Dodaj do ulubionych

Zamiast szkoły

08.09.07, 12:26
goscniedzielny.wiara.pl/index.php?grupa=6&art=1188379233&dzi=1104764436&katg=
Obserwuj wątek
    • woman-in-love Re: Zamiast szkoły 08.09.07, 15:18
      dziewczynka, którą psychol więził przez całe dzieciństwo, ale dawał jej książki
      do czytania wykazała na testach zadziwiająco wysokie wynyki, więc może coś w tym
      jest, że można bez szkoły...
      • verdana Re: Zamiast szkoły 08.09.07, 20:54
        Szkoła to nie tylko nauka - to także kontakty towarzyskie, a także
        pozbawienie rodziców totalnej wladzy nad dzieckiem.
    • skrzydlate Re: Zamiast szkoły 09.09.07, 20:39
      Prawdę powiedziawszy miałam na to ochtoę, kiedy dzieci były małe ale nie
      poradziłabym sobie z ta samodzielną edukacją, moja córka i syn kiedy zaczęli
      chodzić do szkoły (zwłaszcza córka) bardzo źle na nią reagowali.. Generalnie i
      tak skończyło sie na wagarowaniu za moim cichym pozwoleniem. Sama nie znoszę
      rozwrzeszczanego tłumu i zupełnie się im nie dziwię. Myślę ze to jest kwestia
      indywidualna. Moja osobowość do dzisiaj nie najlepiej znosi przedsięwzięcia
      zbiorowe i rozumiem to u moich młodych, zwłaszcza że siedzenie na lekcji 45
      minut jest koszmarem dla normalnego smarkacza (nawet dla mnie do dzisiaj jest
      nie do zniesienia, sama chodzę do szkoły i kiedy wykładowca nie umie sensownie
      skupić mojej uwagi śpię bezwstydnie na wykładach albo na nie nie chodzę).
      Szczególnie jest trudno młodym w przypadkach gdy nauczyciel jest idiotą co się
      nader często zdarza (selekcja negatywna niestety).
      • triss_merigold6 Re: Zamiast szkoły 09.09.07, 21:10
        Dla mnie to kompletnie chory pomysł rodziców, którzy mają ambicje
        być bogami i obsesyjnie negują rzeczywistość społeczną. IMO krzywda
        dla dzieci. Rodzic absolutnie nie powinien mieszać ról nauczyciela i
        matki/ojca. BTW szkoła to socjalizacja przede wszystkim a jak ktoś
        się obawia do tego stopnia zjawisk typu przemoc/narkomania/inne
        patologie w szkole, że chce izolowac dziecko w domu to kwalifikuje
        się do leczenia.
        • skrzydlate Re: Zamiast szkoły 10.09.07, 09:07
          wydaje mi sie że trochę o czym innym napisałam, generalnie ludzie są różni, znam
          takich którzy są niezsocjalizowani bo tak mają i dobrze sobie radzą, ta cała
          socjalizacja na siłę to pomysł trochę z baraków obozowych, nie wszystkich to
          dotyczy, zaprawdę ;)

          Bogami natomiast usiłuje być nasze Państwo nadopiekuńcze które nie dość ze
          dobrze wie co naszym dzieciom potrzeba to jeszcze wie jak powinniśmy oszczędzać
          na starość, gdzie i ile, bo społeczeństwo to banda niedouków więc trzeba za nie
          decydować :)
          • skrzydlate Re: Zamiast szkoły 10.09.07, 09:12
            .. i zmusza nas do ubezpieczania sie zdrowotnego w systemie który tej opieki
            zdrowotnej nie zapewnia na poziomie, który umożliwiałby niekorzystanie z
            prywatnej pomocy.. ale to już inny temat, tym niemniej dotyczy problemu
            traktowania nas jak bandy matołów którzy nie wiedza nic o swoich potrzebach (to
            się chyba nazywa socjalizm)
            • sir.vimes Re: Zamiast szkoły 10.09.07, 09:23
              W pełni sie z Toba zgadzam. Ale Triss ma wiele racji - rodzice nie powinni czuć
              sie wobec dzieci wszystkowiedzącymi bóstwami. Abstrahując od krzywdy jaką jest
              ograniczanie kontaktu z innymi ludźmi, po prostu lepiej gdy dziecko jest uczone
              geografii przez geografa a historii przez historyczkę. A nie przez mamę/tatę np.
              po resocjalizacjii czy teologiii. Oczywiscie, w polskiej szkole często etyki
              uczy polonista a biologii chemik (różne kombinacje widziałam, w których filozof
              uczący fizyki nie był najdziwniejszą opcją.)
              • sir.vimes Re: Zamiast szkoły 10.09.07, 09:40
                goscniedzielny.wiara.pl/index.php?grupa=6&cr=0&kolej=0&art=1188391186&dzi=1104764436&katg=
                I w tym tekście dobrze widać, że bez korepetytora i tak się nie obejdzie...
                Nauka przez zabawę - wszystko fajnie, liczenie ziemniaków na obiad - też fajnie
                (z tym , że IMO to "program" dla przedszkola ) ale jak widać niesposób
                zrealizować w domu normalnego programu.
                Ja jako dziecko przez jakis czas uczyłam się w szpitalu - przychodzia do chorych
                nauczycielka "do wszystkiego". Była cudowna polonistka, ale geografia, biologia,
                martematyka - leżały i kwiczały, musiałam potem sporo nadrobić.
                I nie wyobrażam sobie zdanych egzaminów do liceum (czy obecnie do gimnazjum) po
                takiej nauce - tzn. wyobrażam sobie np. piatke z jednego przedmiotu i ogromną
                jedynkę z reszty. A przecież gimnazjaliści to juz raczej nawet sami nie
                chcieliby uczyć się z mamusią.
              • skrzydlate Re: Zamiast szkoły 10.09.07, 10:04

                :-))) jakbyś słyszała jakim językiem posługiwała się pani od polskiego w liceum
                u moich młodych .. a jakim posługują się oni zrozumiałabyś co mam na myśli
                pisząc o samo-edukacji ;)))))

                Mam poczucie że najważniejszych rzeczy uczymy się i tak sami, a szkoła to pole
                do eksperymentów na ludziach ;)
                • sir.vimes Re: Zamiast szkoły 10.09.07, 10:13
                  Oj, zapewne.

                  Ale 9i kontakt z ludźmi (nawet głupimi) i kontakt z wiedzą typu "odtąd - dotąd"
                  , lekcjami i przerwami itp. jest IMO potrzebny.

                  Poza tym - szkoła pozwala dziecku nauczyć się być nonkonformistą, walczyć z
                  hipokryzją, wybierać między piatką i świetym spokojem a jedynką i własną dumą,
                  nawiązywać przeróżne relacje między ludzkie, bronić własnego zdania, przegrywać
                  - to wszystko są ważne rzeczy.
                  • verdana Re: Zamiast szkoły 10.09.07, 12:03
                    Uczenie dzieci przez rodziców - abstrahujac od możliwosci uczenia
                    wszystkiego i poziomu takiej edukacji, to nauczenie dzieci, ze
                    istnieje tylko jeden punkt widzenia, jedna ideologia, jedne poglądy.
                    Dziecko, tak uczone, pozostanie ograniczone do bardzo zamkniętego
                    swiata - moze mowic najczystsza polszczyzną, znać matematykę na
                    poziomie o trzy klasy wyżej - ale nie nauczy się, ze ludzie różnie
                    myślą i ze nie wszyscy myślą to samo co mama i tata i żyją tak samo.
                    Ze ludzie maja rózne dążenia, moralność, zachowanie. To ogromne
                    ograniczenie możliwosci umysłowych i poznawczych dziecka.
                    Wypuszczone po latach z takiej klatki "jednomyslenia" może być albo
                    zszokowane, albo niedostosowane.
                    Kolejny problem to fakt, ze rodzice nie sa w stanie wyhwycić
                    zdolnosci swojego dziecka, w dziedzinach, o ktorych sami nie maja
                    pojęcia. Nie sa tez w stanie stwierdzic, na jakim ich dziecko jest
                    poziomie - czy jest przeciętne, czy odstaje (w dowolna stronę) od
                    innych dzieci. Samo opanowanie materiału nie wystarczy, by ocenić
                    zdolności i inteligencję dziecka - bo nie ma porównania z nikim
                    innym. Moze to doprowadzić - i zazwyczaj doprowadza, do
                    nieadekwatnych wymagań.
                    • skrzydlate Re: Zamiast szkoły 10.09.07, 14:27
                      to jasne, ale uczenie w domu nie oznacza izolacji, mozna te
                      konfrontacje przeprowadzac, niekoniecznie przy pomocy szkoly w
                      ktorej marnuje sie czas na walke z wiatrakami ... przypominaja mi
                      sie dzieciaki tzw vipowskie ktore moja mloda kiedys poznala przez
                      kolezanke, to jest dopiero hodowla.... one nawet normalnie nie
                      umieją porozmawiac, tak są przygotowane do zycia w naszej
                      rzeczywistosci, ich swiat jest tak skromny i jednopłaszczyznowy ze
                      włos siwieje na głowie kiedy się tego posłucha, tylko wybitne
                      jednostki są w stanie to przeskoczyc, uwaga, oni będa
                      decydentami !!!! ;)))
                      • skrzydlate Re: Zamiast szkoły 10.09.07, 14:47
                        Zmierzam cały czas do tego żeby nie było równości, nie jestesmy
                        jednakowi i nasze dzieci tez. Przeprowadzilam udany eksperyment
                        pedagogiczny na wlasnych dzieciach, wychowalam je opierajac sie
                        wylacznie na wlasnej intuicji. Esperyment sie udal. Aczkolwiek ja
                        tez sie musialam sporo nauczyc. I wiem, ze sa samodzielnie myslacy,
                        odpowiedzialni i nie trzeba ich traktowac jak miesa armatniego do
                        realizacji programu wytyczonego przez kuratporium.
                        Wspolczuje synowi ktory jeszcze chodzi do liceum i przed nim matura,
                        wspolczuje mu bo musi wysluchiwac histeryzujacyh nauczycieli, ktorym
                        sie wydaje ze jak dzieciaki zastrasza to cos z tego wyniknie, a
                        wyniknie tylko wieksze spozycie srodkow uspakajajacych albo wizyty u
                        psychologow. Wspolczuje mu ze musi siedziec w tej lawce tyle godzin
                        dziennie i czesto glupot wysluchiwac, ktore mu do niczego nie beda
                        potrzebne, i tak stara sie szybko wyrzucic to z glowy zeby miec
                        miejsce na to co go interesuje. Wspólczuje mu bo musi znosic ludzi
                        ktorzy maja nad nim wladze a pojecia nie mają co z nią robić.
                        Dzieciak i tak robi w tej szkole co chce i nikt mu nic nie moze
                        zrobic bo stopnie ma dobre i ma argumenty na obrone swojego
                        stanowiska, ktore o dziwo są przyjmowane. To jes taki samodzielny
                        twórczy typ, ktory sobie świetnie dałby rade sam.
                        Córka ... ona juz w ogole nie powinna byla chodzic do szkoly, ona
                        nie tracila czasu na dyskusje i przekonywanie kogokolwiek do swoich
                        racji, robila to co uwazala za stosowne.
                        • verdana Re: Zamiast szkoły 10.09.07, 15:01
                          To, że szkola nie jest dobra, dyskusji nie podlega. Ale nie oznacza,
                          ze wychowanie dzieci bez szkoły jest dobre - chyba, ze stworzy się
                          własną szkołę, angazujac nauczycieli.
                          Mama, ktora uwielbia romantyków i nie znosi pozytywistow - dla
                          przykładu , przekaze dziecku wlasnie takie przeslanie, jakby sie nie
                          starala. Uczeń, ktory zna zdanie mamy, i nauczycieli, ktorzy dla
                          odmiany preferują Kochanowskiego i Sakmandrytów, moze sobie wyrobić
                          wlasne zdanie. przy mamie raczej mu sie to nie uda - może potakiwać
                          lub być w obozycji, nic pośrodku.
                          Z wlasnych doswiadczeń wiem, ze jak rodzice nie dają się zastraszyć
                          i spokojnie podchodza do szkoły, to dziecko zazwyczaj także. Dopiero
                          mieszanka - wymagajaca szkoła+wymagajacy rodzic konczy się
                          psychiatrą.
                          Dlaczego twoja corka nie powinna chodzić do szkoly? Ona wlasnie
                          powinna - szkola jej nie zaszkodziła, a wie jakie są pozytywne i
                          negatywne konsekwencje robienia tego, co sie uwaza za słuszne.
                          Wolalabyś, aby tego, ze szefowie bywają głupi i że pewne polecenia,
                          chocbysmy nie byli przekonani trzeba wykonywac, powinien uczyć się
                          dorosły w pierwszej pracy? I że jedyna zaletą człowieka jest
                          robienie zawsze tego, co chce i uwaza za sluszne, a wszelkie
                          podporzadkowanie jest błędem?
                          No i nie przesadzajmy - znam bardzo złych nauczycieli, ale znam i
                          bardzo dobrych, ktorzy zrobili dla mojego dziecka więcej, niż ja
                          bylabym w stanie zrobić.
                          • skrzydlate Re: Zamiast szkoły 11.09.07, 09:10
                            :-)
                            • skrzydlate Re: Zamiast szkoły 11.09.07, 09:13
                              zrobiłam w zyciu wszystko żeby nie mieć szefów (głupich, a poniewaz nikt ni jest
                              doskonały nie mam żadnych) :-) poza tym wszystko się zgadza, za wyjątkiem punktu
                              widzenia, który zależy od punktu siedzenia :-)
                              • woman-in-love Re: Zamiast szkoły 11.09.07, 22:09
                                a może wróci jakaś wersja domowego kształcenia odpowiadająca dawnym
                                guwernantkom? Na przykład (zdaje się) Artur Rubinstein nie chodził do szkoły, a
                                był obywatelem świata, Chopin też niewiele zagrzał szkolnej ławki (carskiej
                                zresztą). Moim zdaniem internet zrewolucjonizuje tę anachroniczną instytucję,
                                która jest urawniłowką nie do zniesienia.
                                • skrzydlate Re: Zamiast szkoły 12.09.07, 12:33
                                  na tym rozpaskudzonym zachodzie coś tam już działa

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka