Dodaj do ulubionych

Dwa dni do większego sczęścia..

14.11.07, 15:00
W życiu bym się nie spodziewała, że dzięki dwudniowemu pobytowi na
Forum internetowym, można sobie uświadomić, jak dalece wolną jest
się Osobą:) Po tychże dwóch dniach stwierdzam, że nie będąc
Feministką:

NIE MUSZĘ
uważać, że jeśli Ktoś ma odmienne zdanie, to znaczy, że nie rozumie
co do Niego mówię, bo inaczej na pewno swoje zdanie zastąpiłby moim -
mogę nadal swobodnie uważać, że to różnice poglądów czynią nas
ciekawymi i nie dzielą na lepszych i gorszych, a jedynie
potwierdzają, żeśmy różni:)

NIE MUSZĘ
widzieć elementu szowinistycznego w męskoosobowych formach nazw
zawodów <rotfl> - mogę chcieć być i Psychologiem, i Psycholożką, bez
nadawania temu jaką literką kończy się dana forma, głębszego
znaczenia ideologicznego:)

NIE MUSZĘ
na pytanie "co myślisz o wypowiedzi..[cyt.]" odpowiadać nie na
temat!! "to teraz widzisz, jak się czuły..." - mogę odpowiedzieć na
temat!!, że słowa świadczą o niskiej kulturze osobistej, frustracji,
ect. Osoby piszącej, bez względu na Jej płeć:) Zawsze setnie mnie
bawiło, jak okradziony sam kradł, ale nadal uważał, że złodziejem
nie jest, bo zaczął "ktoś inny" - więc to jest usprawiedliwieniem
dla jednoczesnego piętnowania czynu "kogoś innego" i powielania
tegoż samego czynu:))
Ale tak to już bywa, gdy nie zastanawiamy co jest słuszne, tylko kto
ma rację - bo tak idea każe;)

NIE MUSZĘ
na pisemny komplement Mężczyzny zareagować ofuknięciem, bo mogę
logicznie pomyśleć i stwierdzić, że "jesteś miła" to pozytywne
określemnie mnie, czy Kogokolwiek, nie potwarz:)

NIE MUSZĘ
jak piesek na "aport!!" reagować na kretyńskie zaczepki Kogokolwiek,
gdy idę ulicą (lub nawet tu, na Forum) - mogę na trzeźwo zauważyć,
że to nie ja mam problem, tylko Oni, skoro się tak zachowują. A, co
za tym idzie, potraktować Ich jak resztę otaczającego mnie
powietrza, nie dodając treści czemuś co treści nie zawiera, swoją
reakcją i oburzeniem:)

NIE MUSZĘ
poniżać siebie samej hasełkami "wara od mojej macicy!" - mogę
logicznie przeanalizować biologiczną funkcję rzeczonej i zauważyć,
że nie jest to ani nerka, ani wątroba, ani serce - bez których nie
byłabym w stanie żyć. Natura (tudzież Bóg - zależnie od przekonań)
stworzyła macicę nie dla Kobiety, tylko dla Dziecka - to Ono bez
niej funkcjonować nie może. Że jesteśmy żywo- nie jajorodni, to nie
ma przebacz, nie mogła to być torebka do noszenia poza organizmem.

NIE MUSZĘ
uważać, że po poczęciu rozwija się we mnie jakieś ufo, tudzież
pestka jabłka - odczłowieczając płód ludzki - mogę uważać, że jeśli
zajdę w ciążę, to od pierwszej chwili moje potomstwo jest
Człowiekiem.. mało tego, mogę też logicznie stwierdzić, że jeśli
jakiś organizm przejawia funkcje życiowe, to ich sztuczne przerwanie
poprzez chemiczną, czy też mechaniczną ingerencję Osoby trzeciej,
jest zwyczajnym morderstwem. Jednocześnie mogę stwierdzić, że wisi
mi, czy inne Kobiety takiego morderstwa się dopuszczają, jeśli ja
sama bym się nie dopuściła - sprawa Ich sumienia przecież:) Może
mnie jedynie bawić (chociaż to nie najlepsze określenie), że dla
uspokojenia owego sumienia wolą uważać, że jednak widocznie Ich
potomstwo nie jest Człowiekiem od początku, ale jakimś innym, obcym
tworem - bo "wyskrobać płód z macicy" brzmi lepiej niż "zabić własne
Dziecko w pierwszej fazie cyklu rozwojowego".. opisuje to samo, a
jaka różnica, nie?;)


NIE MUSZĘ
uważać, że moje decyzje i to co się ze mną dzieje, zalezy od
powstania/niepowstania jakiegoś Urzędu w Rządzie - mogę dawać sobie
prawo o samodecydowaniu, bez oglądania się na to, by Ktoś to zrobił
za mnie:)

NIE MUSZĘ
wmawiać sobie i Innym, że Kobieta i Mężczyzna, z pktu widzenia
Pracodawcy, są tak samo "użyteczni" - mogę zauważyć, ze mimo równych
kompetencji:
1. to Kobieta podlega comiesięcznym wahaniom hormonalnym, które
wpływają na jej wydajność pracy
2. to Kobieta jest Pracownikiem, który może zajść w ciążę, co
znacznie ograniczy w niektórych przypadkach wykorzystanie Jej sił
roboczych, zabroni pracy na niektórych stanowiskach, wykluczy
nadgodziny
3. to Kobieta będzie "chwilowo" nieczynna, gdy Dziecko już się
pojawi na świecie, a nastepnie przez kilka lat będzie "chorować
razem z Dzieckiem", a Pracodawca nie będzie tak bezduszny, by Matkę
maleństwa zatrzymać dłużej, bądź wysłać w niespodziewaną delegację

Tak więc mogę śmiało zauważyć, że jako Pracodawca, sama
zaproponowałabym niższe wynagrodzenie Kobiecie, niż Mężczyźnie -
czysta ekonomia, a nawet zwykła matematyka:)

_______________________

..i tak bym mogła długo, po jedynie dwóch dniach:) Do tej pory
czułam się wolnym Człowiekiem, ale od dwóch dni siła poczucia, ze
nim jestem, bo nic NIE MUSZĘ - nie będąc Feministką, znacznie
wzrosła:)) W życiu bym się nie spodziewała, że feminizm tak
ogranicza myślowo i decyzyjnie:)

Pozdrawiam wszystkie Feministki, wszak mój świetny nastrój
zawdzięczm Wam właśnie:))))
Obserwuj wątek
    • bene_gesserit Re: Dwa dni do większego sczęścia.. 14.11.07, 15:10
      Zapomnialas dodac jeszcze czegos o tym, ze nie musisz nosic wasow i
      nie golic nog, jak wszystkie Feministki.
      • p_k_79 Re: Dwa dni do większego sczęścia.. 14.11.07, 15:15
        Wręcz przeciwnie - jeśli nie będę miała ochoty, golić nóg też NIE
        MUSZĘ:) Jeśli Feministki muszą, by nie słyszeć takich stwierdzeń, to
        szczerze przymusu kolejnego współczuję:))
        • bene_gesserit Re: Dwa dni do większego sczęścia.. 14.11.07, 15:17
          To prawda. Golic wasow tez nie musisz.
          • p_k_79 Re: Dwa dni do większego sczęścia.. 14.11.07, 15:21
            No tu problem jest już znacznie bardziej złożony, bo z racji
            nieposiadania takowych, nie mogę, nie nie muszę:)))
            • bene_gesserit Re: Dwa dni do większego sczęścia.. 14.11.07, 17:17
              Dzieki :)
              Zalozylam sie o rozkosznie wolny masaz stop, ze sprowokuje cie do
              deklaracji, ze nie jestes wąsata. Udaje sie po odbior nagrody :)
              • margot_may Re: Dwa dni do większego sczęścia.. 19.11.07, 01:29
                :))
    • nekomimimode Re: Dwa dni do większego sczęścia.. 14.11.07, 15:21
      "3. to Kobieta będzie "chwilowo" nieczynna, gdy Dziecko już się
      > pojawi na świecie, a nastepnie przez kilka lat będzie "chorować
      > razem z Dzieckiem", a Pracodawca nie będzie tak bezduszny, by
      Matkę
      > maleństwa zatrzymać dłużej, bądź wysłać w niespodziewaną delegację
      >
      > Tak więc mogę śmiało zauważyć, że jako Pracodawca, sama
      > zaproponowałabym niższe wynagrodzenie Kobiecie, niż Mężczyźnie -
      > czysta ekonomia, a nawet zwykła matematyka:)"

      <lol> współczuję nie chciałabym być kobietą na Twoim miejscu
      • p_k_79 Re: Dwa dni do większego sczęścia.. 14.11.07, 15:22
        Ale masz jakieś argumenty dla podważenia powyższego, czy tak sobie
        bąknęłas?:))
        • nekomimimode Re: Dwa dni do większego sczęścia.. 14.11.07, 15:26
          owszem mam-dziecko nie należy tylko do kobiety.
          Skoro tak stawiasz sprawę to tylko sama sobie krzywdę wyrządzasz i
          jednak nie jesteś wolna
          • p_k_79 Re: Dwa dni do większego sczęścia.. 14.11.07, 15:38
            Co ma piernik do wiatraka?:) To nie jest kontrargument na powyższe -
            to, że Dziecko jest tak samo Matki, jak i Ojca, nie znaczy, ze to
            Ojciec chodzi w ciąży, częściej bierze zwolnienia, ma zapewnione
            specjalne traktowanie co do miejsca pracy, wykonywanych czynności,
            liczby godzin, ect. ze wzgl na fakt, że nosi w sobie Dziecko -
            natomiast są to minusy w oczach Pracodawcy:) Chyba, że nastąpiła
            jakaś rewolucja i Panowi chodzą w ciąży - wtedy widze tu równość w
            sensie użyteczności Pracownika dla Pracodawcy:)
            • nekomimimode Re: Dwa dni do większego sczęścia.. 14.11.07, 15:49
              heh ;/ nie zachodzą ale mogą brać zwolnienia równie często do
              dziecka jak kobieta, a nawet przez to,że ona była dłużej nieobecna z
              powodu ciąży i porodu mogą brać częściej.
              Nie naprawdę nie chciałabym być kobietą na Twoim miejscu.
              PS.Rozmowa z Tobą to jak dyskusja ze ścianą, a radość sprawia ci
              nieustanny ironiczny ton , rób to skoro Cię to cieszy ale to nie
              jest oznaka tego,że jesteś szczęśliwa a wręcz przeciwnie. Chcesz
              sobie i nam coś udowadniać (i wbrew Twoim pozorom się
              dowartościowywać czyimś kosztem)to nie jest wolność wg mnie, żebyś
              się w niej nie pogubiła i nie wpadła w wykopany przez siebie dołek.
              • p_k_79 Re: Dwa dni do większego sczęścia.. 14.11.07, 15:57
                Nie chce mi się powtarzać:)


                To po co ze mną rozmawiasz?:)) Kolejny PRZYMUS?;)) Jesli coś uważam
                za smieszne, to daję temu wyraz, nie udaję, ze myśle inaczej - stąd
                ton taki, nie inny:) Zaraz się dowiem, ze nie mam do tego prawa?;)
                • nekomimimode Re: Dwa dni do większego sczęścia.. 14.11.07, 16:02
                  he? Czy to mania prześladowcza jakaś?
              • sir.vimes Rzadkość 14.11.07, 16:05
                nieobecna z
                > powodu ciąży

                To rzadkość.
    • bri Re: Dwa dni do większego sczęścia.. 14.11.07, 15:21
      Trochę nie rozumiem o co Ci chodzi. Twoim zdaniem feministki są do
      tych wszystkich rzeczy zmuszone?
      • p_k_79 Re: Dwa dni do większego sczęścia.. 14.11.07, 15:24
        To wnioski z zaledwie kilku dialogów.. i mam nadzieję, że jednak są
        zmuszone ideologicznie, bo jeśli niektóre z tych punktów zaistniało
        z własnego wyboru, to dopiero komediodramat:))
        • bri Re: Dwa dni do większego sczęścia.. 14.11.07, 15:30
          Hm... a więc jednak Ty też coś MUSISZ.

          MUSISZ dowodzić feministkom, że jesteś od nich lepsza i mądrzejsza :)
          • p_k_79 Re: Dwa dni do większego sczęścia.. 14.11.07, 15:34
            Bynajmniej:) Jestem inna - ani lepsza, ani gorsza:)
            • bri Re: Dwa dni do większego sczęścia.. 14.11.07, 15:47
              Rozumiem. Zatem MUSISZ udowadniać swoją inność. ;)
              • p_k_79 Re: Dwa dni do większego sczęścia.. 14.11.07, 15:59
                Bynajmniej - pisemne wyciągnięcie wniosków z obserwacji, to nie
                udawadnianie czegokolwiek.. tą drogą doszlibyśmy do niepisania na
                Forum niczego:))
                • bri Re: Dwa dni do większego sczęścia.. 14.11.07, 16:10
                  Rozumiem. Zatem Ty MUSISZ wyciągać wnioski z obserwacji i
                  przedstawiać je zniewolonym ideologicznie feministkom.
                  • p_k_79 Re: Dwa dni do większego sczęścia.. 14.11.07, 16:19
                    Nie muszę - mogę:) Tu jest róznica, bo na wczorajsze moje
                    stwierdzenie, ze ja mogę się nazywać muzykiem, nie muzyczką,
                    dowiedziałam się, że żeńskoosobowe formy nazw zawodów muszą być
                    używane przeze mnie, jeśli jestem świadoma szowinizmu zawartego w
                    męskoosobowych:)) Stąd m.in. wziął się ten wątek - dawno coś mnie
                    tak nie ubawiło:) Brakowało, zebym napisała, ze jako Feministka
                    wybieram formę "muzyk", a w odpowiedzi dostała, ze w takim razie nie
                    jestem Feministką - ergo: gdybym Nią była, MUSZĘ:) Skoro nie jestem,
                    mogę sobie wybierać dowolne.. końcówki;))
                    • nekomimimode Re: Dwa dni do większego sczęścia.. 14.11.07, 16:22
                      Ktoś ci powiedział,że nie możesz?
                    • bri Re: Dwa dni do większego sczęścia.. 14.11.07, 16:25
                      Czy to, że jedna osoba zechciała Ci udzielić wykładu o formach
                      automatycznie oznacza, że wszyskie feministki muszą te wszystkie
                      rzeczy wymienione w Twoim pierwszym poście? Nie uważasz, że to
                      trochę nieuprawnione uogólnienie? Mogłabym, idąc Twoim tokiem
                      rozumowania, powiedzieć, że Ty musisz nosić tipsy, golić wzgórek
                      łonowy, rodzić dziecko za dzieckiem, gotować obiady, udawać głupszą
                      niż jesteś itp., bo słyszałam od niefemistek, że takie są powinności
                      każdej kobiety.
    • takete_malouma Mogę ja? (AT Pavvka :- )) 14.11.07, 15:46
      Ech, jak ja nie lubię zastępować feministek na tym forum, ale wychodzi na to, że chyba będę musiał? p_k_79, nie ujmując niczego słuszności wielu twoich spostrzeżeń, zwłaszcza tych dotyczących sposobu prowadzenia przez feministki dyskusji, muszę się do paru drobiazgów przyczepić. Napisałaś:

      > mogę też logicznie stwierdzić, że jeśli jakiś organizm
      > przejawia funkcje życiowe, to ich sztuczne przerwanie
      > poprzez chemiczną, czy też mechaniczną ingerencję
      > Osoby trzeciej, jest zwyczajnym morderstwem.

      Nie chadzasz na grzyby?

      > 1. to Kobieta podlega comiesięcznym wahaniom hormonalnym,
      > które wpływają na jej wydajność pracy

      A co jeśli to są wahania od męskiego poziomu wydajności w górę? Niektóre feministki tak uważają, poczytaj o koncepcji "zatrucia testosteronem". To jest oczywiście czysta retoryka, ale wcale nie bardziej, niż twierdzenie, że wahania hormonalne obniżają wydajność pracy kobiet. Osobiście odmawiam wybierania między retoryką a retoryką i czekam na ustalenia nauki w tej kwestii.

      > 3. to Kobieta będzie "chwilowo" nieczynna, gdy Dziecko
      > już się pojawi na świecie, a nastepnie przez kilka
      > lat będzie "chorować razem z Dzieckiem", a Pracodawca
      > nie będzie tak bezduszny, by Matkę maleństwa zatrzymać
      > dłużej, bądź wysłać w niespodziewaną delegację

      A dlaczego ojciec nie miałby "chorować razem z dzieckiem" co drugi raz?
      • p_k_79 Re: Mogę ja? (AT Pavvka :- )) 14.11.07, 15:55

        >
        > Nie chadzasz na grzyby?

        :)) wypadło mi "zwierzęcy" - a poprawiać mi się nie chciało, za
        leniwa jestem:))

        Dla dalszego drążenia - tak, uważam, że morduję kurczaka, czy też
        przyczyniam się do jego mordowania, jedząc takowego, pysznie
        przyrządzonego na grillu;)) I nie mam problemu z powiedzeniem tego
        jasno i wyraźnie - dlatego napisałam, że wisi mi, że jakas Pani
        zechce zamordować dziecko w pierwszej fazie cyklu rozwojego, tylko
        niech nie szuka na siłę pobocznych nazw dla czynu, a powie
        jasno "tak, jestem za zamordowaniem mojego potomstwa, będącego
        płodem" - jakiś problem w nazywaniu rzeczy po imieniu?:)



        > A co jeśli to są wahania od męskiego poziomu wydajności w górę?
        Niektóre femini
        > stki tak uważają, poczytaj o koncepcji "zatrucia testosteronem".
        To jest oczywi
        > ście czysta retoryka, ale wcale nie bardziej, niż twierdzenie, że
        wahania hormo
        > nalne obniżają wydajność pracy kobiet. Osobiście odmawiam
        wybierania między ret
        > oryką a retoryką i czekam na ustalenia nauki w tej kwestii.

        Mają prawo tak uważać, nie bronię. Pisałam o pkcie widzenia
        PRACODAWCY:) To On dyktuje warunki płacowe i ma pełne prawo oceniać
        stopień przydatności Pracownika - trudno, by biorąc pod uwagę
        powyższe doszedł do wniosku, że to nie może mieć wpływu na
        wydajność:)



        >
        > A dlaczego ojciec nie miałby "chorować razem z dzieckiem" co drugi
        raz?
        >

        A opierasz się na faktach, czy gdybamy sobie?;)
        • nekomimimode Re: Mogę ja? (AT Pavvka :- )) 14.11.07, 16:01
          W związku z tym jakbyś ty była pracodawczynią to byś podtrzymywała
          te krzywdzące stereotypy? Zamiast porozmawiać np. czy ojciec jest
          przy dziecku i czy byłaby możliwość żeby brali zwolnienia po równo.
          Brawo.
          • p_k_79 Re: Mogę ja? (AT Pavvka :- )) 14.11.07, 16:06
            Skup się: to nie sa STEREOTYPY. To są FAKTY. Podyżuruj sobie w
            dziecięcych Przychodniach tydzień, miesiąc, czy ile tam chcesz,
            dokonaj rachunku procentowego i.. zacznij się opierać na faktach:)

            Wiesz.. ja bym chciała np., żeby na świecie panował pokój.. i co w
            związku z tym? To, ze Ktos powie: "ale faktem są konflikty i wojny"
            będzie STEREOTYPEM, czy STWIERDZENIEM FAKTU?:)
            • nekomimimode Re: Mogę ja? (AT Pavvka :- )) 14.11.07, 16:09
              ale ja Ci zadałam pytanie. Czy nie mogłabyś najpierw porozmawiać i
              powiedzieć,że to może się wiązać z niższą pensją, niż od razu
              skazywać kobietę na taki los dlatego ,że jest kobietą?
              Napisałaś ,że placiłabyś kobiecie mniej przecież.
              • p_k_79 Re: Mogę ja? (AT Pavvka :- )) 14.11.07, 16:24
                I napisałam też wyraźnie, dlaczego. Jeśli coś jest mniej wydajne, to
                i mniej się w to inwestuje. Wskaż mi na równość traktowania
                Mężczyzny i Kobiety, którzy przy jednakowych kompetencjach dostają
                tę samą pensję, przy czym On zostaje po godzinach i nadrabia część
                Jej obowiązków, bo Ona akurat jest w ciąży i nie może czegoś
                wykonywać, jak i nie moze zostawać po godzinach. Jak byś się czuła
                na miejscu owego Mężczyzny? Równo traktowana? Bez żartów:) Nie
                sztuka myśleć z pkt widzenia własnej płci i miejsca. Przemyśl tę
                samą sytuację z pkt widzenia Mężczyzny i Pracodawcy, bez
                sentymentów, żeś Kobietą. Potrafisz zrobić taką symulację in vitro?
                • nekomimimode Re: Mogę ja? (AT Pavvka :- )) 14.11.07, 16:27
                  jak zwykle grochem o ścianę....
                  • p_k_79 Re: Mogę ja? (AT Pavvka :- )) 14.11.07, 16:36
                    ..no własnie:)) Tylko jeden pkt widzenia, a na resztę totalna
                    ślepota:))

                    Postawię się teraz na miejscu Kobiety - Pracownika, żeby zaliczyć
                    pkty widzenia wszystkie, nie powielać Twojej jednotorowości w
                    ocenach sytuacji:) Otóż tak - szczerze przyznaję, ze raz na miesiąc
                    jestem średnio do zycia, obniża mi sie poziom koncentracji i chętnie
                    przyjmuję propozycję urwania sie nieco wcześniej z pracy - mało
                    tego, doceniam wyrozumiałość Zwierzchnika dla mojego stanu psycho-
                    fizycznego. Szczerze też przyznaję, ze facetów takie comiesieczne
                    dołki nie sięgają i często nadrabiają coś za mnie, kiedy ja
                    korzystam z wyrozumiałości dla faktu, ze kobiecość daje mi akurat w
                    kość. I mam mieć w związku z tym wąty do Kogoś, że dostanę pare
                    złotych mniej? Chyba musiałabym udawać, że naprawdę powyższych
                    okoliczności nie widzę, zeby jednocześnie wykorzystywać fakt z bycia
                    Kobietą fizjologicznie, jak i mu zaprzeczać, ządając równego
                    traktowania tylko przy wypłacie, a już w trakcie comiesięcznych
                    spadków formy - nie. Jakoś tak nie widzę celu w zaprzeczaniu
                    oczywistościom, wybacz:) Pa:)
                    • nekomimimode Re: Mogę ja? (AT Pavvka :- )) 14.11.07, 16:48
                      to,że ty tak masz nie znaczy,że każda by tak chciała.
                      Dla mnie zaczyna być coraz bardziej oczywiste ,że jesteś niemądra pa
                    • saszenka2 Re: Mogę ja? (AT Pavvka :- )) 18.11.07, 19:15
                      p_k_79 napisała:

                      > ..no własnie:)) Tylko jeden pkt widzenia, a na resztę totalna
                      > ślepota:))
                      >
                      > Postawię się teraz na miejscu Kobiety - Pracownika, żeby zaliczyć
                      > pkty widzenia wszystkie, nie powielać Twojej jednotorowości w
                      > ocenach sytuacji:) Otóż tak - szczerze przyznaję, ze raz na
                      miesiąc
                      > jestem średnio do zycia, obniża mi sie poziom koncentracji i
                      chętnie
                      > przyjmuję propozycję urwania sie nieco wcześniej z pracy - mało
                      > tego, doceniam wyrozumiałość Zwierzchnika dla mojego stanu psycho-
                      > fizycznego.
                      Pierwszy raz słyszę, że pracodawca daje wolne, bo kobieta ma
                      menstruację. Rozumiem, że dla Ciebie może to być niezwykle trudny
                      okres, ale wiele kobiet praktycznie go nie odczuwa i w żaden sposób
                      nie przekłada to się na ich pracę, czy też wydajność. Jak się źle
                      czujesz w te dni, tak, że nie możesz normalnie pracować,
                      sugerowałabym wizytę u lekarza. Odpowiednie preparaty i będziesz
                      dyspozycyjna przez cały miesiąc.
                • piekielnica1 Re: Mogę ja? (AT Pavvka :- )) 14.11.07, 20:49
                  > Jak byś się czuła
                  > na miejscu owego Mężczyzny? Równo traktowana? Bez żartów:) Nie
                  > sztuka myśleć z pkt widzenia własnej płci i miejsca. Przemyśl tę
                  > samą sytuację z pkt widzenia Mężczyzny i Pracodawcy, bez
                  > sentymentów, żeś Kobietą. Potrafisz zrobić taką symulację in vitro?


                  Wybierasz mezczyzne, mimo, ze co drugi dzien moze przychodzic do
                  pracy zlajdaczony i nawalony jak malutki samochodzik?
                  Jest takowy wydajniejszy?
                  Spozycie alkoholu ciagle wzrasta, krasnoludki to wypijaja?
                  • p_k_79 Re: Mogę ja? (AT Pavvka :- )) 14.11.07, 23:57
                    Nie.. Ludzie wypijają - nie zauważyłam, by alkohol pili tylko
                    Męzczyźni, a Ty?:)

                    I w ogóle, co to za argument?:)) Takiego Pracownika, niezależnie od
                    płci, wywalam z roboty i to w trybie natychmiastowym, bez żadnych
                    konsekwencji dla mnie, jako Pracodawcy, jesli dokonam koniecznych
                    kroków przewidzianych KP :)

                    Pierwszy raz widzę przeciwstawienie cięzarnych Kobiet pijanym
                    Mężczyznom - to jakas nowa norma, ujęta opracowaniami w temacie?;)
                • six_a Re: jesteś kobietą? 18.11.07, 00:18
                  pewnie tak, skoro nie masz wąsów;)
                  czyli "to coś, mniej wydajne, w co się mniej inwestuje" to także Ty?
                  i dobrze Ci z tym?

                  i jeszcze kilka uwag:
                  tak się składa, że nie tylko mężczyźni są pracodawcami, więc
                  rozpatrywanie wydajności pracownika wyłącznie z punktu widzenia
                  mężczyzny i pracodawcy jest idiotyczne.

                  są zawody, w których dominują kobiety: też należy w nie mniej
                  inwestować, nawet jeśli facetów tam nie uświadczysz?

                  nie trzeba być kobietą i brać zwolnienia na dziecko, żeby zawalać
                  robotę, wystarczy zwykła niesłowność, brak odpowiedzialności i
                  bumelanctwo ogólne albo dajmy na to skłonność do chlania.

                  jesteś wrogo nastawiona do własnej płci? no, to jest pewien problem,
                  ale chyba nie na to forum.
        • bri Re: Mogę ja? (AT Pavvka :- )) 14.11.07, 16:01
          Mają prawo tak uważać, nie bronię. Pisałam o pkcie widzenia
          > PRACODAWCY:) To On dyktuje warunki płacowe i ma pełne prawo
          oceniać
          > stopień przydatności Pracownika - trudno, by biorąc pod uwagę
          > powyższe doszedł do wniosku, że to nie może mieć wpływu na
          > wydajność:)

          Pracodawca dyktuje warunki płacowe tylko w sytuacji bezrobocia wśród
          poszukiwanych przez niego specjalistów.

          Pracodawca może przeżyć niezłe rozczarowanie, kiedy się okaże, że
          także mężczyna-ojciec będzie brał zwolnienia na dziecko (jak to jest
          np. u mnie w domu).
          • p_k_79 Re: Mogę ja? (AT Pavvka :- )) 14.11.07, 16:14
            ..i obniżyć Mu warunki płacowe, jeśli bedzie myślał logicznie:) To
            chyba normalne?:)

            Pracodawca zawsze dyktuje warunki płacowe w tym sensie, że proponuje
            za określoną pracę, bądź za pracę na okreslonych warunkach, jakieś
            tam konkretne wynagrodzenie. Bierze przy tym pod uwagę
            dyspozycyjność i kompetencje Kandydatów na stanowisko pracy. I jeśli
            Ktos mi szczerze powie, że oddzielając pkt widzenia Kobiety, a
            jedynie patrząc oczami Pracodawcy uważa, ze biorąc pod uwagę trzy
            fakty, jakie wymieniłam w starterze, uważa Kobiety i Mężczyzn za
            dyspozycyjnych na równi, to niech mi teraz wytłumaczy, jakby
            odpowiedział na zarzut Mężczyzny, ze ciężarna Kobieta przestała
            zostawać po godzinach i została przesunięta na miejsce o lżejszych
            warunkach pracy, a nadal zarabia tak samo. Znaczy - co? Dodatkowe
            przywileje ma ze wzgl. na swój stan, a i kasę dostaje tę samą?? A
            gdzie Ty tu widzisz równość, do której ponoć Feministki dążą?:))
            • nekomimimode Re: Mogę ja? (AT Pavvka :- )) 14.11.07, 16:21
              Przecież kobieta może tylko przez ten czas dostawać mniejszą płacę a
              nie zawsze.
              Może jak ty się znajdziesz w takiej sytuacji to wtedy dopiero się
              obudzisz ;/
              • p_k_79 Re: Mogę ja? (AT Pavvka :- )) 14.11.07, 16:26
                Może, gdybyś była Pracodawcą, też byś się obudziła:)

                btw: to by dopiero był wrzask, ze dyskryminuje ciężarną, już słyszę
                to święte oburzenie:)))

                Na dziś tyle, reszta jutro:) Miłego:)
                • sir.vimes Ciężarna pracodawczyni 14.11.07, 16:47
                  Oprócz tego prowadzącego jakąś fabrykę, hurtownię czy magazyn "Pracodawcy"
                  (sporo miejsca poswięca on czynnosciom, których ciężarna wykonywać nie może -
                  stąd mój wniosek) istnieje sporo różnych opcji.

                  Istnieją firmy (i stanowiska) w których nie od -do się liczy tylko efekt pracy,
                  a tu czy praca została wykonana na własnej kanapie z poduszka pod stopami czy w
                  nocnym klubie przy świeczce - nikogo nie obchodzi... Istnieją też firmy w
                  których oczywistością jest, że ojciec dziecka bierze zwolnienie lekarskie na
                  choroby maleństwa. Co więcej - istnieją pracodawcy, którzy sami zajmują się
                  swoimi chorymi dziećmi i zabiliby śmiechem osobę, która uważa, że jest to
                  zarezerwowane dla kobiet....Istnieją pracodawcy i pracodawczynie świadomi, że
                  koszt zwolnień zaangażowanego ojca wyniesie tyle samo co zwolnień zaangażowanej
                  matki. Świadomi, ze gruźlica Stasia jest tak samo kosztowna jak macierzyński
                  Heli - z tym, że Hela może na macierzyńskim dbać o swą wiedzę branżową a
                  Stasiowi nie wolno meczyc ni chorego ciała ni intelektu ...Już nie wspominając o
                  tym , ile Staś pobrał zwolnień na chore zatoki córeczki...

                  Istnieją też - naprawdę - ciężarne pracodawczynie.

                  • p_k_79 Re: Ciężarna pracodawczyni 14.11.07, 23:53
                    ... Istnieją też firmy w
                    > których oczywistością jest, że ojciec dziecka bierze zwolnienie
                    lekarskie na
                    > choroby maleństwa.

                    Nigdzie nie było, że nie jest to oczywistością:)
                    Jednakże oczywistością jest także, że to jednak Mamusie takowe
                    zwolnienia biorą po większości, i to znacznej - zapraszam do
                    Przychodni:)





                    Co więcej - istnieją pracodawcy, którzy sami zajmują się
                    > swoimi chorymi dziećmi i zabiliby śmiechem osobę, która uważa, że
                    jest to
                    > zarezerwowane dla kobiet....

                    Ja też bym zabiła - czytajmy ze zrozumieniem, pisałam o stanie
                    faktycznym, nie o możliwościach:) To, że nie jest to zarezerwowane
                    dla Kobiet ma żaden!! wpływ na fakt, ze to głównie Kobieta bierze
                    zwolnienie, gdy choruje Dziecko:)



                    Istnieją pracodawcy i pracodawczynie świadomi, że
                    > koszt zwolnień zaangażowanego ojca wyniesie tyle samo co zwolnień
                    zaangażowanej
                    > matki.

                    I dokładnie jak wyżej - świadomość Pracodawców co do możliwości nie
                    równa się faktom, że to Kobiety.. ect.:)
                    *****

                    Do powyższych: nie wiem, jak Ty, ale ja bazuję na FAKTACH, nie na
                    MOŻLIWOŚCIACH - to, że skacząc z samolotu bez spadochronu wyląduję
                    na drzewie i się nie zabiję nie znaczy jeszcze, ze znajdę naiwnego
                    Ubezpieczyciela, który mnie ubezpieczy na tę akcję - nawet, jeśli
                    uczciwie przyzna, ze owszem mogę się nie zabić. Prędzej ubezpieczy
                    Kolezankę ze spadochronem:) Podobnie, w powyższych sytuacjach -
                    Pracodawca świadomy faktu, ze to więcej Matek bierze zwolnienia w
                    razie choroby Dziecka, wliczy to w koszta, proponując stawkę
                    wynagrodzenia niższą niż Ojcom, którzy te zwolnienia faktycznie
                    biorą rzadziej - nieważne, ze możliwość jest 50%/50% :)




                    >Istnieją też - naprawdę - ciężarne pracodawczynie.

                    I co w związku z tym?:) To Pracownik Jej płaci, czy Ona Jemu? Jako
                    Pracodawczyni jest Kobietą, czy bardziej Ekonomistką, która dba (nie
                    kłammy się, setek "matek Teres" jako Pracodawczyń, nie ma) najpierw
                    o swoje, nie o Pracownicy?:)
                    • sir.vimes Re: Ciężarna pracodawczyni 15.11.07, 11:05
                      A co to za Przychodnia?

                      Bo w naszej przychodni (tak samo jak w poprzednich) - mąż twierdzi, że ojców
                      przynajmniej 70%, licząc tych co przychodzą RAZEM z matkami (co na to
                      Pracodawca?). Co gorsza ;) - sporo dziadków.

                      "To, że nie jest to zarezerwowane
                      > dla Kobiet ma żaden!! wpływ na fakt, ze to głównie Kobieta bierze
                      > zwolnienie, gdy choruje Dziecko:)
                      > "

                      Ależ ma wpływ - bo to głupi Pracodawca chce płacić mniej kobiecie mniemając , że
                      będzie TYLKO ona ze zwolnień korzystać.
                      Jeżeli zapłaci odpowiednio mało - na 100% tego się doigra.

                      Reasumując - nie bazujesz na żadnych faktach (no, na Faktach może tak...), nie
                      potrafisz odróżnić przyczyny od skutku...
                      • p_k_79 Re: Ciężarna pracodawczyni 15.11.07, 11:26
                        > będzie TYLKO ona ze zwolnień korzystać.
                        > Jeżeli zapłaci odpowiednio mało - na 100% tego się doigra.

                        Czyli sumując, wyjdzie na swoje:) Po co ma eksperymentować, by się
                        przekonać, skoro na dwoje babka wróżyła? Sprawdzone metody zawsze są
                        chętniej praktykowane w przypadku inwestowania własnych środków;)

                        Reasumując, nieistotne są przyczyny i skutki, ale efekt dla kieszeni
                        Pracodawcy:)
                        • sir.vimes Re: Ciężarna pracodawczyni 15.11.07, 11:40
                          Wielkiego sukcesu temu Pracodawcy nie wróżę.

                          "Po co ma eksperymentować, by się
                          > przekonać, skoro na dwoje babka wróżyła? "
                          • bri Re: Ciężarna pracodawczyni 15.11.07, 11:42
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11207&w=69740810&a=69740810
                            • nekomimimode Re: Ciężarna pracodawczyni 15.11.07, 11:46
                              =D wiedziałam ,że to troll nie kobieta ;P
                      • p_k_79 hmm... 15.11.07, 11:35
                        Nie wiedzieć czemu, część odpowiedzi mi utleniło..

                        Możesz mi wyjaśnić jawne zaprzeczenie samej sobie w Twojej
                        wypowiedzi?:) Jakim cudem jednocześnie w tej Twojej Przychodni z
                        Dziećmi do lekarza chadzają w 70% Mężczyźni, a jednocześnie
                        przyznajesz, że większość Kobiet bierze zwolnienia, gdy Dziecko
                        choruje (w wyniku niższej pensji <sic!>) ?:)) Znaczy.. Ci Tatusiowie
                        biorą zwolnienia na piękne oczy dla swoich Żon?;)) Też bym chciała
                        tak sprawy załatwiac, rzuć adresem, gdzie można, jeśli łaska;DD
                        • sir.vimes Re: hmm... 15.11.07, 11:48
                          Jakim cudem jednocześnie w tej Twojej Przychodni z
                          > Dziećmi do lekarza chadzają w 70% Mężczyźni, a jednocześnie
                          > przyznajesz, że większość Kobiet bierze zwolnienia, gdy Dziecko
                          > choruje (w wyniku niższej pensji <sic!>) ?:))

                          Nie przyznaję tego. W przeciwieństwie do Twoich - w moich wypowiedziach nie ma
                          sprzeczności.
                          Piszę, że przywołany Pracodawca może osiągnąć taki efekt za pomocą wypłacanie
                          mniejszych pensji kobietom.
                          Poza tym - chodzenie do lekarza na szczęście w wielu przypadkach nie wymaga
                          zwolnień (pediatrzy przyjmują także w godzinach popołudniowych, nie wszyscy
                          pracują w takich samych godzinach itd.). Natomiast opieka nad chorym dzieckiem
                          już zwolnienia wymaga - i nie jest oczywistością , że zwolnienie to bierze matka
                          (chyba, że pracuje u twojego Pracodawcy - który płaci jej mniej i na dodatek
                          uważa, że miesiączka skreśla ją jako pracownicę - wtedy decyzja o scedowaniu
                          całej opieki na matkę zapewne przychodzi łatwiej, w końcu i tak szuka ona
                          lepszej pracy a to przyzwoiciej robić we własnym domu, z własnego komputera).
                          • p_k_79 Re: hmm... 15.11.07, 11:54
                            Jak ja lubię takie manipulacje:)))
                            Ciekawe, czy jeśliby tutaj jakaś Pani sie poskarżyła, że Jej
                            Pracodawca ma gdzieś fakt słabszej dyspozycji i nie bierze pod uwagę
                            Jej kobiecości, kiedy Ona prawie omdlewa i prosi o to, by mogła się
                            pół godziny wcześniej urawać, byłabyś pierwszą, drugą, czy trzecią
                            krzyczącą z oburzeniem, jaki to cham, szowinista i dyskryminujący
                            Pracownika ze wzgl. na płeć:)
                            • sir.vimes Re: hmm... 15.11.07, 12:05
                              > Pracodawca ma gdzieś fakt słabszej dyspozycji i nie bierze pod uwagę
                              > Jej kobiecości, kiedy Ona prawie omdlewa

                              Łot?
                              A gdy prawie omdlewa bo ma kaca giganta?
                              Pierwsza bym była by walczyć o prawo pracownika i pracownicy do kaca:)

                              Nie bądź śmieszna, p_k_79 .
                              Pracownik ma prawo o bodajże dwóch wolnych dni w roku bez tłumaczenia się o co
                              chodzi - może w tym czasie do woli omdlewać.
                              Ma prawo do chorób i zwolnień lekarskich - jeżeli komuś miesiączka uniemożliwia
                              normalne życie - należy iść do lekarza a nie przypominać sobie o tym ze
                              zdziwieniem co miesiąc.
                              Oczywiście, jeżeli pracownik , powiedzmy, zemdleje , tudzież wymiotuje
                              interesantom na buty - żaden pracodawca do pracy go/jej nie zmusi bo to
                              fizycznie niemożliwe.
                              Natomiast dorosła kobieta wie, ze nie pracodawca/pracodawczyni ma moc zaradzić
                              tym dolegliwościom - tylko lekarz. I wie, że do wizyty u lekarza ma prawo - i ,
                              że nie musi pracodawcy tłumaczyć , że idzie do ginekologa w sprawie menstruacji.
                    • karolana Re: Ciężarna pracodawczyni 17.11.07, 17:40
                      > Jednakże oczywistością jest także, że to jednak Mamusie takowe
                      > zwolnienia biorą po większości, i to znacznej - zapraszam do
                      > Przychodni:)

                      Bla, bla, bla... Jednak zakładając, że faktycznie, tak jest... hmmm a może to
                      także wina takich pracodawców jak ty, którzy zakładają a priori, ze to kobieta
                      ma dziecko i przyjmują do pracy faceta, dając mu przy okazji większą pensję, co
                      skutkuje, racjonalną przecież, decyzją o pozostaniu kobiety w domu? Może zamiast
                      ustawiać rzeczywistość wg własnego widzimisię, zachowałabyś się jak myślący i
                      tolerancyjny człowiek dający innym prawo do podejmowania własnych decyzji... ale
                      sorki, ty NIE MUSISZ, bo nie jesteś feministką... No i gites :P
                      A tak na marginesie - wśród moich znajomych coraz więcej jest mężczyzn
                      zajmujących się dziećmi. W dodatku robią to fantastycznie i są z tym
                      szczęśliwi... może dlatego, że SAMI o tym zdecydowali, a nie zostali zmuszeni
                      przez sytuację?
                      Pozdro.
            • bri Re: Mogę ja? (AT Pavvka :- )) 14.11.07, 16:43
              Pracodawca proponuje wynagrodzenie, a pracownik przyjmuje ofertę
              bądź nie. Bywa zresztą, że to pracodawca pierwszy pyta o żądania
              płacowe potencjalnego pracownika. Nawet w swojej niezbyt długiej
              karierze zdarzyło mi się nie raz skutecznie żądać podwyżki, albo
              odrzucić ofertę pracy, bo pensja lub inne warunki mi nie odpowiadały.

              Masz prawo oczywiście uznawać, że kobiety w ciąży lub posiadające
              dzieci są dla Twojej firmy ciężarem. Nie zmienia to jednak faktu, że
              nie wszyscy pracodawcy tak uważają, i że wielu ojców też angażuje
              się w wychowanie dzieci, a więc dotyczą ich te same ograniczenia,
              które dotyczą kobiet po urodzeniu dzieci. Prawodawca uznał, że
              kobiety ciężarne należy od niektórych obowiązków na czas ciąży
              zwolnić nie pomniejszając im pensji - widać uznał, że jest w
              interesie społeczeństwa, które przecież potem musi płacić za
              ewentualne leczenie ciężarnej i jej dziecka, ewentualnie brał też
              pod uwagę, że dzieci są szczególnym dobrem narodu i należy ludziom
              ułatwiać decyzję, co do ich przyjścia na świat.

              Masz prawo wyrażać niezadowolenie, co do przywilejów dla kobiet
              ciężarnych lub w połogu. Mi też nie wszystkie te przepisy się
              podobają. Wolałabym przykładowo, żeby urlop był rodzicielski, a nie
              macierzyński i żeby ojcowie także byli ustawowo zmuszeni do
              skonsumowania części tego urlopu.
            • saszenka2 Re: Mogę ja? (AT Pavvka :- )) 18.11.07, 19:24
              p_k_79 napisała:

              > ..i obniżyć Mu warunki płacowe, jeśli bedzie myślał logicznie:) To
              > chyba normalne?:)
              >
              > Pracodawca zawsze dyktuje warunki płacowe w tym sensie, że
              proponuje
              > za określoną pracę, bądź za pracę na okreslonych warunkach, jakieś
              > tam konkretne wynagrodzenie. Bierze przy tym pod uwagę
              > dyspozycyjność i kompetencje Kandydatów na stanowisko pracy. I
              jeśli
              > Ktos mi szczerze powie, że oddzielając pkt widzenia Kobiety, a
              > jedynie patrząc oczami Pracodawcy uważa, ze biorąc pod uwagę trzy
              > fakty, jakie wymieniłam w starterze, uważa Kobiety i Mężczyzn za
              > dyspozycyjnych na równi, to niech mi teraz wytłumaczy, jakby
              > odpowiedział na zarzut Mężczyzny, ze ciężarna Kobieta przestała
              > zostawać po godzinach i została przesunięta na miejsce o lżejszych
              > warunkach pracy, a nadal zarabia tak samo.
              Mam wrażenie, że z ciąży robisz jakąś chorobę, która uniemożliwia
              normalne funkcjonowanie. Po pierwsze, nie zawsze kobieta musi
              zmieniać stanowisko i nie zawsze musi ograniczać swoją aktywność.
              Nie każda kobieta ma problemy z ciążą i zdarza się, że niektóre
              kobiety pracują do samego porodu. Równie dobrze mogłabyś spytać,
              dlaczego pan Kowalski, który ma zwolnienie na dwa tygodnie, dostaje
              wynagrodzenie, choć to Nowakowa pracuje za dwóch.
              Znaczy - co? Dodatkowe
              > przywileje ma ze wzgl. na swój stan, a i kasę dostaje tę samą?? A
              > gdzie Ty tu widzisz równość, do której ponoć Feministki dążą?:))
    • facio84 WOW! Bardzo mi miło się coś takiego tu czyta. 14.11.07, 16:28
      Kolejne zaskoczenie na tym forum. Pozytywne oczywiście.

      Gdyby feministki chciały uczyć się od Ciebie podejścia do spraw męsko-damskich tzw. "wojna płci" byłaby skończona.

      Podziwiam, podziwiam.
      • p_k_79 Re: WOW! Bardzo mi miło się coś takiego tu czyta. 14.11.07, 16:39
        Nie łudź się;) Feminizm ma za podmiot Kobietę, nie Człowieka - z
        takim założeniem nie ma trzeźwości podejścia do różnic:)

        Udanego wieczora.. <jak zaraz stąd nie wyleze, to sama siebie
        walnę:////>

        ;DD
        • nekomimimode oby zabolało i otrzeźwiło 14.11.07, 16:58
          !
          • facio84 Re: oby zabolało i otrzeźwiło 14.11.07, 17:11
            Ajjj, musiało zaboleć, że do kącika płaczu wchodzą ludzie ze zdrowym rozsądkiem i potrafią się tym pochwalić.
    • violent_green Re: Dwa dni do większego sczęścia.. 14.11.07, 16:55
      p_k_79, a może pójdziesz sobie precz i gdzieś indziej będziesz napawać się swoim
      szczęściem/wolnością?
      • facio84 Re: Dwa dni do większego sczęścia.. 14.11.07, 17:11
        Ajjj, musiało zaboleć, że do kącika płaczu wchodzą ludzie ze zdrowym rozsądkiem i potrafią się tym pochwalić.
        • nekomimimode Re: Dwa dni do większego sczęścia.. 14.11.07, 17:25
          tak bardzo =D
          Masz włączonego autopilota?
          • facio84 Re: Dwa dni do większego sczęścia.. 14.11.07, 17:27
            Nie, ale skrypt, który odpowiada na wiele postów tym samym, co sprawdza się świetnie na tym forum.
            • nekomimimode Re: Dwa dni do większego sczęścia.. 14.11.07, 17:32
              no proszę ale superowa nowinka techniczna
      • p_k_79 :)) Violet.. 15.11.07, 00:04
        Nie wiem, jak u Ciebie, ale u mnie na górze po lewej stronie jest
        coś takiego, jak tematyka Forum i stoi tam, jak przysłowioway bawół
        FEMINIZM.. nie PRO-FEMINIZM:) A to - o ile się nie mylę - oznacza,
        ze mam prawo sie wypowiadać zarówno in plus, jak i in minus w
        temacie:) Masz inną tezę?;)

        I gwarantuję Ci, ze ja problemów z koegzystencją nie miewam - jeśli
        Ty masz, nie mój ból:)
    • rozczochrany_jelonek Re: Dwa dni do większego sczęścia.. 15.11.07, 11:19
      a pomyśl jak fajnie jest być mężczyzną :-)) już samo stwierdzenie : 'jestem
      mężczyzną' oznacza że nic nie muszę ;-)
      • p_k_79 Re: Dwa dni do większego sczęścia.. 15.11.07, 11:23
        A to już mnie nie pociąga, bo nie miałabym przyjemności obcowania z
        resztą Mężczyzn w sposób, jaki lubię (nie - nie tylko i nie głównie
        w - TEN;)) i odpadł by mi element poznawania sposobu patrzenia na
        świat Ichnimi oczami.. a w drugą stronę, to za bardzo skomplikowane -
        się nie dziwię, że się Panom nie chce;DD
        • nekomimimode czy ty jesteś kobietą? 15.11.07, 11:26
          • p_k_79 Re: czy ty jesteś kobietą? 15.11.07, 11:32
            Wczoraj zastanawiałam się, czy można zadawać głupsze pytania -
            czytając Ciebie.. dziś rozwiałaś moje wątpliwości:))))
            • nekomimimode Re: czy ty jesteś kobietą? 15.11.07, 11:33
              no to jesteś czy nie?
          • rozczochrany_jelonek Re: czy ty jesteś kobietą? 15.11.07, 11:34
            najpierw sama odpowiedz na to pytanie :)
        • rozczochrany_jelonek Re: Dwa dni do większego sczęścia.. 15.11.07, 11:33
          jak to nie chcę nam się ! :) oczywiście że nam się chcę , ja zawsze staram się
          spojrzeć na niektóre sprawy 'okiem kobiety' ;)

          no a z tego co wyżej napisałem wynika że niektórzy panowie nie muszą tego robić :)
          • p_k_79 Re: Dwa dni do większego sczęścia.. 15.11.07, 11:38
            No fakt.. na niektóre, to się nie dziwię - wszak Czyjaś satysfakcja
            bywa drogą do satysfakcji naszej, więc cel uświęca środki;))
    • p_k_79 Ja wiem, że bicie piany jest fascynującym hobby.. 15.11.07, 12:02
      ale jak będziecie miały, miłe Panie, coś nowego do powiedzenia,
      miast powtarzać wciąż to samo, odziane w inny zestaw słów - jakoś to
      miejsce zaznaczcie, bo ja Waszego hobby nie podzielam i powtarzać w
      nieskończoność mi się nie chce:)

      Fascynujące jest, że tak Wam nie w smak inne zdanie na jakiś temat,
      że musiałyście dojść do miejsca "czy Ty w ogóle jesteś kobietą?":)))
      To jest siła argumentu Feministek??? Uuuuuuu.. to kiepściuchno..
      Znaczy, zeby być Kobieta, trzeba myślec i widzieć wszystko tak, jak
      Wy - ależ nudny, czarno-biały świat proponujecie.. brrrrrrrr
      • sir.vimes Oj, widać, że wiesz nt. 15.11.07, 12:07
        • p_k_79 "Uczę się Ciebie na pamięc" n/t:))) 15.11.07, 12:21

          • sir.vimes Ucz się mnie, ucz - bicie piany ci przejdzie nt 15.11.07, 12:26
      • piekielnica1 Re: Ja wiem, że bicie piany jest fascynującym hob 15.11.07, 12:20
        to prawda, bardzo to lubisz

        skype.com/intl/en-gb/useskype/
        • piekielnica1 Re: Ja wiem, że bicie piany jest fascynującym hob 15.11.07, 12:38
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11207&w=69740810&a=70308850
      • rozczochrany_jelonek Re: Ja wiem, że bicie piany jest fascynującym hob 15.11.07, 12:27
        muszę niczym rycerz w lśniącej zbroi stanąć w obronie feministycznych niewiast
        :) i napisać że pewnie nie wszystkie zarzucają Tobie brak kobiecości :)
        • p_k_79 Re: Ja wiem, że bicie piany jest fascynującym hob 15.11.07, 13:03
          Strasznie mnie przejęło.. trauma, jak nic, muszę się udać do
          Psychologa - upss - Psycholożki, Ona mnie na pewno uleczy z
          posiadania odmiennego zdania;)))

          Ale, swoją drogą, musiało zakłuć porządnie, skoro jednej Pani
          chciało się szukać brudów po innych Forach:)) Mnie jeszcze nigdy tak
          nie przypiliło.. za dużo kawy, czy ki Diabeł?;DD
          • kocia_noga Ta najwyższa rozkosz 15.11.07, 14:08
            Jak tam było na innych forach, to było; dla mnie ważne jest to, co
            na moim.
            I tak sobie myśle,że nieprzyjemnie było wyjść na głupa w kwestii
            nieznajomości słowa 'muzyczka', potem niemiło było dac nogę z
            dyskusji w braku argumentów, nawet miękkiego serca bene_gesserit się
            litowała.Potem chyba niefajnie było zmyślać na temat swojego
            uczestnictwa w jakiejś rozprawie rozwodowej ( nie są pzreznaczone
            dla gapiów) tym bardziej głupuio,ze nie dostarczyło argumentów.
            Ale za to musi być wielką rozkoszą zdobycie adoratorów
            rozczochranego jelonka i facia84.Jak się to udało zrobić, zachodze w
            głowę.
            • facio84 Re: Ta najwyższa rozkosz 15.11.07, 15:39
              Wypraszam sobie, to nie kwestia adoracji, lecz posiadania podobnego poglądu na sytuację tu panującą.
              • kocia_noga Re: Ta najwyższa rozkosz 15.11.07, 15:53
                Bo i podobni jesteście.Argumenty marne, za to dużo zapału do
                obrażania.
                Póki nie dostrzeżesz chamstwa swoich wypowiedzi i nie zechcesz coś z
                tym zrobić, póki nie nauczysz się dyskutować, to forum nie będzie
                twoim rajem na ziemi i całe szczęście.
                • facio84 Re: Ta najwyższa rozkosz 15.11.07, 16:13
                  >Argumenty marne, za to dużo zapału do obrażania.

                  To jest za to jeden z przykładów waszej błyskotliwości... "Argumenty marne"... to jest dopiero brak argumentów...

                  Ale widzę, że nieźle tym brylujesz. Poklask masz, i o to tutaj chodzi. Dzięki Bogu, przynajmniej przez najbliższe cztery lata, prawica nie poświęci feministkom tyle uwagi, co świta Millera.

                  A patrząc na europejską tendencję do wzmacniania prawicy, mogę być już spokojniejszy, niż kilka lat temu.

                  Jeśli chodzi o chamstwo, to jest ono tu całkiem uzasadnione. Czasem nie ma innej możliwości pokazania irytacji tutejszymi poglądami, jak zachęta do walnięcia się młotkiem. I to jest odbierane jako chamstwo.
                  • bene_gesserit Re: Ta najwyższa rozkosz 15.11.07, 16:36
                    facio84 napisał:

                    > >Argumenty marne, za to dużo zapału do obrażania.
                    >
                    > To jest za to jeden z przykładów waszej
                    błyskotliwości... "Argumenty marne"...
                    > to jest dopiero brak argumentów...

                    A wystarczylo tylko kocia poprosic o pare przykladow, zeby
                    dyskutowac na faktach, zamiast uderzac w 'wy' i personalnie.

                    > Ale widzę, że nieźle tym brylujesz. Poklask masz, i o to tutaj
                    chodzi.

                    To wnosisz z czego dokladnie?

                    [wynurzenia quasi-polityczne]

                    > Jeśli chodzi o chamstwo, to jest ono tu całkiem uzasadnione.
                    Czasem nie ma inne
                    > j możliwości pokazania irytacji tutejszymi poglądami, jak zachęta
                    do walnięcia
                    > się młotkiem. I to jest odbierane jako chamstwo.

                    'Odbierane jako chamstwo' czyli w twojej intencji chamstwem nie
                    bylo. Czym w takim razie?
            • bene_gesserit Re: Ta najwyższa rozkosz 15.11.07, 15:57
              Kicia-kocia, jak ty czasem trafisz w sedno, to normalnie mnie skreca
              z zazdrosci :)

              PS W kwestii miekkiego serca sie poprawie, roar.
              • kocia_noga Re: Ta najwyższa rozkosz 15.11.07, 16:16
                bene_gesserit napisała:

                > Kicia-kocia, jak ty czasem trafisz w sedno, to normalnie mnie
                skreca
                > z zazdrosci :)
                Gadasz jak moja córka:) a ja zazdraszczam innym :)
                >
                > PS W kwestii miekkiego serca sie poprawie, roar.

                To był komplement!
            • rozczochrany_jelonek Re: Ta najwyższa rozkosz 15.11.07, 17:11
              > Ale za to musi być wielką rozkoszą zdobycie adoratorów
              > rozczochranego jelonka i facia84

              na jakiej podstawie twierdzisz że zdobyła adoratora w mojej osobie ?
              masz jakieś doświadczenia w tej kwestii ? :)
              • p_k_79 Re: Ta najwyższa rozkosz 15.11.07, 17:21
                Ależ jak najbardziej - gdy się samemu dowartościowuje otaczaniem się
                Osobami o tych samych poglądach, żeby sobie z dziubków pić, a inny
                pkt widzenia zgodną armią zwalczać, to i Innym się to przypisuje:)
                Za choinkę nie można pojąć, że można nie potrzebować
                dowartościowania i nie obawiać się mieć własnego zdania w pojedynkę:)

                _________

                p.s. siła i jakość argumentów "rosną":))))
                • rozczochrany_jelonek Re: Ta najwyższa rozkosz 15.11.07, 17:41
                  no właśnie , poza tym adoracja kojarzy mi się z podrywaniem,a tego przecież
                  jeszcze nie robiłem :)
                  • p_k_79 Re: Ta najwyższa rozkosz 15.11.07, 17:53
                    Ty lepiej tego "jeszcze" nie mów, bo za chwilę, jak nic przeczytamy,
                    że nigdzie niechciana baba przylazła na "Feminizm", by wszystkich
                    tłamszonych tu Panów, do cyca utulić;DDD

                    Poza tym.. daj sobie spokój z tłumaczeniami z czegoś, czego nie
                    robiłeś - na tej samej zasadzie mogą paść oskarżenia, ze jesteś
                    winien powstania dziury ozonowej;)) Taka taktyka, by skutecznie od
                    tematu odejść, odwracając uwagę od meritum, a kierując ją na fakt,
                    że "Pani w czerwonej bluzce jest głupia";)) I od tej chwili
                    nieistotne jest, że zaczęło sie od stwierdzenia, że Pani woli pisać
                    lewą ręką, naprzekór Większości - najważniejsze jest, że śmiała tę
                    czerwoną bluzkę założyć, więc nalezy to szeroko omówić na tle
                    zmieniającej się mody, możliwej grupy społecznej, z jakiej pochodzi,
                    skoro tęże bluzkę wybrała i Jej jawnej bezczelności noszenia tego
                    komuchowego koloru ;DDDD Ja tam takie imprezy lubię oglądać spod
                    sciany - można się wyśmiać na zapas:)
                    • cka.2 Re: Ta najwyższa rozkosz 19.11.07, 01:36
                      p_k_79 napisała:

                      > Ty lepiej tego "jeszcze" nie mów, bo za chwilę, jak nic przeczytamy,
                      > że nigdzie niechciana baba przylazła na "Feminizm", by wszystkich
                      > tłamszonych tu Panów, do cyca utulić;DDD

                      MAM WRAZENIE ze ty sama ze soba gadasz.
                      adoratorow musisz sama tworzyc:-)))))
              • kocia_noga Re: Ta najwyższa rozkosz 15.11.07, 17:27
                rozczochrany_jelonek napisał:

                > > Ale za to musi być wielką rozkoszą zdobycie adoratorów
                > > rozczochranego jelonka i facia84
                >
                > na jakiej podstawie twierdzisz że zdobyła adoratora w mojej
                osobie ?
                > masz jakieś doświadczenia w tej kwestii ? :)
                >


                W tym wątku nie znalazłam, jednak skądś to przeświadczenie mi się
                wzięło, więc jeszcze poszukam.Jesli nie znajdę, to pozostanie mi ze
                wstydem odwołać, no, chyba,ze bycie adoratorem '79 nie uważasz za
                nic zdroznego.
                • rozczochrany_jelonek Re: Ta najwyższa rozkosz 15.11.07, 17:45
                  ogólnie bycie adoratorem kobiety to nic zdrożnego, nawet takiej która ma
                  odmienne poglądy , zawsze można nawrócić ja na jedynie słuszną drogę :)
                  • kocia_noga Re: Ta najwyższa rozkosz 15.11.07, 17:53
                    rozczochrany_jelonek napisał:

                    > ogólnie bycie adoratorem kobiety to nic zdrożnego, nawet takiej
                    która ma
                    > odmienne poglądy , zawsze można nawrócić ja na jedynie słuszną
                    drogę :)
                    >
                    Tu wszyscy mają odmienne poglądy, a jedynie słuszna droga jest
                    zajęta przez trolle.
                    • rozczochrany_jelonek Re: Ta najwyższa rozkosz 18.11.07, 01:51
                      ja tam trolla nigdy nie spotkałem :)
                • p_k_79 Re: Ta najwyższa rozkosz 15.11.07, 18:07
                  no, chyba,ze bycie adoratorem '79 nie uważasz za
                  > nic zdroznego.

                  Abstrahując od personalizacji owego adorowania.. od kiedy to
                  adorowanie jest czymś zdrożnym??? Ja sie tu naprawdę ciekawych
                  nowości nałykam:)))))
          • cka.2 Re: Ja wiem, że bicie piany jest fascynującym hob 19.11.07, 01:30
            p_k_79 napisała:


            > Ale, swoją drogą, musiało zakłuć porządnie, skoro jednej Pani
            > chciało się szukać brudów po innych Forach:))

            nie jednej pani.
            I chyba trzeba Ci wspolczuc.
      • cka.2 Pk nie zawracaj ludziom gitary 19.11.07, 01:27
        >Wy - ależ nudny, czarno-biały świat proponujecie.. brrrrrrrr

        czytam co piszesz na innch forach i wiesz co?
        przynudzasz.
        Od rana do nocy poszukujesz argumentow i tego samego wymagasz od ludzi.
        Jak male dziecko jak czegos nie dostanie (tych argumentow) zaczynasz byc
        ironicznie arogancka.
        Czy Ty nie widzisz,ze ludzim nie chce sie z Toba dyskutowac?i to wcale nie
        dlatego,ze im tych ARGUMENTOW brak!!
        A jakiz jest ten Twoj swiat?
        chyba nie za bardzo kolorowy jezeli siedzisz w sieci i nic wiecej nie robisz
        tylko przekonujesz ludzi do swoich racji i jaka to Ty madra jestes.
        Kto ma czas na posty tak dlugie jak Twoje,ktore tu w sieci plodzisz?
        Normalni ludzie nie maja na to czasu bo maja rodziny,prace i inne zajecia.
        A Ty jak sie uczepisz to sie oderwac nie mozesz .
        Zacznij mniej gadac a wiecej sluchac co ludzie do Ciebie mowia.Na dobre Ci to
        wyjdzie.
    • skrzydlate Re: Dwa dni do większego sczęścia.. 15.11.07, 15:58
      wygląda na to że jest to tekst długi i skomplikowany, bo składa się z dużej
      ilości przezceń, czego osobiscie w tekscie nie lubie, ojoj!! NIE MUSZE GO CZYTAC!
    • p_k_79 Tu można wpisywać.. 15.11.07, 17:38
      przykłady mojego chamstwa - bo gdzieś wyczytałam kolejny "argument"
      tak własnie brzmiący:))))

      Podpowiadam: własne zdanie, niebedące atakiem personalnym (=na
      konkretną Osobę) inwektywą, nieparlamentarnym wyrażeniem, bądź
      wartościującym poniżeniem związanym z różnicą poglądów, chamstwem
      nie jest wg definicji tego wyrazu w SJP:)
      Nie jest nim też nazwanie po imieniu czynu - każdy sam ocenia czyny,
      to nie równa się ocenie Osoby; natomiast jeśli konkretna Osoba
      poczuła się urażona oceną czynu z mojego pktu widzenia i wzięła tęże
      do siebie, to nie mój problem - Nikt czytać, odbierać i działac w
      ramach "uderz w stół, a nożyce się odezwą" nie kazał chyba?:)
      I najważniejsze - chamstwa proszę nie mylić z cynizmem i ironią, bo
      o dziwo SJP nie zauważył do dnia dzisiejszego, by powyższe były
      synonimami:))


      _____


      Pomijam fakt, ze nie na temat kompletnie, ale.. skoro już same
      wybrałyście, drogie Panie, sięganie po pseudoargumenty w oderwaniu
      od startera, to teraz chociaż te spróbujcie uargumentowac:))

      Kolejnym faktem pobocznym jest interesujące spostrzeżenie, ze jak na
      wątek napisany przez: Trolla, chamkę, nieświadomą, biedną kobietę
      być może będącą facetem, szukającą adoratorów (na Forum "Feminizm"??
      <sic!>:))))))) panienkę, ect. (każda moze dołozyć wedle woli - z
      tego, ze psa nazwiecie kotem, nie wynika, ze kotem jest, więc
      możecie sobie ulżyć śmiało:)), to żywo reagujecie:)))) Ja tam nie
      wiem, ale jakbym tak o Autorze któregoś wątku myślała, to dyskusję
      uważałabym za czystą stratę czasu, ale.. widać, MUSICIE i to:))
      • kocia_noga Re: Tu można wpisywać.. 15.11.07, 18:00
        p_k_79 napisała:

        > przykłady mojego chamstwa - bo gdzieś wyczytałam
        kolejny "argument"
        > tak własnie brzmiący:))))


        No i znowu to samo. Pisałam o marnych argumentach i zapale do
        obrażania.

        O chamstwie zawartym w wypowiedziach faceta84 też, ale chyba
        zadziałał efekt nożyc.

        A my tu na ogół jesteśmy cierpliwe i zyczliwe, zwłaszcza dla
        kobiety,która jest napastowana słownie w sposób bardzo nieprzyjemny,
        bez względu na powody i dlatego kliknęłyśmy w kosz,a także życzliwe
        dla kobiety, która jest właścicielką macicy należącej nie do niej.
        Tak zrozumiałam ten kawałek:
        NIE MUSZĘ
        poniżać siebie samej hasełkami "wara od mojej macicy!" - mogę
        logicznie przeanalizować biologiczną funkcję rzeczonej i zauważyć,
        że nie jest to ani nerka, ani wątroba, ani serce - bez których nie
        byłabym w stanie żyć. Natura (tudzież Bóg - zależnie od przekonań)
        stworzyła macicę nie dla Kobiety, tylko dla Dziecka - to Ono bez
        niej funkcjonować nie może. Że jesteśmy żywo- nie jajorodni, to nie
        ma przebacz, nie mogła to być torebka do noszenia poza organizmem.
        • p_k_79 Re: Tu można wpisywać.. 15.11.07, 18:04
          > O chamstwie zawartym w wypowiedziach faceta84 też, ale chyba
          > zadziałał efekt nożyc.


          Najwyraźniej, bo ja Ciebie nie wymieniłam:)




          Pisałam o marnych argumentach i zapale do
          > obrażania.
          >


          Jakoś nie widzę kontrargumentacji, poza tą pseudo-, że argumenty
          moje są marne.. coś wiecej potrafisz?:)

          Czakam teraz z kolei na przytoczenie "obrażania":)) Z
          niecierpliwością:))



          >(...) Tak zrozumiałam ten kawałek

          Twoje problemy z czytaniem tekstu ze zrozumieniem nie sa moim
          zmartwieniem - tu Ci nie pomogę:)
          • nekomimimode o kurka! 15.11.07, 18:25
            jesteś przerażająca ;O
            • kocia_noga Re: o kurka! 15.11.07, 19:17
              E tam. Raczej zabawna.No i szczerze podziwiam napęd do produkcji
              takiej ilości obfitych w słowa przepychanek.
              Mnie by się nie chciało.
              -
              Chrzanić sygnaturki
              • bene_gesserit Re: o kurka! 17.11.07, 16:55

                E tam.
                Takie sytuacje przerabialismy i pewnie bedziemy jeszcze nie raz.
                Zaczelo sie od tada, ale na pk sie nie skonczy. Imo to jedna chyba z
                najbardziej modelowych.
                • sir.vimes Bene 17.11.07, 19:00
                  O przepraszam, IMO Tad nie ucieka jak się go spyta o argumenty i nie zaczyna od
                  razu pluć.
                  pk to raczej coś typu wiarusik czy waldi.
                  • bene_gesserit Re: Bene 18.11.07, 01:44
                    Tada od dawien dawna nie czytuje, wiec nie wiem - moze masz racje w
                    kwestii argumentow. Chodzilo mi o jakas emanacje samotnosci, ktora
                    pk jest dosc intensywnie owiana, nieodmiennie mi sie z tadem
                    kojarzaca. W tle jakies niekochane popie..ne dziecinstwo,
                    nieutulony w sercu zal i inne smutne historie, ktore sklaniaja
                    czlowieka do szukania ludzkiej uwagi w ten sposob i w takich
                    zakazanych miejscach jak forum femi. Ech. Czasem mi sie wlacza przy
                    takich przypadkach wspoczucie, ale tu raczej litosc, wiec milkne i
                    wycofuje z tematu.
                • saszenka2 Re: o kurka! 18.11.07, 20:01
                  bene_gesserit napisała:

                  >
                  > E tam.
                  > Takie sytuacje przerabialismy i pewnie bedziemy jeszcze nie raz.
                  > Zaczelo sie od tada, ale na pk sie nie skonczy. Imo to jedna chyba
                  z
                  > najbardziej modelowych.

                  Czasami odnoszę wrażenie, że mamy do czynienia z nową wersją trolli,
                  które niegdyś przyszło nam gościć na tym forum.
              • cka.2 Re: o kurka! 19.11.07, 01:49
                kocia_noga napisała:

                > E tam. Raczej zabawna.No i szczerze podziwiam napęd do produkcji
                > takiej ilości obfitych w słowa przepychanek.
                > Mnie by się nie chciało.

                Chcialo nie chcialo!
                jeszcze trzeba miec czas i cos z glowa nie w porzadku.
                Ta osoba produkuje na forach takiej dlugosci posty
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11207&w=70929239&a=71949735
                Widac tam nie ma zainteresowania wiec trafila tutaj.
                • kocia_noga Re: o kurka! 19.11.07, 13:01
                  Akurat z treścią podlinkowanego postu całkowicie się zgadzam, poza
                  tym czytam długie wypowiedzi, co więcej - staram się je rozumieć. I
                  nie w długości postów problem, ile w sposobie radzenia sobie w
                  sytuacji, kiedy argumenty okazują się bardzo słabe.O charakter
                  chodzi.
            • sir.vimes Kindergot 17.11.07, 18:48
              Myslę, że tu chodzi właśnie o to by być przerażającą - Przerażającą Siłą
              Kobiecości;/, hiper kobietą, która omdlewa z powodu menstruacji. Jednocześnie
              Madonna - niezdolna do pracy w ciąży - jak i femme fatale, kuszącą rzęs czarną
              firaną:/. I tak różną od wstrętnych babochłopek, które psują zabawę i nie udają,
              że ciąża czy miesiączka to choroba, a bycie kobietą polega na czytaniu półgłosem
              wierszy ....

              Jest takie zjawisko jak kindergot - dziecko, które chce być groźne i mroczne
              dlatego chodzi w czarnych ciuszkach i jako ulubione zwierzątko wpisuje w
              ankietach kruka. Dowodów na własną mroczność nie ma, specjalnej wiedzy o tym
              czym się podobno interesuje - też nie.

              Myślę, że to podobny przypadek - może to etap rozwoju, może to już koniec
              rozwoju (życzę autorce wątku by było to to pierwsze).
              Więcej o problemie:
              nonsensopedia.wikia.com/wiki/Kindergot.
              Tak jak kindergot może po cichu słuchać TokioHotel a nie mieć pojęcia choćby o
              XIII Stoleti, tak Egzaltowana Hiper Kobieta szuka swej kobiecości w "płci mózgu"
              i poradnikach za dychę, nie wstydząc się własnej ignorancji.
              Tak to jest gdy ukocha się formę i nie wlewa w nią żadnej treści - prędzej czy
              później wychodzi na jaw brak argumentów, niewiedza, powierzchowność, myślenie
              życzeniowe...
    • jednanoga Re: Dwa dni do większego sczęścia.. 17.11.07, 16:03
      > NIE MUSZĘ
      > uważać, że po poczęciu rozwija się we mnie jakieś ufo, tudzież
      > pestka jabłka - odczłowieczając płód ludzki - mogę uważać, że
      jeśli
      > zajdę w ciążę, to od pierwszej chwili moje potomstwo jest
      > Człowiekiem.. mało tego, mogę też logicznie stwierdzić, że jeśli
      > jakiś organizm przejawia funkcje życiowe, to ich sztuczne
      przerwanie
      > poprzez chemiczną, czy też mechaniczną ingerencję Osoby trzeciej,
      > jest zwyczajnym morderstwem. Jednocześnie mogę stwierdzić, że wisi
      > mi, czy inne Kobiety takiego morderstwa się dopuszczają, jeśli ja
      > sama bym się nie dopuściła - sprawa Ich sumienia przecież:) Może
      > mnie jedynie bawić (chociaż to nie najlepsze określenie), że dla
      > uspokojenia owego sumienia wolą uważać, że jednak widocznie Ich
      > potomstwo nie jest Człowiekiem od początku, ale jakimś innym,
      obcym
      > tworem - bo "wyskrobać płód z macicy" brzmi lepiej niż "zabić
      własne
      > Dziecko w pierwszej fazie cyklu rozwojowego".. opisuje to samo, a
      > jaka różnica, nie?;)
      Nie rozumiem. Czy uważasz, że z każdego płodu może być dziecko?
      Tzn. , że od początku rozwoju w macicy zarodka można nazywac
      dzieckiem lub czlowiekiem? Czy równie dobrze każdy plemnik można
      nazywac dzieckiem? Z jednego i drugiego moze byc potomstwo ale nie
      musi... Plemnik może nie dotrzec do komorki jajowej a zarodek może
      nie mieć mózgu, może być zdolne do życia tylko dzięki pępowinie itp.
      Czy płód bez mózgu to czlowiek? Czy kobieta, która zgadza sie by
      odciac pępowine jest morderca? A kobieta, która usuwa komórki, z
      których być może (a może nie)powstal by zarodek->płod->dziecko też
      jest morderca? A mężczyzna, który pozwala by gineły jego plemniki,
      dzięki którym powstalo by po pewnym czasie dziecko jest morderca?

      Człowiekiem.. mało tego, mogę też logicznie stwierdzić, że jeśli
      > jakiś organizm przejawia funkcje życiowe, to ich sztuczne
      przerwanie
      > poprzez chemiczną, czy też mechaniczną ingerencję Osoby trzeciej,
      > jest zwyczajnym morderstwem. Czy po logicznym stwierdzeniu
      (tym powyzszym) nie sadzisz, że też jestes morderca? Pewnie masz
      jakies sztuczne(?)przerwanie poprzez chemiczną, czy też mechaniczną
      ingerencję na organizmie przejawiajcym funkcje życiowe na sumieniu?
      Czyli logicznie stwierdzam,że jako morderca nie masz prawa oceniać
      innych morderców i stopniowac ich winy. (Zerwałas kwiatka jesteś ok,
      jesz kurczaka to morderstwo ale ok, nie obchodzi mnie czy zabilas
      swoje dziecko nie obchodzi mnie to ale to inaczje nazywaj... Więc
      jako osoba, która nie wie czy jest feministka/szowinistka/marsjanka
      czy co mowie ci, że nie musisz nic! tylko po co o tym pisac? skoro
      ty NIE MUSISz tylu rzeczy to może dojdziesz do wniosku, że nie
      będziesz zaśmiecać mojego ulubionego forum(tylko czytam to mój 1
      post:D) dlatego, że tu nigdzie nie jest napisane, że ktoś musi robić
      wszystko to o czym napisalas. Wieć pisanie postow nie na temat jest
      raczej trollowaniem. Bowiem pod wplywem czytania postów na tym forum
      mogłam dojśc do wniosku, że nie musze pisac postów o paniach w
      minióweczkach żeby być szcześliwa ale poniewaz watpie, by to forum
      powstalo do takich celów w moim pierwszym (długim, nie przemyślanym,
      pełnym błedów poście) proszę cie p_k_79 byś nie pisała rzeczy nie
      zwiazanych z feminizmem. Nie interesuje mnie to co musisz robić w
      życiu codziennym a co nie. Mogłas napisac, ze uwazasz ze wszyscy na
      tym forum tak musza robic i juz bylo by inaczeja a tak to jestem
      zdegustowana poziomem. Jaki bedzie twój nastepny post? Po 3 dniowym
      pobycie na tym forum mialam sen? To chyba jest forum o feminizmie a
      nie o tym czego to p_k_79 robic nie musi? Jesli sie myle, napisalam
      cos głupiego prosze o przebaczenie i wszystkich pozdrawiam:)
    • ciezka_cholera Re: Dwa dni do większego sczęścia.. 19.11.07, 20:12
      p_k_79 napisała:

      > NIE MUSZĘ
      > uważać, że po poczęciu rozwija się we mnie jakieś ufo, tudzież
      > pestka jabłka - odczłowieczając płód ludzki - mogę uważać, że jeśli
      > zajdę w ciążę, to od pierwszej chwili moje potomstwo jest
      > Człowiekiem.. mało tego, mogę też logicznie stwierdzić, że jeśli
      > jakiś organizm przejawia funkcje życiowe, to ich sztuczne przerwanie
      > poprzez chemiczną, czy też mechaniczną ingerencję Osoby trzeciej,
      > jest zwyczajnym morderstwem. Jednocześnie mogę stwierdzić, że wisi
      > mi, czy inne Kobiety takiego morderstwa się dopuszczają, jeśli ja
      > sama bym się nie dopuściła - sprawa Ich sumienia przecież:) Może
      > mnie jedynie bawić (chociaż to nie najlepsze określenie), że dla
      > uspokojenia owego sumienia wolą uważać, że jednak widocznie Ich
      > potomstwo nie jest Człowiekiem od początku, ale jakimś innym, obcym
      > tworem - bo "wyskrobać płód z macicy" brzmi lepiej niż "zabić własne
      > Dziecko w pierwszej fazie cyklu rozwojowego".. opisuje to samo, a
      > jaka różnica, nie?;)

      ufff, czyli uwazasz, ze kwestie morderst kazdy powinien roztrzygac w swoim
      sumieniu?!?!?!?

      sa trzy drogi:
      droga pierwsza - totalna anarchia - mordercy niech morduja, gwalciciele gwalca,
      zlodzieje kradna, kobiety morduja dzieci w pierwszej fazie cyklu rozwojowego i
      wszyscy sie rozliczaja ze swoim sumieniem li tylko - troche mnie zatrwaza ta
      wizja, ale no coz, staram sie byc otwarta na odmienne swiatopoglady...

      droga druga - prawo i sprawiedliwosc (tfu, jak sobie partia przywlaszczyla taka
      ladna fraze) - przy zalozeniu ze komorka jajowa w momencie zaplodnienia staje
      sie czlowiekiem, to kobieta stosujaca wkladke wewnatrzmaciczna miedziana powinna
      byc sadzona za morderstwo, a jej partner za wspoludzial. w zadnym wypadku nie
      powinno miec miejsce przerywanie ciazy, ani z powodu zagrozenia zycia matki, ani
      w przypadku, gdy ciaza jest wynikiem gwaltu, ani w zadnym innym. oczywiscie
      osoby przerywajace ciaze (lekarze, kobiety i ich partnerzy) powinny byc sadzone
      za morderstwo z premedytacja.
      kobiety w ciazy zagrozonej musialyby lezec plackiem z uniesionymi biodrami przez
      9 m-cy, gdyz w przypadku poronienia, bylyby winne nieumyslnego spowodowania
      smierci i wio do sadu...

      trzecia droga - zakladamy, ze zaplodniona komorka jajowa nie jest czlowiekiem.
      ze zycie plodu do czasu wyksztalcenia sie ukladu nerwowego jest mniej warte niz
      zycie lub zdrowie matki. nakrocej rzecz ujmujac dopuszczamy mozliwosc aborcji z
      mniej lub bardziej istotnych pobudek.

      domniemuje, ze autorka watku jest fanka anarchii, gdyz jednoczesnie twierdzi, ze
      aborcja jest morderstwem i zaznacza, ze kazda kobieta powinna o niej roztrzygac
      zgodnie ze swoim sumieniem.


      > NIE MUSZĘ
      > wmawiać sobie i Innym, że Kobieta i Mężczyzna, z pktu widzenia
      > Pracodawcy, są tak samo "użyteczni" - mogę zauważyć, ze mimo równych
      > kompetencji:
      > 1. to Kobieta podlega comiesięcznym wahaniom hormonalnym, które
      > wpływają na jej wydajność pracy
      > 2. to Kobieta jest Pracownikiem, który może zajść w ciążę, co
      > znacznie ograniczy w niektórych przypadkach wykorzystanie Jej sił
      > roboczych, zabroni pracy na niektórych stanowiskach, wykluczy
      > nadgodziny
      > 3. to Kobieta będzie "chwilowo" nieczynna, gdy Dziecko już się
      > pojawi na świecie, a nastepnie przez kilka lat będzie "chorować
      > razem z Dzieckiem", a Pracodawca nie będzie tak bezduszny, by Matkę
      > maleństwa zatrzymać dłużej, bądź wysłać w niespodziewaną delegację

      jest, autorko watku, cos co sie nazywa kodeks pracy. reguluje on stosunki miedzy
      pracodawca a pracownikiem, okresla on miedzy innymi dlugosc urlopu i
      dopuszczalna ilosc godzin pracy tygodniowo itd. nawet osoby o bardzo liberalnym
      podejsciu do gospodarki nie kwestionuja potrzeby istnienia kp, gdyz rynek,
      zwlaszcza w rejonach o wysokim poziomie bezrobocia nie zapewnia rownowagi miedzy
      tymi dwoma podmiotami (pracownikiem i pracodawca). jesli sie zdamy na rynek,
      mozesz byc pewna, ze wielu
      pracodawcow uzna ze 40 godzinny tydzien pracy to zdecydowanie za malo, ze urlop
      to zwykla fanaberia, ze taniej i rownie dobrze prace moga wykonac dwunastoletnie
      dzieci, a i tak znajda pracownikow, zwlaszcza, jesli praca nie wymaga
      szczegolnych kwalifikacji. wydaje mi sie, ze w kodeksie pracy jest m.i. zapis o
      zakazie dyskryminacji ze wzgledu na m.i. plec. co wiec dziwnego w tym, ze
      niektore kobiety (tfuuu, feministki) chcialyby by porzadek prawny byl
      przestrzegany... acha, zapomnialam, ze mam do czynienia z anarchistka
      (oczywiscie szanuje odmienny poglad, a czemu nie).


Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka