Dodaj do ulubionych

ŚPIĄCE i PRZEBUDZONE

IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 05.09.03, 20:43

Część I. Śpiąca:
"Oczywiście nie uważam, że obraz współczesnej Polski widziany oczami p. Kasi
i (częściowo) p. Agnieszki odpowiada rzeczywistości. Jest wyraźnie
przesadzony, lekko manipulatorski i może być odebrany jako wyraz
ideologicznego zaślepienia" - Barbinator
Część II. Przebudzona:
"Kazia Szczuka nosi koszulkę Kobiet na falach - Oryginalną -chwali się z
autoironią. Niedawno w telewizyjnym "Pegazie" powiedziała na wizji "pizda".
Na chwilę zyskała ciut więcej rozgłosu. To mało ważne, bo i tak ma publiczną
etykietkę radykalnej feministki. Zresztą uważa, że każda kobieta może być
taka. Tylko o tym nie wie, woli spać, niż się obudzić i dostrzec, że zyje w
Heteromatrixie. Żeby obudzić kobiety, potrzebna jest pasja, praca, manify,
żmudny wolontariat w organizacjach pozarządowych, powazne artykuły i
niezależne fanziny, rozmowa" - P. Smoleński, Kobieta mówi nie.
Część III. Feminizmologia:
Jak łatwo zauważyć po zestawieniu cz.I i cz.II mamy do czynienia z dwiema
stronami przypisującymi niewłaściwy ogląd rzeczywistości: jedna opisanym
w "GW" feministkom, druga: kobietom "niefeministycznym". W oczach Kazi
Szczuki, Barbinator(gdyby Kazia oceniała ją tylko na podstawie
przedstawionego cytatu), twierdząca, że obraz Polski przedstawiony przez
koleżanki Kazi, jest "przesadzony, lekko manipulatorski....itd" z pewnością
uchodzić mogłaby za kobietę "śpiącą", zniewoloną przez Heteromatrix. Zasadnym
wydaje się pytanie: która strona ma rację? Czy to "śpiące" kobiety nie
dostrzegają swojego zniewolenia, czy też "przebudzone" feministki nie tyle
odkrywają Heteromatrix, co go TWORZĄ, w swoich umysłach, przy
pomocy "interpretacji feministycznej"? Stanowisko feminizmologii jest
jasne: "patriarchat" to w ogromnym stopniu twór feministek. Antyfeminiści
utrzymują, że feministki są mało kobiece. Feminizmolodzy zaś twierdzą, że
feministki w jakimś sensie są ZBYT kobiece. Feminizm nie jest "kobiecością
uświadomioną". To kobiecość PRZEświadomiona. To PRZEwrażliwienie. Hipertrofia
kobiecości. Hipertrofia specyficzna, bo upolityczniona. Kwestia płci wypełnia
umysł feministki w stopniu, w jakim nie wypełnia ona umysłu "statystycznej
kobiety". Pytanie brzmi: czy "statystyczna kobieta" czy feministki oceniają
świat właściwiej?
Obserwuj wątek
    • zanka Re: ŚPIĄCE i PRZEBUDZONE 05.09.03, 20:47
      Pytanie brzmi: czy "statystyczna kobieta" czy feministki oceniają
      > świat właściwiej?

      statystyczna kobieta korzysta z oceny swiata dokonywanej przez feministki i
      zmian powstalych dzieki dzialalnosci feministek.
      • Gość: tad Re: ŚPIĄCE i PRZEBUDZONE IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 05.09.03, 20:51
        zanka napisała:

        > Pytanie brzmi: czy "statystyczna kobieta" czy feministki oceniają
        > > świat właściwiej?
        >
        > statystyczna kobieta korzysta z oceny swiata dokonywanej przez feministki i
        > zmian powstalych dzieki dzialalnosci feministek.

        Czy możesz rozwinąć swoją uwagę?
        • wasza_bogini Re: ŚPIĄCE i PRZEBUDZONE 05.09.03, 21:30
          podaje Ci link-
          free.ngo.pl/temida
      • zanka I jeszcze jedno 05.09.03, 20:52
        statystyczna kobieta czesto ma bardziej feministyczne poglady niz zadeklarowane
        feministki.
        tad, uwazaj, bo niegdy nie wiesz czy nie spisz z wrogiem:::))))
        • Gość: posh Re: I jeszcze jedno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.03, 21:06
          Zamknij ryj, feministyczna wywłoko.
          • wasza_bogini tad, ja bym postawila jeszcze jedno pytanie 05.09.03, 21:17
            Gość portalu: posh napisał(a):

            > Zamknij ryj, feministyczna wywłoko.


            czy statystyczna feministka, przejawia taka agresje jak powyzszy statystyczny
            mezczyzna???
            • Gość: loko Re: tad, ja bym postawila jeszcze jedno pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.03, 21:19
              Czy statystyczny mężczyzna dał sobie kiedyś wydłubać z wnętrza dzieciaka?
            • Gość: posh Re: tad, ja bym postawila jeszcze jedno pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.03, 21:25
              Tępa suko, a kto Ci powiedział, że jestem facetem?
            • agrafek Re: tad, ja bym postawila jeszcze jedno pytanie 06.09.03, 12:56
              wasza_bogini napisała:

              > Gość portalu: posh napisał(a):
              >
              > > Zamknij ryj, feministyczna wywłoko.
              >
              >
              > czy statystyczna feministka, przejawia taka agresje jak powyzszy statystyczny
              > mezczyzna???
              Zacytowany przez Ciebie mężczyzna nie wydaje mi się być statystycznym -
              zakładając, że przez "statystyczny" rozumiesz "uśredniony". Pojęcia nie mam
              jakie są statystyczne feministki, ale, na podstawie doświadczeń, oceniam, że
              pośród kobiet agresywniejsze są od części feministek tylko koleżanki w dresach
              okładające wspólnie z kolegami w dresach przechodniów (różnie ubranych) na
              osiedlach.
              pozdrawiam
              • wasza_bogini jednak bym sie nie zgodzila 06.09.03, 22:42
                bardzo duzo sie mowi o klotliwosci kobiet w polsce. mowiac szczerze jak slucham
                moich sasiadek, to jestem o wiele mniej agresywna i manipulatorska niz one. ja
                nie lubie agresji.

      • agrafek Re: ŚPIĄCE i PRZEBUDZONE 06.09.03, 12:53
        zanka napisała:

        > statystyczna kobieta korzysta z oceny swiata dokonywanej przez feministki i
        > zmian powstalych dzieki dzialalnosci feministek.
        Statystyczna kobieta korzysta, przede wszystkim, z żelazka i samochodu. Żelazka
        często nienawidzi, ale tak to jest, że musimy czasem robić coś, czego
        nienawidzimy. Dla odmiany samochód bardzo często lubi, bo czasem jest i tak, że
        udaje nam się robić coś co lubimy. Ale ani żelazko nie jest kajdanopodobnym
        wytworem patriarchatu ani posiadanie prawa jazdy przez kobiety nie stanowi
        zdobyczy feminizmu. Jedno i drugie to rzeczy stworzone przez ludzi (zdaje się,
        że to ważne słowo dla np. K.D.) dla ludzi, rzeczy wynikające z rozwoju świata -
        ani patriarchalnego ani feministycznego.
        Wszystkie związane z żelazkiem i samochodem teorie i ideologie to nadbudowa,
        specyficzny sposób: 1. rozrywki 2. realizowania ambicji 3. rozładowywania
        frustracji (do wyboru, nikomu nic nie przypisuję). Są one potrzebne ludziom,
        którzy chcieliby być niestatystyczni.
        autor niniejszego postu przyznaje się do wybrania przykładów mu bliskich oraz
        do wyjątkowej tego dnia irytacji.
        pozdrawiam
        • wasza_bogini Re: ŚPIĄCE i PRZEBUDZONE 06.09.03, 23:21
          > > statystyczna kobieta korzysta z oceny swiata dokonywanej przez feministki
          > i
          > > zmian powstalych dzieki dzialalnosci feministek.
          > Statystyczna kobieta korzysta, przede wszystkim, z żelazka i samochodu.
          Żelazka
          >
          > często nienawidzi, ale tak to jest, że musimy czasem robić coś, czego
          > nienawidzimy.

          statystyczna kobieta korzysta przede wszystkim z antykoncepcji. no coz ale to
          organizacje feministyczne zajmuja sie wspanialymi pomyslami niektorych
          decydentow w naszym kraju np. z kola LPR, a wczesniej pelnomocnika rzadu ds.
          rodziny, tego dentysty:::))) nie wspomne tu o aborcji, bo to temat rzeka.

          • agrafek Re: ŚPIĄCE i PRZEBUDZONE 07.09.03, 18:58
            wasza_bogini napisała:

            >
            > statystyczna kobieta korzysta przede wszystkim z antykoncepcji. no coz ale to
            > organizacje feministyczne zajmuja sie wspanialymi pomyslami niektorych
            > decydentow w naszym kraju np. z kola LPR, a wczesniej pelnomocnika rzadu ds.
            > rodziny, tego dentysty:::))) nie wspomne tu o aborcji, bo to temat rzeka.
            Ech, gdyby ta statystyczna kobieta rzeczywiście korzystała z antykoncepcji, to
            pewni mielibyśmy w naszym pieknym kraju statystycznie mniej aborcji...
            pozdrawiam
            • wasza_bogini Re: ŚPIĄCE i PRZEBUDZONE 08.09.03, 19:04

              > Ech, gdyby ta statystyczna kobieta rzeczywiście korzystała z antykoncepcji,
              to
              > pewni mielibyśmy w naszym pieknym kraju statystycznie mniej aborcji...


              no i o to chodzi. zalozenie bylo takie, ze kobiety korzystaja ze zdobyczy
              feministek.
    • Gość: barbinator niecierpliwość IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 06.09.03, 22:21
      Gość portalu: tad napisał(a):

      Pytanie brzmi: czy "statystyczna kobieta" czy feministki oceniają
      > świat właściwiej?


      Statystyczna kobieta zauważa wszystkie problemy i uciążliwości życia o których
      mówią radykalne feministki (panie Kasie i Agnieszki) jednak nie widzi ich w
      formie tak dramatycznej i wyostrzonej jak one. W zależności od swojego
      temperamentu, a także wieku i wykształcenia statystyczna kobieta albo stara się
      jakoś zracjonalizować swoje niezadowolenie z określonych realiów życia (mówi
      sobie wtedy jak ja: spoko, to się zmienia, trzeba tylko poczekać jeszcze jakieś
      100 lat...) albo podświadomie upycha je gdzieś głęboko w sobie, bo uważa że i
      tak niczego nie zmieni ("pani, chłopy już takie są i nic się nie poradzi"...).
      Natomiast najbardziej niecierpliwe z nas zostają feministkami. Feministek
      przybywa, bo każde kolejne pokolenie jest bardziej niecierpliwe od poprzedniego
      i dzisiejsze 20-latki już nie chcą czekać następnych 100 czy 200 lat.
      Odpowiedź na twoje pytanie jest następująca: nie ma zasadniczej różnicy w
      ocenie świata między feministkami a "normalnymi kobietami" (które jak widzę
      nauczony doświadczeniem przechrzciłeś tym razem na "statystyczne kobiety")
      Różnimy się wyłącznie umiejętnością zdystansowania się od niemiłych nam zjawisk
      i..... cierpliwością.
      Mój temperament popycha mnie w kierunku sceptycyzmu wobec wszelkich ideologii,
      umiarkowania w sądach i realizmu w marzeniach. Jednak wcale tak do końca nie
      jestem pewna które z nas są więcej warte: te cierpliwe i zdystansowane jak ja,
      czy może panie Kasie i panie Agnieszki.
      Pozdr. B.
      • Gość: tad Re: niecierpliwość IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 06.09.03, 23:10
        Gość portalu: barbinator napisał(a):

        > Statystyczna kobieta zauważa wszystkie problemy i uciążliwości życia o
        >których mówią radykalne feministki (panie Kasie i Agnieszki) jednak nie widzi
        >ich w formie tak dramatycznej i wyostrzonej jak one.

        Cóż. Mam powazne wątpliwości, czy statystyczna kobieta dostrzega np.
        problem "fallocentryczności języka", ale mniejsza o to. A więc to feministki
        widzą Twoim zdaniem "ostrzej"? Czy to znaczy "lepiej"? A jesli tak, to skąd
        Twoje uwagi o przesadzie, manipulatrostwie i ideologicznym zaślepieniu?

        >W zależności od swojego temperamentu, a także wieku i wykształcenia
        >statystyczna kobieta albo stara się jakoś zracjonalizować swoje niezadowolenie
        >z określonych realiów życia (mówi
        > sobie wtedy jak ja: spoko, to się zmienia, trzeba tylko poczekać jeszcze
        >jakieś 100 lat...) albo podświadomie upycha je gdzieś głęboko w sobie, bo
        >uważa że i tak niczego nie zmieni ("pani, chłopy już takie są i nic się nie
        >poradzi"...).

        To co napisałaś uważam, za fałsz psychologiczny. Nie sądzę, by kobiety - w swej
        masie - rozumowały w ten sposób: "patriarchat to doprawdy, coś okropnego,
        poczekajmy ze 100 lat, może się co zmieni". Jakoś nie mogę uwierzyć,w to, że
        kobiety świadomie "systemu" nie znoszą, i od wystąpienia przeciw niemu
        powstrzymuje je ... cierpliwość.

        > Natomiast najbardziej niecierpliwe z nas zostają feministkami. Feministek
        > przybywa, bo każde kolejne pokolenie jest bardziej niecierpliwe od
        >poprzedniego i dzisiejsze 20-latki już nie chcą czekać następnych 100 czy 200
        >lat.

        Sprowadzasz feminizm do różnicy pokoleniowej. To uproszczenie. Feminizm nie
        jest wszak powszechny nawet wśród kobiet 20-letnich. Istotnie jednak zwykle
        bywa tak, że najwięcej zapalczywych ideologicznie osobników znaleźć można wśród
        młodzieży. Większości jednak to przechodzi z czasem. Większość z dzisiejszych
        20-letnich feministek też zapewne ustatkuje się z wiekiem. A poza tym - na co
        nie chcą czekać te 20-latki? Na czym polega ta "opresja" systemu?


        > Odpowiedź na twoje pytanie jest następująca: nie ma zasadniczej różnicy w
        > ocenie świata między feministkami a "normalnymi kobietami" (które jak widzę
        > nauczony doświadczeniem przechrzciłeś tym razem na "statystyczne kobiety")
        > Różnimy się wyłącznie umiejętnością zdystansowania się od niemiłych nam
        >zjawisk i..... cierpliwością.

        A to już jest bardzo ciekawe. Naprawdę nie ma "zasadniczej różnicy"?. Jak więc
        rozumieć to co pisałaś o wizji Polski wyłaniającej się ze słów feministek? Czy -
        skoro pomiędzy kobietami a feministkami "nie ma zasadniczej różnicy" - mam
        rozumieć, że obraz Polski widziany przez "statystyczną kobietę" jest
        równie "wyraźnie przesadzony, lekko manipulatorski i może być odebrany jako
        wyraz ideologicznego ZAŚLEPIENIA"? Czy aby broniąc feministek nie uderzyłaś w
        kobiety? Poza tym dlaczego feministki nie opisują sytuacji w sposób, w jaki Ty
        robisz to tutaj? Kazia Szczuka nie mówi o kobietach "cierpliwych", lecz
        o "śpiących". To różnica.

        > Mój temperament popycha mnie w kierunku sceptycyzmu wobec wszelkich
        >ideologii, umiarkowania w sądach i realizmu w marzeniach. Jednak wcale tak do
        >końca nie jestem pewna które z nas są więcej warte: te cierpliwe i
        >zdystansowane jak ja, czy może panie Kasie i panie Agnieszki.

        Kasia jest "anarchofeministką". Anarchofeministyczny przekaz K.U.R.W.Y
        określiłaś jako "bełkot". Kasia pragnie rewolucji, Kazia też, Agnieszka kocha
        radykalny feminizm, który określałaś jako "wypaczenie prawdziwego feminizmu".
        Naprawdę uważasz, ze "opresja" jest tak potężna, że potrzeba aż rewolucji? A
        jeśli tak to na czym polega ta "opresja" i jak wyobrażasz sobie rewolucję?

        > Pozdr.
        • Gość: barbinator Re: niecierpliwość IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 07.09.03, 17:55
          Gość portalu: tad napisał(a):


          >
          > Cóż. Mam powazne wątpliwości, czy statystyczna kobieta dostrzega np.
          > problem "fallocentryczności języka",


          A czy wymienione przeze mnie panie czyli Kasia i Agnieszka mówiły coś o tym?


          ale mniejsza o to. A więc to feministki
          > widzą Twoim zdaniem "ostrzej"? Czy to znaczy "lepiej"?


          Ostrzej to znaczy ostrzej. Nie wiem czy tak jest lepiej. Mogę oglądać swoja
          skórę w normalnym lustrze i wtedy jest OK a mogę użyć lusterka powiększającego
          i wtedy widzę paskudne pory. Może ty jestes tak mądry by zaopiniować który
          sposób patrzenia jest lepszy - bo ja tego nie wiem.



          > To co napisałaś uważam, za fałsz psychologiczny. Nie sądzę, by kobiety - w
          swej
          > masie - rozumowały w ten sposób: "patriarchat to doprawdy, coś okropnego,
          > poczekajmy ze 100 lat, może się co zmieni". Jakoś nie mogę uwierzyć,w to, że
          > kobiety świadomie "systemu" nie znoszą, i od wystąpienia przeciw niemu
          > powstrzymuje je ... cierpliwość.



          Nie to napisałam. Mnie to w zasadzie zwisa jak ty przekręcasz moje słowa
          (zdążyłam się do tego przyzwyczaić) ale niestety tym sposobem za cholerę nie
          zrozumiesz co ja do ciebie mówię. I to jest smutne :((



          >
          > Sprowadzasz feminizm do różnicy pokoleniowej. To uproszczenie.



          Gdybym to zrobiła to byłoby to uproszczenie ale ja naturalnie tego nie
          zrobiłam - wspomniałam jedynie o pewnych faktach.
          Czy zaprzeczysz, ze feministek dzisiaj jest więcej niż 10 lat temu a 10 lat
          temu było ich więcej niż 20 lat temu? Czy zaprzeczysz, że dzisiejsze 20-latki
          śmiało mówią o tym, ze w ich życiu liczy się nie tylko rodzina lecz także (a
          czasami przede wszystkim) kariera, prestiż i pieniądze - i że robią to
          bardziej otwarcie niż mówiły o tym ich matki? A jak to było z ich babkami? A z
          prababkami? A z......



          Feminizm nie
          > jest wszak powszechny nawet wśród kobiet 20-letnich.



          Niedawno pewna 20-latka (bynajmniej nie feministka) żaliła się na forum, że
          wśród jej znajomych nie wypada przyznawać się do tego iż nie jest się
          feministką. Ona sama zaś bywa traktowana jak dziwadło...



          Istotnie jednak zwykle
          > bywa tak, że najwięcej zapalczywych ideologicznie osobników znaleźć można
          wśród
          > młodzieży.


          Teoretycznie tak jest. Praktycznie w Polsce potwornie zideologizowane jest
          pokolenie 50-60 latków, młodzież znacznie mniej.




          Większości jednak to przechodzi z czasem. Większość z dzisiejszych
          > 20-letnich feministek też zapewne ustatkuje się z wiekiem.



          To tylko twoje przypuszczenia i myślenie życzeniowe. Zresztą "ustatkowanie się"
          nie ma tu nic do rzeczy. Jak widać choćby po tym forum wyjście za mąż i
          urodzenie dzieci wcale nie stanowi szczepionki przeciw feminizmowi.




          A poza tym - na co
          > nie chcą czekać te 20-latki? Na czym polega ta "opresja" systemu?


          Nie wiem co to jest ten wyraz na "o". Żadna współczesna feministka tego nie
          używa a ja nie jestem historykiem. A na co nie chcą czekać 20-latki i co chcą
          mieć już i zaraz? A choćby na dzień w którym nikt nie będzie się dziwił ojcu na
          urlopie wychowawczym, gdyż takich ojców będzie tyle samo co matek a pytania w
          stylu "a jak poradzi sobie pani(pan) z opieką nad dziećmi" będą kierowane do
          kandydatów na stanowisko niezależnie od płci? I że stanie się nie dzięki
          jakiejś bezsensownej polityce nakazowej, w imię poprawności politycznej - lecz
          w wyniku nieuchronnego, naturalnego procesu który i tak dzieje się na naszych
          oczach?


          >
          > A to już jest bardzo ciekawe.


          Masz rację, to jest ciekawe. I w mojej opinii w wystarczającym stopniu przeze
          mnie wyjaśnione - to w czym oba te podejścia sa podobne oraz w czym się różnią.



          Naprawdę nie ma "zasadniczej różnicy"?. Jak więc
          > rozumieć to co pisałaś o wizji Polski wyłaniającej się ze słów feministek?
          Czy
          > -
          > skoro pomiędzy kobietami a feministkami "nie ma zasadniczej różnicy" - mam
          > rozumieć, że obraz Polski widziany przez "statystyczną kobietę" jest
          > równie "wyraźnie przesadzony, lekko manipulatorski i może być odebrany jako
          > wyraz ideologicznego ZAŚLEPIENIA"? Czy aby broniąc feministek nie uderzyłaś w
          > kobiety? Poza tym dlaczego feministki nie opisują sytuacji w sposób, w jaki
          Ty
          > robisz to tutaj? Kazia Szczuka nie mówi o kobietach "cierpliwych", lecz
          > o "śpiących". To różnica.


          Nie wiem. Nie znam Kazi osobiście - może ją o to spytaj?



          >
          > Kasia jest "anarchofeministką". Anarchofeministyczny przekaz K.U.R.W.Y
          > określiłaś jako "bełkot".



          Tak, K.U.R.W.A to bełkot a Kasia to nie bełkot tylko przesada, no i co z tego
          niby wynika?



          Kasia pragnie rewolucji, Kazia też,


          A jakiej rewolucji? Takiej ze strzałami z krążownika Aurora? - aaaa, to już
          musiałbyś udowodnić. Bo jeśli chodzi o rewolucję obyczajową, to wielu z nas jej
          pragnie. Ja np pragnełabym rewolucji w kwestii podejścia Polaków do pracy,
          solidności i obowiązkowości - widzisz w tym coś złego?



          Agnieszka kocha
          > radykalny feminizm, który określałaś jako "wypaczenie prawdziwego feminizmu".


          Nie przypominam sobie takiego mojego sformułowania. A Agnieszka może sobie
          kochać co jej się podoba, ważne jest to co głosi a głosi że rewolucji nie
          będzie i bardzo dobrze - o tym też było zaraz po "kochaniu", prawda?



          > Naprawdę uważasz, ze "opresja" jest tak potężna, że potrzeba aż rewolucji? A
          > jeśli tak to na czym polega ta "opresja" i jak wyobrażasz sobie rewolucję?


          No własnie, ty mi to wyjaśnij... Przecież to ty wystrzeliłeś z tą rewolucją jak
          nie przymierzając filip z konopii...

          Pozdr. B.

          .
          • Gość: tad Re: niecierpliwość IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 07.09.03, 20:47
            Gość portalu: barbinator napisał(a):

            > A czy wymienione przeze mnie panie czyli Kasia i Agnieszka mówiły coś o tym?

            W artykule - nie (choć można dopatrzeć się śladów takich poglądów w tych
            fragmentach, w których mówi się o "męskim znaczeniu"). Myślałem jednak, że
            pisząc o poglądach feministycznych mialas na myśli coś więcej, niż artykuł.
            Uważasz, że panie ze studiów "gender" nie uważają iż kultura jest andro, czy
            fallo centryczna?

            > Ostrzej to znaczy ostrzej. Nie wiem czy tak jest lepiej.

            Wybacz, ale jak to się ma do tego, jak oceniłaś ich wizję Polski?


            > Nie to napisałam. Mnie to w zasadzie zwisa jak ty przekręcasz moje słowa
            > (zdążyłam się do tego przyzwyczaić) ale niestety tym sposobem za cholerę nie
            > zrozumiesz co ja do ciebie mówię. I to jest smutne :((

            A co w takim razie napisałaś? W jaki sposób przekręciłem Twoje słowa? Możesz mi
            to wyjaśnić?

            > Czy zaprzeczysz, ze feministek dzisiaj jest więcej niż 10 lat temu a 10 lat
            > temu było ich więcej niż 20 lat temu?

            Więcej, nie znaczy dużo. Jeśli 20 lat temu zwolenników jakiegoś izmu było 5, a
            dziś jest 15, to nie znaczy, że ruch stał się masowy.

            >Czy zaprzeczysz, że dzisiejsze 20-latki
            > śmiało mówią o tym, ze w ich życiu liczy się nie tylko rodzina lecz także (a
            > czasami przede wszystkim) kariera, prestiż i pieniądze - i że robią to
            > bardziej otwarcie niż mówiły o tym ich matki? A jak to było z ich babkami? A
            >z prababkami? A z......

            Jeśli to, o czym piszesz, to już "feminizm" to istotnie można mnożyć feministki
            dość swobodnie. Rzecz w tym, że feminizm to dużo więcej, niż takie ogólniki.

            > Niedawno pewna 20-latka (bynajmniej nie feministka) żaliła się na forum, że
            > wśród jej znajomych nie wypada przyznawać się do tego iż nie jest się
            > feministką. Ona sama zaś bywa traktowana jak dziwadło...

            I co ma z tego wynikać? Kim była ta "pewna 20 latka", żeby jej skargi opisywać
            miały zjawiska społeczne? Kazia Szczuka w artykule martwi się, że "kobiety
            spią". Dlaczego wierzysz jakiejś 20 latce, a nie wierzysz widzącej ostro
            feministce?

            > Teoretycznie tak jest. Praktycznie w Polsce potwornie zideologizowane jest
            > pokolenie 50-60 latków, młodzież znacznie mniej.

            Ścisle rzecz biorąc w zideologizowaniu przodują zazwyczaj studenci.

            > To tylko twoje przypuszczenia i myślenie życzeniowe. Zresztą "ustatkowanie
            >się" nie ma tu nic do rzeczy. Jak widać choćby po tym forum wyjście za mąż i
            > urodzenie dzieci wcale nie stanowi szczepionki przeciw feminizmowi.

            Myślenie życzeniowe? Może raczej opis pewnej prawidłowości. Większość
            ludzi "stygnie" z wiekiem, niezaleznie od idei jaka ich porywała za młodu. Nie
            sądzę, by feministki miały być wyjątkiem.

            > Nie wiem co to jest ten wyraz na "o". Żadna współczesna feministka tego nie
            > używa a ja nie jestem historykiem.

            Nie używa? Myślę, że gdyby wpisać go do "google" coś by tam wyskoczyło.


            A na co nie chcą czekać 20-latki i co chcą
            > mieć już i zaraz? A choćby na dzień w którym nikt nie będzie się dziwił ojcu
            na
            >
            > urlopie wychowawczym, gdyż takich ojców będzie tyle samo co matek a pytania w
            > stylu "a jak poradzi sobie pani(pan) z opieką nad dziećmi" będą kierowane do
            > kandydatów na stanowisko niezależnie od płci? I że stanie się nie dzięki
            > jakiejś bezsensownej polityce nakazowej, w imię poprawności politycznej -
            lecz
            > w wyniku nieuchronnego, naturalnego procesu który i tak dzieje się na naszych
            > oczach?

            I tylko o tych sprawach mówią feministki - teoretyczki?

            > Masz rację, to jest ciekawe. I w mojej opinii w wystarczającym stopniu przeze
            > mnie wyjaśnione - to w czym oba te podejścia sa podobne oraz w czym się
            >różnią.

            A w mojej opinii wyjaśniłas to w sposób mocno naciągany. Nadal np. nie wiem do
            końca jak godzisz to co pisałaś o wizji Polski w artykule, i to co piszesz, że
            być może sposób widzenia feministek jest "lepszy".

            > Kazia Szczuka nie mówi o kobietach "cierpliwych", lecz
            > > o "śpiących". To różnica.

            > Nie wiem. Nie znam Kazi osobiście - może ją o to spytaj?

            A ja wiem. Ty piszesz tutaj o swoim feminizmie wyobrażonym. Kazia zaś to
            feministka realna. Poglądy Twoich wyobrażonych feministek, i feministek
            realnych nie zawsze się pokrywają. I to jest cała tajemnica.

            > Tak, K.U.R.W.A to bełkot a Kasia to nie bełkot tylko przesada, no i co z tego
            > niby wynika?

            Chociażby to, że Kasia zatruwa ideologicznymi miazmatami niewinne umysły
            studentek gender.

            > A jakiej rewolucji? Takiej ze strzałami z krążownika Aurora? - aaaa, to już
            > musiałbyś udowodnić. Bo jeśli chodzi o rewolucję obyczajową, to wielu z nas
            >jej pragnie. Ja np pragnełabym rewolucji w kwestii podejścia Polaków do pracy,
            > solidności i obowiązkowości - widzisz w tym coś złego?

            Na tyle znam "myśl feministyczną", by widzieć wiele złego w "rewolucji" jakiej
            pragną te panie.

            > Nie przypominam sobie takiego mojego sformułowania.

            posługiwałaś się nim o ile pamiętam w wątku "prawdziwy feminizm", ale głowy za
            to nie dam.

            >A Agnieszka może sobie
            > kochać co jej się podoba, ważne jest to co głosi a głosi że rewolucji nie
            > będzie i bardzo dobrze - o tym też było zaraz po "kochaniu", prawda?

            Nie będzie, ale nie dlatego, że jej Agnieszka nie pragnie, lecz dlatego,
            że "kobiety śpią". Agnieszcze żal tej rewolucji, której nie będzie.

            > No własnie, ty mi to wyjaśnij... Przecież to ty wystrzeliłeś z tą rewolucją
            >jak nie przymierzając filip z konopii...

            Ty mi powiedz, czy czujesz się represjonowana przez system.


            >
            > Pozdr. > .
            • Gość: barbinator Re: niecierpliwość IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 07.09.03, 22:44
              Gość portalu: tad napisał(a):

              >
              > > Ostrzej to znaczy ostrzej. Nie wiem czy tak jest lepiej.
              >
              > Wybacz, ale jak to się ma do tego, jak oceniłaś ich wizję Polski?



              Dalej było porównanie ze skórą oglądaną normalnie i oglądaną w powiększeniu. To
              porównanie powinno ci wszystko wyjaśnić. Skoro nie, to tłumaczę: żeby wycisnąć
              pryszcza czasami trzeba użyć lusterka powiększającego. Wtedy patrzenie "ostre"
              jest lepsze. Żeby polepszyć sobie humor podziwianiem własnej urody wskazane
              jest lusterko zwykłe a jak uroda marna, to i lepiej przytłumić nieco światło.
              Sposób w jaki niektórzy przeciwnicy feminizmu oceniają rzeczywistość przypomina
              mi czasami kontemplowanie urody w lustrze z zamkniętymi oczyma, z pończochą na
              głowie oraz przy zgaszonym świetle.

              >
              >
              > A co w takim razie napisałaś? W jaki sposób przekręciłem Twoje słowa? Możesz
              mi
              > to wyjaśnić?


              Raczej nie. Musisz to zrobić sam.


              >
              > > Czy zaprzeczysz, ze feministek dzisiaj jest więcej niż 10 lat temu a 10 la
              > > temu było ich więcej niż 20 lat temu?
              > Więcej, nie znaczy dużo. Jeśli 20 lat temu zwolenników jakiegoś izmu było 5,
              > dziś jest 15, to nie znaczy, że ruch stał się masowy.



              Nie pisałam, że feminizm jest ruchem masowym. Pisałam, że nasze liberalne czasy
              sprzyjają rozwojowi feminizmu. Świat się feminizuje, nawet Pilch i prof.
              Ślęczka określają się dziś jako feminiści...



              > Jeśli to, o czym piszesz, to już "feminizm" to istotnie można mnożyć
              feministki


              Tak, to też jest feminizm.



              > dość swobodnie. Rzecz w tym, że feminizm to dużo więcej, niż takie ogólniki.


              Rzecz w tym, że te jak mówiwsz ogólniki decydują o treści feminizmu czego nie
              można powiedzieć o szczegółach w rodzaju "fallocentryczności języka"




              > I co ma z tego wynikać? Kim była ta "pewna 20 latka", żeby jej skargi
              opisywać
              > miały zjawiska społeczne? Kazia Szczuka w artykule martwi się, że "kobiety
              > spią". Dlaczego wierzysz jakiejś 20 latce, a nie wierzysz widzącej ostro
              > feministce?


              Dlaczego wierzysz Kazi którą uważasz za idiotkę zamiast miłej 20-latce
              odcinającej się od feminizmu?



              > Myślenie życzeniowe? Może raczej opis pewnej prawidłowości. Większość
              > ludzi "stygnie" z wiekiem, niezaleznie od idei jaka ich porywała za młodu.
              Nie
              > sądzę, by feministki miały być wyjątkiem.


              Oczywiście, że z wiekiem się "stygnie". Tylko że w interesującej nas sprawie
              niewiele z tego wynika. Czterdziestoletnia była młoda gniewna zapewne
              przestanie biegać na manify, ale matką-polką to ona już raczej nigdy nie będzie.



              > Nie używa? Myślę, że gdyby wpisać go do "google" coś by tam wyskoczyło.


              Wyskoczyło mnóstwo fajnych rzeczy. Coś z Dalajlamą, coś o kursach hebrajskiego,
              są jeszcze matryce Grofa...(??) W końcu jest coś feministycznego: zgadnij na
              jakiej stronie? Twoich ulubienic z KURWY!...
              Jednak najbardziej intrygująca była strona z cytatami, np taki z Księgi
              Wyjścia: "zapali się gniew mój, i wygubię was mieczem i żony wasze będą
              wdowami, a dzieci wasze sierotami." Myślisz, ze to też feministki pisały????? O
              Jezu, zaczynanm się bać...


              > I tylko o tych sprawach mówią feministki - teoretyczki?


              Nie tylko. I co z tego wynika?


              Ty piszesz tutaj o swoim feminizmie wyobrażonym. Kazia zaś to
              > feministka realna. Poglądy Twoich wyobrażonych feministek, i feministek
              > realnych nie zawsze się pokrywają. I to jest cała tajemnica.


              Taki jesteś pewien, że to "mój" feminizm jest f. "wyobrażonym"? A czytałeś
              wywiad z prof. Ślęczką - niewątpliwym znawcą feminizmu na którego autorytet
              wielokrotnie się powoływałeś? Fragmenty masz w ostatnim felietonie Dunin.
              Zwłaszcza podobało mi się to, że Ślęczka najwyraźniej uważa prace feministyczne
              za zgodne ze standardami naukowymi - te same prace, które ty wielokrotnie
              cytowałeś jako przykłady "feministycznej głupoty". Najwyraźniej jeden z was
              myli się w ocenie feminizmu: ty albo profesor...



              > Chociażby to, że Kasia zatruwa ideologicznymi miazmatami niewinne umysły
              > studentek gender.



              A gdzie napisano, ze ona działa w K.U.R.W.I.E. ?



              >
              > Na tyle znam "myśl feministyczną", by widzieć wiele złego w "rewolucji"
              jakiej
              > pragną te panie.


              Innymi słowy nie potrafisz swoich słów udowodnić.



              >
              > posługiwałaś się nim o ile pamiętam w wątku "prawdziwy feminizm", ale głowy
              za
              > to nie dam.


              I dobrze dla ciebie, bo mógłbyś ją stracić.



              > Nie będzie, ale nie dlatego, że jej Agnieszka nie pragnie, lecz dlatego,
              > że "kobiety śpią". Agnieszcze żal tej rewolucji, której nie będzie.


              Nieprawda, tym razem przeinaczasz słowa Agnieszki. Ona powiedziała dokładnie
              tak: "Kontestacja zrobiła wyłom w kulturze, została z niej piękna metafora i
              sporo fantastycznych tekstów. Ale już wiadomo, że rewolucji nie będzie. Będą
              zmiany krok po kroku, które i tak wywrócą istniejący porządek."


              >
              > Ty mi powiedz, czy czujesz się represjonowana przez system.


              Co to jest "system"?

              Pozdr. B.
              • Gość: tad Re: niecierpliwość IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 08.09.03, 16:19
                Gość portalu: barbinator napisał(a):


                > Dalej było porównanie ze skórą oglądaną normalnie i oglądaną w powiększeniu.
                >To porównanie powinno ci wszystko wyjaśnić. >

                Czy możesz to wyjasnić bez porównań? Jak coś "lekko manipulatorskiego" zmienia
                się w coś pozytywnego?

                > Raczej nie. Musisz to zrobić sam.

                A jednak proszę o wyjasnienie, bo gotów jestem uznać, że oddałem Twoje mysli
                całkiem dobrze, tyle, że nie chcesz tego przyznać.



                > Nie pisałam, że feminizm jest ruchem masowym. Pisałam, że nasze liberalne
                >czasy
                >
                > sprzyjają rozwojowi feminizmu. Świat się feminizuje, nawet Pilch i prof.
                > Ślęczka określają się dziś jako feminiści...


                A co znaczy to "nawet"?

                > Tak, to też jest feminizm.

                Jest to nasz stary znajomy "feminizm intuicyjny". Większosć tych "feministek"
                nie ma pojęcia o teoriach feministycznych.


                >.Rzecz w tym, że te jak mówiwsz ogólniki decydują o treści feminizmu czego nie
                > można powiedzieć o szczegółach w rodzaju "fallocentryczności języka"

                Mylisz się. Ogólniki to tylko ogólniki. Diabeł tkwi w szczegółach.


                > Dlaczego wierzysz Kazi którą uważasz za idiotkę zamiast miłej 20-latce
                > odcinającej się od feminizmu?

                Ależ wierzę jej. Mówię tylko, że jej świadectwo może dotyczyć jej i jej 4
                koleżanek.


                > Oczywiście, że z wiekiem się "stygnie". Tylko że w interesującej nas sprawie
                > niewiele z tego wynika. Czterdziestoletnia była młoda gniewna zapewne
                > przestanie biegać na manify, ale matką-polką to ona już raczej nigdy nie
                będzie

                Nigdy nie mów nigdy. Niejednego "nawróciło" na starość.


                > Wyskoczyło mnóstwo fajnych rzeczy. Coś z Dalajlamą, coś o kursach
                >hebrajskiego, są jeszcze matryce Grofa...(??)

                Tu dygresja - Grof to tzw. "psycholog transpersonalny". Robił badania przy
                pomocy LSD, kiedy klimat się zmienił przerzucił się na medytację,
                czy "oddychanie cholotropiczne", które daje efekty zbliżone do LSD, ale bez
                LSD. O matrycach pisał nie będę, bo to skomplikowane.


                >W końcu jest coś feministycznego: zgadnij na
                > jakiej stronie? Twoich ulubienic z KURWY!...

                Czyli anarchofeministek - koleżanek Kasi.

                > Jednak najbardziej intrygująca była strona z cytatami, np taki z Księgi
                > Wyjścia: "zapali się gniew mój, i wygubię was mieczem i żony wasze będą
                > wdowami, a dzieci wasze sierotami." Myślisz, ze to też feministki pisały?????
                O

                A mnie wyskoczyło nieco więcej, po wpisaniu opresja + feminizm.


                > Nie tylko. I co z tego wynika?

                To, że feminizm nie sprowadza się do kilku haseł-ogólników.

                > Taki jesteś pewien, że to "mój" feminizm jest f. "wyobrażonym"?

                Tak jestem pewien, a najlepszym dowodem są rozbieżności pomiędzy Tobą a samymi
                feministkami.


                A czytałeś
                > wywiad z prof. Ślęczką - niewątpliwym znawcą feminizmu na którego autorytet
                > wielokrotnie się powoływałeś? Fragmenty masz w ostatnim felietonie Dunin.
                > Zwłaszcza podobało mi się to, że Ślęczka najwyraźniej uważa prace
                feministyczne
                >
                > za zgodne ze standardami naukowymi - te same prace, które ty wielokrotnie
                > cytowałeś jako przykłady "feministycznej głupoty". Najwyraźniej jeden z was
                > myli się w ocenie feminizmu: ty albo profesor...

                Myli się tutaj profesor. Nie odmawiam mu wiedzy na temat feminizmu, ale o tym,
                że z pracami feministek jest "coś nie tak", najlepiej świadczy fakt, że Dunin
                tak bardzo podnieciło to, że znalazł się jakiś profesor, który wogóle
                powiedział o tych pracach coś pozytywnego. Zresztą z treści "Feminizmu" wcale
                nie wynika pozytywny stosunek Ślęczki do prac feministycznych. Przeciwnie w
                kilku miejscach pisze wprost, że nie rozumie o co chodzi danej autorce. Polskie
                feministki zarzucały nawet tej książce "ironiczmny stosunek do radykalnego
                feminizmu". Poza tym w wywiadzie mówi,że zgadza się z "krytyką feministyczną"
                tylko częściowo, a pozostałą część uznaje za "przynajmniej psychologicznie
                zrozumiałą". Cóż - to samo można powiedzieć np. o literaturze antysemickiej.


                > A gdzie napisano, ze ona działa w K.U.R.W.I.E. ?

                Nigdzie. Niemniej jest "anarchofeministką" jak działaczki K.U.R.W.Y


                > Innymi słowy nie potrafisz swoich słów udowodnić.

                Jest tu ponad 1000 moich wątków. Nie raz pisałem o feministycznych pomysłach.



                > Nieprawda, tym razem przeinaczasz słowa Agnieszki. Ona powiedziała dokładnie
                > tak: "Kontestacja zrobiła wyłom w kulturze, została z niej piękna metafora i
                > sporo fantastycznych tekstów. Ale już wiadomo, że rewolucji nie będzie. Będą
                > zmiany krok po kroku, które i tak wywrócą istniejący porządek."

                No właśnie - nie ma tu odcięcia się od rewolucji, jako metody. Jest tylko
                stwierdzenie faktu, że rewolucji nie będzie.

                > Co to jest "system"?

                Rozumiem, że skoro nawet nie wiesz co to jest "system", to tymbardziej nie
                możesz się czuć przezeń represjonowana. A jak się ma do tego to co Kazia S. ma
                do powiedzenia o paskudnym heteromatrixie?

                >
                > Pozdr.
                • Gość: barbinator Re: niecierpliwość IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 08.09.03, 20:47
                  Gość portalu: tad napisał(a):

                  >
                  > Czy możesz to wyjasnić bez porównań? Jak coś "lekko manipulatorskiego"
                  zmienia
                  > się w coś pozytywnego?


                  W taki sam w jaki "lekko zmanipulowane" przez Brytyjczyków dane o sytuacji w
                  Iraku doprowadziły do wyeliminowania zła jakim był Husajn. Oczywiście
                  wątpliwości pozostają, ale czy ja twierdziłam że nie mam żadnych?



                  >
                  > > Raczej nie. Musisz to zrobić sam.
                  >
                  > A jednak proszę o wyjasnienie, bo gotów jestem uznać, że oddałem Twoje mysli
                  > całkiem dobrze, tyle, że nie chcesz tego przyznać.


                  Nie, oddałeś moją myśl fatalnie i tylko solenne zobowiązanie do nieużywania
                  słowa "manipulacja" sprawia, że nie nazwałam rzeczy po imieniu.
                  >
                  >
                  >
                  >
                  > A co znaczy to "nawet"?



                  ????? No wiesz, żebym musiała wyjaśniać co znaczy słowo "nawet"...
                  (głębokie westchnienie)
                  Czy po tym jak KD nazwała Pilcha miśkiem nad miśkami i uosobieniem męskiego
                  szowinizmu tudzież antyfeminizmu ktoś spodziewałby się iż on sam powie o
                  sobie "tak, jestem feministą"?



                  >
                  > > Tak, to też jest feminizm.
                  >
                  > Jest to nasz stary znajomy "feminizm intuicyjny". Większosć tych "feministek"
                  > nie ma pojęcia o teoriach feministycznych.


                  NIech ci będzie. Proponuję jednak, tak na marginesie zainteresować się jak tam
                  jest ze znajomością teorii konserwatyzmu wśród konserwatystów (intuicyjnych
                  zapewne...), liberałow i naturalnie katolików. Obawiam się że po
                  przeprowadzeniu wnikliwych badań statystycznych tego zagadnienia mogłoby się
                  niespodziewanie okazać, że feministek nieintuicyjnych jest w Polsce znacznie
                  więcej niż nieintuicyjnych konserwatystów, liberałów, katolików i czego tam
                  jeszcze chcesz...




                  >
                  > To, że feminizm nie sprowadza się do kilku haseł-ogólników.



                  Ale to te hasła są dla feminizmu najważniejsze bo bez nich feminizm w ogóle nie
                  mógł by zaistnieć. Natomiast utraty teorii "języka fallocentrycznego" feminizm
                  nawet by nie zauważył.



                  > > Taki jesteś pewien, że to "mój" feminizm jest f. "wyobrażonym"?
                  > Tak jestem pewien, a najlepszym dowodem są rozbieżności pomiędzy Tobą a
                  samymi
                  > feministkami.



                  Też mi dowód. Masz straszne ciągotki do pojmowania świata w kategoriach jedynej
                  słusznej prawdy. Być może sprawdza się to w twoich historycznych perygrynacjach
                  w czasy św. Inkwizycji, ale feminizmu tą metodą nie zrozumiesz.



                  > Myli się tutaj profesor.


                  Zadziwiasz mnie. Z całym szacunkiem, ale chyba jednak prof. Ślęczka jest
                  bardziej uznanym autorytetem niż ty. Bez urazy.



                  Nie odmawiam mu wiedzy na temat feminizmu, ale o tym,
                  > że z pracami feministek jest "coś nie tak", najlepiej świadczy fakt, że Dunin
                  > tak bardzo podnieciło to, że znalazł się jakiś profesor, który wogóle
                  > powiedział o tych pracach coś pozytywnego.


                  Przepraszam, czy to miał być argument?



                  Zresztą z treści "Feminizmu" wcale
                  > nie wynika pozytywny stosunek Ślęczki do prac feministycznych. Przeciwnie w
                  > kilku miejscach pisze wprost, że nie rozumie o co chodzi danej autorce.


                  Bo widzisz Tad, profesor ma to coś o co ja (głosem wołającego na puszczy) od
                  dawna do ciebie apeluję. ON JEST OBIEKTYWNY...



                  >
                  > > A gdzie napisano, ze ona działa w K.U.R.W.I.E. ?
                  >
                  > Nigdzie. Niemniej jest "anarchofeministką" jak działaczki K.U.R.W.Y


                  Ależ oczywiście. I to twoim zdaniem wystarczy aby gładko dawać do zrozumienia
                  jakoby Kasia miała coś wspólnego z rewolucją rozumianą jako rzeź niewiniątek.
                  Przykład: Ewok jest katoliczką i pani X, fanka Rydzyka jest katoliczką. To
                  oczywiście oznacza, że Ewok rzucała pomidorami w feministki na redzie we
                  Władysławowie - a przynajmniej w głębi serca o tym marzyła.


                  >
                  > No właśnie - nie ma tu odcięcia się od rewolucji, jako metody. Jest tylko
                  > stwierdzenie faktu, że rewolucji nie będzie.


                  Zapewne Agnieszka nie przewidziała, ze będziesz czytał jej słowa i że
                  przyczepisz się do absolutnie wszystkiego. Może napisz do Agnieszki i zapytaj
                  ją czy jest zwolenniczką rewolucji rozumianej jako terror rewolucujny, gwałt i
                  przemoc? Bo jeżeli chodzi jej o rewolucję obyczjową to w czym problem? Świat
                  się zawali jak panowie odkryją do czego służy odkurzacz i kibelszczotka?



                  >
                  > > Co to jest "system"?
                  >
                  > Rozumiem, że skoro nawet nie wiesz co to jest "system", to tymbardziej nie
                  > możesz się czuć przezeń represjonowana.


                  Słusznie. Podobnie ty jako nieuznający faktu istnienia patriarchatu nie
                  powinieneś odbierać feministycznej walki z nim jako zagrożenia dla kultury,
                  prawda? ;)) Tym samym znaczy to, że powinieneś zmienić hobby - zamiast
                  feminizmu może jazda na rolkach?

                  Pozdr. B.

                  PS
                  Nie będzie mnie przez parę dni, więc nie odpiszę.




                  • Gość: tad Re: niecierpliwość IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 10.09.03, 16:01
                    Gość portalu: barbinator napisał(a):
                    > W taki sam w jaki "lekko zmanipulowane" przez Brytyjczyków dane o sytuacji w
                    > Iraku doprowadziły do wyeliminowania zła jakim był Husajn. Oczywiście
                    > wątpliwości pozostają, ale czy ja twierdziłam że nie mam żadnych?

                    Wybacz, ale w pewnych sytuacjach to, że mamy wątpliwości źle o nas świadczy.
                    Stwierdzasz oto, że feministki najzwyczajniej w świecie, albo łgają świadomie,
                    albo są zaślepione ideologicznie, a MIMO to, masz wątpliwości, czy aby nie jest
                    to postawa właściwa? Zaprawdę! Więcej o swoim stosunku do feminizmu powiedzieć
                    nie mogłaś. Dziękuję za szczerość.

                    > Nie, oddałeś moją myśl fatalnie i tylko solenne zobowiązanie do nieużywania
                    > słowa "manipulacja" sprawia, że nie nazwałam rzeczy po imieniu.

                    Nadal proszę o wyjasnienie na czym polegało moje uchybienie, i jak należy
                    właściwie rozumieć Twoją myśl. Mamy tu oto żadką okazję, by móc zobaczyć w jaki
                    sposób deformuję Twoje myśli - o ile wyjaśnisz na czym to polega.

                    > Czy po tym jak KD nazwała Pilcha miśkiem nad miśkami i uosobieniem męskiego
                    > szowinizmu tudzież antyfeminizmu ktoś spodziewałby się iż on sam powie o
                    > sobie "tak, jestem feministą"?

                    A może to świadczy o tym, że słowo to traci powoli wszelką opisową wartość?
                    Myślisz, że Pilch się zmienił? Wątpię.

                    > NIech ci będzie. Proponuję jednak, tak na marginesie zainteresować się jak
                    >tam jest ze znajomością teorii konserwatyzmu wśród konserwatystów >
                    (intuicyjnych zapewne...), liberałow i naturalnie katolików.(...)

                    Na ten temat już rozmwaialiśmy. To co piszesz, nie zmienia faktu, że - gdy ktoś
                    się określa jakimś "istą" - winien chyba wiedzieć, co robi.

                    > Ale to te hasła są dla feminizmu najważniejsze bo bez nich feminizm w ogóle
                    >nie mógł by zaistnieć. Natomiast utraty teorii "języka fallocentrycznego"
                    >feminizm nawet by nie zauważył.

                    Mylisz się. Nie ma feminizmu zarówno bez tych ogólników, jak i bez "mięsa",
                    czyli teorii feministycznych. Więcej - te ogólniki są tak ogólne, że da się je
                    znaleźć i w innych "izmach". Natomiast owo "mięso" jest własnie feministyczne.
                    To ono nadaje feminizmowi specyficzny smak. Poza tym, znów Twój feminizm
                    wyobrażony kłoci się z feministkami realnymi. K. Szczuka podnosi wysoko
                    znaczenie "dżenderów", a więc rozsadników teorii.

                    > Też mi dowód. Masz straszne ciągotki do pojmowania świata w kategoriach
                    >jedynej słusznej prawdy. Być może sprawdza się to w twoich historycznych
                    >perygrynacjach w czasy św. Inkwizycji, ale feminizmu tą metodą nie zrozumiesz.

                    Ja mam takie ciągotki? A czy to nie Ty dokonujesz tu wykładni feminizmu, nie
                    bacząc na to, że stoi ona w sprzeczności ze słowami samych feministek?

                    > Zadziwiasz mnie. Z całym szacunkiem, ale chyba jednak prof. Ślęczka jest
                    > bardziej uznanym autorytetem niż ty. Bez urazy.

                    Nie jestem urażony, bo przyjżawszy się dokładniej temu, co pisze Dunin (wywiadu
                    z Ślęczką nie znam) stwierdzam, że profesor mówi tylko, iż prace
                    feministek "spełniają kryteria naukowe". O jakości tych prac nie ma tam mowy.
                    Otóż, spełnianie kryteriów naukowych, nie oznacza jeszcze wysokiej jakości. Co
                    rok powstaje mnóstwo marnych prac magisterskich "spełniających kryteria".

                    > Przepraszam, czy to miał być argument?

                    Tak. Fakt, że Dunin tak bardzo ucieszyła się z opinii Ślęczki jest BARDZO
                    wymowny. Ile jeszcze znasz "izmów", których przedstawiciele są tak łasi na tego
                    typu rzeczy?

                    > Bo widzisz Tad, profesor ma to coś o co ja (głosem wołającego na puszczy) od
                    > dawna do ciebie apeluję. ON JEST OBIEKTYWNY...

                    Przepraszam - ile znasz prac Ślęczki? Co o nim wiesz? Moje pytania nie są
                    wymierzone w niego, lecz w Twoje pojęcie "obiektywizmu". Czy aby profesor nie
                    stał się w Twoich oczach "obiektywny" dopiero po felietonie Dunin? Gdy
                    przytoczyłem historię ERA opisaną na podstawie jego "Feminizmu" przez czas
                    dłuższy twierdziłaś, ze to przykład skandalicznej nieobiektywności. Jak to w
                    końcu jest?

                    > Ależ oczywiście. I to twoim zdaniem wystarczy aby gładko dawać do zrozumienia
                    > jakoby Kasia miała coś wspólnego z rewolucją rozumianą jako rzeź niewiniątek.
                    > Przykład: Ewok jest katoliczką i pani X, fanka Rydzyka jest katoliczką. To
                    > oczywiście oznacza, że Ewok rzucała pomidorami w feministki na redzie we
                    > Władysławowie - a przynajmniej w głębi serca o tym marzyła.

                    A czy znasz jakąś wersję "anarchofeminizmu" odmienną od tej w wydaniu
                    K.U.R.W.Y? W przypadku katolicyzmu możemy mówić o jego różnych obliczach. Czy
                    potrafisz wykazać, że z "anarchofeminizmem" jest podobnie?

                    > Zapewne Agnieszka nie przewidziała, ze będziesz czytał jej słowa i że
                    > przyczepisz się do absolutnie wszystkiego. (....)

                    Powtarzam - Agnieszka marzy o "wywróceniu istniejącego porządku". Nie uważasz
                    tego za radykalizm?

                    > Słusznie. Podobnie ty jako nieuznający faktu istnienia patriarchatu nie
                    > powinieneś odbierać feministycznej walki z nim jako zagrożenia dla kultury,
                    > prawda? ;))

                    Mylisz się. Nie podzielam też marksistowskiej wizji historii, ale to nie
                    znaczy, że nie powinienem uznawać komunistów za niebezpiecznych.

                    > Pozdr.>
                    • Gość: barbinator Re: niecierpliwość IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 12.09.03, 14:00
                      Gość portalu: tad napisał(a):

                      > Gość portalu: barbinator napisał(a):
                      > > W taki sam w jaki "lekko zmanipulowane" przez Brytyjczyków dane o sytuacji
                      > w
                      > > Iraku doprowadziły do wyeliminowania zła jakim był Husajn. Oczywiście
                      > > wątpliwości pozostają, ale czy ja twierdziłam że nie mam żadnych?
                      >
                      > Wybacz, ale w pewnych sytuacjach to, że mamy wątpliwości źle o nas świadczy.
                      > Stwierdzasz oto, że feministki najzwyczajniej w świecie, albo łgają
                      świadomie,
                      > albo są zaślepione ideologicznie, a MIMO to, masz wątpliwości, czy aby nie
                      jest
                      >
                      > to postawa właściwa? Zaprawdę! Więcej o swoim stosunku do feminizmu
                      powiedzieć
                      > nie mogłaś. Dziękuję za szczerość.


                      Ależ nie ma za co! Tad, słonko ty moje - cała przyjemność po mojej stronie. To
                      prawdziwa radość taki dyskutant jak ty: sam sobie wymyśliłeś co ja napisałam,
                      sam to sobie zinterpretowałeś, sam wyciągnąłeś wnioski odnośnie mojego stosunku
                      do feminizmu po czym sam to własne "dzieło" skrytykowałeś!
                      Istna Zosia-samosia z ciebie... tylko po co takiemu supermenowi jakaś tam
                      barbinator plącząca się nie wiadomo po co po wątku ze swoimi poglądami, których
                      nijak nie daje się wbić do formy z napisem "feminizm czyli hydra wszeteczna na
                      zgubę dobrych ludzi zesłana"...?

                      Pozdr. B.



                      • tad9 Re: niecierpliwość 14.09.03, 15:34
                        Gość portalu: barbinator napisał(a):


                        > Ależ nie ma za co! Tad, słonko ty moje - cała przyjemność po mojej stronie.
                        To
                        > prawdziwa radość taki dyskutant jak ty: sam sobie wymyśliłeś co ja napisałam,
                        > sam to sobie zinterpretowałeś, (....)

                        Droga B. proszę Cię więc po raz kolejny, byś wyjaśniła mi w jaki sposób
                        przekręcam Twoje myśli.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka