Dodaj do ulubionych

Asertywny, agresywny - wszystko jedno?

14.08.07, 21:01
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=566&w=67252261&a=67258841
"Nie trafił na silniejszego."
Mam wrażenie, że wielu rodziców myli pewność siebie z chamstwem, uległość z
brakiem elementarnej wrażliwośći itp. Czy to reakcja na nadmierna tresurę
jakiej sami byli poddawani? Czy jeszcze coś innego?
Ze zdziwieniem zauważam, że rodzice potrafią akceptować kompletnie niesłychane
zachowania dzieci w grupie tłumacząc to "asertywnością", "potrzebą bycia
liderem". Też to widzicie czy to jakieś przypadkowe jednostki?
Obserwuj wątek
    • malila Re: Asertywny, agresywny - wszystko jedno? 15.08.07, 08:25
      sir.vimes napisała:
      > Ze zdziwieniem zauważam, że rodzice potrafią akceptować kompletnie
      niesłychane
      > zachowania dzieci w grupie tłumacząc to "asertywnością", "potrzebą
      bycia
      > liderem". Też to widzicie czy to jakieś przypadkowe jednostki?

      Osobiście nie spotkałam się. Znam jedynie z relacji na forach czy
      grupach dyskusyjnych. Ale przypuszczam, że to tak, jak w przypadku
      osób, które żyją w świecie niezdrowej rywalizacji, wynika to z
      przekonania, że "albo ja ich, albo oni mnie". To nieumiejętność
      dostrzegania rozwiązań mogących przynieść zysk obu stronom,
      nieumiejętność znalezienia sobie miejsca w świecie i życia w braku
      zagrożenia.
      • verdana Re: Asertywny, agresywny - wszystko jedno? 15.08.07, 09:29
        Dziewczyny, czy któras z Was ma syna?
        Chłopcy się bija. Kropka. Prba wychowania chłopca, ktory się nie
        bije (poczytajcie sobie przedostatnią Politykę) prowadzi do
        wychowania dzieci o znacznie wyższym stopniu agresji.
        To, co kobietom wyadaje się niepojęte, w swiecie mlodych chłopakow
        jest normalne - chłopcy bija się dla rozrywki... Często pierwotną
        przyczyna nie jest agresja, tylko rywalizacja - kto jest silniejszy,
        ustawianie porządku w stadzie. Zabronienie takich normalnych
        zachowań, zamiast próby ucywilizowania ich (jak było przez
        poprzednie kilka tysiacleci edukacji) - nie bijemy slabszych, tych
        co się poddaja, nigdy dwoch na jednego - doprowaziło do wzrostu
        agresji, a nie spadku...
        Może warto się zastanowić, co jest przyczyna tego, ze w szkolach
        mowi sie o wzroscie agresywnosci - i czy nie jest to własnie
        przypadkiem tumienie pewnych naturalnych zachowań, ktore
        przekształcaja się w nienaturalne.
        • sir.vimes Wiesz, bicie w sensie zabawowego szturchania 15.08.07, 10:11
          wydaje mi się średnio szkodliwe. Ale bicie złośliwe, tak jak i złośliwe
          intrygowanie, złośliwe zabieranie zabawek, czy np. anektowanie "wspólnej" czy
          "placowej" zabawki już mnie jakoś mierzi. Jasne - to mali ludzie, uczą się
          dopiero. Ale ktoś ich musi poprowadzić.
        • malila Re: Asertywny, agresywny - wszystko jedno? 19.08.07, 12:27
          Verdana, a czy Ty masz córkę? Bo dziewczynki też się biją. Co widać
          szczególnie wśród dwulatków i trzylatków, kiedy dziewczynki jeszcze
          nie wiedzą, że tylko chłopcy mogą bić. Czy to nie na tym forum
          czytałam o tym, że jeśli taką grupę wiekową ubierze się i uczesze
          podobnie, to nie sposób rozpoznać, które to dziewczynka, a które
          chłopiec? Owszem w starszym wieku, pojawiają się różnice w
          kierunkowaniu energii i w sposobie jej wykorzystania: chłopcy więcej
          energii kierują w stronę przepychanek, mocowania, przewracania się
          niczym młode psiaki. Chłopcy rywalizują głównie na polu swojej
          fizyczności. Taką mają potrzebę. Ale w wątku, do którego odnosi się
          Sir.vimes, nie jest krytykowana potrzeba rywalizacji i mierzenia
          swoich sił, tylko zwyczajna chamówa - i nie mam tu na myśli dzieci,
          tylko rodziców uczących swoje dzieci bandytyzmu i wychowujących
          dzieci w przekonaniu, że silniejszy ma prawo wtłuc słabszemu i
          zabrać mu to, co mu się podoba. Nie chodzi o całkowite stłumienie
          wszelkich przejawów agresji, a jedynie o niewykorzystywanie przemocy
          w zdobywaniu i osiąganiu celów, jeśli nie wymaga tego własne lub
          cudze bezpieczeństwo.
          Nie znalazłam w przedostatniej Polityce nic na temat prób
          wychowywania chłopca, który się nie bije. Jest za to o kastracji
          emocjonalnej, która prowadzi do trudności w przeżywaniu uczuć i
          nawiązywaniu relacji, o braku inicjacji w życiu mężczyzny, który to
          brak nie pozwala chłopcom dojrzeć, i o braku szamanów. Może chodzi o
          inny artykuł? Bo ja też pamiętam, że było coś swego czasu o
          konsekwencjach robienia z chłopców grzecznych dziewczynek i
          zabraniania im wszelkich tzw. męskich zabaw. I wcale mnie te
          konsekwencje nie dziwią - wystarczy spojrzeć na to, co się dzieje z
          ugrzecznionymi na siłę dziewczynkami. Bo dziewczynki też mają w
          sobie agresję i też mają potrzebę rywalizacji. Gdzieś ta zaciśnięta
          agresja musi znaleźć ujście. Pamiętam przecież podstawówkę i
          przedszkole doskonale. Dziewczyny też ustalały swoje miejsce w
          stadzie. Ale się nie tłukły, bo ... straciłyby swoją pozycję w
          grupie.
          Jednak tłuczenie kolegi - tak samo jak niszczenie życia koleżance,
          żeby wykluczyć ich z biegu po upragnioną zabawkę, nie jest ani
          naturalną potrzebą sprawdzenia swoich sił, ani potrzebą
          wykorzystania nadmiaru energii, ani samoobroną. Jest zwyczajnym
          bandytyzmem.
      • sir.vimes No tak, obrona przez atak 15.08.07, 10:08
        Ale trochę szkoda tych dzieci. Mogą mieć ciężko w życiu.
    • falafala Re: Asertywny, agresywny - wszystko jedno? 15.08.07, 09:58
      Verdena, nie wszyscy chlopcy sie bija, ba ze swojego doswiadczenia stwierdzam,
      ze tylko nieliczna grupa chlpcow sie bije, wlasnie tych najsilniejszych i
      dazacych do dominacji. A oni tez sie bija poki tej hierarchi nie ustala, pozniej
      bicie ma tylko na celu ponizanie innych i nie moze byc dla niego przyzwolenia.
      Reszta uznaje wyzszosc i oddaje sprawe walkowerem. Nauczanie ze nie bijemy
      slabszych nie prowadzi do zwiekszenia agresywnosci, jest to elementrna zasada,
      po co bic slabszych, skoro wiadomo, ze slabszymi sa??? Ktos kto atakuje
      slabszych ma klopoty ze soba, mlodziez znecajaca sie nad slabszymi najczesciej
      pochodzi z domow, w ktorych nie panuje "mila" atmosfera. Stopien agresywnosci
      jest odwrotnie proporcjonalny do stopinia pewnosci siebie. Czlowiek pewny siebie
      nie musi wszystkim udowadniac swojej wyzszosci. Agresja ukierunkowana na
      ponizanie innych to patologia moim zdaniem.
      • sir.vimes Zgadzam się 15.08.07, 10:12
        "Agresja ukierunkowana na
        > ponizanie innych to patologia moim zdaniem."
        • verdana Re: Zgadzam się 15.08.07, 10:46
          Ponizanie i agresja to to samo wsród doroslych. Jesli chodzi o
          dzieci, to mam jednak takie wrażenie, ze bojki chłopcow maja
          znacznie mniej wspólnego z poniżaniem niz akceptowane przez
          doroslych plotki i intrygi dziewczynek.
          • sir.vimes A bójki dziewczynek? 15.08.07, 11:41
            Najmniej akceptowana jest agresja wprost wyrażana przez dziewczynki. Widać to
            czasem nawet w rodzinach - intrygująca siostra ma większe szanse na bycie "taką
            malą" i pokrzywdzoną, nawet jeżeli bardziej bruździ i upokarza.
          • falafala Re: Zgadzam się 15.08.07, 13:04
            Ale trzeba rozroznic bojki jako element zabawy towarzyskiej gdzie dwoch chlopcow
            (a moze wiecej) ponaparza sie dla rozrywki od bicia slbszych. To sie najczesciej
            widzialo, owszem w podstawowce czasami chlopcy spotykali sie na "ubitej ziemii",
            ale nie szkodzilo to reputacji zadnej ze stron i najczesciej konczylo sie
            podaniem sobie rak. Ale niezadko mialam stycznosc z biciem jako ponizeniem tej
            fajtulapy szkolnej przez "samcow dominujacych" Generalnie to jest najgorsze i
            moze ilosciowo zadziej spotykane niz inne (bo tych fajtulap szkolnych jest
            mniej) to jednak najbardziej zapadajace w pamiec.
            Dziewczynki to osobna sprawa, tu agresja najczesciej jest wyrazana slownie lub
            intrygami. Nie wiem kto akceptuje intrygi ja nie i najwyrazniej przedszkolanki w
            przedszkolu syna kolezanki tez nie bo nie tylko zwracaly uwage na bijacych sie
            chlopcow, ale rowniez na agresje dziewczynek w postaci odrzucania "nie tak
            ubranych rowiesniczek" Z tym, ze z agresja czynna mozna sobie jeakos probowac
            radzic, to na agresje typu "kobiecego" trudno znlezc sensowne lekarstwo.
            A i dziewczynki potrafia sie bic, nie wiem czy dobrze pamietam, ale czytalam
            kiedys artykul o agresji dziewczynek wyrazanej w bojkch. Chodzilo o to, ze w
            USA, Meksyku i innych krajach ameryki rosnie liczba band dziewczecych, ktore sa
            o wiele agresywniejsze niz meskie, to tak jakby dziewczyny przechodzac ta
            granice nietykalnosci cielesnej mialy mniej hamulcow moralnych niz ich podobni
            koledzy. Ale i w przedszkolach dziewczynki sie mocuja, nie stana do bojki, ale
            potrafia sobie dac ostrego kopniaka, uczylismy kiedys corke znajomych jak ma sie
            obronic przed dokuczajaca jej fizycznie kolezanka, jak sie odwazyla i raz jej
            oddala tamta przestala jej dokuczac.
            • skrzydlate Re: Zgadzam się 18.08.07, 09:26
              Tak, chlopcy maja potrzebe budowania pewnej hierarchi, w ktorej
              wynajduja sobie ofiare i jej dowalają zespołowo, mają tez przywodce,
              na ogół najsilniejszego, najbystrzejszego i najsprawniejszego
              fizycznie... (walory ducha niewiele maja tu do powiedzenia)
              Przypomina to troche stada szympansów, i nic nie poradzisz. Pytałam
              mojego syna kiedys, jak to jest. Wywnioskowalam, ze na to dorośli
              nie mają wpływu. Jesli ingerują i staraja sie stłumic takie
              zahowania, dzieciaki wędruja z tym do podziemia, dosłownie. W szkole
              mojego syna załatwiali takie rzeczy za szkołą lub w szatni. Zlamane
              nosy - bo sie wywrocil na schodach... slynne... oni sa lojalni wobec
              siebie, wszyscy na ogół... Nieuchronne plemienne obyczaje.

              Dziewczyny tworzyły w szkole stada kółek wzajemnej adoracji ktore
              sie nawzajem zwalczały, kołka i obecnosc w nich byly ruchome. Mozna
              sie bylo brazic lub klocic z B przeciwko A, zeby za tydzien bylo
              odwrotnie... heh
              (dlatego jako dziecko byłam wyalienowana - jak to ladnie nazwala
              wychowawczyni)

              Tajemnice dziecięcego pokoiku to juz symbol... zapomnij o grzecznej
              i bratorsko-siostrzanej zabawie.. zapomnij ;)
              To jst trening, uczą się walki i załatwiania pewnych rzeczy bez gry
              pozorów, przerabiaja swoje pierwotne ciągoty tak na surowo, jak
              tylko dzieci potrafią.. a my ich cywilizujemy, a przynajmniej sie
              nam wydaej, uczac bardziej lub mnie hipokryzji i kindersztuby, co
              nei znaczy ze to likwidujemy, formy sie jedynie zmieniają.

              Osobiscie patrzylam na to jak na szarpanine miedzy szczeniakami czy
              kociętami, dopoki ewidentnie nie zagrazalo to zdrowiu i zyciu oraz
              nie niszczylo mi mebli - nie reagowalam.

              Nie musimy miec takiego samego zdania. :-)
              • triss_merigold6 Re: Zgadzam się 18.08.07, 09:59
                No więc ja kompletnie nie widzę potrzeby tłumienia takich zachowań
                (poza znęcaniem się oczywiście). Warto tylko, jak napisała Verdana,
                ujmować je w cywilizowane ramy i reguły. Najwyraźniej dzieci
                potrzebują hierarchii w stadzie, organizują ją sobie i ingerencje
                dorosłych są często zbędne.
                M.in. dlatego jestem absolutną przeciwniczką jednopłciowych klas i
                szkół, wysłuchałam paru opowieści o tym co działo się w typowo
                męskich zawodówkach jak chłopaków roznosił testosteron i wyżywali
                się na rówieśnikach.
              • jagandra Re: Zgadzam się 22.08.07, 17:19
                > Tak, chlopcy maja potrzebe budowania pewnej hierarchi, w ktorej
                > wynajduja sobie ofiare i jej dowalają zespołowo, mają tez
                przywodce,
                > na ogół najsilniejszego, najbystrzejszego i najsprawniejszego
                > fizycznie... (walory ducha niewiele maja tu do powiedzenia)
                > Przypomina to troche stada szympansów, i nic nie poradzisz. (...)
                Nieuchronne plemienne obyczaje.

                No cóż, historię piszą zwycięzcy.
                Nie umiem ocenić, czy te zwyczaje są nieuchronne i naturalne, czy
                może są wytworem kultury.
                Niezależnie od tego - mówię nie. Nie akceptuję, nie chcę
                uczestniczyć. Być może nie jestem naturalna.
          • triss_merigold6 Re: Zgadzam się 15.08.07, 21:50
            Pod warunkiem, że to bójka typu "solówa" albo tradycyjna ustawka a
            nie fala.
            Ja mam syna i niepoprawnie politycznie napiszę, że IMO chłopak
            powinien umieć się bić a przynajmniej agresywnie fizycznie
            zareagować w samoobronie. Inaczej spada do kategorii samców omega
            czyli tych na dnie męskiej hierarchii. Dla młodszych, naładowanych
            testosteronem nastolatków, sprawność fizyczna a w tym umiejętność
            poradzenia sobie w bezpośredniej konfrontacji MA znaczenie.
            Oczywiście można chłopakowi stworzyć enklawę, w której fizyczne
            udowadnianie swoich racji mu nie grozi ale to wychowywanie
            niepełnosprawnego społecznie osobnika.
            • verdana Re: Zgadzam się 15.08.07, 23:25
              Wbrew pozorom, wg. doswiadczeń z moimi dwoma osobnikami płci
              męskiej, młodszy nastolatek moze spokojnie już się nie bić, jak nie
              lubi, w hierarchii szkolnej nie spada (często przeciwnie). Natomiast
              wiek przeszkolny i wczesnoszkolny to rzeczywiscie okres, gdy chlopak
              nie musi sie bić, ale powinien moc, jesli ma ochotę - czyli nie miec
              oporow przed oddaniem koledze, albo przed rzepychankami, jezeli to
              lubi.
              Zareagowac w samoobronie (lub w obronie innej osoby) powinna umieć
              młodzież płci obojga.
              • falafala Re: Zgadzam się 16.08.07, 09:02
                niestety w przedszkolu tez sie juz bija do ktorego chodzi syn znajomych jest 3!
                gresywnych chlopcow. Jak sa w przedszkolu to ciagle wszczynaja bojki, jak ich
                nie ma to jest spokoj. To jest zgrupowanie ktorego nie mialy nauczycielki
                dotychczas i zrobily zebranie by zapytac sie rodzicow co moga zrobic i jak
                reagowac i co? Na zebranie przyszla tylko matka jednego z tych chlopcow rodzice
                pozostalych dwoje nie raczyli sie stawic. Nauczycielki maja zwiazane rece, w
                rezultacie zwykle kary stosowane w przedszkolu sprawiaja przykrosc tylko innym
                uczestnikom bojek, (w koncu inni chlopcy tez staja w swojej obronie) a po tej
                trojce splywaja jak woda.
                • zlota_jagodka Re: Zgadzam się 16.08.07, 11:05
                  Też się zgadzam, że bicie się z kimś to zupełnie inna sprawa niż bicie kogoś.
                  Sprawa jest bardzo prosta, bicie się z kimś polega na tym że obie strony mają na
                  to ochotę, bo np. chcą się sprawdzić. Sama pamiętam, że w pierwszej klasie biłam
                  się z chłopakami, ale nic się nikomu nie stała złego, to były raczej wygłupy. Z
                  kolei bicie kogoś jest dla mnie niedopuszczalne. I odnosi się to zarówno do
                  dzieci, dorosłych, a nawet zwierząt.
                  Co do braku interwencji rodziców to sprawa jest moim zdaniem bardzo smutna.
                  Dzieci agresywne mają przeważnie agresywnych rodziców (przynajmniej tak jest w
                  przypadkach, które ja widziałam, dziecko z bicie karane jest biciem), czasem po
                  prostu rodziców którzy je olewają (i tu znów moje oburzenie na opiekunów, którzy
                  siedzą na ławce czytając gazetę zamiast ruszyć dupę i zająć się dzieciakiem).
                  Niestety panie w przedszkolu nie są w stanie oduczyć przemocy, ale powinny
                  wysłać dzieci do psychologa pod rygorem wyrzucenia z przedszkola. Ogólnie
                  powinny mieć te przedszkolanki jakieś specjalne szkolenia, jak traktować takie
                  dzieci.
                  Zastanawiam się też dlaczego chłopcy. Na ile to kwestia wrodzona a na ile
                  nabyta. Bo u 2-3 latków widzę kolosalne różnice w zachowaniu dziewczynek i
                  chłopców. Dziewczynki bawią się razem, rozmawiają, śmieją się, a chłopcy stoją
                  napuszeni, uważają że wszystko należy im się odrazu, nie potrafią np. czekać w
                  kolejce do zjeżdżalni i starają się siłą dochodzić tych praw. Można mówić, że to
                  wrodzone ale często słyszę jak opiekunka dziewczynki każe jej ustąpić miejsca
                  chłopcu, w drugą stronę nigdy.
    • jagandra Luke Jackson "Świry, dziwadła i Zespół Asperger" 16.08.07, 15:40
      To książka napisana przez 13-letniego chłopca ze Zespołem Aspergera.
      Ludzie tacy m.in. mają duże trudności z rozumieniem konwencji
      społecznych i komunikatów niewerbalnych, dlatego jako dzieci często
      zostają kozłami ofiarnymi, właśnie jako świry i dziwadła.
      Akurat wczoraj przeczytałam fragment, który pasuje do wątku, więc go
      przepiszę. A książke polecam :)

      Nie jestem pewniem, dlaczego dręczyciele w moim życiu tak bardzo się
      nade mną znęcali. Przypuszczam, że dlatego, że byłem inny i
      stanowiłem łatwy cel, bo zwykle byłem sam. Nigdy nie byłem pewny,
      dlaczego tak się działo, ale patrząc wstecz myślę, że zostałem
      oceniony jako "mięczak" w przeciwieństwie do "twardzieli". Widocznie
      twardziel z definicji to ktoś taki, kto chce walczyć ze wszystkimi i
      bić ich. Ja byłem "mięczakiem", bo nigdy nie widziałem w tym sensu.
      W dalszym ciągu nie widzę. Przecież oni nawet nie mieli powodu, żeby
      się bić!
      Wydaje się, że dla chłopców w szkole istnieje jakiś system. Nie ma
      możliwości, by dzieci z Z.A. w taki absurdalny system się włączyły.
      To oczywiście dobrze, ale to powoduje, że odstajemy od reszty.
      System wygląda mniej więcej tak: "Czego się na mnie gapisz?", "Bo mi
      się tak podoba, i co mi zrobisz?" Potem następuje zabawne
      przedstawienie, przypominające zwierzęcy rytuał godowy. Obydwaj
      chłopcy wypinają pierś i paradują przez chwilę niczym pawie z
      demencją, a następnie zgadzają się, że spotkają się później i będą
      się bić do nieprzytomności, a cała szkoła będzie obserwować. Jeżeli
      pobity zostanie ktoś, kto był uważany za "twardziela", to zwycięzca
      zyskuje miano "twardziela". Zauważyłem, że nawet jeżeli zostanie
      pobity ktoś metr niższy i dwa lata nłodszy, to i tak ten, kto pobił
      jest "twardzielem". Ten typ dzieciaków wydaje się myśleć (myślenie
      musi być dla trudne - IQ większości z nich nie przekracza 12), że
      tak jest w porządku. To przekracza moje zdolności pojmowania. Jedna
      z rzeczy, którą w tym życiu zauważyłem, to że świat jest pełen
      idiotów.
      Myślę, że te rzeczy wyglądają podobnie w odniesienu do chłopaków i
      do dziewczyn, ale zauważyłem, że dziewczyny są znacznie bardziej
      złośliwe niż chłopcy jeśli chodzi o wygląd i ubranie. Ogólnie myślę,
      że dorosłym wydaje się, iż jest znacznie więcej różnic w zachowaniu
      dziewczyn i chłopaków niż rzeczywiście jest. Dziewczyny też walczą i
      potrafią być takimi samymi dręczycielkami jak chłopcy.
      • triss_merigold6 Re: Luke Jackson "Świry, dziwadła i Zespół Asperg 16.08.07, 18:25
        Shit happens. To JEST rytuał godowy. To znaczy ustalanie hierarchii
        w stadzie jest jakimś punktem wyjścia do późniejszych
        zalotów. "Twardziele" mają większe powodzenie u dziewczynek niż
        zahukane, wystraszone ale bystre grubaski (z czasem to się nieco
        zmienia ale nie szaleńczo).
        • jagandra Re: Luke Jackson "Świry, dziwadła i Zespół Asperg 16.08.07, 20:07
          "Twardziele" mają większe powodzenie u dziewczynek niż
          > zahukane, wystraszone ale bystre grubaski (z czasem to się nieco
          > zmienia ale nie szaleńczo).

          Ale właśnie chodzi o to, że istnieje więcej kategorii niż tylko te
          dwie. I o to, że asertywność nie jest równa agresji.
          Mi się rzeczywiście podobają (podobali?) twardziele, ale z biegiem
          lat coraz mocniej uważam to za swój problem. Z twardzielami ciężko
          się żyje... Powoli zauważam, że istnieją faceci, którzy nie są ani
          twardzielami, ani zahukanymi grubaskami, ale otwartymi i wrażliwymi
          ludźmi mającymi swoje zdanie.
          • falafala Re: Luke Jackson "Świry, dziwadła i Zespół Asperg 16.08.07, 21:14
            > się żyje... Powoli zauważam, że istnieją faceci, którzy nie są ani
            > twardzielami, ani zahukanymi grubaskami, ale otwartymi i wrażliwymi
            > ludźmi mającymi swoje zdanie.
            Racja najfajniejsi faceci to na pewno nie sa "twardziele" ci to sie najwyzej
            nadaja na bawidamkow lub gorzej na damskich bokserow. Sa wsrod nich dobrze
            zbudowani i chuderlaki, ale z otwarta glowa, potrafiacy sie odezwac, mili itd :)
            I jedno ich laczy na pewno nie uczestnicza w bojkach i trzymaja sie z daleka od
            agresywnych samcow.
            • triss_merigold6 Re: Luke Jackson "Świry, dziwadła i Zespół Asperg 16.08.07, 21:20
              Poza kręgiem osób intensywnie uprawiających sztuki walki nie kojarzę
              dorosłych mężczyzn lubujących się w bójkach. No, jeszcze
              patologiczni są ale to podkategoria ludzi. Znam natomiast wielu
              panów, którzy - dziś spokojni - kiedyś tłukli się z upodobaniem, bo
              lubili adrenalinę. Kwestia wieku.
              • falafala Re: Luke Jackson "Świry, dziwadła i Zespół Asperg 17.08.07, 08:26
                Z osobistych doswiadczen to: tych uprawiajacych sztuki walki nie kojarze takich
                co sie intensywinie bija. Tak jak zadnego powaznie uprawiajacego jakas dziedzine
                sportu, najwyrazniej agresja byla spozytkowywana inaczej. Za to znam paru
                cwiczacych na silowni co ciagle chodzilo z limami jak male dzieci mimo
                przekroczonej dobrze 20. W koncu wyladowali w kryminale. A fajne chlopy z nich
                na codzien byly ;)
                Ze znajomych podstawowkowych "tlukacych sie" ci co poszli wyzej sa "normalni",
                ci co zostali na poziomie zawodowym niestety nie. Licealni tlukacy sie, a raczej
                tlukacy kogos, sa w wiekszosci "zlamane h..." jako dorosli, choc niby normalni.
          • triss_merigold6 Re: Luke Jackson "Świry, dziwadła i Zespół Asperg 16.08.07, 21:17
            Asertywność rozumiana jako stanowczość, umiejętność obrony swojego
            zdania, swojego terytorium i własności musi być czymś poparta tzn.
            musi wynikać z przekonania o własnej sile, niekoniecznie fizycznej.
            Niemniej siła spokoju nie działa zawsze i na wszystkie osobniki,
            niekiedy lepiej trafia prosty przekaz fizyczny. No sorry, taki life,
            że są sytuacje kiedy jedynym skutecznym argumentem jest argument
            pięści. Dla chłopca zawsze unikającego konfontacji fizycznych
            etykieta "tchórza" to dramat.
            Dzieci w grupie błyskawicznie przydzielają sobie role: przywódcy,
            błazna, ofiary, klakierów, klasowej piękności etc. Można oczywiście
            dokładać starań i tłumaczyć, że to niefajne, niesprawiedliwe ale tak
            jest.
            Mylicie używanie siły fizycznej z atakującą agresją. Chłopak może
            być zrównoważony, nie zaczynać bójek pierwszy ale lepiej dla niego,
            żeby zaczepiany notorycznie potrafił sobie poradzić krótko i na
            temat.
            Mnie się podobają mężczyźni z maksimum testosteronu ale zgodnie z
            zasadą "widziały gały co brały" wiem jakie są ich mankamenty
            codzienne.;)
            Taki life, że przystojny, wysportowany, pewny siebie i niegłupi
            chłopak będzie miał większy wybór partnerek niz tak samo niegłupi
            ale fizycznie mniej obdarzony i bardziej nieśmiały.
            • jagandra Re: Luke Jackson "Świry, dziwadła i Zespół Asperg 17.08.07, 10:13
              > Mylicie używanie siły fizycznej z atakującą agresją. Chłopak może
              > być zrównoważony, nie zaczynać bójek pierwszy ale lepiej dla
              niego,
              > żeby zaczepiany notorycznie potrafił sobie poradzić krótko i na
              > temat.

              Jasne, to samo dotyczy dziewczyny. Trzeba umieć się bronić, trzeba
              się uczyć używać do tego swojego ciała. Dla mnie to inna sprawa niż
              ustalanie hierarchii przy pomocy pięści.

              > Taki life, że przystojny, wysportowany, pewny siebie i niegłupi
              > chłopak będzie miał większy wybór partnerek niz tak samo niegłupi
              > ale fizycznie mniej obdarzony i bardziej nieśmiały.

              Dla mnie jest ważne, by facet był wysportowany. Ale nie łączę tego z
              agresywnością. A kwestia wyboru partnerek - czy to takie ważne, żeby
              być z facetem, który ma (miał) duży wybór partnerek? E tam.
              • sir.vimes Też zdziwiło mnie 17.08.07, 11:17
                A kwestia wyboru partnerek - czy to takie ważne, żeby
                > być z facetem, który ma (miał) duży wybór partnerek? E tam.

                Cóż w tym takiego pozytywnego, męskiego, atrakcyjnego? "Fajny", agresywny
                "sportowiec" z bandą groupies-zabaweczek?
        • verdana Re: Luke Jackson "Świry, dziwadła i Zespół Asperg 17.08.07, 10:01
          Z czasem to się bardzo zmienia! Przynajmniej sądzac z tego, w jakiej
          kolejności moi znajomi się żenili.
    • jagandra Re: Asertywny, agresywny - wszystko jedno? 16.08.07, 15:43
      > Mam wrażenie, że wielu rodziców myli pewność siebie z chamstwem,
      uległość z
      > brakiem elementarnej wrażliwośći itp.

      Też to tak widzę. Tak jakby w ogóle były tylko dwie opcje - albo
      ktoś jest pewnym siebie chamem, albo uległym wrażliwcem. Z
      całkowitym pominięciem asertywności.
    • jagandra Bicie w przedszkolu 17.08.07, 16:26
      U mojej córki w grupie jest taki "Krystian który bije dzieci". No i
      ten Krystian przy każdej okazji, co najmniej raz dziennie, stoi w
      kącie za karę. Z tego co zeznaje moje dziecko, nie jest wcale
      ogólnie szanowanym "samcem alfa". Raz widziałam, jak niejaka Amelka
      rozlała kompot, po czym zwaliła to na Krystiana, którego pani
      skrzyczała. Pewnie w ogóle jest tym złym.
      Jest też "Szymon który bije dzieci, ale mnie polubił". Nie wiem o
      nim nic więcej.
      Aniela lubi innego chłopca - Kacpra, który jest żywy i wesoły, ale
      niestety przyjaźni się z Szymonem prawie wyłącznie ;) I Łukasza
      lubi, który czasem przysuwa jej krzesło po jedzeniu ;)

      Dzieci szturchają się dla zabawy, czasem biją się w złości i myślę,
      że wszystko jest w porządku, dopóki najbardziej agresywny nie staje
      się idolem. Tak się czasem dzieje w gimnazjum, raz że to trudny
      wiek, dwa - autorytet dorosłych spada, trzy - przetasowania w
      klasach, zmiany, cztery - program gimnazjum jest za trudny dla osób
      z zaległościami lub/i małymi możliwościami intelektualnymi, więc
      jeśli mogą, to nadrabiają pięściami. Ale to już nie jest w porządku.
    • skrzydlate Re: Asertywny, agresywny - wszystko jedno? 18.08.07, 09:12
      czasem mam wrażenie, ze rodzice wszystko sobie wytłumaczą, żeby
      tylko tyłka nie ruszać i nie obciążać się dodatkowymi problemami.
      Bezstresowe odejście zaś bardziej dotyczy ich lęku przed obciążaniem
      się stresem niz ochroną dzieci ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka