illiterate
09.12.06, 13:04
To jeszcze za czasow mojego dziecinstwa byl ideal: zeby na dame wyrosnac.
Taka elegancka pania, co zawsze wie, jak sie zachowac, uprzejma byc, zawsze z
przyjemnym polusmiechem na twarzy, ktora wie, jak poprowadzic konwersacje
podczas obiadu, jaki prezent bedzie stosowny dla kogo, w zyciu sobie nie
pozwoli na rozne niestosowne rzecy itd itd. W sumie nic w tym zlego doprawdy -
ze jak dama sie wyraze - nie ma. A jednak, kiedy czytam wywiad z JK cos sie
we mnie wzdryga:
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60153,3780021.html