Dodaj do ulubionych

zajmować się domem

13.11.06, 16:56
na kilku wątkach (nie tylko na tym formu) mówi się o zajmowaniu się domem
(nie mylić z wychowywaniem dzieci) i że kobieta (ewentualnie mężczyna) ma
prawo wybierać, że nie życzy sobie być dyskryminowana z tego powodu, że nie
pracuje zawodowo itd.
a moim zdaniem jest to zwykłe lenistwo (do którego też ma prawo) kosztem
ukochanej osoby, bo cóż to jest zajmować się domem??? oczywiście wychowanie
dzieci to zupełnie inny temat i nie o tym mówię,
nie rozumiem wypowiedzi, że zajmowanie się domem to ciężka praca
Obserwuj wątek
    • kocia_noga Re: zajmować się domem 13.11.06, 17:03
      A zajmujesz się domem?Masz dzieci?
    • hirondelle123 Re: zajmować się domem 13.11.06, 17:11
      agn30ieszka napisała:

      > na kilku wątkach (nie tylko na tym formu) mówi się o zajmowaniu się domem
      > (nie mylić z wychowywaniem dzieci) i że kobieta (ewentualnie mężczyna) ma
      > prawo wybierać, że nie życzy sobie być dyskryminowana z tego powodu, że nie
      > pracuje zawodowo itd.
      > a moim zdaniem jest to zwykłe lenistwo (do którego też ma prawo) kosztem
      > ukochanej osoby, bo cóż to jest zajmować się domem??? oczywiście wychowanie
      > dzieci to zupełnie inny temat i nie o tym mówię,
      > nie rozumiem wypowiedzi, że zajmowanie się domem to ciężka praca


      To zależy jakim domem i ile tych dzieci. Czym innym jest mieszkanko w bloku i
      jedno dziecko, czym innym duży dom z ogrodem i dwójka - o 3 czy więcej już nie
      wspominając.
      • agn30ieszka Re: zajmować się domem 14.11.06, 09:59
        przecież wyraźnie pisałam, że nie chodzi mi o wychowywanie dzieci, ale o
        zajmowanie się domem (np. gdy nie ma się dzieci lub są już nastolatkami i
        większą część dnia spędzają w szkole lub na innych zajęciach)
        • hirondelle123 Re: zajmować się domem 14.11.06, 11:33
          > przecież wyraźnie pisałam, że nie chodzi mi o wychowywanie dzieci, ale o
          > zajmowanie się domem (np. gdy nie ma się dzieci lub są już nastolatkami i
          > większą część dnia spędzają w szkole lub na innych zajęciach)


          Ale tym dzieciom które większą część dnia spędzają poza domem też trzeba
          ugotować, często także po nich posprzatać i wyprać bo mało który nastolatek
          jest pod tym względem samodzielny. Poza tym nastolatka też się wychowuje, nie
          tylko malucha. No i nie zapominaj, że kobieta któa raz zdecydowałą się zostać
          gospodynią domnową nie znajdzie łatwo pracy. Nawet jeśli ma jakieś
          wykształcenie, to po latach siedzenia w domu nie jest ono za wiele warte. Tak
          więc ostrożnie z tymi oskarżeniami o lenistwo.
          • miang Re: zajmować się domem 14.11.06, 13:05
            to sie zdecyduj czy tego nastolatka sie ewychowuje czy po nim sprzata, bo nie
            nauczenie samodzielnosci to nei jest wychowanie tylko pojscie na latwizne
            • hirondelle123 Re: zajmować się domem 14.11.06, 13:27
              miang napisała:

              > to sie zdecyduj czy tego nastolatka sie ewychowuje czy po nim sprzata, bo nie
              > nauczenie samodzielnosci to nei jest wychowanie tylko pojscie na latwizne


              Dlaczego to ja się mam na coś decydować, chyba nie mówimy o mnie i moich
              poglądach na wychowywanie? Ja rozumiem że ta rozmowa dotyczy przeciętnej
              gospodyni domowej, kobiety nie będącej ideałem czyli popełniającej błędy
              wychowawcze a postawione pytanie brzmi: czy ona jest leniwa. A nie: czy ona
              jest głupia (czyli idzie na łatwiznę). No i moja odpowiedź jest taka: nie, nie
              jest leniwa bo przy nastolatkach i dużym domu ma mnóstwo roboty, być moze
              więcej niż jej mąż. Na pytanie czy jest głupia albo czy dobrze wychowuje dzieci
              nie odpowiadam, bo ono nie padło.
    • triss_merigold6 Re: zajmować się domem 13.11.06, 17:14
      Jak się jest singlem w kawalerce a posiłki je na mieście to zajmowanie się
      domem można właściwie ograniczyć do wymiany kwiatów w wazonie.;)
      Powiedz, że zajmowanie się domem nie jest ciężką pracą kobietom na wsi, które
      mają 2-3 dzieci, ogródek i okołodomowy inwentarz - najpierw zabiją Cię śmiechem
      a potem pogonią z widłami.
      • agn30ieszka Re: zajmować się domem 14.11.06, 10:05
        praca na wsi nie jest zajmowaniem się domem tylko formą pracy zawodowej, o
        wychowywaniu dzieci nie dyskutuję, o czym wyraźnie napisałam;
        post dotyczył raczej zajmowania się domem (nawet jeżeli nie jest to mieszkanie
        w bloku) czyli zwykłe domowe obowiązki;
        naprawdę wkurza mnie, jak niektóre bezdzietne małżeństwa, w których tylko jedno
        zarabia, twierdzą, że to drugie zajmując się domem pracuje równie ciężko;
        • cito1 Re: zajmować się domem 14.11.06, 10:20
          Zajmowanie domem równolegle z pracą zawodową jest czymś innym niż zajmowanie
          domem 24 na dobę. Ciężka praca, albowiem taka osoba bierze na siebie wszystko.
          Od zakupów, poprzez sporządne , domowe posiłki, aranżacja, dekoracja , czystość,
          ład ale i miła atmosfera dla tego, który wraca z pracy. Ponadto moja droga
          załatwianie wszelkich spraw na mieście, w urzędach, gazowniach, elektrowniach,
          ubezpieczeniach i co tam jeszcze po drodze wpadnie. Trzeba mieć głowę na około
          karku na zawiasach, żeby to wszystko ogarnąć do kupy. Więc gdzie tu lenistwo?
          • 0skar Re: zajmować się domem 14.11.06, 10:29
            E tam, kwestia organizacji. Wiem, bo w tej chwili 99% spraw z tym związanych
            spoczywa na mnie.
          • agn30ieszka Re: zajmować się domem 14.11.06, 10:34
            Zajmowanie domem równolegle z pracą zawodową jest czymś innym niż zajmowanie
            > domem 24 na dobę.

            dlaczego czym innym? czy wtedy dom wymaga mniej?

            Ciężka praca, albowiem taka osoba bierze na siebie wszystko.
            > Od zakupów, poprzez sporządne , domowe posiłki, aranżacja, dekoracja ,
            czystość
            > ,
            > ład ale i miła atmosfera dla tego, który wraca z pracy. Ponadto moja droga
            > załatwianie wszelkich spraw na mieście, w urzędach, gazowniach, elektrowniach,
            > ubezpieczeniach i co tam jeszcze po drodze wpadnie

            owszem masz rację bierze wszystko, ale i tak nie wychodzi tego na pełny etat
            codziennie, urzędy i inne sprawy na prawdę nie zdarzają się zbyt często, dbanie
            o domową przyjemną atmosferę wychodzi bardziej z wnętrza człowieka i nie wymaga
            duż pracy ale dużo serca i duszy;
            każde z nas (Mąż i ja) przetestowaliśmy oba warianty i wyszło nam, że ten co
            pozostaje w domu ma więcej czasu dla siebie, teraz oboje pracujemy, posiłki
            jemy w 99% w domu, razem dzielimy się obowiązkami i jescze nam wystarcza
            energii i czasu, żeby pobyć ze sobą, pograć, poczytać sobie wiersze itd.
            • cito1 Re: zajmować się domem 14.11.06, 10:42
              Nie wymaga mniej, ale robi się z półproduktów, bardziej na odlew. Nie wmówisz
              mi, że na podwieczorek po pracy pieczesz beziki. Bo w to nieuwierzę. Owszem,
              ktoś kto jest w domu ma więcej czasu dla siebie ale... gdyby zechciał komuś
              prowadzić dom za pieniądze nie czuł by się wypompowany po powrocie???? Czujesz
              luz bo jesteś w domu, możesz w dresie zagospodarować czas po swojemu, to taki
              komfort psychiczny, że nikt nie stoi nad tobą, nie odbijasz karty zegarowej ,
              ale swoje zrobić musisz. To samo robione u pracodawcy, willi czy nawet
              mieszkanka jakiegoś bossa, za forsę by zmęczyło na maxa.
        • ulkamala Re: zajmować się domem 14.11.06, 10:46
          A dlaczego Cię to wkurza? Jeśli jesteś kobietą dla której tzw. domowe obowiązki
          to praca łatwa, lekka i przyjemna to szczerze zazdroszczę. Ja przez 3 lata
          zajmowałam się domem i uważam że to ciężka praca. Tym bardziej iż na ogól w
          takim układzie gdzie ktoś nie pracuje zawodowo druga osoba (w tym wypadku akurat
          na mnie trafiło) czuje się w obowiązku aby w domu było jak w przysłowiowym
          pudełeczku. Opisze Ci jak wyglądał mój typowy dzień i zrozumiesz pewnie dlaczego
          z taką ochotą poszłam do pracy:). Córka z gatunku starszych dzieci więc nie
          potrzebowała opieki bo do 15 – 16 w szkole (lekcje + zajęcia pozalekcyjne), stan
          posiadania dwa koty, pies dom z ogródkiem. Pobudka o godzinie 6.00, spacer z
          pieskiem, wypuszczenie kotów na dwór,. Przy okazji do sklepu po pieczywo, mleko
          i co tam jeszcze skończyło się w domu. Wracałam robiłam śniadanie , parzyłam
          kawkę. W tym czasie dziecko i mąż wstawali. Jedliśmy śniadanie. Oni wychodzili,
          ja zmywałam, karmiłam zwierzaki. Potem – w zależności od pory roku , albo
          palenie w centralnym (niestety węglowym), albo praca w ogródku (kocham ten ogród
          i wiele osób mi go zazdrości ale czasami można mieć dość). Chwilka relaksu
          (jakieś 40 minut), no ale nie zawsze bezczynna – niekiedy w tym czasie
          wymyślałam jadłospis, niekiedy szłam do lekarza , albo do weterynarza ze
          zwierzakami, niekiedy robiłam listę na cotygodniowe duże zakupy, albo płaciłam
          rachunki. Później sprzątanie: kurze, podłogi, wstawienie prania (niesamowite
          ilości prania!) , przeprasowanie paru rzeczy, no i już trzeba było myśleć o
          obiedzie. Ugotowanie wszystkiego co tam było nadany dzień ( wiadomo, ziemniaki i
          takie tam na ostatnia chwilkę). Spacerek z pieskiem. Potem to już normalnie,
          obiad, odrabianie lekcji z dzieckiem, przygotowanie Kolacji. Raz w tygodniu duże
          zakupy. Raz na dwa tygodnie porządne sprzątanie : albo pranie dywanów albo mycie
          okien. I tak miałam szczęście bo mój mąż z gatunku tych co uważają że jednak
          praca w domu to też praca więc w weekendy gotował chętnie pomagał kiedy miał
          czas. Tempo życia miałam o wiele wolniejsze niż teraz, ale jednak praca byłą
          ciężka. Pracuje zawodowo i w związku z powyższym o idealnym porządku na dzień
          dzisiejszy mogę zapomnieć ale wcale nie tęsknię do tamtych czasów. A na
          marginesie – to pewnie sprawa indywidualna i zapewne są osoby które siedząc w
          domu też się nie przemęczają.
    • bri Re: zajmować się domem 14.11.06, 10:17
      Zajmowanie się domem ograniczamy z mężem do niezbędnego minimum bo oboje
      pracujemy i mamy małą córeczkę ale mimo to jest co robić. Myślę, że gdybym nie
      była na etacie to bez najmniejszego problemu mogłabym spędzić 6-7 godzin
      dziennie pracując w domu.
      • agn30ieszka Re: zajmować się domem 14.11.06, 10:37
        zajmowanie się dzieckiem i wychowywanie wymaga czasu i nie ma w tym nic
        dziwnego, dziecku potrzebna jest uwaga i czas dorosłych, więc nic dziwnego, że
        mogłabyś spędzić 6-7 godzin dziennie pracując w domu
        • bri Re: zajmować się domem 14.11.06, 10:48
          Wyłączyłam z tego opiekę nad dzieckiem. Miałam na myśli "tylko" robienie
          śniadań, obiadów i kolacji, zakupów, zmywanie, pranie, prasowanie, odkurzanie,
          mycie podłóg, ścielenie łóżek, zmiany pościeli, płacenie rachunków, wizyty w
          urzędach i na poczcie, mycie okien, pranie, prasowanie i wieszanie zasłon i
          firanek, podlewanie kwiatków, porządkowanie szaf itp.

          Ile czasu się na to poświęca zależy od osobistych preferencji. Może Tobie
          wystarcza mycie podłogi raz w tygodniu, na obiad podałabyć kluski z sosem ze
          słoika. Wtedy w istocie nie napracowałabyś się za bardzo.
          • agn30ieszka Re: zajmować się domem 14.11.06, 11:01
            akurat jesteśmy dość pedantyczni, ze słoika jemy niewiele, chyba, że sami coś
            tam włożymy, odkurzanie 3-4 razy w tygodniu, zamiatanie co najmniej raz
            dziennie, zmywanie po każdym posiłku (nie mamy zmywarki), rachunki - internet,
            zmiana pościeli? - jak często ty ją zmieniasz, ale to zaledwie kilka minut
            zajmuje, pierze pralka, w szafach mamy porządek (zawsze!!! - na bieżąco),
            prasowanie akurat robię ja podczas oglądania wiadomości lub jakiegoś serialu,
            zasłon nie mamy a firanki chyba wystarczy raz na miesiąc zmienić, to samo
            dotyczy mycia okien; osczędzam czas na podlewaniu kwiatów - mam głównie kaktusy
            i dwie palmy
            • bri Re: zajmować się domem 14.11.06, 11:24
              Fantastycznie, że masz tak dobrze zorganizowany dom. Może powinnaś zacząć robić
              szkolenia dla tych kobiet, które się tak lenią cały dzień w domu?
            • khaki3 Re: zajmować się domem 14.11.06, 13:00
              no to pozazdroscic tylko tobie. ja z kolei zmieniam posciel raz w tygodniu to
              samo z firankami, mam uczelnie na kurze wszelkie wiec nie moge zyc sobie w domu
              gdzie nie sprzata sie codziennie i nie jest to dokladne i porzadne sprzatanie.
              oknamyje tez raz w tygodniu od strony wewnetrznej, zewnetrzna zostawiam na mycie
              raz w miesiacu, kwiaty "myje" co 3 dzien a kwiatow mam duzo, wiec zajmuje mi to
              srednio 3 godziny, odkurzam codziennie, codziennie tez zmywam podlogi,
              codziennie zmywamnaczynia, codziennie gotuje, i codziennie piore, nie zakladam
              tej samej rzeczy dwa razy raz zaloze i piore, codziennie zalatwiam cos w
              urzedach a przy biurokracji zajmuje mi to polowe dnia, codziennie tez zajmuje
              sie swoim kotem, i codziennie po nim sprzatam. i nie mowie,ze tolatwe i
              przyjemne, ale to jest ciezka robota. wolalabym isc do pracy na 9 czy 12 godzin
              i wrocic na "gotowe" i zapewne byloby mi o wiele latwiej. a jak przyjdzie czas
              na dziecko to chyba bede zmuszona pozyczyc od kogos kilka godzin zeby starczylo
              mi czasu chocby na czytanie ksiazki.
              • pavvka Re: zajmować się domem 14.11.06, 13:04
                Szczerze mnie zastanawia kwestia jak można mieć codziennie coś do załatwienia w
                urzędach... No, chyba, że masz zarejestrowanych 10 firm i jesteś uwikłana w 20
                spraw sądowych, w takim przypadku jestem w stanie to zrozumieć.
                • khaki3 Re: zajmować się domem 14.11.06, 13:38
                  Jestem zmuszona lazic codziennie po urzedach ze wzielgu na nabywanie wlasnej
                  ziemi, i wszystkie rozne i dziekie formalnosci zwiazane z kupnem ziemi oraz z
                  plana budowy domu. idziesz dopani Z ta cie odsyla do pani B ale pani B nie ma
                  wiec cie odsylaja na drugi koniec miasta do pana y ale go tez nie ma itp tid i
                  tak lazi czlowiek codziennie z jednym papierem po kilka godzin. bo to tu
                  pieczatki nie ma, albo nie ma pana od pieczatki.
              • agn30ieszka Re: zajmować się domem 14.11.06, 15:47
                z tego, co przeczytałam, to faktycznie masz codziennie dużo pracy, nasze
                mieszkanie jest raczej czyste zdaniem odwiedzających z nienacka, ale Wasze to
                chyba musi lśnić, w tej sytuacji faktycznie zajmowanie się domem zajmuje cały
                dzień, natomiast ośmielę się zauważyć, że zdecydowana większość osób tak
                pedantycznie o dom się nie troszczy;
                a co do urzędów jest to jak mniemam sprawa tymczasowa, jak my kupowaliśmy
                mieszkanie a potem organizowaliśmy budowę domu (niestety nie naszego) to też
                było trochę biegania, ale obecnie to nie pamiętam kiedy byłam w urzędzie
                • kocia_noga Re: zajmować się domem 14.11.06, 15:53
                  Nie da się tak prosto oddzielić wychowania dziecka od pracy w domu.Jak macie
                  dzieci, to cała praca domowa zmienia się zasadniczo i to na długo.
                  Dla mnie w ogóle roboty domowe sa katorgą, bo ich nigdy nie cierpiałam i tak mi
                  zostało.Teraz, gdy dzieci odfrunęły,robię tylko to co muszę, mój chop też i tak
                  nam dobrze, nie jesteśmy wyznawcami kultu podłogi na klęczkach ani kultu
                  firanek.Jedynie gotowanie zajmuje mi trochę czasu, ale to lubię robić. Tak jest
                  teraz.
          • bitch.with.a.brain Re: zajmować się domem 14.11.06, 13:09
            Jak prowadzisz kuchnię na miare hotelu Bristol to na pewno to zajmuje czas:)
            Zrobienie kanapek dla 2 osób (wieksza ilość) to 10 minut.
            Na pewno wiele zależy od tego jakie są urządzenia w domu.W końcu co innego
            zajmowanie sie domem jak nosi sie wode ze studni i podgrzewa na piecu,a co
            innego jak leci ciepła woda z kranu.
            Jak jest pralka, zmywarka, kuchenka mikrofalowa, duża lodówka z dużym
            zamrażalnikiem.

            I masz racje,ze wszystko zalezy od preferencji.
            Tylko zawsze mnie dziwią narzekacze jęczacy ,że sa taacy zmęczeni,bo ciągle
            dbają,żeby dom lsnił.Jak ktoś jest takim pedantem to własciwie jest to jego
            hobby.Ja też się męczę na rowerze i nei narzekam:)
            ale właściwie mało mnei interesuje jak ktoś sobie układa swoje życie prywatne i
            domowe., to osobista sprawa.
            • bri Re: zajmować się domem 14.11.06, 13:20
              Ja nie narzekam. I też nie lubię tych co narzekają. Nie rozumiem jednak
              dlaczego prowadzenia domu nie można uznać za pracę, która męczy tak jak każda
              inna? Dla mnie te zajęcia są tak męczące i nużące, że wybrałabym pracę na
              etacie nawet gdyby to nie miało nic wspólnego z pieniędzmi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka