Dodaj do ulubionych

Stanik może zabić

22.10.07, 11:08
ciekawy wywiad dunin-tokarczuk z ost. obcasów:
kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53581,4589503.html
Obserwuj wątek
    • 3.14-czy-klak Re: Stanik może zabić 22.10.07, 12:11
      no i jeszcze jakby drut z niego wyszedł a jakis brutal przycisnął
      taka do piersi to by dopiero smierć była:))))))))
    • kocia_noga Re: Stanik może zabić 22.10.07, 12:13
      Wiele wątków w tym wywiadzie.Ja po0dejmę jeden - tę
      niewidzialnośc.Akurat niedawno oglądałam swoje zdjęcia z wyprawy do
      Wawki i myślałam o tym.Że wyglądam jak niewidzialna tzw kobieta, i
      że gdyby jakis dziennikarz w typie np kalesona czy piczego kłaka
      robił jakąs sondę i zwrócił się do mnie jako do pzredstawicielki tej
      szarości, toby fajnie było :).Żeby niespodziewał się dopowiedzi.A z
      drugiej strony niefajnie mbyłoby, kiedy zredagowałby
      tekst.Dziennikarz gazetowy pzreinaczyłby moje słowa, ocenzurował ,
      wykastrował,a radiowotelewizyjny powycinał do kosci.Szara paniusia
      ma czapkę niewidkę, ale to działa w obie strony.
      • kadanka Re: Stanik może zabić 22.10.07, 12:48
        mnie bardzo zaciekawil watek o ciuchach:))))) jedna w trampkach, 2ga
        w szarym mundurku, obie łyse. swietna socjolog i swietna pisarka.
        obie demonstrujace niechec do "kobiecosci" w ubraniu.
        byloby jak dla mnie ok, gdyby obie do tej "kobiecosci" odnosily sie
        z obojetnoscia a nie z niechecia. tymczasem dla dunin obcasy to
        symbol zniewolenia, dla tokarczuk dekolty i mini to symbol
        tandeciarstwa.
        nie lubie takiego schematyzmu.
        czekam na wybitną, ciekawą osobowość, twórczynię w miniówie,
        szpilach i dekolcie. naprawde czekam.
        • kocia_noga Re: Stanik może zabić 22.10.07, 12:53
          No masz Masłoską, ona jest normalna laska.Dostosowana znaczy.
          • kadanka Re: Stanik może zabić 22.10.07, 13:22
            szkoda tylko, ze nic odkrywczego i ciekawego, jak do tej pory, ani
            nie napisala, ani nie powiedziala.
            czekam na cos ciekawego, a nie na wydmuszke.
            • kocia_noga Re: Stanik może zabić 22.10.07, 13:51
              Masłowska wbrew pozorom nie jest dla każdego.
              Dla mnie jest i odkrywcza i interesująca.
              • kadanka Re: Stanik może zabić 22.10.07, 13:53
                no tak, skoro jej pisanina nie jest dla mnie ani odkrywcza, ani
                ciekawa, to automatycznie oznacza, ze jej nie rozumiem, wiec nie
                jest dla mnie.
                zalosne.
                • kocia_noga Re: Stanik może zabić 22.10.07, 13:57
                  kadanka napisała:

                  > no tak, skoro jej pisanina nie jest dla mnie ani odkrywcza, ani
                  > ciekawa, to automatycznie oznacza, ze jej nie rozumiem, wiec nie
                  > jest dla mnie.
                  > zalosne.


                  Dlaczego żałosne?Możesz wytłumaczyć?
                  • kadanka Re: Stanik może zabić 22.10.07, 14:06
                    przegielam z tym zalosne, sorki. nie o to mi chodzilo. ale troche
                    odebralam to tak, ze na kazda krytykę czegos moznaby odpowiedziec
                    stwierdzeniem "nie podoba ci sie? to znaczy ze nie dla ciebie"
                    zauwaz ze tworczosc doroty maslowskiej( tzn 1 powiesc, 1 "poemat?" i
                    1 sztuka) nie podoba sie czesci akademikow, krytykow. i to wcale nie
                    jakisch konserw, a wlasnie ludzi zajmujacych sie awangarda,
                    surrealizmem. wypowiadaja sie o niej mniej lub bardziej
                    oglednie "belkot" zabawa jezykiem to nie wszystko.
                    "wojna polsko ruska" byla jakas nowoscia to na pewno. ale caly szum
                    jaki sie wytworzyl wokol tych ksiazek, a przede wszystkim autorki,
                    to jest jakas groteska. wydmuszka i tyle.
                    a i wracajac do tematu. nie zauwazylam jej w mini i dekolcie:))))
                    moze z naszych pisarek izabela szolc ubiera sie w sposob podobny do
                    tego o jaki mi chodzi. zreszta juz nawet nie o te mini i dekolty mi
                    idzie, ile o wypowiedzi tokarczuk: minimalizm, spodnie z fabryki itp
                    itd.
                    • kocia_noga Re: Stanik może zabić 22.10.07, 14:13
                      kadanka napisała:

                      dzięki,ze nie poszłas w stronę sporu i wytłumaczyłas o co ci chodzi.
                      Mi chodzi o to,że w sytuacji takiej kiedy jedna ze stron widzi coś,
                      czego inna nie widzi to albo jest tak,ze ta strona co nie widzi, nie
                      ma pewnych instrumentów (np lornetki), bo to coś jest, albo strona
                      widząca widzi coś, czego nie ma (np madonnę na szybie) bo ma taką
                      potzrebę głęboką. I z tego punktu widzenia Masło nie jest dla ciebie
                      ani dla jej krytyków, a jest dla mnie, boja tam widze kupe różnych
                      fajnych rzeczy.I w zasdzie nie ważne, czy one istnieja obiektywnie,
                      cokolwiek to znaczy.
                      • kadanka Re: Stanik może zabić 22.10.07, 14:24
                        dodam jescze ze tworczosc maslowskiej na tle innych mlodych pisarzy,
                        czy to obyczajowych czy fantasy jest super. ale dla mnie to oznacza
                        ze ona jest poprawna, a tamta reszta jest niestety koszmarna.
                        polecam lekture czasopism "science fiction" lub "fantastyki" -
                        mozna tam znalezc takie kwiaty zlotej polskiej mlodziezy ze sie
                        slabo robi.
                        polecam opowiadanie z "fantastyki" 3/07 Blazeja
                        dzikowskiego "wszystkie zwierzeta na poboczu autostrady. jezeli
                        myslicie, ze wiecie co to grafomania, niezamierzona groteska i
                        megażenada literacka, to znaczy ze jeszcze nie czytaliscie tego
                        opowiadania:DDDD milosnikom niezamierzonych grotesek polecam
                        • saszenka2 Re: Stanik może zabić 24.10.07, 19:00
                          kadanka napisała:

                          > dodam jescze ze tworczosc maslowskiej na tle innych mlodych
                          pisarzy,
                          > czy to obyczajowych czy fantasy jest super. ale dla mnie to
                          oznacza
                          > ze ona jest poprawna, a tamta reszta jest niestety koszmarna.
                          > polecam lekture czasopism "science fiction" lub "fantastyki" -
                          > mozna tam znalezc takie kwiaty zlotej polskiej mlodziezy ze sie
                          > slabo robi.
                          > polecam opowiadanie z "fantastyki" 3/07 Blazeja
                          > dzikowskiego "wszystkie zwierzeta na poboczu autostrady. jezeli
                          > myslicie, ze wiecie co to grafomania, niezamierzona groteska i
                          > megażenada literacka, to znaczy ze jeszcze nie czytaliscie tego
                          > opowiadania:DDDD milosnikom niezamierzonych grotesek polecam

                          Istnieje coś takiego jak subiektywny odbiór sztuki. Każdy ma swoją
                          własną definicję dobrej powieści, wiersza, obrazu. Jeden może
                          rozpływać się w zachwytach, oglądając obraz Podkowińskiego, inny
                          może mieć zgoła odmienne odczucia, ale nie oznacza to, że ten obraz
                          jest "megażenadą", tylko po prostu różni się z Twoim wyobrażeniem
                          sztuki. Osobiście uwielbiam twórczość Edwarda Stachury, ale znam też
                          osoby, które inaczej ją odbierają.
                    • saszenka2 Re: Stanik może zabić 23.10.07, 21:33
                      kadanka napisała:

                      > przegielam z tym zalosne, sorki. nie o to mi chodzilo. ale troche
                      > odebralam to tak, ze na kazda krytykę czegos moznaby odpowiedziec
                      > stwierdzeniem "nie podoba ci sie? to znaczy ze nie dla ciebie"
                      > zauwaz ze tworczosc doroty maslowskiej( tzn 1 powiesc, 1 "poemat?"
                      i
                      Ja również nie przepadam za twórczością Masłowskiej, ale daleka
                      byłabym od nazywania tego "pisaniną", "wydmuszką". Po prostu mi się
                      nie podoba, co wcale nie oznacza, że ta książka nie ma żadnych
                      wartości dla innych osób, innych odbiorców.
                      > 1 sztuka) nie podoba sie czesci akademikow, krytykow. i to wcale
                      nie
                      > jakisch konserw, a wlasnie ludzi zajmujacych sie awangarda,
                      > surrealizmem. wypowiadaja sie o niej mniej lub bardziej
                      > oglednie "belkot" zabawa jezykiem to nie wszystko.
                      > "wojna polsko ruska" byla jakas nowoscia to na pewno. ale caly
                      szum
                      > jaki sie wytworzyl wokol tych ksiazek, a przede wszystkim autorki,
                      > to jest jakas groteska. wydmuszka i tyle.
                      > a i wracajac do tematu.
                      >nie zauwazylam jej w mini i dekolcie:))))
                      > moze z naszych pisarek izabela szolc ubiera sie w sposob podobny
                      do
                      > tego o jaki mi chodzi. zreszta juz nawet nie o te mini i dekolty
                      mi
                      > idzie, ile o wypowiedzi tokarczuk: minimalizm, spodnie z fabryki
                      itp
                      Ale dlaczego tak bardzo przyczepiłaś się stroju Dunin i Tokarczuk?
                      Czy on naprawdę jest taki ważny, określa drugiego człowieka? Czy
                      ktoś nie może sobą reprezentować, jeśli ubiera się tak, a nie
                      inaczej? Czy kobiecość zamyka się w szpilkach i miniówach? Ja nie
                      czuję się facetem, ale w sukienkach, spódniczkach nie chodzę, bo nie
                      lubię, po prostu ten strój jest dla mnie niewygodny, a i czuję się w
                      nim jak w worku na kartofle. Po szpilkach bolą nogi i nie są one
                      zbyt zdrowe. Strój nie stanowi o czyjejś wartości intelektualnej czy
                      też twórczej.
                      > itd.
              • ggigus zgadzam sie 22.10.07, 14:13
                ja zupelnie nie rozumiem Maslowskiej i nie rozumiem szumu wokol niej
          • ggigus ale Maslowska nie ma dekoltu ani mini 22.10.07, 13:54
            swoja droga ja tez czekam na pania w mini i dekolcie, nie musi byc
            do pasa, ktora mowi madre rzecy
            jest taka politolozka Chantal Mouffle, ktora sie niesamowicie
            przyjemnie oglada i czyta, chociaz mowi trudne rzeczy
            chociaz Mouffle jest ladna, ale nie pamietam, czy miala dekolt:)

            fajyn wywiad!
            • kocia_noga Re: ale Maslowska nie ma dekoltu ani mini 22.10.07, 14:02
              ggigus napisała:

              > swoja droga ja tez czekam na pania w mini i dekolcie, nie musi byc
              > do pasa, ktora mowi madre rzecy
              > jest taka politolozka Chantal Mouffle, ktora sie niesamowicie
              > przyjemnie oglada i czyta, chociaz mowi trudne rzeczy
              > chociaz Mouffle jest ladna, ale nie pamietam, czy miala dekolt:)
              >
              > fajyn wywiad!

              IMO znalazłaby się.A Masłowska może i nie ma dekoltów ale prezentuje
              się jako kobieta erotyczno estetyczna.I fajnie.
              Pokazywanie się jako pzrynależnej do swiata erotyki jako
              najwazniejszy, albo jeden z głównych filarów swojego imidżu może być
              prowokacja, jak u Bwab (sorry, że tak lece po nazwiskach), albo
              nędzą.
              • ggigus Re: ale Maslowska nie ma dekoltu ani mini 22.10.07, 14:09
                tylko dlaczego pokazywanie sie ma byc jedynym filarem imidzu?
                no chyba ze jest Doda, hehe
                nie mozna sie pokazac dla pokazania sie
                powiedzmy jak Pakulnis swego czasu, no nikt mi do glowy nie wpada
                o jak Bellucci
                nie chodzi mi o : mam, to pokazuje, jakie widzialam czekajac 2
                godziny w kolejce przed konsulatem
                tam poczulam sie swojsko niezwykle
                stereotyp pieknej Polki ograniczala pogoda, bo jakby byl upal, to
                byly kreacje wieczorowe, jak pisala Tokarczuk
                mozna miec powiedzmy 4-6 cm obcasy, spodnice o przyzwoitej dlugosci
                i wygladac fajnie
                mozna tez nosic wzorek z tygrysa ironicznie do tego
                dla siebie
                wg mnie mozna, chociaz rzadko sie stosuje do zalecen
              • kadanka Re: ale Maslowska nie ma dekoltu ani mini 22.10.07, 14:15
                kreacja jest kreacja. mamy swietną pisarkę i ona jakos się ubiera,
                wezmy 2 rodzaje imidzu. dla mnie moze byc totalny znak rownosci
                pomiedzy krotkimi wlosami, spodniami z fabryki, szarosciami, a
                miniówą, sztucznym cyckiem i obcasem.
                wkurza mnie tylko jak to 1sze wynosi sie ponad to 2gie.
                • kocia_noga Re: ale Maslowska nie ma dekoltu ani mini 22.10.07, 14:20
                  kadanka napisała:

                  > kreacja jest kreacja. mamy swietną pisarkę i ona jakos się ubiera,
                  > wezmy 2 rodzaje imidzu. dla mnie moze byc totalny znak rownosci
                  > pomiedzy krotkimi wlosami, spodniami z fabryki, szarosciami, a
                  > miniówą, sztucznym cyckiem i obcasem.
                  > wkurza mnie tylko jak to 1sze wynosi sie ponad to 2gie.


                  Aaaa. o to ci chodzi.Ale weź sytuację moją.Ja wyglądam jak paniusia -
                  szara kobieta.Jestem niewidzialna, jestem szatrą masa bez
                  twarzy.Tak jak i feministka.Cokolwiekbym powiedziała, zostanie
                  pzreinaczone i dostosowane do stereotypu takiej szarek
                  baby.Automatycznie, tak samo jak ludzie słysza nieistniejące wrzaski
                  feministek.Musisz więc dawać wyraziste znaki.Albo-albo.Inaczej
                  zepchną cię w szarośc gdzie już i tak nikt cię nie usłyszy.
              • bitch.with.a.brain Re: ale Maslowska nie ma dekoltu ani mini 23.10.07, 23:00
                O żesz! Czyżbym była jakąś forumowa hepenerką - prowokatorką?:)
            • johnny-kalesony Re: ale Maslowska nie ma dekoltu ani mini 24.10.07, 01:34
              No nie wiem, nie wiem. Na uroczystości rozdania nagród literackich, ufundowanych
              przez czołowego producenta obuwia sportowego, pojawiła się w bardzo ładnej
              minióweczce.


              Pozdrawiam
              Keep Rockin'
          • maggpie Re: Stanik może zabić 22.10.07, 13:55
            Masłowska dostosowana..?

            Powiedziałabym raczej, że Dunin i Tokarczuk, z tymi ich krótkimi włosami i w
            powyciąganych swetrach, lepiej wpisują się w tę całą masę uniwersytecką. Znaczy
            bardziej dopasowane są ;)

            Tokaczuk mówi ciekawe rzeczy, ale z drugiej strony uderza jej lekka przesada -
            choćby z tymi stanikami w samolocie. Jakoś nie zaobserwowałam kobiet bez nich, a
            te w stanikach nie mdlały od ciasnych gumek ;) Trzeba być masochistką, kurcze,
            żeby dobierać sobie zbyt ciasny biustonosz.

            • kocia_noga Re: Stanik może zabić 22.10.07, 14:07
              Dostosowanie do grupy odniesienia.Dunin i Tokarczuk - do innej grupy
              niz Masło.
              A co do stanika.Ona ma mały biust, to se może nie brać stanika, ja
              musze, bo mogłabym sobie biustem zęby wybić przy gwałtowniejszym
              opadzie wdół.
              • maggpie Re: Stanik może zabić 22.10.07, 14:31
                Ale właśnie dlatego to uderza... Ma mały biust, może nie nosić (bo jej to nie
                dotyczy), a jednocześnie buduje mit ciasnej gumki.
                Znaczy sztuczny problem stwarza ;)
                A biustonosz przecież, to nie narzędzie tortur, a - jak sama piszesz - duża
                wygoda. (Ja też mam mały, a noszę, bo tak jest wygodniej.)
                • kocia_noga Re: Stanik może zabić 22.10.07, 15:19
                  No. Duninka się przyczepiła tego stanika co go brak a Tokarczuk
                  wytłumaczyła wygodą.Dla niej to wygodne.jakbym ja pisała o pakowaniu
                  rzeczy do pdoróży, to biustonosze by były.Nie widze problemu.
                  • maggpie Re: Stanik może zabić 22.10.07, 19:57
                    Ale ona nie opowiedziała Dunince: 'nie pakowałam biustonosza, bo nie noszę ze
                    względu na wygodę', a zaczęła ględzić o tym jakie biustonosze są groźne w
                    samolotach np., bo niby tamują przepływ krwi.
                    Problemu jako takiego w sumie nie ma, ale czy naprawdę nie dostrzegasz różnicy?
                    To trochę symptomatyczne co mówi. Ludzie tak mimochodem (bo nie poprzez
                    deklaracje itp.) mówią szalenie interesujące rzeczy, które zdradzają to, co
                    chcieliby zataić lub to czego często nie są świadomi ;)
                    • six_a Re: Stanik może zabić 23.10.07, 11:18
                      akurat ten fragment o staniku ograniczającym krążenie w
                      przestworzach wydał mi się bardziej żartobliwy, niż poważny.

                      można wymyślić 10 absurdalnych sposobów usprawiedliwienia własnego
                      lenistwa na ten przykład, to można i 10 absurdalnych powodów
                      nienoszenia stanika.
                      • maggpie Re: Stanik może zabić 23.10.07, 13:42
                        o tym nie pomyślałam.. :))
                        ona chyba ma rzeczywiście poczucie humoru, które mało kto łapie
                        • maggpie Re: Stanik może zabić 23.10.07, 13:50
                          no ale sposób żartowania i same żarty też świadczą!
                          i to jeszcze jak.. ;)
                          • kocia_noga Re: Stanik może zabić 23.10.07, 13:52
                            maggpie napisała:

                            > no ale sposób żartowania i same żarty też świadczą!
                            > i to jeszcze jak.. ;)


                            Jasne.Mi by się na ten pzrykład za chiny ludowe nie skojarzył stanik
                            z awarią rurkową, czy czymś tam, zapomniałam tego terminu medycznego.
                          • six_a Re: Stanik może zabić 23.10.07, 14:16
                            no, mogą świadczyć, ale chyba bardziej o tej hipochondrii, że akurat
                            sobie skojarzyła stanik z zagrożeniem życia, a nie ze wstrętem do
                            bielizny damskiej w ogóle.
              • pavvka Re: Stanik może zabić 23.10.07, 17:16
                kocia_noga napisała:

                > A co do stanika.Ona ma mały biust, to se może nie brać stanika, ja
                > musze, bo mogłabym sobie biustem zęby wybić przy gwałtowniejszym
                > opadzie wdół.

                No tak, mieć zęby wybite biustem to większy obciach niż zostać
                zabitą przez biustonosz :-P
        • zdanka1 Re: Stanik może zabić 23.10.07, 14:08
          czekam na wybitną, ciekawą osobowość, twórczynię w miniówie,
          > szpilach i dekolcie. naprawde czekam.

          Heh, wiesz to niewygodne - kiedy człoweik mówi, musi np.
          zastanawiać się nad tym jak siedzi - nie rozwali się na krzesle ,
          tak jak w spodniach. A myslenie o ciuchu rozbija myslenie o
          temacie, szpilki mają to do siebie, ze upijają , miniówki w ogóle
          mają to do siebie, ze nie nadaja sie do niczego:)

          Czasem lubie sobie popatrzeć na te kobieca męskość - w pewnym
          sensie nawet pociągające:)
          • kocia_noga Re: Stanik może zabić 23.10.07, 14:47
            zdanka1 napisała:

            A myslenie o ciuchu rozbija myslenie o
            > temacie,


            Miałam kiedyś ochotę wrzucić podobny temat.Widziałam w tiwi niezły ,
            ale raczej średni film osnuty na hitowym komiksie.O nastolatce.Na
            filmie cuś mnie raziło, niepasowalo, niewiadomo co.Bohaterka w
            każdej scenie miała inną kreację - pisze kreację bo to była
            wysmakowana całość - fryzura, makijaż, ciuchy i dodatki.No wyglądał
            pzreslicznie.Musieli straszną kasę wydać na to wszystko.No i po
            zastanowieniu doszłam, co mi nie pasowało.Bohaterka miała bardzo
            luzacki stosunek do swiata, była lekko cyniczna, myśląca.Normalnie
            gdyby się tak ubierała, to założyuwszy że jej starzy spaliby na
            forsie i itak musiałaby z 6-7 godzin dziennie spędzać na malowaniu,
            czesaniu, myśleniu o ciuchach i wyszukiwaniu ich w sklepach.Na
            filozofię już normalnie nie miałaby czasu.
            Ale i tak film był niezły,temat nowy, więc zajrzałam do guglów i tam
            znalazłam aprę obrazków z tego komi8ksu.I tu mi gula zaczęła latać:
            na obrazku szła sobie ta dziewczyna z petem na wardze, w starej
            skórzanej kurtce i tiszercie,w dośc niechglujnych spodniach.Takie
            dziewczyny można spotkac na ulicy, sama znałam takie osoby.Luzik,
            smętek,intelektualny stosunek do świata.
            A czemu gula? Bo się reżyserowi pomięszało z poplątaniem, bo se k...
            znalazł laleczke do filmu.
            Niestety nie pamiętam tytułu.


            bardzo, ale to bardzo
            • zdanka1 Re: Stanik może zabić 23.10.07, 16:16
              A to moze wklej link do zdjęC? :)

              Nie chcę też przez to powiedziec, że wyglądanie wyklucza myslenie:)
              Wręcz przeciwnie - chodzi mi o własnei o to, o czym napisałaś -
              takei perfekcyjne "stylizowanie" wymaga diabelnie dużo czasu - no
              juz chocby to, ze jesli się malujesz to 20 minut krócej spisz:)

              Mam kolezankę, która dzień w dzień wstaje o 4,20, a wychodzi z
              domu o siódemj do pracy. Przez dwie godziny i 10 minut przygotowuje
              sie do tego wyjscia - makijaz, mycie głowy, prostowanie włosów itp -
              --------------------------> przyznam, ze wymiękłam, kiedy to samo
              robiła na wyjeżdzie w góry. :) Wszystko jest ok, jesli to daje
              komuś przyjemnosc, ale nikt mi nie wmówi, ze jest to konieczność:)
              • kocia_noga Re: Stanik może zabić 23.10.07, 16:21
                zdanka1 napisała:

                > A to moze wklej link do zdjęC? :)

                Chętniebym to zrobiła, ale własnie zapomniałam cholernego tytułu :(
                >
                >
              • saszenka2 Re: Stanik może zabić 25.10.07, 23:19
                zdanka1 napisała:

                > A to moze wklej link do zdjęC? :)
                >
                > Nie chcę też przez to powiedziec, że wyglądanie wyklucza myslenie:)
                > Wręcz przeciwnie - chodzi mi o własnei o to, o czym napisałaś -
                > takei perfekcyjne "stylizowanie" wymaga diabelnie dużo czasu - no
                > juz chocby to, ze jesli się malujesz to 20 minut krócej spisz:)
                >
                > Mam kolezankę, która dzień w dzień wstaje o 4,20, a wychodzi z
                > domu o siódemj do pracy. Przez dwie godziny i 10 minut
                przygotowuje
                > sie do tego wyjscia - makijaz, mycie głowy, prostowanie włosów
                itp -
                > --------------------------> przyznam, ze wymiękłam, kiedy to samo
                > robiła na wyjeżdzie w góry. :) Wszystko jest ok, jesli to daje
                > komuś przyjemnosc, ale nikt mi nie wmówi, ze jest to konieczność:)

                Jeśli ktoś lubi tyle czasu poświęcać na wyjście, niech to robi,
                jeśli to sprawia mu przyjemność.Irytuje mnie natomiast ukazywanie
                kobiet, które nie mają na to ochoty, jako pozbawione
                kobiecości "babochłopy", które na pewno są samotne i nie podoba mi
                się ocenianie czyjejś twórczości przez pryzmat wyglądu danej osoby.
                Jedni wolą swój czas poświęcać na prostowanie, drudzy na spanie,
                trzeci na czytanie. Żadno z tych rozwiązań nie jest lepsze czy
                gorsze, najważniejsze, żeby danej osobie sprawiało przyjemność. Mi
                po prostu byłoby szkoda wstawać wcześniej, żeby się malować przez
                dwie godziny i prostować włosy przez drugie tyle. Poza tym nie
                należę do osób, które katują swoje ciało:-) Ale jak ktoś lubi, to
                niech tak spędza poranki:-)
          • maggpie Re: Stanik może zabić 23.10.07, 16:10
            wszystko jest kwestią przyzwyczajenia. Większość nowych butów upija, a każde - w
            tym i szpilki - rozchodzone są OK. Jak się siedzi to buty na obcasie, nawet
            lekko upijające, uwagi nie odwracają.
            I jak Tokarczuk przesada z biustonoszem, tak Duninowa z butami na obcasie ;)
            A miniówy mają to do siebie, że świetnie nadają się na plażę :)

            • kocia_noga Re: Stanik może zabić 23.10.07, 16:19
              maggpie napisała:

              > I jak Tokarczuk przesada z biustonoszem, tak Duninowa z butami na
              obcasie ;)
              > A miniówy mają to do siebie, że świetnie nadają się na plażę :)
              >

              No kurcze, a nie wolno im? Znam facetów, których pasek od spodni
              pije i noszą szelki, innych pije krawat i noszą swetry,niektórzy nie
              nosza gajerków, bo niewygodne.
              • maggpie Re: Stanik może zabić 23.10.07, 16:43
                kocia_noga napisała:

                > No kurcze, a nie wolno im?

                O kurcze, a ja tak napisałam?
                • kocia_noga Re: Stanik może zabić 23.10.07, 16:44
                  maggpie napisała:

                  > kocia_noga napisała:
                  >
                  > > No kurcze, a nie wolno im?
                  >
                  > O kurcze, a ja tak napisałam?

                  Ja tak zrozumiałam :)
                  • maggpie Re: Stanik może zabić 23.10.07, 16:52
                    a gdzież ja bym śmiała zabraniać czegokolwiek komukolwiek?
                    Każdy niech nosi się jak chce :)
                    Mnie uderza ich przesada. Duninowej w mówieniu o szkodliwości szpilek, Tokarczuk
                    w rozważaniach na temat zabójczości ciasnych gumek ;)


                    • kocia_noga Re: Stanik może zabić 23.10.07, 19:03
                      maggpie napisała:

                      > a gdzież ja bym śmiała zabraniać czegokolwiek komukolwiek?
                      > Każdy niech nosi się jak chce :)
                      > Mnie uderza ich przesada. Duninowej w mówieniu o szkodliwości
                      szpilek, Tokarczu
                      > k
                      > w rozważaniach na temat zabójczości ciasnych gumek ;)
                      >
                      >

                      Bo kobieta która lubi chodzić w tenisówkach to wielka sprawa, trzeba
                      się z tego dobrze wytłumaczyć, tak samo z niechęci do szpilek.Z
                      niechęci do makijażu dekoltów i staników.
                      Facetów nikt się nie czepia, nie muszą wciąż uzasadniać,że wolno im
                      się ubierać w to co lubią, najwyżej dostaną opinię oryginałów, a to
                      pzrecież dodaje uroku.
                      One maja juz obcykany cały zestaw uzasadnień i linie obrony, bo
                      wciąż jakiś głąb o to się do nich przyczepia.
                      • lolyta Re: Stanik może zabić 25.10.07, 20:25
                        Mamuniu! Ja nienawidze stanikow z calego serca. Jak wychodze z pracy to sciagam
                        to gowno na pierwszych czerwonych swiatlach. moje glowne kryterium w ubieraniu
                        sie to zeby bluzka mial dobre rekawy do sciagneicia stanika bez rozbierania sie
                        (jesli juz nei da sie jej nosic "bez"). I jakos nei czuje potrzeby tlumaczenia
                        sie z tego przed nikim.
                        • pavvka Re: Stanik może zabić 29.10.07, 11:06
                          lolyta napisała:

                          > Mamuniu! Ja nienawidze stanikow z calego serca. Jak wychodze z
                          pracy to sciagam
                          > to gowno na pierwszych czerwonych swiatlach.

                          Hmmm, a nie lepiej w ogóle nie zakładać? Czy może w domu ktoś
                          pilnuje żebyś założyła stanik rano? ;-)
                          • lolyta Re: Stanik może zabić 29.10.07, 21:06

                            no nie w tym kraju, tu maja jakas obsesje na tym punkcie.
                        • swierszczowa1 Re: Stanik może zabić 30.10.07, 01:23
                          lolyta założe się ze po prostu nosisz nieprawidłowo dobrane. nie
                          biustonosz tylko biustozasłaniacz. Swojej podstawoej funkcji pewnei
                          i tak nie spełnia (podejrzewam za szeroki obwód), tylko sobie jezdzi
                          po piersiach i rozsmarowuje je na klacie. Weż wyrzuc badziewia
                          zmierz się ciasno pod biustem na wydechu i lużno w biuscie i zajrzyj
                          na forum biusciastych: biusciaste.prv.pl
                          • swierszczowa1 Re: Stanik może zabić 30.10.07, 01:32
                            To nie jest obsesja i nie próbuję uszcześliwiac Cię na się. To jest
                            po prostu wygoda. Mnie bez stanika jest nie wygodnie ale jeszcze
                            gorzej mi w zle dobranym. Jak np. fiszbiny nei obejmują piersi na
                            około tylko je uciskają albo jak tył stanika się podnosi do góry.
                            Zle dobrany biustonosz może być katorgą, natomiast prawidłowo
                            dobrany zapenia nam swobode ruchów, choni przed podkakiwaniem piersi
                            kiedy musimy np. podbiec do autobusu, odciaża ramiona, zapobiega
                            poceniu się między i pod piersiami itd.
                            • lolyta Re: Stanik może zabić 30.10.07, 15:44
                              nie, ja po prostu chronicznie nienawidze czegokolwiek na plecach (bluzki ktore
                              maja chocby cien paseczka z tylu czy innej tasiemki, nie daj Boze wiazanej dla
                              ozdoby, tez odpadaja) kiedy prowadze fure, a spedzam w niej o wiele wiecej czasu
                              niz bym chciala. Nic mi nei lata
                      • maggpie Re: Stanik może zabić 25.10.07, 20:27
                        wytłumaczyć z niechęci do makijażu, tenisówek, biustonoszów i szpilek?
                        Wolne żarty.
                        A z głąbami nie ma sensu rozmawiać at all ;)
            • zdanka1 Re: Stanik może zabić 23.10.07, 16:24
              wszystko jest kwestią przyzwyczajenia. Większość nowych butów
              upija, a każde -
              > w
              > tym i szpilki - rozchodzone są OK. Jak się siedzi to buty na
              obcasie, nawet
              > lekko upijające, uwagi nie odwracają.


              Ale odwracaja , jesli jesteś w tych szpilkach 10 godzinę w pracy
              i raz siedzisz, raz stoisz , latasz po bibliotekach itp - to
              naprawdę jest kwestia funkcjonalnosci. Saam szpilek nie noszę w
              ogóle , chociaż obcasy jak najbardziej, a szczególnie koturny - nie
              dość, ze działają mi dodatnio na kompleks nizszości (164 cm), to
              jeszcze są najwygodniejszymi butami na swi3cie , oprócz glanów.

              PS. Gretkowska jest bardzo ładna i bardzo kobieca, ale co mi z
              tego, jak jej nie znoszę?:DDDDDDDDDDDDD
              • maggpie Re: Stanik może zabić 23.10.07, 16:55
                wszystko zgoda, ale ty pisałaś o sytuacji rozmowy. Nieważne zresztą.

                p.s.
                też nie znoszę Gretkowskiej

                • zdanka1 Re: Stanik może zabić 23.10.07, 20:13
                  Nie tyle o sytuacji rozmowy, co mówienia - np . do studentów, co
                  też jest rozmową . I powiem szczerze - zawsze lepiej czułam się w
                  stabilnym bucie niż w jakiejś wiotkiej gałązce. Podejrzewam, ze nie
                  ja jedna.
                  • maggpie Re: Stanik może zabić 25.10.07, 22:02
                    Pewnie nie ty jedna.
                    Choć nie wyobrażam sobie akurat chodzenia w innych butach nich na obcasie czy
                    koturnie. Wszędzie, może z wyjątkiem gór. I nie jest to żadna męka, ani wysiłek :)
                    • saszenka2 Re: Stanik może zabić 25.10.07, 23:32
                      maggpie napisała:

                      > Pewnie nie ty jedna.
                      > Choć nie wyobrażam sobie akurat chodzenia w innych butach nich na
                      obcasie czy
                      > koturnie. Wszędzie, może z wyjątkiem gór. I nie jest to żadna
                      męka, ani wysiłek
                      > :)
                      To podziwiam. Nie potrafię wytrzymać w szpilkach 15 minut, a co
                      dopiero mówić o chodzeniu w nich na co dzień. Nie ma to jak wygodne
                      adidasy albo jakieś tenisóweczki.
        • bitch.with.a.brain Re: Stanik może zabić 23.10.07, 22:58
          jak coś osiągnę to obiecuję,że nie zetnę włosów i nie zrezygnuję z
          dekoltów:)Tylko nie wiem jak to z wybitnością będzie;)
      • six_a Re: Stanik może zabić 22.10.07, 20:48
        słabo znam tokarczuk, bo ilekroć brałam którąś jej książkę do ręki,
        to po przeczytaniu fragmentów nie mogłam się jakoś skusić i jak tak
        sobie przeczytałam ten wywiad, to mnie zastanowiło świadome dążenie
        do odpłciowienia bohaterek i stwierdziłam, że może dlatego?
        ktoś zna tę prozę lepiej i może mi powiedzieć, czy ona odpłciowia w
        równym stopniu kobiety i mężczyzn, czy tylko kobiety?

        w ogóle bardzo ciekawy wywiad, ciekawe podejście do miejsca
        zamieszkania, do własnego ciała, hmm coś absolutnie nowego,
        przynajmniej dla mnie.

        swoją drogą ciekawe by było porównywanie wyników analizy krwi
        zamiast standardowej rozmowy o pogodzie.
        - Jak tam dziś Pani żelazo?
        - Super, super, nie może być lepiej!

        idę łyknę jakiś suplement na to konto;)))
    • takete_malouma Tokarczuk się osuwa... 23.10.07, 04:49
      ... w esencjalistyczną mizoandrię, a czołowe feministki ją hołubią, czym potwierdzają moje zdanie na temat feminizmu.
      • bene_gesserit Re: Tokarczuk się osuwa... 23.10.07, 06:51
        W ktorym konkretnie fargmencie tego wywiadu Tokarczuk sie osuwala?
        • kocia_noga Re: Tokarczuk się osuwa... 23.10.07, 10:05
          Czytałam tylko Annę In , więc nie mam zdania na temat
          odpłciowiania.Faktycznie, ten wywiad tego dowodzi.Zacierania swojej
          płciowości, kompleksu bycia kobietą.Lepiej być bez żadnej płci, niż
          kobietą,takby mozna to wyrazić.
          Ten kawałek o biustonoszu faktycznie to potwierdza.
          • pavvka Re: Tokarczuk się osuwa... 23.10.07, 10:11
            Ja czytałem więcej jej książek, ale jakoś nigdy tego odpłciawiania
            nie zoczyłem. Wydaje mi się, że płeć jednak jest w nich obecna.
        • takete_malouma Re: Tokarczuk się osuwa... 23.10.07, 13:00
          bene_gesserit napisała:

          > W ktorym konkretnie fargmencie tego wywiadu Tokarczuk sie osuwala?

          KD: Myślisz, że mężczyźni nie są potrzebni kobietom?

          OT: Mniej potrzebni niż one im. Kobiety na skutek ewolucji - nie wiem, czy biologicznej, czy społecznej, czy jakiejkolwiek - zdobyły więcej umiejętności radzenia sobie społecznego, psychologicznego.

          (...)

          KD: W twojej książce kobiety zachowują się w miarę przyzwoicie, a mężczyźni...

          OT: Są pokręceni, słabi, krusi. Może tak jest?

          (...)

          OT: Udało mi się zapalić innych do idei pożegnania tej grupy Niemców. Udało się i jestem dumna z tego, jak kobiety tym się zajęły. Właśnie kobiety, bo to ***oczywiście*** kobiety stanęły na wysokości zadania. (podkr. moje)
          • bene_gesserit Re: Tokarczuk się osuwa... 23.10.07, 16:11
            Mizoandria to wg wszelkich dostepnych mi slownikow oraz mojego
            wyczucia jezykowego silny wstret, nienawisc - na granicy zaburzenia.
            To, w co sie osuwa Tokarczuk to najwyzej uprzedzenie, nic powyzej
            dowcipow o blondynach.
            • takete_malouma Re: Tokarczuk się osuwa... 24.10.07, 10:10
              > Mizoandria to wg wszelkich dostepnych mi slownikow
              > oraz mojego wyczucia jezykowego silny wstret, nienawisc
              > - na granicy zaburzenia.

              Rzecz w tym, że granice tego, co uznajemy za zaburzenie, lubią się przesuwać. Jeśli dziś <a href="tiny.pl/1bh9" target="_blank"> >>>to<<< </a> uchodzi za wyrafinowane poczucie humoru, to można się spodziewać, że kilka dekad temu, gdy układano słownik, to, co przejawia Tokarczuk, byłoby uznane za graniczące z zaburzeniem.
              • bene_gesserit Re: Tokarczuk się osuwa... 24.10.07, 19:30
                takete_malouma napisał:

                > Rzecz w tym, że granice tego, co uznajemy za zaburzenie, lubią się
                przesuwać. Jeśli dziś <a href=" href="tiny.pl/1bh9""
                target="_blank">tiny.pl/1bh9" target="_blank"> >>>to<<< </a> uchodzi
                za
                wyrafinowane poczucie humoru, to można się spodziewać, że kilka
                dekad temu, gdy układano słownik, to, co przejawia Tokarczuk,
                byłoby uznane za graniczące z zaburzeniem.

                Bzdury. To, co uznaje sie za zaburzenie ma stale i ustalone granice.
                Jakby nie patrzec, nie ma w tym wywiadzie obsesyjnej nienawisci i
                graniczacego z obledem obrzydzenia i zaden blok na noze tego nie
                zmieni.
                • takete_malouma Re: Tokarczuk się osuwa... 25.10.07, 08:01
                  bene_gesserit napisała:

                  > Jakby nie patrzec, nie ma w tym wywiadzie obsesyjnej
                  > nienawisci i graniczacego z obledem obrzydzenia

                  Mowa nienawiści potrafi się maskować.
                  • bene_gesserit Re: Tokarczuk się osuwa... 25.10.07, 09:31
                    takete_malouma napisał:

                    > bene_gesserit napisała:
                    >
                    > > Jakby nie patrzec, nie ma w tym wywiadzie obsesyjnej
                    > > nienawisci i graniczacego z obledem obrzydzenia
                    >
                    > Mowa nienawiści potrafi się maskować.

                    Maluma, bez obrazy - przeciez wiemy, ze masz u siebie te silna
                    tendencje typowa dla samotnikow - to, co sobie wymysliles bierzesz
                    za twarda rzeczywistosc. Jakby panie rozmawialy o pogodzie, tez bys
                    sie potrafil dopatrzec 'zamaskowanej mowy nienawisci', bo generalnie
                    czegos takiego mozna sie dopatrzec wszedzie, nawet na metce od
                    majtek.
                    • takete_malouma Re: Tokarczuk się osuwa... 30.10.07, 12:58
                      bene_gesserit napisała:

                      > Maluma, bez obrazy - przeciez wiemy, ze masz u siebie
                      > te silna tendencje typowa dla samotnikow - to, co sobie
                      > wymysliles bierzesz za twarda rzeczywistosc.

                      Piaskownicowe ad hominem, w dodatku wyssane z paluszka, bo nie dysponujesz informacjami na temat mojego życia towarzyskiego.

                      > Jakby panie rozmawialy o pogodzie, tez bys sie potrafil
                      > dopatrzec 'zamaskowanej mowy nienawisci', bo generalnie
                      > czegos takiego mozna sie dopatrzec wszedzie, nawet na
                      > metce od majtek.

                      Nie, to nie jest ten przypadek, co każdy może zweryfikować zaglądając kilka postów wyżej do podanych przeze mnie cytatów z wywiadu. Kiedy wy się wreszcie nauczycie, że na forum internetowym, gdzie "siekierą nie wyrąbiesz", nie da się skutecznie stosować tych samych taktyk, które działały na placu zabaw w przedszkolu?
          • rozczochrany_jelonek Re: Tokarczuk się osuwa... 24.10.07, 13:18
            ten pierwszy cytat chciałem zalinkować wszecześniej ale doszedłem do wniosku że
            i tak nie zrozumieją.
            to ciekawe że społeczność akceptuje takie wypowiedzi jednocześnie negując
            odwrotne. Gdyby Tokarczuk wykładała gdzieś na uczelni w stanach
            musiałaby pożegnać się z pracą.
          • kocia_noga Re: Tokarczuk się osuwa... 24.10.07, 19:44
            takete_malouma napisał:

            > KD: Myślisz, że mężczyźni nie są potrzebni kobietom?
            >
            > OT: Mniej potrzebni niż one im. Kobiety na skutek ewolucji - nie
            wiem, czy biol
            > ogicznej, czy społecznej, czy jakiejkolwiek - zdobyły więcej
            umiejętności radze
            > nia sobie społecznego, psychologicznego.
            >
            > (...)
            >
            > KD: W twojej książce kobiety zachowują się w miarę przyzwoicie, a
            mężczyźni...
            >
            > OT: Są pokręceni, słabi, krusi. Może tak jest?
            >
            > (...)
            >
            > OT: Udało mi się zapalić innych do idei pożegnania tej grupy
            Niemców. Udało się
            > i jestem dumna z tego, jak kobiety tym się zajęły. Właśnie
            kobiety, bo to ***o
            > czywiście*** kobiety stanęły na wysokości zadania. (podkr. moje)
            >
            >

            Gdzie tu widzisz "esencjonalną mizoandrię"? To zwykłe opinie
            uzasadnione życiowym doświadczeniem oraz badaniami naukowymi.
      • six_a Re: Tokarczuk się osuwa... 23.10.07, 10:09
        eee tam, mąż ją przytrzyma;)
        • takete_malouma Re: Tokarczuk się osuwa... 23.10.07, 13:08
          six_a napisała:

          > eee tam, mąż ją przytrzyma;)

          Źle napisałem, że się osuwa, tak jakby to był jakiś niekontrolowany proces. Tokarczuk komercyjnie eksploatuje koniunkturę na mizoandrię. Nie sądzę, żeby mąż kwestionował tę pozycję budżetu domowego.
          • six_a Re: Tokarczuk się osuwa... 23.10.07, 14:10
            mizo mizo über alles:)

            chciałabym zauważyć, że w przypadku takiego czytelnictwa, jakie mamy
            w polsce, minus czytelnicy niezainteresowani tym typem prozy w
            ogóle, trudno trochę jej pisarstwo podpiąć pod "komercyjne
            eksploataowanie".

            jak mąż nie kwestionuje, to może mu nie przeszkadza, a jak mu nie
            przeszkadza, to może w ogóle nie widzi w tym mizoandrii, a jak jest
            mężczyzną i nie widzi, to może Ty po prostu przesadzasz?
            • takete_malouma Re: Tokarczuk się osuwa... 23.10.07, 14:57
              > chciałabym zauważyć, że w przypadku takiego czytelnictwa,
              > jakie mamy w polsce, minus czytelnicy niezainteresowani
              > tym typem prozy w ogóle, trudno trochę jej pisarstwo
              > podpiąć pod "komercyjne eksploataowanie".

              Nie, no bez przesady, nie wmawiaj ludziom, że Tokarczuk nie odniosła sukcesu komercyjnego.

              > jak mąż nie kwestionuje, to może mu nie przeszkadza,
              > a jak mu nie przeszkadza, to może w ogóle nie widzi
              > w tym mizoandrii, a jak jest mężczyzną i nie widzi,
              > to może Ty po prostu przesadzasz?

              Jej mąż dogląda kóz.
              • pavvka Re: Tokarczuk się osuwa... 23.10.07, 15:34
                takete_malouma napisał:

                > Nie, no bez przesady, nie wmawiaj ludziom, że Tokarczuk nie
                odniosła sukcesu ko
                > mercyjnego.

                A ile Twoim zdaniem zarobiła na pisaniu?
                • saszenka2 Re: Tokarczuk się osuwa... 25.10.07, 23:49
                  pavvka napisał:

                  > takete_malouma napisał:
                  >
                  > > Nie, no bez przesady, nie wmawiaj ludziom, że Tokarczuk nie
                  > odniosła sukcesu ko
                  > > mercyjnego.
                  >
                  > A ile Twoim zdaniem zarobiła na pisaniu?

                  Na pisaniu, jeśli nie pisze się romantycznych historii vide
                  Grochola, to nie można zbyt wiele zarobić. Pamiętam relację z Nike i
                  jeden z nominowanych powiedział trochę żartobliwie, że "powinni go
                  czytać, żeby miał tę złotówkę albo 2 zł". Prawdę powiedziawszy,
                  sądzę, że rzeczywiście tyle zarabia pisarz od każdej sprzedanej
                  książki.
                  • pavvka Re: Tokarczuk się osuwa... 29.10.07, 11:10
                    No właśnie też mi się nie wydaje, żeby Tokarczuk się jakichś kokosów
                    dorobiła i że mówienie o sukcesie komercyjnym to przesada. I że w
                    polskich warunkach wydawniczych jeśli ktoś w ogóle jest w stanie
                    wyżyć z pisania, to już duży sukces. Ale może Takete ma
                    konkretniejszą wiedzę na ten temat.
                    • saszenka2 Re: Tokarczuk się osuwa... 29.10.07, 22:50
                      pavvka napisał:

                      > No właśnie też mi się nie wydaje, żeby Tokarczuk się jakichś
                      kokosów
                      > dorobiła i że mówienie o sukcesie komercyjnym to przesada. I że w
                      > polskich warunkach wydawniczych jeśli ktoś w ogóle jest w stanie
                      > wyżyć z pisania, to już duży sukces. Ale może Takete ma
                      > konkretniejszą wiedzę na ten temat.

                      Wczoraj u Kuby Wojewódzkiego gościł Michał Witkowski i oni również
                      doszli do wniosku, że z samego pisania, li tylko w Polsce, nie
                      szłoby wyżyć. Witkowski żyje z pisania, ale nie tylko w Polsce.
                      • pavvka Re: Tokarczuk się osuwa... 30.10.07, 09:05
                        No, Tokarczuk ma jednak mocniejszą pozycję literacką niż Witkowski i
                        chyba jakoś tam z pisania żyje. A jeśli się jest Chmielewską albo
                        Grocholą, to można z pisania w Polsce nie tylko wyżyć, ale i się
                        nieźle dorobić.
                        • takete_malouma Re: Tokarczuk się osuwa... 30.10.07, 13:05
                          pavvka napisał:

                          > No, Tokarczuk ma jednak mocniejszą pozycję literacką
                          > niż Witkowski i chyba jakoś tam z pisania żyje. A jeśli
                          > się jest Chmielewską albo Grocholą, to można z pisania
                          > w Polsce nie tylko wyżyć, ale i się nieźle dorobić.

                          Tokarczuk ma mocniejszą pozycję literacką niż Witkowski, a _chce_ mieć tak mocną jak Chmielewska i Grochola - i dlatego zaczęła pisać to, na co właśnie zaczyna rosnąć popyt, czyli antymęskawy bełkot pseudomitologiczny dla gospodyń domowych wstępnie urobionych przez Dojrzewalnię Róż.
                          • pavvka Re: Tokarczuk się osuwa... 30.10.07, 13:48
                            Taaaa, oczywiście, 'Anna In' to nowe 'Nigdy w życiu!"
                            • takete_malouma Re: Tokarczuk się osuwa... 30.10.07, 16:43
                              pavvka napisał:

                              > Taaaa, oczywiście, 'Anna In' to nowe 'Nigdy w życiu!"

                              Wiesz co Pavvka? Jest jeden zabawny drobiazg, który trzymałem w zanadrzu w nadziei zrobienia z niego jakiegoś dobrego użytku, ale teraz dam sobie spokój i po prostu się nim podzielę. Pamiętasz wywiad z Tokarczuk? Ona tam się rozwodziła, jak to mit Inanny jest strasznie zapodziany, jak to trzeba go prze-pisać itd. itp. Wtedy coś mnie tknęło, ale nie byłem do końca pewien, więc szybko po imprezie zwinąłem się do domu i otworzyłem egzemplarz "Pokoju żeńsko-męskiego..." Hanny Samson. No i zgadza się: wydawnictwo Inanna!

                              "Anna In" to z pewnością jest literatura wyższego lotu niż dylogia Samson, ale zarazem jest to literatura tego samego _celu_, pisana z tym samym kulturowoinżynieryjnym zamiarem upewniania kobiet w ich antymęskich resentymentach. Tylko to jest dla mnie istotne, a fakt istnienia całych wydawnictw specjalizujących się w takiej literaturze uważam za niezbity dowód istnienia koniunktury.
                              • pavvka Re: Tokarczuk się osuwa... 30.10.07, 16:51
                                Masz jakieś dane na temat nakładu 'Anny In' w porównaniu z nakładami
                                poprzednich książek Tokarczuk?
                                • takete_malouma Re: Tokarczuk się osuwa... 30.10.07, 17:44
                                  pavvka napisał:

                                  > Masz jakieś dane na temat nakładu 'Anny In' w
                                  > porównaniu z nakładami poprzednich książek Tokarczuk?

                                  Istnienie nawet jednego wydawnictwa specjalizującego się w literaturce antymęskawej jest wystarczającym dowodem istnienia koniunktury na takową. Być może Tokarczuk napisała książkę zbyt trudną dla społecznej bazy tej koniunktury i dlatego nie zdołała jej wykorzystać, ale to nie zmienia faktu, że ewidentnie próbowała.
                                  • zdanka1 Re: Tokarczuk się osuwa... 31.10.07, 21:49
                                    Wydawnictwa? Przecież seria "przepisywanych mitów" wyszła w Znaku, a nie w
                                    jakiejś "Dojrzewalni róz" Poza tym to projekt internacjonalny , kazdy pisarz i
                                    pisarka zaproszony do projektu przekształca jeden mit . !
                                  • saszenka2 Re: Tokarczuk się osuwa... 01.11.07, 00:08
                                    takete_malouma napisał:

                                    > pavvka napisał:
                                    >
                                    > > Masz jakieś dane na temat nakładu 'Anny In' w
                                    > > porównaniu z nakładami poprzednich książek Tokarczuk?
                                    >
                                    > Istnienie nawet jednego wydawnictwa specjalizującego się w
                                    literaturce antymęsk
                                    > awej jest wystarczającym dowodem istnienia koniunktury na takową.
                                    Być może Toka
                                    > rczuk napisała książkę zbyt trudną dla społecznej bazy tej
                                    koniunktury i dlateg
                                    > o nie zdołała jej wykorzystać, ale to nie zmienia faktu, że
                                    ewidentnie próbował
                                    > a.
                                    >
                                    A fakt wydawania "Trybuny" dowodzi istnienia koniunktury na pisma
                                    lewicowe? Na pewno nic nie jest wydawane przez dłuższy czas z wielką
                                    stratą, ale nie przesadzaj z tą koniunkturą.
                              • saszenka2 Re: Tokarczuk się osuwa... 01.11.07, 00:01
                                takete_malouma napisał:

                                > pavvka napisał:
                                >
                                > > Taaaa, oczywiście, 'Anna In' to nowe 'Nigdy w życiu!"
                                >
                                > Wiesz co Pavvka? Jest jeden zabawny drobiazg, który trzymałem w
                                zanadrzu w nadz
                                > iei zrobienia z niego jakiegoś dobrego użytku, ale teraz dam sobie
                                spokój i po
                                > prostu się nim podzielę. Pamiętasz wywiad z Tokarczuk? Ona tam się
                                rozwodziła,
                                > jak to mit Inanny jest strasznie zapodziany, jak to trzeba go prze-
                                pisać itd. i
                                > tp. Wtedy coś mnie tknęło, ale nie byłem do końca pewien, więc
                                szybko po imprez
                                > ie zwinąłem się do domu i otworzyłem egzemplarz "Pokoju żeńsko-
                                męskiego..." Han
                                > ny Samson. No i zgadza się: wydawnictwo Inanna!
                                >
                                > "Anna In" to z pewnością jest literatura wyższego lotu niż dylogia
                                Samson, ale
                                > zarazem jest to literatura tego samego _celu_, pisana z tym samym
                                kulturowoinży
                                > nieryjnym zamiarem upewniania kobiet w ich antymęskich
                                resentymentach. Tylko to
                                > jest dla mnie istotne, a fakt istnienia całych wydawnictw
                                specjalizujących się
                                > w takiej literaturze uważam za niezbity dowód istnienia
                                koniunktury.
                                >

                                To dość osobliwe stanowisko, zważywszy na kilka aspketów. Po
                                pierwsze, w Polsce od pewnego czasu koniunktura na czytanie książek
                                nie istnieje. Po drugie, nie zauważyłam, żeby ostatnimi czasy
                                wzrosło zainteresowanie nieco mniej "kolorową" i łatwą w odbiorze
                                literaturą. Po trzecie, nie zauważyłam, aby rozwijał się
                                trend "antymęskich resentymentów".
                                • takete_malouma Re: Tokarczuk się osuwa... 01.11.07, 11:00
                                  > Po trzecie, nie zauważyłam, aby rozwijał się
                                  > trend "antymęskich resentymentów".

                                  Dostrzeżenie tego jest dla ciebie ideologicznie niemożliwe.
                                  • saszenka2 Re: Tokarczuk się osuwa... 02.11.07, 00:13
                                    takete_malouma napisał:

                                    > > Po trzecie, nie zauważyłam, aby rozwijał się
                                    > > trend "antymęskich resentymentów".
                                    >
                                    > Dostrzeżenie tego jest dla ciebie ideologicznie niemożliwe.
                                    >
                                    A dla niemożliwe jest dopuszczenie myśli, że feministki nie są
                                    wroginiami mężczyzn.
                                    • takete_malouma Re: Tokarczuk się osuwa... 02.11.07, 12:17
                                      > A dla [ciebie] niemożliwe jest dopuszczenie myśli, że
                                      > feministki nie są wroginiami mężczyzn.

                                      Ależ jak najbardziej dopuszczam tę myśl. W każdej chwili _istnieje_ pewien odsetek feministek, które nie są wrogie mężczyznom. Rzecz w tym, że jest to stan metastabilny, wewnętrznie sprzeczny. Każda taka feministka w końcu rozwiązuje tę sprzeczność na jeden z dwóch sposobów: albo przestaje być feministką, albo staje się wroga mężczyznom.
                                      • saszenka2 Re: Tokarczuk się osuwa... 02.11.07, 15:52
                                        takete_malouma napisał:

                                        > > A dla [ciebie] niemożliwe jest dopuszczenie myśli, że
                                        > > feministki nie są wroginiami mężczyzn.
                                        >
                                        > Ależ jak najbardziej dopuszczam tę myśl. W każdej chwili
                                        _istnieje_ pewien odse
                                        > tek feministek, które nie są wrogie mężczyznom. Rzecz w tym, że
                                        jest to stan me
                                        > tastabilny, wewnętrznie sprzeczny. Każda taka feministka w końcu
                                        rozwiązuje tę
                                        > sprzeczność na jeden z dwóch sposobów: albo przestaje być
                                        feministką, albo staj
                                        > e się wroga mężczyznom.
                                        >
                                        >

                                        Chyba słabo orientujesz się w rtym, czym jest feminizm i jego
                                        założeniach. Feministki walczą o równouprawnienie, a tuch
                                        emancypacyjny powstał po to, aby domagać się praw dla kobiet, nie po
                                        to, żeby dokopać facetom i zrobić im na złość. Ale jak dla kogoś
                                        wyznacznikiem realiów są gdzieś zasłyszane stereotypy, to nie ma się
                                        co dziwić...
                                        • takete_malouma Re: Tokarczuk się osuwa... 03.11.07, 11:13
                                          > Feministki walczą o równouprawnienie, a tuch
                                          > emancypacyjny powstał po to, aby domagać się
                                          > praw dla kobiet, nie po to, żeby dokopać facetom
                                          > i zrobić im na złość.

                                          Ruch emancypacyjny to jedno, a dzisiejszy feminizm to rzecz inna. Dzisiejszy feminizm ma się tak do ruchu emancypacyjnego, jak dzisiejszy nacjonalizm do XIX-wiecznych ruchów narodowowyzwoleńczych w Europie.

                                          > nie po to, żeby dokopać facetom i zrobić im na złość.

                                          Stonka, stonka, stonka. Czy rolnik po to opryskuje ziemniaki, żeby "dokopać" stonce i "zrobić jej na złość"? Nie, rolnik po prostu chce zebrać dobre plony, a interes i punkt widzenia stonki zwyczajnie się nie liczy. Stosunek feminizmu do mężczyzn jest taki sam jak rolnika do stonki. I teraz czytaj uważnie: nie ma nic złego w istnieniu grup interesów, nieetyczne jest dopiero KŁAMSTWO, że feministkom chodzi o równouprawnienie, gdy w rzeczywistości chodzi im wyłącznie o grupowy interes kobiet.
                                          • saszenka2 Re: Tokarczuk się osuwa... 03.11.07, 16:57
                                            takete_malouma napisał:

                                            > > Feministki walczą o równouprawnienie, a tuch
                                            > > emancypacyjny powstał po to, aby domagać się
                                            > > praw dla kobiet, nie po to, żeby dokopać facetom
                                            > > i zrobić im na złość.
                                            >
                                            > Ruch emancypacyjny to jedno, a dzisiejszy feminizm to rzecz inna.
                                            Dzisiejszy fe
                                            > minizm ma się tak do ruchu emancypacyjnego, jak dzisiejszy
                                            nacjonalizm do XIX-w
                                            > iecznych ruchów narodowowyzwoleńczych w Europie.
                                            >
                                            > > nie po to, żeby dokopać facetom i zrobić im na złość.
                                            >
                                            > Stonka, stonka, stonka. Czy rolnik po to opryskuje ziemniaki,
                                            żeby "dokopać" st
                                            > once i "zrobić jej na złość"? Nie, rolnik po prostu chce zebrać
                                            dobre plony, a
                                            > interes i punkt widzenia stonki zwyczajnie się nie liczy. Stosunek
                                            feminizmu do
                                            > mężczyzn jest taki sam jak rolnika do stonki. I teraz czytaj
                                            uważnie: nie ma n
                                            > ic złego w istnieniu grup interesów, nieetyczne jest dopiero
                                            KŁAMSTWO, że femin
                                            > istkom chodzi o równouprawnienie, gdy w rzeczywistości chodzi im
                                            wyłącznie o gr
                                            > upowy interes kobiet.
                                            >
                                            Rolnik musi się pozbyć stonki, żeby nie zniszczyła mu upraw,
                                            natomiast feministki na drodze do równouprawnienia nie muszą
                                            unicestwiać mężczyzn, lecz zwalczać pewne dyskryminujące czynniki i
                                            uwarunkowania. Feministki nie walczą o uprzywilejowanie kobiet, lecz
                                            o zrównanie w prawach z mężczyznami. To można uzyskać normalną
                                            metodą, wcale nie taką drastyczną jak w przypadku ziemniaków i
                                            stonki.
                                            • takete_malouma Re: Tokarczuk się osuwa... 03.11.07, 17:24
                                              > Rolnik musi się pozbyć stonki, żeby nie zniszczyła mu upraw,
                                              > natomiast feministki na drodze do równouprawnienia nie muszą
                                              > unicestwiać mężczyzn, lecz zwalczać pewne dyskryminujące
                                              > czynniki i uwarunkowania.

                                              Aha, czyli nasze ocalenie zawdzięczamy temu, że feministki NIE MUSZĄ nas unicestwiać?

                                              > Feministki nie walczą o uprzywilejowanie kobiet, lecz
                                              > o zrównanie w prawach z mężczyznami.

                                              Piękne, ale nieprawda.
                            • saszenka2 Re: Tokarczuk się osuwa... 31.10.07, 23:56
                              pavvka napisał:

                              > Taaaa, oczywiście, 'Anna In' to nowe 'Nigdy w życiu!"

                              Co tam "Nigdy w życiu", "Anna In" to wręcz nowa powieść
                              wydawnictwa "Harlequin". Takie "romansidło" na jesienne wieczory
                              przy kominku;P
                        • saszenka2 Re: Tokarczuk się osuwa... 31.10.07, 23:52
                          pavvka napisał:

                          > No, Tokarczuk ma jednak mocniejszą pozycję literacką niż Witkowski
                          i
                          > chyba jakoś tam z pisania żyje. A jeśli się jest Chmielewską albo
                          > Grocholą, to można z pisania w Polsce nie tylko wyżyć, ale i się
                          > nieźle dorobić.

                          Również uważam, że Tokarczuk ma lepszą pozycję od Witkowskiego, ale
                          np. nie trafia już do tak szerokiej grupy odbiorców jak Katarzyna
                          Grochola. Prawdopodobnie wynika to z faktu, że styl Tokarczuk i
                          Grocholi różni się od siebie, to jest moja subiektywna opinia, ale
                          moim skromnym zdaniem Grochola pisze w sposób bardziej przystępny,
                          pisze o codziennych rzeczach, których interpretacja nie nastręcza
                          tak wielu trudności. Natomiast Tokarczuk porusza różne aspekty, w
                          tym także te niezwykle trudne. Ludzie lubią czytać o rzeczach
                          przyjemnych, które dobrze się kończą, chcą się w ten sposób oderwać
                          od szarej rzeczywistości. Takie jest moje zdanie, podkreślam, iż
                          jest to moja subiektywna opinia.
              • maggpie Re: Tokarczuk się osuwa... 23.10.07, 16:01
                takete_malouma napisał:

                > Jej mąż dogląda kóz.

                a skąd wiesz? :))

              • bene_gesserit Re: Tokarczuk się osuwa... 23.10.07, 16:15
                takete_malouma napisał:

                > > jak mąż nie kwestionuje, to może mu nie przeszkadza,
                > > a jak mu nie przeszkadza, to może w ogóle nie widzi
                > > w tym mizoandrii, a jak jest mężczyzną i nie widzi,
                > > to może Ty po prostu przesadzasz?
                >
                > Jej mąż dogląda kóz.

                I? To ma byc dowod na mizoandrie pisarki? Czy raczej na to, ze ten
                pan nie moze miec wlasnego zdania w kwestii rzekomej mizoandrii
                swojej zony?
                • takete_malouma Re: Tokarczuk się osuwa... 24.10.07, 10:22
                  bene_gesserit napisała:

                  > I? To ma byc dowod na mizoandrie pisarki? Czy raczej na
                  > to, ze ten pan nie moze miec wlasnego zdania w kwestii
                  > rzekomej mizoandrii swojej zony?

                  Nie, to ma znaczyć "na bzdurny argument - bzdurny kontrargument". Są mężczyźni, którzy sami publikują antymęskie paszkwile - i co? Czy tekst ewidentnie mizoandryczny mam uznać za niemizoandryczny, gdy się dowiem, że napisał go mężczyzna? Bzdura. Taką samą bzdurą jest tłumaczenie, że Tokarczuk nie nienawidzi mężczyzn, bo ma męża. Od każdej grupowej nienawiści można robić wyjątki dla jednostek i nie dowodzi to braku nienawiści do grupy.
                  • six_a Re: Tokarczuk się osuwa... 25.10.07, 09:15
                    przepraszam, nie zauważyłam tego wcześniej.

                    mój 'argument' był żartem ze wskazaniem, ale skoro potraktowałeś go
                    tak śmiertelnie poważnie, to wyjaśniam, że owszem dla mnie jest to
                    argument. jeśli ktoś nienawidzi zwierząt, nie kupuje sobie psa,
                    jeśli ktoś nienawidzi mężczyzn, nie sprawia sobie męża. Ew. jeśli
                    nabywa alergii w trakcie pozbywa się jednego albo drugiego, rozwody
                    nie są zakazane, z tego co wiem.
                    • takete_malouma Re: Tokarczuk się osuwa... 30.10.07, 13:00
                      six_a napisała:

                      > jeśli ktoś nienawidzi zwierząt, nie kupuje sobie psa,
                      > jeśli ktoś nienawidzi mężczyzn, nie sprawia sobie męża.

                      Virginia Woolf była antysemitką, a wyszła za Żyda.
                • kocia_noga Re: Tokarczuk się osuwa... 24.10.07, 19:47
                  bene_gesserit napisała:

                  > I? To ma byc dowod na mizoandrie pisarki? Czy raczej na to, ze ten
                  > pan nie moze miec wlasnego zdania w kwestii rzekomej mizoandrii
                  > swojej zony?
                  Twój ulubiony troll którego tu upasłaś na swojej piersi wszędy widzi
                  to co ma na kliszy i tak musi być.
                  • bene_gesserit Re: Tokarczuk się osuwa... 25.10.07, 09:28
                    Pani wybaczy, pani piers tez ma swoje zaslugi, zeby nie szukac
                    daleko :P

                    I wlasnie w tym cala zabawa, ze widzi.
              • six_a Re: Tokarczuk się osuwa... 24.10.07, 00:09
                zdefiniuj sukces komercyjny, to pogadamy.
                tokarczuk to nie chmielewska, nie ujmując talentów tej ostatniej.

                > Jej mąż dogląda kóz.
                aaaa widzisz, jak nie mizogin, to może przynajmniej zoofil?;)
    • piekielnica1 Re: Stanik może zabić 23.10.07, 21:38
      jedna nie wyjdzie z domu bez palnego makijazu, szpilek i
      minioweczki,
      druga nie otworzy drzw bez kwefu, czrczafu, czy jak go tam zwa

      i czy jest miedzy nimi roznicz czy nie,
      to po miedzy jest zwykle zycie w ktorym uczestniczy wiekszosc kobiet
      • johnny-kalesony Re: Stanik może zabić 23.10.07, 21:46
        W naszych warunkach odpowiedniczką "drugiej" jest większość feministek.


        Pozdrawiam
        Keep Rockin'
        • piekielnica1 Re: Stanik może zabić 23.10.07, 22:32
          > W naszych warunkach odpowiedniczką "drugiej" jest większość
          > feministek.

          Przypuszczam, a nawet mam pewnosc, ze o wiekszosci feministek wiesz
          NIC

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka