Dodaj do ulubionych

O nieudolnosci feminizmu

IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 04.05.03, 12:37
logika jest jedna.

Nie interesuje sie feminizmem. Przypadkowo wpadl mi w rece artykol z Wysokich
obcasow o radiu 94 (2 maja 2003). oto refleksje ktore nasunely mi sie po jego
przeczytaniu:
Jak to sie dzieje, ze feministki sa przeciwne przemocy w rodzinie,
molestowaniu itd. a w odpowiedzi na rzeko uwlaczajacy godnosci kobiety plakat
radia 94 podjely sie proby publikacji plakatu przedstawiajacego ciagnietego
za sznorek penisa? Przeciez ich celem nie jest atakowanie mezczyzn (chociaz i
tak nie wielu z nich uwazaloby taki plakat za potwarz) a bronienie kobiet!

Kobiety w polityce. dlaczego feministki protestuja przeciwko malej ilosci
kobiet w rzadzie? przeciez wystarczy spojrzec prawdzie w oczy: kobiety nie
chca rzadzic. nie chca zupelnie tak jak nie chca grac w pilke, rozmawiac o
samochodach itp. nie chca ale moga. dlaczego feministki nie protestuja
przeciwko temu ze wiecej druzyn pilkarskich to druzyny meskie? O, nie, nie!
nie mozna isc w zaparte! my mamy penisy a wy dziurki! my lubimy i mamy
wieksze predyspozysje do dobierania sie do wladzy, bo polityka to nie tylko
czysta gra w bialych rekawiczkach. mezczyzna jest lepiej uksztaltowany
biologicznie aby sie przebic a kobieta nie i tego zmieniac nie da sie. gdyby
feministki zaakceptowaly nature taka jaka jest nie byloby dyskusji, bo logika
jest jedna!
Obserwuj wątek
    • Gość: abigail Re: O nieudolnosci feminizmu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.05.03, 14:54
      Gość portalu: Jesus napisał(a):

      > logika jest jedna.

      iiii tam, Robert Kwiatkowski ma swoja wlasna logike, nawet sie przyznal...
      A moze Robert Kwiatkowski jest kobieta?

      >
      > Nie interesuje sie feminizmem.

      To widac po Twoim poscie.

      Przypadkowo wpadl mi w rece artykol z Wysokich
      > obcasow o radiu 94 (2 maja 2003). oto refleksje ktore nasunely mi sie po jego
      > przeczytaniu:
      > Jak to sie dzieje, ze feministki sa przeciwne przemocy w rodzinie,
      > molestowaniu itd. a w odpowiedzi na rzeko uwlaczajacy godnosci kobiety plakat
      > radia 94 podjely sie proby publikacji plakatu przedstawiajacego ciagnietego
      > za sznorek penisa? Przeciez ich celem nie jest atakowanie mezczyzn (chociaz i
      > tak nie wielu z nich uwazaloby taki plakat za potwarz) a bronienie kobiet!

      Czyli uwazasz, ze plakat reklamowy tamtego radia nie uwlacza godnosci kobiety, a analogiczny plakat uwlacza godnosci mezczyzny?

      Celem feministek jest takze pokazywanie przykladow (nieuzasadnionego) nierowngo traktowania kobiet i mezczyzn, a to ze plakat z penisem nie zostal opublikowany swiadczy o takiej dyskryminacji


      >
      > Kobiety w polityce. dlaczego feministki protestuja przeciwko malej ilosci
      > kobiet w rzadzie? przeciez wystarczy spojrzec prawdzie w oczy: kobiety nie
      > chca rzadzic. nie chca zupelnie tak jak nie chca grac w pilke, rozmawiac o
      > samochodach itp. nie chca ale moga. dlaczego feministki nie protestuja
      > przeciwko temu ze wiecej druzyn pilkarskich to druzyny meskie? O, nie, nie!
      > nie mozna isc w zaparte! my mamy penisy a wy dziurki!

      Zdolnosci do uprawiania wladzy mieszkaja w penisach?

      my lubimy i mamy
      > wieksze predyspozysje do dobierania sie do wladzy, bo polityka to nie tylko
      > czysta gra w bialych rekawiczkach. mezczyzna jest lepiej uksztaltowany
      > biologicznie aby sie przebic a kobieta nie i tego zmieniac nie da sie. gdyby
      > feministki zaakceptowaly nature taka jaka jest nie byloby dyskusji, bo logika
      > jest jedna!

      Logika jest jedna, a kwantyfikatory sa dwa - istnieje (takie odwrocone E) i dla wszystkich (A do gory nogami)

      Zdefiniujmy sobie funkcje polityka(x) ze zbioru ludzi L w zbior liczb rzeczywistych R (albo jakis inny z porzadkiem liniowym), okreslajaca przystosowanie do dzialalnosci politycznej.

      Dla x nalezacych do L zdefiniujmy sobie funkcje zdaniowe
      i. kobieta(x), zdanie prawdziwe gdy x jest kobieta, falszywe gdy x jest mezczyzna
      ii. mezczyzna(x), zdanie prawdziwe gdy x jest mezczyzna, falszywe gdy kobieta

      Twierdzisz wiec, ze:

      Dla kazdego x,y nalezacego do L, jezeli kobieta(y) i mezczyzna(x) to polityka(y) < polityka(x).

      To bardzo odwazne twierdzenie.
      Ja bym sugerowala raczej, ze:

      Istnieja x, y nalezace do L, ze jezeli kobieta(y) i mezczyzna(x) to polityka(y) < polityka(x).

      I nie wykluczam tutaj, ze:

      Istnieja x, y nalezace do L, ze jezeli kobieta(x) i mezczyzna(y) to polityka(y) < polityka(x).


      Poza tym twierdzisz, ze dla kazdego x nalezacego do L, to ze x chce rozmawiac o samochodach jest rownowazne temu, ze mezczyzna(x).
      hmm, musze powiedziec Monice ze jest mezczyzna. A to sie jej chlopak zdziwi...

      Swoja droga gratulacje. Swietnie wiesz, czego chca wszystkie kobiety. Oczywiscie feministki to nie kobiety (nie maja dziurek;).

      Pozdrowienia,

      abigail

      P.S. Ortografia tez jest jedna...




      • Gość: zielona@ Abigail! IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 04.05.03, 15:23
        Możesz mi wytłumaczyć, po co zawracasz sobie głowę osobnikiem podpisującym sie
        jako Jesus, który twierdzi, że "logika jest tylko jedna"?
        No po co?

        Zmienisz mu logikę?;)

        pozdrawiam, uparta kobieto
        • Gość: jan chrzciciel Re: Abigail! IP: *.salwator.net 04.05.03, 22:46
          Te wasze gadki sa bzdurne.
          Zaczynajac od Abigail. nie potrafisz przyjac slowa krytyki, anie zrozumiec tekstu. Bo tylko jesli pojawi sie jakis komentarz negatywny to odrazu krytykujesz, bez przemyslenia tematu. A ten twoj caly dyskurs logiczno-matematyczny jest nic nie warty. daj sobie spokoj. bzdrune przemyslenia. zycie to nie matematyka, przynajmniej w twoim nieudolnym wykonaniu.
          do autora postu ABigail:
          twoja retoryka jest zalosna. ile jest logik?
          jesli chcesz rozrozniac lokige rzymska od greckiej to to mija sie z celem.
          przeczyatj sobie nastepne posty to ci wyjasnia o co chodzi jesusowi.
          ludzi w nigdy nie czytacie artykulow, tylko krytykujecie pewne konteksty.
          • Gość: barbinator Re: Abigail! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 05.05.03, 11:33
            A wiesz, drogi Janie bez Głowy, z tą logiką to ciekawa sprawa. Ilekroć ktoś
            zaczyna powiewać sztandarem z napisem "logika", to pojawia się syndrom misia
            Fazzy'ego (tego z Muppetów): choćby nie wiem jak się natęzał, to co powie, to i
            głupio i bez sensu. Jakoś tak jest, że każdy tutejszy przeciwnik feminizmu
            logikę rozumie następująco: skoro oczywiste jest, że to ja mam rację, a nie te
            głupie feministki, to logiczne jest że wszyscy powinnui się ze mną zgadzać. A
            skoro się nie zgadzają, to znaczy że można sobie pojechać do woli: "bzdurne
            gadki, żałosna retoryka, nieudolne przemyślenia..."
            A oprócz epitetów i stale tych samych, nie popartych faktami sloganów to masz w
            ogóle coś do powiedzenia, drogi Bezgłowy?
            O ile pamiętam w tej dyskusji jakiś inny bezgłowy próbował błysnąć sloganem
            pt "kobiety nie interesują się polityką". Dlaczego? - bo on tak uważa...
            Czy wiesz ile kobiet-lekarzy było w Europie 100 lat temu a ile jest teraz? A
            przecież uczelnie medyczne (przynajmniej niektóre) były już wtedy dla kobiet
            otwarte i nie było FORMALNYCH przeszkód by kobiety zdobywały ten tak świetnie
            mieszczący się w ich predyspozycjach (teraz juz to wiemy) zawód.
            Gdyby jednak ówczesnych mężczyzn zapytać dlaczego w takim razie kobiety nie
            zostają lekarzami, zapewne odpowiedzieliby podobnie jak współcześni
            antyfeminiści w kwestii udziału kobiet w polityce: "bo się tym nie interesują,
            nie mają predyspozycji, wolą rodzić dzieci itp"
            Wszystko wymaga czasu, wzrost zainteresowania kobiet dla polityki też - a wiąże
            się to z postępami emancypacji kobiet, różnymi w różnych krajach.
            Czy wiesz które kraje jako pierwsze zniosły niewiarygodnie dzisiaj brzmiące
            fragmenty Kodeksu Napoleona? (przykład, Art. 1124 stanowił: ": "Osobami, którym
            nie przysługują prawa sądowe, są: nieletni, zamężne kobiety, kryminaliści i
            debile umysłowi".)
            Były to kraje skandynawskie, Szwecja i Norwegia. A czy wiesz w jakich krajach
            procent kobiet deklarujących (i praktykujących) zainteresowanie polityką jest
            najwyższy? - też w krajach skandynawskich...
            Zapewne twoja specyficzna logika każe ci wierzyć, że to przypadek - jednak ja w
            takie zbiegi okoliczności po prostu nie wierzę. Udział kobiet w polityce jest
            najzwyczajniej w świecie wprost proporcjonalny do stopnia zaawansowania
            procesów emancypacyjnych a cała ta gadanina o naturalnych predyspozycjach to
            ględzenie bez poparcia w faktach.
            Antyfeministyczna logika hi hi hi hi....
            Pozdr. B.

            • sagan2 Re: Abigail! 05.05.03, 11:45
              a ja jeszcze przypomne swoje pytanie z dawnego watku:

              przez ostatnie okolo 100 lat, od czasu kiedy kobietom
              przyznano prawo do patentow pod wlasnym nazwiskiem,
              liczba patentow posiadanych przez kobiety lub z udzialem
              kobiet rosnie bardzo szybko. liczba "kobiecych" patentow
              wzrosla okolo 200 razy i teraz wynoci ok. 20%.
              skad sie taki nagly wzrost wzial??? kobiety zmadrzaly tak
              szybko????
              • Gość: Holden Re: Abigail! IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 05.05.03, 12:02
                my tu mowimy nie o jawnej dyskryminasji kobiet, jaka miala miejsce "100 lat
                temu" ale o wrodzonych zdolnosciach kobiet ktore na pewnych plaszczyznach sa
                bardziej przydatne od meskich a na innych nie. dyskryminacje mozna zdusic a
                matki natury ani troche
                • Gość: sagan Re: Abigail! IP: *.desy.de 05.05.03, 12:31
                  Gość portalu: Holden napisał(a):

                  > my tu mowimy nie o jawnej dyskryminasji kobiet, jaka
                  > miala miejsce "100 lat temu" ale o wrodzonych
                  > zdolnosciach kobiet ktore na pewnych plaszczyznach sa
                  > bardziej przydatne od meskich a na innych nie.
                  > dyskryminacje mozna zdusic a matki natury ani troche

                  ja dokladnie mowie o tym samym.
                  nie sadzisz, ze gdyby "nieporadnosci" kobiet w niektorych
                  dziedzinach winne byly wylacznie "wrodzone zdolnosci", to
                  szybko po zniesieniu jawnej dyskryminacji kobiet sytuacja
                  ustabilizowalaby sie na jakims poziomie (zgodnym z tymiz
                  "wrodzonymi zdolnosciami")??? a tutaj jakos tak nie jest.
                  okazuje sie, ze udzial kobiet w dziedzinach, ktorych
                  dyskryminacja im odmawiala rosnie i rosnie i ani mysli
                  przestac. jak to wytlumaczysz? coraz wiecej coraz
                  lepszych kobiet? przyspieszona ewolucja w skali 100-200
                  lat?
                  skad coraz wiecej kobiet (procentowo) w typowo meskich
                  zawodach, wsrod wynalazcow, naukowcow, politykow,
                  lekarzy, itp itd?
                  czekam na odpowiedz.
                  • Gość: holden Re: Abigail! IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 05.05.03, 19:00
                    i tu znalazlas sie w punkcie bez wyjscia. wiesz czemu tak sie dzieje? po
                    pierwsze emancypacja zaczela postepowac stosunkowo niedawno wiec nie zdazyla
                    objac jeszcze w pelni wszystkich dziedzin. w tym znaczeniu masz racje ze jest
                    to jakby przyspieszona ewolucja. poza tym dzieje sie tak takze dlatego ze
                    feministyczna lokomotywa osiagnela w pewnych sferach zycia ta granice i teraz
                    na sile, wbrew natyrze stara sie ja przesunac. Jednakze w innych dziedzinach
                    nie zostalo to osiagniete. feminizm mialby sens gdybyscie umialy posegregowac
                    te plaszczyzny.
            • Gość: Holden Re: Abigail! IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 05.05.03, 11:56
              Tak, tak, Jesus troche nieudolnie podszedl do tego ciekawego tematu. Nie
              powiniem byl mowic ze kobiety nie interesuja sie polityka. Pewnie ze sie
              interesuja. Ale to ze sie interesuja nie znaczy ze sa skuteczne. na przyklad
              wielu mezczyzn interesuje sie paniami w top-less chociaz sami nie moga tak
              wygladac nawet gdyby bardzo sie starali. Jesus dobrze stwierdzil ze polityka to
              nie jest czysta gra w bialych rekawiczkach ale nie poparl tego niczym
              wiarygodnym. Kobiety chcialyby byc obecne w rzyciu politycznym ale tak sie
              sklada ze nie posiadaja takich cech fizycznych i psychicznych jak mezczyzni a
              te cechy to wcale nie jest taka pierdulka ktora chialbys zapewne zepchnac na
              margines! Myslisz ze grozny wyglad albo wieksza odpornosc na stres (cechy w
              dalszym ciagu meskie, potwierdzone badaniami) nie sa wazne w polityce?! Jak
              dlugo jak cechy takie lub podobne beda zauwazalne u meszczyzn tak dlugo beda
              oni mieli wieksze szanse na sprawowanie wladzy. Musisz pamietac ze nie
              wystarczy rzadzic, trzeba tez umiec zdobyc pozycje i ja utrzymac!
            • Gość: BD to nie tak... (też do Sagan) IP: 195.136.36.* 05.05.03, 13:15
              Witam,

              Gość portalu: barbinator napisał(a):

              > Czy wiesz które kraje jako pierwsze zniosły niewiarygodnie dzisiaj brzmiące
              > fragmenty Kodeksu Napoleona? (przykład, Art. 1124 stanowił: ": "Osobami,
              > którym nie przysługują prawa sądowe, są: nieletni, zamężne kobiety,
              > kryminaliści i debile umysłowi".) Były to kraje skandynawskie, Szwecja i
              > Norwegia.

              Podziwiam Twój jednostronny zachwyt dla skandynawskiego postępu. Czyżbyś nie
              słyszała o "czarnej stronie historii" Szwecji dotyczącej także kobiet. Czy
              miarą emancypacji ma być również najpóźniejsze zniesienie barbarzyńskich
              zabiegów przymusowej sterylizacji czy lobotomii?

              > A czy wiesz w jakich krajach procent kobiet deklarujących (i praktykujących)
              > zainteresowanie polityką jest najwyższy? - też w krajach skandynawskich...

              Trochę ciężko porównywać "praktyczne zainteresowanie polityką" między krajami
              gdzie są parytety i gdzie ich nie ma. Nie uważasz?

              > takie zbiegi okoliczności po prostu nie wierzę. Udział kobiet w polityce jest
              > najzwyczajniej w świecie wprost proporcjonalny do stopnia zaawansowania
              > procesów emancypacyjnych

              Dlaczego akurat to kryterium? Innym, ciekawym może być obecność kobiet w
              zarządach dużych firm. Jest to faktyczne kryterium emancypacji kobiet, a nie
              kryterium prawnego grzebania przy systemie wyborczym. W Szwecji, z tego co
              pisała niedawno 'Polityka', dotyczy to tylko 6% firm - skandalicznie mało, dużo
              mniej niż w Polsce. Czy w Szwecji bądź Norwegii kobiety były szefami banku
              centralnego i dwóch największych banków komercyjnych? Może tam "szklany sufit"
              blokujący awans jest niżej ustawiony niż w Polsce?

              Odpowiem przy okazji na problem poruszany przez Sagan z patentami. Otóż teza,
              że rośnie udział kobiet w liczbie rejestrowanych patentów o niczym specjalnym
              nie świadczy. Jest naturalne, że wraz z popularyzacją danej działalności,
              struktura osób angażujących się w nią będzie coraz bardziej odzwierciedlała
              strukturę populacji. To nieuniknione z czysto statystycznego punktu widzenia.
              Dużo lepszą miarą byłoby zestawienie stałej liczby np. 10 patentów
              przynoszących największe dochody z analogicznym zestawieniem sprzed 100 lat.
              Podejrzewam, że proporcja mężczyzn w obu próbkach byłaby identyczna :-)

              pozdrawiam,

              BD

              - fraszka free mail -
              • sagan2 Re: to nie tak... (też do Sagan) 05.05.03, 13:31
                Gość portalu: BD napisał(a):


                > Dużo lepszą miarą byłoby zestawienie stałej liczby np.
                > 10 patentów przynoszących największe dochody z
                > analogicznym zestawieniem sprzed 100 lat.
                > Podejrzewam, że proporcja mężczyzn w obu próbkach
                > byłaby identyczna :-)

                takie stwierdzenie trzeba by jakos udokumentowac, nie
                uwazasz?
                ja napisze, ze uwazam, iz nie masz racji...

                ... i kto ma racje????
                • Gość: BD Re: to nie tak... (też do Sagan) IP: 195.136.36.* 05.05.03, 16:02
                  Witam,

                  sagan2 napisała:

                  > > sprzed 100 lat. Podejrzewam, że proporcja mężczyzn w obu próbkach
                  > > byłaby identyczna :-)

                  > takie stwierdzenie trzeba by jakos udokumentowac, nie
                  > uwazasz? ja napisze, ze uwazam, iz nie masz racji...

                  Pisałem, że podejrzewem, a nie, że tak jest.

                  A jeśli chodzi o kryterium to podaję argument dlaczego jest lepsze. Wyobraźmy
                  sobie, że podatki w 3 progu płaci 5% populacji i sami mężczyźni. Na skutek
                  hiperinflacji potem płaci je 95% populacji, a więc co najmniej 90% kobiet.
                  Wnioskować z takiego wzrostu proporcji, że kobiety są "równie predestynowane"
                  do zarabiania dużych pieniędzy byłoby lekkim nadużyciem, chyba lepsza byłaby
                  np. lista najbogatszych obywateli?

                  Co do Szekspira - tak, sztuka nie podlega kryteriom tym samym co technika. Nie
                  da się porównać zarobków Szekspira z Rowling też z innych dość oczywistych
                  powodów historyczno-ekonomicznych.

                  Listę 10 najbogatszych Brytyjczyków pokażę jutro. Już dziś powiem, że jest na
                  niej 9 facetów + 2 kobiety (żona jednego z nich i córka drugiego :))).

                  pozdrawiam,

                  BD
              • sagan2 Re: to nie tak... (też do Sagan) 05.05.03, 13:50
                Gość portalu: BD napisał(a):


                > Dużo lepszą miarą byłoby zestawienie stałej liczby np.
                > 10 patentów przynoszących największe dochody z
                > analogicznym zestawieniem sprzed 100 lat.
                > Podejrzewam, że proporcja mężczyzn w obu próbkach
                > byłaby identyczna :-)

                wlasnie mi sie przypomnialo...
                wiesz, kto jest najbogatszym czlowiekiem w wielkiej
                brytani?...
                na drugim miejscu jest krolowa elzbieta...
                a na pierwszym? autorka harry pottera...
                rozumiem, ze uznasz teraz (wg wlasnych kryteriow...) jej
                wyzszosc na wszelakimi innymi autorami angielskimi? i nie
                bedziemy juz dyskutowac o siostrze szekspira?...
                • agrafek Re: to nie tak... (też do Sagan) 05.05.03, 14:20
                  Ale - na bogactwo Królowej złożyły się działania pokoleń królów i
                  (patriarchalnie działających, jak ktos tu już kiedyś udawadniał) królowych. Co
                  zaś do Rowling. Prawda. Ale zarobiła przecież na opowiadaniu bajek co jest od
                  wiek wieków kobiecą specjalnością;). A przy okazji - ciekawe, że nie uczyniła
                  bohaterką czarodziejki? Czyżby jednak czarodzieje byli atrakcyjniejszymi
                  bohaterami? Patriarchat?
                  Pozdrawiam:)
                  • Gość: sagan Re: to nie tak... (też do Sagan) IP: *.desy.de 05.05.03, 14:37
                    co do krolowej - zgoda, wymienilam ja, bo chcialam
                    skontrastowac a pania potter ;)
                    a bajki opowiadali juz przed nia inni panowie... jakos
                    fortuny sie nie dorobili...
                    co do harrego - nie sadzisz, ze jest on jedna z bardziej
                    mdlych postaci w ksiazce? dla mnie prawdziwi bohaterowie
                    to hermiona i ron. harry to mieczak... ;)
                    moze do wyboru bohatera przyczynila sie plec syna
                    rowling? chciala, zeby sie z nim utozsamial? ja tam duzo
                    bardziej lubie rona i hermione :)
                  • Gość: lolyta Re: to nie tak... (też do Sagan) IP: *.dialup.mindspring.com 06.05.03, 20:59
                    taaaak... Bracia Grimm tez byli kobietami!
                • Gość: BD oj, bo umrę ze śmiechu :))) IP: 195.136.36.* 05.05.03, 15:11
                  Witam,

                  sagan2 napisała:

                  > wlasnie mi sie przypomnialo...
                  > wiesz, kto jest najbogatszym czlowiekiem w wielkiej brytani?...
                  > na drugim miejscu jest krolowa elzbieta...

                  Ja wiem, Ty - nie!

                  Napisałaś straszną bzdurę, która wynika z pobieżnego czytania tłumaczonych na
                  polski artykułów prasowych. Litościwie dam Ci czas do jutra na sprostowanie.
                  By ułatwić poszukiwania dodam, że zestawienie najbogatszych ludzi w GB było
                  w "The Independent" z 26 kwietnia...

                  BTW: nie kłóć się, bo tylko pogorszysz swoją sytuację ;)

                  pozdrawiam,

                  BD
                  • Gość: sagan Re: oj, bo umrę ze śmiechu :))) IP: *.desy.de 05.05.03, 15:24
                    nie zamierzam sie klocic. informacje ta podal mi "moj" za
                    niemiecka gazeta.
                    jesli cos sie gdzies pokrecilo, to zwyczajnie sprostuj, a
                    nie "umieraj ze smiechu"
                    widze, ze nabijanie sie z pomylek innych to Twoje
                    ulubione zajecie. zycze udanego zycia
                  • Gość: sagan Re: oj, bo umrę ze śmiechu :))) IP: *.desy.de 05.05.03, 15:27
                    aha, jeszcze jedno. czy twierdzisz, ze szekspir zarobil
                    na swojej "pisaninie" wiecej, niz rowling na swojej?
                    bo jesli nie (a sadze, ze nie), to powinienes uznac ja za
                    lepsza pisarke (chyba ze sztuka nie podlega takim samym
                    prawom, jak wynalazki...)
                    • agrafek Re: oj, bo umrę ze śmiechu :))) 05.05.03, 15:58
                      Oj, nie wiem, Sagan. Trzebaby to jakoś poprzeliczać na stawki w czasach
                      Szekspira i dzisiejsze. A gdyby jeszcze policzyć mu za wszystkie jego
                      ekranizacje i wznowienia... No, wznowienia odpuszczę, bo miałby przewagę
                      czasową. Ale te ekranizacje...:).
                      • Gość: sagan Re: oj, bo umrę ze śmiechu :))) IP: *.desy.de 05.05.03, 16:08
                        Agrafek, w ekranizacjach szekspir przeciez tez ma fory
                        czasowe... a teatr zawsze byl mniej dochodowy niz
                        hollywood... ;) harry poter jest bardzo mlody, jesli
                        chodzi o szal, jaki wywolal...
                        a poza tym ja wcale nie sadze, ze trzeba patrzec na
                        forse, jaka sztuka zarabia, aby ja oceniac.
                        to bardziej podejscie BD (choc on mowil o wynalazkach, a
                        co do sztuki to na razie milczy, oprocz besztania mnie,
                        ze nie wiem, kto jest najbogatszy w anglii...)

                        z jednym sie musisz zgodzic - szekspir sie nigdzie blisko
                        szczytu najbogatszych ludzi anglii nie uplasowal, czyz
                        nie? chyba najlepiej jest porownywac pozycje (finansowa w
                        tym wypadku), ktora osiagneli za swoejgo zycia, nie
                        sadzisz?
                        jesli w ogole mozna tak poronywac. przeciez mnostwo ludzi
                        zostalo docenionych dopiero po smierci...
                        • agrafek Re: oj, bo umrę ze śmiechu :))) 05.05.03, 16:26
                          Ależ zgadzam się całkowicie:). Dlatego przeliczanie emancypacji na to kto ile
                          zarabia (albo - jeszcze gorzej - kto jest najbogatszy) wydaje mi się średnio
                          trafione. Choć jest to jakiś wskaźnik także.
                          Porównywanie Rowling z Szekspirem w ogóle jest interesujące:).
                          Pozdrawiam:)
                          • Gość: sagan Re: oj, bo umrę ze śmiechu :))) IP: *.desy.de 05.05.03, 16:41
                            agrafek napisał:

                            > Ależ zgadzam się całkowicie:). Dlatego przeliczanie
                            > emancypacji na to kto ile zarabia (albo - jeszcze
                            > gorzej - kto jest najbogatszy) wydaje mi się średnio
                            > trafione. Choć jest to jakiś wskaźnik także.

                            czyli nie za bardzo zgadzasz sie z BD, ze aby zmierzyc
                            jakos postepy emancypacji w kwesti patentow, trzeba by
                            wziac nie stosunkowy udzial kobiet w ogolnej liczbie
                            patentow, ale 10 najlepiej oplacanych patentow?

                            > Porównywanie Rowling z Szekspirem w ogóle jest
                            > interesujące:).

                            jak kazde porownanie jablek z gruszkami ;)
                            • agrafek Re: oj, bo umrę ze śmiechu :))) 05.05.03, 16:53
                              Gość portalu: sagan napisał(a):


                              > czyli nie za bardzo zgadzasz sie z BD, ze aby zmierzyc
                              > jakos postepy emancypacji w kwesti patentow, trzeba by
                              > wziac nie stosunkowy udzial kobiet w ogolnej liczbie
                              > patentow, ale 10 najlepiej oplacanych patentow?


                              A, to juz zależy czego tak naprawdę szukasz.
                              bo jeżeli chodzi Ci tylko o to, czy udział kobiet w ogólnej ilości patentów się
                              zwiększył to czy były one najlepiej opłacane czy nie nie ma znaczenia. Ale
                              jeżeli chciałabyś wiedzieć czy ten udział kobiet wnosi coś istotnego, to
                              poszukiwanie ich wśród dziesięciu najlepiej zarabiających już tak zupełnie
                              pozbawione znaczenia nie jest. To trochę tak, jakby cieszyć się z tego, że w
                              przyszłym - dajmy na to sejmie - 60% poselskich foteli zajmą kobiety zupełnie
                              nie zwracając uwagi ile z tych pań przypomina pewną bardzo ostatnio znaną
                              posłankę występującą w pewnej słynnej komisji. Przy czym, o ile zastosowanie
                              patetntów jakos tam oceniać można, o tyle w odniesiniu do literatury czynnik
                              finansowy wydaje mi się niepewny.
                              Czyli - trochę się zgadzam a trochę nie:).
                              pozdrawiam.
                  • Gość: sagan Re: oj, bo umrę ze śmiechu :))) IP: *.desy.de 06.05.03, 09:11
                    Gość portalu: BD napisał(a):


                    > Ja wiem, Ty - nie!

                    tez juz wiem. Duke of Westminster.
                    nie wiem, skad sie wziela ta rowling w niemieckiej
                    gazecie, rzeczywiscie ona jest na 122 miejscu
                    (sprawdzilam w necie). choc suma w gazecie sie
                    zgadzala... nie jest chyba nawet najbogatsza kobieta, bo
                    zdaje sie madonna jest przed nia... jeszcze jeden dowod -
                    prasa klame ;)
                    • Gość: BD Re: oj, bo umrę ze śmiechu :))) IP: 195.136.36.* 06.05.03, 13:19
                      Witam,

                      Gość portalu: sagan napisał(a):

                      > tez juz wiem. Duke of Westminster.

                      No właśnie, 4,9 mld. GBP, Rowling ma 280 mln.
                      Duke of Westminster to właściciel sporego kawałka Londynu.

                      > nie wiem, skad sie wziela ta rowling w niemieckiej
                      > gazecie, rzeczywiscie ona jest na 122 miejscu

                      Rowling ma tytuł najbogatszej brytyjskiej "self made woman".
                      26.IV był taki artykuł w "Independent" co mówiło bogactwie Rowling i przy
                      okazji przytaczał dane innych bogaczy. Potem wieść idzie pocztą pantoflową itd.

                      Na liście 10 najbogatszych jest 4 factów, 4 małżeństwa (nie 1, jak wczoraj
                      pisałem - pomyłka), jeden Lord z rodziną i jedna kobieta: K. Rausing 9 miejsce -
                      córka H. Rausinga (2 miejsce).

                      Poza artystokratami na liście są: wynalazca "tetra pack" (to a propos
                      patentów), właściciel teamu Formuły 1 oraz pewien magnat prasowy.

                      Wśród 1000 najbogatszych Brytyjczyków jest 79 kobiet.

                      pozdrawiam,

                      BD
                      • Gość: sagan Re: oj, bo umrę ze śmiechu :))) IP: *.dip0.t-ipconnect.de 06.05.03, 19:56
                        i nie mozna bylo takiego normalnego sprostowania napisac
                        od razu? pomylic kazdy sie moze (nawet niemiecka gazeta,
                        a ja za nia), tylko dlaczego od razu uwlaczac tej osobie?
                        sprawia przyjemnosc?
              • Gość: barbinator Re: to nie tak... (też do Sagan) IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 05.05.03, 15:10
                Gość portalu: BD napisał(a):

                > Witam,
                >
                >
                > Podziwiam Twój jednostronny zachwyt dla skandynawskiego postępu. Czyżbyś nie
                > słyszała o "czarnej stronie historii" Szwecji dotyczącej także kobiet. Czy
                > miarą emancypacji ma być również najpóźniejsze zniesienie barbarzyńskich
                > zabiegów przymusowej sterylizacji czy lobotomii?


                Jestem gotowa pohamować swój zachwyt jeśli uda ci się udowodnić, że wspomniane
                barbarzyńskie praktyki wynikały z ducha feminizmu i były konsekwencją
                emancypacji kobiet (nie zaś wypaczonej eugeniki), oraz że zdarzały się TYLKO w
                krajach skandynawskich.
                BTW, nie wiem czy wiesz, że w Norwegii o wstydliwej tajemnicy poliszynela jaką
                była przymusowa sterylizacja tysięcy Laponek w latach 20-stych zaczęło się
                mówić w latach 80-siątych właśnie z inicjatywy feministek.


                >
                > Trochę ciężko porównywać "praktyczne zainteresowanie polityką" między krajami
                > gdzie są parytety i gdzie ich nie ma. Nie uważasz?



                Oczywiście. W Szwecji parytety na listach wyborczych do parlamentu są, w
                Norwegii nie ma. Praktyczne zainteresowanie kobiet polityką można też mierzyć
                ilością chętnych do startowania w wyborach - w Norwegii jest ona wysoka i
                rośnie, choć istotnie nadal procentowo mniej kobiet niż mężczyzn kandyduje -
                jednak podkreślam, tendencja jest wyraźnie rosnąca. Nie mam polskich danych na
                ten temat, ale bardzo bym się zdziwiła gdyby u nas było inaczej: z pewnością
                ilość kobiet deklarujących chęc zrobienia kariery politycznej rośnie.


                >
                > Dlaczego akurat to kryterium? Innym, ciekawym może być obecność kobiet w
                > zarządach dużych firm. Jest to faktyczne kryterium emancypacji kobiet, a nie
                > kryterium prawnego grzebania przy systemie wyborczym.


                Czy negujesz stwierdzenie, że procesy emancypacyjne w krajach skandynawskich są
                bardziej zaawansowane niż w krajach Europy środkowo-wschodniej? Na twoim
                miejscu bym się przy takim stwierdzeniu-zaprzeczeniu nie upierała...



                W Szwecji, z tego co
                > pisała niedawno 'Polityka', dotyczy to tylko 6% firm - skandalicznie mało,
                dużo
                > mniej niż w Polsce.


                Artykułu w Polityce nie pamiętam, ale szwedzkie feministki istotnie podnoszą
                ostatnio larum o mały udział kobiet w zarządach dużych firm, planują nawet
                jakieś parytety w tej kwestii...
                Norweskie feministki patrzą na to z pobłażaniem gdyż w Norwegii wg najnowszych
                danych jest prawie 30% kobiet w zarządach spółek notowanych na giełdzie, bez
                żadnych parytetów. Trudno powiedzieć skąd ta różnica między Szwecją i Norwegią,
                oni sami tego nie wiedzą - imho pies leży pogrzebany w systemie edukacyjnym,
                który w Norwegii jest lepszy (większa aktywizacja uczniów, różne ciekawe
                inicjatywy typu "przedsiębiorstwa uczniowskie" itp)



                Czy w Szwecji bądź Norwegii kobiety były szefami banku
                > centralnego i dwóch największych banków komercyjnych? Może tam "szklany
                sufit"
                > blokujący awans jest niżej ustawiony niż w Polsce?


                Nie, nie jest. W Norwegii kobieta była szefową DNB, jak jest teraz nie wiem ale
                mogę sprawdzić. Nie zapominaj też o ilości kobiet w rządzie oraz kobiet
                szefujących partiom politycznym - pod tym względem bardzo nam do nich daleko.
                Dla jasności: ani w Norwegii ani w Szwcji nie ma parytetu na skład rządu.


                Pozdr. B
                • Gość: BD Re: to nie tak... (też do Sagan) IP: 195.136.36.* 05.05.03, 15:40
                  Witam,

                  Gość portalu: barbinator napisał(a):

                  > Jestem gotowa pohamować swój zachwyt jeśli uda ci się udowodnić, że
                  > wspomniane barbarzyńskie praktyki wynikały z ducha feminizmu i były
                  > konsekwencją emancypacji kobiet (nie zaś wypaczonej eugeniki)

                  Nic takiego nie twierdziłem, aczkolwiek dziwi mnie owa "dwutorowość"
                  postępowania - z jednej strony najszybciej rosnąca pozycja kobiet, z drugiej
                  najdłużej utrzymujące się represje wobec częsci kobiet. Może to być sygnał, że
                  zależności praw kobiet i emancypacji nie były takie proste...

                  > BTW, nie wiem czy wiesz, że w Norwegii o wstydliwej tajemnicy poliszynela
                  > jaką była przymusowa sterylizacja tysięcy Laponek w latach 20-stych zaczęło
                  > się mówić w latach 80-siątych właśnie z inicjatywy feministek.

                  Daj spokój - zaraz jeszcze powiesz, że to feministki odkryły złoża ropy na
                  Morzu Północnym. A może zależność była zupełnie inne - to emancypacja była
                  owocem zniesienia kodeksu Napoleona (nota bene - to on obowiązywał w
                  Norwegii?), a nie odwrotnie. Ten problem był już poruszany na tej liście
                  wielokrotnie - feministki są dziećmi pewnych procesów, a nie ich sprawcami.
                  Współcześni komuniści też przypisują sobie zasługę w tym, że obecny kapitalizm
                  na ludzką twarz, ale to jawna kpina.

                  Co do owego mówienia w latach 80-tych. Trochę późno. Kościół Katolicki
                  protestował przeciw temu już w latach 30-tych. Ówczesne "postępowe" kręgi
                  uznały te protesty za objawy ciemnogrodu.

                  > Czy negujesz stwierdzenie, że procesy emancypacyjne w krajach skandynawskich
                  > są bardziej zaawansowane niż w krajach Europy środkowo-wschodniej? Na twoim
                  > miejscu bym się przy takim stwierdzeniu-zaprzeczeniu nie upierała...

                  Nie takie paradoksy historia widziała. Przypomnij sobie wątek o liczbie kobiet
                  w nauce i ekspertach UE nie mogących uwierzyć jakim prawem feminizacja nauki
                  jest bardziej posunięta w Polsce niż w Unii - no niemożliwe!

                  > mogę sprawdzić. Nie zapominaj też o ilości kobiet w rządzie oraz kobiet
                  > szefujących partiom politycznym - pod tym względem bardzo nam do nich daleko.

                  Nie tylko pod tym. Polska klasa polityczna to... no cóż. To nie jest kwestia
                  emancypacji, ale raczej dojrzałości. Czy objawem emancypacji byłaby większa
                  liczba kobiet typu posłanka Beger?

                  Nota bene: dla mnie miarą emancypacji byłaby wysoka pozycja kobiet uzyskana bez
                  żadnych taryf ulgowych - prawnych i socjalnych.

                  pozdrawiam,

                  BD
                  • Gość: barbinator Re: to nie tak... (też do Sagan) IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 05.05.03, 17:54
                    Gość portalu: BD napisał(a):

                    > Witam,
                    >
                    >
                    > Nic takiego nie twierdziłem, aczkolwiek dziwi mnie owa "dwutorowość"
                    > postępowania - z jednej strony najszybciej rosnąca pozycja kobiet, z drugiej
                    > najdłużej utrzymujące się represje wobec częsci kobiet. Może to być sygnał,
                    że
                    > zależności praw kobiet i emancypacji nie były takie proste...


                    Nie mieszałabym tych spraw. Nawet najbardziej zajadłe feministki nie twierdzą,
                    że praktyki o których mowa miały "płciowy" charakter. Chodziło o
                    uniemożliwienie powielania mniej wg zasad eugeniki wartościowych genów, trudno
                    byłoby nazwać to represją wobec kobiet - represjonowane były całe grupy
                    narodowościowe czy społeczne (niepełnosprawni)


                    >
                    > Daj spokój - zaraz jeszcze powiesz, że to feministki odkryły złoża ropy na
                    > Morzu Północnym.


                    Po prostu przytaczam fakty - tak jakoś się złożyło, że sprawę jako pierwsza
                    nagłośniła grupa feministycznie zorientowanych dziennikarek. Wcześniej się o
                    tym nie mówiło.



                    A może zależność była zupełnie inne - to emancypacja była
                    > owocem zniesienia kodeksu Napoleona (nota bene - to on obowiązywał w
                    > Norwegii?), a nie odwrotnie. Ten problem był już poruszany na tej liście
                    > wielokrotnie - feministki są dziećmi pewnych procesów, a nie ich sprawcami.


                    No tak, ale co sprawiło, że zniesiono Kodeks Napoleona, wprowadzono prawa
                    wyborcze dla kobiet itp? Co sprawiło, że społeczeństwo (czytaj: ówcześni
                    mężczyźni) dojrzało do takich decyzji? Jak rozumiem, ty w tej kwestii stawiasz
                    na działalność siedmiu krasnoludków, zaś ja jestem skłonna przychylić się do
                    uznania zasług pani Konopnickiej (...i wielu, wielu innych)




                    > Współcześni komuniści też przypisują sobie zasługę w tym, że obecny
                    kapitalizm
                    > na ludzką twarz, ale to jawna kpina.



                    Czyżbyś uważał, że to co robili działacze robotniczy (opisani choćby w
                    Germinalu Zoli) nie miało żadnego wpływu na ucywilizowanie stosunków pracy (8-
                    godzinny dzień pracy, chorobowe, urlopy itp) i że taki typowy fabrykant (patrz:
                    Ziemia Obiecana Reymonta) sam z siebie spojrzałby na robotników jak na ludzi,
                    bez walki z ich strony?


                    >
                    > Co do owego mówienia w latach 80-tych. Trochę późno. Kościół Katolicki
                    > protestował przeciw temu już w latach 30-tych. Ówczesne "postępowe" kręgi
                    > uznały te protesty za objawy ciemnogrodu.


                    Mylili się, w tej sprawie KK miał rację. Jednak warto pamiętać, że kościół
                    protestował z nieco innych pozycji niż my to robimy obecnie. Kościól bynajmniej
                    nie pochwalał "rozmnażania się" osób niepełnosprawnych czy "gorszych" rasowo -
                    tyle tylko, że zamiast sterylizacji propagował wstrzemięźliwość. Parę lat temu
                    głośna była też sprawa zbiorowego pozwu australijskich aborygenów przeciwko
                    państwu i kościołowi, chodziło o zorganizowane i systematyczne odrywanie dzieci
                    od matek i poddawanie je religijnej, bardzo przy tym brutalnej indoktrynacji w
                    specjalnych szkołach prowadzonych przez zakonnice.


                    >
                    >
                    > Nota bene: dla mnie miarą emancypacji byłaby wysoka pozycja kobiet uzyskana
                    bez
                    > żadnych taryf ulgowych - prawnych i socjalnych.


                    Czyli tak jak to jest w krajach, które nie wpadły w pułapkę filozofii
                    parytetów, więc choćby u nas czy w Norwegii. Obecnie poza nieszczęsnym i
                    niekorzystnym dla kobiet różnym wiekiem emerytalnym nie widzę w naszym prawie
                    żadnego istotnego uprzywilejowania - kwestie ciążowo-macierzyńskie wykluczam,
                    bo to przywileje dziecka i jego rodziców, a nie kobiet.

                    Pozdr. B.
            • Gość: jan chrzciciel Re: Abigail! IP: *.salwator.net 05.05.03, 17:57
              Ale o co ci chodzi?
              Ja tylko chce wykazac bzdurnosc rozumowania Abigail. Przeciez cala ta gadka matematyczno-licealno-informatyczna jest nieodpowiednia. mezczyzna(x). kto to rozumie? Ja chodze do matfizu i mi sie tego nawet nie chce rozumiec, a co dopiero znacznie wiekszej czesci spoleczenstwa, ktore od matematyki stroni. Mnie tylko o to chodzi.
              Natomiast apropos krajow skandynawskich.
              Czy wy wietrzycie jakis spisek solidarnosci penisow, ktorzy sie boja, wzdrygaja przed udzialem kobiet w polityce?
              Moze to prawda ze w Skandynawii jest wiecej kobiet w polityce, ale prawda jest tez taka, ze w polityce swiatowej te kraje nie odgrywaja znaczacej roli. Rzeklbym, ze ich rola jest nawet nikla.
              Nie chce sie poslugiwac autorytetami, ale M. Foucault mysliciel francuski odwrocile teze Clausewitza -tzn. polityka jest to wojna prowadzona innymi metodami. I teraz nasuwa sie spostrzezenie: Czy panstwa skandynawskie prowadzily jakas wojne w ciagu ostatnich 50 lat - tzn po 2 wojnie swiatowej? Nie? Dlaczego? - moze to poprostu takie uwarunkowanie geopolityczne akurat w tym rejonie, w tym okresie historii.
              Ale do czego zmierzam. Te panstwa i tak nie bylyby w stanie prowadzic wojny bo za duza role odgrywaja kobiety.
              Kobiety wzdrygaja sie od dzialan barbarzynskich, ktore przypisuje sie mezczyznom - wojna, atak, zabojstwa, morderstwa. To pierwiastki ktore znacznie czesciej wystepuja u mezczyzn.
              A swiat, historia, ludzkosc istnienie to ciagla wojna. Nie ulegajmy pozorom. Pokoj to wojna, prowadzona innymi metodami, jesli nie zbrojnymi to ekonomicznymi.
              Kobiety nie potrafia decydowac o smierci, poza wyjatkami, dlatego nigdy nie beda rzadzcic swiatem! Przestanice marzyc o wizji z Seksmisji, ani jej namiastce. Dopoki nie bedzie wstanie tak bezkompromisowo i brutalnie walczyc o wladze jak mezyczni dopoty nie zaczniecie odgrywac jakiejkolwiek roli w polityce.
              pozdrawiam
              J.C.
              • Gość: barbinator Re: Abigail! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 05.05.03, 21:31
                Ilość prowadzonych wojen nie jest szczególnie dobrym wskaźnikiem znaczenia
                kraju w polityce światowej. Naprawdę wierzysz, że Irak, Wietnam, Korea czy
                Kambodża bardziej się liczą w polityce niż dajmy na to Norwegia? O prawdziwej
                sile państwa decyduje jego ekonomia: malutka Holandia ma większy PKB
                niż "mocarstwowa" Rosja dlatego też bardziej się liczy w sensie politycznym,
                niezależnie od tego co sami Rosjanie sobie roją na ten temat.
                Norwegia i Szwecja to jedne z najbogatszych krajów świata - nie zamierzałam się
                upierać, że jest tak dzięki kobietom, no ale skoro sam zaproponowałeś taki tok
                rozumowania... no to na drugim biegunie mamy szalenie "męski" i wojowniczy
                Irak - może zapytamy innych forumowiczów w którym z tych krajów woleliby
                mieszkać...?
                Co do tych cytatów o pokoju jako wojnie prowadzonej metodami ekonomicznymi, to
                oczywiście zgrabnie brzmią, ale nie radzę ci budować na nich całej filozofii -
                to tylko zgrabne, błyskotliwe powiedzonka, nic więcej. Z faktu iż dziewczyny
                nie dają sobie z byle powodu po mordzie nie należy wyciągać wniosku że nie
                potrafią rządzić - polityka to naprawdę duuuużo bardziej skomplikowana rzecz
                niż mordobicie.
                Pozdr. B.
                • Gość: Jan Chrzciciel Re: Abigail! i lolyta IP: *.salwator.net 07.05.03, 16:58
                  Boze, nie mam sily. Zawiodlem sie na tobie Barbinatorze, bo odwracasz kota ogonem w sposob prostacki. Nie wiem czy specjalnie piszesz o tej korei i iraku? Przeciez wiadomo, ze chodzi o Stany - oni maja wladze na tym swiecie.
                  Pozatym poglad ze holandia liczy sie bardziej od rosji w polityce - prosze przestan. Jesli to prawda, to dlaczego po ataku USA na irak, niemcy i francja szybko pojechaly do sankt petersb. zawiazac porozumienie z Putinem? A nie do Rotterdamu?
                  To ze irak jest meski a szwecja zenska - w twoim mniemaniu. To sa zupelnie inne kultury. jak mozesz to porownywac. Nie ma zadnego kraju islamskiego w ktorym rzadza kobiety. My mowimy o krajach demokratycznych. Po co wprowadzasz takie zamieszanie. W porownianiu do niemiec, francji, anglii, stanow rosji, hiszpanii nawet skandynawia nie reperzentuje zadnej sily miedzyanrodowej. Nic. Moze maja dobre warunki zycia u siebie, ale to tylko sprawa wew.
                  A co to ma znaczyc zeby nie budowac filozofii na przeslankach ze istnieja wojny ekonomiczne. Chyba w to nie watpisz.
                  Jak myslisz ze Hitler doszedl do tego do czego doszedl. Tylko za sprawa ekonomii wzmocnil sie. prowadzil ciagla wojne ekonomiczna - "zbrojenie sie" w pieniadze. Pozniej przeszedl na inna plaszczyzne i zaczela sie druga wojna swiatowa. to jest chyba oczywiste.
                  To ze dziewczyny nie daja sobei z byle powodu po mordzie to nic nie znaczy. Chodzi o to ze w pewnym momencie nie potrafia dac w morde, dlatego przegrywaja w walce o wladze. jest to o duzo bardziej skomplikowane



                  lolita: celne spostrzezenie, ale nie wnosi nic do sprawy p.t. " o nieudolnosci feminizmu" po co to powiedzialasz? przeciez to zaden argument.
                  • Gość: lolyta Re: Abigail! i lolyta IP: *.dialup.mindspring.com 08.05.03, 03:55
                    Gość portalu: Jan Chrzciciel napisał(a):


                    > lolita: celne spostrzezenie, ale nie wnosi nic do sprawy p.t. " o
                    nieudolnosci
                    > feminizmu" po co to powiedzialasz? przeciez to zaden argument.

                    O, milo ze choc czesciowo przyznales mi racje. Chc okazuje sie, ze kobieta
                    nawet jak ma racje, to nie ma racji... Ja sie, widzisz, odnioslam nie do
                    calosci dyskusji o nieudolnosci, tylko do Twojego kawalka o polityce jako
                    wojnie. I chodzi mi (i feministkom) o to, ze tak dlugo, jak dlugo to mezczyzni
                    beda miec decydujace zdanie, nawet jesli jest tak dlatego, ze im sie bardziej
                    chce w polityke bawic, tak dlugo swiat bedzie wygladal tak, jak wyglada. I o
                    swiecie ktorym nie rzadzi testosteron i wojny bedziemy mogli tylko pomarzyc.
                    Oczywiscie, nie moge zagwarantowac, ze wiekszy udzial kobiet w rzadzeniu
                    swiatem zlikwiduje wojny, tak jak nie moge zagwarantowac, ze prace nad sztuczna
                    inteligencja stworza raj na Ziemi. Ale wydaje mi sie, ze mimo wszystko waarto
                    sprobowac. Chetnie poznam Twoje zdanie w tej kwestii.
                    • Gość: lolyta Re: Abigail! i lolyta IP: *.dialup.mindspring.com 08.05.03, 04:21
                      Acha, powiedzialam to (napisalam raczej) dlatego, bo nie wiem, czy zdajesz
                      sobie sprawe, ze feminizm to nie walka o to zeby mezczyzni chodzili na smyczy i
                      z penisami na sznurku, tylko o to, zeby wszystkim (kobetom i mezczyznom) bylo
                      rownie dobrze i zeby interesy obu stron byly traktowane z ta sama powaga.
                      • Gość: jan chrzciciel Re: Abigail! i lolyta IP: *.salwator.net 08.05.03, 14:36
                        ale przeciez ty mnie nie rozumiesz. Ja nie mowilem nic takiego. Przedstawilem tylko schemat wg ktorego dziala swiat. nie mowie ze to dobrze czy zle, tylko tak po prostu jest.
                        Co to jest feminizm to sprawa wzgledna. Niektorzy mowia to inni tamto.
                        W sytuacji gdy mam do czynienia (nie mowie o tobie) na forum z grupa zaciekle atakujacych kobiet, ktore atakuja dla samego atakowania osob ktore nie wychwalaja ich pogladow to moge dojsc do dziwnych wnioskow - czym jest feminizm?
                        Lepsze jest podejscie z dystansem do tej sprawy.
                        • Gość: lolyta Re: Abigail! i lolyta IP: *.dialup.mindspring.com 08.05.03, 15:54
                          Rozumiem, nie kwestionuje ze swiat wyglada jak wyglada. Ty postaraj sie
                          zrozumiec: ani polityka w wydaniu mezczyzn, ani feminizm w jego obecnej postaci
                          nie sa tworem zrzuconym przez UFO, danym nam przez Boga ani czyms absolutnym.
                          Jedno i drugie sie zmienia na przestrzeni dziejow, kobiety maja coraz wiecej do
                          powiedzenia ale mniejsze doswiadczenie w kwestii rzadzenia - o pare setek czy
                          tysiecy lat, bagatelka - a marzy im sie swiat, w ktorym nie jest tak, jak
                          obecnie - ze zamieszkuja go kobiety i mezczyzni, ale polityka zajmuja sie
                          glownie mezczyzni i staraja sie pilnowac meskich interesow. Chodzi o swiat, w
                          ktorym obie strony maja tyle samo do powiedzenia. A ze feministki sa agresywne?
                          Nie twierdze, ze to swietnie. Nawet nie twierdze, ze to w stu procentach prawda
                          - po prostu te agresywne lepiej widac, a te lagodniejsze - nawet, jesli
                          widoczne - nie sa traktowane jak feministki. Ale one spotykaja sie z agresja, a
                          ta, jak wiadomo, rodzi agresje - nobody's perfect. Nawet feministka.
                  • Gość: barbinator Re: Abigail! i lolyta IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 08.05.03, 15:06
                    No dobrze, ale w końcu powiedz gdzie wolałbyś mieszkać, założyć rodzinę i
                    wychowywać dzieci: w "nic nie znaczącej" (twoim zdaniem, dodam że niesłusznym)
                    Norwegii, czy w "mocarstwowej" Rosji?
                    Bo tak szczerze mówiąc, to tylko to się naprawdę liczy... (twoje rozumienie
                    współczesnego świata uważam za naiwne, ale to nieistotne dla tej dyskusji)
                    Pozdr. B
                    • Gość: jan chrzciciel. Re: Abigail! i lolyta IP: *.salwator.net 08.05.03, 20:05
                      jestem pokojowy, lubie wygode. dlatego prawdopodobnie wolalbym zalozyc rodzine w norwegii.
                      Jesli chcialbym siegnac po wladze to na pewno w Rosji albo w Stanch, a nie w Skandynawii. Bo o wladzy mowimy, nieprawda? polityka to wladza
                      • Gość: lolyta Re: Abigail! i lolyta IP: *.dialup.mindspring.com 08.05.03, 21:11
                        Jesli jestes pokojowo nastawiony i lubisz wygode, to dlaczego po wladze
                        siegnalbys raczej w ktoryms z super-mocarstw? Twoim zdaniem wladza w Norwegii
                        nie istnieje czy co? Musisz miec pod soba gigantyczny kraj, bron nuklearna i
                        miec poczucie ze inni trzesa przed Toba portkami, bo inaczej bedziesz
                        niedowartosciowany i moze to zaowocowac klopotami ze wzwodem? Wlasnie to jest
                        to "testosteronowe" myslenie, (polityka = wojna oraz polityka = wladza (mozna
                        wiec tez smialo dodac, ze wladza = wojna)), ktore nie lezy w interesie kobiet -
                        bo im nic dobrego z tego nie przychodzi - a poniewaz sa tak samo obywatelkami
                        tego swiata i maja swoje - odmienne - spojrzenie na te kwestie, powinny miec
                        tez rowne prawo do reprezentacji w rzadzie i wplyw na tego rzadu decyzje. Gdzie
                        tu jest ta oslawiona agresja feministek?
                        • Gość: jan chrzciciel Re: Abigail! i lolyta IP: *.salwator.net 09.05.03, 10:34
                          ciesz sie ze rozmawiam z osobami rozsadnymi.
                          jakie ja mam pojecie o polityce? twoim zdaniem male. W takim razie jake ty masz?
                          Przyjmijmy to za rzecz oczywista - zeby rzadzic trzeba umiec jak to okreslilyscie "lac po mordzie". dlatego kobiet w polityce nie ma.
                          W twoim pojeciu polityka to prosta, sprawiedliwa gra.
                          Chyba nie masz racji.
                          Sama zaczelas dyskurs o potedze narodow, dlatego nie rozumiem dlaczego teraz sie tak denerwujesz, kiedy mowie ze w Rosji wladza jest na pewno bardziej atrakcyjna niz w Skandynawii. Bo to tak sama jak byc radnym w Warszawie albo pcimiu gornym.
                          A ty piszczysz jakbys miala okres. Zastanow sie najpierw
                          • Gość: abigail przepraszam ze sie wtrace IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.05.03, 23:31
                            zeby rzadzic potrzeba (niestety lub stety) znacznie wiecej niz umiejetnie "lac po mordzie". Lanie po mordzie jest przydatne np. w czasie prowadzenia wojny albo w walce o wladze. Do rzadzenia (po wojnie tudziez zdobyciu wladzy) przydatne moze byc np. umiejetne wywazenie interesow rozmaitych grup spolecznych, szczegolnie przy ustalaniu budzetu; rozsadne, niekrepujace rozwoju obywateli prawo i zapewnienie jego przestrzegania.
                            Moim zdaniem lolyta nie twierdzi, ze polityka jest prosta czy sprawiedliwa, co najwyzej moze chcialaby, aby taka byla. Wolisz niesprawiedliwosc?
                            Poza tym, sprawowanie rzadow w kraju nastawionym na prowadzenie wojen moze byc latwiejsze niz w kraju "pokojowym" - wojna moze byc niestety dla politykow skutecznym sposobem odwrocenia uwagi od potrzeby (niepopularnych) reform wewnetrznych. Oczywiscie wtedy klopoty wewnetrzne tlumaczy sie wtedy skutkami dzialan wroga, a nie wlasna nieudolnoscia.
                            Hmm, wojna nie moze byc wieczna, nikogo na to nie stac.
                            But in the long term we're all dead...

                            pzdr,

                            abigail
                          • Gość: lolyta Re: Abigail! i lolyta IP: *.dialup.mindspring.com 10.05.03, 16:54
                            Przepraszam, do ktorej z nas byla skierowana ta wypowiedz?
                          • Gość: barbinator Re: Abigail! i lolyta IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 10.05.03, 17:53
                            Gość portalu: jan chrzciciel napisał(a):

                            > ciesz sie ze rozmawiam z osobami rozsadnymi.
                            > jakie ja mam pojecie o polityce? twoim zdaniem male. W takim razie jake ty
                            masz
                            > ?
                            > Przyjmijmy to za rzecz oczywista - zeby rzadzic trzeba umiec jak to
                            okreslilysc
                            > ie "lac po mordzie". dlatego kobiet w polityce nie ma.
                            > W twoim pojeciu polityka to prosta, sprawiedliwa gra.


                            Ooo, a gdzie ja to napisałam? Polityka to brudna gra, wymagająca sprytu,
                            perfidii, skłonności do intrygowania... Czy wiesz, że właśnie te cechy kobiety
                            rozwinęły w sobie w trakcie ewolucji? Po prostu mężczyźni mieli władzę i zawsze
                            byli w stanie wymusić/spróbować wymusić swoją wolę za pomocą pięsci.
                            Natomiast kobiety, władzy nad mężczyznami (teoretycznie) pozbawione, musiały
                            się imać bardziej wyrafinowanych metod stawiania na swoim.
                            Zapewne do prowadzenia wojny stworzeni są mężczyźni - i jeśli o mnie chodzi to
                            niech oni się bawią swoimi czołgami i rakietami. Oczywiście nawet to
                            stwierdzenie możnaby uznać za dyskusyjne - tylko że nie jestem pewna czy jesteś
                            gotów do podjęcia dyskusji na temat np królowych z dynastii Merowingów czy też
                            fascynacji Ammianusa Marcellinusa wojowniczą królową Budyką i innymi
                            piktyjskimi wojowniczkami. Jednak nie ma się czym chwalić - wojna to brudna
                            rzecz i kobiety nie powinny się do niej mieszać (mężczyźni oczywiście też...)
                            Radziłabym abyś do kanonu lektur oprócz von Clausewitza dołączył choćby
                            Kanta "Uzasadnienia metafizyki moralności" - to bardzo poszerzy twoje horyzonty
                            myślowe.




                            > Chyba nie masz racji.
                            > Sama zaczelas dyskurs o potedze narodow, dlatego nie rozumiem dlaczego teraz
                            si
                            > e tak denerwujesz, kiedy mowie ze w Rosji wladza jest na pewno bardziej
                            atrakcy
                            > jna niz w Skandynawii. Bo to tak sama jak byc radnym w Warszawie albo pcimiu
                            go
                            > rnym.


                            Kotku, oczywiście że lepiej być radnym w W-wie - dają więcej kasy. A jak
                            myślisz, komu dają więcej kasy: ministrowi w Rosji czy w Norwegii?


                            > A ty piszczysz jakbys miala okres. Zastanow sie najpierw


                            Hmmm, o fizjologii kobiety też powinieneś się czegoś więcej dowiedzieć (czy
                            mieliście już ten śmieszny przedmiot o przygotowaniu do życia w rodzinie?)
                            Widzisz, jak kobieta ma okres, to różne rzeczy się z nią dzieją, ale akurat
                            piszczenie do nich nie należy...
                            EOT
                            Pozdr. B.
                      • Gość: barbinator Re: Abigail! i lolyta IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 09.05.03, 08:22
                        Gość portalu: jan chrzciciel. napisał(a):

                        > jestem pokojowy, lubie wygode. dlatego prawdopodobnie wolalbym zalozyc
                        rodzine
                        > w norwegii.
                        > Jesli chcialbym siegnac po wladze to na pewno w Rosji albo w Stanch, a nie w
                        Sk
                        > andynawii. Bo o wladzy mowimy, nieprawda? polityka to wladza



                        Tylko wiesz, raczej trudno sięgać po władzę w kraju w którym się nie
                        mieszka...;))
                        No i przeczytaj uwaznie to co pisze lolyta, bo to rozsądna osoba i ma wiele
                        cierpliwości w wyjaśnianiu spraw zdawałoby się oczywistych - doceń to...
                        Pozdr. B.
                        • Gość: lolyta dzieki za wsparcie :-) IP: *.dialup.mindspring.com 10.05.03, 17:10
                          a przy okazji, wlasnie sam bardzo pieknie pokazujesz swoim marzycielskim postem
                          o wladzy, ze polityka dla Ciebie (przypominam, wedlug Twoich slow
                          = wladza = wojna) to raczej zrodlo zaspokajania osobistych ambicji niz proba
                          stworzenia calemu spoleczenstwu godnych warunkow do zycia i wspolistnienia. A
                          wiekszosc kobiet wlasnie tak by ja chciala widziec. I nie sadze, zebys,
                          powolujac sie na historie, paleolit, presyspozycje czy cokolwiek innego zdolal
                          udowodnic, ze akurat takie ambicjonalne podejscie do polityki jest najbardziej
                          sluszne, pozadane i sensowne z punktu widzenia CALEGO spoleczenstwa
                          (udowadniasz to swoim wpisem, z ktorego wynika, ze nie chcialbys mieszkac w
                          kraju przez siebie rzadzonym...)
                          A przy okazji, nawiazanie do domniemanej menstruacji wspolrozmowczyn i
                          wynikajacych z niej potencjalnych defektow intelektualnych (*pieprzysz*) jest
                          chwytem typowym dla ludzi, ktorym koncza sie sensowne argumenty, ale za cholere
                          sie nie moga przyznac ze byc moze inny niz preferowany przez nich pkt. widzenia
                          jest sluszny. Niestety, z takim nastawieniem odbierasz sobie szanse nauczenia
                          sie czegokolwiek, a pewnie po tym matfizie wybierasz sie na studia...
              • Gość: lolyta Re: Abigail! IP: *.dialup.mindspring.com 06.05.03, 21:15
                Moj drogi. Jestes jeszcze bardzo mlody (wnioskuje po tym, ze chodzisz do mat-
                fizu), a mlodosc ma, oczywiscie, swoje prawa, na przyklad widzenie wszystkiego
                czarno-bialo i inne takie. Zapewniam Cie jednak, ze kiedys - za 5, 10, 15 lat -
                kiedy juz nie bedziesz chodzil do mat fizu, tylko np. trzymal na rekach swoje
                malenkie dziecko, bedziesz MARZYL o swiecie, ktory nie jest rzadzony
                testosteronem, o polityce, ktora nie jest wojna, jakkolwiek teraz Ci sie to
                zapewne wydaje dziwne. Pozdrawiam serdecznie.
          • Gość: abigail Dzieki, barbinator IP: *.euv-frankfurt-o.de 05.05.03, 15:03

            Wielce szanowny Janie!!!

            Jestem Ci ogromnie zobowiazana za cieple slowa konstruktywnej krytyki. Bylabym Ci jeszcze bardziej wdzieczna, gdybys raczyl mi zwrocic uwage, w ktorych to momentach moj wywod logiczny jest bzdurny. Sama nie moge tego uczynic, gdyz w przeciwienstwie do Ciebie nie rozumiem slowa pisanego. Ale wykazane bledy sproboje poprawic. Duzym zaskoczeniem dla mnie bylo Twe zdziwienie, ze krytykuje cos, co mi sie nie podoba, gdyz takie zachowanie uwazalam dotychczas za logiczne. Moje wypowiedzi niestety nie sa przemyslane, gdyz jak wiadomo kobiety nie sa stworzone przez nature do myslenia.

            Czy zycie jest matematyka? Zalezy czyje;).
            Jesli moje wywody uwazasz za nieudolne polecam wywiad z ks. Hellerem
            www1.gazeta.pl/nauka/1,34136,1224041.html
            Gdybys mial jakies watpliwosci co do pojec matematycznych to je chetnie wyjasnie;)

            Pozdrowienia,

            abigail
            • Gość: jan chrzciciel Re: Dzieki, barbinator IP: *.salwator.net 05.05.03, 18:06
              poprawilem sie. przeczytaj post w odpowiedzi na to co napisala barbinator
            • Gość: jan chrzciciel Re: Dzieki, barbinator IP: *.salwator.net 05.05.03, 18:22
              byc moze nie wyjasnilem jasno co oznacza Bzdura w tym kontekscie.
              Pwnie twoje wypociny z funkcjami matematyczno-feministycznymi sa poprawne. Nie wiem skad sie urwalas, czy z linuksa czy z jakiegos programu komputerowego, ale przemawiam teraz do twojej swiadomosci: LUDZIE TO NIE PROGRAMY KOMPUTEROWE, i nie beda czytac twoich algorytmow. Nikomu sie chce. a ta gadka w stylu: istneije przynajmniej jedna kobieta lepsza od jednego mezczyzny lub istnieje przynajmniej jeden mezczyzna lepszy od jednej kobiety jest bezsensowna. Przeciez to jest oczywiste. Jak sie zapedzisz w te rozumoanie logiczno-matematyczne to stracisz z horyzuontu prawdziwe zycie. zycie to nie tylko matematyka, ale tez emocje, piekno zachodzacego slonca, gor, relacji miezdzy ludzkich. I jak to zapiszesz tymi wzorami? nie napiszesz, chyba ze cale zycie bedziesz siedziec nad tym. Ale czy o to chodzi w zyciu, zeby ciagle cos komu udowadniac?
              • Gość: abigail liceum IP: *.euv-frankfurt-o.de 06.05.03, 13:52

                Czyli bzdura jest to, czego Ty nie jestes w stanie
                zrozumiec. A skoro Ty tego nie zrozumiesz, to nikt inny
                tez, no bo nie ma nikogo od Ciebie madrzejszego...

                Jezeli bedac na matfizie nie rozumiesz czegos tak
                prostego, to to bardzo zle o Tobie swiadczy. Z taka
                wiedza i podejsciem do zycia i badan nie masz czego
                szukac np. na matematyce czy informatyce, gdzie zreszta
                kwantyfikatory pojawiaja sie na egzaminach wstepnych.
                Nie wiem czy czytales wywiad z ks. Hellerem, ale nawet
                jesli to nic nie zrozumiales, co mnie zreszta nie dziwi.
                A to ze bywaja kobiety itd. bynajmniej nie dla wszystkich
                jest oczywiste a imo Jesus negowal istnienie takichze.
                I jeszcze jedno: wypowiadaj sie laskawie w swoim imieniu
                a nie w imieniu ludzi.
                abigail
                P.S. Masz cos przeciwko linuksowi?!? SuSE ist süß...
                • Gość: sagan linux uber alles :) IP: *.desy.de 06.05.03, 15:20
            • lord.jim Re: Dzieki, barbinator 08.05.03, 20:23
              > Wielce szanowny Janie!!!
              >
              > Jestem Ci ogromnie zobowiazana za cieple slowa
              konstruktywnej krytyki. Bylabym
              > Ci jeszcze bardziej wdzieczna, gdybys raczyl mi zwrocic
              uwage, w ktorych to mom
              > entach moj wywod logiczny jest bzdurny. Sama nie moge
              tego uczynic, gdyz w prze
              > ciwienstwie do Ciebie nie rozumiem slowa pisanego. Ale
              wykazane bledy sproboje
              > poprawic. Duzym zaskoczeniem dla mnie bylo Twe
              zdziwienie, ze krytykuje cos, co
              > mi sie nie podoba, gdyz takie zachowanie uwazalam
              dotychczas za logiczne. Moje
              > wypowiedzi niestety nie sa przemyslane, gdyz jak
              wiadomo kobiety nie sa stworz
              > one przez nature do myslenia.
              >
              > Czy zycie jest matematyka? Zalezy czyje;).
              > Jesli moje wywody uwazasz za nieudolne polecam wywiad z
              ks. Hellerem
              > <a
              href="http://www1.gazeta.pl/nauka/1,34136,1224041.html"target="_blank">www1.gazeta.pl/nauka/1,34136,1224041.html</a>
              > Gdybys mial jakies watpliwosci co do pojec
              matematycznych to je chetnie wyjasni
              > e;)
              >
              > Pozdrowienia,
              >
              > abigail

              Aj, Abigail, Ty naprawdę to lubisz! I to bardziej, niż
              niektórzy na Valkirii :)

              Czy aby nie jesteś feministką?

              Lord.Jim
      • Gość: Robek Re: O nieudolnosci feminizmu IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 04.05.03, 15:50
        1. zaraz,zaraz penis i piersi nie sa rowne! nie chcemy pokazywac łechtaczki,
        tak daleko nie chcemy sie posunac.

        2. autor nie powiedzial ze kobiety beda gorzej rzadzic. na pewno robilyby to
        rownie
        dobrze. tylko ze wladze trzeba zdobyc a zeby tak sie stalo nalezy byc kims
        agresywnym. kobiety sa mniej agresywne wiec nie maja tyle wladzy. chcesz to
        zmienic? zmien lepiej ten ponaciagany sweter! I to zalosne protestowanie
        przeciwko wlasnej nieudolnosci...
        • Gość: tad Re: O nieudolnosci feminizmu IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 04.05.03, 16:56
          Gość portalu: Robek napisał(a):

          > 1. zaraz,zaraz penis i piersi nie sa rowne! nie chcemy pokazywac łechtaczki,
          > tak daleko nie chcemy sie posunac.
          >

          I tu trafiłeś w sedno, którego feministki gadające (przy okazji owych reklam)
          o "dyskryminacj" zdają się nie zauważać. Otóż, nie można w tym przypadku mówić
          o "nierównym traktowaniu kobiet i mężczyzn", ponieważ na kontrplakacie
          feministek widniały (o ile mi wiadomo, bo znam go jedynie ze słyszenia)
          genitalia, podczas, gdy na plakacie radia widniały kobiece piersi. To dość
          znacząca różnica.
        • Gość: abigail Re: O nieudolnosci feminizmu IP: *.euv-frankfurt-o.de 05.05.03, 14:32


          1. Ok, czyli uwazasz ze 'kontrplakat' uwlacza mezczyznom. W zwiazku z tym, zgadzam sie, ze nie powinien on byc wywieszany. Tak samo, jezeli jakies kobiety uwazaja, ze jakis plakat im uwlacza, to nie powinien byc wywieszany. A sa takie. Nie musza tak uwazac wszystkie. Np. ja tak nie uwazam. Nie mam nic przeciwko temu, by taka reklama byla nadal zamieszczana np. w czasopismach, gdyz nabywca takiegoz czasopisma dokonal wyboru, placac za nie.

          Pytanie (do tada tez): Czy uwazasz, ze 'kontrplakat' przedstawiajacy meskie posladki (z jakims zlosliwym komentarzem) bylby ok?


          > 2. autor nie powiedzial ze kobiety beda gorzej rzadzic.
          na pewno robilyby to
          > rownie > dobrze.

          Ja nic nie pisalam na temat rzadzenia, tylko zdolnosci do uprawiania polityki. Przez ten termin rozumiem tez umiejetnosc zdobywania wladzy.
          Poza tym nie napisalam nic takiego, ze kobiety robia cokolwiek rownie dobrze jak mezczyzni. Napisalam, ze jest przynajmniej jedna kobieta, ktora ma wieksze zdolnosci do uprawiania polityki niz przynajmniej jeden mezczyzna.
          I tak samo, ze istnieje przynajmniej jeden mezczyzna, ktory ma w tej dziedzinie lepsze predyspozycje niz przynajmniej jedna kobieta.
          Nic nie pisalam o proporcjach miedzy tymi grupami.
          Wedlug mnie Jesus stwierdzil, ze wszystkie kobiety sa gorzej przystosowane do uprawiania polityki od wszystkich mezczyzn, czyli ze nawet najlepsza na tym polu kobieta jest gorsza od najgorszego mezczyzny. Moglam go oczywscie zle zrozumiec.



          tylko ze wladze trzeba zdobyc a zeby tak sie stalo nalezy byc kims
          > agresywnym. kobiety sa mniej agresywne wiec nie maja tyle wladzy.

          Bynajmniej nie wszystkie. Np. feministki sa agresywne. Niektore kobiety sa bardziej agresywne od mezczyzn. Ludzie sa rozni.

          chcesz to
          > zmienic? zmien lepiej ten ponaciagany sweter! I to zalosne protestowanie
          > przeciwko wlasnej nieudolnosci...

          Prosze, nie dyskutujmy o moim rzekomo powyciaganym rzekomym swetrze ani o Twoich rzekomo brudnych rzekomych wlosach;)
          Nie protestuje przeciw nieudolnosci (czyjej???), Jesus pisal co najwyzej o celowosci dzialan feministek.

          Pozdrowienia

          abigail


          • Gość: zielona@ Re: O nieudolnosci feminizmu IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 05.05.03, 16:21
            O nieudolności feminizmu.

            On: Kobiety są głupie i nadaja się tylko do garów. Badania wyraźnie to
            pokazują. Feminizm jest teorią błedną, szkodliwą społecznie i nieudolną.

            Ona: Pan sie myli! Proszę mi wskazać te badania! Feminizm nie jest błędny,
            lecz pan źle go rozumie!

            On: Feminizm jest głupi, a mężczyxni sa przez naturę predysponowani do
            sprawowania władzy i tak mówią badania, proszę mi nie wciskać ciemnoty, bo ja
            sie tym nie interesuje, ale wiem!

            Ona: Feminizm mówi, że ludzie powinni być sobie równi w prawach, a sprawowanie
            władzy przez mężczyzn jest tylko siłą tradycji, co wynikało przez lata z siły
            fizycznej

            On: Pani jest durna i nic pani nie wie! Feministki są brzydkie! Nienawidzą
            mężczyzn! Przez takie baby jak pani nie gotują nie piora i nie chcą rodzić
            dzieci! Ja to wiem! Nie interesuje się tym, ale tak mówią badania!

            Ona: Prosze pozwolić sobie wyjasnić. Chciałabym racjonalnie, grzecznie,
            kulturalnie...

            On: Prosze mi nie przerywać! Pani sie myli! Ja to wiem! Znam badania! Baby do
            garów!


            Itd., itp.

            Jeszcze raz Abigail wyrazy szacuneczku, że ci się tak chce...
            W tej dyskusji nikt nikogo nie przekona. Poza tym - on przecież wie, choć sie
            nie interesuje. Mężczyxni tak mają. To kwestia natury....

          • agrafek Re: O nieudolnosci feminizmu 05.05.03, 16:30
            Ok, czyli uwazasz ze 'kontrplakat' uwlacza mezczyznom. W zwiazku z tym, zgadzam
            sie, ze nie powinien on byc wywieszany. Tak
            samo, jezeli jakies kobiety uwazaja, ze jakis plakat im uwlacza, to nie
            powinien byc wywieszany. A sa takie.

            Ale - celem pierwszego plakatu (jaki on by tam nie był) była reklama radia. Cel
            drugi był juz czysto ideologiczny i nastawiony na "uwłaczanie" właśnie. To tak
            jak różnica między przypadkiem a premedytacją. Dostrzegasz ją?
            pozdrawiam.
            • Gość: abigail Re: O nieudolnosci feminizmu IP: *.euv-frankfurt-o.de 05.05.03, 17:10
              Hmm, po zdjeciu mych grubych feministycznych okularow widze roznice;).

              Ludzie, decydujacy sie na reklame swojego radia takim plakatem mogli oczywiscie nie zdawac sobie sprawy, ze moze on 'uwlaczac'. Ale jezeli sie o tym dowiedzieli, to nie powinni negowac czyichs uczuc, lecz je uszanowac. Kazdy czlowiek sam decyduje o tym co mu 'uwlacza'.
              Naprawde nie mam nic przeciwko temu, by ten plakat ukazywal sie np. w czasopismach dla mezczyzn typu 'CKM' czy 'Maxim', ktorych czytelnicy (oprocz mnie;), uwielbiam je), stanowia chyba grupe docelowa tej reklamy. Ale plakat jest publiczny, bardziej niz telewizja, i dlatego jego tresci powinna byc poswiecona wieksza uwaga.

              Oczywiscie plakat OSKI z zalozenia 'uwlaczal'.

              Ponawiam pytanie : czy plakat z meskimi posladkami jako kontrakcja by 'uwlaczal' (skoro plakat piersi + pokretla wg niektorych nie 'uwlacza')

              pzdr,

              abigail
              • agrafek Re: O nieudolnosci feminizmu 05.05.03, 17:41
                Mnie - szczerze mówiąc nie uwłaczałyby (owe pośladki) ani trochę. Aż taki
                delikacik nie jestem;). W ogóle nie mogę się pozbyć wrażenia, że większość
                najgłośniej protestujących przeciw "uwłaczającemu" plakatowi oburzała się
                raczej w imieniu "ciemiężonych i poniżanych mas kobiecych" niż swoim własnym.
                Bo plakat był nieobojętny ideologicznie. Ale tak naprawdę wykorzystanie w
                reklamie piersi, pośladków itp. to raczej kwestia smaku niż "uwłaczania".
                pozdrawiam.
            • Gość: lolyta Re: O nieudolnosci feminizmu IP: *.dialup.mindspring.com 06.05.03, 21:27
              Dodam jeszcze jedno. Powiesili plakat, kontrowersyjny, choc twierdzili, ze
              sobie z tego nie zdawali sprawy - ha, ha, w kraju, w ktorym burze wywolala
              reklama chyba Algidy gdzie ani pol piersi nie bylo, tylko piekne usta i lody -
              a wyrazem kompletnego braku szacunku wobec osob ktore ten plakat urazil byl ten
              drugi plakacik - "paniom dziekujemy".
              Razem komunikat brzmi mniej wiecej tak:
              TO (czyli kobita-gadzet) NAS KRECI. PANIOM (ktorym ta rola nie odpowiada)
              DZIEKUJEMY. (czyli niech ida na drzewo)
              Czyli juz wiedzac, ze czyjes uczucia urazili, kontynuowali te kampanie.
          • Gość: holden Re: O nieudolnosci feminizmu IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 05.05.03, 19:22
            Zle zrozumialas. Kontrplakat uwlacza nie tylko godnosci mezczyzny ale godnosci
            wszystkich. nie chcialabys chyba aby twoje dziecko (ktorego pewnie nie chcesz
            miec) chcialo ogladac taki plakat, malo tego: nikt by nie chcial. natomiast
            plakat radia 94 uwlacza tylko malej, chorobliwie przewrazliwionej gropie
            kobiet, bo jakos wiekszosci kobiet on nie przeszkadza! nie mozemy liczyc sie ze
            zdaniem takich malych gropek. Tylko wam to przeszkadza. co za idiotyczna,
            roszczeniowa postawa! pojedzcie sobie na madagaskar z tym calym waszym
            sprzetem, fiolkami ze sperma, swetrami i stwozcie wyzwolone panstwo
            • Gość: EWOK Re: O nieudolnosci feminizmu IP: *.acn.waw.pl 05.05.03, 19:58
              Gość portalu: holden napisał(a):

              > Zle zrozumialas. Kontrplakat uwlacza nie tylko godnosci mezczyzny ale
              godnosci
              >
              > wszystkich. nie chcialabys chyba aby twoje dziecko (ktorego pewnie nie
              chcesz
              > miec) chcialo ogladac taki plakat

              Święte słowa. Teraz wystarczy tylko wytłumaczyć dziecku, że tak naprawdę to
              panie nie mają na piersiach pokręteł od radia tylko coś, co się nazywa sutki i
              niezależnie od uporu, z jakim będzie się je podłączało do prądu, nie uzyska
              się odbioru jakiejkolwiek stacji radiowej i po kłopocie.
              • Gość: holden Re: O nieudolnosci feminizmu IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 07.05.03, 10:34
                ja jednak uwazam ze widok piersi nie przeszkadza normalnemu czlowiekowi
                natomiast brutalne ukazanie penisa jest oczywista pornografia
                • sagan2 Holden! 07.05.03, 10:45
                  co z odpowiedzia na moje pytanie w watku "badania"???
                  czekam i czekam i nic...
                  ... NICOSC...

                  zaczynam wierzyc, ze badnia zmysliles...
          • Gość: holden Re: O nieudolnosci feminizmu IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 05.05.03, 19:26
            tak, taki kontrplakat przedstawiajacy posladki i nawet z komentazem bylby w
            pozadku jesli tylko mialby na celu reklame czegos. natomiast produkcja takich
            plakatow tylko aby nam dokopac z feministycznej przekory bylaby idiotyczna
            • Gość: zula :-) IP: diak:* / 10.2.12.* 05.05.03, 20:15
              z empirycznego punktu widzenia feministki mają więcej do powiedzenia od ciebie,
              gdyż:

              feministki też mają cycki (niezaleznie od badań, jakimi posiłkujesz swoją
              wiedzę na temat swiata jest tak). i jako właścicielki cycków mogą powiedzieć,
              że sobie nie życzą, aby ich przecudowne skarby pokazywać z jakimiś fe,fe, fe,
              pokrętłami (to takie staromodne!).

              ale tobie pewnie trudno wypowiadać się o czymś, czego nie masz.
              • Gość: maczoKonsump Re: :-) IP: *.salwator.net 05.05.03, 20:29
                No ale to nie cycki feministek sa na plakacie, tylko modelki ktora dostala za sesje pieniadze, zgodzila sie na to. Takie sa prawa rynku. Kapitlaizm.
                • Gość: zula Re: :-) IP: diak:* / 10.2.12.* 05.05.03, 21:17
                  tak, ale z drugiej strony cycki to też symbol (poządania na przykład), więc
                  osoby, które odznaczają się tym symbolem mogą czuć się znudzone.

                  w latach 70 Laurie anderson protestowała pod playboyem (wraz z inymi
                  feministkami), no wiadomo, klasyka feminizmu: playboy uprzedmiotawia kobiece
                  ciało itd itp, gdy w pewnym momencie podeszła pewna kobieta, jak się
                  okazało, "króliczek", i powiedziała, ze ma 3 dzieci, zarabia 400$ dziennie, i
                  nie czuje się uprzedmiotowiona. poleciła feministkom przenieść się pod fabrykę,
                  gdzie naprawdę wyzyskuje się kobiety placąc im 3 pensy za godzinę. Laurie
                  Anderson powiedziała "hmmmm....

                  to jest bardzo ważna krytyka feminizmu, jednak polska jest tak przaśnym krajem,
                  że po prostu WYPADA zwrócić uwagę na to, że niektóre rzeczy są niesmaczne,
                  prócz nierówności zarobków k i m. jest róznica między błyskotliwą reklamą, a
                  niesmaczna reklamą. np. w monthy pytonie widoczny jest cudzysłów obsmiewanych
                  stereotypów. w tej reklamie tego nie było. i faktycznie, kapitalizm
                  kapitalizmem, ale i każda grupa spoleczna ma prawo wyrazić swoje zniesmaczenie.

                  odnoszę wrażenie, że bunt kobiet przeciwko "takim drobnostkom" jest na tyle
                  nowy, że robi się z niego sensację, wręcz skandal. "normalnej kobiecie" powinno
                  się podobać nawiązanie do obmacywania. tylko jaka jest ta normalna kobieta? i
                  kto ja definiuje? normalną kobietę powinny definiować: podręczniki szkolne,
                  normy spoleczne, mąż, seriale, słodziutkie przyjaciółki, sąsiadki z siatami,
                  budowlańcy, szefowie poklepujący po pośladkach, bogate panie z agencji
                  reklamowych, które sa w takiej sferze, w której faktycznie dyskryminacja nie
                  istnieje, i które moga sobie abstrahować na temat tematu machizmo.
                  • Gość: tad podziękowanie IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 05.05.03, 23:16
                    Chciałbym podziękować za dane dotyczące "udziału kobiet w wynalazczości". Nie
                    znałem ich dotąd i nie sądziłem, że są tak zadziwiające. To doprawdy NIEZWYKŁE
                    jak niski jest ten udział, zważywszy na to, że kobiety to ponad 50% ludzkości.
                    Zaprawdę racje miała ta pani, która powiedziała, że gdyby rządziły kobiety, to
                    wciąż tkwilibyśmy w jaskiniach.......
            • Gość: abigail Re: O nieudolnosci feminizmu IP: *.euv-frankfurt-o.de 06.05.03, 14:05
              A wiesz co to jest reklama spoleczna?

              Jej miejsce jest wlasnie na plakacie. 'Uwlaczajacym'
              reklamom radia niekoniecznie.
              Mnie osobiscie plakat z penisem nie 'uwlacza', ale ja nie
              jestem czlowiekiem, tylko kobieta.(ktorystam sie
              wypowiadal za wszystkich;) Potrafilabym wytlumaczyc
              swojemu dziecku co tam jest i dlaczego. Trudniej by mi
              bylo wytlumaczyc reklame radia - patrz post EWOK.
              Pozdrowienia,
              abigail
              • Gość: holden Re: O nieudolnosci feminizmu IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 07.05.03, 10:45
                oczywiscie! wiem teraz jaka jest twoja natura! gdyby twoje dziecko przypadkiem
                znalazlo gazete porno, przejzaloby ja i przyszlo do ciebie abys mu(jej)
                wytlumaczyla co jest grane i dlaczego ci ludzie znalezli sie w takiej sytuacji
                odpowiedzialabys:
                1. na zdjeciu gdzie ten zly pan posuwa ubezwlasnowolniona kobiete widzimy
                brutalnosc tego swiata
                2. tu, gdzie widzisz jak jedna pani robi kupke na druga pania ukazane jest
                piekno wolnosci kobiety. Pamietaj abys nigdy nie znalazl(a) sie w sytlacji nr 1
                • Gość: abigail Re: O nieudolnosci feminizmu IP: *.euv-frankfurt-o.de 07.05.03, 12:26
                  Oczywiscie wszechwiedzacy i swietnie znajacy moje mysli!
                  Chyba zdajesz sobie sprawe z roznicy w dostepnosci (dla
                  dzieci tez) miedzy magazynem a plakatem?
                  Ja juz pisalam, ze nie mam nic przeciwko takiej reklamie
                  tego radia w magazynach. Podobnie jak nie mam nic przeciw
                  magazynom pornograficznym. Nie boj sie, potrafilabym
                  wytlumaczyc dziecku, co jest na tych zdjeciach i to w
                  sposob, ktory by zrozumialo, bez Twojej nadetej ideologii.
                  Ciekawam natomiast, jak Ty bys wytlumaczyl swojemu
                  dziecku (ktorego pewnie nie chcesz miec) co jest w takim
                  magazynie?

                  Pzdr,

                  abigail
                  • lord.jim Re: O nieudolnosci feminizmu 08.05.03, 20:22
                    > Podobnie jak nie mam nic przeciw
                    > magazynom pornograficznym. Nie boj sie, potrafilabym
                    > wytlumaczyc dziecku, co jest na tych zdjeciach i to w
                    > sposob, ktory by zrozumialo, bez Twojej nadetej ideologii.

                    > abigail

                    Ciekaw jestem, jak byś to wytłumaczyła swojemu dziecku,
                    bardzo jestem ciekaw :)

                    Lord.Jim
    • Gość: doku Ależ o to nam właśnie chodzi IP: *.chello.pl 07.05.03, 00:21
      Gość portalu: Jesus napisał(a):

      > dlaczego feministki protestuja przeciwko malej ilosci
      > kobiet w rzadzie? przeciez wystarczy spojrzec prawdzie w oczy: kobiety nie
      > chca rzadzic.

      Prawda jest jeszcze smutniejsza, kobiety nie chcą głosować na kobiety, nawet na
      te, które chcą rządzić.

      To jest nasz główny cel, nasza misja, feministów i feministek, a szczególnie to
      jest moja misja - samozwańczego duchowego przywódcy feminizmu w Polsce:
      przekonać kobiety, aby głosowały na kobiety.

      Kochane kandydatki, które chcecie rządzić! Dajcie swoim elektorkom poznać swoje
      zalety! Mówcie śmiało, że będziecie służyć sprawie feminizmu, a kobiety na Was
      zagłosują. Pokażcie, że jesteście warte ich głosów. Nie wstydźcie się tego, że
      chcecie rządzić, że wierzycie w siebie, że jesteście pewne siebie i swojej
      wartości.

      Kochane Panie! Głosujcie na kandydatki, a nie na kandydatów!
      • agrafek Re: Ależ o to nam właśnie chodzi 07.05.03, 12:41
        Kochane Panie! Głosujcie na ludzi a nie na płeć:). Inaczej demokrację szlag
        trafi a Doku i tak nie zostanie prezydentem chyba, że zmieni płeć:)
        • Gość: doku Podstawą demokracji są wolne wybory ... IP: *.chello.pl 07.05.03, 18:43
          agrafek napisał:

          > Kochane Panie! Głosujcie na ludzi a nie na płeć:). Inaczej demokrację szlag
          > trafi

          ... a kobieta głosująca na mężczyznę zwykle tak głosuje bo ma umysł zniewolony
          przez swą naturę kury domowej. Dopiero kiedy 80% kobiet odda głos na kobiety,
          będzie można mówić o naprawdę wolnych wyborach.

          Kochane Panie! Jeżeli większość z Was głosowała na mężczyzn, to wniosek jest
          prosty: na trzy tak głosujące dwie z Was trzech to dwie głupie niewolnice
          nasze. Otrząśnijcie się z tego otępienia, pozbądźcie się strachu, bo wybory są
          naprawdę tajne. Niedługo przedterminowe wybory. Głosujcie na kobiety, głosujcie
          na feministki.
          • Gość: anikasia Re: Podstawą demokracji są wolne wybory ... IP: *.acn.pl 11.05.03, 05:46
            Gość portalu: doku napisał(a):

            > Niedługo przedterminowe wybory. Głosujcie na kobiety, głosujcie
            > na feministki.

            Mogę poczekać, aż ich trochę więcej wyprodukujesz?
            Podczas wyborów lubię mieć jakiś wybór.

            - Kasia


    • malenka7 Re: O nieudolnosci feminizmu 17.08.03, 20:33
      Gość portalu: Jesus napisał(a):

      > logika jest jedna.
      >
      > Nie interesuje sie feminizmem. Przypadkowo wpadl mi w rece artykol z Wysokich
      > obcasow o radiu 94 (2 maja 2003). oto refleksje ktore nasunely mi sie po jego
      > przeczytaniu:
      > Jak to sie dzieje, ze feministki sa przeciwne przemocy w rodzinie,
      > molestowaniu itd. a w odpowiedzi na rzeko uwlaczajacy godnosci kobiety plakat
      > radia 94 podjely sie proby publikacji plakatu przedstawiajacego ciagnietego
      > za sznorek penisa? Przeciez ich celem nie jest atakowanie mezczyzn (chociaz i
      > tak nie wielu z nich uwazaloby taki plakat za potwarz) a bronienie kobiet!
      >
      > Kobiety w polityce. dlaczego feministki protestuja przeciwko malej ilosci
      > kobiet w rzadzie? przeciez wystarczy spojrzec prawdzie w oczy: kobiety nie
      > chca rzadzic. nie chca zupelnie tak jak nie chca grac w pilke, rozmawiac o
      > samochodach itp. nie chca ale moga. dlaczego feministki nie protestuja
      > przeciwko temu ze wiecej druzyn pilkarskich to druzyny meskie? O, nie, nie!
      > nie mozna isc w zaparte! my mamy penisy a wy dziurki! my lubimy i mamy
      > wieksze predyspozysje do dobierania sie do wladzy, bo polityka to nie tylko
      > czysta gra w bialych rekawiczkach. mezczyzna jest lepiej uksztaltowany
      > biologicznie aby sie przebic a kobieta nie i tego zmieniac nie da sie. gdyby
      > feministki zaakceptowaly nature taka jaka jest nie byloby dyskusji, bo logika
      > jest jedna!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka