoeik przekonuje sie w trakcie takiej rzeczy do czego jest zdolny,
            jak sie naprawde wkurzy:)))) Myslę, ze to te sama dziwne żródła, które
            sprawiają, ze ejst sie w stanie rannym wynieś kogoś innego z gruzów czy z
            pozaru - gigantyczny poziom adrenaliny itp...
            • heretic_969 Re: Czy mężczyzna powinien oddać kobiecie? 31.08.06, 15:55
              Gdyby wszystkie kobiety wykorzystywały poziom adrenaliny w ten sposób, problem
              gwałtów by się szybciutko rozwiązał:)
              • bri Re: Czy mężczyzna powinien oddać kobiecie? 31.08.06, 16:02
                Niekoniecznie. Pamiętaj, że facetów też czasem zmuszają do rzeczy na które oni
                nie mają ochoty.
                • heretic_969 Re: Czy mężczyzna powinien oddać kobiecie? 31.08.06, 16:13
                  > Niekoniecznie. Pamiętaj, że facetów też czasem zmuszają do rzeczy na które oni
                  > nie mają ochoty.

                  Ale chodzi Ci o kobiety, które zmuszają facetów, czy facetów zmuszających innych
                  facetów? :)
              • totalna_apokalipsa Re: Czy mężczyzna powinien oddać kobiecie? 31.08.06, 16:04
                Hmmm...jednak chyba nei - bo widzisz zawsze kiedyś ktos trafi na silniejszego
                od siebie, albo dwóch - kobieta ma szansę bardzo często dac sobie radę , ale
                tego nei robi - nawet te glupie aerobiki, na które chodzi wiele kobiet dają
                ćwiczone regularnie duzą szybkość i sasmoswiadomość ciała - ale kobiety maja
                mneijsza siłę - co by nie mówić - trzeba by było stawiać raczej na jeden
                porządny cos z zaskoczenia i spieprzać, bo w konfrontacji siła jednak duzo
                znaczy - jak ktos cie udezry w nos , no to nei ma szans, zbierasz sie do siebie
                kilka minut, a to już po ptakach...A zresztą czasem to sobie myśle, ze noszenie
                mąki, albo soli w kieszeni moze uratować zycie lepiej niż jakieś gazy po
                torebkach ...
                • pavvka Re: Czy mężczyzna powinien oddać kobiecie? 31.08.06, 16:06
                  A co można zrobić z mąką?
                  • totalna_apokalipsa Re: Czy mężczyzna powinien oddać kobiecie? 31.08.06, 16:10
                    sypnąć ją z bliska prosto w oczy.
                    • pavvka Re: Czy mężczyzna powinien oddać kobiecie? 31.08.06, 16:11
                      I to jest skuteczne?

                      I czy jesteś w stanie tak sypnąć, żeby Tobie się przy okazji też nie nasypało
                      do oczu?
                      • totalna_apokalipsa Re: Czy mężczyzna powinien oddać kobiecie? 31.08.06, 16:21
                        To jesy skuteczne, bo przez jakieś dwie minuty gośc musi sobie przeczyścić oko,
                        zeby w ogóle coś widzieć, a przez 2 minuty, to mozna pzrebiec gigantyczny
                        kawał - oczywiscie lepiej by było mieć jakąś farbę w proszku albo i
                        cement:))))))))))))))) No i tzreba rzucać w miomencie kiedy sie stoi, albo on
                        lezy na boku, a nie na tobie, oczywieście.
                        • totalna_apokalipsa Re: Czy mężczyzna powinien oddać kobiecie? 31.08.06, 16:22
                          tzn. pisząc cement mam oczywiscie na myśli wapno:)))))Tylko, ze gośc moze mieć
                          naprawdę pzeresrane potem.
                          • pavvka Re: Czy mężczyzna powinien oddać kobiecie? 31.08.06, 16:24
                            No, to już mogłoby być potraktowane jako przekroczenie granicy obrony
                            koniecznej.
                            • totalna_apokalipsa Re: Czy mężczyzna powinien oddać kobiecie? 31.08.06, 16:30
                              Najpier policja musiałby złapać tego, kto uciekł:))))
                              • pavvka Re: Czy mężczyzna powinien oddać kobiecie? 31.08.06, 16:31
                                No tak, gdybyś zaczęła sypać wapnem w oczy policjantom, toby Cię tak szybko nie
                                złapali.
                                • totalna_apokalipsa Re: Czy mężczyzna powinien oddać kobiecie? 31.08.06, 20:30
                                  Ja po prostu nei mam tak wysokiego mniemania o polskiej policji - raczej ich
                                  nie widuje sie tam, gdzie ktoś na kogoś napada.
                • heretic_969 Re: Czy mężczyzna powinien oddać kobiecie? 31.08.06, 16:11
                  Jak kobieta zacznie się boksować z facetem, to zazwyczaj przegra, to wiem.
                  Ale mi chodziło o cios w oczy. Do tego nie jest potrzebna siła w ogóle, liczy
                  się tylko efekt zaskoczenia. Gdyby coraz więcej kobiet broniło się w ten sposób,
                  to nie byłyby atakowane, bo mężczyźni by się bali.
    • bri Re: Czy mężczyzna powinien oddać kobiecie? 31.08.06, 15:25
      Moim zdaniem jeśli mężczyzna może łatwo uniknąć ciosów ze strony kobiety po
      prostu przytrzymując jej ręce to nie powinien odpowiadać ciosem za cios. Trochę
      tak jak z samoobroną konieczną. Tylko tyle ile trzeba, żeby się obronić.

      Oczywiście nie usprawiedliwiam kobiet, które piorą swoich partnerów, dzieci itp.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka