p_k_79
14.11.07, 15:00
W życiu bym się nie spodziewała, że dzięki dwudniowemu pobytowi na
Forum internetowym, można sobie uświadomić, jak dalece wolną jest
się Osobą:) Po tychże dwóch dniach stwierdzam, że nie będąc
Feministką:
NIE MUSZĘ
uważać, że jeśli Ktoś ma odmienne zdanie, to znaczy, że nie rozumie
co do Niego mówię, bo inaczej na pewno swoje zdanie zastąpiłby moim -
mogę nadal swobodnie uważać, że to różnice poglądów czynią nas
ciekawymi i nie dzielą na lepszych i gorszych, a jedynie
potwierdzają, żeśmy różni:)
NIE MUSZĘ
widzieć elementu szowinistycznego w męskoosobowych formach nazw
zawodów <rotfl> - mogę chcieć być i Psychologiem, i Psycholożką, bez
nadawania temu jaką literką kończy się dana forma, głębszego
znaczenia ideologicznego:)
NIE MUSZĘ
na pytanie "co myślisz o wypowiedzi..[cyt.]" odpowiadać nie na
temat!! "to teraz widzisz, jak się czuły..." - mogę odpowiedzieć na
temat!!, że słowa świadczą o niskiej kulturze osobistej, frustracji,
ect. Osoby piszącej, bez względu na Jej płeć:) Zawsze setnie mnie
bawiło, jak okradziony sam kradł, ale nadal uważał, że złodziejem
nie jest, bo zaczął "ktoś inny" - więc to jest usprawiedliwieniem
dla jednoczesnego piętnowania czynu "kogoś innego" i powielania
tegoż samego czynu:))
Ale tak to już bywa, gdy nie zastanawiamy co jest słuszne, tylko kto
ma rację - bo tak idea każe;)
NIE MUSZĘ
na pisemny komplement Mężczyzny zareagować ofuknięciem, bo mogę
logicznie pomyśleć i stwierdzić, że "jesteś miła" to pozytywne
określemnie mnie, czy Kogokolwiek, nie potwarz:)
NIE MUSZĘ
jak piesek na "aport!!" reagować na kretyńskie zaczepki Kogokolwiek,
gdy idę ulicą (lub nawet tu, na Forum) - mogę na trzeźwo zauważyć,
że to nie ja mam problem, tylko Oni, skoro się tak zachowują. A, co
za tym idzie, potraktować Ich jak resztę otaczającego mnie
powietrza, nie dodając treści czemuś co treści nie zawiera, swoją
reakcją i oburzeniem:)
NIE MUSZĘ
poniżać siebie samej hasełkami "wara od mojej macicy!" - mogę
logicznie przeanalizować biologiczną funkcję rzeczonej i zauważyć,
że nie jest to ani nerka, ani wątroba, ani serce - bez których nie
byłabym w stanie żyć. Natura (tudzież Bóg - zależnie od przekonań)
stworzyła macicę nie dla Kobiety, tylko dla Dziecka - to Ono bez
niej funkcjonować nie może. Że jesteśmy żywo- nie jajorodni, to nie
ma przebacz, nie mogła to być torebka do noszenia poza organizmem.
NIE MUSZĘ
uważać, że po poczęciu rozwija się we mnie jakieś ufo, tudzież
pestka jabłka - odczłowieczając płód ludzki - mogę uważać, że jeśli
zajdę w ciążę, to od pierwszej chwili moje potomstwo jest
Człowiekiem.. mało tego, mogę też logicznie stwierdzić, że jeśli
jakiś organizm przejawia funkcje życiowe, to ich sztuczne przerwanie
poprzez chemiczną, czy też mechaniczną ingerencję Osoby trzeciej,
jest zwyczajnym morderstwem. Jednocześnie mogę stwierdzić, że wisi
mi, czy inne Kobiety takiego morderstwa się dopuszczają, jeśli ja
sama bym się nie dopuściła - sprawa Ich sumienia przecież:) Może
mnie jedynie bawić (chociaż to nie najlepsze określenie), że dla
uspokojenia owego sumienia wolą uważać, że jednak widocznie Ich
potomstwo nie jest Człowiekiem od początku, ale jakimś innym, obcym
tworem - bo "wyskrobać płód z macicy" brzmi lepiej niż "zabić własne
Dziecko w pierwszej fazie cyklu rozwojowego".. opisuje to samo, a
jaka różnica, nie?;)
NIE MUSZĘ
uważać, że moje decyzje i to co się ze mną dzieje, zalezy od
powstania/niepowstania jakiegoś Urzędu w Rządzie - mogę dawać sobie
prawo o samodecydowaniu, bez oglądania się na to, by Ktoś to zrobił
za mnie:)
NIE MUSZĘ
wmawiać sobie i Innym, że Kobieta i Mężczyzna, z pktu widzenia
Pracodawcy, są tak samo "użyteczni" - mogę zauważyć, ze mimo równych
kompetencji:
1. to Kobieta podlega comiesięcznym wahaniom hormonalnym, które
wpływają na jej wydajność pracy
2. to Kobieta jest Pracownikiem, który może zajść w ciążę, co
znacznie ograniczy w niektórych przypadkach wykorzystanie Jej sił
roboczych, zabroni pracy na niektórych stanowiskach, wykluczy
nadgodziny
3. to Kobieta będzie "chwilowo" nieczynna, gdy Dziecko już się
pojawi na świecie, a nastepnie przez kilka lat będzie "chorować
razem z Dzieckiem", a Pracodawca nie będzie tak bezduszny, by Matkę
maleństwa zatrzymać dłużej, bądź wysłać w niespodziewaną delegację
Tak więc mogę śmiało zauważyć, że jako Pracodawca, sama
zaproponowałabym niższe wynagrodzenie Kobiecie, niż Mężczyźnie -
czysta ekonomia, a nawet zwykła matematyka:)
_______________________
..i tak bym mogła długo, po jedynie dwóch dniach:) Do tej pory
czułam się wolnym Człowiekiem, ale od dwóch dni siła poczucia, ze
nim jestem, bo nic NIE MUSZĘ - nie będąc Feministką, znacznie
wzrosła:)) W życiu bym się nie spodziewała, że feminizm tak
ogranicza myślowo i decyzyjnie:)
Pozdrawiam wszystkie Feministki, wszak mój świetny nastrój
zawdzięczm Wam właśnie:))))