Dodaj do ulubionych

dyskryminacja kobiet w pracy

25.09.06, 16:56
Często doświadczacie przejawów dyskryminacji w pracy? Chodzi mi o aspekty
macierzyństwa, molestowania, naliczania składek emerytalnych, procesów
rekrutacyjnych itd. Na czym Waszym zdaniem polega równouprawnienie w kwestii
zatrudnienia? Jakie decyzje polityczne uważacie za niezbędne do wdrożenia w
celu poprawy sytuacji?
Obserwuj wątek
    • mamusia79 Re: dyskryminacja kobiet w pracy 25.09.06, 23:18
      u mnie wyglądało to tak: przestali mi płacić wynagrodzenie jak byłam wciąży, a
      jak poszłam na chorobowe to moje l4 wrzucali do szufladki. Także kasy zero.
      • koreczek77 Re: dyskryminacja kobiet w pracy 26.09.06, 08:45
        > przestali mi płacić wynagrodzenie jak byłam wciąży, a
        > jak poszłam na chorobowe to moje l4 wrzucali do szufladki. Także kasy zero.

        To nie była dyskryminacja jako kobiety, lecz nie przestrzeganie prawa przez
        pracodawcę wobec pracownika.
        Czy jak nieuczciwy pracodawca nie wypłaci pensji górnikom, to uznasz to za
        przejaw dyskryminacji mężczyzn?
        • hirondelle123 Re: dyskryminacja kobiet w pracy 26.09.06, 09:37
          To nie była dyskryminacja jako kobiety,


          Była - pod warunkiem, że inni pracownicy nie byli traktowani podobnie.
          • koreczek77 Re: dyskryminacja kobiet w pracy 26.09.06, 09:47
            > Była - pod warunkiem, że inni pracownicy nie byli traktowani podobnie.

            No to skąd wiesz, że była, jeżeli brak ci danych, jak ten pracodawca traktował
            np. mężczyzn, którzy zwalniali się z pracy na wiele miesięcy przedstawiając
            druk ZUS ZLA ?(L4 to nazwa dawno nieaktualna)
            • koreczek77 rzekoma dyskryminacja kobiet w pracy 26.09.06, 09:51
              A jak juz jesteśmy przy temacie pracodawców - czy nie jest skandalem, że zmusza
              się pracodawców do tego, by płacili z własnej kieszeni pracownikowi, który nie
              pracuje?
              Jak ktoś jest chory - niech pieniądze bierze ze swojego własnego ubezpieczenia.
              Zmuszanie pracodawcy, by pełnił rolę darmowego ubezpieczyciela jest po prostu
              okradaniem pracodawcy.

              Kiedy podstawowa prawda, że socjalizm jest z definicji złodziejstwem dotrze do
              większości Polaków?
              • hirondelle123 Re: rzekoma dyskryminacja kobiet w pracy 26.09.06, 18:19
                Wszyscy zatrudnieni podlegają obowiązkowemu ubezpieczeniu chorobowemu w ZUS i
                to ZUS wypłaca im tzw "chorobowe" - pracodawca tylko w tym pośredniczy, a i to
                o ile pamiętam tylko w wiekszych firmach.


                > Kiedy podstawowa prawda, że socjalizm jest z definicji złodziejstwem dotrze
                do
                > większości Polaków?


                Socjalizm nie jest z definicji złodziejstwem a ty nadal obrażasz ludzi inaczej
                myslących. Za nazwanie złodziejem osoby nie skazanej prawomocnym wyrokiem
                sądowym za kradzież zostałbyś skazany przez każdy sąd w Polsce i na świecie.
                Mówiąc tak dopuszczasz się łamania prawa, więc nie dziw się że twoje posty są
                często usuwane.
                • koreczek77 Re: rzekoma dyskryminacja kobiet w pracy 26.09.06, 19:17
                  > Wszyscy zatrudnieni podlegają obowiązkowemu ubezpieczeniu chorobowemu w ZUS i
                  > to ZUS wypłaca im tzw "chorobowe" -pracodawca tylko w tym pośredniczy, a i t0
                  > o ile pamiętam tylko w wiekszych firmach.

                  Pracodawcę zmusza się, by z własnych pieniędzy wypłacał "chorobowe" za pierwsze
                  30 nieobecności w pracy. Jednocześnie do pracodawcy nie dociera ani złotówka z
                  zebranych składek ubezpieczeń.
                  Jest to ewidentne okradanie pracodawcy.


                  > Socjalizm nie jest z definicji złodziejstwem

                  Socjalizm JEST z definicji złodziejstwem. A dokładniej rabunkiem na zmianę z
                  wymuszeniem rozbójniczym.

                  1. Rabunek polega na zabraniu pieniędzy przy pomocy przemocy (np. obowiązkowe
                  podatki na cele socjalne zbierane od pracownika dla rabującego państwa
                  automatycznie przez państwowego pracodawcę jako zaliczka rocznego podatku).
                  W skali mikro rabunek to wyrwanie torebki z pieniędzmi na ulicy wbrew woli
                  właścicielki torebki.

                  2. Wymuszenie rozbójnicze polega na zmuszeniu do oddania pieniędzy groźbami
                  użycia przemocy (np. grożenie sankcjami za nie oddanie pieniędzy w formie
                  podatku na cele socjalne przez człowieka prowadzącego prywatną działalność.
                  Taki człowiek oddaje pieniadze sam - ale dzięki szantażowi).
                  W skali mikro wymuszenie rozbójnicze polega np. na przystawieniu noża do gardła
                  ofiary, by ofiara "dobrowolnie" oddała torebkę.

                  > Za nazwanie złodziejem osoby nie skazanej prawomocnym wyrokiem
                  > sądowym za kradzież zostałbyś skazany przez każdy sąd w Polsce i na świecie.

                  To prawda - dlatego nie nazywam żadnej osoby z imienia i nazwiska złodziejem
                  dlatego, że jest socjalistą.
                  Nazywam sam socjalizm złodziejstwem - bo nim jest.

                • misiu-1 Re: rzekoma dyskryminacja kobiet w pracy 28.09.06, 10:51
                  hirondelle123 napisała:

                  > Socjalizm nie jest z definicji złodziejstwem

                  Ależ tak. Socjalizm jest z definicji złodziejstwem.

                  > Za nazwanie złodziejem osoby nie skazanej prawomocnym wyrokiem
                  > sądowym za kradzież zostałbyś skazany przez każdy sąd w Polsce i na świecie.

                  Za nazwanie osoby może tak, ale nie za nazwanie ustroju. Za nieładne wyrażanie
                  się o ustroju sądy, owszem, skazywały, ale za komuny.
                  • mis22 Katolickie prawa sa podstawa dyskryminacji kobiet 28.09.06, 12:20
                    Jak mozna pisac, ze w katolickiej Polsce dumnej ze swej chrzescijanskiej
                    tradycji jest dyskryminacja kobiet? Inny artykul pisze, ze w islamskim
                    Afganistanie jest dyskryminacja kobiet. Niedlugo pewnie kobieta zostanie w
                    Polsce prezydentem, a w kosciele katolickim papiezem.

                    A moze sie pomylilem, a moze to kosciol katolicki jest ostoja dyskryminacji
                    kobiet w Polsce? Przeciez w kosciele katolickim kobiety sa ludzmi drugiej
                    kategorii, ktore nie maja niemal zadnych praw aby uczestniczyc w liturgii. O ile
                    mnie pamiec nie myli kiedys biskupi dyskutowali czy kobiety maja dusze. Wiec jak
                    dlugo kosciol katolicki bedzie dominowal prawo w Polsce, tak dlugo bedzie
                    dyskryminacja kobiet.
                    • koreczek77 Re: Katolickie prawa sa podstawa dyskryminacji???? 28.09.06, 19:22
                      1. Nie ma obowiązku przynależnosci do KK
                      2. Są inne zwiazki wyznaniowe, jak komuś nie pasuje jeden, może wybrać drugi.
                  • hirondelle123 Re: rzekoma dyskryminacja kobiet w pracy 28.09.06, 14:06
                    misiu-1 napisał:

                    > hirondelle123 napisała:
                    >
                    > > Socjalizm nie jest z definicji złodziejstwem
                    >
                    > Ależ tak. Socjalizm jest z definicji złodziejstwem.


                    Przy tak dużej dowolności interpretacyjnej równie dobrze mogę powiedzieć, że
                    liberalizm jest z definicji oszustwem, konserwatyzm zabobonem a demokracja
                    terrorem. Wszystko mozna powiedzieć a nawet udowodnić tylko po co? Poza tym
                    masz zdaje się problem z odróżnianiem faktu od interpretacji faktu.


                    >
                    > > Za nazwanie złodziejem osoby nie skazanej prawomocnym wyrokiem
                    > > sądowym za kradzież zostałbyś skazany przez każdy sąd w Polsce i na świec
                    > ie.
                    >
                    > Za nazwanie osoby może tak, ale nie za nazwanie ustroju. Za nieładne
                    wyrażanie
                    > się o ustroju sądy, owszem, skazywały, ale za komuny.
                    >


                    Mylisz się, w rzeczywistości jest dokładnie odwrotnie. To własnie za komuny
                    mozna było wygadywac co popadnie i obrażać ludzi o innych poglądach, byle nie
                    były to rzecz jasna poglądy "jedynie właściwe" - nikogo nigdy w PRL nie ukarano
                    za mówienie o "zaplutych karłach reakcji" czy "okradaniu klasy robotniczej
                    przez kapitalistów-imperialistów". Stwierdzenie "socjalizm to złodziejstwo"
                    wynika z dokładnie tej samej mentalności z której brały się tamte hasła i
                    zapewniam cię, że z wolnością słowa nie ma to wiele wspólnego.
                    Natomiast obecnie jest tak, że każdy kto poczuł się osobiście dotknięty
                    poglądem takim jak socjalizm=złodziejstwo może pozwać obrażającego do sądu. Zaś
                    sąd nie będzie się bawił w ideologiczne gierki i nie będzie się zastanawiał czy
                    istotnie redystrybucja zawsze oznacza złodziejstwo, lecz oceni czy nazwanie
                    kogos złodziejem uchodzi za inwektywę oraz czy człowiek będący członkiem partii
                    socjalistycznej miał podstawy by wiadome zdanie odnieść do siebie.
                    • bitch.with.a.brain Re: rzekoma dyskryminacja kobiet w pracy 28.09.06, 14:12
                      sąd oceni kto kogo nazwał złodziejem i na podstawie przynalezności partyjnej
                      nazywającego i nazywanego wyda wyrok:)

                      Swoją drogą to ciekawe,czy mogłabym kogoś kto pisze,ze feminsitki są głupie i w
                      dodatku sa morderczyniami nienarodzonych oskarzyć o zniesławienie?
                      • hirondelle123 Re: rzekoma dyskryminacja kobiet w pracy 28.09.06, 14:43
                        bitch.with.a.brain napisała:

                        > sąd oceni kto kogo nazwał złodziejem i na podstawie przynalezności partyjnej
                        > nazywającego i nazywanego wyda wyrok:)
                        >
                        > Swoją drogą to ciekawe,czy mogłabym kogoś kto pisze,ze feminsitki są głupie i
                        w
                        > dodatku sa morderczyniami nienarodzonych oskarzyć o zniesławienie?



                        Oczywiście, ze tak - zakładając ze jesteś feministka naturalnie.
                      • koreczek77 [...] 28.09.06, 19:25
                        Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
              • slonbe Re: rzekoma dyskryminacja kobiet w pracy 27.09.06, 23:37
                koreczek77 napisał:

                > A jak juz jesteśmy przy temacie pracodawców - czy nie jest skandalem, że zmusza
                >
                > się pracodawców do tego, by płacili z własnej kieszeni pracownikowi, który nie
                > pracuje?
                > Jak ktoś jest chory - niech pieniądze bierze ze swojego własnego ubezpieczenia.


                > Zmuszanie pracodawcy, by pełnił rolę darmowego ubezpieczyciela jest po prostu
                > okradaniem pracodawcy.
                >
                > Kiedy podstawowa prawda, że socjalizm jest z definicji złodziejstwem dotrze do
                > większości Polaków?


                Durne jeszcze czego! Jak juz to pracodawca powinien sie ubezpieczyc od tego ze
                ktos mu zachoruje i bedzie musial mu placic i ubezpieczalnia zwracalaby mu
                pieniadze ktore zaplacil pracownikowi
                • koreczek77 Re: rzekoma dyskryminacja kobiet w pracy 27.09.06, 23:48
                  Oczy przecieram i nie wierzę - czy ty rozumiesz, że zmuszasz pracodawcę do
                  płacenia pracownikowi za to, że pracownik nic nie robi????

                  Jak tak - to bardzo proszę, byś mnie zatrudnił przy czymkolwiek.
                  Jak popracuję jeden dzień, a potem będę sie przez pół roku obijał
                  na "chorobowym", a ty bedziesz musiał mi za to płacić - to wywietrzeją z głowy
                  socjalistyczne pomysły.
                  • strelicja1 Re: rzekoma dyskryminacja kobiet w pracy 27.09.06, 23:59
                    Zachorujesz kiedyś poważnie to raz dwa zmienisz zdanie nt obijania się na
                    chorobowym. Widać mało masz doświadczeń w tej materii, a empatii jeszcze mniej.
                    • koreczek77 Re: rzekoma dyskryminacja kobiet w pracy 28.09.06, 00:17
                      > Zachorujesz kiedyś poważnie to raz dwa zmienisz zdanie nt obijania się na
                      > chorobowym. Widać mało masz doświadczeń w tej materii, a empatii jeszcze
                      mniej.

                      Mam małe doświadczenie?
                      Setki razy odmawiałem wystawienia zaświadczenia ZUS ZLA (dawniej L4) symulantom.

                      Co do empatii - ja potrafie wczuć się w rolę okradanego pracodawcy.
                      I dlatego nie odmawiam nikomu prawa do rzeczywistego ubezpieczenia od
                      zachorowania - ale składkę ma płacić osoba zainteresowana, a wypłaty
                      ubezpieczenia ten ubezpieczyciel, który zbiera składki.
                      A nie pracodawca, który składek nie zbiera.
                      • r.richelieu Re: rzekoma dyskryminacja kobiet w pracy 28.09.06, 00:21
                        Małe masz doświadczenie w poważnym chorowaniu i w samodzielnym płaceniu za
                        każdą usługę, która teraz kosztuje 0zł, a potem może kosztować 1000. A symulant
                        jest szkodliwy nie tylko dla pracodawcy, ale i dla ogónego wizerunku L4.
                        • koreczek77 Re: rzekoma dyskryminacja kobiet w pracy 28.09.06, 19:27
                          > Małe masz doświadczenie w poważnym chorowaniu i w samodzielnym płaceniu za
                          > każdą usługę, która teraz kosztuje 0zł, a potem może kosztować 1000

                          Już mi zrabowano pod pretekstem "składki zdrowotnej" o wiele więcej.
                      • lolyta Re: rzekoma dyskryminacja kobiet w pracy 28.09.06, 01:16
                        ale składkę ma płacić osoba zainteresowana, a wypłaty
                        > ubezpieczenia ten ubezpieczyciel, który zbiera składki.
                        > A nie pracodawca, który składek nie zbiera.

                        No dobrze, ale akurat przepisu o pierwszych 30 dniach to nie uknuli chytrzy
                        chorzy ni symulanci, wiec chyba troche jakby ci sie adresaci obelg i pretensyj
                        merdaja w glowce.
                        • koreczek77 Re: rzekoma dyskryminacja kobiet w pracy 28.09.06, 19:30
                          > No dobrze, ale akurat przepisu o pierwszych 30 dniach to nie uknuli chytrzy
                          > chorzy ni symulanci, wiec chyba troche jakby ci sie adresaci obelg i pretensyj
                          > merdaja w glowce.

                          Nic mi sie nie merda.
                          "Uknuli" to ci politycy, których wybrali własnie pacjenci - w tym chorzy i
                          symulanci.
                          Mamy demokrację, nie zapominaj o tym i rządzą ci, których wybierze
                          społeczeństwo.
                          A w tym społeczeństwie niemal każdy wyborca był kiedyś chory.
                          • lolyta jednak ci sie merda 01.10.06, 05:16
                            > "Uknuli" to ci politycy, których wybrali własnie pacjenci - w tym chorzy i
                            > symulanci.

                            Yeah. a takze przedsiebiorcy i pracodawcy, oni tez maja prawa wyborcze. Sami
                            sobie winni, mozna rzec.
                            • koreczek77 Re: komu właściwie się merda? 02.10.06, 01:55
                              > Yeah. a takze przedsiebiorcy i pracodawcy, oni tez maja prawa wyborcze.

                              Ale są w porównaniu z chorymi oraz z pracobiorcami w zdecydowanej mniejszości.
                              Czyli ich wybór został unicestwiony przez wybór chorych i pracobiorców.

                          • lolyta ponadto prezentujesz tu kolejny idiotyzm 01.10.06, 16:09
                            zwalajac te 30 dni na chorych i symulantow, bo widzisz, choremu i/lub
                            symulantowi ktory placi skladke jest dokladnie obojetne czy za pierwsze 30 dni
                            placi mu pracodawca czy ZUS.
                            • koreczek77 Re: kto prezentuje idiotyzm? 02.10.06, 02:01
                              > choremu i/lub
                              > symulantowi ktory placi skladke jest dokladnie obojetne czy za pierwsze 30 dni
                              > placi mu pracodawca czy ZUS.

                              No i co z tego, że obojętne im jest, kogo skubią?
                              Im chodzi o to, by płacił ktoś inny, a nie oni sami.
                              Czyli wybierają socjalistów, którzy doprecyzowali rodzaj grabieży.
            • hirondelle123 Re: dyskryminacja kobiet w pracy 26.09.06, 18:12
              > Była - pod warunkiem, że inni pracownicy nie byli traktowani podobnie.
              >
              > No to skąd wiesz, że była, jeżeli brak ci danych,


              Przeczytaj jeszcze raz to co napisałam - ze szczególnym uwzględnieniem
              frazy "pod warunkiem" ;)
    • bjde Re: dyskryminacja kobiet w pracy 27.09.06, 23:11
      u mnie teoretycznie jest ok. Dziewczyny chodzą n macierzyński, wracają, na
      wychowawczym, na opiekę ... Ale - na palcach policzyć te, które są kierownikami
      działu, i generalnei te , które awansują tym samym tempie co ich koledzy -
      nawet jesli nie mają przerw w pracy... No i obowiązkowa wcześniejsza
      emerytura "albo pani przejdzie i dostanie jeszcze odprawę np. 3-6 razy placa -
      albo może zreorganizujemy dział.."
      • koreczek77 Re: dyskryminacja kobiet w pracy 27.09.06, 23:19
        > Ale - na palcach policzyć te, które są kierownikami
        > działu, i generalnei te , które awansują tym samym tempie co ich koledzy -
        > nawet jesli nie mają przerw w pracy...

        Straszna dyskryminacja, współczuję.
        Podobnie są dyskryminowane w szpitalach panie salowe - jeszcze żadna z nich nie
        została ordynatorem ;)
        • ciobab Re: dyskryminacja kobiet w pracy 28.09.06, 12:21
          Sugerujesz, że w tej firmie zatrudnia się kobiety bez wykształcenia (mają je
          tylko mężczyźni i oni awansują - oczywiście słusznie). Na jakiej podstawie?!
          Chyba nie chodziło o to, że sprzątaczki chcą zostać dyrektorami, tylko o
          współpracowników różnych płci o tych samych kwalifikacjach!
          • kot_behemot8 to fauna tego forum, spokojnie... 28.09.06, 19:05
            ciobab napisała:

            > Sugerujesz, że w tej firmie zatrudnia się kobiety bez wykształcenia (mają je
            > tylko mężczyźni i oni awansują - oczywiście słusznie). Na jakiej podstawie?!
            > Chyba nie chodziło o to, że sprzątaczki chcą zostać dyrektorami, tylko o
            > współpracowników różnych płci o tych samych kwalifikacjach!


            Korek nie wierzy w istnienie kobiet mających te same kwalifikacje co mężczyźni,
            przynajmniej w odniesieniu do wyższych stanowisk. On ma nawet swoją teorię o
            genetycznej niższości intelektualnej kobiet:)
          • koreczek77 Re: dyskryminacja kobiet w pracy 28.09.06, 19:35
            Co to znaczy "te same kwalifikacje"?
            Pracodawca ocenia całośc potencjalnej przydatnosci pracownika, a nie tylko
            papierki ze szkółek.
            W tym jego rzeczywiste umiejętności, rzeczywiste doswiadczenie, potencjalną
            dyspozycyjność, dotychczasowe osiągnięcia czy nawet odbiór jego wizerunku wśród
            klientów.

            Wybiera bardziej dla niego przydatnych - a że częściej to są mężczyźni?
            Predyspozycje płci nie sa równe, co najdobitniej widać w sporcie.
            • cieknaca_podpaska Re: dyskryminacja kobiet w pracy 28.09.06, 23:15
              I dokładnie. Osobiście jeżeli kiedyś założę firmę, to zatrudnię tylko i
              wyłącznie mężczyzn, bo mam od razu zespół ludzi a nie zespół napięcia
              przedmiesiączkowego. Pracuję obecnie w firmie, gdzie 3/4 to kobiety i q..wa
              m..ć. podziwiam szefa za haryzmę. Połowa stanu osobowego (mężczyźni) wykonałaby
              tę samą pracę i konfliktów osobistych byłoby mniej. Nawet do parzenia kawy
              wolałbym kupić automat.
            • lolyta Re: dyskryminacja kobiet w pracy 01.10.06, 16:25
              > Wybiera bardziej dla niego przydatnych - a że częściej to są mężczyźni?
              > Predyspozycje płci nie sa równe, co najdobitniej widać w sporcie.

              taaa i wyniki skoku o tyczce sa zasadniczym kryterium przy wyborze pracownika
              robiacego przy biurku.
              Korek, zenujacy jestes.
              • koreczek77 Re: dyskryminacja kobiet w pracy 02.10.06, 02:10
                > taaa i wyniki skoku o tyczce sa zasadniczym kryterium przy wyborze pracownika
                > robiacego przy biurku.

                Nie - przy doborze pracownika pracujacego przy biurku ważniejsze są wyniki
                zwycięzców mistrzostw świata w programowaniu komputerowym czy indywidualne
                osiągnięcia ludzi inwestujacych na giełdach - chyba Warren Buffet nie jest
                kobietą?

                > Korek, zenujacy jestes.

                Złe określenie.
                Logiczny.
    • andrutkowski Re: dyskryminacja kobiet w pracy 27.09.06, 23:34
      W mojej firmie dyskriminowani są mężczyźni - kobiety nic nie robią, przeważnie
      zatrudniane sa po znajomosci, nic nikt od nich nie wymagarodza bo nie maja
      odpowiedniego wyksztacenia - raczej meski zawód - a w zwiazku z tym męska
      firma, chociaż polwa pracowników to kobiety - ewenement na skalę swiatowa, są
      bezczelne, tepe i glupie, wiecznie na chorobowym - oczywiscie to ściema - kiedy
      sa problemy to ściemniają albo placzą. Moja żona pracuje w firmie normalnej -
      tz w takiej w której kazdy bez pleców jest wykożystywany, wiec nie zarzucajcie
      mi meskiego szowinizmu. Wogóle rynek pracy jest chory. Pozdrawiam, kocham
      kobiety i chciabym aby nie musily pracować jeśli nie chcą bo życie nie powinno
      sprowadzac się do przymusowej pracy (niewolnictwa) - jesli kobieta ma dzieci to
      naprawde nie powinno sie od niej wymagać pożucenia dziecka i powrotu do pracy
      zwaszcz przy takim bezrobociu, ktos o tym powinien pomysleć. Jestem troche
      wkurzonu bo widziaem dzisiaj wystapienie premira i debate na jedynce w zwiazku
      z pania Beger.
      • koreczek77 Re: dyskryminacja kobiet w pracy 27.09.06, 23:44
        Dla mnie to niepojęte - jakim trzeba być magikiem od wciskania kitu, by wmówić
        kobietom, że zasuwanie na dwóch etatach - w domu i w pracy - to jest to, o czym
        tygrysice marzą najbardziej.

        Jakim trzeba być mistrzem propagandy, by te zasuwające na dwóch etatach kobiety
        nie protestowały, że zabiera się w podatkach większość pensji ich mężom, przez
        co muszą szukać drugiego miejsca tyrania poza domem.

        Jakim trzeba być sekciarskim guru, by przy tym wszystkim przekonać kobiety, by
        swoje dzieci oddawały do kołchozów zwanych żłobkami czy przedszkolami, a swoje
        stare matki i ojców oddawały do umieralni zwanych szyderczo "domami spokojnej
        starości".

        Większość kobiet jest bardziej podatnych na manipulację niż mężczyźni, stąd
        większość reklam (nawet typowo męskich rzeczy typu maszynki do golenia twarzy)
        jest kierowana do kobiet.

        Ale aż do tego stopnia?????
        • joanna.kl Re: dyskryminacja kobiet w pracy 27.09.06, 23:57
          Dyskryminacja była, jest i będzie. Nie ma co się krygować, wystarczy spojrzeć
          na to kto zasiada na kierowniczych stanowiskach i kto ile zarabia. Kobieta musi
          mieć dwa razy wyższe kwalifikacje żeby zajmować to samo (mam na myśli
          kierownicze) stanowisko co facet i zarabiać o połowę mniej...
          to nie jest promowanie feminizmu, to po prostu fakty przemawiające ze
          statystyk. A swoją drogą czy samo określenie "sekretarka" i "sekretarz" nie
          nasuwa już jakiś skojarzeń;)))
          • koreczek77 Re: dyskryminacja kobiet w pracy 28.09.06, 00:11
            > Dyskryminacja była, jest i będzie.

            Była dawniej dyskryminacja kobiet.
            Obecnie mamy dyskryminację mężczyzn.
            Co bedzie - zależy tylko od nas - w końcu mamy demokrację.

            > wystarczy spojrzeć
            > na to kto zasiada na kierowniczych stanowiskach i kto ile zarabia.

            W firmach państwowych - według klucza znajomosci. Tu mamy dyskryminację
            kompetentnych.
            W firmach prywatnych - według klucza przydatności. Tu mamy "dyskryminację"
            nieprzydatnych.

            > Kobieta musi
            > mieć dwa razy wyższe kwalifikacje żeby zajmować to samo (mam na myśli
            > kierownicze) stanowisko co facet i zarabiać o połowę mniej...

            Bzdury. Tak postępujace firmy przegrają w walce konkurencyjnej z tymi firmami,
            które zatrudniają na kierowniczych stanowiskach osoby napradę kompetentne.
            Ponieważ w rywalizacji wygrywają lepsi - więc takie firmy nie moga dominować.

            > A swoją drogą czy samo określenie "sekretarka" i "sekretarz" nie
            > nasuwa już jakiś skojarzeń;)))

            Czytałem kiedyś o odwiedzajacych firmy europejskie Japończykach - pierwszą
            oceną wiarygodności potencjalnego kontrahenta było stwierdzenie, kto siedzi w
            sekretariacie.
            Najmniejszą wiarygodność miały te firmy, gdzie siedziała młoda panienka - albo
            chcą łapac klientów nie na jakość, lecz na seksualność, albo szef zatrudnia nie
            osobe kompetentną, tylko kochankę.
            Gdy siedziała starsza kobieta już było lepiej - ta firma zatrudnia osobę
            kompetentną.
            Lecz najwyżej były oceniane te firmy, gdzie był sekretarz.
            • r.richelieu Re: dyskryminacja kobiet w pracy 28.09.06, 00:27
              >
              > Czytałem kiedyś o odwiedzajacych firmy europejskie Japończykach - pierwszą
              > oceną wiarygodności potencjalnego kontrahenta było stwierdzenie, kto siedzi w
              > sekretariacie.
              > Najmniejszą wiarygodność miały te firmy, gdzie siedziała młoda panienka -
              albo
              > chcą łapac klientów nie na jakość, lecz na seksualność, albo szef zatrudnia
              nie
              >
              > osobe kompetentną, tylko kochankę.
              > Gdy siedziała starsza kobieta już było lepiej - ta firma zatrudnia osobę
              > kompetentną.
              > Lecz najwyżej były oceniane te firmy, gdzie był sekretarz.




              I na tym wyobrażeniu opiera się dyskryminacja właśnie. Dyskryminuje się
              panienkę, nawet gdy w rzeczywistości jest świetna (w sekretariacie nie w łóżku
              szefa), nie za jej niekompetencje, a za wygląd. Może młodo wygląda? Niech dużo
              pali i pije, źle się odżywia, sypia za mało lub za dużo i stresuje się
              szowinistami, to raz dwa nabędzie "kompetencji". No i starszą kobietę za płeć
              • koreczek77 Re: dyskryminacja kobiet w pracy 28.09.06, 19:48
                Nie "dykryminuje się panienki" lecz ocenia wiarygodność kontrahenta.
                Jest rzeczą oczywistą, że 18-letnia siksa nie ma tego doswiadczenia co 50-latka.
                Jest oczywiste, że ta 50-latka musi nadrabiać brak wizualnej atrakcyjności
                wysokimi kwalifikacjami, by nie wygryzły jej młodsze, ładniejsze i dla szefa, i
                dla klientów.

                Często odwiedzają mnie przedstawicielki handlowe - prawie same młódki. Z reguły
                nic nie wiedzą, tylko sie wdzięczą i nieudolnie małpują wzorce technik
                sprzedaży z przyspieszonych kursów. Jak trafia sie starsza, to zawsze jest
                kompetentna.
                • lolyta Re: dyskryminacja kobiet w pracy 01.10.06, 16:27
                  > Często odwiedzają mnie przedstawicielki handlowe - prawie same młódki. Z reguły
                  >
                  > nic nie wiedzą, tylko sie wdzięczą i nieudolnie małpują wzorce technik
                  > sprzedaży z przyspieszonych kursów.

                  W przeciwienstwie do poczatkujacych przedstawicieli plci meskiej, bo ci to nawet
                  przyspieszonego kursu nei potrzebuja, z mlekiem matki wyssali wszystkie
                  techniki, co nie?
            • joanna.kl Re: dyskryminacja kobiet w pracy 28.09.06, 00:39
              Obecnie mamy dyskryminację mężczyzn?? A to ciekawe spostrzeżenie... chyba tylko
              taką że nie przysługują im przerwy na karmienie piersią;) Żart, ale na prawdę z
              takim zjawiskiem się nie spotkałam, a temat zbadałam dość dogłębnie podczas
              pisania pracy mgr.
              Co do zarobków też się nie zgodzę, naprawdę statystyki mówią coś zupełnie
              innego. Jesli chodzi o kwestie dostępu do stanowisk kierowniczych, to "klucz
              znajomosci" o ktorym piszesz, niestety rownie czesto otwiera takze drzwi do
              firm prywatnych. Owszem, sa oczywiscie firmy, ktore oceniaja kandydata/tke
              biorac tylko pod uwage kryterium kompetencji...nawet staram sie sobie wmawiac,
              ze stanowia one wiekszosc na polskim rynku pracy, ale moim zdaniem to poki co
              jest to raczej pobozne zyczenie "mlodych gniewnych".
              NO właśnie sam piszesz o Japończykach... w londynskich firmach tez sie
              spotkalam z takim zjawiskiem, ze w sekretariacie pracuja kobitki po
              czterdziestce, na naprawdę wysokim poziomie intelektualnym, ale niestety w
              Polsce mamy stereotypy z czasow PRL-u gdzie sekretarka parzyla kawe i oprocz
              tego zajmowala sie nicnierobieniem. Dlatego teraz mamy "sekretarke" (ktora
              kojarzy mi sie osobiscie z automatyczna sekretarka) i "sekretarza stnu", ktory
              budzi zupelnie inne skojarzenia.
              Generalnie, uwazam ze mezczyznom z wieksza latwoscia przychodzi mowienie o
              braku dyskryminacji.
              pozdrawienia dla idealistów.
              • koreczek77 Re: dyskryminacja kobiet w pracy 28.09.06, 19:52
                > ale na prawdę z
                > takim zjawiskiem się nie spotkałam, a temat zbadałam dość dogłębnie podczas
                > pisania pracy mgr.

                Ehhhhh, to politpoprawniackie "wykształcenie"...

                Temat dyskryminacji mężczyzn był wałkowany tu, oraz wpisy poniżej:

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=47977657&a=47982087
            • ciobab Re: dyskryminacja kobiet w pracy 28.09.06, 12:27
              Brawo! Kobiety do garów! Jeśli mąż, ojciec ich nie zechce utrzymywać zawsze
              pozostaje jeszcze sutener!
              • koreczek77 Re: dyskryminacja kobiet w pracy 28.09.06, 19:53
                Pisz na temat, bez absurdaliów...
        • r.richelieu Re: dyskryminacja kobiet w pracy 28.09.06, 00:17
          Taa, z ciebie jest taki szowinistyczny wielbiciel UPRu, bo nikt nie mówił o
          zasuwaniu na dwóch etatach. Jeśli pozwalasz by twoja partnerka zasuwała, bo sam
          palcem do babskiej roboty nie dotkniesz to..
          A dzieci i rodzicie, zostałbyś z nimi w domu?

          Podatność na manipulację wzorowana na reklamach to figa nie źródło.
          Manipulowanie mężczyzn w reklamie opiera się na przekazie prostszym niż
          manipulowanie kobiet. Dla kobiet można używać metafor i niedopowiedzeń, dla
          mężczyzn walić prosto z mostu, więc temat najłatwiej sprzedający się w wydaniu
          kobiecym przejdzie nawet w telewizji śniadaniowej, w wydaniu męskim tylko po 23.
          Po drugie reklama dotyczy w większości dóbr szybko zbywalnych, takich, o
          wyborze których nie deliberuje się godzinami. Jeśli ta większość reklam
          kierowana jest do kobiet (jak sam mówisz), znaczy to, że to kobietom przypada
          rola tragarza zakupów. Kobieta może lubić kupować ciuchy, ale co to za
          przyjemność kupować proszki do prania, odświeżacze do toalet, twoje maszynki do
          golenia i twoje karczki, golonki i inne tłuste jedzenie.

          Reklama w wyborze dóbr wartościowych odgrywa drugorzędną rolę, reklamy
          samochodów więc to wyjątek, zrozumiały zresztą w takiej recesji na rynku
          motoryzacyjnym.

          Zaś maszynki do golenia nie są reklamowane dla kobiet, to mężczyźni
          złagodnieli, panie maczo.
          • joanna.kl Re: dyskryminacja kobiet w pracy 28.09.06, 00:55
            No wlasnie, dwa etaty... fakt, ze teraz i tak wyglada to troche lepiej niz w
            przypadku naszych mam (temat znam z autopsji), ale i tak to ja musialam nauczyc
            mojego mezczyzne, ze obowiazki dzielimy na pol (tradycyjne wychowanie mojej
            przyszlej tesciowej). Kwestie dziecka tez musze odkladac do trzydziestki, zeby
            sie moc rozwinac zawodowo po to by po urlopie macierzynskim miec do czego
            wracac. Malo jest firm, ktore sa sklonne zatrudnic mloda mame z niewielkim
            doswiadczeniem. Zaraz pewnie ktos zacznie mi udowadniac, ze nowoczesne firmy
            promuja polityke prorodzinna, ale jakos to do mnie nie przemawia.
            • koreczek77 Re: dyskryminacja kobiet w pracy 28.09.06, 20:02
              > > No wlasnie, dwa etaty... fakt, ze teraz i tak wyglada to troche lepiej niz
              > w przypadku naszych mam

              Mamy żyły w komunizmie (wyzysk plus zamordyzm), ty żyjesz w socjalizmie (tylko
              wyzysk - fiskalny). Lepiej, ale nie dobrze.
              Zlikwiduj wyzysk i wybierz wolnośc - czyli liberalizm.

              Dobrze ci w tym politpoprawnym socjalizmie, w którym nawet dziecka przed
              trzydziestką nie możesz urodzić?
          • koreczek77 Re: dyskryminacja kobiet w pracy 28.09.06, 19:59
            > Taa, z ciebie jest taki szowinistyczny wielbiciel UPRu, bo nikt nie mówił o
            > zasuwaniu na dwóch etatach. Jeśli pozwalasz by twoja partnerka zasuwała, bo
            sam
            > palcem do babskiej roboty nie dotkniesz to..
            > A dzieci i rodzicie, zostałbyś z nimi w domu?

            Nadinterpretujesz - po pierwsze nie lubię UPR, bo pajacują.
            Po drugie - na dwóch etatach tyra większość kobiet - nia zaprzeczysz?
            Tyle żeście uzyskały, hehehehehe
            Po trzecie - ja w domu nie sprzatam i nie piorę. Do nisko opłacanych prac
            wynajmuje się nisko wykwalifikowanych (oraz nisko opłacanych) pracowników.
            A ty wolisz oddawać większość kasy w podatkach na nierobów, czy mieć więcej
            kasy i zatrudniać służbę domową?
        • bitch.with.a.brain Re: dyskryminacja kobiet w pracy 28.09.06, 11:20
          mnie tam interesuje tylko jedna praca - zawodowa.W domu pracować nie
          zamierzam.Chałupnictwo to nie dla mnie:)
          • koreczek77 Re: dyskryminacja kobiet w pracy 28.09.06, 20:16
            > mnie tam interesuje tylko jedna praca - zawodowa.W domu pracować nie
            > zamierzam.Chałupnictwo to nie dla mnie:)

            Ale jak socjalisci zabiorą ci większośc twojego wynagrodzenioa (w podatkach
            posrednich, bezposrednich i parapodatkach) - to bedziesz musiała albo
            polubic "chałupnictwo", albo życ w gnoju i smrodzie ;)
            • bitch.with.a.brain Re: dyskryminacja kobiet w pracy 29.09.06, 10:11
              Każdemu socjaliści zabierają w podatkach a nie każdy pracuje na dwóch
              etatach.Poza tym nawet w tym systemie gdzie sie pół roku pracuje za darmo (na
              podatki) można zarobić dużo.Choc wtedy więcej zabierają.
              Poza tym sam pisałeś że w domu nie sprzątasdz.więc jak? żyjesz w gnoju i
              smrodzie?W końcu tobie też zabierają w podatkach bezpośrednich i pośrednich.Coś
              ci to nielogicznie wyszło.
              • koreczek77 Re: dyskryminacja kobiet w pracy 29.09.06, 10:33
                > Poza tym sam pisałeś że w domu nie sprzątasdz.więc jak? żyjesz w gnoju i
                > smrodzie?W końcu tobie też zabierają w podatkach bezpośrednich i
                pośrednich.Coś
                > ci to nielogicznie wyszło.


                Logicznie.
                Ja po prostu nie daję się ograbiać fiskusowi tak jak inni.

                Jestem w Urzędzie Skarbowym stałym gościem - i zaczynam to traktować
                humorystycznie, jak dobry kabaret.
                Śmiechu jest co niemiara, gdy panie skarbówki usiłują rozliczyć podatek od
                zysków kapitałowych. Niby proste - ale przy operacjach w innych walutach jak
                złotówka, przeprowadzanych na odległość w innych krajach zaczynają się schody.
                Prawo podatkowe nie przewidziało takiej sytuacji - i nie wiedzą, czy liczyć
                przychód według kursu międzybankowego, czy innego. Nie wiedzą, kiedy rozliczać
                transakcje - na koniec miesiąca, czy w dniu zawarcia i zakończenia transakcji,
                czy w chwili pojawienia się pieniędzy na polskim koncie.
                Wydzwaniają, wzywają, a obliczyć podatku według zasad ogólnych nie mogą od
                chwili powstania "podatku Belki" nie można, a zgodnie z "podatkiem Belki" nikt
                nie potrafi ;)
                • bitch.with.a.brain Re: dyskryminacja kobiet w pracy 29.09.06, 10:38
                  A dlaczego zakładasz,że inni dają się ograniczać? A konkretnie,ze ja się dam
                  ograniczać?Czyżbyś uważał,że nie dorównuję Ci intelektem?
                  • koreczek77 Re: dyskryminacja kobiet w pracy 29.09.06, 10:54
                    > Czyżbyś uważał,że nie dorównuję Ci intelektem?

                    Broń Boże.
                    Tylko prawdopodobieństwo, że jednak Ty również, jak większość społeczeństwa
                    będziesz fiskalnie gnębiona jest większe, niż to, że uda ci się większość
                    grabieży uniknąć.
                    Ale życzę Ci szczęścia - choć bardziej bym wolał, by fiskus odpuścił wszystkim,
                    a nie tylko wybranym.
                    • bitch.with.a.brain Re: dyskryminacja kobiet w pracy 29.09.06, 10:57
                      Jest tak samo prawdopodobne że nie bede gnębiona jak to,że ty nie jesteś.
                      Zresztą wracając do prac domowych - wynajęcie kogos nie jest aż tak drogie,zeby
                      nie mógł sobie na to pozwolić nawet ktoś kto zarabia średnio
                      • koreczek77 Re: dyskryminacja kobiet w pracy 30.09.06, 09:50
                        > Jest tak samo prawdopodobne że nie bede gnębiona jak to,że ty nie jesteś.

                        Niestety, nie.
                        Bo ja jestem mężczyzną, zatem prawodopodobieństwo (podkreślam, tylko
                        prawdopodobieństwo) znalezienia przez kobietę rozsądnego wyjścia jest mniejsze,
                        niż przez mężczyznę...
                        • bitch.with.a.brain Re: dyskryminacja kobiet w pracy 30.09.06, 10:58
                          a to z jakiej racji?Możesz to jakoś uzasadnić?
                          • koreczek77 Re: dyskryminacja kobiet w pracy 30.09.06, 12:33
                            > a to z jakiej racji?Możesz to jakoś uzasadnić?

                            Uzasadniałem przez setki wpisów potwierdzajacych wyższość męskich mózgów w
                            rozmaitych weryfikowalnych rywalizacjach.
                            Znów mam się powtarzać?
                            Kto jak kto, ale ty chyba zrozumiałeś?
                            • kot_behemot8 Bitch, odpowiedz Korkowi 02.10.06, 10:14
                              koreczek77 napisał:

                              > > a to z jakiej racji?Możesz to jakoś uzasadnić?
                              >
                              > Uzasadniałem przez setki wpisów potwierdzajacych wyższość męskich mózgów w
                              > rozmaitych weryfikowalnych rywalizacjach.
                              > Znów mam się powtarzać?
                              > Kto jak kto, ale ty chyba zrozumiałeś?


                              No więc jak Bisiu, zrozumiałas juz ze jesteś istotą niższą z definicji,
                              Koreczek przekonał cię o tym?
                              • bitch.with.a.brain Re: Bitch, odpowiedz Korkowi 02.10.06, 12:29
                                Tak, i od momentu jego wpisu pogrążam się w rozpaczy, cały mój świat legł w
                                gruzach. Zamierzam wystosować list do rządu,żeby mi przyznali jakąś zapomogę czy
                                rentę.Wszak istoty upośledzone nalezy wspierać.
                                • pavvka Re: Bitch, odpowiedz Korkowi 02.10.06, 12:33
                                  bitch.with.a.brain napisała:

                                  > Zamierzam wystosować list do rządu,żeby mi przyznali jakąś zapomogę cz
                                  > y
                                  > rentę.Wszak istoty upośledzone nalezy wspierać.

                                  Wyszła z Ciebie socjalucha :-P
                                • koreczek77 [...] 03.10.06, 20:30
                                  Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
                                  • bitch.with.a.brain Re: Bitch, odpowiedz Korkowi 03.10.06, 20:34
                                    ciągle nie moge sie z tmy pogodzic. to straszne. Nie to,ze jestem tylko kobieta,
                                    zwykłą, lupią kobietą. najbardziej boli to,że tyle lat ukrywano to przede mną.
                                    Teraz zrozumiałam,że wszysktie moje sukcesy nie są sukcesami. Tylk ochciano mnie
                                    omotać, zmanipulowac,żeby ukryć przede mną prawdę.Jak dobrze,ze zjawił się
                                    koreczek i już wszystko wiem.
                                    • koreczek77 Re: Bitch, odpowiedz Korkowi 03.10.06, 20:39
                                      > Teraz zrozumiałam,że wszysktie moje sukcesy nie są sukcesami.

                                      W jakiej dyscyplinie okazałaś sie najlepsza NA ŚWIECIE?
                                      • bitch.with.a.brain Re: Bitch, odpowiedz Korkowi 03.10.06, 20:41
                                        A TY?
                                        • koreczek77 Re: Bitch, odpowiedz Korkowi 03.10.06, 20:46
                                          Ja w żadnej - i dlatego nigdzie nie znajdziesz mojego oświadczenia, że
                                          osiągnąłem sukces.
                                          W wielu dziedzinach jestem dobry - lecz w żadnej najlepszy na świecie.
                                          • bitch.with.a.brain Re: Bitch, odpowiedz Korkowi 03.10.06, 21:17
                                            ja również w wielu dziedzinach jestem dobra a w żadnej najlepsza.I co z tego wynika?
                                            Jednak nie jestem od ciebie gorsza,a ty też geniuszem nie jesteś
                                            • kot_behemot8 pochwała eufemizmu? 03.10.06, 21:30
                                              bitch.with.a.brain napisała:


                                              ,a ty też geniuszem nie jesteś


                                              ...najdelikatniej rzecz ujmując:))
        • ciobab Re: dyskryminacja kobiet w pracy 28.09.06, 12:25
          Świetnie! Kobieta wychowuje dzieci, mąż pracuje. Mąż traci pracę, odchodzi do
          koleżanki z pracy (kury domowe go nudzą), itd itp. Kobieta ma do dyspozycji 500
          zł zasiłku, 300 zł alimentów ... Jest "za stara" aby znaleźć pracę, nie ma
          doświadczenia, żyje z opieki społecznej...
          • koreczek77 Re: dyskryminacja kobiet w pracy 29.09.06, 09:23
            > ma do dyspozycji 500
            > zł zasiłku, 300 zł alimentów ... Jest "za stara" aby znaleźć pracę, nie ma
            > doświadczenia, żyje z opieki społecznej...

            No właśnie. Piękny przykład generowania patologii społecznej przez socjalistów,
            w tym politpoprawniaków.
            Bowiem ta kobieta nie powinna dostawać ani grosza z opieki społecznej. To
            porzucający ją mąż ma psi obowiązek dalej utrzymywać osobę, której
            przysięgał "nigdy cię nie opuszczę aż do śmierci".
            Złamał warunki umowy - niech odpowiada za swój czyn.

            Człowiek rozsądny i sprawiedliwy (liberał) domaga się zadośćuczynienia za
            wyrządzoną krzywdę od tej osoby, która krzywdę wyrządziła.

            Politpoprawniacy domagają się, bym skutki wiarołomstwa obcego mi człowieka
            pokrywał ja sam - z pieniedzy publicznych.
            Albo sama osoba oszukana, która w takiej sytuacji musi iść do roboty, czy chce,
            czy nie chce.
        • vivian.darkbloom pracuje się nie tylko dla pieniędzy 28.09.06, 13:47
          1. gdyby meżcyzźni pomagali kobietom w pracach domowych to obie płcie
          "zasuwałyby na dwóch etatach". Ciekawe czemu rozwiazanie problemu "dwóch etatów"
          widzisz w zrezygnowaniu kobiet z pracy zawodowej a nie w tym, żeby "etatem
          domowym" podzielili się mężczyźni i kobiety...
          2. zgoda, ze jeśli ktoś pracuje jako kasjerka w supermarkecie to praca
          rzeczywiscie sprowadza się do tyrania. ale w wielu przypadkach praca jest nie
          tylko środkiem do zdobywania pieniędzy, ale też drogą do samorealiacji, źródłem
          satysfakcji, realizacją powołania etc. - i ludzie chcą pracowac takze z tych
          powodów, a nie tylko i wyłącznie dla pieniędzy. pracują dlatego, że chcą a nie
          dlatego że muszą.
          3. Praca nawet nudna pozwala zarabiać własne pieniądze, a własne pieniędze
          zwiększają twoją niezależność. Proste. Jak kobieta siedzi w domu to wszystkie
          piniędze, ktorymi dysponuje to pieniądze jej męża.
          • reni_78 Re: pracuje się nie tylko dla pieniędzy 28.09.06, 14:18
            ad.1
            obie płcie zasuwałyby na półtora etatu
          • koreczek77 Re: pracuje się nie tylko dla pieniędzy 28.09.06, 20:07
            > Ciekawe czemu rozwiazanie problemu "dwóch etatów
            > widzisz w zrezygnowaniu kobiet z pracy zawodowej a nie w tym, żeby "etatem
            > domowym" podzielili się mężczyźni i kobiety...

            Prosta piłka - mężczyźni są w stanie zarobic więcej.
            Nawet w politpoprawnej Szwecji średnia płaca kobiety to 83% pensji mężczyzny,
            tyle samo co w Polsce.
            Chcesz równo dzielić?
            To jak podzielisz ciążę, karmienia piersią, miesiączkę itp.????
            Mam sobie zaimplantować cycki?
            • vivian.darkbloom ciąża to praca domowa? 28.09.06, 21:31
              czyli ciąża i miesiączka to prace domowe? Twoja definicja terminu "prace domowe"
              musi być interesująca i z checią ją usłyszę. to moze od razu zaznaczę, że pisząc
              o dzieleniu prac domowych miałam na myśli konwencjonalne znaczenie tego
              wyrażenia - czyli sprzątanie, pranie, gotowanie, zmywanie naczyń etc.
              gdyby jeden z partnerów zarabiał np. 20-30% tego co drugi to rzeczywiście jego
              rezygnacja z pracy nie stanowiłaby radykalnej róznicy dla domowego budżetu, ale
              w gdy jest to 70-80% budżet domowy traci prawie połowę pieniędzy. Czy to jest
              mało? Przecież rodzina od razu odczuje to finansowo.
              • koreczek77 Re: ciąża to praca domowa? 29.09.06, 09:41
                Tak, ciąża, karmienie piersią oraz wychowywanie dziecka jest najważniejszą dla
                rodziny "pracą". Ideą i podstawowym sensem rodziny jest prokreacja - i
                zmuszanie do "równych obowiązków" w domu jest wobec tak oczywistej,
                biologicznej nierówności płci (bo ja nie zajdę w ciążę i nie wykarmię piersią)
                jest bezsensowne.

                > gdyby jeden z partnerów zarabiał np. 20-30% tego co drugi to rzeczywiście jego
                > rezygnacja z pracy nie stanowiłaby radykalnej róznicy dla domowego budżetu,
                ale
                > w gdy jest to 70-80% budżet domowy traci prawie połowę pieniędzy. Czy to jest
                > mało? Przecież rodzina od razu odczuje to finansowo.

                Rodzina o wiele bardziej odczuwa finansowo fiskalizm. Gdyby zarobków męża nie
                okładano daninami większymi, niż to, co mu zostaje po serii opodatkowań, to
                rodzina z pracującym tylko mężem może wiecej kupić niż dziś, gdy tyrają dwie
                osoby.

                Oczywiscie nie mam zamiaru zabraniać kobietom pracy.
                Niech pracują te, które chcą - niezamężne, bezdzietne, pazerne, nudzące się,
                chcące się "realizować" itp.
                Ale zmuszanie rozbuchanym fiskalizmem do pracy kobietę czy tego chce, czy nie
                chce jest szczególną perfidią socjalistów, zwłaszcza gdy jej przymusowe tyranie
                jeszcze nazywa się obłudnie jej "przywilejem", "równouprawnieniem" itp.
                oszukańczymi hasełkami, na które tak wiele kobiet daje się nabierać.
                • vivian.darkbloom Re: ciąża to praca domowa? 29.09.06, 10:34
                  o ciąży i karmieniu piersią nie ma co dyskutowac, bo jest sprawą oczywista, ze
                  nie da się ich podzielić. Zresztą to nie są prace domowe. Wyrazenie tyranie na
                  drugiem etacie, którego użyłeś ja zrozumiałam jako prace domowe właśnie -
                  zmywanie sprzątanie, odkurzanie etc. + zajmowanie się dziećmi np. odwożenie ich
                  do szkoły, czytanie im bajek, wyjścia do kina (dajmy na to) a to mogą robić
                  oboje rodzice. i da się to podzielić.
                  a czemu nie żałujesz meżczyzn, któryz są zmuszani do pracy np. koniecznością
                  utrzymania rodziny czy fiskalizmem? przecież wśród nich jest też wiele osób,
                  które nie pracowałyby gdyby nie musiały. i z drugiej strony zarówno wśród kobiet
                  jak i wśród mężcyzzn są osoby, które nawet gdyby nie musiały (bo np. partner
                  zarabia wystarczająco dużo) to chciałyby pracować.
                  • koreczek77 Re: ciąża to praca domowa? 29.09.06, 10:48
                    > Zresztą to nie są prace domowe.

                    Tak, wiem, na własne oczy widziałem panią prowadzącą samochód i jednocześnie
                    podłączoną (jak za przeproszeniem krowa) do laktatora, odciągajacego mleko z
                    obu piersi na raz.
                    Lecz to nie jest karmienie piersią, lecz produkcja mleka.
                    Można mnożyć absurdy - np. kazać przynosić dziecko do karmienia piersią do
                    fabryki, gdzie są opary kwasu siarkowego - tylko po co?

                    > a czemu nie żałujesz meżczyzn, któryz są zmuszani do pracy np. koniecznością
                    > utrzymania rodziny czy fiskalizmem?

                    Żałuję każdej osoby, którą sie ograbia.
                    Skupiłem sie na kobietach, bo to one wysuwają roszczenia wobec pracodawców.
                    Trujący kwiat feminizmu kwitnie, a maskulizm w identycznej formie jak feminizm
                    (czyli roszczenia związane z płcią) praktycznie nie istnieje.
                    • bitch.with.a.brain Re: ciąża to praca domowa? 29.09.06, 10:49
                      Żądania wysuwają politycy - socjaliści,a wśród tych jest zdecydowana przewaga
                      mężczyzn.to nie kobiety ułożyły kodeks pracy
                      • koreczek77 Re: ciąża to praca domowa? 29.09.06, 10:57
                        Żądania wysuwają nie politycy, lecz ich wyborcy.
                        Polityk to tylko pośrednik, człowiek któremu wyborcy zlecili wykonanie takiego,
                        a nie innego zadania.
                        Większość wyborców to kobiety i one częściej od mężczyzn głosuja na lewicę - we
                        wszystkich krajach, gdzie są wolne wybory.
                        • bitch.with.a.brain Re: ciąża to praca domowa? 29.09.06, 11:02
                          A na co mają głosować jak nie ma u nas żadnej sensownej partii liberalnej?
                          • pavvka Re: ciąża to praca domowa? 29.09.06, 14:56
                            bitch.with.a.brain napisała:

                            > A na co mają głosować jak nie ma u nas żadnej sensownej partii liberalnej?

                            Założyć własną
                          • koreczek77 Re: ciąża to praca domowa? 30.09.06, 09:51
                            > A na co mają głosować jak nie ma u nas żadnej sensownej partii liberalnej?

                            Zakładamy taką?
                            • bitch.with.a.brain Re: ciąża to praca domowa? 30.09.06, 11:01
                              Mozliwe,ze założę taką partię.Dam Ci znać jak będzie potrzebny ktoś do podawania
                              kawy.Z tego co psizesz jesteś całkiem reprezentacyjny:)
                              • koreczek77 Re: ciąża to praca domowa? 30.09.06, 12:37
                                Jestem duży, a nie reprezentacyjny, stąd do podawania kawy musisz zatrudnić
                                kogoś innego - chyba, że będą to wojskowe kotły z kawą;)

                                Zresztą nie uda ci się - próbowałem, zebrałem tylko kilkudziesieciu chętnych.
                                Polacy to naród niewolników i wolą wiecznie psioczyć, że nie ma na kogo
                                głosować niż zakładać własne partie.
                                • bitch.with.a.brain Re: ciąża to praca domowa? 30.09.06, 12:38
                                  ja też mam tylko kilka chętnych osób. No cóż,trzeba poczekac.
                                  a kto jest wystarczająco reprezentacyjny żeby u mnie podawać kawe to ja decyduję
                                  • koreczek77 Re: ciąża to praca domowa? 30.09.06, 12:43
                                    > a kto jest wystarczająco reprezentacyjny żeby u mnie podawać kawe to ja
                                    > decyduję

                                    Ja od niewolnictwa preferuję zgodę obu stron umowy - i tym różni się liberał od
                                    lewicującej feministki, która w końcu z Ciebie wylazła ;)
                                    • bitch.with.a.brain Re: ciąża to praca domowa? 02.10.06, 12:30
                                      A czy ja coś pisałam o pracy przymusowej? Jedynie o ty,że sama podejme decyzje
                                      komu taka prace zaproponować.Oj, wylazł z Ciebie lewak, chcesz mi narzucac kto
                                      jest odpowiednio reprezentacyjny do podawania mi kawy.
                        • kot_behemot8 Re: ciąża to praca domowa? 29.09.06, 14:45
                          koreczek77 napisał:

                          > Żądania wysuwają nie politycy, lecz ich wyborcy.
                          > Polityk to tylko pośrednik, człowiek któremu wyborcy zlecili wykonanie
                          takiego,
                          >
                          > a nie innego zadania.
                          > Większość wyborców to kobiety i one częściej od mężczyzn głosuja na lewicę -
                          we
                          >
                          > wszystkich krajach, gdzie są wolne wybory.


                          A jaka partia, polska lub zagraniczna, jest według twojej
                          oceny "niesocjalistyczna"? Bo z analizy twoich poglądów wynika, że żadna.
                          • koreczek77 Partie socjalistyczne i wolnorynkowe 30.09.06, 10:00
                            > A jaka partia, polska lub zagraniczna, jest według twojej
                            > oceny "niesocjalistyczna"? Bo z analizy twoich poglądów wynika, że żadna.

                            Nie ma partii ani czysto socjalistycznej, ani czysto wolnorynkowej.
                            Nawet reżim niemal wzorcowego socjalisty Pol-Pota pozwalał na posiadanie przez
                            niewolników własnej miski na ryż, a najwięksi nawet liberałowie dopuszczają
                            podatki na dobro wspólne (np. drogi).

                            Chodzi o to, by było jak najdalej od Pol Pota, i jak najbliżej do czystego
                            liberalizmu.
                            Na początek proponuję przypatrzeć się Australii - jak duża doza wolnego rynku
                            plus program "White Australia" zrobiły z pustynnego kraju gdzieś na końcu
                            świata, zasiedlonego pierwotnie przez prymitywne plemiona a następnie
                            kryminalistów niemal raj na Ziemi.
                        • pavvka Re: ciąża to praca domowa? 29.09.06, 14:59
                          A Ty, drogi korku, na kogóż głosujesz?
                          • koreczek77 Re: ciąża to praca domowa? 30.09.06, 10:06
                            > A Ty, drogi korku, na kogóż głosujesz?

                            Nie uprawiam agitacji wyborczej.

                            Ale na pewno nie zagłosuję na PZPR, ZSL i wszystkie ich późniejsze mutacje
                            (wliczając w to ulubioną na tym portalu PD) i na Samoobronę.

                            Już tylko zastanawiam się przy PiS i LPR, choć jeszcze niedawno bezapelacyjnie
                            je odrzucałem.
                            • bitch.with.a.brain Re: ciąża to praca domowa? 30.09.06, 11:00
                              przecież oni chca bardzo dużo dawać na leni, nierobów i kombinatorów? Te partie
                              to czysty socjalizm, są mniej prorynkowi niż SLD!
                              • koreczek77 Re: ciąża to praca domowa? 30.09.06, 12:40
                                > przecież oni chca bardzo dużo dawać na leni, nierobów i kombinatorów? Te
                                partie
                                > to czysty socjalizm, są mniej prorynkowi niż SLD!

                                O nie - na leni chcą dawac tyle samo, gdy SLD dodatkowo chce nas jeszcze
                                sprzedawać Brukseli. I popiera żądania feministycznych "parytetówek".
                                • bitch.with.a.brain Re: ciąża to praca domowa? 02.10.06, 12:31
                                  SLD to kościelne włazidupce i z feminizmem nie mają nic wspólnego. Najwyżej sie
                                  Olejniczak lansuje na jakimś wiecu i myśli,że ktoś sie da na to nabrać.
                              • kot_behemot8 Re: ciąża to praca domowa? 30.09.06, 13:13
                                bitch.with.a.brain napisała:

                                > przecież oni chca bardzo dużo dawać na leni, nierobów i kombinatorów? Te
                                partie
                                > to czysty socjalizm, są mniej prorynkowi niż SLD!


                                Dokładnie tak jest! Przy nich SLD zwłaszcza z czasów Belki i Hausnera to
                                skrajni liberałowie;)
                                • koreczek77 Re: ciąża to praca domowa? 02.10.06, 02:20
                                  > Dokładnie tak jest! Przy nich SLD zwłaszcza z czasów Belki i Hausnera to
                                  > skrajni liberałowie;)


                                  Belka nam zafundował nowy podatek od zysków kapitałowych.
                                  Jaki nowy podatek zafundowali nam PiSowcy i LPRowcy?

                                  • kot_behemot8 liberał głosujący na LPR, bo pęknę ze śmiechu... 02.10.06, 10:23
                                    koreczek77 napisał:

                                    > > Dokładnie tak jest! Przy nich SLD zwłaszcza z czasów Belki i Hausnera to
                                    > > skrajni liberałowie;)
                                    >
                                    >
                                    > Belka nam zafundował nowy podatek od zysków kapitałowych.
                                    > Jaki nowy podatek zafundowali nam PiSowcy i LPRowcy?

                                    Socjalisci zwiększają podatki zawsze wtedy gdy zyski budżetu spadają bo jest
                                    mały wzrost gospodarczy. W tej chwili wzrost jest duży, zyski rosną więc
                                    rządowi socjaliści mogą je rozpieprzyć na głupoty bez konieczności zwiększania
                                    podatków. W takiej sytuacji jak obecna każdy liberalny rząd, nawet tak
                                    minimalnie liberalny jak rząd Belki i Hausnera ZMNIEJSZAŁBY podatki zamiast
                                    zwiększać wydatki jak to właśnie robią socjaliści.
                                    Od dawna podejrzewałam, ze twoje liberalne deklaracje to "pic na wodę
                                    fotomontaż", teraz jestem juz tego pewna.
                                    Liberał miałby głosować na LPR, o żesz ty "liberalny" Korku;)
                                    • koreczek77 Re: liberał głosujący na LPR, bo pęknę ze śmiechu 03.10.06, 20:44
                                      > Liberał miałby głosować na LPR, o żesz ty "liberalny" Korku;)

                                      Koteczek jak zwykle czyta "ze zrozumieniem";)
                                      Gdzieś ty kiciu przeczytała o tym, że głosuję na LPR?

                                      Po drugie - oczekiwałem nie wykrętów, lecz przykładu. "Liberał" eseldziarski
                                      Belka zafundował nam nowy podatek. Dalej czekam, aż ty podasz nowy podatek
                                      wprowadzony przez PiS...
                                      • kot_behemot8 Re: liberał głosujący na LPR, bo pęknę ze śmiechu 03.10.06, 21:41
                                        koreczek77 napisał:

                                        > > Liberał miałby głosować na LPR, o żesz ty "liberalny" Korku;)
                                        >
                                        > Koteczek jak zwykle czyta "ze zrozumieniem";)
                                        > Gdzieś ty kiciu przeczytała o tym, że głosuję na LPR?


                                        Skoro konieznie chcesz się piesku bawic w sofizmaty, to powiedz gdzie JA
                                        napisałam, ze ty głosujesz na LPR;))
                                        A napisałes to co napisałes, parę osób przeczytało i zrozumiało właściciwe,
                                        więc jako liberał jesteś spalony.


                                        >
                                        > Po drugie - oczekiwałem nie wykrętów, lecz przykładu. "Liberał" eseldziarski
                                        > Belka zafundował nam nowy podatek. Dalej czekam, aż ty podasz nowy podatek
                                        > wprowadzony przez PiS...


                                        I całe szczęście, że nie jesteś liberałem. Nam liberałom wystarczająco dużo
                                        wstydu przynoszą pajace w rodzaju JKM, kolejny ekonomiczny analfabeta nam
                                        niepotrzebny.
                                      • vivian.darkbloom ale nie wykluczasz głosowania na LPR 04.10.06, 19:56
                                        "na pewno nie zagłosuję na PZPR, ZSL i wszystkie ich późniejsze mutacje
                                        (wliczając w to ulubioną na tym portalu PD) i na Samoobronę.

                                        Już tylko zastanawiam się przy PiS i LPR, choć jeszcze niedawno bezapelacyjnie
                                        je odrzucałem."
                                        liberał nigdy nie rozważałby głosowania na LPR.
                                  • vivian.darkbloom a podatki, a prywatyzacja? 02.10.06, 11:21
                                    wyszło szydło z worka... nie jestes liberałem w kwestaich gospodarczych, bo
                                    żadnemu liberałowi przez myśl by nie przeszło głosowanie na PiS i LPR.
                                    Jaki liberał może głosowac na partie niechętne prywatyzacji? Przeciez
                                    prywatyzacja to jedno z naczelnych haseł liberalizmu gospodarczego, a w jeszcze
                                    większym zakresie opowiadaja sie za nią libertarianie. a podatki? narzekasz na
                                    fiskalizm wynikły z "socjalizmu" i nie popierałes PO i PD, które opowiadały się
                                    za podatkiem liniowym? (PD za nieco wyższą stawką niż PO). A odpłatnośc za
                                    studia? PO troche w tej sprawie kluczyło, żeby nie stracić wyborców, ale Henryka
                                    Bochniarz otwarcie sie za tym opowiadała. A częsciowa dpłatność za usługi
                                    medyczne? już nie pamietam co w tej sprawie twierdziło PO, ale PD było za
                                    częsciową odpłatnścią. Jak ktoś ma zdecydowanie liberalne poglądy gospodarcze to
                                    powinien był w zeszłych wyborach głosować na PO lub PD.
                                    Pozujesz na liberała, a po prostu masz poglądy skrajnie prawicowe.
                                    • koreczek77 Re: a podatki, a prywatyzacja? 03.10.06, 20:56
                                      > nie popierałes PO

                                      Gdzieś to przeczytała?

                                      > żadnemu liberałowi przez myśl by nie przeszło głosowanie na PiS i LPR.

                                      Przez myśl moga różne rzeczy przechodzić, wazne co sie robi, a nie co rozważa.

                                      > ale PD było za częsciową odpłatnścią.

                                      To jest przejaw najbardziej podstępnej odmiany socjalizmu.
                                      Najpierw mam "za darmo" - czytaj płacę w podatkach.
                                      Potem mówią mi o "częściowej odpłatności" - ale części podatkowej nie obniżają
                                      i doją mnie, nie dając prawie nic w zamian, a ty naiwny koreczku bulisz na
                                      koniec dwa razy - w podatkach i przy korzystaniu z tego, na co już zapłaciłem.
                                      O, takiego!!!! - tu pokazuję PD słynny z olimpiady, a obecnie z reklamy pewnego
                                      żelu gest ;)

                                      > Pozujesz na liberała, a po prostu masz poglądy skrajnie prawicowe.

                                      Prawicowy właśnie jest liberał.
                                      • kot_behemot8 Re: a podatki, a prywatyzacja? 03.10.06, 21:42
                                        koreczek77 napisał:

                                        >
                                        > Prawicowy właśnie jest liberał.
                                        >

                                        Ale to nie dotyczy "liberałów popierających" LPR:)))
                                      • vivian.darkbloom liberalizm a prawicowość 06.10.06, 14:31
                                        jesli już trzymać sie niezbyt dobrego podziału prawica-centrum-lewica (bo żeby
                                        określić czyjeś poglady polityczne potrzebne są tak naprawde dwie osie: stosunek
                                        do gospodarki i do kwestii światopoglądowych) to liberał sytuuje się w centrum.
                                        prawicowiec może byc liberałem gospodarczym, ale nie każdy liberał gospodarczy
                                        jest liberałem tak w ogóle, bo także konserwatysci opowiadają się za
                                        liberalizmem w sprawach ekonomicznych. I z drugiej strony nie każdy człowiek
                                        prawicy jest liberałem, wielu ma poglądy na gospodarkę bliskie socjaldemokracji,
                                        a nawet bardziej "lewicowe" niż sama lewica - patrz LPR.
                            • vivian.darkbloom PD mutacją PZPR? 01.10.06, 18:42
                              co Ty tu wypisujesz? widac, że w ogóle nie znasz historii powstawania partii
                              politycznych w Polsce. PD wywodzi się z tzw. obozu solidarnościowego i nie można
                              tej partii uznać za postkomunistyczną.
                              PiS i LPr to przeciez socjalizm! w ktorym miejscu są oni liberalni gospodarczo?
                              • koreczek77 Re: tak, PD mutacją PZPR 02.10.06, 02:17
                                > PD wywodzi się z tzw. obozu solidarnościowego i nie można
                                > tej partii uznać za postkomunistyczną.

                                A w "obozie solidarnościowym" nie było komunistów? Tych, z których PZPR
                                zrezygnowała w roku 1968?
                                Geneza PD jest w tej części KOR, której PZPR powiedziała w 1968 roku "dziękuję".

                                • vivian.darkbloom czy tak trudno dostrzec róznicę? 02.10.06, 11:10
                                  jest róznica między tym, że w jakiejś partii są ludzie, któryz należeli do PZPR,
                                  a tym, że ta partia wywodzi się z PZPR. Naprawdę tego nie dostrzegasz czy
                                  udajesz, że nie dostrzegasz? W PiSie też zdarzają się byli członkowi PZPR.
                                  Z PZPR wywodzi się w Polsce tylko jedna partia SLD (ewentualnie pośrednio SDPL,
                                  które powstało z SLD). Za partię postkomunistyczną można też uznać PSL, które
                                  wywodzi się z ZSL.
                                  Partie takie jak PD, PO, PiS, LPR (oczywiscie za pośrednictwem najrózniejszych
                                  mutacji) wywodzą się z OKP - Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego.
                                  Samoobrona jest znowuż partią, ktorej nie można zaliczyć ani do jednej ani do
                                  drugiej grupy.
                                  • koreczek77 Re: czy tak trudno dostrzec róznicę? 03.10.06, 20:37
                                    A przed OKP nic nie było?
                                    Niebyt?
                                    Pustka?
                                    PD wywodzi sie z tego środowiska, których przedstawicieli wywalił Gomułka z
                                    PZPR w 1968 r nie za brak komunistycznego zaangażowania (tego mieli aż
                                    nadto...), lecz ze względu na pochodzenie. Nie lubią oni przypominania ich
                                    komunistycznych korzeni, lecz uwielbiają wspominać czasy opozycji. Opozycji nie
                                    z wyboru, lecz z odstawienia od komunistycznego cycka...
                                    • vivian.darkbloom przed OKP? Solidarność 06.10.06, 14:38
                                      przed OKP była "Solidarność", bo to posłowie którzy weszli z jej list utworzyli
                                      ten klub.
                    • vivian.darkbloom karmienie piersia to drobnostka... 29.09.06, 13:36
                      ...w porownaniu ze sprzatnaiem, robieniem zakupów, praniem, myciem naczyń. Karmi
                      się przez najwyżej kilka lat, prace domowe trzeba wykonywac całe życie. Nie
                      można domagac się od mężcyzzn karmienia piersią - powody są oczywiste. Jednak
                      ręce potrzebne do wykonywania prac domowych meżczyźni posiadają, więc biologia
                      nie stoi na przeszkodzie żeby się nimi dzielić.
                      • koreczek77 Re: karmienie piersia a służba domowa 30.09.06, 10:19
                        > prace domowe trzeba wykonywac całe życie.

                        Wcale nie trzeba, można je zlecić pracownikom najemnym.
                        Lecz socjaliści (w tym odłam socjalizmu - feministki) wolą zabierać rodzinom
                        horrendalnie wysokie podatki, by dawać część z zebranych haraczy nierobom.

                        Ja wolę płacić podatków malutko (w tym na nierobów nic) - i wtedy dzisiejszy
                        socjalistyczny nierób musi wziąć się do roboty, by nie umrzeć z głodu.
                        Np. może sprzątać w twoim domu. A ja mam pieniądze na jego zatrudnienie,
                        oszczędzone na niepłaconych podatkach

                        Powiedz vivianko, co wolisz:

                        1. Tyrać na dwóch etatach (domowym i w pracy) ze świadomością, że jakieś
                        obiboki mają słodkie życie leżąc do góry tłustymi brzuchami na twój koszt (bo
                        oddałaś na socjal ogromny podatek)

                        2. Czy pracować (jak chcesz -mając pracującego męża, jak musisz - pracującego
                        męża nie mając) tylko na jednym etacie, a w domu tyra dla ciebie dzisiejszy
                        nierób, obecnie utrzymywany z Twoich podatków?

                        Komunistom udało się uprać mózgi Polakom do tego stopnia, że ci nie widzą, że
                        obecne "bezrobocie" jest mniej więcej równe liczebności służby domowej w
                        przedwojennej Polsce.
                        • vivian.darkbloom co ma jedno do drugiego? 01.10.06, 18:54
                          ja tez jestem za obniżeniem podatków i zmniejszeniem pomocy socjalnej. Tylko czy
                          my rozmawiamy teraz o podatkach? załóż wątek podatki i będziemy dyskutować.
                          poza tym czemu z góry zakładzasz, że ludzie musża pieniądze oszczedzone dzięki
                          niższym podatkom zainwestowac w służbę? a moze wolą je przeznacyzć na coś
                          innego? a prace domowe wykonywac samemu? to nie jest tak, że obniżamy podatki to
                          wszyscy zatrudniają pomoc domową i znika problem podziału obowiazków.
                          a co do feminizmu - nie jest to żaden odłam socjalizmu. W feminizmie są rózne
                          nurty - zarówno socjalistyczny jak i liberalny - zresztą liberalny był
                          historycznie pierwszy. Zgoda, że wśród feministek raczej nie znajdziesz osób
                          popierających LPR, ale są wśród nich zarówno osoby z lewicy jak i z centrum, a
                          także apolityczne.
                          • koreczek77 Re: ma, ma... 02.10.06, 02:31
                            > czemu z góry zakładzasz, że ludzie musża pieniądze oszczedzone dzięki
                            > niższym podatkom zainwestowac w służbę? a moze wolą je przeznacyzć na coś
                            > innego? a prace domowe wykonywac samemu?

                            Zakładam tak, bo człowiek jest stworzeniem leniwym. Woli zapłacić za czynności
                            przykre, niz robić je samemu.
                            Zwłaszcza wtedy, gdy na czynnośc przykrą trwającą godzinę zapłaci kilka razy
                            mniej, niż wtedy, gdy przez tę godzinę popracuje w swoim zawodzie.
                            Część ludzi lubi np. sprzątać, to nie zatrudni służby. Jednak przykład tych
                            moich znajomych, którzy dochrapali się kasy pozwalajacej na nie obciążajace ich
                            budżetów zatrudnienie osoby do sprzatania wskazuje, że takich byłaby większość.

                            Bo zatrudnili WSZYSCY.


                            > W feminizmie są rózne
                            > nurty - zarówno socjalistyczny jak i liberalny - zresztą liberalny był
                            > historycznie pierwszy.

                            Liberalny (praktycznie wymarły) był pierwszy, bo był prawdziwy.
                            Rzeczywiście walczył prawa kobiet, które były wtedy dyskryminowane przez prawo.
                            Obecnie kobiety już nie są dyskryminowane przez prawo, zatem pojawiła się
                            socjalistyczna fałszywka feminizmu, domagająca się przywilejów.
                            • kot_behemot8 Re: ma, ma... 02.10.06, 10:38
                              koreczek77 napisał:

                              >
                              > Zakładam tak, bo człowiek jest stworzeniem leniwym. Woli zapłacić za
                              czynności
                              > przykre, niz robić je samemu.
                              > Zwłaszcza wtedy, gdy na czynnośc przykrą trwającą godzinę zapłaci kilka razy
                              > mniej, niż wtedy, gdy przez tę godzinę popracuje w swoim zawodzie.
                              > Część ludzi lubi np. sprzątać, to nie zatrudni służby. Jednak przykład tych
                              > moich znajomych, którzy dochrapali się kasy pozwalajacej na nie obciążajace
                              ich
                              >
                              > budżetów zatrudnienie osoby do sprzatania wskazuje, że takich byłaby
                              większość.
                              > Bo zatrudnili WSZYSCY.


                              Nadużywasz słowa "służba". Służba w języku polskim oznacza osoby mieszkające na
                              stałe z rodziną pracodawców i pracującą w pełnym wymiarze godzin. W Polsce
                              bardzo rzadko zatrudnia się służbę, nawet bardzo bogaci ludzie wolą poprzestać
                              na zatrudnieniu tzw "dochodzących", bo to mniej krępujące a pracy w domu nie ma
                              obecnie aż tak dużo jak w czsach gdy zatrudniało się służbę.
                              A zatrudnienie kobiety do sprzątania czy mężczyny do prac ogrodowych i
                              czyszczenia basenu, to bardzo mały wydatek i nawet w naszym systemie podatkowym
                              ludzie dobrze zarabiający bez trudu mogą sobie na to pozwolić. Jeżeli nie wiesz
                              ile takie osoby biorą za godzinę i jak małe są to kwoty, to służę wszelkimi
                              informacjami;)

                • lolyta zas pierdzielisz korek 01.10.06, 16:24
                  koreczek77 napisał:

                  > Tak, ciąża, karmienie piersią oraz wychowywanie dziecka jest najważniejszą dla
                  > rodziny "pracą". Ideą i podstawowym sensem rodziny jest prokreacja - i
                  > zmuszanie do "równych obowiązków" w domu jest wobec tak oczywistej,
                  > biologicznej nierówności płci (bo ja nie zajdę w ciążę i nie wykarmię piersią)
                  > jest bezsensowne.

                  Zalozmy, ze ludzie sie pobieraja w wieku lat 25 i zyja dlugo i szczesliwie przez
                  nastepne 35 lat (czyli dopoki z grubsza tej emerytury nie dostana).
                  Zalozmy, ze maja 2 dzieci.
                  Ciaze sie zauwaza zazwyczaj w jakims 7-8 tygodniu, czyli tych swiadomie
                  przechodznych ciaz zostaje w kupie ok. 14-15 miesiecy.
                  Karmi sie piersia pol roku (mozna dluzej, ale wtedy juz to nie jest papu
                  podstawowe i pora posilku jest elastyczna, np. tylko rano i wieczorem).
                  To juz przy dwojce dzieci sie robi 24 miesiace.
                  Pozostaja 33 lata w ktorych w rodzinie sie robi rozne rzeczy, wszystko, od garow
                  do wyprowadzanai psa, wszystko TYLKO NIE chodzenie w ciazy i karmienie piersia.
                  Malo tego, z tych 35 lat jakies 15 jest w ogole bez dzieci, bo albo ich jeszcze
                  nie ma, albo sie juz wyprowadzily.

                  W czasie, w ktorym kobieta karmi piersia, mezczyzna moze przejac inne obowiazki
                  - prasowanie na przyklad.
                  Zmienianie pieluch tez moze byc jego zadaneim, to nie jest biologicznie
                  zdeterminowana umiejetnosc.
                  W czasie, w ktorym kobieta juz urodzila i wykarmila kogo miala wykarmic - w
                  zaden sposob ta "oczywista biologiczna nierownosc plci" nie wplywa na podzial
                  obowiazkow.
                  • koreczek77 błąd w założeniach 02.10.06, 02:46
                    1. Dwójka dzieci to nawet nie jest prosta reprodukcja (dla powstrzymania
                    wymierania potrzebna jest dzietność na poziomie przynajmniej 2,1.
                    Jezeli nie robisz obliczeń dla patologii demogrficznej, musisz liczyć trójkę
                    dzieci. Dla zdrowia dziecka lepiej jest karmić piersią dłużej, jak przez pół
                    roku.

                    2. Ale nie o to chodzi.
                    Po jasny gwint facet ma prasować koszule?
                    Godzina prasowania koszul kosztuje mniej, niż np. godzina pracy murarza.
                    To nie lepiej, by popracował o godzinę dłużej na budowie?
                    Że o honorariach architektów czy prawników nie wspomnę...

                    Przed wojną nawet wykwalifikowany robotnik zatrudniał służbę, a dziś feministki
                    każą nawet wysoko wykwalifikowanemu facetowi babrać się w nisko płatnej robocie
                    domowej...
                    Ekonomiczny bezsens.
                    • lolyta Re: błąd w założeniach 02.10.06, 04:20
                      > Jezeli nie robisz obliczeń dla patologii demogrficznej, musisz liczyć trójkę
                      > dzieci.

                      Nie musze, bo nie licze tego co by bylo gdyby, ytlko tego, co jest. A my tej
                      wymienialnosci pokolen nei mamy, wiec trojka jest abstrakcja. Zreszta 2.1 jest
                      blizsze 2 niz 3, powtarzam: jestes zenujacy, nei logiczny.

                      Dla zdrowia dziecka lepiej jest karmić piersią dłużej, jak przez pół
                      > roku.

                      Je, je, je. Ale ponadpolroczne dziecko nie je na okraglo, dwa razy dziennie po
                      15 minut mu wystarczy.

                      > 2. Ale nie o to chodzi.
                      > Po jasny gwint facet ma prasować koszule?

                      No jesli zakladasz ze gdyby murarz nie placil podatku (czyli ile to jest? 20%
                      jrgo pensji?) i z tego nieplaconego podatku bylby jeszcze w stanie odlozyc na
                      utrzymanie zony oraz sluzacej, to potwierdzasz, ze jestes zenujacy, a nie logiczny.

                      > Godzina prasowania koszul kosztuje mniej, niż np. godzina pracy murarza.

                      Stawki jakies konkretne? (wez pod uwage przy tym, ze nikt nie bedzie sie tlukl
                      przez pol miasta i wydawal na komunikacje tylko po to, zeby komus za 5 zl
                      wyprasowac koszule przez jedna godzine i wracac do domu przez nastepne pol godziny)
                    • kot_behemot8 Re: błąd w założeniach 02.10.06, 10:43
                      koreczek77 napisał:

                      > Przed wojną nawet wykwalifikowany robotnik zatrudniał służbę, a dziś
                      feministki
                      >
                      > każą nawet wysoko wykwalifikowanemu facetowi babrać się w nisko płatnej
                      robocie
                      >
                      > domowej...
                      > Ekonomiczny bezsens.


                      Taki sam jak zmuszanie do prasowania wysoko wykwalifikowanej kobiety.
                      A feministki nie mają absolutnie nic przeciwko temu, by zatrudniac pomoce
                      domowe. Wręcz przeciwnie, gdybyś wiedział cokolwiek o róznych feministycznych
                      akcjach to wiedziałbyś takze o pomysłach propagujących np tworzenie
                      mikroprzedszkoli - jedna kobieta na urlopie zajmuje się kilkorgiem dzieci
                      których matki w tym czasie mogą iść do pracy.
            • kot_behemot8 sprostowanie błędu 29.09.06, 14:42
              Nawet w politpoprawnej Szwecji średnia płaca kobiety to 83% pensji mężczyzny


              Nieprawda, nie 83 tylko 85 a co najwazniejsze - to jest średnia nie
              uwzględniająca ile godzin sie pracuje. W Szwecji wiele kobiet pracuje na pół,
              na 3/4 etatu stąd taka duża róznica w dochodach, całkowicie zresztą zrozumiała.
              Natomiast jeśli chodzi o róznice w zarobkach na tym samym stanowisku oraz
              uwzględniające ilość godzin pracy, róznica okazuje się niewielka (choć nie
              powinno jej byc wcale) i wynosi ok. 2-3%



              ,
              > tyle samo co w Polsce.



              Takze nieprawda. W Polsce analogiczny wskaźnik liczony tą pierwszą metodą
              wynosi ok. 70% (podczas gdy w Szwecji 85), liczony drugą metodą wynosi ok. 85% -
              w Szwecji 97-98.
              Sytuacja Polek i Szwedek jest nieporównywalna.
              • koreczek77 Re: sprostowanie błędu 30.09.06, 10:27
                Skoro podajesz tak dokładne dane - proszę o źródło.

                > Sytuacja Polek i Szwedek jest nieporównywalna.

                Na razie (podkreślam - na razie) Szwedki mają sie lepiej.
                Bo w Polsce niemal full socjalizm zaimlantowano w latach 40-tych ubiegłego
                wieku, w Szwecji zaczęto eksperymentować z najgłupszym systemem gospodarczym
                świata kilkadziesiąt lat później, wiec jeszcze nie zdążyli Szwedzi Szwecji
                całkiem spaprać.
                Choć w tym czasie udało im sie spaść z drugiego miejsca w tempie rozwoju
                gospodarczego na prawie dwudzieste - co i tak jest osiągnięciem, że tylko
                tyle.
                • kot_behemot8 Re: sprostowanie błędu 30.09.06, 13:19
                  koreczek77 napisał:

                  > Skoro podajesz tak dokładne dane - proszę o źródło.
                  >
                  > > Sytuacja Polek i Szwedek jest nieporównywalna.
                  >
                  > Na razie (podkreślam - na razie) Szwedki mają sie lepiej.
                  > Bo w Polsce niemal full socjalizm zaimlantowano w latach 40-tych ubiegłego
                  > wieku, w Szwecji zaczęto eksperymentować z najgłupszym systemem gospodarczym
                  > świata kilkadziesiąt lat później, wiec jeszcze nie zdążyli Szwedzi Szwecji
                  > całkiem spaprać.


                  W Szwecji socjaliści są nieomal nieprzerwanie u władzy począwszy od lat 90 XIX
                  wieku - juz wtedy zaczęto w Szwecji powoli wprowadzac ustawodawstwo socjalne.
                  Natomiast to co my nazywamy państwem opiekunczym a sami Szwedzi państwem
                  dobrobytu zostało oficjalnie zapoczątkowane w latach 50-siątych - poprzez
                  odpowiednie zapisy konstytucyjne.



                  > Choć w tym czasie udało im sie spaść z drugiego miejsca w tempie rozwoju
                  > gospodarczego na prawie dwudzieste - co i tak jest osiągnięciem, że tylko
                  > tyle.


                  Nieprawda. Spadli z trzeciego na dziewiąte - w tym samym czasie w którym USA
                  spadły z pierwszego na siódme. Policz sobie, kto spadł bardziej;)
                  • koreczek77 Re: sprostowanie błędu 02.10.06, 02:59
                    Dalej brak źródeł...

                    • kot_behemot8 Re: sprostowanie błędu 02.10.06, 10:46
                      koreczek77 napisał:

                      > Dalej brak źródeł...
                      >

                      Czego źródeł, Amazonki? A ty jakieś źródła podałeś, bo coś chyba nie
                      zauważyłam...
          • koreczek77 Re: pracuje się nie tylko dla pieniędzy 28.09.06, 20:13
            > ale w wielu przypadkach praca jest nie
            > tylko środkiem do zdobywania pieniędzy, ale też drogą do samorealiacji,
            źródłem
            > satysfakcji, realizacją powołania etc.

            Ponieważ kobiety (łatwiejsze do manipulacji) częściej dają sie nabierać na
            dyrdymały o "powołaniu", to nic dziwnego, że pracodawcy mniej im oferuja kasy
            niż mężczyznom.
            Mężczyzna żąda kasy, wiele kobiet daje się zadowolić wypłata w
            postaci "satysfakcji", "powołania" itp. bzdety + ochłap pieniężny.

            > Jak kobieta siedzi w domu to wszystkie
            > piniędze, ktorymi dysponuje to pieniądze jej męża.

            Tylko przy rozdzielności majątkowej.
            Poza tym mądre kobiety by uniezależnić się od niektórych domowych tyranów
            powinne żądać usprawnienia prawa alimentacyjnego, a nie tyrania na dwóch
            etatach za grosze (plus to "powołanie", hehehehe).
            • vivian.darkbloom czyżby inspiracja Marksem? 28.09.06, 21:42
              czyli jesli ktoś odczuwa satysfakcje z pracy, postrzega ją jako powołanie to
              jest to "świadomość fałszywa"?
              Nie chodzi mi o aspekt prawny sytuacji gdy tylko jeden z partnerów
              (niekoniecznie mąż) zarabia, ale o aspekt psychologiczny. Jeśli ktoś cię
              utrzymuje to jestes w wieskzym stopniu od niego zależny niż gdy sam byłbys się w
              stanie utrzymać. Czy gdy rodzice cię utrzymują jesteś tak samo niezalezny jak w
              sytuacji gdy sam na siebie zarabiasz?
              • koreczek77 Jakim Marksem? 29.09.06, 10:03
                > czyli jesli ktoś odczuwa satysfakcje z pracy, postrzega ją jako powołanie to
                > jest to "świadomość fałszywa"?

                Nie. Tylko wtedy pracodawca zamiast np. zapłacić 100% wynagrodzenia w
                pieniądzu, płaci 60% w pieniądzu i 40% w "satysfakcji".
                A potem słychać płacz, że kasy tak mało. Mało, bo zapłacono
                również "satysfakcją".

                Dalej - dobrze że poruszyłaś kwestię niezależności.
                Małżeństwo przecież jest aprobowaną przez obie strony umowy małżeńskiej formą
                wzajemnego ograniczenia niezależności. Większość małżeństw zgadza się na
                wspólnotę majątkową i nie podpisuje intercyz.
                No to o co chodzi?
                Konsekwencji proszę - albo kobieta podpisuje intercyzę i np. małżonkowie żyją
                sobie niezależnie i oddzielnie, spotykajac się wyłącznie w celach
                prokreacyjnych - albo stanowią rodzinę o wspólnym majatku, wspólnym życiu i
                wzajemnej zależności.

                Jest możliwość wyboru - to skąd ten płacz, gdy tak a nie inaczej zdecydowała
                sama kobieta w chwili zawarcia małżeństwa?
                Czy uważasz kobiety za niespełna rozumu dzieci, czy za mądre osoby dorosłe
                zdolne do podejmowania decyzji i ponoszenia skutków podjętych decyzji?
                • vivian.darkbloom Re: zależność 29.09.06, 10:51
                  chodzi mi o to, zebyś uznał, że są ludzie (pewnie, że jest ich mniej), którzy
                  pracują nie tylko dla pieniędzy ale także dlatego, że praca sprawia im
                  satysfakcję, daje poczucie władzy albo prestiżu, dostarcza ciekawych wrażeń etc.
                  etc.
                  nie da się być w 100% niezależnym, bo społeczeństwo jest żródłem zależności - to
                  jest sprawa oczywista, ale zależność moze być mniejsza lub większa. Żona albo
                  mąż, którzy nie pracują i nie zarabiają ani grosza własnych pieniędzy są
                  generalnie bardziej zależni od partnera niż osoba pracująca.
                  Choćby taka sytuacja - mąż notorycznie zdradza żonę. Jakiej kobiecie będzie
                  łatwiej go porzucić? Pracującej czy takiej, która od lat nie pracuje, a tym
                  bardziej takiej, ktora nigdy nie pracowała i ma małe szanse na znalezienie pracy
                  i samodzielne utrzymanie? (oczywiscie przy załozeniu, że pozostałe czynniki są w
                  obu przyapdkach zbliżone) Poza tym w sposób niejako naturalny (poza przypadkami
                  gdy zarabiający ma mniej dominujacy charakter) osoba, która finansuje dane
                  przedsięwziecie ma więcej do gadania, z jej opinią jednak musimy się liczyć.
                  • koreczek77 Re: zależność 29.09.06, 10:59
                    Odpowiem wieczorem, jak wróce z roboty.

                    Tylko czy evitka da nam wtedy pogadać?
                    Jest w innej strefie czasowej, teraz evitka mocno śpi, my się jej boimy, na
                    palcach chodzimy, jak się zbudzi to nas tnie.

                    Jak się zbudzi to nas tnie ;)
      • evita_duarte Poucz sie ortografii 28.09.06, 00:05
        bo tego nie da sie czytac
    • slonbe Re: dyskryminacja kobiet w pracy 27.09.06, 23:47
      jak dla mnie dyskryminacja kobiet w pracy to mit oczywiscie ze zdazaja sie
      przypadki dyskryminacji bo szef ma takie a nie inne szowinistyczne podejscie do
      kobiet (powiesilbym takiego za jaja), ale ogolnie nie spotkalem sie z tym
      osobiscie a w mojej branzy najczesciej mam szefowa, kierowniczke, pania manager
      na demna i musze powiedziec ze tylko 1 spotkalem sie z ludzkim traktowaniem ze
      strony kobiety-szefa
      • konradmol Dyskryminacja na wszystkie strony 28.09.06, 03:47
        Po powrocie do Polski mialem jedna z najbardziej platnych i prestizowych prac (
        w ktorej czlowiek sie nie musial qu..c) mialem 4 bardzo dobrze platne
        sekretarki ( jedna na chorobowym ale co tam bylo kasy dosc.
        Wsrod szefow wielkich najwiekszych na Polske firm moich klientow widzialem
        eszystkie podlosci i dyskryminacje mozliwe. Na satrych na mlodych na brzydkich
        an kobiety an mezczyzn etc Przed wyjazdem musiale znalezc naztepce ale troche
        mi zajelo i tylko jedna znajoma sie kwalifikowala, Boze jakie szopki mialem z
        zarzadem bo nie chcieli Baby ( ja wracalem do cywilizacji i bimabalem) ale to co
        mnie naj bardziej szokowal ze reszta biura (4 panie niemal ze na kolanach mi
        prosily zebym nie najal kobiety na moje miejsce) Bedac dzentelemen na miare
        pozostalych przywodcow Polskiego Biznsu obiecalem ze tego nie zrobie i o
        czywiscie to zrobilem. Baby mialy mnie to za zle przez dwa lata
        Moral taki w Polsce kazdy dsykryminuje bo moze, w USA mnie bo trudniej
        a czasem sie dyskryminuje bo sie musi ( ale to w Europie ) bo socjal to wymusza
      • ga.ba Re: dyskryminacja kobiet w pracy 28.09.06, 09:41
        Nie spotkałeś się, bo jesteś mężczyzną, więc nie mogłeś być podmiotem rozmowy
        kwalifikacyjnej, podczas której pada pytanie "a jakie są pani rodzinne plany na
        przyszłość?"... Byłam w życiu na sporej liczbie rozmów i dość często spotykałam
        się z takim bezprawnym wścibstwem, zarówno w firmach prywatnych, jak i urzędach.
        Swoją drogą, zastanawiam się, czy na takie pytanie jest dobra odpowiedź?..
        • lolyta Re: dyskryminacja kobiet w pracy 28.09.06, 14:25
          "a jakie są pani rodzinne plany na
          > przyszłość?"...
          > Swoją drogą, zastanawiam się, czy na takie pytanie jest dobra odpowiedź?..

          wersja 1: "A pana?"
          wersja 2: "A czy pan mi w ten sposob daje do zrozumienia, ze chce pan miec ze
          mna dziecko?"
          :->
        • koreczek77 Re: dyskryminacja kobiet w pracy 28.09.06, 20:23
          > Swoją drogą, zastanawiam się, czy na takie pytanie jest dobra odpowiedź?..

          Jest - pokazać dokument o przeprowadzeniu trwałej sterylizacji:)

          Bez żartów - wolny rynak pokazuje, że plany rozrodcze kobiety to ogromna
          przeszkoda dla pracodawcy - rzeczywista, nie urojona. Nie "dykryminacja" lecz
          konieczność.

          Stąd dwa wyjscia - albo preferujemy model wymierajacego społeczeństwa i
          znerwicowanych, zagonionych tyrajacych na dwóch etatach kobiet - albo model
          wysokich zarobków dla mężczyzn i nie zmuszanych do tyrania kobiet, żyjacych w
          szczęśliwych wielodzietnych rodzinach.

          Feministki chca was unieszczęśliwić.
    • boykotka Re: dyskryminacja kobiet w pracy 28.09.06, 05:58
      Ostatnio spotkała mnie taka śmieszna (jak dla mnie) sytuacja. Zmieniłam pracę a
      nowy szef zarządał ode mnie badań lekarskich - choć miałam aktualne do 2008r.
      Po badaniach okazało się, że kosztowały qpę kasy, więc zaczęłam drążyć temat -
      dlaczego firma, która liczy każdy grosz funduje takie wydatki. Dziewczyny z
      sąsiedniego działu powiedziały mi, że dyrekcja w ten sposób sprawdza, czy
      dziewczyna jest w ciąży.
      • muszek0 Re: dyskryminacja kobiet w pracy 28.09.06, 06:38
        bzdury pleciesz.
        pracodawca zatrudniając daną osobę musi zleca na swój koszt badania lekarskie.
        ty już oczywiście widzisz tutaj straszną dyskryminację w pracy.
        i nie czegoś takiego jak ważne badanie do tego a tamtego roku.
        • totalna_apokalipsa Re: dyskryminacja kobiet w pracy 28.09.06, 09:09
          Na jaki swój koszt? Na swój koszt to zleca wtedy,kiedy sa to badanai prywtne w
          prywatnej przychodni, a wtedy ma tez z nimi podpisaną umowęna uopusty , bo
          kazdy pracownik tam się będzie leczył, a nei tylko badał - tak robią duzefirmy
          zagraniczne na rynkyu polskim. A normalnei to za te badania płaci pracownik w
          ramach ubezpieczenie zdrowotnego i robi je państwowo, wiec nie bredz, ze
          pracodawca płaci z ato z własnej kieszeni...
          • tanczacy.z.myslami Obowiązkowe badania okresowe 28.09.06, 13:42
            totalna_apokalipsa napisała:

            > Na jaki swój koszt? Na swój koszt to zleca wtedy,kiedy sa to badanai prywtne w
            > prywatnej przychodni,
            Nie. Przeczytaj cały art. 229 Kodeksu Pracy, a zwłaszcza § 6.
            Badań nie przeprowadza się w dowolnej przychodni, ale u lekarzy medycyny pracy.
            Przychodnia wystawia potem pracodawcy fakturę za tę badania.

            > A normalnei to za te badania płaci pracownik w
            > ramach ubezpieczenie zdrowotnego i robi je państwowo,

            To by dopiero była totalna apokalipsa :))

            Ukłony :)
            • totalna_apokalipsa Re: Obowiązkowe badania okresowe 29.09.06, 09:46
              >Badań nie przeprowadza się w dowolnej przychodni, ale u lekarzy medycyny pracy.

              Owszem przy zatrudnieniu. Kazde kolejne mozna zrobić sobie nawet na ksiezycu -
              zwłaszcza jelsi nei jest to praca w warunkach szkodliwych i wymagajca
              konkretnych uprawnień specjalnych - popatzr sobie na badania okresowe
              wózkarzy widłowych - jak znajdziesz mi 10-ciu, którzy mają podbitkę badań
              okresowych z
              instytutu medycyny pracy, to będe pod wrazeniem.

              do kolegi ponizej - wybacz, ale jak czego nei widze , to o tym nie pisze -
              dość zabawen jest to, ze W POLSCE ktoąś w jakiejś firmie robi badania w zawsze
              w instytucie medycyny pracy - od dawna już nie, bo pracodawcy nie sa głupi - na
              umowę o dzieło i badania w zakresie własnym.
              • koreczek77 Re: Obowiązkowe badania okresowe 29.09.06, 10:09
                Uprawnieni do badań wstępnych oraz okresowych w dziedzinie przydatności do
                pracy są dziś w Polsce wyłącznie lekarze posiadający specjalizację z medycyny
                pracy.
                Nie musi to być "instytut medycyny pracy", bo o przydatności do pracy orzeka
                lekarz - specjalista medycyny pracy majacy do tego uprawnienia do orzekania w
                danym zawodzie (np. uprawniony do orzekania o przydatności do pracy na
                wysokości), a nie mur istytutu.
          • agata.s1 Re: dyskryminacja kobiet w pracy 28.09.06, 14:47
            Medycyna Pracy (badania pracowników: wstępne, okresowe, kontrolne) są w całości
            opłacane przez pracodawcę. Jestem kadrową wiem co piszę.
            Pozdrawiam
          • jaac-p Re: dyskryminacja kobiet w pracy 28.09.06, 17:36
            EWitam. Nie obraż się ale ty... chyba jesteś kobietą?
          • muszek0 Re: dyskryminacja kobiet w pracy 29.09.06, 07:23
            <<Na jaki swój koszt? Na swój koszt to zleca wtedy,kiedy sa to badanai prywtne
            w
            prywatnej przychodni, a wtedy ma tez z nimi podpisaną umowęna uopusty , bo
            kazdy pracownik tam się będzie leczył, a nei tylko badał - tak robią duzefirmy
            zagraniczne na rynkyu polskim. A normalnei to za te badania płaci pracownik w
            ramach ubezpieczenie zdrowotnego i robi je państwowo, wiec nie bredz, ze
            pracodawca płaci z ato z własnej kieszeni...>>


            niestety, jesteś słabo zorientowana
        • ga.ba Re: dyskryminacja kobiet w pracy 28.09.06, 09:45
          Ja też mam badania ważne do konkretnego roku, więc jednak takie zjawisko
          istnieje. A co do ew. ciąży, to miałam w jednej pracy na dzień dobry taki wymóg
          - proszę przynieść zaświadczenie, że nie jest pani w ciąży.
          • meksz Re: dyskryminacja kobiet w pracy 28.09.06, 10:01
            Do wypowiedzi wczesniej ukazanych, dodam iż w ostatnim czasie obseruje po
            ogloszeniach w gazetach, że pojawiają sie ogloszenia z praca głownie dla
            męzczyzn, brak zwyklych prac dla kobiet a jesli sa, to tak udziwnione maja
            wymagania ze trudno im sprostać. Szara, smutna rzeczywistość i zastanawiam sie
            tylko jak w tej sytuacji kobieta ma znaleść pracę...
            • bitch.with.a.brain Re: dyskryminacja kobiet w pracy 28.09.06, 11:25
              Mysle,że takie wrazenie powstaje przez używanie męskich nazw stanowisk w
              znaczeniu ogólnym. Jeśli poszukują menadżerów, sprzedawców itp to nie znaczy,ze
              szukają wyłącznie mężczyzn
          • joanna.kl Re: dyskryminacja kobiet w pracy 28.09.06, 12:25
            Dziewczyny,nie demonizujcie. To nieważne, że poprzednie badania były ważne do
            ktoregos tam roku. Pracodawca przyjmujac nowego pracownika ma obowiazek
            skierowania go na badania wstepne. Poprzednie byly okresowe i sa wazne jesli
            sie nie zmienia miejsca zatrudnienia.
            Ale jesli chodzi o ciaze mnie tez wypytywano czy przypadkiem za maz nie
            wychodze i dziecka nie planuje - i tak bym sie nie przyznala;)))
            • hirondelle123 Re: dyskryminacja kobiet w pracy 28.09.06, 14:53
              joanna.kl napisała:


              > Ale jesli chodzi o ciaze mnie tez wypytywano czy przypadkiem za maz nie
              > wychodze i dziecka nie planuje - i tak bym sie nie przyznala;)))


              I właśnie dlatego nie rozumiem pracodawców którzy takie pytania zadają.
              Przeciez te które naprawdę chcą się szybko zawinąć i iść na wychowawczy i tak
              się nie przyznają, więc po co w ogóle pytać?
    • the_rest z jednej strony masz rację... 28.09.06, 10:21
      .... ale z drugiej, hm... może mam złe doświadczenia, ale z moich obserwacji
      wynika, że kobiety (oczywiście nie wszystkie) pracują tak trochę na pół
      gwizdka. Jestem informatykiem, jeżdzę dużo po różnych firmach serwisując
      oprogramowanie, i jak Polska długa i szeroka napotykam zawsze ten sam obrazek,
      znudzona księżniczka wypełniająca sobie czas pracy rozmowami na GG. Dość
      znamienna była sytuacja w jednej z firm która była na krawędzi bankructwa, tam
      cała ekipa walczyła o przetrwanie, szukała klientów, przetargów etc. ale
      tamtejszych księżniczek sprawa jakby nie dotyczyła, dalej prowadziły głębokie
      konwersacje przez GG. Fragment takiej rozmowy niechcący zobaczyłem, brzmiał on
      tak:
      - co robisz ?
      - e, nic, tak sobie patrzę w monitor.
      • totalna_apokalipsa Re: z jednej strony masz rację... 28.09.06, 10:30
        no to skoro jezdzisz z serwisem to trafiasz ciągle na biuro i sekterarki, czy
        ty sie spodziewasz, z e one bedę biegać z góry na dół, zeby symulowac pracę ?
        Prawda ejst taka, ze w biurach, kadrach itp jedynie pod koneic miesiąca jest
        zapieprz pozostały czas to siedzenie i to jest własnie bez sensu - bo i tak
        wszyscy musza siedzieć przymusowe 8 godzin , a to są etaty idealne np. na 5
        godzin , bo tyle jest pracy i swietnie nadawałyby sie dla metek z małymi
        dziecmi.

        Dość
        > znamienna była sytuacja w jednej z firm która była na krawędzi bankructwa,
        tam
        > cała ekipa walczyła o przetrwanie, szukała klientów, przetargów etc. ale
        > tamtejszych księżniczek sprawa jakby nie dotyczyła, dalej prowadziły głębokie
        > konwersacje przez GG.

        bo zapewne są to studentki zatrudniane nie na etat, ale na umowę zlecenie i im
        generalnei zwisa, czy ta firma zbankrutuje, bo znajda inną przez to samo
        posrednictwo. znam dokładnei identyczną firme - zatrudniajacą tabuny ludzi jako
        koordynatorów - prawda jest taka , ze cąła ich praca polega na odebraniu 15
        telefonów w ciazu dnia , zrobieniu grafika, rozliczen na koneic miesiąca i juz.
        A siedza we tej robocie po 8-10 godzin, więc nic dziwnego, ze obie płcie
        zajmują sie rozwiązywaniem krzyzówek, a nei tylko kobiety.

        • totalna_apokalipsa Re: z jednej strony masz rację... 28.09.06, 10:36
          I jeszcze coś - dokładnie identycznie olewcza sytuację spotkasz w większości
          sklepów - zatrudniaja młode dziewczyny na umowę zlecenie, za groszowe
          wynagrodzenei i swiadomie po roku zwlaniaja. Po jaką cholere one mają sie
          starac ? Dopóki w Polsce nei zaistnieje coś takiego jak sprzedawca jako zawód
          na etacie, albo koordynator majacy bazę , a nie siedzacy w jakijś firmie pzrez
          miesiąc, skoro jest tam potrzebny przez dwa tygodnie na miejscu a reszta to
          telefony, to zawsze tak bedzie - 8 godzin, z czego polowa nie ma co robić. To
          nie kwesia " pól gwizdków" ale kwestia totalnei nieelastycznego kodeksu pracy w
          kwestii godzinowej.

          I radze zwrócić uwage, ze na biurach Polska sie kończy - zapraszam do piekarni -
          zobaczysz jak to wygląda od innej strony.
          • koreczek77 Re: z jednej strony masz rację... 29.09.06, 10:13
            > I jeszcze coś - dokładnie identycznie olewcza sytuację spotkasz w większości
            > sklepów - zatrudniaja młode dziewczyny na umowę zlecenie, za groszowe
            > wynagrodzenei i swiadomie po roku zwlaniaja. Po jaką cholere one mają sie
            > starac ?

            Mylisz przyczynę ze skutkiem.
            Właśnie dlatego są zwalniane, bo się nie starają.
      • koreczek77 Re: z jednej strony masz rację... 29.09.06, 10:15
        > jak Polska długa i szeroka napotykam zawsze ten sam obrazek,
        > znudzona księżniczka wypełniająca sobie czas pracy rozmowami na GG.

        Tylko w Polsce?

        Ja np. dziwię się, jak pewna osoba na tym forum ma czas na permanentną kontrolę
        i moderację. Również z pracy? A podobno mieszka w USA ;)
    • bitch.with.a.brain Re: dyskryminacja kobiet w pracy 28.09.06, 11:23
      Jestem jeszcze młoda i dlatego pewnie nigdy nie zetknęłam się osobiście z
      dyskryminacją, nikt mnie nie molestował.
      O macierzyństwie i składkach emerytalnych jeszcze nic nie moge powiedzieć.
      • koreczek77 Re: dyskryminacja kobiet w pracy 29.09.06, 10:17
        > Jestem jeszcze młoda i dlatego pewnie nigdy nie zetknęłam się osobiście z
        > dyskryminacją, nikt mnie nie molestował.

        Przecież molestuje się przeważnie młode ;)
        O ile oczywiscie są przynajmniej trochę urodziwe ;)
        • bitch.with.a.brain Re: dyskryminacja kobiet w pracy 29.09.06, 10:19
          Częściej molestuje się troche starsze,na przykład koło 30. Jesli mają rodzinę,
          dziecko to bardziej im zależy na pracy a i trudniej im nową prace znaleźć.
          Z ja z jednego sklepu zawsze mogłam pójść do drugiego.
          • koreczek77 Re: dyskryminacja kobiet w pracy 29.09.06, 10:38
            Ależ tylko żartowałem.

            Nie wątpię, że jesteś super atrakcyjna, a nikt do tej pory nie śmiał cię
            molestować po prostu onieśmielony Twą olśniewajacą urodą ;)
            • bitch.with.a.brain Re: dyskryminacja kobiet w pracy 29.09.06, 10:39
              Myslę,ze moja szefowa po prostu nie gustowała w dziewczynach:)
    • on-na Re: dyskryminacja kobiet w pracy 28.09.06, 11:45
      W jednej z poprzednich prac trafiłam na szefa super-chama. Stawał mi za fotelem
      chuchał mi w kark i namolnie kwękał: "Pani się źle ubiera do pracy... Proszę
      założyć buty na wysokich obcasach... Dlaczego pani ciągle w sekretariacie
      siedzi? Mogłaby pani pracować przy moim biurku, ja przed panią nie mam nic do
      ukrycia... Dlaczego pani jest taka zamknięta w sobie? Ja takiego zachowania nie
      lubię... Ja od pani oczekuję więcej ciepła". Takich "audycji" wysłuchiwałam
      dzień w dzień. Poza tym szef przetrząsał mi szuflady biurka, czytał maile,
      wypytywał się natrętnie o moje życie prywatne i cud prawdziwy, że nie zaglądał
      mi do torebki i kalendarza.
      Czułam się coraz gorzej, do pracy szłam jak na szafot - wreszcie poszłam do
      szefowej na skargę. Wysłuchała tego jak bajki o żelaznym wilku i stwierdziła
      "No, cóż ja pani poradzę, widać pani NIE UMIE DOPIECIĆ SZEFA!".
      Cham nie przedłużył ze mną umowy, ale dobrze - skończył się ksozmar.
      Wiem, że potem wywalił po mnie 2 sekretarki, też pod byle pretekstem. Widocznie
      także "za mało ciepła dawały"!
      • koreczek77 Re: dyskryminacja kobiet w pracy 29.09.06, 10:23
        > "No, cóż ja pani poradzę, widać pani NIE UMIE DOPIECIĆ SZEFA!".
        > Cham nie przedłużył ze mną umowy

        Zaraz, zaraz - skoro to on nie przedłużył umowy, a nie ty się zwolniłaś sama -
        to ci takie miejsce pracy odpowiadało...
        To do kogo pretensje?

        A swoja drogą współczuję ci braku oparcia w rodzinie - gdyby ktoś tak
        potraktował moją matkę, żonę lub córkę - to by nie siedział w pracy, lecz leżał
        w szpitalu na oddziale chirurgii szczękowej lub urazowo - ortopedycznym.
        • on-na Re: dyskryminacja kobiet w pracy 30.09.06, 12:24
          Wiesz co? Nie znasz mojej sytuacji materialnej, ajuż sobie wydałeś wyrok "taka
          sytuacja ci odpowiadała!" No, tak szalenie mi odpowiadała, doprawdy. Przedtem
          byłam 11 m-cy na bezrobociu i jak wreszcie dostałam pracę, to chciałam ją mieć.
          Do przełożonej poszłam z prośbą, żeby mi zmienili stanowisko, dali do innego
          działu, byle dalej od tamtego chama. Zostawiałam szeroko otwarte drzwi na
          korytarz, żeby mieć świadków - ale dziewczyny (większość spoza Warszawy) też
          nie chcaiły stracić pracy i szczerze mi powiedziały, że nawet gdybym podała
          faceta do sądu, to one nie staną po mojej stronie.
          I proszę nie dyskredytować mojej rodziny, OK?
    • majeczka1 Re: dyskryminacja kobiet w pracy 28.09.06, 12:26
      Podczas rozmów kwalifikacyjnych, podstawowym pytaniem było: "Czy w najbliższym
      czasie planuje Pani mieć dziecko?" Teraz pracuję w prywatnej, dużej firmie,
      pracodawca odprowadza składki, niby wszystko ok. W dziale jest dwóch mężczyzn i
      dwie kobiety. Wszyscy mamy bardzo podobny zakres obowiązków, ale faceci
      zarabiają 3 razy więcej i jeżdżą służbowymi samochodami. Zaznaczam, że szefowa
      też kobieta. i gdzie tu sprawiedliwośc i równouprawnienie?
      • to.ja.kas Re: dyskryminacja kobiet w pracy 28.09.06, 13:51
        Moja dobra przyjaciółka jest managerem w bardzo dużej firmie. W jej komórce
        jest razem z nią 10 osób. Praca oczywiście typowo biurowa, komputer, biurko,
        telefon itd. Dział stanowią same kobiety. Gdy robiła nabór zastanawiała sie czy
        nie lepiej byłoby postawić na mężczyzn z wiadomych przyczyn (macierzyństwo,
        ciąża, obowiązki w domu), ale postanowiła po przemyśleniach i w trakcie rozmów
        (wybrała naprawdę wydawałoby się pracowite, profesjonalne osoby) ze niech będą
        kobiety.
        Teraz po pół roku płacze siedząc nad planami w weekendy i po nocach bo:
        Pierwsza ma chorego męża i jest po 2-3 tygodnie na zwolnieniu, tydzień w pracy
        i znów opieka
        Druga w ciąży zagrożonej od 2 m-cy jest na zwolnieniui
        Trzecia w ciaży zagrożonej po 2 poronieniach, na zwolnieniu
        Czwarta stara się o dziecko
        Piata dziecko ma kłopoty zdrowotne, silna alergia, na zwolnieniu niemalze co 2
        tydzień
        Z zespołu pracuje 50% obsady, wykonując pracę za te pozostałe osoby własnie w
        weekendy lub będąc w pracy od 8 do 21. Nowych osob zatrudnic nie mozna, bo ta
        piątka jest zatrudniona na czas nieokreślony i wolnych etatów brak. Rąk do
        pracy również.
        Kiedy mówi, że nie zatrudni żadnej kobiety więcej rozumiem ją mimo, że sama
        kobietą jestem i rozumiem również te kobiety. Nie dziwmy się, że pracodawca
        zatrudniając kobiete w wieku produkcyjnym pyta o plany.....ona tez pytała i
        oczywiscie planów na ciąze nie było......a potem sie pojawiły.....tylko
        pracować nie ma kto.
        • bitch.with.a.brain Re: dyskryminacja kobiet w pracy 28.09.06, 13:54
          mogła zatrudniać na zlecenie lub na czas okreslony
        • uasiczka Re: dyskryminacja kobiet w pracy 28.09.06, 14:14
          bezczelne te baby w takim razie
          powinny rodzić za biurkiem (jeśli uda im się ciążę donosić wogóle) i od razu
          oddawać dzieci na przeszczepy.

          wydaje mi się, że gdyby firma traktowała kobitkę fair to one tak samo
          traktowały by firmę.
          jeżeli kobieta spodziewa się zwolnienia zaraz po powrocie po urodzeniu dziecka
          to niby czemu ma się nadwyrężać?
          • fundrive Re: dyskryminacja kobiet w pracy 28.09.06, 14:31
            > wydaje mi się, że gdyby firma traktowała kobitkę fair to one tak samo
            > traktowały by firmę.
            Masz rację.
            Wydaje ci się.
            • hirondelle123 Re: dyskryminacja kobiet w pracy 28.09.06, 14:56
              fundrive napisał:

              > > wydaje mi się, że gdyby firma traktowała kobitkę fair to one tak samo
              > > traktowały by firmę.
              > Masz rację.
              > Wydaje ci się.

              A mnie się wydaje, że sa różni pracodawcy i różne pracownice więc takie
              autorytatywne wypowiedzi są nie na miejscu.
        • reni_78 Re: dyskryminacja kobiet w pracy 28.09.06, 14:24
          wiek produkcyjny...
          zawsze przerażało mnie to paskudne i nieszczęśliwie dobrane wyrażenie!
        • pestka1973 Re: dyskryminacja kobiet w pracy 28.09.06, 14:27
          Ale jaki z tego wniosek??
          Nie powinnam pracować bo mam dziecko, czy nie powinnam mieć dzieci bo mam
          pracę??
          Chyba powinno się godzić te dwie rzeczy, a jedno nie powinno wykluczać
          drugiego. A czy ta znajoma ma swoje życie osobiste (normalne - mąż, dzieci,
          obowiązki??)??
          • bitch.with.a.brain Re: dyskryminacja kobiet w pracy 28.09.06, 14:29
            a normalne jest to,że zawsze mama bierze zwolnienie jak dziecko jest chore? To
            prawo przysługuje również ojcu dziecka.
            • gra_endera Re: dyskryminacja kobiet w pracy 28.09.06, 14:59
              i jak widac wszystko sie sprowadza do podejscia mezczyzny do zycia rodzinnego.
              Moj maz niestety nie mogl brac zwolnien, gdy dziecko bylo chore. Ja rowniez
              nie, ze wzgledu na prace, ale na takie przypadki mielismy zawsze opiekunke do
              dzieci. Zamiast sie zarzynac na 1,5 etatu (0,5 etetu w domu :) ) mielismy
              pania, ktora przychodzila rano do mniejszego dziecka, odbierala ok 13:00
              starsze dziecko z przedszkola i czekala, az wrocimy z pracy. Obiad robilam
              dzien wczesniej, inne obowiazki domowe mielismy z mezem podzielone. Obecnie
              jestem na etapie poszukiwania pracy i mimo to, ze jestem w stanie poradzic
              sobie z pracami domowymi, bo mam na to czas, moj maz nadal pomaga mi w domu.
              Ot, kwestia wzajemnego szacunku.
              Z dyskryminacja w pracy jako kobieta nigdy sie nie spotkalam, chociaz mam zawod
              typowo meski (informatyk). Zawsze zarabialam tyle samo co moi koledzy na
              rownorzednych stanowiskach.
    • gula04 umowa 28.09.06, 14:29
      No to a wam opisze mój przypadek.Do tej pory pracowalam w niemieckiej firmie
      jako pracownik kontraktowy. (czyli od ..... do) Od kad weszlismy do Uni
      pozmienialy sie przepisy i pracodawca stwierdzil ze zatrudni mnie na umowe na
      czas okreslony. Dla mnie lepiej przynajmniej wiedzialam a czym stoje.Teraz
      jestem w 6 miesiacu ciazy , kontrakt czy tez umowe mialam miec do 15.X.2006 ale
      ze kobieta w ciazy jest chroniona wiedzialam ze umowa niemoze byc rozwiazana do
      dnia porodu.Pracuje w tej firmie juz ponad 2 lata i zawsze umowe podpisywal ze
      mna pracodawca po 2 tygodniach od przyjazdu lub tez przed koncem umowy i zdaje
      sie to byl blad ze tego niedopilnowywalam. W poniedzialek upomnialam sie po raz
      setny o umowe do podpisania i jakie bylo moje zdziwienie jak zamiast umowy na
      czas okreslony dostalam do podpisania umowe o dzielo! Spytalam sie szefa co to
      ma znaczyc a on mi na to ze tym razem nie obiecywal mi innej umowy i czy ja cos
      na ten temat slyszalam?!?!?!Zbaranialam totalnie bo na podstawie tej umowy nic
      mi sie nienalezy tz. zaden kinder geld po urodzeniu beby, zadne wychowawcze po
      za tym z dniem 15.X.2006 jestem na bruku!I zdaje sie szefowi o to
      chodzilo.......tak sie wpienilam ze zlozylam wymówienie od zaraz tz. od
      1.X.2006.
      • hirondelle123 Re: umowa 28.09.06, 14:48
        tak sie wpienilam ze zlozylam wymówienie od zaraz tz. od
        > 1.X.2006.


        No i to jest właściwa reakcja moim zdaniem. Nie chciałabym obrazić nikogo z
        piszących wcześniej, ale moim zdaniem mądry człowiek postąpi własnie tak jak
        gula04 - zamiast domagac się przywieljów w prawie pracy i wykłócac z
        pracodawcą. Ten pracodwaca to tez człowiek i on też ma swoje problemy, a przede
        wszystkim swoje własne hierarchie ważności - macierzyństwo pracownicy nie jest
        w nich na pierwszym miejscu.
        • widok_na_morze Re: umowa 28.09.06, 18:08
          hirondelle123 napisała:

          > tak sie wpienilam ze zlozylam wymówienie od zaraz tz. od
          > > 1.X.2006.
          >
          >
          > No i to jest właściwa reakcja moim zdaniem. Nie chciałabym obrazić nikogo z
          > piszących wcześniej, ale moim zdaniem mądry człowiek postąpi własnie tak jak
          > gula04 - zamiast domagac się przywieljów w prawie pracy i wykłócac z
          > pracodawcą.

          To jest właśnie najgorsza decyzja jaką można było podjąć.
          Przyzwolić na łamanie prawa? Nie rozumiem dlaczego? czy jezeli ktoś mnie chce
          kopnąć to mam tyłek nastawić, jeżeli okraść to mu portfel samemu oddać a jeżeli
          oszukać to mam przymnknąć oczy?
          Zwykła sprawa - telefon do inspekcji pracy załatwiłby wszystko, a że nie po
          myśli pracodawcy - to jest najmniej ważne. Prawo jest prawem dla wszystkich.
          Przecież gula04 pozbawiła sie płatnego przez kilkanaście tygodni zasiłku
          macierzyńskiego płatnego przez ZUS i to w imię czego?
          To może drogi hirondelle123 proponujesz nie wykłócać się z pracodawcą o wypłatę
          wynagrodzenia, o urlopy , o płatne godziny nadliczbowe itp itd tylko dlatego
          żeby pracodawca miał dobry humur?
    • alibaba30 Re: dyskryminacja kobiet w pracy 28.09.06, 14:45
      Jestem architektem i doswiadczam bardzo czesto dyskryminacji w pracy. Juz jako
      studentka bylam dyskryminowana (nie jako jedyna oczywiscie). Podam przyklad ze
      studiow: Egzamin z geometrii (politechnika Wroclawska)(zajecia prowadzil facet
      co ciagle porownywal przenikanie stozka i kuli z sexem!!), byly 3 zadania.Ja
      dwa zrobilam na max ilosc punktow z 3-go pytania dostalam 0pkt.Wg tego palanta
      kwalifikowalo sie to na ocene dostat. Moj kolega (ktory siedzial w osobnym
      rzedzie i na pewno nie widzielismy swoich prac - bo by musial wstac i przejsc
      pol sali)mial identyczna sytuacje i dostal ocene dobra!! Wiec spytalam sie na
      czym polega roznica jezeli mamy taka sama ilosc punktow itd.
      A on na to:
      "Powinna sie Pani cieszyc, bo jak na dziewczyne troja to dobra ocena."
      !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      I niestety Politechnika Wroclawska, Wydzial Architektury jest pelna takich
      poj****nych palantow czy tam profesorow jak kto woli ich nazywac!!!
    • alibaba30 Re: dyskryminacja kobiet w pracy 28.09.06, 15:01
      Acha, jeszcze jedno.Na budowie ktozby sie tam sluchal PANI architekt.
      Architektem musi byc siermiezny koles co rzuci miesem itp. Kobieta architekt,
      ktora prowadzi budowe musi wygladac i sie zachowywac po chlopsku aby miec
      posluch.Panowie budowlancy, majstrowie i inzynierowie mysla(jezeli cokolwiek
      mysla),ze sie urodzili ze szpachelka w reku a kobita, to co tam ona moze
      wiedziec o budowaniu... AAA!!Takie podejscie doprowadza mnie do szalu!Jako
      praktykujaca Pani arch musialam byc na prawde twarda i pyskata aby uniknac
      gwizdow na budowie!

      Jezeli mowilam,ze ktos popelnil blad to najpierw wszyscy sie usmiechali
      porozumiewajaco (hehe co ona moze wiedziec) a potem musialam dlugo udowadniac
      az w koncu mi uwierzono. Natomiast moj kolega (ten sam staz) jak cos powiedzial
      to od razu to brano pod uwage!! Dopiero pozniej, jak juz zaczelam sie otwarcie
      wkurzac, dogadywac i zwracac uwagi to po roku zaczeto mnie traktowac na rowni z
      facetami.

      No i w dodatku w tym zawodzie nie mozna miec maciezynskiego bo jak sie wypadnie
      z torow na 1 rok to juz pozniej z praca kiepsko. :/
      • konradmol EuroSocjalizm ojcem dyskriminacji 28.09.06, 15:52
        Dyskriminacja jest bo sie oplaca a ludzie (nie wszyscy ale wiekszasc) dla
        pieniedzy beda nawet hadnlowac innymi ludzmi

        Jedyne rozwiazanie jest stworzyc system w ktory pracodowacom brakuje pracownikow
        Co jest proste ale przeciwne pomyslym socjalistow i feminstek
        Zadnych obciazen an pracodowcach za zatrudnie zadnych praw pracownikow.

        Tu gdzie mieszkam nie ma chorobowego ani macierzynskiego ani zadnych innych praw
        Bezrobocie 2%. Kobiet sa rzadko dyskriminowane bo brak ludzi do [pracy biora na
        pol etatu, w ciazy bez po 10 latach przerwy macierzynskiej moja zone na wysokie
        stanowisko etc nawet dziadkow po 70 tce

        Moj szef szowinsta (ukryty) w pracy udaje gentelmena bo MUSI bo by mu kobiety z
        pracy uciekly i po premii. W Polsce pewnie dymal sekretarki i aspiranti na
        wyzsze stanowiska - marzy mu sie bo kolega ktory filie prowadzil w Polsce to
        robil

        Ale 300 mil na polnoc gdzie feminism rzadzi i switene prawa pracownikow i
        macierzynskie i chorobowe bezrobocie 10% Kobiety ( jak moja siostra sa
        dyskriminowane ) Raz musialem pojechac do jej pracy z kolega i obic jej
        wspolpracownika bo szefowi to wisialo


        Moral prosty zadnych obciazen na pracodawcy to praconik jest skarbem . Debilny
        socjalizm i obciazenia na pracodowcy to 1 jeden bedzie chroniony a 10 bedzie
        dyskriminowane

        i moj apel

        Baby swiata laczcie sie
        nie dawajcie d.... socjalistom
        chlopa trrzymajcie na postronku
        a dzieci wychowujcie na wolno rynkowcow!!!!
        • marcypanna Re: EuroSocjalizm ojcem dyskriminacji 29.09.06, 16:04
          konradmol napisał:

          >
          > Tu gdzie mieszkam nie ma chorobowego ani macierzynskiego ani zadnych innych
          pra
          > w
          > Bezrobocie 2%.


          Czyżby kraj w którym mieszkasz to USA? Jeśli tak, to w jednym zdaniu popełniłes
          aż 4 błędy. Po pierwsze, w USA istnieje urlop macierzyński i trwa 12 tygodni.
          Po drugie w USA istnieje chorobowe. Po trzecie, istnieją także "inne prawa" i
          jest ich całkiem sporo. I na koniec po czwarte: bezrobocie w USA wynosi 6% a
          nie 2.
          Oczywiście te prawa dotyczą osób zatrudnionych i przebywających w USA legalnie,
          więc może stąd wynika twoja niewiedza.


          >
          > Moj szef szowinsta (ukryty) w pracy udaje gentelmena bo MUSI bo by mu kobiety
          z
          > pracy uciekly i po premii.


          USA mają najbardzie restrykcyjne na świecie przepisy dotyczące kar za
          molestowanie seksualne w pracy. Pracodawcy boją się tego niczym ognia i to
          właśnie stąd ich niezwykła ostrozność, nie ze strachu o utratę pracownika.



          > Ale 300 mil na polnoc gdzie feminism rzadzi i switene prawa pracownikow i
          > macierzynskie i chorobowe


          Chodzi o Kanadę? Amerykańskie organizacje feministyczne uchodzą za najbardziej
          wpływowe na świecie, podczas gdy o kanadyjskich słyszy się niewiele.



          bezrobocie 10%



          Nieprawda. Bezroobocie w Kanadzie wynosi 7,6% (a w USA 6% - różnica więc jest
          mało znacząca)
          hdr.undp.org/statistics/data/indicators.cfm?x=198&y=1&z=1


          >
          > Moral prosty zadnych obciazen na pracodawcy to praconik jest skarbem .
          Debilny
          > socjalizm i obciazenia na pracodowcy to 1 jeden bedzie chroniony a 10 bedzie
          > dyskriminowane
          >
          > i moj apel
          >
          > Baby swiata laczcie sie
          > nie dawajcie d.... socjalistom
          > chlopa trrzymajcie na postronku
          > a dzieci wychowujcie na wolno rynkowcow!!!!


          Nie za dużo tych błędów merytorycznych jak na jeden krótki post?
          Oczywiście wszystkie twoje wnioski i postulaty są bez wartości gdyż wychodzisz
          od całej masy nieprawdziwych przesłanek.
          • lolyta Re: EuroSocjalizm ojcem dyskriminacji 01.10.06, 16:50
            > Po pierwsze, w USA istnieje urlop macierzyński i trwa 12 tygodni.

            Tylko w duzych firmach, jest bezplatny i nie kazdemu sie nalezy. To jest
            benefit, a nie prawo.

            > Po drugie w USA istnieje chorobowe.
            Tez benefit a nei prawo i jest to ograniczona ilosc "sick days".

            > Po trzecie, istnieją także "inne prawa" i
            > jest ich całkiem sporo.

            jak na przyklad:
            ................
            ..........?
            • kot_behemot8 Re: EuroSocjalizm ojcem dyskriminacji 01.10.06, 19:18
              Lolyto, a jak jest praktyczna róznica między prawem a "benefits"?
              Chodzi mi o róznicę praktyczną, tzn jak idę na urlop macierzyński to czy to ma
              dla mnie jakieś znaczenie czy idę z mocy prawa czy dzięki "benefit"?
              • lolyta Re: EuroSocjalizm ojcem dyskriminacji 02.10.06, 01:27
                Roznica jest taka, ze jak jest prawo to idziesz z mocy prawa, jak jest benefit
                to po prostu moze go nie byc... funkcjonuje powiedzmy jak sluzbowa fura i
                komora: wcale nie musisz go dostac i tyle. Benefity przysluguja w firmach
                duzych, ale latwo cie ich pozbawic - wystarczy ci zmienic wymiar godzin na
                niepelny i juz ci nic nie przysluguje. W firmach typu Walmart jest to zreszta
                nagminnie praktykowane.
                O Ameryce sie mowi nieusannie jaki to raj dla ludzi przedsiebiorczych i jak to
                kazdy latwo se moze wlasna firme zalozyc. Tak. Tylko nikt w niej zatrudniony nie
                bedzie miec benefits (w sklad ktorych wchodza takie drobiazgi jak ubezpieczenie
                zdrowotne) - jednym slowem, idziesz rodzic, na wstepie wyskakujesz z paru stow,
                potem przez ok. 6 tygodni zyjesz z tego co zaoszczedzilas albo z tego co maz
                zarabia, a potem, no coz, jesli zarabiasz powyzej $15 na godzine to za to $15 za
                godzine zatrudniasz opiekunke i idziesz do pracy z odciagaczem mleka pod pacha.
                • kot_behemot8 Re: EuroSocjalizm ojcem dyskriminacji 02.10.06, 11:05
                  lolyta napisała:

                  > Roznica jest taka, ze jak jest prawo to idziesz z mocy prawa, jak jest benefit
                  > to po prostu moze go nie byc... funkcjonuje powiedzmy jak sluzbowa fura i
                  > komora: wcale nie musisz go dostac i tyle. Benefity przysluguja w firmach
                  > duzych, ale latwo cie ich pozbawic - wystarczy ci zmienic wymiar godzin na
                  > niepelny i juz ci nic nie przysluguje. W firmach typu Walmart jest to zreszta
                  > nagminnie praktykowane.


                  Hmm, nie wiem czy to aż tak bardzo się różni od tego jest w Polsce - np jeżeli
                  zatrudnisz się na umowę o dzieło to też tracisz pewne przywileje socjalne, np
                  prawo do urlopu wychowawczego.
                  Ale oczywiscie ja nie kwestionuję tego że w USA tych praw socjalnych jest
                  mniej. Nadal jednak nie jestem przekonana, czy ten polski nadmiar przywilejów
                  nie obraca się przeciwko kobietom. Nie upieram się przy tym poglądzie, po
                  prostu cały czas mam wątpliwości:)


                  > O Ameryce sie mowi nieusannie jaki to raj dla ludzi przedsiebiorczych i jak to
                  > kazdy latwo se moze wlasna firme zalozyc. Tak. Tylko nikt w niej zatrudniony
                  ni
                  > e
                  > bedzie miec benefits (w sklad ktorych wchodza takie drobiazgi jak
                  ubezpieczenie
                  > zdrowotne) - jednym slowem, idziesz rodzic, na wstepie wyskakujesz z paru
                  stow,
                  > potem przez ok. 6 tygodni zyjesz z tego co zaoszczedzilas albo z tego co maz
                  > zarabia, a potem, no coz, jesli zarabiasz powyzej $15 na godzine to za to $15
                  z
                  > a
                  > godzine zatrudniasz opiekunke i idziesz do pracy z odciagaczem mleka pod
                  pacha.
                  >

                  W Polsce jest podobnie. Kobieta prowadząca własną firmę nie ma szans na urlop
                  wychowawczy (co do macierzyńskiego nie jestem pewna ale chyba też nie), nie
                  dostaje także zasiłku chorobowego - chyba że ubezpieczy się dobrowolną składką
                  chorobową. Ale chyba w USA dobrowolnie też mozna się jakoś ubezpieczyć?
                  Różnica jest chyba tylko w samych usługach medycznych, rozumiem że w USA jak
                  taka osoba sama nie wykupi ubezpieczenia, to musi rodzić w domu bo żaden
                  szpital jej nie przyjmie? A jak to jest z lecznictwem finansowanym przez
                  państwo, ciekawi mnie jak to funkcjonuje w praktyce. Kto własciwie ma prawo
                  korzystac z uslug medycznych opłacanych przez państwo i kosztujacych
                  amerykańskiego podatnika ogromne sumy? Pytam, bo wydajesz się zorientowana w
                  sprawie ktora mnie ciekawi i dość często przewija się w forumowych dyskusjach.
                  Jeśli znajdziesz czas, napisz coś proszę na ten temat.
                  • lolyta Re: EuroSocjalizm ojcem dyskriminacji 02.10.06, 19:13
                    > Hmm, nie wiem czy to aż tak bardzo się różni od tego jest w Polsce - np jeżeli
                    > zatrudnisz się na umowę o dzieło to też tracisz pewne przywileje socjalne, np
                    > prawo do urlopu wychowawczego.

                    Rozni sie, chociazby liczba osob nieobjetych zadnym ubezpieczeniem w USA...
                    Tu mozesz byc zatrudniona "normalnie"i nie miec benefitow.
                    Nie "pewnych" benefitow tylko zadych. Znam goscia co pracuje w szpitalu jako
                    paramedyk i nie stac go na swoje wlasne uslugi...
                    Jest tez roznica miedzy urlopem platnym (Polska) a bezplatnym (USA) - taka
                    mianowicie, ze na ten bezplatny wielu osob najnormalniej nie stac i z niego nie
                    korzystaja.
                    Przy okazji, jesli uwazasz, ze to przez te swiadczenia czy ich brak jest
                    mneijsze bezrobocie wsrod kobiet - to musiz wziac pod uwage zupelnie inny
                    przekroj spoleczny w obu krajach, rzesze imigrantek ktore przybyly z krajow w
                    ktorych jest jeszcze gorzej i zapieprzaja az milo - np. mamusia w niujorku (bo
                    lepsza kasa) a dzieci w szkole na FL u ciotki (bo taniej). Tu sie mieszaja rozne
                    kultury i ich etosy pracy - np. wsrod wyksztalconych czarnych kobiet jest wiecej
                    pracujacych niz wyksztalconych bialych i u nich sie to wiaze, ze tak powiem, z
                    poczuciem godnosci. Nie mam czasu tematu rozwijac, ale ograniczenie tych
                    zaleznosci do swiadczen zwiazanych z macierzynstwem, z ktorych kobieta korzysta
                    przez relatywnie krotki okres czasu, to duze uproszczenie.


                    Nadal jednak nie jestem przekonana, czy ten polski nadmiar przywilejów
                    > nie obraca się przeciwko kobietom. Nie upieram się przy tym poglądzie, po
                    > prostu cały czas mam wątpliwości:)

                    Ja swoje poglady opieram na doswiadczeniach zwiazanym z urodzeniem i
                    wykarmieniem jako kobieta pracujaca dziecka w Polsce i dziecka w USA.
                    Mialam sie okazje namacalnie przekonac.

                    Ale chyba w USA dobrowolnie też mozna się jakoś ubezpieczyć?
                    > Różnica jest chyba tylko w samych usługach medycznych,

                    Nie, jest tez w cenie ubezpieczenia. Samodzielne jest horrendalnie drogie. jesli
                    ubezpiecza cie pracodawca to i tak polowe bulisz ty, zaleta polega na tym, ze
                    pracodawca kupuje to hurtem i wychodzi taniej.
                    Nawet jak masz ubezpiezcenie to musisz placic copayment jak idziesz do lekarza.
                    Za mozliwosc wyboru lekarza doplacasz dodatkowo pare stow miesiecznie - mozesz
                    wiec bulic ubezpieczenie i byc w sytuacji typu wybierasz sposrod dwoch
                    ginekologow w promieniu 70 km.
                    POnadto w Polsce jak masz ubezpieczenie to dzieci i wspolmalzonek maja do niego
                    prawo, w USA musizz wykupic polise na kazdego osobno.
    • blackforever Re: dyskryminacja kobiet w pracy 28.09.06, 15:38
      odsyłam pod ten link, gdyz ten problem dotyczy także i mnie
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=279&w=47414904
      • konradmol Moj apel przeciw socdyskriminacji 28.09.06, 15:53
        Dyskriminacja jest bo sie oplaca a ludzie (nie wszyscy ale wiekszasc) dla
        pieniedzy beda nawet hadnlowac innymi ludzmi

        Jedyne rozwiazanie jest stworzyc system w ktory pracodowacom brakuje pracownikow
        Co jest proste ale przeciwne pomyslym socjalistow i feminstek
        Zadnych obciazen an pracodowcach za zatrudnie zadnych praw pracownikow.

        Tu gdzie mieszkam nie ma chorobowego ani macierzynskiego ani zadnych innych praw
        Bezrobocie 2%. Kobiet sa rzadko dyskriminowane bo brak ludzi do [pracy biora na
        pol etatu, w ciazy bez po 10 latach przerwy macierzynskiej moja zone na wysokie
        stanowisko etc nawet dziadkow po 70 tce

        Moj szef szowinsta (ukryty) w pracy udaje gentelmena bo MUSI bo by mu kobiety z
        pracy uciekly i po premii. W Polsce pewnie dymal sekretarki i aspiranti na
        wyzsze stanowiska - marzy mu sie bo kolega ktory filie prowadzil w Polsce to
        robil

        Ale 300 mil na polnoc gdzie feminism rzadzi i switene prawa pracownikow i
        macierzynskie i chorobowe bezrobocie 10% Kobiety ( jak moja siostra sa
        dyskriminowane ) Raz musialem pojechac do jej pracy z kolega i obic jej
        wspolpracownika bo szefowi to wisialo


        Moral prosty zadnych obciazen na pracodawcy to praconik jest skarbem . Debilny
        socjalizm i obciazenia na pracodowcy to 1 jeden bedzie chroniony a 10 bedzie
        dyskriminowane

        i moj apel

        Baby swiata laczcie sie
        nie dawajcie d.... socjalistom
        chlopa trrzymajcie na postronku
        a dzieci wychowujcie na wolno rynkowcow!!!!
        • koreczek77 Re: Moj apel przeciw socdyskriminacji 28.09.06, 20:37
          Próżne apele - zostały tak zinoktrynowane, że nie zrobią tego.
          Feminizm jest jak sekta - będą sobie co dzień strzelały w stopę, a nie porzucą
          socjalistycznych bredni, które robią z nich niewolnice...
          • lolyta Re: Moj apel przeciw socdyskriminacji 01.10.06, 16:57
            koreczek77 napisał:

            > Próżne apele - zostały tak zinoktrynowane, że nie zrobią tego.
            > Feminizm jest jak sekta - będą sobie co dzień strzelały w stopę, a nie porzucą
            > socjalistycznych bredni, które robią z nich niewolnice...

            jesli amerykanski model jest taki super, to informuje, ze roznica nei plega na
            tym ze w ameryce kobieta se siedzi w domu z dziecmi a maz zapie.., tylko w
            ameryce kobieta oddaje pod opieke kilku-kilkunastotygodniowe dziecko i tez idzie
            zapie..c z odciagaczem przy piersi. To ja jednak wole polski uklad, w ktorym
            place za ubezpieczenie a potem z niego korzystam.
            • kot_behemot8 Re: Moj apel przeciw socdyskriminacji 01.10.06, 19:29
              lolyta napisała:

              > koreczek77 napisał:
              >
              > > Próżne apele - zostały tak zinoktrynowane, że nie zrobią tego.
              > > Feminizm jest jak sekta - będą sobie co dzień strzelały w stopę, a nie po
              > rzucą
              > > socjalistycznych bredni, które robią z nich niewolnice...
              >
              > jesli amerykanski model jest taki super, to informuje, ze roznica nei plega na
              > tym ze w ameryce kobieta se siedzi w domu z dziecmi a maz zapie.., tylko w
              > ameryce kobieta oddaje pod opieke kilku-kilkunastotygodniowe dziecko i tez
              idzi
              > e
              > zapie..c z odciagaczem przy piersi. To ja jednak wole polski uklad, w ktorym
              > place za ubezpieczenie a potem z niego korzystam.


              Ale jednak w Polsce, w przeciwieństwie do USA, bezrobocie wśród kobiet jest
              wyższe niż wśród mężczyzn - bierze się to z tego, że pracodawcy boją się
              zatrudniać kobiety, a boją się nie dlatego że Polki są głupsze od Amerykanek
              tylko dlatego, że prawo socjalne sprawia, że trudno je zwolnić z pracy gdy
              okazują się mało dyspozycyjne. Nie sądzisz, że dla kobiety jednak wazniejsza
              jest łatwość zdobycia nowej pracy niż gwarancja utrzymania się w takiej w
              której chcą się jej pozbyć?
    • kupuj.ksiazki Stop dyskryminacji!!!!!!!!!!!!!!!!!! 28.09.06, 17:38
      Polecam literaturę(także dla pracodawców), która pomoże ograniczyć dyskryminację:

      skocz.pl/dokumentacja
      skocz.pl/niepelnyetat
      skocz.pl/wzory_pism
    • jelena86 Re: dyskryminacja kobiet w pracy 28.09.06, 18:39
      Nie mam zbyt wielkich doświadczeń w tej sprawie, ale 2 razy zdenerwowali mnie
      pracodawcy wywieszający ogłoszenia w oknie sklepu. Wyraźnie pisali o "osobie na
      stanowisko X", a gdy już przyszłam z CV przygotowana na rozmowę, okazało się, że
      interesują ich tylko mężczyźni. I wcale nie chodziło o jakieś ciężkie prace, w
      jednym przypadku była to pomoc w wypiekaniu ciastek, w drugim - praca jako
      sprzedawca w sklepie sportowym. Już w tak drobnych sprawach widać przejawy
      dyskryminacji, strach pomyśleć co będzie, jak będę chciała mieć dziecko.
      • koreczek77 Kobiety również wolą zatrudniać mężczyzn 28.09.06, 20:31
        > ale 2 razy zdenerwowali mnie
        > pracodawcy wywieszający ogłoszenia w oknie sklepu. Wyraźnie pisali o "osobie
        na
        > stanowisko X", a gdy już przyszłam z CV przygotowana na rozmowę, okazało się,
        że
        > interesują ich tylko mężczyźni.

        Czemu wkurzałaś się na nich, a nie na prawo, które wymyśla takie absurdy, jak
        zakaz podawania rzeczywistych oczekiwań wobec pracowników?
        Jak ktoś chce zatrudnić hostessę, to nie oburzam się, że chca kobietę, a nie
        mnie. To nie "dyskryminacja", lecz wolnośc wyboru kandydata.

        Ja nie mam nic przeciwko temu, by mnie "dykryminowano" nie zatrudniajac w
        firmach prowadzonych przez kobiety. Czemu kobiety same nie zakładają firm tylko
        dla kobiet? Czemu firmy bedące we władaniu kobiet również preferują mężczyzn?
        Bo nagle okazuje się, że od bzdur politpoprawniactwa ważniejszy zaczyna być
        interes właścicielki, która chce mieć pracowników przynoszacych zyski, a nie
        rozplotkowany babiniec z ciagłą absencją.
      • konradmol jezeli lekarstwo truje to zwiekszamy dawke? 29.09.06, 03:46
        Prawo chroniace kobiety powoduje ostra dyskryminacje podla ale oplacalna. Czyli
        najleprze rozwiazanie to:

        A- zaostrzyc prawo i jeszcze zwiekszyc dykrymincaje
        B- zniesc prawo chroniace i zmniejszyc dyskrymanacje do poziomu glupoty pracodawcy
        C- zniesc prawo i dac np kredyt podatkowy za zatrudnienie mlodej kobiety

        Poprawna politycznie odpowiedz przez lewakow i feminstki jest.
        A bo niechodzi oto zeby pomoc kobiecie ale zeby ukarac badalyrza przepraszam
        kapitaliste lub mezczyzne

    • polikastra w mojej firmie (tzn moim zespole,bo to korporacja) 28.09.06, 19:14
      nie widzę śladu dyskryminacji. być może duże znaczenie ma fakt, że jest to
      jednostka zrzeszająca osoby dobrze wykształcone i na wysokim poziomie
      intelektualnym, jak i kulturalnym :)
      • basia.z Re: w mojej firmie (tzn moim zespole,bo to korpor 28.09.06, 19:57
        Dyskryminacja w większości jest związana z poziomem inteligencji i wlasnymi
        kompleksami, na ogól panów w stosunku do pań, ale nie tyko. Nieraz kobiety źle
        traktują swoje podwladne, faworyzując mężczyzn. Zazdrość o urodę, perspektywy,
        nie wiem co.
        Kropla humoru: czy robiłyście kiedyś zakupy w hipermarkecie budowlanym np. w
        Castoramie, na "męskich" stoiskach (śruby, młoty, kable itd). Faceci są wręcz
        oburzeni, jak jakaś baba tam się kręci. Pytacie sobie spokojnie o coś pana z
        obslugi, a oni (męscy klienci) wchodzą Wam w zdanie, jakby Was tam nie bylo!
        Ale ubaw. Tylko czemu zawsze śmierdzi w tym miejscu...Fuj, panowie do wanny!
        • cieknaca_podpaska Re: w mojej firmie (tzn moim zespole,bo to korpor 28.09.06, 23:04
          Tak sobie czytam i sądzę, że masz jakąś schizę: rzeczywistość vs. Marzenia.
          Kogo spodziewasz się spotkać na stoisku ze śrubami? Tam są najzwyklejsi
          robotnicy fizyczni, którym zabrakło śrub i wyskoczyli na zakupy. Owszem, mogą
          się wykąpać, przebrać itp. ale; ile wtedy zapłacisz za swoją półeczkę na papcie?
          W poszukiwaniu doznań olfaktorycznych kopsnij się do perfumrii albo kwiaciarni.
        • miang Re: w mojej firmie (tzn moim zespole,bo to korpor 02.10.06, 16:35
          co robia inni klienci to mi generalnie zwisa, ale ostatnio dupek sprzedawca
          chcial koniecznie mi doradzac i "nie, dziekuje" nie wystarczylo.
    • ankieta95 ankieta nt.dyskryminacji -Uniwersytet. Wrocławski 28.09.06, 20:50
      Witam, w strukturach Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Wrocławskiego
      prowadzone są badania na temat dyskryminacji kobiet w Polsce. Zainteresowane
      wypełnieniem krótkiej ankiety panie proszone są o maila z prośbą o przesłanie
      ankiety (Excel. Zapraszam do udziału w anonimowych badaniach społecznych.
      mgr M. Mikołajczyk

      ankieta95@gazeta.pl
    • ramonka1982 Ja bym chciała, żeby zwalniać ciężarne. 28.09.06, 23:09
      Dyskryminacja jest zapisana w ustawie. Prawo jest tak skonstruowane, że aż
      dyskryminogenne. Ja bym chciała, żeby można było zwalniać każdego, jak się
      chce, czy to w ciąży, zdrowy, chory, inwalida. Każdego bez wyjątku. A jeżeli
      jeden z drugim polityk tak bardzo troszczy się o pracownika, to proszę bardzo.
      Jak pracodawca zwolni ciężarną, to niech ZUS płaci jej pensję. Szukam pracy już
      bardzo długo. Na państwowym są całe rodziny. Wystarczy, że jedna się załapie i
      już ciągnie siostrę, szwagra, znajomych. Mam koleżankę w kadrach w ZUS, to mi
      powiedziała, że dziennie przychodzi do niej kilkanaście koleżanek i proszą
      chociaż o pół etatu dla kogoś swojego. A ona i tak nic nie może zrobić i
      zatrudnia tych, których każe dyrektor albo naczelnicy. Rozumiecie? Kilkanaście
      prób protekcji dziennie. U prywatnego zaś nie mam szans. Kiedyś, po milionowej
      już nieudanej próbie rozpłakałam się po wyjściu z firmy. Jakiś facet zapytał
      mi, czemu płaczę? Powiedziałam, że widzę, że chcieliby mnie zatrudnić, ale nie
      zatrudniają, dlaczego? Odpowiedział, że to wina prawa, że nie dają szans, bo
      mają obawy, że nie będą mogli rozstać się z pracownikem. Nie moja wina, że
      jestem młoda i wyglądam na potencjalną matkę. No więc chcę, żeby zmienić prawo.
      Chcę, żeby można było zwalniać każdego, o dowolnej porze. Jak pracodawca nie
      będzie się bał zatrudniać, to może da mi szansę. I nie tylko mi, ale różnym
      chorym ludziom, czy inwalidom. Kiedyś czytałam, jak jeden inwalida już 13 lat
      szuka pracy. Niegłupi facet był. Co z tego, kiedy każdy bał się go zatrudnić? W
      tym kraju łatwiej jest wyjść za mąż i rozwieść się niż zatrudnić i zwolnić
      pracownika. To jest chora hipokryzja za którą ja płacę. Na ilu rozmowach byłam
      i widziałam, że stanowisko jest dla faceta, ale nie napiszą w ogłoszeniu. Tracę
      tylko czas i pieniądze odpowiadając i jeżdżąc na pseudospotkania. Albo
      ogłoszenie "Asystent,-ka", a i tak widać, że nie chodzi o faceta. Paradoksalnie
      domagając się zmniejszenia swoich praw zwiększam szansę na pracę. Czy to tak
      trudno pojąć?
      • konradmol Re: Ja bym chciała, żeby zwalniać ciężarne. 29.09.06, 03:29
        Smutne ale prawdziwe. dyskryminacja w Polsce jest straszna i masz racje jej
        powod to efekt glupiego prawa o ochronie pracownika, ludzi brak do pracy ale
        strach ich najac. To jest podobne do wielu zboczen socjalizmu naprzyklad
        kontrole cen powodowaly brak towaru na rynku i zabojcze ceny na czarnym rynku,
        zakaz wymiany zlotowek na dolary aby chronic walute powodowal ze dolar na
        czarnym rynku byl ostro silniejszy niz parytet nabywaczy etc etc etc
        Ale lewakom tego nie mozna wytlumaczy bo jest wiara religijna a religie zmienia
        sie tylko przez doznanie osobiste a nie argument.
      • vivian.darkbloom coś w tym jest 29.09.06, 16:18
        rzeczywiscie są przypadki gdy zbytnia ochrona przed dyskryminacją może obrócić
        się przeciw kobietom (czy innym grupom) - myślę, ze tak byłoby z durnym pomysłem
        lansownym kilka miesiecy temu żeby kobieta po powrociedo pracy z urlopu
        macierzyńskiego miała dwuletnią gwarancje zatrudnienia. To by spowodowało, ze
        kobietomjeszcze trudniej byłoby znaleźć pracę (i myśle, że taki był ukryty cel
        inicjatorów).
        • koreczek77 Re: coś w tym jest 30.09.06, 10:36
          > (i myśle, że taki był ukryty cel
          > inicjatorów).

          Nie. Socjalistyczni inicjatorzy to są ludzie inteligentni i doskonale zdają
          sobie sprawę z ogromu bredni, które proponują.
          To czemu je proponują?
          Bo na takie brednie jest zapotrzebowanie społeczne.
          Politycy to są wynajęci przez wyborców usługodawcy, a usługodawca ma za zadanie
          spełniać wymagania klienta, a nie oceniać, czy klient dokonuje dobrego wyboru.
          Również feministki kreują zapotrzebowanie na socjalistyczne paradoksy - dlatego
          feminizmu nie toleruję.
          • roraima Re: coś w tym jest 30.09.06, 10:44
            koreczek77 napisał:

            dlatego
            >
            > feminizmu nie toleruję.

            w calości? (wszystkiego z czym wychodzi feminizm)?
            • dyby Feminizm wg Kazimiery Szczuki. 30.09.06, 11:50
              W jednym z programów w TV, nie pamiętam których, bo przy okazji zamieszania z
              Madzią Buczek Kzimiera sporo sie produkowała, reporter zapytał Kazi czym jest
              wg niej feminizm. I o dziwo Kazia szczerze odpowiedziała:
              "Feminizm jest walką o władzę".
              I kurcze, trafiła w dziesiątkę. Wreszcie i ja zrozumiałem o co chodzi w
              feminizmie. Jest lobby rolników, robotników, inteligentów, lekarzy walczących o
              władzę. To lobby tworzą odpowiednio rolnicy, robotnicy, etc. Jest także lobby
              walczące o władzę dla kobiet, a raczej jej wąskiej grupy. I też tworzą je
              kobiety. Jakie to proste. Zgarnąć władzę i wprowadzić swoje prawa.
            • koreczek77 Re: coś w tym jest 02.10.06, 03:06
              A co feminizm oferuje rozsądnego?
      • koreczek77 Re: Ja bym chciała, żeby zwalniać ciężarne. 30.09.06, 10:40
        > A jeżeli
        > jeden z drugim polityk tak bardzo troszczy się o pracownika, to proszę
        bardzo.
        > Jak pracodawca zwolni ciężarną, to niech ZUS płaci jej pensję.

        Veto!!!!
        Jak jeden z drugim lewicowy polityk tak troszczy się o ciężarną, to niech płaci
        jej pensję nie ZUS (czyli ja), lecz lewicowy polityk.
        Lewicowi politycy są "dobroczyńcami" z cudzych kieszeni. Zresztą żaden to
        dobroczyńca, skoro z zabranych innym pod przymusem pieniędzy sporą część
        zabiera dla siebie.
        To po prostu pospolity zbój, kupujący sobie roszczeniowy elektorat za zabrane
        innym pieniądze.
        • vivian.darkbloom a nie narzekasz na niski przyrost naturalny? 01.10.06, 18:58
          jeśli nie to OK. Bo wielu jest takich, którzy twierdzą, że nie powinno byc
          ochrony kobiet przed dyskryminacją na rynku pracy a potem ubolewają, ze mamy
          taki niski przyrost naturalny...
          • koreczek77 Re: a nie narzekasz na niski przyrost naturalny? 02.10.06, 03:05
            O czym ty piszesz?
            Jaką "dyskryminacją" kobiet na rynku pracy?
            Co ma do tego przyrost naturalny?

            • kot_behemot8 Re: a nie narzekasz na niski przyrost naturalny? 02.10.06, 11:09
              koreczek77 napisał:

              > O czym ty piszesz?
              > Jaką "dyskryminacją" kobiet na rynku pracy?
              > Co ma do tego przyrost naturalny?
              >

              Ona pisze o tym, że jak się zabierze kobietom prawa związane z rodzicielstwem,
              wtedy kobiety juz zupełnie przestaną rodzić, bo większość nie będzie mogła
              sobie na to pozwolić.
              Jeżeli ktoś jednocześnie płacze nad wskaźnikami demograficznymi i chce odbierać
              kobietom prawa socjalne, to jest albo hipokrytą albo durniem albo jednym i
              drugim jednocześnie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka