Jak to robią Polki

16.03.07, 12:52
Chyba jeszcze nie było:

kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,78524,3987867.html
    • bri Re: Jak to robią Polki 16.03.07, 13:08
      Fragment z tekstu:

      "Polki są „głowami” aż 40 proc. ogółu gospodarstw domowych, co oznacza, że •
      zarabiają więcej od swoich mężów lub partnerów"

      Jak widać świat się zmienia i może książka pana Farella, którą lansuje T-M
      wktrótce przestanie obowiązywać a feministki skreślą postulat o zrównanie płac.
      • wiarusik Re: Jak to robią Polki 16.03.07, 15:43
        Feministki w ogóle są niedzisiejsze.
        W moim domu to matka nosi spodnie-zawsze tak było;)
      • bleman U mnie w domu moja matka wiecej zarabia 17.03.07, 12:55
        a nie ejst "glowa" rodziny....
    • triss_merigold6 Re: Jak to robią Polki 16.03.07, 13:12
      Polki to robią jak zwykle czyli radzą sobie, bo nie mają innego wyjścia.
    • dziewice Re: Jak to robią Polki 16.03.07, 13:27
      "..."
      Polka wcześnie wychodzi za mąż i rzadko się rozwodzi. I choć lubi seks i
      najrzadziej w Europie stosuje antykoncepcję hormonalną, ma najmniej dzieci na
      kontynencie. A oficjalnie aborcji w Polsce nie ma
      "..."

      huh ciekawe ile sie zarabia piszac tak madre artykuly :))))
      • annapatrycja2 Re: Jak to robią Polki 16.03.07, 14:49
        Fragment z tekstu:

        "Polki są "głowami" aż 40 proc. ogółu gospodarstw domowych, co oznacza, że
        zarabiają więcej od swoich mężów lub partnerów"

        heheh, można się dobrze uśmiać.
        Głowa rodziny charakteyzuje się tym , że najwięcej zarabia?
        Czyli miernik pieniężny jest najważniejszy?
        Rozumiem jeszcze , że można udawać "najważniejszego" wśród znajomych, bo np.
        znajome koleżanki pracujące w jednej z największych gazet otrzymują po 1400zł
        na ręke, koleżanka pracująca w szkole zarabia 1200zł, a znajoma lekarka po
        studiach 1250zł , a ja zarabiam 8 000zł !!!
        Czyli jak ja zarabiam najwięcej w moim bloku albo mojej rodzinie to jestem
        najważniejsza i jestem głową rodziny?

        Fajnie, to co ścigamy się , kto zarobi więcej?
        • bri Re: Jak to robią Polki 16.03.07, 14:51
          A jak Ty zdefiniowałabyś "głowę rodziny"?
          • piekielnica1 Re: Jak to robią Polki 16.03.07, 16:11
            > A jak Ty zdefiniowałabyś "głowę rodziny"?

            U niej, jak ksiundz przykazał rządzi ten kto ma przewagę fizyczną i potrafi
            pięścią przeprowadzić własną wolę.
            Ewentualnie ten kto ma pitota od TV
          • misiu-1 Re: Jak to robią Polki 16.03.07, 16:17
            bri napisała:

            > A jak Ty zdefiniowałabyś "głowę rodziny"?

            To chyba nietrudne? Czy można nazwać głową rodziny faceta-pantoflarza, który
            cóż z tego, że zarabia więcej, skoro to żona ma decydujące słowo w kwestii
            wydatków?
            • bri Re: Jak to robią Polki 16.03.07, 16:22
              Kogo w takim razie można nazwać "głową rodziny"?
              • kocia_noga Re: Jak to robią Polki 16.03.07, 16:50
                W czasie spisu powszechnego,zdaje się w 2002r. ustalono,że na potzreby tego
                badania głową rodziny jest osoba, która dostarcza najwięcej środków utrzymania.
                Nie ma jednej obowiązującej definicji głowy rodziny,więć mozna sobie pzryjmowac
                dość dowolnie.Sam termin już raczej nalezy do archaizmów, ja się z nim w żywym
                języku nie spotkałam.
                • kocia_noga Re: Jak to robią Polki 16.03.07, 17:02

                  Moze dane do tych statystyk pochodzą własnie ze spisu powszechnego.
                • kot_behemot8 Re: Jak to robią Polki 17.03.07, 09:37
                  Pamietam ten spis i zamieszanie jakie wynikło własnie z ta nieszczęsną,
                  niefunkcjonujacą w języku praktycznym "głową rodziny" o którą uparli sie pytac.
                  Mnóstwo ludzi nie wiedziało co na takie głupie pytanie odpowiedziec, wtedy
                  wymyslili sobie tę wykładnię o wyższych zarobkach.
                  To jednak też nie załatwiło sprawy, bo w Polsce istnieje mnóstwo małych firm
                  rodzinnych, gdzie małżonkowie pracują razem i nie da się powiedzieć kto zarabia
                  więcej.
                  Mam nadzieję, że przy następnym spisie sobie to pytanie darują.
              • misiu-1 Re: Jak to robią Polki 16.03.07, 19:43
                bri napisała:

                > Kogo w takim razie można nazwać "głową rodziny"?

                Tego, kto ma decydujący głos w najważniejszych sprawach, m.in. w kwestiach
                dotyczących dużych wydatków - dom, mieszkanie, samochód.
                • kot_behemot8 Re: Jak to robią Polki 17.03.07, 09:39
                  W normalnych rodzinach o takich sprawach decydują oboje i raczej trudno ocenić
                  czyj głos jest decydujący. Po prostu - raz ustępuje on a raz ona.
                  • jdbad Re: Jak to robią Polki 17.03.07, 09:48
                    Wolałam Twoją poprzednią sygnaturkę, Kocie Behemocie.
                    • kot_behemot8 Re: Jak to robią Polki 17.03.07, 14:37
                      jdbad napisała:

                      > Wolałam Twoją poprzednią sygnaturkę, Kocie Behemocie.


                      Mam 4 sygnaturki, wybierane losowo.
                      W tej która tobie się nie podoba ja po prostu składam hołd forumowej twórczości
                      Waldka:)
                  • misiu-1 Re: Jak to robią Polki 17.03.07, 11:15
                    kot_behemot8 napisała:

                    > W normalnych rodzinach o takich sprawach decydują oboje i raczej trudno cenić
                    > czyj głos jest decydujący. Po prostu - raz ustępuje on a raz ona.

                    Rodzina, w której decydujące słowo należy do jednego z małżonków, który może,
                    lecz niekoniecznie, wziąć pod uwagę opinię drugiego, jest jak najbardziej
                    normalna. Nienormalna jest rodzina, w której dochodzi do rywalizacji między
                    małżonkami. To coś jak cielę z dwoma głowami - ma raczej niewielkie szanse na
                    przeżycie.
                    • kot_behemot8 Re: Jak to robią Polki 17.03.07, 11:52
                      misiu-1 napisał:

                      >
                      > Rodzina, w której decydujące słowo należy do jednego z małżonków, który może,
                      > lecz niekoniecznie, wziąć pod uwagę opinię drugiego, jest jak najbardziej
                      > normalna.


                      Rodzina w której jeden z partnerów podejmuje ważne, dotyczące całej rodziny
                      decyzje nie licząc sie ze zdaniem drugiego (a ty także i o takiej sytuacji
                      piszesz) jest rodziną stricte patologiczną.
                      Rodzina patologiczna nie jest zaś rodziną normalną, choc być może tobie wydaje
                      się inaczej.



                      Nienormalna jest rodzina, w której dochodzi do rywalizacji między
                      > małżonkami.


                      Mozliwe, jednak po co o tym piszesz? Ja nie wspominałam nic o rywalizacji.
                      Wspólne uzgadnianie decyzji nie jest rywalizacją tylko wręcz przeciwnie -
                      kooperacją. Większość znanych mi par taka własnie jest, jedyna w której jedno z
                      małzonków próbowało decydować o wszystkim bez dogadywania się z drugim niedawno
                      się rozwodła.
                      • misiu-1 Re: Jak to robią Polki 17.03.07, 13:08
                        kot_behemot8 napisała:

                        > Rodzina w której jeden z partnerów podejmuje ważne, dotyczące całej rodziny
                        > decyzje nie licząc sie ze zdaniem drugiego (a ty także i o takiej sytuacji
                        > piszesz) jest rodziną stricte patologiczną.

                        Bezdura. Podjęcie decyzji innej niż chciałby współmałzonek nie jest tożsame z
                        nieliczeniem się z jego opinią. W przypadku, kiedy małżonkowie mają sprzeczne i
                        nie dające się pogodzić ze sobą zdania na temat danej sprawy, jedno z nich musi
                        w końcu podjąć decyzję.

                        > Rodzina patologiczna nie jest zaś rodziną normalną, choc być może tobie
                        > wydaje się inaczej.

                        Popraw swoją definicję rodziny patologicznej, bo ssie paukę.

                        > Mozliwe, jednak po co o tym piszesz? Ja nie wspominałam nic o rywalizacji.

                        Wspomniałaś o podejmowaniu decyzji na zasadzie targu: "ty chcesz decydować o
                        tym to mnie musisz pozwolić zadecydować o tamtym". To właśnie pachnie mi
                        rywalizacją.

                        > Wspólne uzgadnianie decyzji nie jest rywalizacją tylko wręcz przeciwnie -
                        > kooperacją.

                        Ja w ogóle nie odnoszę się do sytuacji, w których decyzje dają się uzgodnić.
                        Interesują mnie przed wszystkim kwestie, kiedy zbliżenia stanowisk osiągnąć się
                        nie daje.

                        > Większość znanych mi par taka własnie jest, jedyna w której jedno
                        > z małzonków próbowało decydować o wszystkim bez dogadywania się z drugim
                        > niedawno się rozwodła.

                        A w większości par mnie znanych, jedna osoba pełni rolę głowy rodziny i do niej
                        należy głos decydujący, a jedyna, w której obie strony rywalizowały ze sobą na
                        tym polu i ani myślały ustąpić, rozwiodła się już dawno.
                        • kot_behemot8 Re: Jak to robią Polki 17.03.07, 14:36
                          misiu-1 napisał:

                          >
                          > Bezdura. Podjęcie decyzji innej niż chciałby współmałzonek nie jest tożsame z
                          > nieliczeniem się z jego opinią.


                          Oczywiscie, ze jest tożsame... i jestem całkowicie pewna, ze gdyby dotkneło to
                          ciebie, to nie miałbyś najmniejszych wątpliwości co do tego że mam rację. Na
                          przykład:
                          Twoja żona przychodzi do domu i pyta: co sądzisz o pomysle oddania całego
                          naszego majątku na cele kampanii zwalczania homofobii? Ty odpowiadasz wiadomo
                          jak a ona na to: doprawdy? No cóż, ja juz zdecydowałam i zaraz idę do
                          notariusza załatwic formalności. Ubieraj się, idziesz ze mną bo trzeba podpisać.
                          To jest właśnie, drogi Misiu przykład na podjęcie "decyzji innej niż chciałby
                          współmałzonek" - wedle twojej opinii jest to zachowanie typowe dla normalnych,
                          niepatologicznych rodzin.


                          W przypadku, kiedy małżonkowie mają sprzeczne i
                          >
                          > nie dające się pogodzić ze sobą zdania na temat danej sprawy, jedno z nich
                          musi
                          > w końcu podjąć decyzję.


                          Jeżeli małżonkowie stale mają takie "sprzeczne i nie dające się pogodzić ze
                          sobą zdania" na różne tematy, to pora raczej pomyśleć o rozwodzie. W normalnym,
                          zdrowym związku zawsze mozna się dogadać bez uruchamiania opcji "pan i władca"
                          (czyli tego co ty eufemistycznie określasz jako "jedno z nich musi w końcu
                          podjąć decyzję".


                          >
                          > > Rodzina patologiczna nie jest zaś rodziną normalną, choc być może tobie
                          > > wydaje się inaczej.
                          >
                          > Popraw swoją definicję rodziny patologicznej, bo ssie paukę.



                          Nie wiem co tam tobie ssie i dlaczego, ale moja definicja patologii jest OK.



                          > Wspomniałaś o podejmowaniu decyzji na zasadzie targu: "ty chcesz decydować o
                          > tym to mnie musisz pozwolić zadecydować o tamtym". To właśnie pachnie mi
                          > rywalizacją.


                          O targu tez nie wspominałam. Daruj sobie to czytanie między wierszami, zupełnie
                          wystarczy to co piszę jasno i wprost.



                          >
                          > > Wspólne uzgadnianie decyzji nie jest rywalizacją tylko wręcz przeciwnie -
                          >
                          > > kooperacją.
                          >
                          > Ja w ogóle nie odnoszę się do sytuacji, w których decyzje dają się uzgodnić.
                          > Interesują mnie przed wszystkim kwestie, kiedy zbliżenia stanowisk osiągnąć
                          się
                          > nie daje.


                          Zawsze się daje jak się chce, jest się człowiekiem dojrzałym i gotowym na
                          kompromis. A jeśli komus się to z reguły nie udaje, to znaczy że z jego
                          związkiem coś jest nie tak. Albo z nim samym.
                          • misiu-1 Re: Jak to robią Polki 18.03.07, 00:38
                            kot_behemot8 napisała:

                            > Oczywiscie, ze jest tożsame... i jestem całkowicie pewna, ze gdyby dotkneło
                            > to ciebie, to nie miałbyś najmniejszych wątpliwości co do tego że mam rację.

                            Ależ Ty nie masz racji i w ogóle nie rozumiem, jak można jedno z drugim
                            utożsamiać. Tu przykład z innej łączki, być może łatwiejszy do przełknięcia
                            przez Ciebie, bo nie dotykający femi-ideolo. Ministra bez najmniejszej
                            wątpliwości można nazwać głową ministerstwa, ponieważ ma na swoim podwórku głos
                            decydujący. Nie jest to jednak równoznaczne z samodzierżawiem, bo trudno sobie
                            wyobrazić, żeby nie brał pod uwagę opinii wiceministrów czy doradców.

                            > Na przykład: Twoja żona przychodzi do domu i pyta: co sądzisz o pomysle
                            > oddania całego naszego majątku na cele kampanii zwalczania homofobii? Ty
                            > odpowiadasz wiadomo jak a ona na to: doprawdy? No cóż, ja juz zdecydowałam i
                            > zaraz idę do notariusza załatwic formalności. Ubieraj się, idziesz ze mną bo
                            > trzeba podpisać.

                            Odpowiedź byłaby prosta: nie masz mocy prawnej, aby sama o tym zadecydować, a
                            jeśli będziesz się przy tym stanowczo upierać, to formalności będziemy
                            załatwiać bynajmniej nie u notariusza. Na szczęście sytuacja nie wchodzi w grę,
                            bo nie ożeniłem się z idiotką.

                            > To jest właśnie, drogi Misiu przykład na podjęcie "decyzji innej niż chciałby
                            > współmałzonek" - wedle twojej opinii jest to zachowanie typowe dla
                            > normalnych, niepatologicznych rodzin.

                            Kolejna bzdura. Przykład jawnego, ostentacyjnego i rażącego działania na szkodę
                            rodziny w ogóle nie jest przedmiotem dyskusji, a z Twojej strony jest
                            manipulacją, względnie projekcją jakichś feministycznych uprzedzeń.

                            > Jeżeli małżonkowie stale mają takie "sprzeczne i nie dające się pogodzić ze
                            > sobą zdania" na różne tematy, to pora raczej pomyśleć o rozwodzie.

                            Wcale niekoniecznie. Wspólne stadło zaspokaja różnorakie potrzeby małżonków i
                            konieczność pogodzenia się z niektórymi mniej akceptowanymi decyzjami
                            wpółmałżonka może być za to akceptowalną ceną. To, o czym Ty piszesz - stale
                            sprzeczne zdania w sytuacji braku gotowości do ustąpienia z obu stron to
                            właśnie wspominana przeze mnie rywalizacja. Nic więc w tym nie będzie dziwnego,
                            jeśli potwierdzę Twoją konkluzję - faktycznie rozwód może być jedynym sensownym
                            rozwiązaniem.

                            > W normalnym, zdrowym związku zawsze mozna się dogadać bez uruchamiania
                            > opcji "pan i władca" (czyli tego co ty eufemistycznie określasz jako "jedno z
                            > nich musi w końcu podjąć decyzję".

                            Nieprawda, nie zawsze można się dogadać w sposób w pełni satysfakcjonujący obie
                            strony. Dlatego czasem jedno musi włączyć opcję, o której mowa, a drugie albo
                            się z tym pogodzi, albo może rozpatrzeć opcję zasygnalizowaną wyżej.

                            > Nie wiem co tam tobie ssie i dlaczego, ale moja definicja patologii jest OK.

                            Niestety, twoja definicja patologii jest cały czas do d***. Jeśli nie rozumiesz
                            eufemizmu.

                            > Zawsze się daje jak się chce, jest się człowiekiem dojrzałym i gotowym na
                            > kompromis. A jeśli komus się to z reguły nie udaje, to znaczy że z jego
                            > związkiem coś jest nie tak. Albo z nim samym.

                            Nie zawsze da się osiągnąć kompromis i nie zawsze kompromis jest najlepszym
                            wyjściem. Kwestią kluczową, a zupełnie przez Ciebie pominiętą, jest to, czy
                            decyzje w konsekwencji okazują się słuszne i korzystne dla rodziny. Mnie wcale
                            nie chodzi o forsowanie przywództwa, tylko zaakceptowanie przez jednego z
                            małżonków sytuacji, w której ostateczny głos będzie należał do drugiego. To
                            kwestia miłości i zaufania, że decyzje będą podejmowane mądrze i w interesie
                            rodziny. Może Ci się to nie mieścić w Twoim feministycznym światopoglądzie.
                            Mnie to wcale nie przeszkadza. Twoje życie osobiste mnie nie interesuje, a na
                            moje i tak nie masz wpływu.
                            • kocia_noga Re: Jak to robią Polki 18.03.07, 10:20
                              misiu-1 napisał:
                              /.../
                              Czytając to cały czas miałam wrażenie,że osobą decydującą, co lepsze dla
                              związku jestes oczywiście ty.Może się myle, więc odpowiedz,czy jest możliwa
                              sytuacja,że żona podejmuje te lepsze dla rodziny decyzje sprzeczne z poglądami
                              współmałżonka?
                              • misiu-1 Re: Jak to robią Polki 18.03.07, 10:34
                                kocia_noga napisała:

                                > misiu-1 napisał:
                                > /.../
                                > Czytając to cały czas miałam wrażenie,że osobą decydującą, co lepsze dla
                                > związku jestes oczywiście ty.Może się myle, więc odpowiedz,czy jest możliwa
                                > sytuacja,że żona podejmuje te lepsze dla rodziny decyzje sprzeczne z
                                > poglądami współmałżonka?

                                Ot i feminizm się odezwał. "Słoń a sprawa polska." Czy ja w którymś miejscu
                                zasugerowałem choć słoweczkiem, że pod pojęciem "głowa rodziny" rozumiem
                                wyłącznie mężczyznę?
                                • kocia_noga Re: Jak to robią Polki 18.03.07, 10:38
                                  misiu-1 napisał:

                                  > Ot i feminizm się odezwał. "Słoń a sprawa polska." Czy ja w którymś miejscu
                                  > zasugerowałem choć słoweczkiem, że pod pojęciem "głowa rodziny" rozumiem
                                  > wyłącznie mężczyznę?
                                  >

                                  Bie wiem, może nie,ale też nie odpowiedziałes na moje pytanie.Poza tym "śłoń a
                                  sprawa polska" dotyczy w tym przypadku ciebie,to ty wiążesz moje wątpliwości z
                                  feminizmem,po swojemu rozumianym.
                                  A więc, powiedz jasno, wtedy obędzie sie bez aluzji i sugestii.
                                  • misiu-1 Re: Jak to robią Polki 18.03.07, 11:44
                                    kocia_noga napisała:

                                    > Poza tym "śłoń a sprawa polska" dotyczy w tym przypadku ciebie,to ty wiążesz
                                    > moje wątpliwości z feminizmem,

                                    Nie, koteńku. To te twoje wątpliwości wynikają z feminizmu. Ja ktoś coś wspomni
                                    o prawach człowieka, też zastanawiasz się, czy ma na myśli także kobiety?

                                    > A więc, powiedz jasno, wtedy obędzie sie bez aluzji i sugestii.

                                    Nie ma żadnych aluzji i sugestii, a sprawa jest jasna. Jeśli Ci to w czymś
                                    pomoże, to mogę wspomnnieć, że pod pojęciem małżeństwa rozumiem też małżeństwa
                                    murzyńskie i żydowskie.
                                    • kocia_noga Re: Jak to robią Polki 18.03.07, 15:05
                                      misiu-1 napisał:

                                      >
                                      > Nie, koteńku. To te twoje wątpliwości wynikają z feminizmu.

                                      Na razie nie pokazałeś, w jaki sposób,powołujesz się jedynie na swoje
                                      upzredzenia.
                                      No i dalej nie napisałeś,czy ważne decyzje może podejmowac kobieta przy
                                      niezgodzie męża,a o to pytałam.
                                      • misiu-1 Re: Jak to robią Polki 18.03.07, 15:26
                                        kocia_noga napisała:

                                        > > Nie, koteńku. To te twoje wątpliwości wynikają z feminizmu.
                                        >
                                        > Na razie nie pokazałeś, w jaki sposób,powołujesz się jedynie na swoje
                                        > upzredzenia.

                                        Ja nie muszę niczego pokazywać, bo Ty pokazujesz to już wystarczająco wyraźnie.
                                        Samo stawianie takiego pytania, wobec braku przesłanek do tego, jest
                                        dostatecznym dowodem. O co jeszcze spytasz? Wspominałem wcześniej o
                                        ministerstwie. Spytaj więc, czy uważam, że ministrem może być kobieta.

                                        > No i dalej nie napisałeś,czy ważne decyzje może podejmowac kobieta przy
                                        > niezgodzie męża,a o to pytałam.

                                        Napisałem wszystko, co potrzeba i nie będę powtarzał. Kiedy wyzwolisz się z
                                        maniery postrzegania wszystkiego przez, mówiąc kolokwialnie i w dużym skrócie,
                                        otwór w ciele, zrozumiesz.
                                        • kocia_noga Re: Jak to robią Polki 18.03.07, 19:32
                                          misiu-1 napisał:

                                          > > No i dalej nie napisałeś,czy ważne decyzje może podejmowac kobieta przy
                                          > > niezgodzie męża,a o to pytałam.
                                          >
                                          > Napisałem wszystko, co potrzeba i nie będę powtarzał.


                                          Nie,nie napisałeś najważniejszego,a o tym dyskutujemy - o głowie rodziny i o
                                          podejmowaniu nieuzgodnionych decyzji.


                                          Kiedy wyzwolisz się z
                                          > maniery postrzegania wszystkiego przez, mówiąc kolokwialnie i w dużym
                                          skrócie,
                                          >
                                          > otwór w ciele, zrozumiesz.

                                          Nie "mówiąc kolokwialnie" tylko chamsko.
                                          Nie odpowiedziałes na zadane pytanie i twoje wypowiedzi są coraz bardziej
                                          chamskie.
                                          • misiu-1 Re: Jak to robią Polki 18.03.07, 22:05
                                            kocia_noga napisała:

                                            > Nie,nie napisałeś najważniejszego,a o tym dyskutujemy - o głowie rodziny i o
                                            > podejmowaniu nieuzgodnionych decyzji.

                                            Owszem, napisałem. Przypomnę jeszcze raz:
                                            "W przypadku, kiedy małżonkowie mają sprzeczne i nie dające się pogodzić ze
                                            sobą zdania na temat danej sprawy, jedno z nich musi w końcu podjąć decyzję."

                                            Jeśli nie jest to dla Ciebie dostatecznie jasne, zacytuję przepis KRO o
                                            zbliżonej konstrukcji gramatycznej:

                                            Art. 28. § 1. "Jeżeli jeden z małżonków pozostających we wspólnym pożyciu nie
                                            spełnia ciążącego na nim obowiązku przyczyniania się do zaspokajania potrzeb
                                            rodziny, sąd może nakazać, ażeby wynagrodzenie za pracę albo inne należności
                                            przypadające temu małżonkowi były w całości lub w części wypłacane do rąk
                                            drugiego małżonka."

                                            Czy rozumiesz ten artykuł? Czy masz jakieś wątpliwości, do czyich rąk nakazuje
                                            on wypłacać wynagrodzenie?

                                            > Nie "mówiąc kolokwialnie" tylko chamsko.

                                            Twoja interpretacja jest taka, a nie inna z powodu tej właśnie optyki, o której
                                            wspomniałem. Spodziewałem się, że tak to potraktujesz, jednak podstawowym celem
                                            była pewność, że wreszcie zrozumiesz, o co chodzi. Suponuję, że cel został
                                            osiągnięty.

                                            > Nie odpowiedziałes na zadane pytanie i twoje wypowiedzi są coraz bardziej
                                            > chamskie.

                                            Odpowiedziałem, kotku.
                • bitch.with.a.brain Re: Jak to robią Polki 17.03.07, 13:09
                  a jak nie ma żadnych dużych wydatków to jak to okreslić?
                  • bleman bieda ;-) albo skromnosc ;-) 17.03.07, 13:29

                    • bitch.with.a.brain Re: bieda ;-) albo skromnosc ;-) 17.03.07, 13:52
                      można też już wszystko miec:)I wtedy nie ma problemu głowy rodziny
              • annapatrycja2 Re: Jak to robią Polki 17.03.07, 11:57
                bri napisała:

                > Kogo w takim razie można nazwać "głową rodziny"?

                no oczywiście tego, który według niedowartościowanych feministycznych pismaków
                (dzienikarek)zarabia więcej. Czyli w małżeństwie Violetty i Janka , Violetta
                jest głową rodziny , bo jako wzięta prostytutka zarabia 12 000zł na miesiąc , a
                Janek jako młody nauczyciel 890 zł. Co więcej, Viola jest głową rodziny, bo
                zawsze tzn. za dnia jest w domu i śpi(po pracy).
                Ja np. zawsze uważam się za najważniejszą w grupie studentek , bo wiem , że
                zarabiam od nich najwięcej. A jak pojechałam do Afryki , to się śmiałam z ich
                biedy, bo ja zarabiam około 2000 razy więcej niż oni, czyli jestem
                najważniejsza.
                • kot_behemot8 Re: Jak to robią Polki 17.03.07, 12:24
                  Nie dotarło jeszcze, że to nie feministki tak sobie ustaliły tylko GUS do
                  potrzeb statystycznych? Poza tym - dla feministki okreslenie "głowa domu" jest
                  idiotyzmem niezaleznie od tego jak się je definiuje, więc skoro już musisz się
                  czepiać, to moze wymysl coś lepszego.
                  • piekielnica1 Re: Jak to robią Polki 17.03.07, 12:44
                    > Nie dotarło jeszcze, że to nie feministki tak sobie ustaliły tylko GUS do
                    > potrzeb statystycznych?

                    annapatrycjajakastam, nie jest kobietą,
                    To troll ukrywający się pod tym nickiem.
                    Żadna kobieta, nawet o jak najbardziej tradycyjnych poglądach nie wypisywała by
                    takich głupot na temat kobiet i kobiecości na wszystkich forach..
                    • annapatrycja2 Re: Jak to robią Polki 17.03.07, 13:35
                      gdzie można zobaczyć wzór "prawdziwej" kobiety według feministek i lesbijek?
                      czy kobieta nie należąca do krzykliwej 5% mniejszości do troll, a może facet i
                      w dodatku moher?
                      • piekielnica1 Re: Jak to robią Polki 17.03.07, 15:33
                        annapatrycja2 napisała:

                        > gdzie można zobaczyć wzór "prawdziwej" kobiety według feministek i lesbijek?

                        Co z tymi lesbijkam?

                        Ksiądz pedofil i homoseksualista molestujący ministrantów nie zakłóca twojego
                        snu?
                  • bleman dokladnie, kocica ma racje :) 17.03.07, 13:35
                    (zreszta podejrzanie czesto ja ma :P , popadam przez tow kompleksy ;-) )
                • sir.vimes Violetta i Jacek 17.03.07, 14:09
                  W małżeństwie Violetty i Jacka, które wymyśliłaś na użytek forum - Violetta
                  zdecydowanie jest głową rodziny, bo Jacek jest tej rodziny pupą wołową . Pozwala
                  by partnerka wzięła na siebie całą odpowiedzialność za utrzymanie rodziny - nie
                  dając nic w zamian. Jacek nie ma krztyny ambicji. Przy takiej dysproporcji
                  dochodów lepiej by zrobił gdyby postarał się zdobyć dodatkowe kwalifikacje,
                  zmienić pracę - i tak nie zarabia nawet tyle ile skonsumuje, więc równie dobrze
                  mógłby ograniczyć się do nauki - za to intensywnej.

                  A grupa studentek i jej "wewnętrzna hierarchia" nie ma kompletnie nic wspólnego
                  z rodziną.
                  • annapatrycja2 Re: Violetta i Jacek 17.03.07, 14:19
                    rozumiem, że w przypadku małżenstwa; męża , który jako budowlaniec w Anglii
                    zarabia 12 000zł i przesyła rodzinie 4 tyś zł co miesiąc i żony wychowującej 3
                    dzieci i mającej cały dom na swojej głowie każdego dnia, ale zarabiającej 2 tyś
                    złotych w Polsce, to ten mąż, co przyjeżdza 2 razy na świeta do Polski jest
                    głową 5 osobowej rodziny. Szkoda tylko , że ta głowa jest słabo rozpoznawalna
                    przez 3 dzieci. No ale on zarabia 6 razy więcej niż ona, czyli jest
                    najważniejszy.
                    • sir.vimes Re: Violetta i Jacek 17.03.07, 21:59
                      Wymyślona przez ciebie żona budowlańca zarabia dużo więcej niż Jacek. Dużo
                      więcej robi w domu. Wychowuje samodzielnie dzieci.

                      do mężusia wygodnie żyjącego z pupy żony - nie ma porównania.
    • takete_malouma Czy ktoś mi może wytłumaczyć... ? 18.03.07, 06:50
      ... ten akapit z artykułu:

      "Z roku na rok spada liczba Polek palących papierosy, od 1982 r. - prawie o połowę. Ale ten spadek jest znacznie niższy niż u mężczyzn (źle rozumiane równouprawnienie)."

      Może mi ktoś wytłumaczyć co to ma akurat wspólnego z równouprawnieniem i dlaczego "źle rozumianym"? Czy zdaniem autorki istnieje jakieś czarodziejskie rzuciwo-paliwo, którego mężczyźni dostają większy przydział roczny, ponieważ jako grupa są bardziej dotknięci nikotynizmem?
      • piekielnica1 Re: Czy ktoś mi może wytłumaczyć... ? 18.03.07, 08:35
        > "Z roku na rok spada liczba Polek palących papierosy, od 1982 r. - prawie
        > połowę. Ale ten spadek jest znacznie niższy niż u mężczyzn (źle rozumiane
        > równouprawnienie)."

        Każdy rozumie jak umie.
        Dla mnie z tego akapitu wynika, że kobiety w imię źle pojętego równouprawnienia
        częściej sięgają po papierosy i rzadziej decydują się na zerwanie z nałogiem.
        • kocia_noga Re: Czy ktoś mi może wytłumaczyć... ? 18.03.07, 10:28
          Ja to rozumiem tak:palenie i picie alkoholu było i jest nadal "przywilejem"
          męskim.Kobiety sięgnęły poń,jak po inne przywileje,skuszone całą męską legendą
          otaczxająca te uzaleznienia,a teraz się wycofują powoli,ale wolniej niż
          mężczyźni.
          Dodam jeszcze,że wg mnie Takete nie widzi legendy męskiego picia, palenia i
          burdelowania i dlatego nie rozumie.
          Według mnie odrzucenie patriarchalnego wizerunku twardego mężczyzny pozwala
          obywać się bez uzależnień.Pozwolenie na posiadanie i wyrażanie wrażliwości
          ułatwia radzenie sobie z nimi.
          • illiterate Re: Czy ktoś mi może wytłumaczyć... ? 18.03.07, 15:15
            kocia_noga napisała:

            > Dodam jeszcze,że wg mnie Takete nie widzi legendy męskiego picia, palenia i
            > burdelowania i dlatego nie rozumie.

            A to akurat jest urocze.

            > Według mnie odrzucenie patriarchalnego wizerunku twardego mężczyzny pozwala
            > obywać się bez uzależnień.Pozwolenie na posiadanie i wyrażanie wrażliwości
            > ułatwia radzenie sobie z nimi.

            'Prawdziwej sily nie trzeba pokazywac', stad cala smiesznosc maczo.
            • takete_malouma Re: Czy ktoś mi może wytłumaczyć... ? 18.03.07, 18:34
              illiterate napisała:

              > 'Prawdziwej sily nie trzeba pokazywac'

              No proszę, definicja perswazyjna. Oto illiterate oświeca nas maluczkich czym jest prawdziwa siła.
          • takete_malouma Re: Czy ktoś mi może wytłumaczyć... ? 18.03.07, 18:32
            kocia_noga napisała:

            > Ja to rozumiem tak:palenie i picie alkoholu było i jest
            > nadal "przywilejem" męskim. Kobiety sięgnęły poń, jak po
            > inne przywileje, skuszone całą męską legendą otaczxająca
            > te uzaleznienia, a teraz się wycofują powoli, ale wolniej
            > niż mężczyźni.

            Faktycznie, nie przyszło mi to do głowy.

            > Dodam jeszcze,że wg mnie Takete nie widzi legendy męskiego
            > picia, palenia i burdelowania i dlatego nie rozumie.

            Może dlatego, że nigdy nie paliłem ani nie burdelowałem?

            > Według mnie odrzucenie patriarchalnego wizerunku twardego
            > mężczyzny pozwala obywać się bez uzależnień.

            Nazywanie tego wizerunku "patriarchalnym" stanowi demagogiczną manipulację, ponieważ tuszuje współudział kobiet w jego podtrzymywaniu.
            • kocia_noga Re: Czy ktoś mi może wytłumaczyć... ? 18.03.07, 19:39
              takete_malouma napisał:

              > Nazywanie tego wizerunku "patriarchalnym" stanowi demagogiczną manipulację,
              pon
              > ieważ tuszuje współudział kobiet w jego podtrzymywaniu.
              >


              System był podtzrymywany oczywiście przez obie płcie i jego trwałość polegała
              na tym,że każda ze stron coś tam niby otzrymywała.
              Ja uwazam,że były czasy, kiedy ten system był najlepszym z możliwych rozwiązań.
              A patriarchat, czy patriarchalizm to tylko slowo,nazwa.
              Ciebie bardzo denerwuje,ale jaką inną byś zaproponował?
              Wg ciebie wskazuje palcem na mężczyzn jako winnych,wg mnie - nie,wskazuje na
              ich dominująca rolę.Dominująca rola tylko pozornie jest samym miodem i to
              raczej nie mnie nalezy o tym przekonywac.

              sjp.pwn.pl/lista.php?co=patriarchat
Inne wątki na temat:
Pełna wersja