Dodaj do ulubionych

Czy jest możliwy "feminizm katolicki"?

09.07.03, 19:37
Czy feministka może wierzyć w Boga? W innym wątku jedna z dyskutantek
oświadczyła, że można byc feministką i katoliczką zarazem. Jak to możliwe?

Na tzw. zdrowy rozum wydaje się, że feministka-katoliczka to szczególny
przypadek schizofrenii. Wiara w Boga Ojca (zamiast np. w Boginię Matkę) musi
być dla niej nieustannym żródłem kłopotów. Jeszcze bardziej kłopotliwa musi
być akceptacja pokornej postawy Matki Boskiej, której tenże patriarchalny Bóg-
Ojciec przez posredników oświadczył, że zamierza mieć z nią dziecko (w ogóle
nie pytając jej o opinię!), a ona zamiast zaprotestować ("mój brzuch - moja
sprawa") - pokornie sie zgodziła ("Oto ja, służebica Pańska..."). Co za
wstyd...

Jak feministka mogłaby znieść spokojnie takie patriarchalne upokorzenie
kobiety i odebranie jej prawa do "wolnego wyboru" w sprawie posiadania
dziecka?

Pozdrawiam -
Obserwuj wątek
    • rob_i Re: Czy jest możliwy 'feminizm katolicki'? 09.07.03, 19:43
      ciekawa uwaga

      wydaje mi sie, ze jest mozliwy pod warunkiem, ze bedzie to bardziej feminizm
      praktyczny, niz swiatopogladowy
      • Gość: Wkurzony na maxa Re: Czy jest możliwy 'feminizm katolicki'? IP: 80.51.247.* 10.07.03, 00:28
        Znowu to okropne słowo "Weltanschauung" ("świato-pogląd"), ktore zdawałoby się
        w nowej Polsce powinno isć na śmietnik. Ś-pgld mi się źle kojarzy, z faszyzmem
        i bolszewizmem. Słowo to oznacza pogląd, który fanatyk uważa za całkowicie i
        jedynie słuszny - a czegoś takiego NIE MA!!!
        w dzisiejszych czasach najbardziej popieprzeni s-pgldowo są kretyny z
        ligi "polskich" rodzin, sojuza "lewicy demokratycznej", "unii pracy". Mają
        pierdolca albo na punkcie tego co pier--li rydzyk, albo na punkcie "państwa
        swieckiego" siejąc nienawiść rasową, etniczną i wyznaniową. dla mnie w Europie
        nie ma miejsca ani dla antysemity macierewicza ani dla antyklerykala dyducha!!!
        A w ogole antysemityzm i antyklerykalizm sie lacza i nic do rzeczy ze
        czesc "katolickich" księzy z rydzykiem i jankowskim na czele to antysemici, bo
        to zadni katolicy, tylko neopoganscy sekciarze (katolik jako wyznawca religii
        pochodzenia zydowskiego nie moze byc antysemita).~~~!!!!
        • Gość: Jacenty Przykład ucieczki z deszczu pod rynnę IP: 217.96.29.* 10.07.03, 08:49
          to co proponujesz nie jest niczym innym jak także światopoglądem tylko, że inne
          wytykasz w nim dogmaty. Zwróć także uwage na to, że przeciwników swojego
          światopogladu chcesz traktowac tak jak swoich przeciw. traktowali bolszewicy i
          faszyści: Maciarewicz, Dyduch na śmietnik (historii??? czy tylko). Dla mnie
          jesteś tylko kryptoideologiem
    • Gość: doku Jest IP: *.chello.pl 10.07.03, 17:46
      Zdaje się, że są kobiety walczące o prawo do uprawiania zawodu księdza, a to
      oznacza, że nawet będąc fanatyczną katoliczką można być feministką i walczyć o
      równe prawa dla kobiet.
      • rob_i Re: Jest 11.07.03, 09:43
        tylko ze to juz nie jest katolicki

        nawiasem mowiac, to z kosiola anglikanskiego odeszlo sporo wiernych po
        pozwoleniu na wyswiecanie kobiet


        teraz angllikanie boja sie tego samego i dlatego sa bardzo ostrozni w podejsciu
        do homoseksualizmu
        • Gość: Agata Re: Jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.03, 11:48
          W tym czasie, kiedy zaczęto wyświęcać kobiety w kościele anglikańskim, ogólnie
          dużo ludzi odeszło od wielu kosciołów, więc może to tylko zbieg okoliczności? A
          ile osób zostało w kościele anglikańskim właśnie dlatego, że tam kobiety mogą
          zostac kapłankami? To nie takie proste..

          Poruszyłeś jeszcze temat homoseksualistów: myślisz, że do tej pory nie byli
          wyświecani??? To już naiwność.
          • rob_i Re: Jest 11.07.03, 11:56
            Gość portalu: Agata napisał(a):

            > W tym czasie, kiedy zaczęto wyświęcać kobiety w kościele anglikańskim,
            ogólnie
            > dużo ludzi odeszło od wielu kosciołów, więc może to tylko zbieg okoliczności?

            proste proste, bo ci ludzie oficjalnie przeszli do innych kosiolow - glownie do
            katolickiego; stad w Wielkiej Brytanii ksieza katoliccy, ktorzy maja zony


            > Poruszyłeś jeszcze temat homoseksualistów: myślisz, że do tej pory nie byli
            > wyświecani??? To już naiwność.

            absolutnie nie; wedlug Kosciola bycie homoseksualista nie jest zlem, tak samo
            jak bycie pedofilem nie jest zlem - bo nie mozna nikogo potepiac za to, jakie
            ma sklonnosci; zlem jest natomiast uprawianie seksu pozamalzenskiego, w tym
            seksu homoseksualnego; w ten sposob ksiadz, ktory przyznaje sie do utrzymywania
            kontaktow seksualnych z mezczyzna grzeszy - tak samo jak ksiadz, ktory
            publicznie wyznalby, ze ma kochanke

            pozdrawiam i mam nadzieje, ze odpowiesz mi tez w watku "z kim polemizuja
            feministki" - bo dyskusja z Toba byla tam ciekawa
        • Gość: doku Siostra zakonna czy jakaś katechetka ... IP: *.chello.pl 11.07.03, 22:41
          rob_i napisał:

          > tylko ze to juz nie jest katolicki

          ... która modli się do Pana Jezusa i Przenajświętszej Panienki, o to, aby
          raczyli zesłać na mężczyzn oświecenie, aby ci zrozumieli, że kobiety też
          powinny mieć prawo do prowadzenia Mszy Świętej - taka siostra jest 100%
          katoliczką i 100% feministką.

          Pomyśl następnym razem, zanim odpiszesz z automatu
          • rob_i Re: Siostra zakonna czy jakaś katechetka ... 13.07.03, 16:31
            Gość portalu: doku napisał(a):

            > rob_i napisał:
            >
            > > tylko ze to juz nie jest katolicki
            >
            > ... która modli się do Pana Jezusa i Przenajświętszej Panienki, o to, aby
            > raczyli zesłać na mężczyzn oświecenie, aby ci zrozumieli, że kobiety też
            > powinny mieć prawo do prowadzenia Mszy Świętej - taka siostra jest 100%
            > katoliczką i 100% feministką.
            >
            > Pomyśl następnym razem, zanim odpiszesz z automatu

            nie zartujmy :)
            • Gość: doku Rzadko żartuję z religii i to z dwóch powodów IP: *.chello.pl 14.07.03, 02:47
              rob_i napisał:

              > nie zartujmy :)

              Religie są źródłem zła i to nie takiego zwyczajnego zła jak np. chciwość, ale
              zła o wiele większego, choćby np. wojen i ludobójstwa. Żartowanie na ten temat
              mogłoby wyglądać na pomniejszanie problemu.

              Po drugie, wiara religijna jest tworem słabego lub ułomnego umysłu, a z
              ułomności nie wypada żartować
              • rob_i Re: Rzadko żartuję z religii i to z dwóch powodów 15.07.03, 16:20
                Gość portalu: doku napisał(a):

                > Religie są źródłem zła i to nie takiego zwyczajnego zła jak np. chciwość, ale
                > zła o wiele większego, choćby np. wojen i ludobójstwa. Żartowanie na ten
                temat
                > mogłoby wyglądać na pomniejszanie problemu.
                >
                > Po drugie, wiara religijna jest tworem słabego lub ułomnego umysłu, a z
                > ułomności nie wypada żartować

                zal mi Ciebie
                • Gość: doku Naprawdę chciałabyś spotkać mnie w Niebie? IP: *.chello.pl 16.07.03, 21:47
                  rob_i napisał:

                  > zal mi Ciebie

                  Czy to tylko taki chrześcijański żal - czysta obłuda?
                  • rob_i Re: Naprawdę chciałabyś spotkać mnie w Niebie? 18.07.03, 21:28
                    Gość portalu: doku napisał(a):

                    > rob_i napisał:
                    >
                    > > zal mi Ciebie
                    >
                    > Czy to tylko taki chrześcijański żal - czysta obłuda?

                    widzisz, troche sympatii do ludzi nigdy nikomu nie zaszkodzilo

                    mozesz nazywac to chrzescijanska obluda - chrzescijanie sa do roznych rzeczy
                    przyzwyczajeni

                    pozdrawiam
    • Gość: EWOK Re: Czy jest możliwy 'feminizm katolicki'? IP: 213.241.18.* 11.07.03, 10:01
      O rany, Maciej, nie szukaj jakiejś afery - to jest nieracjonalne. Poza tym od
      jakiegoś czasu nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Twój katolicyzm jest jakiś taki
      krzykliwy i w gruncie rzeczy farbowany, podobnie jak generalnie polski
      katolicyzm ludowy. W przeciwnym razie chyba byś nie zadawał takich pytań, jakie
      zadajesz, a które świadczą o kompletnym niezrozumieniu tematu w ogóle, a
      nauczania Jana Pawła II w szczególności.
      A tu tak dla wprawki - łatwiutki tekścik:


      www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TA/TAP/feminizm_szz.html
      • rob_i dzieki EWOK 11.07.03, 10:34
        przeczytalem z duzym zaciekawieniem

        zastanawiam sie jednak, czy w tej sytuacji trafne jest stwierdzenie czesci
        radykalnych feministek, ze papiez Polak jest najwiekszym nieszczesciem, jakie
        moglo spotkac Polki
        • Gość: EWOK Re: dzieki EWOK IP: *.acn.waw.pl 14.07.03, 19:43
          rob_i napisał:

          > przeczytalem z duzym zaciekawieniem
          >
          > zastanawiam sie jednak, czy w tej sytuacji trafne jest stwierdzenie czesci
          > radykalnych feministek, ze papiez Polak jest najwiekszym nieszczesciem,
          jakie
          > moglo spotkac Polki


          Jak sam napisałeś , jest to zdanie części radykalnych feministek. Jak dla mnie
          jest to stwierdzenie kompletnie pozbawione sensu, ponieważ święcie wierzę w
          to, że bez Papieża Polaka tkwilibyśmy w komunizmie znacznie dłużej, kto wie
          czy nie do tej pory. Z drugiej jednakże strony dostrzegam zależność pomiędzy
          Jego osobą na tronie piotrowym a obecnością w polskim ktolicyzmie ludzi,
          którzy pragną być świętsi niż sam Papież i w różnych sprawach próbują
          przemówić w Jego zastępstwie, niejednokrotnie przeinaczając znaczenie Jego
          słów lub też celowo je przekłamując, twierdząc, że Papież sam dokładnie nie
          wie, co mówi (tak, jak to miało miejsce w dyskusji przedreferendalnej). Wśród
          księży rozpowszechnione jest zdanie, że Polacy kochają Papieża, ale Go nie
          słuchają. Bo gdyby słuchali, inaczej podchodziliby do sprawy dialogu
          ekomumenicznego, Jedwabnego, Polski w Unii a także last but not least
          równouprawnienia płci. To, że Papież za swoją maksymę przyjął Totus tuus pod
          adresem Matki Boskiej niekoniecznie musi oznaczać, jak chcą niektórzy, aby
          każda kobieta była taka jak Ona - cichutka i pokorna, trzy kroki za mężem.
          Wręcz przeciwnie, w "Mulieris diginitatem" i w adhoracji "O powołaniu i misji
          świeckich w Kościele" widać to, co zasygnalizowane było już w czasie soboru
          watykańskiego II ( w którego pracach obecny Papież aktywnie uczestniczył)
          czyli nie podlegająca dyskusji równość wszystkich ludzi bez względu na płeć
          oraz konieczność aby Kościół żywy sprzeciwiał się wszelkim formom
          dyskryminacji kobiet w tym również odsuwaniu ich od aktywnego działania w
          dziedzinie, jaką sobie wybiorą. Drugą sprawą, jak napisałam, jest polski
          kościół ludowy czyli masy wierzących i masy niedoedukowanych księży, którzy
          uważają, że wiedzą lepiej. I to przejawia się w drażniących drobiazgach takich
          jak np. udział kobiet i dzieci płci żeńskiej w mszy świętej. Nie istnieją
          żadne prawne przyczyny dla których dziewczynki nie mogłyby być ministrantkami
          (wiele z nich spełnia taką funkcję w kościołach katolickich zagranicą) lub też
          czytać fragmentów Starego Testamentu, które następują przed Ewangelią (to
          również jest praktykowane zagranicą) - u nas nie do pomyślenia.
          • rob_i Re: dzieki EWOK 15.07.03, 17:00
            witam, pisze po raz trzeci, bo mnie wywala - a wiec zgadzam sie z dwoma
            wyjatkami - po pierwsze, zsa w Polsce miejsca, gdzie dziewczynki sa
            ministrantami (o iloe moze to byc upatrywane jako wskaznik rownouprawnienia);
            po drugie, Kosciol nie moze odciac sie od "ciemnych mas" bo straci swoj sens
            istnienia

            pozdrawiam
            • Gość: EWOK Re: dzieki EWOK IP: *.acn.waw.pl 15.07.03, 18:38
              rob_i napisał:

              > witam, pisze po raz trzeci, bo mnie wywala - a wiec zgadzam sie z dwoma
              > wyjatkami - po pierwsze, zsa w Polsce miejsca, gdzie dziewczynki sa
              > ministrantami (o iloe moze to byc upatrywane jako wskaznik
              rownouprawnienia);
              > po drugie, Kosciol nie moze odciac sie od "ciemnych mas" bo straci swoj sens
              > istnienia
              >

              Tak, już też się zorientowałam co do ministrantek, nawet założyłam wątek na
              Religia i Kościół i okazało się, że to zależy od biskupa i w różnych
              diecezjach różnie bywa. Nie wiem, czy to może być uważane za wskaźnik
              równouprawnienia i nie wiem, czy warto się bycia ministrantem domagać,
              zważywszy, że takie za przeproszeniem szujki jak Miller Leszek albo Oleksy
              Józef byli ministrantami, a proszę co z nich wyrosło :) Po drugie nasz
              katolicyzm ludowy jest niestety nie tylko ciemny ale i zakłamany, Kościół nie
              chcąc stracić wiernych dopasowuje się do oczekiwań i tak się tworzy błędne
              koło. Uważam, że dobrze charakteryzuje to pewien dowcip : Przychodzi
              nowicjuszka do matki przełożonej i mówi "Matko przełożona, nie złożę ślubów,
              moim powołaniem jest zamążpójście i macierzyństwo". Matka przełożona
              pobłogosławiła ją na dalszą drogę życia. Przyszła druga nowicjuszka "Matko
              przełożona, nie zlożę ślubów, chcę wrócić do mojej biednej wioski i pomagać
              bezrobotnym". Matka przełożona zaakceptowała i tę decyzję. Przychodzi trzeca
              nowicjuszka "Matko przełożona, nie złożę ślubów, ponieważ chcę zostać
              prostytutką". Matka przełożona dostała spazmów i zemdlała. Kiedy ją ocucono,
              poprawiła aparat słuchowy i zapytała "Kim chcesz zostać moje
              dziecko?" "Prostytutką, matko". "No to chwała Najwyższemu ! Bo ja usłyszałam,
              że protestantką!".
              • rob_i Re: dzieki EWOK 16.07.03, 12:17
                Gość portalu: EWOK napisał(a):
                > Przychodzi
                > nowicjuszka do matki przełożonej i mówi "Matko przełożona, nie złożę ślubów,
                > moim powołaniem jest zamążpójście i macierzyństwo". Matka przełożona
                > pobłogosławiła ją na dalszą drogę życia. Przyszła druga nowicjuszka "Matko
                > przełożona, nie zlożę ślubów, chcę wrócić do mojej biednej wioski i pomagać
                > bezrobotnym". Matka przełożona zaakceptowała i tę decyzję. Przychodzi trzeca
                > nowicjuszka "Matko przełożona, nie złożę ślubów, ponieważ chcę zostać
                > prostytutką". Matka przełożona dostała spazmów i zemdlała. Kiedy ją ocucono,
                > poprawiła aparat słuchowy i zapytała "Kim chcesz zostać moje
                > dziecko?" "Prostytutką, matko". "No to chwała Najwyższemu ! Bo ja usłyszałam,
                > że protestantką!".

                dobre...

                ja bym jednak bronil - moze nie tego zaklamania, ale "ludzkiego" podejscia do
                ludzkich przywar; moze nie jest to najlepszy przyklad, ale zawsze w takich
                sytuacjach przypomina mi sie fragment filmu "Prawo Bronxu" - jak to dobrze byc
                katolikiem...

                moze dlatego protestantyzm tak latwo sie w zachodniej Europie wylozyl, bo byl
                zbyt pryncypialny?
    • kasia.lomanczyk Re: Czy jest możliwy 'feminizm katolicki'? 11.07.03, 22:51
      Ja jestem feministka i wierze w Boga, wiara w Boga to niekoniecznie katolicyzm.
      Ale mniejsza z tym.
      Oczywiscie ze sa feministki katolickie i chrzescijanskie, mam wrazenie ze to
      tylko w Polsce katolicyzm jest taki zapyzialy. Sa feministyczne teolozki, ktore
      twierdza miedzy innymi, ze patriarchalny model Boga jest w zasadzie tylko
      interpretacja Pisma Swietego i ze mozna go zinterpretowac w calkiem inny
      sposob. Jest tez grupa feministek walczacych o prawo kobiet do czynnego udzialu
      we Mszy sw., na przyklad w tej chwili kobiety moga rozdawac komunie sw.
      Oczywiscie w Polsce sie to nie zdarza w praktyce, wiekszosc katolikow tutaj
      nawet nie wie o takiej mozliwosci. A jednak...
      Wiesz, Zly Wilku, mam wrazenie ze straszny z Ciebie (za przeproszeniem)
      upierdliwiec. Czepiasz sie i czepiasz, i przyczepic sie nie mozesz, bo co
      walniesz, to jak kula w plot. Nie mam ostatnio za duzo czasu na forum,
      chcialabym poodpisywac wiecej Tobie i Tadowi, ale mam mase pracy. Moze za pare
      dni zajrze tu na dluzej i powyciagam stare watki, rozwiniemy tez kwestie
      katolicyzmu.
      • Gość: Zły Wilk Re: Czy jest możliwy 'feminizm katolicki'? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.07.03, 22:35
        kasia.lomanczyk napisała:

        > Ja jestem feministka i wierze w Boga, wiara w Boga to niekoniecznie
        > katolicyzm.

        Naturalnie. Dlatego nieprzypadkowo pytam o "feminizm katolicki". Skoro feminizm
        jest tak mgławicowy i niezdefiniowany, to jestem ciekaw, czy są tu osoby, które
        uważają się zarówno za feministkę jak i katoliczkę. Katolicyzm natomiast, w
        odróżnieniu od feminizmu, wypracował sobie spójny pogląd na wiele spraw. Bycie
        katoliczką więc pociaga za sobą określone konsekwencje.

        > Oczywiscie ze sa feministki katolickie i chrzescijanskie, mam wrazenie ze to
        > tylko w Polsce katolicyzm jest taki zapyzialy.

        Znasz jakąś feministkę katolicką? Na czym polegają jej poglądy?


        > Sa feministyczne teolozki, ktore
        > twierdza miedzy innymi, ze patriarchalny model Boga jest w zasadzie tylko
        > interpretacja Pisma Swietego i ze mozna go zinterpretowac w calkiem inny
        > sposob.

        Rozumiem. Czy one są jeszcze katoliczkami? Przypominam, że w Kościele
        Katiolickim Kościól ma monopol na interpretację Bibli?


        > Jest tez grupa feministek walczacych o prawo kobiet do czynnego udzialu
        > we Mszy sw., na przyklad w tej chwili kobiety moga rozdawac komunie sw.

        Czy to jest możliwe w kościele katolickim?

        > Oczywiscie w Polsce sie to nie zdarza w praktyce, wiekszosc katolikow tutaj
        > nawet nie wie o takiej mozliwosci. A jednak...

        A w innych krajach w kościołach katolickich to się zdarza?

        Pozdrawiam -
        • Gość: kuba Re: Czy jest możliwy 'feminizm katolicki'? IP: *.sympatico.ca 13.07.03, 18:50
          Gość portalu: Zły Wilk napisał(a):

          > Znasz jakąś feministkę katolicką? Na czym polegają jej poglądy?

          Znam kilka bardzo wierzacych i praktykujacych (KK) feministek. Ich feminizm
          sprowadza sie - jak to feminizm - do podejmowania wlasnych decyzji za siebie a
          nie poddawania sie woli "wyzszej". Na przyklad feministycznie nie chca wyjsc za
          maz, badz sie w malzenstwie rozmnazac - katolicznie nie uprawiaja
          przedmalzenskiego seksu, badz tez stosuja jakiestam katoliczne metody
          zapobiegania ciazy. Sa bardzo ambitne i profesjonalnie nierzadko obieraja
          kierunki zdominowane przez mezczyzn, nie godza sie na bycie dyskryminowanymi w
          zaden sposob, walcza o swoje prawa jako czlowieka. I tak dalej. Srodek jest
          najwyrazniej mozliwy do znalezienia.
          • Gość: Zły Wilk do Kuby IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.07.03, 22:13
            Gość portalu: kuba napisał(a):


            > Znam kilka bardzo wierzacych i praktykujacych (KK) feministek. Ich feminizm
            > sprowadza sie - jak to feminizm - do podejmowania wlasnych decyzji za siebie
            a
            > nie poddawania sie woli "wyzszej".

            Katoliczki - feministki nie poddają się woli wyższej? Czy także woli Bożej?



            > Na przyklad feministycznie nie chca wyjsc za
            > maz,

            A czym się w tym różnią np. od zakonnic? One też nie wychodzą za mąż...

            > badz sie w malzenstwie rozmnazac

            Jak godzą to z nauką Koscioła, że małżeństwo służy prokreacji?


            > Sa bardzo ambitne i profesjonalnie nierzadko obieraja
            > kierunki zdominowane przez mezczyzn, nie godza sie na bycie dyskryminowanymi
            > w zaden sposob, walcza o swoje prawa jako czlowieka.

            Jak one tolerują postawę pokorną postawę Matki Boskiej wobec woli Bożej? Czy
            uważają ją za wzór do nasladowania? Jak znoszą "dyskryminację" kobiet przez
            Boga, Jezusa (brak parytetu płci przy dwyborze apostołów) i hierarchię
            koscielną (wykluczenie kapłaństwa kobiet)?

            Pozdrawiam -
            • Gość: kuba Re: do Kuby IP: *.sympatico.ca 14.07.03, 15:02
              Gość portalu: Zły Wilk napisał(a):

              > > nie poddawania sie woli "wyzszej".
              >
              > Katoliczki - feministki nie poddają się woli wyższej? Czy także woli Bożej?

              Fakt, wychodzi moja ignorancja religijna, zapomnialem, ze "wyzsza" oznacza boga.

              > A czym się w tym różnią np. od zakonnic? One też nie wychodzą za mąż...

              Tym ze nie ida do zakonu byc moze.

              To jest najszybsze skojarzenie? Samotna kobieta = zakonnica?

              > Jak godzą to z nauką Koscioła, że małżeństwo służy prokreacji?

              Nie wiem jak. Jakos najwyrazniej godza. Moze jest gdzies jakas luka prawna, o
              ktorej nie wiem. czesc ma dzieci oczywiscie, bo najwyrazniej taka maja potrzebe.

              > Jak one tolerują postawę pokorną postawę Matki Boskiej wobec woli Bożej? Czy
              > uważają ją za wzór do nasladowania? Jak znoszą "dyskryminację" kobiet przez
              > Boga, Jezusa (brak parytetu płci przy dwyborze apostołów) i hierarchię
              > koscielną (wykluczenie kapłaństwa kobiet)?

              Podejrzewam, ze biora to powyzej tak jak biora. Wazne jest ich zycie, to ze
              mysla za siebie i realizuja sie w sposob jaki uwazaja za stosowny.
              • zly_wilk Re: do Kuby 15.07.03, 18:39
                Oglądałem kiedyś na video film o protestanckich "chrześcijanach" w Szwecji.
                Pewien szwedzki protestant tłumaczył, że uważa się za chrześcijanina, bo ceni
                tradycję, ale... nie wierzy w Boga. Dziennikarz zapytał więc jego panią pastor,
                jak to możliwe. Ona odpowiedziała, że owszem, w jej kosciele można być
                chrześcijaninem i nie wierzyć w Boga. To tolerancyjna pani pastor była. Jej
                kosciół dopuszczał także, by pastorami było małżeństwo homoseksualistów.

                Wróćmy do naszej dyskusji o feminizmie katolickim. Napisałeś:

                > Podejrzewam, ze biora to powyzej tak jak biora. Wazne jest ich zycie, to ze
                > mysla za siebie i realizuja sie w sposob jaki uwazaja za stosowny.

                Katolik nie bardzo może dawać sobie prawo do "realizowania siebie w sposob jaki
                uwaza za stosowny", bo ogranicza go w tym względzie wola Boga.

                Pozdrawiam -
                • sagan2 Re: do Kuby 16.07.03, 09:06
                  zly_wilk napisał:


                  > Katolik nie bardzo może dawać sobie prawo do
                  > "realizowania siebie w sposob jaki uwaza za stosowny",
                  > bo ogranicza go w tym względzie wola Boga.

                  Bog dal czlowiekowi *wolna wole* i prawo do korzystania z
                  niej. oraz podkreslil, ze za swoje czyny trzeba poniesc
                  konsekwencje.
                  • zly_wilk Re: do Kuby 16.07.03, 17:52
                    sagan2 napisała:

                    > zly_wilk napisał:
                    >
                    >
                    > > Katolik nie bardzo może dawać sobie prawo do
                    > > "realizowania siebie w sposob jaki uwaza za stosowny",
                    > > bo ogranicza go w tym względzie wola Boga.
                    >
                    > Bog dal czlowiekowi *wolna wole* i prawo do korzystania z
                    > niej. oraz podkreslil, ze za swoje czyny trzeba poniesc
                    > konsekwencje.

                    Dał człowiekowi wolną wolę, ale powiedział też, w jaki sposób chce, by z niej
                    korzystał.

                    Pozdrawiam -
                    • sagan2 Re: do Kuby 17.07.03, 08:58
                      zly_wilk napisał:


                      > Dał człowiekowi wolną wolę, ale powiedział też, w jaki
                      > sposób chce, by z niej korzystał.

                      czyli wolna wola z ograniczeniami? watpie
                      jak napisalam - wolna wola z konsekwencjami. ale mimo
                      wszystko wolna - zawsze mozesz sie sprzeciwic sposobowi,
                      w jaki Bog chce, bys ja wykorzystywal. tylko musisz
                      poniesc konsekwencje
                      • Gość: miłka Re: do Kuby IP: *.chello.pl 17.07.03, 13:13
                        sagan2 napisała:

                        > czyli wolna wola z ograniczeniami? watpie
                        > jak napisalam - wolna wola z konsekwencjami. ale mimo
                        > wszystko wolna - zawsze mozesz sie sprzeciwic sposobowi,
                        > w jaki Bog chce, bys ja wykorzystywal. tylko musisz
                        > poniesc konsekwencje

                        Przepraszam, że sie wtracam w środku, ale czy to nie jest cos w rodzaju
                        szantażu? "Daje ci wolną wolę, rób jak chcesz, ale pamietaj,jeśli nie postąpisz
                        tak jak sobie życzę, to pójdziesz do piekła."
                        • sagan2 Re: do Kuby 17.07.03, 13:16
                          Gość portalu: miłka napisał(a):


                          > Przepraszam, że sie wtracam w środku, ale czy to nie
                          > jest cos w rodzaju szantażu? "Daje ci wolną wolę, rób
                          > jak chcesz, ale pamietaj,jeśli nie postąpisz tak jak
                          > sobie życzę, to pójdziesz do piekła."

                          no nie do konca. przeciez nikt nikogo do wiary nie
                          zmusza. jesli wierzysz, to musisz sie liczyc z
                          konsekwencjami.
        • suzume Re: Czy jest możliwy 'feminizm katolicki'? 14.07.03, 15:10
          Gość portalu: Zły Wilk napisał(a):

          > > Jest tez grupa feministek walczacych o prawo kobiet do czynnego udzialu
          > > we Mszy sw., na przyklad w tej chwili kobiety moga rozdawac komunie sw.
          >
          > Czy to jest możliwe w kościele katolickim?

          tak, maćku, jest możliwe, od 30 lat. żeby niekatoliczka musiała katolika
          uświadamiać w tematyce liturgicznej... ale jak ładnie poprosisz, to Ci powiem,
          który papież i dlaczego taką herezję wprowadził :)
          gorzej - w takiej holandii obok ministrantów do mszy służa też ministrantki. a
          świątynia jak najbardziej była katolicka (ksiądz i nabożeństwo też)

          koniec świata, pani popiołkowa...
          • agrafek Re: Czy jest możliwy 'feminizm katolicki'? 14.07.03, 15:54
            Ja bym ładnie poprosił, bo nie wiem.
            NAtomiast te "ministrantki" to żadne cudo, zapraszam do Krakowa do Dominikanów,
            nie trzeba jechać zaraz do Holandii. I to przynajmniej od piętnastu lat:).
            pozdrawiam.
            • suzume w odpowiedzi na ładną prośbę :) 14.07.03, 16:21
              proszę bardzo: Paweł VI w 1973 r.
              uzasadnienie: zaoferowanie jak najszerszej możliwości przystępowania do
              komunii, również jeśli nie ma księdza i ułatwienie jej przyjmowania w innych
              sytuacjach, np.: w przypadku obłożnie chorych, umierających, mszy odprawianych
              w obecności tłumów wiernych, w dużych szpitalach i więzieniach. szafarza
              wybiera proboszcz, a zatwierdza go biskup. funkcję te można pełnić tylko po
              uprzednim przygotowaniu. możliwe jest również wyznaczenie "na cito", jeśli
              zachodzi taka niezbędna potrzeba.
              zmiana dotycząca rozdawania komunii była niejako odwołaniem (złagodzeniem?)
              prawa z X w., które zabraniało osobom świeckim dotykania dłońmi hostii. przed X
              w. świeccy mogli zanosić po mszy komunię np. obłożnie chorym.

              nb. jeśli brak księdza, to liturgicznym zgromadzeniom wiernych może
              przewodniczyć osoba świecka. także świecki może udzielić ważnego chrztu i ślubu
              (to też sakramenty).

              co do ministrantek - nie wiedziałam, że w też je mamy. ale ciiii, bo się maciej
              zgorszy ;)

              pozdrawiam
              • agrafek Re: w odpowiedzi na ładną prośbę :) 14.07.03, 16:46
                Hmmm... Wstyd mi się tak dopytywać, ale czy jest w podawanych przez Ciebie
                informacjach coś o możliwościach by wszystkie te zadania (pod nieobecność
                kapłana) spełniały kobiety?
                nieustająco pozdrawiam
                • suzume Re: w odpowiedzi na ładną prośbę :) 14.07.03, 16:59
                  może nie wyraziłam się dość jasno - moja wina.
                  kobieta z całą pewnością może być szafarką, udzielić chrztu lub ślubu. nie mam
                  pewności co do przewodniczenia liturgicznym zgromadzeniom świeckich.
                  podejrzewam, że również może, bo o ile się zorientowałam, to przywileje
                  świeckich przynależą się równo obydwu płciom. to raczej wyświęceni nie są sobie
                  równi: istnieje opozycja kapłani (ojcowie) - bracia (i siostry), czyli nawet
                  nie każdy zakonnik ma prawo odprawiać mszę albo zajmować się inną czynnością
                  liturgiczną zarezerwowaną dla księdza, jeśli nie został na takowego wyświęcony.
                  może wtedy pełnić tylko te funkcje, co świeccy.
                  • agrafek dziękuję n/t 14.07.03, 17:27
                    • suzume bardzo proszę :) n/t 15.07.03, 11:14

      • Gość: Hrabia Re: Czy jest możliwy 'feminizm katolicki'? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.07.03, 23:31
        Witam,
        zostalem wezwany na pomoc, wiec powiem:
        1. bywali juz rozni duchowni (roznej plci) i w roznych religiach co sie
        wywyzszali lub mysleli ze maja racje.
        2. jesli ktos bedacy do tej pory w Kosciele (innej religii) wymysli cos nowego,
        co nie jest zgodne z dogmatami, niech zalozy OD RAZU swoje nowe wyznanie - p.
        punkt 1.
        3. najgorsi sa ci co tylko ciagle mieszaja, zamiast zrobic cos po swojemu i na
        wlasny rachunek
        4. dlaczego "zwolennicy" tzw. tolerancji chca wszystko przerobic na jedno
        kopyto? Oni chyba lubia tylko kolor szary. Niech bedzie roznorodnosc (w
        granicach madrego, ustabilizowanego prawa).
        5. jesli odmawia sie prawa do nawracania, niech nikt samemu/samej tez nie
        probuje nawracania

        Wystarczy?
        • Gość: kuba Re: Czy jest możliwy 'feminizm katolicki'? IP: *.sympatico.ca 13.07.03, 20:09
          Gość portalu: Hrabia napisał(a):

          > 2. jesli ktos bedacy do tej pory w Kosciele (innej religii) wymysli cos
          > nowego, co nie jest zgodne z dogmatami, niech zalozy OD RAZU swoje nowe
          > wyznanie - p. punkt 1.

          Zmiany w religii katolickiej nastepowaly przez wieki, miedzy innymi dzieki
          mniej konserwatywnym papiezom, ale nie tylko. Nie zakladali oni bynajmniej
          odrebnych kosciolow wyznaniowych. Na poczatku na przyklad
          wkorporowywano "poganskie" tradycje (i szybko nazywano je katolickimi) po to
          zeby religia lepiej sie przyjmowala. Od jakichstam krucjat i palenia czarownic
          tez w koncu kosciol odszedl, pomimo ze trwalo to przez setki lat. Obecna
          religia katolicka wyglada zupelnie inaczej niz kilkaset lat temu.

          > 4. dlaczego "zwolennicy" tzw. tolerancji chca wszystko przerobic na jedno
          > kopyto?

          Tolerancja, to nie jest przerabianie na jedno kopyto, tylko uznawanie praw
          mniejszosci. Nikt nie chce likwidowac waszego kosciola - praktykujcie sobie ile
          dusza zapragnie, nie robcie sobie aborcji i martwcie sie o to czy pojdziecie do
          nieba czy piekla. Dajcie jednak tez zyc innym i uszanujcie wartosci inne od
          katolickich.

          > 5. jesli odmawia sie prawa do nawracania, niech nikt samemu/samej tez nie
          > probuje nawracania

          Nawracac zawsze mozna probowac.
          • Gość: Jean Re: Czy jest możliwy 'feminizm katolicki'? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.07.03, 17:03
            Pana Hrabiego nie ma, gdyz wyjechal do rodziny do Pays-Bas i Belgia,
            ale jako wierny major domus odpowiem (znam troche Wasz jezyka):

            Gość portalu: kuba napisał(a):

            > palenia czarownic
            > tez w koncu kosciol odszedl, pomimo ze trwalo to przez setki lat. Obecna

            Niech Pan bedzie laskaw sie zastanow, kto tak na-prawde palili "czarownice". I
            kiedy.
            Polecam pierwszy lepszy przewodnik po krajach Europy. Na-prawde.
            Off topic - w czym kara smierci przez spalenie jest gorsza od zastrzyka z
            trucizna czy kulka w tyl glowy albo gilotyny?

            > mniejszosci. Nikt nie chce likwidowac waszego kosciola - praktykujcie sobie
            ile

            Dziekujemy pokornie za zazwolenie. Jak dlugo jeszcze pozwolicie nam?
            W tym rzecz, ze WY mieszacie sie do Kosciola - wartosciowujac nasz papiezy.

            Ja jako katolik nie miesza sie do sporow miedzy madhabami, prezbiterianami a
            metodystami czy low a high church.

            > Dajcie jednak tez zyc innym i uszanujcie wartosci inne od
            > katolickich.
            A panstwo ateisty niech dajcie zyc dzieciom w lonie matek.

            > Nawracac zawsze mozna probowac.
            A po co panstwu ateisty nawracac zlepek komorek ;-)

            Jak pan Hrabia powroci to pewnie napisze wiecej.
            Nie Panstwu wybacza moj jezyk.
            Do dowidzenia!
            • Gość: kuba Re: Czy jest możliwy 'feminizm katolicki'? IP: *.sympatico.ca 14.07.03, 18:22
              Gość portalu: Jean napisał(a):

              > Off topic - w czym kara smierci przez spalenie jest gorsza od zastrzyka z
              > trucizna czy kulka w tyl glowy albo gilotyny?

              Bardziej boli, podejrzewam. I, z tego co sie orientuje, terazniejsza oficjalna
              kara smierci jest za jakies konkrety w postaci morderstw itp., a nie za
              noszenie spodnicy.

              > Dziekujemy pokornie za zazwolenie. Jak dlugo jeszcze pozwolicie nam?

              Ile chcecie.

              > W tym rzecz, ze WY mieszacie sie do Kosciola - wartosciowujac nasz papiezy.

              ?

              > Ja jako katolik nie miesza sie do sporow miedzy madhabami, prezbiterianami a
              > metodystami czy low a high church.

              I chwala Ci za to.

              > A panstwo ateisty niech dajcie zyc dzieciom w lonie matek.

              Nikt nikomu nie chce zabronic noszenia w lonie czy rodzenia dzieci. Kto nie
              chce robic aborcji niech jej sobie nie robi.

              > A po co panstwu ateisty nawracac zlepek komorek ;-)

              Znow nie rozumiem... Ale pozdrawiam.
              A moze po angielsku..?
    • kasia.lomanczyk Re: Czy jest możliwy 'feminizm katolicki'? 13.07.03, 21:59
      Z ciekawostek: na wczorajszym slubie znajomych podczas mszy z ust ksiedza padlo
      stwierdzenie, ze nalezy pamietac o rownosci kobiety i mezczyzny w ich wspolnym
      zyciu. Bylam mile zaskoczona.
      To dla mnie przyklad feminizmu katolickiego, i to w dodatku z ust mezczyzny.
      W dalszej dyskusji wezme udzial jutro, bo jestem wykonczona tym calym weselem,
      poprawinami itp.
      • zly_wilk Re: Czy jest możliwy 'feminizm katolicki'? 14.07.03, 13:26
        kasia.lomanczyk napisała:

        > Z ciekawostek: na wczorajszym slubie znajomych podczas mszy z ust ksiedza
        > padlo
        > stwierdzenie, ze nalezy pamietac o rownosci kobiety i mezczyzny w ich
        wspolnym
        > zyciu.

        Czy chodziło mu o to, że powinni po połowie zmywać naczynia, zarabiać, karmić
        piersią i przesuwać szafy? Jak on to sobie wyobraża w praktyce?
        Pozdrawiam -
        • Gość: Gal Re: Czy jest możliwy 'feminizm katolicki'? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 14.07.03, 14:36
          zly_wilk napisał:

          > Czy chodziło mu o to, że powinni po połowie zmywać naczynia, zarabiać,
          karmić
          > piersią i przesuwać szafy? Jak on to sobie wyobraża w praktyce?
          > Pozdrawiam -

          Nie sądzę.:)

          Mówił zapewne o równości LUDZI - mężczyzny i kobiety. A to, jak ci LUDZIE w
          praktyce będą tę równość widzieli, zależy wyłącznie od nich samych. I jedni
          uznają, że są RÓWNI wykonując zupełnie różne rzeczy dla siebie i dla siebie
          wzajemnie a inni będą potrzebowali podziału wszelkich obowiązków na pół.
          Osobiście nie przeszkadza mi to. Równy udział we wszystkim uważam za
          niefunkcjonalny i nieefektywny model rodziny, ale jeżeli takie rozwiązanie
          dopiero daje kobiecie poczucie bycia RÓWNĄ w jej związku, a mąż to akceptuje -
          to dlaczego nie?

          Problem pojawia się wtedy, kiedy podział RÓWNY dotyczy niektórych tylko
          obowiązków, przy pozostawieniu innych po jednej jedynie stronie.

          Pzdr.
          Gal


          • zly_wilk patriarchat z naiwnym gadaniem o równości 15.07.03, 18:47
            Gość portalu: Gal napisał(a):

            > Mówił zapewne o równości LUDZI - mężczyzny i kobiety.

            Wyjdź na ulicę i przyjrzyj się ludziom... W żaden sposób nie są równi. Nie
            znajdziesz dwóch takich samych osób.
            Kobieta i mężczyzna tym bardziej różnią się między sobą.

            > A to, jak ci LUDZIE w
            > praktyce będą tę równość widzieli, zależy wyłącznie od nich samych. I jedni
            > uznają, że są RÓWNI wykonując zupełnie różne rzeczy dla siebie

            Aha, wtedy będzie patriarchat, ale naiwnym z gadaniem o równości.

            > Równy udział we wszystkim uważam za
            > niefunkcjonalny i nieefektywny model rodziny,

            Ja też. A nawet - za całkowiecie niemożliwy do wprowadzenia w praktyce.

            Pozdrawiam -
        • Gość: kuba Re: Czy jest możliwy 'feminizm katolicki'? IP: *.sympatico.ca 14.07.03, 14:52
          zly_wilk napisał:
          > Czy chodziło mu o to, że powinni po połowie zmywać naczynia, zarabiać, karmić
          > piersią i przesuwać szafy? Jak on to sobie wyobraża w praktyce?

          Czy tylko tak widzisz rownosc - wszystko po polowie?

          Rownosc jest wtedy, kiedy zadna ze stron nie czuje sie wykorzystywana i nie
          czuje, ze robi dla zwiazku wiecej. Podzial, czy tam dostosowywanie obowiazkow
          jest sprawa indywidualna i moze byc sprawa plynna - najwazniejsze jest to, ze
          obie strony sa otwarte na rozmowy i z zadnej strony nie pada arogancki
          argument "zartujesz? ja tego na pewno nie zrobie. to twoj obowiazek". Na prawde
          trzeba Ci to tlumaczyc? Nigdy nie byles w partnerskim zwiazku?
          • zly_wilk równość czy sprawiedliwość? 15.07.03, 18:52
            Gość portalu: kuba napisał(a):

            > Rownosc jest wtedy, kiedy zadna ze stron nie czuje sie wykorzystywana i nie
            > czuje, ze robi dla zwiazku wiecej.
            > Podzial, czy tam dostosowywanie obowiazkow
            > jest sprawa indywidualna i moze byc sprawa plynna

            A więc wcale nie chodzi Ci o równośc, lecz sprawiedliwość. Nie myl zatem pojęć.

            > - najwazniejsze jest to, ze
            > obie strony sa otwarte na rozmowy i z zadnej strony nie pada arogancki
            > argument

            Tu może Ci chodzi o kulture osobistą lub szacunek dla drugiej strony - ale też
            nie o równość. Znów mylisz pojęcia.

            Pozdrawiam -
            • sagan2 równosc - definicja (dla Macieja) 16.07.03, 09:13
              Równość, w myśli społeczno-politycznej kategoria
              występująca wraz z pojęciem sprawiedliwość i wolność.

              W polityce podobnie jak w socjologii wiąże się z terminem
              egalitaryzm.

              Równość najczęściej odnoszona jest do:

              1. naturalnego statusu ludzi, niezależnie od rasy,
              narodowości, wyznania, a także pozycji społecznej i
              zdolności,

              2. równouprawnienia politycznego związanego z działaniem
              prawa konstytucyjnego (wszyscy są równi wobec prawa),

              3. stosunków społeczno-ekonomicznych jako postulatu
              zrównania szans wszystkich członków społeczeństwa.

              W zależności od założeń teoretycznych równość jest różnie
              interpretowana. Liberalizm równości wiązał z równością
              praw i wolności wszystkich jednostek, które mają
              jednakowe możliwości wyboru drogi życiowej. Tradycja
              konserwatywna przeciwna jest egalitaryzmowi. Uznaje ona,
              że podziały społeczne są czymś naturalnym. Prawem
              przypisanym w równym stopniu każdej jednostce
              jest prawo własności prywatnej, jako fundament ładu
              społecznego.

              W myśli socjaldemokratycznej postuluje się uzupełnienie
              praw obywatelskich i politycznych prawami społecznymi i
              ekonomocznymi.
              Wreszcie wg ideologii socjalizmu równość może być w pełni
              realizowana tylko w warunkach społeczeństwa bezklasowego.
              W skrajnej postaci (socjalizm utopijny) postulat równości
              społecznej zakłada absolutną równość obejmującą wszystkie
              dziedziny życia bez względu na różnice występujące między
              poszczególnymi jednostkami.

              Hasło opracowano na podstawie "Słownika Encyklopedycznego
              Edukacja Obywatelska" Wydawnictwa Europa. Autorzy: Roman
              Smolski, Marek Smolski, Elżbieta Helena Stadtmüller. ISBN
              83-85336-31-1. Rok wydania 1999.
        • kasia.lomanczyk Re: Czy jest możliwy 'feminizm katolicki'? 15.07.03, 00:07
          Alez Ty jestes uparty i czepialski.
          Nie za bardzo rozumiem, czemu az tak przeszkadza Ci ta rownosc i czemu ja tak
          prymitywnie rozumiesz? Dla mnie rownosc oznacza nieco co innego - np. ja lubie
          (naprawde) gotowac i zmywac naczynia, a nie cierpie sprzatac lazienki, za to
          moj chlopak autentycznie lubi np. myc wanne i szalec z mopem. Dlatego za
          rownosc uwazam sytuacje, w ktorej ja np. zajme sie gotowaniem a on sprzataniem
          lazienki, a obowiazkami ktorych oboje nie lubimy, podzielimy sie sprawiedliwie
          tak, by nam obojgu to odpowiadalo.
          Poza tym - nie wiem co ten ksiadz mial na mysli, moze zapytaj jego, nie mnie.
          Tyle, ze ucieszylo mnie, gdy to uslyszalam.
          Zastanawia mnie tylko, czy dyskryminowanie kogos z powodu plci, rasy, pogladow
          czy jakiejkolwiek innej przyczyny nie jest przypadkiem grzechem?
          • zly_wilk Re: Czy jest możliwy 'feminizm katolicki'? 15.07.03, 18:54
            kasia.lomanczyk napisała:

            > Alez Ty jestes uparty i czepialski.
            > Nie za bardzo rozumiem, czemu az tak przeszkadza Ci ta rownosc i czemu ja tak
            > prymitywnie rozumiesz? Dla mnie rownosc oznacza nieco co innego - np. ja
            lubie
            > (naprawde) gotowac i zmywac naczynia, a nie cierpie sprzatac lazienki, za to
            > moj chlopak autentycznie lubi np. myc wanne i szalec z mopem. Dlatego za
            > rownosc uwazam sytuacje, w ktorej ja np. zajme sie gotowaniem a on
            sprzataniem
            > lazienki, a obowiazkami ktorych oboje nie lubimy, podzielimy sie
            sprawiedliwie
            > tak, by nam obojgu to odpowiadalo.
            > Poza tym - nie wiem co ten ksiadz mial na mysli, moze zapytaj jego, nie mnie.
            > Tyle, ze ucieszylo mnie, gdy to uslyszalam.
            > Zastanawia mnie tylko, czy dyskryminowanie kogos z powodu plci, rasy,
            pogladow
            > czy jakiejkolwiek innej przyczyny nie jest przypadkiem grzechem?

            Ja w przeciwieństwie do Was jestem rzeczowy i staram się poważniej traktować
            słowa, których uzywam. To, o czymm piszesz, to raczej "sprawiedliwość", a
            nie "równość". Czyli stary dobry patriarchat.

            Pozdrawiam -
            • sagan2 Re: Czy jest możliwy 'feminizm katolicki'? 16.07.03, 09:16
              zly_wilk napisał:


              > To, o czymm piszesz, to raczej "sprawiedliwość", a nie
              > "równość". Czyli stary dobry patriarchat.

              oczywiscie, braw praw wyborczych, prawa do edukacji czy
              posiadania wlasnosci prywatnych, itp itd, to najlepsze
              przyklady "sprawiedliwosci" starego dobrego patriarchatu.
              brawo, wreszcie ktorys z Was przyznal sie do winy, dziex
        • kasia.lomanczyk Re: Czy jest możliwy 'feminizm katolicki'? 15.07.03, 09:16
          Zeby zamknac Ci usta w tej kwestii, cytuje Katechizm Kosciola Katolickiego:
          "II. Równość i różnice między ludźmi

          1934 Wszyscy ludzie, stworzeni na obraz Jedynego Boga, obdarzeni taką samą
          rozumną duszą, mają tę samą naturę i to samo pochodzenie. Wszyscy, odkupieni
          przez ofiarę Chrystusa, są wezwani do uczestniczenia w tym samym Boskim
          szczęściu; wszyscy więc cieszą się równą godnością.

          1935 Równość między ludźmi w sposób istotny dotyczy ich godności osobistej i
          praw z niej wypływających:

          Należy... przezwyciężać... wszelką formę dyskryminacji odnośnie do podstawowych
          praw osoby ludzkiej, czy to... ze względu na płeć, rasę, kolor skóry, pozycję
          społeczną, język lub religię, ponieważ sprzeciwia się ona zamysłowi Bożemu42"

          Cytat ten pochodzi z dzialu 1, rozdzialu 2, artykul 3. Jesli masz jeszcze
          jakies zastrzezenia, to zglaszaj je do Watykanu, nie do mnie.
          Jak dla mnie jestes kolejnym przykladem Polaka, ktory uwielbia Papieza, lecz
          sie go wcale nie slucha.
          • kasia.lomanczyk Re: Czy jest możliwy 'feminizm katolicki'? 15.07.03, 09:19
            Chodzilo oczywiscie o czesc trzecia Katechizmu.
          • zly_wilk Re: Czy jest możliwy 'feminizm katolicki'? 15.07.03, 18:56
            kasia.lomanczyk napisała:


            > 1934 Wszyscy ludzie, stworzeni na obraz Jedynego Boga, obdarzeni taką samą
            > rozumną duszą, mają tę samą naturę i to samo pochodzenie. Wszyscy, odkupieni
            > przez ofiarę Chrystusa, są wezwani do uczestniczenia w tym samym Boskim
            > szczęściu; wszyscy więc cieszą się równą godnością.
            >
            > 1935 Równość między ludźmi w sposób istotny dotyczy ich godności osobistej i
            > praw z niej wypływających:

            Owszem, ale tu nie ma ani słowa o równym podziale obowiązków domowych - a o tym
            przecież krzyczą feministki. Zapytaj Barbinator.

            Pozdrawiam -
            • Gość: barbinator Re: Czy jest możliwy 'feminizm katolicki'? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 16.07.03, 11:26
              zly_wilk napisał:

              >
              > Owszem, ale tu nie ma ani słowa o równym podziale obowiązków domowych - a o
              tym
              >
              > przecież krzyczą feministki. Zapytaj Barbinator.
              >
              > Pozdrawiam -


              A konkretnie to o co ma mnie zapytać, bo nie zrozumiałam? Nie zamierzam po raz
              kolejny wyjaśniać ci co to jest równość i czym równość różni się od
              identyczności bo żadna ze mnie siłaczka i pociąg do syzyfowych prac jest u mnie
              zerowy... Przynajmniej w tej kwestii jesteś impregnowany na rozsądne i rzeczowe
              argumentowanie - z zainteresowaniem przypatruję się jak kolejni nowi
              forumowicze wpadają na betonową ścianę jaką jest twój upór w niezrozumieniu co
              znaczy słowo "równość".
              Bardzo tylko proszę moim nickiem sobie klawiatury nie wycierać: wiele razy
              wyjaśniałam na czym polega równy podział obowiązków w związku partnerskim i nie
              zamierzam robić tego już nigdy więcej.
              Mogę co najwyżej dodać, że podpisuję się pod tym co napisał w tej kwestii Kuba,
              zaś Kasi bardzo, bardzo dziękuję za cytacik z katechizmu: teoretycznie powinien
              on Maćkowi zamknąć usta, ale wiem z doświadczenia że na to nie ma co liczyć...
              Pozdr. B.
              • kasia.lomanczyk Re: Czy jest możliwy 'feminizm katolicki'? 16.07.03, 12:12
                Zly Wilk wydaje mi sie byc tym rodzajem katolika, ktory glosno krzyczy o swoim
                katolicyzmie, lecz znacznie gorzej idzie mu wypelnianie tego, co w Pismie Sw.
                i Katechizmie Kosciola napisane.
                Do zludzenia przypomina mi to Radio Maryja, ktore uwielbia Papieza, ale nijak
                sie go nie slucha, co wiecej: zywcem przekreca Jego slowa.
                Ja juz stracilam nadzieje, ze logicznymi argumentami uda mi sie przekonac
                ktoregokolwiek z forumowych antyfeministow. Oni po prostu tutaj sa po to, zeby
                sie nam sprzeciwiac, a jak z tej roli wypadna, to nie beda juz mieli nic do
                roboty i nie pozostanie im nic innego, jak zwinac zagle. Moze w sumie i
                lepiej, ze takie z nich uparciuchy... Z drugiej strony troszke wkurza mnie, ze
                wszedzie wtraca swoje 3 grosze i dyskusja, zamiast konstruktywnej wymiany zdan
                na temat feminizmu zmienia sie w bezustanne przepychanki pro i kontra samemu
                feminizmowi.
                Wielu antyfeministow tutaj, co juz wczesniej wspominalam w ktoryms z watkow,
                uznaje za stosowne negowac WSZYSTKO co powie feministka. Ot, tak sobie, dla
                zasady.
      • agrafek Re: Czy jest możliwy 'feminizm katolicki'? 14.07.03, 15:09
        kasia.lomanczyk napisała:

        > Z ciekawostek: na wczorajszym slubie znajomych podczas mszy z ust ksiedza
        padlo
        >
        > stwierdzenie, ze nalezy pamietac o rownosci kobiety i mezczyzny w ich
        wspolnym
        > zyciu. Bylam mile zaskoczona.
        > To dla mnie przyklad feminizmu katolickiego, i to w dodatku z ust mezczyzny.
        > W dalszej dyskusji wezme udzial jutro, bo jestem wykonczona tym calym
        weselem,
        > poprawinami itp.

        Diabła tam (za przeproszeniem;)) feminizm. Normalizm, jeśli już (w ogóle proszę
        mnie od dziś nazywać normalistą, normalizm - to prąd myślowy, który jest
        niedookreślony i poznawany wyłacznie na drodze intuicji).
        pozdrawiam

    • Gość: EWOK Pytanie IP: 213.241.18.* 14.07.03, 15:45
      Macieju, wyjaśnij mi, dlaczego stawiasz znak równości pomiędzy "równi" a "tacy
      sami"? Pytałam Cię już kiedyś, ale mi nie odpowiedziałeś. Czy fakt, że ja
      jestem blondynką a Agrafek wysokim wysportowanym brunetem podobnym do George'a
      Clooney'a (w każdym razie mam taką nadzieję) oznacza, że nie możemy być równi
      ponieważ nie jesteśmy tacy sami? Czy wobec tego Ty i Agrafek jesteście sobie
      równi, ponieważ jesteście tacy sami, a to wynika tylko stąd, że obaj jesteście
      mężczyznami?
      • zly_wilk Re: Pytanie 15.07.03, 19:00
        Gość portalu: EWOK napisał(a):

        > Macieju, wyjaśnij mi, dlaczego stawiasz znak równości pomiędzy "równi"
        a "tacy
        > sami"? Pytałam Cię już kiedyś, ale mi nie odpowiedziałeś. Czy fakt, że ja
        > jestem blondynką a Agrafek wysokim wysportowanym brunetem podobnym do
        George'a
        > Clooney'a (w każdym razie mam taką nadzieję) oznacza, że nie możemy być równi
        > ponieważ nie jesteśmy tacy sami?

        Równośc może istniec tylko w świecie idei - w matematyce, prawie (równość wobec
        prawa), ideologii lub religii (równość wobec Boga). W realnym życiu nie ma
        równości.

        Jest bardzo małe prawdopodobieństwo, byśmy z Agrafkiem mieli tan sam wzrost,
        wagę, numer buta i wiek.

        Pozdrawiam -
        • e_wok Re: Pytanie 15.07.03, 19:14
          zly_wilk napisał:
          >
          > Równośc może istniec tylko w świecie idei - w matematyce, prawie (równość
          wobec
          >
          > prawa), ideologii lub religii (równość wobec Boga). W realnym życiu nie ma
          > równości.
          >
          > Jest bardzo małe prawdopodobieństwo, byśmy z Agrafkiem mieli tan sam wzrost,
          > wagę, numer buta i wiek.
          >
          To oznacza tylko tyle, że nie jesteście tacy sami. Wychodząc z takiego
          założenia należałoby stwierdzić, że prawdziwa równość jest możliwa wyłącznie
          między Tobą a Twoim klonem. Bo wedle Twoich kryteriów nawet między Tobą a
          Twoim sobowtórem nie może być równości, gdyż różnią was geny, wykonywany
          zawód, ilość posiadanych dzieci, podatność na różne choroby, grupa krwi.
          • sagan2 Re: Pytanie 16.07.03, 09:20
            e_wok napisała:


            > To oznacza tylko tyle, że nie jesteście tacy sami.
            > Wychodząc z takiego założenia należałoby stwierdzić,
            > że prawdziwa równość jest możliwa wyłącznie między Tobą
            > a Twoim klonem. Bo wedle Twoich kryteriów nawet między
            > Tobą a Twoim sobowtórem nie może być równości, gdyż
            > różnią was geny, wykonywany zawód, ilość posiadanych
            > dzieci, podatność na różne choroby, grupa krwi.

            Wiesz, Ewok, nawet kiedy bylby klonem, nie jest to takie
            pewne. czytalam gdzies w necie o klonie kota. nie dosc,
            ze byl zypelnie do "siebie" niepodobny (inna siersc itp),
            to jeszcze mial zupelnie inny charakter! tak wiec okazuje
            sie, ze malo jeszcze wiemy o naszych cechach
            (zewnetrznych i wewnetrznych) i ich determinacji przez
            geny...
            ciekawe, czy Maciej uznalby klona za rownego sobie?
            nawet, gdyby mial inny rozmiar buta?...
            • Gość: barbinator ...i odpowiedź IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 16.07.03, 11:32
              sagan2 napisała:

              > e_wok napisała:
              >
              >
              > > To oznacza tylko tyle, że nie jesteście tacy sami.
              > > Wychodząc z takiego założenia należałoby stwierdzić,
              > > że prawdziwa równość jest możliwa wyłącznie między Tobą
              > > a Twoim klonem. Bo wedle Twoich kryteriów nawet między
              > > Tobą a Twoim sobowtórem nie może być równości, gdyż
              > > różnią was geny, wykonywany zawód, ilość posiadanych
              > > dzieci, podatność na różne choroby, grupa krwi.
              >
              > Wiesz, Ewok, nawet kiedy bylby klonem, nie jest to takie
              > pewne. czytalam gdzies w necie o klonie kota. nie dosc,
              > ze byl zypelnie do "siebie" niepodobny (inna siersc itp),
              > to jeszcze mial zupelnie inny charakter! tak wiec okazuje
              > sie, ze malo jeszcze wiemy o naszych cechach
              > (zewnetrznych i wewnetrznych) i ich determinacji przez
              > geny...
              > ciekawe, czy Maciej uznalby klona za rownego sobie?
              > nawet, gdyby mial inny rozmiar buta?...


              Z pewnością nie uznałby. Maciej podchodzi do kwestii równości z typowo
              ideologicznym zacietrzewieniem które uniemożliwia rozsądne myślenie. On uważa,
              że gdyby przyznał, że istnieje coś takiego jak równość ludzi, to zdradziłby
              swoje konserwatywne ideały.
              Jak ja się cieszę, że nie jestem konserwatystką... :))
              Pozdr. B.
    • suzume inny tekst z 'opoki' 14.07.03, 16:23
      www.opoka.org.pl/biblioteka/I/IK/mezczyzna_kobieta.html
    • Gość: ela Re: Czy jest możliwy 'feminizm katolicki'? IP: *.ia.polsl.gliwice.pl 15.07.03, 12:29
      Skoro już sobie żartujemy to mnie zastanawia dlaczego nie dziwi Cię postawa
      Boga Ojca (ojca biologicznego), który nie dość, że nie łożył na utrzymanie syna
      to jeszcze miał wobec niego spore wymagania.

      Myślę że trochę feminizmu przydało by się Matce Boskiej chociażby w kwestii
      alimentów.
      • wladyslawa1912 Re: Czy jest możliwy 'feminizm katolicki'? 15.07.03, 13:52
        Matka Boska "poczela z Ducha Swietego" wiec to chyba jednak Duch Sw. jest
        biologicznym ojcem. niewykluczone jest rowniez dzieworodztwo - u Boga wszystko
        jest mozliwe, no i zgadzaloby sie wtedy: "Maryja wiecznie dziewica". wtedy
        ojaca biologicznego brak i alimentow takoz ;)
        • Gość: ela Re: Czy jest możliwy 'feminizm katolicki'? IP: *.ia.polsl.gliwice.pl 15.07.03, 15:26
          No tak, ale czy to nie można potraktować jako typowy anty-alimentacyjny wykręt.
          Ważny jest bowiem efekt końcowy, tzn. brak alimentów a nie uzsadnienie dlaczego
          ich brak. Chciałam tylko wesprzeć M.B. w tej trudnej sprawie.

          Pozdr.
          • wladyslawa1912 Re: Czy jest możliwy 'feminizm katolicki'? 15.07.03, 20:45
            alimenty zostaly przerzucone na Jozefa - to on utrzymywal M.B. i jej dziecko.
            zreszta byl jedynym mezczyna w tym calym ukladzie (bo przeciez Bog czy Duch
            Sw. nie sa ludzmi, a wiec sa bezplciowi) wiec coz mial poczac? wszak to
            mezczyzna w tamtych czasach byl glowa rodziny i jej zywicielem.

            a w nagrode za to zostal swietym.

            pozdr :)
      • zly_wilk Re: Czy jest możliwy 'feminizm katolicki'? 15.07.03, 19:02
        Gość portalu: ela napisał(a):

        > Skoro już sobie żartujemy to mnie zastanawia dlaczego nie dziwi Cię postawa
        > Boga Ojca (ojca biologicznego), który nie dość, że nie łożył na utrzymanie
        syna
        >
        > to jeszcze miał wobec niego spore wymagania.
        >
        > Myślę że trochę feminizmu przydało by się Matce Boskiej chociażby w kwestii
        > alimentów.

        Jako zatwardziałego zwolennika patriarchatu i antyfeministy nic mnie nie dziwi.
        Widocznie Tatuś był bardzo zajęty w pracy. Ale feministka - katoliczka chyba
        powinna się na to oburzać.
        :-)
        Pozdrawiam -
        • Gość: barbinator Re: Czy jest możliwy 'feminizm katolicki'? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 16.07.03, 11:36
          zly_wilk napisał:

          > Gość portalu: ela napisał(a):
          >
          > > Skoro już sobie żartujemy to mnie zastanawia dlaczego nie dziwi Cię postaw
          > a
          > > Boga Ojca (ojca biologicznego), który nie dość, że nie łożył na utrzymanie
          >
          > syna
          > >
          > > to jeszcze miał wobec niego spore wymagania.
          > >
          > > Myślę że trochę feminizmu przydało by się Matce Boskiej chociażby w kwesti
          > i
          > > alimentów.
          >
          > Jako zatwardziałego zwolennika patriarchatu i antyfeministy nic mnie nie
          dziwi.
          >
          > Widocznie Tatuś był bardzo zajęty w pracy. Ale feministka - katoliczka chyba
          > powinna się na to oburzać.
          > :-)
          > Pozdrawiam -



          ????????
          Zadziwiasz mnie Maćku! Gdyby to feministka napisała, że jedną z cech
          patriarchatu jest brak odpowiedzialności mężczyzny za rodzinę, to bym się nie
          zdziwiła ale coś TAKIEGO w twoich ustach?
          Że też cię twoja patriarchalna klawiatura za to nie ugryzła w palec... :))
          Pozdr. B.
    • Gość: barbinator uwaga outsidera IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 16.07.03, 11:55
      Sprawy religii są mi bardzo odległe, dlatego nie zabieram głosu w kwestiach
      feminizm-katolicyzm, jednak nie mogę się powstrzymać od zwrócenia waszej uwagi
      na pewną sprawę.
      Zamiast pytać, czy możliwe jest połączenie feminizm-katolicyzm, należałoby
      chyba spytać czy katolicyzm w ogóle jest możliwy? Czy znacie wiele osób
      przestrzegających ABSOLUTNIE WSZYSTKICH przykazań, dogmatów zaleceń i innych
      (jak by się one nie nazywały) Ja chyba nie znam żadnej takiej osoby, a
      katolików wokół mnie sporo... Chyba nie przesadzę jeśli powiem, że dobrze ponad
      90% katolików łamie przykazanie "nie cudzołóż" - czy to miałoby oznaczać, że
      wiara nie daje się pogodzić z życiem więc w związku z tym z czegoś trzeba
      zrezygnować: albo zostać ateistą, albo popełnić samobójstwo?
      Piszę o tym, ponieważ odnoszę wrażenie, że autor wątka sugeruje takie właśnie
      rozwiązanie w sytuacji gdy jest się równocześnie feministką i katoliczką.
      Nawet jeżeli feminizm faktycznie jest przeciwstawny katolicyzmowi (o tym niech
      rozstrzygną inni, ja się nie znam) to kompromis jakiego dokonują feministki nie
      jest większy niż w przypadku np ludzi zmuszonych do pracy w niedzielę i święta.
      Najkrócej mówiąc: problem jest wydumany.
      Pozdr. B.
      • b.u.zz Re: uwaga outsidera 16.07.03, 12:40
        alez nikt nie twierdzi, ze prawdziwy katolik/chrzescijanin nie grzeszy. co
        wiecej, jedna z glownych tez chrzescijanstwa mowi, ze natura ludzka zostala
        skazona i sama z siebie nie chce dobra lecz zla.
        co innego natomiast, czy mozna uwazac sie za chrzescijanina/katolika odrzucajac
        swiadomie nauke kosciola. ale to nie nam oceniac..
        pozdrawiam
        b.
        • zly_wilk nieporozumienie 16.07.03, 18:09
          Przyłączam się do uwag Buzza. Twoje zastrzeżenia Barbinator biorą się z
          nieporozumienia. Człowiek, tak jak go się rozumie w katolicyzmie, z definicji
          jest niedoskonały, choć - powinien chociaż się starać. Innymi słowy - ze
          skłonnością do grzechu, ale powołany do świętości.

          My, biedni grzesznicy, nie zostaniemy zbawieni dzięki swoim staraniom, bo one
          zawsze będą niewystarczające, ale dzięki łasce, którą otrzymujemy przyjmując
          ofiarę Chrystusa. On wziął na siebie karę, która należała się nam.

          Ty natomiast jesteś tak samo grzeszna jak my, ale unikasz poczucia winy w inny
          sposób - modyfikując swoje zasady moralne tak, by łatwiej było Ci się do nich
          stosować. W ten sposób masz złudzenie, że stosujesz sie do wszystkich zasad
          moralnych, bo uznajesz za ważne tylko te, do których potrafisz się dostosować -
          inne są "nieważne".

          Pozdrawiam -
          • zly_wilk nazywajmy rzeczy po imieniu 16.07.03, 18:22
            Nie zamierzam osądzać kobiet, które usunęły ciążę, ani udowadniać, że jestem od
            nich moralnie lepszy, tylko dlatego, że tego nie zrobiłem. Nie czuję się w
            niczym lepszy z tego powodu.

            Uważam natomiast, że warto przynajmniej unikać samooszukiwania. Nawet, jeśli
            robimy coś zlego, nie musimy koniecznie poprawiać sobie samopoczucia udawaniem,
            że nic takiego się nie stało.

            Pozdrawiam -
          • e_wok Re: nieporozumienie 16.07.03, 18:52
            Drogi Macieju, podstawowym warunkiem uzyskania rozgrzeszenia jest skrucha i
            obietnica poprawy. Jeśli ktoś oszukuje np. przy zeznaniach podatkowych i
            zamierza to czynić dalej to rozgrzeszenia nie otrzyma. Jeśli obieca poprawę,
            ale w głębi serca uważa, że nie zrobił nic złego to takie rozgrzeszenie może
            sobie pod tramwaj podłożyć. Nie trzeba uderzać od razu w wielki dzwon -
            aborcja czy feminizm, wystarczy się przyjrzeć, jak żyją ludzie. Wielu z nich
            nie zdaje sobie pewnie sprawy jak drobiazgowo Kościół interpretuje Dekalog -
            jazda bez biletu komunikacją miejską jest grzechem (kradzież), kłamstwo jest
            grzechem również takie "ależ skąd, ta spódnica wcale cię nie pogrubia".
            Dawanie lub przyjmowanie łapówki jest grzechem, również jeśli pieniądze nie
            przeszły z ręki do ręki tylko odbyło się to na zasadzie "ty mi wyświadczysz
            przysługę, ja tobie wyświadczę przysługę". Nie można być katolikiem żyjąc w
            przeświadczeniu "nie jestem doskonały, ale cóż, nikt nie jest, Bóg mi i tak
            wybaczy".
            • Gość: BD Re: nieporozumienie IP: 195.136.36.* 18.07.03, 11:08
              Witam,

              e_wok napisała:

              > aborcja czy feminizm, wystarczy się przyjrzeć, jak żyją ludzie. Wielu z nich
              > nie zdaje sobie pewnie sprawy jak drobiazgowo Kościół interpretuje Dekalog -
              > jazda bez biletu komunikacją miejską jest grzechem (kradzież), kłamstwo jest
              > grzechem również takie "ależ skąd, ta spódnica wcale cię nie pogrubia".

              Oj, Ewok, chyba nie uważałaś na lekcjach religii. Dekalog nie mówi "nie kłam",
              ale "nie mówi fałszywego świadectwa _przeciw_ bliźniemu swemu". Zwykle w tym
              kontekście przytaczany jest casus ukrywania podczas wojny zbiega przed Gestapo.
              Powiedzenie nieprawy ("nie widzieliśmy nikogo") gestapowcowi jest formalnie
              kłamstwem, ale w żadnym razie nie jest grzechem.

              > Nie można być katolikiem żyjąc w przeświadczeniu "nie jestem doskonały, ale
              > cóż, nikt nie jest, Bóg mi i tak wybaczy".

              Nie można świadomie grzeszyć, licząc na miłosierdzie Boga - to najcięższa
              kategoria grzechów, tzw. grzechy przeciw Duchowi Świętemu. Natomiast człowiek
              powiniem mieć świadomość swojej niedoskonałości, w przeciwnym wypadku grozi mu
              nie cnotliwe życie, ale choroba psychiczna.

              Natomiast w pełni zgadzam się z tezą, że w Polsce zbyt małą wage przywiązuje
              się do tzw. drobnego grzeszenia (jazda bez biletu etc.).

              pozdrawiam,

              BD
          • Gość: barbinator Re: nieporozumienie IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 16.07.03, 19:04
            zly_wilk napisał:

            > Przyłączam się do uwag Buzza. Twoje zastrzeżenia Barbinator biorą się z
            > nieporozumienia. Człowiek, tak jak go się rozumie w katolicyzmie, z definicji
            > jest niedoskonały, choć - powinien chociaż się starać. Innymi słowy - ze
            > skłonnością do grzechu, ale powołany do świętości.


            Może feministyki-katoliczki też się starają... i boleją nad swoją
            niedoskonałością :)



            >
            > My, biedni grzesznicy, nie zostaniemy zbawieni dzięki swoim staraniom, bo one
            > zawsze będą niewystarczające, ale dzięki łasce, którą otrzymujemy przyjmując
            > ofiarę Chrystusa. On wziął na siebie karę, która należała się nam.
            >
            > Ty natomiast jesteś tak samo grzeszna jak my, ale unikasz poczucia winy w
            inny
            > sposób - modyfikując swoje zasady moralne tak, by łatwiej było Ci się do nich
            > stosować. W ten sposób masz złudzenie, że stosujesz sie do wszystkich zasad
            > moralnych, bo uznajesz za ważne tylko te, do których potrafisz się
            dostosować -
            > inne są "nieważne".


            Łał, nieźle sobie pojechałes po mojej moralności... A skąd ty to wszystko o
            mnie wiesz? Taka wybiórczość zasad moralnych to bardzo poważny zarzut - możesz
            wyjaśnić skąd u ciebie taka ocena mojej osoby? Chyba masz marną wiedzę o
            ludziach innych niż chrześcijanie...
            Pozdr. B.


            >
            > Pozdrawiam -
    • suzume ciekawy artykuł 18.07.03, 15:02
      kiosk.onet.pl/art.html?DB=162&ITEM=1126583&KAT=240
      pozdrawiam,
      su
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka