Dodaj do ulubionych

historyczna odpowiedzialnosc to nonsens!

03.09.07, 09:10
Kazdy kiedys sie myli, tylko kobiety czesto z najwiekszym trudem
przyjmuja do wiadomosci fakt ze czasami tez sie myla, bo wydaja sie
ze w imie rownouprawnienia plci one teraz nie moga juz nigdy
przegrac z mezcyzna, nawet gdy chodzi o to kto ma racje....

Zwlaszcza denerwuje mnie gdy jakas kobieta mowi; "Ach pan i wladca
musi zawsze miec racje".

Jaki pan i wladca? Urodzilem sie zaledwie 30 lat temu, niewolnic nie
mialem, sluzebnic tez nie, i nie mam zamiaru ustepowac kobietom na
kazdym kroku, tylko po to zeby zadoscuczycic krzywdzie historycznej
wyrzadzonej kobietom przez ostatnie kilka tysiacleci.

Doskonale wszyscy zdajemy sobie sprawe ze nowe pokolenia Niemcow nie
czuja zadnej historycznej opdowiedzialnosci za wojne i krzywdach
wyrzadzonych na Polakach przez poprzednie pokolenie Niemcow.

Nie mozna rowniez winic wszystkich mezczyzn za to ze kobiety w
przeszlosci posiadaly gorszy status i mniej praw.

Rownouprawnienie nie jest rownoznaczne z tym ze teraz kobiety beda
zawsze wygrywac, jedynie to ze moga uczestniczyc w rywalizacji. Ale
jesli faktycznie okaza sie slabsze, to trudno, w zyciu raczej
slabszy nie wygrywa.


Obserwuj wątek
    • karolana Re: historyczna odpowiedzialnosc to nonsens! 03.09.07, 11:26
      Dyskusja bez sensu, bo ty i tak wiesz lepiej, ale tylko dwie rzeczy.

      Po pierwsze Niemcy czują, a przynajmniej czuli jeszcze kilka lat temu,
      odpowiedzialność historyczną, przynajmniej programowo i ci co bardziej wrażliwi,
      jak się kopniesz do Berlina to może zobaczysz kilka dowodów tego (pewnie w
      innych miastach też, ale po Niemczech niewiele jeździłam), poza tym młodzież
      niemiecka miała w programie nauczania wizyty w obozach koncentracyjnych. Jeśli
      się to zmieniło, to bardzo szkoda, niestety, nie jestem na bieżąco.

      Po drugie strasznie mi cię żal, bo tak ci mózg przerobili, że wszystkie kontakty
      interpersonalne postrzegasz jako walkę. Wydaje ci się, że każdy z kimś walczy, a
      ty musisz zawsze wygrywać... NORMALNY świat to nie jest pole bitwy, żołnierzu. W
      NORMALNYM świecie ludzie się kochają i współpracują ze sobą zamiast się
      zwalczać. Tak przynajmniej to wygląda w moim małym feministycznym światku, który
      uważam za NORMALNY.

      I przestań już te swoje fobie i kompleksy wylewać na tym forum, bo to nuuuudy.
      • takete_malouma Re: historyczna odpowiedzialnosc to nonsens! 03.09.07, 12:02
        karolana napisała:

        > Po drugie strasznie mi cię żal, bo tak ci mózg
        > przerobili, że wszystkie kontakty interpersonalne
        > postrzegasz jako walkę. Wydaje ci się, że każdy z
        > kimś walczy, a ty musisz zawsze wygrywać...
        > NORMALNY świat to nie jest pole bitwy, żołnierzu.
        > W NORMALNYM świecie ludzie się kochają i współpracują
        > ze sobą zamiast się zwalczać. Tak przynajmniej to
        > wygląda w moim małym feministycznym światku, który
        > uważam za NORMALNY.

        Ech karolana, pierwszy obelgomiocie FF, weź ty nie pozuj na pacyfistkę, bo tylko się ośmieszasz.
        • karolana Re: historyczna odpowiedzialnosc to nonsens! 03.09.07, 12:13
          > Ech karolana, pierwszy obelgomiocie FF, weź ty nie pozuj na pacyfistkę, bo tylk
          > o się ośmieszasz.

          takeciątko, ty masz krótką pamięć, bo na ten przykład ja dokładnie pamiętam
          czasy, kiedy rozmawiałam z tobą jak z człowiekiem :) nawet miałam przez krótki
          moment wrażenie, że się dogadujemy... ale to był krótki moment, bo ty sobie za
          cel chyba postawiłeś nie dogadać się z nikim tutaj :)moje obelgi skierowane są
          głównie na ciebie, miły mój, bo w tobie mam upodobanie :D
          ach no i dziękuję za tytuł "pierwszego obelgomiota FF" ... co prawda wolałabym
          "pierwszą obelgomiotkę FF", ponadto niesłusznie mnie on został przyznany, ja tu
          jestem płoteczką zaledwie w porównaniu z naszymi trollami, jam tu jedynie na
          terminie u mistrzów, ale mimo wszystko dziękuję ci kochanie stokrotnie :)
          • takete_malouma Re: historyczna odpowiedzialnosc to nonsens! 03.09.07, 12:48
            karolana napisała:

            > na ten przykład ja dokładnie pamiętam czasy, kiedy
            > rozmawiałam z tobą jak z człowiekiem

            Chyba pod innym nickiem?!?
            • karolana Re: historyczna odpowiedzialnosc to nonsens! 03.09.07, 15:28
              > Chyba pod innym nickiem?!?

              chyba nie
    • 2_sara Re: historyczna odpowiedzialnosc to nonsens! 03.09.07, 12:02
      Czy można "dziedziczyć" winę moralną jest kwestią sporną.Wielu męzczyzn
      (podkreślam to bo chyba tylko takie autorytety uznajesz)wiele pisało o tym że
      głupotą jest negowanie możliwości dziedziczenia grzechu pierworodnego po Adamie
      (Tertulian,Augustyn)Co więcej wszyscy katolicy na świecie muszą wierzyć,że
      odziedziczyli winę Adama(Sobór Trydencki,II kanon). Ale jako osoba niewierząca
      zgadzam się by odejść od tych metafizycznych spekulacji na grunt społecznej
      praktyki.Oto moje dwie:
      -załóżmy ,że wina moralna nie może obejmować grup i być dziedziczona.Istnieje
      jednak rodzaj poczucia winy wynikły z przynależności do określonej grupy.Mówię o
      pewnym realnym fakcie psychologicznym,który zresztą jest mi znany z
      autopsji;realnie odczuwałam poczucie winy,choć może bardziej wstydu w związku ze

      sprawą Jedwabnego,właśnie jako pochodną przynależności do polskiego narodu,bo
      przecież nie z powodu tego,że sama w zbrodni współuczestniczyłam.Jest to kwestia
      wrażliwości.Wykazują ją również liczni Niemcy których moja koleżanka oprowadza
      po miejscach związanych z Holocaustem.Mówi że mają okropne poczucie winy i
      często wręcz osobiście przepraszają Ją za Holocaust.Dlaczego,przecież urodzili
      się już po wojnie?Cóż,widocznie uznają ,że partycypacja w jakiejś grupie wiąże
      się z przejęciem dziedzictwa ,zarówno chwały jak i hańby,mówiąc obrazowo dumy z
      Goethego jak i wstydu z Himmlera.Ale jak mówię do tego logicznie przekonać nie
      można,jest to kwestia pewnej moralnej intuicji czy wrażliwości.Gdybyś miał nieco
      poczucia winy wobec kobiet uznałabym ,że ją masz i w moich oczach dobrze by to o
      tobie świadczyło,ale skoro jest inaczej..
      -za ideał uznajesz sytuacje równości jednostek (bez względu na płeć),a nie
      grupowe przywileje.Super,to też mój pogląd.Ale to właśnie wy ,mężczyzni macie
      nadal przywileje,coraz rzadziej to prawda,zapisane w prawie,ale wynikłe z
      tradycji,przesądów i obyczaju.
      Aby zlikwidować ten stan rzeczy uważam za zupełnie rozsądne i sprawiedliwe pewne
      preferencje dla kobiet i ograniczenia dla mężczyzn w pewnych dziedzinach życia
      społecznego.Oczywiście do czasu wygaśnięcia powodów tych regulacji,czyli
      zniknięcia wspomnianych przesądów,konserwatywnych obyczajów itp.Być może
      zbiorowe preferencje i ograniczenia nie są dobre same w sobie ,ale zapobiegają
      większemu złu jakim by było utrwalenie społecznego upośledzenia kobiet.To tak
      jak z odpowiedzialnością zbiorową; H.D.Lewis pisał,że trzeba ją stosować z
      powodów praktycznych,może nie jest dobra ,ale trzeba czasem ją zastosować by
      zapobiec większemu złu np. bezkarności.
      jak z odpowiedzialnością zbiorową
      • takete_malouma Mącisz i gubisz się. 03.09.07, 12:47
        2_sara napisała:

        > Ale jako osoba niewierząca zgadzam się by odejść od tych
        > metafizycznych spekulacji na grunt społecznej praktyki.

        Nie wydaje mi się, żeby PPŚ snuł metafizyczne spekulacje. Krytykowane przez niego zagrywki typu "O, pan i władca musi zawsze mieć rację" to właśnie społeczna praktyka.

        > -załóżmy ,że wina moralna nie może obejmować grup i być
        > dziedziczona. Istnieje jednak rodzaj poczucia winy wynikły
        > z przynależności do określonej grupy.

        Aha, wprowadzamy subtelne rozróżnienie między "winą moralną", tj. byciem obwinianym przez jakiś podmiot przypisujący sobie prawo do oceny moralnej, a "poczuciem winy", czyli wewnętrznym stanem przyznania racji owemu podmiotowi. Dobrze zrozumiałem?

        > Mówię o pewnym realnym fakcie psychologicznym,który zresztą
        > jest mi znany z autopsji; realnie odczuwałam poczucie winy,
        > choć może bardziej wstydu w związku ze sprawą Jedwabnego,
        > właśnie jako pochodną przynależności do polskiego narodu,
        > bo przecież nie z powodu tego, że sama w zbrodni
        > współuczestniczyłam. Jest to kwestia wrażliwości.
        > (...) Gdybyś miał nieco poczucia winy wobec kobiet
        > uznałabym, że ją masz i w moich oczach dobrze by to
        > o tobie świadczyło, ale skoro jest inaczej..

        Skoro jest inaczej to co? Zechcesz łaskawie odwiesić głos? Nieprzejawianie poczucia zbiorowej winy to przejaw niewrażliwości - i już mamy ocenę. Albo zatem mam poczucie winy w związku z "tysiącleciami ucisku kobiet", albo jestem winny bycia niewrażliwym sukinsynem. Czy rozróżnienie między dziedziczną zbiorową winą moralną a indywidualnym poczuciem winy w związku z przynależnością do jakiejś grupy jest nadal w mocy? Czy kiedykolwiek było w mocy, czy też od początku był to retoryczny wykręt?

        > -za ideał uznajesz sytuacje równości jednostek (bez względu
        > na płeć), a nie grupowe przywileje. Super, to też mój pogląd.
        > Ale to właśnie wy, mężczyzni macie nadal przywileje, coraz
        > rzadziej to prawda, zapisane w prawie, ale wynikłe z
        > tradycji, przesądów i obyczaju.

        Kobiety natomiast mają przywileje CORAZ CZĘŚCIEJ zapisane w prawie, że już nie wspomnę o tych wynikłych z tradycji, przesądów i obyczaju.

        > Aby zlikwidować ten stan rzeczy uważam za zupełnie rozsądne
        > i sprawiedliwe pewne preferencje dla kobiet i ograniczenia
        > dla mężczyzn w pewnych dziedzinach życia społecznego.
        > Oczywiście do czasu wygaśnięcia powodów tych regulacji,
        > czyli zniknięcia wspomnianych przesądów, konserwatywnych
        > obyczajów itp.

        Kto bezstronnie osądzi, czy przesądy i konserwatywne obyczaje faktycznie nadal funkcjonują, czy też zostały wyciągane przez feministki z dna kuferka babci po to tylko, by szantażować moralnie mężczyzn? Wielokrotnie w dyskusjach z feministkami byłem raczony etnograficznymi opisami przesądów i konserwatywnych obyczajów, których w swoim ponadtrzydziestoletnim życiu ani razu nie miałem okazji zaobserwować.

        > Być może zbiorowe preferencje i ograniczenia nie są dobre
        > same w sobie ,ale zapobiegają większemu złu jakim by było
        > utrwalenie społecznego upośledzenia kobiet.

        Społeczne upośledzenie kobiet od dawna nie istnieje, więc nie może zostać utrwalone.
        • 2_sara Re: Mącisz i gubisz się. 03.09.07, 13:35
          Tylko dwie uwagi:
          1.Tak odróżniam winę moralną od poczucia winy.Ta pierwsza to obiektywny stan
          rzeczy który zachodzi zawsze gdy zostaną przekroczone normy moralny.Sprawca ich
          złamania jest winny moralnie,niezależnie od tego czy jest przez kogokolwiek
          obwiniany.
          Istnieje też poczucie winy,subiektywny stan psychiczny.
          Gdybyś czytał uważnie to zrozumiałbyś,że uważam ,że nie istnieje nie istnieje
          wina zbiorowa jako obiektywny stan rzeczy (z wyjątkiem sytuacji kiedy wszyscy
          przedstawiciele zbiorowości złamali rozpatrywaną normę moralną).Mogę natomiast
          oczekiwać ,że przedstawiciele zbiorowości która zawiniła wobec innej wykażą się
          czysto ludzkim poczuciem winy świadczącym o ich wrażliwości przekraczającej
          czysto formalne analizy tego pojęcia.Tak więc Niemcy współcześni nie są winni
          Holocaustu ,lecz jest zrozumiałe,że z historycznych powodów winni mieć
          szczególny stosunek do Żydów,przejawiający się np. pewną ostrożnością w ocenie
          polityki Izraela.Twój poprzednik nie czuję się winny wobec kobiet i formalnie
          rzecz biorąc w jego przypadku nie zachodzi obiektywny stan winy za zbrodnie
          patriarchatu,ale też nie wykazuje specjalnej wrażliwości moralnej ,tak jakby to
          było w sytuacji gdyby nie czuł wstydu za Jedwabne.
          2.Nie porozumiemy się w kwestii tego czy kobiety są społecznie upośledzone we
          współczesnym świecie.Dowody na rzecz tej tezy są tak liczne i oczywiste,że tylko
          zła wola może spowodować ich niedostrzeganie.Skoro masz złą wolę to dyskusja
          jest niemożliwa i bezsensowna.Ty masz już swoją świętą prawdę,swój dogmat i
          żadne odwoływanie się do faktów tego nie zmieni,więc po co to robić?
          2.
          • takete_malouma Re: Mącisz i gubisz się. 03.09.07, 14:15
            > uważam ,że nie istnieje nie istnieje wina zbiorowa jako
            > obiektywny stan rzeczy (z wyjątkiem sytuacji kiedy wszyscy
            > przedstawiciele zbiorowości złamali rozpatrywaną normę
            > moralną).Mogę natomiast oczekiwać ,że przedstawiciele
            > zbiorowości która zawiniła wobec innej wykażą się
            > czysto ludzkim poczuciem winy świadczącym o ich
            > wrażliwości przekraczającej czysto formalne analizy
            > tego pojęcia.

            Nie ma istotnej różnicy między wiarą w zbiorową winę będącą obiektywnym stanem rzeczy, a oczekiwaniem (pod groźbą negatywnej oceny moralnej), że ktoś będzie się do takiej winy poczuwał.

            > 2.Nie porozumiemy się w kwestii tego czy kobiety są
            > społecznie upośledzone we współczesnym świecie. Dowody
            > na rzecz tej tezy są tak liczne i oczywiste, ,że tylko
            > zła wola może spowodować ich niedostrzeganie.

            Skoro są tak liczne i oczywiste, to pewnie nie będziesz miała problemu z podaniem ich. Tymczasem ciekaw jestem co zrobisz z faktem, że mężczyźni żyją 8 lat krócej i 5 razy częściej popełniają samobójstwa; dla mnie to są całościowe miary upośledzenia/uprzywilejowania, mierzące łączny wpływ wszystkich czynników wpływających na jakość życia kobiet i mężczyzn, a nie tylko tych, które feministki mają "dobrą wolę" dostrzegać.
            • 2_sara Re: Mącisz i gubisz się. 03.09.07, 14:45
              Co do pierwszego,to proponuję analogię norm prawnych i obyczajowych.W sensie
              "prawnym",obiektywnym PPŚ jest niewinny,tak jakby był niewinny zabójstwa
              popełnionego przez dziadka,lecz wykazuję się moralna niewrażliwością ,jak
              hipotetyczny Niemiec ryczący na cały głos na środku ruin krematorium o tym jak
              bardzo on osobiście jest niewinny.Formalnie ma rację,ale możemy oceniać to jako
              coś nagannego i liczyć raczej na to ,że będzie milczał.
              O czym z kolei ma świadczyć to że mężczyzni żyją krócej i częściej popełniają
              samobójstwa?Wybieram najprostszą hipotezę(zgodnie z przykazaniami
              Ockhama):mężczyzni są wbrew pozorom słabsi fizycznie i psychicznie.Wiem to przykre:(
              A o czym świadczy to ,że niemal 100% gwałtów to dzieło mężczyzn??
              • takete_malouma Re: Mącisz i gubisz się. 03.09.07, 15:13
                2_sara napisała:

                > Co do pierwszego,to proponuję analogię norm prawnych i
                > obyczajowych. W sensie "prawnym", obiektywnym PPŚ jest
                > niewinny,tak jakby był niewinny zabójstwa popełnionego
                > przez dziadka, lecz wykazuję się moralna niewrażliwością,
                > jak hipotetyczny Niemiec ryczący na cały głos na środku
                > ruin krematorium o tym jak bardzo on osobiście jest
                > niewinny. Formalnie ma rację,ale możemy oceniać to jako
                > coś nagannego i liczyć raczej na to ,że będzie milczał.

                Porównanie grubo przesadzone, obraźliwe i strukturalnie nieprzystające. Możemy liczyć na to, że będzie Niemiec czy też mężczyzna będzie milczał, ale TYLKO POD WARUNKIEM, że milczeć będą również ideolodzy i ideolożki zbiorowej dziedzicznej winy. Gdy jednak owi ideolodzi i ideolożki nie milczą, lecz wysuwają nie kończące się żądania retrybucji i ustępstw pod adresem tych, którzy osobiście zła żadnego nie uczynili, wówczas Niemiec i mężczyzna ma prawo do protestu, który NIE RÓWNA SIĘ AUTOMATYCZNIE desakracji pamięci pokrzywdzonych.

                > O czym z kolei ma świadczyć to że mężczyzni żyją krócej i
                > częściej popełniają samobójstwa? Wybieram najprostszą
                > hipotezę (zgodnie z przykazaniami Ockhama):mężczyzni
                > są wbrew pozorom słabsi fizycznie i psychicznie.

                "Wbrew pozorom" znaczy tyle, co "wbrew temu, co widać". Hipoteza sprzeczna z obserwacjami nie jest hipotezą najprostszą w rozumieniu przykazań Ockhama.
                • 2_sara Re: Mącisz i gubisz się. 03.09.07, 15:57
                  Już tylko o ostatniej kwestii,choć wydaję się oczywista.Mężczyzni wcześniej
                  umierają,co świadczy chyba o ich słabości,nie o sile.Częściej popełniają
                  samobójstwa,a czyn taki zazwyczaj świadczy o nieradzeniu sobie z problemami
                  życia,więc o słabości psychicznej.Można oba zjawiska tłumaczyć inaczej
                  np.założyć hipotezę,że padacie ofiarą okrutnej klątwy czarodziejki Xenny z
                  Marsa.Ale jeśli chcemy,zgodnie z zaleceniami Ockhama nie mnożyć hipotez(bytów)
                  ponad konieczność to lepiej zaufać hipotezie najprostszej i
                  najnaturalniejszej!Oczywiście do momentu jej ewentualnej falsyfikacji.
                  • takete_malouma Re: Mącisz i gubisz się. 03.09.07, 16:09
                    2_sara napisała:

                    > Już tylko o ostatniej kwestii,choć wydaję się oczywista.
                    > Mężczyzni wcześniej umierają,co świadczy chyba o ich
                    > słabości,nie o sile. Częściej popełniają samobójstwa,
                    > a czyn taki zazwyczaj świadczy o nieradzeniu sobie z
                    > problemami życia, więc o słabości psychicznej.

                    Muszę ci powiedzieć coś bardzo ważnego: nie zmieścisz się pod mostem ;))) (Sapkowski rulez!). A tak poważnie - jeśli uważasz, że mężczyźni są słabsi fizycznie i psychicznie i JEDNOCZEŚNIE uważasz, że mężczyźni NIE SĄ "społecznie upośledzeni", to stajesz przed koniecznością uargumentowania, że selektywne obciążanie słabszych przymusową służbą wojskową NIE JEST przykładem rażącej niesprawiedliwości. Powodzenia!




                    Można oba zjawiska tłumaczyć inaczej
                    > np.założyć hipotezę,że padacie ofiarą okrutnej klątwy czarodziejki Xenny z
                    > Marsa.Ale jeśli chcemy,zgodnie z zaleceniami Ockhama nie mnożyć hipotez(bytów)
                    > ponad konieczność to lepiej zaufać hipotezie najprostszej i
                    > najnaturalniejszej!Oczywiście do momentu jej ewentualnej falsyfikacji.
                    • karolana Re: Mącisz i gubisz się. 03.09.07, 16:21
                      w przerwie między zupą a drugim daniem z zadowoleniem zauważyłam, że jednak
                      podjąłeś zaproponowany przeze mnie wątek służby woskowej :D i mówisz, że
                      chrzanię nie na temat, a fe!
                    • 2_sara Re: Mącisz i gubisz się. 03.09.07, 16:36
                      Mężczyzni są społecznie uprzywilejowani,a jednym elementów tej sytuacji jest
                      ugruntowany przez tradycję monopol na przemoc (właśnie armia,częściowo
                      policja).Ale zrobiła bym rzeczywiście małą korektę terminologiczną do mojej
                      hipotezy-twoje przykłady świadczą o tym ,że jesteście słabsi psychicznie i mniej
                      wytrzymali w dłuższym okresie czasu.Teraz O.K.?
                      • takete_malouma Re: Mącisz i gubisz się. 03.09.07, 16:48
                        2_sara napisała:

                        > Mężczyzni są społecznie uprzywilejowani,a jednym elementów
                        > tej sytuacji jest ugruntowany przez tradycję monopol na
                        > przemoc (właśnie armia,częściowo policja).

                        Naciąąąągaaaaaaaaaaaaaaane.

                        > Ale zrobiła bym rzeczywiście małą korektę terminologiczną
                        > do mojej hipotezy-twoje przykłady świadczą o tym ,że
                        > jesteście słabsi psychicznie i mniej wytrzymali w dłuższym
                        > okresie czasu.Teraz O.K.?

                        Po ilu takich małych korektach terminologicznych hipoteza staje się naciągana?
                        • 2_sara Re: Mącisz i gubisz się. 03.09.07, 16:53
                          Odmiana słowa "naciągana" -tylko na to cię stać??
            • karolana Re: Mącisz i gubisz się. 03.09.07, 15:46
              > Skoro są tak liczne i oczywiste, to pewnie nie będziesz miała problemu z podani
              > em ich. Tymczasem ciekaw jestem co zrobisz z faktem, że mężczyźni żyją 8 lat kr
              > ócej i 5 razy częściej popełniają samobójstwa;

              tak, zapomniałeś jeszcze o tak rażącej niesprawiedliwości jak ta, że mężczyźni
              nie mogą zajść w ciążę, karmić piersią, nie mają miesiączki i mają tylko jeden
              rodzaj orgazmu ^^

              no i nie wspomniałeś też o feministycznym wymyśle przechodzenia mężczyzn na
              emeryturę 5 lat później ani o wyjątkowo złośliwym a za to długoletnim
              egzekwowaniu przez feministki obowiązkowej służby wojskowej dla mężczyzn.

              należałoby jeszcze dorzucić kilka zdań o tym jak to feministki domagają się
              całowania po rękach, otwierania im drzwi, ustępowania im miejsca w środkach
              transportu i takie tam, ale to tak oczywiste, że aż nudne :D
              • takete_malouma Chrzanisz od rzeczy 03.09.07, 15:58
                ... i wtrącasz się nie podjąwszy minimum wysiłku wyodrębnienia przedmiotu dyskusji.
                • kochanica-francuza Re: Chrzanisz od rzeczy 03.09.07, 16:00
                  Podobnie jak ty w większości wypadków.
                • 2_sara Re: Chrzanisz od rzeczy 03.09.07, 16:11
                  Co za wdzięk w dyskusji!!!
                  Jeszcze tylko dwie rzeczy;
                  1.teoria sprzeczna z potoczną obserwacją jest często prostsza w sensie
                  ockhamowskim-zdroworozsądkowe koncepcje geocentryczne Ptolemeusza i Arystotelesa
                  owocowały bardziej skomplikowanymi modelami np. układu słonecznego niż teorie
                  Kopernika i Galileusza.
                  2.Porównanie patriarchat-holocaust..No może trochę mnie poniosło,choć gdy myślę
                  o tych tysiącleciach fizycznej przemocy,pogardy i moralnego upodlenia to już
                  sama nie wiem..
                • karolana Re: Chrzanisz od rzeczy 03.09.07, 16:14
                  > ... i wtrącasz się nie podjąwszy minimum wysiłku wyodrębnienia przedmiotu dysku
                  > sji.

                  wątek dyskusji podjęłam na początku to raz, więc się odwal, a dwa, jaki ma sens
                  dyskutowanie na poziomie "bo mężczyźni umierają szybciej" ?? więc zostaje mi
                  tylko ponabijać się z ciebie chwilę i iść na obiad :P
                  • kochanica-francuza Bo, jak wiadomo,to dłuższe życie kobiet... 03.09.07, 16:24

                    > wątek dyskusji podjęłam na początku to raz, więc się odwal, a dwa, jaki ma sens
                    > dyskutowanie na poziomie "bo mężczyźni umierają szybciej"

                    to po prostu pasmo niezmąconej radości. Zwłaszcza w wypadku Parkinsona bądź
                    Alzheimera, a nawet i bez nich - ubóstwo, niedołęstwo, choroby, samotność.

                    • takete_malouma Re: Bo, jak wiadomo,to dłuższe życie kobiet... 03.09.07, 16:46
                      kochanica-francuza napisała:

                      > to po prostu pasmo niezmąconej radości. Zwłaszcza w wypadku
                      > Parkinsona bądź Alzheimera,

                      Wielokrotnie odpierany, całkowicie kłamliwy argument. U kobiet w porównaniu z mężczyznami wydłużony jest okres względnie dobrego zdrowia, nie zaś okres cierpień podeszłego wieku. Typowa historia: moja babcia niedawno skończyła 100 lat. Na chwilę obecną przeżywa dziadka o 18 lat (z poprawką na różnicę wieku), z czego pierwsze 9 w dobrym zdrowiu. Dziadek przez drugą połowę swojego życia był inwalidą po wypadku przy "męskiej" pracy (ciężkie poparzenie kwasem, omal nie stracił nogi). Szacuję więc, że łącznie cieszył się dobrym zdrowiem jakieś 30 lat krócej.
                      • takete_malouma Re: Bo, jak wiadomo,to dłuższe życie kobiet... 03.09.07, 16:50
                        takete_malouma napisał:

                        > Typowa historia: moja babcia niedawno skończyła 100 lat.

                        Kuźwa, czytać własne posty przed wysłaniem!! ;))) OK, nieczęsto ktoś kończy sto lat, ale sytuacja, gdy kobieta cieszy się dobrym zdrowiem kilkadziesiąt lat dłużej niż jej mąż, są dość typowe.
                        • kochanica-francuza Re: Bo, jak wiadomo,to dłuższe życie kobiet... 03.09.07, 16:58
                          takete_malouma napisał:

                          > takete_malouma napisał:
                          >
                          > > Typowa historia: moja babcia niedawno skończyła 100 lat.
                          >
                          > Kuźwa, czytać własne posty przed wysłaniem!! ;))) OK, nieczęsto ktoś kończy sto
                          > lat,

                          A jeszcze rzadziej - cieszy się dobrym zdrowiem w tym wieku. Jesteś pewien, że
                          Babci nie dolega serce, przewód pokarmowy, nerki i że nie nabywa co miesiąc
                          sporego worka lekarstw na receptę?
                          • takete_malouma Re: Bo, jak wiadomo,to dłuższe życie kobiet... 03.09.07, 17:10
                            kochanica-francuza napisała:

                            > A jeszcze rzadziej - cieszy się dobrym zdrowiem w tym wieku.
                            > Jesteś pewien, że Babci nie dolega serce, przewód pokarmowy,
                            > nerki i że nie nabywa co miesiąc sporego worka lekarstw
                            > na receptę?

                            Nie czytałaś uważnie. Napisałem, że babcia przeżyła dziadka (jak dotąd) o 18 lat, z czego PIERWSZYCH 9 we względnie dobrym zdrowiu (lepszym niż zdrowie dziadka w drugiej połowie jego życia).
                            • maga_luisa Re: Bo, jak wiadomo,to dłuższe życie kobiet... 03.09.07, 18:47
                              1.Ochronne działanie estrogenów na układ krążenia
                              2.Rzadsze nadużywanie alkoholu i palenie papierosów.
                              • takete_malouma Re: Bo, jak wiadomo,to dłuższe życie kobiet... 04.09.07, 01:26
                                > 1.Ochronne działanie estrogenów na układ krążenia
                                > 2.Rzadsze nadużywanie alkoholu i palenie papierosów.

                                Po raz n-ty: gdyby to były istotne czynniki, to mężczyźni ZAWSZE żyliby wyraźnie krócej od kobiet, tymczasem jest to stosunkowo nowe zjawisko.
                                • karolana Re: Bo, jak wiadomo,to dłuższe życie kobiet... 04.09.07, 01:41
                                  > Po raz n-ty: gdyby to były istotne czynniki, to mężczyźni ZAWSZE żyliby wyraźni
                                  > e krócej od kobiet, tymczasem jest to stosunkowo nowe zjawisko.
                                  >

                                  eee a nie przypadkiem dlatego, że kiedyś kobiety umierały masowo niemal w wyniku
                                  gorączki popołogowej oraz komplikacji okołoporodowych, zatruć ciążowych i innych
                                  takich? a przypadkiem nie dlatego, ze w podziale żywności najpierw karmieni byli
                                  mężczyźni, a kobiety i dzieci dostawały to, co ewentualnie zostawało? a nie
                                  dlatego, ze drzewiej organizm kobiecy wyniszczony licznymi ciążami był mniej
                                  odporny? a nie dlatego, ze mężowie zarażali żony francą i innymi miłymi
                                  chorobami? a nie dlatego, ze kobieta pozbawiona mężczyzny, który by ją
                                  utrzymywał i rodziny, na której łasce mogłaby żyć albo umierała z głodu, albo
                                  zostawała prostytutką, co też zbyt zdrowym zajęciem nie było? nie?
                                  • takete_malouma Re: Bo, jak wiadomo,to dłuższe życie kobiet... 06.09.07, 11:15
                                    > eee a nie przypadkiem dlatego, że kiedyś kobiety
                                    > umierały masowo niemal w wyniku gorączki popołogowej
                                    > oraz komplikacji okołoporodowych, zatruć ciążowych i
                                    > innych takich?

                                    Między innymi dlatego - i to pośrednio wspiera moją tezę o niesprawiedliwości: kiedyś kobiety umierały w połogu, a mężczyźni ginęli w wypadkach przy pracy, dziś zaś kobiety znacznie rzadziej umierają w związku z ciążą/porodem i ich oczekiwana długość życia znacznie wzrosła, natomiast mężczyźni, choć również korzystają z wielu dobrodziejstw postępu, nadal zmuszeni są do ryzykowania zdrowia i życia na froncie tegoż postępu, więc ich oczekiwana długość życia wzrosła znacznie mniej. Wspólnymi siłami (upraszczając) wypracowano korzyść i ta korzyść NIE została rozdzielona sprawiedliwie.

                                    > a przypadkiem nie dlatego, ze w podziale żywności najpierw
                                    > karmieni byli mężczyźni, a kobiety i dzieci dostawały to,
                                    > co ewentualnie zostawało?

                                    Jestem przekonany o czymś wręcz przeciwnym i nie wierzę ci na słowo, że opisana przez ciebie praktyka była typowa. Jakieś źródła?

                                    > a nie dlatego, ze drzewiej organizm kobiecy wyniszczony
                                    > licznymi ciążami był mniej odporny?

                                    Drzewiej organizmy wszystkich ludzi były wyniszczone tym, co owi ludzie robili. Organizm kobiety był wyniszczony ciążami, organizm drwala rąbaniem drzew. Co zmienił postęp? Kobiecie pozwolił rodzić mniej dzieci, bo a) więcej ich przeżywało i b) zanikła presja kulturowa na mega-dzietność. Drwalowi zaś po prostu naliczono nowe normy z uwzględnieniem wzrostu wydajności dzięki mechanizacji: jeden dzień pracy dzisiejszego drwala skutkuje taką samą erozją zdrowia, jak jeden dzień pracy drwala 500 lat temu, różnica jest tylko taka, że dzisiejszy drwal może dzięki maszynom położyć wielokrotnie więcej drzew.

                                    > a nie dlatego, ze mężowie zarażali żony francą i innymi
                                    > miłymi chorobami?

                                    Żony mężów też zarażały, a ty prątkujesz mową nienawiści.

                                    > a nie dlatego, ze kobieta pozbawiona mężczyzny, który
                                    > by ją utrzymywał i rodziny, na której łasce mogłaby
                                    > żyć albo umierała z głodu, albo zostawała prostytutką,
                                    > co też zbyt zdrowym zajęciem nie było?

                                    Takich kobiet było stosunkowo niewiele i w związku z tym nie zaniżały znacząco średniej długości życia kobiet, z wyjątkiem tych okresów historycznych, w których średnia długość życia potencjalnych mężów obniżała się dużo gwałtowniej.
                                    • karolana Re: Bo, jak wiadomo,to dłuższe życie kobiet... 06.09.07, 12:49
                                      > Między innymi dlatego - i to pośrednio wspiera moją tezę o niesprawiedliwości:
                                      > kiedyś kobiety umierały w połogu, a mężczyźni ginęli w wypadkach przy pracy, dz
                                      > iś zaś kobiety znacznie rzadziej umierają w związku z ciążą/porodem i ich oczek
                                      > iwana długość życia znacznie wzrosła, natomiast mężczyźni, choć również korzyst
                                      > ają z wielu dobrodziejstw postępu, nadal zmuszeni są do ryzykowania zdrowia i ż
                                      > ycia na froncie tegoż postępu,

                                      ooo na froncie postępu? np siedząc przed komputerem czy przekładając papiery na
                                      biurku?? ach nie!! przecież 100% mężczyzn... no dobra, 95% pracuje przy wyrębie
                                      lasu, w kopalniach i hutach :) zmuszeni są? KTO ich zmusza? chyba każdy ma prawo
                                      wybrać jaki chce zawód wykonywać... eee pomyłka, to kobietom praca w niektórych
                                      zawodach jest ZABRONIONA lub UNIEMOŻLIWIANA...

                                      > Jestem przekonany o czymś wręcz przeciwnym i nie wierzę ci na słowo, że opisana
                                      > przez ciebie praktyka była typowa. Jakieś źródła?

                                      jesteś przekonany, bo czytałeś poezję barokową i powieści o rycerzach? to se
                                      Chłopów poczytaj. nie musisz mi wierzyć, do tego wystarczy logika - pierwszy
                                      dostawał jeść mężczyzna jako ten, który utrzymywał rodzinę oraz jako "istota
                                      wyższa". u mojej babci na wsi do tej pory najpierw chłop dostaje obiad, potem
                                      reszta.

                                      Drwalowi zaś po prostu nali
                                      > czono nowe normy z uwzględnieniem wzrostu wydajności dzięki mechanizacji: jeden
                                      > dzień pracy dzisiejszego drwala skutkuje taką samą erozją zdrowia, jak jeden d
                                      > zień pracy drwala 500 lat temu, różnica jest tylko taka, że dzisiejszy drwal mo
                                      > że dzięki maszynom położyć wielokrotnie więcej drzew.

                                      wiesz, to tak samo jak z praniem - kiedyś kobieta musiała prać w rzece, balii i
                                      takie tam, teraz ma pralkę automatyczną, ale zgodnie z twoją teorią, pranie jest
                                      nadal tak samo ciężką pracą, jedynie norma dzienna jest większa :D

                                      > Żony mężów też zarażały, a ty prątkujesz mową nienawiści.

                                      mowa była o przyczynie umieralności KOBIET, więc daruj sobie kretyńskie dowcipy,
                                      poza tym żona niewierna mężowi ponosiła konsekwencje, mąż niewierny żonie żadnych.

                                      > Takich kobiet było stosunkowo niewiele

                                      stosunkowo niewiele? stosunkowo w porównaniu z czym?

                                      w związku z tym nie zaniżały znacząco
                                      > średniej długości życia kobiet, z wyjątkiem tych okresów historycznych, w który
                                      > ch średnia długość życia potencjalnych mężów obniżała się dużo gwałtowniej.

                                      Nie jarzysz? to nie była kwestia wieku w jakim umierał mąż, ale tego, w jakim
                                      wieku był, kiedy żenił się z kobietą. Mężczyzna 40-letni brał sobie za żonę
                                      dziewczynę 17-letnią. Jeśli nie zmarła po porodzie, jaka była szansa, że
                                      zostanie wdową? Jeśli rodzina utrzymywała się z pracy mężczyzny, jaka była
                                      szansa, że zostanie biedną wdową?

                                      Takete, sprawa jest prosta - mężczyzna dziś NIE MUSI pracować fizycznie, może
                                      częściej się badać, nie musi pić ani palić, może o siebie zadbać. Nie ma ŻADNYCH
                                      przesłanek żeby twierdzić, że długość życia mężczyzny jest niesprawiedliwością,
                                      a już ostatnim idiotyzmem jest robienie z tego argumentu przeciwko feminizmowi...

                                      • takete_malouma Re: Bo, jak wiadomo,to dłuższe życie kobiet... 06.09.07, 14:35
                                        > ach nie!! przecież 100% mężczyzn... no dobra, 95%
                                        > pracuje przy wyrębie lasu, w kopalniach i hutach :)

                                        Nie 100%, nie 95%, ale wystarczający odsetek, by wpłynęło to na średnią długość życia mężczyzn, a także wystarczający, by postrzegać to jako zjawisko systemiczne.

                                        > zmuszeni są? KTO ich zmusza? chyba każdy ma prawo wybrać
                                        > jaki chce zawód wykonywać...

                                        Ale nie każdy ma możliwość.

                                        > jesteś przekonany, bo czytałeś poezję barokową i
                                        > powieści o rycerzach? to se Chłopów poczytaj.

                                        To taka sama fikcja, jak poezja barokowa i powieści o rycerzach, tylko co innego tam uromantyczniono. No i nie robił Reymont badań na sensownie licznej grupie, tylko opisał rok z życia kilku wymyślonych chłopskich rodów.

                                        > wiesz, to tak samo jak z praniem - kiedyś kobieta musiała
                                        > prać w rzece, balii i takie tam, teraz ma pralkę automatyczną,
                                        > ale zgodnie z twoją teorią, pranie jest nadal tak samo ciężką
                                        > pracą, jedynie norma dzienna jest większa :D

                                        Twoja analogia jest celowo bzdurna, usiłujesz mnie wciągnąć w rozbieranie jej bzdurności na czynniki pierwsze. Nie tym razem.

                                        > > Żony mężów też zarażały, a ty prątkujesz mową nienawiści.
                                        >
                                        > mowa była o przyczynie umieralności KOBIET, więc daruj
                                        > sobie kretyńskie dowcipy

                                        Mowa była o rzekomych przyczynach BRAKU PRZEWAGI kobiet pod względem długości życia. Jeśli twierdzisz, że STDsy REDUKOWAŁY tę przewagę, to najwidoczniej myślisz, że zarażanie odbywało się w jedną stronę: brudne mężczyznuchy roznoszące syfa zarażały biedne kobietki, ale nie na odwrót.

                                        > Takete, sprawa jest prosta - mężczyzna dziś NIE MUSI
                                        > pracować fizycznie,

                                        Zwyczajna nieprawda. Niektórzy nie muszą, wielu nie ma innego wyjścia.

                                        > może częściej się badać,

                                        ... a kobieta może być "spełniona w biznesie". Jakieś czynniki im to jednak utrudniają - mężczyznom zgłaszanie się do lekarzy, kobietom zakładanie firm. I tu podobieństwa się kończą, bowiem tylko w przypadku kobiet na rozpoznanie i neutralizację owych hamujących czynników wydaje się ogromne państwowe pieniądze. Gdy zobaczę tyle samo kasy wydanej na kampanie zachęcające mężczyzn do regularnych badań, ile wydano na program Kluzik-Rostkowskiej i inne tego typu, wówczas uznam, że pod tym względem nie ma niesprawiedliwości. Tylko nie wyjeżdżaj mi teraz z "a bo myśmy uporczywie lobbowały". Guzik wylobbowałyście u PiSuaru. To, co rząd Kaczyńskiego robi dla kobiet, wynika wyłącznie z rycerzykostwa sir Jarrecka i jemu podobnych.

                                        > nie musi pić ani palić,

                                        Po raz siedemsetny: kiedyś różnica częstości i intensywności picia i palenia między mężczyznami a kobietami była znacznie większa, a mimo to mężczyźni wcale nie żyli krócej. Wciąż nie udało ci się tego zatłumaczyć, więc zachowujesz się tak, jakby kontrargument nie istniał.

                                        > Nie ma ŻADNYCH przesłanek żeby twierdzić, że długość
                                        > życia mężczyzny jest niesprawiedliwością,

                                        Przypomina mi się Środa, która - gdy zwrócono jej uwagę, że kobiety też biją dzieci, w związku z czym kampania przeciwko przemocy wobec dzieci powinna prezentować także billboardy z wizerunkiem kobiety trzymającej pasek - odpowiedziała bezczelnie "nie widzę takiej potrzeby". Nie ma potrzeby, nie ma przesłanek, nie ma niesprawiedliwości.
                                        • karolana Re: Bo, jak wiadomo,to dłuższe życie kobiet... 06.09.07, 16:35
                                          nudzisz mnie więc krótko:

                                          brudne mężczyznuchy roznoszące sy
                                          > fa zarażały biedne kobietki, ale nie na odwrót.
                                          >

                                          Dośpiewałeś sobie coś, czego nawet nie pomyślałam. Facetów zarażały prostytutki,
                                          a to przecież kobiety, tak? Więc pudło.

                                          > To taka sama fikcja, jak poezja barokowa i powieści o rycerzach

                                          cooooś tyyy!!

                                          kiedyś różnica częstości i intensywności picia i palenia mi
                                          > ędzy mężczyznami a kobietami była znacznie większa, a mimo to mężczyźni wcale n
                                          > ie żyli krócej.

                                          pytanie pierwsze : KIEDY??
                                          pytanie drugie: MASZ DANE STATYSTYCZNE?

                                          > Przypomina mi się Środa, która - gdy (bla, bla, bla)

                                          po pierwsze Środa nie jest dla mnie autorytetem w sprawach feminizmu od pewnego
                                          czasu (długiego czasu), po drugie zaskoczę cię - masz w tym wypadku rację. ale
                                          niestety, wiele działań Środy było kompletnie niefeministyczne, więc jakoś jej
                                          reakcja mnie nie dziwi.

                                          Koniec



                                          • takete_malouma Re: Bo, jak wiadomo,to dłuższe życie kobiet... 06.09.07, 19:06
                                            karolana napisała:

                                            > > brudne mężczyznuchy roznoszące syfa zarażały biedne
                                            > > kobietki, ale nie na odwrót.
                                            >
                                            > Dośpiewałeś sobie coś, czego nawet nie pomyślałam.
                                            > Facetów zarażały prostytutki, a to przecież kobiety,
                                            > tak? Więc pudło.

                                            Bo żony oczywiście były zawsze wierne jako te gołębice.

                                            > pytanie pierwsze : KIEDY??
                                            > pytanie drugie: MASZ DANE STATYSTYCZNE?

                                            Nie rozśmieszaj mnie. Jest coś takiego jak wiedza ogólna: Ziemia jest kulista i kręci się wokół Słońca, Paryż jest stolicą Francji, kiedyś kobieta paląca papierosa była dziwadłem takim jako kobieta z brodą itd. itp.

                                            > po pierwsze Środa nie jest dla mnie autorytetem w
                                            > sprawach feminizmu od pewnego czasu (długiego czasu),

                                            A cóż to ma do mojego spostrzeżenia, że twoja wypowiedź bardzo przypomina jej wypowiedź?

                                            > po drugie zaskoczę cię - masz w tym wypadku rację.

                                            Nie zaskakuje mnie, że mam rację.

                                            > ale niestety, wiele działań Środy było kompletnie
                                            > niefeministyczne, więc jakoś jej reakcja mnie nie
                                            > dziwi.

                                            A twoja reakcja jest feministyczna? Bo to jest, przedstaw sobie, zasadniczo identyczna reakcja.
                                            • karolana Re: Bo, jak wiadomo,to dłuższe życie kobiet... 06.09.07, 20:38
                                              takete, ty masz niezwykle rzadką zdolność tworzenia problemów gdzie ich nie ma -
                                              opie..sz mnie za stosowanie argumentów z cyklu "wiedza ogólna", po czym sam
                                              się na takową powołujesz, wkładasz mi w klawiaturę słowa, które nie powstały w
                                              mojej głowie, ba, ty nawet jeśli ktoś przyznaje ci rację potrafisz go za to
                                              z.., wiec się ode mnie już odstosunkj się ode mnie, nie chce mi tracić czasu
                                              na bezproduktywne przerzucanie się z tobą pseudo-argumentami. dla ciebie zawsze
                                              mężczyźni będą biedni i skrzywdzeni przez te okropne babsztyle, co to śmią się
                                              równości domagać, bo nie o równość im chodzi, ale żeby ród męski pognębić. no i
                                              gites. pa
                                              • takete_malouma Re: Bo, jak wiadomo,to dłuższe życie kobiet... 06.09.07, 21:15
                                                > dla ciebie zawsze mężczyźni będą biedni i skrzywdzeni
                                                > przez te okropne babsztyle, co to śmią się równości domagać,
                                                > bo nie o równość im chodzi, ale żeby ród męski pognębić.

                                                Nie. Babsztylom (tj. feministkom, bo przecież nie wszystkim kobietom) nie "nie chodzi o równość, ale żeby ród męski pognębić", jeno im "nie chodzi o równość, ale o własny interes grupowy". Wmawiają jednak pozostałym grupom, mającym niekiedy przeciwstawne, a zarazem nie mniej słuszne interesy, że chodzi im o równość - i to już jest wystarczające oszustwo, żeby babsztyle zwalczać.
                            • kochanica-francuza Re: Bo, jak wiadomo,to dłuższe życie kobiet... 03.09.07, 21:52

                              >
                              > Nie czytałaś uważnie. Napisałem, że babcia przeżyła dziadka (jak dotąd) o 18 la
                              > t, z czego PIERWSZYCH 9 we względnie dobrym zdrowiu (lepszym niż zdrowie dziadk
                              > a w drugiej połowie jego życia).
                              >
                              No bo wliczasz dziadkowi wypadek. Wypadki są takie typowe? A gdyby babcia uległa
                              była wypadkowi ? (tak, tak, nie wykonywała męskiej pracy. Poza pracą też się
                              wypadki zdarzają).
                      • kochanica-francuza Re: Bo, jak wiadomo,to dłuższe życie kobiet... 03.09.07, 16:56

                        > Wielokrotnie odpierany, całkowicie kłamliwy argument. U kobiet w porównaniu z m
                        > ężczyznami wydłużony jest okres względnie dobrego zdrowia, nie zaś okres cierpi
                        > eń podeszłego wieku.

                        Ta historia nie jest typowa, biorąc pod uwagę wczesne inwalidztwo dziadka
                        (czyżby było ono typowe dla mężczyzn?) oraz wyjątkowo dobrą formę stuletniej
                        babci (czy dokładnie orientujesz się w stanie jej zdrowia?)

                        Moja Babcia przeżyła lat 78, z czego ostatnich 15 cierpiąc na Parkinsona, plus
                        choroby serca i wypadanie zębów. Dziadek żyje do dziś, ciesząc się dobrym
                        zdrowiem i mentalnością 5-latka.

                        W odróżnieniu od ciebie, nie będę kłamliwie twierdzić, że ta historia jest
                        "typowa", bo nie jest (Parkinson, dzięki Bogu , nie jest typową dolegliwością
                        wieku starczego). Jeżeli jednak nazywasz moją wypowiedź kłamliwą teorią, żądam
                        zalinkowania wyników odpowiednich badań, przeprowadzonych na kobietach w wieku
                        od X (X - wiek, w którym mężczyźni statystycznie umierają) do śmierci.

                        A jeśl jest to kłamliwa teoria, dlaczego 90% pensjonariuszy domów opieki (osób
                        ciężko chorych, nieprzytomnych, często cierpiących na P. lub A., wymagających
                        opieki CAłODOBOWEJ i/lub cewnikowania, niesprawnych ruchowo, niezdolnych
                        samodzielnie się umyć czy nawet skorzystać z WC) - to kobiety? Odwiedź jakiś
                        taki dom, dobra?
                        • takete_malouma Re: Bo, jak wiadomo,to dłuższe życie kobiet... 03.09.07, 17:08
                          kochanica-francuza napisała:

                          > A jeśl jest to kłamliwa teoria, dlaczego 90% pensjonariuszy
                          > domów opieki (osób ciężko chorych, nieprzytomnych, często
                          > cierpiących na P. lub A., wymagających opieki CAłODOBOWEJ
                          > i/lub cewnikowania, niesprawnych ruchowo, niezdolnych
                          > samodzielnie się umyć czy nawet skorzystać z WC) - to kobiety?

                          Umieszczenie w "domu starców" nie jest procedurą uruchamianą automatycznie, gdy ktoś osiągnie określony wiek lub stopień niesprawności. Decyzję podejmuje senior (gdy może) i rodzina, uwzględniając zalecenia lekarzy, ale także kierując się własnymi przekonaniami co do tego jaki wiek jest "odpowiedni", by kogoś umieścić w domu opieki. Jakie by nie było kryterium wieku, mężczyzna ma mniejszą szansę takiego wieku dożyć. Oba kryteria mogą ponadto być surowsze wobec mężczyzn.
                          • kochanica-francuza Re: Bo, jak wiadomo,to dłuższe życie kobiet... 03.09.07, 21:54

                            >
                            >
                            > Umieszczenie w "domu starców" nie jest procedurą uruchamianą automatycznie, gdy
                            > ktoś osiągnie określony wiek lub stopień niesprawności. Decyzję podejmuje seni
                            > or (gdy może) i rodzina, uwzględniając zalecenia lekarzy, ale także kierując si
                            > ę własnymi przekonaniami co do tego jaki wiek jest "odpowiedni", by kogoś umieś
                            > cić w domu opieki.

                            Bzdura, to nie jest kwestia wieku, tylko stopnia niesprawności.



                            Jakie by nie było kryterium wieku, mężczyzna ma mniejszą sza
                            > nsę takiego wieku dożyć.

                            I tak strasznie zazdrościsz kobietom tego życia na łasce innych i robienia w
                            pieluchy?
                            • takete_malouma Re: Bo, jak wiadomo,to dłuższe życie kobiet... 04.09.07, 01:30
                              kochanica-francuza napisała:

                              > I tak strasznie zazdrościsz kobietom tego życia na łasce
                              > innych i robienia w pieluchy?

                              Nie, zazdroszczę im lepszego życia, którego efektem jest dłuższe jego trwanie. Jeśli ten efekt jest dla kogoś uciążliwy, to do Holandii można już bez paszportu.
                      • kochanica-francuza Re: Bo, jak wiadomo,to dłuższe życie kobiet... 03.09.07, 17:00
                        takete_malouma napisał:

                        > kochanica-francuza napisała:
                        >
                        > > to po prostu pasmo niezmąconej radości. Zwłaszcza w wypadku
                        >
                        > ężczyznami wydłużony jest okres względnie dobrego zdrowia, nie zaś okres cierpi
                        > eń podeszłego wieku.

                        Co nazywasz "względnie dobrym zdrowiem", a co "cierpieniami podeszłego wieku"?

                        Typowa historia

                        E tam, całkowicie nietypowa. A poza tym tylko jedna. Jeden, to nie jest grupa
                        reprezentatywna. Ciekawe, jak się mają na starość np. prządki łódzkie.
                        • takete_malouma Re: Bo, jak wiadomo,to dłuższe życie kobiet... 03.09.07, 17:19
                          kochanica-francuza napisała:

                          > E tam, całkowicie nietypowa.

                          Nie całkowicie.

                          > Ciekawe, jak się mają na starość np. prządki łódzkie.

                          To statystyczny banał, że kto wykonuje erodującą pracę, nie żyje długo ani zdrowo. Inny statystyczny banał: ogromną większość erodujących prac wykonują mężczyźni, nawet jeśli policzyć prządki łódzkie.
                          • kochanica-francuza Re: Bo, jak wiadomo,to dłuższe życie kobiet... 03.09.07, 21:55
                            takete_malouma napisał:

                            > kochanica-francuza napisała:
                            >
                            > > E tam, całkowicie nietypowa.
                            >
                            > Nie całkowicie.

                            Hm, a dlaczego?

                            A co do erodujących prac: jak się ma sprawa z długością życia mężczyzn
                            wykonujących prace nieerodujące? Czy żyją tak długo, jak kobiety, czy tak
                            krótko, jak górnicy, hutnicy etc.?
                            • takete_malouma Re: Bo, jak wiadomo,to dłuższe życie kobiet... 04.09.07, 01:37
                              kochanica-francuza napisała:

                              > A co do erodujących prac: jak się ma sprawa z długością
                              > życia mężczyzn wykonujących prace nieerodujące? Czy żyją
                              > tak długo, jak kobiety, czy tak krótko, jak górnicy,
                              > hutnicy etc.?

                              Jeśli spodziewasz się korelacji między erozyjnością pracy a długością życia w przypadku kobiet (twoje prządki łódzkie), to powinnaś się jej również spodziewać w przypadku mężczyzn i nie powinienem musieć cię do tego przekonywać.
                  • takete_malouma Re: Chrzanisz od rzeczy 03.09.07, 16:30
                    karolana napisała:

                    > wątek dyskusji podjęłam na początku to raz, więc się odwal,
                    > a dwa, jaki ma sens dyskutowanie na poziomie "bo mężczyźni
                    > umierają szybciej" ??

                    Jasne, że dla feministki nie ma sensu dyskutowanie prostych, upartych faktów, które zadają kłam doktrynie Krzywdy Kobiecej.
                    • karolana Re: Chrzanisz od rzeczy 03.09.07, 17:29
                      > Jasne, że dla feministki nie ma sensu dyskutowanie prostych, upartych faktów, k
                      > tóre zadają kłam doktrynie Krzywdy Kobiecej.

                      takete, weź czasem zastanów się nad sobą. czy naprawdę uważasz, ze argumentem
                      jest statystycznie krótsza długość życia mężczyzn? a nie sądzisz (bosz, któryż
                      to już raz!!) że mężczyźni żyją krócej bo:
                      a) taka jest ich biologiczna struktura
                      b) częściej niż kobiety piją alkohol i palą papierosy
                      c) rzadziej niż kobiety przywiązują wagę do... wagi, sprawności fizycznej itd.
                      d) sami się napędzają w wyścigu szczurów i zgrywaniu macho, co to zarabia
                      cholera wie ile
                      Może mi wyjaśnij, jak krowie na rowie CO jest takiego w życiu kobiety, że ma ona
                      "lepiej" ? daruj sobie służbę wojskową misiek, bo od kilku ładnych lat wszyscy
                      faceci kończący studia są automatem przenoszeni do rezerwy i daruj sobie
                      emerytury, bo po pierwsze są ciągle przywileje branżowe np. w mundurówce, a ta
                      jak wiadomo jest mocno zmaskulinizowana, a ponadto te 5 ostatnich lat pracy
                      gwarantuje mężczyznom emerytury do kilkudziesięciu procent wyższe niż mają ich
                      koleżanki po fachu, nawet jeśli jakimś cudem zarabiają tyle samo.
                      No czekam i przytupuje, CO jest takiego fantastycznego w życiu przeciętnej
                      kobiety, co jest nieuzasadnionym przywilejem?
                      • takete_malouma Re: Chrzanisz od rzeczy 03.09.07, 17:56
                        karolana napisała:

                        > Jasne, że dla feministki nie ma sensu dyskutowanie
                        > prostych, upartych faktów, które zadają kłam doktrynie
                        > Krzywdy Kobiecej.
                        >
                        > takete, weź czasem zastanów się nad sobą. czy naprawdę
                        > uważasz, ze argumentem jest statystycznie krótsza długość
                        > życia mężczyzn? a nie sądzisz (bosz, któryż
                        > to już raz!!) że mężczyźni żyją krócej bo:

                        > a) taka jest ich biologiczna struktura

                        (Bosz, któryż to już raz!!) Biologiczna struktura mężczyzn musiałaby ulec radykalnej przebudowie w ciągu ostatnich kilkunastu dziesięcioleci, bowiem wcześniej kobiety wcale nie żyły dłużej od mężczyzn.

                        > b) częściej niż kobiety piją alkohol i palą papierosy

                        Jak w punkcie a) - mężczyźni zawsze więcej pili i palili (różnica była nawet większa, przez setki lat obecności tytoniu w naszej kulturze kobiety nie paliły w ogóle), a mimo to wcale nie żyli krócej.

                        > c) rzadziej niż kobiety przywiązują wagę do... wagi,
                        > sprawności fizycznej itd.

                        Dyskusyjna faktyczność, a przy założeniu faktyczności - żaden argument przeciwko hipotezie społecznego upośledzenia mężczyzn, przynajmniej w sytuacji, gdy feminizm notorycznie zwalnia kobiety z odpowiedzialności za własną świadomość i postawy, wskazując palcem na "patriarchalne uwarunkowania".

                        > d) sami się napędzają w wyścigu szczurów

                        Nie, nie sami.

                        > Może mi wyjaśnij, jak krowie na rowie CO jest takiego w
                        > życiu kobiety, że ma ona "lepiej"? daruj sobie służbę
                        > wojskową misiek, bo od kilku ładnych lat wszyscy faceci
                        > kończący studia są automatem przenoszeni do rezerwy

                        Tylko kończący studia się liczą, tylko kończący studia są ludźmi; autor terminu "wykształciuchy" miał chyba na myśli osoby tak właśnie myślące.

                        > i daruj sobie emerytury, bo po pierwsze są ciągle przywileje
                        > branżowe np. w mundurówce, a ta jak wiadomo jest mocno
                        > zmaskulinizowana, a ponadto te 5 ostatnich lat pracy
                        > gwarantuje mężczyznom emerytury do kilkudziesięciu procent
                        > wyższe niż mają ich koleżanki po fachu, nawet jeśli jakimś
                        > cudem zarabiają tyle samo.

                        Wysokość emerytur to CZYNNIK jakości życia. Life expectancy i wskaźnik samobójstw to MIARY jakości życia. Możemy licytować się czynnikami i nigdy nie będziemy pewni, czy uwzględniliśmy wszystkie i czy uwzględniliśmy je bezstronnie. Miary rozwiązują ten problem, informując nas wprost o wypadkowej wszystkich czynników, bez potrzeby ich wymieniania i spierania się na temat każdego z osobna.
      • polska_potega_swiatowa re; 2-sara, Kazdy ma na co sobie zapracowal! 06.09.07, 08:56
        Droga Saro,

        O jakich meskich przywilejach mowisz??? Sprecyzuj prosze.

        Zadne preferencje dla kobiet nie sprawia ze kobiety beda zajmowaly
        lepsza lub rowna pozycje w spoleczenstwie. A jesli kobiety zajmuja
        gorsza pozycje, to chyba o czyms swiadczy, nie ze ktos sie na nie
        uwzial, lecz po prostu maja to na co sobie zapracowaly, kobiety maja
        to co sobie wywalczyly.

        Niestety w skali swiata nie rzadzi mala ale "inteligentna"
        Szwajcaria tylko silne USA. Trudno zeby kobiety zajmowaly silna
        pozycje jesli jesli tej sily nie posiadaja.

        • karolana Re: re; 2-sara, Kazdy ma na co sobie zapracowal! 06.09.07, 10:03
          > Niestety w skali swiata nie rzadzi mala ale "inteligentna"
          > Szwajcaria tylko silne USA.

          A wolisz mieszkać w USA, czy w Szwajcarii? Jest jeszcze Liechtenstein ^^,
          bezrobocie poniżej 1% (jak kiedyś wynosiło 1% to władze musiały interweniować i
          zorganizowano roboty publiczne :D). Widzisz, ty się zachwycasz "potęgą" Stanów,
          a większość normalnych ludzi nie zaciągnięto by nawet wołami żeby tam mieszkali.
          Bo poza cyferkami i puszeniem się paru gieniów w moro jest jeszcze coś takiego
          jak JAKOŚĆ ŻYCIA, a ona akurat jest o niebo lepsza w Szwajcarii, Liechtensteinie
          czy Monako... właśnie dlatego, że te kraje nie stawiają na DUŻE tyko na
          inteligentne... A propos "potęgi" Stanów-mężczyzn, polecam ci odcinek South Park
          "Chinpokomon". www.allsp.com/
          • polska_potega_swiatowa no wlasnie Szwajcaria jest tylko dla bogatych.... 06.09.07, 10:37
            Jak jestes oligarcha Ruskim, szejkiem, albo innym multi milionerem
            to mozesz sobie w ich szacownych Szwjacarskich bankach konto
            otworzyc. Ja jestes goly to mozesz spadac.

            Powiedz i przed iloma ludzmi USA otworzyla swoje podwoje a ile
            Szwajcaria. Owszem Szwajcarie brzmi dobrze, ale tylko dla wybranych.

            • karolana Re: no wlasnie Szwajcaria jest tylko dla bogatych 06.09.07, 12:28
              > Powiedz i przed iloma ludzmi USA otworzyla swoje podwoje a ile
              > Szwajcaria. Owszem Szwajcarie brzmi dobrze, ale tylko dla wybranych.
              >

              po pierwsze USA powstało na "śmieciach" z Europy i gdyby nie emigranci nie
              istniałoby wcale, po drugie był taki moment, kiedy statki wiozące uciekinierów z
              Europy w czasie WWII nie dostawały pozwolenia na zawinięcie do portu, a po
              trzecie do Szwajcarii coraz częściej wyjeżdżają ludzie do pracy i żeby tam żyć,
              więc nie histeryzuj, bo sama mam kilkoro znajomych, dla których Szwajcaria
              "otworzyła podwoje" choć na koncie mieli mniej niż zero.
              • polska_potega_swiatowa z innej perspektywy... 06.09.07, 12:35
                to jest chyba kwestia perspektywy...Jesli uzywamy juz
                rzeczownika "smieci" to Amerykanie tez go uzywaja w stosunku do
                Europy, np; "nalbardzej wytrwali, twardzi i zdeterminowani ludzie
                byli w stanie wydostac sie z zepsutej do szpiku kosci Europy, i
                stworzyc kraj na miare swoich marzen". Prawda ze inna perspektywa
                zaskakuje? :)
                • karolana Re: z innej perspektywy... 06.09.07, 12:50
                  "nalbardzej wytrwali, twardzi i zdeterminowani ludzie
                  > byli w stanie wydostac sie z zepsutej do szpiku kosci Europy, i
                  > stworzyc kraj na miare swoich marzen".Prawda ze inna perspektywa
                  > zaskakuje? :)

                  buahahahaha, toś mnie rozbawił do łez... cofnij się pamięcią do historii Stanów
                  SPRZED wojny secesyjnej, a potem pieprz głupoty :D
                  • polska_potega_swiatowa Re: z innej perspektywy... 07.09.07, 06:58
                    ko, cofam sie do histori Stanow Zjednoczonuch Ameryki sprzed Wojny
                    Secesyjnej, i widze kraj ktory w ciagu zaledwie 50-60 lat po jego
                    narodzinach z republiki klonowej stal sie potega regionalna...

                    I trzeba bylo sie zapytac, albo lepiej przeczytac to co mieli do
                    powiedzenia ludzie ktorzy USA tworzyli to byli ludzie od pokolen
                    mieszkajacy "w koloniach Amerykanskich" i uwazali sie za Amerykanow,
                    z Europa nie mieli wiele wspolnego, oprocz tego ze tam byla Anglia
                    czyli mocarstwo ktore pasorzytowalo na Amerykanskich koloniach i
                    kolonistach.
          • evita_duarte Re: re; 2-sara, Kazdy ma na co sobie zapracowal! 06.09.07, 15:45
            karolana napisała:
            :D). Widzisz, ty się zachwycasz "potęgą" Stanów,
            > a większość normalnych ludzi nie zaciągnięto by nawet wołami żeby
            tam mieszkali
            > .
            >

            Alez dziekuje bardzo karolano
            • karolana Re: re; 2-sara, Kazdy ma na co sobie zapracowal! 06.09.07, 16:27
              > Alez dziekuje bardzo karolano

              no bo ty należysz do mniejszości :D
    • kochanica-francuza Oj! Waldi dostał szwungu 03.09.07, 16:00
      chyba go jakaś spławiła... Waldi, nie wstydź się, kosz od kobiety to nie plama
      na honorze...
      • polska_potega_swiatowa z wartosciami moralnymi u ciebie na bakier 06.09.07, 09:03
        nawet jesli mnie jakas splawila czy wykorzystala, to ja rowniez
        splawilem kilka. Kazdy ma prawo wyboru, kobiety i mezczyzni zarowno.
        Lepiej jest od razu splacic, co wlasnie ja robilem, niz
        wykorzystywac tak dlugo jak sie da.

        Poza tym zobacz jak ty w krzywym zwierciadle przedstawiasz
        kwestie "splawienia", "wykorzystania".

        Ty przyczepiasz sie do splawionego, a nie do tej ktora
        wykorzystywala. Od razu widac ze z wartosciami moralnymi u ciebie
        nie jest po koleji.
        • karolana Re: z wartosciami moralnymi u ciebie na bakier 06.09.07, 10:05
          > Ty przyczepiasz sie do splawionego, a nie do tej ktora
          > wykorzystywala. Od razu widac ze z wartosciami moralnymi u ciebie
          > nie jest po kolej

          misiek, ona się nie przyczepia do spławionego, tylko do jego frustracji
          wylewanych w postaci nienawiści i pogardy dla kobiet. ale co ja ci będę mówić, w
          końcu kim ja tam jestem, małą Szwajcarią, to ty jesteś Big USA z very big penis
          ^^ (SP)
        • bitch.with.a.brain Re: z wartosciami moralnymi u ciebie na bakier 06.09.07, 19:14
          O wartościach morlanych porozmawiaj z Tadem.Już on ci wytłumaczy,ze stworzyłes
          sytuację sprzyjającą wykorzystaniu.
          • polska_potega_swiatowa Re: z wartosciami moralnymi u ciebie na bakier 07.09.07, 07:03
            bitch.with.a.brain napisała:

            > O wartościach morlanych porozmawiaj z Tadem.Już on ci
            > wytłumaczy,ze stworzyłes sytuację sprzyjającą wykorzystaniu.

            Czyli winny jest ten ktory sie nie zabezpierzyl i daje sie
            wykorzystywac? Z punktu widzenia realistycznego zgodze sie z Toba.
            Lecz gdy spojrze na ta kwestie realcji partnerskich, damsko -meskich
            to sie nie moge z toba zgodzic. Zwiazek chyba polega na dawaniu i
            braniu, a nie tylko na zabezpieczaniu sie zeby nie dac za duzo?
            • bitch.with.a.brain Re: z wartosciami moralnymi u ciebie na bakier 07.09.07, 16:15
              Czyli winny jest ten ktory sie nie zabezpierzyl i daje sie
              wykorzystywac?

              O to już zapytaj Tada.co będziesz o powaznych sprawach z głupią babą gadał;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka