margot_may 09.03.07, 22:26 fakty.interia.pl/fakty_dnia/news/kochanka-zaplaci-odszkodowanie-zdradzanej-zonie,881159,2943 To jest skandal. Zresztą co będę komentować... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
gotlama Re: Kochanka spłaca żonę... 09.03.07, 23:40 On nie winien, ona winna.... Skąd to znamy? Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes Re: Kochanka spłaca żonę... 10.03.07, 00:35 Krakowiaczek nic nie winien, pocałował , bo powinien... Żenua za żenuą... Odpowiedz Link Zgłoś
muszek0 Re: Kochanka spłaca żonę... 10.03.07, 04:46 żenuą jest kretyński zwrot żenua. czy nie mozna normalnie pisać? Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes Re: Kochanka spłaca żonę... 10.03.07, 10:32 Nie podoba się - to nie czytaj. Odpowiedz Link Zgłoś
tomekjot Tak powinno być 10.03.07, 09:53 w każdym kraju margot_may napisała: > fakty.interia.pl/fakty_dnia/news/kochanka-zaplaci-odszkodowanie-zdradzanej-zonie,881159,2943 > To jest skandal. Zresztą co będę komentować... Odpowiedz Link Zgłoś
jordi4u Re: Kochanka spłaca żonę... 10.03.07, 10:08 a co w tym takiego skandalicznego?? Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: Kochanka spłaca żonę... 10.03.07, 10:46 Ano to, że to mąż zdradził a nie kochanka. Jeszcze jaśniej? KOchanka nie ma żadnych zobowiązań wobez żony bo to dla niej obca kobieta. Mąż takie zobowiązania ma. Odpowiedz Link Zgłoś
kawitator Re: Kochanka spłaca żonę... 10.03.07, 11:28 Prawo, według którego muzułmańscy małżonkowie w czasie rozwodu mogą występować o odszkodowanie od osób trzecich, winnych rozpadowi małżeństwa, obowiązuje w Malezji od 1976 roku Zgodnie z prawem tam obowiązującym sąd wydał wyrok To chcecie powiedzieć, że 44 letnia kobitka była bezwolnym narzędziem słodką idiotką i nie wiedziała co robi Mówicie ze kobitka z gruntu jest niepoczytalna to nie można jej karać bo ona niewinna nie wiedziała co robi Nie ma woli a dziadek zabełtał jej błękit w głowie I absolutnie nie zależało jej na forsie tylko oszołomił ja swoją urodą niewątpliwą Przecież był tylko 20 lat starszy Jak osoba ta w wieku dojrzałym pakuje się w romans ze swoim szefem to musi ponieść konsekwencje Sąd badał sprawę i widocznie znalazł jej wyraźne przyczynienie się do takiego stanu rzeczy Facet tez płaci bo tak tam stanowi prawo. I jeszcze jedno żenua ( fajne słówko) co brak logiki Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes Re: Kochanka spłaca żonę... 10.03.07, 11:52 Bycie kochanką powinno być karane? A wobec kogo ta kobieta miała zobowiązania? Coś komuś przysięgała? I co ma do rzeczy czy zależało jej na tym czy owym? Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: Kochanka spłaca żonę... 10.03.07, 15:11 Obyczaj tamtego kraju mówi, że mąż ma obowiązek być wierny swojej zonie (a żona mężowi) Obyczaj tamtego kraju NIE mówi, że kochanka ma obowiązek być wierna zonie swojego kochanka. Odszkodowanie płaci ten kto dopuscił sie zdrady wobez osoby domagającej sioę odszkodowania. Kto dopuscił sie zdrady wobec tej osoby? Jej mąż. A popierdółki o kochance jako bezwolnej istocie to sobie odpuść, bo znowu gadasz nie na temat. I nie mieszaj w to słowa "logika", bo Arystoteles sie w grobie przewraca jak widzi co ty z logika wyprawiasz. Odpowiedz Link Zgłoś
kawitator Re: Kochanka spłaca żonę... 10.03.07, 17:10 Nigdy nie byłem w Malezji i nie znam obyczajów tamtego kraju Może wierność tam wcale nie jest wymagana ;-PPPP Zresztą nikt tam nie piesze o wierności ale o zubożeniu Żona podała do sądu męża i kochankę cytat: 59-letnia emerytowana nauczycielka, przekonała sąd, że przez wiele lat cierpiała biedę, gdyż mąż wszystkie pieniądze wydawał na kochankę, Gdzie tu mowa o wierności ? Jednocześnie wyraźnie zaznaczono ze pomimo iż prawo obowiązuje 21 lat dopiero po raz drugi zostało zastosowane Nie znamy żadnych okoliczności sprawy ale na podstawie wyroku możemy się domyślać że „tą razom” wkład kochanki był wyjątkowo aktywny i znaczący. Drugi cytat Werdykt wywołał ostrą krytykę organizacji kobiecych, które podkreślają, że głównym winowajcą w tej sprawie jest mężczyzna. Czy ktoś zaprzecza że facet jest głównym winowajcą ??? Czego się boicie W Polsce nie ma takiego prawa. wiec wam nic nie grozi. Odpowiedz Link Zgłoś
jordi4u Re: Kochanka spłaca żonę... 10.03.07, 12:12 kochanka stała się przyczyną rozpadu małżeństwa, dlatego zasądzone zostało odszkodowanie na korzyść osoby poszkodowanej: zdradzonej i skrzywdzonej żony - w zasadzie to ochrona praw kobiet, jakby nie patrzyć ;))) gdyby mąż zdradził żonę z kochankiem, pewnie scenariusz były podobny - w tym przypadku pole do popisu miałyby organizacje działające przeciw dyskryminacji mężczyzn hihihi mąż oczywiście też jest winny, dlatego też płaci odszkodowanie i alimenty agent wywiadu USA, który nie ma żadnych zobowiązań wobec Rosji, musi się liczyć z retorsją, jeżeli zostanie schwytany, w sytuacji, gdy kupuje tajne informacje od oficera armii rosyjskiej, który zobowiązania wobec Rosji już posiada poza tym to czy miała zobowiązania czy nie, tak naprawdę nie ma nic do rzeczy, bo można nie mieć wobec drugiej osoby żadnych zobowiązań, a wyrządzić jej wielką krzywdę Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Kochanka spłaca żonę... 10.03.07, 12:26 kot_behemot8 napisała: > Ano to, że to mąż zdradził a nie kochanka. Jeszcze jaśniej? KOchanka nie ma > żadnych zobowiązań wobez żony bo to dla niej obca kobieta. Mąż takie > zobowiązania ma. To nie jest kwestia istniejących wcześniej zobowiązań, tylko odpowiedzialności za wyrządzoną szkodę. Kierowca, który powoduje kolizję też najczęściej nie ma żadnych zobowiązań i jest zupełnie obcym człowiekiem dla poszkodowanego. Jednak ma prawny obowiązek naprawienia szkody. I nie ma co odwracać uwagi wskazywaniem na męża, bo mąż też został ukarany - alimentami na rzecz żony. Ponieważ romans polega na dobrowolnym i nieprzymuszonym współdziałaniu dwóch osób, więc słuszną jest rzeczą, że konsekwencje tego obciążają jedną i drugą. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Kochanka spłaca żonę... 10.03.07, 12:30 Zazwyczaj punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Czy to przypadek, że bliższy Ci jest (i nie tylko Tobie, jak widać z pozostałych postów) punkt widzenia kochanki niż żony? Odpowiedz Link Zgłoś
illiterate Re: Kochanka spłaca żonę... 10.03.07, 12:56 To jest ciekawe, na jakiej podstawie wyznaczono wysokosc ceny za zuzytego dentyste. Np wspolczynnik atrakcyjnosci kochanki x atrakcyjnosc meza x nieatracyjnosc zony? A co z czynnikiem czasu? Co - jesli wyceniamy uczucia - z upokrzeniami, jakie znosila zdradzana? I po tych wszystkich iloczynach wyszlo im dwa osiemset kary dla kochanki? Ta skromna suma rzucona w twarz tez musiala byc upokarzajaca... No bo skoro sluszne jest karanie kochanki za cierpienia zony, to zona powinna cos z tego miec, a kwota jest raczej smieszna. Zwolennicy szaraitu - a czytajac wypowiedzi powyzej, jest ich tu co najmniej dwoch - dolozyliby do tego co najmniej publiczna chloste dla tej jawnogrzesznicy. A potem sie czlowiek dziwi, ze dla niektorych posiadanie zony/meza to jak jazda _wlasnym_ samochodem, i jak ktos ten _wlasny_ samochod uszkodzi, to niech placi. Czesto mi szkoda, ze Hrabal tych czasow nie dozyl - on we wszystkim, co smutne, umial dostrzec cos smiesznego. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Kochanka spłaca żonę... 10.03.07, 13:05 > Zwolennicy szaraitu - a czytajac wypowiedzi powyzej, jest ich tu co najmniej > dwoch - dolozyliby do tego co najmniej publiczna chloste dla tej > jawnogrzesznicy. Ale tak w ogóle potrafisz dostrzec różnicę między odpowiedzialnością karną za złamanie prawa, a cywilną za wyrządzoną szkodę i tylko teraz, zupełnie przypadkiem rzecz jasna, ją przeoczyłaś? Odpowiedz Link Zgłoś
margot_may Re: Kochanka spłaca żonę... 10.03.07, 14:34 Misiu, a jak ja będę planować małżeństwo z facetem, z którym jestem x lat, zyję razem itd. i on odejdzie i zwiąże się z inną, to ona też ma mi płacić? Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Kochanka spłaca żonę... 10.03.07, 15:07 margot_may napisała: > Misiu, a jak ja będę planować małżeństwo z facetem, z którym jestem x lat, > zyję razem itd. i on odejdzie i zwiąże się z inną, to ona też ma mi płacić? Moim zdaniem nie, ale być może sąd miałby inne zdanie na ten temat. Ja swoje stanowisko motywowałbym istnieniem prawnego zobowiązania wierności i wspólności majątkowej małżonków. Jeśli kobieta świadomie związałaby się z żonatym mężczyzną, to znaczy, że godziła się na naruszenie praw żony. Praw, których Ty, będąc konkubiną, nie posiadałabyś. Odpowiedz Link Zgłoś
margot_may Re: Kochanka spłaca żonę... 10.03.07, 15:16 A co to znaczy: godziła się na naruszenie praw żony? Jakie to są prawa? Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Kochanka spłaca żonę... 10.03.07, 15:22 Nie wiesz, jakie są prawa żony? Poczytaj Kodeks Rodzinny i Opiekuńczy. Tam znajdziesz potrzebną Ci odpowiedź: bap-psp.lex.pl/serwis/kodeksy/akty/64.9.59.htm Odpowiedz Link Zgłoś
margot_may Re: Kochanka spłaca żonę... 10.03.07, 15:26 No ba, ja np. jako sąsiadka tej zony, wiedząc o tym, ze mąz ma romans też godziłabym się na naruszenie jej praw. I też mam płacić? Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Kochanka spłaca żonę... 10.03.07, 15:46 margot_may napisała: > No ba, ja np. jako sąsiadka tej zony, wiedząc o tym, ze mąz ma romans też > godziłabym się na naruszenie jej praw. I też mam płacić? Margot, nie rozśmieszaj mnie. Sąsiadka nie ma nic do rzeczy, bo nie chodzi o zgodę, jako taką, tylko działanie z tej zgody wynikające. Chodzi o winę umyślną kochanki, która polega na tym, że podejmuje działanie, o którym wie, że narusza ono prawa żony i godzi się na to, żeby zostały naruszone. Odpowiedz Link Zgłoś
margot_may Re: Kochanka spłaca żonę... 10.03.07, 15:52 Przyznję, ze nei rozumiem. Kochanka narusza prawa żony do czego? Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Kochanka spłaca żonę... 10.03.07, 16:10 margot_may napisała: > Przyznję, ze nei rozumiem. Kochanka narusza prawa żony do czego? Żona ma prawo do wierności męża, do przeznaczania jego dochodów na potrzeby rodziny i do tego, żeby jej poświęcał swój czas i uwagę. To, co było kluczem omawianego wyroku, to kwestia finansowa. W skrócie - mąż wydawał na kochankę pieniądze będące nie jego wyłączną własnością, tylko własnością rodziny. W związku z tym doszło do uszczuplenia praw majątkowych żony. To chyba nie jest trudne do zrozumienia? Odpowiedz Link Zgłoś
margot_may Re: Kochanka spłaca żonę... 10.03.07, 16:20 Problem w tym, że kochanka nie płaci dlatego, że musi oddac pieniądze, które należały do żony, ale dlatego, że stała się "przyczyną rozpadu małżeństwa". Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Kochanka spłaca żonę... 10.03.07, 16:54 "Opuszczona żona, 59-letnia emerytowana nauczycielka, przekonała sąd, że przez wiele lat cierpiała biedę, gdyż mąż wszystkie pieniądze wydawał na kochankę" Odpowiedz Link Zgłoś
jordi4u [...] 10.03.07, 13:22 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
karolana Re: Kochanka spłaca żonę... 10.03.07, 13:18 No i w tym wypadku pozwolę sobie nie zgodzić sie z opinią większości ... Uważam, że za rozmas odpowiedzialny jest tak mężczyzna jak jego kochanka. Ktoś tu napisał, ze romans polega na dobrowolnym nawiązaniu relacji. Kochanka wiedziała o żonie, w końcu była pracownicą swojego kochanka, więc na pewno orientowała się w jego sytuacji rodzinnej. Powiem więcej, moim zdaniem KAŻDA kobieta, która pakuje się w związek z mężczyzna formalnie związanym z inną kobietą przyczynia się do rozpadu małżeństwa/rodziny. To nie jest tak, że żona/ poprzednia partnerka jest jakąś tam "obcą babą", którą można mieć w dupie, bo liczą sie tylko chwile MOJEGO szczęścia. Tyle się trąbi o solidarności kobiecej na tym forum... a w tak życiowej sytuacji nie stać was dziewczyny na odrobinę empatii wobec... innej kobiety... Więc co, facet przychodzi, mówi "że żona go nie rozumie, że wcale ze sobą nie śpią" więc luuuzik, tak? Bez zastanowienia się nad tym, że wersja drugiej strony może być inna, że ta druga strona może kocha i będzie cierpiała? A że ta druga strona to kobieta... no tak... ale to przecież jakaś "obca baba", która na pewno jest wredną suką... Odpowiedz Link Zgłoś
margot_may Re: Kochanka spłaca żonę... 10.03.07, 14:32 Alez ja mam empatię dla tej żony. Rozumiem, ze jest to dla niej bardzo trudne, ale to nie zmienia faktu, ze za zdradę jest odpowiedzialna osoba zdradzająca. Jeśli mu nie pasowało małżeństwo to powinien być uczciwy i się rozwieść. Kochanka to osoba drugorzędna, jeśli nie ona to byłaby inna. Kochanka, która nie liczy się uczuciami żony... mówi się trudno. Nie ma takiego przepisu, ze trzeba się liczyć z uczciami każdego. A żona wcale nie musi wybaczać kochance. Może do końca zycia płonąć nienawiścią. Ale obarczać kochankę odpowiedzialnością to już za dużo. Odpowiedz Link Zgłoś
karolana Re: Kochanka spłaca żonę... 10.03.07, 14:53 za powstanie związku odpowiedzialne są DWIE osoby. oczywiście, ze nie ma PRZEPISU żeby się liczyć z uczuciami drugiego człowieka... więc za każdym razem, kiedy ktoś wyrządzi ci krzywdę i zrani twoje uczucia powtórz to sobie - on/ona nie miał/-a obowiązku liczyć się z moimi uczuciami... z takim podejściem świat będzie na pewno coraz lepszy... jak już nie raz pisałam, podzielam zdanie prf. Szyszkowskiej: moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka... osoba wkraczająca pomiędzy dwoje ludzi, obojętnie czy to kochanek czy kochanka, narusza granice uczciwości wobec drugiego człowieka i mówienie, że "ja przecież nie znam męża/żony, to dla mnie obca osoba" niczego nie usprawiedliwia. nie żyjemy w próżni. wpływamy na losy innych i oni wpływają na nasze życie. jeśli nie będziemy wrażliwi na siebie na wzajem, będziemy krzywdzić i sami będziemy krzywdzeni... naprawdę nie ma to znaczenia? naprawdę musisz kogoś znać, żeby obchodził cię los tego człowieka? uczucia? naprawdę nie interesowałoby cię gdybyś miała na sumieniu czyjeś złamane serce i zniszczone życie? Odpowiedz Link Zgłoś
evita_duarte Re: Kochanka spłaca żonę... 10.03.07, 14:58 Szczerze? Gdybym zakochala sie bez opamietania w zonatym facecie to chcialabym swojego szczescia. To on powienien wiedziec, ze robi cos zlego. Odpowiedz Link Zgłoś
iokepine Re: Kochanka spłaca żonę... 11.03.07, 19:08 evita_duarte napisała: > Szczerze? Gdybym zakochala sie bez opamietania w zonatym facecie to chcialabym > swojego szczescia. To on powienien wiedziec, ze robi cos zlego. Szczerze? Nie wierzę w budowanie swojego szczęścia na cudzej krzywdzie. Już trochę widziałam kobiet, które wcale nie są zbyt sczęśliwe w małżenstwie, które powstało na skutek "odbicia" komuś partnera. Zakochanie zakochaniem, ale dla zwykłej ludzkiej przyzwoitości nie łaska zaczekać do rozwodu takiego faceta? Choćby po to, zeby być w porzadku, także wobec siebie. Romans z żonatym facetem to imho strzelanie sobie samej w kolanko. Nawet jak sie człowiek zakocha, to może sie zachowywać z godnością i nie robić komuś innemu tego, czego samej by się nie chciało doświadczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
margot_may Re: Kochanka spłaca żonę... 10.03.07, 15:13 Ja od siebie mogę wymagać. Ale nie mogę wymagać od ludzi, którzy mnie nie znają. Mogę mieć nadzieję, że jeśli mój hipotetyczny mąż chciałby nawiązać romans to kobieta mu odmówi. Ale nie mogę tego oczekiwać. A jeśli chodzi o granice uczciwości i granice wolności: mąż to nie jest moja własność. Nie moge więc oczekiwać od kochanki, że będzie respektowała moje życzenia, co do tego, co wolno jej z moim mężem, a czego nie. Ja mam tylko umowę ustną z mężem, która dotyczy nas, naszego małżeństwa, a on jest przecież wolnym człowiekiem. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Kochanka spłaca żonę... 10.03.07, 15:20 margot_may napisała: > Ja mam tylko umowę ustną z mężem, która dotyczy nas, naszego małżeństwa, a on > jest przecież wolnym człowiekiem. Nic podobnego. Małżonkowie w obecności urzędnika i świadków dokonują wzajemnej przysięgi, która rodzi zobowiązania prawne. Ani żona, ani mąż nie są więc wolnymi ludźmi. Wolnym człowiekiem jest się przed ślubem albo po rozwodzie. Jeśli Ty masz tylko ustną umowę, to znaczy, że nie jesteś żoną, tylko co najwyżej konkubiną. Odpowiedz Link Zgłoś
margot_may Re: Kochanka spłaca żonę... 10.03.07, 15:21 No właśnie jakie zobowiązania prawne? Jest tam coś o kochankach? Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Kochanka spłaca żonę... 10.03.07, 15:22 "Art. 23. Małżonkowie mają równe prawa i obowiązki w małżeństwie. Są obowiązani do wspólnego pożycia, do wzajemnej pomocy i wierności oraz do współdziałania dla dobra rodziny, którą przez swój związek założyli." Odpowiedz Link Zgłoś
margot_may Re: Kochanka spłaca żonę... 10.03.07, 15:53 Tutaj nic nie ma o kochankach. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Kochanka spłaca żonę... 10.03.07, 16:13 margot_may napisała: > Tutaj nic nie ma o kochankach. Naprawdę? O seksie też nie jest nic napisane, a jednak doktryna uparcie tkwi na stanowisku, że wspomniany artykuł zobowiązuje małżonków do seksu. Obowiązek wierności - to jest miejsce, gdzie mowa o kochankach. Odpowiedz Link Zgłoś
margot_may Re: Kochanka spłaca żonę... 10.03.07, 16:22 A nieprawda. Nie ma obwiązku seksu. To juz sprawa małżonków. Jest tylko możłiwość rozwodu za sprawą braku wspólnego pożycia. A obowiązek wierności dotyczy męża i żony. A nie kochanki. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Kochanka spłaca żonę... 10.03.07, 17:03 margot_may napisała: > A nieprawda. Nie ma obwiązku seksu. To juz sprawa małżonków. Jest tylko > możłiwość rozwodu za sprawą braku wspólnego pożycia. Ciekawa interpretacja. Idąc dalej tym tokiem myślenia - nie ma obowiązku płacenia podatków, jest tylko kara za niepłacenie. Otóż nie byłoby możliwości rozwodu z powodu braku pożycia, gdyby nie było obowiązku współżycia płciowego. Obowiązująca doktryna prawna nie pozostawia ŻADNYCH wątpliwości, że taki obowiązek wynika wprost z przytoczonego przeze mnie artykułu. > A obowiązek wierności dotyczy męża i żony. A nie kochanki. Nie szkodzi. Jest jeszcze coś takiego jak pomocnictwo, bez którego nie doszłoby do złamania tego obowiązku. Nie ulega też wątpliwości, że jeśli przyjmujesz prezenty od żonatego mężczyzny, wchodzisz w posiadanie dóbr, które należą w połowie do żony. Odpowiedz Link Zgłoś
illiterate Re: Kochanka spłaca żonę... 10.03.07, 15:30 karolana napisała: > za powstanie związku odpowiedzialne są DWIE osoby. oczywiście, ze nie ma > PRZEPISU żeby się liczyć z uczuciami drugiego człowieka... więc za każdym razem > , > kiedy ktoś wyrządzi ci krzywdę i zrani twoje uczucia powtórz to sobie - on/ona > nie miał/-a obowiązku liczyć się z moimi uczuciami... z takim podejściem świat > będzie na pewno coraz lepszy... Chodzi wlasnie o _przepisy_. Przekonanie, ze prawo powinno regulowac _wszystkie_ sfery zycia do tej pory istnialo tylko tam, gdzie obowiazywal szariat. Jesli np uznajemy decyzje o aborcji niechcianego za prywatna, konsekwentnie powinnismy uznac za taka sama decyzje o zdradzie. Cala ta sytuacja uprzedmiatawia glownych aktorow tragedii. Zona dostaje forse za to, ze _na_wlasne_zyczenie_ godzila sie na bycie zdradzana zona. Maz zostal wyceniony bardzo taniutko. Kochanka nabywa za pare tysiecy dolcow spokoj sumienia. > jak już nie raz pisałam, podzielam zdanie prf. Szyszkowskiej: > moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka... > osoba wkraczająca pomiędzy dwoje ludzi, obojętnie czy to kochanek czy kochanka, > narusza granice uczciwości wobec drugiego człowieka i mówienie, że "ja przecież > nie znam męża/żony, to dla mnie obca osoba" niczego nie usprawiedliwia. > nie żyjemy w próżni. wpływamy na losy innych i oni wpływają na nasze życie. > jeśli nie będziemy wrażliwi na siebie na wzajem, będziemy krzywdzić i sami > będziemy krzywdzeni... naprawdę nie ma to znaczenia? naprawdę musisz kogoś znać > , > żeby obchodził cię los tego człowieka? uczucia? naprawdę nie interesowałoby cię > gdybyś miała na sumieniu czyjeś złamane serce i zniszczone życie? Naprawde panstwo musi sie w to mieszac? Zamiast 'jesli bedziesz mnie zdradzac, odejde od ciebie' - 'jesli bedziesz mnie zdradzac, nie wyplacicie sie do konca zycia'? Przeciez to dziko upokarza. Odpowiedz Link Zgłoś
karolana Re: Kochanka spłaca żonę... 10.03.07, 16:25 illiterate, zgadzam się, że prawo nie powinno regulować takich przypadków. zaś w swoim poście odnosiłam do odpowiedzialności moralnej, którą, podtrzymuje to co napisałam, ponosi także kochanka. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Kochanka spłaca żonę... 10.03.07, 17:10 karolana napisała: > illiterate, zgadzam się, że prawo nie powinno regulować takich przypadków. I tak, i nie. Prawo nie powinno regulować osobno takich szczególnych przypadków, ale nie ma przeszkód, żeby na podstawie istniejących przepisów Kodeksu Cywilnego dochodzić KAŻDEJ zawinionej przez kogoś szkody. Art. 422 KC. Za szkodę odpowiedzialny jest nie tylko ten, kto ją bezpośrednio wyrządził, lecz także ten, kto inną osobę do wyrządzenia szkody nakłonił albo był jej pomocny, jak również ten, kto świadomie skorzystał z wyrządzonej drugiemu szkody. Odpowiedz Link Zgłoś
evita_duarte Re: Kochanka spłaca żonę... 10.03.07, 14:56 Zgadzam sie z Margot. Malzenstwo to zwiazek dwoch osob, kochanka to osoba trzecia. Ona nie ma zadnych zobowiazan wobec zony. Nie przemawia do mnie tez argument wyrzadzonej krzywdy. To nie ona wyrzadzila krzywde zonie, a jej maz. Odpowiedz Link Zgłoś
iokepine Re: Kochanka spłaca żonę... 10.03.07, 18:24 evita_duarte napisała: > Zgadzam sie z Margot. Malzenstwo to zwiazek dwoch osob, kochanka to osoba > trzecia. Ona nie ma zadnych zobowiazan wobec zony. Nie przemawia do mnie tez > argument wyrzadzonej krzywdy. To nie ona wyrzadzila krzywde zonie, a jej maz. A ja uważam, ze kochanka także przyczyniła się do krzywdy. Co nie zwalnia z odpowiedzialności męża oczywiscie, on ponosi przede wszystkim odpowiedzialnośc wobec żony. Co do strat finansowych - trudno mi się wypowiadać, ale jeśli np. kobieta razem z dziećmi przypierała głodem albo latami chodziła w jedenj sukience, a facet wydawał za namową kochanki kasę na tąże kochankę, to jeste ewidentnie działanie ze złą wolą na własną korzyść. W sumie pomysł z odszkodowaniem od kochanki uważam za radykalny, ale nie wiem czy taki głupi. To zależy, jak się go zastosuje. Nie wyobrazam sobie sytuacji, żeby facet był zwolniony z wszelkich opłat i spadały one na kochankę, to on w pierwszym rzędzie powinien płacić odszkodowanie. Jednak jeśli są do udowodnienia straty powstałe w wyniku działań kochanki, uważam, ze powinna także dołozyć się do odszkodowania. Prztypomina mi się taka historia rodzinna pradziadków - pradziadek zabrał naszyjnik z granatów prababci i dał go kochance, która dobrze wiedziała, skąd go wziął... Nie mówcie mi, ze kochanka była czysta jak łza, tak daleko moje sisterhood nie sięga, zeby solidaryzować się z osobami, które z pełną świadomością wchodzą w rolę kochanki i trwają w tym. Jeśli jakaś babka z założenia startuje do żonatych, to jest chore. Co oczywiście nie usprawiedliwia tych panów, jeśli wchodzą w takie układy. Odpowiedz Link Zgłoś
illiterate Re: Kochanka spłaca żonę... 10.03.07, 22:09 Poszkodowana byla nauczycielka. Miala wiec wlasna pensje. Poza tym, w tamtym kraju istnieje prawo do rozwodow. Cierpiala na wlasne zyczenie, bo twila w zwiazku. Nie naleza sie jej pieniadze ani meza, ani tymbardziej kochanki. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Kochanka spłaca żonę... 10.03.07, 22:27 illiterate napisała: > Poszkodowana byla nauczycielka. > Miala wiec wlasna pensje. Poza tym, w tamtym kraju istnieje prawo do > rozwodow. Cierpiala na wlasne zyczenie, bo twila w zwiazku. Nie naleza sie > jej pieniadze ani meza, ani tymbardziej kochanki. Jestem pod wrażeniem brawurowo przeprowadzonego rozumowania, tak pięknie omijającego wszystkie przeszkody w postaci zasad logiki. Brakuje mi tu jednak puenty, w której expressis verbis uznałabyś żonę za wyłącznie winną własnej sytuacji. To tylko przeoczenie, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
iokepine Re: Kochanka spłaca żonę... 11.03.07, 19:03 illiterate napisała: > Poszkodowana byla nauczycielka. > Miala wiec wlasna pensje. A wspólnota majątkowa? Jeśli babka wygrała sprawę, najwyraźniej nie mieli spisanej intercyzy. Poza tym jestem sobie w stanie wyobrazić sytuację, kiedy to kobieta chce posłąć dzieci na studia, co jak wiadomo kosztuje, i ma świadomość, że w tym czasie kochanka rozbija się nowym modelem BMW, kupionym za pieniądze, które zarobił jej mąż podczas trwania wspólnoty majątkowej. >Poza tym, w tamtym kraju istnieje prawo do rozwodow. > Cierpiala na wlasne zyczenie, bo twila w zwiazku. Skąd wiesz? Odpowiedz Link Zgłoś
margot_may Re: Kochanka spłaca żonę... 11.03.07, 18:07 Jeśli mąż oddawał kochance wspólny majątek. To rozumiem, ze żona może się zwrócić do sądu o zwrot pieniędzy. Nie wiem czy jest taka opcja, ale w końcu nie może byc tak, ze małżonek przepuszcza pieniądze a nam nic nie zostaje. Ale, że kochanka ma płacić za złą wolę? Bo wiedziała, że pieniądze mogą być żony? No przepraszam. Jak do mnie podejdzie ktoś na ulicy i da mi 200 zł., to ja mogę spokojnie wziąć. Nie interesuje mnie czyje to są pieniądze, zakładam, że darującego. Jeśli okaże się, ze połowa była żony, to ona spokojnie może żądać zwrotu, a ja muszę oddać. Ale dopóki nie zaząda to skąd mam wiedzieć, że to sa jej pieniądze i ona się nie zgadza? Odpowiedz Link Zgłoś
jan_stereo Re: Kochanka spłaca żonę... 11.03.07, 18:21 Ta zdradzona kobieta powinna odrzucic odszkodowanie od tej drugiej kobiety na znak solidarnosci plci. Odpowiedz Link Zgłoś
piekielnica1 Re: Kochanka spłaca żonę... 11.03.07, 18:56 Oddam męża w niezbyt dobre ręce Odpowiedz Link Zgłoś
jan_stereo Re: Kochanka spłaca żonę... 11.03.07, 18:58 piekielnica1 napisała: > Oddam męża w niezbyt dobre ręce ale kobiece czy meskie ? Odpowiedz Link Zgłoś
piekielnica1 Re: Kochanka spłaca żonę... 11.03.07, 19:28 > ale kobiece czy meskie ? oczywiście, że kobiece. I musi to być PRAWDZIWA feministka. Odpowiedz Link Zgłoś