Dodaj do ulubionych

NLS - dla Pavvki

19.02.07, 13:23
Przekrój napisał o NLS:
www.przekroj.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=2717&Itemid=51&limit=1&limitstart=0
Obserwuj wątek
    • takete_malouma Siezzu ratunkuuuuuu! 19.02.07, 13:38
      Po przeczytaniu tego tekstu czuję się jak po nocnym maratonie z serialem "Sekretny dziennik Adriana Mole'a lat 14 i 3/4". Dla twardzieli żenadoodpornych.
      • bri Re: Siezzu ratunkuuuuuu! 19.02.07, 13:44
        lat 13 i 3/4 ;)
        • takete_malouma Re: Siezzu ratunkuuuuuu! 19.02.07, 14:00
          bri napisała:

          > lat 13 i 3/4 ;)

          Zależy w którym sezonie ;)
      • kropka_bordo Re: Siezzu ratunkuuuuuu! 19.02.07, 19:48
        "Dla twardzieli żenadoodpornych"
        Nie sądziłam że to kiedyś powiem, ale zgadzam się z Takete, to żenła jak
        stodoła! Jakbym była facetem to bym się fest obraziła, jako kobieta jestem tylko
        zniesmaczona.
    • pavvka Re: NLS - dla Pavvki 19.02.07, 13:48
      Dlaczego dla mnie? Radzisz mi, żebym się zapisał?
      • bri Re: NLS - dla Pavvki 19.02.07, 13:52
        Nie. Ty masz to we krwi ;)

        Pytałeś w jakimś innym wątku co to jest NLS.
        • pavvka Re: NLS - dla Pavvki 19.02.07, 13:58
          bri napisała:

          > Nie. Ty masz to we krwi ;)

          Hmmm, zastanawiam się, czy to miał być komplement... :-/
        • rozczochrany_jelonek Re: NLS - dla Pavvki 19.02.07, 14:06
          bri napisała:

          > Pytałeś w jakimś innym wątku co to jest NLS.

          no to co wkleilas to nie jest NLS :) ale jakieś pierdoły :)
          • bri Re: NLS - dla Pavvki 19.02.07, 14:07
            A co to jest NLS?
            • rozczochrany_jelonek Re: NLS - dla Pavvki 19.02.07, 14:28
              przepraszam ,za szybko czytam , pomylilem skróty :) myślalem o NLP. to nie
              zmienia faktu ze to jakieś glupoty :) chociaż wywodzą się z NLP ,a to już może
              być ciekawsze.
              • bri Re: NLS - dla Pavvki 19.02.07, 14:30
                W Polsce te obie sekty mają nawet wspólnego guru ;)
                • rozczochrany_jelonek Re: NLS - dla Pavvki 19.02.07, 14:33
                  tak ? kogo ? :)
                  o NLP czytalem 7,8 lat temu , nie bylo mowy o sektach :) ani o manipulacji, o
                  uwodzeniu nie wspomne :)
                  • bri Re: NLS - dla Pavvki 19.02.07, 14:34
                    Może oficjalnie to nie jest sekta ale ja byłam na dwóch kursach NLP i odniosłam
                    dokładnie takie wrażenie ;)
                    • pavvka Re: NLS - dla Pavvki 19.02.07, 14:35
                      Byłaś na kursie uwodzenia facetów? ;-)
                      • rozczochrany_jelonek Re: NLS - dla Pavvki 19.02.07, 14:37
                        a myslisz ze jak to sie stalo , ze tak za nia latasz ? ;-)))
                        • pavvka Re: NLS - dla Pavvki 19.02.07, 14:38
                          Olaboga, zaprogramowała mnie :-o

                          Ale przecież nie mówiła, że jest pisarką...
                          • bri Re: NLS - dla Pavvki 19.02.07, 14:39
                            ROTFL
                            • rozczochrany_jelonek Re: NLS - dla Pavvki 19.02.07, 14:42
                              ja nie wiem , to jakiś zart z pisarka byl ? bo nie rozumiem :)
                              • bri Re: NLS - dla Pavvki 19.02.07, 14:43
                                W linkowanym na wstępie artykule kursanci chwalą podryw "na pisarza".
                                • rozczochrany_jelonek Re: NLS - dla Pavvki 19.02.07, 14:47
                                  ciekawe, może przeczytam wiecej...
                                  przeczytalem tylko nagłowek :)
                      • bri Re: NLS - dla Pavvki 19.02.07, 14:37
                        Nieeee. Po co mi taki kurs?! ;)
    • triss_merigold6 Re: NLS - dla Pavvki 19.02.07, 13:56
      Czytałam, żenada, żenada, żenada.
      Pokraki się zczyszcza a nie słucha co plotą a potem prosi o numer telefonu.
      • bri Re: NLS - dla Pavvki 19.02.07, 13:56
        A jak mówią ciekawie? ;)
        • triss_merigold6 Re: NLS - dla Pavvki 19.02.07, 14:05
          Po kursie NSL raczej nie mówią ciekawie.;)
          • bri Re: NLS - dla Pavvki 19.02.07, 14:06
            Dlatego nie tych po NLS miałam na myśli.
    • pavvka Re: NLS - dla Pavvki 19.02.07, 14:10
      Powiem trochę jak Groucho Marx: Nie jestem zainteresowany podrywaniem żadnej
      dziewczyny, która poleciałaby na tego typu teksty.
      • takete_malouma Re: NLS - dla Pavvki 19.02.07, 14:27
        pavvka napisał:

        > Powiem trochę jak Groucho Marx: Nie jestem zainteresowany
        > podrywaniem żadnej dziewczyny, która poleciałaby na tego
        > typu teksty.

        Czuję, że Dokowski by się z tobą zgodził :ppp
        • pavvka Re: NLS - dla Pavvki 19.02.07, 14:31
          A Ty nie?
          • takete_malouma Re: NLS - dla Pavvki 19.02.07, 14:56
            pavvka napisał:

            > A Ty nie?

            Ja przede wszystkim nie jestem zainteresowany podrywaniem żadnej dziewczyny, którą trzeba pracowicie zapewniać, że normalni faceci nie lecą na głupie dziunie.
            • pavvka Re: NLS - dla Pavvki 19.02.07, 16:59
              takete_malouma napisał:

              > Ja przede wszystkim nie jestem zainteresowany podrywaniem żadnej dziewczyny,
              kt
              > órą trzeba pracowicie zapewniać, że normalni faceci nie lecą na głupie
              dziunie.

              I jak to się ma do tego co napisałem?
    • bri O, jest też coś dla kobiet 19.02.07, 14:41
      uwodzic.pl/zenska.html
      • rozczochrany_jelonek Re: O, jest też coś dla kobiet 19.02.07, 14:45
        no na to wyslalbym kilka osob, bo ciezko im idzie :))
      • illiterate Re: O, jest też coś dla kobiet 19.02.07, 15:33
        Strasznie to wszystko jakies smutne - ze ktos obiecuje cos takiego za trzy
        tysiaki, a ktos cos takiego za trzy tysiaki chce kupic. Swoja droga, oni piora
        mozg, ci nlpowcy od uwodzenia. Pare razy mialam okazje rozmawiac z takimi
        facetami - oni naprawde byli przekonani, ze kazda kobieta na swiecie jest ich i
        tez tak machali rekami jak Batko i ta ruda pani, ktora obiecuje kobietom,
        ze 'sprawia, ze on bedzie mial motyle w brzuchu'. Na mnie sprawiali wrazenie
        niezle zaburzonych.

        Ale to milo przeczytac watek, w ktorym wszyscy ze soba sie zgadzaja :)
    • johnny-kalesony Maciarewicz! 19.02.07, 15:34
      Odnoszę wrażenie, że w obecnej sytuacji psycho-społecznej najlepszym sposobem
      byłoby uwodzenie "na Maciarewicza".
      Podchodzimy do koleżanki i w te słowa się odzywamy:

      "Jestem ze wsi [na stronie: Wojskowe Służby Informacyjne]. Mogę panią zlustrować
      tak, żeby na wierzch wyszły wszystkie utajone kontakty i międzyneuronowe
      powiązania. Niestety, musimy przerwać naszą rozmowę - przynajmniej do czasu
      podjęcia prac nad stosownym raportem".


      Pozdrawiam
      Keep Rockin'
    • stephen_s No dobrze, ale... 19.02.07, 15:41
      ... czym w zasadzie różni się NLS od takiego normalnego uwodzenia? I czemu
      śmiejemy się z pierwszego, a drugie jest akceptowanie społecznie?

      Czemu uważamy NLS za smutne, a nie dziwi nas, kiedy np. jeden facet z drugim
      siadają i dyskutują o metodach, jak zainteresować sobą kobietę itd.? Przecież to
      podobne rzeczy...
      • johnny-kalesony Re: No dobrze, ale... 19.02.07, 15:46
        NLS nie jest smutne lecz zwyczajnie zabawne. Zauważalny jest tutaj pewnien
        przerost techniki, strategii, metody nad rzeczywistą praktyką. Już wyobrażam
        sobie np. jakieś "mistrzostwa Polski w podrywaniu NLS". Rzeczywisty cel dla osób
        biorących udział w takich kursach z czasem schodzi na dalszy plan a
        najistotniejszym staje się doskonalenie metody.

        Podobno niektórzy pisarze w pewnym momencie znudzeni narracjami zaczynają czytać
        a później i pisać książki teoretycznoliterackie a więc meta-narracyjne.


        Pozdrawiam
        Keep Rockin'
      • bri Re: No dobrze, ale... 19.02.07, 15:55
        NLS sprowadza uwodzenie do zaciągnięcia kobiety do łóżka przy możliwie
        minimalnym wysiłku. Seks jest fajny ale między ludźmi może się dziać o wiele
        więcej.
        • stephen_s Re: No dobrze, ale... 19.02.07, 16:00
          No dobrze, ale zauważ, że - z tego, co zerknąłem do tekstu - to NLS daje rózne
          "tricki" w stylu "Jak zrobić, by kobieta dała numer telefonu". Przecież taka
          "wiedza" krąży - w bardziej nieuporzadkowanej formie - między mężczyznami pewnie
          od zawsze. Wśród kobiet na pewno też...

          Wskazówki "Jak zagadać, flirtować, wyrwać mena / lachona" to chyba popularny
          temat rozmów na męskim / damskich wieczorach itd. Przyznaję, że nie rozumiem tak
          do końca, czemu np. flirtowanie miałoby nie być smieszne, skoro NLS jest? :))
          • bri Re: No dobrze, ale... 19.02.07, 16:07
            Flirtowanie też jest śmieszne jeśli samo w sobie nie stanowi dla kogoś miłej,
            spontanicznej zabawy a zamiast tego jest klepaniem wyuczonym formułek.
            • stephen_s Re: No dobrze, ale... 19.02.07, 16:11
              Rozwiń :))
              • bleman nie moze bo to wyuczona formulka ;-) 19.02.07, 16:16

              • bri Re: No dobrze, ale... 19.02.07, 16:25
                Co tu rozwijać? Facet, który do mnie podchodzi i recytuje tekst z kursu NLS
                jest śmieszny a czasem wręcz żałosny tak samo jak gość, który podchodzi i
                mówi "Dziewczyny, będę się streszczał. Mam kupę kasy, przysiądźcie się do
                mojego stolika".

                Nie mówiąc już o tym, że NLS nie uczy jak zdobyć kobietę, która Ci się podoba,
                w której jesteś zakochany a jedynie jak podrywać kobiety w ogóle. Reklama kursu
                nie mówi, że poderwać dadzą się tylko te, które chcą się dać poderwać na tani
                bajer.
                • stephen_s Re: No dobrze, ale... 19.02.07, 16:41
                  > Co tu rozwijać? Facet, który do mnie podchodzi i recytuje tekst z kursu NLS
                  > jest śmieszny a czasem wręcz żałosny tak samo jak gość, który podchodzi i
                  > mówi "Dziewczyny, będę się streszczał. Mam kupę kasy, przysiądźcie się do
                  > mojego stolika".

                  A gość, który podchodzi do dziewczyny, która mu się podoba i rzuca tekst, który
                  podpowiedział mu bardziej przebojowy kolega?

                  > Nie mówiąc już o tym, że NLS nie uczy jak zdobyć kobietę, która Ci się podoba,
                  > w której jesteś zakochany a jedynie jak podrywać kobiety w ogóle.

                  A jakby uczył zdobywania kobiety, która facetowi się podoba, to inaczej byś na
                  to patrzyła? ;)
                  • pavvka Re: No dobrze, ale... 19.02.07, 16:45
                    stephen_s napisał:

                    > A jakby uczył zdobywania kobiety, która facetowi się podoba, to inaczej byś na
                    > to patrzyła? ;)

                    No wiesz, jest różnica między uczeniem jak pokazać, że Ci rzeczywiście zależy a
                    jak udawać, że Ci zależy.
                    • stephen_s Re: No dobrze, ale... 19.02.07, 16:47
                      > No wiesz, jest różnica między uczeniem jak pokazać, że Ci rzeczywiście zależy
                      > a jak udawać, że Ci zależy.

                      No to - co, jakby istniał kurs uczący technik okazywania, że nam zależy? :)
                      • pavvka Re: No dobrze, ale... 19.02.07, 16:50
                        No, ja bym na coś takiego zapatrywał się inaczej niż na NLS.
                      • bri Re: No dobrze, ale... 19.02.07, 16:55
                        Ja też.
                        • stephen_s Re: No dobrze, ale... 19.02.07, 17:14
                          No zaraz, ale czy "zaczarowywanie" kobiety jakimiś sztuczkami, nawet takiej,
                          która nam się podoba, nie byłoby też jednak manipulacją?
                          • pavvka Re: No dobrze, ale... 19.02.07, 17:17
                            Zależy jak definiujesz "sztuczki". Co innego pokazywanie siebie od
                            najkorzystniejszej strony, co innego oszukiwanie. Chociaż granica między jednym
                            i drugim może być nieostra.
                            • stephen_s Re: No dobrze, ale... 19.02.07, 17:43
                              > Zależy jak definiujesz "sztuczki". Co innego pokazywanie siebie od
                              > najkorzystniejszej strony, co innego oszukiwanie. Chociaż granica między
                              > jednym i drugim może być nieostra.

                              No właśnie do tego zmierzam :) Czy flirt z zasady nie jest formą manipulacji..?
                              • pavvka Re: No dobrze, ale... 19.02.07, 17:45
                                stephen_s napisał:

                                > No właśnie do tego zmierzam :) Czy flirt z zasady nie jest formą
                                manipulacji..?

                                Nie
                                • stephen_s Re: No dobrze, ale... 19.02.07, 17:47
                                  > Nie

                                  No właśnie mi zawsze się wydawało, że jednak jest...
                                  • illiterate Re: No dobrze, ale... 19.02.07, 18:46
                                    A to juz pewnie zalezy od tego, w czyim wykonaniu.
                                    Przekonanie, ze jest jakas zlota formula, sposob na, cytuje 'sprawienie, zeby
                                    kobiety mialy kisiel w majtkach' (swoja droga - urocze:( , ktorej wystarczy
                                    uzyc i juz wszystkie twoje, odbieram jako zalosny, bo kobieta w procesie
                                    takiego pozal sie boze podrywania jest przedmiotem, nie podmiotem.

                                    Co jest, stefek - myslales o wzieciu udzialu w takim kursie?
                                    • stephen_s Re: No dobrze, ale... 19.02.07, 18:55
                                      > Co jest, stefek - myslales o wzieciu udzialu w takim kursie?

                                      Nie, mnie też to odrzuca. I nie mam zamiaru nikomu robić wodu z mózgu...

                                      Po prostu zastanawiam się, czy (i gdzie) jest różnica między takim kursem, a
                                      flirtem, udzielaniem sobei rad przez facetów, jak zainteresować sobą kobietę itd.

                                      Ja osobiście nigdy nie flirtowałem, nie starałem się robić na kobietach wrażenia
                                      itd. Uważałem, że tak jest uczciwie... gorzej, że mimo to (albo przez to?) wciąż
                                      jestem sam :(
                                      • illiterate Re: No dobrze, ale... 19.02.07, 19:25
                                        O rany - roznica jest jasna!

                                        Nie chodzi o 'metody', chodzi o sposob traktowania obiektu podrywu. Batko i
                                        jego kolesie ucza, jak czlowieka potraktowac jak obiekt wlasnej przyjemnosci i
                                        nic ponadto.
                                      • bri Re: No dobrze, ale... 19.02.07, 19:28
                                        > Nie, mnie też to odrzuca. I nie mam zamiaru nikomu robić wodu z mózgu...

                                        Tym bardziej, że wcale nie gwarancji, że po tym kursie w ogóle jest to możliwe.

                                        A w kwestii manipulacji, myślę, że można powiedzieć, że flirt jest pewnym
                                        rodzajem manipulacji, czasem może nieświadomym. Tak naprawdę manipulacja staje
                                        się naganna dopiero przy rażącej nierównowadze sił.
                  • bri Re: No dobrze, ale... 19.02.07, 16:49
                    > A gość, który podchodzi do dziewczyny, która mu się podoba i rzuca tekst,
                    który podpowiedział mu bardziej przebojowy kolega?

                    To zależy. Rozumiem, że nie jest łatwo zaczepić obcą osobę i można się uczyć
                    różnych na to pomysłów ("Wiesz może gdzie..." itd.). Ale z przebojowymi
                    zagajeniami rozmowy nie ma co przesadzać, bo może nam zabraknąć odpowiedzi na
                    ripostę drugiej strony, choć ten bardziej przebojowy kolega może by sobie
                    poradził. Trzeba uważać, żeby nie przeszarżować - chyba każdy zna to z
                    doświadczenia.

                    > A jakby uczył zdobywania kobiety, która facetowi się podoba, to inaczej byś na
                    > to patrzyła? ;)

                    Na pewno byłoby mniej zawiedzionych kursantów, którym mimo kursu nie udało się
                    zdobyć upragnionej dziewczyny.
              • bri Re: No dobrze, ale... 19.02.07, 16:28
                Tu masz próbkę nawijki w stylu NLS:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=54642957&a=54644780
                • johnny-kalesony A co się stanie jeżeli ... 19.02.07, 16:39
                  ... jeżeli taki kolega NLSowy, na pamięć wszystkiego wyuczon (jednym słowiem -
                  naukowiec) spotka równie naukowo przygotowaną NLSową koleżankę?

                  Pozdrawiam
                  Keep Rockin'
                  • pavvka Re: A co się stanie jeżeli ... 19.02.07, 16:41
                    Powstanie między nimi tyle elektryczności, że pioruny będą strzelały.
                  • bri Re: A co się stanie jeżeli ... 19.02.07, 16:41
                    Spłoną z pożądania ;)
                • 1jacek Re: No dobrze, ale... 20.02.07, 00:37
                  bri napisała:

                  > Tu masz próbkę nawijki w stylu NLS:
                  > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=54642957&a=54644780

                  Pudlo ;)

                  Nawijka w stylu NLS? Chyba ze to jest tak, gdy tak czytasz to teraz i z jakis
                  tajemniczych powodow czujesz ze pojawia sie ten specyficzny rodzaj
                  zaintrygowania... wiesz jak to jest, gdy cos zaczyna cie interesowac, prawda?
                  Nie wiem czy masz dosc inteligentna wyobraznie zeby to sobie wyobrazic, ale
                  jakby to bylo z tego rodzaju zaciekawieniem, gdybys zauwazyla ze nagle pojawia
                  sie w tobie poczucie absolutnej bliskosci z kims kogo nie znasz??
                  Ze mna tak jest, ze zupelnie nie wierze w tego typu "olsnienia"!
                  No bo jak bardzo bys sie zdziwila, gdybys zaczela sobie uswiadamiac, ze nie dosc
                  ze facet cie najzwyczajniej pociaga, to w dodatku poczucie zaintrygowania
                  zaczyna coraz bardziej w tobie narastac i narastac... a z chwili na chwile
                  odkrywasz, ze wrecz obsesyjnie pragniesz go poznac?
                  Mnie, hmmm, takie rzeczy po prostu bawia!

                  Dlatego wszelkie sciemy o NLSie traktuje z humorem i przymrozeniem oka ;)
                  To dobre do straszenia dzieci i... feministek, ktore szukaja kolejnego dowodu na
                  meska psychomanipulacje w spoleczenstwie :)

                  No bo czy mozna przypuszczac, ze ktos w zwyczajnie bezczelny sposob wywola w
                  tobie zainteresowanie, w dodatku zupelnie oficjalnie o tym mowiac, da ci do
                  zrozumienia ze po prostu jestes jego?
                  Moja glowa takich rzeczy nie pojmuje, a wszelkie psychomanipulacje uwazam za
                  parodie ;)

                  Bo przeciez kazdy moze stawiac opor, a przeciez nie dzieje sie tak, gdy czujesz
                  ze zaczynasz sie w kims zakochiwac i mimo stawiania temu oporow, zauwazasz ze
                  nie jestes tego w stanie kontrolowac. Mozesz tego faceta nienawidziec nawet za
                  to ze "robi ci to", a to sie po prostu... dzieje.
                  Ze mna tak sie dzieje... jak poznam fajna dziewczyne. Bynajmniej zadne sztuki
                  uwodzenia nie wchodza tutaj w gre. Zazwyczaj jest to jednostronne! A potem...
                  hmmm, chodze wkur... jak meserszmit. Zaluje ze one tego nie robia specjalnie,
                  swiadomie, gotowe na to ze bede chcial buzi i nie tylko. BAJKA! Ba, zeby nawet
                  potrafily mnie do tego naklonic, osmielic... jak z dzieckiem za raczke? BAJKA!
                  jak dla mnie to byla by prawdziwie zajebista... bajka!

                  Ehhh, reset.

                  Szkoda... ze to tylko mrzonki i fantazje.
                  Jakies pożadanie i kotwice kojarzace sie z czyms co gdzies sie przewinelo
                  kiedys? Smiech na sali.
                  Lepiej zrobmy sobie dyktando i wymienmy wszystkie walory zwyklego frajera i
                  frajerki oraz powody, dlaczego tak sie dzieje?
            • johnny-kalesony Miś 19.02.07, 16:33
              bri napisała:

              > Flirtowanie też jest śmieszne jeśli samo w sobie nie stanowi dla kogoś miłej,
              > spontanicznej zabawy a zamiast tego jest klepaniem wyuczonym formułek.

              Przypomniały mi się pierwsze sceny z "Misia", kiedy milicjant na poboczu drogi
              uczy się na pamięć napisanej kwestii, którą należy się posłużyć w rozmowie z
              kierowcą. :D

              Pozdrawiam
              Keep Rockin'
      • justysialek Re: No dobrze, ale... 19.02.07, 17:49
        Według mnie problem jest w tym, że skuteczne uwodzenie nie polega na klepaniu
        gotowych formułek, wskazuje to bowiem, na brak inteligencji danego osobnika i
        brak prawdziwego zaangażowania i poważnego podejścia. Uwodzenie to dla mnie gra
        między dwojgiem zauroczonych sobą ludzi, takie łogodne doprowadzenie do tego,
        czego oboje pragną, w ten sposób, aby PO mieli nadal ochotę kontynuować
        znajomość. Także, aby uwieść kobietę trzeba mieć cechy, których ona poszukuje u
        mężczyzny i dodatkowo inteligencję, dobre wychowanie i maniery, a nie "gadkę" i
        to na dodatek wyuczoną na pamięć. Naprawdę jest ktoś, kto uważa, że ta sama
        formułka zadziała na wszystkie kobiety??!! Przecież każda jest inna, każdej co
        innego sie podoba i co innego ją podnieca. I to jest właśnie śmieszne, smutne a
        nawet żałosne - ci faceci naprawdę myślą, że dostaną "instrukcję obsługi"
        kobiety.
        Jeśli chodzi o mnie, to każdy facet, który powie do mnie jakąś oklepaną
        formułkę, w stylu "czy bolało, jak spadłaś z nieba" albo "jestem fotografem,
        chętnie cię...sfotografuję" jest śmieszny. Nie śmieszni sa ci, którzy po prostu
        mówią "cześć, mam na imię..., jak się masz?".

        A jeżeli już mówimy o jakimś uniwersalnym sposobie na to, by zaciągnąć kobietę
        do łóżka (na raz, bo to z uwodzeniem prawdziwym ma niewiele wspólnego) to ja
        raczej obstawałabym przy tradycyjnych zagraniach: trzeba zaimponować jej -
        wyglądem, inteligencją, interesującym życiem lub chociaż kasą - ale to
        oczywiście działa tylko na pewien typ kobiet.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka