Dodaj do ulubionych

dyskryminacja inaczej

21.01.08, 07:06
kobieta.interia.pl/news/mezczyzni-tez-sa-dyskryminowani,1044456
Obserwuj wątek
    • kocia_noga Znamy, znamy 21.01.08, 10:57
      i próbujemy walczyć, ale przede wszystkim za siebie i tak jest
      najlepiej.
      Podstawą cierpień męskich jest "status mężczyzny" i "honor
      mężczyzny".
      • johnny-kalesony Re: Znamy, znamy 21.01.08, 12:15
        Spróbujmy zobaczyć szklankę jednak do połowy pełną: podstawą męskiego poczucia
        zwycięstwa, rozpierającej dumy i satysfakcji jest bycie godnym "statusu
        mężczyzny" i "honoru mężczyzny".


        Pozdrawiam
        Keep Rockin'
      • takete_malouma Re: Znamy, znamy 06.02.08, 15:40
        kocia_noga napisała:

        > Podstawą cierpień męskich jest "status mężczyzny" i "honor
        > mężczyzny".

        ... jako kryterium kobiecych preferencji w wyborze partnera. Mężczyzna, który decyduje się "wyoptować" z gry w status i honor, naraża się na ryzyko spędzenia życia w samotności i pogardzie ze strony kobiet.
    • goblin.girl Re: dyskryminacja inaczej 21.01.08, 14:25
      pozwolę sobie zacytować:
      Kobiety wywalczyły sobie znaczną swobodę działania. Mogą wybierać dowolny zawód,
      strój, styl życia. - owszem, tylko niech wiedzą, ze same sa sobie winne, jeśli
      np. strojem lub stylem zycia stworzyły "sytuację sprzyjajacą" - ale to w
      zasadzie poza tematem.

      "Mężczyzna musi mieć męski wizerunek, męskie zajęcie, męskie zainteresowania. A
      stereotypy o wiele trudniej zmienić niż przepisy prawne." - zgadzam się, ale czy
      stereotypy nie dotyczą również kobiet? To druga strona tego samego medalu.
      Przykłady mozna znależć w tym samym artykule - to kobiety są czesto ofiara
      stereotypu bycia sekretarka, asystentką, podczas gdy droga na wyższe stołki jest
      im utrudniana. Urlop macierzyński - tylko 4 tygodnie po wykorzystaniu reszty
      przez kobietę? Ależ byłabym przeszczęsliwa, gdyby obie płcie mogły po równo
      wykorzystywać urlop rodzicielski. Dłuższa nieobecność w pracy - ryzyko,
      wypadniecie z rytmu pracy, groźba zwolnienia? Znów druga strona medalu.
      F
      akt dyskryminowania mężczyzn jest chyba oczywistością dla każdej feministki i
      każda kobieta, której droga jest sprawa równości płci poprze mezczyzn w walce o
      ich prawa, ale niech sami głośno wyartykułują swoje potrzeby - chyba nie
      oczekują ,ze kobiety zrobią to za nich.
      • stephen_s Re: dyskryminacja inaczej 21.01.08, 15:43
        > F
        > akt dyskryminowania mężczyzn jest chyba oczywistością dla każdej
        feministki i
        > każda kobieta, której droga jest sprawa równości płci poprze
        mezczyzn w walce o
        > ich prawa, ale niech sami głośno wyartykułują swoje potrzeby -
        chyba nie
        > oczekują ,ze kobiety zrobią to za nich.

        No, chyba że wyrażą potrzebę bycia odprowadzanymi do domu wieczorem -
        bo wtedy nawet niektóre feministki ich za to wyśmieją :\\
        • evita_duarte Re: dyskryminacja inaczej 21.01.08, 16:20
          stephen_s napisał:


          >
          > No, chyba że wyrażą potrzebę bycia odprowadzanymi do domu
          wieczorem -
          > bo wtedy nawet niektóre feministki ich za to wyśmieją :\\
          >


          Nie wysmieja, ale nie umowia sie na nastepna randke. Nie maja po
          prostu ochoty zajmowac sie doroslym czlowiekiem jak dzieckiem. Ale
          twoim zdaniem kobiety feministki zwlaszcza nie powinny miec wolnosci
          wyboru z kim sie umawiac a z kim nie. Proponuje, zeby byl to kolejny
          postujlat ciemiezonych mezczyzn.
      • 444a Re: dyskryminacja inaczej 23.01.08, 01:00
        ale niech sami głośno wyartykułują swoje potrzeby - chyba nie
        > oczekują ,ze kobiety zrobią to za nich.

        Nie, ale chcieliby zrozumienia, a tego nie ma nawet ze strony kobiet oficjalnie
        mówiących o równości. czego dowodem są chociażby posty 'feministek' na tym forum.
        • goblin.girl Re: dyskryminacja inaczej 23.01.08, 09:46
          wskaż takie posty - tylko niech to nie będą posty olenki_szczecin lub podobnych,
          ani reakcje na domaganie się przez mężczyzn odprowadzania do domu :)
          naprawdę wydaje mi się, ze w sprawach takich jak np. obowiązkowa służba
          wojskowa, zrównanie wieku emerytalnego mężczyzn i kobiet, urlopy macierzyńskie -
          przeważająca większość jest za tym, żeby wprowadzić rozwiązania, które sprawią,
          że i kobietom, i mężczyznom będzie lepiej.
          Zauważ, ze w kwestii dyskryminacji punkt widzenia nader często zależy od punktu
          siedzenia. Przykładowo, późniejsze przechodzenie na emeryturę jest przez
          mężczyzn uważane za ich (mężczyzn) dyskryminację, ale dla kobiet jest to
          dyskryminacja również, bo z tego tytułu dostają o wiele niższe świadczenia.
          • 444a Re: dyskryminacja inaczej 24.01.08, 00:44
            > wskaż takie posty - tylko niech to nie będą posty olenki_szczecin lub podobnych

            Czyli tylko takie co tobie pasują?

            > ani reakcje na domaganie się przez mężczyzn odprowadzania do domu :)

            No cóż, a dlaczego nie?

            Nie mam zbyt wiele czasu żeby szperać po forum. Chodzi o posty m.in. takie gdzie
            pisze się "co nas to obchodzi, sami walczcie z dyskryminacją". Zauważono to obok
            w poście, że gdy chodzi o dyskryminację wobec kobiet, to wymaga się od mężczyzn
            zrozumienia, zmiany itd. to OK., ale faceci mają sami o siebie zadbać oraz o
            innych, albo raczej inne...
            Kobiety nie są często nawet świadome jak często rozwiązanie problemów zwalają na
            mężczyzn.

            Był też wątek o puszczaniu przodem, gdzie okazało się, że osoby mieniące się
            feministkami chcą być traktowane równo a jednocześnie uprzywilejowanie.

            Akceptacja dla meskich uczuć, jak widac na forum dotyczy tylko "puszczenia
            łezki" gdy umrze matka, ale w codziennym życiu feministki domagają się
            twardości, siły itd. - tego czego wymaga się od męczyzn od "zawsze".

            Jak sobie w praktyce wyobrażasz akceptację męskich uczuć? - na to pytanie
            chciałbym uzyskać odpowiedź.

            Oznaki słabości są tu wyśmiewane przy zgodnym chórze "akceptujemy męskie
            uczucia". Sama wspomniałaś, dlaczego kobieta ma prawo bać się iść sama, a
            mężczyzna nie? - bo jest meżczyną i ma być zawsze odważny i silny.

            Dodam, że uczucia są też nieprzyjemne, agresywne - bez nich nie ma często tych
            przyjemnych.
            • justysialek Re: dyskryminacja inaczej 24.01.08, 11:32
              444a napisał:

              > > wskaż takie posty - tylko niech to nie będą posty
              olenki_szczecin lub pod
              > obnych
              >
              > Czyli tylko takie co tobie pasują?

              Wiesz, jej chyba chodziło o to, że niektóre kobiety piszące na tym
              forum nie są feministkami, wręcz przeciwnie. Poza tym każda z nas
              jest inna (feminizm ma wiele twarzy) i każda ma nieco inne poglądy.
              Nie mozna za poglądy jednej winić wszystkie feministki, bo to to
              samo, jakby za poglądy jednego np Polaka winić wszystkich.


              > Był też wątek o puszczaniu przodem, gdzie okazało się, że osoby
              mieniące się
              > feministkami chcą być traktowane równo a jednocześnie
              uprzywilejowanie.

              Znowu - niektóre osoby mieniące się feministkami... Ja np nie
              wymagam, żeby mnie ktoś przodem puszczał. Nie uważam, żeby to był
              jakis szczególny przywilej godny walki o niego.

              > Akceptacja dla meskich uczuć, jak widac na forum dotyczy
              tylko "puszczenia
              > łezki" gdy umrze matka, ale w codziennym życiu feministki domagają
              się
              > twardości, siły itd. - tego czego wymaga się od męczyzn
              od "zawsze".

              Ja tego nie wymagam. Mój mąż może sobie płakać kiedy chce, mi to nie
              przeszkadza i nie wpływa na ocenę jego jako mężyczyzny i człowieka.
              Natomiast nie znoszę krzyku i bluźnierstw. I co dyskryminuję męża,
              bo nie pozwoliłabym sobie na wrzaski w domu i wulgaryzmy?
              Mam prawo do pewnych wymagań wobec ludzi, a już na pewno wobec
              partnera życiowego. Każdy ma jakieś granice - niezależnie od tego
              czy jest feministką, czy kierowcą autobusu. Jedni nie lubią
              agresywnych głośnych ludzi, innych płaczliwych i mają prawo takich
              unikać.


              > Jak sobie w praktyce wyobrażasz akceptację męskich uczuć? - na to
              pytanie
              > chciałbym uzyskać odpowiedź.

              Osobiście wyobrażam to sobie tak, jak mój mąż akceptuje w praktyce
              moje uczucia - czyli czasem znosi, a czasem, jak już nie może, to
              protestuje. Czyli jak we wszystkich relacjach międzyludzkich -
              podobnie mam z akceptacją uczuć mojej mamy, koleżanki,
              współpracownika (choć oczywiście zmienia się poziom tolerancji w
              zalezności od osoby).


              > Dodam, że uczucia są też nieprzyjemne, agresywne - bez nich nie ma
              często tych
              > przyjemnych.

              Tego już nie rozumiem. Mam bezwarunkowo akceptować negatywne uczucia
              mężczyzn, bo inaczej będę ich dyskryminować? Czy ty zawsze
              akceptujesz wszystkie negatywne uczucia wszystkich kobiet? Również
              feministek?
              Jeśli chodzi o obcych ludzi, to ich uczuć nie muszę "akceptować" bo
              mnie one nie dotyczą. Natomiast jak kogoś znam i mnie dotyczą to
              akceptuję lub nie w zależności od tego, czy uważam, że są
              uzasadnione.
              • 444a Re: dyskryminacja inaczej 26.01.08, 15:34
                > Znowu - niektóre osoby mieniące się feministkami... Ja np nie
                > wymagam

                Zgodzisz się chyba, że jeśli 60% Polaków lubi wódkę, to powiedzenie "Polacy
                lubią pić" nie jest całkiem bezpodstawne, choć na pewno uogólniające. Ok. są
                różne feministki, ale pewne poglądy się powtarzają.

                > Ja tego nie wymagam. Mój mąż może sobie płakać kiedy chce, mi to nie
                > przeszkadza i nie wpływa na ocenę jego jako mężyczyzny i człowieka.

                Hmm, nikt chyba, źle o sobie nie napisze, natomiast ten skrótowy opis wydaje się
                za bardzo stereotypowy,
                dlaczego tylko płacz? Czy on tylko płacze? Jak wygląda twoja reakcja?
                Płacz to przecież nie uczucie, tylko sposób okazania, odreagowanie. Na pewno
                znasz jego uczucia?

                > Osobiście wyobrażam to sobie tak, jak mój mąż akceptuje w praktyce
                > moje uczucia - czyli czasem znosi, a czasem, jak już nie może, to
                > protestuje.

                "Jak sobie wyobrażasz akceptację uczuć? - Wyobrażam sobie, że akceptuję uczucia".


                > Tego już nie rozumiem. Mam bezwarunkowo akceptować negatywne uczucia
                > mężczyzn, bo inaczej będę ich dyskryminować?

                Nikt ci nie karze wysłuchiwać bluzgów pod twoim adresem, natomiast zakazywanie
                okazywania negatywnych emocji bywa chore. pojawia się m.in. w związkach, gdzie
                jedna strona psychicznie gnębi drugą.

                Czy ty zawsze
                > akceptujesz wszystkie negatywne uczucia wszystkich kobiet? Również
                > feministek?

                Czyli kierujesz się tym, co robię...

                Uczucia, tak! wszystkie. Sposób okazania nie każdy. W kwestii rozwiązywania
                problemów należy unikać.

                Do niczego się nie dojdzie wywalając sobie żale przy pomocy talerzy, k.maci,
                chlania, czy zdradzania tajemnic koleżankom (a to takie nagminne).
                Natomiast trzeba w pełni zaakceptować uczucia, talerze zostawić na swoim
                miejscu, język niech mówi co czuje serce, a na koniec bez emocji poszukać
                rozwiązania.
                I tyczy się to każdej płci, trzeciej też.
                • justysialek Re: dyskryminacja inaczej 27.01.08, 23:47
                  Mogę ci napisać tylko, że w pełni akceptuję uczucia mojego męża,
                  niezależnie od tego czy je rozumiem czy nie, bo jest dla mnie bliski
                  i zależy mi na nim. Nie będę opisywała na czym to polega, jakie to
                  uczucia itd, bo to sprawa moja i mojego męża. Wątpię, by podobało mu
                  się, że piszę o tym w necie. Nie mogę cię więc przekonać, że na
                  pewno tak jest.

                  Co do uczuć mężczyzn ogólnie: rozumiem, że mężczyźni mają swoje,
                  różne potrzeby i uczucia, toleruję ję. Akceptuję? Niekoniecznie -
                  zależy, czy uważam je za uzasadnione. Zresztą dyskusja jest bez
                  sensu, bo nie uznaję uczuć "męskich". Są uczucia po prostu. Takie
                  same u kobiet i u mężczyzn, a jednocześnie różne dla każdego
                  człowieka. Nie odmawiam nikomu prawa do złości, smutku itd, jeśli o
                  to ci chodzi. Jednak prawa do odczuwania potrzeby wyższości,
                  agresji, nienawiści odmawiam każdemu - z małymi wyjątkami zależnymi
                  od sytuacji.
                  • 444a Re: dyskryminacja inaczej 28.01.08, 01:07
                    > Mogę ci napisać tylko, że w pełni akceptuję uczucia mojego męża,
                    > niezależnie od tego czy je rozumiem czy nie, bo jest dla mnie bliski
                    > i zależy mi na nim. Nie będę opisywała na czym to polega,

                    No właśnie, sęk w tym, że werbalnie to chyba każda feministka powie, że
                    "akceptuje uczucia", ale gdy przychodzi do szczegółów, to nie wiadomo jak to ma
                    wyglądać. Przy czym prezentowane są raczej zachowania odmawiające mężczyznom
                    uczuć (m.in. tak jak to było w postach wczesniej).
                    • justysialek Re: dyskryminacja inaczej 29.01.08, 15:50
                      444a napisał:

                      "każda feministka"
                      "prezentowane są"
                      " tak jak to było w postach wczesniej"

                      Rozmawiasz ze mną o mnie, czy ze wszystkimi feministkami naraz o
                      wszystkich? Przykro mi ale ja nie mogę się wypowiadać za innych. Nie
                      mam zamiaru też innych usprawiedliwiać.
                      I nie mam zamiaru tłumaczyć się z moich osobistych relacji z mężem
                      tylko dlatego, że ty tak chcesz. Pytasz o zbyt intymne rzeczy, o
                      które nie masz prawa pytać.
                      Chcesz wiedzieć, czy akceptuję uczucia mężczyzn? To podaj jakie
                      uczucia masz na myśli i w jakim kontekście, bo już nie wiem o co ci
                      chodzi właściwie.
                      Założyłeś sobie z góry, że wszystkie feministki coś tam i teraz
                      wmawiasz mi na chama, że ja też to coś. Taka postawa ucina możliwość
                      jakiejkolwiek dyskusji.
                      • 444a Re: dyskryminacja inaczej 29.01.08, 23:12
                        > "każda feministka"

                        Ile razy w tym wątku użyłem zwrotu "każda feministka"?
                        Raz napisałem "chyba każda feministka powie" - "chyba każda..."

                        > "prezentowane są"

                        Ale o cco chodzi?

                        > " tak jak to było w postach wczesniej"

                        Moich postach, do których Ty się odnosisz.

                        > Rozmawiasz ze mną o mnie,

                        Nie, nie rozmawiamy o Tobie, a przynajmniej nie o twoim życiu osobistym. Pytanie
                        o uczucia miało na celu poznanie poglądów nieznajomej internautki(ek) nt.
                        męskich uczuć.

                        > Chcesz wiedzieć, czy akceptuję uczucia mężczyzn? To podaj jakie
                        > uczucia masz na myśli i w jakim kontekście, bo już nie wiem o co ci
                        > chodzi właściwie.

                        Chyba nie chcesz żebym mówił za ciebie. Pytanie "podaj jakie uczucia masz na
                        myśli" silnie sugeruje już, że są takie, których nie akceptujesz...

                        A rzecz dotyczy "jak wygląda w praktyce akceptacja męskich uczuć".
                        Codziennie i co tydzień mężczyzna coś czuje (CO?), w autobusie, w pracy, jadąc
                        samochodem. Jak kobiety odnoszą się do ich uczuć?

                        > Założyłeś sobie z góry, że wszystkie feministki coś tam i teraz
                        > wmawiasz mi na chama, że ja też to coś.

                        Wróć do pierwszych linijek tego postu i sprawdź czy sama czegoś nie przypisujesz
                        i nie ucinasz możliwości dyskusji.

                        Wywołałem drażliwy temat i spodziewam się ataku. Taka już rola prowokatora...
                        • justysialek Re: dyskryminacja inaczej 31.01.08, 13:39
                          444a napisał:

                          > Nie, nie rozmawiamy o Tobie, a przynajmniej nie o twoim życiu
                          osobistym. Pytani
                          > e
                          > o uczucia miało na celu poznanie poglądów nieznajomej internautki
                          (ek) nt.
                          > męskich uczuć.

                          Opisałam swoje zdanie na temat męskich uczuć w pierwszeij odp!
                          Podałam nawet przykład ze swojego życia. To ty zacząłeś mi
                          sugerować, że to na pewno nieprawda - że nie akceptuję uczuć męża i
                          kazałes mi opisywać dokładnie w jakiej sytuajci o co chodziło i jak
                          to wyglądało!

                          > Chyba nie chcesz żebym mówił za ciebie. Pytanie "podaj jakie
                          uczucia masz na
                          > myśli" silnie sugeruje już, że są takie, których nie akceptujesz...

                          Nie.
                          Sugeruje, że nie wiem, jakie uczucia masz na myśli.
                          Nadintepretujesz, bo z góry zakładasz co ja myślę i czuję. W
                          zasadzie to ty JUŻ to wiesz, prawda?


                          > A rzecz dotyczy "jak wygląda w praktyce akceptacja męskich uczuć".
                          > Codziennie i co tydzień mężczyzna coś czuje (CO?), w autobusie, w
                          pracy, jadąc
                          > samochodem. Jak kobiety odnoszą się do ich uczuć?

                          A jak mają się odnosić??!! Jak ty sobie wyobrażasz moje odnoszenie
                          się do uczuć mężczyzny siedzącego obok w autobusie?
                          Jak mężczyźni odnoszą się do uczuć kobiet, które też czują COŚ
                          codziennie? Jak w ogóle mają się odnosić do UCZUĆ KOBIET?
                          Mi się wydaje, że wystarczy odnoszenie się do uczuć ludzi bliskich
                          mi niezależnie od płci. Więc cię zapewniam, że uczucia bliskich mi
                          mężczyzn też sa dla mnie ważne i zwykle odnoszę się do nich ze
                          zrozumieniem - nie rozróżniając ich na uczucia, które sa meskie i
                          takie, których mężczyźnie mieć nie wolno!

                          > Wywołałem drażliwy temat i spodziewam się ataku. Taka już rola
                          prowokatora...

                          Chyba trolla...
              • goblin.girl Re: dyskryminacja inaczej 28.01.08, 11:07
                444a napisał:
                > > wskaż takie posty - tylko niech to nie będą posty olenki_szczecin lub podobnych
                >
                > Czyli tylko takie co tobie pasują?

                justysialek napisała:
                > Wiesz, jej chyba chodziło o to, że niektóre kobiety piszące na tym
                > forum nie są feministkami, wręcz przeciwnie.

                Dokładnie tak. Pod hasłem "feministki" wypowiadaja sie czasem kobiety noszące
                osobiste urazy do mężczyzn - uzasadnione czy nie - nawiedzone neofitki i
                niezrównowazone emocjonalnie malolaty; trudno traktowac ich poglady poważnie
                jako reprezentujace feminizm...
                >
                > > ani reakcje na domaganie się przez mężczyzn odprowadzania do domu :)
                >
                > No cóż, a dlaczego nie?

                Dlaczego nie co? W tym temacie powtórzę raz jeszcze - przyznaję mężczyznom prawo
                do obawy przed samotnym powrotem do domu, ale oczekiwanie od kobiet, że beda ich
                odprowadzac i narażac sie same, uważam za błędnie pojmowane równouprawnienie. Ja
                nie oczekuję odprowadzania i odprowadzac facetów też nie zamierzam. Jeżeli ktoś
                to uważa za dyskryminację, to... panu dziękujemy.
                >
                > Nie mam zbyt wiele czasu żeby szperać po forum. Chodzi o posty m.in. takie gdzie
                No cóż, ja też nie mam az tyle czasu, zeby wygrzebywac archiwalne wątki. Mnie
                chodzi o posty takie, gdzie sa madre, wyważone wypowiedzi jasno opowiadajace się
                za przyznaniem praw mężczyznom w tych dziedzinach, gdzie sa dyskryminowani. Był
                taki wątek np. o zniesieniu obowiazku służby wojskowej, o zrównaniu wieku
                emerytalnego. No cóż - dopóki jednemu z nas nie zechce się przeszukać forum,
                przytoczyć stosowne wypowiedzi i podliczyć, ile z nich opowiadało sie za, a ile
                w duchu "co nas to obchodzi" - dopóty mozemy sobie dyskutować. Mnie się nie
                zechce, przypuszczam, ze Tobie tez nie :)

                > pisze się "co nas to obchodzi, sami walczcie z dyskryminacją". Zauważono to obo
                > k
                > w poście, że gdy chodzi o dyskryminację wobec kobiet, to wymaga się od mężczyzn
                > zrozumienia, zmiany itd.
                zrozumienia - tak. Zmiany - zależy, o jakie zmiany chodzi. Jezeli o zmiany
                ustawodawstwa, no to wtedy pretensje i nacisk kieruje się do grupy rzadzącej.
                Jeżeli o zmiany w obyczajowości - to zgoda, domagamy sie od mężczyzn zmian w
                kwestiach, które uwazamy za krzywdzące wobec kobiet.
                to OK., ale faceci mają sami o siebie zadbać oraz o
                > innych, albo raczej inne...
                Nie.

                > Akceptacja dla meskich uczuć, jak widac na forum dotyczy tylko "puszczenia
                łezki" gdy umrze matka, ale w codziennym życiu feministki domagają się
                twardości, siły itd. - tego czego wymaga się od mężczyzn od "zawsze".
                Jak sobie w praktyce wyobrażasz akceptację męskich uczuć? - na to pytanie
                > chciałbym uzyskać odpowiedź.

                No nie wiem, np. czy akceptuję meżczyznę płaczącego? Płaczącego publicznie? Tak.
                Czy akceptuję u mężczyzny strach, np. przed pobiciem? Tak, uważam to za przejaw
                zdrowego rozsądku. Czym innym jest natomiast płaksiwość i obawianie się tzw.
                byle czego. Takie cechy powinno się rozpatrywać raczej jako cechy indywidualne,
                nie przypisane do żadnej z płci. Osobę posiadajaca w.wym cechy akceptuję, tzn.
                przyznaję jej prawo do istnienia, ale nie chciałabym mieć z nią blizej do
                czynienia, bo po prostu trudno byłoby mi sie z nią dogadać.
                Dość trudne zadajesz pytanie, ale mniej wiecej tak sobie wyobrażam akceptację
                męskich uczuć w moim przypadku.
                >
                > Oznaki słabości są tu wyśmiewane przy zgodnym chórze "akceptujemy męskie
                > uczucia". Sama wspomniałaś, dlaczego kobieta ma prawo bać się iść sama, a
                > mężczyzna nie? - bo jest meżczyną i ma być zawsze odważny i silny.
                Juz Ci na to odpowiedziałam.
                >
                > Dodam, że uczucia są też nieprzyjemne, agresywne - bez nich nie ma często tych
                > przyjemnych.
                O co Ci chodzi? Np. że czasem trzeba się pokłocic z drugą osobą, wywrzeszczeć
                (nieprzyjemne), zeby doszło do fazy pogodzenia (przyjemne)? To chyba temat na
                inny wątek, bo tu wiecej zależy od indywidualnego charakteru danej osoby i
                układu w związku niż płci. Ja np. nie lubię, kiedy nieprzyjemne emocje biorą we
                mnie góre i staram sie do tego nie doprowadzac, dlatego zwiazałam sie z
                mężczyzną, który myśli podobnie. Swoje agresywne emocje staram sie rozładowywać
                tak, żeby innych osób to nie raniło. Nie wiem, co chciałeś zasugerować,
                wspominając o agresywnych emocjach - jeżeli to, ze mężczyźni, jako bardziej
                skłonni do takowych powinni mieć społeczne przyzwolenie na ich rozładowywanie
                kosztem innych - to się nie zgodzę.
                • 444a Re: dyskryminacja inaczej 28.01.08, 16:51
                  > Dokładnie tak. Pod hasłem "feministki" wypowiadaja sie czasem kobiety noszące
                  > osobiste urazy do mężczyzn

                  Zauważam tu tendencję podobną jak w innych grupach. "Jeśli ktoś zrobił coś nie
                  tak, to na pewno nie był od nas". Na tej samej zasadzie katolicy mówią, że jak
                  ktoś jest zbrodniarzem, to znaczy, że zerwał z katolicyzmem, żydzi, że nie można
                  być żydem i komunistą. Polak to swój chłop, a jak nie swój chłop to nie Polak...

                  Podobnie tutaj, jak wychodzi skądś tam osobisty uraz do mężczyzn, neofitka! to
                  oczywiście nie może to pochodzić od feministki.
                  W ten sposób swoja grupa zawsze jest święta.

                  Feministyczne poglądy to poglądy grupy, wypadkowa poglądów tej z urazami i
                  nawiedzonej, z tą rozsądną (kto ocenia rozsądek?).
                  To Rydzyk twierdzi, że tylko on wie jaki powinien być katolik.


                  > Dość trudne zadajesz pytanie, ale mniej wiecej tak sobie wyobrażam akceptację
                  > męskich uczuć w moim przypadku.

                  Te trudne są najlepsze:)
                  Ale znów, uczucia zostały sprowadzone do płaczu, a to przecież tylko oznaka uczuć.
                  Czy nadmierna płaczliwość danej osoby nie powoduje w tobie chęci dowiedzenia się
                  dlaczego ktoś tak się zachowuje?

                  Prowokacyjnie zapytam jakie uczucia może mieć mężczyzna? Jak się przejawiają?
                  • goblin.girl Re: dyskryminacja inaczej 28.01.08, 21:07
                    > Zauważam tu tendencję podobną jak w innych grupach. "Jeśli ktoś zrobił coś nie
                    > tak, to na pewno nie był od nas".
                    Jeżeli ktoś bardzo chce udowodnić swoja tezę, to będzie próbował do skutku. Ja
                    nie uważam poglądów nieprzemyślanych albo wynikajacych z osobistych ansów za
                    feministyczne.

                    > Ale znów, uczucia zostały sprowadzone do płaczu, a to przecież tylko oznaka uczuć.
                    > Czy nadmierna płaczliwość danej osoby nie powoduje w tobie chęci dowiedzenia
                    się dlaczego ktoś tak się zachowuje?

                    To zależy, jeżeli bliska osoba nagle zaczęła sie tak zachowywać, na pewno by
                    mnie to zainteresowało. Ale to nie należy do tematu.
                    >
                    > Prowokacyjnie zapytam jakie uczucia może mieć mężczyzna? Jak się przejawiają?

                    Daruj. Mam wymieniać cała litanie uczuć? :) Uczucia to nie jest coś, co "można"
                    mieć, uczucia się ma - najróżniejsze. To, jak sie przejawiają, zależy od
                    charakteru danej osoby, jej kontroli nad sobą i kultury osobistej.
                    • 444a Re: dyskryminacja inaczej 28.01.08, 23:28
                      > Jeżeli ktoś bardzo chce udowodnić swoja tezę, to będzie próbował do skutku. Ja
                      > nie uważam poglądów nieprzemyślanych albo wynikajacych z osobistych ansów za
                      > feministyczne.

                      Poglądy wynikające z ansów też mogą być sensownie uzasadnione (choć rzadko).

                      Jeśli jakiś pogląd zachowanie powtarza się w danej grupie regularnie, to nie
                      można zwalać tego na "neofitki". Kazimiera Szczuka i Manuela Gretkowska są
                      feministkami, choć przecież każda ma nieco inne poglądy. Ich poglądy są jednak
                      zbieżne z więszkościa wśród osób nazywających siebie feministkami.

                      Nie to żebym przyrównywał feminizm do komuny, ale komuniści na świecie też byli
                      rózni. jednak nie mówimy, że ci w Korei to prawdziwi a ci z Polski podrabiani -
                      a przecież róznice są ogromne.

                      > Daruj. Mam wymieniać cała litanie uczuć? :) Uczucia to nie jest coś, co "można"

                      Oj, kwestia słówek tutaj. Wiem, że to trudny temat dla kobiet. Niestety
                      najwazniejsza część tematu nie rowinięta.
                      • goblin.girl Re: dyskryminacja inaczej 29.01.08, 10:40
                        > Jeśli jakiś pogląd zachowanie powtarza się w danej grupie regularnie, to nie
                        można zwalać tego na "neofitki". Kazimiera Szczuka i Manuela Gretkowska są
                        feministkami, choć przecież każda ma nieco inne poglądy. Ich poglądy są jednak
                        zbieżne z więszkościa wśród osób nazywających siebie feministkami.

                        Skoro ich poglądy sa wzajemnie różne, to nie mogą być równocześnie zbieżne z
                        poglądami tzw. większosci feministek, nie? ;) Mogą być częsciowo zbieżne i o to
                        chodzi - część sie może zgadzać z takim czy innym poglądem Szczuki czy
                        Gretkowskiej, częśc nie, a część moze miec jeszcze inny pogląd na daną sprawę,
                        inny niż obie panie. Każda feministka wypracowuje sobie własną wizję feminizmu,
                        to nie jest wiara z niepodważalnymi dogmatami. Mnie postawy radykalne i
                        nieuzasadniona agresja nie przekonują i chcę się od nich odciąć, wiec nie
                        nazywam takich postaw feminizmem.
                        Przypominam, ze dyskusja zaczeła sie od Twojego stwierdzenia, ze mężczyzni
                        chcieliby zrozumienia, a tego nie ma nawet ze strony kobiet oficjalnie mówiących
                        o równości. Tu sie z Tobą nie zgodzę, bo jest grupa kobiet nazywajacych siebie
                        feministkami, którym zależy na porozumieniu z męzczyznami i frustracje
                        wynikajace z męskiej dyskryminacji znajdują u nich zrozumienie, czego dowody
                        można również znalezc w postach na tym forum. Jeżeli jednak chcesz widzieć
                        szklankę w połowie pustą,będziesz szukał tylko dowodów agresji i niezrozumienia.

                        > Oj, kwestia słówek tutaj. Wiem, że to trudny temat dla kobiet. Niestety
                        > najwazniejsza część tematu nie rowinięta.

                        No to ja zapytam - jakie uczucia wg Ciebie ma kobieta i jak może je
                        manifestować? Czy są jakieś przejawy uczuć, które u kobiety sa wg Ciebie
                        nieakceptowalne? Czy kobiety są dyskryminowane przy okazywaniu uczuć? Mężczyzni
                        sa, z tym się już chyba zgodziliśmy. Nawiasem mówiąc, Gretkowska nie ma nic
                        przeciwko manifestowaniu przez męzczyzn uczuć szablonowo okreslanych jako
                        niemęskie. Nie przepadam za nia, ale nie mozna jej odmówić tolerancji w tym
                        zakresie.
                        • rozczochrany_jelonek Re: dyskryminacja inaczej 29.01.08, 16:30
                          część sie może zgadzać z takim czy innym poglądem Szczuki czy
                          > Gretkowskiej, częśc nie, a część moze miec jeszcze inny pogląd na daną sprawę,
                          > inny niż obie panie. Każda feministka wypracowuje sobie własną wizję feminizmu,
                          > to nie jest wiara z niepodważalnymi dogmatami. Mnie postawy radykalne i
                          > nieuzasadniona agresja nie przekonują i chcę się od nich odciąć, wiec nie
                          > nazywam takich postaw feminizmem.

                          jak sama napisałaś każda feministka wpracowuje własną wizje feminizmu, więc te
                          radykalne i agresywne także. Można indywidualnie odciąć się od takich postaw
                          jeżeli ich nie akceptujemy ,ale nie można na podstawie takiej subiektywnej oceny
                          powiedzieć że to nie są feministki.
                        • 444a Re: dyskryminacja inaczej 30.01.08, 00:06
                          > Skoro ich poglądy sa wzajemnie różne, to nie mogą być równocześnie zbieżne z
                          > poglądami tzw. większosci feministek, nie? ;)

                          Nie.
                          Zbieżny przecież oznacza różny! podobny, bliski, ale ninneie taki sam.
                          Logicznie, poglądy mogą być zbieżne i jednocześnie różne.

                          Mam podobną czapkę co Stasiek = wygląd mojej czapki jest zbieżny do staśkowej.
                          nie taki sam, czapki są jednak różne.

                          rozczochrany_jelonek 29.01.08, 16:30 wyjaśnił tę kwestię.

                          Tu sie z Tobą nie zgodzę, bo jest grupa kobiet nazywajacych siebie
                          > feministkami, którym zależy na porozumieniu z męzczyznami

                          Dopóki nie ma sensownych badań, pozostaniemy przy swoim zdaniu.
                          Zaznaczam, że werbalne wyrażanie poglądu nie oznacza jeszcze postepowania tak
                          samo w świecie.
                          Choć temat inny, to mechanizm podobny - "każdy Polak słucha papieża" (każdy:))))
                          , mało który potrafi go zacytować na dłużej niż "tej ziemi" i "chodziliśmy na
                          kremówki". ergo w praktyce słowa papieża olewa.

                          > i frustracje
                          > wynikajace z męskiej dyskryminacji znajdują u nich zrozumienie,

                          Dziękuję za zrozumienie mojej frustracji...
                          Tu jednak nie chodzi tylko o frustracje, ale zwyczajnie o zrozumienie. Kiedy
                          rozmawiam z koleżankami to mam wrażenie, że facet to dla nich postać, która nie
                          wiadomo czym się kieruje w życiu. (łatwo zwala się na seks). Nie wiedzą dlaczego
                          ich facet zrobił to czy tamto, choć dla mnie odpowiedź często jest oczywista.
                          Takie zrozumienie pomoże obydwóm stronom.

                          > No to ja zapytam - jakie uczucia wg Ciebie ma kobieta i jak może je
                          > manifestować?

                          OK. ale doczekam się z kobiecej strony?

                          Gniew, wśkiekłość manifestowana krzykiem, agresją słowną.
                          Pożądanie (nie manifestowane...) zależnie od stopnia znajomości i na co się ma
                          ochotę zmianą timbre głosu, postawy ciała, kocie ruchy:)
                          Poniżenie - wycofanie lub agresja
                          Kiedy facet kupi w powszedni dzień jakis drobiazg -zadowolenie i podbudowanie
                          manifestowane cieplejszym podejściem, i ciastkiem nastepnego dnia....



                          Czy są jakieś przejawy uczuć, które u kobiety sa wg Ciebie
                          > nieakceptowalne?

                          Tak, uwaga! przejawy uczuć, nie same uczucia.
                          Przejawy zbyt agresywne "tłuczenie talerzy", przejawy manipulatorskie "patrz
                          płaczę przez ciebie, teraz musisz coś dla mnie zrobić".

                          > Czy kobiety są dyskryminowane przy okazywaniu uczuć?

                          tak np. gniew wściekłośc - kobietę łatwiej nazwie się wariatką lub, że ma okres.
                          Pożądanie - okazywanie to zarzut puszczalstwa.


                          uaaah spać się chce...
                          dobranoc
                          • goblin.girl Re: dyskryminacja inaczej 30.01.08, 11:50
                            > Dziękuję za zrozumienie mojej frustracji...

                            Proszę bardzo.

                            Kiedy rozmawiam z koleżankami to mam wrażenie, że facet to dla nich postać,
                            która nie wiadomo czym się kieruje w życiu. (łatwo zwala się na seks).

                            Chyba się zgadzamy, ze to krzywdzący stereotyp.

                            Nie wiedzą dlaczego ich facet zrobił to czy tamto, choć dla mnie odpowiedź
                            często jest oczywista.

                            A kobiety - czy czasem nie zastanawiasz, sie dlaczego kobieta zrobiła to czy
                            tamto, a dla kobiet odpowiedź jest często oczywista? A w ogóle - Ty wiesz,
                            dlaczego tamten facet koleżanki zrobił to, co zrobił, czy wydaje Ci się, ze wiesz?

                            > OK. ale doczekam się z kobiecej strony?

                            Spróbuję:
                            gniew - to tez mężczyzni moga manifestować słowami, krzykiem, agresją fizyczną.
                            Kobiety również (dlaczego nie wspomniałeś o agresji fizycznej u kobiet?). Dla
                            mnie agresja jako atak jest niedopuszczalna; mozna się w ten sposób bronic,jeśli
                            nie ma innego sposobu.

                            poczucie wyższosci- to też moga manifestowac obie płcie, poprzez poniżanie,
                            sarkazm, ironię - zachowanie niedpouszczalne.

                            poczucie zagrożenia, niepewnosć - mężczyźni czesto reaguja na to zamknieciem w
                            sobie, ucinaniem prób rozmowy, to jest bardzo wkurzajace. U kobiet
                            odpowiednikiem jest dąsanie się, ktorym czesto okazuja,że czegoś im brak, ale
                            chca, żeby sie facet sam domyslał - to też jest wkurzajace. Brak zrozumienia -
                            wspominałeś o tym; mozna się tu przyczepic do obu stron.

                            zainteresowanie, pożądanie - moze się przejawiać różnie: kontakt wzrokowy,
                            uśmiech - to tak; natrętne gapienie się - to już nie, poczucie, ze gapienie się
                            na każdą ładną kobietę jest wyrazem męskości - zdecydowanie nie.
                            Z okazywaniem pożądania jest problem, bo zawsze może dojsć do złego
                            zinterpretowania sygnałow - piszesz o sygnałach wysyłanych przez kobiety "
                            zależnie na co ma sie ochotę" - ale KTO ma ochotę na CO i kto ma oceniać, co te
                            sygnały znaczą? Może kobieta po prostu ma taki timbr głosu, takie ruchy, może po
                            prostu miała ochotę się uśmiechnąć, a mężczyzna jest to gotów zinterpretować,
                            jak chce. Odwrotna sytuacja też moze mieć miejsce, nie mówię, że nie. Temat
                            stary jak swiat i nie ma co go wałkowac. ZAWSZE moze sie zdarzyć, ze źle
                            odczytamy czyjeś sygnały, istotne jest, jak to nieporozumienie rozwiążemy. Może
                            być tak, ze sobie wyjaśnimy w prostych słowach pomyłkę i w zgodzie pijemy razem
                            piwo albo idziemy do domów (wskazane) albo upieramy się dalej przy swoim
                            (niedopuszczalne, niestety nagminne).

                            serdecznosć, czułosć - mężczyźni często boją sie to okazywać wobec przyjaciół
                            płci obojga; jezeli już, to bardziej skłonni są przytulic koleżankę niż kumpla.
                            To zresztą trochę sprawa kultury, bo na Południu i Wschodzie zupełnie inaczej
                            się do tych spraw podchodzi. Dopuszczalne? dla mnie jak najbardziej :) jeżeli
                            faceci, przyjaciele mają ochotę sie przytulić "na misia", to czemu nie? to miłe.

                            Jak coś jeszcze wymyślę, to napiszę
                            pozdrawiam
                            • 444a Re: dyskryminacja inaczej 30.01.08, 11:58
                              Nie o to mi chodziło, sam zresztą nie napisałem odpowiednio. Trudno to jednak
                              przedstawić pismem, także lepiej sobie darujmy.
                              • goblin.girl Re: dyskryminacja inaczej 30.01.08, 15:20
                                Trudno to jednak
                                > przedstawić pismem, także lepiej sobie darujmy.

                                a widzisz :P
                                • 444a Re: dyskryminacja inaczej 30.01.08, 22:12
                                  moja wina, przyznaje się
                            • saszenka2 Re: dyskryminacja inaczej 30.01.08, 23:30
                              serdecznosć, czułosć - mężczyźni często boją sie to okazywać wobec
                              przyjaciół
                              płci obojga; jezeli już, to bardziej skłonni są przytulic koleżankę
                              niż kumpla.
                              To zresztą trochę sprawa kultury, bo na Południu i Wschodzie
                              zupełnie inaczej
                              się do tych spraw podchodzi. Dopuszczalne? dla mnie jak
                              najbardziej :) jeżeli
                              faceci, przyjaciele mają ochotę sie przytulić "na misia", to czemu
                              nie? to miłe.

                              Też bardzo lubię, gdy facet ma odwagę okazywać te uczucia, a nie
                              tłamsić je gdzieś w sobie. Niestety, istnieje coś takiego, że jeżeli
                              facet przytuli kolegę, to od razu część społeczeństwa wyzywa go
                              od "pedałów", ale jest to bardzo złożony problem, bo jest to
                              wypadkowa homofobii, naszej kultury. Facet także powinien mieć
                              prawo do okazywania uczuć, istotnie wywiera się presję, żeby panowie
                              byli twardzi, nieustępliwi, broń Boże nie płakali, nie okazywali, że
                              jest im smutno albo się wzruszyli.
                      • kocia_noga Re: dyskryminacja inaczej 29.01.08, 14:28
                        444a napisał:


                        > Oj, kwestia słówek tutaj. Wiem, że to trudny temat dla kobiet.


                        Chyba masz jakieś swoje anse wobec kobiet, a na pewno wyrażasz swój
                        stereotypowy i niechętny kobietom pogląd.
                        Jak zwykle belka w oku wytykająca źdźbło.
                        • 444a Re: dyskryminacja inaczej 29.01.08, 22:48
                          > Chyba masz jakieś swoje anse wobec kobiet, a na pewno wyrażasz swój
                          > stereotypowy i niechętny kobietom pogląd.

                          Pisałem już tutaj, że moim zdaniem równość płci nierozerwalnie wiąże się ze
                          sferą seksu i w znacznej mierze z tej sfery czerpie początek.

                          Otóż jakies pół roku temu w mediach internetowych podawano wyniki eksperymentu.
                          Polegał on na odgadywaniu która z postaci spodoba się płci przeciwnej. Chyba
                          chodziło o zdjęcia.

                          Wyniki kobiet były o jakieś 40% gorsze od mężczyzn. O ile mężczyźni trafiali w
                          8/10 przypadków, to kobiety w 4/10. być może mylę się o jakieś 10%, aż tak
                          dokładnie nie pamietam.

                          To chyba wiąże się ze zrozumieniem...
                          Dodam tylko, że nie twierdzę, że to kwestia genów tylko kultury. Nie sądzę też
                          żeby kobiety były tak słabymi "wzrokowcami", że nie są w stanie określić
                          atrakcyjności mężczyzny.
                          To a propos stereotypu.
                          • saszenka2 Re: dyskryminacja inaczej 30.01.08, 23:35
                            444a napisał:

                            > > Chyba masz jakieś swoje anse wobec kobiet, a na pewno wyrażasz
                            swój
                            > > stereotypowy i niechętny kobietom pogląd.
                            >
                            > Pisałem już tutaj, że moim zdaniem równość płci nierozerwalnie
                            wiąże się ze
                            > sferą seksu i w znacznej mierze z tej sfery czerpie początek.
                            >
                            > Otóż jakies pół roku temu w mediach internetowych podawano wyniki
                            eksperymentu.
                            > Polegał on na odgadywaniu która z postaci spodoba się płci
                            przeciwnej. Chyba
                            > chodziło o zdjęcia.
                            >
                            > Wyniki kobiet były o jakieś 40% gorsze od mężczyzn. O ile
                            mężczyźni trafiali w
                            > 8/10 przypadków, to kobiety w 4/10. być może mylę się o jakieś
                            10%, aż tak
                            > dokładnie nie pamietam.
                            >
                            > To chyba wiąże się ze zrozumieniem...
                            > Dodam tylko, że nie twierdzę, że to kwestia genów tylko kultury.
                            Nie sądzę też
                            > żeby kobiety były tak słabymi "wzrokowcami", że nie są w stanie
                            określić
                            > atrakcyjności mężczyzny.
                            > To a propos stereotypu.
                            A może po prostu każdy ma inny gust i co innego mu się podoba? To,
                            co dla jednego zdaje się być piękne, dla drugiego pięknem wcale nie
                            jest.
            • saszenka2 Re: dyskryminacja inaczej 26.01.08, 19:04
              Oznaki słabości są tu wyśmiewane przy zgodnym chórze "akceptujemy
              męskie
              uczucia". Sama wspomniałaś, dlaczego kobieta ma prawo bać się iść
              sama, a
              mężczyzna nie? - bo jest meżczyną i ma być zawsze odważny i silny.

              Ja nie uważam, żeby potrzeba odprowadzania dorosłej osoby do dzrwi,
              nie jesteśmy przedszkolakami. Nie trzeba odprowadzać ani kobiety,
              ani mężczyzny.
        • saszenka2 Re: dyskryminacja inaczej 26.01.08, 19:02
          444a napisał:

          > ale niech sami głośno wyartykułują swoje potrzeby - chyba nie
          > > oczekują ,ze kobiety zrobią to za nich.
          >
          > Nie, ale chcieliby zrozumienia, a tego nie ma nawet ze strony
          kobiet oficjalnie
          > mówiących o równości. czego dowodem są chociażby
          posty 'feministek' na tym foru
          > m.

          444a, boli Cię Twoja sytuacja, walcz z nią. Kobietom też niczego
          nikt nie dał, ot tak. Może zamiast narzekać, że ktoś czegoś nie
          robi, weź sprawy w swoje ręce i zacznij działać. Ja nie twierdzę, że
          mężczyzn się nie dyskryminuje, ale obydwie strony padają ofiarami
          stereotypów.
          • 444a Re: dyskryminacja inaczej 26.01.08, 21:40
            Generalnie nie mam ochoty ci odpisywać, ale tu zrobię wyjątek.

            Kobietom też niczego
            > nikt nie dał, ot tak.

            W takim razie nie znasz po prostu historii. Tak się składa, że np. prawa
            wyborcze przyznali mężczyźni. Wierzysz, że to dzięki kilku głodówkom i
            demonstracjom?
            Te prawa im PRZYZNANO, walka kobiet była niewspółmierna - w tym przypadku - do
            osiągnięć.

            Może zamiast narzekać, że ktoś czegoś nie
            > robi, weź sprawy w swoje ręce i zacznij działać.

            Przypomnij sobie swoje własne słowa, gdy będzie mowa o ochronie ciężarnych, o
            aborcji, o wychowaniu dzieci, o przemocy domowej, o równych płacach, o używaniu
            słów typu "profesora, psycholożka", o dowcipach o blondynkach, o równych
            emeryturach, pracach domowych itd. itp.

            I pamiętaj! nie wymagaj wtedy niczego od mężczyzn, "sama to zmień".
            • saszenka2 Re: dyskryminacja inaczej 27.01.08, 20:05
              444a napisał:


              444a, czym innym jest ewentualne wsparcie pewnych działań, a czym
              innym robienie czegoś za kogoś, kto ma swoje prawa w głębokim
              poważaniu. To tak, jakby celnicy oczekiwali, że o ich sprawy zaczną
              walczyć nauczyciele i jeszcze się oburzali, że nie wywalczyli im
              podwyżek. Tak samo, jak nie wyleczysz kogoś z alkoholizmu na siłę,
              tak samo trudno kogoś uszczęśliwiać na siłę, kiedy ten ktoś sam nie
              interesuje się własnym problemem.

              A kto kobietom miał przyznać prawa, gdy rządzili mężczyźni. Chyba
              nie polityczki, bo ich nie było.
              • piekielnica1 Re: dyskryminacja inaczej 29.01.08, 10:49
                > A kto kobietom miał przyznać prawa, gdy rządzili mężczyźni. Chyba
                > nie polityczki, bo ich nie było.

                Nie wspominajac absolutnie o tym, kto te prawa kobietom wczesniej
                ODEBRAL
      • dzikowy Re: dyskryminacja inaczej 23.01.08, 03:00
        goblin.girl napisała:

        > F
        > akt dyskryminowania mężczyzn jest chyba oczywistością dla każdej feministki i
        > każda kobieta, której droga jest sprawa równości płci poprze mezczyzn w walce o
        > ich prawa, ale niech sami głośno wyartykułują swoje potrzeby - chyba nie
        > oczekują ,ze kobiety zrobią to za nich.
        >

        Hola hola. Niech więc feministki zajmą się dyskryminacją feministek i zostawią
        pozostałe kobiety w spokoju, bo te przecież nie artykułują swoich potrzeb.

        Obserwujmy Niderlandy - liberalny stosunek do seksualności, używek i imigrantów
        powoduje odchylenie w przeciwną stronę i można się spodziewać, że Holandia
        stanie się wcale niedługo bardzo represyjnym obyczajowo krajem. Całą UE na siłę
        uszczęśliwia palaczy. Odwrotnie natomiast jest teraz w Hiszpanii - lewicowy i
        świecki system stanowi odpór etyki jeszcze frankistów. Przecież jeszcze w latach
        '20 Berlin był wcale przyjemnym dla bohemy miejscem. Dowodzi to, że wszelkie
        pomysły na uszczęśliwianie różnych grup społecznych musi być bardzo wyważone, bo
        każda przesada odbije się z czasem czkawką.
        • goblin.girl Re: dyskryminacja inaczej 23.01.08, 10:28
          > Hola hola. Niech więc feministki zajmą się dyskryminacją feministek i zostawią
          > pozostałe kobiety w spokoju, bo te przecież nie artykułują swoich potrzeb.

          Hola, hola. Może dla Ciebie feministka jest trzecią płcią, istotą z
          kosmosu,odrębnym gatunkiem, wytłumacz w takim razie, co sprawia, ze
          jednoznacznie jesteś w stanie zdefiniować daną osobę jako feministkę, jakie to
          cechy sprawiają, ze odróżnia się ona od kobiet i tym samym nie może się
          wypowiadać w ich imieniu?
          Mogłabym zaproponowac, zeby goblin.girl wypowiadała sie w imieniu goblin.girl, a
          dzikowy zajał sie problemami dzikowego i oboje zostawili w spokoju mężczyn,
          kobiety, Niderlandy, UE i całą resztę swiata, bo ich to nie dotyczy. Chyba nie
          tędy droga.
          Feminizm z definicji dotyczy kobiet, zajmuje się problemami kobiet, co nie
          znaczy, że nie potrafi przyjąć do wiadomosci i zrozumieć problemów mężczyzn, ale
          to mężczyźni powinni być pierwsi w głoszeniu swoich praw i potrzeb. Jest na to
          określenie "maskulizm", dlaczego nie dzielisz mężczyzn na maskulistów i
          pozostałych?
          Feministki rozumieją, że jeśli mężczyznom będzie źle, to odbije sie też na nich;
          mężczyźni też powinni zrozumieć, ze jeśli kobietom będzie źle w życiu, to ich
          tez to dotknie.
          • dzikowy Re: dyskryminacja inaczej 23.01.08, 12:28
            Podpuszczałem Cię trochę. Chodziło mi o to, że albo jesteśmy ludźmi widzącymi
            problemy, także tych, które nas nie dotyczą, albo dbamy tylko o własne dzicze i
            goblinie sprawki. Twoje ostatnie zdanie strasznie mnie zawiodło - nie dałaś się
            podpuścić :oP
            • kocia_noga Re: dyskryminacja inaczej 23.01.08, 13:47
              dzikowy napisał:

              > Podpuszczałem Cię trochę.

              Chyba nadal podpuszczasz.
              Wolałbys takie rozwiązanie,że praw lesników bronią kucharze, a praw
              kucharzy wojskowi?
              • dzikowy Re: dyskryminacja inaczej 23.01.08, 15:44
                W sumie tak właśnie postępują związki zawodowe popierając protesty pracowników
                innych branż i w innych krajach. Tak bym wolał, oczywiście na zasadzie wsparcia
                i współpracy, nie wyręki. A tak każdy ciągnie w swoją stronę.
                • kocia_noga Re: dyskryminacja inaczej 23.01.08, 16:29
                  Dołączyć się, poprzeć - tak, ale niech każda grupa mówi o sobie za
                  siebie, bo jest najlepszym ekspertem od własnych spraw.
        • saszenka2 Re: dyskryminacja inaczej 26.01.08, 19:07

          Całą UE na siłę
          uszczęśliwia palaczy

          Mnie naprawdę nie interesuje, co palacz robi ze swoim zdrowiem. To
          jego sprawa, nie życzę sobie natomiast przymusowego wdychania tego
          syfu, gdy idę środkiem miasta.
          _____
          www.bogactworoznorodnosci.blox.pl
    • lolyta Re: dyskryminacja inaczej 21.01.08, 18:04
      Stereotyp każe postrzegać białego, heteroseksualnego mężczyznę jako
      przedstawiciela najbardziej uprzywilejowanej grupy społecznej. Rzekomo to
      właśnie on spija śmietankę zachodniej cywilizacji, dzierżąc władzę, pieniądze i
      przywileje,

      rzekomo? znaczy sie, nie jest tak? smietanke spijaja kolorowe lesbijki?
      • johnny-kalesony Re: dyskryminacja inaczej 21.01.08, 21:41
        MOżna ze sporym prawdopodobieństwem założyć, że białych, heteroseksualnych
        mężczyzn jest znacznie więcej niż kolorowych lesbijek, więc argument o przewadze
        tych pierwszych w świecie kariery i władzy jest statystycznie istotni bardziej
        uzasadniony.
        Czyżbyś sugerowała rozwiązanie w stylu Prokrustesa?
        No proszsz ... I gdzie tutaj słynna tolerancja dla odmienności?


        Pozdrawiam
        Keep Rockin'
        • lolyta okej, kaleson, 23.01.08, 01:18
          wiec stawiam bialego heteroseksualnego mezczyzne przeciwko osobie kolorowej ALBO
          kobiecie ALBO homoseksualnej.
          Jestem dziwnie spokojna o wynik.
        • lolyta zreszta i tak nie o to chodzi kogo wiecej, tylko o 23.01.08, 01:20
          uzyte w artykule slowko "rzekomo" - ktore sugeruje, ze prawda jest inna, nie
          wnikajac w przyczyny. A prawda jest wlasnie taka.
    • last_battle Re: dyskryminacja inaczej 30.01.08, 08:30
      To połączmy się i wspólnie walczmy ze stereotypami. Feministki i
      maskuliniści. To byłoby ekstra i naprawdę nowa jakość! Coś zupełnie
      innego niż do tej pory.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka