06.09.06, 18:29
Czy ja jestem przewrażliwiona, czy artykuły tzw. społeczno - naukowe w tym
czasopiśmie są wyjątkowo denerwujące? Nie tak dawno temu twierdzili, że płeć
mózgu jednak istnieje i to w większym stopniu niż nam się wydaje. A teraz
mamy, że konkubinat jest nietrwały, posiadanie jednego dziecka jest zjawiskiem
negatywnym, ale jeszcze gorsze jest funkcjonowanie bez matki czy ojca bo
dzieci będą powielać nabyte negatywne wzorce. Zmiejszanie się liczby urodzeń
to "epidemia na którą choruje cała Europa". A temat artykułu (czyli różne
formy rodziny) jest określany jako "rodzinne dziwactwa". Czy mnie się wydaje,
czy takie trochę jednostronne te artykuły, przynajmniej w wymowie i "między
wierszami"?

I jeszcze kwiatki - w Rosji i na Słowacji bezdzietni mają płacić wyższe
podatki, w Niemczech mają dostawać niższe emerytury niż dzieciaci.
Obserwuj wątek
    • bleman Widac w rosji i w niemczech to proby 06.09.06, 18:43
      ratowania niewydolnych socjalistycznych sys. emerytalnych w przypadku tak
      drastycznego spadku dzietnosci.
    • kot_behemot8 Re: Newsweek 06.09.06, 18:56
      off-line napisała:


      >
      > I jeszcze kwiatki - w Rosji i na Słowacji bezdzietni mają płacić wyższe
      > podatki, w Niemczech mają dostawać niższe emerytury niż dzieciaci.


      Dopóki w tym krajach istnieją systemy emerytalne typu naszego zusu, dopóty
      takie "kwiatki" maja swoje logiczne uzasadnienie. Niestety...
    • margot_may Re: Newsweek 06.09.06, 19:17
      ależ newsweek jest raczej dość neutralny, jeśli chodzi o kwestie przyrostu
      naturalnego i rodziny. przeciez trwałość konkubinatu nie zależy od newsweeka,
      posiadanie jednego dziecka faktycznie jest zjawiskiem negatywnym, ale zależy
      tylko pod jakim względem, a dam sobie głowę uciąć, że tam było to określone. a
      co do negatywnych wzorców przy braku matki czy ojca, to napisano tam, że
      otaczanie sie przyjaciółmi i rodziną niweluje ten problem.
      • off-line Re: Newsweek 06.09.06, 19:42
        Może uprzedzona jestem, ale dla mnie ten artykuł miał wydźwięk "na anty". Wiem,
        że trwałość konkubinatu nie zalezy od Newsweeka, ale takie wnioski (te na temat
        trwałości) pierwszy raz widzę. Tzn. nie pierwszy raz stykam się z czyś takim, że
        ponoć małżeństwo jest trwalsze, ale w tym artykule zauważyłam okreslanie pewnych
        rzeczy - raczej pośrednio niż bezpośrednio - jako negatywnych.
        Newsweek jest neutralny, tylko w pewnego typu tematach zdarza im się taki
        nie_do_końca_liberalny ton.
        • margot_may Re: Newsweek 06.09.06, 21:27
          tak. jest tam mowa o nietrwałych konkubinatach. po czym nastepuje omówienie
          rodziny "dwujądrowej" czyli rodziców mieszkających odzielnie, ale razem
          wychowujących dziecko. na fajnym przykładzie jacka pałki. jeśli to ma byc
          antyprzykład to faktycznie jesteś przewrażliwiona.
          • off-line Re: Newsweek 06.09.06, 21:43
            Nie chodzi o przykłady, tylko o ton i wymowę artykułu.
            • margot_may Re: Newsweek 06.09.06, 23:51
              no nie, na początku wymieniłaś przykłady, które twoim zdaniem w rezultacie
              składaja się na ton i wymowę artykułu. i jak widać ich interpretacja może byc rózna.
              • ggigus no ale to polski newsweek pisal niedawno 07.09.06, 00:02
                dramatycznie o straszliwych konsekwencjach, jakie niesie kobiecie kariera
                nie znam, nie czytam, nie moge, ale od czasu do czasu ktos zapoda link do wersji
                elektr. i wlosy staja deba
                tak, seksizm jest modny wsrod wyksztalconych, konserwatywynch
                • margot_may Re: no ale to polski newsweek pisal niedawno 07.09.06, 00:11
                  tak? mozna link?
                  • ggigus nie, linku nie mam, ale dyksusja byla na forum 07.09.06, 00:20
                    tutaj i Boska Kinga Dunin, niech zyje i pisze wiecznie, tez napisala cos o tym
                    artykule w swoim Genialnym Felietonie.
                    ale to byla fala art. o szkodach, jakie ponosza kobiety za kariere - fala w
                    Europie, heheh
                    • margot_may Re: nie, linku nie mam, ale dyksusja byla na foru 07.09.06, 00:59
                      tak jakby szkody nie ponosiły.
                      czasem mam wrażenie, że niektórzy lubia wyładowac swój gniew na posłańcu złych
                      wiadomości. problem offline jest taki, że ona czytając artykuł w newsweeku
                      bierze na siebie rolę męczennicy.

                      kiedy ktoś pisze: przyrost naturalny spada- to źle.
                      ona tłumaczy sobie: to źle! przyrost naturalny spada, bo... kobiety nie rodzą
                      dzieci... czyli robią źle. zaraz! ten facet nas oskarża, mówi, że my źle
                      postępujemy. itd. itp.
                      wszystko, co czyta, czyta jako z perspektywy kobiety, której ktoś wpoił, że jak
                      coś jest źle, to albo to juz jest jej winą, albo będzie jej winą.

                      związki się rozpadają! czy on nie sugeruje, że to nasza wina? chyba tak, bo tyle
                      o nas pisze, o tym, ile się zmieniło w życiu kobiet. więc to tez nasza wina...
                      mało dzieci się rodzi! zaraz, zaraz, gdybysmy my kobiety zmieniły swoje
                      postępowanie to rodziłoby się więcej, więc to tez nasza wina... a to cham!

                      stawianie w centrum siebie-kobiet w odniesieniu do każdego problemu trapiącego
                      świat zawsze da jeden skutek- o jakimkolwiek problemie się przeczyta, zawsze
                      będzie się miało pretensję do autora o to, że to niby on prowadzi kobiety na szafot.
                      naprawdę, zdanie: "kobiety nie chcą rodzić dzieci i zakładać tradycyjnych
                      rodzin" jest tylko INFORMACJĄ.

                      • ggigus no ale pisanie o spadku przyrostu naturalnego 07.09.06, 01:04
                        zawsze wiaze sie z kobieta. Z mezczyzna oczywiscie tez, o tym sie czesto "zapomina".
                        Ja w ww poscie nie widze roli meczennicy.
                        Tak sie pisze, tak pisze czesc prasy o kobietach.



                        margot_may napisała:

                        > tak jakby szkody nie ponosiły.
                        > czasem mam wrażenie, że niektórzy lubia wyładowac swój gniew na posłańcu złych
                        > wiadomości. problem offline jest taki, że ona czytając artykuł w newsweeku
                        > bierze na siebie rolę męczennicy.
                        >
                        > kiedy ktoś pisze: przyrost naturalny spada- to źle.
                        > ona tłumaczy sobie: to źle! przyrost naturalny spada, bo... kobiety nie rodzą
                        > dzieci... czyli robią źle. zaraz! ten facet nas oskarża, mówi, że my źle
                        > postępujemy. itd. itp.
                        > wszystko, co czyta, czyta jako z perspektywy kobiety, której ktoś wpoił, że jak
                        > coś jest źle, to albo to juz jest jej winą, albo będzie jej winą.
                        >
                        > związki się rozpadają! czy on nie sugeruje, że to nasza wina? chyba tak, bo tyl
                        > e
                        > o nas pisze, o tym, ile się zmieniło w życiu kobiet. więc to tez nasza wina...
                        > mało dzieci się rodzi! zaraz, zaraz, gdybysmy my kobiety zmieniły swoje
                        > postępowanie to rodziłoby się więcej, więc to tez nasza wina... a to cham!
                        >
                        > stawianie w centrum siebie-kobiet w odniesieniu do każdego problemu trapiącego
                        > świat zawsze da jeden skutek- o jakimkolwiek problemie się przeczyta, zawsze
                        > będzie się miało pretensję do autora o to, że to niby on prowadzi kobiety na sz
                        > afot.
                        > naprawdę, zdanie: "kobiety nie chcą rodzić dzieci i zakładać tradycyjnych
                        > rodzin" jest tylko INFORMACJĄ.
                        >
                        • ggigus margot, piszesz: 07.09.06, 01:38
                          naprawdę, zdanie: "kobiety nie chcą rodzić dzieci i zakładać tradycyjnych
                          > > rodzin" jest tylko INFORMACJA.

                          nie, to nie jest informacja, bo autor/ka nie przepytal wszystkich bezdzietnych i
                          malo dzientych kobiet. to jest ocena - nie chca
                          to jest tez ignorancja, bo co to znaczy - tradycyjna rodzina? ile lat ma jakies
                          zjawisko, b je nazwac tradycyjne - malzenstwo, ze pani siedzi w domu, to w
                          koncu wynalazek XIXwieczengo bogatego mieszczanstwa, o czym sie czesto zapomina.
                          • margot_may Re: margot, piszesz: 07.09.06, 02:20
                            ocena? nie chcą, bo nie mają pieniędzy, bo chcą pracować, bo nie mają czasu, bo
                            są za stare, bo nie mają odpowiedniego partnera, bo juz mają dziecko, bo nie
                            lubią dzieci. gdzie tu ocena?

                            "nie chca tego, co w społeczeństwie określane jest mianem tradycyjnej rodziny"
                            jaka ignorancja, tu chodzi o zwrot funkcjonujący w naszej mowie.
                      • off-line Re: nie, linku nie mam, ale dyksusja byla na foru 07.09.06, 07:32
                        Boże, no to wyskoczyłaś z tą meczennicą.:)
                        O jednej i tej samej sprawie można napisać na dziesiątki sposobów. Ten artykuł
                        jest napisany w taki sposób, że ukazuje pewne zachowania w określonym świetle.
                        Może nie zwróciłabym na to większej uwagi gdyby nie to, że to nie pierwszy tego
                        typu przypadek w Newsweeku, co jak widać zauważyłam nie tylko ja.
                        Ale skoro wolisz uważać, że jestem przewrażliwiona i wydziwiam to Twoje prawo,
                        ja z tym walczyć nie zamierzam. Ty nie widzisz w artykule nic niewłaściwego, ja
                        widzę. Tyle.
                        • margot_may Re: nie, linku nie mam, ale dyksusja byla na foru 07.09.06, 23:11
                          moja rada jest prosta: nabierz więcej pewności siebie, a wtedy przestanie ci się
                          wydawać, że ton i forma jakiegoś zdania, akapitu, czy całego artykułu jest
                          obrażająca, oskarżająca, czy insynuująca.
                          • off-line Re: nie, linku nie mam, ale dyksusja byla na foru 08.09.06, 08:57
                            Ach, te osobiste wycieczki. Zapomniałaś napisać, że mam kompleksy i jestem
                            zazdrosna.
                            • margot_may Re: nie, linku nie mam, ale dyksusja byla na foru 08.09.06, 12:21
                              osobiste? przecież podkreśliłaś, że to TOBIE sie tak wydaje, że TY tak uważasz.
                              mówię tylko jak możesz zmienić swoje nastawienie.
                              • off-line Re: nie, linku nie mam, ale dyksusja byla na foru 08.09.06, 20:22
                                Nie mam zamiaru zmieniać swojego nastawienia, ponieważ nie widzę w nim nic co
                                potrzebowałoby zmiany.
                                Nie prosiłam o radę dotyczącą mnie w jakikolwiek sposób, tylko o wypowiedzenie
                                się na temat czasopisma.

                                > osobiste? przecież podkreśliłaś, że to TOBIE sie tak wydaje, że TY tak uważasz.

                                Ok, następnym razem będę pisała w imieniu pani Zosi z trzeciego piętra.
                                • margot_may Re: nie, linku nie mam, ale dyksusja byla na foru 08.09.06, 22:49
                                  oba twoje pytania w tym wątku dotyczyły twojego nastawienia. nie wiem, jak
                                  jaśniej to wyjasnić.
                                  • off-line Re: nie, linku nie mam, ale dyksusja byla na foru 09.09.06, 09:26
                                    Widocznie masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem, albo to Ty sobie coś
                                    wmawiasz - może potrzebujesz rad, które pozwolą Ci zmienić Twoje nastawienie?:)

                                    Kończę dyskusję bo jest bez sensu.
              • off-line Re: Newsweek 07.09.06, 07:34
                > no nie, na początku wymieniłaś przykłady, które twoim zdaniem w rezultacie
                > składaja się na ton i wymowę artykułu.

                Bo w rezultacie o ton i wymowę chodzi. Gdyby istotne były tylko przykłady to
                dałoby się zinterpretować artykuł w zupełnie inny sposób.
    • kochanica-francuza Są. Dziś widziałam nagłówek 06.09.06, 20:11
      "gdzie się podziała tradycyjna rodzina?"

      Miałam ochotę odpowiedzieć: No jak to! Masoni zniszczyli!
    • turbomini Re: Newsweek 06.09.06, 20:31
      Nie, nie jesteś przewrażliwiona, ja też pisałam o tym ostatnio. Miałam zresztą
      kiedyś na uniwerku wykłady z gościem, który był po prostu zakochany w tym
      czasopiśmie. Wiecznie dawał nam je za wzór fantastycznego stylu pisarskiego.
      Musieliśmy krok po kroku przerabiać te wszystkie artykuły i wszystkie były
      tendencyjne, takie na jedno kopyto. Koleś był chodzącym propagatorem
      antyfeministycznych haseł głoszonych przez Newsweek. Na każdych zajęciach choć
      raz musiałam usłyszeć: "Panie mogą sobie protestować, ale już dawno udowodniono,
      że samiec-mężczyzna nie jest stworzony do monogamii" vel "Kobieta nigdy nie
      ogarnie pewnych rzeczy, a to ze względu na geny". W pewnym momencie nawet nikt
      już z nim nie dyskutował - to było jak bicie głową w sufit.
      A propos: czy ja jestem przewrażliwiona czy najsilniejszy seksizm istnieje
      właśnie wśród tzw. inteligencji?
      • off-line Re: Newsweek 06.09.06, 20:38
        A ja jeszcze dodam, że nie znam osoby, która powiedziałaby na Newsweek złe słowo
        - większosci czasopismo się podoba, głównie ze względu na przystępny sposób
        opisywania tematów.

        > A propos: czy ja jestem przewrażliwiona czy najsilniejszy seksizm istnieje
        > właśnie wśród tzw. inteligencji?

        Nie zauważyłam, nawet powiedziałabym, że wręcz przeciwnie.
        • turbomini Re: Newsweek 06.09.06, 20:39
          Nie chodzi mi o ilość seksistów, ale raczej o ich zacietrzewienie.
          • off-line Re: Newsweek 06.09.06, 21:48
            Tutaj też nie widzę zależności, jedynie inny sposób "argumentacji" i większą
            chcęć przekonania oponenta do swoich racji.
      • kochanica-francuza Re: Newsweek 06.09.06, 20:39

        > A propos: czy ja jestem przewrażliwiona czy najsilniejszy seksizm istnieje
        > właśnie wśród tzw. inteligencji?

        Tego ci nie powiem, ale na pewno istnieje snobizm na tenże. Patrz Świetlicki i
        Dyduch, którzy "seksiści" półżarem tłumaczą jako "caballeros con grandes
        cojones" (ha, ha, ha)
        • turbomini Aaaa, nie rozumiem!!!Zrozumiałam tylko "cojones":) 06.09.06, 20:42
          .
          • kochanica-francuza Re: Aaaa, nie rozumiem!!!Zrozumiałam tylko "cojon 06.09.06, 20:45
            kawalerzy z wielkimi jajami

            caballero de la triste figura - rycerz smętnego oblicza, więc może alternatywnie
            rycerze z wielkimi jajami?

            ale hiszpański znam ze słyszenia, radzę zapytać jeszcze snegnata, czy ta druga
            wersja ma sens.
      • k.kasia1 Re: Newsweek 06.09.06, 23:25
        czy ja jestem przewrażliwiona czy najsilniejszy seksizm istnieje
        > właśnie wśród tzw. inteligencji?

        nie wiem, czy najsilniejszy, ale jest, o czym przekonuję się słuchając relacji
        rodziny, studentów oraz wykładowców :/
        tak samo jak silny jest seksizm w środowiskach, które kojarza się z czymś wręcz
        przeciwnym, np. wsród ekologów :((
        co do artykułu - nie czytałam, ale:
        ostatnie badania nie portwierdzają większej trwałości zwiazków małzeńskich,
        wrecz przeciwnie, coraz częsciej zdarza się, ze ludzie są ze sobą przez kilka
        lat na "kartę rowerową", po czym zawierają małżeństwo i... rozwodzą się po roku,
        po 2,3 latach... cos się zmienia w percepcji partnera/partnerki, ludzie
        przestaja o dbać o siebie na wzajem, bo przecież jak zakontraktowany/na, to
        można sobie odpuścić:( no i sie sypie...
        co do posiadania jednego dziecka... kiedyś byłam za... teraz, po różnych
        przejściach, z perspektywy jedynaczki... jestem zdania, ze dzieci powinny mieć
        rodzeństwo . ale to moje prywatne zdanie :)
        • mordaruda Re: Newsweek 07.09.06, 21:17
          A wiecie to ciekawe, moim zdaniem na niektórych wydziałach jest bardzo silny, koleżanka, która studiowała polonistykę, cytowała takie teksty, ze menel spod budki z piwem by sie nie powstydził, natomiast u mnie na historii żadne takie akcje nigdy nie miały miejsca. Wydawałoby się, że powinno być odwrotnie, historycy zazwyczaj są konserwatystami, zaś polonistyka to chyba dość sfeminizowana dziedzina nauki.
          Jeśli chodzi o konkubinaty, niedawno w Polityce był wywiad z kimś kto robił badania (sorki, nie mam czasu na szukanie szczegułów) i wyszło mu, ze przynajmniej w Polsce konkubinaty są rwnie trwale jak małżeństwa.
      • totalna_apokalipsa Re: Newsweek 09.09.06, 09:39
        Panie mogą sobie protestować, ale już dawno udowodniono
        > ,
        > że samiec-mężczyzna nie jest stworzony do monogamii" vel "Kobieta nigdy nie
        > ogarnie pewnych rzeczy, a to ze względu na geny".

        Moje doświadczenie uczy, ze nie warto absolutnie polemizować, a ponieważ mam
        niewiele instynktu samozachowawczego i niewyparzony jezor - zazwyczaj najpierw
        mówię, potem myslę, a do tego zawsze mówię to , co myśle - co jest bardzo
        destrukcyjną cechą we współczesnym społeczeństwie - no wiec biorąc to wszystko
        pod uwagę wraz z doswiadczeniami, zauwazyłam, ze najlepiej autora takich
        tekstów gaszą teksty w stylu:

        "No tak samiec męzczyzna nie jest stworzony do monogamii, problem jednak w tym,
        ze niektóre samce natura wyposazyła w takie warunki psycho-fizyczne, ze choć
        bardzo chcą , muszą poprzestać na monogamii, a i fakt, ze udało im się
        kogokolwiek zmusić do zwiazku monogamicznego budzi ogólne zastanowienie"

        "Tak kobieta nigsdy nie ogarnie pewnych rzeczy ze względu na geny - np. tego
        dlaczego wieszkość męzczyzn jest taka ograniczona"

        lub

        " Tak kobieta nigdy nie ogarnie pewnych rzeczy ze względu na geny - zapewne
        dlatego córka rzadko słucha tego co pan do neij móiw - nei jest w stanei
        ogarnąć geniuszu ojca"

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka