Dodaj do ulubionych

Wychowanie córki, wychowanie syna

02.01.07, 21:31
Jak uważacie, czy powinny być jakies różnice? Jesli tak, to jakie? Bo ja niby
i chłopców wychowywałam i dziewczynę, a tak w teorii nie umiałabym
powiedzieć. Może (na pewno) dorastajacej dziewczynie kupowałam więcej ubrań.
Ale innych róznic jakos nie dostrzegam, choć córka ma do mnie do dzis żal, ze
jej bracia dostali game-boya, a ona nie. Jakoś tak wyszło.
Obserwuj wątek
    • dagmama Re: Wychowanie córki, wychowanie syna 03.01.07, 09:13
      Ja już sama nie wiem.
      Cieszyłam się, że mam syna, bo nie pracowałam i jako domowa mama bałam się, że
      córce nie będę potrafiła przekazać modelu silnej, konkurującej z mężczyznami
      kobiety.
      A już te wątki o waginach mnie zestresowały. Normalnie nie wiem, czy dałabym
      radę z córką.

      Ale, Verdana, z tymi zabawkami jest tak, że jak dziewczyna chciała game-boya, to
      mogła powiedzieć. Przecież byś jej kupiła, gdybyś wiedziała.
      U nas jest tak, że mały naprawdę interesuje się samochodami i koparkami. Czytam
      o misiu, uczę ubierać misia, opowiadam o zwierzątkach i nic z tego.
      A mój brat, który ma córkę, kupuje te okropne zabawkowe odkurzacze i różowe
      kuchnie, bo jego córka naprawdę to lubi.

      Na szczęście Marek lubi zabawę w gotowanie, bo tata i dziadek są "gotujący".
      Normalnie założe się, że gdybym tylko ja gotowała, nie zwracałby na to uwagi.
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Wychowanie córki, wychowanie syna 03.01.07, 10:11
        To, jakie zabawki lubi dziecko, zależy nie tylko od tego, co mu rodzice
        podsuwają, ale też od tego, jaki dają mu przykład swoim życiem.

        Mówię ze swojego doświadczenia. Moi rodzice to inżynierowie - zawsze najbardziej
        lubiłam klocki lego, a potem komputer. Mama co prawda była gospodynią domową,
        ale jestem dziś pewna, że podświadomie tego nie lubiła. Na pewno wyczuwajłam to
        jako dziecko i nigdy nie lubiłam lalek i zabaw w gotowanie. A miałam w pokoju
        armię lalek, które dostawałam z różnych okazji. Leżały sobie nieużywane.
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Wychowanie córki, wychowanie syna 03.01.07, 10:32
          Nie mam na razie dzieci, więc jedyne, co mogę wiarygodnie podać, to moje własne
          doświadczenia.

          Otóż mnie jako dziecku BARDZO!!! nie odpowiadał wymóg, że należy się "utożsamić
          z rolą płciową", konkretnie z rolą kobiety. Obecnie mam to przemyślane i uważam,
          że miałam rację. Role są do odgrywania, a nie do utożsamiania. Role damskie i
          męskie są w dużym stopniu ok - to jest taki teatrzyk, język umowny, który
          przydaje się głównie w sytuacjach w jakiś sposób nacechowanych erotycznie. A
          więc te wszystkie wabiki na mężczyzn i na kobiety. Że kobieta wabi
          przyczernionymi rzęsami, a mężczyzna zapachem wody kolońskiej. Gdyby ludzie
          chcieli się określać słowami, to za dużo czasu by im to zajęło. A ubrania,
          fryzury "tradycyjnie" męskie lub damskie to taki język znaków, którymi do siebie
          mówimy w pewnych sytuacjach.

          Ale teraz uwaga! To jest TYLKO język. TYLKO teatrzyk. Tylko zły aktor bez reszty
          utożsamia się z rolą (patrz aktorzy z seriali, którzy nie mogą się uwolnić od
          serialowego image'u). Ten szczególny język teatralny jest potrzebny tylko w
          niektórych sytuacjach, a w innych wręcz szkodzi. Nie wolno się do niego zanadto
          przywiązywać. Gdy jestem na imprezie, robię za słodką i seksowną. Gdy pracuję na
          uczelni, jestem rzeczowym fachowcem i wprowadzanie w to elementów
          damsko-męskiego teatrzyku tylko zaburzałoby moje stosunki ze studentami
          (podwładnymi) i profesorami (szefami).

          Jako dziecko byłam chyba trochę na siłę wtłaczana w rolę. To oczywiście
          kompletnie mi nie odpowiadało. Przez pewien czas w ogóle starałam się odrzucać
          ideę ról. Do momentu, aż doszłam do wniosku, że chodzi raczej o pożyteczny
          teatr, język symboliczny, a nie przywiązywanie się na amen do roli. Z roli
          jestem w stanie w każdym momencie zrezygnować. Nie ma sensu odgrywać roli, tam
          gdzie ona mi szkodzi. Jest sens odgrywać tam, gdzie pomaga.

          A pomaga i przydaje się moim zdaniem tylko tam, gdzie dochodzą do głosu
          biologiczne różnice między mężczyznami i kobietami, czyli tam, gdzie są elementy
          flirtu, uwodzenia, podobania się.

          Myślę, że mało który rodzic zdaje sobie sprawę z tego wszystkiego. Większość
          dla ułatwienia każe dziecku utożsamić się z rolą i koniec. Albo odrzucać raz na
          zawsze wszelkie role, co też się zdarza i co też utrudnia życie.
        • dagmama Re: Wychowanie córki, wychowanie syna 03.01.07, 10:33
          > To, jakie zabawki lubi dziecko, zależy nie tylko od tego, co mu rodzice
          > podsuwają, ale też od tego, jaki dają mu przykład swoim życiem.

          Niby tak. Ale trochę buntuję się, że to takie oczywiste: chłopiec instynktownie
          wybiera motoryzację, dziewczynka lalki i te domowe sprawy. Bo moim zdaniem to
          jest jakaś norma, jakieś 80%.
          To wręcz śmieszne ile mam dziewczynek mi mówi, że dziewczynki są towarzyskie,
          szybciej dojrzewają do przedszkola, interesują się innymi dziećmi, szybciej
          zaczynają mówić, obserwować ludzi, świat itd.
          A mój syn chowa się za mamę i obserwuje tylko koparki (mieszkamy obok budowy).
          Naprawdę wydawało mi się, że można wychować dziecko w styli unisex, ale chyba
          się nie da.
          • sir.vimes Re: Wychowanie córki, wychowanie syna 03.01.07, 11:15
            w kwestii koparek i lalek się na 100% da. Bardzo łatwo jest wychowywać unisex -
            dopóki dziecko nie pójdzie do przedszkola / żłobka ....
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Wychowanie córki, wychowanie syna 03.01.07, 11:28
              Dziecko przede wszystkim obserwuje zachowanie swoich rodziców. Każde. I od
              najmłodszych lat. Jeśli rodzice swoim zachowaniem przekazują dziecku: naśladuj
              mamę, to dziecko naśladuje mamę. Jeśli: naśladuj tatę - to tatę. Na pewno jest
              tak, że dziecko naśladuje po trochu oboje rodziców, i pewnie w różnym wieku raz
              bardziej zwraca uwagę na mamę, a raz na tatę. Ale rodzice też podświadomie
              nagradzają pewne zachowania. I gdy np. dziewczynka naśladuje mamę, to może być
              bardziej nagradzana. Weźmy taki przykład: dzieciak wkłada nogi w mamine pantofle
              na obcasie. Przy dziewczynce rodzice się zaczną śmiać i cieszyć, chłopca raczej
              odciągną do innych zabaw.
              • dagmama Re: Wychowanie córki, wychowanie syna 03.01.07, 11:34
                Moje dziecko nie chodzi do przedszkola, a jednak, mimo, że staram się wychowywać
                unisex, nie bardzo się da. Ja tam się śmieję zarówno, kiedy dorwie szminkę, jak
                i kiedy chodzi w wielkich butach taty. I nie mówię: "Zostaw, bo chłopiec nie
                powinien", tylko "Zostaw, to mamy albo taty". Oczywiście nad podświadomym
                przekazywaniem nie mam władzy, ale nie ma mowy o nagradzaniu "męskich" zachowań,
                bo to chłopiec ani "żeńskich" bo też chłopiec.
              • sir.vimes Re: Wychowanie córki, wychowanie syna 03.01.07, 11:43
                Ja za pierwszą taką akcją lekko ochrzaniłam - i wcale nie pomyślałam o
                naśladowaniu mamy tylko o tym, że zaraz mi się córka wywali i wybije mleczaki.
                Wysokie obcasy są niebezpieczne:)))
          • malila Re: Wychowanie córki, wychowanie syna 03.01.07, 11:33
            Zupełnie w stylu uniseks chyba byłoby trudno.
            Ale ja też nie rozumiem, dlaczego za każdym razem, gdy wychodzi na jaw, że
            jestem matką dwóch chłopaków i córki, pada sakramentalne pytanie, czy raczej
            stwierdzenie, ze dziewczynki są bardziej towarzyskie, szybciej mówią, są
            bardziej społeczne itd. No za cholerę nie mogę tego zobaczyć. Już większą
            różnicę widzę między starszym synem a młodszym.
            To samo z ubraniem. Jeśli nie założę małej sukienki albo czegoś różowego z
            falbankami - co słyszę? "To chłopczyk?";)) A zaręczam, że moja córka nie ma
            męskich rysów twarzy:)
            Ale wychowanie dziecka z takim a nie innym spojrzeniem na sprawy płci, to nie
            jest tylko kwestia nakazów i zakazów, czy też sugestii. O ile w pierwszych
            latach życia dziecko naśladuje zarówno mamę i tatę, to stopniowo zaczyna
            dostrzegać zewnętrzne różnice między płciami i samo je naśladuje. I na tym polu
            walka zdecydowanie jest trudniejsza. Bo nakaz wywoła bunt. Ale jeśli matka czy
            ojciec cieszą się jakimś szacunkiem u dziecka, to ten szacunek będzie też w
            jakiś sposób dotyczył ról społecznych.
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Wychowanie córki, wychowanie syna 03.01.07, 11:43
              > O ile w pierwszych
              > latach życia dziecko naśladuje zarówno mamę i tatę, to stopniowo zaczyna
              > dostrzegać zewnętrzne różnice między płciami i samo je naśladuje.

              To znaczy jakie różnice dostrzega?

              Bo z biustem czy z brodą za bardzo dziecko się nie utożsami, przecież samo nie
              ma. Ani z grubym czy cienkim głosem. Z cipką czy siusiakiem - prędzej, ale
              dzieci rzadko widzą narządy płciowe swoich rodziców.

              Dostrzega co najwyżej różnice w _zachowaniu_ . Ale ktoś dziecku musi przekazać,
              że tak oto zachowują się mężczyźni, a tak kobiety i że ty, dziecko, jesteś
              mężczyzną, albo ty jesteś kobietą. Inaczej nie będzie wiedziało. Sama idea, że
              mężczyźni i kobiety zachowywać się mają różnie, nie jest dla dziecka oczywista.
              Ona jest nabyta. Równie dobrze dziecko mogłoby dzielić ludzi na świat grubych i
              chudych. Albo brunetów i blondynów. To kultura podsuwa dziecku pomysł, że
              głównym podziałem u ludzi jest podział na kobiety i mężczyzn.

              • dagmama Re: Wychowanie córki, wychowanie syna 03.01.07, 11:59
                To kultura podsuwa dziecku pomysł, że
                > głównym podziałem u ludzi jest podział na kobiety i mężczyzn.
                >

                Dokładnie tak myślałam jako osoba bezdzietna.
                Że rodzice sami determijnują "kulturalnie".
                A teraz okazuje się, że można stawać na głowie wychowując unisex, pilnować
                równowagi itd. A potem synek bawi się koparką, a misia może sobie tata albo mama
                ubierać.
                • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Wychowanie córki, wychowanie syna 03.01.07, 12:06
                  A może to różnice osobnicze?
                  Ja w ogóle jestem zdania, że u ludzi silniejsze są różnice osobnicze w
                  charakterze, niż te zdeterminowane przez płeć.

                  Jest trochę trudno na ten temat dyskutować na przykładzie swoim lub własnych
                  dzieci, bo każdy ma najwyżej po kilkoro dzieci. Przejrzałam niedawno forum
                  wychowanie i tam był podobny wątek, jak zachowują się synowie i córki. Okazało
                  się, że każdy rodzic podawał co innego. Jak znalazł się ktoś od synka z koparką,
                  to zaraz znajdywał się inny od synka z barbie. I tak w kółko macieju. Wychodziło
                  raczej po równo. Więc dlatego podejrzewam, że większe różnice produkuje
                  indywidualny charakter niż płeć dziecka.
                • malila Re: Wychowanie córki, wychowanie syna 03.01.07, 12:10
                  Ale moja córka też bawi się koparką, a lalki czekają na jakieś lepsze czasy. I
                  z tego, co mówi moja mama, mój brat bawił się lalkami, a ja samochodami. Ale
                  trochę ściemnia;) Pamiętam, że ja też czasem jakiejś lalce zastrzyk zrobiłam.
                  • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Wychowanie córki, wychowanie syna 03.01.07, 12:13
                    > Ale moja córka też bawi się koparką

                    No i widzicie. Właśnie o tym mówiłam. Na każdy przykład znajdzie się
                    kontrprzykład. ;-)
                    • beata2802 Re: Wychowanie córki, wychowanie syna 12.01.07, 22:57
                      > > Ale moja córka też bawi się koparką
                      >
                      > No i widzicie. Właśnie o tym mówiłam. Na każdy przykład znajdzie się
                      > kontrprzykład. ;-)

                      Dołożę się:
                      mój brat bawił się lalkami, dopiero jak tata kupil mu komputer, to się
                      zajął "czymś odpowiednim dla chłopca".
                      a ja siedziałam z dziadziusiem w warsztatcie i uczyłam się obsługiwać
                      szlifierkę tudzież konstruowałam małe mebelki z niepotrzebnych klocków
                      drewnianych. :-))) a jesli juz się bawiłam w dom, to zawsze główna bohaterka
                      musiała wyjść z domu i tam dopiero się działo coś ciekawego. :-)
              • malila Re: Wychowanie córki, wychowanie syna 03.01.07, 12:06
                anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

                > > O ile w pierwszych
                > > latach życia dziecko naśladuje zarówno mamę i tatę, to stopniowo zaczyna
                > > dostrzegać zewnętrzne różnice między płciami i samo je naśladuje.
                >
                > To znaczy jakie różnice dostrzega?
                >
                > Bo z biustem czy z brodą za bardzo dziecko się nie utożsami, przecież samo nie
                > ma. Ani z grubym czy cienkim głosem. Z cipką czy siusiakiem - prędzej, ale
                > dzieci rzadko widzą narządy płciowe swoich rodziców.
                >
                > Dostrzega co najwyżej różnice w _zachowaniu_ . Ale ktoś dziecku musi
                przekazać,
                > że tak oto zachowują się mężczyźni, a tak kobiety i że ty, dziecko, jesteś
                > mężczyzną, albo ty jesteś kobietą. Inaczej nie będzie wiedziało. Sama idea, że
                > mężczyźni i kobiety zachowywać się mają różnie, nie jest dla dziecka
                oczywista.
                > Ona jest nabyta. Równie dobrze dziecko mogłoby dzielić ludzi na świat grubych
                i
                > chudych. Albo brunetów i blondynów. To kultura podsuwa dziecku pomysł, że
                > głównym podziałem u ludzi jest podział na kobiety i mężczyzn.

                No nie, bez jaj;) To nie kultura sprawiła, ze to kobiety rodzą dzieci i karmią
                je piersią oraz, że do poczęcia dziecka potrzebna jest para ludzi różnej płci.
                Nie jestem w stanie odpowiedzieć Ci na pytanie, jakie różnice - jest dla mnie
                zbyt trudne. Narządy płciowe rodziców, przynajmniej moje dzieci widywały na
                tyle często, żeby je zauważyć. Zresztą różnice między wyglądem kobiety i
                mężczyzny przerabialiśmy wielokrotnie, bo dzieci pytały, dlaczego ja nie mam
                siusiaka, dlaczego to ja jestem w ciąży, jak powstaje dziecko. Podpasek też nie
                chowam w sejfie, przytrafiła się więc gadka i o nich, i o tym, dlaczego mama
                dzisiaj nie pływa.
                I to są różnice obiektywne:)
                Ale one nie sprawiają, że dziecko zaczyna się samo z siebie zachowywać w sposób
                przypisany kobietom, czy mężczyznom. Różnicowanie pojawia się wtedy, gdy
                następuje podział społeczny na dziewczynki i chłopców, co ma miejsce głównie w
                przedszkolu.
                • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Wychowanie córki, wychowanie syna 03.01.07, 12:10
                  > No nie, bez jaj;) To nie kultura sprawiła, ze to kobiety rodzą dzieci

                  A ja nie neguję różnic obiektywnych. Tylko twierdzę, że kilkulatków one
                  kompletnie nie dotyczą. Dla 3-latka noszenie brody, karmienie piersią, rodzenie
                  dzieci, mówienie basem, to jednakowa abstrakcja. Małe dzieci różnią się jedynie
                  siusiakiem i cipką, czyli sposobem robienia siku. Nic więcej im to nie mówi.
                  • malila Re: Wychowanie córki, wychowanie syna 03.01.07, 12:22
                    Rzecz w tym, że to nie dzieje się nagle. Trzylatek to dopiero zaczął dostrzegać
                    integralność swojego umysłu, więc nie sądzę, żeby różnice między płciami miały
                    dla niego jakieś znaczenie. Cały pomysł zasadza się na tym, że dzieje się to
                    bardzo powoli i niemal niezauważenie. Trzy- czy czterolatek idzie do
                    przedszkola. Tam już JEST podział na dziewczynki i chłopców i ta świeżynka do
                    tej sytuacji sie dostosuje.
                    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Wychowanie córki, wychowanie syna 03.01.07, 12:26
                      > Trzy- czy czterolatek idzie do
                      > przedszkola. Tam już JEST podział na dziewczynki i chłopców i ta świeżynka do
                      > tej sytuacji sie dostosuje.

                      Potwierdzasz tylko moją tezę. W tym wieku podział płciowy wprowadza jedynie
                      _kultura_ w osobie pani przedszkolanki.
                      • malila Re: Wychowanie córki, wychowanie syna 03.01.07, 12:34
                        W tym wieku? Tak.
                        Ale podział płciowy istnieje niezależnie od kultury. Kultura natomiast
                        pociągnęła go daleko za daleko.
                        • sir.vimes Amen!!!!! 03.01.07, 19:39
                          Ale podział płciowy istnieje niezależnie od kultury. Kultura natomiast
                          pociągnęła go daleko za daleko.


                          To jest świetna konkluzja!!!
                      • dagmama Re: Wychowanie córki, wychowanie syna 03.01.07, 12:34
                        Zgadzam się z tymi różnicami osobniczymi. Jasne, że będzie chłopiec od Barbie i
                        dziewczyna od kopary. Dlatego pisałam o normie. Bo natury nie zmożemy. Tak jak
                        Malila uważam, że to też, może przede wszystkim, sprawa natury. U nas było, że
                        mama karmi, a tata mleczka nie ma. No i mamy pierwszą różnicę naturalną. A
                        naprawdę gotujemy razem i sprzątamy razem. A nie, fakt: tylko tata prowadzi
                        samochód...
                        O, niezupełnie unisex u nas było:-(((
                  • dagmama Re: Wychowanie córki, wychowanie syna 04.01.07, 12:04
                    Dla 3-latka noszenie brody, karmienie piersią, rodzenie
                    > dzieci, mówienie basem, to jednakowa abstrakcja. Małe dzieci różnią się jedynie
                    > siusiakiem i cipką, czyli sposobem robienia siku. Nic więcej im to nie mówi.
                    >

                    He he, to zależy. Mój nawet nie trzylatek świetnie wie, że mama miała mleczko, a
                    tata nie.
                    I otóż to, to są naturalne różnice, z tym siusianiem. Ja bym to jednak odzieliła
                    od kultury, a uważam to za BARDZO wyraźne różnice między płciami. U małych dzieci.
            • sir.vimes Re: Wychowanie córki, wychowanie syna 03.01.07, 11:46
              Pewnego razu zostałam wzięta za chłopca (i to nie mężczyznę, lecz chłopca) w
              poczekalni do badań krwi - problem w tym, że byłam w 5 miesiącu ciąży. Owszem,
              chuda i w sporej kurtce ale jednak zdziwiłam się lekko. Więc właściwie teraz nie
              szokuje mnie , że ludzie odróżniają płeć po kolorach lub sukience z falbankami:))))
              • verdana Re: Wychowanie córki, wychowanie syna 03.01.07, 13:29
                No tak.
                Zastanawiając się jednak nad wychowaniem i przyznając, ze małe dzieci można
                wychowywać "unisex" mówicie o naśladowaniu ról ojca i matki, nie da się ukryć,
                wtłaczając tę matkę i ojca w role przeznaczone dla płci. Tymczasem u nas w domu
                nie widać specjalnych różnic w rolach mamy i ojca - i co wtedy?
                Moja córka, wychowywana na młodszego brata przez starszego brata, jest
                wprawdzie dziewczyną, ale z kolezankami nie potrafi znaleźć wspólnego języka.
                Całe gimnazjum i liceum przesiedziała z chłopakami, którzy (szczególnie ten
                licealny) pełnili rolę tylko przyjaciół - zwierzali się sobie ze spraw
                sercowych, plotkowali o rodzinie itd.
                Czyli jednak jakieś minusy takiej sytuacji są - kobiecie łatwiej gdy dogaduje
                się z innymi kobietami, ma wspólne tematy do rozmowy.
                • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Wychowanie córki, wychowanie syna 03.01.07, 14:12
                  > Zastanawiając się jednak nad wychowaniem i przyznając, ze małe dzieci można
                  > wychowywać "unisex" mówicie o naśladowaniu ról ojca i matki, nie da się ukryć,
                  > wtłaczając tę matkę i ojca w role przeznaczone dla płci. Tymczasem u nas w
                  > domu
                  > nie widać specjalnych różnic w rolach mamy i ojca - i co wtedy?

                  Jak to? Na pewno przynajmniej czasem robisz coś, czego twój mąż nigdy nie robi:
                  - ubierasz się w spódnicę, a twój mąż nie
                  - w rajstopy
                  - malujesz się
                  - kupujesz ubrania o kroju damskim, a nie męskim



                  > Całe gimnazjum i liceum przesiedziała z chłopakami (...)
                  > Czyli jednak jakieś minusy takiej sytuacji są

                  Gdy byłam dzieckiem, miałam w pewnym sensie podobnie. Nie ze względu na
                  rodzeństwo, tylko dlatego, że "typowo męskie" zabawy uważałam za fajniejsze -
                  więcej adrenaliny, czy coś. I poza tym mam umysł ścisły, co też jest "typowo
                  męskie". Przeszkadzało mi jedynie to, że gdzieś tak w końcowych klasach
                  podstawówki następował jakiś mentalny podział - dziewczyny kontra chłopaki, i
                  nie mogłam się w nim znaleźć.

                  Z dzisiejszej perspektywy widzę, że to raczej efekt wychowania tych innych
                  dzieci. One łatwiej dawały sobie wpoić, co wypada chłopcu a co dziewczynce i
                  brały to za prawdy absolutne. Trochę okazywały mi przez to nietolerancji za moją
                  "nietypową" postawę.

                  Do dziś żyję głównie w otoczeniu mężczyzn. Moje miejsce pracy jest bardzo
                  zmaskulinizowane. W życiu towarzyskim też najlepiej bawię się z mężczyznami. I
                  jest mi z tym dobrze. Gwoli anegdoty opowiem, że na jednej konferencji naukowej
                  spotkałam panią naukowiec w wieku około trzydziestki. Specjalizowała się w
                  trochę innej dziedzinie i gdy przyjechała na "naszą" konferencję, to rozejrzała
                  się i westchnęła z mieszaniną strachu i podziwu: "Męski świat..." O mało nie
                  umarłam ze śmiechu na takie dictum, bo nigdy w ten sposób na to nie patrzyłam. A
                  ona przez całą konferencję truła mi głowę, że kobieta naukowiec to ma ciężkie
                  życie, mężczyźni naukowcy ją lekceważą itd. itp. Może miała jakieś złe
                  doświadczenia, nie wiem. Ale mnie szczęka opadała, bo akurat czułam się w tym
                  środowisku jak ryba w wodzie.
                  • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Wychowanie córki, wychowanie syna 03.01.07, 14:20
                    > > Zastanawiając się jednak nad wychowaniem i przyznając, ze małe dzieci można
                    > > wychowywać "unisex" mówicie o naśladowaniu ról ojca i matki, nie da się
                    > > ukryć,
                    > > wtłaczając tę matkę i ojca w role przeznaczone dla płci.Tymczasem u nas w
                    > > domu
                    > > nie widać specjalnych różnic w rolach mamy i ojca - i co wtedy?
                    >
                    > Jak to? Na pewno przynajmniej czasem robisz coś,czego twój mąż nigdy nie robi:
                    > - ubierasz się w spódnicę, a twój mąż nie
                    > - w rajstopy
                    > - malujesz się
                    > - kupujesz ubrania o kroju damskim, a nie męskim

                    Dodam jeszcze:
                    - psikasz się dezodorantem albo perfumami o zapachu damskim a nie męskim

                    Zauważ, że wszystko to są zabiegi, które w naszej kulturze czynią cię atrakcyjną
                    seksualnie. Według mnie odgrywanie ról płciowych, cały ten teatrzyk - ma sens
                    tylko tam, gdzie chodzi o przyciąganie erotyczne płci przeciwnej. No a faktem
                    jest, że całe nasze życie jest raz w mniejszym, raz większym stopniu, ale
                    przesiąknięte erotyką. I to wcale nie jest źle. Trzeba być tylko świadomym tego
                    faktu.
                  • verdana Re: Wychowanie córki, wychowanie syna 03.01.07, 14:26
                    Spódnic starałam się nie nosić (teraz muszę czasem, do pracy, ale gdy mój ojcec
                    zobaczył mnie na oficjalnej uroczystości w kostiumie, to o mało nie padł z
                    wrażenia i jeszcze przez miesiąc nawracał w rozmowie do tego ewenementu), a
                    przy małych dzieciach już w ogóle, bo dżinsy wygodniejsze. Do tego zazwyczaj
                    nosiłam bluzy (bluzek na guziki organicznie nie trawię), swetry i bluzki
                    trykotowe. Czarne. No, może po butach płeć dałoby się poznać. Nie maluję się,
                    nawet nie używam kremów. Nie chodzę do kosmetyczki (nie byłam nigdy w życiu),a
                    do fryzjera rzadziej niż mąż, bo on ścina włosy. Nie ukrywam, ze nawet przed
                    ślubem fryzjera nie odwiedziłam, zaplotłam warkocz.
                    I gdzie tu zachowania kobiece, gdzie, pytam z niejakim żalem...
                    Ale mimo wszystko, mnie samej przeszkadza nieumiejetność kontaktów z kobietami.
                    Z facetami jest jednak trudno po prostu się zaprzyjaźnić, poplotkować. Z
                    kobietami byłoby może lepiej, ale jak przyjaciółka, kobieta na pozór rozsadna,
                    opowada mi z przejeciem, ze była u wróżki, albo zaczyna mówić o zaletach kremów
                    nawilżających to ja wymiękam.
                    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Wychowanie córki, wychowanie syna 03.01.07, 14:44
                      > I gdzie tu zachowania kobiece, gdzie

                      A jednak.

                      - twój mąż nie nosił nigdy warkocza
                      - dezodorant - jestem pewna, że damski
                      - buty damskie
                      - spódnicę jednak czasem nosisz do pracy, a twój mąż nigdy
                      - a może jeszcze zegarek, albo torba? czy twój mąż nosiłby takie?

                      Nie mówię o tym, czy to lubisz, tylko czy to robisz. A robisz. Żeby nie wiem co.
                    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Wychowanie córki, wychowanie syna 03.01.07, 15:06
                      > Z facetami jest jednak trudno po prostu się zaprzyjaźnić, poplotkować. Z
                      > kobietami byłoby może lepiej, ale jak przyjaciółka, kobieta na pozór rozsadna,
                      > opowada mi z przejeciem, ze była u wróżki, albo zaczyna mówić o zaletach kremów
                      > nawilżających to ja wymiękam.

                      Ale to wbrew pozorom wcale nie musi wynikać ze stylu bycia unisex.
                      Ja się np. kremuję, strzygę u fryzjera, ubieram w róż i maluję. I oczywiście
                      zdaję sobie sprawę, że robię to, żeby wzbudzić zainteresowanie płci przeciwnej.
                      I jestem faktycznie osobą atrakcyjną. A poza tym z charakteru jestem estetką.

                      I jednocześnie nie trawię rozmów o wróżkach i kremach. Razu jednego byłam na
                      damskim spotkaniu pań, które zresztą wszystkie pracują w moim "typowo męskim"
                      zawodzie. I one też konwersowały o fryzjerach i kosmetykach, co mnie przyprawiło
                      o wymięknięcie. To kwestia charakteru po prostu. Można mieć taki "typowo męski"
                      charakter i być atrakcyjną dla mężczyzn. Albo można mieć też "typowo męski"
                      zawód i lubić gadać o tipsach. Różne kombinacje są możliwe.

                      Ostatnio jest np. w modzie Lara Croft, taka idolka z gry komputerowej. Piękna i
                      zgrabna pani archeolog, która biega po ruinach i pruje z kałacha. Mogłabym
                      powiedzieć, że mnie odpowiada mniej więcej taka osobowość.

                      Podsumowując te wywody, mnie się jedynie nie podoba podejście dogmatyczne. Ani
                      identyfikowanie się bez reszty z rolą ślicznej kobietki, ani bez reszty z rolą
                      unisexa. Rola to tylko rola. To rzecz jednowymiarowa. A charakter można mieć
                      wielowymiarowy i w razie potrzeby odgrywać różne role. Grając wciąż w jednej i
                      tej samej roli sami siebie spłaszczamy.
          • mankencja Re: Wychowanie córki, wychowanie syna 03.01.07, 23:21
            > To wręcz śmieszne ile mam dziewczynek mi mówi, że dziewczynki są towarzyskie,
            > szybciej dojrzewają do przedszkola, interesują się innymi dziećmi, szybciej
            > zaczynają mówić, obserwować ludzi, świat itd.
            > A mój syn chowa się za mamę i obserwuje tylko koparki (mieszkamy obok budowy).
            > Naprawdę wydawało mi się, że można wychować dziecko w styli unisex, ale chyba
            > się nie da.

            e tam, ja jako dziewcze w wieku przedszkolnym byłam blizsza twemu synowi -
            przez dwa lata nie weszlam do sali przedszkolnej bez placzu i dzikiego cyrku,
            bałam sie obcych, a juz zwlaszcza postawnych mezczyzn, obserwacji koparek nie
            prowadzilam, ale bawilam sie przewaznie sama. ja i grupa przedszkolna
            odrzucalismy sie wzajemnie.
    • ancila Re: Wychowanie córki, wychowanie syna 03.01.07, 13:47
      Nigdy nie zastanawiałam się nad tym, jak wychowywać dziewczynkę, a jak
      chłopca, bo nie widziałam powodu dlaczegóżby to różnicować. Na to założenie
      nałożyło się pare faktów:
      1. krewni, znajomi, szkoła, itp.- prezenty, zabawy i wzorce do bólu
      stereotypowe. Córka jęczy, że ona też chciałaby czasem samochodzika dostać albo
      karabin. Kiedyś, gdy usłyszała, że jej bracia mają czołgi dostać wzburzyła się,
      że ona też by chciała. Małżonek prowokacyjnie powiedział jej, że przecież jest
      dziewczynką! Reakcja: "Mamo, broń mnie! Przecież jesteś feministką!". Miałam
      problem, bo jestem też pacyfistką i karabiny nie podobają mi się w zarówno w
      chłopięcych jak i dziewczęcych rękach.
      2. córka ma przechlapane od początku, bo jest najstarsza, więc trudno mi
      rozgraniczyć czy "popilnuj brata", "zamieć", "wynieś śmieci" wynika z jej
      starszeństwa czy wtłaczania do uświęconej tradycją roli kobiety. Wymaga to ode
      mnie bezustannej czujności i prób rozłożenia obowiązków na wszystkich.
      3. córka ma po dwakroć przechlapane, bo gdy ją urodziłam byłam jeszcze
      niedojrzałą, głupia kozą i nie potrafiłam dać jej tyle miłości i czułości, jaką
      dostali o wiele później jej bracia. A człowiek leniwy, więc łatwiej jest mu się
      cackać z robiącymi słodkie minki chłopczykami niż z wrzeszącą i nadąsaną na
      przemian pannicą:-(
      • kocia_noga Re: Wychowanie córki, wychowanie syna 03.01.07, 21:17
        Zupełnie jak u mnie.Córka o wiele starsza od syna,zebrała skutki mojej głupoty
        i niedoświadczenia,poza tym własnie to że jest starsza spowodowało,że musiała
        mi pomagac.Ale we wszystkim, a ja wszytsko w domu robiłam,więc córka potrafi i
        piłą i młotkiem,i elektrykę,i gotowac, i wiele innych, natomiast syn nie miał
        młotka w rękach,aż się okazało że jest od nas wszystkich wyższy i niczego
        (prawie) nie potrafi.
        No i jeszcze jedno.Dla dziecka jestesmy autorytetem do czasu.Potem dochodzą
        inne starsze osoby, a potem koledzy i kolezanki,filmy,piosenki i w ogóle
        kultura.
        Mój syn mówił,że żaden z jego kolegów nie pomaga w domu i to niestety była
        prawda.
        • verdana Re: Wychowanie córki, wychowanie syna 04.01.07, 13:12
          A mój syn potrafi gotować i piec - ciasta na święta upiekł, a jak szedł na
          imprezę razem z córką, to zrobił sałatkę wg. własnego przepisu, z makaronem
          sokowym i imbirem, córka kupila wino, bo gotować nie umie.
          Ciekawe, jak mi się udało odwrócić role?
          • kocia_noga Re: Wychowanie córki, wychowanie syna 04.01.07, 20:13
            verdana napisała:

            > A mój syn potrafi gotować i piec - ciasta na święta upiekł, a jak szedł na
            > imprezę razem z córką, to zrobił sałatkę wg. własnego przepisu, z makaronem
            > sokowym i imbirem, córka kupila wino, bo gotować nie umie.
            > Ciekawe, jak mi się udało odwrócić role?


            A w jakim sa wieku?
            Mój syn potrafił sobie zrobić frytki,ugotowac makaron i sos pomidorowy do
            niego,a także zupki z chińczyka.Potrafi poodkurzać i umyć naczynia.
            • verdana Re: Wychowanie córki, wychowanie syna 04.01.07, 21:21
              Córka lat 20, syn -23.
              Najmłodszy, lat 12 na razie umie ugotowac rzeczy podstawowe.
              • kocia_noga Re: Wychowanie córki, wychowanie syna 04.01.07, 22:04
                verdana napisała:

                > Córka lat 20, syn -23.
                > Najmłodszy, lat 12 na razie umie ugotowac rzeczy podstawowe.


                No własnie, niewielka różnica wieku.U mnie - córka -27, syn-18.
                • verdana Re: Wychowanie córki, wychowanie syna 04.01.07, 22:33
                  Ale zwracam uwagę, ze najmłodszy - mlodszy o 8 lat - też umie cos ugotować. A
                  córki do kuchni jakos nie ciągnie.
                  • dagmama Re: Wychowanie córki, wychowanie syna 05.01.07, 10:48
                    Wiecie co, to nie jest dyskusja na temat. Bo się przerzucamy argumentami, jak to
                    dziewczyny bawią się koparami, a chłopcy gotują. Ale norma wychowywania
                    dziewczynki na opiekującą się innymi kobietę, chłopca na silnego mężczyznę, (a
                    nie na porządnych ludzi, że to tak roboczo nazwę) pozostaje.

                    Nic nie zmienią takie wyliczanki.

                    To tak jak z dyskryminacją kobiet. Zaraz są argumenty: Ależ skąd, szwagierka
                    pracuje na kierowniczym stanowisku, MNIE mężczyźni w pracy szanują, a mój mąż
                    odkurza...
                    To nie jest obraz prawdy.
                    • jagandra Re: Wychowanie córki, wychowanie syna 05.01.07, 13:25
                      Teoretycznie chyba byłoby najfajniej tak wychowywać dzieci, żeby wmacniać ich mocne strony i uczyć tego, co lubią robić i co im dobrze wychodzi. No i żeby umiały zadbać o siebie i o drugą osobę. Nieważne, chłopak czy dziewczyna... Może są jakieś wrodzone skłonności, ale na pewno są one statystyczne - to znaczy większość mężczyzn ma lepszą wyobraźnię przestrzenną, a większość kobiet ma lepszą pamięć do szczegółów, ale zdarzają się też kobiety o doskonałej wyobraźni przestrzennej i mężczyźni o fotograficznej pamięci. Dopóki nikt nie uniemożliwia dziewczynce układania wielowymiarowych układanek, wszystko jest w porządku.
                      A kultura się wtrąca, czy tego chcemy czy nie, naszymi ustami też przemawia, nawet gdy tego nie zauważamy.
                      • kocia_noga Re: Wychowanie córki, wychowanie syna 05.01.07, 14:32
                        uważam,że mimo wszystko dobrze wychowałam syna.Nie umie co prawda gotować, ani
                        prasowac,ale radzi sobie jakos tam samodzielnie.
                        Gdy się ożeni, wyjdzie z niego może to czy owo,ale to tez zalezy,na jaka osobę
                        trafi.Będę popierać jego żonę w kwestii równego podziału pracy.
      • beata2802 Re: Wychowanie córki, wychowanie syna 12.01.07, 23:19
        > 2. córka ma przechlapane od początku, bo jest najstarsza, więc trudno mi
        > rozgraniczyć czy "popilnuj brata", "zamieć", "wynieś śmieci" wynika z jej
        > starszeństwa czy wtłaczania do uświęconej tradycją roli kobiety. Wymaga to
        ode
        > mnie bezustannej czujności i prób rozłożenia obowiązków na wszystkich.

        moja mama - rzekoma feministka nie miała tego problemu:
        musiałam gotowac i podawac jedzeniu starszemu bratu.
        • kocia_noga Re: Wychowanie córki, wychowanie syna 13.01.07, 18:16
          beata2802 napisała:

          >>
          > moja mama - rzekoma feministka nie miała tego problemu:
          > musiałam gotowac i podawac jedzeniu starszemu bratu.
          >

          O rany! Nawet sobie tego nie wyobrażam.Gdy syn był malutki, to
          owszem,prosiłam,żeby córka coś zrobiła wokół niego, ale potem po pierwsze
          weszła w wiek dorastania i kontestowania domu+obowiązków,a poza tym syn
          pzrestał wymagać opieki.Jadł na szkolnej stołówce,w weekendy i tak gotowałam,z
          inne obowiązki domowe próbowałam wyegzekwować z różnym wynikiem.
          Jak twoja mama to tłumaczyła,że niby dlaczego masz mu usługiwać?
    • beata2802 Re: Wychowanie córki, wychowanie syna 12.01.07, 23:30
      > Jak uważacie, czy powinny być jakies różnice? Jesli tak, to jakie?

      Tak, powinny być. Nie od początku, i niezbyt duże, ale jednak:
      wolałabym, żeby mama pośięciła trochę więcej serca i czasu na rozmowy ze mną o
      mojej płci i wszystkich sprawach z nią związanych - a pytań miałam wiele.
      I żeby uczyła mnie kontaktu z wewnętrzną Dziką Kobietą.
      • verdana Re: Wychowanie córki, wychowanie syna 13.01.07, 18:56
        Eeee...
        Co to jest wewnętrzna Dzika Kobieta? Czy ja jestem pozbawiona jakiejś ważnej
        części ciała?
        • kocia_noga Re: Wychowanie córki, wychowanie syna 13.01.07, 19:06
          tu możesz się dowiedzieć:forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=44753
          • kocia_noga Przepraszam Verdana 13.01.07, 19:08
            przeciez znasz to forum :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka